Portret polityczny Mehemmeda Emina Resulzade – więźnia sumienia, polityka, publicysty

Shahla Kazimova

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w: 
"Nowy Prometeusz" nr 4, październik 2013, ss. 97-113]

Nie jest łatwo w ramach jednego artykułu opisać portret polityczny Mehemmeda Emina Resulzadego, jednego z najbardziej aktywnych publicystów i polityków Azerbejdżanu początku XX w. Ów barwny polityk reprezentował w różnych okresach swojego burzliwego życia różne poglądy, ewoluując wraz ze zmieniającymi się ideami i prądami. Jako zwolennik reform w muzułmańskim społeczeństwie opowiadał się za pozytywnymi rozwiązaniami, jakie widział w owym czasie w ideach socjalistów, panislamistów, panturkistów czy turkistów. Mehemmed Emin Resulzade – myśliciel, dziennikarz, ideolog, działacz oświatowy, literat, mąż stanu był jednym ze sztandarowych liderów ruchu narodowego Azerbejdżanu, zapisał się w historii współczesnej państwowości swojego kraju jako jeden z twórców koncepcji państwa narodowego. Mimo, że za czasów Azerbejdżańskiej Republiki Demokratycznej (1918-1920) bardzo krótko piastował stanowisko marszałka Rady Narodowej (27 maja – 17 czerwca oraz 16 listopada – 7 grudnia 1918 roku), jest utożsamiany z pierwszą republiką.1 Wynikało to z tego, że jako polityk, ideolog miał duży wpływ na myśl polityczną środowisk azerbejdżańskich narodowców. Po upadku Azerbejdżanu działał na emigracji, reprezentował Azerbejdżan w ruchu prometejskim, zapoczątkował rozwój azerbejdżańskiej prasy emigracyjnej, wydając takie tytuły jak „Jeni Kafkasja” (1923-1927), „Azeri Turk” (1928-1930), „Odlu Jurt” (1929-1931), Istiklal (1832-1934), Kurtulusz (1934-1939).

Azerbejdżańscy politycy na emigracji dostosowywali swoje nazwiska do fonetycznych zasad języków obowiązujących w tych państwach. Stąd mamy kilka wersji nazwiska Resulzadego: Rasulzade, Resul-zade, a w Turcji jest znany jako Mehmet Emin Resulzade, pod francuskimi tekstami zaś podpisywał się jako Rassoul-Zadé. Stosujemy wersję Resulzade, gdyż sam myśliciel właśnie tak się podpisywał.

O latach młodości Mehemmeda Emina Resulzadego wiemy niewiele. Urodził się on 31 stycznia 1884 roku w bakijskiej wiosce Nowchany. Pochodził z tradycyjnej, religijnej rodziny. Jego ojciec Hadży Molla Alekper był mułłą, szyickim duchownym. Z rodzinnej tradycji Resulzade wyniósł nie tylko znajomość zasad wiary i języka perskiego, lecz i dużą pobożność. W jednym z artykułów tak wspomina swoje dzieciństwo: „Pamiętam. Często chodziłem do meczetu. W wieku, w którym według szarijatu (prawo islamu – S.K.) nie musiałem jeszcze odprawiać namazu (modlitwy – S.K.) w przeciwieństwie do wielu brodatych (autor ma na myśli duchowieństwo), którym niejeden namaz przepadł, byłem bardzo chętny do wykonywania modlitw. Nocami w czasie Ramadanu2 chodziłem do meczetu i modliłem się do świtu. Meczet był moim umiłowanym miejscem. Tak samo jak kiedyś z dużym entuzjazmem chodziłem do szkoły, później do warsztatu, z tym samym entuzjazmem chodziłem do meczetu.”3

Mimo, że Resulzade pochodził z tradycyjnej szyickiej rodziny, ojciec skierował go do szkoły świeckiej, tak zwanej szkoły rosyjsko-tatarskiej.4 Po jej ukończeniu kontynuował naukę w Bakijskiej Szkole Technicznej. Wielu rówieśników Mehemmeda Emina wyjeżdżało na studia do Moskwy, Petersburga bądź na uniwersytety w miastach Europy. Miejscowa burżuazja nie chciała w niczym ustępować młodzieży zachodniej. Przyczyną, dla której Resulzade nie kontynuował nauki za granicą, była prawdopodobnie zła sytuacja materialna rodziny. Dało to znać o sobie później, w życiu politycznym Resulzadego. Tym, co odróżniało go od kolegów, którzy władali językami zachodnimi, mieli zachodnie wykształcenie i siłą rzeczy lepiej poznali demokratyczne wartości Europy, była lepsza orientacja w sytuacji wewnętrznej kraju. Młody człowiek wyjeżdżając na Zachód krytycznie patrzył na problemy swojego narodu. Pomiędzy nim, a jego rodakami powstawała przepaść kulturowa. Widział problem, ale nie wiedział jak go rozwiązać. Resulzade zmieniał się mentalnie wraz ze swoim otoczeniem. To według nas jest główną przyczyną, dlaczego to właśnie on, a nie kto inny był utożsamiany z ruchem narodowym Azerbejdżanu.

Już jako młody człowiek, Resulzade zaczął zajmować się polityką. Raziło go nierówne traktowanie muzułmanów, przeciwstawiał się też rusyfikacyjnej polityce caratu. Uważał, że muzułmanie w Rosji zawsze byli traktowani jako „obywatele drugiej klasy”.5 W 1903 roku założył tajną młodzieżową organizację, zadaniem której było gromadzenie miejscowej młodzieży, głównie z rosyjskich, lecz także i innych szkół w celu budzenia w nich sprzeciwu wobec rusyfikacji, a także popularyzacji języka azerbejdżańskiego, którego nie uczono w rosyjskich szkołach. Organizacja zajmowała się również propagowaniem azerskich utworów literackich oraz agitacją przeciwko panującemu reżymowi caratu. Widząc rosnące wpływy rosyjskich socjalistów wśród robotników rafinerii bakijskich, Resulzade wraz z kolegami rozpoczął pracę propagandową wśród robotników muzułmańskich. Drukowano ulotki o rewolucyjnej treści, roznoszono je po różnych zakładach oraz rozsiewano socjalistyczne idee spotykając się z robotnikami.6

W okresie napięcia przedrewolucyjnego, Socjaldemokratyczna Partia Robotnicza Rosji (SDPRR) aktywnie działała wśród robotników zakładów naftowych w Baku. Rosyjscy socjaliści mieli swój oddział w mieście. Jednak ich praca była skierowana głównie do rosyjskich robotników. Istniała potrzeba stworzenia oferty politycznej dla rzeszy muzułmańskich robotników. Zajęli się tym przedstawiciele miejscowej inteligencji, między innymi Resulzade. W 1904 roku powstała Muzułmańska Partia Socjaldemokratyczna – Hummat (Hümm t). Wśród założycieli partii byli członkowie SDPRR, Meszadi Azizbekov i Sultan Medżyd Efendijev. Prawdopodobnie z tej właśnie przyczyny przyjmuje się, że Hummat powstał na bazie rosyjskiej partii socjaldemokratycznej. Mimo współpracy tych dwóch organizacji, nie doszło między nimi do zjednoczenia. Hummat działał jako samodzielna partia. Ciekawym faktem jest to, że późniejsi narodowcy – założyciele partii Musawat (Musavat) – wywodzili się z tej właśnie grupy.

Historyk Tadeusz Świętochowski prezentuje ciekawą paralelę pomiędzy Hummatem i polskim PPS-em. Pisze on, że azerbejdżańska partia socjalistyczna z natury swojej była bliższa PPS-owi, niż SDPRR, „z czasem także posługiwali się podobną terminologią: „narodowy język”, „narodowy komunizm” nawet „narodowy islam(…)”.7 Resulzade później tak opisał rewolucjonistów azerbejdżańskich: „Kadry młodzieży rewolucyjnie nastrojonej, dotąd sympatyzującej z rosyjskimi ruchami rewolucyjnymi, w 1905 roku poszły swoją drogą, drogą własnego rewolucyjnego nacjonalizmu” [podkr. w oryginale – SK]8.

Hummat wydawał podziemną gazetę o tej samej nazwie. Gazeta „Hummat” wychodziła od końca 1904 do 1905 roku.9 Hummatyści zdążyli wydać jedynie sześć numerów czasopisma. W lutym 1905 roku policja zamknęła gazetę, uznając jej działalność za szkodliwą. Niestety nie zachowały się jej wydania. Resulzade w swoich wspomnieniach wydanych w 1954 roku na łamach gazety „Dunja” w Turcji wspominał o niej jako o pierwszej partyjnej gazecie w Azerbejdżanie10. W grudniu 1906 roku hummatyści przenieśli się do nowopowstałej gazety „Tekamul” (Təkamül – ewolucja). Prócz tego Resulzade współpracował z gazetami „Szergi-rus” (Şərqi-Rus – Wschodnia Rosja), „Hummet” (Dążenie), „Devet-Gocz”, (Dəvət-Qoç – Zaproszenie), „Irszad” (İrşad – wskazanie prawdziwej drogi), „Tereggi” (Tərəqqi – Postęp), „Joldasz” (Yoldaş – towarzysz) oraz czasopismami „Fujuzat” (Füyuzat – Dobrobyt, obfi tość) i „Wolna” (Fala).

Na początku swojej kariery Resulzade wiązał problemy narodowościowe między innymi z panującym wówczas kapitalizmem. Uważał, że zmiana ustroju spowoduje demokratyzację życia publicznego oraz polityki narodowościowej. Dowodził, że droga do wolności i szczęścia ludzi prowadzi przez wykorzenienie ustroju kapitalistycznego. Zburzenie kapitalizmu oznaczało w jego pojmowaniu obalenie caratu, który z założenia był złem, ponieważ jego podstawą było wykorzystywanie jednej grupy społecznej (klasy) przez drugą.

Resulzade całą nadzieję pokładał w budzącym się proletariacie, idealizowanym przez niego w charakterystyczny dla marksistów sposób. Resulzade uważał, że miejscowi socjaliści powinni współpracować z rosyjskimi działaczami o podobnych programach politycznych. Argumentował to tym, że muzułmanów-dziennikarzy jest niewielu i nie da się na ich bazie stworzyć silnej komórki. Wychodząc z podobnego założenia, twierdził: „… powinniśmy być sojusznikami innych, ponieważ mamy wspólne żądania”.11 Współpraca muzułmańskich socjalistów z rosyjskimi wynikała ze zbieżności celów i wspólnego elektoratu. Poza tym, nierosyjskich socjalistów kusiły hasła rosyjskich kolegów, głoszących równość wszystkich obywateli, niezależnie od różnic etnicznych, rasowych bądź religijnych.

Nasuwa się tutaj porównanie z Józefem Piłsudskim, który tak wspominał swoje młodzieńcze lata: „(…) W owe czasy głośną była na całym świecie walka <Narodnej Woli> rosyjskiej z caratem. (…) W tym właśnie czasie przyszła socjalistyczna moda. Moda dla nas Wilnian szła ze wschodu, z Petersburga… Petersburski socjalizm … dawał mi pewną nić przewodnią, pewien światopogląd.”12

Kolejnym ważnym tematem naświetlanym w publikacjach Resulzadego był konflikt ormiańsko-muzułmański (azerski), który wybuchł w lutym 1905 roku i trwał ponad rok. W gazecie socjaldemokratów „Devet Gocz” oraz w innych tytułach muzułmańskiej prasy ukazał się szereg artykułów Resulzadego na temat starć etnicznych. Wydarzenia te tak na niego wpłynęły, że wyraził swój żal w formie wiersza. Wiersz jego autorstwa „Nowhe” (Psalm), jest pełen goryczy, smutku; autor ubolewa, że „piękny Kaukaz się rujnuje”. Na tle tragedii obu narodów carat występuje jako demon, który cieszy się z przelanej krwi dwóch sąsiadujących od dawna narodów.13 Resulzade krytykował pokrętną politykę rosyjskiego caratu, która miała na celu skłócenie narodów poprzez wykorzystywanie i wzniecanie konfliktów etnicznych. Pisał w tej kwestii: „Obywatele, kochani bracia, kaukazczycy, serca których przepełnione są miłością do Ojczyzny! Te nieszczęścia, ta tragedia nie jest tylko nieszczęściem Muzułmanów bądź Ormian. To jest tragedia, nieszczęście całego Kaukazu, wszystkich Kaukazczyków”.14 Przytoczony fragment świadczy również o tym, że rozpatrywał Kaukaz jako całość, rozumiał, że losy narodów zamieszkujących ten region są związane ze sobą. Jest to ważne dla zrozumienia jego późniejszych aspiracji, budowanych na idei jedności Kaukazu. W artykułach dowodził, że zarówno Ormianie, jak i Azerbejdżanie są ofiarami państwa rosyjskiego, które inspiruje spory na tle etnicznym, żeby mieć pretekst do zaostrzenia policyjnej polityki, co w zamyśle przeciwdziałać ma nadchodzącej rewolucji. Kontynuując tę myśl w kolejnym artykule pisał, że Rosja dusi nie tylko muzułmanów i Ormian, ale i Gruzinów, Polaków i inne narody.15

W artykule „Dwa niuanse” Resulzade przeciwstawia się postawie ormiańskiej partii narodowej Dasznakcutiun (Ormiańska Federacja Rewolucyjna), która inspirowała ormiańskich robotników do domagania się, poprzez strajki, wyrzucania z pracy muzułmańskich robotników. Autor pisze, że pomimo faktu, iż Dasznakcutiun oficjalnie w swoim organie „Kajts” głosiła hasło: „Niech żyje socjalizm”, w rzeczywistości była ugrupowaniem nacjonalistycznym, swoją działalnością „przeciwstawiając przeciwko sobie biedotę, zadawała cios sprawie robotniczej” i pod maską socjalizmu przyczyniała się do powstawania antagonizmów.16 Obarczał ich odpowiedzialnością za narastające napięcia. Uważał, że jeżeli Dasznakcutiun rzeczywiście była partią działającą w interesie swego narodu, powinna była działać aktywnie na rzecz pokoju, uspakajać tłumy, a nie prowokować je.

W swojej publicystyce poświęconej starciom etnicznym, Resulzade zawsze wzywał wykształconych przedstawicieli obu stron do łagodzenia sytuacji, do okojowej mediacji. Dał się poznać jako humanista, aktywnie zaangażował się w działalność pokojową. Jako dziennikarz, włączył się do akcji pomocy ofiarom starć.

W celu rozwiązania problemu etnicznego proponował podjęcie trzech kroków: po pierwsze organizowanie pokojowych demonstracji, wieców wśród muzułmanów i Ormian, po drugie, angażowanie duchowieństwa w rozwiązanie konfliktu, a po trzecie, odwoływanie się do rozsądku inteligencji i wezwanie jej do zaprzestania pisania wrogo nastawionych tekstów, zażegnanie ostrej retoryki.

Obok wymienionych wątków, najbardziej zajmującymi Resulzadego tematami były: edukacja, kwestia szkolnictwa i potrzeba reform religijnych. Przewodnią linią jego publicystyki od początku, czyli od 1903 roku, aż do okresu emigracyjnego 1920 roku, było hasło „Niech żyje edukacja!”.17 Zresztą mniej więcej od 1908 roku widać ustąpienie nastrojów socjalistycznych na rzecz działalności kulturalno-oświatowej.18

Resulzade był przekonany, że droga do wyzwolenia wiedzie przez edukację. Rozumiał znaczenie języka rosyjskiego w kształceniu młodzieży muzułmańskiej. Krytykował fanatyzm religijny niektórych rodzin, które postrzegały rosyjski jako język „niewiernych” i ograniczały edukację swoich dzieci do nauki dogmatów religii i w najlepszym wypadku nauki języków orientalnych. Tłumaczył, że rosyjski jest potrzebny, aby lepiej radzili sobie w życiu i rozumieli swoje prawa. Resulzade uważał, że „szkoła podstawowa powinna być narodowa. Szkoła Podstawowa musi być rodzima dla miejscowej ludności. Edukacja w nich powinna być w języku ojczystym. Te szkoły powinny być zgodne z obyczajowością ludzi…”.19 A jaka była rzeczywistość? „Choć szkoły się nazywały muzułmańskimi i miejscowymi (w znaczeniu „narodowe” – SK) muzułmańska i miejscowa była tylko nazwa. „Przeznaczenie, z 25-30 godzin lekcyjnych tygodniowo, trzech godzin na język turecki i 2 godzin na lekcje szarijatu miało sprawić, że szkoły te miały być tureckie i muzułmańskie” Jeżeli dodamy, że lekcje tureckiego i szarijatu nie były obowiązkowe, to nikt nie wątpił w «narodowy» charakter tych szkół”.20 Za czasów niepodległej Republiki dużym sukcesem narodowców, szczególnie ówczesnego premiera Nasiba beja Jusufbejliego, ministra edukacji Raszid chana Gaplanova, jego zastępcy Hamid beja Szachtachtinskiego w tym również Mehemmeda Emina Resulzadego było przeforsowanie w parlamencie Azerbejdżanu 1 września 1919 roku ustawy o otwarciu pierwszego w świecie muzułmańskim laickiego Bakińskiego Państwowego Uniwersytetu21.

Jak wspomniano wyżej, Resulzade nie był przeciwko nauce języka rosyjskiego. Uważał, że jest to konieczne do nawiązania kontaktu z innymi narodami Imperium, ale nie powinien on dominować w kraju, gdzie większość stanowią nie-Rosjanie. Pytał się – na co nam są lekarze, prawnicy, nauczyciele, którzy nie rozumieją naszego języka? Komu mają oni służyć? Rozważania Resulzadego na temat języka ojczystego nabrały ostrości w 1914 roku i miały duży wpływ na odrodzenie politycznej świadomości narodowej Azerbejdżanów.

Dziennikarz nie obarczał całą odpowiedzialnością za tę dramatyczną sytuację wyłącznie biurokracji carskiej, nie zamierzał idealizować ówczesnego tradycjonalistycznego społeczeństwa muzułmańskiego. Z ostrą krytyką pisał również o wadach i ułomnościach współczesnych mu mieszkańców Azerbejdżanu. Resulzade, tradycyjny muzułmanin, w pierwszej dekadzie XX w. bardziej utożsamiał się ze światem islamu, wspólnotą wiernych – ummą, która stała ponad podziałami etnicznymi. Dlatego idea panturkizmu w tym okresie była dla niego mniej atrakcyjna, niż panislamizm. Panislamizm nie miał nic wspólnego z konserwatywnym radykalizmem religijnym, jak to próbowali przedstawić rosyjscy nacjonaliści. Podobnie jak panturkizm, miał głównie charakter kulturalno-oświatowy, walczył z zabobonami i biernością muzułmanów. W Rosji panislamizm i panturkizm wzajemnie się przenikały. Wynikało to z tego faktu, że około 90 % ludności tureckojęzycznej było wyznania muzułmańskiego. Ponadto administracja carska wszystkie narody wyznania muzułmańskiego traktowała jako jeden “muzułmański naród”, używając w dokumentach nazwy “muzułmanie” na określenie różnych grup etnicznych.22 Cechy etniczne i językowe nie były głównym kryterium w określaniu nierosyjskich poddanych cara, stąd wynikała niedokładność w nazewnictwie, na przykład Azerbejdżanów nazywano “kaukaskimi Tatarami”, bądź „kaukaskimi muzułmanami”.23

16 sierpnia 1909 roku w “Irańskich listach” Mehemmed Emin Resulzade zapowiedział powstanie w Teheranie dziennika “Iran-e Nou”. Charakter swojej gazety określił jako “dziennik w stylu europejskim”.24 Resulzade był redaktorem i publicystą “Iran-e Nou”, miał przez to bardzo duży wpływ na umysły reformistycznie nastawionej inteligencji Iranu. Zbliżył się do Sajjida Hasan Tagizadego, znanego polityka irańskiego z południowego Azerbejdżanu, lidera Demokratycznej Partii Iranu i przewodniczącego parlamentu irańskiego. Resulzade aktywnie uczestniczył w opracowaniu programu ideologicznego Demokratycznej Partii Iranu jako członek Komitetu Centralnego – był jednym z twórców tej partii. Jego gazeta stała się organem Demokratycznej Partii Iranu.25 Wraz z emigracją do Iranu w lutym 1909 roku kończy się współpraca Resulzadego z Hummetem i generalnie z ruchem socjalistycznym.

W Iranie Resulzade przede wszystkim podkreślał równość wszystkich muzułmanów, niezależnie od podziału szyicko-sunnickiego. Stanowi to jedno z kryteriów wyjaśniających dlaczego w tym okresie zaliczamy Resulzadego do zwolenników idei panislamizmu. Czerpał natchnienie z dzieł XIX-wiecznego filozofa, ideologa tęgo prądu, Dżamala ad-Din al-Afganiego.26 Reformator muzułmański Afgani głosił konieczność unowocześnienia islamu i wyzwolenia od „sekciarskich” podziałów na sunnitów i szyitów. Zwracał się także ku zbiorowej świadomości muzułmanów27. Panislamizm Afganiego był odpowiedzią na agresywną politykę kolonialną zachodnich mocarstw, dlatego miał charakter antyzachodni. Wzywał do zapożyczenia zachodniej techniki i osiągnięć naukowych w celu nadrobienia przepaści pomiędzy krajami muzułmańskimi i chrześcijańskimi, aby móc skutecznie przeciwstawić się Zachodowi. Radykalizm Afganiego bardziej odpowiadał Resulzademu, niż ugodowa propozycja współpracy muzułmańskich liberałów z Rosją. Zaznaczmy tutaj, że rolę „agresywnego Zachodu” dla Resulzadego pełniła Rosja carska.

Ciekawe jest to, że późniejszy nacjonalizm Resulzadego również czerpał inspiracje z wizji Afganiego o odrębnej świadomości ludów muzułmańskich. Afgani dowodził, że dopóki muzułmanie nie uświadomią sobie swojej odrębności narodowej, nie będą w stanie walczyć z uciskiem kolonialnym. Resulzade, podobnie jak jego mistrz, rozumiał różnicę pomiędzy wspólnotą wiernych – ummą i narodem – milletem.

W Iranie antyrosyjskie poglądy Resulzadego pogłębiły się. Widział w Rosji zagrożenie dla irańskiego ruchu reformatorskiego. Przy czym nie wynikało to jedynie z ogólnie antyeuropejskich wpływów panislamizmu na jego poglądy, ponieważ obecności Brytyjczyków i innych Europejczyków w Iranie nie sprzeciwiał się w tym samym stopniu. Resulzade w Iranie był rzecznikiem modernizacji, która z konieczności musiała wiązać się z europeizacją. Niecierpliwił się oczekując, kiedy Rosjanie opuszczą Iran zastanawiając się jednocześnie dlaczego Brytyjczycy milczą i nie przeciwstawiają się rosyjskim wpływom w administracji szacha.

Podobna postawa Resulzadego nie mogła nie drażnić rosyjskich dyplomatów. Wywiad przeprowadzony przez Resulzadego z Morganem Shusterem, ekspertem amerykańskim, który przybył do Iranu z zamiarem udzielenia pomocy rządowi irańskiemu przy przeprowadzeniu reformy finansów, posłużył rosyjskiej ambasadzie jako pretekst do żądania wydalenia Resulzadego z kraju. Dalszy bieg wydarzeń skłonił Resulzadego do opuszczenia państwa, w którym pokładał tak duże nadzieje. 25 maja 1911 roku w pięćdziesiątym pierwszym numerze “Iran-e Nou” Resulzade opublikował list otwarty do wydawcy oraz czytelników gazety, w którym informował, że podaje się do dymisji. Napisał tam, że wskutek różnych intryg i trudności, które go spotkały, został zmuszony do pozostawienia drogiej mu gazety i opuszczenia Iranu.28

Resulzade znalazł się w Stambule w czasie, kiedy myślenie inteligencji zdominował turkizm (türkcülük), idea przebudzenia narodowego Turków oraz panturkizm, koncepcja jedności narodów tureckich. Mehemmed Emin przyłączył się do tzw. Ognisk Tureckich, organizacji, mających na celu popularyzację kultury i języka tureckiego. Wśród współpracowników Ognisk było wiele fascynujących postaci epoki, takich jak Ahmed Agaoglu (Əhməd Ağaoğlu), czy też Ali Bej Husejnzade (Əli Bəy Hüseynzadə).29

W Turcji Resulzade współpracował również z Jusufem Akczurą – Tatarem kazańskim, uznawanym za jednego z ojców nacjonalizmu tureckiego. Ich znajomość zaowocowała współpracą dziennikarską i publicystyczną. Tureckie koła naukowe i inteligencja niewiele wiedziały o Turkach irańskich. Resulzade bardzo dobrze odnalazł się w tej sytuacji, okazał się ekspertem nie tylko do spraw Turków Irańskich, ale też ze względu na znajomość spraw dotyczących całego Iranu. Był żywym świadkiem nowoczesnej historii Iranu. Akczura skorzystał z jego wiedzy oraz doświadczenia i zlecił napisanie artykułu do swojego czasopisma „Turk Jurdu” (Türk Yurdu – Ojczyzna Turków). Na łamach tego pisma Resulzade zamieścił cykl popularno-naukowych artykułów pod nazwą Turcy Irańscy. W sumie ukazało się sześć artykułów, zawierających informacje o geografii, życiu gospodarczym, kulturowym i politycznym irańskich Azerów.

Podczas swojej działalności w Ogniskach Tureckich Resulzade zetknął się z Ziją Gokalpem (Ziya Gökalp), głównym narodowym myślicielem Komitetu Jedności i Postępu.30 Zija Gokalp wprowadził do porządku dziennego życia intelektualnego Stambułu słynną triadę: „turkizacja, islamizacja, modernizacja”. Gokalp dał również gotową formułę świadomości narodowej Turka: „Jestem narodowości tureckiej, należę do ummy muzułmańskiej, cywilizacji zachodniej”. Te hasła odwoływały się do narodów tzw. Turanu – rozległej i starożytnej ziemi od Bałkanów do Chin.31 Stąd kolejny termin – panturanizm. Utopijne rozważania o wspólnym kraju – Turanie, nie były atrakcyjne dla Resulzadego, mieszkańca wielonarodowego Baku, a później także Iranu. W swojej późniejszej pracy o panturanizmie określił ideę zjednoczenia narodów turańskich mianem „romantyzmu”. Bardziej realnym było dla niego „zachowanie [wspólnych – S.K.] ogólno-kulturalnych wartości”: „W odróżnieniu od wczorajszego romantyzmu, dzisiejszy realny nacjonalizm w Turcji nazywa się nie panturanizmem i nawet nie pantiurkizmem, a po prostu tiurkizmem.”32

Turcja nigdy nie była punktem odniesienia dążeń politycznych Resulzadego. To tłumaczy, dlaczego nie przyjął tezy Ali Beja Husejnzadego, który jako pierwszy sformułował na łamach gazety „Hajat” (Həyat – Życie) w 1906 roku swoją wizję nowego Turka – „jestem krwi tureckiej, wiary islamskiej i o wyglądzie europejskim” innymi słowy „turkizacja, islamizacja, modernizacja”.33 Zija Gokalp nie ukrywał, że jego mistrzem był Husejnzade. Zaznaczmy tutaj, że panturkizm Husejnzadego wywodził się z poglądów Ismaila Gasprińskiego. Różnica polegała na tym, że Husejnzade nadał panturkizmowi charakter polityczny. Ponadto Gaspriński widział wspólnotę Turków pod rządami Rosji, Husejnzade zaś – pod rządami osmańskiej Turcji. Z tego właśnie powodu Resulzade nie przyjął ostatecznie żadnej z tych wizji. Husejnzade pod pojęciem „turkizacji” rozumiał faktycznie „osmanizację”, wprowadzenie osmańskiego języka tureckiego dla wszystkich tureckich narodów. Dlatego idea ta nie znalazła jednomyślnej akceptacji wśród muzułmańskiej inteligencji Rosji. Ziya Gökalp zamiast pojęcia „osmanizacja” zaproponował „turkizację”, do której mogłyby się odwoływać wszystkie ludy tureckojęzyczne. I to sprawiło, że Resulzade został nawrócony na nową „religię” – nacjonalizmu tureckiego. Po powrocie do Baku w 1913 roku wprowadził ideę turkizmu i koncepcję triady do programu politycznego partii Musawat oraz na łamy wydawanej przez siebie gazety „Aczyg soz” (Otwarte Słowo).34 Resulzade opuścił Baku jako 25-letni romantyk-socjalista, a wracał jako 30-letni doświadczony polityk-narodowiec.

Partia Musawat z którą utożsamia się postać Mehemmeda Emina Resulzadego powstała w 1911 roku, w czasie kiedy polityk przebywał w Turcji. Jednak znaleźliśmy kilka wzmianek przemawiających za tym, że Resulzade był zaangażowany w powstanie partii. Opisując historię powstania Musawatu bliski współpracownik oraz brat stryjeczny Resulzadego Mamed Ali Resuloglu wspomina: „Była jesień 1911 roku. Siedzieliśmy razem z nieżyjącym dziś Abbasem Kazemzade na zapleczu jego sklepu papierniczego – miejscu naszych tajnych spotkań i obrad. Jeden z kolegów Tagi Nagioglu wszedł i powiedział: <Gruzini, Ormianie i Rosjanie mają partie polityczne. Dlaczego my nie mielibyśmy mieć swojej partii, stwórzmy partię>. Po kilku dniach omawiania i zastanawiania się zdecydowaliśmy się stworzyć partię Musavat. Zresztą świętej pamięci Resulzade Emin bej w tym czasie pisał ze Stambułu do nas o konieczności powołania organizacji politycznej”.35 Z kolei badacz historii partii politycznych Azerbejdżanu Irada Bagirova podaje informację o istnieniu doniesienia policyjnego, z treści którego wynika, że w 1911 roku po opuszczeniu Teheranu Resulzade „przybył do Baku z ważnym zadaniem od rządu młodotureckiego, stamtąd z tymi zadaniami udał się do Konstantynopola”.36 Na podstawie tych danych badacz przypuszcza, że Resulzade uczestniczył w sporządzaniu programu, a nawet był jego autorem.37 Taki bieg wydarzeń nie znajduje jednak potwierdzenia w innych źródłach. Opis powstania partii i jej pierwszego programu Bagirova bazuje na książce Mirza Davuda Huseynova38, która powstała w latach 20. i zgodnie z panującą bolszewicką propagandą miała na celu dyskredytację Musawatu i jej lidera. Stąd naszym zdaniem podkreśla się fakt, iż narodowa partia Azerbejdżanu rzekomo powstała na zlecenie mocodawców ze Stambułu. Powstanie Musawatu wynikało z dojrzałości politycznej azerbejdżańskiej inteligencji, czego wyrazem było zaangażowanie się jej w proces państwowotwórczy Azerbejdżanu. W maju 1918 roku obóz narodowców, do którego należał również Resulzade, wziął na siebie odpowiedzialność za budowanie pierwszej republiki azerbejdżańskiej.

W okresie istnienia Azerbejdżańskiej Republiki Demokratycznej (1918-1920) Resulzade w jednoznaczny sposób dał się poznać jako polityk-narodowiec, zwolennik laickiego nacjonalizmu. Już w pierwszych tygodniach istnienia Republiki Resulzade musiał zmierzyć się z dużym wyzwaniem, jakim były wydarzenia czerwcowe 1918 roku, gdy tureckie dowództwo, które na mocy porozumienia turecko-azerbejdżańskiego z 4 czerwca 1918 roku o pomocy wojskowej, domagało się rozwiązania Rady Narodowej Azerbejdżanu i utworzenia nowego rządu. 17 czerwca 1918 roku Rada Narodowa zwołała posiedzenie dla omówienia zaistniałej sytuacji. Otwierając posiedzenie Resulzade przemawiał: „Dziś musimy wziąć pod uwagę zaistniałą sytuację, pozostając wiernymi swoim zasadom. Możliwie, iż decyzja, którą dziś przyjmiemy, będzie naszym nieszczęściem, ale, jeżeli jedyne wyjście z powstałej sytuacji zależy wyłącznie od tej decyzji, musimy ją podjąć. Nie wyrzekając się patriotyzmu, musimy zrezygnować z uprawiania polityki dla polityki (…)”.39 Resulzade opowiadał się za drugim rozwiązaniem, które było decyzją długofalową, tworzącą perspektywę przyszłego niepodległego bytu Azerbejdżanu. W atmosferze napięcia członkowie Rady Narodowej zagłosowali za rozwiązaniem starego i powołaniem nowego rządu. Kryzys czerwcowy był dla Resulzadego pierwszym poważnym sprawdzianem, z którego według nas wyszedł godnie. Pokazał bowiem, że interes narodowy stoi powyżej prywatnych ambicji, a swoją ideę – niepodległość Azerbejdżanu, choćby w okrojonej formie, udało mu się uratować kosztem rezygnacji z władzy. Ten fakt wystarczy, aby można było uznać go za męża stanu, polityka, który podejmował decyzje wybiegając myślami daleko poza współczesną mu rzeczywistość. Presja Turcji nie pozostawiała mu szerokiego wachlarza możliwości działania, jednak odstępując we właściwym momencie podjął długofalową decyzję, która zaważyła na historii jego narodu na wiele lat naprzód.

Najbardziej prorocze i historyczne słowa, które weszły do historii Azerbejdżanu i stały się hasłem odradzającej się republiki w 1991 roku, padły podczas wystąpienia Mehemmeda Emina Resulzade na sesji inauguracyjnej parlamentu azerbejdżańskiego, 7 grudnia 1918 roku. „Ten sztandar, trzy kolory którego są symbolem tureckiej kultury narodowej, cywilizacji muzułmańskiej oraz demokratycznych zasad nowoczesnej Europy będzie wiecznie powiewał nad naszymi głowami. Raz został wzniesiony już nigdy nie zostanie ściągnięty. Ja w to wierzę (…).” Słowa te wywołały burzliwą reakcję sali, wielu posłów biło brawo na stojąco.40 Podczas drugiego posiedzenia 10 grudnia 1918 roku raz jeszcze powtórzył przekonującym głosem swoje hasło: „To mówiłem w dniu otwarcia Parlamentu, raz wzniesionego sztandaru już nigdy nie da się ściągnąć!”.41 Powtarzając te słowa prawdopodobnie chciał przekonać swoich rodaków, aby również uwierzyli w niepodległość Azerbejdżanu, chciał utrwalić je w ich świadomości jako fakt dokonany.

W kwestii polityki zagranicznej Resulzade opowiadał się za dobrowolną konfederacją niepodległych państw kaukaskich. Sojusz miał zapewnić wzmocnienie regionu wobec Rosji. Narody kaukaskie stanowiły według niego naturalną całość o wspólnej historii i zbieżnych interesach. Ponadto tworząc sojusz miały większe szanse do uzyskania wsparcia ze strony zachodnich mocarstw w przypadku ekspansji Rosji, która jego zdaniem była jedynie kwestią czasu. To znajduje swoje potwierdzenie w wystąpieniu podczas prezentacji programu politycznego Musawatu na posiedzeniu parlamentu 10 grudnia 1918 roku: „(…) Jesteśmy szczerymi zwolennikami nawiązania stosunków przyjaznych i ciepłych z Gruzją i Armenią, które są w takiej samej sytuacji, co my. Równocześnie powinniśmy być w ścisłym sojuszu z braćmi Góralami (z Północnego Kaukazu), którzy wskutek położenia geograficznego pierwsi doznali ciosu niebezpieczeństwa idącego z północy. Pamiętajmy, bolszewik po zjedzeniu śniadania tam, obiadować będzie u nas. Musimy podjąć odpowiednie kroki (…).”42 Resulzade rozumiał jak krucha jest sytuacja młodej republiki i dlatego dążył do „umiędzynarodowienia” sprawy Azerbejdżanu poprzez przedstawienie jej w szerszym kontekście kaukaskim. O koncepcji federacyjnej wyraźnie mówił w wywiadzie udzielonym gazecie „Azerbejdżan”: „Azerbejdżan widzę jako konfederacyjną część zjednoczonego w unijne państwo Kaukazu, gdzie powinny wejść Azerbejdżan, Gruzja, Armenia oraz Północny Kaukaz [podkr. w oryginale – SK]. Wszystkie sporne kwestie pomiędzy republikami kaukaskimi trzeba uregulować drogą pokojowych negocjacji, aby solidarnie stać na pokojowej konferencji dla obrony wspólnych interesów.”43

Do wizji politycznego sojuszu azerbejdżańsko-tureckiego Resulzade odnosił się z dystansem, a nawet nieufnością. Polityka tureckiego dowództwa podczas kryzysu czerwcowego wzmocniła w nim tendencje azerbejdżańskiego nacjonalizmu i partykularyzmu. Znajduje to potwierdzenie również we wspomnieniach tureckiego dziennikarza, redaktora gazety „Tanin”, organu Komitetu Jedności i Postępu, Muchiddina Birgena. Birgen pisał, iż mimo bardzo szczerej sympatii do Turcji politycy azerbejdżańscy nie chcieli inkorporacji czy federacji z Turcją. „(…) Z wieloma przedstawicielami inteligencji i prawie ze wszystkimi liderami politycznymi Azerbejdżanu rozmawiałem w intymnych okolicznościach. Znając mnie jako człowieka szanującego każdą opinię zawsze wyrażali prawdziwe poglądy. Ludzie, którzy gotowi byli poświęcić własne życie dla dobrobytu i sukcesu Turcji, w najszczerszy sposób wypowiadali się przeciwko politycznej inkorporacji Azerbejdżanu przez Turcję”.44 Ponieważ w dalszej części pracy wspomina Resulzadego jako „przyjaciela Turcji”, nietrudno się domyślić, iż pisząc o politykach azerbejdżańskich miał na myśli właśnie lidera Musawatu oraz ludzi z jego otoczenia.

Naszym zdaniem, federalizm kaukaski w przeciwieństwie do federalizmu tureckiego miał również uchronić odrębność narodową Azerów. Kaukaskie narody były tak odrębne kulturowo, że nie mogły zagrażać świadomości narodowej ludności Azerbejdżanu. Wypowiedzi Resulzadego związane z federalizmem kaukaskim z lat niepodległości Azerbejdżanu są ważne z perspektywy jego późniejszej aktywności. Prawie cały okres działalności Resulzadego w latach międzywojennych, na uchodźstwie upłynął pod hasłem „federalizmu kaukaskiego”. W latach 20. i 30. XX w. głównym tematem publicystyki Resulzadego, oprócz krytyki literackiej (którą zresztą też uprawiał pod kątem polityczno-narodowym), była kwestia niepodległości Azerbejdżanu i solidarności narodów kaukaskich w walce ze Związkiem Radzieckim, które wynikały z założeń idei prometejskiej. Wystarczy dokonać analizy chociażby jego przemówienia na ceremonii inauguracji parlamentu, żeby stwierdzić, iż jego udział w polskim programie prometejskim był próbą realizacji jego programu politycznego z lat poprzedzających emigrację. „Panowie, kiedyś Prometeusz, przedstawiciel idei wolności podobnie do nas, narodów kaukaskich, był przykuty do gór Kaukazu. Pragnął on zerwać wieczne okowy. Duch Prometeusza jest w każdym z narodów kaukaskich. Wolność i współżycie niepodległych narodów kaukaskich nie jest daleką utopią (…)”45.

Analiza wcześniejszych wypowiedzi i publikacji Resulzadego pokazuje, że jego aktywność w polskich planach dywersyjnych nakierowanych na osłabienie Związku Radzieckiego nie była inspirowana przez polskich strategów, lecz wynikała z własnych przekonań, które powstały zanim nawiązał kontakt z Polską. Z tego powodu przedstawienie głównych rysów portretu politycznego Resulzadego przed emigracją w 1920 r. jest istotne dla badaczy kaukaskiego odcinka ruchu prometejskiego.

Po wojnie aktywność polityczna Mehemmeda Emina Resulzadego w porównaniu z poprzednimi latami zmniejszyła się na rzecz działalności naukowo-oświatowej. Był honorowym przewodniczącym Azerbejdżańskiego Towarzystwa Kulturalnego, organizacji powołanej w Ankarze 1 stycznia 1949 roku. Ten wybitny polityk ostatnie dni swego fascynującego życia spędził w skrajnie trudnych warunkach, zmagając się z wieloletnią chorobą i nędzą w zaniedbanym ankarskim mieszkaniu.46 Mimo to nie zaprzestał służyć swemu narodowi, poświęcając ostatnie dni na pisanie tekstów o Azerbejdżanie do Encyklopedii Tureckiej oraz stworzenie bibliografii książek napisanych w języku azerskim.

Podsumowując opis portretu politycznego Resulzadego warto zaznaczyć, że całe jego życie było misją, służbą swojej społeczności, a później państwu. Świadomie używamy wyrazu „służba”, gdyż nie zaprzestał pełnienia obowiązków na rzecz wzmocnienia państwowości Azerbejdżanu, nawet wtedy, gdy to państwo mu odebrano. Trudno nazwać go wielkim teoretykiem. Nie był autorem koncepcji politycznych lecz ich beneficjentem. Nie tworzył idei lecz wykorzystywał najbardziej istotne dla rozwoju ruchu narodowego elementy, dopasowując je do realiów życia politycznego Azerbejdżanu. Niewątpliwie był wybitnym strategiem, wizjonerem, innymi słowy – politykiem wielkiej klasy. Postać Resulzadego zadziwia niezłomnością, wiarą w słuszność ideałów, uporczywym dążeniem do celu – niepodległości Azerbejdżanu. Niewątpliwie wyróżniał się wśród innych tak samo zasłużonych działaczy niepodległościowych dużą charyzmą, na co zwracali uwagę między innymi polscy obserwatorzy: „Zawsze wszyscy uznawali go za lidera. Jest on co prawda tylko dziennikarzem, wszyscy uznają go jednogłośnie za swego wodza.”47

Dla współczesnych Resulzademu rodaków jego działalność w ruchu prometejskim, która wynikała z przeświadczenia, że „raz wzniesionego sztandaru już nigdy nie da się ściągnąć” zapewne wydawała się naiwna, utopijna. Z pewnością część słuchaczy radia Głosu Ameryki 28 maja 1953 roku niedowierzała wezwaniu Resulzadego, uważając je za wizję szaleńca: „Niewątpliwie nadejdzie dzień, kiedy prawda zabłyśnie. Zwycięży strona, która trzyma się podstawy wolności, zasady Narodów Zjednoczonych oraz praw człowieka. To słońce zwycięstwa ponownie się narodzi, podobnie jak 28 maja 1918 roku w drogiej ojczyźnie, nękanej terrorem czerwonego despotyzmu. Absolutnie nie wątpcie w to!”48 Dzisiejszemu obywatelowi Azerbejdżanu nawet nie przejdzie przez myśl, aby wątpić w nieodwracalność faktu, jakim jest niepodległość tego państwa. I to było zapewne ideałem wizji politycznej Mehemmeda Emina Resulzadego.

Dr Shahla Kazimova – absolwentka Instytutu Orientalistycznego UW, wykładowca w Studium Europy Wschodniej UW, zajmuje się dziejami emigracji kaukaskiej w okresie dwudziestolecia międzywojennego, rozwojem azerbejdżańskiej myśli politycznej, w szczególności działalnością M. E. Resulzadego.

1Po rozpadzie Zakaukaskiej Federacyjnej Republiki Demokratycznej 26 maja 1918 roku azerbejdżańska frakcja Zakaukaskiego Sejmu następnego dnia powołała Azerbejdżańską Tymczasową Radę Narodową. Mimo faktu, że w owym czasie Resulzade był w Batumi i nie uczestniczył w pracach Rady Narodowej, został wybrany większością głosów na jej przewodniczącego.

2Ramadan – IX miesiąc muzułmańskiego kalendarza księżycowego, podczas którego została objawiona święta księga Koran. Szerzej o tym święcie patrz: A. Али-заде, Исламский энциклопедический словарь, Москва 2007, s. 278.

3M. Ə. Rəsulzade, Oxşama. Məhərrəm munasibətilə, [w:] Ş. Huseynov (oprac.), Məhəmməd Əmin Rəsulzadə. Əsərləri, II cild, 1909-1914, Bakı 2001, s. 272 (po raz pierwszy opublikowano w: “İqbal”, nr 509, 19 listopada 1913 r.).

4Rosyjsko-tatarskie szkoły, inaczej rosyjsko-muzułmańskie szkoły, w odróżnieniu od medres, gdzie głownie uczono języków wschodnich oraz katechizmu, uczyły rosyjskiego oraz geografii i matematyki. Założycielem szkoły, do której chodził M.E. Resulzade był jeden z przedstawicieli azerbejdżańskiego dżadidyzmu czyli ruchu na rzecz nowych sekularnych szkól, społecznik Sułtan Medżyd Ganizade.

5M. E. Resul-zade, Azerbejdżan w walce o niepodległość, Warszawa 1938, s. 45.

6M. E. Resulzade, Bir Turk Milliyetcisinin Stalin’le ihtilal hatıraları, İstanbul 1997, s. 16.

7T. Świętochowski, Azerbejdżan, Warszawa 2006, s. 51.

8M.E. Resul-zade, Azerbejdżan w walceop.cit., s.60.

93 czerwca 1917 roku “Hummat” jako organ partii wznowił druk. Jednak w tym okresie Resulzade był poza partią i redakcją gazety. Redaktorem został azerbejdżański socjalista Nariman Narimanow (Nəriman Nərimanov).

10M. E. Resulzade, Bir Turk Milliyetcisiniz Stalin’ le İhtilal Hatıraları, İstanbul 1997, s. 16.

11M. Ə. Rəsulzadə, Hurriyəti mətbuat.Musəlman murəttiblərinə dair, [w:] Ş. Huseynov (oprac.), Məhəmməd Əmin Rəsulzadə. Əsərləri, I cild 1903-1909, Bakı 1992, s. 77-78 (po raz pierwszy opublikowano w: “Təkamul”, nr 1, 16 grudnia 1906).

12Cytat za T. Schaetzel, Prace Jozefa Piłsudskiego w latach 1892-1901, “Niepodległość”, Londyn, 1951, t. III, s. 15.

13M. Ə. Rəsulzadə, Nohvə, [w:] M. Ə. Rəsulzadə, Əsərləri, I cild..., s. 23 (po raz pierwszy opublikowano w:„Dəvət” nr 14, 20 lipca 1906).

14M. Ə. Rəsulzadə, „Şeytan” işinin nəticəsi, [w:] M. Ə. Rəsulzadə, Əsərləri, I cild…, s. 72 (po raz pierwszy opublikowano w: “Təkamul”, nr 1, 16 grudnia 1906) .

15M. Ə. Rəsulzadə, Milliyət məsələsi”, [w:] M. Ə. Rəsulzadə, Əsərləri, I cild..., s. 74 (po raz pierwszy opublikowano w: “Təkamul”, nr 1, 16 grudnia 1906).

16M. Ə. Rəsulzadə, Iki nuktə, [w:] M. Ə. Rəsulzadə, Əsərləri, I cild…, s. 50-52 (po raz pierwszy opublikowano w: „Irşad” nr 156, 4 lipca 1906).

17M. Ə. Rəsulzadə, Qira ətxanə, [w:] M. Ə. Rəsulzadə, Əsərləri, I cild..., s. 33 (po raz pierwszy opublikowano w: „Irşad”, nr 84, 7 kwietnia 1906).

18И.Багирова, Политические партии и организации Азербайджана в начале XX века (1900-1917), Баку 1997, s. 37.

19M. Ə. Rəsulzadə, İbtidai yerli məktəblər, [w:] M. Ə. Rəsulzadə, Əsərləri, I cild..., s. 253 (po raz pierwszy opublikowano w: „Tərəqqi”, nr 107, 20 listopada 1908).

20Ibidem, s. 254.

21F. Georgeon, Turk milliyetciliyinin kokenleriş Yusuf Akcura (1876-1935), Istanbul 2005, s. 8.

22R.G. Suny, Nationalities in the Russian Empire…op.cit., s. 491.

23A. Bennigsen and M. Broxur, The Islamic Threat…op.cit., s. 35.

24M. Ə. Rəsulzadə, İran məktubları. Yeni qəzetə, [w:] M. Ə. Rəsulzadə, Əsərləri, I cild..., s. 443-444 (po raz pierwszy opublikowano w: “ Tərəqqi”, nr 183, 16 sierpnia 1909).

25E. Abrahamian, Iran Between Two Revolutions, Princeton 1982, s.103-104.

26Dżamal ad-Din al-Afghani (1839-1907), muzułmański teolog, działacz polityczny, pochodził ze wschodniego Afganistanu. Wykształcenie teologiczne uzyskał w Kabulu. Po powrocie do kraju zaangażował się w walkę polityczną afgańskich emirów, wynikiem czego była emigracja w 1869 roku do Indii, a później do Turcji. W 1971 roku zamieszkał w Egipcie. W Kairze stworzył „Towarzystwo Młodoegipcjanow”, hasłem którego było „Egipt dla Egipcjan”, popularyzował również idę panarabizmu. Owe działania miały na celu wyzwolenie Egiptu od wpływu brytyjskiego. Afgani nawoływał do reform, był zwolennikiem monarchii konstytucyjnej. W skutek swojej działalności politycznej musiał opuścić Egipt i zamieszkać w Paryżu (1883-1886). We Francji skupił wokół siebie dobrze wykształconą inteligencję muzułmańską, podkreślał konieczność reform w islamie. Nawoływał elitę krajów muzułmańskich do zjednoczenia wysiłków w walce z zachodnim kolonializmem, promował ideę panislamizmu. Państwem, które było w stanie zjednoczyć tzw. społeczność muzułmańską według niego było Imperium Osmańskie. W 1892 roku, przyjąwszy zaproszenie tureckiego sułtana, osiedlił się w Stambule, gdzie zmarł w 1907 roku.

27O postaci i ideach Afganiego patrz; N.R. Keddie, Sayyid Jamal ad-Din “al-Afghani”: A Political Biography, Berkeley – Los Angeles 1972; N.R.Keddie, An Islamic Response to Imperialism: Political and Religious Writings of Sayyid Jamal ad-Din “al-Afghani”, Berkeley-Los Angeles 1968.

28M. Ə. Rəsulzadə, M.Ə. Rəsulzadənin Seyid Məhəmməd Şəbustəriyə məktubu, [w:] M. Ə. Rəsulzadə, Əsərləri, II cild..., s. 81 (po raz pierwszy opublikowano w: „Iran-e Nou”, nr 51, 25 maja 1911).

29Ahmed Agaoglu, zrusyfikowana wersja nazwiska – Agajew, (1869-1939) – jeden z wybitnych zwolenników tureckiego ruchu narodowego, publicysta, pisarz, polityk, urodził się w Szuszy. Po ukończeniu rosyjskiej szkoły i gimnazjum w Tbilisi rozpoczął techniczne studia w Petersburgu. Nie skończywszy tych studiow wyjechał do Paryża, gdzie otrzymał wyższe wykształcenie na Uniwersytecie Sorbona. W Paryżu poznał Dżamaleddina Afganiego, co miało bardzo duży wpływ na formowanie jego poglądów panislamistycznych. Agajew utożsamiał się z Iranem, przypisując temu państwu rolę „Francji świata muzułmańskiego”. Po powrocie do Azerbejdżanu pracował jako nauczyciel języka francuskiego, publicysta oraz aktywnie angażował się w życie publiczne kraju. W odpowiedzi na wojenne działania bojówek dasznackich w 1905 roku założył tajną organizację „Difai” (Obrona). W 1909 roku wyemigrował do Turcji, gdzie wraz z innym przybyszem z Rosji Jusufem Akczurą zakładał czasopismo „Turk Jurdu”, głoszące hasła turkizmu. Dołączył do Komitetu Jedności i Postępu, został posłem w parlamencie tureckim. W 1918 roku przyjechał do Azerbejdżanu, po powrocie w 1919 roku został aresztowany przez Brytyjczykow i zesłany na Maltę. Z inicjatywy Kemala paszy został wymieniony na jeńców brytyjskich. Wrócił do Turcji w 1921 roku i przeszedł do anatolijskiego obozu Ataturka. W kemalistowskim reżymie pracował jako dyrektor biura informacyjnego. Ahmed Agaoglu, żarliwy obrońca wolności, był współzałożycielem opozycyjnej wobec premiera Ismeta „Niezależnej Partii Republikańskiej”. Po rozpadzie partii został profesorem Uniwersytetu Ankarskiego. O Agaoglu szerzej patrz: A H. Shissler, Between Two Empires: Ahmet Ağaoğlu and the New Turkey, London 2003.

Ali Bej Husejnzade (1864-1941) profesor medycyny, publicysta, polityk urodził w Saljanach, w Azerbejdżanie, skończył podstawową szkołę przy Urzędzie Duchownym Muzułmanów Kaukazu, na czele którego stał jego dziadek, szejchulislam muzułmanów kaukaskich Achund Ahmed Husejnzade. Po skończeniu szkoły, a następnie gimnazjum, w 1885 roku wyjechał na studia do Petersburga. W 1889 roku wyjechał do Turcji, gdzie kontynuował naukę na wydziale medycyny wojskowej Uniwersytetu Stambulskiego. Pracował jako dermatolog w szpitalu Hajdarpasza. W Turcji, obok pracy zawodowej, zaczął szeroką propagandę na rzecz idei jednego narodu tureckiego. Założył podziemne stowarzyszenie Ittihad-i Osmanijje (Związek Osmański). Nawoływał do stworzenia wspólnoty ludów tureckich pod patronatem osmańskiej Turcji. W 1897 roku wraz z tureckimi oddziałami ruszył na wojnę turecko-grecką. W 1903 roku wrócił do Baku, nie posiadając dyplomu rosyjskiego nie mógł pracować w swoim zawodzie. Oddał się całkowicie działalności publicystycznej. Został redaktorem założonej i finansowanej przez filantropa Zejnalabdina Tagijewa gazety „Hayat” (Życie) i czasopisma „Fujuzat” (Obfitość). Po obaleniu reżymu Abdulhamida wyjechał w 1910 roku do Stambułu, gdzie kontynuował działalność naukowo-pedagogiczną na Uniwersytecie oraz aktywnie uczestniczył w założeniu Ognisk Tureckich. W 1913 roku został wybrany do Komitetu Centralnego Komitetu Jedności i Postępu. Do końca życia został w Stambule. Misjonarska działalność Husejnzadego wywarła bardzo duży wpływ na umysły teoretykow turkizmu.

30Mehmet Ziya (1876-1924), znany turecki publicysta, socjolog, działacz polityczny, teoretyk nacjonalizmu tureckiego. Drugie imię „Gokalp” (bohater niebios) było przydomkiem publicystycznym, którym posługiwał się do końca życia. Po uzyskaniu podstawowego wykształcenia w szkole w Dijarbakyrze (Anatolia), w 1896 roku rozpoczął naukę w Szkole Weterynaryjnej w Stambule. W stolicy zbliżył się z młodoturkami i został członkiem, tajnego wówczas, Komitetu Jedności i Postępu, za co został w 1898 roku skreślony ze studiów. Po rocznym areszcie został zesłany do rodzimego Dijarbakyru, gdzie jako samouk studiował język francuski i socjologię. Po rewolucji 1908 roku został przedstawicielem Komitetu Jedności i Postępu w Dijarbakyrze, a później przeniósł się do centrali partii w Salonikach. W 1912 roku przeniósł się do Stambułu, gdzie został posłem do parlamentu tureckiego (Meclis-i Mebusan) oraz był jednym z założycieli Ognisk Tureckich (Turk Ocağı). W 1915 roku został pierwszym profesorem nauk socjologicznych na Uniwersytecie Stambulskim. W 1919 roku został aresztowany i zesłany na Maltę. Po powrocie oddał się służbie Kemalowi Ataturkowi, tworząc ideologiczną bazę kemalizmu. Szerzej na temat Gokalpa patrz: U. Heyd, Foundations of Turkish Nationalism: The Life and Teachings of Ziya Gokalp, London 1950.

31A. Jevakhoff, Kemal Ataturk, Warszawa 2004, s. 50-51.

32M. Э. Расул-Заде, O пантуранизме в связи с кавказской проблемой, Париж 193, c. 7.

33M. Ağayev, Məhəmməd Əmin Rəsulzadə, Bakı 2006, s. 39.

34Aczyg Soz” (1915-1918) przerwał swoją działalność w 1918 roku, kiedy dasznacko-bolszewickie oddziały podczas tragicznych dni marcowych 1918 r. spaliły redakcję gazety.

35M. A. Resuloğlu, “Musavat” partisinin kuruluşu, w: Milli Azerbaycan “Musavat” Halk Partisi Bulteni, 1962 nr. 4, s.10.

36И. Багирова, Политические партии и организации Азербайджана в начале XX века (1900-1917), Баку 1997, s. 192.

37Ibidem.

38М.Д., Гусейнов, Тюркская демократическая партия федералистов ≪Мусават≫ в прошлом и настоящем, Баку 1927.

39Р. Векилов, История возникновения Азербайджанской Республики, op.cit., s. 19.

40Азербайджанская Республика. Документы и материалы. 1918-1920 гг., Баку 1998, s. 92; S. Şimşir (red.), Mehmet Emin Resulzade’nin Meclis-i Mebusan Konuşmaları (1918-1920), İstanbul 2003, s. 12.

41S. Şimşir (red.), Mehmet Emin Resulzade’nin… op.cit., s. 17.

42Азербайджанская Республика. Документы и материалы …op.cit., s. 100; S. Şimşir (red.), Mehmet Emin Resulzade’nin Meclis-i Mebusan …op.cit., s. 18; M. Məmmədzadə, Milli Azərbaycan hərəkatı, Bakı 1992, s. 115-116.

43Rozmowa z przedstawicielem azerbejdżańskiej delegacji M.E. Resulzade, „Azerbejdżan”, 12 listopada 1918 r. patrz: Азербайджанская Республика. Документы и материалы, op.cit., s. 60.

44A. A., Турецкий деятель об Азербайджане, „ Şimali Kafkasya. Северный Кавказ ”, 1937, nr 42-43, s. 39.

45Азербайджанская Республика. Документы и материалыop.cit., s. 93; S. Şimşir (red.), Mehmet Emin Resulzade’nin… op.cit., s. 13.

46Şimşir S., Mehmet Emin Resulzade’nin Turkiye’deki Hayatı, Faaliyyetleri ve Duşunceleri, Ankara 1995, s. 37.

47Cytat z listu polskiego dyplomaty ze Stambułu z dnia 02.05.1933 r., AAN, sygn. 6691, k. 124.

48http://resulzade.org/xitab53.html (Ostatnie odwiedziny strony 27.03.2013).

Stanisław Szuszkiewicz, „Moje życie, krach i wskrzeszenie ZSRR”, Mińsk, 2013

Mikołaj Iwanow

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w: 
"Nowy Prometeusz" nr 4, październik 2013, ss. 215-218]

Stanisław Szuszkiewicz jest prawdopodobnie najbardziej znanym i szanowanym w Polsce i na świecie białoruskim politykiem opozycyjnym. Tu nad Wisłą szanują go przede wszystkim za dokonania z lat 1991 – 1994, kiedy stał on na czele młodego państwa białoruskiego i sporo zrobił w sprawie podwalin przyjaznych, dobrosąsiedzkich i wzajemnie korzystnych stosunków miedzy naszymi narodami, które przez prawie 500 lat wchodziły w skład jednego organizmu państwowego – Rzeczypospolitej. Mimo swych 77 lat jest on nadal nadzwyczaj aktywnym działaczem w społeczno – politycznym życiu własnego kraju. „Hromada” – partia socjaldemokratyczna pod jego kierownictwem, nawiązująca do tradycji słynnej „Hromady” z początków białoruskiego odrodzenia narodowego, jest aktywnym uczestnikiem procesów politycznych w kraju. Mimo stosowanych wobec niego bolesnych represji nadal intensywnie oskarża panujący na Białorusi reżim prezydenta Aleksandra Łukaszenki o autokratyzm i inne przewinienia wobec własnego narodu.

Ukazanie się autobiograficznej książki Stanisława Szuszkiewicza stanowi na białoruskojęzycznym rynku czytelniczym znamienne zjawisko1. Ze zrozumiałych powodów książka została wydana na wpół legalnie, bez wskazania wydawnictwa. Paradoksalnie, pierwszy prezydent niepodległej Białorusi, aby przygotować tę książkę musiał skorzystać z grantów rosyjskiej Fundacji Jelcyna i słowackiego MSZ. Na Białorusi książka rozpowszechniana jest w minimalnych ilościach jedynie przez niektóre organizacje opozycyjne, znajomych i przyjaciół byłego przewodniczącego białoruskiego parlamentu. Jej pierwsza oficjalna prezentacja odbyła się w październiku w Warszawie w Domu Białoruskim.

Wątek autobiograficzny dominuje w książce, ale jest on daleko nie jedyny. Autor komentuje i analizuje prawie wszystkie znaczące wydarzenia ostatnich 30 lat historii Białorusi i świata, których był świadkiem. Szeroko pisze o postawach czołowych polityków białoruskich, nie szczędząc krytycznych uwag pod ich adresem. Nie oszczędza również siebie, przyznając się do wielu politycznych pomyłek i przyjmując winę za powstanie na ruinach białoruskiej demokracji reżymu autokratycznego.

Najmocniejszą stroną książki jest próba analitycznego i strategicznego podsumowania minionego 20-lecia, kiedy autor miał wyraźny, osobisty wpływ na los własnego narodu i losy postkomunistycznej Europy. Były „ojciec odrodzonej białoruskiej niepodległości”, jak niekiedy nazywany jest w kręgach białoruskiej opozycji demokratycznej, podejmuje próbę politycznej analizy rozwoju wydarzeń na terenie Europy Wschodniej po upadku imperium sowieckiego. Próbę, co należy stanowczo podkreślić, wyjątkowo udaną. W książce jego pióra znajdujemy zarówno dokładny opis upadku ZSRR, jak również głęboką analizę przyczyn upadku samego komunizmu.

Dla Polski i Polaków najbardziej ciekawym może być wątek pochodzenia Szuszkiewicza, który odzwierciedla nadzwyczaj ciężki los mińskich i białoruskich katolików, w przeważającej większości Polaków. Stanisław Stanisławowicz (jak nazywany jest w Rosji) pochodzi zarówno ze strony matki, jak i ojca z katolickiej rodziny szlachty zaściankowej. Jego rodzice (ojciec Stanisław i matka Helena Romanowska) poznali się, będąc studentami Mińskiego Polskiego Technikum Pedagogicznego im. Bronisława Wiesołowskiego, czołowej polskiej placówki edukacyjnej powołanej przez rząd komunistyczny w Mińsku w ramach tak zwanego komunistycznego eksperymentu zbudowania w ZSRR polskiego autonomicznego społeczeństwa socjalistycznego. Przypomnijmy, że język polski był w międzywojennej Białoruskiej SRR jednym z oficjalnych języków państwowych. Eksperyment ten był stosunkowo krótkotrwały i już w drugiej połowie lat 30. Polacy z „awangardy budownictwa socjalistycznego” przekształcili się, jak stwierdził „ojciec narodów” tow. Stalin w „bandę szpiegów, szkodników i zdrajców”. Rozpoczęła się „operacja polska”, w ramach, której zginęło ponad 100 tys. Polaków, 5 razy więcej niż w Katyniu. Nie uniknął represji również ojciec Stanisława, skazany na 10 lat łagru, mimo, że jeszcze na początku lat 30. dokonał wyboru świadomościowego i został znanym poetą białoruskim. Matka natomiast została prawdopodobnie najbardziej znaną na Białorusi radziecką poetką polską, członkiem Związku Pisarzy Radzieckich. Uniknięcie przez nią represji graniczyło z cudem. Po aresztowaniu męża i pozbawieniu jej środków do życia, sama zgłosiła się do NKWD z „prośbą” o aresztowanie, bo będąc więźniem mogła uniknąć śmierci głodowej. Cud natomiast trwał dalej: zamiast aresztowania dostała pracę w szkole rosyjskiej. Jak wspomina Szuszkiewicz, matka początkowo miała problemy z językiem rosyjskim i musiała starannie przygotowywać się do każdych zajęć.

Stanisław Szuszkiewicz również dokonał własnego wyboru świadomościowego. Jest Białorusinem, ale głęboko świadomym swego katolickiego, polskiego pochodzenia. Najbardziej niezwykłym był los babci przyszłego białoruskiego prezydenta – Franciszki, która w Mińsku przed II wojną światową odgrywała rolę swoistego księdza… Terror antypolski spowodował zamknięcie wszystkich kościołów katolickich na terenie BSRR. Aresztowano i skazano również wszystkich księży. Wtedy rolę takich namiastek księży brali na siebie najbardziej odważni wierni (w tym wiele kobiet). Potajemnie uczyli oni dzieci religii, odprawiali nielegalne msze święte, chrzcili, pomagali chować zmarłych. Takim właśnie odważnym człowiekiem była babcia Franciszka, której duszpasterską działalność w mińskim rejonie „Komarowka” autor wspomina z wielkim szacunkiem i nostalgią.

Prawdopodobnie najbardziej fascynującym fragmentem książki jest opisana przez Szuszkiewicza historia podpisania dokumentów o rozwiązaniu Związku Radzieckiego i powstaniu Wspólnoty Niepodległych Państw, w puszczy Białowieskiej w Wiskulach, w grudniu 1991 roku. Autor dokonał tego razem z przywódcami Rosji, Borysem Jelcynem i Ukrainy, Leonidem Krawczukiem. Szuszkiewicz obala mit o przypadkowości ich podpisania, o niezdecydowanej postawie Ukrainy i inne nieprawdziwe informacje na ten temat. Pisze o tym szczegółowo, jak nikt inny, przytacza wiele dotychczas nieznanych faktów.

Za swe największe osiągnięcie życiowe Stanisław Szuszkiewicz uważa wyprowadzenie broni jądrowej z terytorium Białorusi. Na stronach książki pisze on, że w latach 1991 – 1993, po rozpadzie ZSRR, Białoruś była prawdopodobnie najbardziej uzbrojonym państwem na świecie. Wśród kierownictwa republiki nie brakowało ludzi, którzy postulowali zachowanie takiego stanu rzeczy, tj. pozostawienie na terytorium kraju setek bomb atomowych. Miało to, w ich zamyśle gwarantować mocną pozycję odrodzonego państwa białoruskiego na arenie międzynarodowej. Szuszkiewicz, sam fizyk atomowy, doskonale rozumiał, jaką groźbę dla młodego państwa białoruskiego mogły stanowić podobne zagrywki. Od początku, konsekwentnie dążył do atomowej demilitaryzacji kraju. Czego wreszcie dokonał.

Kierunek kariery naukowej autor wybrał pozostając pod wpływem matki, która bała się, że w warunkach sowieckiego totalitaryzmu syn może powtórzyć los ojca-łagiernika. Liczyła, że tylko solidny zawód, niezwiązany z polityką może zagwarantować synowi w miarę bezpieczny byt w Związku Radzieckim. Dlatego też młody Stanisław, po ukończeniu Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego, od roku 1959 pracował jako młodszy pracownik naukowy w Instytucie Fizyki Akademii Nauk Białoruskiej SRR. Później był starszym inżynierem w Mińskich Zakładach Radiowych. W latach 1967−1969 był prorektorem ds. pracy naukowej Mińskiego Instytutu Radiotechnicznego. Na Białoruskim Uniwersytecie Państwowym zrobił błyskotliwą karierę naukowo-administracyjną. W latach 70. pracował tam, jako docent, profesor, kierownik Katedry Fizyki Jądrowej i Elektroniki, prorektor ds. nauki. W 1991 roku został członkiem korespondentem Białoruskiej Akademii Nauk .

Plan matki pierwszego białoruskiego prezydenta, polegający na niedopuszczeniu syna do polityki, jednak się nie udał. „Pieriestrojka” i demokratyzacja życia w Związku Radzieckim pod koniec lat 80. rzuciły go w wir wielkiej polityki. Na łamach omawianej książki szczegółowo opisuje swą drogę na „olimp” władzy białoruskiej. W roku 1989 obrano go deputowanym ludowym ZSRR. W 1990 roku został deputowanym do Rady Najwyższej Białoruskiej SRR (od 1991 roku − Rady Najwyższej Republiki Białorusi) XII kadencji. W latach 1990−1991 pełnił w niej funkcję I zastępcy przewodniczącego parlamentu białoruskiego, a od jesieni 1991 do stycznia 1994 roku został de jure głową państwa białoruskiego – przewodniczącym Parlamentu.

Jego zasługi w umocnieniu białoruskiej niepodległości są doprawdy ogromne. Pod jego bezpośrednim kierownictwem rozpoczęto proces stopniowego przywracania roli języka białoruskiego, jako języka państwowego – języka administracji państwowej, szkolnictwa i kultury. Przeprowadzono pierwsze reformy rynkowe i ostatecznie odsunięto komunistów od władzy na poziomie lokalnym. Zrobiono poważne kroki na drodze integracji Białorusi z Europą.

Dojście do władzy Aleksandra Łukaszenki w 1994 roku i ustanowienie przez niego na Białorusi reżimu autokratycznego nie spowodowało jednak odsunięcia Stanisława Szuszkiewicza od aktywnego życia politycznego. Jest on nadal jednym z najbardziej szanowanych i aktywnych działaczy opozycji demokratycznej. Sporo podróżuje po świecie, reprezentując tę drugą, inną Białoruś, która walczy o opcję demokratyczną dla swego kraju. Jest on uznawany za symbol niezłomnej walki z reżimem, symbol europejskiego wyboru Białorusi. W 2005 roku był kandydatem w wyborach prezydenckich w 2006 roku, z ramienia opozycji demokratycznej, jednak na Kongresie sił opozycyjnych, którego był przewodniczącym, wycofał swoją kandydaturę na rzecz wspólnego kandydata opozycji. Ostatecznie poparł kandydaturę Aleksandra Milinkiewicza. Trzykrotnie nominowany był do Pokojowej Nagrody Nobla, odznaczony wieloma międzynarodowymi nagrodami: w tym najwyższym orderem Republiki Litewskiej Krzyżem Komandorskim Orderu Witolda Wielkiego, polską prestiżową Nagrodą im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego i amerykańskim „Medalem Wolności” Trumana-Reagana.

O jego wyboistej, ale prowadzącej stale do wartości demokratycznych drogi życiowej można przeczytać w książce „Moje życie: krach i wskrzeszenie ZSRR”, którą Państwu stanowczo polecam.

Dr hab. Mikołaj Iwanow – historyk, politolog profesor Uniwersytetu Opolskiego, zajmuje się dziejami Związku Radzieckiego, w szczególności historii mniejszości polskiej w ZSRR.

1Rosyjskojęzyczny wariant książki ukazał się prawie pół roku wcześniej w Moskwie.

К истории социалист-федералистской революционной партии Грузии От подавления революции 1905 г. до начала Первой мировой войны (1906-1914)

Георгий Мамулиа

[tekst pierwotnie opublikowano w:/текст первоначально опубликованв: "Nowy Prometeusz" nr 4, październik 2013, ss. 127-151]

1С 1906 г., воспользовавшись завершением русско-японской войны, а также разгромом революционного восстания в Москве и Петербурге, царское правительство приступило к подавлению сопротивления и на периферии империи. В декабре 1905 г., в ответ на забастовку, объявленную рабочими Тифлиса в знак солидарности с революционными выступлениями их московских и петербургских коллег, И. Воронцов-Дашков, царский наместник на Кавказе, ввел в Тифлисе военное положение, дав тем самым сигнал к наступлению на местных революционеров. К 5 январю 1906 г., после тяжелых потерь, казакам удалось занять рабочие районы Тифлиса. По приказу наместника, регулярные войска подвергали восставшие районы артиллерийскому обстрелу до тех пор, пока контроль над городом не был восстановлен2.

Повстанцы продолжали оказывать сопротивление, прибегая, в том числе, и к террору против наиболее «отличившихся» карателей. Именно в эти дни, грузинским социал-демократом А. Джорджиашвили был убит начальник штаба
Кавказской армии генерал Ф. Грязнов3. Тем не менее, силы были слишком неравны. Подавив сопротивление вокруг и в самом Тифлисе, русские войска, под командованием хорошо известного своими жестокостями генерала М. Алиханова-Аварского, были брошены на подавление восстания в Западной Грузии, которое, по словам самих русских властей, «приняло форму не столько анархии, сколько независимого государства, состоявшего из самоуправляющихся коммун, признающих лишь власть революционных комитетов»4.

Оправившись от нервного потрясения, вызванного событиями на Кавказе, Воронцов-Дашков назначил Алиханова временным губернатором Кутаисской губернии, с фактически неограниченными полномочиями. Восставшие пытались задержать движение войск, заблокировав туннель, связывающий Восточную Грузию с западной частью страны, а также оказывая во многих местах вооруженное сопротивление. Казаки ответили жесточайшими репрессиями, при малейшем сопротивлении уничтожая население, и сжигая на своем пути целые населенные пункты. Войдя в Кутаиси с помощью применения легкой артиллерии, казаки подвергли город массовому разграблению, о чем сообщалось даже в рапортах полицейских властей города5. По свидетельству очевидцев, казармы города были превращены в настоящий рынок. «Офицеры и солдаты отправляли по почте членам своих семей украденные и разграбленные вещи»6.

Американский журналист Келлог Дарланд, посетивший Кутаиси в начале 1906 г., после оккупации города войсками Алиханова, удостоился чести лично беседовать с генералом. На вопрос американца о том, чем оправданы столь варварские меры, примененные им против местного населения, Алиханов ответил:

« – Народ, живущий в этой провинции плохой, очень плохой. Единственный путь подавить их, это тот, который применяют мои солдаты».

« – Здесь живет много людей, принадлежащих к разным племенам и расам. Неужели среди них нет никого, кто бы был хорошим?» – возразил журналист.

« – Нет, все они плохие. Грузины хуже всех, но все они против правительства и должны быть уничтожены». Затем, выпучив глаза, Алиханов добавил на превосходном французском языке: « – Эти люди террористы, они социалисты и революционеры. Когда я слышу, что человек социалист или революционер, я приказываю моим солдатам сжечь его дом. Это единственный способ»7.

После подавления восстания, около 13 000 человек, в основном из тифлисской и кутаисской губернии, были выселены из Закавказья. Многие были сосланы в Сибирь. Под суд было отдано около 8 334 человек8.

Тень «Сириуса» над Кавказом
Будучи в курсе трагических событий разыгравшихся на Кавказе, находящийся в Париже Георгий Деканозишвили и его соратники также не сидели сложа руки. Понимая, что по причине неравного соотношения сил, повстанцам не удастся оказать сопротивление войскам в открытом бою, они решили сосредоточиться на партизанских действиях. В частности, снабдить повстанцев наиболее современными ружьями германского образца с оптическими прицелами, необходимыми для уничтожения командиров, руководящих карательными операциями. В начале февраля первая партия этих ружей (вероятно, в количестве нескольких сотен стволов) была закуплена в Дрездене и направлена в Марсель, для отправки в Грузию9.

Некоторые сведения о дальнейшей судьбе этого оружия сохранились в архивных материалах канцелярии царского наместника на Кавказе.

Судя по всему, напуганная экспедицией «Сириуса», с 1906 г. царская политическая полиция сосредоточила все свои силы на наблюдении за входящими в Черное море кораблями, на которых, по мнению русских агентов, могло находиться предназначенное для кавказских повстанцев оружие. Так, по данным спецслужб империи, оружие могло перевозиться на четырех различных пароходах, вышедших из Голландии и Англии в мае-июне 1906 г10.

Хотя официальным местом назначения кораблей была Одесса, в Петербурге опасались, что, как и в случае с «Сириусом», пароходы могли сменить курс в Черном море, незаметно подойдя к кавказским берегам. Наибольшее подозрение вызывал пароход «Египтянин» («Egyptian»), вышедший из Лондона 10 июня и, по данным русской полиции, везущий 20 ящиков пулеметов и около 100 ящиков оружия, включая винтовки и патроны. Оружие предназначалось для подпольных организаций Одессы, Батуми и Баку11.

Допуская, что оружие может быть перегружено на другое судно в Константинополе, телеграмма, посланная 23 июня генерал-губернаторам Батуми, Кутаиси и Новороссийска сообщала, что «в Лондоне сдавали груз какие-то кавказцы»12. 19 июля, полученная батумским генерал-губернатором телеграмма сообщала, что «Египтянин» уже вышел из Константинополя, и «выгрузку оружия можно ожидать между Батумом и Трапезундом»13.

В августе, командованием Кавказского военного округа была разработана специальная инструкция, уточнявшая действия, которые необходимо было предпринять для предотвращения выгрузки оружия на Кавказе14.

Несмотря на все эти приготовления, пароход «Египтянин», судя по всему, так и не был обнаружен русскими у кавказских берегов. Если выгрузка оружия имела место, она, вероятно, была произведена на территории Турции.

Независимо от того, достигло ли купленное Деканозишвили оружие Кавказа, в 1905-1907 гг. руководители карательных экспедиций являлись основной мишенью местных повстанцев. Так, на самого генерала Алиханова в это время было совершено 8 покушений. В июле 1907 г., генерал был убит в г. Александрополе армянскими дашнаками.

Не исключено, что именно этими рейсами были отправлены в Грузию и две типографские машины, купленные Деканозишвили для социалистов-федералистов. Еще 25 мая 1905 г. в докладе в департамент полиции, русский резидент во Франции А. Манасевич-Мануйлов сообщал, что одна из машин уже куплена Деканозишвили в Париже и, как видно, в скором времени будет послана в Марсель для отправки на Кавказ15.

6 июня упомянутая машина уже была отослана в Марсель на адрес анархиста Р. Коломбо, одного из ближайших соратников Деканозишвили, занимавшего должность секретаря местного профсоюза моряков16.

Несмотря на то, что по сведениям Мануйлова машина должна была быть отправлена на Кавказ на одном из пароходов, принадлежащих обществу «Пакэ» («Paquet»), Деканозишвили, вследствие своей крайней занятости вопросами покупки «Сириуса» и отправки оружия в Грузию, отложил посылку машин до 1906 г17.

В начале декабря 1905 г., когда Манасевич-Мануйлов уже был отозван из Парижа, две машины с грузинскими шрифтами, одна из которых, очевидно, была той, на которой печатались газеты «Грузия» и «La Géorgie», хранились на складе в Марселе. Так как к тому времени уже был опубликован царский манифест 17 октября, Деканозишвили планировал отправить их в Грузию легальным путем, на имя А. Джабадари, члена Федеративного Центрального комитета социалистов-федералистов и, одновременно, председателя «Грузинского издательского общества». Для того чтобы его имя не фигурировало в этом деле, формальным продавцом машин Джабадари значился уже известный нам швейцарский анархист Евгений Бо18.

Судя по всему, лишь в первой половине 1906 г., после экспедиции «Сириуса» на Кавказ, Деканозишвили удалось отправить машины в Грузию. К тому времени социалисты-федералисты остро нуждались в собственной типографии, так как еще в августе 1905 г. полицией была арестована их подпольная типография в Тифлисе. Хотя несмотря на это, им удавалось нелегально печатать свою литературу, включая листовки, в других типографиях, создание нелегального партийного органа требовало обладания собственной печатной машиной. «Было бы хорошо, если бы к нам прибыла машина», – писал из Тифлиса 4 сентября Михаил Кикнадзе Деканозишвили19.

По агентурным данным кавказского районного охранного отделения, после прекращения издания в Париже в 1905 г. газет «Грузия» и «La Géorgie», «партийная типография была перенесена из Парижа в Тифлис, причем контрабандным способом была доставлена туда из заграницы и сама машина, на которой печатался журнал “Сакартвело”»20.

Дело душетского казначейства и петиция грузинского народа на международной конференции по разоружению в Гааге (1906-1907)
Наглядным свидетельством непримиримости грузинских повстанцев в отношении империи является дело экспроприации душетского казначейства, совершенное 12 апреля (по старому стилю). Инициаторами дела, имевшего целью добыть финансовые средства для нуждающихся в них грузинских социалистов-федералистов, были уже известный нам Лео Кереселидзе, его брат Георгий, а также двоюродный брат последних, – Нестор Магалашвили (Магалов).

Все трое являлись руководителями боевой организации этой партии, принимавшей участие в повстанческих действиях против русских войск и полиции. Сопроводив «Сириус» до Стамбула, Л. Кереселидзе вернулся в Юго-Западную Грузию, в Гурию и Батуми, где принял активное участие в боевых действиях против войск генерала Алиханова21.

Еще в начале 1906 г. русские власти, узнав о роли Кереселидзе в эпопее «Сириуса», объявили его в розыск по обвинению в нелегальном ввозе в Грузию оружия и снаряжения. Решение о совершении экспроприации было принято еще в 1905 г., однако первые две попытки оказались неудачными. Весной 1906 г., ситуация обострилась и в самой социалист-федералистской партии, разделенной на сторонников мирных методов борьбы, включая пропаганду и участие в выборах в Госдуму, и объединенных в боевую организацию молодых радикалов, отдающих предпочтение вооруженным методам борьбы22.

Экспроприация была тщательно подготовлена и проведена настолько безупречно, что обошлось без жертв, как правило неизменно сопутствующих подобным актам. С помощью служивших на Кавказе грузинских офицеров, также входивших в боевую организацию социалистов-федералистов, братья Кереселидзе получили полную информацию о воинском карауле, охранявшем казенное казначейство г. Душети, небольшого городка в Восточной Грузии, недалеко от Тифлиса. На основе полученной информации Георгию Кереселидзе удалось подделать предписание начальника штаба Кавказского военного округа на имя командира дислоцированного в Душети 263-го Новобаязетского пехотного полка, полковника Дика, о снятии военного караула в местном казначействе. Для того чтобы командование полка не заподозрило ничего недоброго, 26 марта переодетый в форму военного писаря штаба Кавказского военного округа социалист-федералист передал упомянутое предписание в канцелярию полицейского пристава г. Мцхета, которое и было передано последним по назначению. В полночь 12 апреля, в здание казначейства вошла группа социалистов-федералистов, переодетая в форму солдат 263-го полка. Боевики предусмотрели все до мелочей, вплоть до белых околышей, которые носили солдаты Новобаязетского полка. Знали они и о том, что в Душети осталась дислоцированной лишь 1-я рота этой части, чем были рассеяны последние сомнения служащих казначейства, открывших им дверь. Войдя в здание, боевики обезоружили служащих и, связав их, похитили хранящуюся там сумму денег, в количестве 315 000 рублей23.

В начале мая сведения о том, кто совершил экспроприацию, просочились в тифлисскую полицию. Судя по всему, причиной этого были разногласия, имевшие место среди социалистов-федералистов. Члены умеренного крыла требовали передачи суммы Федеративному Центральному комитету, в то время как руководители боевой организации считали, что добытые ими деньги должны пойти в основном на их нужды. По свидетельству Л. Кереселидзе, из всей суммы, члены умеренного крыла получили около 100 000 рублей (75 000 на расходы по изданию литературы24, и еще 25 000 тем из грузинских офицеров, которые, входя в боевую организацию, тем не менее выступали за диалог с оппонентами). Сами авторы экспроприации были вынуждены бежать в Швейцарию, где еще до революции 1905 г. Л. Кереселидзе учился в Женевском политехническом институте25.

В начале сентября, легация России в Швейцарии обратилась к властям Женевы с просьбой об аресте и выдаче братьев Кереселидзе и Магалашвили. Несмотря на то, что 13 сентября все трое были арестованы в Женеве26, 12 февраля 1907 г. суд вынес обвиняемым оправдательный приговор, сославшись на политический характер дела27. Решающую роль в этом деле сыграли документы, со всей тщательностью собранные адвокатами подсудимых, в которых со всей очевидностью была зафиксирована как принадлежность подсудимых к социалистам-федералистам, так и политический характер антиимперской борьбы, ведущийся повстанцами на Кавказе28.

Будучи под впечатлением кровавых репрессий, сопровождавшихся подавлением революции на Кавказе, суд отметил, что «революционное движение в Грузии, пребывающее долгое время в латентном состоянии, развиваясь тайно, затем активизировалось, и, наконец, открыто разразилось в 1904 г.

Однако лишь в 1905 г. оно приобрело наиболее насильственные формы, достигнув своей кульминации в ноябре и декабре того же года таким образом, что в различных местах, революция порой могла рассматриваться в качестве одержавшей победу в стране. Хотя вскоре, во всяком случае с первых дней января 1906 г., правительство, с помощью использования войск, одержало победу. Особенно жестокие репрессии, натолкнулись, однако, в отдельных местах на живое сопротивление, иногда организованное даже вооруженными людьми.

Именно во время этих событий, в полный разгар революции, когда правительство вело борьбу, которую оно должно было вести против восставшего населения для того, чтобы вернуть последнее в состояние порядка, и при этом не было способно защитить политический режим, существующий лишь посредством введения военного положения в различных регионах; а также при помощи других средств, обычно применяющихся лишь во время войны, было подготовлено и осуществлено нападение на душетское казначейство»29.

По свидетельству Георгия Кереселидзе, их процесс вызвал большой отклик в европейской прессе того периода. В статьях и заметках, посвященных процессу, журналисты касались истории Грузии, ее прав на независимое государственное существование, односторонне нарушенных Российской империей, в 1801 г. аннексировавшей Грузию вопреки условиям Георгиевского трактата. «Суду Конфедерации представили по этому поводу свои доклады знатоки международного права, в том числе крупнейший авторитет в этой сфере, профессор Нисс. Все признавали право Грузии с помощью оружия и других средств бороться с Россией за восстановление своей независимости. […] Процесс более или менее расчистил почву для грузинского вопроса», – писал позднее Г. Кереселидзе30.

Параллельно с пропагандой грузинского вопроса в Европе, социалисты-федералисты попытались издавать соответствующие газеты и в Грузии. Надеясь на обещания, зафиксированные в октябрьском царском манифесте, весной 1906 г. грузинский публицист и юрист Георгий Гвазава, по данным кавказского районного охранного отделения в это время примыкающий к социалист-федералистской партии, с группой единомышленников решил приступить к изданию на грузинском языке газеты «Автономная Грузия». Название газеты свидетельствовало о том, что издание планировало продолжать следовать линии, выработанной в 1904-1905 гг. газетами «Грузия» и «La Géorgie» в Париже. Разрешение на издание газеты было получено 19 августа, в тот самый день, когда после разгона первой Государственной думы и покушения эсеров на премьер-министра П. Столыпина, в империи были введены военно-полевые суды, ознаменовавшие с собой всеобщее наступление реакции. В результате этого, газета так и не увидела свет. По свидетельству Гвазава, само название газеты вызвало бешеную ярость правящих кругов и черносотенцев, потребовавших изменить ее название31.

В январе 1907 г. было принято решение об издании газеты на русском языке, под названием «Грузинская мысль», первый и последний номер которой вышел 11 марта. В передовице газеты Михаил Церетели, участник Женевской учредительной конференции соцалист-федералистской революционной партии, ссылаясь на то, что с учреждением думы Россия стала правовым государством, призывал власти империи восстановить автономию Грузии, основываясь на положениях Георгиевского трактата 1783 г.

Реакция властей была незамедлительной: – уже 13 марта, по приказу временного губернатора Тифлиса генерала Тимофеева газета была запрещена, а ее редактор подвергся аресту и высылке из кавказского края32.

В ответ на это, в конце марта Г. Гвазава, М. Церетели и В. Черкезишвили приняли решение о составлении специальной петиции, подписанной представителями всех слоев грузинского общества, адресованной Гаагской конференции по разоружению, которая должна была быть созвана в июне того же года. За короткое время авторам петиции удалось собрать требуемое число подписей, количество которых варьировалось от 2 000 (свидетельство Черкезишвили)33 до 7 000 (по данным Гвазава)34. Это был хороший результат, принимая во внимание тот факт, что, как мы уже отмечали, в это время народы империи переживали период жесточайших репрессий. До апреля 1907 г. военно-полевыми судами было вынесено 683 смертных приговора35.

Текст петиции содержал в себе исторические данные о том, каким образом в нарушение Георгиевского трактата 1783 г., а также отдельного договора, заключенного грузинским царем Георгием XII с российским императором Павлом I, согласно которому Грузия сохраняла свой ограниченный суверенитет в составе империи, она, в итоге, была аннексирована Россией. Были коротко даны основные этапы аннексии страны, включая отмену автокефалии древнейшей Грузинской церкви. В заключение петиции сообщалось о неслыханных жестокостях и зверствах, совершенных имперским правительством в Грузии во время подавления революции зимой 1905-1906 г.г36.

Текст петиции был вывезен в Европу Гвазава и Черкезишвили. По просьбе последнего известный специалист международного права, профессор Брюссельского университета Эрнст Нисс, ранее взявший на себя защиту братьев Кереселидзе и Магалашвили, обработал французский перевод петиции37.

После этого текст был переслан Комитету помощи Грузии, созданному в Лондоне Оливером Вордропом и его сестрой Мэрджори, – пионерами английского грузиноведения. Целью комитета было информирование европейской общественности относительно кровавых репрессий, совершенных самодержавием против грузинского народа в период первой русской революции38.

Накануне открытия Гаагской конференции 15 июня, председатель Комитета помощи Грузии Морис разослал французский и английский перевод петиции в редакции ведущих европейских и американских газет, многие из которых опубликовали по этому поводу специальные сообщения и заметки39.

Хотя петиция не могла иметь каких-либо практических последствий, так как правила заседаний и вопросы, подлежащие обсуждению на конференции, были разработаны за несколько месяцев до ее начала, по словам Черкезишвили «это была пощечина правительству Николая II перед всем образованным человечеством»40.

С помощью технического персонала конференции, конверты с текстом петиции были розданы участвующим в ней делегатам перед началом первой же сессии, что создало соответствующий фон, помешав русскому послу в Париже А. Нелидову в своей речи с успехом представить Российскую империю в качестве цивилизованного государства, с недавно веденным конституционным государственным строем41.

Как писал впоследствии Черкезишвили, факт подачи грузинами петиции вызвал резкое недовольство имперских властей. «Ныне, как и Финляндия, Грузия также заявляла протест в связи с вероломным нарушением договоров, ранее заключенных с ней Российской империей»42.

Вторая и третья партийная конференция социалистов-федералистов. Выработка политической программы (1906-1907)
В период столыпинской реакции, одной из главных целей имперских властей России стала атака на все уступки в национальном вопросе, сделанные Петербургом в отношении нерусских народов в результате событий 1905-1906 гг. Будучи искренним русским националистом, Столыпин стремился создать из России современное централизованное государство, наподобие Германии или Италии. Игнорируя многонациональный состав Российской империи, включавшей в себя народы, обладавшие традицией независимого государственного существования еще до их инкорпорации в империю Романовых, Столыпин категорически отрицал за ними права на обладание какими-либо отдельными институциональными рамками, препятствующими распространению законов империи на всю ее территорию.

По справедливому замечанию Сэтона-Вотсона, «Столыпин был полон решимости уничтожить широкую автономию, которую финны вернули себе в 1905 г., бороться с польским национализмом не только на западных границах империи, но и в самом царстве польском, сокрушить украинское движение, которое он, подобно многим русским, рассматривал “малороссийским сепаратизмом”, организованным внешними, враждебными России силами»43.

Понимая, что Кавказ является «ахиллесовой пятой» империи, Петербург был категорически против предоставления местным народам не только каких-либо намеков на политическую автономию, но и даже на сугубо административное самоуправление. Несмотря на то, что «либерально» настроенный наместник царя на Кавказе И. Воронцов-Дашков был не против введения в регионе существующих в центральных и западных частях империи земств, Петербург, понимая что на этом политические представители местных народов не остановятся, противился этому проекту вплоть до 1917 г., предпочитая сохранять на Кавказе наиболее жесткую систему колониального гнета. Так же не был решен и вопрос открытия в Тифлисе Кавказского университета, на чем настаивали представители местной интеллигенции44.

В подобной ситуации, со всей актуальностью встал вопрос о совместной борьбе нерусских народов империи за свои права. В этом направлении и развила свою деятельность грузинская социалист-федералистская революционная партия, которая, после подавления революции 1905 г., адоптировала свою стратегию
и тактику к новым условиям.

29 июня 1906 г. начала работу вторая конференция социалистов-федералистов, продолжающаяся с вынужденным перерывом около двух недель. Так как в это время на всем Кавказе действовали карательные экспедиции русского правительства, депутаты, представляющие 28 партийных организаций, нелегально собрались в деревнях Беками и Реха, в Восточной Грузии. Основной целью конференции была выработка политической программы и организационного устава партии, что вызвало разделение ее участников на два противоположных лагеря.

Большинство, во главе с членами Федеративного Центрального комитета, выступало за программу, включающую в себя положения о необходимости признания государственной организации, участия в думских выборах и принятия программы минимальных требований. (Весной 1906 г., во время выборов в первую государственную думу, социалист-федералистам удалось провести в этот квази-представительный орган империи одного своего депутата, – Иосифа Бараташвили, избранного от Тифлиса)45.

Меньшинство, стоявшее на анархо-синдикалистских позициях, выступало за программу отрицающую необходимость существования государственного строя, участие в думских выборах и программу-минимум. К этому же крылу примыкали руководители боевой организации партии, в основном молодые радикалы, пытавшиеся продолжать вооруженную борьбу несмотря на поражение революции в центральных районах России46.

По сути дела, в партии шла борьба между представителями умеренного крыла, исходя из существующих реалий надеющихся достичь своих целей постепенно-эволюционным путем, и крылом радикальным, не желающим идти на какие-либо компромиссы с имперской властью. Так как внутриполитическая ситуация на Кавказе и в самой империи еще не была прояснена до конца, решено было отпечатать проекты программ представленные обеими фракциями, разослав их для дальнейшего ознакомления в партийные организации. После изучения этих проектов, предлагалось созвать новую, третью конференцию, на которую каждая организация должна была послать по одному делегату, снабженному мандатом указывающим, за какую программу она проголосовала. За эту программу должен был голосовать и сам посланный на конференцию делегат47.

Эта третья конференция, на которой окончательно была выработана политическая программа социалистов-федералистов, состоялась год с лишним спустя, 2-7 октября 1907 г. в местечке Авчала, под Тифлисом. Так как к этому времени было ясно, что вопрос прямых революционных действий на Кавказе был временно снят с повестки дня, конференция, в лице 17 присутствующих от 13 партийных организаций депутатов, поддержала проект большинства, тем самым высказавшись за легальную деятельность в условиях господствующей в империи столыпинской реакции48. Решено было пользоваться всеми возможностями для того, чтобы продолжать борьбу за автономию Грузии и будущее федеративное устройство России в целом. Понимали делегаты и то, что успех дела по-прежнему зависел от координации их деятельности с другими партиями, выступающими за федерализацию империи. Сознавая, что выкуп крестьянами помещичьей земли не решит полностью земельного вопроса малоземельного грузинского крестьянства, социалисты-федералисты тем не менее рекомендовали крестьянам выкупать земли с помощью Крестьянского поземельного банка, учрежденного властями империи еще в 80-х гг. XIX века, делая это, однако, лишь селами или сельскими общинами. Эта мера осложняла возможность проникновения в Грузию большого количества русских крестьян-колонистов, что могло привести к русификации края. Продолжая считать своими основными партнерами эсеров, социалисты-федералисты обратились с призывом к «передовым и социалистическим партиям России и вообще сознательной части российского трудящегося народа, вести упорную пропаганду против переселения в Грузию»49.

Отвергая фабричный и аграрный террор, партия тем не менее допускала применение террора, в случае если он имел политическое и «общественное значение» и был совершаем по постановлению Федеративного Центрального комитета. Экспроприации решено было проводить лишь в отношении государственных учреждений, исключив принятие подобных мер против частных лиц. Кроме того, было решено распустить боевую организацию партии, где были сильны анархистские тенденции (в постановлении конференции, эта организация называлась также «красной сотней») и радикальное руководство которой, зачастую плохо ладило с Федеративным Центральным комитетом. Вместо нее комитет планировал создать новые, максимально централизованные боевую и военную организации, для которых необходимо было выработать устав, а также осуществить соответствующую практическую подготовку их будущих членов50.

Этот шаг впрочем, имел скорее символическое значение, так как большинство партийных радикалов, в это время уже было вынуждено покинуть Кавказ, находясь в эмиграции заграницей.

Подтверждая, что их целью является трансформация империи в федерацию, социалисты-федералисты внесли в свою программу пункт о том, что они «требуют сейчас же для Грузии национально-территориальной автономии»51.

Следует отметить, что в 1906-1907 гг., в периоде между второй и третьей конференцией, партию покинули не только анархисты, но и те представители ее правого крыла, которые, полностью принимая национальную платформу социалистов-федералистов, отказывались разделять их социалистические идеи. Большинство из этих деятелей позднее примкнуло к национал-демократической партии, которая в организационном отношении была создана лишь в 1917 г. В числе этих лиц были такие известные политические деятели как Спиридон Кедиа (будущий председатель национал-демократической партии Грузии) и уже упомянутый нами Георгий Гвазава. Хотя с этого времени упомянутые лица формально не числились членами социалист-федералистской партии, многие из них продолжали настолько тесно сотрудничать с социалистами-федералистами, что в документах, составленных царской жандармерией, продолжали фигурировать в качестве членов этой партии52. Были произведены изменения и в составе Федеративного Центрального комитета, отражающие изменения в самой партии53.

Социалисты-федералисты и борьба за территориальную автономию Грузии в 1907-1910 гг.
Несмотря на то, что официально социалисты-федералисты не вмешивались в дела Грузинской церкви, вопрос восстановления независимости последней, судя по всему, был отнюдь не безразличен руководству этой партии. Дело шло о крайне важном аспекте восстановления международного статуса Грузии, которым обладала страна до ее аннексии Российской империей. К тому же, согласно Георгиевскому трактату, Грузинская церковь должна была сохранять свой автокефальный статус. Еще с 1904 г. в среде грузинского духовенства появилось движение за восстановление независимого статуса Грузинской церкви, возглавляемое священниками-автокефалистами. Как и следовало ожидать, власти империи ответили репрессиями, ссылая сторонников автокефалии, включая высших представителей грузинского духовенства, в отдаленные монастыри в Россию54.

22 мая 1908 г. в Тифлисе был убит экзарх Грузии архиепископ Никон, – гонитель грузинского духовенства и один из наиболее рьяных противников восстановления автокефалии Грузинской церкви. Убийство экзарха, официально бывшего вторым лицом в имперско-колониальной администрации на Кавказе после самого наместника, являлось ярко выраженным политическим актом. Хотя официально социалисты-федералисты открестились от этого акта55, данные агентуры тифлисского губернского жандармского управления указывали на то, что убийство экзарха было совершено членами группы «тифлисская организация анархистов-коммунистов “Земля и Воля”»56. Члены группы составляли костяк радикальной боевой организации социалистов-федералистов, распущенной по решению третьей конференции в октябре 1907 г.

Этот факт, давал руководству партии право утверждать, что с формальной точки зрения они не причастны к этой акции57.

Одним из главных целей социалистов-федералистов стало ведение пропаганды в пользу автономного статуса Финляндии. Наряду с прочим, интерес к финскому вопросу был вызван тем фактом, что именно на ее территории революционным партиям империи удавалось действовать с меньшим риском. В феврале 1907 г., на своем втором съезде, состоявшемся в Хельсингфорсе, партия социалистов-революционеров официально объявила о необходимости установления связи с грузинскими социалистами-федералистами. 16-20 апреля того же года, по инициативе русских эсеров в Финляндии, недалеко от Хельсингфорса, была созвана конференция социалистов-народников по национальному вопросу. В ней приняли участие эсеры и родственные им национальные партии: финская партия активного сопротивления, польская социалистическая партия, армянская революционная федерация «Дашнакцутюн», грузинские социалисты-федералисты, а также белорусская «Громада» и еврейская социалистическая рабочая партия. По свидетельству Г. Ласхишвили, участвующего в конференции, русские эсеры, поляки и грузины выступили общими силами в защиту концепции территориальной национальной автономии, согласно которой нациям, обладающим определенной территорией, должна быть предоставлена полная автономия на демократических началах. Представители еврейской рабочей социалистической партии, ссылаясь на отсутствие территории у живущих в империи евреев, придерживались концепции национально-культурной автономии. В резолюции, принятой по этим вопросам, съезд отметил необходимость создания национально-территориальных автономий. В то же время, вопросы национально-культурной автономии должны были стать предметом особого изучения и дискуссий, с точки зрения возможности их практического осуществления. Понимая, что власти империи традиционно используют национальные противоречия в своих целях, конференция единодушно признала, что территория нации определяется по реальному, а не по историческому принципу58.

Разумеется, роль, которую играла Финляндия в революционном движении, привлекла внимание имперского правительства, пытавшегося всеми силами вырвать обратно у финнов те уступки, на которые оно вынуждено было пойти в 1905-1906 гг. В особенности эта тенденция дала о себе знать после назначения на должность премьер-министра России П. Столыпина. Последний упорствовал в своем антиисторическом мнении, что поскольку Финляндия являлась частью Российской империи, общеимперские законы должны были преобладать над сугубо местными интересами. Враждебность имперских властей к Финляндии усиливалась также тем фактом, что на ее территории находили свое укрытие представители революционных партий, способных проводить оттуда террористические акты в близлежащем Петербурге59.

Со своей стороны, финны были полны решимости защитить свою автономию, в чем их горячо поддерживали представители других нерусских народов, аналогичным образом стремящихся к автономии и федерализации империи. Особую активность в связи с этим проявляли грузинские социалисты-федералисты, видевшие в автономном статусе Финляндии образец той автономии, которую они сами мечтали получить для Грузии.

Тем более что такие принципы национально-территориальной автономии, как обладание собственной армией, зарезервированное за финнами в 1877 г., а также использование национального языка в качестве официального языка суда, школ и государственных учреждений Финляндии, были предусмотрены и для Грузии согласно положениям Георгиевского трактата 1783 г.

Это, со своей стороны, давало социалистам-федералистам возможность подводить юридическую базу под свои требования, ссылаясь на пример Финляндии. С 1908 г., когда отношения между финнами и имперским центром крайне осложнились, социалисты-федералисты с полной силой выступили в защиту автономии Финляндии. Пик противостояния пришелся на весну 1910 г., когда в марте дума приняла закон, основанный на рекомендациях лишь русских членов созданной еще в 1908 г. т. н. русско-финской смешанной комиссии Харитонова, имевшей своей целью разграничения полномочий Финляндии и Петербурга. По справедливому замечанию Сэтон-Вотсона, упомянутый закон определял «общеимперские вопросы таким образом, что компетенция финского сейма была низведена до уровня провинциальной ассамблеи»60. Так как финский сейм отказался признать этот закон, он был распущен и вплоть до февральской революции 1917 г. Финляндия управлялась на основе диктаторских полномочий. Автономия Финляндии была превращена в формальность, а страна наводнена русскими чиновниками и полицейскими. «К 1914 г. было очевидно, что даже лояльные финны были загнаны в лагерь непримиримых противников России, а Финляндия, фактически, была оккупированной страной»61.

В мае 1910 г., когда финский вопрос не сходил со страниц газет империи, Г. Гвазава, который, «по агентурным сведениям 1910 года» кавказского районного охранного отделения, все еще якобы «принадлежал к партии социалистов-федералистов»62, опубликовал в выходящей в Тифлисе на русском языке газете «Новая речь» статью «Внутреннее строительство. (По финляндскому вопросу)». Касаясь доклада русских членов комиссии, на основе которых дума приняла упомянутый закон, Гвазава писал, что «в нем так бесцеремонно нарушаются права Финляндии, с таким легким сердцем опрокидываются вековые устои жизни и чувствуется столько злобы против финляндской автономии, что прямо убивает надежду на скорое улучшение условий существования других окраин России…»63.

Будучи юристом, в своей напечатанной в трех номерах упомянутой газеты статье Гвазава дал квалифицированный историко-юридический анализ как права Финляндии на автономию, так и произвола действий имперских властей.

Руководству социалистов-федералистов удалось установить контакт и с украинцами. В частности, с украинской демократической радикальной партией, создавшей в 1908 г., с целью координации украинского национального движения, Товарищество украинских прогрессистов, а также следующую его политической линии, выходящую в Киеве газету «Рада». По агентурным данным кавказского районного охранного отделения, эта организация преследовала «чисто национальные цели наравне с партией грузинских социалистов-федералистов». Г. Надарадзе, один из обучающихся в Киевском университете св. Владимира грузинских студентов, являлся политическим представителем социалистов-федералистов в Товариществе украинских прогрессистов64.

По мнению столыпинских властей это было слишком. Полный решимости сокрушить «сепаратизм» во всей империи, Петербург не мог терпеть солидарного сотрудничества представителей нерусских народов, совместно отстаивающих принципы федерализма.

Еще одной причиной, по которой власти империи решили положить конец деятельности социалистов-федералистов, стала непримиримая позиция последних по земельному вопросу, крайне остро стоящему в Грузии. Пользуясь плачевным экономическим положением грузинского дворянства, правительство Столыпина с целью дальнейшей русификации Кавказа, приступило к усиленной колонизации края. Способствуя выкупу земли у обедневших помещиков-грузин, Петербург стремился поселить на них русских крестьян-колонистов. Хотя из-за малоземелья, объективно являвшегося главным бичом крестьян Грузии, колонизация страны не могла принять такого массового характера, как во время заселения русскими крестьянами огромных пространств Сибири или Центральной Азии, это, в конечном итоге, грозило Грузии, как и всему Кавказу, потерей их исторической территории. В результате подобной политики царских властей лишь в одну Грузию было переселены десятки тысяч русских крестьян. При этом особой заботой правительства Столыпина было заселить русскими колонистами земли имеющие стратегическое значение для удержания под своей властью Кавказа. В частности, черноморское побережье Грузии и Муганскую степь, в южной части Азербайджана. Общее число русских колонистов, переселенных к 1910 г. на Кавказ, составило около 100 000 человек65.

На партийной конференции, состоявшейся 20-31 декабря 1909 г. в Тифлисе, руководство социалистов-федералистов приняло решение всячески препятствовать колонизаторской политике властей империи, вплоть до применения в отношении помещиков, продающих свою землю русским колонистам, методов террора. Террор должен был быть также применен и к представителям колониальной администрации, способствующим переселению колонистов в Грузию. В сельские районы были командированы пропагандисты, объясняющие населению, какой опасности подвергается страна и нация. С целью содействовать выкупу помещичьей земли грузинскими крестьянами, при Федеративном Центральном комитете был создан тайный национальный земельный фонд66.

На основе анализа легальной прессы, издающейся в этот период социалистами-федералистами, справка тифлисского губернского жандармского управления отмечала, что с конца 1909 г. в ней «появился целый ряд тенденциозных статей, направленных к возбуждению населения против начавшегося переселения из России в Закавказье»67.

По тем же данным, колониальная политика правительства вызывала ответную реакцию со стороны руководителей партии, все более громко заявляющих о том, что конечной целью социалистов-федералистов является «создание независимой Грузии»68.

Полученная охранкой информация свидетельствовала о том, что в это время политические взгляды социалистов-федералистов разделяли многие виднейшие представители грузинской интеллигенции, выступавшие против колониальной политики русского самодержавия. Так, по данным агента «Случайный», внедренного кавказским районным охранным отделением в центральные органы партии, к марту 1910 г. в состав Федеративного Центрального комитета наряду с 12 действительными членами и 7 кандидатами, входили также 5 постоянных почетных членов. В частности, филологи и лингвисты Николай (Нико) Марр (будущий академик) и Иванэ Цагарели, приват-доцент Петербургского университета И. Джавахов (будущий академик Иванэ Джавахишвили), епископ-автокефалист Леонид (будущий католикос-патриарх Грузии) и поэт Акакий Церетели69. Независимо от того, являлись ли эти деятели с формальной точки зрения членами партии социалистов-федералистов, они, судя по всему, по крайней мере теоретически разделяли ее политические идеи.

Уже к февралю 1910 г. Петербургом было принято решение о ликвидации партии социалистов-федералистов. Кавказское районное охранное отделение, которому непосредственно было поручено осуществление этой операции, не спешило, пытаясь провести массовые аресты в одно время, с целью захватить в руки документацию партии, доказывающую ее «антигосударственную деятельность». С этой целью за всеми руководителями и активистами партии было установлено тайное наружное наблюдение70. В Петербурге, однако, проявляли нетерпеливость.

13 марта вице-директор департамента полиции писал в Тифлис о необходимости «произвести общую ликвидацию социалистов-федералистов, каковая уже давно назрела»71.

24 марта подгоняемый начальством полковник Пастрюлин, начальник тифлисского губернского жандармского управления, сообщал в департамент полиции, что им был подготовлен весь имеющийся в его распоряжении материал, «как агентурного, так и наружного наблюдения, […] в целях получения улик по социалистам-федералистам и доказательств на преступный характер деятельности этой организации»72.

Начальнику местного охранного отделения был отдан приказ начать ликвидацию партии арестом членов Федеративного Центрального комитета во время его первого же будущего заседания. В случае если в ближайшее время заседание комитета не состоится, планировалось осуществить ликвидацию по данным разработок, имеющихся в распоряжении охранки73.

2 апреля Пастрюлин получил очередное сообщение из Петербурга, в котором вице-директор департамента полиции недвусмысленно требовал сообщить «о причинах, задерживающих производство ликвидации организации социалистов-федералистов»74.

Объясняя причину задержки операции, 26 апреля Пастрюлин писал в Петербург, что лишь на днях охранке удалось установить полный список членов Федеративного Центрального комитета, состав редакции газеты «Дроэба» («Времена»), – легального органа партии, а также лиц, у которых может храниться партийная документация75.

В итоге, так и не дождавшись заседания комитета, 30 апреля жандармерией тифлисской губернии была произведена операция с целью полной ликвидации в Грузии партии социалистов-федералистов. В самом Тифлисе были арестованы члены Федеративного Центрального комитета. Были произведены обыски у 32-х наиболее активных руководителей и членов партии. Количество арестованных в Тифлисе составило 12 человек76. Хотя первоначально планировалось осуществить арест и Кутаисского комитета77, его членам, судя по всему, удалось избежать судьбы их тифлисских коллег. Формальным поводом для арестов стали жалобы отдельных помещиков, получивших анонимные письма с угрозами применения против них террора, в случае продажи ими земель русским колонистам. Ведущим агитацию в легальных органах печати было предъявлено обвинение в том, что их деятельность противоречит закону о военном положении, введенном правительством на Кавказе78.

После семимесячного заключения в знаменитом Метехском замке, в декабре того же года суд вынес приговор. 15 человек высылались из пределов Кавказа, большинство – сроком на 5 лет79. Почти все из них местом ссылки выбрали Ростов, как наиболее близлежащий к Кавказу город80.

Этой мерой власти стремились обезглавить грузинское антиколониальное национально-освободительное движение, усилившееся в первой половине 1910 г., и ставшее, к тому же, на особенно неприемлемый для Петербурга путь сотрудничества с другими политическими партиями нерусских народов империи.

Еще одним тяжелым ударом для грузинского освободительного движения стала смерть во Франции Георгия Деканозишвили, скончавшегося после продолжительной болезни 18 ноября 1910 г. на юге Франции, в г. Каннах.

Общее положение, сложившееся для социалистов-федералистов в это время пика столыпинской реакции выразил Михаил Церетели, писавший 20 ноября того же года (хотя и возможно в несколько утрированных тонах) вдове Г. Деканозишвили, что в Грузии «почти не осталось людей, способных на какой-либо реальный поступок. Все те, которые работали на грузинское дело, умерли, больны и парализованы, сосланы в Сибирь, или находятся в тюрьмах. Лучшие люди уходят, остаются лишь худшие, власть которых распространяется в настоящее время на судьбу Грузии»81.

Другой ближайший соратник Деканозишвили, Тэдо Сахокиа, арестованный в 1906 г. после подавления революции в Грузии, сосланный в Сибирь и сумев- ший бежать оттуда в Европу, писал из Лондона по поводу смерти своего друга, что Георгий умер «не сумев реализовать своего высшего идеала: видеть свою несчастную страну свободной и независимой». Выражая сочувствие вдове покойного, Сахокиа подчеркивал, что «эта потеря еще более болезненна для нас, его друзей, которые сражались вместе с ним за общий Кавказ, за его соотечественников, за его несчастную страну»82.

Эти слова наглядно свидетельствуют о том, что федерализация Российской империи мыслилась социалистами-федералистами лишь в качестве переходной стадии на пути обретения полной государственной независимости Грузией и Кавказом.

Радикализация социалистов-федералистов в преддверии бури Первой мировой войны (1911-1914)
Как бывает часто в истории, репрессивные меры лишь способствовали росту протестных настроений и, как следствие этого, усилению федералистских идей
в грузинском обществе.

Уже в начале мая 1910 г. оставшимися на свободе активистами было принято решение созвать съезд делегатов районных партийных комитетов. Инициативу в этом отношении взял на себя Кутаисский комитет, сравнительно менее пострадавший от репрессий, по сравнению с Тифлисским. Целью съезда, который видимо так и не состоялся, являлось очистить партию от ненадежных элементов, призвать к партийной деятельности новые силы, преимущественно учащуюся молодежь, еще более усилить меры по противодействию русской колонизации, перенести центр тяжести действий в провинцию, выдвинув на первый план исключительно революционную деятельность83.

Угроза колонизации территории Грузии, а также массовые репрессии царского правительства привели к объединению с социалистами-федералистами также тех представителей национальной интеллигенции, которые в целом не разделяли социалистических идей партии.

Несмотря на то, что справка тифлисского губернского жандармского управления с удовлетворением сообщала, что «к началу 1913 года партии социалистов-федералистов как организационной единицы не существовало, не было и руководящего центра»84, уже в 1912 г., в ходе выборной компании в четвертую Государственную думу, социалистам-федералистам удалось одержать крупную победу. В Кутаиси, во втором по величине городе Грузии, думским депутатом был выбран социалист-федералист В. Геловани, впоследствии примкнувший к думской фракции трудовиков. Этот факт свидетельствовал о том, что лозунги автономии страны становились все более популярными в грузинском обществе85. Не случайно в том же документе с тревогой отмечалось, что «удачный исход минувшей выборной компании для федералистов дал толчок к возрождению, затихшему было за последнее время федералистскому течению среди грузин»86.

Параллельно с этим, на страницах своей легальной прессы социалисты-федералисты повели яростную атаку против грузинских социал-демократов, продолжающих отрицательно относиться к идее автономии Грузии87.

К концу 1913 г., социалистам-федералистам удалось не только восстановить, но и в определенной степени улучшить свое положение на Кавказе. В результате политической амнистии, объявленной в империи по случаю трехсотлетия дома Романовых, руководителям этой партии удалось вернуться в Грузию88.

Активисты приступили к усиленной пропаганде среди рабочих, где раньше ощущалась полная монополия социал-демократов89. Все более распространялись идеи автономии и среди учащейся молодежи. По сведениям, полученным царскими спецслужбами, в начале июне 1914 г. в Тифлисе или его окрестностях «должен был состояться общестуденческий съезд партии социалистов-федералистов, организуемый кружком студентов Московского университета и Московского коммерческого института»90. В упомянутом съезде должны были принять участие все входившие в партию студенты, учащиеся в высших учебных заведениях империи.

Параллельно с усилиями на Кавказе, активизировалась деятельность и тех социалистов-федералистов, которым в годы столыпинской реакции удалось бежать за границу.

Еще в октябре 1910 г., в рамках ученических партийных кружков, объединявших в своем составе радикальную гимназическую молодежь, возникла идея создания Лиги сепаратистов Грузии91. По замыслам авторов этой инициативы, упомянутая организация должна была вести борьбу с целью «во что бы то ни стало добиться независимости Грузии»92.

Таким образом, массовые репрессии правительства вызвали радикализацию молодежного крыла социалистов-федералистов, которые, не надеясь более на эволюционный ход событий, выдвинули лозунг полной государственной независимости страны.

В ноябре, идея создания Лиги сепаратистов Грузии привлекла к себе внимание широких кругов грузинского общества, многие представители которых, не являясь членами партии социалистов-федералистов, изъявляли желание вступить в эту организацию. По агентурным данным кавказского районного охранного отделения, хотя «Лига сепаратистов еще не имеет определенного строения, […] в нее, как партию националистов Грузии, имеют желание войти люди направления не социалистического. В настоящее время вырабатывает программу ее, по поручению лиц, желающих в ней состоять, присяжный поверенный Георгий Гвазава, не состоящий членом партии социалистов-федералистов. В самой названной партии имеется много членов, принадлежащих к правому крылу партии, которые, преследуя националистические цели, желали бы вычеркнуть из программы социальные вопросы»93.

Будучи в курсе этих планов, охранка удвоила свои усилия с целью не допустить создания упомянутой организации. 5 декабря на квартиру, где собирались члены ученического кружка, нагрянули полицейские, пытаясь, тем самым, запугать его участников94.

Понимая, что дело требует чрезвычайной конспирации, руководители социалистов-федералистов решили перенести центр тяжести деятельности проектируемой ими организации в Европу. Несомненно, именно с этой целью было решено направить в Европу Петра Сургуладзе, одного из лидеров партии. Будучи в 1905 г. членом Тифлисского комитета социалистов-федералистов, а в 1909 г. секретарем Федеративного Центрального комитета, Сургуладзе, также как и его другие соратники был арестован 30 апреля 1910 г. и приговорен к пятилетней высылке из кавказского края. Тем не менее, в декабре того же года Сургуладзе удалось бежать в Турцию, а оттуда в Европу95.

Уже в 1911 г. в Женеве (Швейцария), под председательством Сургуладзе был основан Заграничный комитет партии грузинских сепаратистов, состоящий из бывших социалистов-федералистов, покинувших Грузию после подавления революции 1905-1906 гг., а также апрельских событий 1910 г96.

В состав комитета входили уже известные нам Лео и Георгий Кереселидзе, а также Нестор Магалашвили, летом 1905 г. по заданию Деканозишвили тайно перевозивший взрывчатые вещества на Кавказ97.

Таким образом, упомянутый комитет являлся заграничным органом подпольно существующей в Грузии политической группировки, которая, исходя из сложившейся реальности, хотя и никак не афишировала свою деятельность, тем не менее существовала на грузинской земле.

В документах царской полиции Заграничный комитет партии грузинских сепаратистов упомянут в качестве «Группы свободной Грузии», – по названию газеты, которую комитет стал издавать с января 1913 г98.

Напечатанная на тонкой папиросной бумаге, удобной для нелегальной транспортировки, газета «Свободная Грузия», так же как и выходящая в Париже в 1904-1905 гг. «Грузия» тайно перебрасывалась на Кавказ99.

После начала Первой мировой войны, комитет, установив связь с германскими властями, был преобразован в Комитет освобождения Грузии, став тем самым основным политическим партнером Берлина по грузинскому вопросу. Несмотря на то, что с формальной точки зрения члены комитета уже не считали себя социалистами-федералистами, выйдя из их среды, они сохранили в своей деятельности многие черты этой партии, считая свое дело продолжением дела Джорджадзе-Деканозишвили в 1904-1905 гг.

Таким образом, в исторической ретроспективе, членов комитета следует считать представителями радикального крыла социалистов-федералистов, выделившихся, в конце концов, в отдельную, в идеологическом отношении близкую к национал-демократам организацию.

Др. Георхий Мамулиа – политолог, историк, доктор Высшей школы исследований обшественных наук (Париж, Франция), цпециалист по истории кавказской емиграции межвоенного периода.

1Подробно относительно создания социалист-федералистской революционной партии Грузии и ее роли в революции на Кавказе в 1905 г. см.: Г. Мамулиа, Как самурай стал союзником Прометея: японо-кавказская смычка в годы русско-японской войны (1904-1905). Nowy Prometeusz, Warszawa, 2012, n° 3, с. 127-162.

2D. M. Lang, A Modern History of the Soviet Georgia, New York, 1962, p. 162.

3Ibidem, p. 166-167.

4Ibidem, p. 167.

5Ibidem, 167-168.

6Compte rendu de la IIIme Conference des Nationalites reunie a Lausanne 27-29 juin 1916. Publie par l’Office centrale de l’Union des Nationalites, Lausanne, 1917, p. 135-136.

7K. Durland, The Red Reign. Th e True History of an Adventurous Year in Russia, New York, 1907, p. 111-112.

8D. M. Lang, A Modern History of the Soviet Georgia, p. 168; Г. Уратадзе, Общественное движение в Грузии (1821-1921), Париж, 1939, с. 61-62. (На груз яз.).

9Ш. Иосава – Г. Деканозишвили, 25. 1., 2. 2., 5. 2. 6. 2. 1906. Fonds Georges Dekanozichvili. Centre historique des archives nationales (CHAN), Paris, carton 345AP/1.

10Центральный государственный исторический архив Грузии (ЦГИАГ), Тбилиси, Ф. 13. Оп. 29. Д. 64., Л. 1-14.

11Там же, л.11-12.

12Там же.

13Там же, л. 13-14.

14Там же, л. 15-16.

15Государственный архив Российской Федерации (ГАРФ). Ф. 102. ДПОО. 1904-II. Оп. 316. Д. 28. Л. 133.

16Там же, л. 162.

17В Нозадзе, События и дела прошедших лет. Кавкасиони, Париж, № IX, с. 123. (На груз. яз.)

18Там же, с. 128.

19М. Кикнадзе – Г. Деканозишвили, 4. 9. 1905. Fonds Georges Dekanozichvili. CHAN, carton 345AP/1.

20Сообщение агента ≪Случайный≫ за август 1909 г.: ГАРФ. Ф. 102. ДПОО 1909. Оп. 239. Д. 202. Л. 23. Эта информация подтверждается и сведениями агента ≪Дворянин≫ за июль того же года: ≪Партийная газета ≪Дроэба≫ (≪Времена≫, – Г. М.) набирается в собственной типографии партии ≪Свет≫ (≪Синатле≫), машина для типографии контрабандой привезена из Парижа; на ней печатался журнал ≪Сакартвело≫. Там же, л. 15-16.

21М. Тугуши, Георгий Деканозишвили (жизнь и деятельность). Грузинская социалист-федералистская партия (1901-1906 гг.). Кавкасиони, Париж, 1964, № 10, с. 150-151. (На груз. яз.). В публикации Тугуши приведенное им письмо Л. Кереселидзе Г. Деканозишвили от 1 ноября 1905 г., вследствие надо думать корректурной ошибки датируется 1903 годом.

22ЦГИАГ. Ф. 153. Оп. 1. Д. 1835. Л. 178 (об)-179 (об), 205 (об)-207 (об).

23Там же, л. 169-223.

24Еще в мае 1909 г. агент ≪Случайный≫ сообщал царской жандармерии, что газета ≪Дроэба≫, легальный орган социалистов-федералистов, ≪издается на деньги, полученные партией путем ограбления душетского казначейства≫. ГАРФ. Ф. 102. ДПОО 1909. Оп. 239. Д. 202. Л. 5. По сведениям другого агента, на деньги, полученные от экспроприации душетского казначейства, издавались газеты ≪Цнобис пурцели≫ (≪Вестник≫, – Г. М.) и ≪Дроэба≫. Там же, л. 59.

25Arret du Tribunal Federal Suisse statuant en seance pleniere du 12 fevrier 1907, sur la demande presentee par la legation Imperiale de Russie, tendant a obtenir l’extradition des freres Leon et Georges Keresselidze et de Nestor Magaloff , poursuivis sous l’inculpation de vol a main armee. Lausanne, 1907, p. 26.

26Commissariat d’Annemasse. Surveillance generale des revolutionnaires russes. Au sujet des vols commis a mains armee en Russie, communication de 14. 9. 1906. CHAN. Сarton F 7. 12521.

27Commissariat d’Annemasse, Revolutionnaires russes. Au sujet des vols commis a mains armee en Russie, communication de 14. 2. 1907. Ibidem.

28Уже 15 сентября 1906 г., через два дня после ареста братьев Кереселидзе и Магалашвили, в газете ≪Трибуна Женевы≫ (≪La Tribune de Geneve≫) было помещено сообщение указывающее, что они являлись членами Федерации возрождения Грузии, штаб-квартира которой находилась в Париже, и которая имела в своих представителей в Женеве. Там же сообщалось, что арестованные были социалистами-федералистами. См.: Commissariat d’Annemasse, Surveillance generale des revolutionnaires russes. Au sujet des vols commis a mains armee en Russie, communication de 15. 9. 1906. CHAN, carton F 7, 12521. К этому сообщению французской полиции приложена соответствующая газетная вырезка. Под Федерацией возрождения Грузии имелась в виду находящаяся под руководством Г. Деканозишвили группа парижских социалистов-федералистов. Впоследствии сам Деканозишвили, уже будучи тяжело больным, также свидетельствовал в пользу братьев Кереселидзе и Магалашвили.

29Arret du Tribunal Federal Suisse statuant en seance pleniere du 12 fevrier 1907, sur la demande presentee par la legation Imperiale de Russie, tendant a obtenir l’extradition des freres Leon et Georges Keresselidze et de Nestor Magaloff , poursuivis sous l’inculpation de vol a main armee, p. 22-23.

30Г. Кереселидзе, Комитет независимости Грузии (1914-1918). Грузинская эмиграция, Тбилиси, 2013, № 1(4), с. 149. (На груз. яз.).

31О. Джанелидзе, Очерки по истории национал-демократической партии Грузии, Тбилиси, 2002, с. 116-119. (На груз. яз.).

32Там же, с. 119-124.

33В. Черкезишвили, Петиция Грузии международной Гаагской конференции 1907 г. В книге: В. Черкезишвили, Сочинения, Тбилиси, 2001, т. 1, с. 17. (На груз. яз.).

34Г. Гвазава, Грузия и национал-демократическая партия. (Статья вторая), Париж, 1928, с. 6. (На груз. яз.). Возможно сбор подписей продолжался и после отъезда делегатов в Европу, чем и объясняется упомянутый разнобой в данных.

35H. Seton-Watson, The Russian empire 1801-1917, Oxford, 1967, p. 625.

36Грузинский перевод петиции, сделанный с английской версии текста, опубликован историком-эмигрантом В. Нозадзе в 1939 г. См.: Исторические документы: Петиция грузинского народа на Гаагской мирной конференции 1907 г. Картлоси, орган грузинского интегрального национализма, Париж, 1939, № 16-18, с. 282-284. (На груз яз.)

37В. Черкезишвили, Петиция Грузии международной Гаагской конференции 1907 г., с. 28

38D. M. Lang, A Modern History of the Soviet Georgia, p. 168.

39В. Черкезишвили, Петиция Грузии международной Гаагской конференции 1907 г., с. 28-29.

40Там же, с. 28.

41Там же.

42Там же, с. 29.

43H. Seton-Watson, The Russian empire 1801-1917, p. 663-664.

44R. G. Suny, The Making of the Georgian Nation, Bloomington and Indianapolis, 1994, p. 172.

45R. G. Suny, The Making of the Georgian Nation, p. 173; Г. Ласхишвили, Мемуары (1885-1915). Тбилиси, 1934, с. 233. (На груз. яз.).

46ЦГИАГ. Ф. 94. Оп. 1. Д. 70. Л. 55-55(об).

47Там же, л. 55 (об)-56.

48Там же, л. 56-58.

49Там же, л. 59-59(об).

50Там же, л. 59 (об)-60.

51Там же, л. 22 (об).

52Эту тенденцию справедливо подметил и Дм. Швелидзе. По его словам, несмотря на упомянутый раскол, «отношения между социалистами-федералистами и национал-демократами никогда не были конфронтационными. […] Между ними гораздо больше было общего. Будучи постоянно солидарны с национал-демократами, федералисты поддерживали с ними связь, выступая с общенациональных позиций». См.: Дм. Швелидзе, Возникновение политических партий в Грузии. Федералисты. Тбилиси, 1993, с. 256. (На груз яз.).

53По данным тифлисской жандармерии, в 1905-1906 гг. в состав Федеративного Центрального комитета входили: А. Джорджадзе (председатель), Г. Деканозишвили (товарищ председателя), которого после его отъезда в Европу сменил Гр. Рцхиладзе, М. Адамашвили-Джавахишвили, А. Канчели, И. Бараташвили, К. Кавтарадзе, Я. Гуладзе, С. Пирцхалава, Ш. Дедабришвили, Е. Авалишвили.В 1907 г., после реорганизации партии на второй и третьей конференции, состав Федеративного Центрального комитета выглядел следующим образом: Г. Зданович (председатель), Гр. Рцхиладзе (товарищ председателя), С. Пирцхалава (товарищ председателя), В. Лордкипанидзе, А. Мдивани, А. Джабадари, Г. Ласхишвили, К. Абашидзе, Е. Авалишвили, И. Мчедлишвили. Секретарями комитета были избраны П. Сургуладзе и В. Рцхиладзе. После того, как в связи с созданием Кутаисского комитета партии Г. Зданович и К. Абашидзе вышли из состава Федеративного Центрального комитета, вместо них на место председателя был избран А. Джабадари, а членом, – Я. Гуладзе. См.: Дм. Швелидзе, Возникновение политических партий в Грузии. Федералисты, с. 271-272. К этой информации, однако, следует отнестись с известной осторожностью, так как сведения полностью взяты из доклада агента «Случайный», сделанного им кавказскому районному охранному отделению в августе 1909 г. См.: ГАРФ. Ф. 102. ДПОО 1909. Оп. 239. Д. 202. Л. 41-44. В целом очень содержательный и обширный доклад наиболее информированного агента охранки в партии социалистов-федералистов, грешит, однако, многими фактическими ошибками, а также явно тенденциозной информацией. Наряду с этим следует добавить, что по последним сведениям, полученным «Случайным» к августу 1909 г., Федеративный Центральный комитет состоял из следующих лиц: А. Джабадари (председатель), С. Пирцхалава (товарищ председателя), Я. Гуладзе, Г. Ласхишвили, В. Лордкипанидзе, А. Мдивани, П. Сургуладзе, Е. Авалишвили, В. Рцхиладзе и В. Мусхелишвили. См.: Там же, л. 45.

54H. Seton-Watson, The Russian empire 1801-1917, p. 670.

55Г. Ласхишвили, Мемуары (1885-1915), с. 264-265. (На груз. яз.).

56ЦГИАГ. Ф. 153. Оп. 1. Д. 1835. Л. 4.

57То, что в реальности социалисты-федералисты имели отношение к упомянутому акту, предполагает и Дм. Швелидзе. См.: Дм. Швелидзе, Возникновение политических партий в Грузии. Федералисты, с. 299-302.

58Г. Ласхишвили, Мемуары (1885-1915), с. 246-247.

59H. Seton-Watson, The Russian empire 1801-1917, p. 668.

60Ibidem, p. 669.

61Ibidem

62ЦГИАГ. Ф. 94. Оп. 1. Д. 369. Л. 1; ГАРФ. Ф. 102. ДПОО 1910. Оп. 240. Д. 2479. Л. 3.

63ЦГИАГ. Ф. 94. Оп. 1. Д. 369. Л. 2.

64ГАРФ. Ф. 102. ДПОО 1910. Оп. 240. Д. 2479. Л. 62.

65F. Monstashari, On the Religious Frontier: Tsarist Russia and Islam in the Caucasus, London-New York, 2006, p. 107.

66ЦГИАГ. Ф. 153. Оп. 1. Д. 1835. Л. 11 (об), 18 (об); ГАРФ. Ф. 102. ДПОО 1909. Оп. 239. Д. 202. Л. 174-175; ГАРФ. Ф. 102. ДПОО 1910. Оп. 240. Д. 2479. Л. 13, 16-17, 30-31, 33, 47-48, 58, 64.

67ЦГИАГ. Ф. 153. Оп. 1. Д. 1835. Л. 7 (об.).

68Там же, л. 3 (об).

69ГАРФ. Ф. 102. ДПОО 1910. Оп. 240. Д. 2479. Л. 43.

70Там же, л. 38-38 (об).

71Там же, л. 39.

72Там же, л. 40.

73Там же, л. 40 (об).

74Там же, л. 41.

75Там же, л. 55-55(об).

76Там же, л. 45-45 (об).

77Там же, л. 55 (об).

78ЦГИАГ. Ф. 153. Оп. 1. Д. 1835. Л. 15–15 (об).

79Там же, л. 152-153.

80Г. Ласхишвили, Мемуары (1885-1915), с. 268-273.

81М. Церетели – А. Френуа-Деканозишвили, 20. 11. 1910. Fonds Georges Dekanozichvili. Centre historique des archives nationales. CHAN, carton 345AP/1. По данным кавказского районного охранного отделения, руководители социалистов-федералистов надеялись, что с помощью кампании в европейской печати и привлечения к делу европейских политических деятелей, финнам удастся вынудить Петербург занять более примирительную позицию к вопросу автономии Финляндии. С целью координации действий грузин с финскими эмигрантами и был послан в Европу Михаил Церетели, выехавший туда в мае 1910 г. В сентябре он находился уже в Лондоне. См.: ГАРФ. Ф. 102. ДПОО 1910. Оп. 240. Д. 2479. Л. 70, 92.

82Т. Сахокиа – А. Френуа-Деканозишвили, 20. 11. 1910. Fonds Georges Dekanozichvili. CHAN, carton 345AP/1.

83ГАРФ. Ф. 102. ДПОО 1910. Оп. 240. Д. 2479. Л. 69.

84ЦГИАГ. Ф. 94. Оп. 1. Д. 695. Л. 1.

85Г. Ласхишвили, Мемуары (1885-1915), с. 279.

86ЦГИАГ. Ф. 94. Оп. 1. Д. 695. Л. 1.

87Там же, л. 1-1 (об.).

88Г. Ласхишвили, Мемуары (1885-1915), с. 280.

89ЦГИАГ. Ф. 94. Оп. 1. Д. 695. Л. 3.

90Там же, л. 3 (об.).

91ГАРФ. Ф. 102. ДПОО 1910. Оп. 240. Д. 2479. Л. 103.

92Там же, л. 116.

93Там же, л. 122.

94Там же, л. 133-133 (об.), 144.

95ЦГИАГ. Ф. 153. Оп. 1. Д. 1814. Л. 20-24 (об.), 30-34. По данным агента «Дворянин» от сентября 1909 г., Сургуладзе и директор тифлисской дворянской гимназии А. Мдивани являлись непосредственными инициаторами создания ученических партийных кружков социалистов-федералистов. ГАРФ. Ф. 102. ДПОО 1909. Оп. 239. Д. 202. Л. 72.

96Г. Кереселидзе, Комитет независимости Грузии (1914-1918), с. 151.

97В Нозадзе, События и дела прошедших лет, с. 121.

98ЦГИАГ. Ф. 94. Оп. 1. Д. 695. Л. 1 (об); О. Джанелидзе, Очерки по истории национал-демократической партии Грузии, с. 151-152.

99Г. Кереселидзе, Комитет независимости Грузии (1914-1918), с. 152-153.

Bohdan Cywiński, „Szańce kultur. Szkice z dziejów narodów Europy Wschodniej”, Wydawnictwo Trio, Warszawa 2013

Kazimierz Wóycicki

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w:
"Nowy Prometeusz" nr 4, październik 2013, ss. 209-214]

Książka Bohdana Cywińskiego jest syntezą dziejów Europy Wschodniej, widzianych jako historie poszczególnych narodów, podległych w XIX wieku imperium rosyjskiemu, oraz samej Rosji. Jest to książka wyjątkowa i nader trudno znaleźć by było pozycję prezentującą tak szeroką panoramę, jaką rysuje Cywiński. Są to dzieje Finów, Estończyków, Łotyszy, Litwinów, Białorusinów, Ukraińców, Mołdawian, Azerów, Gruzinów, Ormian, wschodnioeuropejskich Żydów.

Należy pamiętać, że Estonia i Łotwa zaliczane są często do Europy Północnej, a Litwa do Europy Środkowej. Używa się też określenia Europa Środkowowschodnia, w której może się znaleźć i Białoruś i Ukraina, ale nie będzie w niej osobno traktowanych krajów Kaukazu, postrzeganiu których towarzyszy niepewność czy to jeszcze Europa czy już Azja. Dla Cywińskiego wszystko to stanowi Europę Wschodnią. Kryterium jakim posługuje się Cywiński jest czytelne. Chodzi o narody, które przynależały do rosyjskiego imperium i w ramach tego imperium kształtowały swoją nowoczesną tożsamość. Historyk kończy swoją opowieść w momencie, gdy rozpada się carskie imperium, stwarzając szansę ruchom narodotwórczym na pozyskanie własnych państw narodowych, co uda się tylko niektórym.

Okresem najbardziej dramatycznych wydarzeń opowiadanych przez autora jest przełom XIX i XX wieku. Wtedy to wśród poszczególnych społeczności dojrzewają ruchy narodotwórcze i dążenia do posiadania własnych, nowoczesnych państwowości. Wszystkie te grupy na drodze do narodowej samodzielności przezwyciężyć muszą, narzucaną im przez imperium rusyfikację.

Bohdan Cywiński rozpoczyna jednak każdą z tych narodowych historii od dziejów dawniejszych, sięgając po czasy, w których narody umieszczają swoje początki. Te narodowe historie, w kształcie w którym obecnie je znamy, są dziełem XIX wieku i były istotnym czynnikiem narodotwórczym. Rodziły przekonanie o wspólnym pochodzeniu, stawiały na początku monumentalne postacie praprzodków takich jak Gedymin czy Swiatopełk. Legitymizowały też dążenie do politycznej samodzielności narodu wskazując na istniejące niegdyś, u początków historii, własne państwa. Ważny jest też zabieg ustalania ciągłości między tymi pierwszymi tworami państwowymi a współczesnością. Cywiński jest wybitnym znawcą wszystkich tych wschodnioeuropejskich
opowieści i znakomicie umie je odtwarzać.

Dodać należy, że owe „pradawne” narodowe historie nie są w żadnym wypadku wschodnioeuropejską specyfiką. Tak postępuje cała Europa i twórcy nowoczesnej, naukowej historiografii XIX wieku tacy jak Michelet, Ranke czy Lelewel piszą swoje narodowe historie tak samo jak czyni to ukraiński historyk Hruszewski.

Nieuważny czytelnik mógłby zarzucić Cywińskiemu, że opowiada mityczne dzieje narodów. We współczesnej historiografi i i humanistyce mówi się o narodach jako „wspólnotach wyobrażonych”, o tradycji jako „wytworzonej” itd. Panuje niemal konsens, że naród, a tym bardziej państwo narodowe w dzisiejszym rozumieniu, jest tworem stosunkowo niedawnym, a średniowieczne „odwieczne” rodowody narodów europejskich to „wynalazek” XIX wieku. W wyobrażeniach tych naród miał być bytem niemal metafizycznym, a jego dzieje toczyć się miały podług z góry wyznaczonej trajektorii, mającej swój cel i przeznaczenie. Teoria historiografi i znalazła nawet nazwanie
na owe dziewiętnastowieczne opowiadanie dziejów narodu, nazywając je „historią primordialną”.1

Oczywiście narracje Cywińskiego odnoszą się do tych na wpół mitycznych opowieści. Są jednak jedynie do nich komentarzem. Owa wspólnota polityczno-kulturowa, która w przyszłości stawać się zacznie nowoczesnym narodem kształtuje się w opowieści autora nie tylko w skomplikowanym procesie społeczno-historycznym (na który składają się wojny, migracje, prądy intelektualne, a także zbiegi okoliczności etc.) ale także poprzez kolejne polityczne decyzje przywódców. Na poszczególnych rozdrożach dziejowych istnieją możliwości różnych decyzji i rozstrzygnięć. W kształtowaniu się narodów nie ma żadnego determinizmu. Każdy zresztą historyk z łatwością wskaże wspólnoty etniczne i polityczne, które mogłyby stać się nowoczesnymi narodami ale się nimi nie stały. Dotyczy to chociażby Serbołużyczan, Rusinów zakarpackich itd.

Cywiński zdaje się z dystansem patrzeć na teorię narodów jako wspólnot wyobrażonych, przynajmniej jeśli rozumieć ją w bardziej radykalnej wersji. Znakomicie dostrzega dziewiętnastowieczne specyficzne procesy kształtowania się nowoczesnych narodów, a zarazem zarodki tych procesów w czasach wcześniejszych. Dziewiętnastowieczne procesy narodotwórcze nie zaczynają się w punkcie zero. Mają do dyspozycji za każdym razem bogate dziedzictwo historyczne, historyczny surowiec, który wykorzystują do kształtowania idei narodowej.

Cywiński znakomicie zdaje sobie sprawę z istnienia silnej tendencji w historiografii i socjologii europejskiej do relatywizowania i porzucania idei narodu. W tym nurcie wszelka „opowieść primordialna” zdaje się być jedynie naiwnością, wyrazem swoistego przednaukowego irracjonalizmu, często niebezpiecznego, gdy przekonanie o istnieniu odwiecznego narodu staje się przesłanką agresywnego nacjonalizmu. Tak oczywiście często się działo i wciąż dzieje. Wydaje się jednak, że całkowite porzucanie owych opowieści również nacechowane jest naiwnością, nawet jeśli motywowane jest teorią „wspólnot wyobrażonych” i krytyką agresywnych nacjonalizmów. Cywiński zdaje się też nie podzielać owej radykalnej krytyki pojęcia „narodu”.2 Naród jest dla niego tworem o dużej trwałości, co wcale nie znaczy, że „odwiecznym” i ponadhistorycznym.

Naród w opowieści Cywińskiego jest przestrzenią wspólnej kultury będącej wytworem historycznych okoliczności. To kultura stwarza poczucie tożsamości. Naród, w dzisiejszym rozumieniu, jest też wynalazkiem nowoczesności i tworem modernizacji. Naród to przestrzeń, gdzie wszyscy mogą być obywatelami, a przynależy się do niego poprzez kulturę a nie etniczność. Naród to poczucie „My”, możliwości wspólnego podejmowania decyzji, aktywnego i na równych prawach uczestnictwa w życiu publicznym. Nowoczesność grozi anonimowością. Wydaje się że połączony kulturą naród jest jednym ze skutecznych lekarstw na owo schorzenie nowoczesności. Takie widzenie narodu można u Cywińskiego jedynie zrekonstruować, ponieważ autor nie zajmuje się w książce żadnymi rozważaniami teoretycznymi dotyczącymi kwestii narodu. Używa tego niezbędnego dla jego rozważań pojęcia na sposób, w którym odczytać można istotne teoretyczne i metodologiczne przemyślenia.

Eseistyczny charakter pisarstwa Bohdana Cywińskiego przyczyniać się może jednak do złudzenia, wśród mniej rozważnych czytelników, że wyrafinowany styl literacki autora stanowi o najistotniejszym i jedynym niemal walorze jego pracy. Do takiego złudzenia przyczyniać się może i to, że tradycja „ładnego pisania”, jaką odnajdujemy u uczonych takiej miary jak Maria i Stanisław Ossowscy czy Florian Znaniecki przygasła w naszej współczesnej humanistyce tak dalece, że eseistyczny styl i literacka ambicja poczytywane są za nie akademickie i nie naukowe.

W istocie śledząc czynione przez Cywińskiego implicite założenia teoretyczne i metodologiczne jego pracy dociera się do jego głębszej i szalenie ważnej warstwy. W procesach historycznych ważne jest nie tylko co się wydarza, ale również to jak te wydarzenia były zapamiętywane. Owa pamięć jest jedną z przesłanek do nowych działań. Zapamiętywać więc można bardzo różnie. Owa pamięć układa się w kolejne warstwy. Owe dziewiętnastowieczne narodowe historie nakładają się na wcześniejsze opowieści, w których każda polityczna wspólnota usiłuje ustanowić swoje pochodzenie. Opowieści te, nawet jeśli po części zmyślone lub zrelatywizowane w świetle osiągnięć wiedzy historycznej, są częścią dziedzictwa historycznego.

Drugim istotnym założeniem historiografii Cywińskiego jest to, że dzieje nie są dla niego jedynie sekwencją kolejnych zdarzeń, ale również kolejnych rozstrzygnięć i decyzji. Decyzje poszczególnych aktorów i całych społeczeństw zależą od tego jak postrzegają oni własną przeszłość.

Dla przykładu Cywiński opisując wpływ ukraińskojęzycznej literatury XVIII wiecznej na późniejszy proces narodowotwórczy czyni następującą uwagę: „Kotlarewski swym utworem niewątpliwie rozdmuchiwał iskierki dawnego wewnętrznego ognia, błyskającego pod wyziębłą skorupą zrusyfikowanego świata oficjalnego, ale […] odwołaniem się do plebejskiej wizji narodowej przeszłości popchnął ukraińską literaturę w kierunku jednoznacznie folklorystycznym. Narodowość utożsamiała się tu z ludowością i wydawała się nie sięgać już dalej (s.149)”

W innym miejscu, poświęconym litewskiemu średniowieczu, wspominając postać legendarnego Mendoga, pisze: „Z punktu widzenia litewskiej polityki zagranicznej sprawa była jasna: należało się ochrzcić. Przed tym jednak trzeba się było głęboko zastanowić, czy realizować to na Wschodzie czy na Zachodzie. Polityka wewnętrzna dyktować mogła decyzję przeciwną: zachować dotychczasową religię jako czynnik tożsamości kulturowej Litwinów. (s.244)”

Cywiński pisząc w taki sposób i używając do swego opisu jakże współczesnych kategorii (folkloryzm, ludowość, polityka zagraniczna, tożsamość kulturowa) wcale nie jest ahistoryczny. Przedstawia ówczesne dylematy i przestrzeń decyzji, choć pewno w tamtej epoce (XIII wiecznej Litwie) nazywane to było inaczej. Oczywiście na taki sposób pisania może odważyć się tylko ktoś, kogo erudycja historyczna jest nie do podważenia i dysponuje odpowiednio dużym zasobem wiedzy.

Cywiński w nowym świetle stawia problem „historii primordialnych”. Niezależnie od tego jak tym historiom, konstruowanym w XIX wieku i konstruowanym do dzisiaj, zarzucać można naiwność i wszelkiego typu uproszczenia, są one niezbędnym spoiwem większych społeczności politycznych. I w każdym dziejowym momencie są one istotną częścią dziedzictwa kulturowego, z którego wywiedziona jest zbiorowa tożsamość.

Zwykle poprzez świadomość historyczną, którą się bada, rozumie się świadomość nas współczesnych – obecną i współczesną nam świadomość historyczną otaczającego nas społeczeństwa. Dla głębszego poznania przeszłości potrzebne jest również rozpoznanie świadomości historycznej z przeszłości, świadomości historycznej w kolejnych epokach, poznanie skomplikowanej chemii nakładania się na siebie kolejnych pamięci.3

Kształtująca się społeczność ukraińska wciąż pamięta o krzywdach doznanych od Lachów i ta pamięć stanowi nieustannie przesłankę podejmowanych przez nią decyzji. Popycha to kraj do wielkich politycznych błędów (co nie oznacza, że nie było równie wielkich błędów po stronie polskiej), jednym z których jest chociażby umowa perejasławska, a sytuacja ta powtórzy się kilkakrotnie. Mimo rosnącego konfliktu z Rosją pamięć o złych Lachach wciąż oddziaływuje. Później dochodzi do tego żal straconych szans współpracy z Polską.

Pamięć historyczna na każdym etapie może być różnie zapisywana, a przeszłość różnie interpretowana. Białorusin Łastowuski czy Ukrainiec Kostomarow mogli w różny sposób zinterpretować przeszłość własnych narodów. Wybrali określone ich wersje. Miało to dalsze konsekwencje wśród ich następców.

W książce Cywińskiego uderza to, jak daleko idące konsekwencje miał upadek Rzeczpospolitej. Polska pamięć stara się zaakcentować polską obecność na „kresach” i współżycie z innymi narodami Rzeczpospolitej. Po drugiej stronie dominuje przede wszystkim żal, że okazała się ona tworem nieudanym, za co wini się Polaków. Choć problemem społeczności ukraińskiej, białoruskiej i litewskiej staje się uwolnienie od rosyjskiej dominacji (rusyfikacji) to jednak dążenie do uwolnienia się od polskiego wpływu wciąż pozostaje. Nie jest to tylko chęć emancypacji od polskiej kultury w celu budowy własnej tożsamości kulturowej, jak na ogół interpretowane jest to po stronie polskiej. Jest to również winienie strony polskiej, że oddała te ziemie w ręce Rosji. Polska jest niepewnym i niewiarygodnym partnerem. Stosunek emocjonalny jest więc znacznie bardziej skomplikowany niż na to wskazują polskie wyobrażenia.

Warto zwrócić uwagę na te sprawy dziś, gdy po stronie polskiej deklaruje się wschodnim sąsiadom przyjaźń niemal bez ograniczeń i ze zdziwieniem przyjmuje się ich sceptyczne często reakcje. Uważne wczytanie się w dzieło Cywińskiego może być źródłem wielu politycznych rad na dzień dzisiejszy.

Cywiński unika jakichkolwiek otwartych polemik wobec teorii takich jak „wspólnoty wyobrażone” czy „wynalezione tradycje”. Trudno zaprzeczyć, że wniosły one wiele w zrozumienie wielu procesów dziejowych sugestia jednak, że owo „wyobrażenie narodu” jest jedynie tworem teraźniejszości (niczym umowa o której mówił Renan), a wszelka tradycja jest dziełem jednorazowej inwencji (niczym szkocki kilt dla fabrykantów jak u Howbsona), wydaje się być nie mniej naiwną od historii primordialnych. Teorie te w swojej skrajności doprowadzają do mniemania, że wszelkie wyobrażenia o przeszłości jako względne i wytworzone są w istocie fikcyjne, a więc i w pewien sposób niepotrzebne. To z czym mamy do czynienia to przede wszystkim teraźniejszość i przyszłość. Na zasadzie wyjątku czyni autor „Szańców kultur” następującą krytyczną uwagę: „Zaczerpnięty przeważnie z nauki zachodnioeuropejskiej zasób pojęć, odnoszący się do historii kultury i zagadnień pokrewnych, z trudem dopasowaliśmy do realiów ukraińskich, białoruskich, fińskich czy bałtyckich – od tutejszej kaukaskiej geografii i historii jest on jeszcze odleglejszy. (s.388)”

Tu również ukryta jest polemika z wyobrażeniem, że głównym podmiotem dziejów jest społeczeństwo rozumiane ontologicznie. To krytyka rodzącego się u Hegla wyobrażenia, w którym społeczeństwo zastępuje Boga, a socjologia zastępuje teologię. To krytyka podejścia w którym w dziejach widzi się wyłącznie procesy społeczne, formacje ekonomiczne, zmieniające się środki produkcji. Bez tych wszystkich kategorii oczywiście nie sposób uprawiać historiografii. Takie podejście jednak może wykluczać inne istotne czynniki dziejowych procesów.

Będąc pełnym podziwu dla książki Cywińskiego zmuszony się czuję zgłosić istotną uwagę polemiczną. Dotyczy ona obrazu Rosji, który, moim zdaniem, jest zbyt statyczny i do pewnego stopnia wyklucza jej ewolucję oraz różne alternatywy jej rozwoju. Wymagałoby to szerszej dyskusji i nie stanowi istoty książki, która poświęcona jest głównie innym krajom.

Dla Cywińskiego podmiotem dziejów jest przede wszystkim człowiek działający w ramach politycznej wspólnoty. To wydaje się podstawą historycznej szkoły i metody badawczej, którą reprezentuje. Cywiński przedstawił dzieło wybitne i głęboko przemyślane, które winno być czytane z największą uwagą. Eseistyczny styl nie pozbawia tej pracy naukowych walorów, wprost przeciwnie stanowi o jej najwyższym naukowym kunszcie. Książka – mieć należy nadzieję przetłumaczona na wiele języków – może okazać się pomocą dla ważnej dyskusji, jaką prowadzą między sobą narodowe kultury Europy, dążąc do wzajemnego zrozumienia, współpracy i politycznej integracji.

Dr Kazimierz Wóycicki – politolog, historyk, dziennikarz. Działacz opozycji demokratycznej, dyrektor Instytutu Polskiego w Dusseldorfi e (1996-99) oraz w Lipsku (2000-03), dyrektor szczecińskiego IPN (2004-07). Obecnie wykładowca w Studium Europy Wschodniej UW.

1Trzeba niestety przyznać, że termin po polsku brzmi dosyć sztucznie. Można by próbować zastąpić go polskim „pradawny” nie jestem jednak pewny czy byłoby to trafione i użyteczne.

2Cywiński jest bardzo ostrożny i czyni uwagę, że wkraczając np. na teren Azji Centralnej z europejskimi wyobrażeniami o narodzie można popełnić zastraszające błędy. Taka ostrożność jest oczywiście wskazana. Można jednak wyrazić domniemanie, że państwo narodowe jako państwo obywatelskie jest wielkim cywilizacyjnym osiągnięciem Europy, osiągnięciem o znaczeniu uniwersalnym. Jest oczywiście problemem czy dzisiejsze Kazachstan czy Uzbekistan kształtować się będą jako państwa narodowe. Również bolesne a czasem tragiczne procesy polityczne w Afryce wydają się drogą do kształtowania się państw narodowych (to raczej państwa kształtować będą narody). Niezależnie od wszystkich różnic kulturowych, na które trzeba wskazywać, państwo narodowe nie ma alternatywy. Alternatywą dla państwa narodowego stanowić mogą albo związki etniczno-plemienne albo struktury, w takim czy innym sensie, imperialne.

3Kategoria etniczności tak często akcentowana, gdy mowa jest o procesach narodotwórczych schodzi u Cywińskiego na drugi plan, zrelatywizowana pojęciem kultury. Wydaje się, że kategoria etniczności poza względnie małymi wspólnotami i odniesiona do większych wspólnot politycznych jest podobnym konstruktem jak wyobrażenie narodu. W takim wypadku wyobrażenie własnej „etniczności” jest wytworem kultury, a nie własna kultura zostaje wytworzona przez wspólnotę etniczną, która jest w stosunku do niej pierwotna. XIX-wieczny kult ludowości sprzyjał wyobrażeniu o pierwotnym wobec kultury etniczności, ów kult jednak był sam wytworem historycznym określonej epoki. Język bywa wskazywany jako niekwestionowany wskaźnik etniczności, można jednak domniemywać, że język jest przejmowany i ulega ewolucji. W Europie Wschodniej kształtowanej przez kolejne najazdy i migracje mówiono równolegle wieloma językami. Wyłonienie się na danym obszarze języka, który traktowany był jako dla niego rodzimy, może być traktowane również jako wynik wielu okoliczności historycznych.

Ukrainian Role in the Transnistrian Conflict Settlement in the Framework of the OSCE Chairmanship*

Hanna Shelest

[tekst pierwotnie opublikowany w://text originally published in:
"Nowy Prometeusz" nr 4, październik 2013, ss. 57-63]

In 2013 Ukraine holds the chair at the Organization for Security and Cooperation in Europe (OSCE), which is one of the highest profile roles in the international arena the country took since the declaration of its independence. Ukrainian Chairmanship of the OSCE can become an instrument and a chance for Ukraine to advance its international standings and to promote its status in international relations. However, OSCE Chairmanship is not only a great honor but a challenge too. For Ukraine one of such challenges is a settlement of the Transnistrian conflict, as it stays the key question for the regional security policy. As far as it has always been a part of the mediation and peacekeeping activities of Ukraine as Transnistrian region bordering only Ukraine and Moldova could not stay out of the Ukrainian concern, this very issue was announced as one of the priorities for the Ukrainian Chairmanship in January 2013.1

OSCE and the settlement of the Transnistrian Conflict
In 1993, the OSCE (then the CSCE) established a Mission in Moldova to support efforts to find a peaceful solution to this conflict. The main objectives of the Mission are to assist in negotiating a lasting political settlement of the Transnistrian conflict, to consolidate the independence and sovereignty of the Republic of Moldova, and to reach an understanding on a special status for the Transnistrian region.2 OSCE is one of the official mediators in the resolution of the Transnistrian conflict. Mission in Moldova has constantly facilitated direct negotiations between Chisinau and Tiraspol and actively cooperated with all mediators and observers. This is the very organization which reached the biggest success in confi dence-building measures and agreements on basic principles of the relations between the two conflicting parties. Despite the interruption of the official talks in the “5+2” format in 2006, OSCE Mission directed its efforts on organization of the informal meetings, the goal of which were renewal of the official format. During 2008-2009 the process of informal negotiations was intensifed. Furthermore, confidence-building measures between two parties were expanded in 2008, when the experts meetings in the groups of common interests in social and economic spheres have been started.

OSCE actions in this direction have been intensified in 2011, among others, by organization of the conference under the auspices of the OSCE and support of the German government, which took place in September 2011 in Bad Reichenhall, and by the revival of the offi cial talks in the “5+2” format, which took place during another round of consultations in Moscow on the 22nd of September 2011. Last years this conflict got a new attention due to the increased interest to this question on the side of the international community, renewing regular negotiations in the “5+2” format, as well as the progress in resolution of some “technical” issues and confi dence-building measures.

In all conflicts at the post-soviet space the OSCE as a mediator tried to be a link between the conflicting parties, but also between the different mediation and peacekeeping efforts in the region. At the same time it is necessary to point out that OSCE actions in the peace process are concentrated in two tracks: confidence building measures, people to people contacts and political settlement. Problem of the Transnistrian conflict settlement is one of the key ones at every annual OSCE Ministerial Meeting, and with a certain periodicity the chairing state proposes a new initiative on peaceful settlement of this conflict. Stepping-up of the negotiating process due to the Lithuanian and Irish Chairmanships’ priorities set in this sphere is a good background for continuation of this trend from the Ukrainian side.

The role of Ukraine
Ukrainian Chairmanship in the OSCE in 2013 is not only an important basis to enhance Ukrainian role in the negotiating process, but also to achieve a progress in a resolution of this conflict. This possibility is due to the fact that Ukraine has a high level of awareness and understanding of reasons of the Transnistrian conflict, its course of events during all the time of the existence, as well as a new context which has appeared after the change of power in Moldova in 2009 and in Transnistria in December 2011.

Ukraine is perceived by the confl icting parties not only as a peaceful and impartial partner, who is interested in a regional stability, but also as an adequate interlocutor, who understands problems of the post-communist states. Moreover, it is perceived as the less interested in territorial claims and claims of other character to the parties to conflict. From the very beginning Kyiv has officially supported the territorial integrity and sovereignty of Moldova and stand for conflict settlement by peaceful means only on the terms mutually acceptable for conflicting parties. It is important to emphasize that once Moldova and Transnistria advocated Ukrainian involvement in the peace process as a state, which for their opinion has not been biased and has not have geostrategic interests in the region. Ukraine always presents its territory for meetings and consultations between the representatives of Chisinau and Transnistria. Despite the fact that Ukraine has had an official status of mediator together with Russia and OSCE since 1994, and guarantor of peace (together with Russia) since 1997, for 10 years Ukraine has been not actively involved in the Transnistrian peace process, just joining the discussion of some narrow issues of the confidence-building. In April 2005 the situation has changed, as Ukrainian authorities proposed a comprehensive peace plan, presented at the GUAM summit in Chisinau, named after then President of Ukraine – The Yuschenko Plan. Not all points of that plan have been implemented, among others because of a low-intensity of the Ukrainian diplomats work in this direction. However it brought several serious shifts – the EU and the USA was invited to join the peace process, so the “5+2” format (Moldova, Transnistria, Russia, Ukraine, OSCE + the EU and the USA) has been created, which is still perceived as a main negotiating format. Even more, the European Union Border Assistance Mission to Moldova and Ukraine (EUBAM) was created to facilitate border issues settlement. If at the beginning it was purely technical mission, right now the confidence-building and conflict-settlement elements has been incorporated. In 2013, Ukraine as a Chair, appears in a unique situation when it unites two “voices” (its own and OSCE) in the “5+2” format.

The settlement – risks & challenges
However, one cannot abstain from mentioning the risks that Ukraine faces as the OSCE Chair in the Transnistrian conflict settlement. First of all it’s a competition of some international mediators. Then, it is a desire to play leading role without accommodation of the positions with other involved parties resulting in inability to concentrate attention of the conflicting parties on the concrete plan of the peace settlement and reduction the weight and authority of the OSCE as a mediator.

As far as the role of the Russian Federation is very well-known, one should not ignore positions of other interested parties. For the opinion of Vladimir Yastrebchak (former Minister of Foreign Affairs of Transnistrian) fragmentation and lack of coordination in the activities of Moscow and Kyiv to a great extent lead to the wheelspin of talks, low level of performance of the undertaken political-diplomatic efforts, impeding the potential, which both states have.3 Back in 2001, when Romania was chairing in the OSCE, it was not “allowed” to deal with the Transnistrian confl ict, perceived by many as a partial actor. Some Romanian experts even predicted that Ukraine would also be not allowed to be very active in this direction so not to overtake leading roles of others involved. However it hasn’t happened and Ukraine is still seen as a good broker to facilitate the process.

Yet on February 15, 2005 President of Romania T. Basescu during negotiations in Moscow raised a question of Bucharest involvement in the confl ict resolution process in Transnistria, underlining that if that problem was important for Ukrainian security, so in that sense it was also important for Romanian.4 Russian leadership has returned to this question in October 2010, when upon the results of the trilateral negotiations between leaders of France, Germany and Russia in Deauville (France), President D. Medvedev stated that success of the Moldovan-Transnistrian conflict settlement depended not only on Russia, Moldova, Transnistria and the European Union, but also on Romania. Active work of the Russian Federation on Romanian involvement can be seen as a desire to minimize the role of other mediators, including Ukraine. At the same time, for Romania, one of the main tasks is minimization the role of Russia in the region, especially in Moldova – so all this leads to a paradox. Within the years Romania has been balancing between desire to be an independent mediator and necessity to consider joint position of the EU. Despite some independent steps, in November 2010 Minister of Foreign Affairs of Romania T. Baconschi stated that Romania took part in the Moldovan-Transnistrian conflict settlement only as a member of the European Union.5 In some way it makes life of Ukraine easier as it takes away from the stage one of the competitors, but at the same time, Ukraine could have Romania as its ally contrary to the Russian position. Mutual interest in a quick settlement of the Transnistrian conflict makes these two states natural partners. Both countries can take responsibility for the security in the region, presenting additional arguments for Russian military withdrawal.

The second risk Ukraine might face as the OSCE Chair, is reluctance of the conflicting parties to revitalize the peace process and to compromise, what is backed by the unwillingness of the parties to accept Ukraine in particular, and the OSCE as a whole, as an influential mediator. Ukraine took a quick start in the negotiation process as the OSCE chair in January 2013 conducting first negotiations with the representatives of Moldovan and Transnistrian establishment during the visits of the Chair-in-office, Minister of Foreign Affairs of Ukraine Mr. Kozhara and the OSCE Chairperson’s Special Representative for conflicts Amb. A. Deshchytsia. It brought some expectations, which were broken by the further denial of the Transnistrian side Mr. Kozhara’s statement that they are ready to move to the political settlement issues6 and de-facto fail of the meeting in Lviv on the 19th of February 2013, when leaders of Transnistria rejected to participate. First round of negotiations in the “5+2” format, organized in 2013 under the Ukrainian Chairmanship “brought some disappointment for those, who believed in “magician” who united for the OSCE statuses of a mediator and a guarantor”.7 Other experts perceived Lviv meeting as a failure of Ukraine, as neither the place had been selected properly (Chernivtsy or Odessa looked more logical) nor the agenda had been prepared carefully, when Ukrainian interests were not taken into account as well as previous agreements were not considered.8 Ukrainian Minister was quick in announcing the breakthrough in the negotiations, which some perceived as wishful thinking and others as unwise haste that resulted in a sharp reaction of both Transnistria and the Russian Federation and influenced further low level of negotiations in Lviv. For Ukraine, who is not a freshman in these negotiations, such mistakes cannot be excused. As a result a new round of negotiations in May 2013 in Odessa has to be started with the lower level of political representation and issues to be agreed.

In opinion of Artem Fylypenko (Head of the Odessa Branch of the National Institute for Strategic Studies) if the agreement on free movement of goods and people between Moldova and Transnistria has been signed in Lviv it would be perceived as a certain breakthrough and a success of the Ukrainian diplomacy. But this has not happened and it became clear that Tiraspol acts in the wake of Moscow policy, and the latter is not very interested in Ukraine getting certain benefits from the OSCE Chairmanship.9 For the next rounds of negotiations Ukraine should make additional efforts to ensure meetings of the leaders of Transnistria and Moldova to happen. However, an internal political crisis in Moldova and political instability in Transnistria can also disturb Ukrainian plans for dialogue’s intensification.

Peacekeeping format – is it time for changes?
One of the problems that still exist is a current peacekeeping format in the region, which does not correspond with a current state of affairs. De facto this mission should transform from military into police one, have a mandate to observe and control the border, renovate the rule of law and monitor human rights, etc. But now its extra militarization just provokes fear in the region, which has a negative psychological effect not reflecting the real situation.

Back to 2006, during the Belgian OSCE Chairmanship this question was raised for the first time. The Belgian proposal would place the reformed peacekeeping operation under the OSCE’s aegis. It would include troops from “many countries,” but Russia would alone provide 30% to 40% of the troops (this is formulated as: “no single country should provide more than 30% to 40%”). Structurally, 75% of the manpower would consist of military troops and 25% of police and civilian observers.10 However it has not happened. Yet in November 2010 President of Romania T. Basescu proposed to change Russian military to European one – this proposition has not been realized either.

There are statements of the EU member-states and the USA on necessity to withdraw Russian military (except peacekeepers) and the rest of ammunition according to the commitments which Russia took at the Istanbul Summit of the OSCE in 1999, which will be logically if Ukraine joins. Nowadays there is a possibility to present such a position from the Ukrainian side as a position of the chairing of the OSCE state, which should promote compliance with the decisions adopted under auspices of this organization.

In four main conflicts at the post-soviet space – Nagorno-Karabakh, Abkhazia, South Ossetia and Transnistria – Ukraine and OSCE are on the different levels of inclusion. Transnistria conflict demonstrates the highest level of involvement for both. Thus Ukraine should correlate its initiatives and adjust its ambitions to realities of the resolution process. One of the positive elements of Ukraine as a mediator is its readiness not to monopolize the peace process, but to attract other mediators, minimizes risks of accusation in partiality. So for Ukraine, the OSCE is one of the main platforms for reaching political agreement between the conflicting parties, as represents an established and credible format for negotiations.

As for now Ukraine is more striving to the demonstration of activity, not having real propositions, so it can lead to the practice of “initiatives for initiatives”. Therefore Ukraine needs to return to the practice of preliminary consultations that will lead to the successful dynamics of its OSCE Chairmanship.11 Moreover, as situation around Lviv meeting showed it is necessary to remain calm and silent about the preliminary agreements reached before their fi nal implementation.

As for now Ukraine should organize most of the next negotiations at its territory. Ukraine should facilitate continuation of negotiations between two sides simultaneously in two dimensions. On one side confidence-building measures should be discussed, which are connected with practical questions that can be resolved between the parties, as well as level of people to people contacts. On the other side, the political settlement and dialogue on the final resolution and status of Transnistria should take place. The initiative to launch a standing Civil Society Forum on Transnistrian confl ict resolution has been being discussed within the Ukrainian civil society which also tries to be actively involved in the peace process.

If this year efforts succeed, Ukraine will have a chance to propose a new plan for Moldova and Transnistrian Moldovan Republic coexistence. It can be based on an idea of the self-governed region with a delegation of authorities (e.g. as a Scottish devolution). However, taking into account concerns of Tiraspol and Moscow some guarantees should be presented. For example that Moldova will not join another state, will continue being neutral and a guarantee of linguistic and humanitarian rights of the ethnic minorities, which inhabit the territory of the self-proclaimed TMR. As for now, none of the mediators is ready to present a new peace plan for the Transnistrian settlement. Nevertheless the search for the new formats of coexistence should be continued, as with the Moldovan and Ukrainian ways towards European integration, Transnistria should make a choice of its future, which is now hampered by the fears of possible Romanization.

Hanna Shelest, PhD – Senior Researcher at Odessa Branch of the National Institute for Strategic Studies. Specializes in conflict resolution and security in the Wider Black Sea and the Middle East regions.

* The following text has been submitted in Summer 2013 and therefore it analyses only the first half of the Ukrainian presidency in the OSCE.

1Protracted conflicts, human trafficking and media freedom amongst Ukraine’s OSCE 2013 priorities, http://www.osce.org/cio/98763, (Accessed 1 February 2013).

2OSCE Mission to Moldova, http://www.osce.org/moldova/43356, (Accessed 15 March 2013).

3Владимир Ястребчак: Согласованные действия России, Украины и Приднестровья как средство от ≪заморозков≫, http://www.regnum.ru/news/fd-abroad/transdniestria/1630710.html, (Accessed 20 March 2013).

4Мир в Приднестровье: Румыния хочет ≪приложить руку≫, http://news.bbc.co.uk/hi/russian/news/newsid_4268000/4268759.stm, (Accessed 15 February 2013).

5Урегулирование приднестровского конфликта без Румынии, http://terra.md/ru/news/moldova/pridnestrovie2/default.aspx, (Accessed 25 December 2012).

6Глава МИД Приднестровья вслед за президентом опровергла ложь главы МИД Украины, http://www.regnum.ru/news/1616472.html, (Accessed 23 January 2013).

7Владимир Ястребчак: Согласованные действия России, Украины и Приднестровья как средство от ≪заморозков≫, http://www.regnum.ru/news/fd-abroad/transdniestria/1630710.html, (Accessed 28 February 2013).

8Ю. Збитнев, Львовский провал Кожары, „Хвиля”, http://hvylya.org/analytics/politics/lvovskiyproval-kozharyi.html, (Accessed 21 February 2013).

9A. Филипенко, Приднестровье не торопится подыгрывать Украине ИА, „Тирас”, http://176.9.53.83/jeksperty/37044-artem-fi lipenko-pridnestrove-ne-toropitsya-podygryvat-ukraine.html, (Accessed 21 February 2013).

10V. Socor, OSCE’S Belgian Chair Proposes Reformed Peacekeeping In Moldova, „Eurasia Daily Monitor”, Volume 3, Issue 195, http://www.jamestown.org/single/?no_cache=1&tx_ttnews%5Btt_news%5D=32157, (Accessed 21 February 2013).

11Владимир Ястребчак: Согласованные действия России, Украины и Приднестровья как средство от ≪заморозков≫, http://www.regnum.ru/news/fd-abroad/transdniestria/1630710.html, (Accessed 28 February 2013).

Европейская интеграция в коммуникациях двух Президентов Украины: сравнительный анализ

Юрий Рубан

[tekst pierwotnie opublikowano w:/текст первоначально опубликованв: "Nowy Prometeusz" nr 4, październik 2013, ss. 35-44]

В украинской политической коммуникации потеря власти одной политической группой (конгломератом «помаранчевых») и обретение ее другой (В.Януковичем и партией регионов), провозглашается обеими сторонами глубоким разрывом с прошлым. Оппозиция описывает данное событие и последовавшее за ним монопольное сосредоточение власти в руках Президента В.Януковича, как «оккупацию» и «узурпацию». Власть отвечает на это – тотальной критикой всех действий предшественников, описывая их правление в категориях «руины» и «хаоса». 

Разумеется, обращение к такой лексике диктуется желанием мобилизовать своих сторонников. Но никакое богатство метафор не может скрыть «родство душ», по крайней мере, в экономической сфере. Здесь сохраняются старые подходы и проблемы, значимых реформ не произошло.

Президент Европейского банка реконструкции и развития С.Чукрабарти в марте 2013 года констатировал ухудшение инвестиционного климата в Украине и все более частые жалобы инвесторов на действия налоговой и таможенной служб, а также судебной системы1. Ключевая причина такого ухудшения – коррупция. По ее уровню Украина занимает 144 место из 176 в рейтинге Transparency International, пребывая в одной группе с Камеруном, Конго и Сирией2.

За отсутствие реформ приходит расплата. Короткий период послекризисного экономического восстановления 2010-2011 годов сменился во второй половине 2012 года новым падением, которое продолжается и в 2013 году.

Ситуацию вынужден как-то объяснять сам Президент Украины В.Янукович: «Уже на начальных стадиях украинские преобразования натолкнулись на препятствия, которые сегодня реально угрожают торможением процесса глубинного обновления всех сфер жизни общества и приводят к обесцениванию уже достигнутых результатов. Главными среди них оказались инерция и сопротивление коррумпированной бюрократии»3. Итак, виновные названы, хотя «глубинного обновления» не произошло.

Но есть сфера, где радикальный разрыв с политикой предшественников действительно состоялся. Харьковские соглашения, продлившие сроки пребывания Черноморского флота Российской Федерации на украинской территории, а также фиксация внеблокового статуса Украины в Законе «Об основах внутренней и внешней политики» резко изменили международные позиции Украинского государства. Оно «выпало» из системы, которая гарантирует безопасность государств ЕС.

Произошло фундаментальное изменение всей системы внешнеполитических координат. Но вот что интересно: тема европейского выбора Украины, продолжения курса европейской интеграции продолжает звучать в выступлениях представителей власти. Эксперты предлагают этому рациональные объяснения, первое среди которых – опасность окончательной потери субъектности в международных отношениях, после чего неминуемо последует потеря контроля над экономической политикой и собственностью в пользу российского бизнеса. Понимая разницу в весовых категориях, украинский бизнес и власть, которая его представляет, опасаются передела.

Это одно из объяснений неготовности нынешней украинской власти отказаться от сближения с ЕС. Важно и то, что тема европейского выбора находит существенную поддержку в украинском обществе. Оно продолжает ориентироваться именно на европейские ориентиры в своей надежде на политическую и экономическую модернизацию страны. Представители политических сил не могут игнорировать этого предпочтения, евроинтеграционную риторику можно найти во многих выступлениях. Проблема в том, что европейская интеграция, превращаясь из риторики в политику, неминуемо затрагивает интересы влиятельных групп.

К примеру, олигархические группы вполне устраивает нынешняя институциональная слабость государства, позволяющая им монополизировать доступ к его ресурсам и возможностям. Сложно представить себе их интерес, например, к разделению власти и бизнеса в соответствии с европейскими стандартами, да еще и к появлению Еврокомиссии в качестве активного контролера за соблюдением этих стандартов.

Существенным является и российское влияние. Было время, когда Российская Федерация не рассматривала расширение ЕС и НАТО на восток в качестве угроз своим ключевым национальным интересам (и не имела ресурсов для того, чтобы этому расширению противостоять). Но сейчас Москва рассматривает Украину как поле геополитической борьбы за сферы влияния. Северный сосед использует все свои возможности, от цены на газ до влияния в информационном пространстве, для изменения вектора интеграции.

Очевидно, что хотя бы в силу этих факторов нынешняя украинская ситуация отличается от польской или чешской в начале 1990-х годов, где и в политической среде, и в обществе доминировало представление о жизненной необходимости европейской и евроатлантической интеграции. При этом ЕС и США рассматривали интеграцию Центральной и Восточной Европы как приоритетное направление своей политики и сосредотачивали достаточно ресурсов для ее поддержки.

Сегодня внутренняя и внешняя ситуация в Украине другая. Европейская интеграция является полем столкновения различных интересов, она превратилась в политическую проблему и вокруг нее продолжается острая политическая борьба.

В рамках этой статьи будет продемонстрировано, что отсутствие в политической коммуникации Президентов Украины евроинтеграции как политической проблемы препятствует реализации продекларированного европейского выбора. Для решения проблемы европейской интеграции требуется формирование новой коммуникации, предусматривающей политическую оценку проблемы и поиск путей ее решения в украинских реалиях.

Президентская политическая коммуникация была выбрана для анализа по той причине, что в украинских условиях именно Президент является стратегическим актором на поле политики, т.е. обладает властью, материальными и символическими ресурсами, способными изменять политическое пространство.

Сосредоточение в руках Президента огромных и практически бесконтрольных полномочий после возвращения к Конституции 1996 года плюс его способность сохранять политическую монолитность правящей группы превращают его в суперстратегического актора. Поэтому именно в его выступлениях стоит поискать ключевые сообщения, представляющие украинскую политику на европейском направлении.

С этой целью рассмотрим выступление в парламенте Президента В.Януковича при представлении им Послания к Верховному Совету Украины «О внешнем и внутреннем положении Украины в 2011 году»4.

Параллельно рассмотрим обращение Президента В.Ющенко в связи с представлением Послания к Верховному Совету Украины «О внешнем и внутреннем положении Украины в 2005 году»5, состоявшемся в феврале 2006 года.

Перед рассмотрением стоит сделать несколько замечаний, обосновывающих этот выбор.

В украинской политической традиции тексты упомянутых Посланий представляют собой научные публикации, подготовленные группами ученых и экспертов. Организовывает их работу Национальный институт стратегических исследований при Президенте Украины. Сама форма представления содержащихся в них результатов предоставляет очень ограниченные возможности для непосредственного использования в политической коммуникации. В выступлениях Президентов при представлении Посланий в парламенте озвучиваются лишь главные выводы. Но именно в выступлениях Глав государства присутствуют важные политические акценты. Для исследования политической коммуникации интересны именно они.

Важно, что оба выступления состоялись в рамках осуществления Президентами Украины своих конституционных полномочий (Конституция Украины, ст.106, п.2). Эта конституционная прерогатива не только предусматривает коммуникацию политики Главы государства, но и открывает для этого уникальные возможности как с точки зрения масштабности взгляда на страну и мир, так и «качества» аудитории. Выступления Президента слушают и изучают не только депутаты парламента, но и эксперты, дипломаты.

Но еще важнее то, что согласно норме, установленной Указом Президента Украины еще в 1997 году6, текст послания приобретает силу официального документа. Его положения должны учитываться в работе Кабинета Министров, министерств и других органов исполнительной власти. В связи с изменениями Основного Закона эта норма потеряла силу, но была восстановлена после отмены конституционной реформы. Президент В.Янукович даже существенно усилил ее. В положениях об органах исполнительной власти появились нормы о том, что они «в своей деятельности руководствуются Конституцией и Законами Украины, актами и поручениями Президента Украины, ежегодным Посланием Президента Украины к Верховному Совету о внутреннем и внешнем положении Украины»7. Таким образом, Послание должно превратиться в дополнительный инструмент стратегического актора.

Кроме того, оба выступления подобны по объему и композиции, схожими были и сроки на политических календарях – оба выступления прозвучали через год после вступления на президентский пост.

Да и выбор среди имеющихся выступлений, сопровождающих Послания, небольшой. В.Ющенко в силу различных причин лишь два раза сопроводил свое ежегодное Послание выступлением в парламенте. Второе его выступление в 2009 году было скорее подведением итогов, чем формированием политики. А В.Янукович в 2012 году лишь сопроводил текст ежегодного Послания письменным предисловием, в котором евроинтеграция косвенно упоминается два раза. Говорится об «Украине, которая движется навстречу Европе», и о том, что «Украина уверенно движется путем глубокой модернизации, утверждается как развитое цивилизованное европейское государство»8. Как говорили древние, sapienti sat, то есть «разумному достаточно».

Теперь обратимся к самим текстам.

Из выступления Президента В.Ющенко: «Следующие шаги Украины в сфере европейской интеграции продиктованы, в первую очередь, национальными интересами. Это создание зоны свободной торговли с ЕС в 2007 году, заключение Европейского соглашения об ассоциации в 2008 году. Затем, после выполнения Копенгагенских критериев вступления в ЕС, обретение полноправного членства в ЕС»9.

Из выступления Президента В.Януковича: «Фундаментальной составляющей концепции национального прагматизма является стратегия европейской интеграции Украины. Сегодня Украина ведет активный переговорный процесс относительно Соглашения об ассоциации. Подписание этого Соглашения создаст предпосылки для полноценной интеграции Украины в европейское экономическое, социальное, культурное и правовое пространство. Уже в этом году мы стремимся путем компромисса преодолеть разногласия в позициях и выйти на окончательное подписание Соглашения об ассоциации и создания Зоны свободной торговли… В 2010 году Украина и ЕС сделали качественный шаг вперед в сфере безвизового диалога. В ходе Саммита Украина – ЕС было объявлено о предоставлении Украине Плана действий по либерализации визового режима. Для дальнейшего продвижения к безвизовому режиму с ЕС в 2011 году мы должны выполнить ряд технических заданий. В частности, в сферах безопасности документов, миграции, охраны общественного порядка. Убежден, что к концу года мы это сделаем»10.

Разумеется, два выступления происходили в разных внешне- и внутриполитических контекстах. Оптимистические, на грани романтики, планы 2006 года резко отличаются от прагматизма года 2011, подчеркнутого формальными оборотами речи. Но оптимизм одного и прагматизм другого имеют нечто общее. Оба обращения не касаются проблемных вопросов европейской интеграции, возникающих вследствие расхождения интересов тех или иных общественных групп.

И первая, и вторая коммуникации говорят о европейской интеграции как о феномене, продиктованном национальными интересами. А национальный интерес предлагается понимать как некий консенсус.

Действительно, на уровне обыденных рассуждений такой консенсус возможен, никто не против того, чтобы «жить как в Европе». Но как только в политическую коммуникацию входит неизбежный выбор, например между интеграцией в ЕС и Таможенным союзом с Россией, согласие испаряется. Об этом свидетельствуют результаты практически всех социологических опросов11.

Легче всего объяснить это явление вариациями на тему «ложного сознания» – непониманием либо недостатком информации. В украинской политической коммуникации постоянно звучат голоса сторонников такого подхода. Утверждается, что необходимо посвятить объяснениям национального интереса больше человеко-часов на ТВ, найти убедительные аргументы, привести впечатляющие цифры – и половина граждан Украины сменит свои взгляды.

Опыт многих лет свидетельствует, что этого не происходит. «Национальный интерес» распадается на весомые интересы различных, отнюдь не маргинальных групп. А упомянутое выше признание Президента В.Януковича о существовании препятствий даже в условиях его всевластия, свидетельствуют об умении этих групп свои интересы защищать.

Европейская интеграция в Украине – это лишь еще один пример невозможности политики без конфликта интересов. Но еще Макиавелли был категоричен в своем понимании благотворности такого рода конфликтов: «Я утверждаю, что осуждающие столкновения между Знатью и Плебсом порицают, по-моему, то самое, что было главной причиной сохранения в Риме свободы…и что все законы, принимавшиеся во имя свободы, порождались разногласиями между народом и грандами»12.

Демократия означает способность общества поддерживать политический компромисс между конфликтными позициями, которые не допускают развязки путем убеждения одной из сторон силой рациональных аргументов. В невозможности научного решения политических проблем состоит причина несбыточности всех «научно обоснованных» мечтаний о постполитической
гармонии – от марксистского «прыжка из царства необходимости в царство свободы» до либерального «конца истории».

Европейская интеграция стала политической проблемой в Украине, ибо ее осуществление, как уже говорилось выше, затрагивает многие интересы внутри и вне страны.

Для демократического решения любой политической проблемы политическая коммуникация должна исходить из наличия разных позиций и стимулировать компромисс. Вместо этого Президент В.Ющенко говорит о евроинтеграции как о неминуемой судьбе: «Украине суждено стать основой интеграционных процессов в регионе Центрально-Восточной Европы»13. Президент В.Янукович вроде бы и говорит о евроинтеграции в категориях выбора, который надлежит сделать обществу. Но проблематику выбора не обозначает, более того, говорит о возможности единодушного выбора всех: «Будущее Украины как процветающего европейского государства зависит, в первую очередь, от всех нас»14.

Такой способ представления евроинтеграции дает возможность не отвечать на вопрос о причинах ее торможения. Препятствия выносятся куда-то вовне, в Брюссель, Москву или любую другую столицу. Там выдвигаются какието требования, там источник разногласий, которые благодаря усилиям власти будут преодолены. А если к этому добавить нехитрую подмену политики географией и лишний раз подчеркнуть, что Украина – это европейское государство, то проблема препятствий как бы исчезает. И даже не очень бросается в глаза тот факт, что все те же планы дальнейших действий (соглашение об ассоциации, зона свободной торговли, безвизовый режим), повторяются с интервалом в пять лет.

Низкие, вплоть до временных остановок и даже поворотов вспять, темпы евроинтеграции свидетельствуют о политическом противостоянии вокруг этого вопроса. Замалчивание конфликта вместо обозначения сторон политической борьбы и их интересов свидетельствует о продолжающемся, несмотря на смену персоналий, нежелании осуществить политическую мобилизацию в пользу
ее осуществления. Доминирует установка на временные союзы элит и нежелание связывать себе руки определенностью позиции. Из-за этого не приходится удивляться амбивалентности общественного мнения. Политическая коммуникация власти не дает ему оснований для осмысленного выбора/компромисса.

Интересно сравнить и другие тезисы двух выступлений, косвенно (а иногда и прямо) связанные с темой евроинтеграции. В частности, стоит обратить внимание на тезисы, призывающие к неким прорывам.

Президент В.Ющенко утверждает: «Путь к экономическому процветанию, который Европа прошла за сотни лет, мы должны пройти за пять-семь лет, максимум десять. Украина может состояться, как полноценное государство, лишь совершив экономический прыжок. Она может принять этот вызов и стать местом формирования новых моделей экономического развития. Но это уже проблема политической элиты»15.

Здесь Европа выступает как ориентир в экономической политике. Акцент делается на ответственность политической элиты за осуществление «экономического прыжка», а не на готовности общества к реализации никак не обозначенных «новых моделей экономического развития». Между тем, кризисное развитие ЕС в 2008-2013 годах многие авторитетные представители политической науки связывают именно с элитизмом той фазы европейского проекта, которая началась в Маастрихте. В публикациях причиной кризиса все чаще называют «демократический дефицит»16.

Президент В.Янукович тоже говорит о необходимости коренного изменения ситуации: «Наша задача – вытянуть Украину из исторической «ямы» переходного периода, в которую она попала вследствие постоянных кризисов, вследствие борьбы за власть и собственность… Украина – сильное и амбициозное государство. Настало время проявить украинский характер, доказать себе и миру, что Украина – это страна-лидер»17. Здесь указание на борьбу за власть в качестве причины попадания в «яму» вызывает некоторое недоумение. Ведь эта борьба и есть политика. Вместо определения ответственности главных участников борьбы, тех групп, которые боролись за власть и деньги (и добились их!), предлагается возложить вину за провал на политику в целом.

Коммуникацию Президента адресат может понять как обещание остановить борьбу за власть, по крайней мере, публичную. Но как тогда быть с демократией и с ее европейским опытом борьбы, противостояний, частых выборов и смен правительств? Ведь именно такая европейская демократия позволила создать welfare state, социальное государство, цель и смысл европейской интеграции Украины. Именно продолжение этой борьбы в условиях кризиса дает надежду на сохранение этого уникального государства.

Итак, в двух коммуникациях разрывается единство демократии, рыночной экономики и социального государства. Закладывается противоречие – ведь именно создание и успешное поддержание этого единства представляет собой сердцевину европейского опыта, который Украина хочет воспринять в форме интеграции в ЕС. Противоречие закрывает путь к использованию этого опыта, вынуждает предлагать директивы типа «совершить прыжок» или «проявить характер».

Экономические рецепты в двух выступлениях также схожи.

Президент В.Ющенко так видит решение проблем: «Интеграция в мировое экономическое пространство требует повышения доли инновационной продукции и увеличения объемов предоставления высокотехнологических услуг. Наша задача – использовать свой научный потенциал, стать вровень с развитыми странами. Для этого мы должны больше вкладывать в человеческие ресурсы, повышение их квалификации, в исследования и разработки новых технологий»18.

Через пять лет Президент В.Янукович практически повторяет то же: «На что мы можем опираться в планах модернизации? В первую очередь, остается незадействованным промышленно-индустриальный и научный потенциал нашей страны… Украина сегодня нуждается в качественно новой модели экономики, в основе которой высокая производительность труда и эффективность производств, активные инвестиции во внедрение технологических инноваций, благоприятный деловой климат для предпринимательской деятельности граждан»19.

Общим в двух коммуникациях является акцент на поисках собственного плана модернизации, который описывается в чрезвычайно обобщенных категориях: инновации, высокие технологии, инвестиции. Интеграция в европейские рынки, например, расширение на Украину опыта европейской кооперации в сферах науки и высоких технологий, даже не предлагаются в качестве инструментов. Украинская власть в лице двух Президентов ищет собственную траекторию модернизации, которая, тем не менее, должна создать экономику, интегрированную с европейской.

В этом состоит украинская особенность. Ведь для интеграции экономик стран Центральной и Восточной Европы в свое время в ходе очень сложных переговоров были подготовлены детально разработанные, объемом в десятки тысяч страниц, правила перехода (acquis communautaire). Использование такого рода «чертежей» обеспечило, хотя и не без проблем, интеграцию стран-кандидатов в единое европейское экономическое пространство. Но в Украине предложение о подготовке подобного документа, позволяющего совершить переход от благих пожеланий к реальной экономической политике, никогда не ставилось в повестку дня.

Итак, рассмотренная выше «техника» коммуникации позволяет стратегическим акторам, независимо от смен власти, внешне- и внутриполитического положения Украины, представлять евроинтеграцию как цель своей политики. При этом Президенты не связывают свою политику с конкретными ориентирами европейской демократии или социального государства. Сколько это может продолжаться? Скорее всего, ответ на этот вопрос связан с подписанием Соглашения об ассоциации с ЕС.

В коммуникациях двух Президентов это соглашение много раз упоминалось. Со второй половины 2012 года оно стало центральной темой всех сообщений на тему евроинтеграции. В СМИ самым подробным образом обсуждались все перипетии вокруг подготовки и парафирования его текста. Впрочем, сам проект Соглашения на украинском языке официально до сих пор не представлен для ознакомления. Это демонстрирует, что власть далеко не уверена в единодушном понимании влиятельными силами евроинтеграции как национального интереса.

Теперь на первый план вышли дискуссии вокруг выполнения/невыполнения выдвинутых Евросоюзом перед Украиной условий для его подписания в ноябре 2013 года.

Но подписание, несмотря на его важное символическое значение, немногого будет стоить без реализации. Хотелось бы напомнить историю Соглашения о партнерстве и сотрудничестве Украина-ЕС. Много надежд, связанных с его подписанием в 1993 году и последующей ратификацией, сменились разочарованиями. Этот опыт не должен быть забыт.

Независимо от подписания любых соглашений, проблема консолидации общества вокруг выполнения задач евроинтеграции не потеряет свою актуальность. Для ее решения нужны очерчивание интересов и предложения возможных компромиссов. В этом и состоит прагматика, апелляция к здравому смыслу, представление ему наглядных евроинтеграционных результатов вместо пафосных деклараций. Выстроенная в соответствии с этими целями политическая коммуникация может не просто представить такие результаты, но и стать инструментом их достижения.

Юрий Рубан – политолог, директор Национального института стратегических исследований при Президенте Украины (2005-2010), президент благотворительного фонда «Велыка Родына», г.Киев.

1Режим доступа http://dt.ua/ECONOMICS/yevropeyski-bankiri-konstatuvali-pogirshennyainvestklimatu-v-ukrayini.html

2Режим доступа http://cpi.transparency.org/cpi2012/results/

3Вступне слово Президента України Віктора Януковича до щорічного послання до Верховної Ради про внутрішнє і зовнішнє становище України//Президент України Віктор Янукович. Офіційне інтернет-представництво. Режим доступа: http://www.president.gov.ua/news/24670.html

4Виступ Президента УкраїниВіктораЯнуковича ізщорічнимпосланням до Верховної Ради України // Президент України Віктор Янукович. Офіційнеінтернетпредставництво. Режим доступа: http://www.president.gov.ua/news/19736.html

5Послання Президента Українидо ВерховноїРади Українипро внутрішнєізовнішнєстановище Україниу 2005 році Офіційневидання. –К.: Інформаційновидавничий центр Держкомстату України 2005.- 182с.

6См. пункт 5 Указа Президента Украины от 9 апреля 1997 года №314/97, режим доступа http://zakon4.rada.gov.ua/laws/show/314/97

7Президент УкраїниВікторЯнукович. Офіційнеінтернетпредставництво. Режим доступа: http:// www.president.gov.ua/documents/15534.html, http://www.president.gov.ua/documents/15318.html

8Вступне слово Президента УкраїниВіктораЯнуковича до щорічногопослання до Верховної Ради про внутрішнєізовнішнєстановище України/ Президент УкраїниВікторЯнукович. Офіційне інтернетпредставництво. Режим доступа: http://www.president.gov.ua/news/24670.html

9Послання Президента Українидо ВерховноїРади Українипро внутрішнєізовнішнєстановище Україниу 2005 році Офіційневидання. –К.: Інформаційновидавничий центр Держкомстату України 2005.- с.9.

10Виступ Президента УкраїниВіктораЯнуковича ізщорічнимпосланням до ВерховноїРади України // Президент УкраїниВікторЯнукович. Офіційнеінтернетпредставництво. Режим доступа: http://www.president.gov.ua/news/19736.html

11Опросы на эту тему Центра Разумкова, режим доступа http://www.razumkov.org.ua/ukr/poll.php?poll_id=865, а также Киевского международного института социологии, режим доступа http://kiis.com.ua/materials/pr/20130321_ForAff /foreign_aff airs.pdf

12Макиавелли Н. Рассуждение о первой декаде Тита Ливия/ Николо Макиавелли. Сочинения [пер. Р.Хлодовского].- СПб: Кристалл, 1998. –с.132.

13Послання Президента Українидо ВерховноїРади Українипро внутрішнєізовнішнєстановище Україниу 2005 році Офіційневидання. –К.: Інформаційновидавничий центр Держкомстату України 2005.- с.6.

14Виступ Президента УкраїниВіктораЯнуковича ізщорічнимпосланням до ВерховноїРади України // Президент УкраїниВікторЯнукович. Офіційнеінтернетпредставництво. Режим доступа: http://www.president.gov.ua/news/19736.html

15Послання Президента Українидо ВерховноїРади Українипро внутрішнєізовнішнєстановище Україниу 2005 році Офіційневидання. –К.: Інформаційновидавничий центр Держ-комстату України 2005.- с.4.

16Moravcsik A. In defense of the “democratic defi cit”: Reassessing the legitimacy of the European Union // Journal of Common Market Studies. Vol. 40. № 4. P. 603-634.; Emmanouilidis J., Sratulat C. Implementing Lisbon: narrowing the EU’s ‘democratic defi cit’ // EPC Policy brief. March 2010. P. 3. ; Follesdal A., Hix S. Why there is a democratic deficit in the EU: A response to Majone and Moravcsik // Journal of Common Market Studies. Vol. 44. № 3. 2006. P. 533-562.

17Виступ Президента УкраїниВіктораЯнуковича ізщорічнимпосланням до ВерховноїРади України // Президент УкраїниВікторЯнукович. Офіційнеінтернетпредставництво. Режим доступа: http://www.president.gov.ua/news/19736.html

18Послання Президента Українидо ВерховноїРади Українипро внутрішнєізовнішнєстано-вище Україниу 2005 році Офіційневидання. –К.: Інформаційновидавничий центр Держ-комстату України 2005.- с.9.

19Виступ Президента УкраїниВіктораЯнуковича ізщорічнимпосланням до ВерховноїРади України // Президент УкраїниВікторЯнукович. Офіційнеінтернетпредставництво. Режим доступа: http://www.president.gov.ua/news/19736.html

Maria Przełomiec, „Tymoszenko. Historia niedokończona”, Wydawnictwo Niecałe, Bytom 2012

Andrzej Szeptycki

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w: 
"Nowy Prometeusz" nr 4, październik 2013, ss. 199-207]


Choć Ukraina postrzegana jest jako ważny, „strategiczny” partner Polski, polski czytelnik nie może uskarżać się na nadmiar rodzimych publikacji, które w przystępny sposób wyjaśniałyby, co się obecnie dzieje nad Dnieprem. Mamy wielu specjalistów od historii Ukrainy, czy może bardziej od dziejów relacji polsko-ukraińskich, prezentujących pełne spektrum poglądów (od Ewy Siemaszko przez Grzegorza Motykę aż po Eugeniusza Misiło). Współczesność Ukrainy pozostaje natomiast przede wszystkim domeną ekspertów z prywatnych i państwowych think-tanków bądź nie zawsze przystępnych w swojej twórczości akademickiej politologów, socjologów, ekonomistów. Tę lukę po części wypełniają publikacje takich autorów jak Tadeusz A. Olszański1 czy Marcin Wojciechowski2. Niemniej jest rzeczą cenną, że na polskim rynku wydawniczym ukazała się nowa publikacja poświęcona tej tematyce. Ani Julii Tymoszenko, dwukrotnej premier Ukrainy, a obecnie najbardziej znanego więźnia politycznego w Europie, ani Marii Przełomiec – autorki „Studia-Wschód”, a od niedawna prezes Towarzystwa Europy Wschodniej, przedstawiać szerzej nie trzeba. Z kronikarskiego obowiązku warto więc jedynie odnotować, że nie jest to pierwsza publikacja poświęcona Tymoszenko dostępna dla polskiego czytelnika3.

Książka składa się z pięciu rozdziałów. Pierwszy poświęcony jest okresowi zanim jeszcze Tymoszenko stała się symbolem Ukrainy i „pomarańczowej rewolucji”. Przełomiec opisuje dzieciństwo przyszłej premier w Dniepropietrowsku, lata szkolne, studia i spotkanie z pierwszym „mężczyzną jej życia” przyszłym mężem Ołeksandrem Tymoszenką, synem jednego z członków dniepropietrowskiej elity tamtych czasów. W 1988 r. wchodzi w biznes – zakłada wypożyczalnię kaset wideo, potem angażuje się w bardziej intratny interes – handel rzadkimi metalami. Wiąże się z Pawłem Łazarenką, gubernatorem obwodu dniepropietrowskiego, a z czasem premierem Ukrainy. Staje na czele Zjednoczonych Systemów Energetycznych Ukrainy, które u schyłku lat 90. są głównym dostawcą rosyjskiego gazu na Ukrainę. Z biznesu trafi a do polityki – zostaje deputowaną, balansuje pomiędzy Łazarenką i prezydentem Kuczmą, przy okazji umiejętnie budując swą popularność. Zakłada własną partię Batkiwszczyna i obejmuje stanowisko wicepremiera w rządzie Wiktora Juszczenki. Wykorzystując swoją wiedzę biznesową podejmuje skuteczną walkę z ukraińskimi oligarchami. Zarówno ci, jak i prezydent Kuczma, z którym Tymoszenko prowadzi aktywną walkę polityczną, mają jej serdecznie dość. Tymoszenko traci stanowisko, następnie na kilka tygodni trafia do więzienia.

Rozdział drugi obejmuje okres od wyjścia z więzienia do końca pierwszego rządu Tymoszenko. W 2001 r. Tymoszenko zmienia styl – zamiast rozpuszczonych włosów – warkocz upięty w staroświecką koronę. Uczy się ojczystej historii, stara się zdobyć wyborców na zachodniej Ukrainie. Po wyborach parlamentarnych w 2002 r. Blok Julii Tymoszenko staje się drugą siłą opozycyjną po Naszej Ukrainie Juszczenki. W perspektywie wyborów prezydenckich w 2004 r. oboje zawiązują sojusz – on będzie kandydował, ona w razie jego zwycięstwa zostanie premierem. Ramię w ramię stają obok siebie podczas „pomarańczowej rewolucji”, choć Juszczenko reprezentuje w tym tandemie umiar, Tymoszenko – radykalizm przeciwko władzy, która sfałszowała wybory. Zdaniem wielu komentatorów to ona staje się faktyczną siłą motoryczną i symbolem ukraińskich protestów. W lutym 2005 r. zostaje premierem. Pracuje jak opętana, sypiając na rozkładanym łóżku obok swojego gabinetu. Nadal doskonale dba o swój wizerunek i chce władzy. Wkrótce jednak pomiędzy oboma sojusznikami pojawiają się tarcia – „nie zrobiono listy tego, co wymaga natychmiastowego uporządkowania (…) Juszczenko Julii się bał, a Julia Juszczenki nie szanowała”, mówi Przełomiec Julia Mostowa, redaktorka naczelna opiniotwórczego „Dzerkała Tyżnia”. W tej sytuacji nowa premier ma ograniczone pole działania.

W rozdziale trzecim Przełomiec opisuje niesnaski wewnątrz „pomarańczowej koalicji”, a wreszcie jej faktyczny rozpad we wrześniu 2005 r., gdy prezydent Juszczenko odwołał zarówno rząd Tymoszenko, jak i swego „kuma” Petra Poroszenkę, sekretarza Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy, który szczerze pani premier nie znosił. Tymoszenko z pewnością nie była bez winy w tej sytuacji. Po „pomarańczowej rewolucji” nie podjęła systematycznych działań na rzecz zreformowania kraju; wydaje się natomiast, że chciała odsunąć od władzy Juszczenkę. Tymoszenko dobrze odnalazła się w warunkach politycznych „porewolucyjnej” Ukrainy – prowadząc kampanię wyborczą w zachodnim stylu Blok Julii Tymoszenko stał się po wyborach parlamentarnych w 2006 r. drugą siłą polityczną w kraju po Partii Regionów, wyprzedzając Naszą Ukrainę Juszczenki. Wbrew oczekiwaniom nie objęła jednak ponownie stanowiska premiera. Negocjacje pomiędzy „pomarańczowymi” przeciągały się, co pozwoliło na utworzenie rządu przez Partię Regionów, komunistów i socjalistów. Tymoszenko stała się jego zajadłym krytykiem.

Rozdział czwarty rozpoczynają przedterminowe wybory parlamentarne w 2007 r. Rozpisał je Juszczenko, obawiając się rosnących aspiracji politycznych premiera Wiktora Janukowycza, niemniej skorzystała na nich przede wszystkim Tymoszenko. Po wyborach powróciła, choć nie bez problemów, na stanowisko premiera. Juszczenko nie był zachwycony tą sytuacją, zwłaszcza w perspektywie wyborów prezydenckich w 2010 r. Ich antagonizm stał się ważnym wyznacznikiem sytuacji politycznej. Zarówno prezydent, jak i premier zabiegali o porozumienie z Partią Regionów. W styczniu 2009 r. wybuchł kolejny kryzys gazowy z Rosją – Tymoszenko udało się go zakończyć dzięki negocjacjom z Władimirem Putinem. Zawarte porozumienie wpłynęło jednak w istotnym stopniu na podwyżkę ceny za gaz płaconej przez Ukrainę. Juszczenko zarzucił jej, że sprzedała się Rosji. Kolejnym wyzwaniem stały się następstwa międzynarodowego kryzysu gospodarczo- finansowego.

Ostatni rozdział, zatytułowany znamiennie „klęska”, ukazuje wybory prezydenckie w 2010 r. i drogę Tymoszenko do kolonii karnej w Charkowie. Mimo spektakularnej kampanii wyborczej, ukraińska premier przegrała w drugiej turze wybory z Janukowyczem. Zarzuciła konkurentowi fałszerstwa wyborcze, ale te oskarżenia nie znalazły uzasadnienia. „Straciła głowę”. Wkrótce potem parlament odwołał ją ze stanowiska premiera. Nowy prezydent podjął skuteczne działania na rzecz pełnego podporządkowania sobie państwa. „Coraz wyraźniej było widać, że nowe władze chcą się pozbyć konkurencji. A pomagał im w tym istniejący system prawny. Ukraina nie wprowadziła bowiem pojęcia odpowiedzialności konstytucyjnej. Przestępstwa urzędnicze nawet najwyższych osób w państwie podlegają tam nie Trybunałowi Stanu, ale normalnej procedurze karnej. Przy czym osoba prawomocnie skazana nie może kandydować w wyborach.” Została oskarżona o nadużycia przy podpisaniu słynnych porozumień gazowych z Rosją w 2009 r. i skazana na siedem lat więzienia. Taka sytuacja spotkała się z dezaprobatą ze strony państw zachodnich. Janukowycz, mimo nacisków, nie ustąpił. Tymoszenko zaczęto wytaczać kolejne zarzuty, w tym o współudział w zabójstwie w 1996 r. donieckiego oligarchy Jewhena Szczerbania. Można sądzić, że celem ukraińskich władz jest całkowite wyeliminowanie Tymoszenko z życia politycznego.

Publikację uzupełniają wywiady z Jewheniją Tymoszenko, córką Julii i Stepanem Chmarą, w przeszłości dysydentem i deputowanym BJuT, a także notki biograficzne rozmówców Przełomiec i kalendarium.

Książkę czyta się łatwo i przyjemnie. Autorka żongluje ciekawymi opiniami zaczerpniętymi od swoich rozmówców i dykteryjkami na temat ukraińskiej polityki. Tak jest w przypadku dwojga sojuszników z Majdanu i dzielących ich różnic. „Ukraina Juszczenki to Ukraina zakorzeniona w zachodnich instytucjach, ale i Ukraina historii, wielkich słów, wzniosłych haseł, a także niestety powolnych, niekonsekwentnych działań. Prezydent interesował się kozaczyzną, starożytną kulturą trypolską, hodowaniem pszczół. W sprawach państwowych łatwo ulegał wpływom tych, którym wierzył. Mówiono, że wygłasza zdanie ostatniego swego rozmówcy. Deklarując chęć zjednoczenia z UE i NATO, jednocześnie niewiele zrobił, by kraj przybliżyć reformami do tego celu. Z kolei Ukraina Tymoszenko była państwem, w którym ona chciała zdobyć władzę wszelkimi dostępnymi sposobami, a więc przy pomocy populistycznych haseł, szybkich i często ryzykownych decyzji, błyskawicznych działań. Kraj, który niekoniecznie musiał integrować się z Zachodem, ale na pewno powinien być wyjątkowy” (s. 208). Tak jest i w przypadku obecnego prezydenta. W 2011 r. na Ukrainie opowiadano taką anegdotkę: „Podczas spotkania Wiktora Janukowycza z Angelą Merkel kanclerz Niemiec przekonuje ukraińskiego prezydenta, że na podstawie tak błahych oskarżeń nie wolno wsadzać ludzi do więzienia, zwłaszcza jeżeli tym człowiekiem jest była premier Ukrainy. Na twarzy Janukowycza odbija się ciężki wysiłek myślowy, a po chwili pada odpowiedź: «Oczywiście rozumiem, pani kanclerz. Kiedy tylko wrócę do siebie, zrobię z tym porządek. Znajdziemy mocniejsze paragrafy»” (s. 260).

Autorka zebrała bodaj wszystkie główne wątki dotyczące jej bohaterki, co w połączeniu z lekką formą tekstu sprawia, że jest on interesujący i przystępny nawet dla czytelników mniej obeznanych i zaciekawionych tematem. Taki atut jest nie bez znaczenia, zwłaszcza z perspektywy wykładowcy akademickiego.

Nie bez znaczenia jest wreszcie fakt, że książka nie jest hagiografią. Dla jednych, pisze Przełomiec, Tymoszenko jest bohaterką, dla innych cynicznym graczem (s. 10). Paweł Kowal zauważa we wstępie do omawianej publikacji: „Biografia Tymoszenko musi być pełna wielokropków, pytajników i tematów do dyskusji. Dzisiaj, kiedy Lady Ju nadal jest w więzieniu, łatwo tworzyć jej hagiografię, najlepszymi słowami napisać jej ikonę. Maria Przełomiec nie idzie na łatwiznę. Czuć, że docenia Julię, ale zadaje pytania i nas z nimi zostawia” (s. 9). Cytowana przez autorkę Mostowa stwierdza: „Na Ukrainie mamy trzy szkoły polityczne: doniecką – preferującą bezpośrednią silną władzę, trzymającą wszystko w garści, w kontaktach ze światem zewnętrznym reprezentującą monolit, który solidarnie działa razem, mimo że wewnątrz niego toczą się spory i wojny podjazdowe; kijowską – dla tej szkoły ważniejsze od samego zdobycia władzy jest to, żeby do niej nie dopuścić konkurenta; i wreszcie dniepropietrowską – dla jej przedstawicieli najważniejszy jest cel – zdobycie władzy – i chcą go osiągnąć wszelkimi dostępnymi metodami: mogą jak filmowy Terminator zmienić się w kałużę, byleby tylko przeciec pod drzwiami, a tam już przybierają własną postać, będą się poniżać, przypochlebiać… Julia wywodziła się właśnie z tej ostatniej szkoły, a dla osiągnięcia swoich celów była w stanie pracować i z Kuczmą, i z Janukowyczem” (s. 105 – 106).

W książce zabrakło mi historyjki, którą ja kiedyś usłyszałem w Kijowie, na temat instrukcji „Jak rozmawiać z Julią Tymoszenko”, która miała powstać w jednej z ambasad. Brzmiała ona, wedle niepotwierdzonych informacji, mniej więcej tak: „1. Nie patrz Tymoszenko w oczy. 2. Pilnie notuj wszystko co mówi. 3. Wróć do placówki, weź prysznic, napij się whisky. 4. Przeczytaj notatki i sprawdź czy to co mówiła Tymoszenko ma jakikolwiek sens”. Przełomiec nadrabia jednak ten brak, obszernie pisząc o tym jak Tymoszenko wykorzystywała swoje kobiece atuty w kontaktach zarówno z Rosjanami, jak i politykami z UE. Ubrana w krótką spódniczkę i skórzane buty wynegocjowała, jeszcze w latach 90., z Remem Wiachiriewem, szefem Gazpromu, kontrakt o wartości 2 mld USD (s. 33). Gdy w styczniu 2008 r. była w Brukseli jako premier „owinęła sobie eurokratów i eurodeputowanych wokół palca. Rumienili się jak chłopcy pod spojrzeniem pięknych oczu
i urokiem czarującego uśmiechu pomarańczowej księżniczki z Ukrainy” (s. 206).

Bardziej irytujące są błędy w transliteracji – Ihor Kołomyjskyj, zamiast Kołomojskyj lub Kołomojski, (s. 136), Nawtohaz Ukrainy (s. 160) pojawiający się obok – to prawidłowa wersja – Naftohazu Ukrainy (s. 205), książę Wsiewołod (to rosyjska wersja) (s. 163) zamiast Wsewołod (wersja ukraińska). Kilkakrotnie też sypie się Przełomiec kalendarz. Wedle autorki Juszczenko uniemożliwił Tymoszenko skorzystanie z samolotu, gdy chciała polecieć do Moskwy, w październiku 2009 r. (s. 216), choć z przypisu na tej samej stronie wynika, że miało to miejsce rok wcześniej. Przełomiec stwierdza, że Ukrainie (i Polsce) przyznano prawo do organizacji mistrzostw Europy w piłce nożnej w 2008 r. (s. 229), choć miało to miejsce w 2007 r.

Największe zastrzeżenia budzi w mojej opinii warsztat autorki, choć mam świadomość, że sytuacja ta wynika po części z faktu, że Przełomiec jest dziennikarką, ja zaś człowiekiem akademii. Autorka obszernie odwołuje się do wypowiedzi swoich ukraińskich rozmówców – Julii Mostowej, Borysa Tarasiuka, Stepana Chmary i innych. Dwukrotnie przywołuje obszerne cytaty z wypowiedzi samej Tymoszenko (wystąpienie w telewizji we wrześniu 2005 r. po odwołaniu jej ze stanowiska premiera, s. 138 – 142; fragmenty rozprawy w sądzie w 2011 r., s. 252 – 258). W efekcie czytelnik już nie wie, jak było naprawdę, czy jaka jest opinia autorki na dany temat. Przełomiec często nie podejmuje próby refleksji na temat zagadnień, które omawia, nawet w oparciu o powszechnie dostępne źródła. W 2007 r. „ludzie Janukowycza zaczęli się głośno przechwalać, że za chwilę zdobędą większość i odwołają ze stanowiska Juszczenkę. Tego nawet dla flegmatycznej głowy ukraińskiego państwa było już za wiele – 2 kwietnia prezydent wydał dekret rozwiązujący parlament i wyznaczający na 27 maja przyspieszone wybory. Swoją decyzję uzasadnił tym, że ugrupowanie premiera Wiktora Janukowycza tworzące główny trzon koalicji rządowej, złamało ustawę zasadniczą, przyciągając do swoich szeregów deputowanych innych partii. W Kijowie rozpoczął się ciąg demonstracji. Teraz protestowali zwolennicy Partii Regionów dowodzący, że dekret Juszczenki jest nielegalny” (s. 190). Autorka nie komentuje tych zarzutów. Tymczasem konstytucja Ukrainy w jej ówczesnym brzmieniu jasno stwierdzała, że prezydent ma prawo do rozpisania przedterminowych wyborów jeśli w ciągu miesiąca od wyborów nie powstała koalicja rządowa, w ciągu 60 dni od odwołania rządu nie powołano nowego, w ciągu miesiąca trwania zwykłej sesji parlamentu nie odbyło się ani jedno posiedzenie (art. 90). Decyzja Juszczenki była więc nielegalna.

Przydałoby się pogrzebać nieco lepiej w przeszłości Tymoszenko. W jaki sposób zarobiła pierwsze pieniądze i ile ich było. Jakim majątkiem dysponuje teraz czy dysponowała w 2010 r.? Jak funkcjonowała wypożyczalnia kaset wideo – nie wiadomo, pisze Przełomiec (s. 27). Dziennikarze zastanawiali się, ile ostatecznie wynosił majątek Tymoszenko pod koniec lat 90., ona sama się tym nie chwaliła – ukraińskie media szacowały go na 2,5 mld USD, brytyjski „Times” na 6 mld funtów (s. 44). Te pytania znamy – szkoda że nie ma na nie odpowiedzi. Kto pracuje czy pracował w cieniu dla Tymoszenko? Czyje interesy reprezentowała ukraińska premier. Czy w tej pierwszej grupie znajduje się znany analityk Jamestown Foundation, a zarazem wykładowca George Washington University Taras Kuzio; jego teksty kiedyś czytało się z zainteresowaniem, natomiast od kilku lat stały się one do tego stopnia jednostronne politycznie, że nudne. Jakie były związki Tymoszenko z ukraińskimi oligarchami, zwłaszcza tymi z jej rodzinnego Dniepropietrowska, takimi jak właściciele Grupy Prywat, w szczególności wspomniany już Kołomojski.

Zabrakło mi wreszcie refleksji nad „sprawą Tymoszenko” i jej znaczeniem na arenie międzynarodowej czy mówiąc dokładniej w relacjach Ukraina – UE. Sądzę, że są trzy zasadnicze powody takiej sytuacji. Po pierwsze, o czym autorka niejednokrotnie wspomina, Tymoszenko stała się swoistym symbolem Ukrainy, zwłaszcza dla nieznających regionu mieszkańców Europy Zachodniej. Po drugie, jej sprawa pozwala wielu europejskim politykom stroić się w szaty obrońców praw człowieka, co zawsze pozwala dobrze wypaść w mediach, bez ryzyka na pogorszenie relacji z ważnym partnerem jak Rosja czy Chiny. Po trzecie, część zachodnioeuropejskich elit stara się wykorzystać „sprawę Tymoszenko” do zablokowania zbliżenia Ukrainy z UE. Oczywiście podobną grę prowadzi Rosja.

Pod koniec książki Przełomiec pisze „Faktem jest, że w pewnym momencie ambitna rosyjskojęzyczna dziewczyna z Dniepropietrowska nauczyła się ukraińskiego, zaczęła odwoływać do ukraińskiej historii i tradycji, jak sama mówi – walczyć o dobro ukraińskiego państwa. Tylko że we wszystkich jej działaniach najważniejsze wydawało się zawsze nie tyle dobro Ukrainy, ile zdobycie władzy. Oczywiście możliwe, że Lady Ju naprawdę wierzyła, iż tylko ona jest w stanie zbudować nad Dnieprem silne, niezależne państwo. Z drugiej strony nie można wykluczyć, że ukraińska historia, patriotyzm, język i wreszcie korona z warkocza à la Łesia Ukrainka są tylko atrybutami, które miały ułatwić byłej premier osiągnięcie upragnionej prezydentury. Jedno jest pewne i co do tego zgadzali się wszyscy moi rozmówcy – Julia Tymoszenko to postać naprawdę niezwykła i już na trwale zapisana w historii Ukrainy.” (s. 273).

Tymoszenko z pewnością jest postacią wyróżniającą się na ukraińskiej scenie politycznej – przede wszystkim ze względu na swoją charyzmę i fakt, że jest kobietą. Polacy powinni się jednak wystrzegać poszukiwania na Ukrainie idola, do czego sprawa Tymoszenko zachęca, skłania, pozwalając ją postrzegać jako męczennicę (nie sugeruję tu, że Przełomiec każe nam postrzegać Tymoszenko jako idola). W 2004 r. Polska poszła tą drogą, przeżywając fascynację Juszczenką; fascynacja ta skończyła się wraz z dekretem o nadaniu Stepanowi Banderze tytułu bohatera Ukrainy i pierwszą turą wyborów w 2010 r., którą Juszczenko ukończył na piątym miejscu.

Tymoszenko jest w wielu aspektach typowym przedstawicielem poradzieckiej Ukrainy – od biznesu do polityki, od rosyjskojęzycznego Dniepropietrowska do dyskursu o miłości wobec Ukrainy. To ani zarzut, ani komplement – raczej diagnoza na poziomie stwierdzenia, że Donald Tusk i Jarosław Kaczyński mają podobne biografie i być może więcej ich łączy niż dzieli. Problemem z Tymoszenko i jej polityką – jeśli rozumieć politykę jako troskę o dobro wspólne, a nie wyłącznie walkę o władzę – jest kompletny brak poglądów. Wiadomo było mniej więcej czego chciał Juszczenko, nawet jeśli nie umiał tego zrealizować. Wiadomo czego chce Janukowycz, nawet jeśli w 2010 r. część z nas – włączając w to autora tego tekstu – pisała o nim w lekkim tonie jako o „pragmatyku”. Z Tymoszenko nic właściwie nie jest pewne. Anna Górska z Ośrodka Studiów Wschodnich pisała w 2005 r.: „Rząd Tymoszenko nie ma ani programu gospodarczego, ani długotrwałej strategii postępowania” (s. 149). Właściwie nic dodać, nic ująć. Tymoszenko po „rewolucji” miała do zaproponowania jeden konkret – rozliczenia z poprzednią ekipą i „reprywatyzację” (ponowna prywatyzacja 3000 zakładów sprzedanych przez państwo za Kuczmy „krewnym i znajomym” poniżej ceny). Poza tym prowadziła politykę wizerunkową, ciągle spierała się z Juszczenką, próbowała paktować z Janukowyczem. Pod jej rządami dwukrotnie doszło do pogorszenia sytuacji gospodarczej na Ukrainie – był to wynik zarówno braku reform, jak i pogorszenia się międzynarodowej koniunktury od której ukraińska gospodarka jest bardzo zależna. Na arenie międzynarodowej Tymoszenko i jej formacja są oficjalnie proeuropejskie, współpracują z Europejską Partią Ludową, ale to dążenie do UE ma charakter dość ogólnikowy. Zdaniem BJuT (program wyborczy z 2006 r.) polityka zagraniczna powinna być „prowadzona w imię narodu, na zasadzie pokojowych, równoprawnych, wzajemnie korzystnych (…) stosunków ze wszystkimi państwami, z jakimi Ukraina ma wspólne interesy”. Tymoszenko w 2010 r. przekonywała, że gdy „zbudujemy Europę na Ukrainie” (tj. gdy Ukraina przystosuje się do standardów europejskich), Ukraina stanie się członkiem UE. Będąc w opozycji Tymoszenko zawsze straszyła Rosją; u władzy jeździła jednak do Moskwy w nadziei, że oczaruje Putina i zyska uznanie w oczach wyborców. Milczała w sprawie wojny w Gruzji. To doprowadziło ostatecznie do niesławnych porozumień gazowych z 2009 r. Czy zawarła porozumienie z rosyjskimi władzami? Czy Rosja „postawiła” na Tymoszenko? Raczej nie. Czy ukraińska premier liczyła, że dzięki współpracy z Rosją uzyska lepszy wynik wyborczy, zwłaszcza w południowo-wschodnich obwodach kraju? Zapewne tak.

Co by było, gdyby Tymoszenko wygrała wybory w 2010 r.? Mostowa stwierdza, że „Takim ludziom jak Julia Tymoszenko nie można dawać tak dużej władzy, jaką ma na Ukrainie prezydent” (s. 11 – 12). Należy zgodzić się z tą tezą. W styczniu 2010 r. pisząc tekst o Ukrainie do Rocznika Strategicznego przygotowałem dwa warianty – jeden na wypadek zwycięstwa Janukowycza, drugi – Tymoszenko. Do druku poszedł ten pierwszy. Teraz warto sięgnąć po ten, który się nie sprawdził: „Po zwycięstwie Tymoszenko na Ukrainie po raz pierwszy od „pomarańczowej rewolucji” pełnia władzy znajdzie się w rękach jednej siły politycznej: pani prezydent będzie bowiem dysponować większością w parlamencie i przychylnym sobie rządem. Będzie to swoisty test dla ukraińskiej demokracji – nie można bowiem wykluczyć pokusy powrotu do rządów «silnej ręki». Tymoszenko może podjąć próby stworzenia w parlamencie większości konstytucyjnej i zmiany konstytucji w celu ustabilizowania ukraińskiego systemu politycznego i umocnienia swojej władzy”.

Ukraińska polityk, walcząca o władzę kiedyś z Juszczenką, potem z Janukowyczem przypomina tolkienowską królową elfów Galadrielę, której Frodo chce przekazać Pierścień Władzy „Nareszcie się stało! Chcesz dobrowolnie oddać mi Pierścień! Na miejscu Czarnego Władcy postawić królową! A ja nie będę jak ponura, lecz piękna i straszna jak świt i jak noc. Czarodziejska jak morze, słońce i śnieg na szczytach. Groźna jak burza, jak grom. Potężniejsza niż fundamenty ziemi. Wszyscy kochaliby mnie z rozpaczą!”.

Czy Tymoszenko to „historia niedokończona”? Czy wyjdzie na wolność, jak Lech Wałęsa i Nelson Mandela, a potem triumfalnie sięgnie po władzę i zmieni swój kraj? Z pewnością chce być tak postrzegana. Nie sądzę jednak, by osiągnęła swój cel. Warto pamiętać, że Tymoszenko już była u władzy – łącznie trzy razy. Efekty jej działań były dość umiarkowane.

Dr Andrzej Szeptycki – adiunkt w Instytucie Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. Głównymi obszarami jego zainteresowań są polityka zagraniczna i wewnętrzna Ukrainy i Francji.

1T.A. Olszański, Trud niepodległości. Ukraina na przełomie tysiącleci, Instytut Studiów Strategicznych, Kraków 2003.

2M. Wojciechowski, Pomarańczowy Majdan, W.A.B., Warszawa 2006.

3D. Popow, I. Milstein, Pomarańczowa księżniczka. Zagadka Julii Tymoszenko, Wydawnictwo Literackie, Warszawa 2007.

Ali Mardan bey Topczybaszy w oczach Mehemmeda Emina Resulzade (1936)

Paweł Libera

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w:
"Nowy Prometeusz" nr 4, październik 2013, ss. 189-198]


Ali Mardan bey Topczybaszy i Mehemmed Emin Resulzade to bez wątpienia najwybitniejsi azerbejdżańscy politycy pierwszej połowy XX wieku. Obydwaj dążyli do tego samego celu i walczyli o niepodległość Azerbejdżanu. Obydwaj byli związani także, choć w różnym stopniu, z ruchem prometejskim. Pierwszy był przewodniczącym Delegacji Azerbejdżanu na Konferencję Pokojową w Paryżu, drugi kierował Centrum Narodowym Azerbejdżanu.

Obydwaj politycy cieszą się od pewnego czasu niesłabnącym zainteresowaniem ze strony badaczy, przede wszystkim w Azerbejdżanie i w Rosji1. W Polsce postać Mehemmeda Emina Resulzade jest już stosunkowo dobrze znana za sprawą istniejących publikacji2, natomiast warto przypomnieć zapomnianego nieco Topczybaszewa. Ali Mardan bej Topczybaszy (lub w wersji zruszczonej: Topczybaszew) urodził się 4 maja 1863 roku w Tyflisie jako syn Aliakbara beja, urzędnika i wojskowego. Warto przypomnieć, że dziadkiem Ali Mardana był Mirza Dżafar Topczybaszy (1791-1869)3, słynny orientalista, lektor języków wschodnich i profesor Uniwersytetu w Petersburgu oraz Instytutu Wschodniego przy rosyjskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Profesor przyjaźnił się z Polakami, doskonale znał Aleksandra Chodźkę, a w 1842 roku poznał Adama Mickiewicza, który pod jego wpływem rozpoczął naukę języka perskiego4. Mickiewicz, który niebawem musiał opuścić Petersburg, nie opanował języka perskiego, ale trwałym wspomnieniem po ich spotkaniu i znajomości było tłumaczenie jednego z sonetów krymskich Mickiewicza Widok ze stepów Kozłowa na język perski – przez Mirzę Dżafara Topczybaszewa5. Ali Mardan bej Topczybaszew studiował prawo w Petersburgu. Po ukończeniu nauki (1888) nie mógł z racji wyznawanej religii rozpocząć kariery uniwersyteckiej i osiadł w Baku, gdzie pracował jako adwokat i brał czynny udział w życiu politycznym narodów muzułmańskich carskiej Rosji. Wybrany w 1906 roku do Dumy państwowej zorganizował frakcję muzułmańską, której przewodził i związał się z ruchem autonomistów – federalistów, w którym znaczącą rolę odgrywali Polacy, między innymi Aleksander Lednicki i Jan Baudouin de Courtenay. Od tego momentu stał się jednym z ważniejszych polityków przewodzących ruchom politycznym muzułman rosyjskich, redaktorem i współpracownikiem wielu gazet oraz organizatorem kolejnych kongresów muzułman Rosji. Po ogłoszeniu deklaracji niepodległości Azerbejdżanu, Ali Mardan bej Topczybaszew wszedł w skład pierwszego rządu. Przez pewien czas pełnił funkcję ministra spraw zagranicznych oraz premiera rządu, a następnie ministra pełnomocnego Azerbejdżanu w Stambule przy Państwach Centralnych i od listopada 1918 roku prezydenta Republiki. W styczniu 1919 roku został wysłany jako przewodniczący Delegacji Azerbejdżanu na Konferencję Pokojową w Paryżu, gdzie udało mu się uzyskać uznanie niepodległości państwa przez Radę Najwyższą aliantów6. Pomimo zajęcia ojczyzny przez wojska bolszewickie, Delegacja wraz z jej przewodniczącym nadal pracowała, wykorzystując kanały dyplomatyczne, na rzecz odzyskania niepodległości. Niebawem, wobec międzynarodowego uznania Rosji bolszewików, możliwości walki dyplomatycznej uległy znacznemu ograniczeniu. Topczybaszy pozostał na emigracji, gdzie był jednym z najważniejszych polityków azerbejdżańskich.

W latach 20. XX wieku doszło do rywalizacji pomiędzy Topczybaszewem a przywódcą partii Musawat, Eminem Resulzade. Obydwaj politycy mieli ten sam cel – niepodległość Azerbejdżanu i stworzenie Konfederacji Kaukaskiej. Różniły ich jednak drogi jakimi chcieli go osiągnąć.

Niekorzystna sytuacja międzynarodowa i utrata niepodległości skłoniła przedstawicieli republik kaukaskich do koordynacji swych wystąpień na zewnątrz. Ali Mardan bej Topczybaszew był bardzo zaangażowany w tworzenie pierwszych projektów konfederacji kaukaskiej na emigracji. W 1921 roku delegaci Armenii, Gruzji, Azerbejdżanu i Górali Północnego Kaukazu zorganizowali tak zwaną Radę Czterech i 21 czerwca 1921 roku7 podpisali pierwszą deklarację mówiącą o współpracy czterech republik, o unii celnej i wojskowej oraz o regulowaniu wszelkich konfliktów, jakie mogłyby wyniknąć, na drodze arbitrażu. Ze strony Azerbejdżanu udział w tych pracach brał Topczybaszew8. Po upadku powstania w Gruzji nastąpił dalszy etap konsolidacji i współpracy narodów kaukaskich. 27 września 1924 roku przedstawiciele czterech republik (Chastissian w imieniu Armenii, Topczybaszew w imieniu Azerbejdżanu, Czermojew w imieniu Północnego Kaukazu i Czchenkeli w imieniu Gruzji) podpisali nową deklarację, która mówiła o konieczności stworzenia jedności politycznej i ekonomicznej. Niebawem z racji tarć wewnętrznych Radę Czterech opuściła Armenia, a przedstawiciele pozostałych utworzyli Radę Trzech i 11 listopada 1924 roku podpisali nową deklarację o utworzeniu Konfederacji Kaukazu. Ich najbliższym celem miało być opracowanie i podpisanie konstytucji przyszłej konfederacji. W lipcu 1926 roku działalność Rady Trzech została podporządkowana prometejskiemu i wspieranemu przez Polskę Komitetowi Niepodległości Kaukazu9. Jednakże część polityków, w tym Topczybaszy, nie chciała na to przystać. Z punktu widzenia strony polskiej, której celem było stworzenie jak najszerszego frontu narodów kaukaskich, działalność Rady Trzech pozostawiała dużo do życzenia. Jak stwierdza wewnętrzna notatka polskich „czynników” współpracujących z ruchem prometejskim: „współpraca ta ma charakter iluzoryczny. Delegaci azerbejdżańscy i Górale w Radzie Trzech nie tylko już nie reprezentują opinii powstałych Centrów Narodowych Azerbejdżanu i Górali, ale stoją w wyraźnej opozycji do swych „centrów”, których nie uznają. Gruzini jednak podtrzymują istnienie Rady Trzech, ponieważ faktycznie mówią w imieniu trzech Republik, co podnosi ciężar gatunkowy ich wystąpień”. I rzeczywiście krytykowano brak aktywności w Radzie Trzech Czermojewa i jego wrogą propagandę wobec Saida Szamila. W tym samym kierunku miała przesuwać się działalność Hajdara Bammata. Będący w składzie Rady Trzech Ali Mardan Topczybaszew był jednocześnie w opozycji do Centrum Narodowego Azerbejdżanu opanowanego przez Musawatystów10.

Konflikt osiągnął apogeum w drugiej połowie 1928 roku. Spór pomiędzy Narodowym Centrum Azerbejdżanu a Topczybaszewem został w połowie 1929 roku rozstrzygnięty na niekorzyść tego ostatniego. 12 czerwca tego roku Centrum oświadczyło, że nie wyobraża sobie dalszej współpracy z nim i proponuje mu następujące rozwiązanie: Ali Mardan bej miał zachować oficjalny tytuł „Przewodniczącego Delegacji”, ale wycofać się z bieżących prac tej struktury. Takie rozwiązanie miało uniemożliwić eksponowanie walk pomiędzy niepodległościowymi politykami azerbejdżańskimi11. Kulisy podjęcia tej decyzji i udział w niej „czynników polskich” przedstawił por. Stanisław Zaćwilichowski w swej depeszy do kpt. Edmunda Charaszkiewicza z 21 czerwca 1929 roku12: „Po przyjeździe na teren Szach [Schaetzel] podał mi następujące szczegóły tyczące się udziału Toka [Topczybaszewa] w pracach komitetu trzech. Jak wiadomo komitet trzech jest instytucją powstałą na terenie Pazia [Paryża] i łączącą wszystkich przedstawicieli oficjalnych (akredytowanych przy rządzie lub byłych członków delegacji na rokowania pokojowe) przebywających w Paziu [Paryżu]. Ponieważ przeciwko Tok [Topczybaszewowi] istniała opozycja polegająca na tym, że wskazanemu zarzucano zajmowanie się interesami handlowymi i lekceważenie spraw niepodległościowych swego narodu więc Szach [Schaetzel] wpłynął na przeprowadzenie pewnych przesunięć w łonie Paziowskiej [paryskiej] delegacji [azerbejdżańskiej]. Ponieważ Tok [Topczybaszew] posiada prawie, że prawa członka korpusu dyplomatycznego pozostałe mu tylko z tytułu udziału w rokowaniach pokojowych więc oficjalnie pozostawiono go nadal na czele delegacji. On sam jednak zrzekł się udziału w pracach. Jego następcą i zastępcą został mianowany gość nazwiska którego jeszcze nie znam, a który podobno daje gwarancje ideowej i z rozmachem prowadzonej na rzecz Aza [Azerów] pracy, nazwisko tego magika podam później”13.

Późniejsza działalność Ali Mardana Topczybaszewa wskazuje na to, że rzeczywiście przyjął proponowane mu rozwiązanie. Nie brał udziału w sporach emigracji azerbejdżańskiej, ale nadal sprawował oficjalnie funkcję przewodniczącego Delegacji. Jego udział w ruchu prometejskim po 1929 roku był niewielki, ale współpracował z prasą emigracji azerbejdżańskiej i w pewnym stopniu uczestniczył w życiu politycznym. Kiedy po długich negocjacjach nad Paktem Konfederacji Kaukaskiej doszło do podpisania tego ważnego dokumentu w lipcu 1934 roku, w imieniu Azerbejdżanu podpisali go Emin Resulzade i Ali Mardan bej Topczybaszy14. Był to ostatni ważny gest, którego dokonał zasłużony działacz na rzecz niepodległości Azerbejdżanu. Ali Mardan bej Topczybaszew zmarł w Paryżu 5 listopada 1934 roku. O jego znaczeniu i pozycji wśród emigracji prometejskiej świadczą liczne teksty wspomnieniowe jakie ukazały się w całej prasie emigracyjnej. Ich autorzy podkreślali przede wszystkim jego znaczne zasługi w walkach politycznych narodów muzułmańskich Rosji jeszcze na początku XX wieku, działalność na rzecz niepodległości Azerbejdżanu na forum międzynarodowym w latach 1918-1923, a także rolę w budowaniu konfederacji kaukaskiej w latach 20.15

Uznanie dla zmarłego polityka nie ograniczało się do piśmiennictwa, ale miało także wymiar praktyczny, przede wszystkim jeżeli chodzi o przyszłość jego rodziny. Strona polska, która wspierała walkę narodów prometejskich, brała także udział w finansowaniu działalności organizacyjnej i propagandowej tych narodów, a także ich politycznych przedstawicieli16. Sprawa zabezpieczenia przyszłości rodzinie Topczybaszewa została poruszona w marcu 1936 roku podczas konferencji szefa Ekspozytury 2 Oddziału II Sztabu Głównego, Edmunda Charaszkiewicza z prezesem Centrum Narodowego Azerbejdżanu, Eminem Resulzade w Paryżu. Dotychczasowe stypendium wypłacane rodzinie zmarłego wynosiło 200 złotych. W protokole z konferencji z 8 marca 1936 roku, zapisano, że wniosek o zwiększenie tej sumy wysunął Resulzade informując, że rodzina Topczybaszewa: „(…) pozostaje obecnie w wyjątkowej nędzy. Rodzina składa się z 5 osób: staruszki matki i żony Topczybaszy, 2 synów (40 i 19 lat) i córki (21 rok). Cały ciężar opieki spada na starszego syna, który pomimo tego, że skończył wyższą szkołę handlową we Francji, jako cudzoziemiec w obecnych warunkach nie może znaleźć sobie pracy. Młodszy syn, człowiek niepospolitych zdolności, z braku środków musiał przerwać kształcenie się w liceum”. Z tego powodu, „Centrum azerbejdżańskie prosi o stałe zwiększone subsydium dla rodziny, którą należałoby poprzeć ze względu na zasługi, położone przez Topczybaszy dla sprawy Prometeuszowskiej”. Podczas spotkania w Paryżu, Edmund Charaszkiewicz nie udzielił wiążącej odpowiedzi, ale obiecał udzielić jednorazową dotację na spłacenie długów, jakie zaciągnęła rodzina Topczybaszewa w Klubie Prometeusz i u osób prywatnych. Suma ta wynosiła ponad 4000 franków. Ponadto, Charaszkiewicz „polecił nadesłać na jego ręce podanie z życiorysem M. B. Topczybaszy, z którym wystąpi o przyznanie zaopatrzenia dla wdowy z łaski Prezydenta”17.

Po spotkaniu w Paryżu, Emin Resulzade nadesłał „podanie z życiorysem”, który zamieszczamy poniżej. Dokument ten zasługuje na uwagę nie tylko ze względu na informacje biograficzne, jakie zawiera – te z łatwością można odnaleźć w publikowanych współcześnie słownikach, artykułach i książkach – ale raczej ze względu na podejście i zachowanie jego autora, przeciwnika Topczybaszewa – Resulzade. Ten ostatni, w swoim tekście pomija wszelkie kwestie sporne, milcząco przechodzi obok różnic, które dzieliły dwóch polityków, a ogranicza się tylko do wymienienia niewątpliwych zasług, jakie oddał Topczybaszew dla walki o niepodległość Azerbejdżanu.

Nie wiadomo dokładnie, jaka była odpowiedź strony polskiej na publikowane poniżej podanie. Wiadomo natomiast, że rząd polski przyznał rentę rodzinie zmarłego polityka. Z całą pewnością wypłacano ją jeszcze w czasie trwania II wojny światowej. Jak wynika z raportu z terenu Francji z 1941 roku, subwencję dla rodziny Topczybaszewa wypłacano nadal w wysokości 1000 franków18.

1Wśród najnowszych i najważniejszych publikacji można wymienić: A. M. Топчибашев, Дипломатические беседы в Стамбуле: записи чрезвычайного посланника и полномочного министра Азербайджанской Республики: 1918-1919 гг., Баку 1994, А. Балаев, Мамед Эмин Расулзаде (1884–1955), Москва 2009, C. M. Исхаков, Расулзаде М.Э – Сборник произведений и писем, Москва 2010, А. А. Сафарова, Политический портрет Али Мардан бека Топчибашева : учебное пособие, Баку 2011, C. M. Исхаков, А.М. Топчибаши и М.Э. Расулзаде: Переписка. 1923-1926 гг., Москва 2012.

2Por. np. S. Kazimova, Prometeizm w poglądach i działalności Mehemmeda Emina Rasulzadego, „Pro Georgia” 2010, t. 20, s. 127-137.

3J. Hasanli, Alimardan Bay Topchubashov, „IRS Heritage”, nr 2 (13), 2013, s. 16.

4A. Chodubski, Polacy w Azerbejdżanie, Toruń 2004, s. 184 i nast.

5B. Majewska, Pierwszy orientalny przekład sonetu Mickiewicza, „Przegląd Orientalistyczny”, nr 1 (17), 1956, s. 59-66.

6Patrz: C. M. Исхаков, Российские мусульмане и революция (весна 1917 г. – лето 1918 г.), Москва, 2003; 2-е изд., испр. и доп., Москва 2004, Idem, Первая русская революция и мусульмане Российской империи. .), Москва 2007.

7Г. Мамулиа, Кавказская Конфедерация в официальных декларациях, тайной переписке и секретных документах движения ≪Прометей≫ (сборник документов), Москва 2012, s. 41-44.

8Ze strony Armenii – Agaronian, ze strony Kaukazu Północnego – Czermojew, Gruzji – Czchenkeli.

9Г. Мамулиа, Кавказская Конфедерация в официальных декларациях, op,.cit.,, s. 45-46, G. Mamoulia, Les combats independantistes des Caucasiens entre URSS et puissances occidentales. Le cas de la Georgie (1921-1945), Paryż 2009, s. 99, 114-121.

10Российский государственный военный архив [RGVA], Ekspozytura 2 Oddziału II Sztabu Generalnego [E2 O II SG], sygn. 461-2-33, Sprawy Rady Trzech i KNK, s. 6-7.

11C. M. Исхаков, Из истории азербайджанской эмиграции, Москва 2011, s. 36-37.

12Zgodnie z praktyką stosowaną w korespondencji „prometejskiej” najważniejsze słowa zostały zamienione na kryptonimy. W celu ułatwienia lektury tekstu, w powyższym wprowadzeniu wszystkie kryptonimy zostały rozszyfrowane w nawiasach kwadratowych.

13RGVA, E2 O II SG, sygn. 461-1-318, k. 152. Wilhelm Martel [Zaćwilichowski] do Reszke [Charaszkiewicz], 21 IV 1929, l. 286.

14Pacte de la Confederation du Caucase, ≪ Promethee ≫ nr 92, VII 1934, s. 3-5.

15np. C. M. Исхаков, Из истории азербайджанской эмиграции, op.cit., s. 139 i nast., В. Гулиев, Из наследия политической эмиграции Азербайджана в Польше, Toruń 2010, s. 353 i nast.

16E. Charaszkiewicz, Zagadnienie prometejskie (referat uzupełniający), 12 II 1940, A. Grzywacz, M. Kwiecień, G. Mazur, (oprac.), Zbiór dokumentów ppłk. Edmunda Charaszkiewicza, Kraków 2000.

17RGVA, E2 O II SG, sygn. 461k-1-327, k. 12 i nast.

18HIA, MSZ, k. 5. S. Zabiełło do MSZ, 7 V 1941, nr 1218/VI.

