Abchazja w obrazach filmowych Giorgiego Owaszwilego

Stanisława Budzisz-Cysewska

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w: 
"Nowy Prometeusz" nr 9, lipiec 2016, ss. 49-55]

O współczesnym kinie gruzińskim można mówić od lat zerowych XXI wieku. Zakończyła się pewna epoka i kino zmieniło tor. Pojawiły się też nowe możliwości. W 2008 roku powołano do życia Gruzińskie Narodowe Centrum Filmowe, zaczęły powstawać niezależne studia filmowe i pojawiać się producenci. Wprowadzono także zmiany w prawie podatkowym, co zachęciło twórców z innych krajów do kręcenia filmów w Gruzji. Kino gruzińskie niezaprzeczalnie przeżywa dzisiaj swój renesans. Autorzy nie muszą już borykać się z cenzurą, tworzyć propagandowych agitek lub w zawoalowany sposób stawać po drugiej stronie barykady, narażając się na pozostanie na przysłowiowej półce. Tradycja filmu gruzińskiego jest bardzo bogata. Twórcy tego kina zajmują poczesne miejsce w historii kina światowego. Wystarczy wspomnieć choćby takich reżyserów jak Tengiz Abuładze, Otar Joseliani, Michaił Kałatozow czy Michaeil Cziaureli. Wyjątkowość tego kina dostrzegał nietuzinkowy artysta Federico Fellini. Wyrażał się o nim jako o wysmakowanym, filozoficznie lekkim zjawisku w którym „jest (…) wszystko, co może doprowadzić mnie do płaczu, a muszę powiedzieć, że niełatwo to zrobić”. Kino gruzińskie zdecydowanie jest kameralne, wyciszone, skoncentrowane na indywidualizmie.

PEŁEN TEKST ARTYKUŁU W PDF

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *