Jan Jacek Bruski „Między prometeizmem a Realpolitik. II Rzeczpospolita wobec Ukrainy sowieckiej 1921-1926”, Historia Iagiellonica, 2010

Tadeusz Iwański

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w:
"Nowy Prometeusz" nr 1, październik 2011, ss. 199-207]

W ciągu ostatnich kilku lat problematyka prometeizmu coraz częściej stawała się przedmiotem zainteresowania polskich i zagranicznych historyków. Warto wymienić przede wszystkim książki i artykuły Marka Kornata, monografię Działalność Instytutu Wschodniego w Warszawie 1926-1939 autorstwa Ireneusza Piotra Maja z 2007 roku, wydaną w Polsce w roku następnym pracę amerykańskiego historyka Timothy’ego Snydera Tajna wojna. Henryk Józewski i polsko-sowiecka rozgrywka o Ukrainę, czy o rok późniejszą książkę Georgesa Mamoulii – gruzińskiego historyka, mieszkającego w Francji, Les combats indépentantistes des Caucasiens entre URSS et puissances occidentales. Le cas de la Georgie (1921-1945) z 2009 roku. Jedną z ostatnich prac z tej dziedziny, wydaną w 2010 roku w krakowskim wydawnictwie Historia Iagiellonica, jest Między prometeizmem a Realpolitik. II Rzeczpospolita wobec Ukrainy sowieckiej 1921-1926 autorstwa Jana Jacka Bruskiego. Krakowski historyk już we wcześniejszych badaniach poruszał tematy związane zarówno z prometeizmem, jak i z problematyką ukraińską w okresie międzywojennym. Jest autorem prac: Petlurowcy. Centrum Państwowe Ukraińskiej Republiki Ludowej na wychodźstwie, 1919-1924, Ukraina, seria: Historia państw świata w XX wieku (razem z prof. Andrzejem Chojnowskim) oraz Hołodomor 1932-1933. Wielki Głód na Ukrainie w dokumentach polskiej dyplomacji i wywiadu (wybór i opracowanie) – książki bardzo dobrze przyjętej nie tylko w Polsce, ale i na Ukrainie. Między prometeizmem a Realpolitik…. to praca habilitacyjna J.J. Bruskiego i to ona stanie się przedmiotem niniejszego omówienia.

W najogólniejszych słowach książka dotyczy polsko – sowieckiej rozgrywki, której celem jest zdobycie przez obie strony, różnymi metodami, lojalności Ukraińców z Galicji Wschodniej oraz Ukrainy sowieckiej. Rozgrywka ta toczy się w latach 1921 – 1926 czyli miedzy Pokojem Ryskim a Zamachem Majowym. I o ile na końcowej cezurze narracja rzeczywiście się urywa (z krótkimi wycieczkami w rok 1927), tak pierwsza wydaje się dosyć umowna, ponieważ autor dość obszernie analizuje wydarzenia i negocjacje, które ostatecznie doprowadziły do podpisania traktatu 18. III. 1921 roku. I jest to zabieg konieczny do zrozumienia dalszych losów owej rozgrywki. Książka składa się z sześciu rozdziałów, wstępu, zakończenia, aneksu – gdzie autor publikuje kilka dokumentów do których odnosi się w tekście, wykazu skrótów, bibliografii, indeksu osób oraz podsumowania w języku angielskim. Praca jest w sposób nadzwyczaj gruntowny udokumentowana źródłowo i osadzona w dotychczasowej literaturze przedmiotu – polskiej, ukraińskiej, rosyjskiej oraz anglosaskiej. Wstęp do książki, w dużej mierze, poświęcony jest omówieniu tych prac oraz kwerend autora w polskich, ukraińskich i rosyjskich archiwach. Spośród nich Bruski wyróżnia tak zwane akta Quayle’a przekazane Polsce przez wiceprezydenta USA w 1993 roku.

Termin „prometeizm”, występujący w tytule książki, nie jest jednak jej głównym tematem. Lata 1921-1926 to okres, w którym prometeizm, jako nurt w polskiej polityce zagranicznej, dopiero się rodził, a ster władzy w Polsce dzierżyli polityczni przeciwnicy Józefa Piłsudskiego i jego środowiska. Byli to zwolennicy tytułowej „realpolitik” stojący w stosunkach z Rosją Sowiecką, a potem ZSRR, na gruncie pragmatycznym, trzymający się litery Traktatu Ryskiego i stawiający na rozwój stosunków gospodarczych oraz ekspansję polskiego kapitału na terytorium wschodniego sąsiada. Przyczółki Piłsudskiego w tym okresie, realizujące aktywną politykę wschodnią, to Sztab Generalny (do 1923 r.) oraz, z krótkimi przerwami, Wydział Wschodni MSZ, cieszący się pewną autonomią w ramach ministerstwa kierowanego w omawianym okresie przez takich polityków jak m.in. Konstatnty Skrimunt, Marian Seyda czy Aleksander Skrzyński.

Dwa pierwsze rozdziały książki J.J. Bruskiego to opis kontekstu politycznego i problemów związanych z kwestią ukraińską w Polsce. Autor opisuje koncepcje polityki narodowościowej, kwestie wyznaniowe, agrarne (reforma rolna i osadnictwo), polityczne – status Galicji Wschodniej i walka o jego utrzymanie do marca 1923 roku, językowe oraz prezentuje wartościowy przegląd ukraińskich partii politycznych.
Autor pisze również o statusie Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej (USRR) przed ratyfikacją dokumentów konstytucyjnych o powołaniu ZSRR w połowie 1923 r. Sowiecka Ukraina cieszyła się pewną autonomią nie tylko w ramach związku, ale również w polityce zagranicznej, co pozwalało polskim władzom różnicować politykę wobec Moskwy i Charkowa. Sowiecka Ukraina utrzymywała swoje odrębne przedstawicielstwa dyplomatyczne w najważniejszych stolicach europejskich w tym w Warszawie, i co najciekawsze – również w Moskwie. Charków w tym okresie, według Bruskiego, dążył do pewnej instytucjonalnej emancypacji i był do tego zachęcany ze strony polskiej.

Rozdział trzeci to precyzyjny opis pracy polskiego wywiadu i polskiej dyplomacji na Ukrainie. J.J Bruski swoje ustalenia opiera na dokumentach źródłowych z AAN, CAW oraz archiwów rosyjskich i ukraińskich. Wynika z nich, iż polski wywiad budował swoje struktury w oparciu o polskie przedstawicielstwa dyplomatyczne w Kijowie i Charkowie, bazując z początku zarówno na agentach „instalowanych” z Polski w tych ośrodkach oraz przy instytucjach zajmujących się repatriacją polskiej ludności z USRR, jak i na siatce ukraińskiej, tworzonej przez kierownictwo emigracji petlurowskiej w Polsce. Po fiasku Drugiego Pochodu Zimowego na początku 1921 roku polski wywiad nie werbował już do służby Ukraińców. Była co do tego oddzielna instrukcja. Z powodu ścisłej reglamentacji życia społecznego i gospodarczego na Ukrainie sowieckiej oraz fiaska tworzenia przedstawicielstw handlowych jako przykrywek dla działalności polskiego wywiadu, polskie służby oparły się na Polakach na zasadach płatnych, a nie ideowych. W pierwszych latach po wojnie polsko – bolszewickiej informacje wywiadowcze dostarczały trzy ośrodki: wywiad cywilny kierowany przez MSZ, wywiad wojskowy czyli Dwójkę (od 1922 roku obydwie służby współpracowały ze sobą na mocy tzw. umowy zasadniczej) oraz finansowane przez MSZ Towarzystwo Straży Kresowej. Taka sytuacja miała miejsce do 1924 roku, kiedy wywiad został całkowicie podporządkowany Dwójce. Współpraca z TSK trwała do lutego 1923, potem została przerwana w skutek końca akcji repatriacyjnej i odpływu z Ukrainy wielu świadomych i wykształconych Polaków.

Bruski rekonstruuje inicjatywy Polski wobec Rosji czy sowieckiej Ukrainy na płaszczyznach gospodarczej, politycznej, dyplomatycznej i wywiadowczej oraz charakteryzuje różne polskie strategie zwiększenia swoich wpływów nad Dnieprem – od planów wywołania powstania na sowieckiej Ukrainie i przywrócenia władzy petlurowców, poprzez zagwarantowanie polskich interesów metodą ekspansji gospodarczej, aż po zwiększanie wpływów politycznych poprzez próby rozgrywania Charkowa przeciwko Moskwie, jak to miało miejsce w przeddzień konferencji w Genui w kwietniu 1922 r., gdy strona polska był gotowa nawet rozważyć likwidację obozów petlurowskich w Polsce, gdyby Charków dążył do separatystycznego pokoju z Rumunią. Lektura pracy J.J. Bruskiego skłania do wniosku, że zdecydowana większość polskich inicjatyw na rzecz zwiększenia wpływów Polski w USRR zakończyła się fiaskiem. Porażek było znacznie więcej niż sukcesów, czego najlepszym dowodem była infiltracja otoczenia gen. Jurija Tiutiunyka i klęska Drugiego Pochodu oraz koronkowa sowiecka operacja TRUST. Rosja, zdaje się, doskonale zdawała sobie sprawę z polskiej strategii budowy wpływów poprzez oficjalne ekspozytury państwowe oraz kontakty gospodarcze i blokowała te inicjatywy zmniejszając liczbę polskich przedstawicielstw dyplomatycznych po likwidacji ukraińskiego MSZ w 1923 roku i zakończeniu akcji repatriacyjnej oraz odwlekając datę podpisania traktatu handlowego. Przyczyn fiaska działań zarówno MSZ jak i Dwójki, jak można wywnioskować z książki, było kilka i nie zawsze wynikały one z indolencji polskich urzędników, a raczej z przyczyn obiektywnych. Polska była dla Rosji mało atrakcyjna gospodarczo i politycznie, a poziom nieufności w stosunkach między państwami olbrzymi. II Rzeczpospolita nie miała silnej pozycji na arenie międzynarodowej, w skutek czego Moskwa instrumentalizowała stosunek do Warszawy w zależności od sytuacji w Europie. W momencie, gdy zbliżenie z Polską było korzystne w celu wywarcia wpływu lub zaszantażowania Niemiec, by te nie angażowały się głęboko we współpracę z Francją i Anglią, jak to miało miejsce przed Rapallo, Moskwa ocieplała stosunki z Polską. Gdy osiągnęła już swój cel, wracała do antypolskiej i antypetlurowskiej retoryki. Trudno nie odnieść wrażenia, że polityka Polski wobec ZSRR i USRR w dużym stopniu była polityką reaktywną. Nieliczni zwolennicy aktywnej polityki wobec Sowietów, jak naczelnik Wydziału Wschodniego MSZ Juliusz Łukasiewicz czy poseł RP w Moskwie, a później w Ankarze Roman Knoll, byli marginalizowani i pozbawieni wsparcia od „pragmatyków” z rządu. W rezultacie, wpływ Polski na emancypację Charkowa wobec Moskwy był stosunkowo niewielki. Fiasko polskich inicjatyw powodowało, że Warszawa mogła jedynie reagować na drobne wahnięcia nastrojów w ramach konfliktów nomenklatur partyjnych szczebla centralnego ze szczeblem republikańskim. Bruski bardzo zajmująco opisuje te momenty i stosunek do nich Warszawy. Szczególnie interesujący jest okres ukraińsko – rosyjskich sporów w pierwszej połowie 1923 roku – między decyzją o utworzeniu ZSRR 30. lipca 1922 r. a ratyfikacją związkowej konstytucji w połowie 1923 r. Autor relacjonuje raporty charge d’affairs polskiego poselstwa w Charkowie Franciszka Charwata o planach Rakowskiego i Michaiła Frunzego – wówczas wiceprzewodniczącego Rady Komisarzy Ludowych USRR i szefa Ukraińskiego Okręgu Wojskowego – poluzowania centralizacji Związku Radzieckiego i wywalczenia jak największej autonomii USRR. Choć w ostatecznym rezultacie plany te, wobec kategorycznego sprzeciwu Stalina, spełzły na niczym, polscy dyplomaci w ZSRR łączyli z nimi wiele nadziei. Roman Knoll donosił z Moskwy, że „rozwój wypadków zdaje się iść po tak pomyślnej dla nas linii decentralizacji, może nawet lokalnych separatyzmów”.

Czytając analizy sytuacji w Charkowie i w Moskwie w okresie przed ukonstytuowaniem się ZSRR, autorstwa polskich dyplomatów, szczególnie prometejskiej orientacji, jak Knoll czy Łukasiewicz, można postawić tezę, że zasadniczo ich diagnoza rozwoju wypadków w ZSRR była błędna i opierała się na myśleniu życzeniowym. Ocena nastrojów zarówno społeczeństwa, jak i elit partyjnych USRR, oraz ich dążeń do pewnego usamodzielnienia się i kierunku w jakim te nastroje mogą ewoluować, była w swej skali zbyt optymistyczna i przesadzona. Uderza też swoiście mocarstwowy dyskurs w podejściu do możliwości rozgrywania przez Warszawę napięć na linii Charków – Moskwa. Widać to na przykładzie wyżej wspomnianego cytatu oraz, na przykład, relacji z poufnego zjazdu przedstawicieli autonomicznych republik tatarskiej i baszkirskiej w połowie czerwca w Ufie. Attache wojskowy w Moskwie ppłk Wolikowski informował o wzroście nastrojów separatystycznych w tych republikach oraz, co znamienne, uważał, że pamięć o udziale ministrów – Polaków w rządzie efemerycznej Republiki Baszkirskiej w 1918 roku dawała Polsce „możność wpływu w kierunku pożądanego przez nas rozczłonkowania Rosji” oraz „łatwego wygrania tych plemion przeciwko Rosji wytwarzając z nich kordon oddzielający Rosję Europejską od Syberji i Turkiestanu”. Podobnie naiwne były założenia obozu „pragmatycznego” – takie, jak choćby próba stworzenia w USRR nie koncesjonowanego ruchu spółdzielczego opierając się na miejscowych Polakach, którzy z jednej strony torowali by drogę polskim przemysłowcom, a z drugiej wspierali polskie działania wywiadowcze.

Bardzo interesującym zagadnieniem opisanym przez Jana Jacka Bruskiego jest stosunek polskich władz do polityki „korenizacji”, a szczególnie ukrainizacji. W Warszawie dekrety ukrainizacyjne przyjęto jako, w dłuższej perspektywie, korzystne dla Polski. Konsulat Generalny w Charkowie określił ukrainizację jako „piorunochron przeciwko czystemu nacjonalizmowi ukraińskiemu”. W Polsce zdawano już sobie coraz bardziej sprawę, iż powołanie ZSRR jest dowodem na krzepnięcie władzy radzieckiej i szanse na znaczący wpływ Polski na procesy nad Dnieprem są iluzją. Jesienią 1924 roku Tadeusz Hołówko na łamach „Drogi” pisał: „Trzeba się pogodzić z myślą, że sąsiadujemy z państwem rosyjskim i na razie nic nie wskazuje, aby w ciągu najbliższego jutra miało się ono rozpaść”. Również sytuacja w Polsce w tym okresie – brak finansów, brak woli politycznej dla aktywniejszej polityki na Wschodzie oraz napięte stosunki z ZSRR – sprawiły, że Polska, po ukonstytuowaniu się Związku Radzieckiego, nastawiła się raczej na działalność obserwacyjną i analizę procesów na Ukrainie. Polscy dyplomaci nad Dnieprem zauważyli, iż poza wewnątrzzwiązkowym aspektem, zmierzającym do utrwalenia władzy komunistycznej poprzez skanalizowanie nastrojów narodowo-emancypacyjnych, ukrainizacja, jak pisał szef konsulatu w Charkowie, odsłania również: „dywersyjny, zewnątrzpolityczny wymiar działań sowietów”. Odwołał się on do konkretnego przykładu, czyli wydzielenia w 1924 roku z terenów USRR Mołdawskiej SRR, czego celem było sianie „zamętu w Besarabii, pozyskanie dla sowietów ciemnej masy mołdawskiego chłopstwa oraz przygotowanie terenu dla ewentualnego zbrojnego starcia z Rumunią”. Podobną strategię Moskwa przyjęła wobec Polaków. Choć projekt utworzenia autonomicznej Polskiej SRR ostatecznie nie został zrealizowany, to w lipcu 1925 r. powstał Polski Okręg Autonomiczny, zwany popularnie „Marchlewszczyzną”. Bruski podsumowuje: „U granicy Rzeczpospolitej wyrastał tym samym niewielki rozmiarami, posiadający jednak dla propagandy bolszewików istotne znaczenie, Piemont – zalążek przyszłej Polskiej SRR.”

Jeszcze istotniejszy był skierowany na Polskę ofensywny wymiar korenizacji, w ramach którego teoretycznie suwerenne USRR i BSRR stawały się ośrodkiem przyciągania dla białoruskiej i ukraińskiej mniejszość w II RP. Cały piąty rozdział, zatytułowany „Prometeizm à rebours. Kwestia irredenty ukraińskiej w stosunkach polsko – sowieckich” poświęcony jest właśnie próbom ofensywnego wyzyskania przez Kreml akcji ukrainizacyjnej wśród ukraińskiej mniejszości narodowej w Polsce. Jednym z najcenniejszych odkryć pracy Bruskiego jest wykazanie zaskakującej synergii między planami wykorzystania przez władze polskie i sowieckie kwestii narodowościowej w stosunkach dwustronnych. Analogicznie do polskich zamierzeń wykorzystania gen. Tiutiunyka dla antysowieckiej ukraińskiej irredenty nad Dnieprem, kierownictwo sowieckie w tym samym okresie snuło podobne plany. Jeszcze przed podpisaniem pokoju w Rydze wpływowy członek kierownictwa w Charkowie Emanuel Kwiring proponował rozwinięcie wśród ukraińskiego chłopstwa antypolskiej akcji powstańczej, by w odpowiednim momencie armia radziecka mogła udzielić jej pomocy zbrojnej. Za modelowy przykład takiej akcji Kwiring uznał tzw. „Bunt Żeligowskiego”. Według Bruskiego, memoriał Kwiringa to jeden z pierwszych dowodów na prowadzenie przez ZSRR akcji prometejskiej à rebours, zakładającej uczynienie z sowieckiej Ukrainy oraz sowieckiej Białorusi Piemontu – nakierowanego na ukraińską i białoruską mniejszości w II Rzeczpospolitej – która pozwoli rozpruć Polskę po szwach narodowościowych.

Moskwa i Charków swoje działania skupiły przede wszystkim na irredencie ukraińskiej w Galicji Wschodniej, jako że ten obszar nie miał jeszcze uregulowanego statusu na arenie międzynarodowej. Kierownictwo radzieckie wykorzystywało środowiska komunistyczne działające na terenie Polski: KPP i KPZU oraz ugrupowania rusofilskie, jak tzw. Starorusini na terenie Galicji, nawiązało również nieoficjalną współpracę z UWO. Prowadzono akcję propagandową oraz wywiadowczą za pomocą tzw. Razwiedupru, będącego częścią Zakordotu – Wydziału Zagranicznego KC KP(b)U. Szczególnie intensywna akcja miała miejsce jesienią 1922 roku przed wyborami parlamentarnymi w Polsce. Wtedy, jak wynika z badań J.J. Bruskiego, szef poselstwa USRR w Warszawie Ołeksandr Szumski, miał się opowiedzieć za przeprowadzeniem prewencyjnego ataku na Polskę, połączonego z lokalnymi powstaniami w Galicji i na Wołyniu.

Kierownictwo USRR nawiązało kontakty z przedstawicielami byłego dyktatora ZUNR Jevhena Petruszewycza, doszło nawet do jego osobistego spotkania z przewodniczącym charkowskiego sownarokomu Chrystianem Rakowskim podczas konferencji w Genui. Do decyzji Rady Ambasadorów, w marcu 1923 roku, kontakty między Petruszewyczem a Charkowem oraz równolegle Moskwą były intensywne, lecz mało konkretne. Sowieci nie odrzucali awansów, lecz nie obiecywali niczego konkretnego w zamian. Taka sytuacja była dla Polski z jednej strony niepokojąca, ponieważ obóz Petruszewycza cieszył się sporymi wpływami w Galicji, z drugiej – umiejętnie wykorzystywana w negocjacjach z Ligą Narodów, iż tylko Polska jest siłą mogącą uchronić Galicję przed bolszewizacją. Był to jeden z argumentów, choć oczywiście nie główny, dla których Rada Ambasadorów przyznała zwierzchnictwo nad Galicją Wschodnią Polsce. Ta decyzja spolaryzowała poglądy środowisk ukraińskich w Galicji, a Petruszewycza ostatecznie popchnęła w objęcia sowietów, powodując pełne i trwające aż do początku lat 30. jego uzależnienie od pieniędzy oraz wytycznych z Moskwy. ZSRR konsekwentnie kontynuował budowę ukraińskiego Piemontu na Ukrainie Sowieckiej oraz tworzył podwaliny pod irredentę w Galicji: sprowadził ok. 500 byłych żołnierzy UHA z obozów internowania w Czechosłowacji, hojnie finansował utworzone w Charkowie zagraniczne Biuro Pomocy Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy oraz rozwijał działalność propagandową. Jej adresatami byli również polityczni emigranci z Naddnieprza. Kusząc stanowiskami i ukrainizacją oraz grając na nostalgii za krajem i kiepskich warunkach materialnych na obczyźnie, sowietom udało się sprowadzić nad Dniepr m.in. Mychajłę Hruszewskiego, co było wielkim sukcesem w sferze symbolicznej, intensywnie eksploatowanym w akcji propagandowej. Dla Polski jednak najboleśniejszym ciosem było zwerbowanie bohatera II Pochodu Zimowego gen. Jurija Tiutiunnyka, schwytanego przez OGPU w maju 1923 roku w skutek koronkowo przeprowadzonej operacji „Tiutiun”. Akcja ta była później kontynuowana, a jej celem miało być zdyskredytowanie Atamana Symona Petlury w oczach emigracji w Polsce. To się nie udało, m.in. dzięki przechwyceniu przez ukraiński kontrwywiad emigracyjny korespondencji Tiutiunnyka z Udowyczenką. Nie udało się również sprowadzenie na Ukrainę samego Petlury, choć takie próby Tiutiunnyk z inspiracji OGPU podejmował. Fiasko końcowej fazy operacji „Tiutiun” sprowokowało ZSRR do nagłośnienia oficjalnego przejścia Tiutiunnyka na stronę sowiecką w styczniu 1924 roku i zdyskontowania wymiaru propagandowego. Był to silny cios dla strony polskiej.

Za sukcesem wywiadowczym poszła ofensywa dyplomatyczna, propagandowa oraz wsparcie dla irredenty zbrojnej we wschodnich województwach Polski. Latem 1924 roku Razwiedupr rozpoczął akcje, które wstrząsnęły polską opinią publiczną – napad na Stołpce oraz zatrzymanie pociągu relacji Brześć-Łuniniec wiozącego m.in. wojewodę poleskiego Medarda Downarowicza. Dopiero powstanie KOP, bezpośrednio po tych akcjach, uspokoiło sytuację we wschodnich województwach Polski i dało przewagę stronie polskiej w walkach z partyzantką i dywersją. Przewaga ta wzrastała tym bardziej, że kierownictwo radzieckie, mimo sprzeciwu KPZU i KPP, podjęło decyzję o zaprzestaniu akcji powstańczej na terenach przygranicznych. Członek KC KP(b)U Dmytro Manuilski wytłumaczył to na zjeździe KPP w ten sposób: „Dobrze rozumiecie, że okazywanie zewnętrznego poparcia będzie oznaczać dla ZSRR nowa wojnę. W chwili obecnej rosyjscy robotnicy i chłopi nie mogą sobie na to pozwolić”. Kierownictwo sowieckie największy nacisk położyło na infiltrowanie i inspirowanie ukraińskich oraz „mniejszościowych” partii politycznych. Udało się zdobyć agentów w UNDO, choć największym sukcesem było stworzenie w październiku 1926 roku Ukraińskiego Włościańsko-Robotniczego Zjednoczenia Socjalistycznego, zwanego w skrócie Sel-Rob.

Rozdział szósty i ostatni omawia m.in. reakcje sowieckie na zamach majowy oraz aktualizację kwestii ukraińskiej w polskiej polityce. Opierając się na wewnętrznych dokumentach partyjnych ZSRR i USRR, raportach polskich dyplomatów oraz dziennikach i wspomnieniach, m.in. ukraińskiego intelektualisty Serhija Jefremowa, Bruski dowodzi, iż po zamachu majowym kierownictwo radzieckie opanowała psychoza wojenna, której apogeum nastąpiło w połowie 1927 roku. Obawiano się inwazji Polski na ZSRR, realnie brano pod uwagę okresowe zajęcie Mińska przez Polaków, który opuściło całe kierownictwo partyjne, oczekiwano także polskiej ofensywy wywiadowczej w ZSRR oraz powołania instytucji na kształt POW. Michaił Tuchaczewski w wywiadzie prasowym stwierdził, iż pierwszym placdarmem między burżuazyjną Polską a ojczyzną proletariatu będzie teren Białoruskiej SRR. Atmosfera alarmu wojennego spowodowała panikę w radzieckich szeregach wojskowych i wywiadowczych, czego skutkiem było podjęcie szeregu działań prewencyjnych wobec polskich placówek dyplomatycznych oraz wzmożenie kontroli nad polską mniejszością narodową i kościołem katolickim (co w następnych latach przerodziło się w represje).

Szczególnie interesujący jest w tym kontekście opis działań polskich, które, jak pisze J.J. Bruski, bezpośrednio po zamachu majowym nastawione były na uspokojenie wschodniego sąsiada i opinii światowej. Polscy dyplomaci w ZSRR złożyli wizyty w radzieckim MSZ i zapewniali, że zamach w Polsce nie jest skierowany przeciwko Kremlowi, w lipcu zaś sam Piłsudski spotkał się na trzygodzinnej nieformalnej i „zakrapianej” rozmowie z posłem ZSRR w Warszawie Piotrem Wojkowem, podczas której deklarował porzucenie planów federacyjnych oraz myśli o jakiejkolwiek wojnie z ZSRR. Piłsudski jednak, jak twierdzi Bruski, obawiał się nieprzewidywalności Sowietów i zamachu majowy podyktowany był również tymi obawami. A znalazłszy się u władzy Marszałek podjął kroki w celu wzmocnienia bezpieczeństwa Polski. Jednym z zapobiegawczych kierunków działania było zaktywizowanie polityki wschodniej, zwłaszcza na odcinku ukraińskim, poprzez wprowadzenie w życie instrumentów prometejskich. Były to, twierdzi autor, działania o charakterze defensywnym, a nie ofensywnym, nastawione na odzyskanie inicjatywy oraz pola manewru w stosunkach z Sowietami. Charakterystyka prometeizmu jako koncepcji obronnej, a nie zaczepnej to kolejna, bardzo ciekawa teza postawiona przez J.J. Bruskiego. Krakowski historyk niestety jej nie rozwija, przywołuje ją trzykrotnie na początku książki, raz w piątym rozdziale oraz w zakończeniu, argumentacja jednak jest bardzo skąpa.

Podsumowując, książka jest doskonale udokumentowana, zarówno w źródłach, dotychczas nie badanych, jak i literaturze przedmiotu, pisana ze znawstwem i skrupulatnością, a jednocześnie z dystansem badacza, który z rzadka, starając się zachować jak największy obiektywizm, dodaje swoje własne komentarze. Najciekawsze momenty tej pracy to teza o prometeizmie jako koncepcji defensywnej oraz przedstawienie dwóch części Ukrainy (sowieckiej i Galicji Wschodniej) jako „obrotowego” Piemontu. Tak jak Polska zamierzała wykorzystać emigrację petlurowską oraz program wołyński Henryka Józewskiego jak zalążek przyszłego, zjednoczonego, państwa ukraińskiego, tak i sowieci wykorzystywali ukrainizację i tworzyli radziecki Piemont nad Dnieprem jako instrument przyciągania Ukraińców z Polski i z emigracji. To lustrzane zestawienie jest bardzo interesujące. Bardzo ciekawie J.J. Bruski pokazał napięcia między lokalnym kierownictwem sowieckiej Ukrainy w Charkowie a Moskwą, w tym dążenia do emancypacji i wywalczenia większej autonomii przez Chrystiana Rakowskiego. Książka zawiera bogactwo szczegółów oraz porusza wiele wątków, których większość mogłaby stać się tematem oddzielnych monografii. Przed lekturą miałem wobec pracy pewne oczekiwania, jednak zostały one całkowicie zrekompensowane przez inne jej walory. Spodziewałem się szerszego nawiązania do książki Józefa Lewandowskiego „Imperializm słabości”, a nawet polemiki z niektórymi zawartymi w niej tezami. Obie pozycje traktują o tym samym okresie i o podobnych problemach. Tymczasem J.J. Bruski jedynie wspomina pracę Lewandowskiego i przyznaje, że z niej korzysta. Wybór problemowego podejścia do opisywanych wydarzeń kosztem chronologicznego zakłóca orientację w czasie i zmusza do ciągłego wertowania książki. Nie śmiem twierdzić, że podejście chronologiczne byłoby zdecydowanie lepsze, wskazuję tylko na pewną trudność dla czytelnika. Książka Jana Jacka Bruskiego, z powodu opatrzenia rozbudowanym aparatem naukowym oraz szczegółowością rekonstrukcji wydarzeń, przeznaczona jest w zasadzie wyłącznie dla historyków i naukowców. W przeciwieństwie do wspomnianej już pracy Timothy’ego Snydera Tajna wojna…, nie-historykom pracę krakowskiego historyka czytać będzie dość trudno. Autor zresztą odwołuje się w kilku miejscach do książki amerykańskiego historyka, w sposób bardzo elegancki wskazuje na jego pomyłki czy nadinterpretacje, nie nawiązuje jednak polemiki. I to koniec drobnych wątpliwości, które, co jeszcze raz podkreślam, całkowicie giną w ilości pozytywów. Jan Jacek Bruski wykonał tytaniczną pracę, książka jest świetna.

Opracowanie zamyka morderstwo Symona Pelury, skutkiem którego, odwrotnie od zamierzeń mocodawców, było zjednoczenie emigracji petlurowskiej w Polsce i w Europie oraz zawarcie, przez następcę Petlury Andrija Liwyckiego, sojuszu z Polską. Do antybolszewickiego frontu ukraińskiego przystąpili wkrótce działacze emigracyjni z Kaukazu i Turkiestanu. Ruch ten, zwany prometeizmem, „wsparty organizacyjnie i finansowo przez Polskę, rzucić miał niebawem wyzwanie projektowi bolszewików”. Tak książka się kończy, można by rzec, że w najciekawszym momencie, ale, posługując się terminologią krytyki filmowej, zakończenie jest otwarte, więc może będzie ciąg dalszy… Historia polskiego prometeizmu potrzebuje monografii.

Tadeusz Iwański – doktorant w Instytucie Historii Polskiej Akademii Nauk, członek Redakcji Nowego Prometeusza.

От Тифлиса до Киева и Варшавы   Из истории кавказско-украинского сотрудничества в рамках движения «Прометей»  (1918-1926)                                

Георгий Мамулиа

[tekst pierwotnie opublikowano w://текст первоначально был опубликован в: "Nowy Prometeusz" nr 1, październik 2011, ss. 133-155]

1. Кавказско-украинский прометеизм до «Прометея» (1918-1926)

Кавказско-украинское сотрудничество, – краеугольная основа, на которой, на протяжении всего периода своего существования, зиждилось движение «Прометей», – уходит своими корнями в бурные события борьбы за независимость народов Кавказа и Украины 1918-1921 гг.

В это время как кавказцы, так и украинцы, прилагали все усилия для создания суверенных государств, пытаясь отстоять свою независимость как от белого, так и красного русского империализма, одинаковым образом непримиримого к стремлениям Кавказа и Украины освободится от довлеющего над ними великодержавного ига.

Наглядным свидетельством того, до какой степени в Тифлисе и Киеве осознавали необходимость поддерживания теснейших союзнических отношений, является открытие в 1918 г. грузинской дипломатической миссии на Украине[1].

Еще более сблизили кавказцев и украинцев события 1919 г., когда находящиеся под командованием генерала А. Деникина Вооруженные силы Юга России (ВСЮР), к осени того же года продвинувшиеся к дальним подступам Москвы, оккупировали при этом как Восточную Украину, так и территорию Горской Республики Северного Кавказа.

Первая инициатива исходила от северокавказцев, – непосредственных жертв деникинской агрессии. В результате оккупации белыми войсками в июне 1919 г. Дагестана, в столице которого, г. Темир-Хан-Шуре, находилось как правительство, так и парламент Горской Республики, бывшие руководители Северного Кавказа, воспользовавшись гостеприимством и поддержкой Независимой Грузии, перебрались в Тифлис. Там же, к началу сентября 1919 г., ими был сформирован Союзный Горский Меджлис (парламент), обладавший функциями северокавказского правительства в изгнании[2]. Вскоре после этого Вассан-Гирей Джабагиев, председатель парламента Горской Республики, по своей инициативе заключил договор с находящимися в Тифлисе дипломатическими представителями Украины. Договор оговаривал конкретные формы сотрудничества кавказцев и украинцев в совместной борьбе против белых оккупантов. В частности, украинская сторона должна была выделить горскому правительству 45 миллионов рублей для формирования повстанческой армии, в количестве 15 000 человек, предназначенной для ведения боевых действий против деникинцев на Северном Кавказе. Наряду с этим, предусматривалась возможность посылки на помощь горцам украинских инструкторов. Со своей стороны, украинцам разрешалось набрать на Северном Кавказе добровольцев-кавалеристов, в количестве 5 000 человек, для дальнейшего включения их в Украинскую армию, также ведущую в это время боевые действия с вторгнувшимися на Украину белыми войсками. Были выработаны также конкретные формы политического сотрудничества[3]. Хотя, принимая во внимание стремительно развивающиеся события то эпохи, условия данного договора вряд ли были приведены в исполнение, документ сам по себе свидетельствует о глубокой симпатии, существующей в это время между кавказцами и украинцами.

Более конкретные практические результаты имел договор, заключенный между украинцами и грузинами в следующем, – 1920 г.

В январе, глава Украинской Демократической Республики, Головной Атаман Симон Петлюра, временно вытесненный большевиками вместе с украинскими воинскими частями на польскую территорию, обратился к находящемуся в Варшаве военному атташе грузинской дипломатической миссии в Киеве капитану Александру Сванидзе с просьбой. Атаман просил Сванидзе, обратиться с ходатайством к правительству Грузии, относительно предоставления в его распоряжение нескольких сот грузинских офицеров, необходимых для формирования будущей Украинской армии[4].

В преддверии польского весеннего наступления 1920 г., когда в планы Варшавы входило освобождение от большевиков оккупированной ими вслед за разгромом Деникина Украины, формируемые на территории Польши украинские воинские части, которые, наряду с польской армией, должны были играть ключевую роль в будущих боевых действиях, остро нуждались в опытном офицерском составе. Грузия, сравнительно небольшая армия которой испытывала значительный избыток офицеров, вполне могла предоставить украинцам требующуюся им помощь. По свидетельству источников, правительство Грузии удовлетворило просьбу Петлюры, послав в Польшу, при посредничестве французской военной и польской дипломатической миссии на Кавказе, около 300 грузинских офицеров, впоследствии принявших участие в боевых действиях[5].

Небезынтересно отметить, что такое же тесное сотрудничество сохранялось между правительствами Украины и Грузии в изгнании и до формального учреждения движения «Прометей». Так, 26 июля 1925 г., еще до окончательного прихода к власти в Польше маршала И. Пилсудского, когда, по словам одного из польских исследователей, прометейский вопрос «был удален из политической программы» Варшавы[6], представители Азербайджана, Грузии и Северного Кавказа подписали в Париже декларацию, относительно необходимости всемерного укрепления и развития кавказско-украинских связей.

«Принимая во внимание  оккупацию территорий Украины, Азербайджана, Северного Кавказа и Грузии советско-русскими войсками, представители упомянутых республик пришли к заключению о необходимости оказания друг другу постоянной взаимной поддержки в политической и экономической сфере, для защиты независимости их государств, и объединения усилий их наций в борьбе за полное освобождение их территорий.

В тоже время, представители упомянутых республик выражают свою уверенность в том, что по освобождении их республик от чужеземного ига, их правительства еще более тесно сблизят свои народы целым рядом договоров и конвенций, способных еще более эффективным образом содействовать процветанию и величию их наций в свободной семье народов»[7], – подчеркивалось в документе.

Эти тезисы, по сути дела, стали будущей программой действий для кавказцев и украинцев, всего лишь год спустя с новой силой объединивших свои усилия в рядах движения «Прометей».

2. Кавказско-украинское сотрудничество на начальном этапе движения «Прометей» (1926-1930)

В своих предыдущих публикациях мы уже отмечали, что журнал Прометей, – главный печатный орган прометейского движения, первый номер которого увидел свет в ноябре 1926 г., носил название органа национальной защиты народов Кавказа и Украины[8].

Несмотря на возражение Хосров-бека Султанова, одного из лидеров азербайджанской партии «Иттихад», считавшего подчеркиваемую в названии журнала связь Кавказа с Украиной искусственной, и потому, малосерьезной, Ной Рамишвили, бывший министр внутренних дел Грузии, подписавший от имени грузин кавказско-украинскую декларацию 1925 г., и Сеид-бек Шамиль, руководитель Народной партии горцев Кавказа, настояли на таком названии журнала. Одним из основных аргументов, приведенных ими в связи с этим вопросом, было то, что в создании независимого украинского государства, без которого являлось невозможным формирование надежного санитарного кордона вокруг красной империи, была жизненно заинтересована Варшава[9].

Так как сам журнал Прометей, с юридической точки зрения являлся органом Комитета независимости Кавказа (КНК), – верховного органа кавказских национальных организаций, входящих в движение «Прометей», его редакционная коллегия состояла из трех редакторов-кавказцев, назначаемых по принципу одного представителя из каждой национальной секции комитета. Входивший в состав редакции представитель Украины Александр Шульгин, бывший министр иностранных дел Украинской Демократической Республики, обладал более низким уровнем редактора-советника[10]. Тем не менее, это различие носило чисто формальный характер, и сотрудничество украинцев с кавказцами в журнале, в целом проходило гладко[11].

Следует особенно подчеркнуть, что уже самого начала, как противники-большевики, так и западные наблюдатели, в целом дружественно настроенные к национальным чаяниям порабощенных нерусских народов красной империи, единодушно признавали гармоничное сотрудничество кавказцев и украинцев одной из наиболее сильных сторон движения «Прометей».

Любопытная информация по этому поводу содержится в составленном 6 декабря 1926 г. информационном письме Симона Пирумова, резидента закавказского ОГПУ в большевистском полпредстве в Париже. В частности, Пирумов, который первоначально не мог себе даже представить стратегический характер прометейского проекта Варшавы, и, послав первый номер журнала Прометей своим шефам в Тбилиси, не счел нужным даже упомянуть в своем письме название нового издания, считал, что активизация Польши носит краткосрочный характер, и вызвана, в основном, возможностью близкого польско-советского вооруженного конфликта. При этом главное внимание резидента, было уделено вновь созданному «кавказско-украинскому блоку», как наиболее опасной для Кремля комбинации, обладавшей потенциалом подорвать СССР изнутри.

Сообщив, что при помощи поляков Грузинскому национальному центру удалось восстановить единый фронт грузинских политических партий и организаций, Пирумов писал, что после этого грузинские социал-демократы, «поддержанные Польшей и французским полковником Шевалье[12] достигли другого объединения, так сказать «международного». Путем переговоров с мусаватистами, горцами, они образовали «Комитет освобождения Кавказа» и связали этот комитет с украинским эмигрантским центром.

Этот кавказско-украинский блок, даже заручился своим органом печати на французском языке, издающимся под покровительством полковника Шевалье. Из присылаемого при сем экземпляра вы убедитесь, что в нем сотрудничают все оттенки кавказско-украинской контрреволюции, кроме армян […].

Основной задачей всей этой комбинации является устройство вооруженного восстания на Украине и Кавказе, приурочивая его к военному выступлению Польши, или, быть может, несколько опередив выступление Польши, для создания ей благоприятной моральной обстановки.

Цель поставлена совершенно твердо и поэтому сейчас вся деятельность будет направлена в сторону подготовки материальной базы на наших границах и моральной – в Европе»[13].

Эти опасения Кремля, не остались незамеченными и для интересующихся по долгу службы Кавказом западных дипломатов. Например, Паоло Вита-Финци, занимающий в 1928-1931 гг. пост генерального консула Италии в Тбилиси, отмечал в своем кавказском дневнике, что изгнанные большевиками с Кавказа грузинские социал-демократы и азербайджанские мусаватисты, «издают в Париже журнал Прометей». Хотя, по словам Вита-Финци, содержащаяся в нем информация не всегда отличалась точностью, «в Москве опасались, что авторы журнала находились в контакте с повстанческими центрами Кавказа и Украины»[14].

Подтверждают эти слова и сохранившиеся архивные документы, свидетельствующие о том, что наряду с сугубо политическим сотрудничеством, кавказским и украинским эмигрантам, входившим в движение «Прометей», удалось наладить тесные связи и по линии осуществления разведывательно-повстанческих операций. Эти связи приобрели особую актуальность с 1927 г., когда под давлением Кремля, Турция вынуждена была запретить на своей территории тайную деятельность кавказцев, выслав из страны представителей их разведывательных организаций[15].

Не имея возможности проникнуть на Кавказ с территории Турции, кавказские прометейцы, и, в особенности, грузины, традиционно обладавшие хорошими связями на Украине, зачастую с успехом использовали территорию последней для поддерживания контактов с Кавказом. Например, еще в апреле 1925 г., при технической помощи польской разведки, в Грузию, через территорию Украины, была послана разведывательная экспедиция под руководством Анджапаридзе, которая, если верить советским данным, с успехом действовала на Украине и на Кавказе в течение двух лет. Экспедиции удалось собрать сведения о частях Красной армии и реорганизовать подпольные организации в Грузии, завязав необходимые связи в Киеве и Тбилиси. Однако весной 1927 г., при попытке достичь украино-польскую границы, члены экспедиции были арестованы[16].

То, что главную опасность прометеизма для себя, Кремль усматривал именно в кавказско-украинской политической смычке, видно из того, что еще в самой начальной стадии формирования движения «Прометей», именно кавказские и украинские руководители оказались главной мишенью террора ОГПУ. В 1926 г., по приказу председателя грузинского ОГПУ Лаврентия Берия, в Стамбул, с целью физической ликвидации Симона Мдивани, представителя в Турции правительства Грузии в изгнании и одного из активнейших членов движения «Прометей», был послан чекист и профессиональный убийца Шалва Церетели, впоследствии министр внутренних дел Грузинской ССР. Церетели удалось провести все подготовительные мероприятия. Операция была отменена в самый последний момент, по приказу Москвы[17]. Вероятно, большевики опасались ухудшения отношений с западными странами и турками, после убийства в мае 1926 г. в Париже агентом ОГПУ С. Петлюры, одного из наиболее известных руководителей движения «Прометей».

3. Кавказско-украинский прометейский альянс в 1930-1939 гг.

В начале 30-х гг., в результате стремительно развивающихся международных событий той эпохи, кавказско-украинские взаимоотношения получили новый импульс.

Это время характеризуется геополитическими изменениями не только в Европе, но и на Дальнем Востоке. Создание 18 февраля 1932 г. под японской эгидой государства Манджуко и официальное признание последнего Токио 15 мая того же года, знаменует собой новый этап усиления советско-японского соперничества в Китае и в целом на Дальнем Востоке. Понимая, что столкновение с советской империей является лишь вопросом времени, в Токио придавали большое значение работе с представителями нерусских народов СССР[18].  В силу географического фактора, на сцену выступили не только имеющие определенные традиции государственности народы Кавказа, украинцы и туркестанцы, но и крымские и казанские татары, башкиры, буряты и другие малые народы Дальнего Востока[19].  Уже в 1932 г., в Харбине был создан клуб «Прометей», объединивший в себе проживающих на территории Маньчжоу-Го представителей нерусских народов СССР. Другой клуб был создан в Хельсинки, куда, наряду с прочими нацменьшинствами, входили представители карелов, коми, удмуртов, мордвы и марийцев[20].

Параллельно с этим, наблюдается существенное ослабление позиций кавказских и украинских эмигрантов во Франции, которая, заключив в 1933 г. пакт о ненападении с СССР, приняла на себя обязательство воздержаться от всех недружественных актов в отношении Кремля. Принятие СССР в Лигу Наций в 1934 г. окончательно покончило с дипломатической изоляцией СССР, на которую, в свое время, возлагали свои надежды эмигранты.

Создавшаяся ситуация привела к формированию новых структур движения «Прометей», более приспособленных к веяниям времени. Так как в Париже, центре дипломатической активности той эпохи, в основном проживали лишь украинские и грузинские эмигранты, т. е. представители народов, обладавших государственными традициями, с ярко выраженным национальным сознанием, было принято решение о создании специальной структуры, главной целью которой должна была стать защита прав на независимость народов Кавказа и Украины на международной арене. Кроме этого, в функции этой структуры должна была входить координация деятельности существующих во Франции национальных организаций движения «Прометей».

10 мая 1934 г., по инициативе бывших министров иностранных дел Грузии и Украинской Народной Республики Евгения Гегечкори и Александра Шульгина, в Париже был образован Комитет дружбы народов Кавказа, Туркестана и Украины (Le Comité d’Amitié des Peuples du Caucase, du Turkestan et de l’Ukraine)[21].

В определенной степени, это был клуб избранных, где не были представлены такие народы как крымские и волжские татары, мордва и коми, входящие к этому времени в движение «Прометей», но не обладавшие традициями современной государственной независимости[22].

Два года спустя, эта структура получила от Варшавы право выступать перед иностранными державами и Лигой Наций с дипломатическими демаршами, «обязуясь защищать также в этих демаршах дело стран-членов клуба «Прометей», не входящих в Комитет дружбы»[23].

Поскольку с формальной точки зрения, создание официальных антибольшевистских организаций на территории Франции было запрещено в соответствии с положениями франко-советского пакта о ненападении 1933 г., в статуте Комитета дружбы, целью его деятельности было названа организация культурных мероприятий. В частности, «сближение и содействие дружбе народов Кавказа (Азербайджан, Северный Кавказ, Грузия), Туркестана и Украины посредством: а) организации конференций, литературных и музыкальных вечеров, приемов и банкетов, б) публикации журналов и др.»[24].

Комитет избрал руководящее бюро в составе Александра Шульгина (председатель) и Аббас Атам Алибекова (секретаря). Членами комитета являлись Мир Якуб Мехтиев и А. Алибеков от Азербайджана, Акакий Чхенкели от Грузии, Ибрагим Чулик от Северного Кавказа, Мустафа Чокай от Туркестана, А. Шульгин и И. Косенко от Украины[25]. Состав бюро должен был обновляться через каждые два года.

Создание Комитета дружбы в полной мере соответствовало планам поляков, которые, следуя концепции Пилсудского, от всего сердца приветствовали максимально тесное сотрудничество между кавказцами и украинцами прометейцами. Еще до создания комитета, 23 февраля 1932 г., майор Эдмунд Харашкевич, начальник экспозитуры-2 Генерального штаба Польской армии, секция «Восток» которой занималась исключительно прометейским движением, предупреждал своего сотрудника Виктора Залевского, назначенного на пост секретаря польского консульства в Тбилиси: «В случае конкретной сепаратистской акции, было бы желательным проверить, сознают ли грузинские активисты то, что их отделение от России, зависит прежде всего от рождения Независимой Украины?»[26].

В декабре 1936 г., было избран новый состав руководящего бюро Комитета дружбы. Председателем комитета стал А. Чхенкели, бывший посланник Грузии во Франции. Должность секретаря занял И. Косенко, а вице-председателя, – М. Чокай, – представитель Туркестана и бывший председатель правительства временной автономии Коканда[27]. Деятельность комитета в особенности активизировалась с 1937 г., в период принятия в СССР т. н. сталинской конституции и кровавых репрессий 1937-1938 гг.

В это время руководством комитета был проведен целый ряд конференций в Париже, посвященных проблемам порабощенных наций Советского Союза, а также внутриполитической ситуации в СССР[28]. В 1938 г., тексты этих докладов были изданы отдельными брошюрами[29].

Конференции собрали большую аудиторию, что свидетельствовало об интересе французского общественного мнения к проблеме национального вопроса в СССР. Например, 17 мая 1937 г., известный украинский политический и общественный деятель проф. Максим Славинский, выступил в Парижском географическом обществе с докладом национально-государственная проблема в СССР. Доклад, на котором по данным советской разведки присутствовало около 200 человек[30], содержал положения, которые, думается, никоим образом не утратили свою актуальность сегодня, когда двадцать лет спустя после распада Советского Союза, нынешнее руководство России вновь стремится подорвать государственную независимость нерусских наций, возникших на обломках красной империи. Славинский подчеркивал, что принимая во внимание исторические условия формирования русской империи и русского самосознания, было бы наивно рассчитывать на то, что правители России добровольно откажутся от своих имперских амбиций и дадут свободу нерусским народам, хотя это решение и было бы самым благоразумным выходом из создавшегося положения. Единственной альтернативой для порабощенных наций является вооруженная борьба, с полным сознанием того, что в этой борьбе им придется понести отнюдь немалые жертвы.

«Мы […] имеем дело с великороссами, –  народом, который и был командной нацией, и в эту роль окончательно не вошел; вкусил он чувства имперского господства и властвованием не насладится. Такой народ неспособен на благоразумный отказ от своих претензий на властвование. И особенно не могут сделать это его командные слои, бывшие и настоящие, ибо эти претензии стали органической частью в составе их национального мироощущения, а то или иное изменение этого мироощущения, требует, как известно, […] весьма длительного времени.

[…]

Нет, империалистические тенденции, раз просочившись в национальное сознание народа, изживаются не легко. Долго их еще будут изживать и великороссы, все равно, по какому пути пойдет их политическое развитие. Подкомандным нациям на этот счет не годиться создавать никаких иллюзий. Борьбой и кровью окрашен их отрыв от императорской России, в той же атмосфере произойдет и их освобождение от СССР. Других путей к разрешению национально-государственной проблемы на Востоке Европы история не знает, а современная действительность не указывает»[31].

Эти пророческие слова человека, впоследствии трагически кончившего свою жизнь в застенках НКВД[32], в полной мере оправдались в отношении народов Кавказа, и по сей день являющимися жертвами геноцида, агрессии, оккупации и имперских манипуляций Кремля.

Следует отметить, что тесное сотрудничество кавказских и украинских прометейцев, гармонично протекало вплоть до германо-советской оккупации Польши в сентябре 1939 г. Продолжали они играть ключевую роль и в движении в целом. Так, когда в мае 1938 г., по настоянию Варшавы был полностью обновлен состав редакции и изменен формат журнала Прометей, место главного редактора журнала было занято А. Шульгиным, сменившим на этом посту грузинского национал-демократа Георгия Гвазава[33].

Не исключено, что на решение поляков оказала влияние и сложившаяся в то время международная обстановка. С целью подорвать изнутри саму Польшу, Берлин, в это время, делал ставку на усиление украинского сепаратизма в восточных районах этой страны. Оказавшись зажатыми между германским молотом и советской наковальней, поляки были вынуждены менять приоритеты, приспосабливая прометеизм к своим более срочным нуждам и задачам.

В это время основным приоритетом кавказцев, входящих в движение «Прометей», стало сохранение единства прометейского фронта, отдельные члены которого, в свете часто меняющейся политической конъюнктуры той эпохи, проявляли колебания, исходя из партикуляристско-узконациональных интересов.

Так, особенно отчетливым образом, попытки грузин по сохранению единого антикремлевского фронта видны в случае с Закарпатской Украиной.

В октябре 1938 г., после расчленения Чехословакии и заключения Мюнхенского пакта, эти исторические украинские земли получили сначала автономию, а затем и кратковременную независимость. Однако в марте 1939 г., Закарпатская Украина была оккупирована и аннексирована Венгрией, с согласия Берлина. Появление на политической карте Европы этой первой независимой части Украины, вызвало определенный кризис в прометейском движении. Воодушевленные этими событиями, многие из молодых украинских националистов в Польше стали также требовать предоставления автономии Галиции, с дальнейшей перспективой объединения этих украинских земель[34].

Роль посредников в урегулировании этого дела взяли на себя грузины, в основном исходившие из выработанной в свое время Пилсудским концепции украино-польских взаимоотношений. Тот факт, что и сам Грузинский национальный центр, в это время также отказался от притязаний на грузинские исторические земли в Турции, укреплял позиции грузин в качестве объективных посредников. Резолюция от 12 декабря 1938 г., принятая по данному вопросу Грузинским национальным центром подчеркивала, что «украинский вопрос есть проблема сов[етской] Украины, где живет 35 мил[лионов] украинцев и занимает обширную и богатую территорию. Эта страна, под игом Москвы переживает неслыханное страдание и рабство, чего никогда не переживали украинцы других стран. Поэтому в порядке дня стоит освобождение именно этой порабощенной Украины. И все попытки заслонить эту ясную позицию выдвиганием вопросов украинцев, проживающих в Галиции или в других странах, является разрывом Прометеевского фронта и спуском воды на мельницу Москвы. Освобожденная Украина, лежащая между Россией и Польшей, не может удержаться, если она не будет в дружеских отношениях с Польшей, чьи государственные интересы безусловно требуют создания надежной стены, для обеспечения своих восточных границ. Сильная Польша – прямой интерес свободной Украины. И вопрос галицийских украинцев, сравнительно с этой главной проблемой является мелочью, что легко могут разрешить свободная Украина и дружественная Польша путем мирных переговоров и соглашений»[35].

Как известно, ход дальнейших исторических событий полным образом подтвердили правильность этой точки зрения.

О теснейшем сотрудничестве кавказцев и украинцев и на самом последнем этапе функционирования движения «Прометей», свидетельствует и национальный состав руководства «клуба культуры «Прометей» во Франции» (Club culturel « Prométhée » en France), основанного в Париже 6 января 1939 г.

Упомянутый клуб управлялся руководящим комитетом, состоящим из председателя, – грузинского национал-демократа Александра Асатиани; вице-председателя, – украинца Николая Ковальского; секретаря, – северокавказца Абу Чермоева; и казначея, – азербайджанца Мамеда Магеррамова[36].

5 марта, во время официального открытия клуба, была проведена конференция, посвященная украинской проблеме. Докладчиком являлся вице-председатель парижского клуба «Прометей», Н. Ковальский.

Таким образом, как свидетельствуют проанализированные нами архивные материалы, кавказско-украинское сотрудничество в организации «Прометей» являлось основной базой, обеспечившей стабильное функционирование самого движения в целом. Будучи народами, обладавшими не только государственными традициями, но и крайне развитым национальным чувством, закаленным в ходе национально-освободительной борьбы в 1918-1921 гг., народы Кавказа и Украины дали движению «Прометей» наиболее твердых и последовательных борцов за свободу всех порабощенных нерусских народов, стонущих под красным колониализмом империи зла–СССР.

Приложение № 1

Дополнительный договор между Директорией Украинской Народной Республики и Союзным Меджлисом Горских Народов Кавказа

       Тифлис, не ранее сентября 1919 г.[37]

Принимая во внимание, что т[ак] наз[ываемая] Добровольческая армия, стремясь к реставрации дореволюционного российского государственного строя и подавляя национальную свободу, тем самым является одинаково враждебной как украинскому, так и горским народам, Директория Украинской Народной Республики и Союзный Меджлис Горских Народов Кавказа, решили заключить временный дополнительный договор на следующих основаниях:

1/ Договаривающиеся стороны обязуются взаимно помогать друг другу в вооруженной борьбе с Добровольческой армией.

2/ Украинская Народная Республика оказывает горским народам финансовую помощь на дело организации войск в количестве не менее 15 000 бойцов, для борьбы за независимость Республики Горских Народов, по приблизительному расчету полтора миллиона рублей на каждую воинскую часть, силой в 3 000 человек в месяц, а всего на шесть месяцев, в размере 45 000 000 руб[лей], каковая сумма выдается правительством Украины Союзному Меджлису Горских Народов Кавказа, или правительству, если таковое к этому времени сорганизуется, через правительство Республики Грузии, или через специальную Украинскую военную миссию, подбор лиц в каковую, будет произведен с совместного соглашения горских представителей и правительства Украинской Республики, по мере фактического формирования горских войсковых частей. Сверх того, для помощи в организации горских армий, посылаются также украинцы-инструктора.

3/ Союзный Меджлис Горских Народов Кавказа представляет Директории УНР право вербовки в пределах Горской Республики добровольцев-всадников до 5 000 человек, сразу или частично, как только пожелает Директория, после укрепления политического положения Горской Республики.

Директория Ук[раинской] Нар[одной] Респ[ублики] и Союз[ный] Мед[жлис] Гор[ских] Нар[одов] Кавказа, связанные общностью политических и экономических задач, заключили настоящий договор на началах постоянного мира и искренней дружбы.

  1. Исходя из признания государственной независимости Республик Украинской и Горских Народов Кавказа, договаривающиеся стороны обязуются оказывать друг другу всемерную поддержку политического и военного характера, как в современных условиях, так и при их изменении, вплоть до осуществления обоими народами их политических задач, в постоянном стремлении обоих народов к возможно тесному государственному сближению.
  2. В случае организации более широкого политического и экономического Украино-Кавказского соглашения, Союзный Меджлис будет этому всячески содействовать.
  3. Директория УНР, готова оказать свое дружеское содействие при урегулировании взаимоотношений Республики Горской и Кубани.
  4. Экономическое взаимоотношение Республик Украинской и Горской, имеют быть предметом особого соглашения.

Договор заключен и выработан Вассан-Гиреем Джабагиевым без согласия Союзного Меджлиса, за свою ответственность.

Центральный государственный исторический архив Грузии (ЦГИАГ), Тбилиси, Грузия. Ф. 1864. О. 1. Д. 57. Л. 17-18.

Приложение № 2

Доклад военного атташе дипломатической миссии Республики Грузия на Украине капитана артиллерии А. Сванидзе дипломатическому представителю Грузии в Швейцарии относительно положения на Украине и в Польше

          Берн, 13. 1. 1920 г.

                         Дипломатическому представителю в Швейцарии

Положение на Украине

В предыдущих докладах мною были изложены события, разыгравшиеся на Украине в ноябре месяце п[рошлого] г[ода]. Как я указывал, Головному Атамане С. В. Петлюре пришлось оставить Жмеринку, Вонлярку и Проскуров, и под давлением войск добрармии оттянуть свои войска на северо-запад. Здесь он пытался произвести перегруппировку войск, для восстановления фронта, но эта операция отказалась невыполнимой. Тогда он разбил часть своих войск на небольшие отряды и направил их в тыл противника. Отряды эти получили определенные задания, а именно: разрушение тыла неприятеля и содействие повстанцам.

Остальные части, двигаясь по инерции, отошли к польской границе, где были разоружены и интернированы поляками. Сам Головной Атаман с некоторыми членами правительства выехал в Польшу, т. к. фронт фактически перестал существовать.

Одновременно польскими войсками была занята вся территория до Проскурова, где польские части вошли в соприкосновение с добровольцами.

Отряды же пущенные в тыл противника, блестяще исполнили возложенную на них задачу. Двигаясь на юго-восток, они пополнились местными крестьянами и придали некоторую организованность повстанческому движению. Отряды эти, нападая на тылы, окончательно уничтожили транспорт противника и нарушили связь между его частями.

С другой стороны они сами установили связь между отдельными повстанческими группами, для согласованных действий.

Результаты не заставили долго ждать. Добровольческая армия, оперирующая на Украине, окончательно развалилась. К великому прискорбию, это обстоятельство было использовано большевиками, а не украинцами, т. к. у последних не было армии для наступления с фронта.

Большевики быстро продвинулись вперед, по левобережной Украине, заняли Екатеринославль и двигаются далее на юг.

Для всех ясно, что с уничтожением добровольческой армии и продвижением большевиков, линия соприкосновения между польскими и красными частями увеличиться.

Кроме того, образуется новый фронт Румыно-большевистский. По-видимому, это обстоятельство учтено правительствами обоих государств и они обнаруживают большое стремление к восстановлению Украины.

Ныне Головной Атаман С. В. Петлюра и некоторые украинские деятели находятся в Варшаве, где они ведут интенсивную работу над организацией нового правительства. Судя по всем данным, польское правительство склонно оказать им существенную поддержку. Насколько мне известно, предлагается организовать правительство и предоставить ему возможность произвести мобилизацию и формирование войск на украинской территории, занятой польскими войсками.

В связи с будущим формированием войск ощущается недостаток офицеров.

Головной Атаман Петлюра, при последнем нашем свидании, предложил мне запросить наше правительство, может ли оно предоставить несколько сот офицеров для формирования.

В случае принципиального согласия, будут выработаны условия поступления наших офицеров в украинскую армию, представителями обоих правительств.

Положение в Польше

В настоящее время Варшава представляет из себя некоторый политический центр восточных государств (Польша, Румыния, Украина. Литва, Латвия, Эстония). Несомненно, что в ближайшем будущем Польше придется сыграть не последнюю роль в разрешении русского вопроса. В военном отношении, Польша является одним из сильных государств в Восточной Европе. У нее, в настоящее время около 500 000 чел[овек] солдат. Войска эти хорошо обучены и дисциплинированы. Большевистского настроения среди войск нет. Положение на фронтах крепкое. Внутренняя жизнь страны менее благоприятна. Нет твердой власти, конституция еще не выработана. Аграрный вопрос в периоде разработки, но, несмотря на это, настроение крестьян умеренное. Спекуляция процветает, хотя и карается смертной казнью. Работает только 15-20 % фабрик и заводов, вследствие большого недостатка топлива и сырья. Железнодорожное сообщение слабое. Уголь добывается, но производительность настолько невелика, что не может удовлетворить потребностей страны. Много безработных. Труд оплачивается неважно. Хлеб дорог и есть запас только до конца февраля. В Познани хлеб есть, но познанцы несклонно выпускать его. В связи с дороговизной и безработицей замечается недовольство рабочих масс. […]

Отношение к нам самое благожелательное. В последнее время  поляки проявляют большой к нам интерес. Назначена специальная миссия, во главе которой стоит г[-н] Филипович. Миссия будет представлять Польшу у нас, в Азербайджане и Армении, постоянное местопребывание миссии будет в Тифлисе. Миссия выедет на Кавказ в последних числах января с[его] г[ода]. Я познакомился со всеми членами миссии и информировал их о положении у нас.

Польское общественное мнение информировано о положении дел в Грузии слабо.

В Варшаве выходит довольно плохонькая русская газета, которая не осмеливается защищать русских граждан перед польскими властями и душу отводит на нас. Перепечатывает статьи из монархических газет Южной России и конечно дополняет своими комментариями. Но газета эта мало распространена и польским обществом не читается.

Заканчивая свой короткий доклад о положении на Украине и в Польше, считаю нужным указать на причины, заставившие меня выехать в Берн, – они следующие:

а) Разрешение вопроса, предложенного главою украинского правительства, С. В. Петлюрой.

в) Отсутствие информации и инструкций.

с) Отсутствие материальных средств.

Прошу о вышеизложенном довести до сведения Парижской делегации, а мне дать указания для дальнейшего руководства.

Военный атташе Грузии на Украине

Капитан артиллерии Сванидзе

Bibliothèque de documentation internationale contemporaine (BDIC), Nanterre, microfilms des archives du gouvernement géorgien. Mfm 881, bobine 84.

 Приложение № 3

Декларация представителей Азербайджана, Северного Кавказа, Грузии и Украинской Республики в Париже относительно необходимости всемерного укрепления и развития кавказско-украинских связей от 26 июля 1925 года

Подписавшиеся представители республик Кавказа: Азербайджана, Северного Кавказа и Грузии с одной стороны, и Украинской Республики с другой, исследовав, в ходе ряда собраний, современное положение их стран, оккупированных Советской Россией, сочли необходимым выразить в настоящем акте свои общие заключения.

Вспоминая отношения, существующие между народами Украины, Азербайджана, Северного Кавказа и Грузии, представители этих стран констатировали с чувством глубокого удовлетворения симпатию и взаимную моральную поддержку, проявлявшуюся между этими народами в исторические дни их освобождения от ига России.

В этот замечательный 1918 год, национальные правительства независимых республик Азербайджана, Северного Кавказа, Грузии и Украины, обменявшись дипломатическими представителями, торжественно принятыми в их соответствующих столицах, готовились к заключению политических и экономических договоров и соглашений, таким образом, взаимно признав, независимость их республик.

Огромная важность этого взаимного признания, основанная на воле народов в деле защиты своих соответствующих политических и экономических интересов, является, для представителей упомянутых республик, надежной гарантией установления и консолидации в настоящее время и в будущем еще более тесных дружеских отношений, в лице их национальных правительств и их представительных органов.

Основываясь на всем вышесказанном и принимая во внимание  оккупацию территорий Украины, Азербайджана, Северного Кавказа и Грузии советско-русскими войсками, представители упомянутых республик пришли к заключению о необходимости оказания друг другу постоянной взаимной поддержки в политической и экономической сфере, для защиты независимости их государств, и объединения усилий их наций в борьбе за полное освобождение их территорий.

В тоже время, представители упомянутых республик выражают свою уверенность в том, что по освобождении их республик от чужеземного ига, их правительства еще более тесно сблизят свои народы целым рядом договоров и конвенций, способных еще более эффективным образом содействовать процветанию и величию их наций в свободной семье народов.

Составлено в четырех экземплярах в Париже, 26 июля 1925 г.

Подписали:

А. М. Топчибаши, председатель делегации Республики Азербайджан

Гайдар Баммат, временно исполняющий обязанности председателя делегации Республики Северного Кавказа

Н. Рамишвили, министр внутренних дел Грузии

Винчеслав Прокопович, министр народного образования Украинской Республики

BDIC, microfilms des archives du gouvernement géorgien, mfm 881, bobine 194.

Перевод с французского

Приложение № 4

Информационное письмо резидента закавказского ОГПУ в Париже С. Пирумова в Заккрайком ВКП(б) относительно деятельности кавказской эмиграции во Франции

[Париж], 6. 12. 1926 г.

Общая обстановка

За последние месяцы положение дел вообще среди зарубежной эмиграции и в частности нашей закавказской, несколько изменилось. Этому способствовал ряд обстоятельств:

1) Активная позиция Польши, которая группирует вокруг себя элементы украинской и кавказской эмиграции. Совершенно понятно, что Польша преследует цели использовать их в случае столкновения с нами, а пока в качестве контрразведывательной и дезорганизующей нас силы. Как я уже раньше писал, между парижскими эмигрантскими центрами с одной стороны и Варшавой с другой шли самые оживленные переговоры. В Варшаву дважды ездил Рамишвили[38], сейчас в Париже находится Хосров-бек Султанов[39], на днях в Варшаву выезжает Ираклий Церетели[40], в самом Париже с этой публикой работает француз Шевалье, бывший представитель Франции на Кавказе.

Переговоры между Польшей и нашей эмиграцией, по-видимому закончились каким-то соглашением, которое принесло эмигрантам, как немного денег (10 000 лир уже получено и есть перспектива новых получений), так и полную уверенность, что к весне им удастся принять участие в очень активных операциях, намеченных Польшей.

Польша поставила условие – полное объединение украинской и кавказской эмиграции и объединение в пределах каждой нации всех партий, обещая широкую материальную помощь таким «национальным центрам» в работе на нашей границе.

2) Закавказской эмиграции, для успеха выполнения своей миссии, необходимо было создать сносные условия для работы в Турции, в приграничной нам полосе. Как видно из доклада приехавшего оттуда Цуладзе[41], а также письма С. Мдивани[42], им удалось прийти с турками к «полному соглашению». Хотя Мдивани указывает, что последнее свидание Чичерина[43] с Рушти-беем[44] и усилило наше влияние в Турции, но их планам не помешало.

3) Враждебная политика английского правительства и приход к власти во Франции Пуанкаре, а также прекращение франко-русских переговоров трактуется здесь как утешительный факт, доказывающий что Англия и Франция, и, во всяком случае первая, окажут всякое содействие во всех планах направленных против Советского Союза.

4) Находящийся в Америке небезызвестный Думбадзе[45], также способствует поднятию эмигрантских настроений, информируя о своих, якобы успехах в Америке и близком получении больших сумм на дело освобождения Грузии.

Думбадзе несомненно авантюрист, и обещания его немногого стоят, но в разгоряченном воображении эмигрантов это немаловажный факт, тем более, что кое-какие деньги он им прислал.

5) Из числа факторов нашей внутренней жизни, эмиграция возлагает надежды на внутренний распад партии, а с ними советского государства, связывая свои надежды с деятельностью нашей оппозиции.

Так – здесь циркулируют сведения, что в Тифлисе, в дни выступления оппозиции, происходили вооруженные столкновения между оппозицией и другими товарищами, что есть убитые и раненые, что оппозиция «вместе с грузинским народом» против официальной партии и проч.

Все эти факторы необыкновенно подняли дух эмиграции, как будто открыли перед ними новые перспективы, что неизбежно вызвало оживление, тем более, что это оживление питается некоторым количеством денег.

Полнейший распад и деморализация заменяются некоторым процессом собирания сил и организации группировок. Конечно, восстановить свое былое влияние политические центры эмиграции, конечно, не в состоянии, но кое-что они соберут, кое-какие связи несомненно восстановят, и до следующей полосы разочарования (который, главным образом зависит о Польши и отчасти Турции), сохранят активность, вероятно большую, чем в прошлом году.

                                              Грузинская эмиграция

1) Самую активную роль во всей польской комбинации играет грузинская эмиграция, как это и следовало думать, а в грузинской эмиграции, конечно меньшевики, что приводит меньшевиков к фактическому возглавлению всей закавказской контрреволюции. К этому, как известно, у меньшевиков имеются как объективные возможности, так и субъективные данные.

В пределах грузинской эмиграции меньшевики вновь закрепили  около себя «национальный фронт» и образовали паритетный центр, в который входят все официальные грузинские партии.

Правда, объединение это совершенно номинальное, отдельные фигуранты из других партий никакой роли не играют, но сделано это объединение как в угоду полякам, так и в расчете на определенное впечатление в самой Грузии. Это тем легче было им сделать, что в связи с новым положением, прекратилась вовсе фракционная борьба самих меньшевиков, и, в данное время, не только Жордания, но и Церетели подчеркивают идею «Национального фронта», при чем Церетели должен будет получить на это благословление второго интернационала, и даже сам едет в Варшаву, чтобы личными переговорами с поляками, уточнить шансы на успех.

2) Достигнув «единства» у себя, меньшевики, поддержанные Польшей и французским полковником Шевалье, достигли другого объединения, так сказать «международного». Путем переговоров с мусаватистами, горцами, они образовали «комитет освобождения Кавказа» и связали этот комитет с украинским эмигрантским центром.

Этот кавказско-украинский блок, даже заручился своим органом печати на французском языке, издающимся под покровительством полковника Шевалье. (Из присланного при сем экземпляре вы убедитесь, что в нем сотрудничают все оттенки кавказско-украинской контрреволюции, кроме армян, о которых будет сказано несколько ниже).

3) Основной задачей всей этой комбинации является устройство вооруженного восстания на Украине и Кавказе, приурочивая его к военному выступлению Польши, или, быть может, несколько опередив выступление Польши для созданий ей благоприятной моральной обстановки.

Цель поставлена совершенно твердо и поэтому сейчас вся деятельность будет направлена в сторону подготовки материальной базы на наших границах и моральной – в Европе.

4) Однако, новое «объединение» по существу ничем не отличается от прежнего сложения сил, так как основной антагонизм с той частью эмиграции, которая идет за Спиридоном Кедия[46] и Челокаевым[47] не изжит. Группа Кедия и Челокаева, можно считать, что окончательно объединились, и таким образом в эмиграции сейчас образовались две компактные группы:

  1. – Меньшевистский ЦК и примыкающие к нему отдельно персонажи от других партий («паритетный центр») и 2. – группа Кедия и Челокаева, к которым примыкают все, недовольные меньшевиками по какой бы то это ни было причине. Удельный вес меньшевистского ЦК, конечно выше, как по личному составу своих людей, так и французским и польским связям, также и по материальным возможностям. Но влияние группы Кедия и Челокаева среди рядовой эмиграции, – очень значительно, что показали последние столкновения между этими группами вокруг вопроса об организации грузинской эмигрантской колонии в Париже. Столкновения были очень резкие, и в результате их группа Кедия и Чолокаева не дала возможность меньшевикам ни организовать, ни тем более получить руководство в колонии.

Вообще отношение между этими двумя группами продолжает оставаться чрезвычайно острыми и враждебными.

Меньшевики пытаются через дружественных себе национал-демократов (Гвазава[48], Амираджиби[49]) повлиять на Кедия и Челокаева, но пока им этого не удается.

5) В отношении меньшевиков и их паритетного центра, согласно нашему тифлисскому решению и обстановке, вполне оправдавшей это решение, работа пойдет по специальной линии и передано мною целиком нашему резиденту, который уже развернул довольно широкую работу, о которой конечно сообщает вам по своей линии.

6) Также согласно тифлисскому решению, группе Челокаева и Кедия поставлен вопрос об открытом выступлении и разрыве с эмиграцией. Никакой материальной помощи мы им больше не оказываем до разрешения этого вопроса[50]. Челокаев, который очень легко шел на это, сейчас под влиянием Кедия проявляет некоторое колебание, стараясь доказать, что своей непримиримой борьбой против меньшевиков и тактики восстания, он приносит нам больше помощи и вообще честно выполняет свои обязательства. Однако, при нынешней ситуации, у нас должна быть твердая уверенность, тем более, что поведение его людей в Тифлисе было предательски, поэтому для возобновления сношения с ними, мы требуем твердой и реальной гарантии.

Нам важно, чтобы подобная декларация была бы у нас, а если бы интересы   дела (с точки зрения резидента) и задержали бы его опубликование, то все же это было бы хоть какой-нибудь гарантией.

Несомненно, эти колебания как самого Кедия, так и через него Челокаева, объясняются исключительно новой ситуацией в связи с ролью Польши, и Челокаев просто боится окончательно связать свою судьбу с нами накануне, как он думает, решающих событий, будучи неуверен в исходе столкновения с Польшей. Ближайшее время разрешит эти колебания, а до того мы воздерживаемся от всякого с ним контакта и тем более материальной поддержки.

[…]

Азербайджанская эмиграция

Касаюсь этого вопроса только потому, что в Париж приехал Хосров-бек Султанов, который вместе с Рамишвили является самым деятельным руководителем новой украино-кавказской комбинации. Но так как во Франции не существует никакой азербайджанской политической эмиграции, то надо полагать, что приезд Султанова связан с переговорами с поляками, полковником Шевалье и др., поскольку Султанов является тем мостом, который перекидывается в этом деле из Варшавы в Константинополь.

Необходимо обратить самое серьезное внимание на нашу границу, особенно в Аджаристане, и серьезно «обработать» Хопу, которая, по-видимому, является главным пунктом всех операций против нас. Хорошая осведомительная работа в Хопе принесет нам огромную помощь, парализует все шаги наших врагов и по настоящему обеспечит нашу границу, которая, благодаря своему географическому положению, очень трудно охраняема.

Хорошо поставленная сеть агентуры в Хопе и других значительных пунктах у нашей границы, является сейчас вопросом первостепенной важности.

Архив министерства внутренних дел Грузии (АМВД), Тбилиси, Грузия. (II), Ф. 13. Д. 60. О. 5. Л. 3-12.

Георгий Мамулиа –  политолог, историк, Доктор Высшей школы исследований общественных наук (Париж, Франция)

 

[1] A. M. Toptchibachi (président de la délégation de la République d’Azerbaïdjan), H. Bammate (président p. i. de la délégation de la République du Caucase du Nord), N. Ramichvili (ministre de l’Intérieur de la Géorgie), Vintcheslav Prokopovitch (ministre de l’instruction publique de la République Ukrainienne), Déclaration, Paris, 26. 7. 1925. Bibliothèque de documentation internationale contemporaine (BDIC), Nanterre, microfilms des archives du gouvernement géorgien. Mfm 881, bobine 194. Полный текст данного документа см. в приложении № 3.

[2] Союз объединенных горцев Северного Кавказа и Дагестана (1917-1918 гг.), Горская республика (1918-1920 гг.). Документы и материалы, Махачкала, 1994, с. 321-322.

[3] Дополнительный договор между Директорией Украинской Народной Республики и Союзным Меджлисом Горских народов Кавказа, не ранее сентября 1919 г. Центральный государственный исторический архив Грузии (ЦГИАГ), Тбилиси, Грузия. Ф. 1864. О. 1. Д. 57. Л. 17-18. Полный текст данного документа см. в приложении № 1.

[4] Доклад военного атташе дипломатической миссии Республики Грузия на Украине капитана артиллерии А. Сванидзе дипломатическому представителю Грузии в Швейцарии относительно положения на Украине и в Польше, Берн, 13. 1. 1920. BDIC, microfilms des archives du gouvernement géorgien. Mfm 881, bobine 84. Полный текст данного документа см. в приложении № 2.

[5] Г. Мамулиа, Curriculum Vitae Лео Кереселидзе. Танамемамулэ (Соотечественник), центральное периодическое издание проживающих за рубежом грузин, Тбилиси, 2007, №3 (24), с. 16. (На груз. яз.).

[6] G. Targalski, Les plans polonais concernant l’éclatement de l’URSS, le mouvement « Prométhée » et le Caucase, Bulletin de l’Observatoire de l’Asie centrale et du Caucase, Paris, 1997, n° 3, p. 10.

[7] A. M. Toptchibachi (président de la délégation de la République d’Azerbaïdjan), H. Bammate (président p. i. de la délégation de la République du Caucase du Nord), N. Ramichvili (ministre de l’Intérieur de la Géorgie), Vintcheslav Prokopovitch (ministre de l’instruction publique de la République Ukrainienne), Déclaration, Paris, 26. 7. 1925.

[8] Prométhée. Organe de Défense Nationale des Peuples du Caucase et de l’Ukraine, Paris, novembre 1926.

[9] M. Vekilli, Note sur la création de la revue « Prométhée », Paris, 29. 11. 1926. BDIC, microfilms des archives du gouvernement géorgien. Mfm 881, bobine 194.

[10] Регламент журнала Прометей. [Б.Д.], Ibidem.

[11] Георгий Гвазава, О журнале Прометей. 1936, Ibidem, bobine 195.

[12] Имеется в виду французский дипломат Даниель-Абель Шевалье (1868-1933), в 1920-1921 гг. Верховный комиссар Франции на Кавказе, до конца своей жизни поддерживавший деятельность грузинских эмигрантов, направленную на восстановление независимости Грузии. См.: Г. Мамулиа, Краткий очерк истории журнала Прометей. Nowy Prometeusz, Warszawa, 2010, numer sygnalny, p. 88.

[13] С. Пирумов, Информационное письмо в Заккрайком, 6. 12. 1926. Архив министерства внутренних дел Грузии (АМВД), Тбилиси, Грузия,  (II), Ф. 13. Д. 60. О. 5. Л. 6-7. Полный текст данного документа см. в приложении № 4.

[14] P. Vita-Finzi, Journal caucasien (1928-1931) suivi de Carnet moscovite (1953). Traduit de l’italien par J-M. Mandosio. Préface de S. Romano, Collection « Valise diplomatique » dirigé par C. Mouradian, Loiret, Nouvelle de Briare, 2000, p. 83.

[15] Подробно об этом, см.: G. Mamoulia, Les combats indépendantistes des Caucasiens entre URSS et puissances occidentales. Le cas de la Géorgie (1921-1945). Paris, L’Harmattan, 2009, p. 123-124.

[16] L’ambassadeur de la République Française à Moscou à son excellence Monsieur Aristide Briand, ministre des Affaires étrangères, Procès d’espionnage polono-géorgienne, 4. 4. 1927. Archives du ministère des Affaires étrangères (AMAE), Paris, Correspondance politique et commerciale 1918-1940, Z (Europe), carton n° 652, Fol. 105-106.

[17] А. Сульянов, Берия. Арестовать в Кремле, Минск, Харвест, 2004, с. 553.

[18] H. Kuromiya, G. Mamoulia, Anti-Russian and Anti-Soviet Subversion: The Caucasian-Japanese Nexus, 1904-1945. Europe-Asia Studies, Glasgow University, October 2009, Vol. 61, N° 8, p. 1422.

[19] W. Pelc, Mandzu-Go. Wschod (Orient), Kwartalnik poświęcony sprawom wschodu,  Warszawa, 1934, Nr. 2-3-4, s. 112-132.

[20] Возникновение новых центров прометеевского движения. Горцы Кавказа (Kafkasya Daǧilari), Варшава, январь-февраль 1933, № 35-36, с. 35. Ср. R. Smal Stocky, The Struggle of the subjugated Nations in the Soviet Union for Freedom. Sketch of the History of the Promethean Movement. The Ukrainian Quarterly, 1947, Vol. III, n° 4, p. 332.

[21] Procès-verbal de l’assemblée générale constitutive du Comité d’amitié des peuples du Caucase, du Turkestan et de l’Ukraine qui a eu lieu le 10 mai 1934, 42, rue Denfert-Rochereau. BDIC, microfilms des archives du gouvernement géorgien, mfm 181, bobine 138. См.: также: Северный Кавказ, орган Народной партии горцев Кавказа, Варшава, 1934, № 1, с. 27.

[22] См. справку французской полиции на Е. Гегечкори. In: M. Kedia File, CIA Blue Card dated 18 March 1945, #JZX 2037. Record Groups 263, Records the Central Intelligence Agency, Entry A1–86, Box 22. См.: также: Л. Соцков, Неизвестный сепаратизм. На службе СД и Абвера, Москва, РИПОЛ КЛАССИК, 2003, с. 310.

[23] Procès-verbal de la réunion du Comité d’amitié des peuples du Caucase, du Turkestan et de l’Ukraine du 9 février 1937. BDIC, microfilms des archives du gouvernement géorgien, mfm 181, Bobine 138.

[24] Statuts de l’Association « Comité d’Amitié des Peuples du Caucase, du Turkestan et de l’Ukraine ». [Б.Д.], Ibidem.

[25] Procès-verbal de l’assemblée générale constitutive du Comité d’amitié des peuples du Caucase, du Turkestan et de l’Ukraine qui a eu lieu le 10 mai 1934, 42, rue Denfert-Rochereau.

[26] G. Targalski, Les plans polonais concernant l’éclatement de l’URSS, le mouvement « Prométhée » et le Caucase, p. 12.

[27] Compte-rendu de la réunion d’Amitié des Peuples du Caucase, du Turkestan et de l’Ukraine du 30 décembre 1930. BDIC, microfilms des archives du gouvernement géorgien, mfm 181, Bobine 138.

[28] [28] Procès-verbal de la réunion du Comité d’amitié des peuples du Caucase, du Turkestan et de l’Ukraine du 9 février 1937.

[29] Les « élections » en URSS. Bibliothèque du Comité d’Amitié des Peuples du Caucase, du Turkestan et de l’Ukraine, Paris, 1938; P. E. Briquet (rédacteur de la politique étrangère au « Journal de Genève »), Les Nations opprimées et la Société des Nations. Bibliothèque du Comité d’Amitié des Peuples du Caucase, du Turkestan et de l’Ukraine, Paris, 1938.

[30] См.: В. Былинин, А. Зданович, В. Коротаев, Организация «Прометей» и «прометейское» движение в планах польской разведки по развалу России/СССР. Труды Общества изучения истории отечественных спецслужб, Москва, Кучково Поле, 2007, т. III, с. 387.

[31] М. А. Славинский, Национально-государственная проблема в СССР. Bibliothèque du Comité d’Amitié des Peuples du Caucase, du Turkestan et de l’Ukraine, Paris, 1938, с. 74-75.

[32] Проживавший в Праге в годы Второй мировой войны Славинский, 27 мая 1945 г. был арестован сотрудниками СМЕРШ и этапирован в Киев, где, 23 ноября того же года, умер в камере внутренней тюрьмы НКВД. См.: В. Былинин, А. Зданович, В. Коротаев, Организация «Прометей» и «прометейское» движение в планах польской разведки по развалу России/СССР, с. 387.

[33] Обновленный журнал получил название Журнал Прометей, посвященный проблемам национальностей Восточной Европы, Центральной Азии и Севера (La revue de Prométhée consacrée aux problèmes nationalitaires de LEst Européen, de LAsie Centrale et Septentrionale).

[34] O. Subtelny, Ukraine. A History, Toronto, Buffalo, London, University of Toronto Press, 2000, p. 450-451.

Следует отметить, что польские кураторы прометейского фронта, такие как Т. Головко и Э. Харашкевич, были сторонниками либеральной политики в отношении польских украинцев.

[35] Резолюция принятая Грузинским национальным центром на своем заседании от 12 декабря 1938 г. BDIC, microfilms des archives du gouvernement géorgien, mfm 881, bobine 120.

[36] См.: Dossier du « Club culturel “Prométhée” en France ». Archives de la préfecture de police (APP), Paris, France, GA, carton n° A 22.

[37] Датирован по времени создания Союзного Меджлиса Горской Республики, на специально созванной по этому поводу конференции северокавказских политических деятелей в Тифлисе (27 августа – 3 сентября 1919 г. См.: Союз объединенных горцев Северного Кавказа и Дагестана (1917-1918 гг.), Горская республика (1918-1920 гг.). Документы и материалы, с. 321-322.

[38] Имеется в виду Ной Рамишвили (1881-1930), один из главных руководителей грузинских социал-демократов и Независимой Грузии. В 1918-1921 гг., занимал посты председателя правительства, министра внутренних дел, военного министра и министра народного образования в правительстве Грузинской Демократической Республики. Один из главных руководителей движения «Прометей». Председатель президиума Комитета независимости Кавказа. Убит 7 декабря 1930 г. в Париже агентом ОГПУ.

[39] Хосров-бек Султанов (1879-1947), один из руководителей азербайджанской партии «Иттихад» и Независимого Азербайджана. В 1918-1920 гг. занимал посты военного министра и губернатора Нагорного Карабаха в правительстве Азербайджанской Республики. С 1920 г. в эмиграции. Проживал в Турции.

[40] Ираклий Церетели (1881-1959), один из руководителей грузинских социал-демократов. В 1919 г. – член грузинской дипломатической делегации на Парижской мирной конференции. С 1921 г. в эмиграции во Франции. В 20-х гг. – представитель правительства Грузии в изгнании во втором интернационале и член его исполкома.

[41] Имеется в виду Василий (Васо) Цуладзе, один из руководителей грузинских социал-демократов. В первой половине 20-х гг. прошлого века, один из активистов Грузинского комитета в Стамбуле.

[42] Имеется в виду Симон Мдивани (1876-1937), один из руководителей грузинских социал-федералистов, в 1920-1921 гг. посланник Независимой Грузии в Анкаре, а в 1921-1928 гг., – представитель правительства Грузии в изгнании в Турции. Один из руководителей Комитета независимости Кавказа.

[43] Имеется в виду Георгий Чичерин (1872-1936), в 1918-1930 гг. министр иностранных дел РСФСР и СССР.

[44] Имеется в виду Тевфик Рюштю Арас (1883-1972), в 1925-1938 гг. министр иностранных дел Турецкой Республики.

[45] Имеется в виду Василий Думбадзе, во второй половине 20-х гг., – представитель правительства Грузии в изгнании в Соединенных Штатах Америки. Подробно о дипломатической деятельности Думбадзе в США см.: G. Mamoulia, Les combats indépendantistes des Caucasiens entre URSS et puissances occidentales. Le cas de la Géorgie (1921-1945), p. 121-122.

[46] Спиридон Кедия (1884-1947) – один из главных руководителей грузинских национал-демократов.

[47] Имеется в виду князь Кайхосро (Какуца) Чолокашвили (1888-1930), – один из главных военных руководителей повстанческого национал-освободительного движения в Грузии в 1921-1924 гг. С 1924 г., в эмиграции во Франции.

[48] Имеется в виду Георгий Гвазава (1869-1941), один из руководителей грузинских национал-демократов. В 1926-1938 гг., – главный редактор журнала Прометей.

[49] Имеется в виду Шалва Амирэджиби (1886-1943), один из руководителей грузинских национал-демократов, стоявший, в это время, на платформе сотрудничества с социал-демократами.

[50] Эти «данные» Пирумова относительно оказания материальной помощи К. Чолокашвили и С. Кедиа, являются неуклюжей попыткой резидента оправдаться перед своими шефами в Тбилиси за провалившуюся операцию по вербовке Чолокашвили, в ходе которой, последнему удалось переиграть чекистов во всех отношениях. Подробно об этом см.: Г. Мамулиа, Борьба за свободу и независимость Кавказа (1921-1945), Тбилиси, 2011. (В печати). Сведения о каких-то связях с Пирумовым Кедиа, также отражают, очевидно, желание резидента, а не реальное состояние дел. Именно в это время С. Кедиа издавал в Париже на грузинском языке газету За Родину (Самшоблосатвис), в которой, наряду с конструктивно критикой бывшего социал-демократического правительства Грузии, основной акцент был сделан на необходимости создания единого национального фронта грузинских политических партий и организаций. Целью этого фронта, который должен был быть создан на паритетной основе, была борьба за освобождение Грузии от большевистского ига. Судя по всему, как и в случае с Чолокашвили, Пирумов надеялся воспользоваться критическим отношением Кедиа к социал-демократам для использования последнего в собственных целях. Эта попытка Пирумова, по сведению всех находящихся в нашем распоряжении источников, потерпело полный крах.

Hołówko i Petlura

Jan Pisuliński

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w:
"Nowy Prometeusz" nr 1, październik 2011, ss. 161-163]

O obu naszych bohaterach napisano już sporo. Jednakże o ich wzajemnych relacjach wiemy tak naprawdę niewiele, tak jak zresztą o całej działalności prometejskiej, która odbywała się na ogół zakulisowo. Czy spotkali się w trakcie czteroletniego przebywania Symona Petlury w Polsce (grudzień 1919-grudzień 1923 r.), tego nie wiemy.

Pierwsze ich spotkanie, o którym wiemy na pewno, nastąpiło dopiero w roku 1925, na rok przed śmiercią ukraińskiego przywódcy. Hołówko przybył do Paryża, gdzie wówczas przebywał Petlura i spotkał się z nim. Cele pobytu Hołówki w Paryżu są nie do końca jasne. Jeśli rzeczywiście Hołówko został wysłany do francuskiej stolicy z jakąś misją, na pewno wybór jego osoby nie był przypadkowy. Był on jednym z najzagorzalszych zwolenników ukraińskiej państwowości i sojuszu z Ukraińską Republiką Ludową kierowaną przez Symona Petlurę. Od lat pisał o tym na łamach pism socjalistycznych: „Robotnika”, i „Przedświtu”, także „Rządu i Wojska” oraz „Przymierza”. W październiku 1920 r. po podpisaniu przez polską delegację preliminariów pokojowych z Rosją Sowiecką, jako jedyny miał odwagę rzucić ostre słowa: „Opuściliśmy, zdradziliśmy Ukrainę w Rydze”. Zdaniem Jana Jacka Bruskiego, był on swego rodzaju „ukraińskim łącznikiem” marszałka Józefa Piłsudskiego z wychodźcami ukraińskimi. O szacunku ze strony tych ostatnich świadczy najlepiej fakt, że był gościem honorowym I zjazdu Emigracji Ukraińskiej odbywającego się w Warszawie w sierpniu 1923 r. Bronił emigrantów po decyzji rządu Wincentego Witosa o likwidacji obozów internowanych, gdzie przebywali. Ostro krytykował pozostawienie własnemu losowi tych, którzy ramie w ramie z Polakami walczyli z Sowietami. Zaangażował się w powołane wówczas towarzystwo Pomocy Ukraińcom-Emigrantom (w 1925 r. został członkiem jego zarządu). Jeden z liderów petlurowców, Andrij Liwyćkyj, były minister spraw zagranicznych URL, był ojcem chrzestnym jego syna. Pamiętajmy też, że obaj z Petlurą byli związani z ruchem socjalistycznym, z którego ten ostatni wystąpił obejmując urząd przewodniczącego Dyrektoriatu URL (rodzaj pięcioosobowej głowy państwa) w 1919 r.

Jak można mniemać z rezultatów, celem wizyty Hołówki w Paryżu było zapewne odnowienie stosunków piłsudczyków z ukraińskim przywódcą, który pod koniec 1923 r., po wstrzymaniu subwencji rządowych, wobec niechęci doń rządzącej centroprawicowej koalicji i braku możliwości działania, wyjechał z Polski. Ponadto Hołówko działał tam na rzecz porozumienia Ukraińców z emigracyjnymi liderami innych narodów nierosyjskich, jak Gruzini. Podróż Hołówki wpisywała się więc w zainicjowaną wówczas politykę prometejską. Nie wiemy jednak, czy Hołówko został przez kogoś delegowany do Paryża i upoważniony do przeprowadzenia rozmów z ukraińskim przywódcą, czy też przedsięwziął działania na własną rękę. Za pierwszą tezą przemawiałaby treść późniejszego listu Romana Knolla do Naczelnika Wydziału Wschodniego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Najprawdopodobniej nie były to jednak sfery kierownicze ministerstwa, kierowanego wówczas przez polityków endeckich, a Wydział Wschodni, posiadający sporą niezależność, wciąż zdominowany był przez ludzi związanych z Piłsudskim. Życzliwy Hołówce był też Dyrektor Departamentu Ekonomiczno-Politycznego MSZ. O tym, że ministerstwo przynajmniej wiedziało o wyprawie Hołówki świadczy fakt, że został wkrótce wysłany przezeń do Ankary z podobną misją.

Hołówko spotkał się w Paryżu z Petlurą. W trakcie spotkania Petlura miał mu przekazać, że Rosjanie próbują go przeciągnąć na swoją stronę obiecując federację, ale on nadal stoi na stanowisku niepodległości Ukrainy i sojuszu z Polską. Niewykluczone jednak, że uwagi te czynił po to, by zyskać w oczach Warszawy i wzmocnić swoją pozycję przetargową.

Hołówko był, jak się wydaje, pod wrażeniem tego spotkania. Snuł plany przeprowadzenia z Symonem Petlurą wywiadu dla prasy, który wstrząśnie Europą – jak pisał w liście. Niestety, nie wiemy, co miał na myśli, gdyż gazety, do których się zwracał (a były to pisma z rożnych stron sceny politycznej, jak socjalistyczny „Robotnik” czy krakowski, konserwatywny „Czas”), odrzuciły jego propozycję i ostatecznie wywiad taki nigdzie się nie ukazał. Najprawdopodobniej nie doszło do jego przeprowadzenia.

W trakcie wspomnianego pobytu w Paryżu Hołówko zorganizował spotkanie Petlury z jednym z przywódców Polskiej Partii Socjalistycznej Mieczysławem Niedziałkowskim, również zwolennikiem niepodległości Ukrainy. Niestety wiemy jedynie o samym fakcie spotkania z listu Petlury do jednego ze swoich współpracowników, Kostia Macijewycza, lecz nie znamy jego przebiegu. Czy rzeczywiście Niedziałkowski chciał upewnić się co do poparcia przez Petlurę pełnej niepodległości Ukrainy względem Rosji i sojuszu z Polską, by lobbować za Ukraińcami w Międzynarodówce Socjalistycznej, jak uważa Jan Jacek Bruski? Czy rzeczywiście miał co do tego wątpliwości?

Hołówko chciał wspólnie z posłem polskim w Ankarze Romanem Knollem, z którym prowadził akcję prometejską, zorganizować jeszcze w październiku 1926 roku w Paryżu wspomniane spotkanie działaczy ukraińskich związanych Petlurą. W związku z tym Knoll zwracał się do Ministerstwa Spraw Zagranicznych o dofinansowanie tego spotkania kwotą 5 tys. złotych, a także przeznaczenie 3 tys. na akcję propagandową. Bez wątpienia ideę tę skonsultował wcześniej z Petlurą i uzyskał jego poparcie, być może nawet ten ostatni, nie dysponujący takimi funduszami, był inspiratorem przedsięwzięcia.

Pod koniec 1925 r. widzimy Hołówkę znowu w Paryżu. O tej wizycie wiemy jeszcze mniej niż o poprzedniej, nie wiadomo nawet, czy spotkał się ponownie z Petlurą. Zbiegło się to z początkiem wydawania w Paryżu „Tryzuba” głównego organu władz URL, które, jak wiele wskazuje, najprawdopodobniej zostało sfinansowane ze środków polskich, być może tych, o które zwracał się Knoll. Jan Jacek Bruski wiąże z tą podrożą fakt aktywizacji ośrodka petlurowskiego. Świadczyłoby to o poparciu misji Hołówki ze strony polskich czynników decyzyjnych, jakkolwiek ówczesny rząd kontynuował wobec emigracji ukraińskiej politykę poprzednika.

Najprawdopodobniej trzecie spotkanie Hołówki i Petlury miało nastąpić bezpośrednio po zamachu majowym, tak przynajmniej utrzymywał jego biograf Wincenty Rzymowski. Niestety nie wiemy nic o treści rozmowy, potwierdzałoby to jednak przypuszczenia o chęci odnowienia sojuszu polsko-ukraińskiego przez Piłsudskiego. Niewykluczone, że jeśli fakt ten dotarł do władz Kremla, przyczynił się do decyzji o dokonaniu zamachu na ukraińskiego przywódcę, do którego doszło 25 maja 1926 r.

Śmierć Petlury przerwała rozwijającą się znajomość polityków. Hołówko poświęcił wkrótce ukraińskiemu przywódcy obszerne pośmiertne wspomnienie na pierwszych stronach socjalistycznego „Robotnika”. Nie wiedział wówczas, że kilka lat później podzieli jego los, ginąc w zamachu dokonanym przez członków Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Podobnie jak w przypadku Petlury, i w tym zabójstwie widziano rękę Moskwy, jakkolwiek do dzisiaj nie zostało to potwierdzone źródłowo.

Prof. Jan Pisuliński – historyk, pracownik Instytutu Historii Uniwersytetu Rzeszowskiego. Specjalizuje się w historii powszechnej po 1918 r., w szczególności stosunkach polsko-ukraińskich w XX w.

Polska Pomoc Rozwojowa – próba oceny dotychczasowego działania i rekomendacje

PAWEŁ KAZANECKI, TEIMURAZ KHOMERIKI, JERZY ROHOZIŃSKI

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w:
"Nowy Prometeusz" nr 1, październik 2011, ss. 61-71]

Polska Pomoc Rozwojowa – ocena efektywności/rekomendacje

Paweł Kazanecki

Stoję na stanowisku, że na dzień dzisiejszy Polska Pomoc ma dosyć niską efektywność. W mojej opinii jest to wina głownie procedur i braku strategii. Po pierwsze, wszystkie projekty, które są realizowane w ramach Polskiej Pomocy, są projektami krótkoterminowymi, czyli są to projekty, które maksymalnie mogą trwać 8., czasem 10. miesięcy. Jednocześnie organizacja, która zaczyna jakąś działalność, nie ma żadnej gwarancji co do tego, że pomoc ta będzie miała jakąkolwiek kontynuację, ponieważ w następnym roku priorytety konkursu mogą być zupełnie inne.

Drugi słaby punkt to procedury finansowe, które w żaden sposób nie odpowiadają realiom funkcjonowania organizacji pozarządowych zagranicą. Pracujemy w tak trudnych państwach, jak Białoruś, czy kraje kaukaskie, nie mówiąc już o Tunezji, gdzie dzisiaj polskie organizacje mają zamiar rozpoczynać projekty, czy o Afryce i Sudanie, gdzie też projekty są prowadzone, chociażby przez Polską Akcję Humanitarną. Zdobycie tam rachunków odpowiadających standardom wymaganym przez polską księgowość, właściwie graniczy z niemożliwością. Problem polega na tym, że każda polska organizacja, jak i sam MSZ, ponosi za te pieniądze odpowiedzialność i może być skontrolowana przez Naczelną Izbę Kontroli, co oznacza, że tak naprawdę my, jako organizacje polskie, dopuszczamy się po prostu przestępstwa. To znaczy decydujemy się na dysponowanie pieniędzmi, które oczywiście w naszym mniemaniu są dobrze wydawane na konkretne cele, ale nie mogą być sprawozdane według księgowości polskiej, a tym bardziej według zasad rozliczania pieniędzy publicznych według dzisiejszych przepisów. To chyba jest największa słabość, która ogranicza jakiekolwiek działania, a tym bardziej próby wpływania chociażby na Partnerstwo Wschodnie. Pomoc amerykańska jest pomocą dużo bardziej skuteczną niż pomoc europejska, ponieważ Amerykanie dawno wypracowali swoje wewnętrzne procedury, umożliwiające im działania w „krajach trudnych”. W Polsce takich procedur nie ma i na dzień dzisiejszy nie zanosi się, aby były wprowadzone w perspektywie najbliższych kilku lat.

Trzecia sprawa to brak jakiejkolwiek koncepcji Pomocy Rozwojowej. Ta koncepcja zmienia się z roku na rok w zależności od tego, jaka ekipa kieruje Ministerstwem Spraw Zagranicznych lub w zależności od tego jaka jest wizja pomocy aktualnego dyrektora odpowiedniego departamentu. Niema natomiast długoterminowej strategii. Warto zauważyć, że prace nad powstaniem takiej strategii zaczęły się dopiero w tym roku i mam duże wątpliwości czy mogą się one zakończyć w sposób efektywny. Prawdopodobnie taka strategia zostanie wypracowana, ale bez udziału organizacji pozarządowych, uczelni czy samorządów, które są zainteresowane grantami z MSZ. Obawa moja wynika z faktu, że nie ma czasu na te konsultacje. A więc wadą takiej strategii, podobnie jak i wadą ostatnich lat funkcjonowania Polskiej Pomocy, może stać się nie uwzględnienie podmiotów, które są w stanie profesjonalnie wykonać tematy, którymi jest zainteresowane ministerstwo. Czynnik braku strategii łączy się z czynnikiem pierwszym – krotkoterminowością. Rozpoczynając pracę w ramach nowego tematu, w nowym kraju, organizacje muszą mieć czas na naukę, wyczucie, prawdziwe zrozumienie tematu i lokalnych uwarunkowań. Często czas, przeznaczony na realizację projektu, zabiera pozyskanie zaufania lokalnej społeczności, a tym samym rzeczywistych i efektywnych partnerów. Bez gwarancji kontynuacji, bardzo duża część pracy, czasu i kontaktów międzyludzkich zostanie zaprzepaszczona.

Czwarty czynnik, który warto wymienić, to brak koordynacji ze wspólnotą międzynarodową. Oczywiście w rożnych okresach było rożnie, ale generalnie rzecz ujmując, najlepszym wypadku koordynacja ta w odbywa się na poziomie rządowym. Bardzo mało jest wspólnej pracy z organizacjami pozarządowymi zajmujących się tą samą tematyką w innych krajach zachodnich. W związku z tym nie następuje żadna próba uzgodnienia projektów polskich z projektami innych zagranicznych organizacji działających na tym samym polu lub w tym samym kraju.

Kolejny problem to brak monitoringu. Zazwyczaj prowadzony przez MSZ monitoring ma charakter krótkoterminowy, jednorazowy i wyrywkowy. Na podstawie takiego monitoringu bardzo trudno jest przeprowadzić ewaluację efektywności projektów. Z takiego monitoringu wynika jedynie czy projekt się odbywa, czy nie; czy uczestnicy są zadowoleni, czy nie i czy sprawozdanie zostało napisane właściwie. Natomiast jeżeli by się poważnie zastanawiać czy ta pomoc cokolwiek komukolwiek daje, to trzeba było by mądrze opracować mierniki efektywności tych projektów i badać te mierniki w skali długoterminowej, chociażby 2-3 letniej.

Jeszcze jeden temat, który uważam za bardzo ważny – na dzień dzisiejszy polskie organizacje pozarządowe nie są zdolne do otrzymywania dużych grantów z Unii Europejskiej. Tak się dzieje z kilku powodów: po pierwsze mają za małe doświadczenie w zarządzaniu dużymi pieniędzmi. W rzeczywistości tylko pojedyncze organizacje mają takie doświadczenia. Co więcej, przy ubieganiu się o duże pieniądze, nie są one w stanie zabezpieczyć wkładu własnego, a w projektach europejskich wkład własny to minimum 20% sumy projektu, a maksymalnie nawet 50%. Oznacza to, że na przykład organizacja, która ubiega się o 10 mln. euro, powinna położyć na stół drugie 10 mln. euro, których nie ma. Efektywność mechanizmu Polskiej Pomocy byłaby dużo większa, gdyby przywidywał on możliwość gwarancji rządu polskiego, że te 50%, czy wkład własny, zostaną wyłożone przez polski MSZ. W naszym regionie takimi mechanizmami dysponują organizacje czeskie oraz bardzo wiele innych krajów Europy Zachodniej.

Kolejna kwestia dotycząca pieniędzy – obecnie przeciętna polska organizacja pozarządowa nie ma zdolności administracyjnej w zarządzaniu dużymi pieniędzmi. Wynika to z faktu, że administracja organizacji pozarządowych utrzymywana jest od grantu do grantu. Oznacza to, że bardzo mało polskich organizacji ma tak zwane pieniądze instytucjonalne, pozwalające na stabilne utrzymanie infrastruktury. Nie wspomnę już o idealnym modelu, zakładającym posiadanie środków na doszkalanie swoich pracowników lub tworzenie etatów. Jeżeli większość pracowników NGO wynagradzana jest jedynie z pieniędzy projektowych, to są oni albo fanatykami swojej pracy (pracują z założeniem, że przez kilka miesięcy w roku mogą nie dostawać pensji) albo nie są profesjonalistami i zazwyczaj nie są w stanie znaleźć innej pracy. Przedstawiciele MSZ na spotkaniach publicznych mówią, że polskie NGO nie są profesjonalne. Lecz jak mogą być profesjonalne, skoro nikt nic nie zrobił w kierunku, aby takie się stały. Tu to koło się zamyka. Warto zastanowić się nad stworzeniem albo mechanizmu większego tzw. „overhead” w projektach, czyli przeznaczeniem stałego procentu na administrację, który gwarantuje organizacji możliwość elastycznego wydawania Na własne potrzeby albo nad stworzeniem osobnej linii budżetowej, która utrzymywałaby przynajmniej kilkanaście organizacji tradycyjnie od paru lat realizujących projekty które MSZ uważa za korzystne. Takie rozwiązania dałyby organizacjom większą stabilizację finansową, na przykład na 3 lata, po których następowałby audyt. W Stanach Zjednoczonych taka procedura jest wręcz naturalna. „Overhead” jest dla takich organizacji bardzo wysoki, w niektórych przypadkach dochodzi nawet do 50% wartości grantu. USA podpisują z takimi organizacjami kontrakty od razu na 2-3 lub 4-5 lat i taka organizacja ma rzeczywiście dużą stabilność oraz realne możliwości budowania swojej instytucji i zarządzania dużymi pieniędzmi. Co ważne, takie organizacje przechodzą licencjonowanie, czyli dostają licencje na to, że mają prawo ubiegać o zarządzanie grantami amerykańskimi. Stworzenie grupy organizacji, które dostawałyby stałe wsparcie od rządu polskiego oraz 3. lub 5. letnią licencję, było by rzeczywiście dobrą linią postępowania, która przetarłaby drogę polskim NGO do konkurowania z innymi organizacjami pozarządowymi z krajów europejskich. Na dzień dzisiejszy takiej możliwości właściwie nie ma. Można konkurować w małych grantach do 200-300 tys. euro, natomiast w zarządzaniu poważnymi projektami konkurencja jest niemożliwa. Na przykład w tej chwili istnieje szansa ubiegania się o duży grant na projekt europejski na Białoruś, który niestety nam przepadł, chociaż Polska usiłuje pokazać, że ma największą wiedzę na temat Białorusi. Ten projekt europejski jest niedostępny dla organizacji polskich, ponieważ wymaga umiejętności zarządzania pieniędzmi od 20 mln. euro, i został on przyznany organizacji norweskiej, która nie musi mieć dużego doświadczenia w pracy na Białorusi.

Tego typu przykłady można mnożyć, ale generalnie rzecz biorąc to są główne przyczyny słabości Polskiej Pomocy. Wszystkie one mają charakter techniczny, a nie merytoryczny. Ja w ogóle nie wchodzę w kwestię, czy to ma być finansowanie Białorusi, czy Afryki, czy Ameryki Łacińskiej – to są rzeczy drugorzędne. Najważniejsze jest to, że Polska nie jest w stanie w sposób poważny funkcjonować na rynku Pomocy Zagranicznej, bo nie ma do tego mechanizmów. Warto też dodać, że w normalnych krajach europejskich taka pomoc jest rozdysponowywana przez apolityczną jednostkę rządową. Jest to jednostka, której zarząd powoływany jest na długoletnią kadencję i nie zależy od wyniku wyborów co 4 lata. Natomiast w Polsce, niestety, pomoc jest zależna chociażby od tego, że zmienia się minister spraw zagranicznych, a w raz z nim wielu wyższych rangą urzędników ministerstwa. Myślę, że w ramach inwestowania w organizacje pozarządowe, bardzo ważna jest możliwość poprawienia naszego „know how”. Poza projektami implementacyjnymi, muszą być także małe projekty pilotażowe, które dadzą możliwość poznania danego kraju, albo zbadania danej tematyki, co pozwoli określić przyszły projekt. To znacznie poprawiłoby ich jakość. Bardzo ważna jest również kwestia konferencji i seminariów, które pozwoliłyby na wymianę myśli między poszczególnymi polskimi organizacjami oraz z organizacjami z innych krajów – zarówno grantodawców, jak i grantobiorców. Takich możliwości, w ramach grantów finansowanych przez polski MSZ, w praktyce nie ma. Trudno funkcjonować poza jakąś przestrzenią informacyjną. Oczywiście możemy liczyć na to, że to inne kraje będą nas ciągle zapraszać i opłacać nasze wyjazdy, ale nie potrwa długo.

Paweł Kazanecki – Prezes Stowarzyszenia Wschodnioeuropejskie Centrum Demokratyczne

Polish Aid in Support to Regional Development and Decentralization Reforms in Georgia

Teimuraz Khomeriki

It was in January 2007, when the delegation of Georgian high rank officials and politicians visited Poland in the framework of RITA program organized by College of Eastern Europe, with support of Polish American Freedom Foundation (PAFF). The visit was organized with tremendous efforts of Mr. Jacek Michalowski, back then acting in capacity of program coordinator of the PAFF. The delegation was led by Mr. Vano Khukhunaishvili – Chair of the Polish-Georgian Parliamentary Friendship Group, who at the same time was chairperson of Parliamentary Committee on Regional Policy, Local Self Government and the Mountainous Regions.

Back then Polish-Georgian relationship had already gained positive dynamic. Fostering the relation at the supreme political level started right after the “Rose Revolution” in 2003, when acting president of Georgia Mikheil Saakashvili came to power. However, this relationship was hardly translated into concrete projects and/or common initiatives which would support development of people to people contact and sharing the transformation experience which Poland had undergone since the break-up of the Soviet camp.

Delegation pursued particular interests, to identify and share the key aspects of success of the Polish decentralization and local government reform, which was perceived to be successful, creating a solid foundation for Poland’s evolution into a European democracy. The program of the visit included meetings with then Vice-Marshal of Sejm Mr. Bronislaw Komorowski, with the members of Polish-Georgian Parliamentary Friendship Group, Marshal of the Senate Mr. Bogdan Borusewicz, Director General of the Chancellery of the Prime Minister Mr. Jakub Skiba, Deputy Ministers of Foreign Affairs, etc.

During these meetings, Georgian delegation stressed the importance of developing ties between Polish and Georgian institutions to share Polish know-how in transformation. Both sides pledged their support to possible initiatives in this regard. To great extend this visit contributed to incorporating the decentralization and regional development topics in the Polish priorities towards Georgia.

Towards the end of the year, the Chancellery of Prime Minister has started the first projects supporting the experience-sharing in decentralization reform. Structure of the project allowed involvement of different public institutions from Georgia (Ministry of Economy, Ministry of Finance, Chancellery of Government, Parliament, etc.) in experience sharing schemes through study visits and trainings.

Over consecutive four years the initiative entailed number of projects supported by Polish Aid, which have assembled under the topical umbrella called “Regional Development”. The topic itself encompasses variety of public policy issues considered in regional dimension (Governance, Human Capital, and Public Finance, etc.). This conditioned the wide spectrum of activities by both public and non-governmental organizations.

Polish organizations have been well positioned to support this dimension, given the experience of Polish decentralization reform, and experience related to managing the EU structural and cohesion funds. On the other hand, for Polish Aid it was difficult to place itself amongst the capacious donors including UNDP GTZ, USAID, SDC, SIDA etc. Georgia has been an aid recipient since the early years of its independence in the 90s, thus these donors had a long history of presence. Number of projects supporting the local democracy formation already had been in place.

However, several circumstances favored success of the Polish Aid activities in Georgia in the domain of regional development. Specific period of time can be cited as one of the factors. Decentralization reform, which started in Georgia in 2005 aimed at increasing the efficiency of local governments and their active involvement in resource allocation. By then the new Organic Law of Georgia on Local Self-Government, provided the foundation for the new system. The law has been in compliance with European Charter of Local Self-Government, although there was much to introduce in terms of practical solutions in order to deliver decentralized governance and economy. Besides, there was a need to promote the new approach to the system, to make a “mind revolution” amongst the policy makers, local politicians and public servants. Experience of Polish decentralization reform, with its decisive role and practical outcome for Polish transition, was well-understood by Georgian policy makers, and therefore Polish Aid activities in this dimension were very much encouraged.

Accelerating people to people and institutional contacts also conditioned the capitalization of the Polish Aid efforts. In this regard important role was played by political personalities involved in bridging Polish and Georgian societies (special tribute has to be paid to Mr. Khukhunaishvili chairperson of Polish-Georgian Parliamentary Friendship Group, who tragically passed away shortly before the appalling death of President Kaczyński, leaving behind enormous contribution to Polish-Georgian relationships and the warmest recalls amongst the Polish friends and politicians) and the enthusiasm of representatives of Polish local and regional authorities. Fairly developed Polish non-profit sector, also greatly underpinned the supply side of the process, providing relevant expertise to the beneficiaries. It should be noticed that Poland has exercised the Aid through immediate involvement of Polish public and non-profit institutions (unlike other donors, mostly acting through international NGOs specialized in absorption of Development Funds). The approach has enabled development of professional ties and immediate experience-sharing with Georgian local governments and other beneficiaries.

Meantime, the absorption capacity of the projects supporting the decentralization reform had been evolving in Georgia, which also created favorable conditions for Polish Aid funded projects. The core role in this regard was played by the State Commission on Effective Governance System and Territorial Arrangement Reform, with its secretariat called “The Center for Effective Governance System and Territorial Arrangement Reform”. It provided hosting for several projects, implemented by Polish public and non-profit institutions.

Amongst others, notably significant outreach was developed by the projects (2007-2010) implemented by the Department of Civil Service of the Chancellery of Prime Minister of the Republic of Poland, which supported the human resource capacity building for implementing of the decentralization and later, the regional development reform in Georgia.

From 2008, decentralization reform has evolved into efforts aimed at regional development. It was in late 2008, when the country started preparing the policy framework for this purposes. Special Task Force was established with primary task to prepare a comprehensive strategy for regional development. The process was triggered by joint initiative of the government of Georgia and European Commission Delegation to Georgia, which pledged financial allocation in support to the regional development. It was emphasized that strategic framework would play a key role in relation with the EU and absorption of the aid funding available from international donors and financial institutions. The process of preparation of the strategy involved a multitude of stakeholder. By the end of 2009, TF aired the first drafts of the “2010-2017 State Strategy for Regional Development of Georgia” (SSRD), which after several months of consideration ultimately was adopted by Government of Georgia in June 2010.

It should be noticed that apart from the European Commission and GTZ, key support to the initiative was provided by Polish Aid. Intervention was multidimensional. The Task Force operation was supported through joint pool of resources from Polish Aid, EC, and GTZ. In parallel, the Ministry of Regional Development of Poland (MRR) launched the project in support to capacity building of the newly established Ministry of Regional Development and Infrastructure of Georgia. MRR hosted a number of study visits of Georgian experts including those involved in preparation of the Strategy for Regional Development. Ultimately, the Task Force prepared a comprehensive strategic document, which embraces a wide spectrum of domains pertaining to regional development. The document is a clear manifestation of a spillover of the Polish expertise on the issue, which on its side is based on the best practices of European regional policy. The approaches addressed in the strategy and proposed solutions can be attributed to the new paradigm of regional development, which has been widely discussed amongst decision-makers and academicians in Poland and enshrined in the Polish Strategy of Regional Development.

These activities had been complemented with the projects in support to regional development, which were implemented by Polish NGOs. Amongst others, projects encompassed support to development planning at local level, sharing the experience of public administration and local public finance management. In 2009, a Regional Development Professional Network was created, uniting about 200 professionals from local and regional level involved in implementation of regional development. The project aimed at training and coaching of network participants to get them equipped with information, knowledge and skills needed for effective support to the regional development in Georgia. Participants were thought to create absorption capacity for anticipated projects in support to regional development and contribute to networking and information sharing across the country. Polish Aid supported the network for two consecutive years.

It is noteworthy that Polish Aid efforts have been complemented with activities funded from the resources of Polish private funds and/or public authorities. For example, Polish American Freedom Foundation supported number of study visits with participation of Georgian local government officials. Regional authorities also established partnership ties with Georgian counterparts, thus providing opportunities for experience sharing.

In General, Polish Aid has a successful experience in regards to the project supporting regional development in Georgia and the cooperation is highly appreciated by Georgian counterparts. On the other hand, Georgian beneficiaries would like to get more involved in planning and administration of the project. Currently project “ownership” for beneficiaries is stimulated through encouraging availability of cooperation agreements between Georgian and Polish institutions in charge of project administration. Part of the activities can also be outsourced to Georgian partner organization for implementation. This even further increases project ownership, and provides flexibility in implementation of the project, manifested in performance better adapted to the local needs.

The persistent problem related with cooperation is the absence of a long-term program basis, which hampers continuity of development interventions and conditions in the short term period for project implementation (usually it is limited to 6 months, because of the regulations related to budget process in Poland).

Currently the work is ongoing to develop a multi-year framework for Polish Aid development cooperation, which will ensure dynamic of complementary interventions to fulfill long-term program objectives.

Teimuraz Khomeriki – expert on economic and regional development, public administration and public sector reforms. He was a coordinator of many NGO projects supporting regional development in Georgia

Polska Pomoc Rozwojowa stan obecny i perspektywy – wywiad

Jerzy Rohoziński

Jak wygląda w największym skrócie nasz system współpracy rozwojowej?

Polska jest młodym donorem, dokładnie od 2004 roku, kiedy wstąpiliśmy do Unii Europejskiej. Pomoc rozwojowa jest więc dla nas tak naprawdę nowym tematem. Wciąż się uczymy. Na początku, oczywiście, nasz system w porównaniu ze stanem obecnym wyglądał inaczej: środki i możliwości były znacznie mniejsze.

W tej chwili mamy do czynienia ze zdecydowanie większymi środkami. Oczywiście, że pod tym względem nie będziemy się prędko mogli porównać z Niemcami czy na przykład z krajami skandynawskimi, ale np. w krajach Partnerstwa Wschodniego naszą przewagą jest to, że po pierwsze chyba lepiej rozumiemy Wschód, a po drugie sami mamy doświadczenie w transformacji ustrojowej, które możemy przekazywać. Wydaje się, że właśnie dlatego jesteśmy cenieni i po prostu możemy, przynajmniej potencjalnie, mądrze wydawać pieniądze, i, miejmy nadzieję, z jakimś widocznym efektem, czego bardzo byśmy sobie życzyli.

Nasz system też się profesjonalizuje. Obecnie mamy w MSZ już dwa departamenty: Departament Współpracy Rozwojowej i Departament Wdrażania Projektów Rozwojowych. Razem to jest około 50-60 osób. To wszystko się składa na pion rozwojowy, który podlega Podsekretarzowi Stanu, aktualnie Panu Krzysztofowi Stanowskiemu. Jeśli chodzi o zasoby kadrowe, to już jest znacznie lepiej niż było wcześniej. Podjęliśmy też kroki, żeby system uczynić jeszcze bardziej efektywnym.

Czyli?

Po pierwsze, w tym roku skończymy prace nad programem wieloletnim – dokładnie pięcioletnim, który będzie obejmował wszystkie kraje Partnerstwa Wschodniego, ale nie tylko. W ramach tego programu wieloletniego będą bardziej precyzyjnie opracowywane priorytety na każdy rok. Następna rzecz, do której właściwie dopiero się zabieramy, to jest system ewaluacji. On właściwie do tej pory nie istniał i to nam zarzucało zarówno środowisko pozarządowe, jak i OECD. Ale to było wynikiem takich a nie innych zasobów kadrowych. W tej chwili one już są większe i możemy nad tym popracować. To wszystko też jest robione z myślą o tym, żeby podwyższyć poziom projektów, które otrzymujemy.

A jest niski?

Często niestety tak. Na przykład w przypadku krajów, wydawałoby się nam tak bliskim, jak Ukraina czy Mołdowa, dostajemy projekty naprawdę marnej jakości: w przypadku Ukrainy nie cała pula została w tym roku wykorzystana. Szkoda tych nie wykorzystanych środków. Mamy nadzieję, że jak będą precyzyjnie dopracowane priorytety, to będą się zgłaszać ci, którzy mają coś konkretnego do zrobienia, a nie po prostu projekt dla samego robienia projektu.

A zatem projektodawcy mają wiele pracy przed sobą?

Nie tylko oni, my też. Myślę, że po obu stronach – naszej i projektodawców – jest jeszcze wiele rzeczy do zrobienia. Mam nadzieje, że to będzie zmierzać w tym kierunku i Polska stanie się bardziej efektywnym donorem.

W jakim kierunku powinny się zmieniać organizacje pozarządowe?

Jeśli chodzi o organizacje pozarządowe, to moje osobiste sugestie byłyby takie: po pierwsze powinny starać się łączyć w konsorcja, bo takie konsorcja nawet nieformalne, skupione wokół jakiegoś projektu, mają większą siłę i mogą być bardziej efektywne. W takim przypadku można racjonalnie wydawać środki. My w każdym razie dążymy do tego, aby było mniej, my to określamy, „drobnicy projektowej”, czyli mniej projektów za to o większych budżetach, które mają większy efekt.

W tej chwili organizacje pozarządowe są wciąż głównym wykonawcą projektów w naszym systemie. Ale za jakiś czas może będą to np. instytucje naukowe i badawcze, gdzie jest realny „know how”, który można przekazać. Trzeba pamiętać, że projekt jako pojęcie wywodzi się ze świata biznesu i zakłada coś innowacyjnego. A organizacje pozarządowe głownie pośredniczą w przekazywaniu tego „know how”, ale same go nie wytwarzają. Muszą pamiętać, że ten „know how” wytwarza świat nauki i biznesu. Są takie organizacje, które starają się współpracować z ośrodkami naukowymi i badawczymi, i to dobrze im wychodzi. Taka tendencja będzie pewnie coraz popularniejsza.

Czy środowisko organizacji pozarządowych będzie mieć jakiś wpływ na program wieloletni?

Tak. Program wieloletni był konsultowany społecznie. Organizacje pozarządowe uczestniczyły w grupach roboczych. Chodzi tu głownie o grupę „Zagranica”, zrzeszającą organizacje działające poza granicami naszego kraju. Co roku nasz program był konsultowany z tą grupą. Natomiast od tego roku, kiedy zaczęły się pracy nad programem wieloletnim, taka współpraca przyjęła szerszą formułę: był cykl regularnych spotkań dotyczących rożnych tematów z organizacjami pozarządowymi, które wniosły swój wkład w program wieloletni i to będzie widoczne. Chociażby w sformułowaniu ogólnej misji i wizji naszej Pomocy Rozwojowej.

Czy program wieloletni oznacza, że już nie będzie projektów rocznych?

Niestety nie, w tej materii ogranicza nas Ustawa o finansach publicznych. Niezależnie od programu wieloletniego projekty niestety trzeba będzie rozliczać do końca roku. To nie znaczy, że trzeba zamknąć projekt całkowicie. Wtedy będzie można sobie tak rozplanować działania, tak w czasie je rozłożyć, żeby do końca danego roku coś zrobić, a potem złożyć następny projekt, który będzie kontynuacją. Ale często jest tak, że jak ktoś pracował już rok w danym kraju to wydaje mu się, że cokolwiek nie złoży to i tak dostanie dotację. Ale tak nie będzie, musi być widoczna jakaś twórcza kontynuacja, logika działań. Natomiast tak czy inaczej ten „koniec roku” będzie zawsze dla księgowych, niestety, trudny.

A dla koordynatora projektu? Przecież musi czekać z niecierpliwością na rozstrzygnięcie kolejnego konkursu, nie dostając wtedy wynagrodzenia?

Faktycznie jeżeli organizacje żyją tylko z projektów i to głownie finansowanych przez MSZ, to nie mogą płacić stałego wynagrodzenia pracownikom, bo po 31 grudnia danego roku będzie kilka miesięcy przerwy, czyli będzie trzeba czekać do następnego projektu. To jest szerszy problem słabego zaplecza wielu naszych organizacji pozarządowych, które „żyją” tak od projektu do projektu i nie są w stanie sobie jakiegoś trwalszego finansowania zapewnić. My niestety nic na to nie poradzimy, to, co możemy zrobić, to może w przyszłości jakoś pomagać im w składaniu projektów do Komisji Europejskiej i to wszystko. Ale organizacje same muszą szukać sobie innych środków, także gdzie indziej.

Organizacje pozarządowe zarzucają też słabą koordynację polskiej pomocy z innymi donorami…

To się zmienia. Koordynacja jest i nabiera coraz realniejszych kształtów. W Brukseli odbywają się np. regularne nieformalne spotkania donorów na rzecz Białorusi, w których uczestniczymy. Rozważaliśmy już poza tym robienie projektów wspólnie z Niemcami i Austrią w Gruzji i Mołdowie. Komisja Europejska podjęła też ostatnio inicjatywę wspólnego programowania na rzecz Mołdowy i my się w to włączyliśmy. Ta inicjatywa dotyczy nowych krajów członkowskich, więc możemy dzięki temu lepiej się dowiedzieć co robią w Mołdowie powiedzmy Czechy, Słowenia czy kraje nadbałtyckie.

Jak Prezydencja Polski w UE wpłynie na polski system współpracy rozwojowej?

Temat współpracy rozwojowej będzie gościł na forach unijnych i my jako kraj sprawujący Prezydencję będziemy moderować te fora i poddawać rożne tematy pod dyskusję, czy też zwracać uwagę na pewne kwestie. Mamy nadzieje, że w trakcie dyskusji na tych forach pojawią się rożne ciekawe wnioski, które nas zainspirują do dalszego ulepszania naszego systemu. A może i my zainspirujemy czymś innych…

Dr Jerzy Rohoziński – historyk, antropolog kultury, religioznawca, obserwator przemian zachodzących w świecie islamu. Ekspert do spraw współpracy rozwojowej z Mołdawią, krajami Kaukazu i Azji Środkowej w Ministerstwie Spraw Zagranicznych RP.

Газета «Przymierze»1: послеколониальная реакция интеллектуалов? Краткий обзор2

Заур Гасымов

[tekst pierwotnie opublikowano w://текст первоначально был опубликован в: "Nowy Prometeusz" nr 1, październik 2011, ss. 167-175]

Постколониализм

Что такое постколониализм? На тему постколониализма и так называемых постколониальных теорий написано огромное количество книг и научных статей как в англо-саксонском мире, так и во Франции и в Германии.3 На протяжени последних десяти лет появились солидные публикации на эту тему в Польше, Турции и в России. Особенно хочется подчеркнуть значимость научных дискурсов журналов „Teksty drugie” (Варшава), „Ab Imperio” (Казань-Майнц) и „Toplumsal Tarih“ (Стамбул). Говоря о постколониальных исследованиях в Польше следует особо отметить работы польского историка Анджея Новака, который в ряде своих монографий очень оригинально описал и проанализоровал колониальные и постколониальные дискуссии в Польше в царский, а также в межвоенный период. Новак совмещает весьма удачно постколониальные исследования (postcolonial studies) с направлением империальных исследований (imperial studies).4

Итак, постколониализм – это в первую очередь состояние общества и интеллигенции, как его составной части. Это период, когда общества эмансипируются и ликвидируют/исправляют остатки колониального устройства, культуры и образа жизни после обретения независимости или же автономии. Постколониализм – это литературные, публицистические, даже поэтические дискурсы на тему национального прошлого, его переосмысления, поисков собственного „Я” в контексте отмежевания от бывшей империи/метрополии. В научном понятии постколониализм не только состояние общества, но и все те дискурсы, которые вызваны этим состоянием. Все это изучается в рамках постколониальных исследований (postcolonial studies), обогатившихся за последние годы появлением „субальтерных исследований”, о которых в данной статье речь не пойдет.

Итак, постколониализм являет собой теоретическую базу, которую можно применять при исследовании истории Польши в 1920-30ые гг., также как и при исследовании истории Азербайджана в 1918-20е гг. и Грузии в 1918-21 гг.5 Посколониализм связан с развитием государственной мысли как интегральной части нацие- и государствостроительства, в рамках которого возникают и эволюционируют (ново-)государственные учреждения. Это почто всегда сопутствуэтся появлением большого количества печатной продукции, оживлением дискурсов в среде творческой интеллигенции и т.д. Поляки „превратились” в современную нацию, конечно, еще в XIX-ом веке, до 1918 г., хотя обретение независимости дало возможность не оглядываясь на цензуру в полной мере дискутировать на тему польской внешней политики и дипломатии.

О том была ли Польша, Кавказ и другие нерусские территории Российской Империи до 1918 г. колониями написано довольно много.6 Часто данный термин использовался – особенно в кругах политэмигрантов в 1920-30ые гг. – достаточно полемично и эмоционально, а часто без учета реального положения и знания об особенностях этих регионов. При этом следует отметить, что самовосприятие большинства украинских, польских и кавказских интеллектуалов исходило из того, что и Украина (то, что под этим понимала украинская интеллигенция Галиции), и Польша, а также Кавказ (либо Грузия в сознании грузинской элиты, Азербайджан – мусаватистов и т.д.) были колониями Царской России.

Цель данной краткой статьи не заключается в том, чтобы найти однозначный ответ на данный вопрос, а лишь показать в каком русле строили свои послеколониальныe дискурсы интеллектуалы из разных уголков Центральной и Восточной Европы в начале 1920ых гг.7 Ясным является лишь то, что и польские территории и Кавказ были в конце XVIII-го – начале XIX-го века практически полностью лишены политической и экономической независимости. Остатки польской автономии были ликвидированы после восстаний 1830-60ых гг. Во второй половине XIX-го века Польша, Кавказ, балтийские провинции и историческая Украина столкнулись с феноменом массовой русификации. Эмский указ и циркуляр Валуева практически запретили украинский язык. „Перестройка“ дворца Сташица в Варшаве в русско-византийскoм стилe, строительство огромного Собора Св. Александра в Баку – это фрагменты одной мозаики. На Кавказе русификация достигла апогея в 1880-90ые гг.: мусульманские и грузинские школы и другие нерусские учебные заведения региона были переведены на русский язык, а ученикам запрещалось говорить на родном языке во время занятий. Это значит, что практически большинство представителей интеллигенции нерусских народов сталкивались вплоть до начала XX-го века со схожими реалиями: русская школа, язык и культура превратились в пространство, в котором «передвигались» дискурсы от Реваля до Баку, от Варшавы до Симбирска. К примеру, Пилсудский8 и Расулзаде посещали русские школы, Жордания учился по-русски на ветеринарном факультете Варшавского университета.9 Таким образом, подавляющее большинство авторов газеты «Przymierze», о которой здесь пойдет речь, собрало похожий опыт быта и реалий империи. С одной стороны на лицо была неприязнь к царизму как политической системе и русификации периода 1880-1900 гг., а с другой стороны – польские, кавказские и особенно украинские интеллектуалы обладали достаточно глубоким знанием и пониманием русской и российской культуры, истории и сущности государственного устройства.

Польша газеты «Przymierze»

Польша 1920-го года была государством лишь с полуторалетним опытом современной государственности, восстановленной после почти 123-ехлетнего отсутствия на политической карте Европы. Более того, разделенная между Пруссией, Россией и Австро-Венгрией еще в конце XVIII-го века Польша превратилась в одно из важных полей сражения во время Первой Мировой Войны. Поляки вынуждены были сражаться в армиях всех трех держав, поделивших в свое время польские территории, а также в национально-польских отрядах ополчения. Несмотря на так называемые «розберы» (разделы) Польша и в начале XX века являла собой относительно единое культурное пространство от Познани до Львова, то есть там, где польский язык и литература пользовались широкой популярностью и доминировали в культурной жизни. Тому, что, невзирая ни на германизацию, ни на русификацию и деполонизацию 1860-1890-ых гг., польское общество сумело сохранить свою культурную идентичность, оно было обязано всплеску польского национального самосознания уже в первой половине и с еще большей силой во второй половине XIX-го века. Это было следствием и общеевропейских процессов, но и реакцией на политику Вены, и особенно Берлина и Петербурга. Польские «поэты-пророки» (wieszcze) Юлиуш Словацкий (1809-1849) и особенно автор «Дзядов» (Dziady) и «Пана Тадеуша» (Pan Tadeusz) Адам Мицкевич (1798-1855) стилизировались в идолов национального «Я». Рецепция их литературного наследия доминировала в общепольском культурном пространстве, несмотря на то, что городская культура и быт в «австро-венгерском» Кракове в начале XX-го века уже заметно отличался от «русской» Варшавы. Польская литература сыграла в этих процессах особо важную роль: поэзия передала эстафету польской прозе: писательская деятельность Генриха Сенкевича (1846-1916) и Стефана Жеромского (1864-1925) однозначно содействовала усилению чувства национального самосознания польского общества, его культурной деколонизации, эмансипации. Именно «Трилогия» Сенкевича и «Сизифов труд» (Syzyfowe Prace) и «Канун весны» (Przedwiośnie) Жеромского, а не поэты вокруг «Молодой Польши», провозгласили возвращение Польши в европейскую литературу. Помнить об этой ситуации, в которой Польша в ноябре 1918 г. «восстала» как феникс из пепла, крайне важно, анализируя события и дискурсы в польской или же польскоязычной интеллектуальной среде 1919-1921 гг.10

Авторский коллектив Przymierze

Основателем газеты Przymierze можно по праву считать Владимира Вакара (Włodzimierz Wakar) – польского экономиста и публициста. Еще во время территориальных разделов польского государства Вакар опубликовал несколько работ о проблемах польских школ и образования на родном языке.11 В 1930ые гг. Вакар будет задействован в противоположном политическом лагере и окончательно порвет с прометейским движением – интеллектуальным проектом части польской политической и культурной элиты, близкой Юзефу Пилсудскому. Так или иначе, но в 1920-21 гг. Вакар – ярый прометеист и сторонник активной польской политики на восточном фронте. Особенно интересными были открывающие номер статьи Вакара. Например, в номере от 22-го августа 1920 г. была опубликована статья Вакара под названием «Наука раздоров».12 Вакар указывал в ней на опыт Польши, который мог бы помочь послевоенной Европе выйти из кризиса.13 Неделю позже Вакар развил эту идею в следующем номере, аргументируя тем, что именно независимость Польши являет собою гарантию политической независимости стран-соседей, появившихся на политической карте Европы в 1918 г.14 Со времен Карла Маркса и «Манифеста Коммунистической Партии» идеологи коммунизма писали о «призраке коммунизма», бродящем по Европе. С точки зрения Вакара по послевоенной Европе бродил призрак реакции, нацеленной на воссоздание довоенных порядков. Этой теме он посвятил статью «Призрак реакции», опубликованной 10 октября 1920 г.15

Авторский коллектив газеты Przymierze, просуществовавшей два года (1920/21) состоял из выдающихся представителей польской интеллигенции, а также кавказской и украинской эмиграции. Помимо Вакара соиздателями газеты был польский публицист Александр Богуславский (Aleksandr Bogusławski), публиковавшийся часто под псевдонимом Ян Млот (Jan Młot16). Лингвист европейского значения Бодуэн де Куртене (J. Baudoin de Courtenay)17, физик Антоний Добровольский18, а также польские политики Тадеуш Головко, Роман Вегнерович, Зыгмунт Заремба и другие писали для Przymierze. Тадеуш Головко писал о польской политике в отношении Литвы,19 статуса Вильнюса, занятого польскими войсками и об актуальных в тот период польско-советских мирных переговорах в Риге20, а также о внешнеполитической ситуации, в которой находилось польское государство.21 История интеграции на Балканском полуострове и балканско-польские отношения оставались главными темами Вегнеровича.22 Заремба освещал в основном политику по отношению к национальным меньшинствам в Польше.23 Украинская интеллигенция была представлена Миколой Вороным (Mykola Voronyj). Перу Вороного принадлежит целый ряд статей об истории и эволюции украинского театра.24 Из грузинской эмиграции печатался – инженер и эмигрант Серго Курилишвили (псевдоним: С. Тайфуни), публиковавший статьи в основном об истории Грузии25, политике Грузинской республики26 и о политических целях грузинской эмиграции, из азербайджанской – политик-эмигрант Адыльхан Зиятхан27 и др. О Кавказе публиковался также депутат азербайджанского парламента польского происхождения Й. Кужым (J. Kurzym). Так, в номере от 26.09.1920 он описал политическое развитие трех кавказских республик, уделив при этом особое внимание и республике горцев Северного Кавказа, а также Кубани и Черноморью.28

Статьи газеты Przymierze можно анализировать разделив их на две категории. С одной стороны, публицисты, публиковавшиеся здесь, старались ознакомить европейскую публику и польскую общественность с тем, что являл собой российский большевизм, в чем его схожести и различия от царизма. По объективным причинам некоторые статьи отличаются антирусскими настроениями: не следует забывать, что в 1920-21 гг. Польша воевала с Россией и Рижский договор, заключенный в августе 1921 г., хотя и означал конец военных действий, но далеко – не конец антагонизмов между Варшавой и Москвой. С другой стороны, польские, украинские и кавказские публицисты стремились показать нелегитимность большевистского режима, его экспансии на нерусских территориях бывшей Российской Империи. При этом, Przymierze критиковала также и позицию так называемой белой эмиграции, исходившей из позиции «единой и неделимой России». Категорически против восстановления довоенных порядков в Европе по понятным причинам выступал весь авторский коллектив Przymierze.

Вместо предисловия. Przymierze и польская геополитическая мысль

Еще в конце XIX столетия в Европе стали появляться первые научно-популярные публикации геополитической направленности. Тут следует отметить «Политическую географию» немецкого исследователя Фридриха Рацеля и шведского политолога Рудольфа Келлена, который ввел в оборот понятие геополитики. В Германии и в Австро-Венгрии было напечатано множество книг и брошюр о политическом и культурным значении отдельных регионов Европы и мира, о сферах влиянии, т.е. о геополитической реорганизации европейского пространства.29 Идейные дискурсы в Европе, а в том числе и в Польше в 1918-1921 гг. пребывали под влиянием культурологической публикации Освальда Шпенглера «Закат Европы», первый том которой появился в продаже в 1918 г.30 Попытку Шпенглера написать историю мира, различных культурных пространств Европы и Азии также можно рассматривать в этом самом контексте геополитического переосмысления послевоенной Европы и мира. Польский «Альянс» (Przymierze) также уделял огромное внимание переосмыслению польской традиции политических идей, стараясь – порой довольно поверхностно – найти в собственной истории ответы на вопросы дня насущного.

Однозначным является тот факт, что газета Przymierze находилась под влиянием ягеллонской, а не пястовской традиции (гео-)политического мышления. Публицисты и журналисты Przymierze видели главную опасность для польского raison d‘état не в Германии и Австрии, а именно в большевистской России. Именно с коммунизмом и с экспансионистски настроенным руководством компартии связывал авторский коллектив газеты основные угрозы для утверждения Польши в новой послевоенной Европе, а также для укрепления ее государственности. Учитывая все это, следует отметить, что особенному переосмыслению подвергнулась история Польши периода территориальных разделов.31 Польский литературовед Софья Немоевская (Zofia Niemojewska) писала в 1920 г.: «Первые десятилетия XIX-го столетия в психологии и идеологии Польши были годами перелома… После 1863 г. выросло поколение, связавшее с религиозной верой веру в освобождение Польши, сомневаться в которой означало такой же грех, как и апостасия32».33 Именно при этих условиях просуществовал журнал Przymierze в 1920-1921 гг. Его авторы деконструировали колониальную историю собственных стран. Иначе для чего Микола Вороный три номера подряд знакомил читателей с историей украинского театра, а венгерский полонист Адорьян Дивеки анализировал историю польско-венгерских литературных связей? Именно в этом контексте следует рассматривать огромное количество статей, посвященных прошлому национальных литератур латышей и эстонцев, а также украинских и польских авторов, освещавших на страницах Przymierze литературное творчество Тараса Шевченко.

Др Заур Гасымов – научный сотрудник Института Европейской истории (г. Майнц, Германия). Является автором публикаций об истории азербайджано-грузинских отношений, процессах демократизации на пост-советском пространстве, диссидентском движении на Кавказе, польском антикоммунизме, сталинизме, руссификации Украины, а также о современных учебниках истории в странах бывшего СССР.

1 Przymierze в переводе с польского языка означает «альянс, союз».

2 Более подробное изложение дискурсов в газете „Przymierze” см: Zaur Gasimov: Zwischen Freiheitstopoi und Antikommunismus: Ordnungsentwürfe für Europa im Spiegel der polnischen Zeitung Przymierze, в: Jahrbuch für Europäische Geschichte 12/2011, S. 207-222.

3 См. Ania Loomba: Postcolonial Studies and Beyond, Duke 2005; Doris BachmannMedick: Cultural Turns. Neuorientierungen in den Kulturwissenschaften, издание третье, испр., Reinbek 2009.

4 См. Andrzej Nowak: History and Geopolitics: A Contest for Eastern Europe, Warsaw 2008; Polska i trzy Rosje: Studium polityki wschodniej Józefa Piłsudskiego (do kwietnia 1920 roku), издание второе, испр., Kraków 2008. Интересен также сборник под редакцией Новака, см.: Andrzej Nowak: Rosja i Europa Wschodnia: „imperiologiastosowana, Warszawa 2006. Уверен, что было бы полезно перевести основные труды Новака на русский и другие языки постсоветского пространства. Это дало бы толчок новому восприятию царского и советского периода истории в бывших республиках СССР.

5 Кстати, ту же теоритическую базу мыслимо использовать при анализе событий на Южном Кавказе и на Украине после 1991-го г.

6 На данную тему см. публикации польского историка Анджея Новака (Andrzej Nowak: Od imperium do imperium. Spojrzenia na historię Europy Wschodniej, Warszawa 2004.) Интересен также сборник, изданный немецкими историками Гидо Хаусманном и Ангелой Рустемаэр (Guido Hausmann/Angela Rustemeyer (Hrsg.): Wege zum Imperienvergleich. Ansätze und Beispiele aus osteuropäischer Perspektive. Festschrift für Professor Andreas Kappeler zum 65. Geburtstag. Berlin 2009).

7 К истории и сущности понятия постколониализма и послеколониальных исследований см. интервью Ашиля Мбембе: Что такое постколониальное мышление? (Mbembe, Achille: What is postcolonial thinking?), http://www.eurozine.com/pdf/2008-01-09-mbembe-en.pdf.

8 Пилсудский опубликовал даже отдельную статью о русификации в социалистической газете «Рабочий календарь» в 1903 г. См.: Józef Piłsudski: Rusyfikacja, в: Kalendarz Robotniczy 1903: 35-38; в: Józef Piłsudski. Pisma zbiorowe, T. 2, Warszawa 1937, c. 28-33.

9 Особенно интересна в этом контексте автобиография Ноя Жордании, изданная Hoover Institution Press в США. См. Жордания Н., Моя жизнь, Стенфорд 1968.

10 Как раз в 1920 г. в Варшаве была опубликована монография польского литературоведа Софьи Немоевской под названием «Дзяды дрезденские как христианская драма». См.: Niemojewska, Zofja: Dziady Drezdeńskie jako dramat chrześcijański, Warszawa 1920.

11 Вакар, Владимир: Историческая позиция поляков, (Wakar, Włodzimierz: Stanowisko dziejowe polaków), Варшава 1915.

12 См. Wakar, Wł.: Nauka klęski, в: Przymierze, 22.08.1920, c. 1-3.

13 О кризисе в Европе до Вакара писали многие известные интеллектуалы, напр. французский поэт Поль Валери в своем эссе «О духовном кризисе» (1919 г.).

14 См. Wakar, Wł.: Ratowanie państwa, в:Przymierze, 29.08.1920, c. 1-2.

15 См. Wakar, Wł.: Widmo reakcji, в: Przymierze, 10.10.1920, c. 1-4.

16 См. Młot, Jan: Kwestja Rusi Czerwonej, в:Przymierze, 29.08.1920, c. 2-4.

17 Весьма интересной с исторической точки зрения является статья де Куртэнэ о литовском национализме и патриотизме (См. Baudouin de Courtenay, J.: Źródła przeczulonego patryjotyzmu litewskiego, в:Przymierze, 21.11.1920, c. 3-4.), а также о понятии «этнографической Польши» (cм. Baudouin de Courtenay, J.: O „zasadzie etnograficznej” wogółe i o „Polsce etnograficznej” w szczególności, в: Przymierze, 19.12.1920, c. 3-5).

18 Добровольский довольно радикально тематизировал проблематику взаимоотношений в послевоенной Центральной Европе в своем эссе под названием «”Мы” и „Они”», опубликованном в 15 августа 1921 г. См. Dobrowolski, B. A.: „My” a „Oni” (zagadnienia „pacyfikacji Wschodu Europy”), в: Przymierze, 15.08.1921, c. 2-3

19 См. Hołówko, Tadeusz: Sprawa konstytuanty w Wilnie, в: Przymierze, 14.11.1920, c. 5-6.

20 См. Hołówko, Tadeusz: Skutki pokoju w Rydze, в: Przymierze, 28.11.1920, c. 3-5.

21 См. Hołówko, Tadeusz: Nowe życie, в: Przymierze, 30.01.1921, c. 1-4.

22 Вегнерович Роман, (Wegnerowicz, Roman: Geneza powstania królestwa SHS), в:Przymierze, 14.11.1920, c. 6-10.

23 См.: Zaremba, Zygmunt: W sprawie miniejszości narodowościowej, в: Przymierze, 19.09.1920, c. 5-8.

24 См. Woronyj, Mykola: Ewolucja teatru ukraińskiego, в: Przymierze, 31.10.1920, c. 6-8, продолжение: Przymierze, 7.11.1920, c. 12-14, заключительная часть: Przymierze, 14.11.1920, c. 12-14.

25 См. Kuraliszwili, Sergjusz: Gruzja, jej dążności i program polityczny, в:Przymierze, 12.09.1920, c. 4-5.

26 См. Kuraliszwili, Sergjusz: Niepodległość Gruzji, в: Przymierze, 3.10.1920, c. 7-10.

27 Azerbejdżan, в: Przymierze, 17.10.1920, c. 10-13.

28 См. Kurzym, J.: Republiki Kaukaskie, Przymierze, 26.09.1920, с. 7-10.

29 Обзор литературы на эту тему можно найти в одиозной публикации немецких геополитиков и идеологов Карла Хаусхоффера, Эриха Обста, Германна Лаутензаха и Отто Мауля. См. Karl Haushoffer, Erich Obst, Hermann Lautensach, Otto Maull: Bausteine zur Geopolitik, Берлин 1928.

30 Освальд Шпенглер, (Oswald Spengler: Der Untergang des Abendlandes. Umrisse einer Morphologie der Weltgeschichte, Bd 1), Вена 1918.

31 При этом Польша не являла собою исключение: подобные процессы протекали во всей Центральной Европе.

32 Отступничество.

33 София Немоевская, (Zofja Niemojewska: Dziady), Варшава 1920, с. 1.

Tadeusz Hołówko (1889 – 1931) – polityk zapomniany

Iwo Werschler

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w:
"Nowy Prometeusz" nr 1, październik 2011, ss. 93-99]

1 września 1931 r., o godzinie 15.00, wyruszył z Dworca Głównego w Warszawie kondukt pogrzebowy. Szedł ulicami Marszałkowską, Królewską, placem Saskim, Wierzbową i Bielańską, zmierzając na cmentarz ewangelicko-reformowany. Wśród licznych uczestników konduktu uwagę zwracały delegacje ukraińskie niosące wieńce z niebiesko-żółtymi szarfami, przedstawiciele duchowieństwa obrządku wschodniego, rabini, chacham karaimski i mufti mahometański. Nad grobem mowy pożegnalne wygłosili: prezes Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem płk W. Sławek, przedstawiciel rządu – płk J. Beck, superintendent kościoła ewangelicko-reformowanego S. Skierski oraz poseł P. Pewny. Tak uroczyście żegnano zamordowanego 29 sierpnia w Truskawcu1 przez terrorystów ukraińskich wiceprezesa klubu poselskiego BBWR, Tadeusza Hołówkę. Przypomnijmy postać zmarłego polityka.

Tadeusz Hołówko urodził się 15 września 1889 r. w Semipałatyńsku, w ówczesnym Turkiestanie. Dzieciństwo przeżył w Dżarkencie nad granicą chińską, gdzie ojciec Wacław, zesłaniec, był naczelnikiem komory celnej. Tam już zetknął się z problemem narodów uciskanych. Wtedy zapewne zrodziły się w jego sercu uczucia solidarności z ludźmi, którzy podobnie jak Polacy byli pozbawieni własnych państw, gnębieni przez reżim carski.

Po ukończeniu gimnazjum w Wiernym (dziś: Ałma-Ata), studiował w l. 1909-1914 prawo i filologię polską w Petersburgu i Krakowie. Na okres ten przypadają początki jego działalności politycznej. Rozwijał ją w Związku Młodzieży Postępowo-Niepodległościowej, w Promieniu i w Polskiej Partii Socjalistycznej – Frakcji Rewolucyjnej. Debiutował też jako publicysta pisząc artykuły do petersburskiego „Głosu Młodych”. Latem 1910 r. uczestniczył w kursie wojskowym w Krakowie, gdzie poznał Józefa Piłsudskiego. Wtedy też wstąpił do tajnego Związku Walki Czynnej. Za udział w proteście studenckim w Petersburgu w 1911 r. został aresztowany, przesłany „etapem” do Wiernego, tam sądzony i uniewinniony. Pozbawiony jednak prawa studiowania w Rosji, w roku akademickim 1912/13 studia kontynuował w Krakowie.

Wiadomość o wybuchu I wojny światowej zaskoczyła Hołówkę w Warszawie. Natychmiast włączył się do pracy na rzecz ruchu niepodległościowego. Wraz z T. Żulińskim i A. Kocem wziął udział w tworzeniu konspiracyjnej Polskiej Organizacji Wojskowej. Równocześnie propagował politykę aktywistyczną publikując artykuły w kilku czasopismach. Po zajęciu Warszawy przez Niemców, w sierpniu 1915 r., za śmiałe teksty zamieszczane na łamach „Widnokręgu”, został aresztowany. Dziewięć miesięcy przeżył w niemieckich obozach. Zwolniony w 1916 r. kontynuował działalność w POW i w PPS. W 1918 r., po zwycięstwie rewolucji w Rosji, kryzysie przysięgowym i internowaniu Piłsudskiego, kierownictwo piłsudczykowskiej tajnej Organizacji „A” wysłało Hołówkę do Rosji. Jego misją było wyjaśnianie lokalnym działaczom POW i PPS konieczności zmian w dotychczasowej polityce stawiania na państwa centralne, jednoczenia pod egidą piłsudczyków różnych polskich kierunków ideowo-politycznych oraz powstałych z żołnierzy–Polaków, opuszczających rozpadającą się armię rosyjską, polskich formacji wojskowych. Konwent Organizacji „A” uznał, że formacje te powinny zostać jak najszybciej skierowane do walki z Niemcami, aby pokazać przywódcom Ententy, że piłsudczycy są jej sojusznikami. Powróciwszy do kraju, Hołówko wszedł w skład tworzonego przez I. Daszyńskiego „rządu ludowego” w Lublinie. Na wiadomość o powrocie Piłsudskiego z Magdeburga pośpieszył do Warszawy, gdzie rozwinął szeroką działalność publicystyczną pisząc głównie artykuły do „Rządu i Wojska” – nieoficjalnego organu obozu belwederskiego i do pepeesowskiego „Robotnika”. W czasie wojny z bolszewikami, w obliczu zagrożenia stolicy, wstąpił do ochotniczego 201 Pułku Obrony Warszawy. Ciężko ranny, odznaczony został krzyżem Virtuti Militari V kl. Odzyskawszy zdrowie kontynuował działalność polityczną w PPS. Bez powodzenia kandydował w wyborach do Sejmu I kadencji. Został natomiast wybrany radnym m. st. Warszawy. Nadal pisał wiele artykułów do prasy socjalistycznej. Dawał w nich wyraz swojej wielkiej wrażliwości na krzywdę i niesprawiedliwość społeczną, głosząc często bardzo radykalne hasła.

Już od początków swego zaangażowania w działalność społeczno-polityczną, Hołówko wyrażał troskę o przyszłość Polski i rozważał problemy wynikające z jej położenia geopolitycznego. Od najmłodszych lat wychowywany w atmosferze miłości do ojczyzny, z zapałem chłonął wiedzę z zakresu jej historii. Jego marzeniem było zbudowanie potężnego państwa polskiego na wzór Rzeczypospolitej opartej na fundamencie Unii Lubelskiej 1569 r. Państwa nie tylko wielkiego obszarem, ale nade wszystko wielkością swej idei tolerancji w stosunku do obywateli. Rozumiał bowiem, że na ziemiach wschodnich przedrozbiorowej Polski dokonały się zasadnicze zmiany w świadomości ich mieszkańców, a wolności i niepodległości pragną nie tylko Polacy, ale też Litwini, Ukraińcy czy Białorusini. Ich wspólnym wrogiem jest i będzie Rosja. Później wyrażał przekonanie, że odbudowana w l. 1918-1922 „niepodległa Polska jest logicznym skutkiem klęski i upokorzenia” Niemiec i Rosji, które „będą żyły myślą o rewanżu” i ostrzegał proroczo: „Polska wtłoczona między odrodzone potężne Niemcy i odbudowaną Wielką Rosję znowu straci swój byt niepodległy, albo stanie się wasalem jednego z tych państw.”

Ratunek dla Polski widział Hołówko we współdziałaniu z nią narodów, które podobnie jak ona odzyskały niedawno wolność lub o tę wolność walczą. „Niepodległość Polski nie da się pomyśleć bez niepodległości Litwy, Łotwy, Estonii, Finlandii, Ukrainy, Białorusi” – pisał. Główne niebezpieczeństwo dla niepodległości Polski i wymienionych krajów widział w imperializmie rosyjskim. Tłumaczył zatem dlaczego Rosja zawsze będzie stawała na przeszkodzie odbudowie niepodległej Polski. Jeszcze przed wybuchem rewolucji 1917 r., w artykule opublikowanym w związku z ogłoszeniem przez Niemcy i Austro-Węgry tzw. „aktu 5 listopada” dał wyraz przekonaniu, że główne niebezpieczeństwo jakie stanowić będzie dla Rosji niepodległa Polska leży w tym, iż rozerwie ona „łańcuch, którym przykuto liczne narody do tronu carów moskiewskich. Łańcuch ten mógł istnieć póki były w nim wszystkie ogniwa. Cała potęga ucisku rosyjskiego opierała się na przekonaniu …, iż ten łańcuch nigdy nie da się rozerwać”. Wiara w słuszność tego stwierdzenia była impulsem do późniejszej działalności prometejskiej Hołówki. Dlatego trudno zgodzić się ze zdaniem, iż prometeizm „był międzynarodówką antykomunistyczną i gdy Moskwa próbowała posłużyć się partiami komunistycznymi w krajach europejskich do obrony własnych interesów, prometejczycy usiłowali … podważyć fundamenty komunizmu2 .

Jeszcze w czasie pobytu w Rosji Hołówko skonstatował głęboką niechęć „ludu rosyjskiego do narodu polskiego”. Potrafił jednak zdobyć się na obiektywizm w stosunku do narodu rosyjskiego, który wielu Polaków traktowało z wyższością. Zarzucał zatem swym rodakom, że nie znają dorobku kulturalnego Rosjan, który wysoko cenił, i przestrzegając przed lekceważeniem przeobrażeń zachodzących w społeczeństwie rosyjskim zachęcał do zacieśniania wzajemnych kontaktów. Nawoływał też do zaznajamiania Rosjan z osiągnięciami kultury polskiej. Natomiast osobiste kontakty z przedstawicielami tak Rosji „białej”, jak i kierowników państwa sowieckiego przekonały go o niechętnym, jeśli nie wrogim, stosunku polityków rosyjskich do polskich aspiracji niepodległościowych. Potwierdziły to wydarzenia lat 1919 – 1920.

Na tym gruncie rozwinęło się więc najpierw zaangażowanie Hołówki w propagowanie i realizację programu federalistycznego. Po podpisaniu pokoju ryskiego i załamaniu się tym samym planów federalistycznych, włączył się do działalności, która dała początek prometeizmowi. Zaczątki tego obserwujemy już w 1921 r., gdy publikował artykuły w czasopiśmie Przymierze i należał do Związku Zbliżenia Narodów Odrodzonych. Opowiadał się również za koncepcją „Międzymorza”, czyli utworzenia bloku krajów Europy Środkowej od Finlandii po Jugosławię, w którym rolę lidera pełnić miała Polska.

Równocześnie był aktywnym działaczem i publicystą socjalistycznym. W grudniu 1922 r., podczas tragicznych wydarzeń w Warszawie i zamordowania pierwszego prezydenta RP G. Narutowicza, uczestniczył w przygotowaniach mających umożliwić zdobycie władzy Piłsudskiemu. Narutowiczowi poświęcił też książeczkę, jedną z nielicznych opublikowanych biografii tego wybitnego polityka i wielkiego patrioty.

W latach następnych, na łamach „Robotnika” oraz czasopisma „Droga”, wypowiadał się w wielu ważnych sprawach nurtujących wówczas polską opinię publiczną. Zajmował też wysokie stanowiska we władzach PPS, będąc jakiś czas członkiem Rady Naczelnej i Centralnego Komitetu Wykonawczego partii. Żywo interesował się problematyką narodowościową, szukając najlepszych rozwiązań trudnych kwestii, szczególnie na polu stosunków ze słowiańskimi mniejszościami narodowymi. Na ten temat napisał osobną broszurę wydaną w 1922 r. Przestrzegał, że kresy wschodnie „mogą stać się miną podziemną, przy pomocy której Rosja będzie usiłowała rozsadzić państwo polskie”.

Zgodnie ze swymi zainteresowaniami budowania współpracy z narodami wyzwolonymi spod jarzma moskiewskiego, odbył podróże na Łotwę, do Estonii i Finlandii. Z tego okresu mamy dowody, że zwracał uwagę także na kraje, którym jeszcze nie udało się wyzwolić, jak Gruzja czy Ukraina. Głosił, że Polacy wiedzący dobrze co to polityczna niewola, powinni „głośno i śmiało stawać w ich obronie, rozwijać propagandę na rzecz ich niepodległości”.

W 1925 r. Hołówko wyjechał do Paryża. Pobyt we Francji związany był z poszerzeniem kontaktów z przedstawicielami emigrantów ukraińskich, gruzińskich, ormiańskich, tatarskich i innych. Misją Hołówki, zleconą przez ówczesne MSZ, było pozyskanie ich dla współdziałania na rzecz wyzwolenia narodów pozostających w jarzmie sowieckim. Działalność ta zaowocowała, jak wiadomo, utworzeniem na początku 1926 r. w Paryżu organizacji Le Promethée, której organem prasowym było pismo pod tym samym tytułem. Podczas pobytu w Paryżu Hołówko umacniał oraz nawiązywał kontakty z czołowymi przedstawicielami wspomnianych narodów. Byli wśród nich: Ukrainiec Symon Petlura, Gruzini – Wassin-girej, Wasznadze, Mdiwani, Azerbejdżanie – Sułtan-zade i Rasuł-zade oraz reprezentant emigracji północnego Kaukazu – Said-bej.

Wydarzeniem, które wywarło poważny wpływ na pozycję Hołówki w polskim życiu politycznym, był przewrót majowy Piłsudskiego. Hołówko uznał to wydarzenie za walkę, „która jak burza wiosenna oczyściła zgniłą atmosferę w Polsce”. Na tle oceny przewrotu i zmian jakie zapoczątkował, doszło do nieuniknionego konfliktu w PPS, w której znajdowała się spora grupa piłsudczyków, a wśród nich – Hołówko. Z partii wystąpił w październiku 1927 r. Nie była to dlań decyzja łatwa. Jeszcze wkrótce po przewrocie pisał: „Jestem głęboko przywiązany do swej partii pod której starymi, zasłużonymi i bojowymi sztandarami, jest wielkim zaszczytem nieść ciężką służbę publiczną, ale jednocześnie mam bezgraniczne zaufanie, ślepą żołnierską wierność i głęboką synowską miłość do Tego, który jeszcze w 1910 r. w Krakowie, w szkole instruktorsko-strzeleckiej PPS pasował mnie na żołnierza i obywatela Niepodległej, Demokratycznej Polski”. W Piłsudskim widział „wcielenie dumy narodowej, umiłowania wolności i wielkości ojczyzny”. Chociaż Hołówko należał do najbliższych współpracowników Marszałka, to jednak nie był bezkrytycznym wykonawcą jego poleceń. W jego obecności „zawsze z otwartością i odwagą cywilną wypowiadał swoje zdanie3.”

1 marca 1927 r. Hołówko objął stanowisko naczelnika Wydziału Wschodniego MSZ. Zajmował je do lipca 1930 r. Powierzenie mu tej funkcji oraz złożenie w jego ręce z dużym zaufaniem spraw związanych z polityką prometejską wynikało z tego, iż Piłsudski, znający się na ludziach, wcześnie doszedł do przekonania, że Hołówko, impulsywny i uczuciowy, któremu obce były cynizm i wyrachowanie, działa z czystych pobudek ideowych. Ponadto posiada wyjątkowe zdolności negocjacyjne z ludźmi Wschodu. Potwierdza to opinia jednego z dyplomatów polskich, który domagał się w 1928 r. od MSZ przysłania Hołówki do Paryża, w celu doprowadzenia do zgody skłóconych emigrantów, gdyż jego „zjawienie się wśród tych wschodnich ludzi od razu stawia rzeczy na swoim miejscu”. Hołówko bowiem, serdeczny i wylewny, typowy „dusza – człowiek”, łatwo budził zaufanie rozmówców. Poza tym posiadał znaczne doświadczenia konspiracyjne zdobyte w czasie przynależności do tajnych organizacji na studiach i w POW. Ciesząc się zaufaniem Marszałka, nigdy nie wykorzystywał go dla celów prywatnych. Z tych też względów stał się bodaj najwybitniejszym prometeistą w gronie jego podwładnych. Piłsudski powierzał mu zawsze trudne i delikatne zadania w zakresie tajnej dyplomacji.

Idei prometejskiej służył Hołówko w przekonaniu, iż „nie ma dla Polski większej i lepszej gwarancji zachowania niepodległości jak zwycięski pochód dziś ujarzmionych narodów ku wolności” i że jej położenie geograficzne wyklucza marzenie o państwie neutralnym. Główne wysiłki skupiał na budowaniu „polityki solidarności” z narodami wyzwolonymi spod panowania Rosji oraz na popieraniu ruchów separatystycznych na terenie ówczesnego ZSSR, utrzymując wielorakie stosunki z przedstawicielami narodów usiłujących wybić się na niepodległość. Jednym z nich był Petlura, z którym prowadził rozmowy w Paryżu, a po jego zamordowaniu uczestniczył we Mszy za jego duszę, co stało się powodem protestu dyplomatycznego posła sowieckiego Bogomołowa. Jednocześnie brał udział w oficjalnych rokowaniach dotyczących np. podpisania ze wschodnim sąsiadem układu wprowadzającego w życie pakt Brianda-Kelloga, czy też umowy handlowej. Warto wspomnieć, że z inicjatywy Hołówki, w 1930 r., powstał w Warszawie Ukraiński Instytut Naukowy.

Praca Hołówki związana z polityką zagraniczną zakończyła się w lecie tegoż roku. Już wcześniej uczestniczył w tworzeniu Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem. Gdy walka Piłsudskiego z opozycją zaostrzyła się, kierownictwo obozu pomajowego skierowało Hołówkę do nowych zadań. Wybrany posłem do Sejmu III kadencji z listy BBWR, został drugim wiceprezesem klubu parlamentarnego oraz kierownikiem grupy sejmowej BB.

W tym czasie gwałtownemu zaostrzeniu uległy stosunki z Ukraińcami. Po utworzeniu w 1929 r. w Wiedniu Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, opierającej się na ekstremalnej ideologii, i włączeniu do niej Ukraińskiej Organizacji Wojskowej, latem 1930 r. doszło do zakrojonej na dużą skalę akcji sabotażowej w Małopolsce Wschodniej. Nieprzypadkowo zbiegła się ona w czasie z licznymi wystąpieniami antypolskimi w Niemczech. Odpowiedzią rządu polskiego na podpalanie polskich gospodarstw, niszczenie elementów komunikacji telegraficzno-telefonicznej i kolejowej oraz na zabójstwa była brutalna pacyfikacja przeprowadzona przez policję i wojsko. Pacyfikacja niewątpliwie zaszkodziła Polsce. Pogłębiła niechęć dużej części społeczeństwa ukraińskiego do państwa, zaszargała reputację Polski na arenie międzynarodowej, a podziemie ukraińskie rozszerzyło swoją działalność zyskując wielu nowych członków wśród młodzieży. Jak zareagował na nią Hołówko ? W przemówieniu sejmowym w lutym 1931 r. poświęcił jej krótki passus. Powiedział wtedy: „Ten kto robił pacyfikację doskonale rozumiał wszystkie ujemne chwilowe skutki jakie stąd wynikną, ale dobrze zasłużył się także społeczeństwu ukraińskiemu przez doraźne, krótkie represje i ochronił kraj od ognia wojny domowej”. Są podstawy aby sądzić, iż w istocie nie aprobował metod stosowanych podczas akcji pacyfikacyjnej, ale skrępowany swoim stanowiskiem, krytyką swoją dzielił się jedynie z przyjaciółmi.