Paris, le 16 juillet 1936

Excellence,

Nous nous permettons d’adresser à Votre Excellence une requête en faveur de la famille de feu Ali MARDAN BEY TOPTCHIBACHI, ancien Président du Parlement et de la Délégation d’Azerbaïdjan à Paris, mort à Paris le 8 Novembre 1934. L’exposé ci-joint décrit la vie de cet éminent homme politique qui, durant toute sa vie, a consacré son activité à la lutte contre l’oppression russe des peuples opprimés et, en particulier, du peuple Azerbaïdjanien, dont il était un des plus dignes fi ls. Il est mort loin de son pays, en émigrant, luttant jusqu’au dernier souffl e pour la cause sainte de l’indépendance. Il a laissé sa femme et ses quatre enfants absolument sans ressources.

Nous osons formuler l’espoir que la noble et généreuse Nation Polonaise à laquelle nous nous adressons en Votre Personne, Monsieur le Président de la République, ne saura pas rester insensible à tant de détresse, car nous savons mieux que personne quelles immenses preuves de sympathie a accordé la Pologne à la cause des peuples opprimés luttant pour leur droits à la liberté.

Nous prions Votre Excellence de bien vouloir accorder à la famille de feu A. M. B. TOPTCHIBACHI une pesion mensuelle afi n de donner les moyens de subsistance à la femme et aux enfants de notre ancien Président. Veuilles agréer, Monsieur le Président de la République, l’assurance de notre respectueux dévouement.

M E. Resul-zade
Président du Comité
National d’Azerbaïdjan

Son Excellence
Monsieur Ignace MOSCICKI
Président de la
République de Pologne

Ali Mardan bey Toptchibachy est né le 4 Mai 1862. Aprés ses études au collége, il entra à la Faculté du Droit de l’Université de St-Petersbourg, qu’il termina en 1888 avec le diplôme de 1e classe, comme Candidat ès-Sciences Juridiques. La Faculté du Droit voulut le faire préparer à l’agrégation du Droit Civil, mais la loi russe interdisant aux non-chrétiens d’occuper une chaire du droit, Ali Mardan bey fut obligé de renoncer à poursuivre cette voie, et il retourna dans sa patrie où entra dans la magistrature.

En 1894, Ali Mardan bey abandonna la magistrature et après avoir été admis dans l’Ordre des Avocats, il s’installa à Bakou – centre intellectuel et politique des Musulmans du Caucase.

En même temps que son installation à Bakou, Ali Mardan bey se consacra entièrement aux besoins sociaux et politiques de ses compatriotes. Sa profession d’avocat lui permit de se mettre au travail rapidement et peu après il réalisait le premier pas de son désir, en travaillant dans la municipalité de Bakou comme membre élu.

Bientôt un champ plus vaste se présenta devant Ali Mardan bey. On lui proposa de diriger le journal en langue russe, édité aux frais des Musulmans. Sous sa direction le journal « Kaspii » se développa et fi nit par jouer un rôle important dans la vie des Musulmans de la Russie tout entière.

Lors des évènements de 1904-1905, où se créa un fort mouvement d’émancipation, les peuples turco-tartares de la Russie, joints aux autres peuples, commença une lutte intensive et organisée pour conquérir leurs droits nationaux. Ce mouvement national trouva Ali Mardan bey aux premiers rangs. Grâce à son activité, il obtint l’autorisation de faire paraître en langue turque les différents journaux de l’époque – « Hayat », « Fayouzat », etc … – où il prit part. La lutte que les peuples de la Russie menaient dans ces années, les poussa à se réunit maintes fois en des congrès et des réunions. Ali Mardan bey eut les charges et l’honneur d’être le Président des Congrès des Musulmans de la Russie, et le chef dirigeant de ces réunions. Le premier Congrès eut lieu à Nijni-Novgorod en 1905, le deuxième à St-Petersbourg en 1906, et le troisième en été de la même année à Nijni-Novgorod.

En Mai 1906, Ali Mardan bey fut élu député de la ville de Bakou à la Ière Douma d’Empire. C’est alors qu’il organisa le premier, la « Fraction Musulmane», dont il prit la direction. Il fut également élu comme vice-président de l’ « Alliance des Autonomistes », composée des représentants des différentes nationalités de la Russie, et qui était dirigée par le député polonais Alexandre Lednicki.

Après la dissolution de la Ière Douma, Ali Mardan bey qvec les autres députés musulmans L’« Appel de Viborg ». Les conséquences immédiates de cette manifestation furent privation des droits politiques et, deux ans après, un emprisonnement de trois mois à la prison de « Kresty » à St-Petersbourg. Après sa libération, Ali Mardan bey décida de rester à St-Petersbourg pour continuer de collaborer avec le Groupe Musulman de la Douma. Le Gouvernement Impérial ayant pris des décisions de plus en plus rigoureuses, obligea Ali Mardan bey de rentrer à Bakou en 1910, où il s’occupa énergetiquement de la question des « Zemstvos » au Caucase, et malgré qu’il fut privé de ses droits politiques, il fut invité de faire partie de la commission chargée de l’étude de la question, commission dont il devint président. En même temps il était à la tête des Sociétés culturelles azerbaïdjaniennes – « Nidjat », « Saadet », etc …

Au mois de Juillet 1914, à la veille de la guerre, il eut à St-Petersbourg un quatrième Congrès Musulman, réuni spécialement pour régler la question de l’organisation des affaires religieuses des musulmans de la Russie. Le Congrés élabora un projet qui devrait être présenté à la Douma. Ali Mardan bey avait encore, une fois de plus, présidé et dirigé ce Congrés.

La révolution de 1917, ouvre enfi n une large voie au mouvement national, et Ali Mardan bey se met au premier rang des défenseurs des droits de l’Azerbaïdjan, et dirige, en sa qualité de président, le premier Congrés des Azerbaïdjaniens réuni à Bakou en Avril 1917. Après ce Congrès, Ali Mardan bey prend une part active, comme un des présidents, au cinquième Congrès des Musulmans de la Russie, réuni à Moscou en Mai 1917.

Depuis la fin de Juin jusqu’à la fi n de l’année 1917, Ali Mardan bey est à la tête du Comité National de l’Azerbaïdjan. Entre temps au mois d’Août 1917, Ali Mardan bey fut délégué à la Conférence d’Etat à Moscou où il prit la parole au nom de tous les musulmans de Russie. La déclaration de l’Indépendance de l’Azerbaïdjan, le 28 Mai 1918, trouva Ali Mardan bey à Bakou prisonnier des bolchéviks et quoique absent il fut élu comme membre
du premier gouvernement d’Azerbaïdjan.

Sa fuite de Bakou le sauva de la condamnation à mort par les bolchéviks et arrivé à Gandja, il dirigea le Ministère des Affaires Etrangères en assumant en même temps les fonctions, par interim, du Président du Conseil des Ministres.

Le 18 août, après la décision du Conseil des Ministres, Ali Mardan bey partit comme envoyé extraordinaire et ministre plénipotentiaire à Stamboul et auprés des Etats Centraux pour régler la question de la reconnaissance de l’Azerbaïdjan.

Au mois de novembre 1918, le Parlement National d’Azerbaïdjan se réunit à Bakou et Ali Mardan bey en fut élu à l’unanimité le président.

Lorsqu’il fut décidé d’envoyer une Délégation à la Conférence de la Paix à Paris, Ali Mardan bey fut désigné unanimement président de cette Délégation.

La Délégation parie de Bakou le 9 janvier 1919 arriva à Stamboul le 20 du même mois et le 12 mai Ali Mardan bey partit à la tête de cette Délégation pour Paris.

Les efforts de Ali Mardan bey et de ses collègues et collaborateurs se couronnèrent de succès et l’Azerbaïdjan fut reconnu le 12 janvier 1920 par le Conseil Suprême des Alliés et ensuite par les autres Etats. En mars 1920, Ali Mardan bey prit part à la Conférence de Londres, en avril à celle de San-Remo, en juillet à celle de Spa, et la reconnaissance juridique et totale de l’Azerbaïdjan devait être déclarée, quand les bolchéviks envahirent le pays, en avril 1920. La Délégation protesta énergiquement contre cette occupation, devant l’opinion publique mondiale et en novembre et décembre de l’année 1920, Ali Mardan bey alla à Genève pour défendre devant la SDN les intérêts de l’Azerbaïdjan. En 1922, il prit part avec ses collègues de la Délégation, aux Conférences de Londres et de Gênes. En 1923, à celle de Lausanne et c’est grâce à eux que la Conférence de Gênes n’a pas voulu reconnaître le droit aux bolchéviks de parler au nom de l’Azerbaïdjan et des autres états caucasiens.

Ali Mardan bey était un des fondateurs et protagonistet des peuples du Caucase, même à l’époque du tsarisme; et il poursuivit toute sa vie cette oeuvre. Toute son énergie, tout son travail durant les dernières années de sa vie, furent exercés dans cette voie. Mais les années de l’exil et la lutte diffi cile et lourde pour les droits de l’Azerbaïdjan, userent les forces de ce grand champion de l’Indépendance.

Une maladie de circulation de sang le saisi vers la fi n de sa vie. Etant encore malade, il poursuivait sa tâche, son travail tant aimé – la lutte pour la Patrie – et finalement en juillet 1934, il signa avec une main tremblante le Pacte de la Confédération Caucasienne, rêve et idéal de sa longue et infatigable activité. Il espérait encore en ses forces et pensait continuer son travail, mais le Destin en décida autrement.

Le 5 novembre 1934, il succomba de sa maladie. La terre étrangère reçut
ses cendres le 8 novembre et une colline de fl eurs s’éléva sur sa tombe, apportée
par tous ceux à qui sont chères son idéal et ses aspirations.

Le défunt laissé après lui, sans aucune ressource, une famille composée de la veuve, de deux fi ls et de deux fi lles.

Centralne Archiwum Wojskowe, Oddział II Sztabu Głównego, sygn. I.303.4.5615.
Kopia, maszynopis.

Dr Paweł Libera – historyk, adiunkt w Instytucie Historii PAN, pracownik naukowy w Archiwum Akt Nowych, zajmuje się dziejami dwudziestolecia międzywojennego, w tym ruchu prometejskiego oraz polskiej emigracji politycznej po 1945 r.

Granica Ural

Zaur Gasimow

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w: "Nowy Prometeusz", nr 4, październik 2013, ss. 67-76]

1Zgodnie z definicją niemieckiego historyka zajmującego się Europą Wschodnią, Karla Schlögela miejsca pamięci „obejmują pamięć wszystkich miejsc, w których wydarzyła się dana historia”2. Ural – temat tego artykułu – stanowi zarówno miejsce geograficzne, ściśle powiązane z klasyczną europejską kartografią, jak również pojęcie związane z mapą wyobrażeniową.

Wracając do Uralu, jako miejsca pamięci, definicji Schlögela nie można odbierać dosłownie, ponieważ historia nie wydarzyła się bezpośrednio w tym miejscu. Nie odegrała się tam żadna bitwa, ani nie miało miejsca zawarcie żadnego porozumienia pokojowego istotnego dla Europy. Jednakże miejsce to przedstawiane jest jako medium, poprzez które mamy dostęp do określonych i licznych przejawów pamięci. Ural to wielopoziomowe europejskie, jak i eurazjatyckie miejsce pamięci. Warto zwrócić uwagę na etymologię pojęcia Ural, które wzięło swój początek z języka baszkirskiego i w tej formie zawędrowało do rosyjskiego, a później do innych europejskich języków.

Dla opisu tego miejsca pamięci kluczowe są jego toponimia i geografia. Doświadczenie Europejczyków na omawianym obszarze pojmować można w sensie przenośnym jako region, jako granicę pomiędzy Europą i Azją, a w końcu jako symboliczną wartość Rosji, ze szczególnym znaczeniem dla pogranicza Europy. Ural w tej perspektywie to jednocześnie góra, jak i rzeka, granica, przedsionek Syberii i wreszcie sama Rosja.

Ural jako miejsce
W żadnym innym miejscu Eurazji nie jest się tak zdezorientowanym jak na Uralu, chociaż znajduje się tam drogowskaz Evropa-Azija, który powinien demonstrować przejeżdżającym kierunek na Europę i Azję oraz zaznaczać granicę pomiędzy dwoma kontynentami. Ural był i będzie postrzegany jako miejsce, które dzieli i odgradza Europę od Azji, Zachód od Wschodu, miejsce tworzące własne granice oddzielające to co jest tu, od tego co jest tam.

Po tamtej stronie Uralu to publikacja, wydana w 1967 roku, w Londynie, autorstwa angielskiej historyczki Violet Conolly.3 Autorka w latach 1928-1934 przebywała na wyprawie naukowej w ZSRR, badając rozwój ekonomiczny sowieckiej Azji. Na mapie w jej książce region ten obejmuje swoim zasięgiem, oprócz Syberii i Azji Centralnej, również Daleki Wschód. Monografia ta, wydana w szczytowym punkcie zimnej wojny (1967), przedstawiała Ural jako miejsce graniczne. Kolory na mapie dzieliły i odgraniczały różne regiony, podczas gdy Ural przedstawiony został jako czarna linia, wzdłuż pasma od miejsc granicznych przy wschodnim krańcu europejskiej Rosji. Taka perspektywa nie była w swej istocie ani angielska, ani nie została wywołana napiętymi stosunkami na linii Wschód-Zachód lat sześćdziesiątych XX wieku. Był to dyskurs europejski, który już wiek wcześniej przedstawiał stare góry Uralu właśnie jako Ural.

Ural z biegiem historii postrzegany był w rożny sposób. Pochodzący z Kazania publicysta emigracyjny, Ayaz Ishaki w 1933 roku wydał w Paryżu historię Uralu, zawierającą wiele map regionu Idel-Oural. „Idel” to tradycyjne tatarskie określenie Wołgi. Na francuskojęzycznej mapie region ten został przez autora przyporządkowany do obszaru pomiędzy Russie, Don-Kouban oraz Sibérie. Według Ishakiego Ural nie miał nic wspólnego z właściwą Rosją, zredukowaną jedynie do Moskwy. Powstający w okresie międzywojennym ruch prometejski również umiejscowił go poza historyczną Rosją. Prometeiści pamiętali, że jednym z utraconych w wyniku sowietyzacji miejsc był właśnie Ural.

Również dla bolszewików Ural był miejscem pamięci. Tam, w walce przeciwko białym, w 1919 roku, zginął przywódca rewolucji Wasilij Czapajew. W 1936 roku poetka Zinaida Aleksandrowa poświęciła mu wiersz, który stał się przebojem – Ural-Ural rzeka. Głucha cisza.4 Miejsce to zatem stanowi również symbol męczeństwa bolszewików.

Ural był również ważnym tematem twórczości Borysa Pasternaka, który w 1916 r. napisał wiersz Ural po raz pierwszy, a już kilka lat później kolejny – Ural. W tym drugim utworze węgiel, kamień i noc oznaczają właśnie Ural. Jest nawet mowa o „Caracie węgla” i „Caracie trupów”. Główni bohaterowie powieści Dzieciństwo Luwersa oraz Doktor Żywago żyją właśnie na obszarze Uralu. Jest to okres rosyjskiego annus mirabilis 1917. Ural uczestniczył nie tylko w przestrzeni rewolucji politycznej i rozwoju przemysłu, w tym głównie górnictwa. Stanowił także miejsce współistnienia wielu grup etnicznych oraz był przestrzenią komunikacyjną Europejczyków, Rosjan i Azjatów. Ural jest swoistym uśpionym terytorium, obszarem idealistów, będąc jednocześnie pulsującą peryferią.

W okresie międzywojennym na obszarze Uralu przebywało wielu znanych Europejczyków, spośród których wielu było komunistami. Region jako temat publicystyki europejskiej zainicjowany został przez niemieckiego, robotniczego poetę Maxa Barthela. Jego książka Der rote Ural (Czerwony Ural) ukazała się w Berlinie w 1921 roku. Z kolei francuski poeta, Louis Aragon (od 1927 r. członek Francuskiej Partii Komunistycznej), odwiedził Ural w 1932 roku wraz ze swoją żoną Elisą Triolet. Wrażenia z tej podroży ukazały się w tomie poezji Hourra l’Oural (1934). Aragon był zachwycony przemysłowymi metropoliami – Swierdłowskiem (Jekaterynburgiem) oraz Orenburgiem. Oczarowany napisał wiersz Les amants de Magnitogorsk. W Magnitogorsku, mieście przemysłowym założonym w 1929 roku, pracował w latach 1930-31 późniejszy polityk Socjalistycznej Partii Jedności Niemiec Erich Honecker.

W tym okresie Ural był nie tylko najważniejszym centrum przemysłowym ZSRR. Stanowił również dużą część ogólnoradzieckich systemów obozowych, gdzie skazanych zostało wielu więźniów, deportowanych z zachodniego, europejskiego terytorium Rosji radzieckiej. Był miejscem, gdzie rozegrał się tzw. „czerwony terror” (Jörg Baberowski).

Ural już wcześniej stanowił miejsce panowania bezgranicznej przemocy i barbarzyńskich czynów. To właśnie tam ostatni car Rosji, Mikołaj II był przetrzymywany w miesięcznym areszcie i gdzie, w Domu Ipatiewa w Jekaterynburgu, w lipcu 1918 roku, został zamordowany wraz ze swoją rodziną. Dla europejskiej szlachty, silnie związanej z carską dynastią, Ural to miejsce pamięci, gdzie dokonała się kaźń. Na miejscu Domu Ipatiewa w latach 2002-2003 wzniesiono Cerkiew na Krwi, która stała się celem pielgrzymek dla rosyjskich monarchistów.

Ural jako miejsce zsyłki
W europejskiej pamięci, jeszcze przed okresem międzywojennym, Ural postrzegany był jako srogie miejsce zsyłki. Podczas pierwszej wojny światowej, polski malarz Eugeniusz Geppert, dostał się do rosyjskiej niewoli. Późniejsze wspomnienia z miejsca zesłania przelał na swoje obrazy.

Ural w życiu austriackiego pisarza – Heimito von Doderera, odegrał podobną rolę. Na początku pierwszej wojny światowej, został on deportowany na wiele lat na Syberię i Ural, co opisał w powieści Der Grenzwald (1967). Główni bohaterowie byli austriackimi ofi cerami, niemieckojęzycznymi Węgrami i Wiedeńczykami, którzy w czasie niewoli za Uralem rozliczyli się z rosyjską literaturą i językiem, jak również z wielokulturowością odchodzącej w przeszłość monarchii Habsburgów. Na przełomie lat 1917-1918, już w trakcie procesu stopniowego upadku caratu, rozpoczęła się wojna austriacka, w czasie której sieć kolejowa przez miesiąc znajdowała się pod kontrolą czeskich legionów. Ich członkowie, walczący przeciwko monarchii austro-węgierskiej, na licznych stacjach kolejowych na Uralu nawiązali kontakt z „zaufanymi obcymi” – jeńcami wojennymi, którzy ze stacji tych wracali z wojny. Ural u Doderera jest miejscem spotkań Europejczyków, Wiedeńczyków i mieszkańców Pragi. W czasie drogi powrotnej żywili nadzieję, że zostanie on zdobyty i, że wkrótce powrócą do Wiednia.

W tym samym czasie tworzył Hans Kohn, badacz nacjonalizmu, który zapuścił się jeszcze bardziej w głąb kraju, na drugą stronę Uralu, do Azji Centralnej. Arnold Toynbee, we wstępie autobiografi i Hansa Kohna, napisał o wielu podróżach „i nie tylko po zachodniej części Gór Uralu”. Góry Uralu prezentuje się tutaj jako przejście do i granicę przestrzeni, która jest mało zbadana i stanowi synonim trudności i zagrożeń. Sam Ural to, jego zdaniem, bogate w minerały pustkowie, choć było w nim też coś fascynującego. Podobne wspomnienia tego miejsca znajdziemy u krytyka Stalina – wybitnego rosyjskiego poety Osipa Mandelsztama, który w 1934 roku został skazany na trzyletnie zesłanie.

Ural był miejscem nie tylko zsyłki dla pojedynczych osób, lecz dla całych grup etnicznych i religijnych. Starowiercy rosyjscy zostali tam przesiedleni na przełomie XVIII i XIX wieku. W czasie pierwszej wojny światowej przesiedlenia wyglądały podobnie. „Ludzie przeprowadzają się z małymi dziećmi, swoimi majątkami, z braku żywności, poganiają swoje bydło przodem. Wkrótce pochód na stacji kolejowej zostanie wepchany do wagonów i będą jechali dniami i tygodniami daleko za Ural”. Tak, w 1976 roku, pisała ukraińska historyczka Natalija Polonska-Vasylenko na emigracji w Monachium, w swojej monografii
przymusowego uchodźctwa Ukraińców w caracie. O podobnych wydarzeniach wspominać mogła polsko-żydowska intelektualistka Zofi a Hertz. Jej mąż Zygmunt został w 1940 roku, jak wielu innych Polaków, zatrzymany przez NKWD oraz deportowany na terytorium Uralu.

Ural jako granica
Ural jako granica przedstawiony został zarówno przez austriackich jeńców wojennych w Der Grenzwald Doderera jak i przez młodą Rosjankę, Żenję Luwers w Dzieciństwie Luwersa Pasternaka. Wcale nie chodzi tu o wywoływanie novum w europejskiej literaturze XX wieku. Korzenie dyskusji na temat Uralu jako granicy między Europą a Azją miały miejsce już w XVIII wieku. Szwedzki geograf Filip J. von Strahlenberg, w sprawozdaniu Północna i wschodnia część Europy i Azji z 1730 roku, zdefiniował góry Ural jako granicę. Naukowy spór Europejczyków o wschodnią granicę Europy został także podchwycony przez rosyjskiego geografa Wasilija Tatiszewa który prezentował kilka odchyleń od ustalonego przebiegu granicy na Uralu. Rosyjski rząd postanowił o ustanowieniu tam posterunku granicznego – jak to opisał historyk Richard J. Evans „at which generations of convicts trudging their way in irons to Siberia would kneel and touch the earth, running the last crumbs of European soil through their fingers before relinquishing it for ever”5.

Ural, kiedy mowa jest o konwencjonalnej granicy między dwoma kontynentami, skupia na sobie uwagę nie tylko europejskich i rosyjskich geografów. Godnym uwagi jest także naukowe zaangażowanie niemieckiego etnologa Petera S. Pallasa, który na zaproszenie Katarzyny II przybył do Petersburga w 1767 roku, jak również Alexandra von Humboldt, który odwiedził Rosję w XIX wieku. Z tych pobytów w Rosji pochodzi trzyczęściowe dzieło Podróż przez różne prowincje carskiej Rosji Pallasa oraz Na Uralu i Ałtaju Humboldta. Dzieła te świadczą o specyficznym zainteresowaniu Rosją niemieckich i rosyjskich uczonych. Jeszcze do XVIII wieku Ural był całkiem dobrze znany w całej prawie Europie co opisywał Gerard Delanty. Natomiast już w wieku XIX był on dla europejskich intelektualistów egzotycznym Wschodem, tak jak i sama Rosja. W Europie nie panowała nigdy zgodność co do przebiegu jej wschodniej granicy. Regiony graniczne były postrzegane z jednej strony z obawą, a z drugiej z fascynacją. Zainteresowanie funkcjonowało na tle tych dwóch odczuć – chciano zbadać to co nieznane. W XIX i XX w., w procesie definiowania europejskiej tożsamości oraz (re)-konstrukcji europejskiej samooceny, w Europie debatuje się intensywnie na temat przyłączenia i wykluczenia, w perspektywie politycznej i kulturalnej, granicy kontynentu. W tym kontekście stawiano pytanie, czy Rosja w całości jest częścią Europy, czy też tylko do pasma Uralu.

Ural jako Rosja
Ural jest „dzisiejszą podręcznikową granicą Europy”, pisała szwajcarska etyczka Sonia Dänzer, opierając się na angielskim historyku Gerardzie Delanty. Wskazywał on w swojej pracy Inventing Europe z 1995 roku szczególnie na to, że wysokie góry Uralu nie są tylko formalną, lecz „prawdziwą geograficzną granicą”. Bogdan Mirtczew, bułgarski historyk, pisał: „Ural jest geograficzną granicą europejskiego obszaru Rosji, ale to czy te góry mogą stanowić również europejską granicę kulturową, nie jest pewne”6. W końcu, chodzi mniej o same góry Uralu, ale głównie o Rosję, która ze strony Europejczyków nie była postrzegana jednoznacznie. Uralowi, w tym kontekście, odebrano cechy kultury pogranicza. Granica ta oddziela europejskość od nie-europejskości. Rozważania te nie są rezultatem europejskiej modernizacji dyskursu rosyjskiego. Jeszcze w XIX wieku w zachodniej Europie Rosję potocznie postrzegano, jak to trafnie odnotował Jürgen Osterhammel, jako „dziwną i osobliwą cywilizację na obrzeżu Europy”.

Jednak, jeśli nie można wytyczyć politycznej, bądź kulturalnej granicy Europy, to powinna ona zostać zdefiniowana przynajmniej geograficznie. Niemiecki geograf Freiherr Friedrich W. von Reden napisał w swoim dziele Russland´s Kraft-Elemente und Einfl uss Mittel z 1854 roku: „Rosja stanowiła przejście z Europy do Azji, tak jak Półwysep Pirenejski do Afryki. Pod każdym względem związana jest ona tak ściśle z obydwoma kontynentami, że nie sposób zauważyć granicy kulturowej ani administracyjnej. Europejska kulturalność, powierzchowne wykształcenie i azjatyckie barbarzyństwo mieszają się ze sobą w jej wschodnich guberniach. Stąd trzeba szukać granicy naturalnej, która na południu znajduje się na Kaukazie, a na wschodzie na rzece i górach Uralu.”

Polski znawca Rosji, Włodzimierz Bączkowski w swojej książce Russia and Asia twierdził, że Ural nie dzieli zupełnie różnych obszarów przestrzeni. Ural jest tylko umownym tworem geograficznej granicy. Jednocześnie wskazywał, że dwie trzecie rosyjskiego terytorium leży na obszarze zeuropeizowanej Azji. Zatem Rosja, mimo faktu, iż od czasów Piotra Wielkiego znajdowała się pod wpływem Europy, w tym kontekście nie jest sukcesorką Bizancjum. Dla Bączkowskiego, jak i wielu innych środkowoeuropejskich intelektualistów, wschodnia granica Europy nie przebiegała na obszarze Uralu. Austriacki felietonista Karl E. Franzos, autor książki Z pół-Azji, który w 1875 roku podróżował sam z Wiednia do Czerniowiec, napisał: „polscy geografowie w skrajnym wypadku określają Don jako granicę. Kiedy byłem raz w szkole klasztornej w Baranowie na Podolu (…) zostałem poddany krytyce, ponieważ byłem zdania, że Moskwa leży w Europie. „W Azji!” zawołał ojciec Marcellinus”. Franzos zapytany przez zatroskaną damę w przedziale pociągu, krótko po wyjeździe z Krakowa, czy są już w Azji, odpowiedział, że nastąpi to dopiero kiedy dojadą na Ural. Jednocześnie obalił tezę o Uralu jako granicy, ponieważ znajdował się przecież już na terenie opisywanej przez siebie „pół-Azji”. W tym właśnie kontekście przedstawił tę (nie)- granicę.

Inne pytanie, do dziś zajmujące część uwagi Europy, to przynależność przestrzenna Rosji. Holenderski dziennikarz Geert Mak umiejscowił jej wschodnią granicę wcale nie na terytorium Uralu. W swoim bestsellerze W Europie. Podróż przez XX wiek napisał: „porzuciłem Europę, kiedy byłem w Petersburgu, Moskwie i Wołgogradzie”. Ludzie marzą tam o tym, aby wyemigrować do Europy, tam znajduje się miejsce, które mieszkańcy Europy odczuwają jako inne – nie będące w Europie. Także mieszkańcy Uralu, według logiki Maka, mogliby postrzegać Europę jako przestrzeń, do której chętnie podróżują. Oni sami poruszają się w kompletnie innej.

Europa od Atlantyku do Uralu
Pod koniec lat pięćdziesiątych XX w. Generał de Gaulle zaproponował koncepcję Grande Europe od Atlantyku do Uralu. Idea ta była intensywnie promowana przez jego sojuszników również w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. W biurze politycznym w Moskwie wywołała zrozumiałą niechęć i bunt. Chruszczow widział w niej próbę rozbicia ZSRR. Francuski polityk Rene Courtin przedstawił w swojej rozprawie L’Europe de l’Atlantique á l’Oural koncepcję de Gaulle’a w kategoriach polityki zagranicznej. Idea mocarstwowej równowagi po okresie wojen w Europie była, z francuskiej perspektywy, połączona ze współpracą pomiędzy Paryżem a Moskwą. Do tego doszedł jeszcze aspekt kulturalny, ponieważ w XVIII wieku Rosja była „wielbicielką kultury francuskiej” („admiratrice de la civilization française”). Rosja znajdująca się w strefie europejskich wpływów kulturalnych, nie była jednak postrzegana jako europejski obszar geografi zny. Według Courina, terytoria za Uralem i Syberią w 1963 roku oznaczały dla Rosji to samo co Algieria dla Francji. Rosja aż po Ural jest zatem siłą europejską, krawędzią i częścią politycznej Europy. We Francji poglądy te zostały zrewidowane w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX w. Pierre Gourou napisał jeszcze kilka lat przed upadkiem ZSRR: „znaczenie ZSRR i postępująca integracja różnych części kraju nie pozwalają na mówienie już więcej o Europie do Uralu. 22 400 000 km2 oraz 270 milionów mieszkańców Rosji radzieckiej tworzą Europę „dla siebie””. Co jednak stało się z granicą na Uralu? Czy można określić ją słowami Schlögela jako „wędrującą granicę”?

Jeśli pierwotna, zewnętrzna i geopolityczna koncepcja Europy „od Atlantyku po Ural” gaullistów była charakterystyczna dla XX w., to już w kolejnym stuleciu Ural został przyjęty i przesunięty jako symboliczna granica Europy. Granica pomiędzy Europą, a Azją, która w czasie zimnej wojny przyporządkowała Moskwę i Leningrad wyraźnie Europie, była, nieprzerwanie od połowy XVIII wieku, tak właśnie opisywana. „The epicentre of 1989 was Europe between the Rhine and the Urals”, pisał historyk Timothy Garton Ash w komentarzu dla „The Guardian” w 2009 roku. Granicą Europy jest Ural, łańcuch górski w środku Rosji. Idea ta reprezentowana jest także dziś przez europejskich intelektualistów, wspierających bliskie relacje między Unią Europejską a Rosją. Politolog Alexander Rahr ogłosił w „Internationale Politik” w 2009 roku, że „Europa nie istnieje bez Rosji”. W opublikowanym w „Tagesspiegel”, w marcu 2008 roku, artykule Rosja jest także Europą, były niemiecki minister spraw zagranicznych Hans-Dietrich Genscher pisał o europejskim systemie wartości przedłużając go „od Atlantyku do Uralu”. Genscher pisał: „Europa nie kończy się na wschodniej granicy Polski. Nie możemy zapomnieć także, że wielki europejski naród Rosjan przyczynił się do rozwoju europejskiej kultury i tożsamości naszego kontynentu”. Znaczenie Uralu jako granicy zastąpione zostało przez symbol Władywostoku.

Idee Rahra i Genschera podzielone zostały przez szereg niemieckich historyków. Jako przykłady wspomnieć można rozprawy Georga von Raucha (1958), Dietricha Geyera (1993) i Leonida Luksa (2008), którzy dochodzą do wniosku, że Rosja, z tego punktu widzenia, stanowi integralną część Europy. Koncepcja przynależności Rosji do Europy miała długą tradycję w Republice Federalnej Niemiec. Sformułował ją już w 1949 roku publicysta Artur W. Just w artykule Rosja w Europie. Myśli o problemach wschodnich zachodniego świata. Rozwój intelektualny Zachodu został, jego zdaniem, zatrzymany przez istnienie „żelaznej kurtyny”. Europa nie kończy się dziś na Renie, Odrze, Wiśle albo na Uralu, lecz sięga aż do Władywostoku i Kamczatki. Jeśli ktoś myśli w kontekście półkul, musi być świadomy, że tylko cieśnina Beringa oddziela je od siebie.

Ural jest „magiczną linią oddzielająca Europę od Azji”7 – tak brzmi komentarz polskiego reżysera filmowego, Wojciecha Krzemińskiego. Jest symboliczną granicą pomiędzy dzisiejszą a komunistyczną Rosją. Rosja jest światem samym dla siebie, który niezależny jest od podziału geograficznego. W opinii Krzemińskiego jest inna niż Europa, ale także inna niż Azja. Jeśli wspomniany wcześniej drogowskaz nie informowałby podróżujących, że nie są już w Europie lecz znajdują się w Azji, w ogóle nie zostałoby to przez nich zauważone. Krzemiński przedstawia dyskusję, czy Ural jest granicą, czy nie, czy po obu stronach Uralu leżą dwa różne światy, dwie różne kultury?

„W przestrzennym wyobrażeniu Rosji Ural nie jest granicą pomiędzy Europą i Azją: mieszkańcy regionów Jekaterynburga i Czelabińska kojarzą Europę do jeziora Bajkał”, pisał francuski geograf Denis Eckert. Według niego Europa nie kończy się na Uralu. Powstała granica jest produktem geografów – region nie jest zamkniętą granicą, a częścią Rosji, która nie dysponuje żadną odrębną, lokalną „świadomością uralską” (conscience ouralienne). Dla mieszkańców zachodniej części kraju („zapadników”) Rosja jest całkiem europejska. Rosja „przed-uralska” to żadna Europa dla słowianofilów (Danilevskij, Leontjew), zwolenników idei „Moskwa – trzeci Rzym”, euroazjatów (Trubeckoj) lub też nowo-euroazjatów (Dugin), którzy zrównywali i potępiali Europę i Zachód. Rosja niepodzielnai zjednoczona stanowi niezależną przestrzeń cywilizacyjną o nazwie Eurazja. Dla nich Rosja-Eurazja stanowiła monolit bez jakichkolwiek granic wewnętrznych. Niemiecki slawista, Gerhard Gesemann napisał w 1933 roku w rozprawie Istota wschodu i zachodu: „nie ma tu żadnych gór, ani Uralu, które mogłyby przecinać ten monotonny, falisty, pagórkowaty teren”. Idea ta istniała od przełomu renesansu. Publicysta Siergiej Rybakov napisał w 2010 r. artykuł pt. Euroazjatycki południk, w którym to Jekaterynburg, położony bezpośrednio w pobliżu sześćdziesiątego południka, symbolizuje granicę pomiędzy Europą a Azją. Oba kontynenty nie są rozdzielone, spotykają się łącząc w Eurazję.

W rosyjskiej pamięci zbiorowej Ural kojarzony jest z powstaniem Jemieliana Pugaczowa z XVIII wieku. Buntownik został uwieczniony przez poetę Aleksandra Puszkina w kontekście dotyczącym tego regionu. Bolszewicy widzą w powstaniu Pugaczowa elementy komunistyczne oraz mitologizację Uralu jako centrum rewolucyjnego. Dalszym znaczącym aspektem rosyjskiej pamięci zbiorowej związanej z Uralem jest kozactwo i tradycja śpiewu. W 1924 roku, na emigracji w Paryżu, rosyjski dyrygent Andriej Szoluch założył uralski chór kozacki. Tancerze tego chóru nosili czapki podobne do tych, w których niemiecki pisarz Rainer Maria Rilke pozwolił się sfotografować podczas swojej podroży do Rosji, na przełomie wieków. Rosyjska czapka i wąsy, stereotypowe postrzeganie Wschodu, należały do wizerunku Rosjan i rusofilskich wyobrażeń Rilkego. On sam, jak i wielu innych europejskich intelektualistów, zachwycony był innością Rosji. Dla niego Ural był magnesem Rosji, miejscem pamięci, gdzie trwał mistycyzm i pierwotność. W tym właśnie kontekście postrzegano europejski (czy też szerzej – zachodni) świat idei. Pesymizm Pannwitza i Spenglera przyczynił się do tego, że Europejczycy zaczęli w Rosji szukać, tego czego brakowało im na „zepsutym” Zachodzie. Obraz Uralu Aragona8 i Pasternaka przemawia za pozytywnym wizerunkiem Rosji w zachodnioeuropejskiej i rosyjskiej kulturze pamięci.

Ural w polsko-ukraińskim świecie idei jest miejscem pamięci o cierpieniu. Polacy i Ukraińcy byli tam deportowani i Rosja stamtąd postrzegana była zdecydowanie negatywnie. Polak, Włodzimierz Bączkowski i Ukrainiec, Taras Szewczenko, którzy przebywali w latach pięćdziesiątych XIX w. w miejscu zsyłki na Uralu, rozróżniali Rosję od Europy. Mieli swój własny obraz Rosji, który różnił się od tego prezentowanego przez Aragona, Rilkego czy Genschera. Ural był dla nich przedsionkiem Syberii, bramą w głąb imperium. Ich wspomnienia ukształtowały nie piękne minerały, lecz jałowe skały. Przekroczenie Uralu i dalszy obszar Rosji nie stanowił dla nich żadnego egzotycznego misterium.

W austriackich, niemieckich, a również czeskich relacjach spisanych przez intelektualistów, którzy przeżyli niewolę po drugiej stronie Uralu, Rosja często pozostawała jednak nadal atrakcyjnym krajem. Rosyjska część Uralu jest krajobrazem przekształconym przez człowieka. Jak zauważył hiszpański pisarz Luis Morote, ten krajobraz nie jest ani Europą, ani Azją. Według Morote rosyjska autokracja spokrewniona jest z Azją. Jednak, jego zdaniem, Rosja etnicznie i kulturowo pozostaje pod wpływem Europy. Z tego punktu widzenia Ural jest geograficzną granicą, bowiem dzieli europejski kraj o wysokiej kulturze na dwie części. We wspomnieniach przedstawicieli europejskich narodów, które w XVIII i XIX w. zostały wcielone do caratu, Ural jest głuszą. Tak pisał Szewczenko w latach czterdziestych XVIII w. z Orenburga. Z drugiej strony niektórzy hiszpańscy obserwatorzy zachwyceni byli istotą „graniczności” Rosji (Grenzwesen), którą dostrzegali w „orientalnych” elementach architektury Kremla, a nawet w „orientalnym gotyku” niektórych kościołów. Dla Polski w XIX w. rosyjskie kościoły były odrażające. Orientem, wschodem Rosji nie zachwycano się w krajach bałtyckich, Polsce i na Ukrainie. Na mentalnej mapie tego regionu granica pomiędzy Europą i Rosją zaczynała się tam gdzie kończył się Zachód, gdzie łacińskie litery na ulicznych szyldach przestawały być widoczne.

Ural to wielowymiarowe miejsce pamięci. Myśląc o Uralu, Europejczycy skupiają się przede wszystkim na kwestii granicy własnego kontynentu i przestrzeni kulturowej. Ponieważ większość Europejczyków nie czuje się mieszkańcami „półwyspu azjatyckiego” (Danilevskij), to też obecne rosyjskie dyskusje o Eurazji pozostają dla nich obce. Pytanie sformułowane przez niemieckiego publicystę Michaela Thumanna, od przeszło wieku zajmuje europejskich intelektualistów, a mianowicie: „Cóż to było za imperium, położone jednocześnie w Europie i Azji?”. Ural jest jak Rosja, tak bliska, ale jednocześnie tak inna; wprawdzie nie całkiem azjatycka, a jednak europejsko niedoskonała. Ural, który oddziela Europę, ale też Rosję, od Azji, jest jednocześnie symbolem wschodniej granicy Europy i Rosji.

Dr Zaur Gasimow – adiunkt w Instytucie Orientu w Stambule, wcześniej pracownik naukowy Instytutu Historii Europejskiej w Moguncji. Specjalizuje się w historii ZSSR, w szczególności republik Południowego Kaukazu oraz w badaniach nad procesem demokratyzacji w republikach postradzieckich.

1To jest przetłumaczona przez Martę Świerzynę na język polski wersja mojego artykułu Ural, w: Heinz Duchhardt u.a. (Wyd.), Europaische Erinnerungsorte, tom 2, Munchen, Oldenbourg Verlag 2011, s. 593-600.

2K. Schlogel, Orte und Schichten der Erinnerung. Annaherungen an das ostliche Europa, w: http://www.eurozine.com/articles/2008-12-19-schlogel-de.html (dostęp 24.05.2013).

3V. Conolly, Beyond the Urals. Economic Developments in Soviet Asia, London 1967.

4Tekst tłumaczenia niemieckiego: Z. Alexandrowi, Tschapajews Tod, http://erinnerungsort.de/tschapajews-tod-_115.html (dostęp 19.08.2010).

5R.J. Evans, What is European History? Reflections of a Cosmopolitan Islander, w: “European History Quarterly”, 2010, 40, s. 596, http://ehq.sagepub.com/content/40/4/593 (dostęp 31.05.2013).

6B. Mirtchev: Der europaische Kulturraum und seine Grenze im Osten, w: U. Altermatt, M. Delgado i G. Vergauwen (Wyd.): Europa: Ein christliches Projekt? Beitrage zum Verhaltnis von Religion und europaischer Identitat, Stuttgart 2008, s. 110-111.

7http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/d4212918 (dostęp 30.08.2010).

8L. Aragon, Hourra l’Oural, w: http://www.uni-muenster.de/LouisAragon/werk/mittel/hou_z.htm (dostęp 24.08.2010).

Obraz ZSRR w piłsudczykowskich czasopismach społeczno-politycznych (1922-1939)

Iegor Stadnyi

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w:
"Nowy Prometeusz" nr 4, październik 2013, ss. 155-186]

1Związek Radziecki od pierwszych lat istnienia przyciągał wiele uwagi. Niektórzy sądzili, że bolszewicy budują lepszy ustrój społeczny, inni – że za radziecką granicą tworzy się nowa forma niewolnictwa. Według Stefana Starzyńskiego, polscy publicyści dwudziestolecia międzywojennego, mieli najlepsze warunki do tego by być „informatorami” dla całej Europy i Ameryki w kwestii zagadnień radzieckich2. Rzeczywiście, polscy intelektualiści poświęcali sporo uwagi bolszewizmowi i ZSRR.

Publicystyka polityczna kształtowała wizerunek ZSRR w międzywojennej Polsce i wpływała na ogólny stosunek wobec bolszewizmu przede wszystkim w kołach inteligencji. Każda siła polityczna wykazywała zainteresowanie „wielkim wschodnim sąsiadem” stosownie do swojej ideologii i sytuacji politycznej. Szczególnie ostro postrzegano brak demokracji, nadmierną centralizację, terror i fatalną politykę gospodarczą. Większość krytycznie nastawionych publicystów w ten czy inny sposób zwracało uwagę na niezgodność polityki władzy radzieckiej z ideami marksistowskimi. Wspólną cechą wszystkich krytyków bolszewizmu, bez względu na orientację polityczną, była charakterystyka systemu gospodarczego ZSRR jako kapitalizmu państwowego, odległego od deklarowanego uspołecznienia środków pracy.

W swoich poglądach na temat ZSRR środowisko piłsudczyków nie było jednolite, czemu sprzyjało stopniowe zwiększanie się liczby zwolenników obozu sanacji, kosztem przedstawicieli całego spektrum politycznego. Jednoznacznie negatywne poglądy, z lat 20. i początku 30., ustąpiły miejsca bardziej umiarkowanemu i praktycznemu podejściu w ocenach bolszewizmu. Recesja, pakt o nieagresji, zmiana sytuacji międzynarodowej oraz przeobrażenia wewnątrz ZSRR sprzyjały pojawieniu się głosów, skłaniających się do jakiejś formy współpracy z Sowietami. Jednocześnie nie zanikała krytyka ZSRR i Kominternu w odniesieniu do prób rozprzestrzeniania komunizmu poza granice ZSRR. W takiej atmosferze działali piłsudczycy o twardych antyradzieckich poglądach, w szczególności prometeiści i neokonserwatyści z ośrodka Buntu Młodych.

Autorzy miesięcznika „Droga” w ciągu lat 20. przedstawiali bolszewizm i Związek Radziecki we właściwych dla prometeizmu kolorach. Akcentowano okupacyjny charakter władzy bolszewickiej na nierosyjskich terenach. ZSRR był postrzegany jako dziedzic zaborczych pragnień Imperium Rosyjskiego. Dosyć rozpowszechnione były paralele historyczne. W latach 30. na pierwszy plan wysunęła się tematyka ekonomiczna, pojawiła się także krytyka lewicowa. Popularną stała się teza o światłych zamiarach Lenina, i zgubnej polityce Stalina. Historyczne doświadczenia stosunków radziecko-polskich (czy też
rosyjsko-polskich) przestały być decydujące. Autorzy zwracali większą uwagę na współczesną im politykę radziecką.

Z kolei prometeiści skupili się wokół pism Instytutu Wschodniego: „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, „Myśl Polska” i „Problemy Europy Wschodniej”. Na ich łamach rozwijali koncepcje wczesnego prometeizmu. Młodzi prometeiści, dużo uwagi poświęcali zwłaszcza korzeniom bolszewizmu w „psychice rosyjskiej”. Posługując się wypracowanym w ciągu lat 20. aparatem pojęciowym, poszczególne zjawiska w życiu radzieckim tłumaczyli głęboko zakorzenionymi cechami „psychiki rosyjskiej”: „turpizmem”, „bizantynizmem”, „mongolizmem”, „manichejstwem”, które, ich zdaniem, stanowiły niezbędną bazę dla pojawienia się bolszewizmu. Wielokrotnie również podkreślali podział cywilizacyjny między Rosją a narodami nierosyjskimi. Sporo uwagi poświęcano kwestii ukraińskiej. W przeciwieństwie do starszego pokolenia, młodzież prometejska uważała, że aby podzielić Rosję, Polska winna wejść w sojusz z Niemcami.

Natomiast środowisko „Buntu Młodych” oceniało ZSRR, bazując na potrzebie przemian w regionie. Podobnie jak prometeiści, oni również uważali, że ZSRR musi zostać rozdzielony na kilka państw, co powinno zapewnić wygraną Polski. Jednak w odróżnieniu od prometeistów, młodym „imperialistom” chodziło o unieszkodliwienie kleszczy niemiecko-radzieckich i osłabienie ZSRR przy pomocy Niemiec. Radykalnie potępiając przejawy „sowietofilstwa”, przede wszystkim pozbawiali bolszewizm wszelkich wartości moralnych. Byli jednak o wiele mniej skłonni do poszukiwań korzeni bolszewizmu w „rosyjskiej psychice”, również mniejszą wagę przywiązywali do zagadnienia „azjatyckości” ZSRR.

„Droga” – kształtowanie się pozycji piłsudczyków
Pierwszy numer czasopisma „Droga” – na łamach którego kształtowały się różne koncepcje obozu piłsudczyków – ukazał się w lutym 1922 r. W ciągu pierwszego roku działalności pismo wychodziło co dwa tygodnie. Od połowy 1923 r. aż do ostatniego numeru, w 1937 r., czasopismo ukazywało się jako miesięcznik. Redaktorem i jednym z założycieli był wybitny działacz obozu piłsudczykowskiego, Adam Skwarczyński. Mimo że pod koniec lat 20. na tym stanowisku zastąpili go pisarz Stanisław Vincenz i reżyser teatralny Wilam Horzyca, Skwarczyński w dalszym ciągu zachowywał znaczący wpływ na politykę redakcji3.

Czasopismo poświęcone było tematyce społeczno-politycznej. Na jego łamach ukazywały się zarówno teksty poświęcone generalnym ideom, jak też prace bardziej szczegółowe, poświęcone konkretnym problemom. Dosyć często pojawiały się artykuły naświetlające tematykę radziecką. Autorzy nie byli w swoich poglądach jednomyślni. Z biegiem lat zmieniały się zarówno podejmowane przez nich tematy, jak i sposób ich postrzegania. W latach 20. przeważały zagadnienia polityki narodowościowej, natomiast od końca lat 20. coraz częściej pojawiają się studia poświęcone problematyce gospodarczej, w szczególności teksty dotyczące realizacji planu pięcioletniego oraz analizy skutków NEP-u.

U podstaw poglądów większości autorów legły idee federacyjnej koncepcji polityki zagranicznej. Na określenie ustroju bolszewickiego najczęściej używano pojęcia „czerwony carat”4. Ponadto, nazwy własne – „Związek Radziecki”, czy skrót „ZSRR” nie od razu zagościły na łamach czasopisma i w ciągu całej jego historii nie zdołały wyprzeć bardziej popularnej nazwy – „Rosja”.

