Londyn-Bukareszt-Stambuł. Przyczynek do działalności Włodzimierza Bączkowskiego w latach 1939-1940

 Jan Jacek Bruski

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w:
"Nowy Prometeusz" nr 5, grudzień 2013, ss. 179-210]

Truizmem jest stwierdzenie, że osoba Włodzimierza Bączkowskiego – jednego z najwybitniejszych polskich działaczy prometejskich i sowietologów, twórcy Orientalistycznego Koła Młodych, a później wieloletniego redaktora kwartalnika „Wschód” i „Biuletynu Polsko-Ukraińskiego” – nadal czeka jeszcze na swojego biografa1. To jednak prawda. Poszukując bardziej kompletnych danych na temat tej nietuzinkowej postaci, wracamy za każdym razem do dwóch niedużych tekstów, opublikowanych kilkanaście lat temu. Chodzi o biogram pióra Janusza Ciska, ogłoszony w czasopiśmie „Eurazja”2, oraz wstęp do wyboru pism Bączkowskiego, który tuż przed śmiercią Autora w 2000 r. przygotowali do druku Jacek Kloczkowski i Paweł Kowal3. Oba opracowania – choć, jak już wspomniałem, niewielkie objętościowo – mają ten bezcenny walor, iż opierają się w znacznej mierze na informacjach zebranych podczas rozmów przeprowadzonych z samym Bączkowskim oraz na materiałach z jego prywatnego archiwum.

Stosunkowo najlepiej rozpoznanym okresem w biografii redaktora „Wschodu” pozostają lata trzydzieste ubiegłego stulecia. Zawdzięczamy to pojawieniu się w ostatnim czasie szeregu wartościowych prac, dotyczących różnych aspektów międzywojennego ruchu prometejskiego oraz związanych z tym ruchem instytucji. Na czoło wysuwają się publikacje takich autorów, jak Paweł Libera4, Ireneusz Piotr Maj5 oraz Wołodymyr Komar6. Siłą rzeczy ważnym aktorem, pojawiającym się na kartach wspomnianych opracowań, jest Włodzimierz Bączkowski, który w latach trzydziestych kierował czołowymi polskimi pismami o prometejskim profilu i był kluczowym współpracownikiem Ekspozytury nr 2 Oddziału II Sztabu Głównego, koordynującej akcję prometejską7.

W tej sytuacji szczególnie razi znikomość wiedzy, jaką dysponujemy na temat kolejnego, wojennego, okresu w życiorysie tej postaci. Dotyczy to w szczególności pierwszych, niezwykle aktywnych, miesięcy pobytu na wychodźstwie, które Bączkowski spędził głównie – choć nie tylko – na terenie Rumunii. Warto przypomnieć, iż w cennym szkicu biograficznym Kloczkowskiego i Kowala znajdujemy na ten temat niecałe dwa akapity. Jeszcze bardziej zdawkowy jest tekst Janusza Ciska. Jedynym właściwie badaczem, który zajął się nieco szerzej działalnością Bączkowskiego w latach 1939-1940, był Tadeusz Dubicki, autor monografii, poświęconej konspiracji polskiej w Rumunii8. Osoba Włodzimierza Bączkowskiego pojawia się jednak w tej pracy incydentalnie, a rozrzucone w książce informacje nie układają się w całościową opowieść.

Powyższe konstatacje skłoniły mnie do zaprezentowania niżej paru uwag – w większym stopniu hipotez niż ostatecznych ustaleń – które być może zainspirują badaczy do dalszych poszukiwań. Punktem wyjścia stało się odnalezienie kilku mało znanych dokumentów, odnoszących się do działalności Bączkowskiego w „okresie rumuńskim”, przechowywanych obecnie w Archiwum Instytutu Polskiego i Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie. Trzy z nich publikuję dalej w charakterze załączników.

Próbę odtworzenia pierwszego okresu pobytu Bączkowskiego na obczyźnie wypada rozpocząć od przypomnienia, iż w sierpniu 1939 r. redaktor „Wschodu” został zmobilizowany, otrzymując przydział do Oddziału II Sztabu Naczelnego Wodza9. Wraz z resztą personelu Ekspozytury nr 2 ewakuował się z Warszawy, by via Brześć nad Bugiem i Uściług dotrzeć ostatecznie do Jabłonowa na Pokuciu. W nocy z 17 na 18 września 1939 r. przekroczył granicę rumuńską, po czym skierowany został do Vatra Dornei, gdzie znajdowało się miejsce koncentracji oficerów i współpracowników polskiej „dwójki”. Przebywał tam przez jakiś czas na wolnej stopie – podobnie jak szef Ekspozytury mjr Edmund Charaszkiewicz i jego zastępca mjr Włodzimierz Dąbrowski10. Prawdopodobnie uniknął internowania i przewiezienia do obozu w Câlimâneşti, dokąd po 23 września trafiła znaczna część personelu Oddziału II.

Należy zauważyć, że po klęsce wrześniowej na terenie Rumunii zgromadził się szereg znaczących postaci związanych z akcją prometejską. Poza Bączkowskim i kierownikami Ekspozytury nr 2 byli to również: kpt. Jerzy Niezbrzycki – w latach trzydziestych zwierzchnik polskiego wywiadu przeciwko ZSRR, a także Zdzisław Miłoszewski – były sekretarz konsulatu generalnego RP w Charkowie (równocześnie szef tamtejszej placówki wywiadowczej „M-13”), a następnie radca w centrali Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Ważną rolę odgrywał też redaktor „Buntu Młodych”, a później „Polityki”, Jerzy Giedroyc. Po ewakuacji do Rumunii objął on posadę osobistego sekretarza ambasadora Rogera Raczyńskiego i stał się wkrótce „szarą eminencją” polskiej placówki dyplomatycznej w Bukareszcie11. W kręgach tych bardzo szybko pojawiła się myśl o wznowieniu przez Polskę działań na odcinku prometejskim, które faktycznie zamarły jeszcze wiosną 1939 r. W nowej sytuacji, jaka wytworzyła się w związku z nieformalnym sojuszem niemiecko-sowieckim i okupacją wschodnich terenów Rzeczypospolitej przez ZSRR, program prometejski nabrał ponownie aktualności. Palącą sprawą było zwłaszcza pozyskanie do antysowieckiej współpracy Ukraińców – nie tylko grup emigracyjnych spod znaku Ukraińskiej Republiki Ludowej, pozostających od dawna w orbicie polskich wpływów, ale i przedstawicieli ziem wschodnich, zajętych po 17 września 1939 r. Liczono na wsparcie ze strony czynników alianckich, coraz bardziej zaniepokojonych agresywnymi poczynaniami Stalina i skłonnych w związku z tym – jak zakładano – poprzeć wysiłki prometeistów, będące z punktu widzenia Londynu i Paryża formą dogodnej dywersji, mogącej skomplikować sytuację Sowietów. Kalkulacje te miały zyskać dodatkowo na aktualności po ataku ZSRR na Finlandię w grudniu 1939 r. i rozpoczęciu przygotowań sztabowych do ewentualnej antysowieckiej akcji aliantów na Kaukazie i w basenie Morza Czarnego12.

Dość nieoczekiwanie jedną z kluczowych postaci w planach polskich prometeistów stał się w tym czasie stosunkowo mało znany, prowincjonalny działacz Ukraińskiego Zjednoczenia Narodowo-Demokratycznego (UNDO) Wołodymyr Sołowij. Sołowij nie zajmował przed wybuchem wojny bardziej eksponowanych stanowisk. W 1930 r. startował wprawdzie z listy UNDO jako kandydat do Sejmu z okręgu sanockiego, próba ta zakończyła się jednak niepowodzeniem. Był wszakże osobą ustosunkowaną – uchodził m.in. za osobistego przyjaciela zastępcy szefa polskiego Sztabu Głównego, gen. Tadeusza Malinowskiego. Do jego bliskich znajomych należał też polski dyplomata Aleksander Ładoś, który już na emigracji – co jest nie bez znaczenia dla dalszej opowieści – został ministrem bez teki w rządzie gen. Władysława Sikorskiego13. Sołowij, podporucznik rezerwy 6 pułku ułanów, zgłosił się we wrześniu 1939 r. na ochotnika do armii i został przydzielony do Oddziału II Sztabu Naczelnego Wodza. Prowadził wówczas krótko propagandowe audycje w języku ukraińskim nadawane przez rozgłośnię Polskiego Radia we Lwowie14. Następnie ewakuował się wraz z pracownikami Ekspozytury nr 2 do Rumunii, by znaleźć się w drugiej połowie września w Vatra Dornei15. Tutaj pojawiła się koncepcja, by Sołowija przerzucić na Zachód i tam wykorzystać jako przedstawiciela „krajowych” Ukraińców, gotowych do współpracy z Polską. Jako „opiekun” z ramienia grupy prometeistów przebywających w Rumunii towarzyszyć miał mu w podróży Włodzimierz Bączkowski.

Najpóźniej w drugiej połowie października Sołowij i Bączkowski znaleźli się już w Londynie. Tadeusz Dubicki informuje, iż w wyjeździe pomogły wspomniane wyżej koneksje ukraińskiego działacza z gen. Malinowskim. Niewykluczona jest jednak również inna interpretacja. Wiemy, iż w październiku 1939 r. kontakt z mjr. Charaszkiewiczem nawiązał ppłk Colin Gubbins, ważna postać brytyjskich służb specjalnych, w czasie kampanii wrześniowej szef sztabu Brytyjskiej Misji Wojskowej w Polsce16. Zaproponował on kierownikowi Ekspozytury nr 2 wyjazd do Londynu i wsparcie finansowe. Sam Charaszkiewicz z oferty tej wprawdzie nie skorzystał17, być może jednak czynniki brytyjskie miały swój udział w przerzuceniu na Wyspy Sołowija i Bączkowskiego. Wydaje się to prawdopodobne, zważywszy że Bączkowski był gorącym zwolennikiem nawiązania współpracy w sprawach prometejskich z Secret Intelligence Service – czemu dał wyraz w rozmowach prowadzonych następnie w stolicy Wielkiej Brytanii.

24 października doszło w Londynie do spotkania pomiędzy Sołowijem a polskim wiceministrem spraw zagranicznych Zygmuntem Gralińskim. Kilkakrotnie z Sołowijem i Bączkowskim kontaktował się następnie z upoważnienia Gralińskiego sekretarz miejscowej Ambasady RP Antoni Baliński. W korespondencji z Centralą MSZ poparł on ostatecznie pomysł wykorzystania ukraińskiego działacza i uaktywnienia czynników prometejskich – mimo demonstrowanej osobiście rezerwy wobec Bączkowskiego i głoszonych przez niego koncepcji. „Jeśli mi wolno wyrazić mój osobisty pogląd – pisał – to oile dotychczas nie byłem zwolennikiem zasad „prometeizmu” polskiego, który w świetle naszej polityki ukraińskiej uderzał mnie zawsze swym brakiem konsekwencji (jak można a la longue pogodzić politykę wyzwolenia narodów uciśnionych – opierając się na przesłankach ideologicznych – z pacyfikacją), o tyle obecnie wydaje mi się, iż trzebaby wykorzystać wszelkie, a więc i „prometejskie” możliwości działania”18. Baliński zażądał od rozmówców sprecyzowania ich poglądów na piśmie. Efektem był list działacza UNDO do wiceministra Gralińskiego, w którym Sołowij opowiadał się za nawiązaniem współdziałania polsko-ukraińskiego na emigracji i utworzeniem w przyszłości federacji z udziałem Polski, Ukrainy i Litwy. Warunkiem miało być sformułowanie przez rząd RP na wychodźstwie jasnego programu, który wychodziłby naprzeciw oczekiwaniom Ukraińców. O kwestii przyszłego nowego rozgraniczenia, uwzględniającego zmiany, jakie dokonały się po 17 września 1939 r., Sołowij wprost nie wspominał, był to jednak postulat, który w dalszych rozmowach polsko-ukraińskich stale powracał, utrudniając, czy wręcz uniemożliwiając, osiągnięcie porozumienia19. Nie udało się, niestety, odnaleźć memoriału przygotowanego w tym samym czasie przez Włodzimierza Bączkowskiego. Wiemy jedynie, iż zawierał on propozycję podjęcia przez prometeistów współpracy z wywiadem brytyjskim. Baliński był w tym względzie sceptyczny, powątpiewając, by Brytyjczycy chcieli posługiwać się „w tak delikatnej sprawie” obywatelami polskimi. Uznawał w związku z tym pobyt redaktora w Londynie za bezcelowy i konkludował: „jako ekspert od prometeizmu i posiadając dobre stosunki z przywódcami ukraińskimi – [Bączkowski] może być raczej użyteczny naszym władzom centralnym”20.

Sugestie Balińskiego zostały wzięte pod uwagę. Sołowij otrzymał pomoc finansową, a w połowie listopada 1939 r. wiceminister Graliński wezwał go do jak najszybszego przyjazdu do Paryża21. Do stolicy Francji podążył też Bączkowski22. We Francji zdecydowano o dokooptowaniu Sołowija do składu Ukraińskiego Komitetu Narodowego – organu powołanego do życia przez działaczy emigracji petlurowskiej, mającego jednak ambicje objęcia swoimi wpływami szerszych kręgów diaspory ukraińskiej, zarówno w Europie, jak i na kontynencie amerykańskim23. Sołowij – jako wiceprezes Komitetu – został następnie wysłany przez polskie czynniki do Rzymu, gdzie prowadził rozmowy z kierownictwem Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Usiłował skłonić tę grupę do porozumienia z petlurowcami i opowiedzenia się w wojnie po stronie aliantów zachodnich24. Jego misja była elementem szerszej, ambitnie zakrojonej, próby rozegrania „karty ukraińskiej”, które podjęły w tym czasie władze RP na wychodźstwie. Brakuje nam bliższych danych, nie jest jednak wykluczone, że również w podróży do Włoch towarzyszył Sołowijowi Włodzimierz Bączkowski25.

Niewątpliwie na początku 1940 r. redaktor znajdował się już na terenie Rumunii. Przebywał głównie w Bukareszcie, gdzie wraz ze Zdzisławem Miłoszewskim przygotowywał biuletyn „Sprawy Sowieckie”. Miało to swoje istotne konsekwencje dla życia osobistego Bączkowskiego, który poznał wówczas zatrudnioną w redakcji Marię Romanowską. Miała ona wkrótce zostać jego małżonką26. Bączkowski posługiwał się paszportem dyplomatycznym, pozostawał jednak zakonspirowanym pracownikiem Ekspozytury „R” polskiego wywiadu, kierowanej przez ppłk. Tadeusza Skindera (ps. Boguszewski). Na gruncie rumuńskim zajmował się głównie analizą sytuacji w ZSRR oraz sprawami ukraińskimi – choć w tym ostatnim zakresie rolę pierwszoplanową odgrywał raczej Jerzy Giedroyc.

Niedługo po przyjeździe do Bukaresztu Bączkowski wziął udział w dwudniowej (miała miejsce w dniach 10-11 stycznia 1940 r.) konferencji polsko-ukraińskiej, zorganizowanej przez ambasadę RP. Na zaproszenie Rogera Raczyńskiego wzięli w niej udział ukraińscy parlamentarzyści z terenu Bukowiny i Besarabii oraz przedstawiciele miejscowej kolonii petlurowskiej. Stronę polską reprezentowali, poza pracownikami ambasady, również działacz Polonii rumuńskiej senator Tytus Czerkawski i przebywający wówczas w Bukareszcie jeden z przywódców Polskiej Partii Socjalistycznej Adam Ciołkosz. Dyskusja miała dość ogólny charakter, ważne było jednak zadeklarowanie przez uczestników woli współpracy na platformie antysowieckiej i antyniemieckiej. Chodziło o stworzenie dobrej atmosfery dla dalszych rozmów, ale też o zademonstrowanie Brytyjczykom, z uwagą obserwującym rozwój stosunków polsko-ukraińskich, iż na terenie Rumunii zarysowuje się płaszczyzna współdziałania obu, dotąd zwaśnionych, stron. Praktycznym efektem konferencji było powołanie do życia sześcioosobowego Komitetu Porozumienia, w którym znalazł się również Bączkowski. Współprzewodniczącym komitetu został szef biura prasowego ambasady Bogdan Łączkowski, któremu sekundował urzędnik bukareszteńskiej placówki – znany notabene dość dobrze w kręgach prometejskich – Władysław Wolski27. Komitet zbierał się kilkakrotnie pomiędzy styczniem a majem 1940 r. Istotnym ustaleniem było zawarcie swego rodzaju „paktu o nieagresji” w sprawach prasowych. Planowano też początkowo powołanie do życia polsko-ukraińskiego czasopisma, przy redagowaniu którego pomocne mogły okazać się doświadczenia Bączkowskiego28. Skończyło się wszakże na drukowaniu skromnego biuletynu w języku ukraińskim, który ukazywał się pod firmą, reaktywowanej po dłuższym okresie bezczynności, petlurowskiej agencji prasowej „Ukraintag”. Periodyk ten finansowany był z funduszu specjalnego przekazanego przez polski MSZ, strona polska wspierała go też materiałami prasowymi29.

Biuletyn nie zyskał sobie nigdy szerszej popularności, co gorsza jego redaktor Dmytro Herodot (właściwie Dmytro Iwaszyn) oraz szef organizacji petlurowskiej w Rumunii Wasyl Trepke stali się wiosną 1940 r. negatywnymi bohaterami afery finansowej, która zbulwersowała miejscowe środowiska ukraińskie. W efekcie Bączkowskiemu powierzono zadanie nawiązania kontaktów z grupami nastawionymi opozycyjnie wobec petlurowców. „W celu prowadzenia dyskretnej propagandy […] – raportował do centrali MSZ w Angers na początku maja 1940 r. ambasador Raczyński – p. W. Bączkowski utrzymuje kontakty również z miejscowymi czynnikami antypetlurowskimi oraz germanofilskimi, co ma duże znaczenie ze względu na znaczny kryzys przeżywany przez miejscową komórkę petlurowską. Ograniczenie kontaktu bowiem jedynie do petlurowców w tym wypadku nosiłoby charakter wiązania się naszego z elementami nieżyczliwie traktowanymi przez społeczeństwo ukraińskie”. Jako ewentualnych partnerów postrzegano działaczy obozu hetmańskiego, a poza tym świeżo przybyłego do Bukaresztu Dmytra Doncowa – nacjonalistycznego ideologa i publicystę, w okresie przedwojennym redaktora pisma „Wistnyk”, ukazującego się we Lwowie30. Wśród „miejscowych agentów niemieckich” Raczyński wymieniał również, związanego dawniej ściśle z ruchem prometejskim, redaktora Mykołę Kowałewskiego, byłego dyrektora warszawskiej Agencji Telegraficznej „Express”31.

Z nazwiskiem tego ostatniego wiąże się ciekawy, choć nie do końca jasny, epizod z początku czerwca 1940 r. W stolicy Rumunii pojawił się wówczas Ołeksandr Sewriuk, znany działacz ukraiński z czasów Centralnej Rady, od lat zamieszkały w Niemczech i powszechnie postrzegany jako eksponent niemieckiego wywiadu. Korzystając prawdopodobnie z pośrednictwa Mykoły Kowałewskiego (jednym z miejsc spotkań było prywatne mieszkanie redaktora), nawiązał on kontakt z nieznanym nam z nazwiska przedstawicielem polskiej ambasady, z którym odbył w dniach 1-6 czerwca całą serię rozmów – toczonych notabene w języku ukraińskim. Szerzej na ten temat pisałem w innym miejscu32, tutaj warto jedynie zauważyć, że celem Sewriuka – działającego niewątpliwie na polecenie Berlina – było zbadanie polskiego stanowiska wobec kwestii ukraińskiej i wobec ewentualnego konfliktu niemiecko-sowieckiego. W swoich sondażach poszedł on tak daleko, iż potwierdził „możliwość współpracy polsko-niemiecko-ukraińskiej na tle antysowieckim”33. Otwarte pozostaje pytanie o to, kto był ze strony ambasady rozmówcą Sewriuka. W swoim tekście wymieniłem przesłanki, mogące wskazywać na osobę Jerzego Giedroycia, zaznaczając wszakże, iż nie jest to jedyna możliwość. W grę wchodzi jeszcze Zdzisław Miłoszewski bądź (co bardziej prawdopodobne) właśnie Włodzimierz Bączkowski. Tę ostatnią wersję sugeruje w swej pracy Tadeusz Dubicki34.

Należy zaznaczyć, iż aktywność Bączkowskiego w pierwszej połowie 1940 r. nie ograniczała się wyłącznie do terenu Rumunii. Świadectwem istnienia planów szerszego wykorzystania go do akcji na odcinku prometejskim jest zachowany raport polskiego konsula generalnego w Bagdadzie Zygmunta Vetulaniego z końca stycznia 1940 r. Vetulani napisał go pod wpływem otrzymanej wiadomości, jakoby Bączkowski miał w najbliższym czasie przyjechać z ramienia MSZ do Iraku dla studiowania na miejscu zagadnień wschodnich. Konsul – sam zaangażowany pod koniec lat dwudziestych w działania prometejskie na terenie Turcji – prosił o potwierdzenie informacji i obiecywał ułatwienie misji byłego redaktora „Wschodu”35.

Do Bagdadu najprawdopodobniej Bączkowski nie dotarł, wiemy jednak z całą pewnością, iż w pierwszej połowie lutego 1940 r. odwiedził Stambuł. Jego celem było odnowienie polskich kontaktów z miejscowymi działaczami prometejskimi i uzgodnienie z nimi nowej taktyki działania. Niestety, na temat podróży Bączkowskiego nie zachowała się szersza dokumentacja – poza protokołem narady, do której doszło 12 lutego 1940 r. w prywatnym mieszkaniu lidera Tatarów Krymskich Dżafera Sejdameta. W spotkaniu wzięli udział jeszcze – poza Bączkowskim i Sejdametem – przywódca Tatarów Kazańskich Ayas Ischaki oraz reprezentujący Północny Kaukaz Said Szamil. Po dłuższej dyskusji uczestnicy narady przyjęli deklarację w sprawie dalszego współdziałania Polski, Krymu, Turkiestanu, Idel-Uralu i narodów Północnego Kaukazu. Zgodzono się też, że powinien nastąpić podział frontu „prac prometejskich” na strefy, w których głos decydujący należeć będzie do „3 głównych krajów prowadzących lub szykujących się do walki z Rosją: Polski, Finlandji i Turcji”. Jako sferę szczególnych zainteresowań Rzeczypospolitej wymieniono Białoruś i Ukrainę. Apetyty terytorialne tej ostatniej zamierzano wyraźnie ograniczyć, uwzględniając w szerokim zakresie interesy sąsiadów przyszłego niepodległego państwa ukraińskiego: Polski, Krymu, Turcji i Północnego Kaukazu. Najwięcej miejsca uczestnicy spotkania poświęcili pracy prometejskiej na gruncie tureckim, której postanowiono „nadać […] barwę tiurkską”. Podkreślono też konieczność współpracy z Gruzinami i Ormianami w ramach Konfederacji Kaukaskiej – pod warunkiem jednak uznania przez te narody specjalnych interesów Ankary w regionie. Sporo miejsca zajęły wreszcie kwestie personalne, związane z utworzeniem nowego centrum, które koordynowałoby ze Stambułu działalność prometejską. Bieżące kierowanie tym ośrodkiem – w skład którego miał wejść m.in. Bączkowski – zdecydowano powierzyć Dżaferowi Sejdametowi36. Trudno do końca powiedzieć, jaki wpływ miały rozmowy prowadzone w lutym w Stambule na dalszy kierunek polskiej polityki wobec szeroko rozumianego zagadnienia kaukaskiego. Podróż Bączkowskiego miała z pewnością istotne znaczenie informacyjne dla polskiego MSZ. Wiceminister Graliński, formułując na początku kwietnia 1940 r. instrukcję dla placówek w sprawie kaukaskiej, poszedł jednak w nieco odmiennym kierunku niż ustalenia przyjęte podczas narady u Sejdameta. Należy w szczególności zauważyć, że zniuansował on stanowisko Polski wobec hegemonicznej roli Turcji w akcji na Kaukazie, uznając za niebezpieczne ewentualne próby Ankary „grania karty kaukaskiej wyłącznie z grupami muzułmańskimi” i marginalizowania pozostałych uczestników Konfederacji Kaukaskiej37.

Prawdopodobnie wizyta nad Bosforem stanowiła tylko krótki epizod i w drugiej połowie lutego 1940 r. Włodzimierz Bączkowski był już ponownie w Bukareszcie. Sytuacja w Rumunii zaczęła zmieniać się w tym czasie w kierunku pomyślnym dla prometeistów. Bukareszteńskie władze, odczuwające coraz silniej zagrożenie ze strony wschodniego sąsiada, zaczęły wysyłać sygnały, świadczące iż są gotowe do antysowieckiego współdziałania z Polakami i koalicjantami zachodnimi. W rozmowach z ambasadorem Raczyńskim minister spraw zagranicznych Grigore Gafencu nie krył obaw, iż „alianci niedostatecznie orientują się w całokształcie tego problemu [sowieckiego] i konieczności rozbicia Rosji na części składowe, co po zwycięstwie nad Niemcami mogłoby jedynie gwarantować stabilizację pokoju w Europie”38. W połowie marca 1940 r. mówił polskiemu dyplomacie wprost o sprawie „wspólnych zadań Rumunii i Polski na Wschodzie, szczególnie zaś na odcinku ukraińskim”39. Podobne deklaracje stanowiły niewątpliwie zachętę, by uaktywnić prometejską akcję dywersyjną przeciwko Sowietom.

W tej atmosferze zapadła decyzja o podróży Rogera Raczyńskiego na Zachód – do Paryża i Londynu. Polski ambasador wyjechał z Bukaresztu w drugiej połowie marca, zaopatrzony w całą listę spraw stricte prometejskiego charakteru do załatwienia. Znalazła się na niej m.in. rozmowa na tematy „ukraińskie, prometejskie” z attaché Ambasady RP w Paryżu Władysławem Pelcem (zarazem byłym kierownikiem tamtejszej placówki „Wellstone” Ekspozytury nr 2 Oddziału II), odpowiedzialnym za kontakty z ośrodkami antysowieckiej emigracji we Francji40. Bardziej konkretne projekty miał do przeprowadzenia Raczyński w Londynie, dokąd dotarł w połowie kwietnia 1940 r. Na jego liście znajdujemy kwestię powołania do życia ośrodka polsko-angielskiego (w formie instytutu, towarzystwa, ewentualnie klubu), który miałby powstać w Londynie bądź w którymś z krajów bałkańskich. Raczyński chciał poza tym poruszyć sprawę pozyskania „angielskich środków na naszą robotę prometejską”, co – jak wynika z notatki – było już wcześniej dyskutowane z wiceministrem Gralińskim oraz z posłem RP w Madrycie Marianem Szumlakowskim (spędzał on sporo czasu w Angers, kierując prowizorycznie najpierw Gabinetem Ministra, a później Działem Ogólnym MSZ). Bardzo ważną kwestią było ponadto wydanie w języku angielskim – w popularnej edycji typu „Penguin” – książki o Związku Sowieckim. Jej napisanie planowano powierzyć Włodzimierzowi Bączkowskiemu i Zdzisławowi Miłoszewskiemu. „Książka – zanotował Raczyński – traktowałaby o imperjaliźmie Rosji, metodach jej rozwoju, taktyce dywersyjnej, Kominternie, gospodarce oraz jej losach i jej niejednolitym charakterze”41.

Dyplomata przywiózł ze sobą do Londynu kilka opracowań i memoriałów, które pozostawił swojemu bratu Edwardowi, ambasadorowi RP w stolicy Zjednoczonego Królestwa. Dwa z nich, w języku francuskim, sporządzone zostały niewątpliwie na użytek czynników brytyjskich, które zamierzano pozyskać dla wspólnej akcji na polu prometejskim. Na marginesie jednego z tych dokumentów odnajdujemy dopisek, poczyniony ręką Edwarda Raczyńskiego: „Opracowanie (zdaje się Bączkowskiego)”. Dokument, o którym mowa, to obszerny memoriał z końca lutego 1940 r., zatytułowany: Notice concernant les problèmes soviétique et ukrainien. Autor tekstu, wychodząc od konstatacji, iż najskuteczniejszą metodą pokonania Rosji jest nie okupowanie jej terytorium, lecz wykorzystanie antyrosyjskich tendencji odśrodkowych, zajął się analizą międzynarodowego położenia kwestii ukraińskiej i możliwościami jej wykorzystania w działaniach na rzecz rozbicia sowieckiego imperium. Wnioski memoriału były optymistyczne. Autor podkreślał w zakończeniu, że idea niepodległości Ukrainy ma w aktualnych warunkach znacznie większe szanse realizacji niż w latach 1918-1920. Wysoko ocenił też rolę, jaką może odegrać, orientujący się na Polskę, ośrodek emigracji petlurowskiej42. Drugim – bliźniaczym – dokumentem przywiezionym przez Rogera Raczyńskiego do Londynu, był niedatowany memoriał Notice concernant l’action du groupe turc „PROMÉTHÉE” à Constantinople43. Poświęcony on został – jak wskazywał sam tytuł – działaniom sprzymierzonych z Polską grup emigracji „tiurkskiej” w Stambule oraz stosunkowi rządu w Ankarze wobec planów prometejskich44.

Najciekawszy z dokumentów przekazanych Edwardowi Raczyńskiemu nie był przeznaczony dla Brytyjczyków. Chodzi o ściśle tajne memorandum Zagadnienie narodowościowe ZSSR jako czynnik polskiej (oraz sojuszników) polityki wobec Sowietów. Nie mamy wprawdzie w tym wypadku podpowiedzi co do autora, rzecz wydaje się jednak oczywista. Tok argumentacji i zbieżności stylistyczne z innymi tekstami wskazują wyraźnie na osobę Włodzimierza Bączkowskiego. Widać to zwłaszcza we wstępie dokumentu, powtarzającym tezy i niektóre fragmenty artykułu Czy prometeizm jest fikcją i fantazją?, który Bączkowski opublikował niedługo przed wybuchem wojny w „Problemach Europy Wschodniej”45. Memorandum przygotowane zostało z myślą o przekonaniu polskich czynników decyzyjnych do śmielszego sięgnięcia po oręż prometeizmu. Bączkowski wyszedł w swoim memoriale z założenia, iż po klęsce Niemiec musi dojść do decydującego starcia pomiędzy Polską a Sowietami. Przekonywał w związku z tym, że w ramach przygotowań do przyszłego konfliktu należy już obecnie podejmować działania mogące osłabić wschodniego sąsiada, w szczególności „zwrócić uwagę na zagadnienia narodowościowe ZRSS [sic] jako dające największe gwarancje tanim kosztem oddziaływania na sprawy rosyjskie w pożądanym kierunku”. Bączkowski zarysował następnie aktualną sytuację narodowościową na terenie ZSRR i przedstawił stosunek poszczególnych mocarstw europejskich oraz Japonii do kwestii wyzwolenia narodów zdominowanych przez Rosję. W zakończeniu dokumentu nakreślił plan radykalnej reorganizacji ruchu prometejskiego. Według Bączkowskiego akcja powinna była zostać powierzona trzem niezależnym od siebie – lecz współpracującym z Polską – ośrodkom: Komitetowi Niezależności Kaukazu, Komitetowi Ukraińskiemu (różnemu od istniejącego w Paryżu centrum petlurowskiego) oraz Komitetowi Turkiestańskiemu, którym powinno się zagwarantować solidny budżet, pozwalający prowadzić działania na polu politycznym i dywersyjno-informacyjnym46.

Błyskawicznie rozwijające się wydarzenia położyły jednak kres koniunkturze na podobne projekty. Ciosem dla polskich prometeistów był upadek Francji w czerwcu 1940 r. Władze na uchodźstwie, które ewakuowały się do Londynu, zmuszone były wyrzec się pod naciskiem gospodarzy planów dywersji przeciw Sowietom, postrzeganym coraz powszechniej jako przyszły sojusznik Wielkiej Brytanii. Już 22 czerwca – w dniu kapitulacji Francji – polski attaché wojskowy w Bukareszcie otrzymał depeszę podpisaną przez gen. Władysława Sikorskiego, w której Naczelny Wódz i premier zarazem z naciskiem stwierdzał: „Wszelkie posunięcia idące na rozbicie Rosji wykluczone”47. Znalazło to odzwierciedlenie w nowych tezach polskiej polityki zagranicznej, uchwalonych przez rząd po ewakuacji na Wyspy Brytyjskie48.

Znacznie pogorszyły się w tym czasie również warunki funkcjonowania polskich placówek na terenie Rumunii. Aneksja Besarabii i północnej części Bukowiny przez ZSRR, a następnie utrata znacznych terytoriów na rzecz Węgier, usankcjonowana przez Berlin i Rzym, przekonały władze w Bukareszcie o bankructwie dotychczasowej polityki neutralności. W efekcie Rumunia przeszła jesienią 1940 r. już nieodwołalnie na pozycje satelity III Rzeszy. Przełożyło się to też na stosunki polsko-rumuńskie. Kontakty dyplomatyczne zostały oficjalnie zawieszone 4 listopada, a polska ambasada ewakuowała się z Bukaresztu do Stambułu.

Nie wiemy w szczegółach, jakie były latem i jesienią 1940 r. losy Włodzimierza Bączkowskiego. Zachował się z tego okresu bodaj jeden tylko dokument, świadczący wszakże, iż redaktor „Wschodu” kontynuował prace analityczne na odcinku sowieckim. To skierowana doń depesza, którą 9 października wysłał ze Stambułu ppłk. Tadeusz Zakrzewski: „Centrala czeka na sprawozdanie ukraińskie i dokładniejsze informacje o ZSRR”49. Powtarzające się napady bojówek Żelaznej Gwardii na polskie instytucje i faktyczne zlikwidowanie przez rumuńską policję Ekspozytury „R” polskiego wywiadu50, z którą współpracował Bączkowski, sprawiły iż możliwości jego działania w Bukareszcie się skończyły. Najprawdopodobniej opuścił on Rumunię wraz z personelem Ambasady RP na początku listopada 1940 r. lub niedługo później. W Stambule Bączkowski próbował reaktywować biuletyn „Sprawy Sowieckie”, zakończyło się to jednak niepowodzeniem. Członkowie redakcji osadzeni zostali przez władze tureckie w areszcie domowym, a następnie trafili do prowincjonalnej Mersyny na południowym wybrzeżu Anatolii, gdzie byli faktycznie odcięci od bieżących wydarzeń. Dopiero dzięki pomocy Brytyjczyków Bączkowskiemu udało się wydostać z Turcji. Wraz z grupą oficerów polskiego wywiadu dotarł ostatecznie do Palestyny, gdzie podjął służbę w Ekspozyturze Oddziału II Naczelnego Wodza51.