Od zarania niepodległości Hołówko wiele uwagi poświęcał stosunkom z Ukraińcami. Jeszcze w 1919 r. wypowiadał się przeciw wojnom tak z Ukraińską Republiką Ludową, jak i z Zachodnio-Ukraińską Republiką Ludową. Utrzymywał, że Polska nie powinna zagarniać Podola czy Wołynia, i lepiej dla niej aby powstała niepodległa Ukraina, aniżeli miałaby ona należeć do Rosji. Uznawał nawet, że dla dobra stosunków z przyszłą Ukrainą warto oddać jej część Galicji Wschodniej, z wyłączeniem Lwowa – „jednego z najbardziej polskich miast”. Na początku lat 20-ych kwestię ukraińską uważał już za „największą bolączkę Rzeczypospolitej”. Jako działacz socjalistyczny opowiadał się za autonomią terytorialną dla Galicji Wschodniej i dla Wołynia. Wołyń jednak, prawosławny, bliższy Ukrainie naddnieprzańskiej, pragnął widzieć „Piemontem” ruchu na rzecz utworzenia niezależnego państwa ukraińskiego. Jako czołowy prometeista widział w przyszłości niepodległe państwo ukraińskie i w tym duchu prowadził rozmowy z Petlurą, a po jego śmierci z Andrijem Liwyćkym. Nie oznaczało to teraz rezygnacji z Małopolski Wschodniej, w której, jak pisał, Ukraińcy nie stanowili większości mieszkańców. Hołówko wierzył, że ważnym elementem gwarancji dobrosąsiedzkich stosunków Polski i Ukrainy będzie stałe zagrożenie tej ostatniej ze strony Rosji (czy ZSSR). Z Ukraińcami z południowo-wschodnich województw chciał szukać porozumienia i asymilować ich państwowo. Przez długi czas opowiadał się za założeniem uniwersytetu ukraińskiego we Lwowie, a przynajmniej za utrakwizacją Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie. Był szczerym przyjacielem Ukraińców. Jako polityk BBWR, na początku 1931 r., wziął udział w poufnej próbie porozumienia z przedstawicielami Ukraińskiej Reprezentacji Parlamentarnej. Próba ta, mająca na celu normalizację wzajemnych stosunków, zakończyła się fiaskiem. Hołówko wyczerpany pracą, z początkami choroby serca, udał się na kurację do znanego uzdrowiska w Truskawcu. Tam, w pensjonacie ukraińskich sióstr służebniczek, 29 sierpnia 1931 r., dosięgły go kule zamachowców4.

Tadeusz Hołówko przeżył niespełna 42 lata. Połowę tego okresu wypełniło życie dojrzałego, dynamicznego człowieka. W ciągu około dwudziestu lat dokonał niemało. Działał na wielu polach, ale szczególnie owocną była jego praca publicystyczna. Był ambitny. Pragnął odegrać wybitną rolę, zostawić po sobie dobrą pamięć. Jego idée fixe – jak sam wyznał – stała się Polska. Jej służył wiernie do końca.

Dr Iwo Werschler – historyk, autor książki Z dziejów obozu belwederskiego. Tadeusz Hołówko – życie i działalność.

1/ O Truskawcu w latach międzywojennych, zob.: Stanisław.S. Nicieja, Kresowe Trójmiasto, Opole 2009.

2 Zob.: Timothy Snyder, Tajna wojna. Henryk Józewski i polsko-sowiecka rozgrywka o Ukrainę , Kraków 2008, s. 70.

3 E. Raczyński, „W hołdzie przyjacielowi”, w: Wiadomości, Londyn nr 33/34 z 16/23.08.1964.

4 Bohdan Budurowycz zabójstwo to nazwał szczególnie bezsensowną zbrodnią, gdyż Hołówko był życzliwie nastawiony wobec Ukraińców. Zob.: B. Budurowycz, Polska i problem ukraiński w latach 1921 – 1939, Zeszyty Historyczne Paryż nr 66 z 1983 r. Stanisław Thugutt zaś wyraził przekonanie, że chodziło o takie pogłębienie przepaści (między Ukraińcami a Polakami), żeby już żadna dobra wola nie mogła przez nią sięgnąć ręką. S. Thugutt, Tragedia Hołówki, Robotnik nr 309 z 2.09.1931.

Sojusznik Piłsudskiego. Symon Petlura oczyma Polaków

Jan Jacek Bruski

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w:
"Nowy Prometeusz" nr 1, październik 2011, ss. 113-126]

Petlurowie rodzą się raz na dwieście lat” – to opinia, przyznajmy że wyjątkowa, którą wypowiedzieć miał pod adresem ukraińskiego przywódcy marszałek Józef Piłsudski1. Nieprzypadkowo zaczynam od przytoczenia tej właśnie oceny. W polskiej świadomości postać Petlury – partnera umowy sojuszniczej z kwietnia 1920 r. – splotła się bowiem trwale z osobą twórcy II Rzeczypospolitej.

Miało to istotne konsekwencje. Ocena postaci ukraińskiego męża stanu stała się w Polsce w znacznym stopniu pochodną stosunku osoby oceniającej do Józefa Piłsudskiego i jego koncepcji politycznych. Chodziło w pierwszym rzędzie o utożsamianą z Marszałkiem i wspieraną przez polską lewicę niepodległościową ideę federacyjną. Można zauważyć generalną regułę, iż historycy i publicyści sympatyzujący z tą koncepcją pisali też z sympatią o osobie i działalności wodza Ukraińskiej Republiki Ludowej (URL). Z kolei ich adwersarze – przede wszystkim sympatycy obozu narodowo-demokratycznego i idei inkorporacyjnej Romana Dmowskiego – postać tę najczęściej ignorowali bądź przedstawiali w ciemnych barwach. Nie sposób nie zauważyć przy tym – i u jednych, i u drugich – wyraźnej deformacji optyki, swoistego polonocentryzmu Do wyjątków należały do niedawna oceny szersze, kompleksowe, których punktem wyjścia nie byłby wyłącznie rok 1920 i wspólna polsko-ukraińska wyprawa na Kijów.

Dorobek polskiej historiografii międzywojennej dotyczącej tych spraw nie przedstawia się imponująco. W powstałych w tym okresie syntezach postać Symona Petlury pojawia się jedynie na marginesie – traktowana minimalnie cieplej bądź ozięblej, w zależności od sympatii politycznych piszącego. Zarysowaną wyżej prawidłowość, dotyczącą stosunku do Petlury federalistów i inkorporacjonistów, potwierdzają np. prace z jednej strony socjalisty Adama Próchnika, z drugiej – związanego z Narodową Demokracją Wacława Sobieskiego2.

Ze schematu wyłamuje się chyba tylko, wydana w 1928 r., książka Stefana Kamińskiego, Lata walk i zamętu na Ukrainie, będąca jedynym wówczas w polskiej literaturze szerszym opisem wydarzeń rewolucji ukraińskiej3. Autor, pochodzący z Podola, prezentuje punkt widzenia typowy dla Polaków kresowych. Z uznaniem pisze on o polityce Piłsudskiego – dlatego jednak, iż traktuje ją jako próbę ocalenia tzw. „polskiego stanu posiadania” na wschodzie. Nie kryje przy tym swej niechęci do młodej państwowości ukraińskiej i jej reprezentantów. W szczególności Petlura został przedstawiony przez niego jako spekulant i oszust finansowy oraz wódz, nie potrafiący zapanować nad zdemoralizowaną armią4.

Notabene zaskakiwać musi wyraźna wstrzemięźliwość wypowiedzi głównych adwersarzy sporu, który podzielił polskie społeczeństwo u progu niepodległości – a więc Józefa Piłsudskiego i Romana Dmowskiego – udzielających się również jako historycy. Pierwszy z nich w swej pracy o kampanii 1920 r. praktycznie nie wspomina nazwiska Symona Petlury5. Z kolei Dmowski – w głośnej książce Polityka polska i odbudowanie państwa – stara się bagatelizować znaczenie postaci przywódcy URL. Odnosi się też z wystudiowanym lekceważeniem do polityki ukraińskiej Piłsudskiego. Wysiłki federalistów kwituje Dmowski krótkim komentarzem: „Można było mieć obawy, że władze warszawskie nam wychowają pretendenta do Galicji Wschodniej, że Petlura wyrośnie na potencję, która potem tej ziemi zażąda. Jednakże, bliżej przyglądając się robocie ukraińskiej Piłsudskiego i znając cokolwiek stan rzeczy na Ukrainie rosyjskiej, można było widzieć, że z tego nic nie będzie6.

Nieco szerzej o Symonie Petlurze pisali polscy historycy wojskowi. Jego postać pojawia się na kartach prac takich autorów jak Witold Hupert7 czy Adam Przybylski8 , prawdziwy przełom stanowiła jednak monografia gen. Tadeusza Kutrzeby z 1937 r.9. Jej tematem są losy wyprawy kijowskiej 1920 r., autor sporo miejsca poświęca tym niemniej również genezie sojuszu polsko–ukraińskiego. W tym kontekście wspomina on o osobie Petlury, którego nazywa „bożyszczem Ukrainy”. Kutrzeba ciekawie pisze m.in. o ewolucji poglądów przyszłego Naczelnego Atamana i o roli odegranej przezeń w czasie powstania antyhetmańskiego10. Najwięcej stosunkowo uwagi poświęca uzasadnieniu tezy – ostro atakowanej przez przeciwników Piłsudskiego – iż ukraiński przywódca był warunkach 1920 r. cennym partnerem dla Rzeczypospolitej. „Petlura reprezentował realne polityczne i wojskowe wartości” – stwierdza Kutrzeba autorytatywnie11.

W tym samym duchu utrzymany jest poświęcony Petlurze obszerny artykuł biograficzny, który ukazał się w tymże 1937 r. w Małej encyklopedii wojskowej. Autor tego tekstu zwrócił szczególną uwagę na działalność Naczelnego Atamana jako męża stanu i organizatora sił zbrojnych, nie zapomniał jednak również o spuściźnie literackiej i publicystycznej ukraińskiego przywódcy. W podsumowaniu biogramu znalazło się wymowne stwierdzenie, iż Petlura „był rzecznikiem braterskiego współżycia polskiego i ukraińskiego i przyjacielem Polski12.

Postać Petlury była w okresie międzywojennym znacznie częściej obiektem zainteresowania dziennikarzy i publicystów, aniżeli zawodowych historyków. Siłą rzeczy najwięcej o Naczelnym Atamanie pisano w latach 1919–1920, ówczesne publikacje podporządkowane były jednak z reguły doraźnej walce politycznej pomiędzy polskimi stronnictwami, a ich autorzy nie dysponowali rzetelniejszą wiedzą o przywódcy URL. Zainteresowanie jego osobą wzrosło ponownie w maju 1926 r. – w związku z tragiczną śmiercią Petlury i procesem jego zabójcy. Okoliczności zamachu relacjonowała obszernie polska prasa wszystkich odcieni politycznych, najwięcej materiałów i komentarzy pojawiło się jednak – jak można było oczekiwać – w pismach związanych z obozem Piłsudskiego. Zwraca uwagę m.in. ciepłe wspomnienie o Petlurze, prawdopodobnie pióra Jerzego Stempowskiego, opublikowane w „Głosie Prawdy”. „Polska traci w nim – pisał autor o Naczelnym Atamanie – prawdziwego przyjaciela, którego wybitna rola uszła uwagi wielu z naszych współczesnych, lecz którego pamięć rosnąć będzie zarówno u nas, jak na Ukrainie13. Obszernym tekstem, zamieszczonym w pepeesowskim „Robotniku”, żegnał się z Petlurą również Tadeusz Hołówko14. Znamienne jest, że cały cykl materiałów poświęconych Naczelnemu Atamanowi i idei sojuszu polsko-ukraińskiego opublikował w tym samym czasie również organ diametralnie odmiennej od PPS opcji ideowej – konserwatywny „Czas” krakowski. Jego publicyści widzieli w Petlurze przewidującego męża stanu, który jako pierwszy po stronie ukraińskiej zrozumiał konieczność porozumienia z zachodnim sąsiadem. Polsko-ukraińskie braterstwo broni w 1920 r. „Czas” nazywał „posiewem, który plonów jeszcze nie wydał, a być może nawet jeszcze nie wschodzi”, którego nie wolno jednak zmarnować15.

Polska opinia w zasadzie od początku nie miała wątpliwości, że za zamachem na atamana stoją władze sowieckie. Komentując na gorąco notatkę agencyjną o śmierci Petlury, redakcja „Robotnika” stwierdzała lapidarnie: „Tłumaczenie zabójcy nie zawiera prawdziwych motywów tego czynu, to jest wykonania jedynie rozkazu partji komunistycznej16. Tadeusz Hołówko pisał zaś: „Zbyt […] potężnie promieniował ten samotny człowiek w dalekim Paryżu. Postanowiono go zgładzić17. Zabójstwo Petlury powiązano natychmiast z nieco wcześniejszym przewrotem majowym w Warszawie, który po kilku latach przewagi prawicy oddał ster rządów w ręce Piłsudskiego. Wskazywano, iż strona sowiecka przestraszyła się możliwości odnowienia sojuszu polsko–ukraińskiego i postanowiła zlikwidować przywódcę URL. Jako pierwszy bodaj tezę taką postawił lwowski dziennik „Diło”, który kończył swą relację z Paryża stwierdzeniem: „Petlura zapłacił […] życiem za przyjście do władzy marszałka Piłsudskiego18. Artykuł ten wywołał szeroki rezonans – był komentowany i in extenso cytowany przez całą polską prasę.

Z biegiem czasu postać Naczelnego Atamana zaczęła nabierać znaczenia symbolu, do którego bardzo chętnie odwoływali się rzecznicy polsko–ukraińskiego pojednania. Możemy mówić wręcz o swego rodzaju kulcie Petlury. Konsekwentnie lansowały go polskie środowiska, związane z ideą prometejską. Świadectwem tej tendencji są publikacje, jakie ukazywały się w latach trzydziestych na łamach takich czasopism jak „Biuletyn Polsko–Ukraiński” oraz „Wschód–Orient”. Ich autorzy często wracali do wątku sojuszu polsko–ukraińskiego i do przyczyn niepowodzenia wyprawy kijowskiej, niejednokrotnie surowo oceniając błędy i zaniechania strony polskiej19. Drukowano wspomnienia i artykuły o Symonie Petlurze, a nawet poświęcone mu utwory literackie20. Próbkę tonu, w jakim pisano o ukraińskim przywódcy, daje artykuł zamieszczony w „Biuletynie Polsko–Ukraińskim”. Zdaniem redakcji Petlura był: „największym i najdoskonalszym uosobieniem idei niepodległości Ukrainy”, „wodzem z Bożej łaski”, który „stanął na czele elementów najaktywniejszych i najofiarniejszych”. Usilnie podkreślano przy tym antyrosyjskość Naczelnego Atamana.„W ciągu kilkuletniej walki orężnej, prowadzonej pod jego rozkazami – pisał autor tekstu – wykrystalizowała się ostatecznie ideologia U.R.L., jako ideologia nieubłaganej i bezkompromisowej walki z Moskwą21.

W gronie polskich „czcicieli Petlury” wybijającą się postacią był niewątpliwie Henryk Józewski. Zaufany człowiek Piłsudskiego, w czasie wyprawy kijowskiej wiceminister w rządzie ukraińskim, pomagał on Naczelnemu Atamanowi w czasie jego konspiracyjnego pobytu w Polsce w latach 1921–1923. W roku 1928 został wojewodą wołyńskim i przez kolejną dekadę realizował na podległym sobie terenie program zbliżenia polsko–ukraińskiego, którego fundamentem ideowym miał być sojusz z 1920 r.22. Postacią Symona Petlury Józewski był niewątpliwie zafascynowany. Po latach pisał na jego temat: „Są ludzie o wyjątkowej intuicji, niedościgłej dla przeciętności. Wtedy życie garnie się do nich. Oni przewodzą, decydują, w imieniu życia przemawiają słowami zrozumiałymi dla wszystkich. Są to mężowie stanu, bohaterowie narodu, postacie historyczne. Taką postacią historyczną na Ukrainie był Symon Petlura. […] To, co powiedziałem dotychczas, tematu nie wyczerpuje. Oczywiście głos będzie miała historia i ona, jak zwykle, sprawę tę załatwi. Nastąpi „kanonizacja” Symona Petlury. Ale i dzisiaj imię jego jest „święte”23.

Okres, który później nastąpił – lata II wojny światowej – zdawał się nie sprzyjać głębszej refleksji historycznej. A jednak to właśnie na wiosnę 1941 r., w emigracyjnym wydawnictwie w Londynie, ukazała się niezwykle ważna synteza dziejów Polski międzywojennej. W pracy tej, pióra Stanisława Cata-Mackiewicza, znalazły się m.in. bardzo kontrowersyjne sądy na temat polityki wschodniej Józefa Piłsudskiego. Autor sympatyzował z koncepcjami Marszałka, interpretował je jednak w nowy, zaskakujący sposób. Zdaniem Mackiewicza Piłsudski kierował się wyłącznie racją stanu Polski, a program federacyjny kamuflował prawdziwy cel jego polityki, jakim była w dłuższej perspektywie polonizacja rozległych terenów Litwy, Białorusi i Ukrainy. Postać Symona Petlury pojawia się jedynie na marginesie książki, zaś autor określa go protekcjonalnie jako „naczelnika rządu ukraińskiego in partibus infidelium24.

Praca Mackiewicza wywołała znaczny rezonans, w tym ciekawą polemikę na temat polityki ukraińskiej Piłsudskiego, toczoną na łamach londyńskiego tygodnika „Wiadomości Polskie”. Jako pierwszy zabrał głos wybitny działacz socjalistyczny Adam Pragier. Ochoczo podchwycił on tezy Mackiewicza, twierdząc że „federalizm” stanowił tylko mistyfikację, dzięki której Piłsudski mamił naiwnych polityków lewicy. Według Pragiera Petlura grał w istocie rolę polskiej marionetki, zaś celem wyprawy kijowskiej było ponowne zainstalowanie na Ukrainie polskich obszarników25. Poglądom tym ostro przeciwstawił się znany dyplomata, były bliski współpracownik Marszałka, Juliusz Łukasiewicz. Odrzucił on tak twierdzenia Mackiewicza, jak i Pragiera, tłumacząc iż „Piłsudski chciał budować na wschodzie Europy nową formę współżycia wolnych narodów”, która rzucała wyzwanie totalizmowi sowieckiemu. O ukraińskim sojuszniku pisał: „Petlura nie był czemś w rodzaju współczesnych Quislingów, ani przypadkową osobistością, która wypłynęła niespodziewanie w trakcie rewolucji rosyjskiej, tylko – jednym z trzech zasłużonych i dobrze znanych działaczy ukraińskich, którzy stali na czele ukraińskiego ruchu narodowego podczas i po rewolucji 1905 r. Był on narodowcem, niepodległościowcem i demokratą26.

Spory o historię kontynuowane były na emigracji po zakończeniu II wojny światowej. W roli dyżurnego krytyka polityki Piłsudskiego występował przede wszystkim niezwykle płodny historyk–amator, działacz Stronnictwa Narodowego, Jędrzej Giertych. Przy okazji niejako ustosunkowywał się on również do osoby Symona Petlury. Ukraiński przywódca był dla niego „stronnikiem Niemiec i wrogiem Polski”. „W roku 1920 – pisał Giertych – Petlura, wyparty przez bolszewików z Ukrainy, osiadł w Polsce i w konsekwencji zbliżył się do niej, ale zgoła brak jest pewności, że gdyby się był na Ukrainie utrzymał, to nie byłby, po ponownym wzmocnieniu się Niemiec, oparł się z powrotem o Rzeszę27. Znany z antymasońskiej fobii, Giertych dorzucił po latach jeszcze jeden zarzut, pisząc iż Petlura „był w młodych latach członkiem tajnej Loży Słowian Zjednoczonych w Kijowie i niejako jej wychowankiem i produktem28.

Przyznać trzeba, iż na emigracji znacznie donośniej brzmiały jednak głosy historyków apologizujących Piłsudskiego, z reguły przychylne również postaci Symona Petlury. W pozytywny sposób, choć powierzchownie, pisali o ukraińskim przywódcy m.in. Władysław Pobóg-Malinowski29 i Tytus Komarnicki30. Więcej jednak uwagi warto poświęcić pracom Mariana Kamila Dziewanowskiego31. Jako pierwszy z polskich historyków starał się on wejść głębiej w motywy działania ukraińskiej strony sojuszu z 1920 r. Pisał m.in. – broniąc decyzji Naczelnego Atamana: „Trudno, oczywiście, ustalić, jakie były długofalowe zamiary Petlury. Cóż mógł on jeszcze zrobić w danych okolicznościach? Był na tyle trzeźwy, by rozumieć, iż hasła „Ucraina fara da se!” i „wszystko albo nic” oznaczają w praktyce narodowe samobójstwo. Nawet nacjonalistyczni historycy ukraińscy, którzy – tak jak Kutschabsky i Szeluchin – odmawiają Petlurze prawa do podpisania układu [z Polską] i nazywają go zdrajcą, nie potrafią przedstawić konstruktywnego planu działań, jakie należało było podjąć wiosną 1920 r. Czy dlatego iż nie widział innego wyjścia, czy też dlatego że był szczery, Petlura dotrzymał umowy podpisanej z Piłsudskim i dowiódł, że jest lojalnym i odważnym sprzymierzeńcem32. Według Dziewanowskiego ukraiński przywódca nie miał podstaw obawiać się sojuszu z Rzecząpospolitą, ponieważ: „Przypuszczenie, że Polacy mogli uczynić swym wasalem naród liczniejszy, znacznie bogatszy i – przynajmniej potencjalnie – potężniejszy od siebie, stanowi nonsens. […] Polska nie posiadała środków dla realizacji takiego celu33. Zasługą Dziewanowskiego jest odnotowanie nie znanej wcześniej, a niezwykle interesującej, opinii Piłsudskiego o jego ukraińskim partnerze: „W Petlurze widział Piłsudski osobę, na której mógł polegać. Widział w nim prawdziwego przywódcę, człowieka o silnym charakterze i wyczulonym zmyśle historycznym. ‘Dawało mu to [Petlurze] szeroki ogląd rzeczy i pozwalało rozróżniać to, co ważne, od trywialnego34. Cytując ten sąd, Dziewanowski zwraca równocześnie uwagę na wspólne elementy, czy wręcz równoległość, biografii Piłsudskiego i Petlury – socjalistycznych aktywistów, którzy dojrzeli, by odrzucić partyjne interesy i stać się przywódcami swoich narodów35.

Poza pracami Dziewanowskiego koniecznie odnotować trzeba również wyśmienity artykuł Piotra Wandycza. W swoim tekście z 1967 r. przedstawił on w sposób niezwykle precyzyjny drogę do sojuszu Piłsudski-Petlura, meandry polsko-ukraińskiej współpracy podczas kampanii 1920 r., kalkulacje, oceny oraz przesłanki, którymi kierowały się obie strony aliansu36. Na artykuł Wandycza warto zwrócić uwagę również dlatego, iż ukazał się on na łamach paryskich „Zeszytów Historycznych”. Zarówno „Zeszyty”, jak i „Kultura”, kierowane przez Jerzego Giedroycia, regularnie publikowały materiały wiążące się z tematyką petlurowską. Przywołać trzeba w tym miejscu również głośny protest redakcji przeciwko czynionym we Francji próbom gloryfikacji Samuela Schwartzbarda – mordercy Naczelnego Atamana37.

Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja w kraju, zdominowanym przez komunistów. Począwszy od schyłku lat czterdziestych, polska literatura historyczna powielała bezkrytycznie nie tylko wzory metodologiczne, ale i szczegółowe oceny, obowiązujące w historiografii, czy też raczej – propagandzie, sowieckiej. Dotyczyło to naturalnie zwłaszcza tak „politycznie obciążonych” tematów, jak wojna 1920 r. i jej bohaterowie. Wymowne są już same tytuły powstających wówczas „dzieł”. Przykładem może służyć, opublikowany po raz pierwszy w 1950 r., pamflet: Zmowa grabieżców. Awantura Piłsudskiego w 1920 r. W roli jednego z „czarnych charakterów” autorzy obsadzili Symona Petlurę, charakteryzowanego jako „stary i doświadczony agent kontrrewolucji”. Co ciekawe, w broszurze zdają się znajomo pobrzmiewać echa dawnej argumentacji narodowych demokratów, zaadaptowanej przez komunistów do nowych warunków. Przywódca URL okazuje się więc „ukraińskim nacjonalistą, wrogiem Polski, agentem niemieckiego imperializmu”. Autorzy piszą o nim dalej jako o „pobitym na głowę awanturniku”, który schronił się „pod skrzydła Piłsudskiego”. Nie pozostawiają zresztą czytelnikowi wątpliwości, że zarówno Naczelny Ataman, jak i jego polski protektor „spełniali [jedynie] rolę marionetek zagranicznego imperializmu”, a więc w r. 1920 Ententy. Na szczęście „naród ukraiński nie poparł Petlury, nie uwierzył w jego nacjonalistyczną frazeologię, ani też w gadaninę Piłsudskiego o ratowaniu cywilizacji przez polski oręż38.

Poważniejsze opracowania historyczne zaczęły w Polsce powstawać dopiero pod koniec lat pięćdziesiątych, co było efektem „popaździernikowej” liberalizacji systemu komunistycznego. Przede wszystkim rozszerzył się wówczas zakres tematów, które wolno było podejmować krajowym historykom. Wprawdzie nadal ukazywały się jeszcze propagandowe paszkwile w rodzaju Pierwszej Brygady Stefana Arskiego, powtarzające pod adresem Petlury epitety: „niemiecka kreatura”, „awanturnik i bandyta39, ale równocześnie zaczęły się pojawiać również prace bardziej obiektywne, utrzymane w wyważonym tonie, a przede wszystkim oparte o analizę źródeł archiwalnych. Prowadzone wówczas badania rzuciły nowe światło na takie m.in. kwestie, jak geneza sojuszu polsko–ukraińskiego, czy też zagadnienia związane z ruchem prometejskim i współdziałaniem II Rzeczypospolitej z emigracją petlurowską40. Ewenementem w historiografii krajów komunistycznych były też rzetelne studia z dziejów wolnomularstwa, w tym ciekawe artykuły na temat wolnomularstwa ukraińskiego w latach 1917–1921, eksponujące w tym kontekście rolę Symona Petlury41.

Swoboda badań polskich historyków była tym niemniej względna. Aż do końca lat osiemdziesiątych obowiązywały dość sztywne schematy interpretacyjne, których badacze musieli przestrzegać. Jeśli chodzi o postać Petlury, normą było podkreślanie fikcyjności jego rządu i ogólnej słabości ruchu, któremu przewodził. Sam Naczelny Ataman określany był jako człowiek, który poniósł „polityczną klęskę42, „bankrut43, a nawet „trup polityczny44. Nieodmiennie podnoszono, że umowa warszawska stanowiła próbę narzucenia Ukrainie protektoratu45, czy wręcz uczynienia z niej polskiej półkolonii46. „Petlura – pisał jeden z autorów – musiał się prędzej czy później podporządkować imperialistycznym planom Piłsudskiego […]. Żadne zresztą ofiary nie były dlań straszne, bo wolał Ukrainę okrojoną i podległą Polsce, niż radziecką47. Zdaniem ówczesnych badaczy próba restytucji URL skończyła się fiaskiem, napotkawszy „wyraźną wrogość i niechęć mas ukraińskich48. Wskazywali oni również na brak poparcia dla propolskich koncepcji Petlury ze strony innych liderów ukraińskiego ruchu narodowego49. Motyw, który przewija się w omawianych pracach, to również oskarżenia pod adresem Dyrektoriatu i Naczelnego Atamana o organizowanie, ewentualnie tolerowanie, pogromów na Ukrainie50. Zarzut taki pojawia się m.in. w haśle poświęconym Petlurze, zamieszczonym w Wielkiej Encyklopedii Powszechnej PWN z 1966 r.51.

Co ciekawe, pomimo, a może właśnie: na przekór podobnym zabiegom, Symon Petlura pozostał w społecznej świadomości Polaków – a w każdym razie w świadomości kręgów inteligenckich – postacią ważną i odbieraną pozytywnie. Świadczą o tym m.in. publikacje poświęcone jego osobie oraz sojuszowi polsko–ukraińskiemu, ukazujące się od końca lat siedemdziesiątych w podziemnej prasie. Dla polskiej opozycji demokratycznej Petlura stanowił istotny symbol. Jego postać – jak pisze badacz zagadnienia – „stwarzała wiele sposobności do budowania pozytywnych modeli współpracy. Pozwalała polskim publicystom i politykom akcentować dobrowolne uznanie przez Polskę ukraińskiej państwowości – tym bardziej, że akt ten […] nosił na sobie znamię swego rodzaju decyzji moralnej. Nieskonsumowanie układu Piłsudskiego z Petlurą miało być w tej perspektywie pierwszą przyczyną niewoli wszystkich narodów w tej części Europy po 1945 roku. Eksponowaniu porozumienia Piłsudski-Petlura sprzyjały też dwa inne czynniki: [jego] antyrosyjskość oraz antysowieckość”. Niestety, traktowanie osoby Naczelnego Atamana jako dyżurnego symbolu współpracy polsko–ukraińskiej prowadziło często w omawianych publikacjach do tuszowania kontrowersyjnych aspektów sojuszu z 1920 r.52.

Zakres swobody wypowiedzi polskich historyków systematycznie zwiększał się w latach osiemdziesiątych, zaś w r. 1989 ostatecznie zniknęły wszelkie w tym względzie ograniczenia. Efektem była – bez przesady – prawdziwa erupcja zainteresowania historią Ukrainy i stosunków polsko-ukraińskich w XX w. W ciągu minionych dwóch dekad ukazały się w Polsce dziesiątki wartościowych publikacji na ten temat, powstało wręcz całe środowisko badaczy, często młodszego i średniego pokolenia, specjalizujących się w problematyce polsko-ukraińskiej. Należytego oświetlenia doczekała się wreszcie również postać Symona Petlury.

Pierwszą „jaskółką” nowych tendencji stał się na polskim rynku księgarskim niewątpliwie świetny esej Macieja Kozłowskiego, poświęcony polsko-ukraińskiej wojnie w Galicji Wschodniej53. Kozłowski pisze o Petlurze jako o „jedynym przywódcy ukraińskim [w 1919 r.], który w ogólnym chaosie i rozprzężeniu zachował wciąż autorytet i wręcz stanowił symbol niepodległościowych dążeń swego narodu”. Podkreśla przy tym, iż Naczelny Ataman nie kierował się nigdy w polityce osobistymi ambicjami54. Ze względu na temat książki autora szczególnie interesuje wkład Petlury w próby porozumienia polsko-ukraińskiego w Galicji Wschodniej. Kozłowski wyraża żal, iż zawiodły one wobec bezkompromisowości polityków galicyjskich55, ostro krytykuje też jednak stronę polską. Pisze, iż „po tym, co wydarzyło się we wschodniej Galicji, sojusz […] [Piłsudskiego z Petlurą] i wyprawa [kijowska] z góry skazane były na klęskę. Zbyt wielka przepaść oddzieliła Polaków i Ukraińców, by najdonioślejszy w naszych dziejach plan polityczny mógł się powieść. Pierwsza w pełni przez Polaków wygrana wojna kosztowała Polskę więcej niż niejedna dramatyczna klęska56.

Sporo miejsca w swej książce poświęcił Petlurze oraz sojuszowi polsko-ukraińskiemu również znany publicysta Bohdan Skaradziński. Wysoko ocenia on „ambicje, upór, patriotyzm i charakter” Naczelnego Atamana. Ubolewa równocześnie, iż splot niekorzystnych okoliczności nie pozwolił tej postaci w pełni wykorzystać swoich atutów. „Jego rola polityczna – pisze Skaradziński – aż po czołowe stanowisko w ruchu narodowym, rosła stopniowo, lecz równolegle – niestety – do pogarszania się ukraińskiej koniunktury57. Jako jeden z pierwszych polskich historyków autor ten nie wahał się napisać obszernie o wstydliwej dla polskiej strony karcie, jaką było porzucenie sojuszniczych wojsk ukraińskich jesienią 1920 r. Otwarcie nazywa też „haniebną” politykę wobec Petlury, którego usiłowano rok później zmusić do opuszczenia terenu Polski58.

Warto zwrócić uwagę również na dwie polskie syntezy dziejów XX–wiecznej Ukrainy. Autor pierwszej z nich, Tadeusz A. Olszański, nie kryje swej fascynacji Petlurą, którego określa mianem „jednej z największych osobowości politycznych Ukrainy w jej [całej] historii 59. Olszański poruszył szereg kwestii, mniej do tej pory eksponowanych przez polskich historyków. Chodzi m.in. o wyraźną – wbrew zarzutom niechętnych mu propagandzistów – orientację antyniemiecką Symona Petlury60 oraz jego samorodny talent jako dowódcy wojskowego61. Olszański zdecydowanie odrzuca też twierdzenia o antysemityzmie Naczelnego Atamana62 i formułuje ciekawy sąd w związku ze sprawą Schwartzbarda, którego notabene jednoznacznie uznaje za agenta OGPU: „zamach ten, a zwłaszcza proces spowodowały rozczarowanie środowisk ukraińskich do ideologii lewicowej oraz demokracji zachodnich, otwierając drogę wpływom idei skrajnej prawicy63. Z większym dystansem emocjonalnym do postaci Petlury podchodzi autor drugiej z syntez, Andrzej Chojnowski. Punktuje on słabości elit URL i sceptyczniej niż Olszański ocenia predyspozycje przywódcze samego Naczelnego Atamana64.

Przełomem, jeśli chodzi o polskie badania petluroznawcze, okazały się dwie wielkie konferencje naukowe, zorganizowane w Warszawie i Toruniu w 75. rocznicę umowy kwietniowej z 1920 r. Ich pokłosiem stały się obszerne tomy artykułów, poświęconych różnym aspektom sojuszu polsko-ukraińskiego oraz pobytu w Polsce emigrantów naddnieprzańskich65. Gros tych materiałów dotyczy w mniejszym lub większym stopniu działalności samego Petlury. Zwracają m.in. uwagę – czynione już kiedyś przez Mariana K. Dziewanowskiego – próby konstruowania paraleli między życiorysami Symona Petlury i Józefa Piłsudskiego oraz przedstawienia stosunków, również w ich osobistym wymiarze, jakie łączyły tych dwóch mężów stanu66. Doczekaliśmy się ponadto kilku obszernych artykułów biograficznych, poświęconych Naczelnemu Atamanowi. Najbardziej gruntowny z nich – autorstwa Stanisława Stępnia – ukazał się w tomie materiałów z konferencji warszawskiej. Przedstawia on wreszcie sylwetkę Symona Petlury w całej jej złożoności i wielowymiarowości – naszym oczom ukazuje się nie tylko polityk i wojskowy, ale również literat, publicysta, myśliciel polityczny. Poznajemy też szereg szczegółów z jego życia rodzinnego67. Warto podkreślić, że wszystkie opublikowane w Polsce teksty biograficzne na temat Petlury traktują tę postać z wyraźną atencją i uznaniem. Nie ma przy tym znaczenia, czy ich autorami są Polacy, czy też – dość liczni w środowisku zajmującym się tą problematyką – autorzy pochodzenia ukraińskiego68.

Ciekawe informacje, odnoszące się do postaci Petlury, znaleźć możemy również w szeregu monografii, które ukazały się w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Chodzi o prace poświęcone m.in. niemieckiej interwencji na Ukrainie w 1918 r.69, Armii Ukraińskiej Republiki Ludowej70, walkom polsko-ukraińskim i polsko-sowieckim w latach 1918-192171, osobie Józefa Piłsudskiego i polityce wschodniej II RP72 emigracji petlurowskiej w Polsce73 oraz międzywojennemu ukraińskiemu lobbingowi politycznemu74. W tym kontekście muszę też wspomnieć o własnej książce, zajmującej się losami emigracyjnych władz URL w latach 1919-192475.

Na zakończenie warto poświęcić parę zdań dwóm jeszcze publikacjom. Pierwsza z nich to esej znanego historyka literatury Andrzeja St. Kowalczyka, Pan Petlura?76. Wbrew mylącemu tytułowi nie chodzi o biografię Naczelnego Atamana, lecz o swobodnie potraktowaną historię stosunków ukraińsko-żydowskich, począwszy od powstania Chmielnickiego, a skończywszy na procesie Schwarzbarda. Esej Kowalczyka, uhonorowany prestiżową Nagrodą Fundacji Kultury, jest bez wątpienia książką kontrowersyjną. Wynika to z zaskakującego założenia autora, iż morderca Petlury był istotnie – jak to głosili jego obrońcy – samotnym żydowskim mścicielem. Kowalczyk zaprzecza wprawdzie stanowczo oskarżeniom wobec przywódcy URL o antysemityzm i organizowanie pogromów, pisze jednak, iż na Petlurze spoczywa rzekomo część „metafizycznej odpowiedzialności” za tragedię Żydów ukraińskich. Naczelny Ataman jawi się autorowi jako postać tragiczna. „Petlura – pisze Kowalczyk – był epigonem dziewiętnastowiecznego idealizmu. Wierzył, że piękny cel wyzwoli w ludziach dobro, które ofiarują światu, ustanawiając szczęście powszechne. Tymczasem więzy niewoli krępowały również bestię ludzką. Gdy pękły, jeden drugiemu skoczył do gardła77.

W pewnym sensie odpowiedzią na piękny literacko, sugestywny, lecz tym bardziej dyskusyjny, tekst Kowalczyka stał się artykuł publicysty czasopisma „Fronda” Bohdana Koroluka, zatytułowany Drugie zabicie Petlury78. Autor przedstawia w nim przebieg procesu Schwarzbarda, rozprawiając się rzeczowo z argumentami obrony i zarzutami wobec Naczelnego Atamana. Nie ma przy tym wątpliwości co do prawdziwych motywów zamachu na rue Racine i inspiratorów tej zbrodni. Sprawę Schwarzbarda komentuje Koroluk wymownym cytatem z listu znanego polskiego eseisty Jerzego Stempowskiego do Jerzego Giedroycia: „Cała historia Ukrainy i rewolucji 1917-19 została […] napisana na nowo na użytek procesu, bez liczenia się z wiarygodnością czy nawet prawdopodobieństwem. Zuchwalstwo kłamstwa ma w sobie coś rozbrajającego i paraliżującego. […] Nie umiem nic powiedzieć, bo co mówić ślepym i głuchym? Tego samego uczucia doznawałem później słuchając propagandy hitlerowskiej79.

Z powyższego krótkiego przeglądu wyraźnie wynika, iż Symon Petlura nie jest dla Polaków postacią nieznaną, ani też obojętną. W potocznej świadomości Naczelny Ataman URL pozostanie zapewne przede wszystkim partnerem Józefa Piłsudskiego, sojusznikiem we wspólnym pochodzie na Kijów w 1920 r. To naturalne. Publikacje ostatnich lat dowodzą jednak, że coraz częściej Polacy postrzegają Petlurę również jako ważną, wielowymiarową postać historii Ukrainy i dziejów powszechnych XX w. Paradoksalnie nie doczekała się ona dotąd swojej pełnej naukowej biografii. Jestem tym niemniej przekonany, że dzięki badaniom polskich historyków jesteśmy dziś bliżsi opracowania tego ważnego, niezwykle pilnie potrzebnego, dzieła.

Dr hab. Jan Jacek Bruski – historyk, pracownik Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego, specjalizuje się w dziejach najnowszych Europy Środkowo-Wschodniej, ze szczególnym uwzględnieniem Ukrainy.

1 Świadectwo adiutanta Naczelnego Atamana, płk. Ołeksandra Docenki. Cyt. za: A. Serednicki, Symon Petlura – życie i działalność, Warszawa 1997, s. 27. Dysponujemy również innymi relacjami, mówiącymi o atencji żywionej przez Marszałka wobec Petlury. Por. wywiad z mjr. Leonem Kniaziołuckim w: „Biuletyn Polsko–Ukraiński” (dalej: BPU) 1936, nr 30, s. 307. Gwoli sprawiedliwości należy wskazać jednak i na świadectwa bardziej zdystansowanego stosunku Marszałka do osoby ukraińskiego przywódcy. Zob. Rozmowy z Józefem Piłsudskim. Z Dziennika gen. Antoniego Listowskiego (1919-1920), opr. A. Nowak, „Arcana” 1998, nr 5 (23), s. 43.

2 H. Swoboda (A. Próchnik), Pierwsze piętnastolecie Polski niepodległej (1918–1933). Zarys dziejów politycznych, Warszawa 1933; W. Sobieski, Dzieje Polski, t. 3, 1864–1938, wyd. 2 – pośmiertne, przejrzał i uzupełnił S. Kozicki, Warszawa 1938. Por. też bardziej obiektywną w tonie syntezę Stanisława Kutrzeby, Polska odrodzona, 1914–1921, Warszawa–Kraków–Lublin–Łódź–Poznań 1921.

3 S. Kamiński, Lata walk i zamętu na Ukrainie, 1917–1921, Warszawa 1928.

4 Ibidem, s. 56; 62–64.

5 J. Piłsudski, Rok 1920. Z powodu pracy M. Tuchaczewskiego „Pochód za Wisłę”, Warszawa 1924.

6 Cyt. za wydaniem powojennym: R. Dmowski, Polityka polska i odbudowanie państwa, komentarzem opatrzył Tomasz Wituch, t. 2, wyd. 2, Warszawa 1989, s. 172.