Powojenny strach przed napaścią ze strony ZSRR jest charakterystyczny dla większości publikacji pierwszej połowy lat 20. W swoim artykule, zatytułowanym Przyszłość Polski a jej polityka wschodnia Marian Uzdowski stwierdzał, że ZSRR – to „miecz Damoklesa wiszący nad naszą przyszłością”, oraz że państwo to nigdy nie uzna granic ustanowionych na mocy pokoju w Rydze5. „Stosunek nasz do wielkiej Rosji – dzisiejszej czy jutrzejszej, demokratycznej czy monarchicznej, federacyjnej czy centralistycznej – musi być jeden i ten sam. Zawsze winniśmy pamiętać, że wielka Rosja – to zaprzeczenie naszej faktycznej niepodległości”6 – pisze ten sam autor w innym artykule. Przyczyny albo naturę tego zagrożenia ze strony ZSRR objaśniano dwojako: albo uciekając się do historycznych paraleli, albo wskazując na „azjatyckość” Związku Radzieckiego.

Ogólnie rzecz biorąc, argumenty historyczne, dotyczące doświadczenia stosunków polsko-rosyjskich albo i samej historii Imperium Rosyjskiego były dość rozpowszechnionym sposobem potwierdzenia ciągłości oraz relacji dziedzictwa pomiędzy Rosją carską a Związkiem Radzieckim, a także agresywnego wizerunku ZSRR. W artykule redakcyjnym, poświęconym polityce zagranicznej „Kraju Rad”, autorzy uciekają się do stosowania porównań między polityką Piotra I a rządu radzieckiego: „Idąc śladami Piotra, bolszewicy, mimo odcięcia od Bałtyku, starają się doń dotrzeć, a przynajmniej takie dotarcie przygotować na przyszłość”7. Niekiedy autorzy starają się przeprowadzić porównania jak najbliższe polskiemu czytelnikowi. Przykładowo, w publikacji na temat polityki bolszewickiej w Gruzji, autor (najprawdopodobniej gruziński mienszewik) wskazuje na analogię między bolszewikami obecnymi w latach 20. na Kaukazie, a armią rosyjską tłumiącą Powstanie Styczniowe w Polsce: „Metody, którymi posługiwali się w Polsce Murawjew i inni rządcy carscy podczas powstania 1863 roku są identyczne z metodami stosowanymi obecnie wobec powstańców gruzińskich przez pseudo – „robotniczo-włościańskich” rządców… wysłanych przez Moskwę na czele specjalnej czerezwyczajki dla stłumienia Powstania”8.

Przez pryzmat porównań historycznych nierzadko przedstawiano również politykę zagraniczną rządu radzieckiego i działalność Kominternu. Przykładem tego może być tekst dziennikarza i prawnika Kazimierza Okulicza. „Nastroje, jakie szerzy tego rodzaju propaganda (chodzi o radziecką antypolską propagandę – J.S.), są przesiąknięte nacjonalistycznym imperializmem, który nosi firmę „wszechsowietyzacji Europy”, a rola Moskwy jako tego Rzymu III-go Internacjonalu uprawnia rzekomo Komunistyczną Partię Rosji do zabierania głosu w obronie uciśnionych całego świata”9 – pisze Okulicz.

Oprócz wspominanych wyżej doświadczeń historycznych, publicyści czasopisma, na potwierdzenie koncepcji „czerwonego caratu”, wskazywali również na „specyficzny duch”, „naturę”, a nawet „grzech pierworodny” Rosji. Wyjaśniając „odwiecznie agresywną politykę Rosji” założyciel Instytutu Wschodniego w Warszawie, aktywny działacz ruchu prometejskiego, Stanisław Siedlecki, posługuje się metaforą, by wskazać na grzeszność samego faktu założenia Moskwy: „Moskwa, Kolebka Rosji obecnej, została założona na ziemiach cudzych, na zaborach, na ziemiach autochtonów… plemion fińskich. Jest to grzech pierworodny państwa moskiewskiego, od którego do dziś dnia niema dlań odkupienia”10.

Podobną, do pewnego stopnia metafizyczną, retorykę wykorzystywano dość często pisząc nie tylko o państwie czy jego strukturach, ale i o „narodzie rosyjskim”, czyli opisując cechy, charakterystyczne dla rosyjskiego etnosu. W szczególności imperializm, wedle autorów czasopisma, przesiąknął całe rosyjskie społeczeństwo, które w ten sposób stało się jego „motorem”11. Dlatego też sami Rosjanie nie mogą pogodzić się ze stratą ziem byłego Imperium Rosyjskiego po I wojnie światowej12. Oprócz tego, Rosjanie obdarzeni są pewnymi specyficznymi cechami, które umożliwiły ustanowienie w Rosji reżimu bolszewickiego. Najbardziej rozpowszechnioną formułą retoryczną było wskazywanie na niewolnictwo: „heroizm niewoli jest charakterystyczną cechą duszy rosyjskiej”13, ”ewolucja komunistyczna… – jest ona iście rosyjską, zgodną zupełnie z psychiką tego dziwnego narodu”14. Charakterystycznymi argumentami mającymi wzmacniać podobną retorykę są porównania między opriczniną Iwana Groźnego i bolszewickim terrorem, do którego ludność, według autorów, odnosi się obojętnie, albowiem uznaje go za normę swojego życia15.

Wizerunek Rosjan, którzy ujarzmiają innych, a jednocześnie sami przywykli do wszelkiego przymusu przeciwstawiany jest miłującym wolność narodom nierosyjskim. Ważne i charakterystyczne jest miejsce Polski w tym schemacie. Autorzy obdarzają ją misją przewodnika „zniewolonych” ku wolności. Krytykując poglądy endecji, skłaniające się w stronę zbliżenia z ZSRR, wspomniany już Marian Uzdowski pisał, że wskutek porozumienia z Sowietami Polska stanie się grabarzem nadziei nierosyjskich narodów, a to, wedle autora, przeczy prowadzonej przez półtora wieku walce samych Polaków o własną niezależność16.

Powyższe zdanie jest kwintesencją logiki prometeizmu, który w jaskrawy sposób przedstawiany był na stronach czasopisma w połowie lat 20. Celem prometeistów była delegitymizacja rosyjskiego, czy też radzieckiego panowania na terytorium narodów nierosyjskich. W tym okresie dosyć popularne były rozważania na tematy walk wyzwoleńczych w Azji Centralnej, losu Tatarów krymskich i nierosyjskich narodów centralnej Rosji, a także polityki korenizacji. W szczególności tę ostatnią kwestię postrzegano jako sposób umocnienia władzy radzieckiej przez ustępstwa w sferze kultury na nierosyjskich terytoriach ZSRR. Według publicystów „Drogi” korenizacja stanowiła zagrożenie dla sąsiadujących z ZSRR krajów: „Dziś, niewątpliwie, sowiety umocniły swój kredyt moralny i polityczny wśród swych mniejszości narodowościowych i przechodzą do ofensywy wobec sąsiadów”17.

Pomimo ogólnego uznania dla efektywności polityki korenizacji, autorzy nieustannie wskazywali na postępującą rusyfikację. W szczególności zaznaczano, że polityka korenizacji jest wyrywkowa i nie obejmuje niektórych narodowości, tych zwłaszcza, których według autorów, rząd bolszewicki w nieuprawniony sposób zaliczył do Rosjan18. Przyszły prezydent Warszawy, ekonomista Stefan Starzyński w 1925 r. stwierdził, że radziecka statystyka podaje nieuzasadnione, zawyżone o 10% dane o liczebności Rosjan w ZSRR. Publicysta uważał, że odsetek Rosjan w ZSRR nie wynosi więcej niż 47% ogółu mieszkańców kraju19.

Pod koniec lat 20. charakterystyczne dla prometeistów tematy ustąpiły miejsca innym. Statystyka jest dosyć charakterystyczna: w ciągu pierwszego pięciolecia (1922-1927) tematom, które można by określić mianem prometejskich poświęcono 18 artykułów, natomiast w ciągu następnego dziesięciolecia (1928-1937) zaledwie 2 publikacje. Wśród możliwych przyczyn takiego spadku wymienić można bardziej aktywne zaangażowanie autorów w aktywność Instytutu Wschodniego w Warszawie, który pod koniec 1927 r. zaczął otrzymywać stałe dofinansowanie na działalność. Można by więc mówić o pewnym odpływie kadr. Wraz z pojawieniem się nowych autorów zmianom uległ sposób ukazywania pewnych zjawisk. Na przykład, w publikacji z 1924 r., znanego prometeisty i działacza ruchu turkmeńskiego Mustafy Czokaj-Ogły, basmacze, którzy prowadzili walkę zbrojną przeciw Armii Czerwonej w Azji Centralnej zostali scharakteryzowani jako „ruch narodowy, prowadzący wojnę partyzancką” 20. Natomiast w artykule polskiego ekonomisty Czesława Bobrowskiego z 1933 r. wskazano, że w 1925 r. basmacze przypominali raczej „bandyckie gniazda”21. Najprawdopodobniej takie stwierdzenie padło, gdyż już na początku lat 30. publicysta znał ostateczny rezultat walk – przegraną sił narodowych w Azji Centralnej.

W tekstach poświęconych Związkowi Radzieckiemu, oprócz porównań historycznych i rozważań o charakterze narodowym, autorzy dosyć często wykorzystywali czynnik geograficzny czy też geopolityczny. W ciągu całego okresu istnienia czasopisma w większości publikacji dotyczących tematyki radzieckiej w ten czy inny sposób przewija się motyw „azjatyckości” ZSRR. Właśnie w latach 20. znacznie częściej niż w późniejszym okresie istnienia pisma, autorzy podkreślali tę cechę. Już w pierwszych publikacjach natrafić można na wyraźne rozgraniczanie „Rosji” i „Europy”, utrzymane w tradycji prometejskiej: „Bez południa (Ukrainy) Rosja volens-nolens staje się państwem azjatyckim i schodzi do liczby organizmów państwowych podrzędnych”22. Wedle publicystów „Drogi”, polityki ZSRR nie wolno oceniać podobnie do polityki państw europejskich – podejście musi być odmienne, gdyż „Rosji obecnej zgoła na tych (europejskich – J.S.) metodach nie zależy”23. Taki pogląd ma swe korzenie w jednym z tradycyjnie utrwalonych w polskiej myśli politycznej poglądów, dotyczących położenia geograficznego
Polski między ZSRR i Niemcami. Historyczne doświadczenie podziałów Rzeczypospolitej
staje się podstawą dla przestróg przed możliwym sojuszem tych dwóch krajów. Marian Uzdowski uznał, że wśród europejskich państw Rosja może porozumieć się tylko z „brutalnymi Niemcami”: „Nienawiść Rosji do Zachodu zespoli się z niemiecką chęcią odwetu, złączą się ich organizmy państwowe w jedno ciało, w którym Niemcy będą głową, a Rosjanie – rękami i nogami”24.

„Azjatycka natura” ZSRR staje się też podstawą do określenia miejsca samej Polski na mapie mentalnej obszaru eurazjatyckiego. Polska, rzecz jasna, jawi się jako państwo europejskie. Przeciwstawiając sobie Polskę i ZSRR autorzy nawiązują do wielkiej misji Polski – obrony zachodniej kultury przed „wschodnim najazdem”. Jako taką właśnie przedstawiono rolę polskich wojsk w wojnie polsko-radzieckiej z 1920 r.: „Polska wygrawszy wojnę z Rosją w 1920 r. obroniła przed bolszewizmem, przed nową krwawą wojną całą Europę”25. Samą wojnę autorzy uznają za wygraną. Przegraną w forsowaniu realizacji założeń federacyjnej koncepcji polityki wschodniej do pewnego stopnia próbowano zrekompensować przez udaną „obronę zachodniej kultury”. By wzmocnić i uwiarygodnić tezę o takiej „unikalności” Polski, publicyści „Drogi” nierzadko nawiązywali do poglądów samych bolszewików – „Racją bytu Rosji sowieckiej jest wojna z kontrrewolucją, wewnętrzną czy zewnętrzną. A w systemie ideowym sowietów – Polska, zwłaszcza dawna prowincja rosyjska, o sile politycznej realnej, istotnie od Rosji niezależna, jest najczystszym symbolem i głównym elementem reakcji europejskiej”26.

Charakterystyczna jest zmiana ocen w porównaniach między Imperium Rosyjskim i Związkiem Radzieckim. W czasie trwania wojny domowej w oczach piłsudczyków „biała Rosja” była bardziej niebezpieczna dla Polski, aniżeli bolszewicy. Z upływem czasu pogląd ten zmienił się diametralnie. Głównym czynnikiem mającym wpływ na tę zmianę było uświadomienie faktu, że reżim bolszewicki umocnił swoją władzę i nie utraci jej, w co wierzyło wielu autorów, w pierwszej połowie lat 20. W recenzji książki jednego publicystów „Drogi”, Tadeusza Teslara, pierwszego stałego polskiego korespondenta w Moskwie w latach 1924-1926, redakcja krytykowała autora za to, że ten bagatelizuje bolszewików – „Teslar – poza wyraźnie zaznaczoną niechęcią – nie ma właściwie stanowiska wobec bolszewizmu, trudno bowiem w r. 1928 zgodzić się na traktowanie komunistów jako bandy przestępców zbyt długo cieszących się bezkarnością27.

Innym czynnikiem, który wpłynął na przewartościowanie ocen dotyczących ewentualnego zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski ze strony Imperium Rosyjskiego i ZSRR może być wspomniane już przypisywanie Warszawie „wielkiej misji obrony Zachodu”. Oznacza to, że kształtując obraz ”Polski – wschodniego bastionu kultury zachodniej”, autorzy, świadomie czy nieświadomie, wzmacniali rolę niebezpieczeństwa czy to ze strony ZSRR czy też Kominternu.

Wielokrotnie już wspominany Marian Uzdowski nawiązuje do słów rektora Uniwersytetu Wileńskiego, Mariana Zdziechowskiego, inauguracyjne przemówienie którego wyraźnie ilustruje opisane przemiany – „Stanowimy wyspę zewsząd otoczoną wrogiemi potęgami, ściśnięci jesteśmy w żelaznej obręczy. Olbrzymi zaś kolos, który nam od Wschodu zgubę gotuje, jest w dzisiejszej swej postaci bez porównania groźniejszym, niż była niegdyś Rosja carska. Dla carów ujarzmienie Polski było postulatem ich ambicji, koniecznością polityczną nie było. Carat mógł być potężnym bez Polski, ale dla Rosji sowieckiej już nie ujarzmienie nasze, lecz unicestwienie jest koniecznością, warunkiem jej istnienia. Tylko po trupie Polski bolszewizm dostać się może na Zachód i nim zawładnąć”28.

Charakterystycznym przykładem tego, jak teoria „azjatyckiej natury” Związku Radzieckiego rozwijała się w różnych formach, jest artykuł znanego socjologa Aleksandra Hertza o znaczeniu religijności w ZSRR. Autor wysuwa tezę o tym, że ma tam miejsce upadek Cerkwi, jednak jego korzenie sięgają jeszcze czasów przedrewolucyjnych. Zdaniem Hertza, podporządkowanie Cerkwi państwu rosyjskiemu spowodowało jej obumieranie jeszcze na długo przed rewolucją październikową29. Jednocześnie problemy Cerkwi nie oznaczają upadku religijności populacji ZSRR. Hertz stwierdzał, że bolszewicy z powodzeniem ją wykorzystują – „Rzecz charakterystyczna, jak szybko w toku wydarzeń rewolucyjnych formy obrzędowości prawosławnej były zastąpione przez formy obrzędowości komunistycznej”30. Autor sceptycznie odnosił się do różnych form religii cywilnej i był przekonany był, że bolszewikom nie uda się stworzyć własnego „systemu religijnego”31.

Ukazywanie Związku Radzieckiego jako kraju azjatyckiego z definicji oznaczało negatywne konotacje. Jednak w 1929 r. ekonomista Jerzy Korolko zaproponował nieco odmienny pogląd. Autor przy tym nie odszedł od koncepcji „czerwonego caratu” – „Dzisiejsza rzeczywistość sowiecka wykazuje mnóstwo cech wspólnych z Rosją carską, obywatel sowiecki jest nieodrębnym synem carskiego poddanego… Imperium Rosyjskie nazywa się dziś Związkiem Socjalistycznych Republik Rad, ale Rosja pozostała i pozostanie Rosją, t. zn. czemś różnym od Europy i połowicznie tylko z losami Europy związanym” 32. Jednocześnie autor pozytywnie ocenia przemianę zachodniego wektora na wschodni – przecież, jego zdaniem, bolszewicy skierowali ZSRR do swoich „naturalnych źródeł”33. Przeniesienie stolicy z Piotrogrodu do Moskwy, zmiana kierunków w handlu zagranicznym z Morza Bałtyckiego nad Morze Białe, centralizacja gospodarki i orientacja na pracę przymusową – wszystko to, jego zdaniem, potwierdza tezę, że ZSRR rozwija się we wschodnim kierunku i we wschodniej (azjatyckiej) tradycji34. Korolko stwierdza, że „naturalne” i „spontaniczne” rozszerzenie imperium Rosyjskiego odbywało się zawsze we wschodnim kierunku, natomiast przesuwanie się na zachód zależało wyłącznie od koncepcji europeizacji wdrażanych przez niektórych rosyjskich władców35. Autor dostrzega zatem zaletę rewolucji październikowej polegającą na tym, że bolszewicy zerwali stosunki Rosji z Zachodem (w tym z zachodnim kapitałem) i skierowali wektor jej rozwoju na Wschód – „W każdym razie możliwości dalszego pomyślnego rozwoju Rosji są dziś większe niż były przed rewolucją, w tym znaczeniu biłans rewolucji jest dodatni”36.

Polityka zagraniczna ZSRR była jednym z najbardziej popularnych tematów na łamach czasopisma w latach 20. i na początku lat 30. Początkowo autorów najbardziej interesowały dwie kwestie: czy bolszewicy potrafi ą wydobyć się z międzynarodowej izolacji i w jaki sposób zamierzają wcielić plan „światowej rewolucji”. Szukając odpowiedzi na to drugie pytanie, publicyści sporo uwagi poświęcali polityce wschodniej ZSRR, a mianowicie działaniom w Afganistanie, Tuwie i Chinach. Dosyć rozpowszechniony był pogląd, że bolszewicy nie cofną się nawet przed współpracą ze swoim ideologicznym wrogiem – ruchami narodowymi w krajach Azji gdyż, ze względu na źródła kolonialnych surowców, za wszelką cenę pragnęli wyjąć je spod kontroli zachodnich imperiów. „Punkt ciężkości akcji preciweuropejskiej przeniesiono chwilowo z Europy do Azji dla skuteczniejszych posunięć na Zachodzie”37. Jednocześnie autorzy przywiązywali wagę do umów międzynarodowych podpisywanych przez rząd radziecki. Umowa z Republiką Weimarską w Rapallo, zdaniem redakcji czasopisma, stała się fundamentem odbudowy ekonomicznej kraju38. Podpisanie angielsko-radzieckiej umowy (1924) na łamach czasopisma postrzegano całkowicie negatywnie, gdyż oba państwa uważano za wrogów Polski. Zdaniem autorów, Anglia tradycyjnie grała przeciwko interesom Polski39.

Poczucie stałego zagrożenia ze strony bolszewików było charakterystyczne dla większości publikacji pierwszej połowy lat 20. Autorzy pisali o możliwej napaści Armii Czerwonej na Polskę już w niedalekiej przyszłości. Napięcie zelżało w drugiej połowie lat 20. Jako pierwszy o braku zagrożenia ze strony ZSRR zaczął mówić, wspomniany już, Tadeusz Teslar. Mając dwuletnie doświadczenie pracy w Moskwie, dziennikarz sporo uwagi poświęcił walce frakcyjnej wśród bolszewików. Teslar twierdził, że konflikt wśród kierownictwa WKP(b) i Kominternu wskazuje na to, że „dyktatura proletariatu nie na tyle zagraża Europie, jak przedtem”40. Później, autor najbardziej gruntownych prac o polityce ekonomicznej rządu radzieckiego, Czesław Bobrowski, komentując dyskusję na temat możliwości budowy socjalizmu w jednym tylko kraju (z pominięciem aspiracji do światowej rewolucji), wysunął podobną tezę: „Można z kolei pomyśleć o urządzeniu domu – nowej sowieckiej ojczyzny. Wprawdzie od dnia dzisiejszego w oficjalnych enuncjacjach czynników partyjnych i rządowych będzie się zapowiadać wybuch rewolucji światowej (nie na jutro, co prawda, ale na pojutrze); ale w głębi ducha czynniki odpowiedzialne straciły wiarę w bliskie nadejście przewrotu światowego”41. Na początku lat 30., po podpisaniu polsko-radzieckiej umowy o nieagresji (1932), retoryka bolszewickiego zagrożenia stała się bardziej umiarkowana.

Jak już wspomniano, tematyka ekonomiczna nie pojawiała się w czasopiśmie zbyt często w ciągu lat 20. W tym okresie na łamach „Drogi” wydrukowano zaledwie trzy artykuły na ten temat. Pierwszy z nich, z 1923 r. wygląda dosyć nietypowo biorąc pod uwagę atmosferę tego okresu. Autor pisze, że porozumienie między Polską a ZSRR jest na razie mało prawdopodobne lecz nie wykluczone w przyszłości, gdyż Polska potrzebuje rynków zbytu42. Jego zdaniem, ZSRR dąży do porozumienia z Polską. Charakterystyczne, że te słowa autora opatrzone są adnotacją, że redakcja nie zgadza się z tą opinią43. Pozostałe dwa artykuły poświęcone są „odrodzeniu” kapitalizmu w czasach NEP-u, który postrzegano jako odejście od bolszewickich postulatów. Autorzy byli przekonani o tym, że w celu efektywnego rozwoju bolszewicy będą zmuszeni odstąpić od swoich poglądów i w całości pozwolić na powrót do gospodarki rynkowej44.

W latach 30. zainteresowanie gospodarką ZSRR znacznie wzrosło. Między rokiem 1930 a 1935 opublikowano 9 artykułów poświęconych gospodarce Sowietów. Autorem większości z nich był Czesław Bobrowski, dyrektor polskoradzieckiej spółki handlowej „Sowpoltorg” w Moskwie w latach 1931-1932. W swoich tekstach analizował politykę gospodarczą rządu radzieckiego od komunizmu wojennego do początku drugiej pięciolatki. Bobrowski uważał wojenny komunizm za politykę wymuszoną – „W rzeczywistości nie NEP był odwrotem, lecz wojenny komunizm odchyleniem. W rzeczywistości NEP był niczym więcej, jak kontynuacją tych zasad które przyświecały Partii w pierwszym okresie rewolucji, a od których Partja zmuszona była odstąpić chwilowo w okresie wojennego komunizmu pod naporem konieczności życiowych, pod naporem warunków wojny domowej”45.

Autor nie ukrywa swoich sympatii do politycznego i ekonomicznego geniuszu Lenina, w przeciwieństwie do którego Stalin wydaje się być niszczycielem planów poprzednika – „KC Partji i Rada Komisarzy ludowych kierowane mądrą i żelazną ręką Lenina są najbardziej kompromisowymi, najostrożniejszymi i najspokojniej myślącymi ośrodkami w Partji komunistycznej. Śmierć Lenina i zajęcie jego miejsca przez Stalina jest niewątpliwie jednym z czynników które złożyły się na odmienny charakter polityki sowieckiej w następnym okresie”46. Stalinowska polityka przyśpieszania industrializacji, wedle ekonomisty, przeczyła opracowanym wskaźnikom planu gospodarczego. Ogłoszenie pięciolatki w ciągu czterech lat nazywał podporządkowywaniem gospodarki planowej woli Stalina i odejściem od obiektywnych wskaźników47. Bobrowski stwierdzał, że forsowna industrializacja stalinowska ma znaczenie szersze, aniżeli czysto gospodarcze. Masom jeszcze bardziej uzależnionym od wpływu partii, stworzono możliwość awansu społecznego, a co więcej – rozbudzono nadzieję na lepszą przyszłość wśród tych, którzy byli w rozpaczy48. Wśród przyczyn, które wedle Bobrowskiego umożliwiły ogłoszenie forsownej industrializacji były49: odmładzanie partii (młode kadry nie posiadały doświadczenia przedrewolucyjnego i uważały, że wiele wyznaczonych celów już osiągnięto) oraz ostateczna koncentracja władzy w rękach Stalina.

Działania samego Stalina badacz objaśniał jego cechami osobistymi: „Stalin należy do tej kategorii umysłów, do których nie przemawia powolny wzrost teoretycznych szans na ostateczne zwycięstwo, które umieją cenić przede wszystkim i jedynie namacalne, naoczne sukcesy”50. Bobrowski ostro krytykował forsowną industrializację, która powoduje destrukcję przemysłu, brak surowca i produkcję wyrobów niskiej jakości, a także zaostrzenie kursu na wsi (ekonomista wspomina o głodzie na Prawobrzeżnej Ukrainie)51. W przeciwieństwie do krytyki forsownego tempa pierwszej pięciolatki, ekonomista z zachwytem opisywał pierwsze lata drugiego planu pięcioletniego. Bobrowski pozytywnie ocenił obniżenie tempa industrializacji i bardziej obiektywną redystrybucję inwestycji w przemyśle. To, jego zdaniem, uwarunkowało podwyższenie poziomu życia ludności, dodatkowe saldo w handlu zagranicznym, zwiększenie ilości wykwalifikowanych robotników, i przede wszystkim – gospodarka zaczęła wytwarzać rezerwy52. Jedyną wątpliwość badacza budził los kołchozów, albowiem nie był on pewny czy rząd radziecki potrafi uporać się z „indywidualistyczną naturą” chłopa53.

Pozytywne oceny polityki Lenina, czy samej jego postaci, pojawiały się nie tylko w artykułach Bobrowskiego. Inny autor – rusycysta i krytyk literacki Rafał Bluth, który zaczął publikować na łamach czasopisma w latach 30. również ukazywał Lenina w jasnych barwach. Generalnie krytycznie nastawiony wobec bolszewizmu Bluth nierzadko uciekał się do przeciwstawiania sobie „zgubnej polityki” Stalina i „światłych poglądów” Lenina: „Gdy Leninowi być może, naprawdę zależało na stworzeniu nowej normalnej inteligencji, w europejskim znaczeniu tego słowa – świadomej, kulturalnej, socjalistycznej (choć nie wyłącznie wierno-poddańczej) – Stalinowi idzie przede wszystkim o stworzenie szerokiej kadry półinteligenckiej… całkowicie oddanej sobie”54.

W latach 30. podobna trockistowska retoryka była zjawiskiem dosyć rozpowszechnionym. Dla przykładu, syndykalista Kazimierz Zakrzewski w swoim artykule Rewolucja Lenina a państwo Stalina nazywa stalinowską politykę „termidorem” (1935)55, czyli używa określenia Lwa Trockiego z 1927 r., kiedy ten zarzucał Stalinowi i jego otoczeniu odejście od poglądów leninowskich.

Krytyka ze strony lewicy, czyli analiza polityki bolszewików przez pryzmat postulatów socjalistycznych, po raz pierwszy pojawiła się na łamach czasopisma jeszcze na początku lat 20. W 1924 r. Stefan Starzyński krytykował system związkowy ZSRR. Ekonomista zaznaczał, że bolszewicy przekształcili związki zawodowe w narzędzie swojej polityki, które uczyniło z robotników niewolników zamiast tego, by bronić ich praw – „Związki zawodowe (po rewolucji październikowej – J.S.) straciły swe znaczenie dla walki zorganizowanego proletariatu o polepszenie bytu materjalnego. Stać się odtąd miały narzędziem w ręku partji komunistycznej, której nie byt robotników leży na sercu, lecz dążenie do władzy, bez względu na interesy mas robotniczych… do władzy na światem”56.

W latach 30. krytyka lewicowa pojawiała się częściej. Czesław Bobrowski wysunął tezę, że bolszewicy od samego początku stali się zakładnikami mas, którym chodziło o przemianę istniejącego ustroju, jednak niekoniecznie zgodnie z poglądami komunistycznymi57. Przez to, zdaniem ekonomisty, polityka rządu radzieckiego była daleka od komunistycznych teorii. Autor uważał, że właśnie dlatego bolszewicy nie zaczęli uspołeczniania ziemi zaraz po zdobyciu władzy, a nacjonalizację przemysłu przeprowadzano nawet wolniej niż sami robotnicy przejmowali kontrolę nad fabrykami58. Kazimierz Zakrzewski główną przyczynę odejścia od komunistycznych idei upatrywał w „rosyjskim despotyzmie”, który panował w Rosji do 1917 r.59 Jego zdaniem: „wbrew swoim intencjom bolszewicy stali się „zbieraczami ruskich ziem”, aczkolwiek nie marzyli oni wcale o odbudowie pod nową postacią dawnego państwa rosyjskiego, lecz jako prawdziwi internacjonaliści chcieli wojnę z kapitalizmem o oblicze świata prowadzić w skali światowej i w imieniu wszystkich proletarjatów”60. Budowa socjalizmu w jednym tylko kraju stała się jaskrawym przykładem „rosyjskiego faszyzmu”, gdzie partyjna dyktatura ewoluowała by stać się osobistą dyktaturą Stalina61.

W ciągu okresu istnienia czasopisma, wizerunek Związku Radzieckiego uległ pewnej transformacji. Początkowo przeważała retoryka prometejska. Popularnym tematem była narodowościowa polityka rządu radzieckiego. Publicyści byli przekonani, że istnieje prawdopodobieństwo napadu ZSRR na Polskę w nieodległej przyszłości. Przeważał jednoznacznie negatywny stosunek do wschodniego sąsiada. „Azjatyckiemu” wizerunkowi ZSRR przeciwstawiano wielką misję Polski, jako „wschodniego bastionu kultury zachodniej”. Dla demonstracji ciągłości między Imperium Rosyjskim a ZSRR i na potwierdzenie koncepcji „czerwonego caratu” retorykę przepełniały różnorakie porównania historyczne. Jednak od początku lat 30. zarówno perspektywa, jak i tematyka przedstawiana przez autorów „Drogi” uległy zmianie. Zaczęła przeważać analityka gospodarcza. Sporo uwagi poświęcano planowaniu ekonomicznemu w ZSRR. Jednocześnie wzrosła krytyka bolszewizmu z pozycji lewicowych.

Wydaje się zatem, iż historyczne doświadczenie stosunków radziecko-polskich (czy też rosyjsko-polskich) przestało mieć z czasem decydujące znaczenie w poglądach autorów. I chociaż ciągłość między carską praktyką, a radziecką rzeczywistością pozostawała w oczach większości autorów niezmienna, jednak obraz Związku Radzieckiego zaczął kształtować się bardziej z punktu widzenia teraźniejszości, aniżeli historii.

„Biuletyn Polsko-Ukraiński”, „Myśl Polska”, „Problemy Europy Wschodniej”: ZSRR w pismach Instytutu Wschodniego w Warszawie
Głównym ośrodkiem idei prometejskiej w Warszawie stał się, założony w 1926 r., Instytut Wschodni, w ramach którego rozwinęło swoją działalność Orientalistyczne Koło Młodych. Jego najaktywniejsi działacze zajmowali się wydawaniem czterech pism: „Wschód-Orient” (1930-1939), „Biuletyn Polsko-Ukraiński” (1932-1938), „Myśl Polska” (1936-1939) i „Problemy Europy Wschodniej” (1939). Wszystkie czasopisma wydawane były pod redakcją znanego przedstawiciela młodego pokolenia prometeistów, Włodzimierza Bączkowskiego.

Kwartalnik „Wschód-Orient” poświęcony był przede wszystkim sprawom
narodów Bliskiego i Dalekiego Wschodu, natomiast bolszewizmowi i ZSRR
poświęcano tam o wiele mniej uwagi62.

Tygodnik „Biuletyn Polsko-Ukraiński” powstał w okresie kryzysu ruchu prometejskiego w II Rzeczypospolitej w ogóle, a zwłaszcza – „sprawy ukraińskiej”. Miał miejsce spadek aktywności w ruchu prometejskim, w dużej mierze spowodowany podpisaniem polsko-radzieckiego traktatu o nieagresji (1932). Jednocześnie rok wcześniej zamordowano Tadeusza Hołówkę, jednego z najbardziej wpływowych zwolenników porozumienia polsko-ukraińskiego. W takich warunkach powstała idea periodyku, który byłby platformą dla ruchu prometejskiego i dyskusji polsko-ukraińskiej. Ideę tę zaakceptowano na najwyższych szczeblach władzy, w szczególności przez Józefa Piłsudskiego, Leona Wasilewskiego i Walerego Sławka63. Na łamach tygodnika drukowało wielu działaczy emigracji ukraińskiej. Oni też byli najważniejszymi autorami naświetlającymi tematykę radziecką.

Tygodnik znajdował się pod nadzorem Ekspozytury II, Oddziału II Głównego Sztabu Wojska Polskiego II RP (tzw. „dwójki”). Bynajmniej nie całe kierownictwo „dwójki” przychylnie odnosiło się do czasopisma. Redakcja starała się nie afi szować swoich kontaktów z władzą; z czasem siedzibę redakcji przeniesiono poza gmach Instytutu Wschodniego64. Pierwsze problemy rozpoczęły się już jednak od samego początku. Aż do zamknięcia tygodnika w 1938 r., oskarżano go o ukrainofilstwo i działanie wbrew racji stanu65.

Po likwidacji „Biuletynu Polsko-Ukraińskiego” Bączkowski rozpoczął wydawanie miesięcznika „Problemy Europy Wschodniej”, który był w dużo mniejszym stopniu poświęcony tematyce ukraińskiej i radzieckiej, chociaż każdy zeszyt pisma miał rubrykę poświęconą ZSRR i generalnie prezentował sprawę prometejską. Autorzy przeważnie podejmowali tematy związane z polityką i gospodarką krajów Europy Środkowej i Wschodniej.

Na początku lat 30. rozpoczęła się aktywna dyskusja o reformowaniu ruchu prometejskiego. Inicjatorami byli przedstawiciele młodzieży prometejskiej, Włodzimierz Bączkowski i Władysław Pelc. Młodzi działacze dążyli do aktywizacji ruchu, w szczególności do rozszerzenia obszaru działania i dołączania doń przedstawicieli narodów, które nie miały tradycji państwowych66. Oprócz tego, niepokoiła ich pewna nieokreśloność i nadmierna ostrożność oficjalnej polskiej polityki zagranicznej. Według nich Polska mogła utracić swe atuty wynikające z funkcjonowania u nas ruchu prometejskiego, gdyż w drugiej połowie lat 30. również inne kraje, w szczególności Niemcy, Japonia i Włochy, zaczęły nawiązywać kontakty z przedstawicielami kół emigracyjnych narodów b. Imperium Rosyjskiego67.

Innym zjawiskiem, w którym odzwierciedlenie znalazła zmiana pokoleń w ruchu prometejskim stały się transformacje ideologiczne. O ile starsze pokolenie prometeistów, zarówno w Polsce jak i w kołach emigracyjnych ukształtowało się w dużym stopniu z kręgu przedstawicieli partii i ruchów socjalistycznych, to młode pokolenie lat 30. skłaniało się bardziej do idei narodowych (nacjonalistycznych). Polski badacz prometeizmu, Paweł Libera uważa, że taki ideologiczny „dryf” młodych prometeistów widać na przykładzie innego redagowanego przez Bączkowskiego czasopisma „Myśl Polska”. Redaktor w pierwszym numerze pisma zaznaczał, że celem dwutygodnika, oprócz popularyzacji idei prometejskich, było „propagowanie niezależnej młodej opinii piłsudczyków, określonej w kategoriach konstruktywnego nacjonalizmu”68. Na łamach czasopisma dosyć dużo uwagi poświęcono praktyce zwalczania komunizmu na terytorium narodowo-socjalistycznych Niemiec i faszystowskich Włoch69.

Niemniej jednak, główny cel prometeizmu pozostawał niezmienny: „Rozwiązanie kwestii bezpieczeństwa Polski na wschodzie i wzmocnienia jej stanowiska w stosunku do zachodu leży w rozkładzie Rosji na jej pierwotne elementy składowe, tj. w wyzwoleniu poszczególnych narodów ujarzmionych w ciągu wieków przez Rosję. Rosja zepchnięta do swych historycznych granic nie przedstawiałaby już dla nas naprawdę groźnego przeciwnika”70.

Podstawową zatem tezą wymienionych wyżej czasopism była odrębność Rosji od nierosyjskich terytoriów pozostających w granicach Związku Radzieckiego. Prometeiści uznawali bolszewicką władzę poza obszarem Rosji właściwej za okupacyjną.

Ponieważ autorzy tygodnika „Biuletyn Polsko-Ukraiński” koncentrowali swoją uwagę na tematyce ukraińskiej, absolutna większość opisanej na łamach czasopisma polityki ZSRR dotyczy Radzieckiej Ukrainy.

Uzasadniając wspomnianą odrębność autorzy używali kilku podstawowych argumentów. Przede wszystkim różnicę między „Moskowią” a Ukrainą upatrywano na poziomie cywilizacyjnym. W jednym z artykułów redakcja krytykuje czasopismo ekonomiczne „Rosja Sowiecka” za to, że jego autorzy nie dostrzegali różnicy w tradycjach gospodarczych ukraińskich i rosyjskich ziem. Przeprowadzano „linję demarkacyjną między okręgami, gdzie od wieków działało prawo rzymskie, a okręgami, gdzie od wieków istniał komunizm organiczny”71. Ponadto bolszewizmowi odmawiano miana cywilizacji: „nieustająca walka kolektywizmu z instynktem własności cywilizowanych narodów uciemiężonych przez Moskwę”72. Młodzież prometejska przestrzegała nawet przed żywieniem nadziei na pewne procesy ewolucyjne: „Toteż wielkim błędem byłoby mniemanie, że w obrębie sfery, zwanej Rosja czy ZSSR, mogą mieć miejsce jakiekolwiek bądź procesy ewolucyjne, kiedy to Moskwa się uspokoi, zeuropeizuje, stanie się państwem comme il fault itp»73.

Radzieckiej Rosji przeciwstawiano Europę, jako że, wedle jednego z najaktywniejszych publicystów „Biuletynu Polsko-Ukraińskiego”, byłego dyplomaty URL Mykoły Trockiego, „rozwoju imperjalizmu moskiewskiego i normalnego rozwoju Europy pogodzić nie można”74. Oprócz tego Trocki uważał, że bolszewizm różnił się od angielskiego parlamentaryzmu i włoskiego faszyzmu tym, że „wychodził za granice swojej ojczyzny”75. Teza wydaje się mocno dyskusyjna, zwłaszcza że została wygłoszona podczas wojny włoskoetiopskiej (1935-1936).

Koncepcja podziału cywilizacyjnego została szerzej rozwinięta na łamach innego pisma Instytutu Wschodniego – „Myśl Polska”. Oprócz tradycyjnej retoryki – o silnie zakorzenionym zaborczym charakterze Moskwy, który odziedziczyła po „dawnym imperium Czingiz-Chanów”76, publikowano sporo tekstów, autorzy których szukali przyczyn tego czy innego zjawiska właśnie w „swoistej rosyjskiej psychice”. W odróżnieniu od wczesnego prometeizmu w latach 20., młodzi działacze Instytutu Wschodniego, a przede wszystkim Włodzimierz Bączkowski, posługiwali się bardziej złożonym aparatem pojęciowym, który pozwalał wyjaśniać zarówno poszczególne, konkretne wydarzenia, jak i pewne głębsze procesy w ZSRR.

Przykładem są publikacje, obszernie prezentujące procesy sądowe drugiej połowy lat 30., gdzie na ławie oskarżonych często obok siebie znajdowali się działacze o różnych poglądach ideologicznych. Wyjaśniano to „naturalnym” dla Wschodu i bardzo charakterystycznym dla Rosji stałym połączeniem rzeczy nie do połączenia77. „Stąd śmierć Gamarnika i procesy trockistowskie, stąd też skazanie na śmierć i nacjonalizujących wyższych wojskowych na czele z Tuchaczewskim. Utrzymanie równowagi pomiędzy biegunami nacjonalizmu i komuno – internacjonalizmu stanowi właśnie generalną linię Stalina”78 – pisał Bączkowski.

Zresztą nie tylko politykę Stalina, ale i jego osobowość wywodzono ze specyficznej tradycji rosyjskiej, ponieważ Stalin „urodził się bolszewikiem”79. Co więcej, zdaniem autorów, Lenin ledwie rozpoczął odradzanie rozbitego przez rewolucję Imperium Rosyjskiego, a Stalin już go prześcignął – „Jeżeli w Ulianowie-Leninie najcenniejszy był element wyraźnego „mongolizmu”, to w Stalinie mamy jaskrawe cechy zbizantyzowanego „turpizmu”, czyli właściwość jeszcze bardziej nadającą się do kierowania państwowością rosyjską”80.

Autorzy oprócz tego sądzili, że i sam bolszewizm to zjawisko głęboko zakorzenione, specyficznie rosyjskie. Na stronach dwutygodnika swoje odbicie znalazły poglądy wileńskiego historyka i filozofa Bogumiła Jasinowskiego, który uważał bolszewizm za zaiste rosyjskie zjawisko. Wywodził jego korzenie od pierwszych wieków naszej ery, od „gnostyczno-manichejskiego nihilizmu”, a samą rewolucję październikową nazywał, w pewnej mierze „zakrętem historycznym niezgodnym z naturą”81. W jednej z licznych publikacji, krytykujących stanowisko narodowych demokratów, propagujących zbliżenie z ZSRR82, jeden z autorów stwierdzał, że Rosja zawsze była bolszewicka – „„Bolszewizmu” nie można oddzielić od „Rosji”: „bolszewizm” – że użyjemy ulubionego określenia pp. Litwinowów – jest „niepodzielny””83.

Bolszewizm jawił się jako kolejna forma „imperializmu rosyjskiego”. Wedle słów byłego ministra rolnictwa w rządach URL Mykoły Kowalewskiego, kulturalny i polityczny związek między „wczorajszą” a „dzisiejszą Rosją” był wprost zadziwiający84. Publicysta przekonywał, że miejsce prawosławia, jako ideologii wyzwolenia narodów słowiańskich spod jarzma tureckiego, zajęła idea wyzwolenia chłopów i robotników w świecie kapitalistycznym, a kult Stalina przypominał absolutystyczną osnowę władzy cara85. Przedstawiając współczesną rusyfikację, autorzy uciekali się do historycznych porównań z polityką carską – „Słynne te słowa (mowa o „niema, nie było i nie będzie” – J.S.) z niemniej słynnego ukazu 1863 r. ministra Wałujewa pozostają uniwersalną formułą stosunku każdej Rosji do narodu ukraińskiego, nie tylko w dziedzinie językowej”86.

Częściej jednak autorzy wskazywali na ciągłość między Rosją Radziecką a Imperium Rosyjskim, opisując powrót przedrewolucyjnych praktyk do życia radzieckiego. Prometeiści zwracali uwagę na wprowadzenie „porządku starego reżimu” w edukacji, który wyparł innowacje wprowadzone przez Lunaczarskiego87, rehabilitację koncepcji historycznych Sołowjowa o „zbieraniu ziem ruskich”88, obchodów rocznic Puszkina i Łomonosowa89, jak też 230. rocznicy bitwy pod Połtawą90, transformacji patriotyzmu radzieckiego w „moskiewski” 91, jak też na inne przejawy praktyk znanych z czasów carskich.

Zdaniem Bączkowskiego, przyczyn takiej polityki należało szukać w „narodzie rosyjskim”: „To połączenie nacjonalizmu z polityką internacjonalnego bolszewizmu w pewnym względzie stanowi najoryginalniejszą cechę charakteru narodu rosyjskiego, który nigdy Rosji prawdziwie nie kochał, ale zawsze o rozszerzenie jej granic dbał, który wszystko, co poza Rosją spotykał, umiał wychwalać, ale wszystkiemu usiłował narzucić rosyjską treść i formę, który propagując internacjonalizm najlepiej rusyfikował, który rzucaniem maksymalistycznych zagadnień życia i śmierci, Boga i świata, jak gdyby usypiał czujność obcą i u zaczarowanych przepastną duszą rosyjską zabierał ich własną duszę”92. Powyższy cytat jest dobitnym przykładem tego, jak cechy przypisywane „państwu rosyjskiemu” rozprzestrzeniały się na naród rosyjski. Jednocześnie sam naród rosyjski jawi się jako źródło polityki bolszewickiej.

Oprócz tego, często podkreślano pierwszeństwo narodu rosyjskiego w propagandzie radzieckiej: „W obliczu deklaracji głoszącej o wielkości narodu rosyjskiego, który zaniósł pochodnie rewolucji proletariackiej innym bardziej zacofanym narodom – musiały upaść resztki nadziei utrzymania jakiej takiej odrębności”93. Okupacyjny charakter władzy bolszewickiej podsycała imperialna retoryka. Przykładowo, na łamach „Biuletynu” można było przeczytać o „radzieckim gubernatorze kijowskim, namiestniku Stalina na Wschodniej Ukrainie Postyszewie”94.

Ponieważ autorów „Biuletynu Polsko-Ukraińskiego” najbardziej interesowała polityka narodowościowa władzy radzieckiej, na łamach czasopisma szeroko pisano o procesach rusyfikacji zarówno w życiu kulturalnym, jak i politycznym, a także o ekonomicznej zależności USRR od „Moskwy”, terrorze i głodzie na ziemiach ukraińskich. Oddzielnym i dosyć często omawianym tematem była stalinowska konstytucja (1936). Publicyści „Biuletynu Polsko-Ukraińskiego” potępiali, rozpowszechnione w prasie zachodniej, wychwalanie jej demokratyczności, wskazując na ograniczony zakres praw i uprawnień USRR w zapisach tej konstytucji95. Oprócz tego szeroko omawiano wybory do Rady Najwyższej ZSRR (1937). Autorzy krytykowali brak zgodności wybranego do niej składu ze strukturą narodowościową Związku Radzieckiego, a także to, że radziecka propaganda nie podaje prawdziwych danych, ukrywając je za statystyką pochodzenia społecznego deputowanych96.

Koncentrując swoją uwagę na polityce narodowościowej, autorzy dosyć często rozpatrywali te czy inne zjawiska tylko w tych kategoriach. Charakterystycznym przykładem tego może być sposób, w jaki przedstawiano terror w ZSRR. W artykule pod tytułem Kryzys systemu moskiewskiego terroru wspomniany już Mykoła Trocki określił terror radziecki jako jedynie możliwą formę koegzystencji Moskwy z podbitymi narodami, widząc jego przejawy tylko i wyłącznie w płaszczyźnie narodowej97. Ponadto w kategoriach narodowych ukazywano nawet efektywność tego terroru: „Stalinizm, który może lawirować w rosyjskim życiu politycznym i torować sobie drogę w Moskwie, zwalczając… moskiewskie ugrupowania opozycyjne, nie jest w stanie zdobyć pola walki na terenie Ukrainy – bo tam w Moskwie rządząca grupa Stalina rozprawia się z zanarchizowanymi elementami opozycyjnymi, które korzeniami swymi tkwią, jak i stalinizm, w nihilizmie. Na Ukrainie natomiast najbardziej niebezpiecznym wrogiem stalinizmu jest konstruktywna psychika narodu ukraińskiego z jego pozytywnymi hasłami wyzwolenia”98.

Lejtmotywem wszystkich publikacji na stronach „Biuletynu Polsko-Ukraińskiego” dotyczących tematyki radzieckiej była walka Ukraińców w USRR. Autorzy pragnęli przekonać swoich czytelników o znaczeniu „Wschodniej Ukrainy”, gdyż, według nich, tylko z jej pomocą można było osłabić „Rosję Radziecką”, oddzieliwszy USRR oraz inne nierosyjskie republiki od ZSRR. Publicyści stwierdzali, że stałe przypominanie o ukraińskim nacjonalistycznym zagrożeniu w wystąpieniach kierownictwa partyjnego, a także czystka w sferze polityki i kultury świadczą o istnieniu oporu99.