Pobyt Bączkowskiego na Bliskim Wschodzie to temat na osobną – niewątpliwie bardzo zajmującą – opowieść. Rzetelne przedstawienie tego okresu wymagałoby wszakże dalszych poszukiwań źródłowych. Z pewnością warto je podjąć, tak jak warto wracać do badań nad okresem w biografii Bączkowskiego, który starałem się przybliżyć w niniejszym szkicu. Jako dodatek doń proponuję Czytelnikowi trzy dokumenty, przywoływane wcześniej w tekście. Pochodzą one ze zbiorów Archiwum Instytutu Polskiego i Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie, gdzie przechowywane są w zespołach: Ambasada RP w Londynie (A.12) oraz Kolekcja Rogera Raczyńskiego (Kol. 482). W dokumentach poprawiłem oczywiste literówki i pomyłki interpunkcyjne, pozostawiłem jednak ortografię i pojawiające się w niektórych miejscach niezręczności gramatyczno-stylistyczne oryginału. Przypisy do publikowanych tekstów ograniczyłem do niezbędnego minimum.

Dr hab. Jan Jacek Bruski – historyk, pracownik Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego, specjalizuje się w dziejach Ukrainy oraz stosunków polsko-ukraińskich i polsko-sowieckich w XX w.

ANEKS

Dokument nr 1. List sekretarza Ambasady RP w Londynie Antoniego Balińskiego52 do podsekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych w Angers Zygmunta Gralińskiego53, Londyn, 7 listopada 1939 r.

Londyn, dnia 7. XI. 193954

Szanowny i Drogi Panie Ministrze,

Stosownie do polecenia Pańskiego, pozwalam sobie zdać poniżej relację z rozmów, które przeprowadziłem tutaj z pp. Bączkowskim i Sołowiejem55. Nie mogłem tego zrobić wcześniej, gdyż prosiłem obu tych panów o zprecyzowanie na piśmie ich poglądów – co zabrało trochę czasu.

Nie wchodząc w meritum poruszonych przez nich zagadnień, pragnąłbym raczej ograniczyć się, tak jak mnie Pan o to prosił, do streszczenia moich wrażeń osobistych z dotychczasowych kontaktów tak z Bączkowskim, jak i Sołowiejem. Pragnę tylko odrazu zaznaczyć, że postępowałem z nimi tak, aby w niczym nie zmienić ich dotychczasowego stanowiska „wyczekiwania”. Wobec ciężkiej sytuacji p. Sołowieja, wypłaciliśmy mu jednorazową zapomogę w wysokości £20.

Wydaje mi się, że najważniejszym kryterium wobec obu tych panów jest czynnik użyteczności w akcji wobec zagadnienia ukraińskiego.

Zaczynając więc od p. Sołowieja – najważniejszym jest fakt, iż jest on Ukraińcem, włada dosyć biegle językiem angielskim, że może uchodzić za przedstawiciela myśli ukraińskiej, postępując jednak według naszych wskazówek. Dotychczas nie mieliśmy na terenie Londynu Ukraińca któryby reprezentował kierunek pro-Polski i może się to stać sprawą dosyć ważną. Pytanie jest, jakie jest ustosunkowanie się do osoby p. S. samych Ukraińców. Gdyby jednak mógł on działać na terenie tutejszym jako przedstawiciel Ukraińskiego Komitetu Narodowego, który istnieje w Paryżu, to sądzę, że mógłby być pożyteczny, zwłaszcza że – jak należy przypuszczać – trudno byłoby znaleść prędko innego kandydata. Robi on osobiście wrażenie raczej sympatyczne, choć nie wydaje się specjalnie intyligientny [sic] – nie przedstawia też typu Ukraińca do jakiegośmy przywykli, mając raczej zacięcie polskiej „ziemiańskości”. Gdyby można było znaleść kogoś poważniejszego, byłoby to korzystniejsze – z drugiej jednak strony lepiej jest mieć już teraz – na początek – Sołowieja niż nikogo, Trzebaby jednak, w takim wypadku, zapewnić mu środki działania. Wydaje mi się, że jego tutejsze stosunki nie są zbyt rozległe. Jak twierdzi, powoli je rozwija – wszedł, między innymi, w kontakt z tutejszym biurem ukraińskim, którym kieruje Kisielewski56, i może wykorzystywać jego stosunki.

Reasumując więc powiedziałbym: 1) że obecność w Londynie przedstawiciela Ukraińców działającego w porozumieniu z nami jest bardzo wskazana,
2) że Sołowiej, choć nie jest idealny, wydaje się obecnie jedynym kandydatem,
3) że wobec tego możnaby – tytułem próby – użyć go przynajmniej przez pewien okres czasu.

Przechodząc do Bączkowskiego – mentalność raczej „drugo oddziałowa” przy tym (a może dla tego!) naiwny – wyszedł na „prometeiźmie” i jak się mogę orientować trzyma się nadal tej podstawy, która jest dla niego i podstawą jego ideologii i podstawą jego egzystencji.

Jeśli mi wolno wyrazić mój osobisty pogląd, to oile dotychczas nie byłem zwolennikiem zasad „prometeizmu” polskiego, który w świetle naszej polityki ukraińskiej uderzał mnie zawsze swym brakiem konsekwencji (jak można a la longue pogodzić politykę wyzwolenia narodów uciśnionych – opierając się na przesłankach ideologicznych – z pacyfikacją), o tyle obecnie wydaje mi się, iż trzebaby wykorzystać wszelkie, a więc i „prometejskie” możliwości działania.

Pan Bączkowski, jak wynikało z jego memoriału, pragnąłby najbardziej „współpracy” w tej dziedzinie z Intelligence Service angielskim. Mam wrażenie, że ocenia on zbyt optymistycznie możliwość takiej współpracy, nie chcę jednak wypowiadać się na ten temat skoro dotyczy to raczej kompetencji władz wojskowych. Znane jest Panu Ministrowi oficjalne nastawienie Rządu Brytyjskiego do Rosji – jest jednak najzupełniej prawdopodobnym że prowadzona jest jednocześnie i „akcja dywersyjna” wśród samych „narodów uciśnionych”. Być może, że znajomość problemów przez p. B. może Anglików pociągać, wątpię jednak aby w tak delikatnej sprawie chcieliby się posługiwać obywatelami polskimi,

Reasumując więc wydaje mi się, że: 1) pobyt p. B. w Londynie nie jest specjalnie celowy, że 2) jako ekspert od prometeizmu i posiadając dobre stosunki z przywódcami ukraińskimi – może być raczej użyteczny naszym władzom centralnym.

Starałem się możliwie krótko przedstawić Panu Ministrowi moje wrażenia, pragnę podkreślić jednak, że są one oparte na paru tylko rozmowach. Oile mi wiadomo, P. Zabiełło57 zna dobrze obu tych panów i może zapewne wydać o nich bardziej uzasadnioną opinię.

A.B.58

AIPMS, Ambasada Londyn, A.12.851B/5E, k. 117-120. Kopia, maszynopis.

Dokument nr 2. Protokół posiedzenia „kierowniczego centrum” prometejskiego w Stambule, 12 lutego 1940 r.

Protokół
posiedzenia z dn. 12 lutego 1940 r.u. [sic] u p. D. Sejdameta59
w Istambule

Obecni: 1. Dżafer Sejdamet
2. Ajas Ischaky60
3. Said Szamyl61
4. Wł. Bączkowski

Porządek dzienny:
1. Sytuacja polityczna a prometeizm
2. Problem organizacji pracy prometejskiej,
3. Problem kierowniczego tajnego centrum.

Po dłuższej wymianie zdań i dyskusji przyjęto następujące podstawowe zasady pracy prometejskiej w chwili bieżącej w warunkach politycznych Turcji i Bliskiego Wschodu:

1) Nawzajem podtrzymywać narodowo terytorjalne dążenia Krymu, Płn. Kaukazu, Idel-Uralu, Turkiestanu, Polski. Polska aby mogła wykonać funkcję czynnika równowagi we wsch. i środkowej Europie oraz być wartościowym sojusznikiem Krymu, Kaukazu i t.d. winna być wielką Polską, odgrywającą właściwą rolę. Płn. Kaukaz zgodny z Krymem powinien posiąść północną granicę od Tamania do płn. granicy Dagestanu oraz opanować Morze Azowskie. Idel-Ural i Turkiestan winne odzyskać niezależność i odciąć Rosję od Uralu i Syberji, zadając tym Rosji zasadniczą klęskę. W przeciwnym razie – Rosja – mając za sobą Ural, Kuzbass oraz nieogarnione obszary Syberji pozostanie w istocie dawną potężną Rosją. W stosunku do Ukrainy postanowiono przyjąć zasadę niezależnego państwa Ukraińskiego, lecz w granicach dyktowanych interesem Polski, Krymu, Turcji i Kaukazu, a więc t.zw. Zachodniej Ukrainy, Kubania, Azowskiego Morza oraz pasa na płnc. od Perekopu.

2) Konstatując zainteresowania w pracy prometejskiej 3 głównych krajów prowadzących lub szykujących się do walki z Rosją: Polski, Finlandji i Turcji, postanowiono przyjąć zasadę podziału sfer zainteresowań wymienionych państw, co wybitnie powinno ułatwić inspiracyjno-polityczną pracę w Stambule.
a) Obszary na wschód od Finlandji (Karelja, Komi) uznać za sferę interesów i pracy typu prometejskiego Finlandji,
b) Obszary na wschód od Polski (Ukraina, Białoruś) uznać za sferę interesów Polski,
c) Obszary tiurskie Z.S.R.R. oraz Kaukaz za sferę interesów Turcji.

3) Nadać pracy prometejskiej w Turcji barwę tiurkską, bowiem żadna inna koncepcja prom. pracy w Turcji nie znajdzie uznania i pomocy.

4) Celem wciągnięcia Gruzinów (i Ormian) przyjąć ideę kaukazkiej konfederacji, jako niezależnego bloku, w stosunku do którego głos Turcji winien zająć właściwe mu miejsce.

W sprawie kierowniczego centrum, postanowiono biorąc za punkt wyjścia konsyderację natury praktycznej oraz dotychczasowe doświadczenie w pracy prometejskiej stworzyć kierownicze centrum w składzie 1. Dżafer Sejdamet, 2. Ajas Ischaky, 3. Said Szamyl, 4. W. Bączkowski. Postanowiono zaprosić do pracy i udziału w centrum p. Mir-Jakuba62 w Paryżu oraz Achmetżana Okaja lub Osmana Chodżę63. Centrum nie wypowiedziało się negatywnie o osobie p. Ressul-Zade64. Jednogłośnie wypowiedziano się [za zaproszeniem/ przeciw zaproszeniu – ?; sens zdania niejasny] p. Czokaj-Ogly65, Mustafy Wekilli66 oraz Wassan-Gireja Dżabagi67. Centrum ma być organem ściśle tajnym na zewnątrz. Praca centrum ma odbyw[ać; brak fragmentu słowa] się w warunkach zgody i pełnego wzajemnego zaufania.

Postanowiono szukać materjalnej pomocy dla pracy prom. powyższego ty[pu; brak fragmentu słowa] u Turcji i nie przyjmować materjalnej pomocy u jakiegokolwiek innego [brak fragmentu słowa; pań]stwa. Prosić Rząd Polski o podtrzymanie dyplomatyczne prac centrum. Postanowiono polecić panu Saidowi Szamylowi przeprowadzić powyższe [brakujące słowo] prom. prac na Bliskim Wschodzie u władz Polskich w Paryżu i Angers. W stosunku do prom. pracy na Zachodzie wysunąć zasadę równości na[rodowych; brak fragmentu słowa] przedstawicielstw.

W związku z wyjazdem (obok p. Szamyla do Paryża) p. A. Ischaky do Finl[andii; brak fragmentu słowa] i W. Bączkowskiego do Rumunji, polecić Dż. Sejdametowi kierownictwo p[rom. centrum ?; brak fragmentu tekstu] oraz reprezentację go przed Rządem Turcji.

Istambul 12.II. 1940

AIPMS, Kolekcja Rogera Raczyńskiego, Kol. 482/19. Kopia, maszynopis.

Dokument nr 3. Memoriał [Włodzimierza Bączkowskiego] Zagadnienie narodowościowe ZSSR jako czynnik polskiej (oraz sojuszników) polityki wobec Sowietów, bd [nie później niż koniec marca 1940 r.].

Zagadnienie narodowościowe ZSSR jako czynnik polskiej
(oraz sojuszników) polityki wobec Sowietów68

Uwagi wstępne.

Nie ulega wątpliwości, że praca nad odbudową Polski w okresie ponoszenia klęski przez Niemcy nie będzie się odbywała pod auspicjami najlepszych życzeń ze strony ZSSR (lub ew. białej Rosji). ZSSR będzie nieuniknienie dążyć do zainstalowania na terytorium Polski stanu rzeczy – dogodnego dla siebie a mniej lub więcej kurczącego suwerenność Polski. To mniej lub więcej może być bardzo dalekoidącym w jedną lub drugą stronę, zawsze jednak będzie zmierzało w swej perspektywie w jednym kierunku: poddania Polski i narodu polskiego pod zwierzchnictwo narodu rosyjskiego lub czerwonej Moskwy. Stara rosyjska teza słowiańskich strumyków, zlewających się w jednym słowiańskim morzu (Puszkin), bądź teza wyzwolenia proletarjatu polskiego od władzy polskich kapitalistów, bądź nawet niemieckich okupantów, będzie miała jedno na celu: [stworzenie] szyldu usprawiedliwiającego żywiołową ekspansję moskiewską.x
———————————————-
x Najlepszym wyrazem żywiołowego charakteru terytorjalnej ekspansji Moskwy posłużyć może tablica rozwoju obszaru Rosji w przeszłości:
w r. 1425  powierzchnia Moskwy stanowiła     400.000      wiorst kwadr.
‘’    1613            ‘’                   ‘’              ‘’             8.580.000          ‘’           ‘’
‘’    1725            ‘’                   ‘’              ‘’            15.510.000          ‘’           ‘’
‘’    1825           ‘’                   ‘’              ‘’            20.185.000          ‘’           ‘’
‘’    1888           ‘’                   ‘’             ‘’            22.000.000          ‘’           ‘’
‘’    1914            ‘’                  ‘’              ‘’            23.000.000          ‘’           ‘’
‘’    1932           ‘’               ZSSR         ‘’             24.500.000          ‘’           ‘’
(przez przyłączenie de facto Tannu Tuwy, Zewn. Mongolji i Sink-Kiangu czyli chińskiego Turkiestanu)
‘’    1940           ‘’                  ‘’               ‘’             24.800.000         ‘’            ‘’

Rosyjscy historycy kultury jak n.p. P.N. Milukow69, Iwanow Ws.70 i inni dochodzą do stwierdzenia, że w odniesieniu do Rosji… „zawojewania wsiegda (dla nas) byli ekwiwalentom gosudarstwiennoj siły”. Rozumie to część opinji Zachodu również w stosunku do ZSSR. „Times” z dn. 20.II. b.r. pisze: „Sov. Union is in princip[l]e ag[g]ressive”.

______________________________________________________________

Najniebezpieczniejszym złudzeniem byłoby licze nie na braterskie, słowiańskie zamiary Rosji czy Sowietów. Poddałyby one Polskę, wyzwalającą się spod przemocy Niemiec, pod nową przemoc – sowiecką lub rosyjską, ukrytą ew. za parawanem rodzaju statutu kowieńskiego Litwy, podporządkowanej ZSSR. Okupowane przez Sowiety około 55% terytorium Polski, gwałtownie sowietyzowane, służy świadectwem, że ZSSR nie myśli w najmniejszym stopniu o potraktowaniu zajętej połaci polskiej jako depozytu, m.i[n]. odpychającego na pewien czas niebezpieczeństwo niemieckie od linji Zbrucza. Gospodarcze zbliżenie sow.-niemieckie, oparte o tradycję współpracy niemiecko-rosyjskiej w XIX stul. oraz na poczuciu wspólnych bieżących interesów obu państw, jako również na wspólnym doświadczeniu wzajemnej walki w 1914 r., świadczą, że walka z Niemcami będzie w mniejszym lub większym stopniu zawierała w sobie elementy podobne do utopijnych tez zbliżenia lub braterstwa polsko-niemieckiego. Pomiędzy Polską a Sowietami w chwili odbudowy państwowości polskiej będzie musiała stoczyć się bądź krwawa i decydująca walka bądź w wypadku osłabienia Rosji Sow. z tego czy innego powodu zachodzącego, przynajmniej ostra rywalizacji i szereg dyplomatycznych bądź wojskowo-nieregularnych starć. Należy więc być gotowym w granicach naszych możliwości do walki z Sow. Rosją wprost, bądź przy decydującej pomocy sojuszników, uniemożliwić ZRSS [sic] interwencję w sprawy odzyskującego swe terytorjum Państwa Polskiego.

Rozważając skromne możliwości Rządu Polskiego w obecnej tragicznej sytuacji należałoby zredukować naszą pracę do akcji inspiracyjnej wobec sojuszników, jednocześnie jednak należy zwrócić uwagę na zagadnienia narodowościowe ZRSS [sic] jako dające największe gwarancje tanim kosztem oddziaływania na sprawy rosyjskie w pożądanym kierunku. Zagadnienia narodowościowe ZRSS [sic] leżą bowiem w obrębie zagadnień spoistości Związku Sowieckiego, pozwalając wpływać na procesy rozkładowo-separatystyczne, a tym samym na swobodę ruchów ZRSS [sic] na zewnątrz.

Rola zagadnień narodowo-separatystycznych.

Zagadnienia narodowościowo-separatystyczne oraz t.zw. strategja haseł wolności, wygrywanych dla celów wojskowo-dywersyjnych, jest dobrze znana w przeszłości. Wszystkie wielkie wydarzenia w historji wojen odbywały się przy użyciu tych haseł. W słynnej Historji Sztuki Wojennej H. Delbrucka71 czytamy: „Wstępując do Italji, Hannibal ogłosił, że zjawił się nie dla podbojów ludów półwyspu lecz wyzwolenia ich z niewoli rzymskiej. Po każdej bitwie zwalniał on pobranych jeńców sojuszniczych bez wykupu, aby mogli oni powiadomić swe ojczyzny o celach i wspaniałości wodza Kartaginy”. Hannibal zdążając do wykorzystania separatyzmu szczepów iberyjskich wkraczał do Italji via półwysep iberyjski, nie zaś drogą morską. Skutki działania wolnościowych haseł Hannibala były znaczne i pozwoliły mu w ciągu 16 lat toczyć wojnę z Rzymem.

Śladami Hannibala szedł również Napoleon. Podobnie usiłował postąpić w 1919-20 r. J. Piłsudski w wyprawie kijowskiej. W czasie światowej wojny 1914-18 r. Niemcy dosyć skutecznie wygrywali ruchy irlandzkie przeciwko Anglji. Akcja F. Rintelena72 w USA odniosła w akcji dywersyjnej bardzo duże skutki. Podobnie było z angielską akcją antyturecką na Bliskim Wschodzie, gdzie poderwanie do wystąpień przeciwko Turcji szczepów arabskich dało, wbrew pesymistycznym przepowiedniom, rezultaty nadspodziewanie dodatnie. Przykłady powyższego typu mogą być mnożone bez liku. Niemniej w dzisiejszej wojnie ZRSS [sic] używało haseł wyzwoleńczo-narodowych wobec t.zw. Zach. Ukrainy i Białorusi. Większość taktycznych posunięć Kominternu osnuta jest również na hasłach wyzwoleńczo-narodowych. Na przykładzie Chin widocznem jest również jak te hasła skutecznie zwalczają potężną akcję Japonji, świadcząc dobitnie, iż tajemnica cudów wojennych polega na tym, że wolność posiada niezliczonych przyjaciół na tyłach nieprzyjacielskich.

Zagadnienia narodowościowe w ZRSS [sic].

Narodowo-separatystyczne zjawisko w ZRSS [sic] należy połączyć z poszczególnymi wyzwoleńczo-narodowymi lub ludowymi ruchami. Na czoło tych zjawisk wybija się sprawa Kaukazu i jego ludów: Azerbejdżanczyków, Gruzinów, Ormian i Górali Północnego Kaukazu. Ludy te w sumie stanowią około 10-11 miljonów, jednak waga ich i znaczenie w życiu politycznym Rosji dawnej i obecnej jest bardzo wielka i w pewnym sensie bezprzykładna. Nazwiska Stalina-Dżugaszwili, Ordżonikidze73, Mikojana74, Jenukidze75, Tewosiana76, Karachana77, Berja78 i wielu innych, świadczą o wpływie i roli Kaukazczyków w Rosji Sowieckiej, jak nazwiska Cereteli79, Czheidze80, Żordanji81 i inne o wpływie w Rosji carskiej. Wybitną wartość Kaukazu podnoszą jego wielkie bogactwa kopalniane oraz strategiczno-geograficzne usytuowanie się.

Mniej wartościowym jest Turkiestan, zamieszkały przez około 23 miljony ludności naogół jednolicie tiurskiej, mówiącej językiem należącym do grupy tureckiej, zbliżonym zupełnie do anatolijskiego. Wartość Turkiestanu polega na tym, że tam znajduje się drugi w ZSSR wielki kompleks źródeł ropy naftowej (Emba-neft, Fergana, w Turkmenistanie). Strategiczna sytuacja Turkiestanu polega na tym, że stanowi on wał ochronny, obcoplemienny wobec Rosji, na jej szlakach prowadzących do Indyj.

Znaczną wartość posiada z punktu widzenia dywersji teren Tatarów Kazańskich, oddzielający Kuzbass od Rosji. Tatarzy na tym terenie stanowią około 40-60% ludności kraju.

Zasadnicze jednak zagadnienie przedstawia sprawa ukraińska, z Donbassem, z jej największą w ZSSR produkcją zboża, buraka cukrowego i t.d.

Według Małej Sowieckiej Encyklopedji z 1930 r. Rosjanie stanowią w ZSSR około 53% ludności. Obcoplemienny element około 47%. Główne narodowości stanowią:
Ukraińcy…………………………..………31.195.000
Białorusini…………………………………..4.017.000
Ludy tiurkskie –
(Azerbejdżanczycy, Tatarzy i t.d.)….17.000.000
Gruzini…………………………….…………2.500.000
Ormianie…………………………………….2.000.000

Zabór przez ZSSR wschodnich kresów Polski oraz faktyczne opanowanie przez Rosję Tannu Tuwy, zewnętrznej Mongolji i Sink-Kiangu zwiększyło wybitnie odsetek „mniejszości” podsowieckich, podnosząc go do 55-60%, zaś jednocześnie zmniejszając odsetek Rosjan do 40-45%.

Historycznie problem separatyzmów w Rosji wymienionych narodowości nie jest równoległy ani jednakowy, lecz naogół poważny. Liczba powstań, zamieszek, akcji biernego oporu, braku zainteresowań do państwowości Rosyjskiej jako stworu politycznie obcego leżało u źródeł klęsk Rosyjskich 1914 r. jak i r. 1904. Obce, mniejszościowe elementy, mniej lub więcej zasymilowane bądź zachowujące swą narodowość i świadomość narodową odegrały również decydującą i rozkładową rolę w rewolucji 1917-18 r.

W latach 1918-20 Ukraina, Gruzja, Armenja i Azerbejdżan uzyskały swą pełną niezależność państwową, uznaną przez niektóre państwa Zachodu. Niepodległość tych państw została zgwałcona najazdem czerwonej Rosji na sposób dzisiejszego gwałtu zadanego Finlandji przez ZSSR. Przejściowo i w fazie zaczątkowej znajdującą się wolność odzyskał w tych latach Krym. Kubań, Kozacy Dońscy wykazali w tych latach silny prąd separatyzmu i tendencji wolno republikańskich, podobnie [do] Górali Północnego Kaukazu. Wychodząc z powyższego stanu rzeczy Leninowska polityka narodowościowa wysunęła tezę rozładowania narodowych separatyzmów w ZSSR przez wysunięcie zasady przetworzenia Rosji w państwo federacyjne z zarzuceniem samej nazwy „Rosja”. Według wydań sow. konstytucji poszczególne republiki Związkowe Związku Sowieckiego posiadają formalne prawo nawet wystąpienia ze Związku. Według art. 1/3 ostatniej edycji Konstytucji ZSSR z 1938 r. Zw. Sowiecki… „jest państwem związkowym, powstałym na zasadzie dobrowolnego zjednoczenia równoprawnych sowieckich, socjalistycznych republik:
Rosyjskiej Sow. Soc. Rep.
Ukraińskiej Sow. Soc. Republiki
Białoruskiej Sow. Soc. Republiki
Azerbejdżańskiej Sow. Soc. Republiki
Gruzińskiej Sow. Soc. Rep.
Ormiańskiej Sow. Soc. Rep.
Turkmeńskiej Sow. Soc. Rep.
Uzbeckiej Sow. Soc. Rep.
Tadżyckiej Sow. Soc. Rep.
Kazachskiej Sow. Soc. Rep.
Kirgiskiej Sow. Soc. Rep.

Pomimo jednak wybitnego zawoalowania swych centralistycznych celów Sow. Rosja spotkała się z dalszym rozwojem prądów odśrodkowych wśród zjednywanych leninowską polityką narodowościową narodów i ludów i musiała stoczyć długi szereg walk o jedność państwową i jednolitość dyspozycji w ZSSR. Istota dziejów ZSSR od r. 1920 do 1940 r. od strony zagadnień narodowościowych polega na walce centralizmu moskiewsko-rosyjskiego z odśrodkowymi tendencjami i prądami wśród szczepów, ludów i narodów ZSSR.

Zagadnienia narodowościowych ruchów w ZSSR a państwa europejskie
oraz Japonja

Anglja w okresie silnej akcji Kominternu w Indjach podniecała powstaniową i dywersyjną akcję w Turkiestanie. Zasada polityki zewnętrznej Anglji bazowana m.i[n]. na haśle b a l a n c e o f p o w e r s powstrzymywała Wielką Brytanję przed zasadniczym podejściem do sprawy podniecania ruchów odśrodkowych w ZSSR, gdyż to ułatwiłoby Japonji jej działania w Chinach i ewent. mogłoby pozwolićby jej na dużą swobodę ruchów w odniesieniu do Australji, Singaporu i t.d. Ostatnio jednak Anglja przychyla się do tezy rozczłonkowania się ZSSR według klucza narodowościowego, ewent. z uwzględnieniem momentu [wyraz nieczytelny] wielkorosyjskiej na Dalekim Wschodzie. Między innemi w kwartalniku angielskim „East Europe and Contemporary Russia” z wiosny 1939 r. poruszono sprawę powiększenia liczby czterech państw sadabackiego bloku82 przez przyłączenie doń wydartego Rosji Sowieckiej Kaukazu oraz Turkiestanu. W ten sposób miała być położona tama możliwościom ekspansji rosyjskiej w kierunku Indji oraz ewent. rozciągająca z drugiej strony Niemiec w kierunku Ukrainy i Kaukazu.

W bieżącej chwili władze brytyjskie z wielkim zainteresowaniem zajmują się sprawą Kaukazu od strony informacji oraz przygotowań dywersyjnych i powstańczych na tym terenie. Nie wypada z ich pola widzenia sprawa ukraińska oraz turkiestańska.

Francja zainteresowana jest w zagadnieniu narodowościowym ZSSR ze względu na ewent. sojuszu sowiecko-niemieckiego. Znaczną działalność rozwijają władze francuskie na Bliskim Wschodzie w kierunku uzyskiwania informacyj z Kaukazu i Rosji, posługując się reprezentantami tych narodowości.

Italja wykazuje duże zainteresowanie sprawą Ukrainy, Gruzji i Armenji. Powodem tych zainteresowań jest jednak w większym stopniu rywalizacja z Turcją, jeśli chodzi o Ormian i Gruzinów, zaś w odniesieniu do Ukrainy rywalizacja z wpływami Rosji Sowieckiej wśród Słowian bałkańskich.

Poważne, aczkolwiek maskowane, zainteresowanie Karelią wykazała Finlandja. Neutralizm państw skandynawskich szedł jednak w swej tendencji również w kierunku zainteresowania odepchnięciem Rosji od brzegów Morza Bałtyckiego.

Rumunja poważnie i świadomie zainteresowana [jest] sprawą niezależności Ukrainy sowieckiej, gdyż to dopiero mogłoby w poważnym stopniu zneutralizować Rosyjskie parcie w stronę ujścia Dunaju, Besarabii i Bukowiny. Rumuńska myśl polityczna liczy się bowiem z faktem, że mniejsze możliwości ekspanzywno zaborcze może w tym wypadku wykazać względnie mała Ukraina, niżeli Wielka Rosja, stojąca nad Dniestrem.

W Polsce zagadnienie separatyzmu ludów w Rosji, jako sprawa dywersji przyjęła barwę romantyczną i była realizowana pod hasłem „Za naszą i waszą wolność”. Stało się to źródłem zarówno siły jak i słabości tej akcji, gdyż z jednej strony skupiając wokoło Polski najbardziej ideowe elementy zpośród przedstawicieli ludów Rosji jednocześnie odbierało całej akcji charakter wyraźnej docelowości i codziennego realizmu. Prowadzona zbyt jawnie akcja ta w Polsce naraziła się również w skutek tego silnym zastrzykom rozkładu ze strony kontrdywersji sowieckiej.

Japonja w ostatnich 3-4 latach wykazywała duże zainteresowanie się sprawą ludów ZSSR. Powstałe przed 6 laty towarzystwo Sejdegan w Tokio wydało mapę ludów turańskich w Rosji sowieckiej w j.j. angielskim i japońskim. Towarzystwo to propagowało ideę wyzwolenia ludów azjatyckich ZSSR z niewoli ZSSR. Znaczne zainteresowanie wykazali Japończycy Ukraińcami na Dalekim Wschodzie ze względu na znaczny (do 35-40%) odsetek Ukraińców w armji Bluchera83 na Wschodzie oraz ze względu na 80% ludności ukraińskiej (przesiedleńczej) w okręgu władywostockim i primorskim. Wiosną i latem 1939 Ambasada Japonji w Warszawie proponowała czynnikom polskim podjęcie wspólnej akcji „prometejskiej” przyczem udział Japonji w tej akcji miał stanowić około 140.000 złotych miesięcznie.

Zakończenie

Należy podkreślić, że trudność stworzenia normalnego frontu walki z ZSSR poza Finlandją potykającą żywotne połacie Sowietów, prowadzi [do tego], że problem walki z ZSSR musi się siłą rzeczy skupić przedewszystkiem na metodach nieregularnej walki, na taktyce dywersji, podniecania powstań, na wykorzystywaniu ideowej i praktycznej klęski komunizmu oraz przedewszystkiem na separatystycznych ruchach narodowości nie rosyjskich.

Dodać należy, że niepowodzenia wszelkich interwencji w sprawy rosyjskie (Żółkiewski, Napoleon, Piłsudski, interwencyjne armje w latach 1918-20) są wynikiem niezastosowania wobec Rosji myśli oparcia się w walce na odśrodkowych tendencjach i walkach od wewnątrz rozsadzających Rosję. Podkreśla to między innemi Swieczin84 w swej kapitalnej Ewolucji wojennawo iskustwa, analizując źródła klęski Napoleona. Według zaś Karola Clausewitza85, dobrego znawcy Rosji, „Taki kraj (jak Rosja) może być zwyciężony tylko jedynie na skutek jego słabości własnych oraz na skutek działania niepokojów wewnętrznych”.

Przygotowując się do nieuniknionej rozgrywki tego czy innego rodzaju z Rosją Sowiecką należy więc przygotować aparaturę, mogącą wywołać te niepokoje wewnętrzne, które z olbrzyma rosyjskiego uczynią chwiejnego kolosa na glinianych nogach, niezdolnego do poczynienia jakichkolwiek szkód odzyskującej swój terytorjalny stan posiadania Polsce. W realizacji powyższego celu należy utrzymać bliższy kontakt i stan współpracy [z] ośrodkami separatystycznych ruchów ZSSR. W ten sposób można będzie posiąść aparat wpływający na zagadnienia spoistości ZSSR, uzyskać dobre narzędzia informacji o ZSSR oraz wpływać na politykę rosyjską sojuszników, niewiedzących jak do zagadnienia walki z Rosją podejść.

Uwagi organizacyjne.

Należałoby stworzyć ośrodki akcji poszczególnych narodowości ZSSR o typie politycznym oraz informacyjno-dywersyjnym pod następującymi nazwami:
1. Komitet Niezależności Kaukazu, jednoczący Azerbejdżanczyków, Gruzinów oraz Górali Północnego Kaukazu. Ormian narazie wprowadzać nie należy, ze względu na znaczną dozę sympatyj prorosyjskich i silny kompleks turkofobji
2. Komitet Ukraiński
3. Komitet Turkiestański (z sekcją Tatarów Kazańskich)

Komitet Ukraiński winien być pomyślany jako placówka niezależna od jakichkolwiek ukr. ośrodków dyspozycji, współpracująca z Polską i jej sojusznikami. Jest to ważne ze względu na trudność należytego porozumienia się z petlurowcami w Paryżu.

Siedziby Komitetów: Kaukaskiego – Stambuł lub Bagdad
Ukraińskiego – Bukareszt lub Stambuł
Turkiestańskiego – Teheran, Stambuł lub Bagdad

Praca wszystkich Komitetów winna być podzielona na dwa zasadnicze działy: informacyjno-dywersyjny oraz dział polityczno-propagandowy i werbunkowy. Działy powinny być całkowicie odseparowane i ewent. znajdować się w różnych miejscowościach.

Budżet

Wydatki na cele informacyjno-dywersyjne winni w zasadzie pokryć sojusznicy ze względu na konkretne zainteresowania ich w tego rodzaju pracy na terenie ZSSR. Wydatki od strony polityczno-ideowej. Wydatki od strony polityczno-ideowej, m.i[n]. wymagające rozwiązania sprawy wzięcia na siebie odpowiedzialności politycznej nazewnątrz, winna wziąść strona polska. Całokształt kierownictwa w dużej mierze, zwłaszcza nazewnątrz, znaleźć się winien w rękach polskich, gdyż a) rozwiązuje to sprawę taniości prowadzenia pracy oraz nada całej pracy wybitnie ideowy charakter. Ponadto usunie problem współpracy wyzwalających się spod przemocy imperjalizmu sowieckiego ludów ZSSR z przedstawicielami imperjalistycznych potęg zachodnich. Pozostaje więc w związku z powyższym omówić oddzielnie budżet polityczny i dywersyjno-informacyjny:

Budżet polityczny

1. Komitet Niezależności Kaukazu:
a) wydawanie dwutygodnikowego Biuletynu, 16 stron
w j. tureckim, rosyjskim, francuskim, 2.000 egz. ……………… 100 dol. USA
b) utrzymanie 6 ludzi działaczy i t.p. …………………………….. 120      ‘’       ‘’
c) podróże ………………………………………………………………….. 100     ‘’       ‘’
2. Komitet Ukraiński:
a) wydawanie dwutygodn. Biuletynu, 16 stron,
w j. ukr. i fran. 4.000 egz. …………………………………………….. 150    ‘’       ‘’
b) utrzymanie 6 ludzi działaczy i przedstawicieli …………….. 120    ‘’       ‘’
c) podróże …………………………………………………………………… 100    ‘’       ‘’
3. Komitet Turkiestański:
a) wydawanie dwutyg. Biuletynu w j. tureckim i
fran., 3000 egz. …………………………………………………………….. 120    ‘’      ‘’
b) utrzymanie 5 ludzi …………………………………………………… 100      ‘’      ‘’
c) podróże ………………………………………………………..…………. 100     ‘’      ‘’
Razem 1010     ‘’      ‘’

Budżet informacyjny

1. Ośrodek Azerbejdżański:
a) kierownik plus podróże ……………………………………………. 100 dol. USA
b) 2 placówki, w Turcji i Iranie …………………………………….. 50     ‘’       ‘’
c) akcja, wyposażenie w got. t.p. instruowanie ……………….. 400  ‘’       ‘’
2. Ośrodek Gruziński:
a) b) c) jak wyżej razem ……………………………………………….. 500  ‘’       ‘’
3. Ośrodek Płn. Kaukazu: wskutek słabego
wyposażenia w kadry, pracuje wykorzystu[jąc]
Azerb. i Gruzinów
Akcja ………………………………………………………………………… 250   ‘’        ‘’
4. Komitet Ukraiński:
a) kierownik i podróże ………………………………………………… 100   ‘’       ‘’
b) placówki w Czerniowcach oraz
Kiszyniowie, wraz z Akermanem, 2 osoby ……………………. 50      ‘’       ‘’
c) Akcja ……………………………………………………………………… 400 dol. USA
5. Komitet Turkiestański:
a) kierownik i podróże ………………………………………………….. 150  ‘’      ‘’
b) placówki w Kabulu, Teheranie i Stambule ………………….. 75     ‘’      ‘’
c) Akcja …………………………………………………………..…………. 400   ‘’      ‘’
Razem 2.425   ‘’      ‘’

Materjał dywersyjny oraz akcja dywersyjna in strictu senso nie jest brana pod rozwagę w tym kosztorysie. Powyżej omawiana akcja dotyczy strony informacyjnej oraz organizacyjnej kadrów.