7 W. Hupert, Zajęcie Małopolski Wschodniej i Wołynia w roku 1919, Lwów–Warszawa 1928.

8 A. Przybylski, Wojna polska 1918-1921, Warszawa 1930.

9 T. Kutrzeba, Wyprawa kijowska 1920 roku, Warszawa 1937.

10 Ibidem, s. 14.

11 Ibidem, s. 79.

12 Petlura Symon, w: Mała encyklopedia wojskowa, red. O. Laskowski, t. 6, Warszawa 1937, s. 310-311. Autorem hasła był prawdopodobnie nie Polak, lecz Ukrainiec – gen. Pawło Szandruk. Artykuł ten warto jednak przywołać z uwagi na prestiżowy, opiniotwórczy charakter publikacji, w której tekst Szandruka się ukazał.

13 J.S., Szymon Petlura, „Głos Prawdy” nr 144 z 29 V 1926, s. 336.

14 T. Hołówko, Ofiary na ołtarzu Niepodległości (Z powodu śmierci Petlury i Czcheidze), „Robotnik” nr 168 z 20 VI 1926, s. 1-2.

15 E. Paszkowski, Symon Petlura, „Czas” nr 125 z 4 VI 1926, s. 3. Zob. też: Fr. Potocki, Panichida, ibidem nr 129 z 10 VI 1926, s. 2.

16 Co mówi zabójca atamana Petlury, „Robotnik” nr 144 z 27 V 1926, s. 5.

17 T. Hołówko, Ofiary na ołtarzu Niepodległości…, s. 2.

18 Cyt. za: Po zamordowaniu Petlury, „Czas” nr 121 z 30 V 1926, s. 1.

19 Por. przykładowo: W. Bączkowski, Wyprawa kijowska (W drugą rocznicę zgonu Wielkiego Marszałka), BPU 1937, nr 20.

20 Np. J. Lipowiecki, Symon Petlura. (W piątą rocznicę tragicznej śmierci), „Wschód–Orient” (dalej: WO) 1931, nr 4; Symon Petlura. W ósmą rocznicę śmierci, BPU 1934, nr 21; J. Dryhynycz, Symon Petlura, WO 1936, nr 22–23, s.44-49; Z. Kunstman, Wspomnienie o Atamanie Petlurze, BPU 1936, nr 30; idem, Duma o Atamanie Petlurze, BPU 1936, nr 50; Testament polityczny Symona Petlury, BPU 1937, nr 35; N. Liwycka-Chołodna, Rue Racine, przeł. J. Łobodowski, BPU 1937, nr 27.

21 Uniwersał Niepodległości, BPU 1937, nr 3, s. 26.

22 Na temat postaci Józewskiego: J. Kęsik, Zaufany Komendanta. Biografia polityczna Jana Henryka Józewskiego 1892-1981, Acta Universitatis Wratilaviensis nr 1725, Wrocław 1995.

23 H. Józewski, Zamiast pamiętnika (2), „Zeszyty Historyczne” z. 60, Paryż 1982, s. 132.

24 S. Mackiewicz (Cat), Historja Polski od 11 listopada 1918 r. do 17 września 1939 r., London 1941, s. 105.

25 A. Pragier, Polityka ukraińska Piłsudskiego, „Wiadomości Polskie Polityczne i Literackie” nr 42 (84) z 19 X 1941, s. 2; nr 44 (86) z 2 XI 1941, s. 2.

26 J. Łukasiewicz, Uwagi o polityce ukraińskiej Marszałka Piłsudskiego, „Wiadomości Polskie Polityczne i Literackie” nr 50 (92) z 14 XII 1941, s. 3.

27 J. Giertych, Pół wieku polskiej polityki. Uwagi o polityce Dmowskiego i polityce polskiej lat 1919–1939 i 1939–1947, Zachodnie Niemcy 1947, s. 57, przyp. 23.

28 Idem, Józef Piłsudski 1914-1919, t. 1, Londyn 1979, s. 116, przyp. 79.

29 W. Pobóg–Malinowski, Najnowsza historia polityczna Polski 1864–1945, t. 2, wyd. 2, Londyn 1967.

30 T. Komarnicki, Rebirth of the Polish Republic. A Study in the Diplomatic History of Europe, 1914-1920, Melbourne-London-Toronto 1957.

31 M.K. Dziewanowski, Pilsudski’s federal policy, 1919-1921, „Journal of Central European Affairs”, vol. 10, nos. 2-3, July-Oct. 1950, p. 113-128, 271-287; idem, Joseph Piłsudski. A European Federalist, 1918-1922, Stanford 1969.

32 Idem, Pilsudski’s federal policy…, p. 274.

33 Ibidem, p. 286.

34 M.K. Dziewanowski, Joseph Piłsudski. A European Federalist…, p. 275-276. Opinię tę przywołał Dziewanowski, opierając się na relacji współpracownika Piłsudskiego płk. Bogusława Miedzińskiego.

35 Ibidem, p. 276.

36 P. Wandycz, Z zagadnień współpracy polsko-ukraińskiej w latach 1919-20, „Zeszyty Historyczne” z. 12, Paryż 1967, s. 3-24.

37 „Kultura”, z. 4 (126), Paryż 1958. Na temat stosunku redaktora „Kultury” do postaci Naczelnego Atamana zob. Kwiaty dla Petlury. Rozmowa z Jerzym Giedroyciem o Ukrainie, rozmawiał M. Meller, „Polityka” nr 4 z 24 I 1998, s. 38–39.

38 S. Arski, A. Korta, Z. Safjan, Zmowa grabieżców. Awantura Piłsudskiego w 1920 r., Warszawa 1950, s. 27–29.

39 S. Arski, My pierwsza brygada, wyd. 2 poprawione, Warszawa 1962, s. 179, 298.

40 H. Jabłoński, Z dziejów genezy sojuszu: Piłsudski-Petlura. (Początki konfliktu zbrojnego, XI. 1918 – III. 1919 r.), Zeszyty Naukowe Wojskowej Akademii Politycznej im. Feliksa Dzierżyńskiego nr 21, Seria Historyczna 5, Warszawa 1961, s. 40-58; J. Lewandowski, U źródeł wyprawy kijowskiej, Zeszyty Naukowe Wojskowej Akademii Politycznej im. Feliksa Dzierżyńskiego, nr 26, Seria Historyczna 7, Warszawa 1962, s. 90-111; idem, Imperializm słabości. Kształtowanie się koncepcji wschodniej piłsudczyków 1921-1926, Warszawa 1967; A. Deruga, Polityka wschodnia Polski wobec ziem Litwy, Białorusi i Ukrainy (1918-1919), Warszawa 1969; idem, Początek rokowań o sojusz między Piłsudskim a Petlurą (styczeń-lipiec 1919), „Z dziejów stosunków polsko-radzieckich. Studia i materiały” t. 6, Warszawa 1970, s. 45-67; S. Mikulicz, Prometeizm w polityce II Rzeczypospolitej, Warszawa 1971; A. Juzwenko, Polska a „biała” Rosja (od listopada 1918 do kwietnia 1920 r.), Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk 1973; I. Werschler, Z dziejów obozu belwederskiego. Tadeusz Hołówko – życie i działalność, Warszawa 1984.

41 L. Hass, W trójkącie Ukraina-Watykan-Polska w latach 1919-1920 (Polityka międzynarodowa w optyce ukraińskiego burżuazyjnego polityka rusofilskiego), „Dzieje Najnowsze” 1980, nr 1, s. 11-31; idem, Wolnomularstwo ukraińskie 1917-1921, „Studia z dziejów ZSRR i Europy Środkowej” 1983, t. 18, s. 57-81.

42 S. Mikulicz, Prometeizm…, s. 101.

43 A. Garlicki, U źródeł obozu belwederskiego, Warszawa 1979, s. 340.

44 J. Lewandowski, U źródeł wyprawy kijowskiej…, s. 111.

45 S. Mikulicz, Prometeizm…, s. 95.

46 A. Deruga, Początek rokowań…, s. 47.

47 H. Jabłoński, Z dziejów genezy…, s. 56–57.

48 A. Garlicki, U źródeł obozu belwederskiego…, s. 341.

49 Historia Polski, t. 4, cz. 1, red. T. Jędruszczak, Warszawa 1984, s. 314, 354.

50 W.A. Serczyk, Historia Ukrainy, Wrocław–Warszawa–Kraków–Gdańsk 1979, s. 351.

51 Wielka Encyklopedia Powszechna PWN, t. 8, Warszawa 1966, s. 602.

52 P. Kowal, Za wolność naszą i waszą. Ukraina, Litwa i Białoruś w myśli polskich środowisk opozycyjnych w latach 1976-1980, http://www.omp.org.pl/stareomp/indexde2d.html?module=subjects&func=viewpage&pageid=352 [dostęp 12 VI 2011].

53 M. Kozłowski, Między Sanem a Zbruczem. Walki o Lwów i Galicję Wschodnią 1918–1919, Kraków 1990.

54 Ibidem, s. 239.

55 Ibidem, s. 242.

56 Ibidem, s. 13.

57 B. Skaradziński, Polskie lata 1919–1920, t. 2, Sąd Boży, Warszawa 1993, s. 22.

58 Ibidem, s. 422-423.

59 T.A. Olszański, Historia Ukrainy XX w., Warszawa [bdw], s. 315.

60 Ibidem, s. 36.

61 Ibidem, s. 40-41, 60-61, 67.

62 Ibidem, s. 56.

63 Ibidem, s. 77. Olszański idzie w tym względzie – na co zwrócił mi uwagę Andrzej A. Zięba – śladami amerykańskiego badacza Alexandra Motyla: A.J. Motyl, The Turn to the Right. The Ideological Origins and Development of Ukrainian Nationalism, 1919-1929, New York 1980, p. 52.

64 A. Chojnowski, Ukraina, Warszawa 1997, s. 54–56, 61–62.

65 „Warszawskie Zeszyty Ukrainoznawcze”, t. 3, red. S. Kozak, Warszawa 1996; Polska i Ukraina. Sojusz 1920 roku i jego następstwa, red. Z. Karpus, W. Rezmer, E. Wiszka, Toruń 1997. Trzecia konferencja odbyła się pięć lat później w Toruniu, niestety, do dzisiaj nie ukazały się drukiem teksty wygłoszonych wówczas referatów.

66 W. Suleja, Piłsudski a Petlura, w: Polska i Ukraina. Sojusz 1920 roku i jego następstwa…, s. 113–129;R. Torzecki, Federacja czy wspólna obrona niezależności. Piłsudski i Petlura w latach 1919–1923, „Warszawskie Zeszyty Ukrainoznawcze”, t. 3, red. S. Kozak, Warszawa 1996, s. 74–81. Zob. ponadto: idem, Piłsudski i Petlura w latach 1919–1923, w: Międzymorze. Polska i kraje Europy Środkowo–Wschodniej XIX–XX wiek. Studia ofiarowane Piotrowi Łossowskiemu w siedemdziesiątą rocznicę urodzin, Warszawa 1995, s. 191–198; M. Szumiło, Spotkania Józefa Piłsudskiego z Symonem Petlurą w maju 1920 roku na Ukrainie, w: Spotkania z Józefem Piłsudskim, red. L. Maliszewski, Lublin 2006, s. 63-67.

67 S. Stępień, Symon Petlura – życie i działalność, „Warszawskie Zeszyty Ukrainoznawcze”, t. 3, red. S. Kozak, Warszawa 1996, s. 28-60.

68 W. Rezmer, Symon Petlura (22 V 1879 – 25 V 1926). Szkic biograficzny, w: Polska i Ukraina. Sojusz 1920 roku i jego następstwa…, s. 151–161; B. Gancarz, Życie i śmierć atamana, „Rzeczpospolita” (dodatek „Plus-Minus”), nr 121 z 25-26 V 1996, s. IV-V; A. Serednicki, Symon Petlura – życie i działalność, Warszawa 1997; idem, Symon Petlura. Szkic życiorysu, „Lithuania” 1996, nr 1/2, s. 46–52; idem, Symon Petlura – życie i działalność, „Mazowieckie Studia Humanistyczne” 1997, nr 1, s. 81–100; S. Zabrowarny, Symon Petlura – niezłomny orędownik niepodległości Ukrainy, w: Polska i Ukraina. Sojusz 1920 roku i jego następstwa…, s. 131–150; О. Вішка, Симон Петлюра в Польщі й у Франції (1920-1926), w: ibidem, s. 163–175.

69 W. Mędrzecki, Niemiecka interwencja militarna na Ukrainie w 1918 roku, Warszawa 2000.

70 Z. Karpus, Jeńcy i internowani rosyjscy i ukraińscy w Polsce w latach 1918-1924. Z dziejów militarno-politycznych wojny polsko-radzieckiej, Toruń 1991 (w 1997 pojawiło się – pod lekko zmienionym tytułem – uzupełnione i poprawione wyd. 2 tej pracy); idem, Wschodni sojusznicy Polski w wojnie 1920 roku. Oddziały wojskowe ukraińskie, rosyjskie, kozackie i białoruskie w Polsce w latach 1919-1920, Toruń 1999; J. Legieć, Armia Ukraińskiej Republiki Ludowej w wojnie polsko–ukraińsko–bolszewickiej w 1920 r., Toruń 2002; S. Szajdak, Polsko-ukraiński sojusz polityczno-wojskowy w 1920 roku, Warszawa [bdw].

71 M. Pruszyński, Dramat Piłsudskiego. Wojna 1920 roku, wyd. 2 rozszerzone, Warszawa 1995; L. Wyszczelski, Kijów 1920, Warszawa 1999; M. Klimecki, Polsko–ukraińska wojna o Lwów i Galicję Wschodnią 1918–1919, Warszawa 2000; idem, Wojna czy pokój. Polsko–ukraińskie negocjacje 1918–1921, w: Polska i Ukraina. Sojusz 1920 roku i jego następstwa…, s. 43–79.

72 W. Suleja, Józef Piłsudski, wyd. 2 przejrzane, Wrocław–Warszawa–Kraków 1995; A. Nowak, Polska i trzy Rosje. Studium polityki wschodniej Józefa Piłsudskiego (do kwietnia 1920 roku), Kraków 2001; idem, Polityka wschodnia Józefa Piłsudskiego (1918-1921). Koncepcja i realizacja, „Zeszyty Historyczne” z. 107, Paryż 1994, s. 3-22; J. Pisuliński, Nie tylko Petlura. Kwestia ukraińska w polskiej polityce zagranicznej w latach 1918-1923, Wrocław 2004.

73 R. Potocki, Idea restytucji Ukraińskiej Republiki Ludowej (1920–1939), Lublin 1999; E. Wiszka, Prasa emigracji ukraińskiej w Polsce 1920–1939, Toruń 2001; idem, Emigracja ukraińska w Polsce 1920-1939, Toruń 2004.

74 A.A. Zięba, Lobbing dla Ukrainy w Europie międzywojennej. Ukraińskie Biuro Prasowe w Londynie oraz jego konkurenci polityczni (do roku 1932), Kraków 2010.

75 J.J. Bruski, Petlurowcy. Centrum Państwowe Ukraińskiej Republiki Ludowej na wychodźstwie, 1919–1924, Kraków 2000.

76 A.S. Kowalczyk, Pan Petlura?, Warszawa 1998.

77 Ibidem, s. 94.

78 B. Koroluk, Drugie zabicie Petlury, „Fronda” 2000, nr 21/22, 252–267. Określenia „odpowiedź” używam tutaj w znaczeniu przenośnym, gdyż autor nie nawiązuje bezpośrednio do eseju Kowalczyka. Bezpośrednią odpowiedzią była ostra recenzja pióra Antoniego Serednickiego: To nie jest prawdziwy Symon Petlura, „Mazowieckie Studia Humanistyczne” 1998, nr 2, s. 207-214.

79 B. Koroluk, Drugie zabicie Petlury…, s. 253-254.

Polska polityka wschodnia, prezydencja Polski w UE – ocena i rekomendacje

 HENRYK SZLAJFER (Polska), MODEST KOLEROW (Rosja), STEPAN GRIGORJAN (Armenia), RASIM MUSABEJOW (Azerbejdżan), PAWEŁ USOW (Białoruś), NIKA CZITADZE (Gruzja), NIKOŁAJ ENCZU (Mołdawia), SERHIJ HERASYMCZUK (Ukraina)

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w:
"Nowy Prometeusz" nr 1, październik 2011, ss. 17-38]

Henryk Szlajfer

Polityka wschodnia to w istocie dwa względnie odrębne komponenty: polityka wobec Rosji oraz polityka w ramach Partnerstwa Wschodniego. Mając na uwadze ostatnie wydarzenia, trzecim składnikiem polityki wschodniej stały się również stosunki polsko-litewskie. Dotyczą wprawdzie relacji z państwem podobnie jak Polska należącym zarówno do NATO, jak i Unii Europejskiej, ale ich dynamika ma niewiele wspólnego z tym faktem oraz zadaniami, jakie stawiają sobie obie organizacje. Rozpocznijmy od intencji.

Przejmując w 2007 r. władzę, nowy rząd PO-PSL zakładał, że możliwe jest w relacjach ze wschodnimi sąsiadami osiągniecie nie tyle przełomu, co zasadniczego uspokojenia i unormowania stosunków (zwłaszcza z Rosją) oraz przejście do bardziej pragmatycznych i zdecydowanie mniej „godnościowych” (cokolwiek to znaczyło) relacji z innymi partnerami. Nowy rząd nie był jednak jedynym ośrodkiem władzy prowadzącym politykę zagraniczną.

Do tragedii 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku, alternatywnym centrum polityki wschodniej w szerokim rozumieniu był Prezydent Lech Kaczyński, jego bezpośrednie otoczenie oraz polityczne zaplecze (PiS). Antagonistyczna i zbudowana na konflikcie dwutorowość była oczywista. W wymiarze publicystycznym i programowym starcie obu ośrodków pojawiło się jako konfrontacja „koncepcji jagiellońskiej” (forsowana przez reprezentantów PiS, w szczególności przez bliskiego prezydentowi Pawła Kowala) z „koncepcją piastowską” (zaproponowana przez ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego). Po 10 kwietnia, z uwagi na śmierć Prezydenta Kaczyńskiego, organizacyjna i programowa jednolitość polityki wschodniej została formalnie przywrócona.

Wspominam o tym, albowiem jeśli o wartości polityki sądzić po jej publicznym wyrazie i percepcji, polityka wschodnia w istocie znalazła się w głębokim kryzysie. Konfrontacja obu wspomnianych koncepcji była treściowo niezwykle uboga, bez klarownych sugestii dotyczących kierunku, sekwencji i intensywności niezbędnych działań. Z pewnością jednak nastąpiła jej intensywna wizualizacja: jej wyrazem były uroczystości na Westerplatte we wrześniu 2009 r. Uchwycony przez kamery moment przejścia Prezydenta Kaczyńskiego obok ostentacyjnie obojętnego premiera Putina i kolejny obraz przechadzki po sopockim molo premierów Tuska i Putina sygnalizowały zainteresowanej sprawami zagranicznymi publiczności, że obracamy się oto w kręgu symbolicznych gestów, swoistych wizualnych totemów, umożliwiających demarkację terytoriów „okupowanych” przez skonfliktowane obozy (i ich programy). Z kolei w trakcie kilku tygodni, jakie minęły od smoleńskiej katastrofy, rosyjski komponent polityki wschodniej zdominował publiczny dyskurs. Słowa „przełom” i „nowe otwarcie” stały się swoistą mantrą. Na dalszy plan zepchnięte zostały inne elementy polityki wschodniej i nasilające się nieuchronnie negatywne zjawiska: sytuacja na Białorusi i łatwe do przewidzenia zwycięstwo wyborcze Wiktora Janukowycza w Ukrainie. Jedynie mała Mołdowa nadal była nadzieją. Przejdźmy jednak do polityki.

Najpoważniejszym projektem politycznym nowego rządu PO-PSL była bez wątpienia koncepcja Partnerstwa Wschodniego (zaakceptowana przez UE w maju 2009 r.), konceptualnie wykraczająca poza projekt Europejskiej Polityki Sąsiedztwa Plus niemieckiej prezydencji z 2007 r. W założeniach był to projekt interesujący z dwóch zasadniczych powodów: po pierwsze, stwarzał nowe ramy instytucjonalne dla polskiej polityki, umożliwiające podjęcie programów o rożnym ciężarze gatunkowym i w rożnych dziedzinach i, po drugie – i być może najważniejsze – zakładał tak pożądaną europeizację polskiej polityki wschodniej, ujęcie jej celów w szerszym, unijnym kontekście.

Trudną do uniknięcia ceną jaką zapłacono za europeizację Partnerstwa Wschodniego było osłabienie znacznej części jego politycznego wymiaru. Wprawdzie przyjęte tzw. cztery platformy współpracy wielostronnej przewidywały podjęcie problematyki demokracji, dobrego zarządzania i stabilności, to w praktyce wyraziło się to w położeniu nacisku na problematykę wymiaru sprawiedliwości, walki z korupcją, reformy administracyjnej oraz kontaktów międzyludzkich. Dziedziny ważne, bez wątpienia, ale daleko niewyczerpujące problematyki demokracji, systemów politycznych czy praw człowieka. Inne zatem płaszczyzny i problemy zdominowały praktyczną działalność Partnerstwa, co znalazło odzwierciedlenie w tzw. inicjatywach flagowych. Te zaś oznaczały koncentrację uwagi (i środków) na problematyce zarządzania granicami, wsparcia dla małych i średnich przedsiębiorstw, środowiska i katastrof naturalnych, kultury i konserwacji energii. Każdy z tych programów jest ważny i interesujący sam w sobie. Szczególnie istotne jest również związanie projektu Partnerstwa z ewentualnymi umowami stowarzyszeniowymi i handlowymi oraz pewną liberalizacją reżymów wizowych („kontakty międzyludzkie”). W sumie: utrzymanie i rozwinięcie Partnerstwa jest w polskim interesie, mimo zasygnalizowanych ograniczeń projektu. Trudno jest natomiast ocenić (nie dysponuję odpowiednimi informacjami) polski udział w Partnerstwie. Dotyczy to w szczególności programów wielostronnych, z definicji unijnych: Ile przedsiębiorstw i polskich instytucji korzysta z programu? Ilu polskich ekspertów?

Próby polskiego rządu, a w szczególności ministra spraw zagranicznych, wyjścia poza ograniczone ramy zarysowane przez Partnerstwo Wschodnie, nie są, jak do tej pory, skuteczne. Mam tu przede wszystkim na myśli politykę wobec Białorusi oraz projekt specjalnego funduszu wspierającego inicjatywy demokratyczne na Wschodzie. Druga inicjatywa może okazać się, miejmy nadzieję, skuteczna. Nacisk położony na kontakty z organizacjami reprezentującymi „Społeczeństwo obywatelskie” jest trafny. Natomiast polityka wobec Białorusi, racjonalizowana dzisiaj w kategoriach zmiennych proporcji „kija i marchewki”, została po prostu zaprojektowana i wykonana po amatorsku. Inaczej, zdecydowanie pozytywnie, trzeba ocenić politykę wobec Mołdowy. Z kolei sprawa Ukrainy jest obecnie w polskiej polityce wielkim znakiem zapytania. Ani rząd ustami premiera, ani minister spraw zagranicznych nie zarysowali podstawowych kierunków działania w nowej, potencjalnie kryzysowej, sytuacji. Nie jest też jasne, jakich postaw i działań Warszawa oczekuje od unijnych partnerów, zwłaszcza w sprawie umowy stowarzyszeniowej. Słowem, brakuje odpowiedzi na pytanie w jaki sposób zamierzamy połączyć, w ramach polityki europejskiej, dążenie do wzmacniania ukraińskiej niepodległości i państwa z linkages („transakcjami”) obejmującymi problematykę demokracji, swobód obywatelskich i stowarzyszenia.

Polityka wobec Rosji, po przerwaniu niebezpiecznej eskalacji poprzedzającej 2009 r., znajduje się ponownie w impasie. W to, że przerwanie takiej eskalacji było dla nas korzystne, trudno wątpić. Że wkładano w ten proces więcej niż wskazywały na to realistyczne oceny, świadczy natomiast tylko o konceptualnej słabości polskiej polityki. Zasadnicze sprawy dotykające kluczowych polskich interesów są nadal kwestiami spornymi, bez widoków na szybkie rozwiązanie. Kwestia tarczy antyrakietowej, dzisiaj wprawdzie odsunięta w przyszłość, została powiązana przez Kreml ze swoistym nawykiem protestu w każdej sprawie dotyczącej choćby symbolicznego wzmocnienia polskiego bezpieczeństwa. Reakcja na umowę polsko-amerykańską w sprawie skromnej obecności F-16 i Herkulesów była (i jest) symptomatyczna. O gazociągu Nord Stream napisano już tomy, aczkolwiek w tej sprawie trudno było oczekiwać sukcesu. Zakończenie sprawy katyńskiej jest nadal niejasną perspektywą. Zaś podejście Kremla do kwestii smoleńskiej tragedii, po kilkutygodniowym okresie demonstrowania dobrej współpracy, stało się „tradycyjne”. Styl politycznego działania zaprezentowany przez władze rosyjskie w związku z raportem MAK był, parafrazując Kisiela, rezultatem, nie przyczyną.

Należy jednak wyraźnie zaznaczyć, że w każdej z tych kwestii jakikolwiek rząd byłby w trudnej sytuacji. Problemem jednak jest nie tyle brak namacalnych, pozytywnych rozwiązań, ile brak jasności dotyczącej obecnego kształtu i perspektyw polskiej polityki wobec Rosji. Klasycznym sygnałem-konfuzją były zawirowania dotyczące energetyki: gazu i energii atomowej. W pierwszej obserwowaliśmy żenujący spor

między wicepremierem-ministrem gospodarki a ministrem spraw zagranicznych, w drugiej – niejasne sygnały dotyczące reakcji na rosyjski projekt budowy elektrowni atomowej w obwodzie kaliningradzkim (i związane z nim rosyjskie sugestie). Dobrym sygnałem jest natomiast stosunkowo szybki wzrost polskiego eksportu do Rosji, poprawa stosunków w sferze kultury i kontaktów międzyludzkich. Nie zapominam też o inicjatywach wizowych dotyczących Kaliningradu. Po faktycznym wypełnieniu zadań przez grupę do spraw trudnych są to jedyne klarowne sygnały. W takiej niedookreślonej sytuacji pojawiają się, poza rządem, również „cienie przeszłości” jak chociażby projekt trójkąta Warszawa-Moskwa-Berlin. I sprawa być może najważniejsza, tylko po części pozostająca poza obszarem oddziaływania Warszawy: unijna polityka wobec Rosji, potencjalnie najbardziej skuteczny instrument działania z punktu widzenia Polski, jest nadal w sferze utopii. Nie oznacza to jednak, że również w konkretnych sprawach należy z góry rezygnować z europeizacji polskich interesów na rosyjskim Wschodzie.

I w końcu żenująca sprawa stosunków z Litwą. O tym, że wielu litewskich polityków i znaczna część opiniotwórczych elit nie należą do kategorii bezinteresownych aniołów, wiemy od dawna. Wiemy również, że wielu przywódców polskiej mniejszości także do aniołów się nie zalicza. Litania mniej lub bardziej uzasadnionych pretensji wobec Wilna (nie tylko dotyczących Polaków) jest długa. To wszystko jednak nie tłumaczy braku rozwagi i zachwiania proporcji w podejmowanych działaniach. Nagle postanowiliśmy odegrać nad Bałtykiem rolę do tej pory „zarezerwowaną” w Europie Środkowej dla Węgrów w ich relacjach z Rumunią i Słowacją. Ten spektakl jest już nużący i słabo reżyserowany. Pasuje do niego najkrótsza recenzja teatralna jaka pojawiła się w okresie międzywojnia pod piórem Antoniego Słonimskiego: „Wyszedłem pierwszy”. Warto zatem cofnąć się o krok, uporządkować listę priorytetów, rozważyć starannie argumenty zainteresowanych stron i powrócić do stołu z niezbędną determinacją i taktem.

prof. Henryk Szlajfer – ekonomista, politolog, dyplomata. Profesor Centrum Studiów Latynoamerykańskich Uniwersytetu Warszawskiego. Były ambasador-szef Stałego Przedstawicielstwa RP przy OBWE, MAEA i innych organizacjach międzynarodowych w Wiedniu. Redaktor naczelny kwartalnika „Sprawy Międzynarodowe”.

Модест Колеров

Я оцениваю современную Восточную политику Польши (восходящую в главном одинаково и к наследию Пилсудского, и к наследию Дмовского, и к наследию Гедройца) как:

1) весьма эффективную традиционную империалистическую политику в отношении Украины и Молдавии,

2) неудачную империалистическую политику в отношении Белоруссии,

3) запоздалую национальную, постколониальную политику в отношении Литвы,

4) реликтовую политику в отношении Латвии,

5) заново только сейчас формулируемую политику в отношении Кавказа,

6) успешную национальную политику в отношении России.

Ответственные национальные политические круги в России могут только:

1) завидовать такой политике Польши на Украине и в Бессарабии (Молдавии без Приднестровья),

2) констатировать её провал в Белоруссии,

3) сочувствовать борьбе поляков в Литве,

4) сожалеть об отсутствии политики Польши в отношении её Инфлянтов в Латвии,

5) прогнозировать неудачу этой политики на Кавказе,

6) стремиться восстановить необходимый баланс в отношениях Польши и России, который в настоящее время нарушен в пользу Польши. Речь не идёт о Катыни: для меня несомненно, что признание Россией ответственности Сталина за Катынь, несмотря на все неприемлемые попытки расширить масштаб этого преступления и толковать его как „геноцид”, – правильное решение, в целом отвечающее исторической правде. Нарушение баланса я вижу в попытках ≪инструментализировать≫ Катынь как средство давления на Россию, а, например, русско-польские ≪центры диалога≫ использовать как центры польской пропаганды.

С научной, а не риторической точки зрения, мы не можем говорить о том, какими должны быть отношения Польши с её восточными соседями. Потому, что эти отношения определяются двумя мощными историческими трендами: евроатлантической политикой Европейского союза и НАТО – и исторической идентичностью Польши, её представлением о своих пределах и о своей миссии на Востоке. Из этого и должна исходить любая ответственная власть в России. Пока мне не видно, что современная высшая власть в России вполне адекватно понимает эти исторические границы и условия Восточной политики Польши.

Главная рекомендация, с которой мне уже приходилось выступать в Польше перед польской аудиторией, заключается в одном простом пожелании Польше: быть честной со своей историей и своей имперской миссией, ис- пользовать их не как оружие против России, полагая, что на Востоке после Кресов располагается только дикая Сарматия и Сибирь, а как фундамент для взаимного понимания с Россией и взаимной ответственности с Россией за огромное постимперское пространство между Балтикой и Черным морем. Не делать себе лишнего врага там, где полной победы всё-равно не будет.

Польша, как и любой председатель в ротации председателей в ЕС, имеет минимальные возможности для воздействия на реальную политику ЕС и Еврокомиссии. Единственное, что она может сделать на посту председателя ЕС для восточной политики ЕС – провести аудит инициированной Польшей и Швецией программы ≪Восточное партнёрство≫. Несмотря на масштабные проекты и цели, эта программа остаётся чистой риторикой и никак не помогает ЕС поставить под свой политический и экономический контроль политическую и экономическую инфраструктуру Азербайджана, Армении, Грузии, Молдавии, Украины, тем более – Белоруссии. Стыдно даже слышать, какие ри- торические комплименты раздаёт Польша Молдавии как ≪лидеру Восточного партнёрства≫: за этим комплиментами нет ни ценностей, ни прагматики. Чем дальше, тем больше практика ≪Восточного партнёрства≫ ЕС дискредитируется тем, что сводится к бюрократическим фальсификатам.

Задачи были амбициозны – практика оказалась ничтожной. Вас не должно обманывать, что кто-то в России нервничал по поводу этой программы и даже якобы хотел к ней присоединиться – это было дипломатическим пустословием. На самом деле программа ставит перед собой задачу десуверенизации Восточной Европы и Закавказья, но выполнить эту задачу не может. Чтобы не нести ответственности за крах этой программы, Польше надо просто вернуть её на землю.

Модест Колеров – главный редактор информационного агентства REGNUM.

Степан Григорян

Тема отношений с Россией, для любой страны, это непростая вещь, поэтому здесь я ограничусь лишь тем замечанием, что заигрывать с ней очень опасно для любого ее соседа. Сегодня политика этой страны непредсказуема и достаточно агрессивна, поэтому нормализация отношений с Россией непростая задача.

Что же касается политики Польши в отношении стран Восточной Европы (Украина, Молдова, Белорусь) и Южного Кавказа (Армения, Азербайджан и Грузия), то здесь Польша работает очень активно – имея посольства во всех этих странах. Польша, вместе с Швецией,в 2008 году инициировала программу “Восточного партнерства”. Это, новая программа сотрудничества ЕС с этой шестеркой стран, где в настояшее время идет серьезный переговорный процесс по ассоциированному членству. В Польше, при правительстве, очень успешно и активно работает “Центр Восточных исследований”. Польские аналитические центры и общественные организации имеют партнеров в странах-участницах “Восточного партнерства” и реализуют совместные проекты в разных областях, включая, вопросы защиты прав человека, проведения справедливых и демократических выборов, реализации реформ в политических и экономических системах этих стран. Польша, это та страна ЕС, которая выступает за продолжение расширения ЕС на Восток, что можно только приветствовать, т.к. перспектива членства (пусть даже отдаленная перспектива) в ЕС безусловно будет позитивно и стимулирующе воспринята политическими элитами стран-участниц “Восточного партнерства”.

Во время председательства Польши в ЕС с 1 июля 2011 года необходимо учесть создавшуюся вокруг ЕС ситуацию.

Во-первых, бурный процесс революций и протестных движений в Северной Африке и странах Арабского мира показал, что закрывать глаза на нарушения прав человека, ограничения СМИ и фальсификацию выборов в этих странах, ради мнимой стабильности, которую обеспечивали режимы правящие в этих странах многие годы (авторитарные, как в Тунисе и Египте и тоталитарный, как, например, в Ливии), не имеет смысла. Все равно такие режимы в конце концов разваливаются (приводя к дестабилизации ситуации в больших регионах соседних с ЕС), а все последствия такой “терпимой” и “толерантной” позиции к этим режимам, все равно расхлебывает та же Европа. Это видно сегодня на примере нахлынувшего в европейские страны потока мигрантов из стран Северной Африки и Арабского мира. Отсюда очевидно напрашивается вывод: Европа не должна терпимо относиться к любым проявлениям нарушений прав человека, ограничений средств массовой информации и фальсификаций выборов, которые многие годы мы наблюдаем в странах-соседях ЕС (страны Северной Африки, Арабского мира, Белоруси и Южного Кавказа). Здесь роль Польши в обсуждении этих проблем, в период ее председательства в ЕС, могла бы быть исключительно важна и полезна. Т.е., например, странам Южного Кавказа надо продолжать помогать, но лишь при условии если правительства этих стран будут выполнять основополагающие требования в области прав человека и демократического развития.

Во-вторых, в рамках программы “Восточного партнерства” Польша должна продолжать акцентировать внимание на сотрудничестве ЕС с институтами гражданского общества стран-участниц этой программы (Украина, Молдова, Белорусь, Армения, Азербайджан и Грузия). Это поможет становлению гражданских институтов в этих странах и их более эффективной борьбе за права и свободы граждан. Время показало, что бессмысленно финансировать лишь правительственные программы в странах-участницах программы “Восточного партнерства”, т.к. высокий уровень коррупции в них приводит к распылению помощи оказываемой ЕС.

Степан Григорян – руководитель Аналитического центра глобализации и регионального сотрудничества (АЦГРС), политолог

Расим Мусабеков

Польша, географически относясь к Центральной Европе, значительную часть своей истории была тесно включена в систему отношений со странами Восточной Европы. Так было, когда существовала обширная Речь Посполития простиравшаяся от Балтийского до Черного морей. Затем почти два века насильственного включения Польши в состав Российской империи и в образованный под эгидой СССР так называемый ≪социалистический лагерь≫. Однако за исключением недолгого периода между двумя мировыми войнами, ≪восточная политика≫ Польши не была самостоятельной. Лишь после демонтажа коммунистической системы и распада Варшавского Пакта у Польши появилась возможность для осмысленного ведения такой политики, исходя из собственных национальных интересов.

Вступление в Евросоюз и НАТО придала внешнеполитическим позициям Польши необходимую опору. В определенных ее политических и аналитических кругах даже обозначился соблазн и иллюзия возможности использовать экономическую мощь и военно-политический потенциал этих организаций для возобновления соперничества с Россией за влияние на Востоке. Это особенно заметно проявлялось в период администрации Качинского. Однако заставить Брюссель ≪плясать под польскую дудку≫ не удалось, главным образом в силу особой позиции Франции и Германии. Приход правительства Туска внесло в восточную политику Польши коррективы, с переносом акцента с соперничества, на партнерство с Москвой. Таким образом, хотя в отличие от других стран бывшего ≪социалистического лагеря≫, которые также стали членами Евросоюза и НАТО и интересы которых на Востоке имеют локальный (как у Румынии) или же исключительно экономический характер, Польша артикулирует геополитический контент. Но последовательности и четко сформулированных целей ≪восточной политике≫ Польши определенно не хватает. Во всяком случае, так это видится из Азербайджана.

Очевидно, что польские интересы на Востоке в первую очередь локализуются на Белоруссии, Украине и отчасти Молдове. Однако определенная активность наблюдается на Кавказском и Центрально-азиатском направлениях. По восходящей линии развиваются азербайджано-польские отношения. Свидетельством тому частые визиты глав государств и правительств, министров, рост товарооборота.

Замечу, что эти отношения развиваются не с чистого листа. Между Азербайджаном и Польшей примерно со второй половины XIX века имелись гуманитарно-культурные и научные связи. В Баку проживала многочисленная польская колония. Среди ее представителей выросла плеяда талантливых архитекторов, инженеров, медиков, педагогов, ученых, военных и т.д. которые верой и правдой служили Азербайджану. Многие замечательные исторические здания нашей столицы возведены по проектам и под руководством польских архитекторов. После большевистской оккупации в Варшаве в 1931-1938 годах жил со своей женой полькой один из создателей Азербайджанской Демократической Республики Мамед Эмин Расулзаде и издавал тут журнал ≪Гуртулуш≫. Хороший исторический фон и прагматические экономические интересы создают хорошие предпосылки для углубления азербайджано-польских отношений.

Что касается предстоящего с середины 2011 года польского председательства в Евросоюзе, то можно ожидать активизации программы ≪Восточного партнерства≫, которая в связи с недавним экономическим кризисом, оказалась в неопределенном состоянии. Польша может усилить поддержку Евросоюзом таких энергетических проектов, как газопровод НАБУККО, а также продления нефтепровода Одесса-Броды до Гданьска. Это может дать выход Каспийской нефти на важный рынок Центральной и Северной Европы.

Расим Мусабеков – Депутат парламента Азербайджанской Республики, политолог

Paweł Usow

Polska z pewnością podejmowała i podejmuje najbardziej aktywne ze wszystkich państw UE działania wobec Białorusi. Niewątpliwie jest to jeden z priorytetów polityki zagranicznej Warszawy. Ograniczeniem dla ambitnych, demokratyzacyjnych pomysłów są skromne zasoby finansowe oraz konieczność uzgadniania decyzji z pozostałymi państwami UE, dla większości których poprawa sytuacji na Białorusi nie stanowi żywotnego interesu. Dodatkowym utrudnieniem jest fakt, iż Rosja nadal traktuje ten kraj jako swoją wyłączną strefę wpływów. W swojej strategii wobec Białorusi Polska stara się prowadzić dwutorową politykę: inną wobec reżimu w Mińsku i inną wobec społeczeństwa. Celem takiego rozróżnienia jest niedopuszczenie, by konflikty i spory z oficjalnym Mińskiem stanęły na przeszkodzie dobrych relacji z białoruskim społeczeństwem. W praktyce jednak, dwutorowość polskiej polityki ma na razie charakter deklaratywny, ponieważ jak dotąd nie udało się znaleźć sposobu, by izolacja polityczna reżimu w mniejszym lub większym stopniu nie powodowała izolacji całego kraju.

Podstawowymi celami Polski jest demokratyzacja Białorusi, wzmocnienie jej suwerenności i otwarcie jej na Zachód i UE. Demokratyzacja, w tym kontekście, oznacza wywieranie nacisku na reżim polityczny i wspieranie działalności opozycyjnej. Wzmocnienie suwerenności oznacza podejmowanie inicjatyw, obliczonych na niedopuszczenie do całkowitego wciągnięcia Mińska w strefę wpływów Rosji, a wręcz integrowanie Mińska w przestrzeń europejską. W tym miejscu mamy do czynienia z pewnym paradoksem, gdyż jednoczesna izolacja reżimu i próba integracji Białorusi z UE to cele wzajemnie się wykluczające. Sprzeczności w strategii Polski i UE są skutecznie wykorzystywane przez białoruskie władze, które starają się narzucić swoim partnerom na Zachodzie własną grę i, co trzeba uczciwie przyznać, dość często robią to bardzo skutecznie. Realizacja każdego z powyżej wymienionych celów polskiej polityki możliwa jest tylko w sytuacji, gdy są one traktowane jako spójna strategia, a nie jak taktyka pojedynczych kroków. Polsce, jak dotąd, nie udało się osiągnąć swoich celów. Przyczyna leży nie tylko po stronie polskiej, ale przede wszystkim po białoruskiej. Łukaszenko nigdy nie dotrzymywał swoich obietnic i absolutnie ignoruje reguły gry politycznej, jeżeli te stoją w sprzeczności z jego interesami. Całkiem ignoruje również opinię międzynarodową, a rozumie tylko i wyłącznie język siły, którego ani Polska, ani Unia nie są w stanie użyć ze względu na stosunki z Rosją.