Kolejnym zjawiskiem, które dawało autorom podstawy do przypominania o nieustannej walce były procesy narodowotwórcze. W 1935 r. Mykoła Kowałewski odnotował pojawienie się młodych autorów ukraińskich, których prace „przesiąknięte… ideą nie tylko obrony samodzielności Ukrainy, lecz, i to jest najciekawsze, całkiem nową koncepcją imperjalizmu ukraińskiego, zmierzającego do ofensywy na wszystkich polach: w kulturze, w gospodarce i polityce” 100. Obok polityki rusyfikacji, terroru i wyzysku ekonomicznego autorzy regularnie pisali o walce narodowej Ukraińców. W 1938 r. Kowałewski wysunął śmiałe twierdzenie o postępie ukraińskiego narodu pod wpływem kolektywizacji i industrializacji: „Ciężar zagadnienia narodowościowego na Ukrainie przesunął się z okręgów wiejskich, biernych i konserwatywnych, do miast. Na arenę wydarzeń wychodzą nowe siły społeczne, ruchliwe, bardziej zdolne do sformowania swej roli. W tym tkwi najgłębsze znaczenie dokonywających się na Ukrainie zmian w zakresie stosunków narodowościowych”101. Zresztą Tadeusz Hołówko, jeden z ideologów prometeizmu, jeszcze na początku lat 20. pisał, że polityka korienizacji w perspektywie doprowadzi do tendencji odśrodkowych w ZSRR.

Charakterystyczne, że w nowym czasopiśmie – „Problemy Europy Wschodniej” – ten akcent znikł. Zapewne związane to było z samą zmianą tematyki. Nowopowstałe czasopismo było w mniejszej mierze poświęcone wydarzeniom w ZSRR, a w szczególności Ukrainie. W każdym jednak numerze pojawiał się dział poświęcony wydarzeniom z radzieckiego życia politycznego, gospodarczego i kulturalnego. Tradycyjnemu już tematowi odnowienia praktyk imperialnych towarzyszyły nasycone danymi statystycznymi przeglądy wykonania planu gospodarczego w różnych dziedzinach. Oprócz tego, we wszystkich dziewięciu numerach, które zdążyły się ukazać przed II wojną światową, sporo uwagi poświęcono spisowi powszechnemu ludności, przeprowadzonemu na początku 1939 r. Mimo że autorzy byli świadomi dążenia radzieckiego kierownictwa do ukrycia spadku liczebności ludności wskutek głodu i represji, proponowali własną analizę, bazując jednak na oficjalnych wskaźnikach102. Ponadto, jeden ze stałych autorów pism prometejskich, były sotnik Armii URL Jan Lipowecki doszedł do nieoczekiwanych wniosków w kwestii małego przyrostu ludności USRR. Lipowecki, w ślad za prasą radziecką, upatrywał przyczyn tego zjawiska w przesiedleniu ukraińskich chłopów do nowostworzonych regionów przemysłowych na Uralu, natomiast w całości pominął czynnik represji i głodu103.

Młodzi prometeiści wzywali państwa europejskie do zjednoczenia się wokół „walki z Moskwą”. Warunkiem niezbędnym tej walki było uczynienie sztandaru z „idei własnego narodu” dla przeciwdziałania polityce Kominternu i wniesienia do porządku dziennego problemu „podbitych przez Moskwę” narodów104 – w pierwszej kolejności problemu ukraińskiego. Pod koniec lat 30. na łamach czasopism Instytutu Wschodniego aktywnie omawiano możliwe sojusze. W opinii autorów najlepszym wariantem był sojusz Polski, Niemiec i „wyzwolonej” Ukrainy przeciwko Rosji. Taki układ sił przeciwstawiał się poglądom endecji, która wolała mieć „silną Rosję”, aniżeli „nieprzewidywalną, niezależną Ukrainę”105. Jednocześnie miało miejsce zapożyczenie niektórych poglądów od narodowych demokratów, a mianowicie: bolszewickie zagrożenie pod koniec lat 30. zaczęto kojarzyć z Żydami: „Kolportują go (komunizm – J.S.) Żydzi i emisariusze Międzynarodówki”106. Właśnie dlatego, wedle autorów, Żydom też należy się przeciwstawić: „Szematyzując nasze wywody, przyjmujemy zasadę współdziałania walczącego z żydowstwem i Moskwą narodu polskiego w sojusze z Niemcami i Ukraińcami”107.

Sama Polska ukazywana była jako najważniejszy bastion europejskiego „wału obronnego, który się ciągnie od Bałtyku do Morza Czarnego”108, przecież „dzięki swym ukraińskiej i białoruskiej mniejszościom narodowym może przynieść przeciwnatarcie Moskwie na najbardziej niebezpieczny dla Z.S.S.R teren walki narodów uciemiężonych z Moskwą”109.

Spośród trzech periodyków Instytutu Wschodniego idea Polski jako bastionu Europy, sięgająca swymi korzeniami do okresu przednowożytnego, do idei „Antemurale Christianitatis”, najczęściej pojawia się właśnie na łamach „Myśli Polskiej”. Ulubioną figurą retoryczną autorów jest odwoływanie się do doświadczenia wojny radziecko-polskiej 1920 r.: „Więc głos Armii Polskiej waży się nie tylko na szali naszych własnych państwowych interesów, lecz na szali interesów całej Europy – jak zaważył w 1920 roku”110.

Prometeiści nie ograniczali się jednak do ostatniej „wojny polsko-rosyjskiej”. Zainteresowaniu genezą „bolszewizmu” towarzyszyły odwołania do doświadczeń historycznych piętnastu wojen od XVI do XVIII wieku i „stałej antypolskiej działalności Moskwy”111. Charakterystyczne, że autorzy narzekają na ignorancję Polaków, jeśli chodzi o własną historię. Zdaniem Bączkowskiego, właśnie w historii kryje się prawidłowy kierunek geopolitycznego rozwoju Polski: „Olbrzymia część społeczeństwa polskiego nie rozumie idei Polski – Przedmurza. Nie wie, co to jest myśl prometejska, wyrosła z idei Przedmurza. Do 90% Polaków odnoszą się te słowa J. Piłsudskiego: „Kto nie szanuje swej przeszłości… nie ma prawa do przyszłości””112.

Czasopisma Instytutu Wschodniego wydawało młode pokolenie prometeistów. Na ich łamach pojawiały się zarówno tradycyjne dla prometeizmu lat 20. tezy, jak i pewne innowacje. Tradycyjnie podkreślano zaborczy charakter Rosji, wywodzący się z tradycji azjatyckich. Dla prometeistów ważne było uwypuklenie cywilizacyjnej odrębności Rosji, z jednej strony, z drugiej zaś „podbitych przez nią narodów”. Taki akcent z kolei determinował szczególną optykę analizy tych czy innych procesów. Jednocześnie aparat pojęciowy koncepcji dziedziczności między Imperium Rosyjskim i ZSRR, ukształtowany w latach 20., młode pokolenie wykorzystywało dla ukazania zakorzenienia bolszewizmu i jego przejawów (w tym też postaci Stalina) w „rosyjskiej psychice”. Ta ostatnia z kolei miała objaśniać paradoks połączenia „nacjonalizmu” i „internacjonalnego bolszewizmu”. Tak więc, o ile starsze pokolenie prometeistów podkreślało przejawy imperializmu w rzeczywistości radzieckiej, młodsze pokolenie, wręcz przeciwnie – bolszewizm dostrzegała jeszcze w czasach przedrewolucyjnych a nawet wcześniej. Oprócz tego miało miejsce zapożyczenie poglądów narodowych demokratów. Wschodni bastion Europy powinien przeciwstawiać się nie tylko Rosji, ale i Żydom, których pod koniec lat 30. autorzy zaczęli kojarzyć z bolszewizmem.

„Bunt Młodych – Polityka”: obraz ZSRR na łamach pisma młodej inteligencji
Historia czasopisma „Bunt Młodych” bierze swój początek z młodzieżowej akademickiej organizacji neokonserwatystów „Myśl Mocarstwowa”. Początkowo, w lutym 1927 r., w gazecie „Dzień Polski” zaczął wychodzić dodatek „Kronika Akademicka”113, którego celem było informowanie o działalności organizacji. W maju 1931 r. na czele redakcji, wówczas już samodzielnego pisma, stanął Jerzy Giedroyc. Pół roku później nazwę pisma zmieniono na „Bunt Młodych”, a zeszyty zaczęły ukazywać się ze stałą częstotliwością – co dwa tygodnie114. W 1937 r. nazwa zmieniła się po raz kolejny na „Polityka”, pod którą pismo ukazywało się aż do początku II wojny światowej.

Zgodnie ze wspomnieniami Giedroycia, zaprzestając działalności w „Myśli Mocarstwowej”, „zabrał” ze sobą czasopismo, nazwane potem „Bunt Młodych” 115. Badacz Rafał Habielski zaznacza, że w 1932 r. czasopismo całkowicie zmieniło swe oblicze i skupiło się na różnych aspektach polityki wewnętrznej i zagranicznej Polski116.

Mimo że czasopismo wyszło z łona organizacji neokonserwatywnej, wśród jego autorów jedynie Adolf Bocheński otwarcie powoływał się na krakowską tradycję konserwatywną117. Na łamach czasopisma niekiedy pojawiały się oświadczenia, w których krytykowano próby zaliczenia pisma do periodyków konserwatywnych. Pod koniec lat 30. zaczęto nawet wprost krytykować program konserwatystów. Przykładem tego jest artykuł zatytułowany Konserwatyści i my, w którym zarzucano zjazdowi konserwatystów, odbywającemu się w Warszawie w grudniu 1937 r., brak konkretnego programu czy nawet ideologii118. „Nigdy od samego początku naszej działalności – pisano – nie czuliśmy przy sobie żadnej grupy politycznej generacji przedwojennych… Bo też program nasz jest programem logicznie wysnutym z rzeczywistości obecnej” 119– takie pragnienie oddzielenia się od starszego pokolenia niekoniecznie oznaczało brak jakichkolwiek asocjacji ideologicznych. Było to raczej przejawem dążenia do bardziej aktywnej, aniżeli proponowało to „starsze pokolenie”, działalności. Oprócz tego sam konserwatyzm był ruchem niejednorodnym i dzielił się na co najmniej trzy szkoły.

Nie mniej skomplikowane były związki pisma z obozem sanacji. Z jednej strony, uznawano autorytet Marszałka i aprobowano jego politykę. Dla przykładu, Konstytucję Kwietniową oceniano przychylnie. Z drugiej strony, krytykowano pewne działania władzy, w szczególności stworzenie obozu koncentracyjnego w Berezie Kartuskiej czy przyjęcie nowego ustawodawstwa wyborczego120. Wydaje się, że głównym czynnikiem wyjaśniającym pewną opozycyjność piłsudczykowskiego pisma jest różnorodność samego obozu sanacji. Przykładowo, „Bunt Młodych” i osobiście Giedroyc przychylnie odnosili się do tak zwanej „grupy pułkowników”, na czele z Walerym Sławkiem (którego Marszałek widział w miejscu prezydenta Mościckiego), lecz jednocześnie młodzi publicyści mieli nie najlepsze stosunki z premierem Marianem Zyndram-Kościałkowskim121. Sporo artykułów ocenzurowano, a agencja dystrybucji „Ruch” w latach 1935-1937 odmówiła rozpowszechniania pisma. Jednocześnie nie przeszkodziło to Adolfowi Bocheńskemu przedstawiać Jerzego Giedroycia w 1935 r., jako „zanadto sanacyjną postać”122. Sam Bocheński nieraz publikował w piłsudczykowskim czasopiśmie „Droga”123. Rafał Habielski uważa, że w latach 1938-1939 czasopismo zaczęło unikać nadmiernych konfliktów z cenzurą i coraz bardziej skłonne było do ideologicznego zbliżenia z rządem generała Felicjana Składkowskiego124.

Tak samo niejednoznaczna była reakcja autorów „Buntu Młodych” na politykę zagraniczną Polski. Z jednej strony, charakterystyczne było całkowite przyjęcie podstawowej tezy Piłsudskiego o potrzebie rozbicia ZSRR na kilka państw, z drugiej strony – negatywnie postrzegano politykę zachowania równowagi wobec Niemiec i ZSRR prowadzoną przez ministra Józefa Becka125.

Środowisko „Buntu Młodych” wyraźnie przejawiało stanowisko antyradzieckie i oceniało ZSRR jako niewątpliwe zagrożenie dla Polski. Jeszcze w czasie utrzymywania związków z „Myślą Mocarstwową”, autorzy doradzali młodzieży uważnie przyglądać się wydarzeniom w ZSRR, „pierwsze bowiem uderzenie będzie skierowane na nas (Polskę – J.S.)”126.

Dlatego też logiczną wydaje się konsekwentna negatywna reakcja na „sowietofilstwo”, które upowszechniło się w społeczeństwie polskim w związku z ociepleniem w stosunkach polsko-radzieckich, po podpisaniu traktatu o nieagresji (1932). Charakterystycznym przykładem mogą być artykuły Jerzego Niezbrzyckiego (pisane pod pseudonimem Ryszard Wraga), oficera kontrwywiadu, który stał na czele kierunku wschodniego Oddziału II Sztabu Głównego i pewien czas kierował placówką polskiego kontrwywiadu w Kijowie. To on poddał druzgocącej krytyce „ugodowe” artykuły korespondenta „Gazety Polskiej” w Moskwie Jana Bersona, za to, że ten, „nie wysuwając nosa za granice Metropolu”, pisał o obronnym charakterze zbrojenia ZSRR127. Berson przekonywał, że Związek Radziecki nie stanowił zagrożenia dla Polski. Natomiast Niezbrzycki w swoich artykułach dokładnie przeanalizował stan uzbrojenia ZSRR i wysunął kilka argumentów na potwierdzenie tez o jego ofensywnym charakterze:
• nakłady na wojsko w ZSRR są największe w świecie. Tego można nie dostrzegać, jeśli brać za podstawę obliczeń cenę radzieckiego rubla na giełdzie francuskiej, jednak, jeśli wziąć pod uwagę, że rubel „bazuje na bezprecedensowym wyzysku pracownika i chłopa”, to stanie się jasne, na ile prezentowane przez radzieckich delegatów w Lidze Narodów dane są niedocenione128;
• oficjalne dane co do liczebności wojska radzieckiego są fikcyjne. Niezbrzycki był przekonany, że siły zbrojne ZSRR naprawdę liczyły 2 mln. osób, a w rezerwie było 15,5 mln. osób129;
• przemówienia radzieckiego kierownictwa świadczą o specyficznym rozumieniu terminu „obrona”, które nie ma nic wspólnego z obroną, a oznacza raczej „zbrojną ofensywę imperjalizmu moskiewskiego”130. Radziecka propaganda zaczęła popularyzować „ultranacjonalistyczne postacie bohaterów”, jak na przykład obraz Mykoły Szczorsa, który, zdaniem Niezbrzyckiego, był nowym Kuźmą Kriuczkowem131.

Dosyć częstym argumentem przeciw „sowietofilstwu” była powszechność antypolskiej radzieckiej propagandy. Temu tematowi Niezbrzycki poświęcił artykuł zatytułowany Dwugłowy orzeł w leninowskim kąciku. Wywiadowca podkreślał, że pomimo paktu o nieagresji, antypolska retoryka nie znikła z łam radzieckiej prasy i literatury132.

Jawna niechęć autorów do „Bolszewii” przejawiała się przede wszystkim w apelowaniu do wartości moralnych, co doskonale ilustrują słowa Aleksandra Bocheńskiego: „Za brak sprawiedliwości, za samowolę, za nieludskość zwalczamy Bolszewiję. Za to Szwajcarja odwraca się z pogardą od Ligi Narodów, gdzie ma zasiąść Litwinow”133. Autorzy potępiali „sowietofilstwo”, które według nich upowszechniło się w Polsce: „Po okresie opisywania przez prasę polską „wołających o pomstę do nieba zbrodni” sowieckich czrezwyczajek… przeszliśmy bezpośrednio do niemego zachwytu nad sukcesami „piatiletki” i nad wszystkiem, co się w Rosji buduje i dzieje”134.

Co więcej obraz radzieckiej rzeczywistości stał się dla autorów sposobem krytykowania pewnych zjawisk w życiu samej Polski. Przykładowo zabójstwo Sergieja Kirowa posłużyło Jerzemu Giedroyciowi i Aleksandrowi Bocheńskiemu za pretekst do zdemaskowania „choroby” polskiego społeczeństwa. Bocheński twierdził mianowicie, że podobnie do tego jak zabójstwo Kirowa w 1934 r. pozwoliło radzieckiemu kierownictwu usunąć dwie opozycyjne grupy, tak samo morderstwo Bronisława Pierackiego zostało wykorzystane przez sanację dla rozprawienia się z endecją i ukraińskimi nacjonalistami135. Cenzura ingerowała, przerywając artykuł na słowach: „Społeczeństwo nie powinno przy okazji mordu załatwiać rozmaite porachunki, bo wtedy łatwo może się zdarzyć, że zamgli się oczywistość tego dla kogo to mord był stratą, a dla kogo zyskiem”136. Giedroyc poszedł jeszcze dalej i oskarżył polską inteligencję o milczącą bezczynność. Redaktor zwrócił uwagę nie na samo morderstwo, a na list radzieckiej inteligencji do kierownictwa ZSRR z prośbą by najszybciej ukarać winnych: „Ci, którzy są przedstawicielami sil twórczych społeczeństwa. Ci mieli prawo i obowiązek prosić jedynie o laskę, a nie o represję”137. Zdaniem Giedroyca polska inteligencja w tej sytuacji powinna nie milczeć, a wypowiedzieć swój protest przeciw takim działaniom radzieckich „towarzyszy po cechu”.

Często podobne moralizatorstwo podsycano porównaniami historycznymi: „Niech sądownictwo idzie ręka w rękę z administracją – wołał Aleksander II w Warszawie, i hasło to nie było najmniejszym źródłem bolszewizmu. Niech sądownictwo idzie ręka w rękę z administracją – mówi Polska współczesna, i dewiza ta nie może skończyć się inaczej jak upadkiem wszelkiego do administracji i sądownictwa zaufania”138. Generalnie historyczne paralele stały się na łamach „Buntu Młodych” powszechnym chwytem retorycznym, podobnie jak na stronach czasopisma „Droga”. Widziano w tym „odwieczne” pragnienie „Rosji” do podboju nowych ziem, przede wszystkim zaś Polski.

W środowisku „Buntu Młodych” pogląd ten ulegał jednak transformacji. Do połowy lat 30. takie porównania wykorzystywano raczej po to by pokazać, że bolszewicy są bardziej niebezpieczni od rosyjskiego nacjonalizmu czasów Imperium, co w pewnej mierze podważało tezę o „czerwonym caracie”: „Bolszewija to nie fenomen nacjonalistyczny. Bolszewicy rosyjscy nie marzą, jak Rosjanie caratu o panowaniu nad Wilnem, Lwówem, czy Warszawą. Bolszewicy, to ruch religijno-mistyczny, którego celem: podbój całego świata… Sprzymierzeńcami Sowietów nie są wszyscy rosjanie. Sprzymierzeńcami Sowietów są wszyscy – jakże liczni! – jawni i ukryci komuniści wszystkich narodowości”139.

Natomiast od połowy lat 30. zaczyna przeważać przeświadczenie o ciągłości tradycji między Imperium Rosyjskim a ZSRR, czy słowianofilami a Kominternem: „Nie potrzeba wielkiego wysiłku fantazji, by we współczesnej świadomości klasowej komunistów rosyjskich rozpoznać dalszy ciąg zasady znanej już nam jako „Sobornoje naczało”, by w mesjanizmie III Międzynarodówki rozpoznać starą myśl o posłannictwie Moskwy, jako III Rzymu, by wreszcie w ideologji państwa bolszewickiego… dostrzec współczesną formę głoryfikowanej przez sławianofi łów zasady bezstanowości i ponadstanowości narodu rosyjskiego”140. Wydaje się jednak, że środowisko „Buntu Młodych” dochodziło do takich wniosków w inny sposób, aniżeli w „klasycznym” prometeizmie. Analizując politykę radziecką, autorzy czasopisma wskazywali na prymat racji stanu nad ideologią. Dlatego też
najprawdopodobniej wykorzystywanie przez propagandę radziecką praktyki imperialnej w latach 30. było przyczyną podobnej retoryki na łamach „Buntu Młodych”. Sami autorzy podkreślali „powrót patriotyzmu” jako siły napędowej dla realizacji radzieckiej polityki gospodarczej: „W praktyce jednak wykonanie programu (uprzemysłowienia – J.S.) w tym kierunku było oparte na bardzo głębokich i silnych tendecjach nacjonalistycznych, drzemiających zarówno w najszerszych masach, jak też partyjnych grupach, gdzie nacjonalizm ten miał tylko mniej lub więcej odbarwiony międzynarodowo-socjalistyczny charakter państwowo-socjalistycznego podejścia do ZSRR jako ojczyzny rewolucyjnego proletariatu”141. Autorzy wskazywali też na różnicę między „Buntem Młodych” a środowiskiem prometejskim „Biuletynu Polsko-Ukraińskiego”, z którym „w pewnych kwestiach walczyli ramię w ramię”, jednak w „Buncie” dochodzono do wspólnych wniosków za pomocą „czystego racjonalizmu”, w przeciwieństwie do właściwego prometeistom romantyzmu142.

Charakterystyczna dla prometeistów tematyka nierzadko trafiała na łamy „Buntu Młodych”. Przykładem tego może być artykuł pt. Czy finis Ukrainae?, w którym autor zwraca uwagę na „wyzysk ekonomiczny”, głód i przesiedlenie Rosjan na terytorium USRR143. Redakcja, wtedy już „Polityki”, podkreślała też i to, że gotowa jest zająć miejsce „prometejskiego skrzydła”, które się zwolniło po likwidacji „Biuletynu Polsko-Ukraińskiego”144.

Prometeizm zespołu Giedroycia miał nieco inne podstawy, gdyż sięgał swymi korzeniami do geopolitycznej wizji Polski w Europie Wschodniej. Przeświadczenie o konieczności podziału ZSRR na kilka państw wyprowadzono z potrzeby wydobycia się z kleszczy Niemiec i ZSRR, stanowiących zagrożenie dla Polski. Największymi zwolennikami takiego poglądu byli Adolf Bocheński i Olgierd Górka, którzy twierdzili, że „podział Rosji na kilka państw, znacznie ją osłabi i jednocześnie niezbyt wzmocni zachodniego sąsiada”145. Bocheński poświęcił temu problemowi cykl artykułów oraz monografię Między Niemcami a Rosją (1937), gdzie konsekwentnie uzasadniał tezę o konieczności zbliżenia z Niemcami przeciw Związkowi Radzieckiemu. Publicysta był przekonany, że nowopowstałe państwa – Rosja, Ukraina i inne mające pojawić się po podziale ZSRR równoważyłyby się wzajemnie w regionie146 i byłyby zbyt zajęte licznymi konfliktami między sobą, by szkodzić polskiej polityce147. Ani Bocheński, ani inni autorzy nie wykluczali możliwości przyszłego francusko-polsko-rosyjskiego sojuszu w konflikcie z Niemcami i Ukrainą: „Jest rzeczą pewną, że jeżeli Rosja Sowiecka ulegnie gruntownemu rozkładowi, automatycznie wróci na porządek dzienny dziejów konstelacja roku 1917. Porozumienie Polsko – rosyjsko – francuskie przeciw Niemcom i Ukrainie”148.

Przemówienie Adolfa Hitlera w Reichstagu w kwietniu 1939 r. zmieniło układ sił w Europie i zmusiło publicystów „Buntu Młodych” do przewartościowania oceny sytuacji międzynarodowej. Bocheński zaczął pisać o dosyć wysokim prawdopodobieństwie sojuszu Niemiec i ZSRR, pomimo przeciwieństw ideologicznych. Sądził, że generalnie ZSRR znalazł się w korzystnej sytuacji149. Jego zdaniem, Związek Radziecki miał poważne podstawy do rozszerzenia swojego wpływu na Europę Wschodnią, podczas gdy nowopowstała antyniemiecka koalicja starała się powstrzymać późniejsze rozszerzenie Trzeciej Rzeszy150. Adolf Bocheński wątpił w radziecką inwazję na Polskę w razie wybuchu niemiecko-polskiej wojny, uprzedzał jednak o jej możliwości, gdyby taka wojna trwała dłużej151.

Ostatni numer „Buntu Młodych”, który ukazał się z datą 3 września 1939 r. (wydrukowany faktycznie 30 sierpnia), zawiera artykuł pod nazwą Zaskoczenie?, poświęcony podpisaniu radziecko-niemieckiego paktu. Autor oburzał się reakcją polskiego społeczeństwa twierdząc, że pakt nie mógł być niespodzianką, albowiem, jego zdaniem, Stalin cały ten czas prowadził politykę, mającą na celu skonfliktowanie krajów kapitalistycznych: „Zaskoczenia żadnego niema, jest tylko logiczna praca na tym, co jest stałym marzeniem Sowietów: wojna między państwami kapitalistycznymi, która pociągnie za sobą rewolucje wewnętrzne a z tych już Sowiety potrafi ą wyciągnąć korzyści”152.

Środowiska „Buntu Młodych” i czasopism „Droga” oraz „Biuletyn Polsko-Ukraiński” różniły się w poglądach dotyczących podstaw prometeizmu, różniła się też ich wizja roli Polski. Prometeiści konstruowali wizerunek Polski jako wschodniego bastionu Zachodu, któremu zagraża „azjatycki” ZSRR. Natomiast środowisko „Buntu Młodych” o wiele rzadziej skłaniało się do przypisywania Związkowi Radzieckiemu „azjatyckich” cech. Podobne chwyty retoryczne można znaleźć jedynie w kilku publikacjach początku lat 30. Publicyści „Buntu Młodych” krytycznie odnosili się do „zgniłego” Zachodu153 i liczyli na ponowny podział wpływów w Europie: „Wchodzimy ponownie w okres tworzenia się wielkich imperiów taki jaki Europa przeżywała w XVI w., w XVIII w., i w XIX w. Niemcy i Italia nie wzięły udziału w formowaniu się imperiów azyatyckich i afrykańskich XVIII i XIX w. Opóźnienie to odrabiają dziś. Polska nie ma żadnego powodu, aby zaliczać się do mocarstw konserwatywnych w polityce światowej”154. Przytoczony cytat nie powinien dziwić. Mimo że środowisko „Buntu Młodych” akceptowało pewne terytorialne zdobycze dla Polski (na przykład, aneksja Czechosłowacji, która wedle Adolfa Bocheńskiego była „drugim chorym organizmem Europy”155), młodym polskim „imperialistom” chodziło w pierwszej kolejności o uzyskanie przez Polskę kluczowych pozycji w Europie Środkowej i Wschodniej. Sam Związek Radziecki postrzegano raczej jako geopolitycznego gracza właśnie tego regionu i dlatego należało dążyć do jego osłabienia i unieszkodliwienia przez podział na kilka niezależnych państw.

Środowisko „Buntu Młodych” w ciągu całego okresu swojego istnienia było radykalnie antyradzieckie. Na nastroje autorów nie wpłynęło ocieplenie w stosunkach polsko-radzieckich po podpisaniu paktu o nieagresji (1932). Autorzy konsekwentnie krytykowali wszelkie przejawy „sowietofilstwa” w społeczeństwie polskim. Potępiając takie przejawy, nierzadko odwoływali się do pewnych wartości moralnych, patrząc na Związek Radziecki przez pryzmat pojęć „dobra i zła”. Podobnie jak prometeiści, zespół „Buntu Młodych” uważał, że ZSRR powinien zostać podzielony na kilka państw, co zagwarantuje wygrane stanowisko dla samej Polski. Jednak w odróżnieniu od prometeistów, młodym „imperialistom” chodziło o unieszkodliwienie niemiecko-radzieckich kleszczy i osłabienie ZSRR z pomocą Niemiec. Oprócz tego, tacy autorzy jak Adolf Bocheński przypuszczali, znowu w odróżnieniu od prometeistów, że „wyzwolona” Ukraina może zacząć działać przeciw Polsce.

Odmienność tych dwu środowisk polegała także na paralelach historycznych, do których uciekali się publicyści pisząc o ZSRR. Na łamach „Drogi”, „Biuletynu Polsko-Ukraińskiego” i „Myśli Polskiej” ukazywanie ciągłości i dziedziczności między Imperium Rosyjskim a ZSRR, oparte było na pewnych metafizycznych cechach „narodu rosyjskiego”, na jego autorytarności, „azjatyckości” czy odwiecznym dążeniu do podbojów. Natomiast publicyści „Buntu Młodych” częściej stosowali takie porównania, opisując w jaki sposób propaganda radziecka wracała do pewnych praktyk nacjonalistycznych w latach 30. Takie podejście młodych „imperialistów” zrodzone było ze skłonności do bardziej „racjonalnego”, ich zdaniem, postrzegania ZSRR, aniżeli w przypadku prometeistów.

Jak wynika z powyższego zestawienia, mimo generalnego podobieństwa, wizerunek ZSRR miał swoje odrębne, specyficzne cechy na łamach każdego z analizowanych czasopism.

W „Drodze” obraz Związku Radzieckiego przeżył pewną transformację. Początkowo przeważała retoryka prometejska. ZSRR postrzegano jako zagrożenie dla Polski. Autorzy starali się pokazać ciągłość między Imperium Rosyjskim a Związkiem Radzieckim, uciekając się do paraleli historycznych, których zadaniem było udowodnienie „odwiecznego zaborczego pragnienia Rosji”. Niekiedy cechy państwa przypisywano także jego ludności i „zaborczym” stawał się sam naród rosyjski. Podkreślano, że „Rosja” „okupowała” ziemie narodów nierosyjskich. Dlatego dużo uwagi poświęcano polityce narodowościowej, w szczególności „korenizacji”, a także ruchowi niepodległościowemu poszczególnych narodów. Podkreślano „azjatyckość” ZSRR, Polskę zaś przedstawiano jako wschodnie przedmurze Europy, którego misją była obrona Europy przed „najazdem bolszewickim”.

Od początku lat 30. zarówno perspektywa, jak i tematyka przedstawiana przez autorów „Drogi” uległa zmianie. Przeważać zaczęła analityka gospodarcza. Jednocześnie, na łamach czasopisma pojawiła się krytyka polityki radzieckiej ze strony lewicy, a w szczególności elementy retoryki trockistowskiej. Z czasem prometeizm przestał być dominującym poglądem autorów, a wizerunek Związku Radzieckiego zaczął nabierać więcej cech z analityki bieżącej sytuacji, aniżeli determinizmu historycznego.

Taka przemiana mogła być związana z początkiem działalności Instytutu Wschodniego w Warszawie, który stał się ważnym ośrodkiem prometeizmu. W jego ramach zjednoczyło się młode pokolenie prometeistów, wydających kilka czasopism: „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, „Problemy Europy Wschodniej” i „Myśl Polską”. Wizerunek ZSRR na ich łamach wskazuje na pewną różnicę między prometeizmem prezentowanym w miesięczniku „Droga” a tym z pozostałych trzech pism.

Po pierwsze, młodzi autorzy nie tak często sięgali po porównania historyczne dla wykazania ciągłości między Imperium Rosyjskim i ZSRR. Uwagę zwracano raczej na różne przejawy rosyjskiego nacjonalizmu w radzieckiej propagandzie. Po drugie, w związku ze specyfiką tygodnika „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, sporo uwagi poświęcano właśnie kwestii ukraińskiej. Akcentowano obecność stałego ukraińskiego oporu – ruchu narodowego w USRR. Po trzecie, młodzi prometeiści uważali, że Polska (jako wschodnie przedmurze Europy) musi walczyć przeciw „Rosji” wspólnie z Niemcami i Ukrainą. Po czwarte, o ile starsze pokolenie częściej podkreślało carskie reminiscencje w rzeczywistości radzieckiej, to już pokolenie młodsze, przeciwnie, bolszewizm projektowało na czasy przedrewolucyjne. Po piąte, dokonano zapożyczenia niektórych poglądów od narodowych demokratów. Pod koniec lat 30. zagrożenie bolszewickie zaczęto wiązać z Żydami.

Poglądów prezentowanych przez środowisko „Buntu Młodych”, a później „Polityki” nie można odnieść do stricte prometejskich. Pisząc o potrzebie podziału Rosji, autorzy odnosili się raczej do geopolitycznych potrzeb Polski. Oprócz tego, ich zdaniem „wyzwolona” Ukraina mogłaby skierować swe działania przeciwko Polsce. Młodzi neokonserwatyści nie ukrywali swojej niechęci do bolszewizmu i często wskazywali na powinowactwo między różnymi jego przejawami a pewnymi „chorobami” społeczeństwa polskiego. Zespół Giedroycia również o wiele rzadziej skłaniał się do przypisywania Związkowi Radzieckiemu cech „azjatyckich”, a sama Polska powinna była stać się przede wszystkim silnym graczem własnego regionu, a nie przedmurzem Europy.

Iegor Stadnyi – doktorant Wydziału Orientalistycznego Uniwersytetu Warszawskiego, absolwent Akademii Kijowsko-Mohylańskiej oraz Studium Europy Wschodniej UW, zajmuje się okresem dwudziestolecia międzywojennego, a w szczególności historią emigracji ukraińskiej w Polsce w tym okresie.

1 Pojęcie „obrazu ZSRR” w tym tekście oznacza wszystko, co związane było z bolszewizmem, Związkiem Radzieckim i było omawiane przez autorów analizowanych pism. Określenie „społeczno-polityczny” odzwierciedla tematykę oraz cel pism, którym była szczegółowa analiza wydarzeń z życia gospodarczego, politycznego oraz międzynarodowego dla wykształtowania pewnych wizji.

2 S. Starzyński, Stan gospodarczy Związku Sowieckiego, „Droga”, nr 3-4, 1926, s. 43-44.

3 D. Nałęcz, „Droga” jako platforma kształtowania się ideologii piłsudczykow, „Przegląd Historyczny, 1975, nr 4, s. 589-608.

4 Sama koncepcja „czerwonego caratu” najbardziej gruntownie przeanalizowana jest w siedmiotomowym dziele historyka Jana Kucharzewskiego Od białego do czerwonego caratu, opublikowanym w ciągu lat 1923-1935.

5 M. Uzdowski, Przyszłość Polski a jej „Polityka” wschodnia, „Droga”, 1923, nr 1, s. 15.

6 Idem, Zagadnienie naszych granic wschodnich II, „Droga”, 1922, nr 4, s. 18.

7 Zagranica. O polityce rosyjskiej, „Droga”, 1923, nr 2-3, s. 62.

8 Tarwid, Golgota Gruzji, „Droga”, 1924, nr 11-12, s. 33.

9 Testis, Nowa „Polityka” narodowościowa w Rosji Sowieckiej, „Droga”, 1924, nr 6-7, s. 9.

10 S. Siedlecki, Rosja a plemiona fińskie najdalszego wschodu Europy, „Droga”, 1923, nr 9, s. 37.

11 Zagranica. O polityce…, s. 61.

12 Old fellow, Drogi rozwoju polskiej polityki zagranicznej, „Droga”, 1923, nr 5, s. 28.

13 Z. Dreszer, Iwan Groźny, Piotr Wielki, Lenin, „Droga”, 1925, nr 8, s. 34.

14 Ibidem, s. 31.

15 Cz. Bobrowski, Pierwszy etap, „Droga”, 1933, nr 2, s. 147; J. Korolko, Rosja Dzisiejsza, „Droga”, 1929, nr 3, s. 297; Z. Dreszer, op.cit., s. 30-34.

16 M. Uzdowski, Przyszłość Polski…, s. 16.

17 Testis, op. cit., s. 8.

18 J. Mosseg, Komi (Zyriane i Piermiacy), „Droga”, 1925, nr 3, s. 24-31.

19 Stepol, Statystyka narodowościowa Związku Sowieckiego, „Droga”, 1925, nr 8, s. 50-57.

20 M. Czokaj Ogły, „Polityka” rosyjska i ruch narodowy w Turkiestanie. Obecna „Polityka” Rosji Sowieckiej, „Droga”, 1924, nr 4, s. 57-65.

21 Cz. Bobrowski, Przełom, „Droga”, 1933, nr 4, s. 325.

22 M. Uzdowski, W kwestji naszych granic wschodnich, „Droga”, 1922, nr 3, s. 24.

23 Idem, Wschodnie niebezpieczeństwo, „Droga”, 1926, nr 2, s. 11.

24 M. Uzdowski, Zagadnienie naszych…, s. 21.

25 S. Starzyński, Wiosenna ofenzywa sowiecka, „Droga”, 1925, nr 4, s. 2.

26 Zagranica. O polityce…, s. 64.

27 [Przegląd] T. Teslar, Zarys ustroju i władz państwowych w ZSRR, Warszawa1928, 128 s.; „Droga”, 1928, nr 10, s. 994.

28 M. Uzdowski, Wschodnie niebezpieczeństwo, s. 23.

29 A. Hertz, Dechrzystjanizacja Rosji, „Droga”, 1930, nr 4, s. 274-276.

30 A. Hertz, Dechrzystjanizacja Rosji, „Droga”, 1930, nr 4, s. 278.

31 Ibidem, s. 285.

32 J. Korolko, op.cit, s. 291.

33 Ibidem, s. 299.

34 Ibidem, s. 297-298.

35 Ibidem, s. 294.

36 Ibidem, s. 304.

37 M. Uzdowski, Cele wschodniej polityki Sowietów, „Droga”, 1924, nr 11-12, s. 27.

38 Zagranica. O polityce…, s. 63.

39 St.St., Polska a Rosja, „Droga”, 1924, wrzesień (nr 9), s. 8.

40 T. Teslar, Zasady opozycji bolszewickiej, „Droga”, 1927, listopad, s. 97.

41 Cz. Bobrowski, Przełom, s. 327.

42 Przegląd ekonomiczny. Stosunki polsko-rosyjskie, „Droga”, 1923, nr 2-3, s. 67.

43 Ibidem, s. 70.

44 S. Starzyński, Stan gospodarczy…, s. 42-51; N. Jordania, Ekonomika Sowietów, „Droga”, 1926, nr 12, s. 21-31.

45 Cz. Bobrowski, Pierwszy etap, s. 152.

46 Ibidem.

47 Cz. Bobrowski, Przełom, s. 334.

48 Cz. Bobrowski, Przełom, s. 333.

49 Idem, Nowy Kurs, „Droga”, 1933, nr 7-8, s. 622-623.

50 Ibidem, s. 626.

51 Idem, Koniec piatiletki, „Droga”, 1934, nr 4, s. 332-347.

52 Idem, U progu drugiej piatiletki, „Droga”, 1934, nr 6, s. 552-560.

53 Ibidem, s. 558.

54 R.M. Bluth, Z życia zagranicy. Młodzież studencka w Rosji Sowieckiej, „Droga”, 1933, nr 12, s. 1250.

55 K. Zakrzewski, Rewolucja Lenina i państwo Stalina, „Droga”, 1935, nr 12, s. 1016.

56 S. Starzyński, Rola związków zawodowych w Rosji Sowieckiej, „Droga”, 1924, nr 8, s. 25.

57 Cz. Bobrowski, Pierwszy etap, s. 141.

58 Ibidem, s. 143-144.

59 K. Zakrzewski, Przezwyciężanie marksizmu, „Droga”, 1935, nr 4, s. 315.

60 Ibidem, s. 318.

61 Ibidem, s. 321-323.

62 M. Kornat, Bolszewizm – totalitaryzm – rewolucja – Rosja. Początki sowietologii i studiów nad systemami totalitarnymi w Polsce (1918-1939), Kraków 2003, t 1, s.118.

63 P. Libera, „Biuletyn Polsko-Ukraiński” (1932-1938) – pismo ruchu prometejskiego, “Польсько-український бюлетень: європейська традиція діалогу культур”, Київські полоністичні студії, 2011, т. 18, c. 34.

64 Ibidem, s. 36.

65 Ibidem.

66 P. Libera, Polski prometeizm. Jak ewoluował i jak z nim walczono?, „Pressje”, 2010, T. 22/23, s. 91-92.

67 Ibidem.

68 P. Libera, Polski prometeizm. Jak ewoluował i jak z nim walczono?, „Pressje”, 2010, T. 22/23, s. 92.

69 W. Bączkowski, Polska a Moskwa, „Myśl Polska”, 1936, nr 17, s. 1; W. Bączkowski, Polska w obozie aktywizmu, „Myśl Polska”, 1937, nr 8, s. 1.

70 T. Radwański, Wzmocnienie potencjału obronnego Polski a problem prometejski, „Myśl Polska”, 1938, nr 6, s. 2.

71 Z literatury o Sowietach, „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, 1934, nr 2, s. 7.

72 Nowa ofensywa sowiecka, „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, 1936, nr 14, s. 137.

73 Spec Pod mikroskopem, „Myśl Polska”, 1937, nr 21, s. 3.

74 M. Dańko, Pakt czterech państw czy pięciu?, „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, 1938, nr 13, s. 137.

75 Idem, Kryzys Locarna a sprawa narodów uciemiężonych w ZSSR, „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, 1936, nr 13, s. 122.

76 W. Bączkowski, Polska a Moskwa, s. 1.

77 W. Bączkowski, O prymat spraw wschodnich, „Myśl Polska”, 1937, nr 12, s. 1.

78 Ibidem.

79 M. M., O termidorze rosyjskim, „Myśl Polska”, 1936, nr 17, s.3.

80 Ibidem.

81 B. Jasinowski, Wschodnie chrześcijaństwo a Rosja na tle rozbioru pierwiastków cywilizacyjnych Wschodu i Zachodu, Wilno 1933.

82 Przedstawiciele narodowej demokracji uważali, że trzeba walczyć z komunizmem, jednak to nie powinno przeszkadzać zbliżeniu między Polską a ZSRR, zwłaszcza kiedy w tym drugim ma miejsce przywracanie praktyk carskich.

83 Spec Pod…, s. 2.

84 M. Kowalewśkyj, Nad granicą dwuch cywilizacyj, „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, 1935, nr 13, s. 150.

85 Ibidem, s. 151.

86 Język ukraiński w USSR, „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, 1936, nr 13, s. 128.

87 J. St., Kronika ZSRR, „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, 1933, nr 7, s. 9.

88 Ruś idiot, „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, 1936, nr 48, s. 502-503.

89 Z Ukrainy Sowieckiej, „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, 1936, nr 50, s. 518.

90 Z terenów ZSSR, „Problemy Europy Wschodniej”, 1939, nr 7-8, s. 465.

91 M. Dańko, Przymusowe wybory do parlamentu ciemiężenia narodowościowego, „Biuletyn Polsko- Ukraiński”, 1937, nr 44, s. 494.

92 W. Bączkowski, O prymat…, s. 1.

93 Sprawy narodowościowe w Sowietach, „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, 1937, nr 45, s. 507.

94 Pod jarzmem obszarników i kapitalistów polskich, „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, 1936, nr 2, s. 16.

95 „Suwerenność” Ukrainy w świetle nowej konstytucji sowieckiej, „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, 1936, nr 50, s. 515-517.

96 Nieco o parlamencie sowieckim, „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, 1938, nr 5, s. 52.

97 M. Dańko, Kryzys systemu terroru moskiewskiego, „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, 1938, nr 8, s. 79-81.

98 M. Kowalewski, Synteza stalinizmu na Ukrainie, „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, 1937, nr 46, s. 518.

99 Idem, Ponowny wzrost opozycji ukraińskiej w partii komunistycznej i nowe represje, „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, 1938, nr 22, s. 233-235.

100 M. Kowalewśkyj, Nad granicą…, s. 152.

101 M. Kowalewski, Wzrost opozycji ukraińskiej w Sowietach, „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, 1938, nr 23, s. 245.

102 Z terenów ZSSR, „Problemy Europy Wschodniej”, 1939, nr 3, s. 195.

103 J. Lipowiecki, Na marginesie tegorocznego spisu ludności ZSSR, „Problemy Europy Wschodniej”, 1939, nr 7-8, s. 432-438.

104 M. Dańko, Obrona czy natarcie?, „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, 1936, nr 1, s. 3.

105 Spec Pod…, s. 2.

106 A. Miller, Kontrasty genetyczne bolszewizmu rosyjskiego a polskiego, „Myśl Polska”, 1938, nr 7, s. 2.

107 W. Bączkowski, A.B.C. strategii narodu walczącego, „Myśl Polska”, 1938, nr 21, s. 1.

108 M. Dańko Obrona czy…, s. 3.

109 Ibidem.

110 Armia Polska ma głos, „Myśl Polska”, 1938, nr 19, s. 1.

111 W. Bączkowski, Polska a Moskwa, s. 1.

112 Ibidem.

113 Od 3 listopada 1929 r. czasopismo „Kronika Akademicka” nazywało się „Dzień Akademicki”.

114 R. Habielski, Dokąd nam iść wypada?: J. Giedroyc od „Buntu Młodych” do „Kultury”, Warszawa 2006, s. 9-10.

115 J. Giedroyc, Autobiografia na cztery ręce, Warszawa 1999, s. 53.

116 R. Habielski, op.cit., s. 19.

117 Ibidem, s. 77.

118 Zachowawcy i my, „Polityka”, 1937, 20 grudnia, s. 2.

119 Ibidem.

120 R. Habielski, op.cit., s. 103.

121 Ibidem.

122 Ibidem, s. 110.

123 Ad. Bocheński, Polityczne oblicze asymilacji narodowej, „Droga”, 1935, nr 3, s. 489-509; Ad. Bocheński, Tres questiones de natione ac stanu, „Droga”, 1934, nr 11, s. 971-974; Ad. Bocheński, Rewizja polityki narodowej, „Droga”, 1934, nr 7-8, s. 446-464.

124 R. Habielski, op.cit., s. 111.

125 Ibidem, s. 107.

126 J.Z., Dwa światy, „Dzień Akademicki”, 1931, 10 czerwca, s. 1.

127 R. Wraga, Gwarancje pana Otmara, „Bunt Młodych”, 1935, 5 kwietnia, s. 1-2.

128 Ibidem.

129 Ibidem, s. 4.

130 Ibidem, s. 5.

131 Ibidem.

132 R. Wraga, Dwugłowy orzeł w Leninowskim kąciku, „Bunt Młodych”, 1933, 1 listopada, s. 8-9.

133 Tak autor skomentował głosowanie Szwajcarii przeciw przyjęciu ZSRR do Ligi Narodów – Al. Bocheński, Coś z tą czystką w nieporządku!, „Bunt Młodych”, 1934, 20 września, s. 2.

134 Socjalizm plus sztuka mięsa minus 10 000 000, „Bunt Młodych”, 1933, 20 września, s. 3.

135 Al. Bocheński, Kirow a Pieracki, „Bunt Młodych”, 1935, 25 stycznia, s. 1

136 Ibidem.

137 Redakcja, W obronie kultury, „Bunt Młodych”, 1935, 25 stycznia, s. 1.

138 Al. Bocheński, Coś z tą czystką w nieporządku!, „Bunt Młodych”, 1934, 20 września, s. 1.

139 Al. Bocheński, Nie, nie jesteśmy w przyjaźni z Bolszewją, „Bunt Młodych”, 1933, 20 sierpnia, s. 1.

140 J. T. Dybowski, Rosja pod skalpielem uczonego, „Bunt Młodych”, 1934, 20 lipca, s. 6.

141 R. Wraga, Gwarancje pana…, s. 4.

142 „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, „Polityka”, 1939, 10 lutego, s. 6.

143 R. Wraga, Czy finis Ukrainae?, „Bunt Młodych”, 1934, 20 stycznia, s. 1-2.

144 „Biuletyn Polsko-…, s. 6.

145 F. Czerwiski, Polska doktryna Monroego, „Bunt Młodych”, 1936, 25 października, s. 2.

146 Ad. Bocheński, Odwieczny wróg Rzeczypospolitej polskiej, „Bunt Młodych”, 1936, 10 lutego, s. 5.

147 Między Niemcami a Rosją, „Bunt Młodych”, 1937, 25 stycznia, s. 1.

148 Ad. Bocheński, Odwieczny wróg, s. 5.

149 Ad. Bocheński, Niemcy-Polska-Rosja, „Polityka”, 1939, 21 maja, s. 2.

150 Ad. Bocheński, Niemcy-Polska-Rosja, „Polityka”, 1939, 21 maja.

151 Ibidem.

152 Zb. Ziemski, Zaskoczenie?!, „Polityka”, 1939, 3 września, s. 1.

153 Redakcja, W obronie…, s. 1.

154 F. Czerwiski, Niebezpieczeństwo sojuszu polsko-niemieckiego, „Polityka”, 1938, 25 kwietnia, s. 5.

155 O. Górka, Między Niemcami a Rosją, „Polityka”, 1937, 25 października, s. 6-7.