Ponadto cała akcja powinna posiadać w swym gronie trzech łączników oraz przedstawicieli polskich: jednego na terenie rumuńsko-ukraińskim oraz dwóch na terenie Bliskiego Wschodu. W tym jeden na sferę wpływów angielskich, drugi na sferę wpływów francuskich. Ośrodkami dyspozycyjnymi dla nich byliby [sic] Ankara (Ambasada i attaché) oraz Bukareszt86.

AIPMS, Ambasada Londyn, A.12.268/1, k. 2-7. Oryginał, maszynopis.

1 Artykuł jest efektem kwerendy archiwalnej przeprowadzonej w Londynie dzięki wsparciu Fundacji z Brzezia Lanckorońskich.

2 J. Cisek, Włodzimierz Bączkowski, „Eurazja” 1997, nr 1, s. 90-91. Zob. też: idem, Tylko razem. Włodzimierz Bączkowski i „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, „Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej” 2008, nr 5-6 (88-89), s. 76-83.

3 J. Kloczkowski, P. Kowal, O Włodzimierzu Bączkowskim, w: W. Bączkowski, O wschodnich problemach Polski. Wybór pism, wyboru dokonali i wstępem opatrzyli J. Kloczkowski i P. Kowal, Kraków 2000, s. 7-28.

4 P. Libera, Ewolucja ruchu prometejskiego w okresie międzywojennym, w: Ruch prometejski i walka o przebudowę Europy Wschodniej (1918-1940), red. M. Kornat, Warszawa 2012, s. 219-244; II Rzeczpospolita wobec ruchu prometejskiego, redakcja naukowa, wstęp, wybór i opracowanie P. Libera, „Wojskowe Teki Archiwalne”, t. 4, Warszawa 2013.

5 I.P. Maj, Działalność Instytutu Wschodniego w Warszawie 1926-1939, Warszawa 2007.

6 В. Комар, Концепція прометеїзму в політиці Польщі (1921-1939 р.), Івано-Франківськ 2011.

7 Poza wymienionymi wyżej zasadniczymi monografiami warto przywołać w tym miejscu jeszcze kilka prac drobniejszych, odnoszących się do przedwojennej działalności Bączkowskiego: J. Kloczkowski, Jak rozwiązać spor polsko-ukraiński? Publicystyka Włodzimierza Bączkowskiego z lat trzydziestych, w: Narody i historia, red. A. Rzegocki, Krakow 2000, s. 207-238; В. Комар, Роль В. Бончковського в нормалізації польсько-українських відносин у Галичині 1935 р., „Проблеми Слов’янознавства”, 2009. вип. 58, с. 90–97; H. Kuromiya, P. Libera, Notatka Włodzimierza Bączkowskiego na temat współpracy polsko-japońskiej wobec ruchu prometejskiego (1938), „Zeszyty Historyczne” 2009, nr 169, s. 114-135; P. Libera, „Biuletyn Polsko-Ukraiński” (1932-1938) – pismo ruchu prometejskiego, „Київські полоністичні студії” 2011, т. 18, с. 33-41; F. Jussis-Gończyński, Biuletyn Polsko-Ukraiński (1932–1938) – prometejski projekt Oddziału II Sztabu Głównego Wojska Polskiego, w: Na z góry upatrzonych pozycjach, red. B. Międzybrodzki, M. Gajda, K. Fudalej, M. Przeperski, Warszawa 2011.

8 T. Dubicki, Konspiracja polska w Rumunii 1939-1945, t. 1, 1939-1940, Warszawa 2002.

9 J. Kloczkowski, P. Kowal, O Włodzimierzu Bączkowskim…, s. 19.

10 Zob. wykaz oficerów i współpracowników E 2 rozlokowanych we wrześniu 1939 r. w Vatra Dornei, w: Zbiór dokumentów ppłk. Edmunda Charaszkiewicza, opr., wstęp i przypisy A. Grzywacz, M. Kwiecień, G. Mazur, Kraków 2000, dok. 13, s. 174-175.

11 O jego działalności w latach 1939-1941 szerzej piszę w tekście: W kręgu spraw ukraińskich i prometejskich. Jerzy Giedroyc w Rumunii 1939-1941, który ukaże się w najbliższym czasie nakładem Instytutu Pamięci Narodowej w tomie Giedroyc a Ukraina.

12 Obszernie o tych projektach aliantów: P.R. Robson, Brytyjskie plany ataku na ZSRR 1939- 1941, przeł. J. Złotnicki, Warszawa 2007.

13 Ładoś był kolegą szkolnym Sołowija. Notatka Ładosia w sprawach ukraińskich dla Komitetu Ministrów dla Spraw Kraju, Angers, 2 II 1940, w: Polskie Dokumenty Dyplomatyczne 1940, red. M. Hułas, Warszawa 2010 [dalej: PDD 1940], dok. 59, s. 102.

14 T. Dubicki, Konspiracja polska w Rumunii…, t. 1, s. 348.

15 Zob. wykaz oficerów i współpracowników E 2 rozlokowanych we wrześniu 1939 r. w Vatra Dornei, w: Zbiór dokumentów ppłk. Edmunda Charaszkiewicza…, dok. 13, s. 174.

16 Pełnił następnie funkcję oficera łącznikowego przy polskim Naczelnym Dowództwie we Francji. W okresie późniejszym współorganizował, a od 1943 r., już w randze generała, kierował „tajną armią Churchilla” – SOE (Secret Operations Executive).

17 Raport Charaszkiewicza w sprawie współpracy E 2 z brytyjskim wywiadem wojskowym, Paryż, 16 XI 1940, w: Zbiór dokumentów ppłk. Edmunda Charaszkiewicza…, dok. 6, s. 134.

18 Baliński do Gralińskiego, Londyn, 7 XI 1939, Archiwum Instytutu Polskiego i Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie [dalej: AIPMS], Ambasada RP w Londynie [dalej: Ambasada Londyn], A.12.851B/5E, k. 119 (pełen tekst dokumentu publikuję w aneksie).

19 Sołowij do Gralińskiego, Londyn, 29 X 1939, ibidem, k. 121-123.

20 Baliński do Gralińskiego, Londyn, 7 XI 1939, ibidem, k. 119.

21 Sołowij do Gralińskiego, Londyn, 23 XI 1939, Archiwum Akt Nowych w Warszawie [dalej: AAN], Mikrofilmy z Archiwum Instytutu Hoovera [dalej: AIH], Ministerstwo Spraw Zagranicznych [dalej: MSZ], box 607, folder 8.

22 Na pewno dotarł tam jeszcze pod koniec listopada. Zob. wzmiankę o pobycie Bączkowskiego w Paryżu w raporcie mjr. Charaszkiewicza: Zbiór dokumentów ppłk. Edmunda Charaszkiewicza…, dok. 9, s. 146. Warto dodać, iż na sprowadzeniu redaktora do Francji bardzo zależało samemu Sołowijowi. W liście do Gralińskiego z 23 XI 1940 pisał: „Pozwalam sobie dodać, że wskazanem byłoby aby równocześnie [ze mną] przyjechał do Francji p. Bączkowski, któremu Ambasada [RP w Londynie] musiałaby wyjazd formalnie i materjalnie także umożliwić”. AAN, AIH, MSZ, box 607, folder 8.

23 O działalności paryskiego Komitetu szerzej: R. Torzecki, Polacy i Ukraińcy. Sprawa ukraińska w czasie II wojny światowej na terenie II Rzeczypospolitej, Warszawa 1993, s. 98; Cz. Partacz, K. Łada, Polska wobec ukraińskich dążeń niepodległościowych w czasie II wojny światowej, Toruń 2004, s. 19-41, 53-55; М.А. Лівицький, ДЦ УНР в екзилі між 1920 і 1940 роками, Мюнхен–Філядельфія 1984, с. 64-65.

24 Notatka dla premiera Sikorskiego w sprawach ukraińskich, Angers, 20 II 1940, w: PDD 1940, dok. 91, s. 155. Po powrocie z Włoch Sołowij wysłany został w styczniu 1940 r. do Rumunii, jego działalność tam nie była jednak do końca zgodna z polskimi oczekiwaniami. T. Dubicki, Konspiracja polska w Rumunii…, t. I, s. 348-349.

25 Tadeusz Dubicki wspomina – nie podając, niestety, żadnych dat – iż Bączkowskiego w czasie jego pobytu w Rumunii delegowano „m.in. do Rzymu, gdzie znajdowała się jedna z najważniejszych central narodowego ruchu ukraińskiego”. Ibidem, s. 342.

26 Było to drugie małżeństwo Bączkowskiego. J. Kloczkowski, P. Kowal, O Włodzimierzu Bączkowskim…, s. 19.

27 Raport ambasadora Raczyńskiego dla premiera Sikorskiego, Bukareszt, 13 I 1940, w: PDD 1940, dok. 14, s. 20-26. Na temat bukareszteńskiej konferencji i wcześniejszych rozmów polskoukraińskich w Rumunii obszernie piszę w tekście W kręgu spraw ukraińskich i prometejskich…. Zob. też: T. Dubicki, Konspiracja polska w Rumunii…, t. 1, s. 342-347.

28 Ze względów taktycznych zdecydowano jednak, że na czele pisma – aby nie nadawać mu charakteru „polskiej agitacji” – powinien stanąć Ukrainiec. Raczyński do ministra spraw zagranicznych Augusta Zaleskiego, Bukareszt, 24 I 1940, AIPMS, Kolekcja Rogera Raczyńskiego, Kol. 482/12.

29 T. Dubicki, Konspiracja polska w Rumunii…, t. 1, s. 350.

30 O kontaktach polskiej ambasady w Bukareszcie z Doncowem i o planach wykorzystania jego osoby szerzej piszę w artykule W kręgu spraw ukraińskich i prometejskich…

31 Raczyński do MSZ, Bukareszt, 14 V 1940, AIPMS, Ministerstwo Informacji i Dokumentacji [dalej: MID], A.10.3/9.

32 W kręgu spraw ukraińskich i prometejskich

33 Niepodpisany raport z rozmów z Sewriukiem w dniach 1, 2, 5 i 6 VI 1940, AIPMS, MID, A.10.3/9.

34 T. Dubicki, Konspiracja polska w Rumunii…, t. 1, s. 357-359.

35Vetulani do MSZ, Bagdad, 25 I 1940, w: PDD 1940, dok. 37, s. 60-63.

36 Protokół z narady u Sejdameta, Stambuł, 12 II 1940, AIPMS, Kolekcja Rogera Raczyńskiego, Kol. 482/19 (pełen tekst dokumentu publikuję w aneksie).

37 Gruzinów oraz Ormian, którzy mieli wkrótce do Paktu Konfederacji przystąpić. Instrukcja wiceministra Gralińskiego w sprawie kaukaskiej, Angers, 4 IV 1940, w: PDD 1940, dok. 170, s. 286-290.

38 Raczyński do Zaleskiego, telegram szyfrowy nr 84 z 19 II 1940, AAN, AIH, MSZ, box 215, folder 15.

39 Raczyński do MSZ, telegram szyfrowy nr 122 z 14 III 1940, AAN, AIH, MSZ, box 216, folder 1.

40 Na liście Raczyńskiego w punkcie tym znalazło się dodatkowe enigmatyczne sformułowanie: „Wręczenie listu osobiste oraz zażądanie odpowiedzi”.

41 Sprawy w Paryżu i Londynie, niepodpisana i niedatowana notatka na kartce ze znakiem wodnym „Romania Bank-Post”, AIPMS, Ambasada Londyn, A.12.268/1, k. 47.

42 Notice concernant les problemes sovietique et ukrainien, 29 II 1940, ibidem, k. 24-39.

43 Ibidem, k. 13-21. Dokument ten opublikował w rosyjskim przekładzie Giorgi Mamulia (Georges Mamoulia), błędnie informując, iż chodzi o notatkę sporządzoną przez „misję dyplomatyczną Francji przy polskim rządzie emigracyjnym”. Г. Мамулиа, Кавказская Конфедерация в официальных декларациях, тайной переписке и секретных документах движения ≪Прометей≫ (сборник документов), Москва 2012, док. 52, с. 205-209.

44 Przyjęcie hipotezy, iż autorem obu memoriałów był rzeczywiście Włodzimierz Bączkowski, może być podstawą do dalszych spekulacji na temat działań, w jakie zaangażowany był w pierwszej połowie 1940 r. były redaktor „Wschodu”. Bardzo podobne w formie, niepodpisane, lecz z całą pewnością powstałe również w Bukareszcie, memoranda znaleźć możemy w kilku zespołach aktowych. Dotyczą one różnorodnych zagadnień, wszystkie przygotowane zostały jednak wyraźnie z myślą o odbiorcach brytyjskich, ewentualnie francuskich. Warto przywołać w tym miejscu dokument zatytułowany: Les tendances, sur lesquelles doit s’appuyer la propagande pour troubler les relations de l’U.R.S.S. avec l’Allemagne. AIPMS, Kolekcja Rogera Raczyńskiego, Kol. 482/12. Przedstawia on założenia akcji, korespondującej z inicjatywą ppłk. Tadeusza Zakrzewskiego, polskiego attache wojskowego w Bukareszcie. Chodziło o prowadzoną rożnymi metodami dywersję propagandową, mającą doprowadzić do rozdźwięków pomiędzy III Rzeszą a Związkiem Sowieckim. Zob. T. Dubicki, Konspiracja polska w Rumunii…, t. 1, s. 41-46. Bardzo podobny charakter mają też dwa memoriały, dotyczące odpowiednio: aktualnej sytuacji ZSRR i polityki sowieckiej na okupowanych ziemiach II RP (Affaires sovietiques (quelques remarques)) oraz rozmów polsko-ukraińskich w styczniu 1940 r. (Notice (Echanges de vue polono-ukrainiens), 16 I 1940). Dokumenty te ambasada RP w Bukareszcie przekazała miejscowemu posłowi Wielkiej Brytanii. Trafi ły one następnie do Departamentu Północnego Foreign Office, wzbudzając tam spore zainteresowanie. Zob. raport posła brytyjskiego w Bukareszcie Reginalda Hoare’a do lorda Halifaxa z 19 I 1940 wraz z załącznikami, The National Archives (Kew), Foreign Office, FO 371/24473, p. 41-51.

45 W nr 3 tego periodyku. Przedruk w: W. Bączkowski, O wschodnich problemach Polski…, s. 137-156.

46 Memoriał Zagadnienie narodowościowe ZSSR jako czynnik polskiej (oraz sojuszników) polityki wobec Sowietów, bd [nie później niż koniec marca 1940 r.], AIPMS, Ambasada Londyn, A.12.268/1, k. 2-7 (pełen tekst dokumentu publikuję w aneksie).

47 Gen. Sikorski do ppłk. Zakrzewskiego, 22 VI 1940, w: Depesze wojenne Attachatu Wojskowego przy Ambasadzie RP w Bukareszcie 1939-1940, opr. T. Dubicki, A. Suchcitz, Zeszyty Tarnogórskie nr 60, Materiały i źródła, Tarnowskie Góry 2006, dok. 997, s. 222.

48 Zob. tezy uchwalone na posiedzeniu Rady Ministrów w dniach 26 i 28 sierpnia 1940 r. Protokoły posiedzeń Rady Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej, t. II, Czerwiec 1940-czerwiec 1941, red. nacz. M. Zgórniak, opr. W. Rojek, wsp. A. Suchcitz, Krakow 1995, dok. 43, s. 102-104. Szerzej o tej sprawie i o ważnej dyskusji na posiedzeniu Komitetu Politycznego Ministrów w dniu 30 lipca 1940 r. piszę w artykule: W kręgu spraw ukraińskich i prometejskich…

49 Ppłk. Zakrzewski do Bączkowskiego (przez mjr. Mariana Zimnala), 9 X 1940, w: Depesze wojenne Attachatu Wojskowego…, dok. 1499, s. 349.

50 Doszło do tego 22 października 1940 r. O okolicznościach likwidacji Ekspozytury „R”: T. Dubicki, Konspiracja polska w Rumunii…, t. 1, s. 120-126.

51 J. Kloczkowski, P. Kowal, O Włodzimierzu Bączkowskim…, s. 19. Według Kloczkowskiego i Kowala Bączkowski przybył do Stambułu dopiero w 1941 r. Podobnego zdania jest Tadeusz Dubicki, który pisze, iż były redaktor „Wschodu”: „Pracował na tym kierunku [ukraińskim] w Rumunii przynajmniej do połowy 1941 r.”. T. Dubicki, Konspiracja polska w Rumunii…, t. 1, s. 342. Bączkowski musiał znaleźć się jednak na terenie Turcji znacznie wcześniej. Świadczą o tym wzmianki w korespondencji Jerzego Giedroycia (po ewakuacji ambasady przebywał on jeszcze przez kilka miesięcy w Bukareszcie) z Rogerem Raczyńskim. A. St. Kowalczyk, Od Bukaresztu do Laffitow. Jerzego Giedroycia rzeczpospolita epistolarna, Sejny 2006, s. 45-103 (zob. zwłaszcza list Giedroycia z 7 I 1941, w którym wspomina on o przesyłce otrzymanej od Bączkowskiego z Turcji i o wymuszonym wyjeździe tego ostatniego ze Stambułu).

52 Antoni Baliński (1906-1990) – polski dyplomata; pod koniec lat trzydziestych i w okresie II wojny światowej sekretarz Ambasady RP w Londynie; po 1945 pozostał na emigracji.

53 Zygmunt Graliński (1897-1940) – polski prawnik i dyplomata, związany z ruchem ludowym; występował jako obrońca w procesach politycznych lodowców, m.in. w procesie brzeskim. Jesienią 1939 objął tekę wiceministra spraw zagranicznych w rządzie gen. Sikorskiego. Po upadku Francji mianowany pełnomocnikiem rządu RP w Kanadzie, zginął w drodze do Ottawy, w katastrofie statku pasażerskiego ≪City of Benares≫, storpedowanego przez Niemców.

54 Data wpisana ręcznie. W lewym górnym rogu odręczny dopisek: „Do Min. Gralińskiego”.

55 Wołodymyr Sołowij, w spolonizowanej formie: Włodzimierz Sołowiej (1891-1058) – ukraiński działacz polityczny; w okresie międzywojennym związany z UNDO; w czasie II wojny światowej przebywał w Paryżu, a następnie w Londynie, współpracował z polskimi władzami na uchodźstwie. Po wojnie na emigracji w Kanadzie. Szersze informacje o Sołowiju – w tekście artykułu.

56 Wołodymyr Kysiliwski, w spolonizowanej formie: Włodzimierz Kisielewski (1896-1976) – ukraiński działacz społeczny, historyk i publicysta, syn Ołeny Kysiliwskiej, senatorki II RP z ramienia UNDO. W czasie wojny polsko-ukraińskiej 1918-1919 oficer Ukraińskiej Armii Galicyjskiej, następnie na emigracji – w latach dwudziestych w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych, później w Wielkiej Brytanii. W latach trzydziestych (do maja 1940) kierował Ukraińskim Biurem Prasowym, założonym w Londynie przez Jakowa Makohona. Następnie wyjechał ponownie za Ocean, był współpracownikiem rożnych agend rządu kanadyjskiego i wykładowcą Uniwersytetu w Ottawie.

57 Stanisław Zabiełło (1902-1970) – polski dyplomata; w latach trzydziestych sekretarz Poselstwa (później Ambasady) RP w Moskwie, następnie szef Referatu Sowieckiego w Wydziale Wschodnim MSZ, jesienią 1939 r. przedostał się na Zachód, kontynuował pracę w centrali Ministerstwa w Angers. Po upadku Francji został – jako generalny Dyrektor Biur Polskich – nieoficjalnym przedstawicielem władz RP przy rządzie Vichy. W latach 1944-1945 więzień niemieckich obozów koncentracyjnych. Po wojnie wrócił do kraju, publikował wspomnienia i prace poświęcone historii dyplomacji.

58 Dopisek odręczny.

59 Dżafer Sejdamet, od 1934 Dżafer Sejdamet Kirimer (1889-1960) – przywódca Tatarów Krymskich, wyśmienity mówca i pisarz polityczny; w styczniu 1918 przez krotki czas szef rządu, a od grudnia 1917 do listopada 1918 minister spraw zagranicznych Republiki Krymskiej. Na emigracji przebywał początkowo w Turcji, później w Szwajcarii, w 1922 osiadł już na stałe w Stambule. W 1920 wysunął koncepcję objęcia przez Polskę mandatu nad Krymem, spotkał się osobiście z Józefem Piłsudskim. W latach dwudziestych i trzydziestych pozostawał jedną z najważniejszych postaci ruchu prometejskiego.

60 Muhammed Ayas Ischaki (1878-1954) – literat, publicysta i polityk, przywódca Tatarów Kazańskich; 1917-1918 minister spraw wewnętrznych w rządzie niepodległego Idel-Uralu; później na emigracji. W latach 1928-1939 wydawał w Berlinie miesięcznik „Milli Yol”. Blisko współpracował z ruchem prometejskim; 1934-1938 odbył szereg podroży na Daleki Wschód, na Półwysep Arabski i do Finlandii; został w tym czasie wybrany przewodniczącym Tatarskiego Zgromadzenia Narodowego na Wychodźstwie. Podczas II wojny światowej podjął współpracę z Niemcami, w 1942 wszedł w skład tzw. Komitetu Tatarskiego. Zmarł na emigracji w Turcji.

61 Muhammad Said Szamil (1901-1981) – wnuk słynnego imama Szamila, 1920-1921 jeden z przywódców antybolszewickiego powstania na Północnym Kaukazie. Na emigracji początkowo głownie w Turcji, w drugiej połowie lat trzydziestych na terenie Polski. Działacz ruchu prometejskiego, od 1926 sekretarz generalny Partii Ludowej Górali Kaukaskich. W latach II wojny światowej (od 1942) współpracował z Niemcami jako członek Północnokaukaskiego Komitetu Narodowego. Później przebywał na emigracji w Arabii Saudyjskiej i Turcji.

62 Mir Jakub Mechtiew (1891-1952) – emigracyjny działacz azerbejdżański, od 1934 szef delegacji dyplomatycznej Azerbejdżanu w Paryżu.

63 Osman Hodża (Kocaoglu) (1878-1968) – działacz turkiestański, w 1920 prezydent Republiki Buchary, później na emigracji.

64 Mehmed Emin Rasul Zade (1884-1955) – azerbejdżański polityk, pisarz i publicysta, lider partii Musawat, na emigracji długoletni przywódca Azerbejdżańskiego Centrum Narodowego, członek Komitetu Niezależności Kaukazu i Prezydium Rady Konfederacji Kaukaskiej.

65 Mustafa Czokaj-Ogłu (Czokajew) (1890-1941) – w 1917 prezydent Tymczasowego Rządu Autonomicznego Turkiestanu, na emigracji w Turcji, Francji, a później Niemczech, redaktor pisma „Yash Turkistan” i przewodniczący Turkiestańskiego Zjednoczenia Narodowego. W 1941 usiłował organizować Legiony Turkiestańskie u boku Niemiec.

66 Mustafa Wekilli (Wekiłow) (1896-1965) – działacz azerbejdżański, jeden z przywódców partii Musawat, 1919-1920 minister spraw wewnętrznych Azerbejdżanu. Na emigracji początkowo w Turcji, później w Polsce, był m.in. zastępcą przewodniczącego klubu „Prometeusz” w Warszawie. W czasie wojny i po jej zakończeniu działał na terenie Niemiec.

67 Wassan Girej Dżabagi (1882-1961) – inguski działacz narodowy i publicysta; 1917-1919 przewodniczący parlamentu i minister skarbu Republiki Północnego Kaukazu; na emigracji w Polsce; od 1937 korespondent Polskiej Agencji Telegraficznej w Turcji. W czasie II wojny światowej członek Północnokaukaskiego Komitetu Narodowego, współpracującego z Niemcami.

68 Na dokumencie znajdują się adnotacje, poczynione piórem Edwarda Raczyńskiego. W prawym górnym rogu: „Ściśle Tajne. Mem[oriał]. przywieziony z Bukar[esztu]. przez Rog[era]. Racz[yńskiego]. Kwiecień 1940 r.”. W lewym górnym rogu: „p. [Tadeusz] Jankowski. Do omówienia. Poniżej widnieje ołówkowy dopisek: „Vidi. 22 [?] IV” i podpis Jankowskiego. Jankowski był wiosną 1940 r. radcą ambasady RP w Londynie, wcześniej przez wiele lat przebywał na placówce w Moskwie.

69 Pawieł Milukow (1859-1943) – rosyjski historyk i polityk liberalny, w 1917 minister spraw zagranicznych Rządu Tymczasowego.

70 Zapewne: Wsiewołod. Identyfikacja niejasna.

71 Hans Delbruck (1848-1929) – niemiecki historyk wojskowości, autor monumentalnej pracy Geschichte der Kriegskunst im Rahmen der politischen Geschichte, t. 1-4 (1900-1920).

72 Franz von Rintelen (1877-1949) – oficer wywiadu niemieckiej marynarki wojennej, w latach 1915-1916 prowadził akcję sabotażową na terenie Stanów Zjednoczonych (m.in. wykorzystując dokerów irlandzkiego pochodzenia), działał też na rzecz przyciągnięcia Meksyku do wojny przeciw USA.

73 Sergo Ordżonikidze (1886-1937) – działacz bolszewicki pochodzenia gruzińskiego, bliski współpracownik Stalina; 1922-1926 – I sekretarz KC Komunistycznej Partii (bolszewików) Zakaukazia, od 1930 członek Biura Politycznego WKP(b), od 1932 komisarz ludowy przemysłu ciężkiego ZSRR.

74 Anastas Mikojan (1895-1978) – działacz bolszewicki pochodzenia ormiańskiego, od 1934 członek Biura Politycznego WKP(b), od 1937 wicepremier ZSRR; po śmierci Stalina sojusznik polityczny Nikity Chruszczowa, do 1965 nieprzerwanie na najwyższych stanowiskach w sowieckim aparacie władzy, 1964-1965 przewodniczący Prezydium Rady Najwyższej ZSRR.

75 Awel Jenukidze (1877-1937) – działacz bolszewicki pochodzenia gruzińskiego; sekretarz Wszechzwiązkowego Centralnego Komitetu Wykonawczego, stracony w okresie Wielkiej Czystki.

76 Iwan Tewosjan (1902-1958) – działacz sowiecki ormiańskiego pochodzenia; 1937-1939 – zastępca narkoma w Komisariacie Ludowym Przemysłu Obronnego ZSRR, później komisarz ludowy przemysłu okrętowego, a następnie hutnictwa ciężkiego.

77 Lew Karachan (wł. Lewon Karachanian) (1889-1937) – sowiecki dyplomata pochodzenia ormiańskiego; 1924-1937 zastępca komisarza ludowego spraw zagranicznych, stracony w okresie Wielkiej Czystki.

78 Ławrientij Beria (1899-1953) – działacz bolszewicki pochodzenia gruzińskiego, od połowy lat trzydziestych jeden z najbardziej zaufanych ludzi Stalina. W czasie swej kariery zwierzchnik OGPU i partii na Zakaukaziu, później szef NKWD, wicepremier Związku Sowieckiego, od 1946 członek Biura Politycznego WKP(b). Przez pierwsze trzy miesiące po śmierci Stalina postać numer jeden kierownictwa sowieckiego.

79 Irakli Cereteli (1881-1959) – gruziński i rosyjski działacz socjalistyczny, jeden z liderów partii mienszewickiej; w 1917 minister poczt i telegrafów, a następnie spraw wewnętrznych w rosyjskim Rządzie Tymczasowym; w 1919 na czele gruzińskiej delegacji na konferencję pokojową w Paryżu; na emigracji przebywał we Francji i Stanach Zjednoczonych.

80 Nikola Czcheidze (1864-1926) – socjalistyczny działacz gruziński; w 1917 przewodniczący piotrogrodzkiej rady delegatów robotniczych i żołnierskich i Ogólnorosyjskiego Centralnego Komitetu Wykonawczego Rad, w 1918 – na czele gruzińskiego Zgromadzenia Ustawodawczego; na emigracji we Francji.

81 Noe Żordania (1868-1953) – gruziński działacz socjalistyczny; 1918-1921 – premier Demokratycznej Republiki Gruzji; na emigracji we Francji.

82 Chodzi o układ z Saadabad (nazwa pałacu w Teheranie) – pakt o nieagresji pomiędzy Turcją, Iranem, Irakiem i Afganistanem, podpisany 8 VII 1937. Porozumienie to bywa niekiedy określane mianem Ententy Bliskowschodniej.

83 Wasilij Blucher (1889-1938) – sowiecki wojskowy; od 1935 marszałek Związku Sowieckiego; długoletni dowódca Armii Dalekiego Wschodu, stracony w czasie Wielkiej Czystki.

84 Aleksandr Swieczin (1878-1938) – generał armii carskiej, później komdiw Armii Czerwonej, wybitny teoretyk i historyk wojskowości, autor m.in. pracy Эволюция военного искусства (1927-1928).

85 Carl von Clausewitz (1780-1831) – pruski generał i teoretyk wojskowości, autor słynnej pracy O wojnie (Vom Kriege).

86 Obok ostatniego akapitu dopisek ręką Edwarda Raczyńskiego: „Bączk[owski].

Cele polityki Polski wobec kryzysu politycznego na Ukrainie (listopad 2013 – luty 2014 r.)

Andrzej Szeptycki

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w: 
"Nowy Prometeusz" nr 5, grudzień 2013, ss. 11-28]

Podpisanie przez Ukrainę umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską ustanawiającej Pogłębioną i Kompleksową Strefę Wolnego Handlu (DCFTA) było co najmniej od 2010 r. jednym z kluczowych celów polityki zagranicznej Polski w odniesieniu do Ukrainy, prezentowanym jako miara sukcesu polskiej polityki wschodniej i pośrednio naszej roli w UE. „Duże nadzieje wiążemy z listopadowym szczytem Partnerstwa Wschodniego w Wilnie. Za pełny sukces uznamy podpisanie umów – stowarzyszeniowej i o wolnym handlu z Ukrainą”1 – mówił minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski prezentując w 2013 r. w Sejmie priorytety polskiej polityki zagranicznej. Rezygnacja przez Ukrainę z podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską (21 listopada 2013 r.), a następnie masowe protesty społeczne i będący ich następstwem kryzys polityczny na Ukrainie, wreszcie obalenie Wiktora Janukowycza stanowiły istotne wyzwanie dla polskiej polityki zagranicznej. Decyzja władz ukraińskich została uznana przez polską opozycję za przejaw fiaska ukraińskiej polityki Platformy Obywatelskiej2. Polskim władzom zarzucano bierność wobec sytuacji na Ukrainie – przedstawiciele Polski mieli nazbyt późno odwiedzić Ukrainę po rozpoczęciu proeuropejskich protestów, a minister Radosław Sikorski niewystarczająco aktywnie zabiegać o nałożenie przez UE sankcji na ukraińskie władze3.

Zaangażowanie polskiej dyplomacji w rozwiązanie kryzysu w jego końcowej fazie (porozumienia z 21 lutego 2014 r.), a następnie odsunięcie od władzy prezydenta Janukowycza tylko po części rozwiały te zastrzeżenia. Wątpliwości budziły zarówno treść zawartego porozumienia (wybory prezydenckie pod koniec roku), zwłaszcza że jeszcze w dniu jego podpisania prezydent Ukrainy uciekł ze stolicy, jak i sposób prowadzenia negocjacji przez polskiego ministra spraw zagranicznych (Sikorski groził liderom ukraińskiej opozycji, że jeśli nie podpiszą porozumienia, władze podejmą wobec nich bardziej radykalne działania)4. Artykuł nie obejmuje polityki Polski wobec Ukrainy w okresie agresji rosyjskiej przeciwko Ukrainie na Krymie.

Debata wokół polskiej polityki wobec ukraińskiego sąsiada każe zastanowić się, jakie były cele polityki Polski wobec Ukrainy podczas niedawnego kryzysu politycznego w tym kraju. Odpowiedź na to pytanie pozwoli na bardziej obiektywną ocenę działań polskich władz na przełomie 2013/2014, a zarazem na sformułowanie rekomendacji umożliwiających wypracowanie bardziej efektywnej z perspektywy Polski polityki wobec Ukrainy.

Istnieje szereg teoretycznych propozycji dotyczących klasyfikacji celów polityki zagranicznej państwa. Można zatem mówić o celach długookresowych (niekiedy utożsamianych z interesami narodowymi), średniookresowych i krótkookresowych, celach egzystencjalnych (raz jeszcze bliskich interesom), koegzystencjalnych (wspólnych dla większej grupy państw) i funkcjonalnych5. W odniesieniu do Polski ciekawe podejście proponuje Roman Kuźniar. Jego zdaniem polityka zagraniczna III RP miała na celu realizację czterech zasadniczych celów: odzyskanie suwerenności, zapewnienie Polsce bezpieczeństwa, dobrobytu, wreszcie pozycji na arenie międzynarodowej. Pierwsze trzy zostały zasadniczo zrealizowane wraz z wycofaniem wojsk rosyjskich (suwerenność), wejściem do NATO (bezpieczeństwo) i UE (dobrobyt). Czwarty stał się najważniejszym celem polskiej polityki zagranicznej, a zarazem polemik jej towarzyszących na przestrzeni ostatnich 10 lat6. Model Kuźniara w konstruktywny sposób łączy teorię z praktyką, dlatego warto przez jego pryzmat spojrzeć na politykę Polski wobec Ukrainy.

Suwerenność
Polscy politycy i komentatorzy chętnie sięgają po dwa cytaty. Pierwszy z nich często łączony z dorobkiem paryskiej „Kultury” sformułował jako pierwszy w 1920 r. Ignacy Daszyński: „nie może być wolnej Polski bez wolnej Ukrainy i wolnej Ukrainy bez wolnej Polski”7. Drugi rozwinął w swoich pracach Zbigniew Brzeziński: „zachowując kontrolę nad Ukrainą, Rosja mogłaby dalej aspirować do roli przywódcy ekspansywnego imperium eurazjatyckiego (…). Odrzucenie przez Ukrainę przeszło trzystu lat imperialnej dominacji Rosji oznaczało utratę kontroli nad potencjalnie bogatym regionem przemysłowym i rolniczym oraz pięćdziesięcioma dwoma milionami ludzi wystarczająco bliskich Rosjanom pod względem narodowościowym i religijnym, aby uczynić Rosję mocarstwem wielkim i wpływowym”8.

Warto zastanowić się, jak te dwie tezy przekładają się na niedawną sytuację. Nie ulega wątpliwości, że kryzys polityczny stanowił zagrożenie dla suwerenności Ukrainy. Mówił o tym w jednym z niedawnych wywiadów minister Sikorski, stwierdzając że postulat ukraińskich władz, by podjąć trójstronne rozmowy UE – Ukraina – Rosja to w istocie kwestia „filozofii definiowania [własnej] suwerenności”9. Desuwerenizacja Ukrainy stanowiłaby też jednak istotne wyzwanie dla Polski.

Federacja Rosyjska od rozpadu Związku Radzieckiego dąży do podtrzymania i/lub zwiększenia zależności łączących Ukrainę z Rosją10. Jej działania obejmują ukraiński system polityczny, gospodarkę, sektor obrony, społeczeństwo, kulturę, wreszcie politykę zagraniczną. Na płaszczyźnie wewnątrzpolitycznej władze rosyjskie wspierają ukraińskich polityków postrzeganych jako prorosyjscy, natomiast starają się osłabić tych uważanych za przeciwnych Federacji Rosyjskiej (Wiktor Juszczenko). Dążą również do implementacji na Ukrainie antydemokratycznych rosyjskich wzorców ustrojowych, co upodobni Ukrainę do Federacji Rosyjskiej, ograniczy jej możliwości współpracy z krajami zachodnimi i w efekcie – wzmocni zależność od Rosji. Na płaszczyźnie ekonomicznej, Rosja wykorzystuje przede wszystkim uzależnienie Ukrainy od rosyjskich dostaw surowców energetycznych i rosyjskiego rynku zbytu. Sabotuje próby ograniczenia zależności od dostaw rosyjskiego gazu (np. poprzez rozwój współpracy Ukraina – UE) i zachęca ukraińskie władze do utrzymania dotychczasowych schematów zależności, proponując periodycznie „atrakcyjne” obniżki ceny za gaz. W sferze bezpieczeństwa i obrony najważniejszym przejawem uzależnienia Ukrainy jest obecność w tym kraju rosyjskiej Floty Czarnomorskiej – kilkunastu tysięcy rosyjskich żołnierzy rozlokowanych przede wszystkim na etnicznie rosyjskim Krymie. W sferze społecznej Rosja stara się wykorzystać przede wszystkim sympatię jaką cieszy się (a przynajmniej cieszyła) w ukraińskim społeczeństwie i głębokie podziały regionalne cechujące Ukrainę. Federacja Rosyjska gra na dezintegrację Ukrainy, starając się związać z sobą tradycyjnie prorosyjskie południowe i wschodnie obwody kraju. W sferze kultury Rosja dysponuje czterema zasadniczymi narzędziami – językiem rosyjskim (oficjalnie posługuje się nim jako ojczystym 29% mieszkańców Ukrainy, ale w praktyce są to zaniżone dane), wciąż popularną na Ukrainie poradziecką historiografią kładącą nacisk na związki łączące oba państwa, religią prawosławną, szczególnie w wersji reprezentowanej przez Ukraiński Kościół Prawosławny (Patriarchatu Moskiewskiego), oraz rosyjskimi i rosyjskojęzycznymi mediami dostępnymi na Ukrainie. W sferze polityki zagranicznej Rosja chce uniemożliwić Ukrainie rozwój współpracy z instytucjami zachodnimi i skłonić do zaangażowania się w proces reintegracji obszaru poradzieckiego.

Wydarzenia ostatnich trzech miesięcy są doskonałą ilustracją rosyjskiej polityki. Federacja Rosyjska nakłoniła Ukrainę do rezygnacji z podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. Kolejnym krokiem miała być z perspektywy Rosji akcesja Ukrainy do Unii Celnej, która ściślej zwiąże oba kraje, zapewniając Federacji Rosyjskiej dominującą pozycję nad Ukrainą, dzięki istniejącym w ramach UC rozwiązaniom instytucjonalnym11. Aby osiągnąć swe cele, Rosja wykorzystała uzależnienie ekonomiczne Ukrainy (sierpniowa blokada ukraińskiego eksportu do Rosji, grudniowe porozumienia moskiewskie zakładające warunkową obniżkę ceny za rosyjski gaz i wykup przez Federację Rosyjską ukraińskich obligacji). Istotnym wyzwaniem stały się dla władz rosyjskich protesty społeczne na Ukrainie. Dlatego stały się one przedmiotem ostrej krytyki ze strony rosyjskich polityków i mediów. Władimir Putin stwierdził w grudniu, że przypominają one „pogrom” i próbę obalenia legalnego rządu12. W interesie rosyjskich władz leżała eskalacja kryzysu na Ukrainie i potencjalnie jego krwawe – byle skuteczne – rozwiązanie przez ukraińskie władze. Taki scenariusz uniemożliwiłby Wiktorowi Janukowyczowi dalszy dialog z Zachodem i skazałby go na dalsze uzależnienie od Rosji.

Podporządkowanie Ukrainy Rosji należałoby uznać za znaczący krok ku dekonstrukcji postzimnowojennego ładu w Europie i zakwestionowanie jego zasad, tak jak zostały one sformułowane na gruncie OBWE (zakaz dominacji, swoboda wyboru sojuszy, zakaz roszczenia sobie prawa do szczególnej odpowiedzialności za utrzymanie pokoju w regionie OBWE lub uważania części tego regionu za swoją strefę wpływów13). Federacja Rosyjska od lat 90. dążyła do uznania przez Zachód swoich szczególnych praw w odniesieniu do dawnej Europy Wschodniej czy krajów poradzieckich. Chciała uczynić z OBWE główną strukturę bezpieczeństwa, w ramach której funkcjonowałaby dwa mniejsze obszary – wschodni, w ramach którego główną rolę odgrywałaby Federacja Rosyjska i WNP oraz zachodni, obejmujący NATO i UE14. Rosyjska polityka była też bezpośrednio wymierzona w Polskę – wystarczy przypomnieć jej zdecydowany sprzeciw wobec członkostwa Polski w Sojuszu Północnoatlantyckim, czy bardziej ograniczone działania mające utrudnić poszerzenie UE (kwestia ruchu osobowego obwód kaliningradzki – Rosja)15.

W latach 90. polityka ta nie przyniosła wymiernych efektów. Sytuacja uległa zmianie w kolejnej dekadzie. W 2008 r. Rosja zablokowała objęcie Ukrainy i Gruzji Planem Działań na rzecz Członkostwa w NATO (szczyt w Bukareszcie) i praktycznie bezkarnie zbrojnie oderwała od tego drugiego kraju część jego terytorium (uznanie niepodległości Abchazji i Osetii Południowej, stworzenie „stref bezpieczeństwa” wokół tych dwu quasi-państw). W 2009 r. prezydent Dmitrij Miedwiediew przedstawił projekt traktatu o bezpieczeństwie europejskim. Dokument stwierdzał, że wszelkie działania każdej ze stron w sferze bezpieczeństwa (w tym również na forum organizacji międzynarodowych i sojuszy) powinny być podejmowane z uwzględnieniem interesów bezpieczeństwa wszystkich innych stron16. Takie sformułowanie w praktyce dawałoby Rosji prawo weta w odniesieniu do działań Sojuszu, w tym również jeśli chodzi o przyjmowanie nowych członków. Projekt ten nie doczekał się realizacji ze względu na wstrzemięźliwe stanowisko państw zachodnich. W 2013 r. Rosja osiągnęła jednak kolejny sukces, efektywnie blokując podpisanie przez Ukrainę (a także przez Armenię) umowy stowarzyszeniowej z UE.

Podporządkowanie Ukrainy byłoby kolejnym krokiem na drodze do rewizji postzimowojennego porządku. Krokiem ważnym, gdyż jak zauważył Brzeziński, w istotnym stopniu przywróciłby on Rosji wielkomocarstwową pozycję w regionie. Można tylko domniemywać, jakie byłyby kolejne cele polityki Federacji Rosyjskiej, jednak należy sądzić, że ważnym jej elementem byłaby odbudowa wpływów w Europie Środkowej. Rosja już prowadzi działania w tym kierunku – przede wszystkim w sektorze energetycznym. Wobec słabości NATO i wewnętrznych problemów, z jakimi boryka się Unia Europejska, członkostwo Polski w obu strukturach nie jawi się jako efektywna gwarancja przeciwko takiemu zagrożeniu.

W tym kontekście nie dziwi fakt, że polskie władze były przeciwne zbliżeniu ukraińsko-rosyjskiemu. Cel ten nie został bodaj nigdy otwarcie zwerbalizowany – zarówno dlatego, że próba wpływu na politykę zagraniczną Ukrainy zostałaby uznana za ingerencję w sprawy wewnętrzne tego kraju, jak i dlatego że otwarte postawienie tej sprawy przyczyniłoby się do pogorszenia relacji polsko-rosyjskich. Nie ulega jednak wątpliwości, że Polska i Rosja rywalizują na obszarze wspólnego sąsiedztwa17. Najważniejszym instrumentem była i pozostaje w tym kontekście perspektywa częściowej integracji Ukrainy z Unią Europejską w ramach umowy stowarzyszeniowej. Po pierwsze, reformy wymagane przez UE wzmocnią ukraińską gospodarkę, a przez to uczynią Ukrainę mniej podatną na wpływy Rosji. Po drugie, uczynią one ukraińskie życie polityczne i gospodarcze bardziej przejrzystym, co raz jeszcze ograniczy możliwość niejawnej ingerencji Rosji i jej agentów wpływu. Po trzecie, powstanie DCFTA uniemożliwi akcesję Ukrainy do Unii Celnej.

Bezpieczeństwo
Kryzys polityczny na Ukrainie niósł ze sobą cztery potencjalne zagrożenia dla Polski w sferze bezpieczeństwa, związane przede wszystkim z perspektywą destabilizacji państwa ukraińskiego, a także – w bardziej ograniczonym stopniu – ze wspomnianą już jego reintegracją z Federacją Rosyjską.

Zbliżenie ukraińsko-rosyjskie stanowiłoby istotne wyzwanie dla Polski na płaszczyźnie bezpieczeństwa. Wynika to przede wszystkim z faktu, że zaowocowałoby ono zapewne, tak jak w przypadku Białorusi, faktyczną integracją militarną obu krajów. Obecnie Polska graniczy z Obwodem Kaliningradzkim (210 km) i Białorusią (418 km). Siły białoruskie faktycznie działają w strukturach i zgodnie ze standardami Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej. We wrześniu 2013 r. obie armie przeprowadziły wielkie manewry „Zachód 2013” (22 tysiące żołnierzy), których głównym celem było przećwiczenie działań przeciwko sąsiedzkim państwom NATO (Polska, republiki bałtyckie)18. Włączenie Ukrainy do tej współpracy istotnie pogorszyłoby pozycję Polski – zarówno z powodów geostrategicznych  militarny potencjał Ukrainy (około dwustutysięczna, choć niedofinansowana armia; rozległy kompleks przemysłowo-militarny, już obecnie silnie powiązany z Rosją).

Konflikt wewnętrzny na Ukrainie o charakterze zbrojnym stanowiłby istotne wyzwanie przede wszystkim ze względu na możliwość masowego napływu do Polski uchodźców z Ukrainy. Na podstawie Konwencji dotyczącej uchodźców z 1951 r. uchodźca to osoba, która „na skutek uzasadnionej obawy przed prześladowaniem z powodu swojej rasy, religii, narodowości, przynależności do określonej grupy społecznej lub z powodu przekonań politycznych przebywa poza granicami państwa, którego jest obywatelem, i nie może lub nie chce z powodu tych obaw korzystać z ochrony tego państwa (…)”. Wspomniana konwencja i regulacje UE gwarantują uchodźcom i osobom ubiegającym się o taki status szereg praw, z których najważniejsze to zakaz wydalania lub zawracania19. Należy im również zapewnić odpowiednie warunki życia (zakwaterowanie, dostęp do ochrony zdrowia) i przeprowadzić postępowanie administracyjne dotyczące wniosków o status uchodźców20. Unia Europejska oferuje państwom członkowskim pomoc w zakresie polityki azylowej, zwłaszcza w przypadku masowego napływu azylantów (tzw. tymczasowa ochrona21), niemniej główny ciężar spada na państwo, które musi ich przyjąć – w przypadku napływu uchodźców przez granicę polsko-ukraińską byłaby to Polska.

Polskie media kreśliły możliwość pojawienia się w Polsce „dziesiątek tysięcy uchodźców”, wskazując na fakt że w krótkim okresie Polska byłaby w stanie przyjąć zaledwie około tysiąca z nich i to przy zagęszczeniu istniejących ośrodków dla uchodźców. Gdyby przeznaczyć dla uchodźców ukraińskich również innego rodzaju placówki (internaty i bursy, koszary) dałoby się utworzyć do 150 tysięcy miejsc22. Taka liczba wydaje się prawdopodobna. W 1992 r. podczas wojny w Naddniestrzu z tej mołdawskiej prowincji uciekło co najmniej 40-100 tysięcy ludzi23. W trakcie ostatniego znaczącego konfliktu wewnętrznego w Europie, jakim była wojna w Kosowie, swoje domy opuściło – w zależności od źródeł – od 700 tysięcy do ok. miliona uchodźców24. Konflikt kosowski miał bardzo brutalny charakter, niemniej trzeba mieć na uwadze fakt, że ta dawna prowincja Serbii liczy sobie ok. dwu milionów mieszkańców, podczas gdy Ukraina – 45 mln, a jej zachodnia część (potencjalnie najbardziej narażona na represje ze strony reżimu Janukowycza) – blisko 10 mln25. Nawet ograniczone działania militarne (nie wspominając o problemach ekonomicznych, takich jak wstrzymanie wypłat czy trudności w zaopatrzeniu) mogłyby zatem skłonić wspomniane uprzednio dziesiątki tysięcy osób do szukania schronienia w Polsce czy innych krajach UE sąsiadujących z Ukrainą. Wedle danych z 2010 r. koszt utrzymania jednego cudzoziemca ubiegającego się o azyl to ok. 40 złotych dziennie26, co przy kilkudziesięciu tysiącach uchodźców oznacza wydatki rzędu kilkudziesięciu milionów złotych w skali miesiąca i kilkuset milionów w skali roku.

Wojna domowa na Ukrainie mogłaby doprowadzić do przekształcenia Ukrainy w państwo upadłe (failed state). Upadłość ukraińskiego państwa – zanik struktur państwowych, brak realizacji podstawowych funkcji państwa, niezdolność do zapewnienia sobie bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego – zaowocowałaby szeregiem wyzwań i zagrożeń zarówno dla Ukraińców, jak i dla ich sąsiadów. Z jednej strony terytorium Ukrainy stałoby się dogodną platformą działań dla zorganizowanych grup przestępczych, terrorystów i innych tego typu podmiotów. Z drugiej możliwa byłaby penetracja Ukrainy przez państwa sąsiednie (Rosja) – zarówno bezpośrednia, jak i pośrednia poprzez różnego rodzaju government organized non-governmental organizations (GONGOs). Upadek państwa ukraińskiego byłby dla Rosji dogodnym pretekstem do zwiększenia swojej obecności w tym kraju – oficjalnie w celu zapobieżenia dalszej destabilizacji, ochrony mniejszości rosyjskiej i ludności rosyjskojęzycznej itd. Wymagałby również zaangażowania na Ukrainie struktur euroatlantyckich – UE i NATO: przeprowadzenie tego typu operacji antykryzysowej byłoby znaczącym wyzwaniem dla obu organizacji, zwłaszcza biorąc pod uwagę rozmiary Ukrainy i niską popularność, jaką Sojusz Atlantycki cieszy się w tym kraju27.

W Europie nie ma państw upadłych – istnieją one lub istniały przede wszystkim w Afryce (Somalia), w mniejszym stopniu w Azji (Afganistan). Warto jednak rozważyć alternatywne następstwa konfliktu wewnętrznego, znane z historii współczesnej obszaru poradzieckiego, a mianowicie faktyczną secesję części terytorium Ukrainy przy jednoznacznym wsparciu Rosji (Naddniestrze, Abchazja, Osetia Południowa) lub bez niego (Górski Karabach). W razie wojny domowej na Ukrainie secesji mogłaby hipotetycznie dokonać wroga Janukowyczowi zachodnia Ukraina lub jej część (Galicja). Rosja ze swej strony mogłaby natomiast wesprzeć tendencje separatystyczne na Zakarpaciu.

Ten pierwszy scenariusz jest relatywnie mało prawdopodobny. Mieszkańcy zachodniej Ukrainy są bowiem, niezależnie od krytycznej oceny reżimu w Kijowie, przywiązani do ukraińskiej państwowości28. Warto natomiast odnotować, że powstanie czegoś na kształt państwa zachodnioukraińskiego zrodziłoby z polskiej perspektywy co najmniej dwa problemy. Po pierwszy, byłby to organizm biedniejszy od dzisiejszej Ukrainy. PKB na mieszkańca w zachodnich regionach to ok. 60% średniej krajowej29. Wobec trudnej sytuacji gospodarczej i niełatwych relacji z pozostałymi regionami Ukrainy (a także z Rosją, o czym za chwilę), zachodnia Ukraina stałaby się zapewne źródłem masowej emigracji w kierunku państw UE. Po drugie, istotną, jeśli nie dominującą siłą polityczną w ramach takiej hipotetycznej jednostki geopolitycznej byłaby partia „Swoboda”, co mogłoby doprowadzić do nasilenia sporów z Polską na tle historycznym.

Scenariusz zakarpacki wydaje się bardziej prawdopodobny. Towarzystwo Rusinów Podkarpackich już na początku lat 90. zwracało się o pomoc do władz rosyjskich, domagając się uznania za odrębny naród i zaprzestania prześladowań przez administrację ukraińską30. Jeden z liderów rusińskiej społeczności na Zakarpaciu, duchowny Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego (Patriarchatu Moskiewskiego) Dmytro Sydor korzystał ze środków finansowych pochodzących pośrednio od rosyjskich władz; współpracował również z „politechnologiem” Wiaczesławem Nikonowem, blisko związanym z Władimirem Putinem31. Można zatem sądzić, że Rosja wspierała jeśli nie separatyzm ukraińskich Rusinów, to przynajmniej nurt moskalofilski w ramach tej grupy etnicznej32.

Powstanie nowego (quasi) państwa w zachodniej części Ukrainy pociągnęłoby za sobą szereg negatywnych konsekwencji dla środkowoeuropejskich sąsiadów Ukrainy, w tym Polski. Byłby to krok na rzecz rewizji ładu postzimnowojennego w Europie, o czym była już mowa. Istnienie takiego quasi-państwa stanowiłoby również potencjalne źródło nowych konfliktów w regionie, tak jak problem Abchazji i Osetii Południowej doprowadził, piętnaście lat po ich faktycznym oderwaniu od Gruzji, do wojny rosyjsko-gruzińskiej.

Nieuregulowany status granicy pomiędzy Polską (Słowacją, Węgrami) a nową hipotetyczną jednostką geopolityczną na wschodzie sprzyjałby nielegalnej migracji – nie tylko Ukraińców, ale i Rosjan czy emigrantów z państw azjatyckich, dla których obszar WNP jest ważnym szlakiem tranzytowym w kierunku Unii Europejskiej. Kolejnym wyzwaniem byłby zapewne przemyt. Ponadto istnienie takiego quasi-państwa sprzyjałoby niekontrolowanej proliferacji broni konwencjonalnej ze składów ukraińskiej armii, która mogłaby zasilić grupy przestępcze.

W tym kontekście nie dziwi fakt, że istotnym celem Polski w odniesieniu do ukraińskiego kryzysu pozostawała stabilność Ukrainy. W interesie Polski nie leżała eskalacja konfliktu – zarówno przez rządzących, jak i przez protestujących, nawet jeśli racje moralne stały po stronie tych ostatnich. Władzom polskim zależało na załagodzeniu sytuacji, później przerwaniu walk i wypracowaniu kompromisowego rozwiązania, nawet jeśli ten ostatni nie spełniałby w pełni oczekiwań demokratycznych sił na Ukrainie. Tym właśnie należy tłumaczyć pewną wstrzemięźliwość polskich władz w pierwszej fazie kryzysu czy też naciski polskiego ministra spraw zagranicznych na ukraińską opozycję w przededniu upadku Janukowycza.

Dobrobyt
Polski eksport na Ukrainę wyniósł w 2012 r. 17 mld złotych, czyli 2,8% całego naszego eksportu, natomiast import 8,3 mld złotych czyli 1,3%33. W skali bezwzględnej nie są to znaczące liczby, niemniej należy odnotować fakt, że wobec ogólnie negatywnej dynamiki polskiego eksportu znaczenie ukraińskiego rynku dla polskich przedsiębiorstw rośnie. Polska eksportuje na Ukrainę przede wszystkim wyroby przemysłu elektromaszynowego (29,2%), wyroby przemysłu chemicznego i tworzywa sztuczne (18,9%) oraz artykuły rolno-spożywcze (12,2%) – wzrasta rola tego ostatniego sektora, zwłaszcza jeśli chodzi o artykuły pochodzenia zwierzęcego. Sprowadza natomiast wyroby metalurgiczne, produkty mineralne, artykuły rolno-spożywcze34. Łączna wartość polskich inwestycji bezpośrednich na Ukrainie sięga ok. 1 mld dolarów. Na Ukrainie zaangażowało się szereg polskich firm – PKO BP, PeKaO SA, PZU, Giełda Papierów Wartościowych, Barlinek, Cersanit, Can-Pack, Grupa Sobieski, Inter-Groclin i inne35. Ukraina odgrywa również ważną rolę jako kraj tranzytowy dla rosyjskiego gazu eksportowanego do Polski i innych krajów Europy Środkowej, a także jako dostawca taniej siły roboczej dla państw UE.

Sytuacja prawno-polityczna i specyficzna kultura biznesu nie sprzyja prowadzeniu na Ukrainie działalności gospodarczej. Wśród ogólnych problemów, z jakimi borykają się zarówno krajowi, jak i zagraniczni przedsiębiorcy wymienić trzeba znaczącą korupcję, zmienność i niejasność przepisów prawnych, słabość wymiaru sprawiedliwości (zjawisko „raiderstwa” czyli nielegalnego przejmowania cudzych firm). W przypadku zagranicznych (polskich) przedsiębiorców istotne znaczenie mają trudności ze zwrotem nadpłaconego podatku VAT.

W tym kontekście z perspektywy Polski duże znaczenie miał ekonomiczny wymiar decyzji Ukrainy o orientacji jej polityki zagranicznej. Polska konsekwentnie opowiadała się za podpisaniem przez Ukrainę umowy stowarzyszeniowej z UE przewidującej m.in. powstanie DCFTA – zarówno w miesiącach poprzedzających szczyt w Wilnie, jak i podczas trzymiesięcznego kryzysu politycznego na Ukrainie i po jego zakończeniu36. Powstanie DCFTA, choć wymagać będzie ze strony Ukrainy istotnych nakładów i wyrzeczeń może w istotnym stopniu przyczynić się do rozwoju gospodarczego tego kraju, co sprzyjać będzie wzrostowi importu, w tym z Polski. Polscy przedsiębiorcy zyskają łatwiejszy dostęp do ukraińskiego rynku zbytu. Wprowadzenie na Ukrainie istotnej części acquis communautaire, zwłaszcza w takich obszarach jak prawo zamówień publicznych czy ochrona konkurencji stworzy też lepsze, pewniejsze warunki dla polskich przedsiębiorców już działających na Ukrainie. Ponadto firmy ukraińskie będą zmuszone do przyjęcia europejskich standardów, co zmniejszy ich relatywną przewagę wynikającą z niższych kosztów produkcji. Rozwój współpracy pomiędzy Ukrainą i UE w sferze energetyki (bardziej w ramach unijnej Wspólnoty Energetycznej niż DCFTA) zapewni większą stabilność dostaw rosyjskiego gazu i uchroni przed kolejnymi kryzysami energetycznymi, takimi jak te w latach 2006 i 2009. W średnim okresie poprawa sytuacji ekonomicznej na Ukrainie zaowocuje ograniczeniem presji migracyjnej ze strony tego państwa na Polskę. Jednocześnie powstanie Pogłębionej i Kompleksowej Strefy Wolnego Handlu Ukraina – Unia Europejska przyniesie też pewne wyzwania dla Polski. Reformy na Ukrainie będą wymagały istotnego wsparcia finansowego ze strony wspólnoty międzynarodowej – zwłaszcza UE i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Poza tym niektóre gałęzie ukraińskiej gospodarki mogą się stać poważną konkurencją dla polskich producentów, np. w sektorze rolno-spożywczym.

O ile podpisanie umowy stowarzyszeniowej i powstanie DCFTA przyniosłoby Polsce korzyści gospodarcze, o tyle alternatywna decyzja Ukrainy tj. akcesja do Unii Celnej współtworzonej przez Rosję, Białoruś i Kazachstan stanowiłaby dla Polski potencjalnie wyzwanie. Przede wszystkim oznaczałaby ona poddanie dwustronnej wymiany handlowej polsko-ukraińskiej wspólnym procedurom UC, czyli w istotnym stopniu uzależnienie jej od dobrej woli Rosji. Federacja Rosyjska niejednokrotnie w przeszłości wykorzystywała uzależnienie innych państw – zarówno WNP, jak i nowych państw członkowskich UE – od swego rynku zbytu. Pod koniec 2005 r. wprowadziła zakaz importu z Polski większości produktów żywnościowych, w tym mięsa. Był to jeden z elementów zaostrzenia dwustronnych relacji po „pomarańczowej rewolucji” w 2004 r. W odpowiedzi Polska zablokowała przyjęcie mandatu negocjacyjnego na temat nowego porozumienia UE – Rosja. Unia Europejska nie bez wahań udzieliła Polsce poparcia, co stanowiło istotny sukces naszego kraju w sporze z Rosją. Ograniczenia nałożone przez Rosję zostały po części złagodzone pod koniec 2007 r. do czego przyczyniła się bardziej koncyliacyjna postawa ze strony nowego polskiego rządu utworzonego przez PO i PSL. Polska natomiast zgodziła się podjęcie rozmów na temat nowego porozumienia UE – Rosja37. W lutym 2014 r. – w związku z chorobą świń na Litwie – Rosja i Białoruś podjęły na podstawie regulacji UC decyzję o wstrzymaniu importu wieprzowiny z całej UE. Decyzja ta w istotnym stopniu dotknęła polskich rolników38. Potencjalnie utrudnienia w dostępie do ukraińskiego rynku związane z akcesją Ukrainy do UC stanowiłyby wymierny problem dla polskich eksporterów (w szczególności dla przedstawicieli sektora rolno-spożywczego).

Silniejsze uzależnienie Ukrainy od Rosji może pociągnąć za sobą podporządkowanie Gazpromowi ukraińskiego sektora energetycznego, w szczególności sieci przesyłowych, którymi rosyjskie surowce energetyczne trafiają do UE. Można sądzić, że poprzednia ukraińska władza rozważała takie rozwiązanie – służyć temu miałoby w szczególności zniesienie zakazu prywatyzacji Naftohazu Ukrajiny i spółek zależnych39. Takie rozwiązanie wzmocniłoby pozycję Rosji jako głównego dostawcy gazu do Polski i innych krajów Europy Środkowej; uniemożliwiłoby też realizację projektów szlaków transportu gazu i ropy omijających Rosję (ropociąg Odessa – Brody). Dzięki kontroli gazociągów biegnących przez Ukrainę, a także rozwojowi nowych szlaków przesyłowych (Gazociąg Północny) Rosja zyskałaby większą swobodę w doborze odbiorców swoich surowców, a jej wybór nie byłby zapewne wolny od uwarunkowań politycznych. Taka sytuacja miałaby negatywny wpływ na bezpieczeństwo energetyczne Polski.

Prestiż
Prestiż i pozycja międzynarodowa są celem najmniej uchwytnym, najtrudniej podatnym obiektywnej analizie. Z tego powodu działania w tym obszarze (nie tylko wobec Ukrainy) budzą największe spory na forum wewnątrzpolitycznym. To co władza uważa za działania na rzecz prestiżu i pozycji międzynarodowej Polski, opozycja z reguły uznaje za przedsięwzięcia służące promocji partii rządzącej i vice versa.

W odniesieniu do Ukrainy Polska chce wzmocnić swój prestiż i pozycję międzynarodową poprzez trojakiego rodzaju działania. Po pierwsze, chce jawić się jako aktywny gracz międzynarodowy, ważny współtwórca polityki zagranicznej Unii Europejskiej, zwłaszcza jej polityki wschodniej. Po drugie, pragnie być postrzegana jako promotor demokracji i przemian ustrojowych. Po trzecie, stara się przekonać ukraińskich partnerów do zaakceptowania polskiej wizji wspólnych dziejów (zwłaszcza w odniesieniu do okresu II wojny światowej) i rezygnacji z elementów pamięci historycznej uważanych za wrogich Polsce. Te dwa pierwsze elementy były widoczne w polskiej polityce wobec Ukrainy w okresie niedawnego kryzysu politycznego; ten trzeci występował jedynie w debacie publicznej.

Zainteresowanie Polski wschodnim sąsiedztwem UE wynika z obiektywnych uwarunkowań (związki historyczne, wspólna granica itp.), niemniej Polska stara się wykorzystać politykę wschodnią do wzmocnienia naszej pozycji na arenie międzynarodowej – zwłaszcza w UE. Pragnie być postrzegana jako ważny aktor w tym regionie. Polityka ta zaczęła się jeszcze przed akcesją do UE, niemniej kluczową rolę odegrały tu wydarzenia „pomarańczowej rewolucji” w 2004 r. Aleksander Kwaśniewski cieszył się dobrymi kontaktami zarówno z ustępującym prezydentem Ukrainy Leonidem Kuczmą40, jak i liderem opozycji Wiktorem Juszczenką. Dlatego po sfałszowaniu drugiej tury wyborów prezydenckich na Ukrainie i wybuchu „pomarańczowej rewolucji” prezydent Polski mógł aktywnie włączyć się w rozmowy na temat pokojowego zakończenia konfl iktu. Udało mu się przekonać do konieczności zaangażowania na Ukrainie partnerów z Unii Europejskiej. Rozmowy „okrągłego stołu” zaowocowały kompromisem politycznym – druga tura została powtórzona, nowym prezydentem Ukrainy został Juszczenko; jednocześnie znowelizowano konstytucję Ukrainy41. Sukces Kwaśniewskiego wzmocnił pozycję Polski w UE i zarazem przyczynił się do rozwoju dwustronnych relacji. Stał się też swoistą obsesją polskich polityków. Każdy kolejny kryzys polityczny na Ukrainie (nie tylko obecny, ale i te pomniejsze, jak w 2007 r., gdy Juszczenko wbrew konstytucji doprowadził do przedterminowych wyborów parlamentarnych) wywołuje pytania o potrzebę zaangażowania Polski. Zwłaszcza w czasie niedawnych wydarzeń na Ukrainie wizyta w Kijowie stała się obowiązkowa dla każdego polityka zajmującego się w kraju czy w UE polityką zagraniczną – zarówno dla tych z partii rządzącej, jak i opozycji.

Po 2004 r. polska polityka nie była już tak skuteczna. Polsce udało się skutecznie zainicjować program Partnerstwa Wschodniego. Był to pierwszy znaczący projekt Polski zaakceptowany przez UE, choć jego efektywność zasługuje na niejednoznaczną ocenę. Nie udało się natomiast zbliżyć Ukrainy do NATO (na szczycie w Bukareszcie w kwietniu 2008 r. zapadła tylko ogólnikowa decyzja, że stanie się ona w przyszłości członkiem Sojuszu42, nie objęto jej jednak Planem Działań na rzecz Członkostwa (MAP)).

Te uwarunkowania wyjaśniają zaangażowanie Polski w rozwiązanie kryzysu na Ukrainie, zwłaszcza obecność ministra Sikorskiego w trójce przedstawicieli UE wysłanych 20 lutego 2014 r. w celu wynegocjowania porozumienia pomiędzy władzą i opozycją. Przebieg negocjacji, zwłaszcza argumenty stosowane przez przedstawiciela Polski, a także celowość samego porozumienia, które zdezaktualizowało się już po kilkunastu godzinach mogą budzić wątpliwości. Niemniej z bardziej ogólnej perspektywy negocjacje w Kijowie potwierdziły znaczenie pozycji Polski jako współtwórcy polityki wschodniej UE. Minister Sikorski, wspólnie ze swoimi odpowiednikami z Niemiec i Francji, udał się do stolicy Ukrainy na prośbę Wysokiej Przedstawiciel ds. Zagranicznych i Polityki Bezpieczeństwa Catherine Ashton43; w imieniu UE zabiegał o rozwiązanie kryzysu na Ukrainie. Polskie zaangażowanie w pomoc Ukrainie zostało również zauważone przez Ukraińców, zdecydowanie bardziej niż w 2004 r. Dowodzi tego dobre przyjęcie Polaków podczas protestów na Majdanie, duża „widoczność” polskich polityków w ukraińskich mediach, a także – co nieco paradoksalne – prośba nowych władz Ukrainy o pomoc skierowana bezpośrednio do Polski. P.o. ministra finansów Jurij Kołobow wymienił expressis verbis Polskę obok Stanów Zjednoczonych, UE i MFW jako potencjalnych donatorów czy kredytodawców, od których wsparcia oczekuje Ukraina44. To nowy element w ukraińskim dyskursie, który w przeszłości za kluczowych partnerów uważał – w różnej kolejności w zależności od czasu i rządzącej ekipy – UE, Stany Zjednoczone oraz Rosję.

Wsparcie dla demokracji w krajach poradzieckich, a także w ostatnich latach w krajach Afryki Północnej oraz Bliskiego i Środkowego Wschodu wiąże się z etosem „Solidarności” silnie akcentowanym przez polskie władze. W odniesieniu do krajów Europy Wschodniej i Kaukazu Południowego jest to również element rywalizacji z Rosją, o czym była już mowa. Instytucjonalnym wyrazem tej polityki jest działalność Fundacji Solidarności Międzynarodowej finansowanej przez MSZ czy zaangażowanie Polski na rzecz powstania unijnego European Endowment for Democracy, na czele którego stanął Jerzy Pomianowski.

Polska od początku kryzysu na Ukrainie przestrzegała władze ukraińskie przed stosowaniem rozwiązań siłowych45. Negatywnie oceniła w szczególności antydemokratyczne ustawy przyjęte 16 stycznia przez Radę Najwyższą46. Długo była natomiast niechętna wprowadzeniu przeciwko ukraińskim władzom sankcji, preferując działania, które miałyby skłonić strony ukraińskiego konfliktu do porozumienia. Powoływano się przy tym na doświadczenie z Białorusią, w przypadku której sankcje nie przyniosły wymiernych efektów. Takie stanowisko władze polskie zajmowały nawet po tym, jak w drugiej połowie stycznia w Kijowie zginęli pierwsi manifestanci47. Dopiero dalsza eskalacja konfliktu w drugiej połowie lutego przyniosła zmianę tego stanowiska: Polska opowiedziała się za sankcjami48. Odpowiednią decyzję dotyczącą selektywnych sankcji Rada UE podjęła 20 lutego49. Stanowisko polskich władz wyraźnie różniło się od postawy społeczeństwa obywatelskiego, większości mediów, czy nawet władz samorządowych, które niemal od początku protestów deklarowały solidarność z protestującymi i organizowały pomoc dla Ukraińców. Już 4 grudnia 2013 r. stołeczny Pałac Kultury i Nauki został rozświetlony w barwach Ukrainy (nota bene za sprawą prezydent miasta Hanny Gronkiewicz-Waltz, wiceprzewodniczącej Platformy Obywatelskiej).

Ważną składową relacji polsko-ukraińskich jest dialog historyczny. Z perspektywy Polski chodzi tu przede wszystkim o okres II wojny światowej – tragedię wołyńską czy jak chcą inni zbrodnię wołyńsko-galicyjską. W latach 90. oba kraje starały się nie podejmować trudnych problemów historycznych, co znalazło wyraz w deklaracji prezydentów Aleksandra Kwaśniewskiego i Leonida Kuczmy, aby „pamiętać o przeszłości, ale myśleć o przyszłości”50.

Od początku nowego stulecia władze obu państw podjęły działania na rzecz pojednania historycznego (obchody w Pawliwce, 2003 r.; w Pawłokomie, 2006 r.) – miały one jednak charakter powierzchowny i w istotnym stopniu polityczny (pojednanie w imię współpracy). Pod koniec kadencji Juszczenki doszło w tej sferze do regresu, m.in. w związku z decyzją prezydenta Ukrainy o nadaniu jednemu z przywódców Ukraińskiej Powstańczej Armii Stepanowi Banderze tytułu Bohatera Ukrainy. W tym kontekście istotnym wyzwaniem dla relacji dwustronnych była siedemdziesiąta rocznica zbrodni wołyńskiej w 2013 r. Na płaszczyźnie politycznej przyniosła ona radykalizację dwu dyskursów – polskiego i ukraińskiego – na temat wydarzeń z lat 1943-1944 (brak wspólnych obchodów na poziomie państwowym jak w 2003 r., uznanie przez polski Sejm zbrodni wołyńskiej za czystkę etniczną o znamionach ludobójstwa). Na poziomie społecznym większą aktywnością niż w przeszłości wykazały się zarówno środowiska radykalne, jak i zwolennicy dialogu (wspólna deklaracja Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego i Kościoła Rzymskokatolickiego w Polsce)51.

Protest na Majdanie przyniósł nową, nieoczekiwaną odsłonę polsko-ukraińskiego sporu o przeszłość. Jednym z politycznych przywódców protestów stał się Oleh Tiahnybok, lider partii „Swoboda”, w przeszłości kultywującej pamięć o żołnierzach UPA i negatywnie odnoszącej się do upamiętnienia ich polskich ofiar52. Zawołaniem Majdanu stało się hasło ukraińskich nacjonalistów „Chwała Ukrainie! Bohaterom chwała!” („Слава Україні! Героям слава!”). Nad Majdanem powiewały obok barw ukraińskich, czerwonoczarne flagi UPA. W Polsce początkowo nie zauważono tego zjawiska. Z czasem jego krytykę podjęły osoby związane ze środowiskami kresowymi, takie jak ks. Tadeusz Isakowicz-Zalewski, który krytycznie ocenił polskie wsparcie dla ukraińskich „neobanderowców”53. Te głosy spotkały się jednak – zwłaszcza ze strony części prawicowych mediów – z negatywnym odzewem. Jak pisał jeden z publicystów „z dwojga złego wolę mieć za Bugiem wolną Ukrainę, nawet z banderowcami u steru, niż wielką, zjednoczoną Rosję, demokratyczną inaczej”54. Inny wprost zauważył, że „słowa kapłana [Isakowicza-Zalewskiego] wpisują się w nurt kremlowskiej i janukowyczowej propagandy, usiłującej ukazać wolnościowy ruch Ukraińców jako zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski i jej integralności terytorialnej”55. Polskie władze, inaczej niż w letnim okresie siedemdziesiątej rocznicy zbrodni wołyńskiej, nie zajęły w tej kwestii stanowiska.

* * *

W okresie kryzysu na Ukrainie polskim władzom przyświecały trzy konkretne cele – zapobieżenie reintegracji Ukrainy z Rosją, ustabilizowanie sytuacji w tym kraju, dalsze sprzyjanie zbliżeniu Ukrainy z Unią Europejską – które odpowiadały trzem celom ogólnym polskiej polityki zagranicznej (suwerenność, bezpieczeństwo, dobrobyt). Ten pierwszy cel nie został jednak otwarcie zwerbalizowany zarówno z obawy że byłoby to uznane za ingerencję w sprawy wewnętrzne Ukrainy, jak i dlatego że zaowocowałoby to pogorszeniem stosunków z Rosją. Zamiast o zbliżeniu ukraińsko-rosyjskim przedstawiciele Polski woleli mówić o perspektywach integracji Ukrainy UE, doskonale zdając sobie sprawę z faktu, że w praktyce są to dwie wykluczające się opcje. Obawa przed destabilizacją Ukrainy i jej możliwymi konsekwencjami dla Polski doprowadziła do częściowej marginalizacji innych celów polskiej polityki wobec tego kraju, takich jak promocja demokracji czy dialog historyczny. Względy moralne nakazywały bardziej jednoznaczne wsparcie protestujących; polska pamięć historyczna kazałaby zapewne bardziej otwarcie odnieść się do „banderowskiej” symboliki Majdanu. Polskie władze wybrały jednak chłodną politykę opartą o interesy narodowe, która nakazywała przede wszystkim ustabilizować sytuację na Ukrainie i kontynuować jej zbliżenie z UE – nawet za cenę porozumienia z Janukowyczem i niezadowolenia polskiego i ukraińskiego społeczeństwa obywatelskiego.

Dr Andrzej Szeptycki – adiunkt w Instytucie Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego, stały współpracownik „Nowej Europy Wschodniej”. W 2013 r. wydał książkę Ukraina wobec Rosji. Studium zależności (Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego).

1 Informacja Ministra Spraw Zagranicznych o zadaniach polskiej polityki zagranicznej w 2013 roku, 20.03.2013, https://www.msz.gov.pl/pl/polityka_zagraniczna/priorytety_polityki_zagr_2012_2016/expose2/expose_2013/.

2 „Partyjna jatka w sprawie Ukrainy”. Brudziński oskarża, Sikorski odpowiada, 02.12.2013, http://www.rp.pl/artykul/1069183.html.

3 Zob. np. A. Duda (wywiad), Oskarżam rząd o dotychczasową bierność w sprawie Ukrainy, 02.12.2013, http://www.tokfm.pl/Tokfm/10,115170,15057784,Andrzej_Duda__rzecznik_PiS__oskarzam_rzad_o_dotychczasowa.html; Ryszard Czarnecki, Sankcje czyli brak sankcji, 25.01.2014, http://gpcodziennie.pl/26892-sankcje-czyli-brak-sankcji.html.

4 R. Grochal, PiS atakuje Sikorskiego. Czy to koniec ponadpartyjnego porozumienia w sprawie Ukrainy?, 23.02.2014, http://wyborcza.pl/1,75478,15512121,PiS_atakuje_Sikorskiego__Czy_to_koniec_ponadpartyjnego.html.

5 R. Zięba, Cele polityki zagranicznej państwa, w: R. Zięba (red.) Wstęp do teorii polityki zagranicznej państwa, Toruń 2004.

6 R. Kuźniar, Droga do wolności. Polityka zagraniczna III Rzeczypospolitej, Warszawa 2008.

7 W. Mędrzecki, Polski Kijów 1900-1921, w: B. Berdychowska, O. Hnatiuk (red.), Polska. Ukraina. Osadczuk, Lublin 2007, s. 122.

8 Z. Brzeziński, Wielka szachownica. Główne cele polityki amerykańskiej, Warszawa 1998, s. 114.

9 R. Sikorski (wywiad), Granice unijnej soft power na Ukrainie, 03.12.2013, http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/ukraina/20131203/sikorski-granice-unijnej-soft-power-na-ukrainie.

10 Szerzej zob. A. Szeptycki, Ukraina wobec Rosji. Studium zależności, Warszawa 2013.

11 Por. Договор о Комиссии Таможенного союза (в ред. Протокола от 9.12.2010), Душанбе, 06.10.2007, http://tsouz.ru/Docs/IntAgrmnts/Pages/D_KTS.aspx.

12 Пресс-конференция по итогам российско-армянских переговоров, 02.12.2013, http://www.kremlin.ru/transcripts/19741.

13 Deklaracja Lizbońska w sprawie modelu wspólnego i kompleksowego bezpieczeństwa w Europie XXI wieku, Lizbona, 03.12.1996, w: S. Bieleń (red.), Prawo w stosunkach międzynarodowych. Wybór dokumentów, Warszawa 2004, s. 430.

14 H. Ognik, B. Wizmirska, Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, w: S. Parzymies (red.), Europejskie struktury współpracy. Informator, Warszawa 2000, s. 116.

15 K. Pełczyńska-Nałęcz, Dokąd sięgają granice Zachodu? Rosyjsko-polskie konflikty strategiczne 1990-2010, Warszawa 2010, ss. 9-17, http://www.osw.waw.pl/sites/default/fi les/poza_seria_1_pl.pdf.

16 Проект Договора о европейской безопасности, 29.11.2009, http://kremlin.ru/news/6152.

17 K. Pełczyńska-Nałęcz, op. cit., ss. 18-24.

18 A. Wilk, Zachód 2013” – ćwiczenia z antynatowskiej integracji armii białoruskiej i rosyjskiej, „Analizy”, 25.09.2013, http://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/analizy/2013-09-25/zachod-2013-cwiczenia-z-antynatowskiej-integracji-armii-bialoruskiej-i.

19 Konwencja dotycząca statusu uchodźców, sporządzona w Genewie dnia 28 lipca 1951 r., „Dziennik Ustaw” 1991, nr 119, poz. 515.

20 Zob. Dyrektywa Rady 2003/9/WE z dnia 27 stycznia 2003 r. ustanawiająca minimalne normy dotyczące przyjmowania osób ubiegających się o azyl, „Dziennik Urzędowy Unii Europejskiej”, 06.02.2003, nr L 031, s. 18-25; Dyrektywa Rady 2005/85/WE z dnia 1 grudnia 2005 r. w sprawie ustanowienia minimalnych norm dotyczących procedur nadawania i cofania statusu uchodźcy w Państwach Członkowskich, „Dziennik Urzędowy Unii Europejskiej”, 13.12.2005, nr L 326, ss. 13-33.

21 Dyrektywa Rady 2001/55/WE z dnia 20 lipca 2001 r. w sprawie minimalnych standardów przyznawania tymczasowej ochrony na wypadek masowego napływu wysiedleńców oraz środków wspierających równowagę wysiłków między Państwami Członkowskimi związanych z przyjęciem takich osób wraz z jego następstwami, „Dziennik Urzędowy Unii Europejskiej”, 07.08.2001, nr L 212 , ss. 12-23.

22 W. Głowacki, Scenariusz: Fala uchodźcow z Ukrainy. Polska nie zamknęłaby granicy, 27.01.2014, http://www.polskatimes.pl/artykul/3308610,scenariusz-fala-uchodzcow-z-ukrainy-polska-niezamknelaby-granicy,id,t.html.

23 M. Kosienkowski, Ukraina wobec Naddniestrza, Lublin 2009, ss. 28-29.

24 Zob. np. J. Whitman, The Kosovo Refugee Crisis: NATO’s Humanitarianism versus Human Rights, w: K. Booth (red.), The Kosovo Tragedy: The Human Rights Dimensions, Abingdon-New York 2000, ss. 164-183.

25 Obliczenia własne na podstawie wyników ukraińskiego spisu powszechnego z 2001 r., www.ukrcensus.gov.ua.

26 N. Rafalik, Cudzoziemcy ubiegający się o nadanie statusu uchodźcy w Polsce – teoria a rzeczywistość (praktyka) (stan prawny na dzień 31 grudnia 2011 r.), „CMR Working Papers”, Warszawa, marzec 2013, nr 55/113, s. 38, http://www.migracje.uw.edu.pl/download/publikacja/1808/.

27 Por. R. Kuźniar, Tradycyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa międzynarodowego, w: R. Kuźniar i in., Bezpieczeństwo międzynarodowe, Warszawa 2012, s. 51.

28 Wedle badań z 2007 r. za ukraińskich patriotów uważa się 60% mieszkańców zachodnich obwodów kraju i 36 – 46 pozostałych regionów. Zob. Формування спільної ідентичності громадян України: перспективи і виклики, „Національна Безпека і Оборона”, 2007, nr 9 (93), s. 19.

29 Obliczenia własne na podstawie wyników ukraińskiego powszechnego spisu z 2001 r., www.ukrcensus. gov.ua; Валовий регіональний продукт, http://www.ukrstat.gov.ua/operativ/operativ2008/vvp/vrp/vrp2008_u.htm

30 W. Baluk, Koncepcje polityki narodowościowej Ukrainy. Tradycje i współczesność, Wrocław 2002, s. 252

31 T. Kuzio, SBU Stops Separatism in Its Tracks, „Eurasia Daily Monitor”, 12.12.2008, http://www.jamestown.org/single/?no_cache=1&tx_ttnews[tt_news]=34266.

32 W. Baluk, op. cit., s. 254.

33 Rocznik statystyczny handlu zagranicznego 2013, Warszawa 2013, s. 118.

34 Wymiana handlowa pomiędzy Polską a Ukrainą, http://kiev.trade.gov.pl/pl/ukraine/article/detail,419,Wymiana_handlowa_pomiedzy_Polska_a_Ukraina.html.

35 Polsko-ukraińska współpraca inwestycyjna, http://kiev.trade.gov.pl/pl/ukraine/article/detail,420,Polsko-ukrainska_wspolpraca_inwestycyjna.html.

36 Zob. np. M. Kokot, Min. Sikorski: Wraz z uwolnieniem Tymoszenko Ukraina wypełniła warunki konieczne do podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE, 24.02.2014, http://wyborcza.pl/1,75477,15517044,Min__Sikorski__Wraz_z_uwolnieniem_Tymoszenko_Ukraina.html.

37 A. Eberhardt, Stosunki Polski z Rosją, (w:) R. Kuźniar (red.), Rocznik Polskiej Polityki Zagranicznej 2006, op. cit., s. 125 – 126; idem, Stosunki Polski z Rosją, (w:) R. Kuźniar (red.), Rocznik Polskiej Polityki Zagranicznej 2007, Warszawa 2007, ss. 138-140; idem, Polityka Polski wobec Rosji, op. cit., ss. 146-150, 155-156.

38 A. Kublik, Rosja wykończy polskich rolników świńskim embargiem?, 12.02.2014, http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,15446640,Rosja_wykonczy_polskich_rolnikow_swinskim_embargiem_.html..

39 W. Konończuk, Rząd Ukrainy chce znieść zakaz prywatyzacji Naftohazu, „Analizy”, 08.05.2013, http://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/analizy/2013-05-08/rzad-ukrainy-chce-zniesc-zakazprywatyzacji-naftohazu.

40 Zob. Л. Кучма, После Майдана. Записки президента 2005-2006, Киев, Москва, 2007, ss. 177, 608.

41 M. Menkiszak, L’engagement polonais en Ukraine au cours de la ≪Revolution orange≫, „Defense nationale”, październik 2005, ss. 128-138.

42 Bucharest Summit Declaration Issued by the Heads of State and Government participating in the meeting of the North Atlantic Council, Bukareszt, 03.04.2008, http://www.nato.int/cps/en/natolive/offi cial_texts_8443.htm?mode=pressrelease.

43 Zob. Remarks by EU High Representative Catherine Ashton following the extraordinary Foreign Affairs Council on Ukraine, Brussels, 20.02.2014, 140220/03, http://eeas.europa.eu/statements/docs/2014/140220_03_en.pdf.

44 Колобов заявив про наміри просити за кордоном $35 мільярдів, 24.02.2014, http://www.ukrinform.ua/ukr/news/kolobov_zayaviv_pro_namiri_prositi_za_kordonom_35_milyardiv_1910989.

45 Polski MSZ: „Przestrzegamy władze ukraińskie przed stosowaniem rozwiązań siłowych”, 30.11.2013, http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15051038,Polski_MSZ___Przestrzegamy_wladze_ukrainskie_przed.html.

46 M. Wojciechowski, Oświadczenie ws. ustaw przyjętych na Ukrainie, 17.01.2014, http://www.msz.gov.pl/pl/aktualnosci/wiadomosci/oswiadczenie_ws__ustaw_przyjetych_na_ukrainie.

47 Tusk: sankcje nie są przedmiotem naszej szczególnej uwagi, 31.01.2014, http://wyborcza.pl/1,91446,15367261,Tusk__sankcje_nie_sa_przedmiotem_naszej_szczegolnej.html.

48 Tusk u Olejnik: Sankcje to sygnał, że dialog na Ukrainie de facto się skończył. Mówimy „dosyć”, 19.02.2014, http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15491822,Tusk_u_Olejnik__Mowiac__sankcje__mowimy__dosyc___Sankcje.html.

49 Council conclusions on Ukraine. Foreign Affairs Council meeting, Brussels, 20.02.2014, http://www.consilium.europa.eu/uedocs/cms_Data/docs/pressdata/EN/foraff/141110.pdf.

50  Wspólne oświadczenie Prezydentów Rzeczypospolitej Polskiej i Ukrainy o porozumieniu i pojednaniu, Kijów, 21.05.1997, http://www.bbn.gov.pl/pl/publikacje-i-dokumenty/nieokreslone/umowy-miedzynarodowe/393,dok.html.

51 Zob. А. Шептицький, Волинь 2013, Р. Крамар (red.), Український альманах 2014, Варшава 2014, ss. 32-39.

52 T. A. Olszański, Sukces wyborczy partii Swoboda – konsekwencje dla ukraińskiej sceny politycznej, „Komentarze OSW”, 26.11.2012, nr 97, s. 8, http://www.osw.waw.pl/sites/default/fi les/komentarze_97.pdf.

53 Podziękowanie od Tiahnyboka jest pocałunkiem śmierci, 08.12.2013, http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=8787.

54 M. Wolski, Dylematy, 07.02.2014, http://niezalezna.pl/51573-dylematy.

55 P. Żurawski vel Grajewski, Antyukraińskie zacietrzewienie, 30.01.2014, http://niezalezna.pl/51263-antyukrainskie-zacietrzewienie.

Кавказ и державы Четверного союза в 1918 г.

Георгий Мамулиа

[tekst pierwotnie opublikowano w:/текст первоначально опубликован 
в: "Nowy Prometeusz" nr 5, grudzień 2013, ss. 125-158]

1918 г. сыграл важнейшую роль в истории народов Кавказа. Вырвавшись из провинциальной фазы своей истории в составе Российской империи, Кавказ в 1918 г., так же как и в сегодняшние дни оказался вовлеченным в бурные международные отношения, давших шанс народам региона приступить к строительству независимых государств.

Тем не менее, несмотря на наличие достаточно богатой исторической литературы, посвященной прежде всего отдельным возникшим в 1918 г. государствам Кавказа1, историография этого вопроса страдает одним существенным недостатком. В частности, изучением проблемы возникновения кавказских государств в узко-национальном контексте, игнорируя тот факт, что Кавказ в то время рассматривался присутствующими в регионе великими державами скорее единым, а не расколотым на национальные составляющие регионом.

Исходя из этого ситуацию, сложившуюся в том или ином государственном образовании Кавказа этого периода, невозможно понять в отрыве от положения дел в других частях региона. Особенно явно упомянутая тенденция прослеживается в исследованиях, изданных в государствах Кавказа в течение последних двадцати лет2.

Гораздо лучше обстоят дела в западной историографии, где уже в 50-70-х гг. прошлого века были изданы капитальные исследования, охватывающие если не целый Кавказ, то, по крайней мере, ее южную часть, или Закавказье3. Исключение в этом отношении составляет лишь исследование В. Биля, а также классический труд В. Аллена и П. Муратова, охватывающий, хотя и в основном с точки зрения военной истории, события и на Южном и Северном Кавказе4.

В настоящей статье ставятся цели: проследить генезис и последующее развитие интеграционных проектов, осуществляющихся в это время местной политической элитой как на Северном, так и на Южном Кавказе; проанализировать роль германского и турецкого факторов в возникновении на Кавказе независимых государств; показать, в какой мере существующие на Кавказе германо-турецко-большевистские противоречия использовались местной политической элитой для достижения своих целей; показать значение нефтяного фактора в становлении независимости государств Северного и Южного Кавказа.

Первые попытки политической консолидации народов Кавказа
В 1917 г. национально-освободительное движение народов Кавказа вступает в качественно новую стадию. После февральской революции и последовавшим за ней свержением монархии в России имперские тиски, безжалостно удерживающие в составе империи насильственно инкорпорированные в нее нерусские народы, значительно ослабли, а пришедшее к власти в Петрограде правительство А. Керенского в целом склонялось к федеративному устройству российского государства. Упомянутые события оказали непосредственное влияние на развитие политической ситуации как на Северном, так и Южном Кавказе.

В мае 1917 г. во Владикавказе состоялся первый съезд Союза объединенных горцев Северного Кавказа и Дагестана, включавшего в себя представителей всех горских народов Северного Кавказа. Понимая, что в сложившейся ситуации требование полной независимости Северного Кавказа было невозможно, съезд выразил свою поддержку деятельности Временного правительства, подчеркнув при этом необходимость сохранения завоеваний февральской революции на основе дальнейшей федерализации и демократизации российского государства5.

В октябре того же года с целью предотвращения столкновений, а также сглаживания все более и более сказывающихся противоречий между горским и казацким населением Северного Кавказа было принято решение о вхождении Союза объединенных горцев в Юго-Восточный Союз казачьих войск, горцев Кавказа и вольных народов степей. Упомянутая региональная организация объединяла в своем составе казачьи войска Дона, Кубани, Терека и Астрахани, горцев Кавказа, а также представителей «вольных народов степей» – ногайцев, караногайцев и туркмен Ставропольской губернии и Терского края. Целью Юго-Восточного Союза было «достижение скорейшего учреждения Российской демократической федеративной республики, с признанием членов Союза отдельными ее штатами»6.

Таким образом, в период между февральской революцией и октябрьским большевистским переворотом 1917 г. политические лидеры горцев, исходя из пределов возможного, в основном сосредоточились на достижении политической консолидации народов Северного Кавказа как основы дальнейшей борьбы за независимость.

Аналогичная ситуация сложилась и на Южном Кавказе, где еще в марте 1917 г. был создан Особый Закавказской комитет (ОЗАКОМ), наделенный Временным правительством функциями гражданской администрации этого края. Как и в случае с Северным Кавказом, основной целью ОЗАКОМ-а являлось поддержание согласия между кавказцами и пришлым русским населением Закавказья. Председателем ОЗАКОМ-а был назначен русский кадет В. Харламов, в то время как А. Чхенкели, – один из руководителей грузинских социал-демократов – был включен в состав комитета в качестве представителя Петроградского совета рабочих и солдатских депутатов на Кавказском фронте, наряду с этим представлявший в упомянутой структуре революционные организации Закавказья7.

Весной 1917 г. руководители национал-демократической партии Грузии, понимавшие важность объединения народов Кавказа как единственно возможного фундамента их независимости, приняли меры для установления самых тесных отношений с лидерами Союза объединенных горцев. В мае этого года грузинская делегация, представленная такими вождями национал-демократов, как Шалва Амирэджиби, Шалва Карумидзе, Давид Вачнадзе и Дмитрий Чиабришвили, приняла участие в первом съезде Союза объединенных горцев, подробнейшим образом обсудив с местными руководителями вопрос необходимости согласованных действий народов Северного и Южного Кавказа. На страницах газеты «Сакартвело» («Грузия») – центрального органа национал-демократической партии, Амирэджиби опубликовал восторженную статью, посвященную росту чувства региональной солидарности среди горцев Кавказа8.

Октябрьский большевистский переворот в Петрограде перерезал последнюю нить, связывающую Кавказ с Россией, открыв местным народам тернистый путь к независимости.

15 октября, день спустя после выборов в Закавказский сейм, законодательный орган, состоящий из местных депутатов в российскую Государственную думу, ОЗАКОМ сложил свои функции, передав власть Закавказскому комиссариату под председательством грузинского социал-демократа Евгения Гегечкори. С формальной точки зрения Закавказский комиссариат должен был управлять Южным Кавказом до восстановления законной власти в Петрограде9.

Турецкий фактор
Стремительно развивающиеся события на Кавказском фронте оказали, однако, свое влияние на ситуацию на Кавказе. Уже в первые месяцы 1918 г. под влиянием большевистской пропаганды дислоцированные на русско-турецком фронте российские войска стали стремительно разлагаться. Целые части и соединения начали самовольно покидать свои боевые позиции, стремясь как можно быстрее возвратиться домой. Создавшимся положением не преминуло воспользоваться турецкое командование, приказавшее своим войскам занимать оставленные русскими войсками территории. Параллельно с этим активизировалась и турецкая дипломатия, стремящаяся в нарушение соглашения, заключенного Стамбулом с представителями Комитета освобождения Грузии в 1915 г., использовать это обстоятельство для осуществления в отношении Южного Кавказа политики аннексий. Незадолго до заключения Брест-Литовского мирного договора от 3 марта 1918 г., турки добились от своих германских союзников согласия на аннексию Оттоманской империей областей Карса, Ардагана и Батуми. Исторических кавказских земель, захваченных Российской империей у Турции в результате войны 1877-1878 гг.10 Справедливости ради необходимо подчеркнуть, что первоначально немцы не хотели позволить туркам захватить сам Батуми, отлично понимая важность этого города для экономической жизни Закавказья. В Берлине думали передать туркам лишь южную часть Батумской области, без самого города11.

Следует отметить, что определенную вину за подобный исход событий несли и руководители Закавказья, продолжающие в упомянутых условиях придерживаться ориентации на мифическую «русскую демократию», несмотря на тот факт, что в Москве в то время находилось уже большевист- ское правительство. Не воспользовались грузинские социал-демократы и возможностью, объявив независимость Закавказья, попытаться блокировать турецкие территориальные вожделения с помощью немецкой стороны, подключив к делу руководителей Комитета освобождения Грузии, которым к тому времени удалось завоевать немалые симпатии в Берлине, ознакомив правящие круги Германии с проблемой Грузии и Кавказа12.

По мере продвижения турецких войск на Кавказ изменилась политика Оттоманской империи и в отношении горцев. Раньше турки соглашались способствовать деятельности горских активистов, тайно проникающих с турецкой территории на Северный Кавказ с целью ведения там пропаганды в пользу независимости этого края. Однако с начала 1918 г. младотурки стали помышлять об установлении над регионом прямого контроля. Так, ингуш Джемал Албогачиев и дагестанец Атабек Учмиев, поддерживающие связь с немцами еще с начала войны и намеревающиеся в это время пробраться на Кавказ с турецкой территории для ведения там пропаганды в пользу горской независимости, были задержаны в Стамбуле. Турки заявили Албогачиеву, что он получит право поездки на Кавказ лишь в том случае, если будет вести пропаганду в пользу установления на Северном Кавказе турецкого протектората13.

В подобном неблагоприятном историческом контексте инициатива руководителей Союза горцев Северного Кавказа и Дагестана относительно создания единого кавказского государства вряд ли могла быть удачной.

Тем не менее, сразу же после большевистского переворота руководство Союза горцев приняло срочные меры для установления связей с политическими деятелями Закавказья. В декабре 1917 г. один из наиболее активных членов правительства Союза горцев Гайдар Баммат (Бамматов) получил поручение «войти в контакт с грузинскими и армянскими национальными советами и, если понадобится, заключать соглашения от имени горского правительства»14.

28 февраля 1918 г. правительство Союза горцев делегировало на Южный Кавказ особую делегацию в составе Абдул-Меджида (Тапы) Чермоева, Гайдара Баммата, Зубаира Темирханова и Кади Дебирова. В задачи делегации входило «принять решительные меры к политическому воссоединению территории и народов Северного Кавказа и Дагестана с Закавказьем», а также «вступить в сношения с Оттоманской империей и союзными ей державами для выяснения возможности активной поддержки названными государствами независимого кавказского государства, находящегося в экономических и военных связях с Турцией и державами Центральной Европы»15.

В это время, однако, все внимание закавказских руководителей было приковано к переговорам с Турцией, начавшимися в середине марта в Трапезунде. Неправильно оценив создавшиеся реалии, закавказское правительство отказалось провозгласить независимость Южного Кавказа, наивно полагая, что таким образом ему удастся лучше обосновать свою юридическую позицию непризнания касающихся Закавказья условий Брест-Литовского договора. Прибывшие в Трапезунд для ведения переговоров как с закавказской, так и с оттоманской делегацией представители Северного Кавказа, приезд которых фатальным образом совпал с отзывом закавказской делегации в Тифлис и разрывом переговоров, с самого начала оказались в сложном положении. Желая воспользоваться военной и политической помощью Стамбула, представители горцев, стремившиеся одновременно к объединению территорий Северного и Южного Кавказа и созданию на этой основе единого кавказского государства, не могли не осознавать негативных последствий, которыми были чреваты для их планов экспансионистские устремления младотурок. Все это нашло свое отражение в тексте заявления, переданного 14 апреля Г. Бамматом, председателем горской делегации, Рауф-бею Орбаю и А. Чхенкели – главам оттоманской и закавказской делегаций на Трапезундской мирной конференции. Подчеркивая, что «Закавказье не может существовать как самостоятельный государственный организм без воссоединения с территорией горцев Дагестана и Северного Кавказа», а также тот факт, что «создание единого Кавказа властно диктуется соображениями экономическими и политическими», представители Союза горцев выступали за скорейшее заключение мира между Оттоманской империей и Закавказьем. «Мы твердо знаем, что прочный мир и возможность культурного строительства на Кавказе будут созданы лишь тогда, когда мы сумеем войти в добрососедские и дружественные отношения с соседними странами и над скорейшим созданием необходимой для того обстановки мы будем работать и впредь, как работали до сегодняшнего дня, как в Тифлисе, так и здесь в Трапезунде и если понадобится и в Константинополе», – говорилось в конце документа16. По свидетельству Баммата, отправившаяся после разрыва трапезундских переговоров в Стамбул горская делегация пыталась склонить руководство младотурок занять более конструктивную позицию в отношении Закавказья17.

Попытки эти, однако, оказались безуспешными и, воспользовавшись фактом разрыва переговоров, турки возобновили боевые действия, захватив в середине апреля требуемые ими области. 15 апреля турецкие войска вступили в Батуми. В подобных условиях руководство Закавказья было вынуждено просить мира, приняв предложение Стамбула о возобновлении мирных переговоров в захваченном турками городе18. Так как предварительным условием возобновления переговоров турки ставили провозглашение формальной независимости Закавказья, 22 апреля была официально объявлена независимость Закавказской федеративной демократической республики19.

Батумская мирная конференция и проекты единого Кавказа
Ситуация, создавшаяся на Батумской мирной конференции, позволила как северным, так и южным кавказцам приступить к более активному обсуждению интересующих их вопросов. Способствовало этому и то обстоятельство, что в отличие от переговоров в Трапезунде, ведущихся на двустороннем уровне между представителями Оттоманской империи и Закавказья, в Батумской конференции принимала участие и германская сторона в лице немецкого главнокомандующего в Стамбуле баварского генерал-майора Отто фон Лоссова. Выражая мнение военных кругов Берлина, которые, в отличие от крайне осторожных немецких дипломатовбыли сторонниками более решительной политики как в отношении большевиков, так и в отношении Турции, фон Лоссов являлся противником экспансионистских планов младотурок на Кавказе, считая главной задачей турецкой армии операции против англичан в Северном Иране20.

При этом военно-дипломатическая активность Германии, по мнению генерала, должна была распространяться как на Южный, так и на Северный Кавказ. Подобная позиция фон Лоссова служила надежной базой как сближения возглавляемой А. Чхенкели закавказской делегации с северокавказской делегацией Г. Баммата, так и вовлечения последней в работу Батумской конференции, ведшейся с формальной точки зрения между правительствами Оттоманской империи и Закавказья. Сам Баммат был настолько уверен в неизбежности объединения Южного и Северного Кавказа, что необходимость допуска северокавказской делегации к участию в конференции мотивировал тем, что Северный Кавказ по целому ряду объективных причин уже находится в процессе создания единого государства с Закавказьем. Уже в самом начале конференции, 8 мая 1918 г., руководитель северокавказской делегации подчеркивал, что Северный Кавказ имеет с Закавказьем «одинаковые экономические и политические интересы», находясь с последним «на стадии образования единого государства», конституция которого будет определена в ближайшем будущем21.

Об этом же Г. Баммат и З. Темирханов сообщали и фон Лоссову, обратившись к нему в тот же день с просьбой о допуске представителей горцев к участию в работе Батумской конференции. «Имея намерение принять участие в переговорах в Батуми, представители горцев обращаются к Вам с просьбой, Ваше превосходительство, информировать имперское правительство Германии и королевское правительство Австро-Венгрии относительно их политических устремлений, уведомив их, до какой степени они могут надеяться на получение помощи Германии с целью осуществления политических идеалов коренных народов Северного Кавказа и Дагестана. Идеала, состоящего в формировании общего государства на всем Кавказе, создание которого в будущем произойдет на основе двух частей Кавказа»22.

Позиция представителей Закавказья отчетливо зафиксирована в протоколах двух совещаний членов закавказской делегации, состоявшихся 9 и 11 мая 1918 г. В ходе упомянутых совещаний Николай (Нико) Николадзе, виднейший общественно-политический деятель Грузии, подчеркивал, что независимость кавказского государства возможна лишь в случае наличия внешних гарантий. Под последними, несомненно, имелся в виду протекторат Германии, дающий возможность защитить Кавказ от империалистических вожделений как большевиков, так и младотурок. Что касается участия в конференции представителей Северного Кавказа, то за ними, по мнению Николадзе, можно было признать лишь полномочия представителей Ингушетии, Чечни и Дагестана (областей Терека и Дагестана), где всегда присутствовали ярко выраженные тенденции к независимости. Будучи хорошо осведомленным относительно национального состава Северного Кавказа, Николадзе, судя по всему, сомневался в возможности отделения от России его западных частей, или, как их тогда называли Кубанской и Черноморской губерний. После массовых депортаций и геноцида горцев, осуществленного властями империи в XIX веке, черкесы, оставшиеся в упомянутых губерниях, составляли меньшинство по сравнению с пришлым славяно-казацким населением23.