Wybory prezydenckie 19. grudnia 2010 roku w Mińsku zakończyły się ponownymi represjami wobec opozycji, poskutkowały zamrożeniem stosunków z Zachodem i tym samym otworzyły nowy, trudny okres w stosunkach polsko-białoruskich. Obecnie strategia Polski polega na stałym i bezwzględnym nacisku na reżim polityczny, co ma doprowadzić do uwolnienia wszystkich więźniów politycznych na Białorusi. Od tego Polska oraz UE uzależniają możliwość powrotu do dialogu. Nie oznacza to jednak, iż dialog ten będzie się odbywał na tym samym poziomie, co w latach 2008 – 2010. Reżim białoruski nie zdecyduje się na żadne zmiany w polityce wewnętrznej, ponieważ zagrażają one jego stabilności. Dodatkowo, reakcje Mińska na nową strategię Polski i UE są bardzo negatywne i agresywne. Polska oskarżana jest o wtrącanie się w sprawy wewnętrzne suwerennego państwa oraz finansowanie, a nawet organizację, zamieszek w grudniu 2010. Oficjalna propaganda stara się stworzyć negatywny wizerunek Polski, sugerując, iż ma ona ambicje imperialne i chce zagarnąć tereny Zachodniej Białorusi. Łukaszenko uderza również w naturalne interesy Polski na Białorusi – rozbił Związek Polaków, uznał nowo wprowadzoną Kartę Polaka za sprzeczną z konstytucją, aresztował dziennikarza Gazety Wyborczej Andrzeja Poczobuta i zwleka z ratyfikowaniem umowy o małym ruchu przygranicznym.

Polska zawsze wspierała sektor pozarządowy na Białorusi. Gdy nasilały się represje ze strony władz, rosło wsparcie dla organizacji i struktur opozycyjnych. To wsparcie dość często nie przynosiło oczekiwanych rezultatów nie tylko z powodu kontroli reżimu, ale również z powodu ogólnej słabości opozycji oraz, niestety, korupcji istniejącej wewnątrz organizacji opozycyjnych. Mimo to Polska strona potrafiła zrealizować wiele projektów, wśród których najważniejsze to: koordynowany przez Studium Europy Wschodniej UW Program Stypendialny Rządu RP im. K. Kalinowskiego przeznaczony dla studentów usuniętych z wyższych uczelni ze względu na działalność polityczną (swoją lub swojej rodziny); stworzenie niezależnej białoruskiej telewizji satelitarnej „Biełsat”, która nadaje z Warszawy na Białoruś oraz wspieranie takich stacji radiowych, jak Radio „Racja” czy Redakcja Białoruska Polskiego Radia dla Zagranicy. Warszawa nie powinna zapominać też o całości społeczeństwa białoruskiego. Kwestia wizowa jest najbardziej aktualna w sytuacji ochłodzenia stosunków polsko-białoruskich. Mimo, iż Polska wprowadziła dla Białorusinów wizy narodowe, wciąż nie rozwiązuje to problem. Choć rząd polski nie ma wpływu na koszty wiz schengeńskich, mógłby postarać się o złagodzenie procedur wizowych, które w większości są uciążliwe i nie rzadko absurdalne. Sankcje polityczne i jednoczesne wsparcie dla opozycji są ważnymi elementami strategii Polski, lecz społeczeństwo białoruskie musi odczuwać, iż nie jest izolowane od reszty Europy.

Reasumując, polityka sankcji wobec reżimu przyniosła pewne, aczkolwiek ograniczone, sukcesy jak, na przykład, uwolnienie większości więźniów politycznych. Niestety byli kandydaci na prezydenta Mikoła Statkiewicz i Andrej Sannikow oraz obrońca praw człowieka i szef Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiosna” Aleś Bialacki wciąż nie są na wolności. „Sprawa Bialackiego” wywołała ogromny skandal w Polsce, ponieważ przy nieostrożnym pośrednictwie Warszawy, białoruskie organy bezpieczeństwa otrzymały z Ministerstwa Sprawiedliwości RP informacje o jego rachunkach bankowych. Areszt Bialackiego stał się potwierdzeniem tego, że reżim nie zamierza zmieniać polityki wewnętrznej, zorientowanej na zduszenie każdego oporu, szczególnie w okresie pogarszającej się sytuacji społeczno-gospodarczej na Białorusi. Tym niemniej, Łukaszenko oczekuje, że Unia wyjdzie mu naprzeciw i ostatecznie nie zablokuje kredytu z MFW. Wszystko wskazuje na to, że Łukaszenka jest gotowy wrócić do takiego formatu stosunków między Europą i Białorusią, jaki istniał przed 19 grudnia 2010 roku. Można założyć, że Unia, w jakimś sensie, również jest na to gotowa, choć grozi to powtórką scenariusza z 2010 roku. Jeśli Unia rzeczywiście się na to zdecyduje, to taka strategia doprowadzi do konserwacji istniejącego na Białorusi systemu politycznego, a także nie uchroni Mińska od pogłębiania procesów integracyjnych z Rosją.

Podstawą europejskiej polityki w stosunku do Białorusi powinna stać się wielostronna izolacja oficjalnego Mińska, połączona z aktywnym kulturalnym i społecznym zbliżaniem białoruskiego społeczeństwa z Europą. Unia Europejska nie ma jasnej strategii stosunków z Białorusią oraz brak jej całościowej wizji relacji między Mińskiem i Brukselą w przyszłości. Wydaje się, że zarówno polityka Polski, jak i UE, w stosunku do Białorusi, nie ma charakteru wyprzedzającego, a jedynie reaktywny. Jeśli więźniowie polityczni zostaną wypuszczeni – kwestia dialogu i kredytów wróci na agendę, jeśli nie – to polityka ze strony UE pozostanie zamrożona. W takiej sytuacji możemy pokusić się o stwierdzenie, że istnieje określona strategia postępowania z władzami w Mińsku, ale całkowicie brakuje strategii wobec białoruskiego społeczeństwa.

Dr Paweł Usow – białoruski politolog i publicysta, ekspert Białoruskiego Centrum

Nika Chitadze

During the last four years, Poland has played a very important role in relation to Eastern policy issues. For example, with regard to the relations between Poland and Georgia, it should particularly be pointed out, that Poland was one of the initiating founders of the group: “Friends of Georgia”, where six countries from Eastern and Central Europe plus Sweden have united. Furthermore, Poland very actively supported Georgia’s Euro-Atlantic policy. In this regard it should be mentioned, that Poland was one of the active supporters of granting Georgia and Ukraine Membership Action Plans during the Bucharest Summit of NATO, which was held in April 2008.

Among the main agreements, which have been signed between Georgia and Poland during the last four years, the following should be mentioned:

1. “Memorandum on Cooperation 2007-2008 in the Field of European and Euro-Atlantic Integration between the Governments of Georgia and the Republic of Poland” (put into force: 27 February 2007)

2. „Agreement between the Governments of Georgia and the Republic of Poland on Cooperation in the Fight Against Organized Crime and Other Types of Crime” (put into force: 3 May 2008)

3. „Agreement on Economic Cooperation between the Governments of Georgia and the Republic of Poland” (put into force: 1 July 2008) It is important to mention that Poland was one of the initiators of the EU Eastern Partnership Program. It was presented by the Polish Minister of Foreign Affairs, with the help of Sweden, at the EU’s General Affairs and External Relations Council in Brussels, on 26 May 2008. The Eastern Partnership was inaugurated in Prague, on 7 May 2009. Through the initiative of Poland and several other EU member states, the first meeting of foreign ministers in the framework of the Eastern Partnership was held on 8 December 2009, in Brussels.

The main goal of the Eastern Partnership is to improve the political and economic trade-relations of the six post-Soviet states (Ukraine, Belarus, Moldova, Azerbaijan, Armenia and Georgia) with the European Union. The main guiding principles include the promotion of human rights and rule of law in former Soviet states, developing the principles of a market economy and encouraging sustainable development and good governance, The main policy of Poland in the framework of Eastern policy should be connected with the above-mentioned issues. It should also be added, that Poland has real potential to support country-members of the EU Eastern Partnership in the way of developing democratic institutions, good governance, etc.

Poland’s chairmanship of the European Union will play a very positive role in the development of cooperation in the framework of the Eastern Partnership Program. It will be important for Poland to be active in various fields. Most important is the financial support of the EU for the country-members of the EU Eastern Partnership Program. As it is known, the EC has declared the release of €600 million to the six post-soviet partner countries for the period of 2010-13, as part of the European Neighborhood and Partnership Instrument. This constitutes about a quarter of the total funding available to the Eastern Partnership countries in this period. According to the EU program, those funds will be used for three main purposes: the Comprehensive Institution Building program – mainly supporting reforms (approximately €175 million); the Pilot Regional Development program – aimed at addressing regional economic and social disparities (approximately €75 million); and implementation of the Eastern Partnership, focusing on democracy, good governance, stability, economic integration and convergence with EU policies, energy security, and contact between people with the aim of bringing partners closer to the EU – for which purpose the EU will issue about €350 million.

Under Polish chairmanship of the EU, it will be possible to rationally allocate the above-mentioned funds to obtain the maximum possible results.

One of the main priorities of the EU under the chairmanship of Poland could also be activation of the EU energy policy – for example to promote discussion on implementing several energy projects with the participation of the EU and EU Eastern Partnership Program member-states. One example is the Odessa–Brody pipeline. It is a crude oil pipeline between the Ukrainian cities of Odessa, located on the Black Sea, and Brody, near the border between Ukraine and Poland.

Another potentially valuable and important project is the NABUCCO project. Its implementation would make it possible to transport around 26- 31 Billion Cubic Meter of natural gas from Central Asia to Europe, via the territories of Azerbaijan and Georgia. Another project, which might viably be considered, is the White Stream Project. Within its framework it would be possible to export gas, from Azerbaijan and Central Asia to Ukraine and then to EU markets, by the construction of a gas pipeline on the bottom of the Black Sea.

Furthermore, Poland is also able to play a pro-active role related to the EU Monitoring Mission in Georgia, near the occupied territories. Particularly helpful would be giving EU monitors additional functions. For example if they were able to act as police and peacekeepers, this would positively reflect on the process of providing stability in Georgia, bearing in mind the further perspective of de-occupation.

Nika Chitadze, PhD – politologist, expert, graduate of the Tbilisi State University. Professor and Dean of the Educational Studies at the American University for Humanities Tbilisi Campus. He is a member of George C. Marshall Alumni Union, Georgia and International and Security Research Center in Tbilisi.

Николай Енчу

Даже если учесть тот факт что, с момента принятия Маастрихтского договора Европейский Союз проводит единую внешнюю политику, а также единую политику безопасности, среди 12-ти новых государств-членов принятых в состав ЕС в результате последнего его расширения 2004-2007 гг., Польша безусловно выделяется тем что придает особое внимание и значение Восточной составляющей внешней политики самого крупного геополитического, геоэкономического, а также геокультурного и цивилизационного образования на всем евразийском пространстве. Достаточно отметить, что проект ≪Восточное партнерство≫, впервые обнародованный 26 мая 2008 года министром иностранных дел Польши на Совете ЕС по общим вопросам и внешним связям, является совместной польско-шведской инициативой, преследующей цель сближения Евросоюза с шестью странами Восточной Европы и Южного Кавказа: Украиной, Молдовой, Азербайджаном, Арменией, Грузией и Белоруссией. Будучи дополнением к Северному и Средиземноморскому измерениям внешней политики Евросоюза, проект Восточного партнерства задуман в качестве платформы для дискуссий по визовым соглашениям, соглашениям о свободной торговле, a также по стратегическому партнерству ЕС с названными шестью восточными соседями.

Тем не менее, даже если Восточное Партнерство выступает в качестве ≪заменителя≫ дискуссий о новом расширении Евросоюза на Восток, данный проект неоднозначно оценивается как внутри ЕС, так и за его пределами. В России, например, большинство экспертов критически восприняли эту

внешнеполитическую инициативу ЕС, высказывая опасения, что страны региона будут поставлены перед искусственным выбором между сотрудничеством с Москвой или Брюсселем, а также относительно вероятного оттеснения Российской Федерации в ≪северо-восточный угол Евразии≫. Внутри Европейского Союза, министр иностранных дел Чехии, Карел Шварценберг, заявил на днях австрийской газете ≪Die Presse≫ что, после принятия Хорватии в состав ЕС, процесс его расширения должен в первую очередь коснуться стран Западных Балкан, ≪которые не успокоятся до тех пор, пока

их границы не станут символическими≫. Исходя также из необходимости предотвращения серьезных социальных потрясений и массовой безработицы на уровне 60 % у границ Евросоюза, чешский министр иностранных дел считает что Сербию или даже Албанию следует принять в первую очередь в состав ЕС, в то время как Украина или Республика Молдова, например, ≪должны будут проводить реформы еще долгие годы, пока эти процессы будут завершены≫.

Исходя из вышесказанного, восточная политика Польши безусловно более соответствует духу и букве Римских договоров 1957 г., настаивая на том, чтобы безвизовый режим был предоставлен всем странам Восточного партнерства, в том числе Украине и Республике Молдова, по выполнению обозначенных Евросоюзом критериев, а не ≪в долгосрочной перспективе≫. Как заявил недавно министр иностранных дел Польши, Радослав Сикорский, ≪европейские стремления стран Восточного партнерства – амбициозны, и мы (Евросоюз.-Прим. авт.) должны на них ответить≫, с тем чтобы ≪предоставить этим странам то, что Польше было нужно, когда мы были на их стадии – сильные убеждения продолжать проведение внутренних реформ≫. В результате этого, ≪более сильные экономические связи приведут партнеров ближе к полному участию во внутреннем рынке ЕС≫, – подчеркнул Р.Сикорский.

С 1 июля и по 31 декабря 2011 года, Польша председательствует не только в Совете Европейского Союза, но и в Европейском Парламенте, имея, таким образом, максимальную возможность убедить остальных партнеров по Евросоюзу в необходимости проведения реалистичной и, в то же время, наиболее эффективной восточной политики ЕС. В этой связи, особые надежды возлагаются на ряд мероприятий, запланированных в рамках польского председательства в ЕС, как-то проведение бизнес-форума Восточного партнерства в Сопоте, конференция министров транспорта Восточного партнерства (24-25 октября 2011 г., Краков) и особенно предстоящий в сентябре в Варшаве саммит Восточного партнерства, от которого ожидается четкого ответа о том, что безвизовый режим ≪достижим для всех партнеров, которые выполняют обозначенные ЕС критерии≫, что ≪нет необходимости в долгосрочной перспективе (для предоставления безвизового режима.- Прим. авт.), если страна достигла критериев раньше≫ (Радослав Сикорский).

Даже если за время своего председательства, кроме других приоритетов, Польше предстоит вести непростые переговоры по поводу принятия бюджета ЕС на фоне кризиса в нескольких странах Евросоюза, предоставление на сентябрьском саммите Восточного партнерства Украине, а также Республике Молдова определенного рода перспективы членства в ЕС должно быть безусловным приоритетом общей внешней политики Евросоюза, с тем чтобы не допустить полного возвращения этих двух стран в сферу влияния Российской Федерации. Учитывая намерение нынешнего премьер-министра и, возможно, будущего президента Российской Федерации, В.Путина, создать нечто вроде Евросоюза на всем пост-советском пространстве, а именно ≪Евразийское экономическое сообщество≫ до 2013 года, функционирующее на тех же принципах что и ЕС, перспектива вхождения Украины и Республики Молдова в предполагаемое сообщество является отнюдь не иллюзорной, имея в виду предоставление им довольно реальной альтернативы, не требующей особых критериев для выполнения или ≪долгосрочной перспективы≫.

Таким образом, учитывая то что сегодня политические настроения в Евросоюзе относительно расширения значительно хуже, чем были несколько лет назад, фактором, который сможет склонить ЕС в какой-то форме признать такую необходимость является успешное председательство Польши в Европейском Союзе в сфере восточной политики, подразумевающее с необходимостью продолжение и даже завершение переговоров об Ассоциации с Украиной и Молдовой уже до конца 2011 года.

Николай Енчу – доктор хабилитат исторических наук, заведующий сектором новейшей истории Центра исторических исследований Института истории, государства и права Академии Наук Молдовы.

Serhij Herasymczuk

Pragmatyzm – właśnie ten termin obecnie charakteryzuje relacje między Polską i Ukrainą. Coraz głębiej do lamusa odchodzą twierdzenia, że dla europejskiej integracji Ukrainy kluczowa jest współpraca Warszawy i Kijowa oraz że Polska jest głównym adwokatem sprawy ukraińskiej w UE. Zamiast nich mamy pragmatyzm, choć zarówno politycy, jak i eksperci, nie zawsze są jednomyślni w tłumaczeniu co kryje się za tym modnym dziś określeniem.

W Polsce, gdy mówi się o pragmatyzmie, utrzymuje się, że czas idealistów minął: Polska nie może inwestować politycznie i gospodarczo oraz zapamiętale kontynuować starań o perspektywę członkostwa w UE dla wschodnich sąsiadów przede wszystkim dlatego, że nie znajdują one należytego rezonansu w Kijowie, ale i dlatego, że działają one na nerwy Rosji. Z tego powodu, aby „rozładowaniu” w stosunkach polsko – rosyjskich stało się zadość oraz za milczącą zgodą Ukraińców, Polska odmawia bycia „świętszą niż sam papież” i rezygnuje z funkcji lokomotywy dla sąsiedniej Ukrainy. W ten sposób, w interpretacji części polskich elit, pragmatyzm jest antonimem idealizmu i synonimem makiawelizmu w stosunkach międzynarodowych.

Z takim podejściem godzi się Kijów. Ukraińska elita władzy uważa za korzystny fakt, że Polska znajduje wspólny język z Kremlem i nie przeszkadza ukraińskim politykom w budowaniu swojego „pragmatycznego dialogu” z Moskwą. A dialog ten polega na wspieraniu koncepcji „русского мира” oraz sprzyjaniu rosyjskim inicjatywom w zamian za wątpliwe korzyści gospodarcze i populistyczne obietnice „jasnej przyszłości w przyjacielskich objęciach bratniego narodu”.

Na koniec pragmatyzmowi kibicują też i w tak zwanej „Starej Europie”. Tam również budowany jest własny model „pragmatycznych stosunków” z Kremlem, oparty na twierdzeniach: „We should engage Russia” lub „Russia and Europe are equally important and mutually dependant”. Budowie tego modelu przeszkadzali Ukraińcy i Polacy, którzy starali się „starym Europejczykom” otworzyć oczy na niebezpieczeństwo tak pojmowanego pragmatyzmu. Więc Europa pieczołowicie przygotowywała grunt dla zmian tego kursu, a gdy tylko tak się stało – przyklasnęła.

W zachwycie nad korzyściami płynącymi z pragmatyzmu, zarówno w Polsce, Ukrainie, jak i w starej Europie, unika się krytycznego spojrzenia na niego. Warszawscy i kijowscy pragmatycy nie dostrzegają, że pod hasłami pragmatyzmu odbywa się rezygnacja z prawa do własnego punktu widzenia nie tylko w polityce międzynarodowej, ale nawet i w stosunkach dwustronnych, które stają się podporządkowane interesom Kremla. Bruksela tak rozumiany pragmatyzm posuwa do skrajności, skrywając pod szatą „podejścia pragmatycznego” własną bezsilność, aby jakkolwiek bodaj wpływać na inicjatywy płynące z Moskwy.

Można założyć, że pragmatycy rozumieją słabe punkty swojego stanowiska. Jednak nie uważają oni, że należy starać się te realia zmienić (w szczególności, gdy potrzebne jest zaangażowanie dodatkowych środków, wydatków oraz w sytuacji, gdy nadmierne rozzłoszczenie Rosji oznacza zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego całej Unii). Przy użyciu znacznie mniejszych środków i z większą skutecznością pragmatycy zwalczają tych, którzy ujawniają prawdziwy sens tak pojętego pragmatyzmu. Stąd i oskarżenia pojedynczych idealistów o „rusofobię”, „nadmierne uwielbienie teorii spiskowych”, „nieadekwatność w ocenie sytuacji” oraz „ogólną neurastenię”.

Taki kontekst, rzecz jasna, odbija się na charakterze stosunków między Polską i Ukrainą. Z jednej strony, pragmatyzm dowodzi swojej funkcjonalności: obecność wspólnego, ideowego lidera „w trzecim kraju” zdecydowanie polepsza wypracowanie wspólnych założeń w stosunkach międzynarodowych, obecność wspólnego źródła ropy i gazu – sprzyja kształtowaniu podobnej polityki w sferze energetycznej itd. Tyle, że jakoś tak boleśnie się robi od utraty ideologicznego fundamentu na rzecz merkantylnej bezideowości i skrywanej bezsilności.

Oczywiście można się przyzwyczaić i do takich warunków – zamiast ideowych wartości Europy szukać dróg do gospodarczego sukcesu, zamiast kierowania się pryncypiami w stosunkach z Moskwą – liczyć na jej przychylność i przymykać oczy na jej kolejne wpadki, a zamiast idei szerszej Europy – ograniczać się do liberalizacji reżimu wizowego. O ile idealizm nie wyklucza pragmatycznych sukcesów, tak „pokrętny pragmatyzm” w pełni niweluje ideowość, choć to właśnie ta ideowość Unii Europejskiej czyniła integrację atrakcyjnym projektem i dawała Brukseli moralne prawo do bycia arbitrem na arenie międzynarodowej.

Obecność zarówno zwolenników pragmatyzmu, jak i apologetów idealizmu doprowadza do sytuacji, w której wyobrażenia o prezydencji Polski w UE stają się rożne. Idealiści oraz ci, którzy do nich lgną siłą inercji, oczekują że Polska, niejednokrotnie udowadniająca swoje przywiązanie do unijnych wartości i przychylność wobec wschodnich sąsiadów, w pełnym wymiarze wykorzysta sytuację wynikającą z jej statusu. Chodzi przede wszystkim

o to, że prezydencja Polski w Unii wzmocni stanowisko tych, którzy opowiadają się za rozszerzeniem Unii na tereny byłego ZSRR, a przynajmniej na te kraje, które nieraz deklarowały integrację europejską jako priorytet swojej polityki. Idealiści pokładają również duże nadzieje w szczycie Partnerstwa Wschodniego, który odbędzie się w Warszawie i stanie się katalizatorem do napełnienia tego programu rzeczywiście funkcjonalnymi inicjatywami. Na razie Partnerstwo Wschodnie nie rozwinęło skrzydeł, ale potencjalnie ma wciąż szansę by przekształcić się w program znacznie bardziej efektywny i konstruktywny niż amorficzna Europejska Polityka Sąsiedztwa. Sceptycy w ogóle uważają, że polska prezydencja w UE to jedna z ostatnich szans by reanimować Wschodnie Partnerstwo. Trudno bowiem pokładać nadzieje w tym względzie w następujących, po polskiej, kadencjach Danii i Cypru.

Optymiści liczą również, że w czasie kierowania pracami Rady Europejskiej przez Polskę, Unia dokona próby konsolidacji, a środkowoeuropejskie i bałtyckie kraje członkowskie nie będą już traktowane przez „starych europejczyków” jako kraje drugiej kategorii, tylko jako inicjatorzy zmian i reform, koniecznych do tego, by „projekt europejski” z honorem wyszedł z kryzysu odczuwalnego nie tylko w sensie gospodarczym, ale również w sferze wartości.

Jest jeszcze jeden problem, który w ciągu ostatnich lat wyraźnie stanął na porządku dziennym. To kwestia liberalizacji reżimu wizowego między Unią i sąsiadami, a co najmniej Mołdową i Ukrainą. Na postęp w tej kwestii w trakcie polskiej prezydencji liczą zarówno idealiści, jak i pragmatycy. I jedni i drudzy oczekują, że liberalizacja obowiązku wizowego i stopniowa likwidacja wiz stałaby się rzeczywistą inwestycją w przyszłość stosunków UE z sąsiadami.

Jednakże, biorąc pod uwagę niesprzyjający krajom Europy Wschodniej kontekst międzynarodowo–polityczny – większe wsparcie Unii dla krajów Afryki Północnej; kampania prezydencka we Francji i naturalny zapał obecnego prezydenta Sarkozy’ego, aby udowodnić sukces swego „dziecięcia” – Unii na rzecz Regionu Morza Śródziemnego (nie wykluczone, że kosztem Wschodniego Partnerstwa); pogłębienie się rosyjskich wpływów w UE i całkiem udany lobbing rosyjskich interesów na unijnej agendzie; niebezpieczeństwa płynące z rewizji reguł strefy Schengen itd. – na pewno nie warto stawiać polskiej prezydencji zbyt wysokiej poprzeczki. Czego, natomiast, rozsądniej oczekiwać: przynajmniej utrzymania Europy Wschodniej w polu uwagi Brukseli i zrównoważenia nadmiernego zachwytu „starych europejczyków” kwestiami afrykańskimi, powstrzymania tych krajów od kategorycznej rezygnacji z perspektywy rozszerzenia Wspólnoty, a w przyszłości członkostwa w niej krajów Partnerstwa Wschodniego, próby nawiązania dialogu z Białorusią w celu uniknięcia ostatecznej transformacji Mińska w rosyjskiego satelitę, wsparcia dla demokratycznych zmian w Mołdowie oraz wrażliwości na próby blokowania procesów demokratycznych w każdym z państw Partnerstwa Wschodniego.

Jeśli oficjalnej Warszawie uda się wykonać te zadania, polscy politycy pokażą, że niezależnie od światowych trendów, „resetów” i „rozładowań” w relacjach między państwami, tendencji do ekonomizacji stosunków międzynarodowych i dominacji realpolitik, Polsce udaje się utrzymać balans miedzy abstrakcyjnym idealizmem i bezideowym pragmatyzmem oraz zachować własny fundament moralny. I to właśnie stanie się polskim wkładem nie tylko w europejskie perspektywy Ukrainy, ale i w przyszłość Europy jako całości.

Serhij Herasymczuk – Dyrektor Programu Międzynarodowego Grupy Studiów Strategicznych i nad Bezpieczeństwem w Kijowie.

Symon Petlura a Polska i Polacy

Stanisław Stępień

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w:
"Nowy Prometeusz" nr 1, październik 2011, ss. 101-112]

W 1901 r. młody student Seminarium Duchownego w Połtawie Symon Petlura, będący na ostatnim roku nauki, został usunięty z seminarium ze względu na zaangażowanie w działalność samokształceniową o charakterze patriotycznym. Po opuszczeniu seminarium całkowicie poświęcił się działalności konspiracyjnej. Przez jakiś czas próbował jeszcze dostać się do któregoś z innych seminariów duchownego lub uzyskać wpis na uniwersytet, ale ponieważ okazało się to niemożliwe, związał się z powstałą rok wcześniej pierwszą ukraińską partią polityczną – Ukraińską Partią Rewolucyjną. Tak zaczęła się jego działalność polityczna, która doprowadziła go do zainteresowania się polską kulturą i polskim życiem politycznym, a także do zawarcia sojuszu politycznego i wojskowego z odrodzoną w 1918 r. Rzeczypospolitą Polską.

Środowisko rodzinne

Symon Petlura urodził się w Połtawie 10 maja 1879 r., jako szóste dziecko Wasyla i Olgi Petlurów1. Początki rodu nie są znane. Niektórzy badacze jego przybycie na Połtawszczyznę wiążą z początkiem XVIII wieku2. Ojciec Symona, był drobnym przedsiębiorcą dorożkarskim3. Posiadał przeważnie 5–6 par koni i tyle bryczek, natomiast Olga Petlurowa pochodziła ona ze starego rodu kozackiego. Petlurowie posiadali w Połtawie własny dom i niewielki las pod miastem. Tradycje rodzinne silnie oddziaływały na kształtowanie się tożsamości młodego Symona. Tym bardziej, że i sama Połtawa była pełna pamiątek historycznych. Jeden z jego kolegów szkolnych Iwan Rudycziw wspominał np. coroczne wyprawy na „szwedzką mogiłę”, czyli oddalone o sześć km. od Połtawy pole bitwy z 1709 r., gdzie połączone wojska hetmana Iwana Mazepy i króla szwedzkiego Karola XII zostały rozbite przez cara Piotra I4. Ukraińscy patrioci pragnęli w ten sposób uczcić kozaków poległych w walce o wolność swego kraju. Przywoływania pamięci hetmana Mazepy uważanego przez Rosjan za zdrajcę „Rusi i prawosławia” i wyklętego przez rosyjską cerkiew prawosławną, przy tym byłego dyplomaty króla Jana Kazimierza i zwolennika sojuszu z Rzeczypospolitą, było jednoznaczną deklaracją antyrosyjską.

Bezpośrednie zatknięcie z Polakami

Jakieś wiadomości o Polsce i Polakach mógł mieć Symon Petlura od swego starszego brata Fedora, który w latach 1901-1905 studiował agronomię w Instytucie Gospodarstwa Wiejskiego w Puławach. Natomiast bezpośrednio z Polakami i polskością Petlura zetknął się pod koniec 1904 r. po przyjeździe do Lwowa. Znalazł się tam, gdyż zagrożony aresztowaniem przez policję carską, został wysłany do Galicji, także w celu wzmocnienia pracy tamtejszego Komitetu Zagranicznego Ukraińskiej Partii Rewolucyjnej5. Granicę rosyjsko-austriacką przekroczył nielegalnie w pobliżu Krzemieńca w drugiej połowie listopada 1904 r. wraz ze swym przyjacielem Prokopem Poniatenką (również relegowanym z połtawskiego Seminarium Duchownego). Dopiero we Lwowie obaj, dzięki współtowarzyszom walki, dostali odpowiednie dokumenty umożliwiające im pobyt w Austro-Węgrzech. Petlura posługiwał się wówczas paszportem na nazwisko Światosław Tagon6.

Lwów, stolica Królestwa Galicji i Lodomerii, był wówczas znaczącym miastem liczącym blisko 170 tys. mieszkańców. Odgrywał istotną rolę tak w polskim, jak i ukraińskim życiu politycznym, naukowym i kulturalnym. Od 1873 r. działało tam Towarzystwo Naukowe im. Tarasa Szewczenki, odgrywające analogiczną rolę jak Polska Akademia Umiejętności w Krakowie. Petlura kontakty z Towarzystwem nawiązał jeszcze przed przyjazdem do Lwowa, od 1901 r. w „Zapiskach NTSz” publikował swe artykuły, recenzje i różne informacje7. Na czele NTSz stał wówczas wybitny historyk profesor Uniwersytetu Lwowskiego Mychajło Hruszewski. We Lwowie Petlura szybko nawiązał bliską znajomość z wieloma działaczami galicyjskiego ruchu socjalistycznego. Do grona jego znajomych należeli ówcześni liderzy ukraińskich socjalistów – Wołodymyr Hnatiuk, Mychajło Hankiewicz i Wołodymyr Łewycki. Osobiście zetknął się także z Iwanem Franką. Szczególnie bliskie kontakty nawiązał z nestorem ukraińskich socjalistów Mykołą Hankiewiczem, redaktorem organu Ukraińskiej Socjal-Demokratycznej Partii – dwutygodnika „Wola”. To dzięki niemu Petlura zainteresował się polskim ruchem socjalistycznym, a być może także kulturą polską. Hankiewicz bowiem, mimo przewodzenia ukraińskim socjalistom, był zwolennikiem bliskiej współpracy z Polską Socjal-Demokratyczną Partią Galicji i Śląska Cieszyńskiego.

W Galicji Symon Petlura zaczął uczyć się języka polskiego oraz czytać utwory polskich pisarzy i publicystów. Ponad roczny pobyt 26-letniego Symona Petlury we Lwowie miał duży wypływ na krystalizację się jego światopoglądów, tak w sprawach politycznych, jak i narodowych. W Galicji zetknął się on także z demokratycznym systemem prawno-politycznym. Od tego czasu także kultura polska i sprawy Polaków nie były mu obce.

Dobrze zapowiadający się publicysta

Po zmianach spowodowanych rewolucją 1905 r. w Rosji nastąpiło uaktywnienie także kwestii ukraińskiej. Dlatego też młody polityk został przez partię wysłany najpierw do Petersburga, a potem do Moskwy. W Petersburgu redagował socjaldemokratyczny miesięcznik „Wilna Ukrajina” (Wolna Ukraina) i wprowadzał na jego łamy wiele informacji dotyczących polskiego ruchu socjalistycznego zarówno w Galicji, jak i w Królestwie Polskim, śledził też to, co się działo w środowiskach robotniczych w Warszawie i Łodzi. Gdy jesienią 1906 r. wrócił do Kijowa i objął redakcję nowo założonego przez USDPR tygodnika „Słowo”, to na wieść o śmierci Stanisława Wyspiańskiego zamieszcza tam w 1907 r. obszerny nekrolog poety. Wyspiański – pisał Petlura – głęboko kochał swój kraj, swój naród. […] Spoglądając wstecz, w mroczne wieki minionych dziejów narodu polskiego upajał się bohaterstwem mas ludowych. On kochał ten lud, kochał za ofiary, jakie ponosił dla szczęścia kraju. […] On wiedział, że zdrowe ziarno życia narodowego ukryte jest w masach ludu polskiego i wierzył, że masy te w końcu staną się twórcami – sprawcami dziejów własnego kraju.

Problematyka polska jeszcze bardziej stała się obecna w publicystyce Petlury, gdy pod koniec 1908 r. objął wspólnie z innym ukraińskim działaczem socjalistycznym Ołeksandrem Salikowskim8 redakcję nowo utworzonego rosyjskojęzycznego miesięcznika „Życie ukraińskie”, będącego nieoficjalnym organem Towarzystwa Ukraińskich Postępowców9. Pismo pragnęło popularyzować sprawę ukraińską wśród innych narodów imperium, a także pisać o problemach nurtujących te narody. Petlurze udało się pozyskać do współpracy również Polaków, a wśród nich Leona Wasilewskiego10.

A jednak polityk… Ataman Główny Wojsk URL

Wybuch I wojny światowej zastał Petlurę w Moskwie. Na fali ogólnej aktywizacji całego społeczeństwa imperium rosyjskiego zaangażował się w pracę Związku Ziemstw, który zajmował się organizacją opieki i pomocy rannym żołnierzom i ewakuowanej ludności cywilnej. Jako przedstawiciel tej organizacji wyjechał do Mińska. Tam też zostały go wydarzenie rewolucji lutowej, która pobudziła inspiracje niepodległościowe różnych narodów na terenie Rosji, w tym także Ukraińców. Symon Petlura od początku angażował się w te procesy i gdy 28 czerwca powołano pierwszy ukraiński rząd autonomiczny – Sekretariat Generalny z Wołodymyrem Wynnyczenką na czele, Symon Petlura objął w nim stanowisko sekretarza generalnego do spraw wojskowych.

Po obaleniu URL przez hetmana Pawła Skoropadskiego Petlura odszedł ze służby wojskowej i zaangażował się w działalność przeciwko Hetmanatowi. Powstanie przeciwko Skoropadskiemu czynnie poparła także Polska Organizacja Wojskowa na Ukrainie, która już wcześniej bardzo pozytywnie oceniała działania Petlury. Miejscowe kierownictwo POW już w marcu 1918 r. na naradzie w Kijowie zdecydowało się na współpracę z Ukraińcami11. Nowym impulsem do niej były wytyczne Piłsudskiego po powrocie z Magdeburga, który mimo zaangażowania w walkę o Lwów i Galicję Wschodnią, zalecał wspieranie Ukraińców w budowie niepodległego państwa na Naddnieprzu. Po pokonaniu hetmana Skopropadskiego i reaktywowaniu URL Petlura wszedł w skład Dyrektoriatu i objął stanowisko Atamana Głównego, a po rezygnacji W. Wynnyczenki, został przewodniczącym Dyrektoriatu.

Trudne początki polsko-ukraińskiego porozumienia

Petlura znalazł się wówczas w bardzo trudnym położeniu, z jednej strony mógł przecież zrezygnować ze sprawy tzw. soborności terytoriów URL i ZURL, z drugiej zaś wobec zajęcia 4 lutego 1919 r. Kijowa przez bolszewików i zdecydowanej odmowy uznania państwowości ukraińskiej przez gen. Denikina, a także negatywnego stanowiska Ententy, zdany był wyłącznie na porozumienie z Polską. Jakąkolwiek decyzja narażała go na silną opozycję wewnętrzną. Nie wszyscy członkowie Dyrektoriatu i rządu URL zdawali sobie sprawę z sytuacji w jakiej znalazła się młoda republika. Nie brakowało zwolenników kontynuacji walki zbrojnej z zachodnim sąsiadem, a będący wówczas jeszcze przewodniczącym Dyrektoriatu W. Wynnyczenko zdecydowanie skłaniał się ku sojuszowi z Rosją Radziecką. Mimo to Petlura zdecydował się na negocjacje z Polakami. Nie bez znaczenia był też fakt, że popierały go polskie środowiska na Ukrainie12.

Wkrótce, bo już 18 stycznia 1919 r. do Warszawy przybyła oficjalna misja zagraniczna13. Na czele misji stał były minister spraw wewnętrznych Ukrainy Ołeksander Karpynski. Głównym jej zadaniem było przygotowanie tajnego polsko-ukraińskiego porozumienia wojskowego. W celu ostatecznego przegotowania umowy Petlura wysłał 19 lutego 1919 r. do Warszawy kolejną delegację na czele z płk Borysem Kurdynowskim. Po trudnych pertraktacjach ostatecznie 24 maja przewodniczący delegacji ukraińskiej oraz premier rządu polskiego Ignacy Paderewski podpisali tajną umowę wojskowo-polityczną. Jej zasadnicza treść sprowadzała się do uznania przez Polskę państwa ukraińskiego oraz udzielenia mu pomocy wojskowej w zamian za uznanie polskich pretensji terytorialnych do Galicji Wschodniej i zachodniej części Wołynia14.

Latem 1919 r. armia URL znów znalazła się w tragicznej sytuacji wobec ofensywy bolszewickiej. Petlura nie miał już wątpliwości, że jedynym wyjściem z tej sytuacji jest oparcie się na Polsce. Dlatego też 9 sierpnia wystosował list do Piłsudskiego, wskazując na potrzebę wspólnej walki w obronie niepodległości obu odrodzonych państw, którym zagraża tak bolszewicka jak i biała Rosja15. W październiku 1919 r. Petlura wysłał do Warszawy misję dyplomatyczną na czele z szefem MSZ Andrijem Liwickim (misja ta zresztą wobec stale pogarszającej się sytuacji na Ukrainie pozostała już w Polsce, przejmując na siebie wszystkie kompetencje ministerstwa spraw zagranicznych, któremu przyszło działać na emigracji). Wraz z misją dyplomatyczną przybyła do Warszawy misja wojskowa na czele z gen. Wiktorem Zelinskim, której głównym zadaniem była organizacja wojska ukraińskiego na terenie Polski oraz przygotowanie wspólnej polsko-ukraińskiej ofensywy na Ukrainie16. Piłsudski, mimo krytyki ze strony endecji, traktował bardzo poważnie prowadzone rokowania, toteż już w czasie mających miejsce w październiku 1919 roku rozmów z przedstawicielami Rosyjskiego Czerwonego Krzyża w Mikaszewiczach polecił swemu wysłannikowi płk Ignacemu Boernerowi bezwzględnie żądać zaprzestania atakowania przez Armię Czerwoną wojsk Petlury, jako jednego ze swych wstępnych warunków podjęcia rozmów z Leninem17.

Wojska bolszewickie pragnąc doszczętnie rozbić Denikina przesuwały się po terytorium Ukrainy, dusząc wszelkie odruchy niepodległościowe i kruche struktury państwowe. Również cofające się wojska białorosyjskie, nawet w obliczu zbliżającej się klęski, pacyfikację Ukrainy uważały za swój obowiązek patriotyczny. Pragnąc ostatecznie rozgromić wojska URL Denikin część swych sił rzucił w stronę Kamieńca Podolskiego, który wówczas był siedzibą ukraińskiego rządu. Petlura nie mając żadnej nadziei na utrzymanie miasta zaczął alarmować o pomoc stojące tuż za Kamieńcem na linii frontu wojsko polskie. W rezultacie po konsultacji z Naczelnym Wodzem dywizja gen. Franciszka Krajowskiego 16 listopada zajęła miasto, co wywołało protest Denikina oraz konsternacje wśród aliantów, liczących po cichu, że rosyjskiemu generałowi uda się ostatecznie rozwiązać niewygodny dla nich problem ukraiński, a przy tym znacznie wzmocnić swe siły do walki z bolszewikami. Klęska Denikina nie była jednak w stanie zahamować postępującego upadku państwowości ukraińskiej, którą dobić tym razem postanowili bolszewicy.

Nocne Polaka z Ukraińcem rozmowy…

Pod koniec 1919 r. pozostające w dyspozycji Głównego Atamana wojska ukraińskie były jednak całkowicie zdziesiątkowane18. Brakowało broni, amunicji, odzieży, prawie nie funkcjonowała aprowizacja. W tej sytuacji pozostawała jedynie nadzieja na urzeczywistnienie polsko-ukraińskiego porozumienia. Nie mogąc dłużej utrzymać instytucji państwowych i szczątków struktur sił zbrojnych, zdecydowano się na przekroczenie polskiej linii frontu.