Разумеется, обсуждение этих вопросов проходило на фоне искренних симпатий по отношению к представителям горских народов. Не случайно грузинский дипломат Зураб Авалишвили, принимающий участие в работе комиссии, проверяющей полномочия северокавказских делегатов, позднее писал, что «возможному вступлению Горской республики в общекавказскую федерацию все очень сочувствовали, и участие Г.-б. Баммата в конференции возражений, конечно, не вызывало»24.

11 мая Чхенкели торжественно сообщил Баммату, что руководимая им делегация согласна на участие горцев в работе конференции25.

Вопрос участия горцев в Батумской конференции непосредственно привел их руководителей к провозглашению 11 мая, на две недели раньше государств Южного Кавказа, своей государственной независимости. Непосредственной причиной этого послужила позиция фон Лоссова, высказанная им в письме от 10 мая председателю закавказской делегации Чхенкели. В нем германский представитель сообщал, что он в принципе не имеет ничего против участия горцев в работе Батумской конференции. Тем не менее, он даст свое окончательное согласие лишь в том случае, если «можно будет признать этих делегатов представителями государства, или союза государств, должным образом сконструированных, декларировавших свою независимость и испросивших признания их свобод и независимости со стороны четырех союзных держав. В этом случае означенные делегаты смогут принять участие в переговорах с правом голоса и с теми же правами, как и делегаты остальных правительств, представленных на конференции»26.

В связи с объявлением политической независимости Союза горцев встал вопрос и об общих границах этого государства с Закавказьем. В декларации от 11 мая, подписанной председателем правительства Союза горцев А. М. Чермоевым и министром иностранных дел Г. Бамматом сообщалось, что «территория нового государства будет иметь границами на севере прежние географические границы, губерний и областей Дагестанской, Терской, Ставропольской, Кубанской и Черноморской бывшей русской империи, на западе – Черное море, на востоке – Каспийское, на юге – границу, подробности коей имеют быть установлены соглашением с закавказским правительством»27.

Таким образом претендуя на историческую горскую территорию Северного Кавказа, простирающуюся вдоль Большого Кавказского хребта от Черного до Каспийского моря, руководство горцев, предвидя создание в будущем единого кавказского государства, подчеркивало, что южные границы горского Союза с Закавказьем должны быть установлены на основе особого компромиссного соглашения.

Правительство Союза горцев не могло не считаться и с тем обстоятельством, что потомки изгнанных с Западного Северного Кавказа черкесов, занимая высокие посты в турецкой армии и администрации, являлись основными лоббистами северокавказцев в правительственных кругах Турции. Сочетая кавказской патриотизм с преданностью Оттоманской империи, значительная часть оттоманских черкесов надеялась, в случае победы стран Четверного союза над Россией, вернуться в страну своих предков. Со своей стороны правительство Турции также поддерживало эти устремления, пользуясь потомками мухаджиров в качестве дипломатических и военных экспертов, хорошо знакомых со спецификой местных кавказских условий, и пытаясь с их помощью распространить свое влияние на Северный Кавказ, регион, который наряду с Азербайджаном руководство младотурок относило к сфере своего влияния28.

Тем не менее, аннексионистская политика Стамбула подрывала в самой основе возможность создания жизнеспособного и основанного на учете взаимных интересов кавказского государства. Наиболее ярким образом это проявилось на Батумской мирной конференции, где турки, отказавшись от германского посредничества, 26 мая в ультимативной форме предъявили грузинам и армянам территориальные притязания, далеко выходящие за пределы условий Брест-Литовского договора. Наряду с уже занятыми оттоманскими войсками Карсом, Ардаганом и Батуми, турки потребовали передачи им также грузинских Ахалцихе и Ахалкалаки, а также армянского Александрополя, с установкой оттоманского контроля над железнодорожной веткой Александрополь-Джульфа29.

«В этих условиях Турция обеспечивала себе, в сущности, не только политический контроль всего Закавказья, но еще и тесное территориальное примыкание к Азербайджану и к Персии (т.е. персидскому Азербайджану) – иными словами, к странам с населением тюркской же породы и тюркской речи»30.

В результате турецкой экспансии, а также вследствие растущих армяно-азербайджанских противоречий произошло событие, имеющее в дальнейшем роковое значение для судеб народов Южного и Северного Кавказа – раскол Закавказья.

Раскол Закавказья и рождение независимых кавказских государств.
Германский щит Грузии
26 мая, в день предъявления турецкого ультиматума, Грузия, пытаясь спастись от нашествия турецких войск с помощью германского посредничества, объявила о своей государственной независимости. 28 мая этому примеру последовали Армения и Азербайджан31.

В тот же день, с целью положить предел военной экспансии младотурок, фон Лоссов и Чхенкели, только что занявший пост министра иностранных дел Грузии, подписали «Временный договор относительно временного урегулирования отношений между Германией и Грузией». В соглашении указывалось, что Грузия рассматривают Брест-Литовский мирный договор, заключенный между странами Четверного союза и Россией, «как основу своих взаимоотношений с Германской империей». В течение всей войны Грузия предоставляла Берлину право на исключительное пользование своими железными дорогами с целью переброски войск и военных грузов Германии и союзных ей государств. Для защиты стратегически важного порта Поти и на всем протяжении грузинской транзитной железной дороги выставлялись германские вооруженные патрули32.

Как четко подметил З. Авалишвили, «главная сила этого (основного) соглашения лежит, конечно, а) в фактическом признании грузинского правительства германским и б) в установлении, на время, германского контроля над железными дорогами Грузии»33.

Фон Лоссов опасался, что дальнейшее продвижение турок за пределы, оговоренные Брест-Литовским договором, неизбежно приведет к усилению политико-экономической анархии на Кавказе, и тем самым сделает невозможным эксплуатацию богатейших природных ресурсов региона. В частности, грузинского марганца и бакинской нефти, имеющих огромное значение для способности Германии продолжать боевые действия.

Как впоследствии вспоминал Й. Помянковский, военный представитель Австро-Венгерской империи в Турции, Лоссов заявил ему, что в случае занятия Баку и всего Закавказья турками, «они будут абсолютно неспособны управлять страной и руководить производством нефти. Результатом турецкой экспансии будет лишь обогащение младотурок и нескольких пашей, в то время как в остальном, дело будет загублено. Этого Германия допустить не может. Нефтяные источники должны быть сохранены и, так же как и другие богатства страны, сделаны доступными для систематического использования в военных целях всеми союзниками»34.

Тем не менее, турки решили идти напролом и поставить Берлин перед свершившимся фактом. Еще не дождавшись ответа на свой ультиматум, оттоманские войска перешли в наступление, приступив к занятию требуемых областей. Малочисленные и плохо организованные грузинские и армянские воинские формирования оказались не в силах удержать фронт.

4 июня Грузия вынуждена была заключить с Оттоманской империей «договор мира и дружбы», ставивший ее в полную зависимость от Стамбула. Наряду с тяжелейшими территориальными потерями (Батуми, Ахалцихе и Ахалкалаки), в силу дополнительного договора, подписанного в тот же день представителями турецкой и грузинской сторон, турки устанавливали почти полный контроль над железными дорогами Грузии. Словно насмехаясь над своими германскими союзниками, турки обретали право осуществлять беспрепятственную переброску войск и военных материалов по грузинской территории35.

Ответный ход немцев и грузин не заставил себя долго ждать. Воинские части, спешно сформированные из находящихся на территории Грузии немецких военнопленных и колонистов, подняв германские и грузинские флаги заняли основные станции на грузинской железной дороге, тем самым воспрепятствовав продвижению турок в направлении Тифлиса36.

В телеграмме от 8 июня в резком тоне, похожим на угрозу, генерал-квартирмейстер Эрих фон Людендорф потребовал от Энвера-паши уважительного отношения к немецким охранным постам, размещенным на железной дороге Поти–Тифлис–Александрополь, отметив, что «они являются германскими войсками». Туркам следовало соблюдать условия Брест-Литовского договора и оставить незаконно занятые ими территории. Людендорф особо подчеркивал, что «договора, заключенные Турцией с государствами Закавказья в обход Германии, Австрии и Болгарии», с самого начала не могут быть признаны Берлином37.

Природные ресурсы Кавказа как предмет вожделений Москвы, Берлина и Стамбула
Понимая, что экспансионистский курс правительства младотурков приведет в дальнейшем к росту германо-турецких противоречий на Кавказе, Г. Баммат стремился использовать сложившуюся ситуацию в интересах горцев, пытаясь, таким образом, маневрировать между Стамбулом и Берлином. По свидетельству немецких источников, с помощью своей эрудиции, способности к убеждению и настойчивости Баммату удалось склонить к поддержке своих взглядов фон Лоссова, который еще в середине мая 1918 г. предупреждал генерала Людендорфа относительно опасности турецких экспансионистских планов для германских политических и экономических интересов на Кавказе. С целью воспрепятствовать дальнейшему продвижению турок вглубь территории Закавказья и способствовать государственной консолидации Грузии, которая в свою очередь должна была служить ядром для последующего укрепления других государств региона, генерал предложил послать на Кавказ германские войска. В их задачи наряду с выполнением охранных функций должно было входить предоставление учебного кадра для формирования местных кавказских армий. Под влиянием бесед с Бамматом, генерал выработал следующий план посылки германских войск на Кавказ. Высаженные с занятого германскими войсками Крыма в районе Новороссийска и Туапсе, а также продвигающиеся по железной дороге Тихорецкая-Баку германские соединения в количестве двух дивизий, должны были одновременно способствовать созданию северокавказского государства. В самой Грузии должна была быть дислоцирована одна германская дивизия, способствующая созданию боеспособной грузинской армии38.

При этом по ряду политических причин фон Лоссов не считал возможным поддержать требования горцев о включении в состав их государства черкесского северо-западного Кавказа. В письме к Баммату от 15 мая фон Лоссов, в частности, сообщал о точке зрения германского правительства относительно северной границы Союза горцев. «Вопрос Дагестана и Терской области ясен – нет никакого сомнения в том, что эта территория принадлежит Северному Кавказу.D. Vašadze (Furst), Deutsche Blatter in der georgischen Geschichte. Erinnerungen des ehemaligen Bevollmachtigten der georgischen Regierung bei der Kaiserlich Deustchen Delegation im Kaukasus 1918. Mitteilungen des Bundes der Asienkampfer, Berlin, 15 September 1930, S. 98; W. E. D. Allen, P. Muratoff , Caucasian Battlefi elds. A History of the Wars on the Turco-Caucasian Border 1828-1921, p. 477. Напротив, вопрос территории Кубани пока еще недостаточно освещен. С этнографической точки зрения казаки Кубани близки к населению Украины. Они проживают компактными массами в кубанской области, организованы и хорошо вооружены. Очевидно, что они ни эвакуируют их территорию, ни позволят третьей силе ее аннексировать без их согласия. Если мы захотим заставить их сделать это силой, в стране вспыхнет новая серьезная война. Правительство Германии не может пуститься в подобное предприятие, которое создаст ему новый театр тяжелой войны. Правительство Германии не может допустить, и оно не позволит, чтобы такая акция была предпринята без его согласия третьей силой. Наконец, аннексия территории Кубани с применением силы будет представлять собой нарушение Брест-Литовского договора. Нарушение, которое германское правительство не может допустить.

Исходя из этого, германское правительство придерживается мнения, что на нынешний момент вопрос кубанской области должен оставаться открытым, точно так, как это имело место в связи с вопросом северо-восточной границы Украины с Россией, во время переговоров в Брест-Литовске. Разумеется, германское правительство исследует со своим самым наибольшим благорасположением все решения вопроса Кубани, которые примирят интересы этой области с Северным Кавказом и Закавказьем»39.

Следует отметить, что проект создания северокавказского государства, включающего в своей состав исторические черкесские земли, поддержал Чхенкели. Еще 6 мая, в первый день прибытия германской делегации в Батуми, Чхенкели в беседе с фон Лоссовым выступил с предложением о посылке на Северный Кавказ около двух-трех германских и стольких же турецких батальонов. Так как, по мнению председателя закавказской делегации, территориальные притязание горцев неизбежно приведут к столкновению с терскими казаками, лишь с помощью этой военной силы было возможно добиться включения в северокавказское государство исторических горских земель40.

Надеясь, что предлагаемый им проект получит одобрение в Берлине, фон Лоссов 17 мая 1918 г. сообщал Чхенкели и Баммату, что поскольку инструкции, полученные им из центра «предвидят возможность» объединения Союза горцев с Закавказьем, он «ничуть не сомневается», что германское правительство положительно отнесется к признанию независимости Северного Кавказа41.

Тем не менее, проект Лоссова, рассмотренный после его возвращения из Батуми в Берлин, был подвергнут значительной модификации. Одобрение получила лишь часть предложений генерала, главным образом касающихся посылки германских войск в Грузию. Причиной этого являлось глубокое расхождение взглядов, существующее в это время в Берлине между высшими военными и дипломатическими кругами страны, относительно политического курса в отношении вновь возникших государств Кавказа. В отличие от Лоссова и Людендорфа, исходивших в основном из военно-стратегических соображений, и отлично отдающих себе отчет в важности обеспечения экономических и политических интересов Германской империи на Кавказе, МИД Германии, руководимый в то время статс-секретарем Рихардом фон Кюльманом, придерживался в связи с этим вопросом более осторожного и строго юридического подхода. По мнению немецких дипломатов, вопрос признания независимости кавказских государств напрямую был связан как с политикой Германии в отношении большевистской России, с которой страны Четверного союза только что заключили Брест-Литовский договор, покончивший с боевыми действиями на Восточном фронте, так и с отношениями с Оттоманской империей, – основной союзницей Германии на Ближнем Востоке. Таким образом, признание Берлином независимости кавказских государств, как и в целом политика проводимая Германией на Кавказе, не должна была вызвать разрыв ни с Москвой, – чреватый возобновлением боевых действий с большевиками, ни с Стамбулом, – со своей стороны способный повлечь за собой выход Оттоманской империи из войны на Ближнем Востоке42.

Наряду с этим, находящиеся в чрезвычайно сложной ситуации большевики были готовы согласиться на признание Германией независимости Грузии, но ни в коем случае Азербайджана и Северного Кавказа, обладающих нефтепромыслами Баку, Грозного и Майкопа, и имеющих стратегическое значение для советской России. В Москве понимали, что основная опас- ность для бакинской нефти исходит не от немцев, а от турок, стремящихся любой ценой овладеть Азербайджаном.

4 июня, в тот же день когда Стамбул заключил договор с Грузией, турки подписали соглашение и с Азербайджаном, в результате чего вся железно-дорожная сеть страны переходила под контроль 3-й турецкой армии43.

В конце июня по приказу Исмаила Энвер-паши, военного министра Оттоманской империи, в окрестностях Гянджи, где в то время находилась резиденция азербайджанского правительства, на основе турецкой 5-й кавказской дивизии было начато формирование «Кавказской армии ислама», – смешанного соединения, состоящего из регулярных турецких солдат и местных азербайджанских добровольцев. Основной целью этого соединения, находящегося под командованием сводного брата Энвера, турецкого генерала Киллигиль Нури-паши, было взятие Баку, где с марта 1918 г. власть принадлежала местному совнаркому во главе с большевиком С. Шаумяном44.

Осознав опасность, нависшую над городом, большевики предложили Берлину следующую сделку: немцы получают право на поставку из Баку нужного им количества нефти при условии, что они удержат турок от захвата города. Этим, собственно говоря, и было обусловлено согласие большевиков на признание Германией независимости Грузии, а также на нахождение немецких войск на грузинской территории. Небезынтересно отметить, что первоначально МИД Германии выступал против юридического признания независимости Грузии, считая, что для обеспечения германских интересов на Кавказе вполне достаточно заключения с Тифлисом сугубо экономического соглашения45. Отрицательное отношение МИД к растущей вовлеченности Германии в дела на Кавказе видно и из следующего обстоятельства. Вынужденные в конечном итоге уступить военным в деле признания Грузии и отправки в Тифлис германской императорской военной миссии под командованием генерала Кресса фон Крессенштейна, руководители немецкого внешнеполитического ведомства не сочли нужным даже встретиться с последним для дачи инструкций46.

Разумеется, в подобном международном контексте возможность маневра правительства Союза горцев была весьма ограниченной, заставляя их делать ставку в основном на Стамбул.

Еще во второй половине апреля, во время своего пребывания в столице Оттоманской империи, куда горская делегация отправилась после срыва трапезундских переговоров, Баммату удалось получить устное заверение Мехмеда Талаат-паши и Исмаила Энвер-паши, турецких великого визиря (премьер-министра) и военного министра, относительно предоставления Турцией военной помощи горцам. Турки обещали оказать северокавказцам, в то время уже вступившим в вооруженное противостояние с терскими казаками и русскими колонистами, недовольными стремлением горцев восстановить свою независимость, помощь инструкторами, оружием и боеприпасами.

С этой целью в рамках «Кавказской армии ислама» планировалось осуществить формирование отдельной дивизии, которая должна была быть послана по дороге Тифлис–Владикавказ на помощь борющемуся за свою независимость мусульманскому населению Северного Кавказа47.

19 мая, когда положение в Ингушетии и Балкарии особенно осложнилось, Баммат был вынужден вновь поставить этот вопрос перед Рауф-беем, бывшим председателем оттоманской делегации на Трапезундской конференции48.

20 мая министр иностранных дел Союза горцев обратился с особым письмом к Чхенкели, прося у закавказского правительства разрешения на переброску турецкой военной помощи на Северный Кавказ по грузинской территории49.

8 июня в оккупированном турками Батуми правительство Союза горцев заключило с Оттоманской империей договор о мире и дружбе. В силу этого соглашения, которое слово в слово повторяло соответствующие параграфы текста дополнительного договора, за четыре дня до этого заключенный Грузией с Турцией, железнодорожная сеть на Северном Кавказе передавалась под полный контроль турецких войск50.

Первоначально против плана использовать турецкие войска для освобождения от большевиков Северного Кавказа не возражал и фон Лоссов. Еще 25 мая, накануне турецкого ультиматума Закавказью, он писал Баммату, что не имеет ничего против свободного пропуска «через территорию Закавказской республики амуниции, оружия и кадров оттоманских инструкторов, предназначенных для горцев Северного Кавказа», о чем имел специальную беседу с Чхенкели51.

Это, впрочем, не помешало Лоссову в тот же день направить в германский Большой Генеральный штаб телеграмму, в которой сообщалось о том, что «взоры турков, направлены исключительно на Баку, Владикавказ, и обладание всем Кавказом»52.

Рост германо-турецких противоречий на Кавказе и встречные инициативы кавказцев
Положение изменилось после срыва батумских переговоров, когда немцам стало ясно, что турки используют заключенные с кавказцами договора в исключительно экспансионистских целях. К тому же ситуация, сложившаяся на самом Северном Кавказе, также мало способствовала осуществлению подобных планов. В феврале 1918 г. большевики захватили столицу Союза горцев – Владикавказ. В мае им были заняты города Петровск и Дербент в Дагестане. В то же время на Кубани, на Западном Северном Кавказе, оперировала ориентирующаяся на Антанту Добровольческая армия генерала Михаила Алексеева, одинаково враждебно настроенная как к государственным новообразованиям Кавказа, так и к странам Четверного союза. В такой ситуации сторонники вмешательства в дела на Северном Кавказе, имеющиеся среди германских военных, оказались в меньшинстве, и победу одержал курс МИД, считавшего разрыв с большевиками недопустимым.

Со своей стороны и фон Лоссов, возмущенный экспансионистскими планами младотурок, приказал задержать переброску на Северный Кавказ по военно-грузинской дороге 37-й турецкой дивизии53.

В силу этих же обстоятельств письмо Баммата от 14 июня, адресованное дипломатическому агенту Германии на Кавказе графу Фридриху Вернеру фон дер Шуленбургу относительно пропуска по грузинской территории оружия и турецких инструкторов, которых, по словам Баммата, можно было бы перебросить на Северный Кавказ по дороге Мцхета-Владикавказ, не встретило понимания немцев54.

В датированном 15 июня ответном письме Баммату фон Шуленбург, который в одном из отчетов этого времени отмечал, что северокавказцы «плавают в абсолютном турецком фарватере»55, сообщал, что «вопрос, относительно транспортировки турецких войск по грузинской железной дороге, должен быть урегулирован правительствами Германии и Оттоманской империи»56.

Тем не менее, северокавказцы не сдавались. Уже в первую же неделю после прибытия 14 июня в Тифлис генерала Кресса фон Крессенштейна представителям горского правительства удалось добиться у него аудиенции. На сей раз помимо Баммата в беседе участвовал Арсамаков (Хаджи Мурат Газават), безо всякого сомнения подключенный к переговорам в качестве человека известного своими прогерманскими симпатиями и сотрудничавшего с немцами с самого начала войны. Отметив, что русские большевики угрожают не только независимости, но и самому физическому существованию горцев, делегаты обратились к генералу с просьбой: либо самому прийти на помощь северокавказцам, либо дать возможность сделать это туркам. В противном случае горцы будут вынуждены обратится за помощью к англичанам. Представители северокавказцев также заявили, что они при всех обстоятельствах будут против протектората, или какого-либо тесного политического союза Турции с Северным Кавказом. Кресс ответил, что любое военное вмешательство стран Четверного союза, чревато новой войной с Россией. Тем не менее, он попытается добиться согласия тифлисского правительства на тайную переброску оружия на Северный Кавказ грузинской стороной57.

Баммат должен был временно удовлетвориться этим обещанием. Он, однако, понимал, что Северный Кавказ продолжает быть заложником германо-турецких противоречий и германо-советских взаимоотношений. В конце июня по приглашению турецкого правительства Баммат выехал в Стамбул, где должна была состояться конференция с участием представителей стран Четверного союза и кавказцев, на которой все взаимоотношения Турции с Кавказом должны были быть окончательно разрешены58.

Хотя вследствие германо-турецких противоречий упомянутая конференция так и не состоялась59, Баммат попытался повлиять на позицию Берлина посредством бесед с послом Германии в Турции графом Йоханом Генрихом фон Бернсторфом. По иронии судьбы именно Бернсторф являлся одним из наиболее убежденных сторонников недопущения разрыва с большевиками, и исходя из этого постулата – невмешательства в дела Северного Кавказа60.

Как впоследствии писал Баммат 31 июля А. М. Чермоеву, председателю правительства Союза горцев, во время встречи, состоявшейся во второй половине июня, Бернсторф откровенно заявил, что «согласно инструкциям им полученным… его правительство ни под каким видом не может ни дать само, ни допустить кого-либо дать нам военную помощь, так как это было бы нарушением Брест-Литовского договора. Германия не может создавать на Северном Кавказе правительство, которого там фактически нет, что это было бы провокацией войны с Россией, которая для Германии неприемлема. Мое указание, что Грузия находится с точки зрения правовой в том же положении, было отпарировано указанием, что московское правительство признает независимость Грузии и ничего против пребывания германских войск в Закавказье не имеет, что же касается Северного Кавказа, Россия непримирима и старание германской дипломатии склонить ее к признанию нашего отделения ни к чему не привели. Мои ссылки на формальные обещания Германии дать нам помощь и поддержку, выраженные в письмах генерала Лоссова, вызвали заявление, что это была политика этого генерала, но которая не нашла одобрения правительства»61.

По словам Баммата, немецкий посол указал ему и на причины, по которым предложения фон Лоссова не получили поддержки Берлина: «Бернсторф мне вчера между прочим сказал, что мы хотим создать правительство заново, что наша столица в руках наших врагов, что мы сами не проявляем самодеятельности и желаем сделать свое политическое дело немецкими руками, что существенная разница между нами и грузинами в том, что в Грузии худо ли хорошо, правительство существует и Германия, стоя на точке зрения Брест-Литовского договора, поддерживает уже образованное до их вмешательства и без них государство, у нас же им пришлось создавать бы нечто новое, чего они не могут, оставаясь формально лояльными в отношении России»62. Понимая, что лишь взятие Владикавказа может изменить политику немцев в отношении Северного Кавказа, Баммат требует от Чермоева: «Для нас овладение Владикавказом делается вопросом громадной политической важности, полагаю, что самое допущение нашего представительства на Константинопольской конференции, которая, кажется, все-таки состоится, находится в связи с этим вопросом. Если политическое положение не изменится, я думаю, что нам сделают отвод. Наша политика, как это ни тяжело при нынешних условиях, должна выразиться в некоторой самодеятельности. Надо немцам доказать, что наше население с нами. Надо взять проклятый Владикавказ и создать народное движение. В этом случае Германия изменит свою позицию в отношении нас»63. В конце письма Баммат отмечал, что поскольку по упомянутым выше обстоятельствам на дорогу Мхцета-Владикавказ рассчитывать не приходится, следует воспользоваться дорогой из Азербайджана в Дагестан. С помощью действующего в Турции Черкесского комитета ему удалось добиться согласия оттоманских властей на посылку на Северный Кавказ экспедиционных сил, сформированных из турецких солдат северокавказского происхождения, под командованием генерала Юсуфа Иззет-паши, из черкесов64.

Следует отметить, что правительство Грузии на неофициальном уровне пыталось по мере возможностей оказать помощь горцам, в том числе и оружием. Тем более, что из занятой большевиками Терской области осуществлялись попытки организации на грузинской территории антиправительственных мятежей. Так, в июле 1918 г. правительством Грузии был с успехом подавлен большевистский мятеж в Душетском районе.

В оказании помощи горцам были заинтересованы и германские военные. Предложение фон Крессенштейна о поставке оружия горцам через грузинских посредников получило одобрение генерала фон Людендорфа. Одной из причин, побудивших начальника германской военной миссии на Кавказе активизировать свою политику в отношении горцев, было то, что по данным немецкой разведки во Владикавказе действовала секретная британская военная миссия, поддерживающая контакты со своими агентами в Тифлисе. Целью англичан было подорвать германское влияние и дестабилизировать обстановку в Закавказье. По мнению фон Крессенштейна, противостоять этому можно было путем «поддержки горских народов оружием и патронами, в основном для винтовок русского образца, так же как и введением в действие мелких частей, на уровне батальона»65.

Опасность разрыва с Москвой следовало нейтрализовать заявлением, что в данном случае речь идет о ликвидации британского влияния в таком стратегически важном регионе как Кавказ, осуществляемом в совместных германо-советских интересах.

Для того чтобы турки не чувствовали себя окончательно обойденными, генерал был согласен на участие в операции от шести до восьми турецких батальонов.

Полагая, что находящиеся в отчаянном положении большевики будут более не в состоянии отказывать горцам в признании их независимости, Крессенштейн писал в Берлин, что возникновение буферного горского государства, преграждающего путь русской экспансии в Закавказье, входит в политические и экономические интересы Германии66.

11 августа 1918 г. между правительством Грузии и представителями Союза горцев, в лице руководителей Ингушского национального совета, было заключено тайное соглашение, не подлежащее оглашению в печати. В обмен на кукурузу (в которой крайне нуждалось население Грузии, отрезанное событиями на Северном Кавказе от кубанского хлеба), грузины поставляли ингушам некие грузы67. Тот факт, что сам договор не уточнял, какие именно грузы должны были быть транспортируемы через грузинскую территорию, не оставляет сомнения, что в данном случае речь шла о тайной поставке оружия и боеприпасов. Тем более, что буквально через неделю после подписания этого соглашения ингуши, руководимые одним из лидеров Союза горцев Вассан-Гиреем Джабагиевым захватили Владикавказ, отбив его у терских казаков и поддерживающих их осетин. Факт грузинской помощи горцам подтверждает и генерал Антон Деникин, отмечающий, что для взятия Владикавказа грузины передали ингушам около миллиона патронов68. Несомненно, именно это соглашение имел в виду А. М. Чермоев, во второй половине августа сообщивший находящемуся в Стамбуле Баммату «о соглашении с грузинами по вопросу пропуска хлеба взамен провоза по грузинской дороге оружия и припасов»69.

В результате этой победы ингушам удалось изгнать со своих исторических земель казаков, разрушив построенные в целях колонизации их территории казачьи станицы Терской линии. Дорога, связывающая Тифлис и Владикавказ, отныне была открыта.

Нефтяной фактор решает все
Вскоре Северный Кавказ вновь стал предметом международных переговоров. На сей раз причиной этого послужило резкое изменение ситуации, происшедшее в осажденном турецко-азербайджанскими войсками Баку. Опасаясь денонсации большевиками выгодного для немцев Брест-Литовского договора, Берлин согласился на заключение сделки с Москвой, в соответствии с которой Германия получала право на признание независимости Грузии. Взамен этого к РСФСР отходил как весь Северный Кавказ, так и Баку, откуда Германия должна была получить свою долю нефти. Выработанные в июне-июле эти условия были, наконец, юридически закреплены особым дополнительным соглашением к Брест-Литовскому договору, ратифицированным германской и советской стороной 27 августа 1918 г. В соглашении оговаривалось, что Германия обязуется удержать турецкую сторону от каких-либо попыток захвата столицы Азербайджана, а турецкие войска не должны были пересекать установленной линии, западнее и южнее Баку70.

Касаясь этой ситуации З. Авалишвили, сам в то время находившийся в Берлине, и как видно неплохо посвященный в кулуарные аспекты германо-большевистских переговоров, с иронией писал, что в задачу Германии входило «как бы придерживать турок за шиворот – задача нелегкая, когда речь идет о захвате Баку»71

Ситуация изменилась в середине августа, когда по приглашению бакинского правительства Диктатуры Центрокаспия, сменившего еще в конце июля власть большевистского совнаркома, для защиты Баку от обложивших его турецко-азербайджанских войск в город были введены немногочисленные британские экспедиционные войска под командованием генерала Лионеля Денстервиля72.

Об этом событии, как, впрочем, и о смене власти в самом Баку, в Берлине узнали лишь 6 сентября, уже после заключения упомянутого германо-большевистского дополнительного соглашения от 27 августа.

На состоявшихся сразу же после этого германо-советских консультациях стороны пришли к консенсусу, в соответствии с которым большевики соглашались на занятие Баку немцами лишь в том случае, если бы последние удержали турок от оккупации города, изгнав оттуда англичан, в основном, собственными силами. После этого Баку должен был быть вновь возвращен советам с соблюдением в дальнейшем условий соглашения от 27 августа73.

Пока шли эти консультации, находящиеся под Баку турецкие силы предприняли новое наступление, завершившееся 15 сентября взятием Баку и изгнанием оттуда британских войск74.

Реакция большевиков не заставила себя ждать. 20 сентября Москва объявила о денонсации условий Брест-Литовского договора в отношении Турции75. Поставленный перед новым фактом Берлин был вынужден начать новые переговоры, на сей раз со Стамбулом. Напряженность между двумя сторонами достигла такой степени, что раздраженные новыми самовольными действиями турок немцы не исключали возможности проведения против них военной операции. С этой целью генерал Кресс фон Крессенштейн получил приказ разработать план изгнания турок из Баку с временным занятием его германскими войсками. Параллельно с разработкой деталей операции германский Генштаб приступил к усиленной переброске в Грузию германских соединений, составивших к концу сентября 19 000 человек76.

Наряду с этим велись переговоры и с турками, для чего в сентябре в Берлин прибыл великий визирь М. Талаат-паша.

В подобном контексте эскалации германо-турецкого соперничества, Северный Кавказ с неизбежностью вновь вовлекался в военно-политические планы как Берлина, так и Стамбула. В данном случае речь шла о проекте германских военных, который, судя по всему, не был согласован с немецкими дипломатами и который в значительной степени реанимировал план фон Лоссова.

Пшемахо Коцеву, вице-председателю Союза горцев, специально командированному на занятую германскими войсками Украину, было сделано предложение о восстановлении существовавшего в 1917 г. Юго-Восточного Союза77. В частности, объединить Союз горцев с казачьими войсками Дона, Кубани, Терека, а также Астрахани и Калмыкии. По расчетам немцев, в случае осуществления такого проекта черкесская территория Западного Северного Кавказа, колонизированная кубанскими казаками, безболезненно объединялась с горцами в единое государственное образование. Наличие же в упомянутом союзе Дона, имеющего общую границу с Украиной, давало дислоцированным там германским войскам возможность быть беспрепятственно переброшенными на Северный Кавказ. В случае объединения с казаками фон Крессенштейн получал право обещать горцам военную помощь в количестве 20 000 винтовок, 192 пулеметов и 32 артиллерийских орудий. Передача вооружения должна была осуществляться через Коцева, черкеса по происхождению, приобретшего к этому времени в глазах немцев репутацию германофила. Немцы полагали, что в отличие от Чермоева, Баммата и Джабагиева, Коцев пользовался реальной поддержкой своих соплеменников-черкесов78.

По данным немецких источников, Коцев во время своего визита заявлял об имеющихся у него полномочиях подписать договор о вступлении горцев в Юго-Восточный Союз. Тем не менее, судя по отчету, составленному Коцевым после его возвращения в Тифлис, он, в реальности, не имел ни полномочий, ни желания включать горцев в упомянутое государственное образование79.

Коцев, так же как и Чермоев, Баммат и Джабагиев, отлично понимал, что в случае согласия на такое объединение доминировать в нем будут казаки, а не горцы. Кроме того, руководителям горцев пришлось бы окончательно отказаться от планов возвращения на Кубань хотя бы части потомков мухаджиров, что, помимо прочего, лишило бы их поддержки влиятельной черкесской диаспоры в Оттоманской империи. Наконец, после кровавых августовских боев во Владикавказе, в результате которых ингушам удалось изгнать терских казаков со своих исторических земель, достижение согласия с казаками казалось немыслимым. Не случайно, как отмечал сам Коцев, в результате событий во Владикавказе «отношения с казаками окончательно, разумеется, испорчены»80. Тем не менее, Коцев не расставался с надеждой, что он сможет получить германскую военную помощь и без подписи о вступлении горцев в Юго-Восточный Союз81.

Следует упомянуть, что в Берлине были против вынашиваемого горцами плана изгнания с Кавказа пришлого русско-казацкого населения. Стремясь воспользоваться в своих целях обладавшими хорошей военной выучкой казаками, немцы, наряду с этим, считали важным поддерживать мир на Северном Кавказе, необходимый для снабжения хлебом отчаянно нуждавшегося в нем населения Закавказья82.

Исходя из этого, позиция руководства горцев в данном вопросе сближалась с точкой зрения турецкого правительства, которое отнюдь не было против возвращения потомков мухаджиров на свою историческую родину, надеясь, тем самым, усилить свое влияние в регионе.

Турки, судя по всему, так же понимали, что попытка немцев реанимировать Юго-Восточный Союз направлена против них. В этот период «в турецких политических кругах стремительно росли антигерманские настроения. Ходили слухи, что немцы вели переговоры с донским атаманом Красновым (принятым Кайзером в Спа), с целью заручится поддержкой казаков как против турок, так и против англичан в Баку»83.

Масло в огонь германо-турецких противоречий подлила и неуступчивость турок в деле разграничения сфер влияния и использования войск на Северном Кавказе. Генерал фон Крессенштейн требовал оставить Владикавказ, как, впрочем, и весь Западный Северный Кавказ, в зоне германского влияния, ссылаясь на то, что город является естественным продолжением военно-грузинской дороги. Наряду с занятием Владикавказа германскими войсками, вопрос эксплуатации грозненских нефтепромыслов должен был также стать предметом отдельного германо-турецкого соглашения. Абдул Керим-паша, турецкий посол в Тифлисе, напротив, считал, что Владикавказ, а также Ингушетия, Чечня и Дагестан должны войти в сферу исключительного турецкого влияния84.

Еще в начале августа, т.е. до взятия турками Баку, по инициативе фон Крессенштейна для осуществления сбора сведений относительно сложившейся на Северном Кавказе ситуации, в находящийся под контролем горского правительства Владикавказ были посланы представители германской и австро-венгерской миссий в Тифлисе. По свидетельству представителя германской миссии, лейтенанта Герберта Фольк, целью этой разведывательной операции являлось достижение того, чтобы «Баку, нефтяной центр Кавказа, стал немецким. С помощью турок или без них. Применение оружия против турок было невозможно. Тем не менее, существует другой путь. Мы должны после изгнания слабых большевистских сил во Владикавказе, продвинутся к Баку с севера, через оказавшийся в немецких руках Северный Кавказ и Дагестан. С юга Баку также подвергнется атаке со стороны вспомогательной военной экспедиции Мирзы Кучук-хана»85.

Упомянутый Кучук-хан, вождь повстанческого движения дженгалийцев в Северном Иране, находясь под большевистским влиянием, командовал вооруженными формированиями в количестве 5 000 человек. По свидетельству Денстервиля, задействованные в прямых военных операциях против англичан отряды Кучук-хана находились под командованием германского офицера фон Пасшена и насчитывали в своем составе австрийских инструкторов86. Одним из основных задач Кучук-хана было помешать руководимому Денстервилем экспедиционному отряду «Денстерфорс» достичь г. Энзели, на иранском берегу Каспийского моря, для его дальнейшей переброски в Баку. С этой целью, в первой половине июня и второй половине июля 1918 г., формирования Кучук-хана вступили в сражения с англичанами под Менджилом и Рештом, в Северной Персии87.

Таким образом, главной целью планируемой немцами операции был захват Баку, без грозящей разрушить германо-турецкий военный альянс вооруженной конфронтации с осадившей город «Кавказской армией ислама».

Турецкое командование, каким-то образом узнав о намерении немцев, решило сделать все для того, чтобы сорвать это предприятие. При этом действия турецкой стороны изрядно скомпрометировали в глазах немцев находящееся в Тифлисе руководство Союза горцев в лице председателя его правительства А. М. Чермоева. Об этом инциденте сообщил вице-председатель правительства Союза горцев Коцев в своем письме на имя Баммата: «Отношения с германцами стали было налаживаться, [но] случилось одно маленькое событие, которое чуть все не погубило. При мне приехал сюда от Нури-паши некий полковник Генштаба Зекки-бей для поездки на Северный Кавказ для информации. Перед его отъездом из Тифлиса Тапа (Чермоев – Г. М.) ему предложил взять с собой представителей германск[ой] и австрийской миссии. На это Зекки-бей ответил, что ген[ерал] Кресс не находит нужным послать своих людей. Это было при мне. Мы поверили, и Зекки-бей уехал. Поэтому, мы были удивлены и взволнованы приходом к нам представителя герм[анцев] и австр[ийцев] с просьбой помочь им проехать “туда, куда проехал Зекки-бей, и затем, зачем и Зекки-бей”. Причем, они сообщили, что последний и не думал сообщать ген[ералу] Крессу и им ни о своей поездке, ни о цели ее. Тапой были приняты меры, чтобы герм[анские] и австр[ийские] офицеры догнали Зекки-бея, но впоследствии опоздания с выездом их они его не догнали. Зекки-бей же был и во Владикавказе и в Назрани, в Национальном совете ингушей, где разговаривал с членами Нац[ионального] совета во главе с В.-Г. Джабагиевым. Причем, он там заявил, что помощи Турция дать не может, но что горцы не должны пускать к себе немцев и проч., и повел агитацию среди мулл, как против нашего правительства, так и против немцев. Причем способствовал тому, что, когда через два дня герман[ские] и австр[ийские] офицеры доехали до стан[ции] “Казбек”, то там по их адресу была учинена или инсценирована недружелюбная демонстрация. Они возвратились и доложили по начальству. Все это было приписано чуть ли не попустительству со стороны Тапы, и мы получили от германской миссии два письма: 1) О том, что с нами миссия прерывает всякие отношения, впредь до удовлетворения по поводу инцидента. 2) О том, что обещанная помощь по документам из Киева ни в каком случае исполнена быть не может, впредь до дачи удовлетворения»88.

Хотя, как становится ясным из упомянутого документа, правительство Союза горцев не имело к описанным действиям турок никакого отношения, последним все же удалось внушить немцам недоверие в отношении Чермоева и его кабинета. Коцеву еще не раз пришлось извиняться за имевший место инцидент, доказывая немцам полную непричастность к нему своего правительства89. Тем не менее, туркам, похоже, удалось достигнуть своей цели, вбив серьезный клин между немцами и правительством Союза горцев. Во всяком случае, главный участник упомянутого инцидента лейтенант Фольк говорит о «находящемся в Тифлисе так называемом правительстве Северного Кавказа» в следующих весьма нелестных выражениях: «Мы знаем, что это правительство является сугубо турецким предприятием. Оно создано не племенами Северного Кавказа. В противном случае оно бы располагалось на севере и очистило бы Северный Кавказ от большевиков. Это теневое правительство турок пытается получить немецкие военные материалы и денежную помощь для того, чтобы способствовать турецкой экспансии на Северном Кавказе. Все остальное – театр»90. Фольк при этом забывает упомянуть, что сама политика Германии вынуждала горцев искать помощи Турции как единственной державы, более или менее заинтересованной в Северном Кавказе. Чуть дальше Фольк заявляет, что «это “северокавказское правительство”, находящееся под председательством грозненского владельца нефти Чермоева, было подкуплено турками суммой в 10 миллионов марок и настроено против Германии»91.

Степень правильности этих утверждений хорошо проверяется упомянутым уже отчетом Коцева, где последний, наряду с прочим, подчеркивает, что «Турция вот уже 5 месяцев никакой помощи не шлет, быть может, не по своей вине»92. По словам Коцева, для того, чтобы получить хоть какуюто сумму в виде государственного займа, Чермоев и Джабагиев были вынуждены обратиться к азербайджанскому правительству93.

Косвенно, беспочвенность собственных обвинений признает и сам Фольк. По его словам, представители правительства Чермоева уверяли генерала фон Крессенштейна, что «Германия не проявила активности во время переговоров в Батуми в апреле-мае 1918 г. Таким образом, нам было просто неизвестно, представлял ли Северный Кавказ для нее какую-либо ценность… Это было в мае 1918 г., – продолжает свои размышления Фольк. – Мы тянули со временем, турки же – нет»94.

По свидетельству датированных сентябрем 1918 г. документов, несмотря на желание получить турецкую помощь, правительство Союза горцев никоим образом не желало оказаться под турецким господством95.

Подтверждает это и Баммат. Касаясь специфического характера турецко-северокавказских взаимоотношений в 1918 г., он впоследствии отмечал, что, несмотря на определенную помощь, оказываемую турецким правительством Союзу горцев Северного Кавказа, «дружеские отношения с Турцией изначально были обречены на неудачу, так как цели, преследуемые турецкой и кавказской стороной, были различными. Правительство Северного Кавказа стремилось получить гарантии и точку опоры своей независимости, маневрируя между Турцией и Германией. Охотно опираясь на Турцию, неизменного врага России, так же как и на влияние оттоманских черкесов в турецком правительстве и армии, оно, тем не менее, опасалось захватнических аппетитов константинопольского правительства. Потеряв надежду вернуть Аравию, Месопотамию, Палестину и Сирию, Турция могла захотеть восстановить себя, получив компенсацию в других местах. Эти задние мысли довлели над отношениями турецкого правительства с народами Кавказа. … Аппетиты Турции на Кавказе возросли после взятия Баку, эвакуированного англичанами (конец сентября) после его первой оккупации»96.

Германо-турецкое соглашение 23 сентября и временная стабилизация ситуации на Кавказе
Скоро, однако, напряжение в германо-турецких отношениях пошло на спад, что, со своей стороны, сделало возможным проведение более согласованной политики этих держав в отношении Северного Кавказа. 23 сентября в Берлине Талаат-паша подписал с представителями германской стороны тайный протокол, регулирующий германо-турецкие взаимоотношения на Кавказе. Турецкое правительство обязывалось безоговорочно вывести свои войска из Азербайджана и Армении. В качестве компенсации Стамбул получал право способствовать созданию государства на Северном Кавказе. Турки получали также часть нефти из очищенного ими Баку. В течение войны Германия наделялась правом на управление нефтяной промышленностью Баку, а также на контроль железной дорогой Тифлис-Баку и нефтепровода Баку-Батуми97.

В рамках данного соглашения стала возможной переброска по грузино-азербайджанской железной дороге предназначенных для освобождения Дагестана и Чечни турецких воинских частей, сформированных из солдат северокавказского происхождения. Еще в первой половине сентября Чермоев обратился с просьбой к правительству Грузии дать согласие на проход по грузинской железной дороге турецких эшелонов, направляющихся в Дагестан, с разрешением перебросить часть войск и оружия на Северный Кавказ по военно-грузинской дороге98.

По свидетельству Коцева, оружие для экспедиции на Северный Кавказ было предоставлено немцами, перебросившими его с Украины в Поти в рамках соглашения, предварительно заключенного им во время посещения Украины в июле-августе. По его словам, выгруженное в Закавказье оружие «было достаточно для вооружения одной бригады»99.

В состав предназначенных к посылке в Дагестан войск, находившихся под командованием турецкого генерала черкесского происхождения Юсуфа Иззет-паши, входило 1 500 турецких регулярных солдат, большое количество дагестанцев из бывшей Дикой кавалерийской дивизии, и около 2 000 полуобученных азербайджанских пехотинцев, со значительным количеством артиллерии100. По данным же Коцева, в составе вступивших в Дагестан турецко-горских войск находилось 77 офицеров, а также 500 унтер-офицеров и солдат Оттоманской армии101.

В результате быстрой переброски турецко-горских воинских формирований в Дагестан, организованной из Тифлиса Коцевым и Джабагиевым, 9 октября был занят Дербент, а 23 октября – Темир-Хан-Шура. «После взятия последней правительство Республики горских народов Кавказа переехало в свою вторую столицу Темир-Хан-Шуру, где торжественно поднят национальный флаг Союза горцев», – сообщал спустя несколько дней после этих событий грузинскому правительству Коцев102.

7 ноября турецко-горские отряды с боями взяли Петровск, выбив оттуда отряд казаков и армян под командованием полковника Лазаря Бичерахова, – ставленника англичан, после чего вся территория Дагестана и Чечни оказалась под контролем горского правительства103.

Таким образом, к 11 ноября – дню окончания Первой мировой войны – горское правительство в целом контролировало Восточный Северный Кавказ, включавший в себя Дагестан, Чечню и Ингушетию.

Хорошо осознавая важность развития солидарных взаимоотношений народов Кавказа, правительство Союза горцев пыталось по мере возможностей способствовать возрождению идей общекавказского сближения и сотрудничества. В частности, предложило свое посредничество в деле урегулирования армяно-грузинского вооруженного конфликта, разразившегося во второй половине декабря 1918 г.104

Вспоминая десять лет спустя драматические события 1918 г. на Кавказе, Гайдар Баммат отмечал, что попытки местных народов к объединению разбились о целый ряд внешне- и внутриполитических факторов: «К сожалению, отношения между народами Закавказья были крайне напряженными. Стремясь получить господствующее положение в Закавказье, немцы и турки плохо ладили друг с другом. Первые опирались на грузин, а вторые на азербайджанцев, что во многом способствовало созданию атмосферы националистических страстей и взаимного недоверия, отнюдь не облегчающего работу по сближению и достижению согласия между этими народами»105.

Раскол в мае 1918 г. Закавказской республики на отдельные национальные государства имел самые трагические последствия для дальнейших судеб народов как Северного, так и Южного Кавказа. Тем самым была разрушена основная база, обладавшая потенциалом стать ядром последующей региональной интеграции. Интеграции, столь необходимой как для сохранения государственной независимости народов Кавказа, так и их успешной борьбы и с белой, и с большевистской угрозой, дамокловым мечом нависшими над регионом после окончания Первой мировой войны.

Др. Георгий Мамулиа – политолог, историк, доктор Высшей школы исследований общественных наук (Париж, Франция), специалист по истории кавказской эмиграции межвоенного периода.

1Г. И. Уратадзе, Образование и консолидация Грузинской Демократической Республики, Мюнхен, 1956; R. G. Suny, The Making of the Georgian Nation, Bloomington and Indianapolis, 1994; R. G. Hovannisian, Armenia on the Road to Independence 1918, Berkeley and Los Angeles, 1967; T. Świętochowski, Russian Azerbaijan 1905-1920. Th e Shaping of National Identity in a Muslim Community, Cambridge, London, New York, 1985.

2См. напр.: Р. Мустафа-заде, Две Республики. Азербайджано-российские отношения в 1918-1922 гг., Москва, 2006; Д. Гасанлы, Русская революция и Азербайджан. Трудный путь к независимости. 1917-1920, Москва, 2011.

3F. Kazemzadeh, Th e Struggle for Transcaucasia (1917-1921), New York, 1951; W. Zurrer, Kaukasien 1918-1921. Der Kampf der Groβmachte um die Landbrucke zwischen Schwarzem und Kaspischem Meer, Dusseldorf, 1978.

4W. E. D. Allen, P. Muratoff , Caucasian Battlefi elds. A History of the Wars on the Turco-Caucasian Border 1828-1921, Cambridge, 1953; S. Afanasyan, L’Armenie, l’Azerbaidjan et la Georgie de l’independance a l’instauration du pouvoir sovietique 1917-1923, Paris, 1981; W. Bihl, Die Kaukasus-Politik der Mittelmachte. Die Zeit der versuchten kaukasischen Staatlichkeit (1917-1918), Wien, Koln, Weimar, Teil II, 1992.

5Союз объединенных горцев Северного Кавказа и Дагестана (1917-1918 гг.), Горская республика (1918-1920 гг.). Документы и материалы, Махачкала, 1994, с. 28-29.

6Там же, с. 74.

7Г. И. Уратадзе, Образование и консолидация Грузинской Демократической Республики, с. 20-21.

8Шалва Амирэджиби (1886-1943), Тбилиси, 1997, кн. I, с. 271-274 (на груз. яз.).

9Г. И. Уратадзе, Образование и консолидация Грузинской Демократической Республики, с. 24.

10F. Fischer, Griff nach der Weltmacht. Die Kriegszielpolitik des kaiserlichen Deustchland 1914/18, Dusseldorf, 1961, S. 483-484.

11W. Zurrer, Deutschland und die Entwicklung Nordkaukasiens in Jahre 1918, Jahrbucher fur Geschichte Osteuropas, Wiesbaden, 1978, Bd. 26, S. 43, 56, 60-61.

12Ibidem, S. 44.

13Ibidem, S. 34

14Телеграмма горского правительства Грузинскому национальному совету относительно уполномочивания Г. Баммата войти в контакт с Грузинским и Армянским национальными советами. Горская жизнь. Владикавказ, 17. 12. 1917.

15Резолюция временного правительства Союза горцев Северного Кавказа и Дагестана о принятии срочных мер к политическому воссоединению территории и народов Северного Кавказа и Дагестана с Закавказьем, а также к вступлению в сношения с Оттоманской империей и союзными ей державами, для выяснения возможности активной поддержки названными государствами независимости кавказского государства. Владикавказ, 28. 2. 1918. Archives familiales de M. Bammate (Paris, France).

16Заявление Г. Баммата на Трапезундской мирной конференции от имени горской делегации по поводу необходимости воссоединения Закавказья с Союзом горцев Северного Кавказа и Дагестана. Трапезунд, 14. 4. 1918. Центральный государственный архив Северной Осетии (далее –ЦГА СО). Ф. 5 с/р-9. Д. 11. Л. 50.

17Le Caucase et particulierement le Caucase du Nord depuis la fin de l’ancien regime en Russie. Paris, mai 1919. Archives du ministere des Aff aires etrangeres (далее –AMAE), (Paris, France). Correspondance politique et commerciale (далее –CPC) 1918-1940. Serie E (Levant). Caucase-Kurdistan, dossier n°4, Fol. 188-225.

18F. Fischer, Griff nach der Weltmacht. Die Kriegszielpolitik des kaiserlichen Deustchland 1914/18, S. 484.

19Ibidem.

20W. Baumgart, Deutsche Ostpolitik 1918. Von Brest-Litowsk bis zum Ende des Ersten Weltkrieges, Wien und Munchen, 1966, S. 178; W. Zurrer, Kaukasien 1918-1921. Der Kampf der Grosmachte um die Landbrucke zwischen Schwarzem und Kaspischem Meer, S. 65, 67, 70.

21Письмо председателя делегации Союза горцев Северного Кавказа и Дагестана Г. Баммата председателю делегации Закавказской республики А. Чхенкели относительно допуска представителей Северного Кавказа к участию в работе Батумской конференции. Батуми, 8.5.1918. Archives familiales de N. Badoual-Keresselidze (Aix-en-Provence, France).

22H. Bammatoff , Z. Temirkhanoff (membres du gouvernement de l’Union des peuples du Caucase du Nord et du Daghestan), A Son Excellence le President de la delegation allemande le general von Lossov, au gouvernement imperial Austro-Hongroise, Batoum, 8. V. 1918. Archives familiales de M. Bammate.

23Журналы заседаний делегации Закавказской республики на Батумской мирной конференции от 9 и 11 мая 1918 г. Archives familiales de N. Badoual-Keresselidze. По словам немецкого историка В. Цюрера, ≪черкесы, после их изгнания со своей первоначальной родины, составляли определенную силу лишь в эмиграции. Они придерживались противоречивых взглядов относительно своей будущей роли≫. (W Zurrer, Deutschland und die Entwicklung Nordkaukasiens in Jahre 1918, S. 37). Там же Цюрер приводит выдержку из сообщения германского посла в Турции графа Й. Г. фон Бернсторфа, посланного 11 мая 1918 г. Для осведомления генералу фон Лоссову в Батуми. Согласно этому документу, ≪часть преимуще- ственно простого народа, недовольного положением выросшего в числе, со времени их прибытия в Турцию черкесов, хотела бы воспользоваться первым же случаем, чтобы вернуться на их почти полностью опустевшую родину, с целью жить там в качестве самостоятельного народа. Другая часть, получившая в Турции должности и привилегии, поддерживает аннексионистские устремления турок на Северном Кавказе, надеясь играть у себя на родине такую же роль, как беки у татар и дагестанцев≫. (Ibidem).

24З. Авалов, Независимость Грузии в международной политике 1918-1921 гг., Париж, 1924, с. 40-41.

25Письмо председателя делегации Закавказской республики на Батумской мирной конференции А. Чхенкели председателю делегации Союза горцев Северного Кавказа и Дагестана Г. Баммату относительно согласия закавказской делегации на участие представителей Северного Кавказа в работе упомянутой конференции. Батуми, 11. 5. 1918. Archives familiales de N. Badoual-Keresselidze.

26Письмо председателя германской делегации на Батумской мирной конференции генерала О. фон Лоссова председателю делегации Закавказской республики А. Чхенкели относительно участия представителей Северного Кавказа и Дагестана в упомянутой конференции. Батуми, 10. 5. 1918. Ibidem.

27Декларация об объявлении независимости Союза горцев Северного Кавказа и Дагестана. Батуми, 11. 5. 1918. Ibidem.

28Р. Габашвили, один из лидеров грузинских национал-демократов, в своих мемуарах с юмором вспоминал, что Чхенкели и Рауф-бей, руководитель оттоманской делегации на Трапезундской мирной конференции, были родом из Абхазии, ≪и, как говорят, из соседних деревень≫ (Р. Габашвили, Мои воспоминания, Мюнхен, 1959, с. 167 (на груз. яз).

29W. Baumgart, Deutsche Ostpolitik 1918. Von Brest-Litowsk bis zum Ende des Ersten Weltkrieges, S. 179; Документы и материалы по внешней политике Закавказья и Грузии, Тифлис, 1919, с. 309-310; З. Авалов, Независимость Грузии в международной политике 1918-1921 гг., с. 42, 94.

30З. Авалов, Независимость Грузии в международной политике 1918-1921 гг., с. 42.

31Документы и материалы по внешней политике Закавказья и Грузии, с. 330-338.

32Arrangement provisoire pour le reglement temporaire des rapports entre l’Allemagne et la Georgie. Poti, 28. 5. 1918. Memoire sur les rapports des Republiques Transcaucasienne et Georgienne avec la Turquie et l’Allemagne a propos de l’eff ondrement du fr ont russe. A titre de manuscrit, p. 21. (Личный архив Г. Мамулиа).

33З. Авалов, Независимость Грузии в международной политике 1918-1921 гг., с. 66. См. также: W. Zurrer, Kaukasien 1918-1921. Der Kampf der Grosmachte um die Landbrucke zwischen Schwarzem und Kaspischem Meer, S. 77.

34J. Pomiankowski, Der Zusammenbruch des Ottomanischen Reiches, Zurich, Leipzig, Wien, 1928, S. 362.

35Документы и материалы по внешней политике Закавказья и Грузии, с. 343-349, 357-360.

36D. Vašadze (Furst), Deutsche Blatter in der georgischen Geschichte. Erinnerungen des ehemaligen Bevollmachtigten der georgischen Regierung bei der Kaiserlich Deustchen Delegation im Kaukasus 1918. Mitteilungen des Bundes der Asienkampfer, Berlin, 15 September 1930, S. 98; W. E. D. Allen, P. Muratoff , Caucasian Battlefi elds. A History of the Wars on the Turco-Caucasian Border 1828-1921, p. 477.

37C. Muhlmann, Das deutsch-turkische Waff enbundnis in Weltkriege, Leipzig, 1940, S. 201.

38W. Baumgart, Das “Kaspi-Unternehmen” –Grosenwahn Ludendorff s oder Routineplanung des deutschen Generalstabs? Jahrbucher fur Geschichte Osteuropas, Wiesbaden, 1970, Bd. 18, H. 1, S. 58-59; W. Zurrer, Kaukasien 1918-1921. Der Kampf der Grosmachte um die Landbrukke zwischen Schwarzem und Kaspischem Meer, S. 72; W. Zurrer, Deutschland und die Entwicklung Nordkaukasiens in Jahre 1918, S. 39.

39General O. von Lossov (chef de la delegation allemande pour les negociations de paix avec le Caucase), A H. Bammatoff , delegue de la Republique federative du Caucase du Nord et du Daghestan. Batoum, 20. 5. 1918. Archives familiales de M. Bammate.

40W. Zurrer, Kaukasien 1918-1921. Der Kampf der Grosmachte um die Landbrucke zwischen Schwarzem und Kaspischem Meer, S. 60; W. Zurrer, Deutschland und die Entwicklung Nordkaukasiens in Jahre 1918, S. 36-40.

41Письмо председателя германской делегации на Батумской мирной конференции генерала О. фон Лоссова председателю делегации Закавказской республики А. Чхенкели относительно инструкций, полученных им от канцлера Германской империи. Батуми, 17. 5. 1918. Archives familiales de N. Badoual-Keresselidze.

42W. Baumgart, Deutsche Ostpolitik 1918. Von Brest-Litowsk bis zum Ende des Ersten Weltkrieges, S. 181-182.

43W. Zurrer, Kaukasien 1918-1921. Der Kampf der Grosmachte um die Landbrucke zwischen Schwarzem und Kaspischem Meer, S. 84-85.

44W. E. D. Allen, P. Muratoff , Caucasian Battlefi elds. A History of the Wars on the Turco-Caucasian Border 1828-1921, p. 479.

45W. Zurrer, Kaukasien 1918-1921. Der Kampf der Grosmachte um die Landbrucke zwischen Schwarzem und Kaspischem Meer, S. 82.

46F. von Kressenstein, Meine Mission im Kaukasus, Tbilissi, 2001, S. 42.

47C. Muhlmann, Das deutsch-turkische Waff enbundnis in Weltkriege, S. 199-200.

48Письмо председателя горской делегации Г. Баммата председателю оттоманской делегации Халил-бею с просьбой информировать его относительно реализации обещаний, данных представителями Оттоманской империи представителям Союза горцев Северного Кавказа и Дагестана. Батуми, 19. 5. 1918. Archives familiales de M. Bammate.

49H. Bammatoff (chef de la delegation Republique Nord-caucasienne pour les negociations avec les quatre Puissances Alliees), Au president de la delegation de la Republique Transcaucasienne, ministre Tchenkelli. Batoum, 20. 5. 1918. Archives familiales de M. Bammate.

50Дополнительный договор к договору дружбы между императорским оттоманским правительством и правительством объединенных горцев Кавказа. Батуми, 8. 6. 1918. Le Centre d’etudes des mondes russe, caucasien et centre-europeen (CERCEC). L’ecole des hautes etudes en sciences sociales (EHESS, Paris). Archives d’Ali Mardan-bey Toptchibachi, carton n° 3. В связи с заключением турецко-горского договора В. Цюрер справедливо отмечает, что ≪без всякого сомнения, среди северокавказцев были люди, которые, исходя из собственной слабости, предпочитали царскому угнетению, большевистскому варварству, или турецкой реакции, поиск связи с современной Германией≫. Заключение договора с Турцией, очевидно, было вызвано тем обстоятельством, ≪что они не были убеждены в том, что Германия сможет отказать им реальную помощь≫. См.: W. Zurrer, Deutschland und die Entwicklung Nordkaukasiens in Jahre 1918, S. 39.

51Письмо дипломатического агента Германской империи на Кавказе графа Ф. В. фон дер Шуленбурга министру иностранных дел Союза горцев Северного Кавказа и Дагестана Г. Баммату относительно транспортировки по грузинской железной дороге следующих на Северный Кавказ турецких войск. Тифлис, 15. 6. 1918. Рукописный фонд института истории, археологии и этнографии Дагестанского научного центра Российской академии наук (далее РФ ИИАЭ ДНЦ РАН). Ф. 2. Оп. 1. Д. 69. Л. 195.

52C. Muhlmann, Das deutsch-turkische Waff enbundnis in Weltkriege, S. 199.

53W. Zurrer, Deutschland und die Entwicklung Nordkaukasiens in Jahre 1918, S. 40.

54Письмо министра иностранных дел Союза горцев Северного Кавказа и Дагестана Г. Баммата дипломатическому агенту Германской империи на Кавказе графу Ф. В. фон дер Шуленбургу относительно транспортировки по грузинской железной дороге следующих на Северный Кавказ турецких войск. Тифлис, 14. 6. 1918. РФ ИИАЭ ДНЦ РАН. Ф. 2. Оп. 1. Д. 61. Л. 47.

55W. Zurrer, Deutschland und die Entwicklung Nordkaukasiens in Jahre 1918, S. 40.

56Письмо дипломатического агента Германской империи на Кавказе графа Ф. В. фон дер Шуленбурга министру иностранных дел Союза горцев Северного Кавказа и Дагестана Г. Баммату относительно транспортировки по грузинской железной дороге следующих на Северный Кавказ турецких войск. Тифлис, 15. 6. 1918. РФ ИИАЭ ДНЦ РАН. Ф. 2. Оп. 1. Д. 69. Л. 195.

57W. Zurrer, Deutschland und die Entwicklung Nordkaukasiens in Jahre 1918, S. 41.

58J. Pomiankowski, Der Zusammenbruch des Ottomanischen Reiches, S. 366.

59Ibidem, S. 371-372.

60W. Baumgart, Deutsche Ostpolitik 1918. Von Brest-Litowsk bis zum Ende des Ersten Weltkrieges, S. 194.

61Союз объединенных горцев Северного Кавказа и Дагестана (1917-1918 гг.), Горская республика (1918-1920 гг.). Документы и материалы, с. 142.

62Там же. С. 143.

63Там же.

64Там же. С. 144.

65W. Zurrer, Deutschland und die Entwicklung Nordkaukasiens in Jahre 1918, S. 46-47.

66Ibidem. Хотя в МИД Германии и сомневались в готовности большевиков признать независимость горцев, немцы предложил Баммату лично отправится в Москву для ведения переговоров, обещая, в таком случае, оказать ему дипломатическую помощь. Баммат, однако, проявил небольшой интерес к этому предложению, аргументируя свой отказ тем, что дни большевизма и так сочтены. В итоге, стороны условились о визите Баммата в Берлин. Он, однако, должен был состояться после визита в Берлин Мехмеда Талаат-паши, великого визиря Оттоманской империи, когда ситуация стала бы более ясной (Ibidem, S. 48).

67Договор между правительством Грузинской республики и правительством Союза горцев Северного Кавказа и Дагестана о пропуске транзитных грузов через грузинскую территорию и закупке на Северном Кавказе кукурузы. [Тифлис], 11. 8. 1918. Bibliotheque de documentation internationale contemporaine (Nanterre) (далее –BDIC). Microfi lms des archives du gouvernement georgien, mfm 881, bobine 26.

68А. И. Деникин, Очерки русской смуты, Берлин, 1924, т. III, с. 241-242.

69Союз объединенных горцев Северного Кавказа и Дагестана (1917-1918 гг.), Горская республика (1918-1920 гг.). Документы и материалы, с. 157.

70W. Baumgart, Deutsche Ostpolitik 1918. Von Brest-Litowsk bis zum Ende des Ersten Weltkrieges, S. 201-202.

71З. Авалов, Независимость Грузии в международной политике 1918-1921 гг., с. 113.

72F. Kazemzadeh, Th e Struggle for Transcaucasia (1917-1921), p. 140-141.

73W. Baumgart, Deutsche Ostpolitik 1918. Von Brest-Litowsk bis zum Ende des Ersten Weltkrieges, S. 203-204.

74F. Kazemzadeh, Th e Struggle for Transcaucasia (1917-1921), p. 143.

75W. Baumgart, Deutsche Ostpolitik 1918. Von Brest-Litowsk bis zum Ende des Ersten Weltkrieges, S. 205.

76W. Baumgart, Das “Kaspi-Unternehmen” –Grosenwahn Ludendorff s oder Routineplanung des deutschen Generalstabs?, S. 99-106.

77Небезынтересно отметить, что проект воссоздания Юго-Восточного Союза рассматривался германскими военными, а также кайзером Вильгельмом II еще в июне 1918 г., после возвращения генерала фон Лоссова с Батумской конференции. Во время обсуждения этого вопроса, генерал Людендорф заявил, что создание прогерманского кавказского блока, в форме Юго-Восточного Союза, куда в то время планировалось включить и Южный Кавказ, было бы желательным противовесом русско-славянскому элементу. В то время этот план так и не был осуществлен, главным образом благодаря сопротивлению германских дипломатов. См.: W. Zurrer, Deutschland und die Entwicklung Nordkaukasiens in Jahre 1918, S. 40.

78W. Zurrer, Deutschland und die Entwicklung Nordkaukasiens in Jahre 1918, S. 50-51.

79Письмо вице-председателя правительства Союза горцев Северного Кавказа и Дагестана П. Коцева дипломатической делегации Союза горских народов Кавказа относительно своей поездки на Украину, Дон и Кубань, политики Германии и Турции в отношении Союза горцев, а также событиях на Северном Кавказе. Тифлис, 12. 9. 1918. РФ ИИАЭ ДНЦ РАН. Ф. 2. Оп. 1. Д. 58. Л. 81-87.

80Там же, л. 84.

81Следует отметить, что МИД Германии был также против плана военных по восстановлению Юго-Восточного Союза. В переписке военных с дипломатами, объектом критики последних стал майор фон Кокенхаузен, –представитель германского командования при донском правительстве генерала Петра Краснова. Кокенхаузен обвинялся в том, что, ведя переговоры с Коцевым, слишком откровенно сообщил последнему о германском плане раздела территории бывшей Российской империи на собственно Россию, Украину, Сибирь и Юго-Восточный Союз. Верховное командование опровергло эту критику, заявив, что Кокенхаузен коснулся лишь возможного развития событий. См.: W. Zurrer, Deutschland und die Entwicklung Nordkaukasiens in Jahre 1918, S. 49. Упомянутый план, однако, никак нельзя считать личным мнением Кокенхаузена, так как еще 10 июня 1918 г. эту мысль высказал никто иной, как германский кайзер Вильгельм II, в беседе с атаманом астраханских казаков князем Тундутовым. По словам самого Тундутова, записанным З. Авалишвили, ≪император-де находит, что Россию надо разделить на 4 части: Великороссию, Украину, Сибирь и Юго-Восточный Союз с Кавказом≫. См.: Авалов З. Независимость Грузии в международной политике 1918-1921 гг., с. 78.

82W. Zurrer, Deutschland und die Entwicklung Nordkaukasiens in Jahre 1918, S. 43.

83W. E. D. Allen, P. Muratoff , Caucasian Battlefi elds. A History of the Wars on the Turco-Caucasian Border 1828-1921, p. 480.

84W. Zurrer, Deutschland und die Entwicklung Nordkaukasiens in Jahre 1918, S. 47-50.

85H. Volck, Ol und Mohammed. “Der Offi zier Hindenburgs” im Kaukasus, Breslau, 1938, S. 191-192.

86L.G. Dunsterville, Th e Adventures of Dunsterforce, Uckfield, East Sussex, 2007, p. 28-30, 173-174.

87Ibidem, p. 155-163, 201-204.

88Письмо вице-председателя правительства Союза горцев Северного Кавказа и Дагестана П. Коцева дипломатической делегации Союза горских народов Кавказа относительно своей поездки на Украину, Дон и Кубань, политики Германии и Турции в отношении Союза горцев, а также событиях на Северном Кавказе. Тифлис, 12. 9. 1918. РФ ИИАЭ ДНЦ РАН. Ф. 2. Оп. 1. Д. 58. Л. 82-83.

89Письмо вице-председателя Союза горцев Северного Кавказа и Дагестана П. Коцева начальнику императорской германской миссии на Кавказе генералу Крессу фон Крессенштейну по поводу инцидента в городе Владикавказе между представителями горцев и миссий Германской и Австро-Венгерской империй. Тифлис, 11. 9. 1918. РФ ИИАЭ ДНЦ РАН. Ф. 2. Оп. 1. Д. 61. Л. 42.

90H. Volck, Ol und Mohammed. “Der Offi zier Hindenburgs” im Kaukasus, S. 194-195.

91Ibidem, S. 195.