Początkowo wkraczające na polskie terytorium wojska ukraińskie były rozbrajane i internowane. Petlura i urzędnicy państwowi, oficjalnie uchodzili za osoby prywatne, ale byli pod specjalną opieką władz polskich. 7 grudnia Ataman Główny przybył do Warszawy i pozostał do wiosny 1920 r. nadzorując polsko-ukraińskie pertraktacje. W nocy z 9 na 10 grudnia 1919 r. spotkał się z marszałkiem Piłsudskim. Obaj mężowie wymienili poglądy na temat sytuacji międzynarodowej oraz omówili wstępne warunki przyszłej współpracy polsko-ukraińskiej. To pierwsze spotkanie zapoczątkowało całą serię przeważnie nocnych spotkań obu polityków19. Mimo, że rozmowy miały wiele trudnych momentów, ich pierwsze efekty, zwłaszcza w kwestii wojskowej, widoczne były już w pierwszych miesiącach 1920 r. W tym czasie zaczęto bowiem potajemnie prowadzić werbunek i szkolić ukraińskich żołnierzy w obozach internowanych20. Już w lutym 1920 r. na mocy rozkazu Piłsudskiego w obozie w Łańcucie rozpoczęto formowanie 6. Siczowej Dywizji Strzeleckiej. W marcu dywizję tę przerzucono do twierdzy w Brześciu nad Bugiem, którą wyznaczono na ośrodek formowania oddziałów ukraińskich21. Ze strony polskiej opiekę nad nim sprawował z polecenia J. Piłsudskiego kpt. Juliusz Ulrych, a szkoleniowcami byli polscy oficerowie. W polskim ministerstwie spraw wojskowych utworzono Ekspozyturę do Spraw Ukraińskich22. Niestety jednak, polskie dostawy sprzętu i amunicji dalekie były od oczekiwań ukraińskich. Główna przyczyna tkwiła w tym, że możliwości odradzającego się państwa polskiego były nadzwyczaj skromne i niemal całkowicie uzależnione od dostaw francuskich i angielskich. Ponadto, Piłsudski napotykał na poważną opozycję, otwarcie krytykującą zarówno w Sejmie jak i Senacie, jego „ukraińską politykę”23. Zdecydowanie przeciwny porozumieniu polsko-ukraińskiemu był Roman Dmowski, który obawiał się, że nawet jeśli pod wpływem trudnej sytuacji politycznej Symon Petlura zgodzi się na oddanie Polsce Galicji Wschodniej, to po stabilizacji państwa ukraińskiego Kijów się o ten region upomni 24.

Polsko-ukraińska umowa polityczna i konwencja wojskowa

W końcową fazę pertraktacje polsko-ukraińskie weszły 3 kwietnia 1920 r., kiedy to Polacy przedstawili swój ostateczny projekt umowy. Przewidywał on prawne uznanie przez Polskę Ukraińskiej Republiki Ludowej, ustalenie granicy między obu państwami, której przebieg miał wyglądać następująco: od granicy z Rumunią wzdłuż rzeki Zbrucz, dalej od Wyżgródka na pograniczu galicyjsko-wołyńskim na północ wzdłuż Prypeci do jej ujścia. Strona ukraińska miała się zrzec wszelkich pretensji do Galicji Wschodniej, części Wołynia i Polesia, Polska zaś terenów ukraińskich należących do Rzeczypospolitej przed rokiem 1772. Mniejszościom w obu państwach miano przyznać pełnię praw gwarantujących rozwój narodowy25. Były to warunki dla Petlury, ze względu na polityków galicyjskich jak i opozycję we własnym rządzie, bardzo trudne. Niemniej jednak coraz tragiczniejsza sytuacja na froncie nie pozostawiała mu zbyt wielkich możliwości manewru. Po krótkich konsultacjach polecił więc ministrowi Liwickiemu podpisanie umowy, co nastąpiło w nocy z 21 na 22 kwietnia 1920 r.26

Już 17 kwietnia Piłsudski rozpoczął na Wołyniu i Podolu działania militarne przeciwko Armii Czerwonej, starano się więc jak najszybciej doprowadzić, w oparciu o podpisaną umowę polityczną, do zawarcia tajnej polsko-ukraińskiej konwencji wojskowej. Konsekwencją zawartego porozumienia było podjęcie przez Polskę działań militarnych mających na celu wyparcie Armii Czerwonej z ziem ukraińskich, a także akcji politycznej na arenie międzynarodowej w celu doprowadzenia do uznania URL. Wkrótce też rząd polski podjął uwieńczoną powodzeniem akcję dyplomatyczną na rzecz uznania Ukrainy przez Finlandię (w komunikacie urzędowym podkreślono, że rząd fiński robi to na prośbę Naczelnika Państwa). Podobne działania podjęto na forum innych państw europejskich, a nawet Stanów Zjednoczonych. Polski poseł w Waszyngtonie oświadczył w Departamencie Stanu, że Polska uznaje niepodległość Ukrainy, licząc na moralne poparcie Ameryki27.

Braterstwo broni

W przeddzień ofensywy przeciwko bolszewikom Ataman Petlura dysponował jedynie 12 tys. piechoty, 900 kawalerzystami i 28 działami. W stadium organizacji była 6. Dywizja Siczowa. Ponadto na tyłach Armii Czerwonej operowała grupą operacyjną gen. Omelanowycza-Pawłenki w sile ok. 6 tys. żołnierzy28. Stan wojsk ukraińskich daleki był więc od oczekiwań Atamana. Naród ukraiński był już bardzo zmęczony trwającą 6 lat wojną, gospodarka kraju była niemal doszczętnie zrujnowana, a przede wszystkim brakowało czasu na rozwinięcie akcji wyjaśniająco-mobilizacyjnej, mogącej odwrócić bałamutną propagandę bolszewików. Niemniej jednak początkowo ofensywa przebiegała bardzo pomyślnie. 8 maja 1920 r. Kijów zostaje zdobyty. Piłsudski pragnąc zamanifestować niezależność państwa ukraińskiego nie jedzie do stolicy Ukrainy, lecz spotyka się z Petlurą 17 maja w tzw. „białej sali” Rady Miejskiej w Winnicy. Wydawało się wówczas, że sojusz polsko-ukraiński ma pełne szansę urzeczywistnienia, z ust Naczelnika Państwa padają więc znamienne słowa: Polska i Ukraina przeżyły ciężką niewolę. […] Wolna Polska nie może być istotnie swobodna, dopóki naokoło panuje wciąż hasło poddawania woli narodowej przy pomocy terroru. […] Szczęśliwym będę, kiedy nie ja – mały sługa swego narodu – ale przedstawiciele sejmu polskiego i ukraińskiego ustanowią wspólną platformę porozumienia. W imieniu Polski wznoszę okrzyk: Niech żyje wolna Ukraina!29.

Po zajęciu Ukrainy Petlura starał się maksymalnie mobilizować społeczeństwo do organizacji administracji terenowej oraz wstępowania w szeregi armii. Ze strony polskiej dobrym posunięciem był wydany 12 maja przez Piłsudskiego zakaz wpuszczania Polaków, byłych właścicieli ziemskich, do ich dawnych majątków, zresztą często już rozparcelowanych. Z niepokojem na to posuniecie patrzyli bolszewicy, słusznie obawiając się, że wymyka się im z ręki poważny atut propagandowy30. Niestety, wskutek wielkiego zmęczenia ludności ukraińskiej wieloletnią wojną, silnie odciskającą swe piętno zarówno na psychice społecznej jak i przede wszystkim na gospodarce kraju Petlura nie zdołał wykrzesać entuzjazmu społeczeństwa z odzyskiwanej niepodległości.

Niepomyślny przebieg początkowej fazy wojny polsko-bolszewickiej powodował, iż Piłsudski zdawał sobie sprawę, że nawet po odniesieniu przez Polskę zwycięstwa, w co nie wątpił, bardzo trudno będzie, ze względu na bardzo krytyczny stosunek Ententy do polskiego zaangażowania na Ukrainie, niekorzystny układ sił w polskim parlamencie i zmęczenie społeczeństwa, prowadzić dalszą wojnę o niepodległość Ukrainy. Toteż starał się przekonać stronę ukraińską do podjęcia takich działań, które ułatwiłyby mu przekonanie opinii międzynarodowej o konieczności podjęcia dalszego wysiłku w obronie niepodległości tego państwa. W celu omówienia zaistniałej sytuacji doszło 16 lipca 1920 r. w Zamościu do spotkania Piłsudskiego z Atamanem Głównym. Bliski współpracownik Piłsudskiego Kazimierz Świtalski zanotował w swym Diariuszu: Petlurze Komendant tłumaczył, że […] opinia Europy przeszła do porządku dziennego nad Ukrainą. […] Wobec tego Ukraińcy sami muszą stworzyć fakty dokonane, które by dowiodły, że Ukraina istnieje. Takim faktem byłoby powstanie, które powinna zrobić Ukraina31. Petlura w pełni podzielał pogląd Naczelnika Państwa, wierząc iż takie powstanie jest możliwe.

Zwycięstwo w bitwie warszawskiej miało dla Ukraińców gorzki smak. Podpisanie przez Polskę w Rydze preliminariów pokojowych, które weszły w życie 18 października 1920 r. stawiały Petlurę i rząd ukraiński w bardzo trudnej sytuacji. Ataman Główny mimo rozgoryczenia rozumiał położenie Naczelnika Państwa i polskiego rządu. Ale wśród żołnierzy ukraińskich, a nawet wyższych dowódców, postępowanie Polski oceniane było jako zdrada sojusznika32. Petlura jesienią 1920 r. podjął jeszcze samodzielną wyprawę na Ukrainę. Niestety zakończyła się już 21 listopada, kiedy to ukraińscy powstańcy zmuszeni byli do wycofania się za Zbrucz.

Gorzki chleb tułaczy. „Ja Was Panowie przepraszam…!”

Ataman Główny nie tracąc nadziei na dalszą walkę zwrócił się do władz polskich z prośbą o zachowanie w obozach internowania struktur jednostek wojskowych, opieki medycznej oraz stworzenie możliwości dalszego szkolenia. Sugestie te w większości zostały uwzględnione i oddziały ukraińskie zostały umieszczone w 6 obozach: Aleksandrów Kujawski, Piotrków Trybunalski, Pikulice koło Przemyśla, Łańcut, Wadowice i Kalisz. Ponadto w Częstochowie na stanowiskach cywilnych zatrudnieni zostali urzędnicy i oficerowie ministerstwa spraw wojskowych i sztabu generalnego URL. W sumie na terytorium Polski znalazło się wraz z rodzinami 17.464 wojskowych, urzędników cywilnych oraz naukowców ukraińskich33.

Dnia 15 maja 1921 r. obóz w Szczypiornie odwiedził marszałek Józef Piłsudski. Towarzyszący mu mjr Ulrycht, tak opisał to spotkanie: Byłem świadkiem wielu manifestacji na cześć Piłsudskiego. Lecz takiego morza entuzjazmu, takiego bezmiaru uczuć, takiego zbiorowego wzruszenia – nie widziałem nigdzie i nie przeżyłem nigdy… Komendant odebrał raport, rozmawiał z nimi, chodził wśród nich. W końcu zaproszony wszedł do świetlicy, przybranej odświętnie w emblematy polskie i ukraińskie. Tutaj, wśród podniosłego nastroju, odbyło się powitanie [przez gen. Bezruczkę – S.S.]. Dziękowano Panu Marszałkowi za przybycie, nie wysuwając żadnych próśb, żadnych spraw. A cóż Piłsudski? Powiedział, pamiętam tych kilka słów: „Ja Was przepraszam Panowie, ja Was przepraszam”34.

Tymczasową siedzibą rządu emigracyjnego był Tarnów, gdzie przebywał także Ataman Petlura jako głowa państwa i zwierzchnik sił zbrojnych35. Stał on wówczas zdecydowanie na stanowisku, że jedyną gwarancją utrzymania w przyszłości niepodległego państwa ukraińskiego i stabilizacji w Europie środkowo-wschodniej jest sojusz państw „basenu bałtycko-czarnomorskiego”36. Dzięki pośrednictwu J. Piłsudskiego udało się Petlurze nawiązać kontakty z przebywającymi w Polsce przedstawicielami emigracji rosyjskiej. Były to bodaj najtrudniejsze rozmowy Atamana, który w przeciwieństwie do większości ukraińskich polityków emigracyjnych, zdawał sobie sprawę z konieczności porozumienia z Rosjanami.

W Polsce reprezentacją emigracji ukraińskiej stał się zarejestrowany już w sierpniu 1921 r. w Warszawie Ukraiński Komitet Centralny, który swe oddziały zaczął tworzyć we wszystkich skupiskach emigracyjnych na całym terenie państwa. Aktywna działalność Petlury stała się przyczyną protestów rządu radzieckiego i usilnych żądań wydania go władzom bolszewickim. Jesienią 1921 r. przedstawiciel pełnomocny Rosji Radzieckiej w Warszawie Lew Karachan posunął się nawet do propozycji przekazania Polsce 10 mln. rubli w złocie w zamian za wydanie Petlury i działaczy antyradzieckich. Wprawdzie Piłsudski propozycję taką ocenił jako handel żywym towarem i pogwałcenie azylu wobec ludzi, którzy razem z nami walczyli, ale polscy przyjaciele Atamana zaczęli poważnie obawiać się o jego życie. Toteż Henryk Józewski potajemnie przewiózł go z Tarnowa do Warszawy, a następnie zakonspirował we wsi Kośmin pod Grójcem37. Po paru miesiącach, gdy sprawa ucichła Petlura zamieszkał w Warszawie wraz z żoną Olgą i córką Łesią pod przybranym nazwiskiem Włodzimierza Redlicha, starając się sprawować kierownictwo polityczne nad rządem i ewakuowanymi instytucjami ukraińskimi.

Należy podkreślić, że Petlura rezygnując z części Wołynia i etnicznie mieszanej Galicji Wschodniej, domagał się, aby państwo polskie stworzyło pełne możliwości rozwoju dla żyjącej tam ludności ukraińskiej. W liście do Piłsudskiego z dnia 14 lipca 1920 r. pisał: Galicyjską część narodu ukraińskiego trzeba pozyskać i zachęcić do wspólnej pracy. Ja wierzę, że jest to sprawa nie tylko możliwa, ale z punktu historycznego konieczna. Z pełnym poczuciem odpowiedzialności o przyszłość, o los obu narodów należy przystąpić do tej sprawy, nie ulegając wrażeniom niedawnych przeżyć, a przeciwnie kierować się wyłącznie myślą o czasie przyszłym republiki. Dlatego też należy podjąć takie kwestie jak: a/ amnestia dla wszystkich, którzy w dobrej wierze służyli swemu narodowi walcząc o suwerenność Galicji Wschodniej, b/ wolny wstęp wszystkich zdolnych do służby wojskowej galicjan do armii sojuszniczych, c/ zachęcanie miejscowych Ukraińców do brania aktywnego udziału w życiu kraju, i d/ rozpoczęcie rozmów władz polskich z przedstawicielami społeczności ukraińskiej Galicji Wschodniej. […] Właśnie teraz trzeba nam myśleć o tym, bo odpowiadamy przed historią i ludźmi obecnego pokolenia, bo odpowiadamy nie tylko za współczesność ale i za przyszłość38.

Piłsudski odchodzi do Sulejówka. Petlura opuszcza Polskę

W 1923 r. sytuacja Petlury znacznie się pogorszyła, zwłaszcza po wycofaniu się marszałka Piłsudskiego z czynnego życia politycznego. Na najwyższe instytucje państwowe odtąd bezpośredni wpływ miała narodowa demokracja i ugrupowania z nią związane, nie poczuwające się do solidarności z ukraińską emigracją polityczną, toteż naciskane przez radziecką dyplomację domagającą się ścisłego przestrzegania postanowień traktatu ryskiego nie zamierzały ułatwiać wykonywania przez Atamana Głównego jego funkcji politycznych. Ponadto na jaw wyszły próby penetracji ukraińskich środowisk emigracyjnych przez bolszewickie służby specjalne. Dlatego też Petlura podjął ostateczną decyzję wyjazdu na Zachód, gdzie już wcześniej emigrowała znaczna część członków rządu i Rady Republiki. Jego wyjazd bezpośrednio przyśpieszyło wykrycie w grudniu 1923 r. w ukraińskiej misji, przekształconej już wówczas w Komisję Likwidacyjną, w Warszawie moskiewskiego agenta39. 31 grudnia 1923 r. Symon Petlura opuszcza Warszawę i udaje się przez Wiedeń, Budapeszt, Berno i Genewę do stolicy Francji, wiosną 1924 r. Tam próbuje on skonsolidować ukraińskie środowiska emigracyjne. W październiku 1925 r. doprowadza do założenia rządowego organu prasowego pn. „Tryzub”. Wielkie nadzieje wzbudził w nim zamach majowy Piłsudskiego. Tym bardziej, że w tym czasie przybył Paryża z polecenia Piłsudskiego Tadeusz Hołówko, który odbył szereg konferencji z Atamanem40. Ta aktywna działalność Symona Petlury została niespodziewanie przerwana. 25 maja 1926 r. kilka minut po godzinie 14 zginął tragicznie od kuli Szlomy Schwartzbarda, który w późniejszym procesie sądowym zeznał, że uczynił to chcąc pomścić ofiary żydowskich pogromów, za które jego zdaniem osobiście odpowiedzialny był Petlura. W jego pogrzebie uczestniczyła oficjalna delegacja polska. Wydaje się, że nieprzypadkowym fakt, że śmierć Petlury nastąpiła po objęciu w Polsce rządów przez Piłsudskiego. Znając stosunki łączące obu polityków oraz ich poglądy na kwestię gwarancji niepodległości państw międzymorza, Moskwa obawiała się uaktywnienia współpracy polsko-ukraińskiej. GPU wielokrotnie informowało władze radzieckie, że „elementy kontrrewolucyjne” na Ukrainie są przekonane, iż Piłsudski przy pomocy Ententy na pewno będzie się starał „zabrać Ukrainę do Dniepru”41. Z niepokojem obserwowano też tendencje prometejskie w skupionych w Polsce środowiskach emigracji politycznej narodów zniewolonych przez Rosję Radziecką.

***

Historia pokazała, że dla idei państwowej Ataman Petlura gotów był poświęcić wszystko, nawet kwestię zjednoczenia (soborności) wszystkich ziem zamieszkałych przez Ukraińców. To świadczyło o jego dojrzałości politycznej, objawiającej się zdolnością do kompromisów42. W liście z 3 listopada 1920 r. do posła URL w Szwajcarii Mykoły Wasylka tak wyjaśniał swe poglądy na powyższą kwestię: Ja nigdy nie byłem maksymalistą w sprawach terytorialnych, bo uważam takie stanowisko za iluzoryczne, a przy obecnym wkładzie sił wewnętrznych na Ukrainie za wprost zbrodnicze[…]. Niech fantaści polityczni obrzucają mnie za to błotem i prowadzą agitację, – ja jestem przekonany, że droga na której stoję, szybciej do celu prowadzi i zamiast marzeń daje solidne podstawy do budownictwa państwowego43.

Był więc Symon Petlura politykiem realistycznym. Realizm ten doprowadził go do sojuszu z Polską. Sojusz ten wprawdzie nie przyniósł niepodległości Ukrainie, ale czy bez tego sojuszu bolszewicy i ówcześni moskiewscy decydenci myśleliby o Ukrainie w kategoriach republiki związkowej? Czy bez tej walki Ukraińców w 1920 r. Moskwa uważałaby za potrzebne ustępstwa w dziedzinie języka ukraińskiego i ukraińskiej kultury w latach dwudziestych?

Dr Stanisław Stepień – historyk W 1990 r. założył w Przemyślu Południowo-Wschodni Instytut Naukowy, którego do dziś jest dyrektorem. Członek rzeczywisty Towarzystwa Naukowego im. T. Szewczenki we Lwowie. Wiceprezes Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Ukrainoznawczego w Warszawie.

1 S. Skrypnyk, Do żyttjepysu Symona Petlury, [w:] Wołyń – S. Petluri. 1929-1936, Riwne 1936, s. 8-9; W. Markuś, Bili plamy w doslidżenni biohrafiji S. Petlury, „Suczasnist” 1983, nr 10, s. 98-106.

2 S. Skrypnyk, op. cit., s. 16.

3 М. Sławinśkyj Symon Petlura (1879-1926) [w:] Symon Petlura. Derżawnyj muż Nju Jork 1957, s. 17.

4 І. Rudycziw, Symon Petlura w mołodosti, [w:] Симон Петлюра в молодості, pid red. A. Żuka, Lwiw 1936, s. 9-10.

5 О. Hołobućkyj, Szlach do zwytjahy, [w:] Symon Petlura ta ukrajinśka nacionalna rewolucija. Zbirnyk prać, Kyjiw 1995, s. 21.

6 Prokop Poniatenko (1880-?), bliski przyjaciel S. Petluryym), członek RUP, a później Ukraińskiej Socjal-Demokratycznej Partii Robotniczej. W 1904 r. wraz z Petlurą wyjechał do Galicji, gdzie pracował w Komitetu Zagranicznego RUP. W 1917 r. wszedł w skład Centralnej Rady, pracował w sekretariacie spraw wewnętrznych URL, a następnie był konsulem w Katerynodarze (także w czasach Hetmanatu). W okresie Dyrektoriatu był członkiem Ukraińskiej Misji Dyplomatycznej w Warszawie (1919-1920). W 1921 r. powrócił na Kubań i ślad po nim zaginął.

7 S. Stępień, Lwiwśkyj period żyttia S. Petlury: wpływ hałyćkoho seredowyszcza na mołodocho polityka (listopad 1904 r. – grudzień 1905 r.), Ukrajinśkyj Istorycznyj Żurnał” 2009, nr 3, s. 27-34

8 Ołeksander Salikowski (1866-1925), działacz polityczny, publicysta. W 1917 r. przewodniczący Rady Ukraińskiej w Moskwie. W 1atach 1918-1919 poseł URL w Rydze, 1920 minister spraw wewnętrznych. W latach dwudziestych red. czasopism: „Ukrajinśka Trybuna”, „Trybuna Ukrajiny”, „Ukrajinśka Sprawa”.

9 Zob. O. Łotoćkyj, Storinky mynułoho, t. II, Warszawa 1933, s. 162, 210, 241.

10 Ibidem, t. III, s. 183-184.

11 Zob. B. Urbanowski, Józef Piłsudski – marzyciel i strateg, Warszawa 1997, t. II, s. 191.

12 Cyt. za „Nowa Rada” 1 II (19 I) 1919 r., nr 23.

13 Centralnyj Derżawnyj Archiw Wyszczych Orhaniw Włady ta Uprawlinnja Ukrainy, Kyjiw (dalej CDAWOW), f. 3766, op. 1, spr. 22, k. 2-11, 141.

14 W. Gostyńska, Stosunki polsko-radzieckie (1918 – 1919), Warszawa 1972, s. 294.

15 Zob. S. Petlura, Statti…, t. 2, s. 357 – 358.

16 CDAWOW, f. 3696, op. 2, spr. 280, k. 27 – 34, ibidem, spr. 21, k. 96, 198.

17 Szczegółowo kwestię tę przedstawił gen. T. Kutrzeba w pracy: Wyprawa kijowska 1920 r., s. 26. Zob. także K. Świtalski, Diariusz 1919-1935, Warszawa 1992, s. 36, 47.

18 W. Legutko, 4 Pułk Strzelców Podhalańskich, Warszawa 1929, s. 9-10.

19 A. Garlicki, op. cit., s. 341.

20 P. Wandycz, Soviet-Polish Relations 1917 – 1921, Cambridge, Massachusetts 1969, s. 157.

21 Zob. J. Ulrych, Ze wspomnień 1919 – 1931. Pamiętnik trzydziestolecia niepodległej Polski, Nowy Jork 1948.

22 L. K., Ekspozytura Ministerstwa Spraw Wojskowych do Spraw Ukraińskich w roku 1920. „Niepodległość” 1962, t. 7, s. 237.

23 Zob. np. S. Grabski, Pamiętniki, t. II, Warszawa 1989, s. 145-146. Autor tej publikacji na znak protestu przeciwko proukraińskiej polityce Piłsudskiego zrezygnował z przewodnictwa sejmowej komisji spraw zagranicznych i złożył „ostry protest przeciwko samowolnemu przez Naczelnika Państwa wciągnięciu narodu polskiego w wojnę nie o nasze, ale o obce – Ukraińców, którzy od czasów kozackich zawsze się do nas wrogo odnosili”. W innej zaś pracy tenże Grabski zanotował: „Ostrzegałem Piłsudskiego, że Petlura zwodzi zarówno jego jak i Polskę … Piłsudski miał na taki argument tylko jedną odpowiedź: „Odmowa pomocy narodowi, z którym żyliśmy w dobrowolnym związku pięćset lat, byłaby plamą na polskim honorze” – zob. S. Grabski, The Polish-Soviet Frontier, New York bmw., s. 21.

24 Zob. R. Dmowski, Polityka polska i odbudowanie państwa, Warszawa 1989, t. 2, s. 172.

25 S. Petlura, Statti…, [t.1], Nju Jork 1956, s. 266-269

26 CDAWOW, f. 3696, op. 1, spr. 124, k. 23-26; zob. także, Dokumenty i materiały do historii stosunków polsko-radzieckich (listopad 1918 – kwiecień 1920), t. 2, Warszawa 1961, s. 745-747. Podpisanie umowy faktycznie odbyło się już 22 kwietnia, bo fakt ten nastąpił o godz. 1.40 choć w literaturze przyjęło się datować ją na 21 kwietnia.

27 S. Mikulicz, Prometeizm w polityce II Rzeczypospolitej, Warszawa 1971, s. 99.

28 P. Szandruk, Ukrajinśka armija w borot’bi z Moskowszczynoju, „Zа Derżawnist’” 1934, z. 4, s. 207.

29 J. Piłsudski, Pisma zbiorowe, t. V, Warszawa 1937, s. 159.

30 P. Susłow, Politiczeskoje obiezpieczenije sowietsko-polskoj kampanii 1920 goda, Moskawa-Leningrad 1930, s. 37.

31 K. Świtalski, op. cit. s. 59.

32 M. Lepecki, op. cit., s. 144.

33 Ukrajinśka rewolucija (dokuemnty)1919-1921, pod red. T. Hunczaka, Nju Jork 1984, s. 421 – 427. A. Kolańczuk, Internowani żołnierze armii UNR w Kaliszu, 1920 – 1939, Kalisz-Przemyśl-Lwów 1995, s. 84

34 L.K., Ekspozytura …, s. 77.

35 Na siedzibę rządu URL i głównego dowództwa wojsk ukraińskich władze polskie przeznaczyły tarnowski Hotel „Bristol”.

36 О. Łotoćkyj, Symon Petlura, Warszawa 1936, s. 34 – 35.

37 H. Józewski, Zamiast pamiętnika (2), „Zeszyty Historyczne” 1982, nr 60, s. 124 – 125.

38 Zob. Symon Petlura. Stattiі …, [t.1], Mju Jork 1956, s. 269.

39 W. Iwanys, Symon Petlura prezydent Ukrajiny, 1879 – 1926, Toronto 1952, s. 219.

40 B. Urbankowski, op. cit., s. 400-401.

41 Derżawnyj Archiw Żytomyrśkoji ObłastiŻytomyr (DAŻO), fond 85, op. 1, spr. 321, k. 13.

42 Droga życiowa Petlury w wielu wypadkach zbieżna jest z losami i działalnością J. Jednakże w przeciwieństwie do polskiego przywódcy nie mógł Ataman odwołać się do tradycji narodowo-wyzwoleńczej współczesnych mu pokoleń (jaką dla Polaków były powstania listopadowe i styczniowe). Nie mógł też oprzeć swego autorytetu o własne zaangażowanie niepodległościowe przed I wojną światową, które pozwoliłoby mu wychować szczerze oddanych zwolenników (jakimi byli strzelcy, a późnej legioniści). Ze względu na historycznie ukształtowaną plebejską strukturę społeczności ukraińskiej, nie mógł Petlura całkowicie zrezygnować z populistycznych, demagogicznych haseł, na ogół niemożliwych do realizacji, co z kolei obniżało jego autorytet jako człowieka, który nie potrafi zrealizować dawanych obietnic.

43 Cyt. za О. Łotoćkyj, Symon Petlura…, s. 17.

Okręt flagowy na wzburzonych falach

Bogdan Góralczyk

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w:
"Nowy Prometeusz" nr 1, październik 2011, ss. 81-85]

Wśród kilku priorytetów polskiej prezydencji w UE znajduje się Partnerstwo Wschodnie. Jest pierwszym polskim unijnym projektem, a przynajmniej przygotowanym przy naszym walnym współudziale, więc jest o co walczyć. Jednakże realizacja tego celu może okazać się niezwykle trudna, bo warunki dla rozwoju tej inicjatywy nie są sprzyjające. Tym samym, przed polska dyplomacją stoi poważny test: czy potrafimy skutecznie bronić swoich interesów i programów?

Same przeszkody

Jeśli nie będziemy aktywni, stanowczy, zaradni i konsekwentni, Partnerstwo Wschodnie może odejść na bok i stracić na znaczeniu. Na czas polskiej prezydencji przypadają początki trzech ważnych ogólnoeuropejskich debat: budżetowej na lata 2014-2020, Paktu Solidarności Europejskiej i na temat polityki spójności w ramach strategii „Europa 2020”. Jeśli do tego dodamy, ciągle wzbudzający emocje, bo też kosztowny, pakiet energetyczno-klimatyczny, wyłania się trudna agenda, w ramach której trudno będzie wysupłać więcej środków dla Partnerstwa Wschodniego, niż przyznane mu w obecnej perspektywie finansowej, do 2013 r., 600 mln euro. A bez większych środków trudno spodziewać się, że Partnerstwo mocno ruszy z kopyta. Jest zrozumiałe, że nie ma spraw ważniejszych, a zarazem trudnych dla wszystkich państw członkowskich, niż kwestie budżetowe. Tym bardziej teraz, gdy Europa w dobrej kondycji finansowo-budżetowej nie jest, o czym świadczy kryzys Eurozony i poważne kłopoty kilku państw członkowskich, barwnie nazwanych PIIGS, które mają spore trudności z własnym budżetem (chodzi o Irlandię, Grecję, Hiszpanię, Portugalię i Włochy). W takich okolicznościach debata nad finansami będzie szczególnie trudna.

Drugi czynnik, który z całą pewnością utrudni utrzymywanie Partnerstwa Wschodniego na agendzie, to przedłużający się, trudny do przewidzenia w skutkach, kryzys w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie. Te kwestie, wszystko na to wskazuje, w trakcie polskiej prezydencji pozostaną aktualne. Europa, co naturalne, będzie bardziej patrzyła raczej na południe niż na wschód, a ostatni moment jej większego zainteresowanie Europa Wschodnią, miał miejsce w czasie kryzysu po ostatnich wyborach na Białorusi pod koniec ubiegłego i na początku bieżącego roku. To właśnie one, jak wiele na to wskazuje, mocno rozczarowały niemieckie elity co do głębszego zaangażowania na wschodzie – i to jeszcze przed rekcją domina w państwach arabskich, zapoczątkowaną w Tunezji.

Oczy Europejczyków są skierowane teraz na południe, a nie na wschód. W tym kontekście warto też zwrócić uwagę na to, iż jedno z państw członkowskich naszej „trójki” – Cypr, w znanej analizie Marka Leonarda i Nicu Popescu nazwany „rosyjskim koniem trojańskim w UE”, nie tylko nie będzie Partnerstwa wspierał, ale kierował uwagę na swój region.

Uogólniając, zapoczątkowana w 2004 r. Europejska Polityka Sąsiedztwa nie ma teraz sprzyjających wiatrów, bo gorącymi tematami są włoska wysepka Lampedusa czy konieczność zacieśnienia zewnętrznych bram układu z Schengen. O tej zmianie kierunków zainteresowań jednoznacznie świadczy sygnowany przez Francję, Hiszpanię, Grecję, Cypr, Maltę i Słowenię, non paper z 14 lutego br., wzywający do wzmocnienia kierunku śródziemnomorskiego w ramach Europejskiej Polityki Sąsiedztwa. A Włosi już też – i to kilkakrotnie – dawali do zrozumienia, że są zainteresowani wyłącznie tym kierunkiem polityki sąsiedztwa.

Wspólnie – ale jak?

Ten dokument i apel powinien być przesłaniem dla polskiej dyplomacji: sami nie zdziałamy wiele, musimy mieć sojuszników. Doświadczenie z zebraniem 20. prezydentów w Warszawie na spotkanie z prezydentem Barackiem Obamą dowodzi, po pierwsze, że możemy i umiemy coś zrobić, a po drugie i ważniejsze – że Warszawa się liczy i z Warszawą się liczą.

W trakcie polskiej Prezydencji nadarzą się jeszcze dwie poważne okazje, by zwrócić uwagę Europy na wschód, a nie tylko południe. Pierwsza, to oczywiście szczyt Partnerstwa Wschodniego w Warszawie pod koniec września, a druga, chyba wcale nie mniej ważna, to planowane na listopad w Poznaniu Forum Społeczeństwa Obywatelskiego. Albowiem to właśnie budowa społeczeństw obywatelskich na Wschodzie powinna należeć do naszych, przynajmniej środkowoeuropejskich, priorytetów. Prezydencja węgierska nie spełniła pod tym względem oczekiwań; nie dała sześciu partnerom na wschodzie nowej nadziei. Co więcej, jej przebieg stanowi ważne przesłanie dla Warszawy: jeśli zajmiemy się własną historią i „polityką historyczną”, jeśli pogrążmy się w wewnętrznych bojach w trakcie kampanii wyborczej, to zapomnijmy o skutecznym przeprowadzeniu naszych pomysłów dotyczących Wschodu. Media, a za nimi politycy, chętniej zajmą się naszą polityką wewnętrzną, a nie naszymi postulatami.

Dla Partnerstwa Wschodniego wskazana byłaby synergia co najmniej kilku sił ten projekt wspierających. Oczywiście, możemy tu liczyć na „współrodzica” projektu, czyli Szwecję i być może, o ile okoliczności zewnętrzne na to pozwolą, na Danię, ostatnio wnikliwie rozpatrującą zapisy Schengen.

Naturalną platformą wspierania tego projektu powinna być Grupa Wyszehradzka, ale ta, mimo 20 lat swego istnienia (kto słyszał o tych obchodach?) może być targana sprzecznościami węgiersko-słowackimi z racji zapowiadanego przez premiera Viktora Orbána nadania węgierskim mniejszościom w państwach ościennych czynnych praw wyborczych, co się u sąsiadów nie podoba. Węgry zajęte są teraz sobą i przyjmowaniem w drugiej połowie 2011 r., a więc dokładnie w trackie polskiej prezydencji, ponad 20 ustaw okołokonstytucyjnych, by z dniem 1 stycznia 2012 r. weszła w życie sztandarowa inicjatywa Victora Orbána, czyli nowa Konstytucja. Węgry pozostaną trudnym partnerem, bo skoncentrowanym na sobie, mimo tego że cały czas deklarującym sojusz z Warszawą. Nie wiadomo, czy sprzyjający Partnerstwu Czesi, bo to przecież w Pradze ten projekt faktycznie się narodził, wystarczą Warszawie do przeprowadzenia tej misji.

Jeśli oni zechcą chcieć

Kto wie, czy najtrudniejsze wyzwania – jakby tego, co powyżej jeszcze było mało! – nie tkwią jednak na Wschodzie, wśród państw partnerskich. Jedno należałoby powiedzieć wyraźnie: chociaż mówimy o „polityce wschodnioeuropejskiej”, musimy zdecydowanie dywersyfikować podejście do tych sześciu partnerów. Czym innym są państwa kaukaskie, czym innym pogrążona w wewnętrznym kryzysie Mołdawia, czym innym coraz bardziej eurosceptyczna, jak świadczą sondaże, Ukraina, a czym innym trzymana żelazna dyktatorską ręką Białoruś. Do każdego z tych partnerów trzeba zastosować inne narzędzia i proponować nieco odmienne sposoby działania, co wymaga sporej zręczności i kunsztu dyplomatycznego. Wystarczy go nam?

Skupię się tutaj tylko na dwóch partnerach dla Polskich najważniejszych – Ukrainie i Białorusi. Co do pierwszej, to mamy już jasność, że swoją szansę europejską, jak wyłoniła się po ”pomarańczowej rewolucji” zaprzepaściła. Zarówno tamtejsze aktualnie rządzące elity, jak też nie mała część społeczeństwa, postrzegają swoją szansę bardziej w Rosji, niż w UE, co do której są rozczarowani. No bo ani jasnej perspektyw członkostwa, ani nawet – tak priorytetowo traktowanej przez Kijów – perspektywy zniesienia wiz nie ma. Co więcej, nie ma też konkretnych pieniędzy, tymczasem premier W. Putin przynajmniej finansowe kokosy obiecuje. Wielu na Ukrainie w te rosyjskie obietnice wierzy, bo tam one są, a ze strony Europy zamiast obietnic częściej słychać przygany.

Białoruś – tu Aleksander Łukaszenka, jak się wydaje, nie tylko nie ma żadnego zamiaru ustąpić, ale daje nawet sygnały o możliwości budowy dyktatury dynastycznej. Co z tego będzie, oczywiście nie wiemy, ale jedno jest na dziś jednoznaczne i pewne: to partner, którego Europa nie chce, w oficjalnych stosunkach z Mińskiem powstał impas. Co zrobi Warszawa, żeby przekonać europejskie stolice, że Łukaszenka to nie cała Białoruś i tamtejsze społeczeństwo?

Musimy pamiętać – i z tego wychodzić – że społeczny nacisk na reformatorskie i zgodne z europejskimi oczekiwaniami zmiany na Ukrainie jest słaby, a na Białorusi został raz jeszcze po ostatnich wyborach przemocą zduszony. Samo wołanie o demokrację, jak też już wiemy, także nie wystarczy. Albowiem jeśli oni nie „zechcą chcieć”, to nawet największe apele i poświęcenia ze strony Warszawy nie wystarczą, by zmusić europejskich partnerów do zaangażowaniu się na Wschodzie. Innymi słowy, nie osiągniemy sukcesu i nie przeforsujemy dalszego rozwoju Partnerstwa Wschodniego bez należytej pracy również na Wschodzie, a nie tylko wewnątrz UE. Najlepiej byłoby to uczynić w większym gronie, ale głosy na ten temat z wewnątrz Grupy Wyszehradzkiej są wręcz znikome, więc Warszawa musi chyba poszukać szerszego i nieco innego sojuszu ad hoc w tej sprawie, a przy okazji rozsądzić programowy dylemat: czy stawiamy na liberalizację, czy maksymalistycznie na demokratyzację istniejących reżimów?

Pamiętajmy, że możliwości oddziaływania na władze na Wschodzie, jak już dobrze wiemy, mamy mocno ograniczone. Dlatego, jak się wydaje, trzeba wykonać tym większą pracę nad tamtejszymi społeczeństwami, a przede wszystkim organizacjami budującymi społeczeństwo obywatelskie. Jeśli nasi partnerzy na Wschodzie będą aktywnie uczestniczyć w imprezach organizowanych podczas polskiej prezydencji i zwrócą na siebie pozytywną uwagę innych uczestników, to bardzo dobrze. Warto im w tym pomóc. Przykład konferencji donorów na rzecz Białorusi z początków lutego br. jest godny odnotowania. Kto jeszcze nam pod tym względem pomoże? Spore doświadczenie mają Czesi, jeszcze większe Niemcy czy państwa skandynawskie, o ile chciałyby się w ten proces zaangażować. Czy zechcą? Myślę, że podpowiedzi ze strony Warszawy są w tej dziedzinie więcej niż wskazane.

Co robić?

Ten proces może być tylko stopniowy. Przystosowanie partnerów na Wschodzie do europejskich standardów, to już wiemy, nie będzie ani łatwe, ani krótkotrwałe. Tamtejsze społeczeństwa są oporne, mentalnościowo od europejskiego systemu wartości odległe, za to elity albo skorumpowane, albo kierujące się zgoła niedemokratycznymi odruchami. Tym samym, tzw. opór materii jest duży. Również Moskwa, dla całego przedsięwzięcia nieobojętna, jest w tych przedsięwzięciach ważna. Szczęśliwie, jej stosunki z Warszawą ostatnio się poprawiły i ociepliły. To element ważny i pozytywny.

W efekcie zapisów Traktatu z Lizbony rola prezydencji w UE zmalała. Jak widać chociażby z węgierskiego doświadczenia, bardziej będziemy gospodarzami w sensie logistyczno-administracyjnym, niż prawdziwymi inicjatorami projektów i zmian. Gospodarzami będą bardziej Herman van Rompuy i Catherine Ashton, aniżeli Bronisław Komorowski, Donald Tusk i Radosław Sikorski. Dlatego Warszawa powinna być skromna w obietnicach, a skuteczna w działaniach. Nie należy u progu prezydencji obiecywać partnerom na Wschodzie ani perspektywy członkostwa, ani umów stowarzyszeniowych z UE, ani strefy wolnego handlu, ani nawet harmonogramu znoszenia wiz, nie mówiąc już o nowych środkach finansowych, bo to naprawdę nie (tylko) od Warszawy zależy. Natomiast jeśli w wyniku naszej prezydencji posunęlibyśmy się naprzód w realizacji któregokolwiek z tych celów, to byłoby więcej niż dobrze. A przy okazji nie sprawdziłyby się, nierzadko ostatnio stawiane, prognozy sceptyków, już odkładających Partnerstwo Wschodnie do politycznego lamusa.

Jedno wydaje się pewne – i niech to stanowi końcowe memento: bez prawdziwych sojuszy, bez politycznego wsparcia i koalicji na rzecz Partnerstwa Wschodniego – i to raczej szerszej niż tylko w wykonaniu borykającej się z wewnętrznymi trudnościami Grupy Wyszehradzkiej – programu tego nie uratujemy, a tym samym zatopimy projekt, dotychczas traktowany przez polską dyplomację jako jej okręt flagowy. Podkreślmy raz jeszcze, że chodzi tu też o pierwszy prawdziwie polski projekt unijny. Unii, jak dotychczas, brakowało w stosunkach ze Wschodem jednolitej strategii, konsekwencji i charakteru, toteż Warszawie nie może tych cech zabraknąć. Stawka jest niezwykle wysoka, a fale rozhuśtane. Pora uruchomić wyobraźnię i walczyć z przeciwnościami, których nazbierało się co niemiara. Ciekawe, jak z tego egzaminu wyjdziemy.

prof. Bohdan Góralczyk – profesor w Centrum Europejskim Uniwersytetu Warszawskiego, b. ambasador, publicysta, redaktor naczelny rocznika naukowego „Azja-Pacyfik”.