92Письмо вице-председателя правительства Союза горцев Северного Кавказа и Дагестана П. Коцева дипломатической делегации Союза горских народов Кавказа относительно своей поездки на Украину, Дон и Кубань, политики Германии и Турции в отношении Союза горцев, а также событиях на Северном Кавказе. Тифлис, 12. 9. 1918. РФ ИИАЭ ДНЦ РАН. Ф. 2. Оп. 1. Д. 58. Л. 86.

93Там же. Л. 85.

94H. Volck, Ol und Mohammed. “Der Offi zier Hindenburgs” im Kaukasus, S. 210.

95Обращение правительства Союза горцев Северного Кавказа и Дагестана к горным чеченцам Аргунского округа. Тифлис, 12. 9. 1918. РФ ИИАЭ ДНЦ РАН. Ф. 2. Оп. 1. Д. 61. Л. 26; Официальное сообщение правительства Республики горских народов Кавказа о необоснованности слухов относительно желания правительства Оттоманской империи присоединить к ней территории горских народов Кавказа, опубликованное в № 25 газеты ≪Грузия≫ от 2 октября 1918 года. Тифлис, 30. 9. 1918. РФ ИИАЭ ДНЦ РАН. Ф. 2. Оп. 1. Д. 61. Л. 14-14 об.

96Le Caucase et particulierement le Caucase du Nord depuis la fi n de l’ancien regime en Russie. Paris, mai 1919. AMAE. CPC 1918-1940. Serie E (Levant). Caucase-Kurdistan, dossier n°4, Fol. 188-225.

97W. Baumgart, Das ≪Kaspi-Unternehmen≫ –Grosenwahn Ludendorff s oder Routineplanung des deutschen Generalstabs?, S. 98-99.

98Обращение председателя правительства Союза горцев Северного Кавказа и Дагестана А. М. Чермоева к правительству Грузинской республики относительно транспортировки по грузинской железной дороге следующих на Северный Кавказ турецких войск. Сентябрь 1918 г. РФ ИИАЭ ДНЦ РАН. Ф. 2. Оп. 1. Д. 61. Л. 31.

99P. Kosok, Revolution and Sovietization in the Northern Caucasus, Caucasian Review, Munich, 1956, N° 3, p. 51.

100W. Zurrer, Deutschland und die Entwicklung Nordkaukasiens in Jahre 1918, S. 51.

101P. Kosok, Revolution and Sovietization in the Northern Caucasus, p. 51.

102Письмо вице-председателя правительства Союза горцев Северного Кавказа и Дагестана П. Коцева министру иностранных дел Грузинской Республики А. Чхенкели относительно восстановления власти горского правительства на территории Дагестана. Тифлис, 16.11.1918. BDIC. Microfi lms des archives du gouvernement georgien, mfm 881, bobine 79.

103V.-G. Jabagi (Cabagi), Revolution and Civil War in the North Caucasus –End of the 19th –Beginning of the 20th Century, Central Asian Survey, 1991, Vol. 10, n° 1-2, p. 124-125.

104Письмо председателя Совета министров и. и. д. министра иностранных дел Союза горцев Северного Кавказа и Дагестана П. Коцева министру иностранных дел Грузинской республики А. Чхенкели относительно предложения своего посредничества в деле урегулирования армяно-грузинского конфликта. Темир-Хан-Шура, 26. 12. 1918. BDIC. Microfi lms des archives du gouvernement georgien, mfm 881, bobine 25.

105H. Bammate, Le Caucase et la revolution russe, Paris, 1929, p. 40.

Koncepcja neo-eurazjatyzmu Aleksandra Dugina

Katarzyna Kaczyńska

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w: 
"Nowy Prometeusz" nr 5, grudzień 2013, ss. 59-69]

Genezę wszystkich rozważań geopolitycznych XX i XXI wieku stanowi fundamentalne dzieło Halforda Mackindera1 Geograficzna oś historii. Jest ono zbiorem rozmyślań na temat związków między geografią, historią i polityką, gdzie środowisko naturalne ma kontrolować człowiek, choć ostatecznie ta zależność okazuje się obustronna. Kontynenty stanowią małe wysepki na wszechświatowym oceanie, zaś panowanie na lądzie zapewnia kontrolę nad morzem. Kluczem do polityki globalnej z europejskiej perspektywy, jest obszar eurazjatyckiego Wielkiego Stepu, który autor nazywa Heartlandem2. Jest to pas lasów i stepów, ciągnący się od Polski i Węgier aż do Mongolii. Według Mackindera kontrola nad Wyspą Świata (Europa-Azja-Afryka Płn.) daje szansę panowania nad całą planetą

Powyższa teoria stała się natchnieniem dla wielu badaczy. Miała wpływ na geopolitykę niemiecką (szkoła Karla Haushofera), w tym okresu III Rzeszy, strategie amerykańskie, np. koncepcja Nicholasa Spykmana, politykę Francji (oś Paryż-Berlin-Moskwa Henri de Groussouvre’a) oraz Rosji w wydaniu neoeurazjatyckim. Współcześnie głównym ideologiem nurtu eurazjatyckiego jest, urodzony w 1962 r., filozof, historyk religii, publicysta – Aleksander Dugin. Jest on obecnie w Rosji jednym z najbardziej wpływowych specjalistów do spraw międzynarodowych. Pełnił funkcję konsultanta przewodniczącego Dumy Federacji Rosyjskiej. Należał też do grupy doradców prezydenta Władimira Putina. Motywem jego twórczości geopolitycznej jest uzasadnienie konieczności ekspansji politycznej i militarnej Rosji. Jego wizja miejsca Rosji we współczesnym świecie jest inspirowana słowami „kto rządzi Heartlandem, ten włada Światową Wyspą, kto panuje nad Światową Wyspą, ten włada światem”3. Uważa on, że opanowanie Heartlandu może przynieść olbrzymie konsekwencje geopolityczne.

Dla Dugina wymienione powyżej stwierdzenie stanowi esencję konceptu eurazjatyckiego. Utożsamia on bowiem Heartland z terytorium kolejno Cesarstwa Rosyjskiego, ZSRR oraz Federacji Rosyjskiej. Zadaniem współczesnej Rosji, która ma aspiracje mocarstwowe jest odzyskanie oraz utrzymanie wpływów w tej części świata. Aleksander Dugin wyróżnia dwie, stojące na przeciwległych biegunach cywilizacje, które w naturalny sposób rywalizują ze sobą i dążą do konfrontacji4. Jest to cywilizacja zachodnia – Sea Power – talassokracja5
kontra cywilizacja Wschodu – tellurokracja6. Świat „Lądu” i „Morza” zostały ukształtowane przez dwa wrogie sobie obozy. Pierwszy z nich narodził się na przestrzeniach Eurazji, optuje za wartościami ducha, preferuje kolektywizm, tradycję, solidarność w relacjach międzyludzkich. Drugi jest owocem cywilizacji rzymskiej, która zakotwiczyła się w szeroko pojętym Zachodzie, którego tożsamość stanowi katolicyzm i protestantyzm. Preferuje wzorce liberalne, indywidualizm, materializm, kapitalizm i globalizm. Aleksander Dugin uważa, że Rosja leżąca w centrum Światowej Wyspy, będąca wspomnianym Heartlandem jest predestynowana do zbudowania supermocarstwa lądowego. By móc tego dokonać należy najpierw pokonać największego rywala – Sea Power, atlantycką cywilizację utożsamianą ze Stanami Zjednoczonymi. Kontrola polityczna nad północą częścią kontynentu eurazjatyckiego oraz nad tzw. Żyznym Półksiężycem7 jest według Dugina żywotnym interesem Rosjan, wręcz misją narodu rosyjskiego8, pozwalającą na stworzenie Nowego Imperium Kontynentalnego. Zadaniem Moskwy jest ponowne podporządkowanie ziem utraconych w wyniku rozpadu ZSRR. Program ten nazywa się „sobiranijem imperii”. Przede wszystkim chodzi o dawne republiki sowieckie i Europę Środkową. Ważne też jest nawiązanie bliskich stosunków z blokiem francusko- niemieckim. Jednym z założeń neo-eurazjatyzmu Dugina jest wyrwanie Europy Zachodniej spod kurateli atlantyckiej, czyli wpływów USA.

Jeśli Rosji nie uda się tego dokonać, to wg Dugina czeka ją wielka katastrofa. Przede wszystkim nastąpi ekspansja Chin w kierunku Syberii, blok islamski podbije Azję Centralną i południową Rosję, a obrzeża zachodnie znajdą się w strefie wpływów Europy Środkowej (Ukraina, Białoruś, zachodnia Rosja). Ta wizja jest przesłanką do wskrzeszenia idei eurazjatyzmu i stworzenia odpowiadającej Rosji nowej „osi historii”9.

W ramach „renesansu eurazjatyzmu” wykształciły się cztery założenia rosyjskiej polityki zagranicznej. Rosja powinna zachować kontrolę nad północno-wschodnim obszarem Eurazji (Azja Środkowa, Syberia, Mongolia Zewnętrzna), tworząc przeciwwagę dla rosnących wpływów i potęgi Chin. Polityka zagraniczna na szczeblu światowym powinna w dalszym ciągu mieć charakter antyzachodni, gdzie głównym przeciwnikiem pozostają Stany Zjednoczone. Wysiłki rosyjskie na Kaukazie, w Azji Środkowej i Europie Wschodniej
zmierzać będą do odbudowy imperium wielkoruskiego oraz buforowej strefy wpływów. Założenie, że Rosji jest wyznaczona misja decydowania nie tylko o swoim losie, ale też świata w praktyce wiążę się z koniecznością zawiązania systemu odpowiednich sojuszy, które będą w stanie zneutralizować potęgę atlantycką, na której czele stoją Stany Zjednoczone. Dugin proponuje utworzenie trzech strategicznych osi, umacniających pozycję kontynentalnego imperium eurazjatyckiego10. Pierwsza z nich, usytuowana w Europie, to oś Moskwa-Berlin, druga to oś Moskwa-Tokio (na wschód), trzecia zaś to Moskwa-Teheran (na południe)11. Współpraca z Berlinem ma pomóc w usunięciu wpływów atlantyckich z Europy Środkowej poza Ren i Alpy. Panazjatycka oś z Tokio ma zapewnić bezpieczeństwo Rosji od wschodu12 oraz sprzyjać centralizacji obszaru wokół Oceanu Spokojnego i kolonizacji Syberii13. Dugin zakłada, że między Rosją a Japonią nie ma żadnego konfliktu geopolitycznego, w odróżnieniu od relacji rosyjsko-chińskich, na których ciążą historyczne spory graniczne. Przynależność południowych Wysp Kurylskich
nie jest dla niego kwestią utrudniającą sojusz strategiczny Moskwa-Tokio. Zakłada, że Japonia jest zainteresowana wykorzystaniem syberyjskich bogactw naturalnych i wyróżnia wspólne zagrożenie w postaci morskiej potęgi Stanów Zjednoczonych, które zagrażają aspiracjom morskim Japonii. Natomiast połączenie z Teheranem pomoże kontrolować sytuację na Kaukazie, w rejonie Zatoki Perskiej i Morza Śródziemnego. Duginowi zależy bardzo na realizacji celu, o którym marzyli już carowie rosyjscy, czyli wyjściu do ciepłych mórz, zwłaszcza ku Oceanowi Indyjskiemu14. Taki sojusz strategiczny pozwalałby kontrolować arabskie złoża naftowe, a to jednoznacznie oznaczałoby bezpośrednią konfrontację z dotychczasowym hegemonem. Ponadto oś Moskwa-Teheran stałaby się kanałem eksportowym dla irańskiej wersji islamu przenoszącego się w głąb Kontynentu15. Gdyby urzeczywistnił się powyższy scenariusz sojuszy, to uformowałaby się „Konfederacja Wielkich Przestrzeni” prowadząca wprost do Eurazjatyckiego Imperium. Sercem imperium naturalnie byłaby Rosja otoczona przez Imperium Europejskie z centrum w Niemczech, Imperium Środkowoazjatyckie z Iranem na czele oraz Imperium Oceanu Spokojnego z wiodącą Japonią16.

Rozpad ZSRS, a tym samym upadek idei komunistycznej, będącej spoiwem łączącym państwo sowieckie, zrodził w Rosji po 1991 roku potrzebę wypełnienia pustki ideologicznej. Nowe koncepcje, tj. neobizantym czy atlantyzm ustąpiły miejsca szczególnie wybijającemu się neo-eurazjatyzmowi, wskrzeszonemu przez Aleksandra Dugina, który w eurazjatyzmie upatruje szansy na odbudowanie Rosji jako wielkiego imperium kontynentalnego, a społeczeństwu rosyjskiemu wskazuje nową drogę poszukiwania własnej tożsamości i autoidentyfikacji. Istotnym elementem jego neo-eurazjatyckiej teorii wartym przedstawienia, jest nowa konstelacja geopolityczna, która wyznacza Europie Środkowej marginalne miejsce, zaś Polskę traktuje jako swoisty bufor leżący na styku dwóch mocarstw – Niemiec i Rosji.

Według eurazjatyckiej teorii Dugina, Europa – w przeszłości centrum świata, została sprowadzona do statusu amerykańskiej kolonii bez własnej geopolitycznej roli. Stała się dla USA przyczółkiem wpływów. Zadaniem Rosji jest więc wyrwanie jej spod dominacji amerykańskiej i uświadomienie konieczności statusu neutralności17, co w praktyce oznacza, że niezależna Europa nie będzie stanowić żadnego niebezpieczeństwa, a z czasem może stać się nawet sojusznikiem Rosji. Taka strategia leży w jej interesie. Rozbicie sojuszu transatlantyckiego i wyodrębnienie Europy jako niezależnego podmiotu na arenie międzynarodowej zdecydowanie osłabi jej relacje ze Stanami Zjednoczonymi, a to według Dugina pozwoli na powolną „finlandyzację” Starego Kontynentu oraz automatyczne wyrugowanie USA z europejskiej strefy wpływów18. Osiągnąć powyższy cel można za pomocą wojny i podboju lub przez konsekwentne wspieranie wszelkich separatystycznych i europejskich tendencji względem USA19. Nowym hegemonem Europy powinny stać się Niemcy. Jest to obszar, który wg Dugina ma charakter kontynentalny, w przeciwieństwie do położonej za Renem atlantyckiej Europy20. I to z nimi powinna porozumieć się Rosja. Nie tylko ze względu na historyczne tradycje21, ale przede wszystkim ze względu na szansę reorganizacji geopolitycznej tego zakątka świata. Zjednoczenie lądowej części Europy będzie przebiegało na odcinku Berlin – Moskwa i to determinuje przyszłość geopolityczną Europy Środkowo – Wschodniej. Dugin podkreśla, że zjednoczenie pod przewodnictwem Niemiec ma sens tylko wtedy gdy nie będzie skierowane przeciwko Rosji22. Jak pisze: „Oś Moskwa-Berlin uleczy niemoc obu partnerów i umożliwi powstanie w przyszłości potężnej Wielkiej Rosji i Wielkich Niemiec. W dalszej perspektywie doprowadzi to do stworzenia trwałej strategicznej i ekonomicznej konstrukcji dla powstania zjednoczonego Imperium Eurazjatyckiego – Imperium Europejskiego na zachodzie i Imperium Rosyjskiego na wschodzie Eurazji23.

Aleksander Dugin prezentuje autorski program geopolityczny zmierzający do przeorganizowania Europy Środkowo-Wschodniej. W tym celu potrzebne jest nowe wytyczenie granicy, takie które satysfakcjonować będzie obydwie strony, co pozwoli uniknąć w przyszłości konfliktów. Małe kraje, zaistniałe w XX wieku w wyniku postanowień traktatu wersalskiego na dziesiątki lat stały się „kordonem sanitarnym”, pasem ziemi oddzielającym Rosję od Europy a przede wszystkim Niemiec. Przeszkodę należy zneutralizować i zburzyć, a ingerencję na tym terenie niepożądanych państw trzecich definitywnie zakończyć. Rozgraniczenie, o którym wspomina Dugin ma na celu zarówno interesy rosyjskie jak i niemieckie. Uwzględnia preferencje konfesyjne, uniemożliwiające katolicyzmowi i protestantyzmowi ofensywę na tereny tradycyjnie prawosławne. Ingerencja państw trzecich również powinna zostać definitywnie zakończona. Typowa aneksja terytorialna przeszła do historii. Dugin uważa, że Moskwa powinna pozbyć się wszelkich resentymentów i tak zagospodarować wspomnianą przestrzeń aby nie kolidowało to z jej interesami. Do tego niezbędne są Niemcy. Aleksander Dugin zdaje sobie doskonale sprawę z faktu, że Eurazji nie będzie bez Niemiec, dlatego próbuje za wszelka cenę pozyskać sprzymierzeńca, obiecując rekompensatę terytorialną na wschodzie. Obszar, będący istotą podziału Dugin nazywa „Sredniaja Jewropa”. Rozciąga się od Renu po Białoruś i Ukrainę, w jej skład wchodzą narody byłego państwa austro-węgierskiego, Niemcy, Prusy, kraje bałtyckie, większość ziem polskich i część zachodnioukraińskich24. Według Aleksandra Dugina obszar ten powinien znajdować się w niemieckiej strefie wpływu. Natomiast na wschód od tego rozgraniczenia znajdą się obszary przynależne do rosyjskiej strefy25.

Zarysowana wizja podziału Europy ma na celu podporządkowanie Moskwie jak największej części kontynentu, a to wymaga pełnej akceptacji Berlina. Jedynie idąc na kompromis terytorialny można osiągnąć zamierzony cel. Wyodrębnienie Europy Środkowej i przekazanie jej pod kuratelę Niemiec wiąże się z szerszą koncepcją geopolityczną Aleksandra Dugina. Rosja jest za słaba żeby Niemcy zdominować, dlatego musi je sobie zjednać. Tym bardziej, że widzi w państwie niemieckim spadkobiercę polityki pruskiej a zatem eurazjatycki, a nie atlantycki model sprawowania władzy26. „W tej perspektywie wydaje się celowe zwrócenie obwodu kaliningradzkiego (Prus Wschodnich) Niemcom, byłby to wyraz rezygnacji z ostatniego terytorialnego symbolu tragicznej bratobójczej wojny. Z kolei, aby to przekonanie nie było traktowane przez Rosjan jak krok ku geopolitycznej kapitulacji, Europa powinna przedłożyć Rosji inne możliwości aneksji terytorialnych, względnie inne możliwości rozszerzenia strefy wpływów, przede wszystkim kosztem tych państw, które uparcie dążą ku „federacji czarnomorskobałtyckiej””27. Dugin przekazuje Niemcom nie tylko cały region leżący między Bałtykiem a Adriatykiem, ale też naprawia skutki II wojny światowej poprzez oddanie obwodu kaliningradzkiego z powrotem we władanie spadkobiercom Prus28. Odtworzenie państwa pruskiego w jego historycznych granicach29 ma na celu stabilizację regionu i dalszą integrację, czego finałem ma być powstanie nowego tworu geopolitycznego – Federacji Bałtyckiej. Jednoczenie się państw bałtyckich w jeden blok, do którego powinny wejść Norwegia, Szwecja, Niemcy, Estonia, Finlandia-Karelia, Dania, Holandia (specjalny status dla Polski, Litwy i Łotwy) nastąpi wokół Prus. Strategiczna kontrola nad tym terenem będzie w gestii Moskwy oraz jej eurazjatyckiego kompleksu obronnego. Naturalną koniecznością jest wystąpienie wyżej wymienionych państw z Sojuszu Północnoatlantyckiego30. W rezultacie kilkanaście państw europejskich ma utracić swoją niepodległość, a o ich przyszłości będą decydować dwa państwa tworzące kondominium rosyjsko-niemieckie.

Problem w rozważaniach teoretycznych sprawia Duginowi Polska. Stanowi dla niego strefę buforową pomiędzy Unią Europejską a Rosją. Odpowiada za ład wschodniego krańca Europy. Jest głównym satelitą sił atlantyckich na kontynencie eurazjatyckim. Polska należy równocześnie do dwóch kręgów cywilizacyjnych – poprzez katolicyzm do Zachodu, a poprzez swoją słowiańskość do Wschodu. Ma swoją tradycję geopolityczną. Przez kilka stuleci to ona ogniskowała wokół siebie mniejsze narody, zarówno te o korzeniu słowiańskim, jak i te, z którymi przez położenie w Europie Środkowej miała wspólnotę interesów. Historyczny precedens niezależności politycznej państwa polskolitewskiego31 napawa obawami rosyjskiego geopolityka. Usamodzielnienie się tej przestrzeni geopolitycznej może pokrzyżować plany zbudowania osi Berlin-Moskwa32. Odrodzenie się „cywilizacji bałtyckiej”33 przeszkodzi w odbudowie Prus i Federacji Bałtyckiej. Proamerykańska Polska jest według Dugina najważniejszym lementem geopolityki atlantyckiej34. Przez swoją antyniemieckość i antyrosyjskość wyklucza wszelkie procesy integracyjne i uniemożliwia ustabilizowanie sytuacji politycznej w Europie Środkowej. Aleksander Dugin nie widzi sensu w zachowaniu integralności terytorialnej Polski. Twierdzi, że cała zachodnia i północna część Polski powinna znaleźć się w granicach odtworzonego państwa pruskiego35. Natomiast wschodnie okrainy36 raz są częścią rosyjskiego świata, a raz ze względu na mniejszość polską żyjącą w zachodniej Białorusi i na Ukrainie powinny przynależeć do Polski. Zresztą ostateczne decyzje w kwestii losu Polski podjęte byłby w Berlinie, jako że jest to strefa, w której Polska powinna się znaleźć37. Polska jest niebezpieczna również przez swoją różnorodność. Dlatego musi dokonać wyboru, inaczej będzie musiała zniknąć. „Kraje tego regionu muszą się określić: albo tu, albo tam38. Nie da się pogodzić dwóch tożsamości: „Polska musi wybrać: albo tożsamość słowiańska, albo katolicka39. Inaczej Polska „nastawi wszystkich wobec siebie wrogo i po raz kolejny stanie się strefą konfliktu40. Kraj usytuowany na rozdrożu geopolitycznym nie powinien istnieć. Dugin przedstawia strategię na dokonanie oczekiwanego wyboru, tj. bizantyjskiego. Przede wszystkim trzeba dążyć do osłabienia religijno – kulturowej tożsamości Polski41, która nie pozwala jej na zbytnie zbliżenie z Rosją, jak i rozpłynięcie się w zdominowanej przez Niemcy Europie. Trzeba podciąć wszelkie katolickie korzenie przez „siły, domagające się prowadzenia przez te państwa (Polska, Litwa) polityki niekatolickiej – zwolennicy świeckiej socjaldemokracji, neopoganie, etnocentryści, prawosławne i protestanckie kręgi religijne, mniejszości narodowe42. Aleksander Dugin zauważa, że katolicyzm „trzeba rozkładać od środka, wzmacniać polską masonerię, popierać ruchy świeckie, promować chrześcijaństwo heterodoksyjne i antypapieskie43. Rosyjski geopolityk twierdzi, że Polska nie uchroni się przed sekularyzacją. Zachód niesie ze sobą jedynie nihilizm, natomiast wersja eurazjatycka, walcząc z katolicyzmem jest o tyle lepsza, bo przynajmniej pozostawia słowiańską tożsamość44. Maksymalne osłabienie Polski jest fundamentem stosunków rosyjsko-niemieckich. Antagonizmy wewnętrzne oraz zewnętrzne leżą w interesie wspomnianych wyżej sąsiadów. Konflikt polsko-ukraiński, napięte stosunki z Litwinami oraz waśnie między siłami politycznymi w samej Polsce wpisują się w scenariusz „rozmiękczania” Polski45. Polska będzie musiała ostatecznie wybrać. Zapewne jej wybór padnie na Europę. Według Aleksandra Dugina to bardzo dobrze, ponieważ Europa ma stać się głównym sojusznikiem przeciwko amerykańskim czyli atlantyckim zapędom na kontynencie. Wejście Polski do Unii Europejskiej, jak i jej południowych sąsiadów jest spełnieniem oczekiwań Dugina. Akces oznacza jednoznaczne postawienie tamy na Wschodzie Unii. Białorusi i Ukrainie nie pozostaje nic innego jak zacieśnienie więzi z Rosją46. W praktyce oznacza to „zbieranie” byłych republik oraz integrację postsowieckiej przestrzeni. Dzięki temu Rosja może powrócić do swoich dawnych imperialnych granic. Rola Rosji jako lidera jest niezbędna w realizacji eurazjatyckiego scenariusza oraz do pokonania atlantyzmu i mondializmu.

Aleksander Dugin znakomicie odnajduje się w ideologicznym pejzażu Rosji po 1991 roku. Rozgrzeszenie i usprawiedliwienie komunizmu oraz połączenie go z nacjonalistycznymi tendencjami pozwoliło mu na zaistnienie w szerokim kręgu odbiorców. Posługując się narodowym komunizmem zaszczepił obecnemu pokoleniu Rosjan postawę, która stworzyła coś w rodzaju nowej ideologii rosyjskiej. Uważna obserwacja pozwala wnioskować, że dążenie do odbudowy utraconej pozycji oraz próby odzyskiwania wpływów w bloku wschodnim mają swoje przełożenie w bieżącej polityce rosyjskiej.

Czy emanacją neo-eurazjatyckiego porządku w Europie Środkowo-Wschodniej może stać się wspomniana oś geopolityczna Berlin-Moskwa? Czy plan stworzenia wielkiej Eurazji może się spełnić? Wszak wiadomo, że porozumienie potęgi wielkoprzestrzennej z mocarstwem technokratycznym oraz niekontrolowany rozwój potęgi interkontynentalnej stanowi potężne zagrożenie dla państw i narodów będących swoistą zaporą geopolityczną, a tym samym również dla ładu światowego. Na podwórku europejskim porozumienie dwóch potęg kontynentalnych, czyli Niemiec (Prus) i Rosji ma długą tradycję. Fundament pod projekt Eurazji może stanowić połączenie rosyjskich zasobów surowcowych i osiowego położenia z niemiecką organizacją i potęgą przemysłową. Czy współcześnie także widoczne jest splatanie się jednakowych celów rosyjsko-niemieckich? Obawy może budzić zgodne współdziałanie na linii politycznej, gospodarczej i wojskowej. Idea Trójkąta Kaliningradzkiego jako nowej kontynentalnej przestrzeni politycznej będącej próbką dla „Związku Europy i Rosji”, wspólne przedsięwzięcie w postaci Nord Streamu oraz zainteresowanie RFN modernizacją rosyjskiej armii mogą stanowić emanację nowego rozdania w relacjach rosyjsko-niemieckich.

Katarzyna Kaczyńska – absolwentka historii o specjalności Rosja w XX wieku oraz podyplomowych „Studiów Wschodnich” w Studium Europy Wschodniej UW. Zajmuje się historią, geopolityką oraz mniejszościami narodowymi w postsowieckiej Europie Wschodniej.

1Halford Mackinder (1816-1947) – geograf, profesor Oksfordu. Podstawy geopolityki sformułował w artykule Geografical Pivot of History, w którym opisał zasady konfrontacji cywilizacji lądowych i morskich.

2Heartland (serce kontynentu). Azja, Europa i Afryka tworzą Wyspę Świata, otoczoną oceanem. Północno-Wschodnia część kontynentu eurazjatyckiego tworzy wspomniany Heartland. Rozciąga się on od Łaby po Pacyfik.

3P. Eberhardt, Koncepcja Heartlandu Halforda Mackindera, „Przegląd Geograficzny” 2011, nr 83, z. 2, s. 261.

4Dugin w przeciwieństwie do Feliksa Konecznego i Samuela Huntingtona, którzy wyodrębnili wiele cywilizacji, wyróżnia tylko dwie.

5Talassokracja – panowanie na morzu, władztwo morskie; termin wprowadzony w starożytnej Grecji na określenie dominacji jednego z państw w wyniku posiadanej potęgi morskiej.

6Tellurokracja – władza mocarstw lądowych.

7Żyzny Półksiężyc jest wewnętrzną strefą brzegową Eurazji, oddzielającą Heartland od oceanów. Ma ogromne znaczenie strategiczne.

8A. Dugin, Osnowy geopolityki. Geopoliticzeskoje buduszczeje Rossii, Moskwa 1997, s. 180.

9P. Eberhardt, Rosyjski eurazjatyzm i jego konsekwencje geopolityczne, „Przegląd Geograficzny”, 2005, t. 77 z. 2, ss. 183-184.

10A. Dugin, op.cit., ss. 220, 229, 238.

11Ibidem, s. 238

12Ibidem, s. 223.

13Ibidem, s. 333.

14Ibidem, s. 241.

15Dla Dugina sojusznikiem w budowie Imperium Eurazjatyckiego jest islam. Najlepiej, by Europa Zachodnia przyjęła prawosławie bądź islam. Dla Dugina islam to uproszczona forma prawosławia, kory tak samo przechowuje tradycję (powołuje się przy tym na szacunek, jakim darzyli islam Fryderyk II Hohenstauf, Goethe, Nietzsche czy myśliciele chrześcijańscy w wiekach przed wyprawami krzyżowymi) za: Ł. Kobeszko, Eurazja, geopolityka i tradycja. Polityczne i ideowe koncepcje Aleksandra Dugina, http://haggard.w.interia.pl/dugin.html, (dostęp 10.05.2013 r.).

16A. Dugin, op. cit., s. 247.

17Europa jako najbardziej prawdopodobne miejsce konfliktu Eurazja (Rosja) – Stany Zjednoczone.

18A. Dugin, op. cit., s. 369.

19S. Dębski, Geopolityczna przyszłość Rosji, „Arcana” 1998, nr 1/19, s. 91.

20Przeciwieństwem lądowych Niemiec jest atlantycka Anglia, stanowiąca morską bazę USA. Francja ma bardziej złożone położenie geopolityczne. Na przestrzeni historii miała zarówno morskie jak i kontynentalne interesy. Może zatem przyjąć dowolną opcję, jednak jej antyamerykanizm rokuje na przyłączenie do bloku pod przewodnictwem Niemiec.

21Aleksander Dugin dostrzega w Prusach eurazjatyckie korzenie i docenia ich państwowotwórczą rolę w zjednoczeniu Niemiec. Sojusz prusko – rosyjski w XIX wieku, polityka Bismarcka, porozumienie z czasów II wojny światowej stanowią fundament pod stworzenie bloku kontynentalnego.

22Dugin, powołując się na Karla Househofera przypomina, że konflikty niemiecko-rosyjskie pozwoliły Anglosasom uzyskać przewagę w przeważającej części świata.

23A. Dugin, op. cit., ss. 228 – 229.

24A. Dugin, op. cit., s. 220.

25Jak również wszystkie państwa południowo-wschodniej Europy wierne prawosławiu: Serbia, Macedonia, Rumunia, Bułgaria, Mołdawia, Grecja oraz muzułmańska Albania.

26Dla Aleksandra Dugina Niemcy są stale ekspansjonistycznym mocarstwem.

27A. Dugin, op. cit., ss. 228 – 229.

28Ibidem ss. 228, 372.

29Prusy mają objąć część protestanckich Niemiec (bez Bawarii), część Polski, Litwy i Rosji (Obwód Kaliningradzki).

30A. Dugin, op. cit., ss. 372-373.

31Chodzi o tradycję polityczną Rzeczpospolitej Obojga Narodów i o okres kiedy była możliwość stworzenia odrębnej „cywilizacji katolickiej”.

32W teorii Aleksandra Dugina część ziem polskich jest częścią składową Federacji Bałtyckiej.

33Cywilizacja bałtycka geograficznie pokrywa się z historycznymi granicami Polski i Litwy. Jej odrodzenie w postaci sojuszu polsko – bałtyckiego stanowi zagrożenie dla Federacji Bałtyckiej.

34A. Dugin, op. cit., s. 372.

35P. Eberhardt, Koncepcje geopolityczne Aleksandra Dugina, „Przegląd Geograficzny” 2010, t. 82, z. 2, s. 234.

36Chełmszczyzna, Łemkowszczyzna, Białostocczyzna.

37A. Dugin, op. cit., s. 385.

38Czekam na Iwana Groźnego – rozmowa z Aleksandrem Duginem, „Fronda” 1998, nr 11–12, http://niniwa2.cba.pl/rosja10.htm, (dostęp 24.11.2012).

39Loc. cit.

40Loc. cit.

41A. Nowak, Pokusy rosyjskiej geopolityki, „Arcana” 2002, nr 44, s. 86.

42A. Dugin, op. cit., s. 373.

43Czekam na Iwana Groźnego…, op. cit.

44Loc. cit.

45D. Kostianowska, Polska w tekstach Aleksandra Dugina i jego zwolenników, „Polski Przegląd Dyplomatyczny” 2001, t. 1, nr 4, s. 123.

46A. Nowak, op. cit., s. 87.

Polityka Rosji w koncepcji geopolitycznej Aleksandra Panarina

Wiktor Ross

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w:
"Nowy Prometeusz" nr 5, grudzień 2013, ss. 33-55]

Wprowadzenie

Rozpad Związku Sowieckiego przed dwudziestu laty stworzył nową sytuację geostrategiczną w świecie. Choć Rosja utraciła status mocarstwa globalnego, to nadal pozostaje największym państwem w świecie, sięgającym od morza Bałtyckiego do Pacyfiku i posiadającym olbrzymie zasoby surowców naturalnych. To decyduje o zachowaniu ambicji mocarstwowych i determinuje kierunki polityki zagranicznej. Dominantą tej polityki, mimo rozmaitych fluktuacji, jest zachowanie decydujących wpływów w byłych republikach sowieckich, gdyż Rosjanie, w tym elity polityczne, psychologicznie nie pogodzili się z utratą nie tylko republik słowiańskich – Ukrainy i Białorusi, ale także Zakaukazia i Azji Centralnej. Odbudowa swych wpływów w tych obszarach wciąż wydaje im się głównym celem. Władze rosyjskie mają jednak świadomość, iż republiki te budując własną tożsamość narodową, poszukują nowych powiązań gospodarczych i politycznych w regionie i w świecie. Dlatego też Rosja, która w ciągu tego dwudziestolecia przeżyła już dwa potężne kryzysy gospodarczo-finansowe i, mimo pewnych osiągnięć o charakterze makroekonomicznym, będących w większym stopniu rezultatem tendencji globalnych niż jej własnej polityki gospodarczej, mająca przecież obecnie niewielkie możliwości ekonomiczne, intensywnie poszukuje dróg umocnienia swej własnej pozycji na arenie międzynarodowej.

Priorytetowym kierunkiem w polityce zagranicznej Rosji poza obszarem b. ZSRS są państwa Unii Europejskiej, na które przypada ponad 70 proc. wymiany handlowej Federacji Rosyjskiej (FR) i z którymi utrzymywany jest intensywny dialog polityczny, zarówno w formacie bilateralnym jak i ogólnounijnym. Dialog ten przebiega jednak nierównomiernie, przerywany jest przez konflikty polityczne, w które Rosja się angażuje, jak w przypadku wojny czeczeńskiej w roku 1994, czy wojny z Gruzją o Osetię Płd. w 2008, a także jednostronne działania restrykcyjne Moskwy przeciw poszczególnym członkom UE, zwłaszcza Polski, którą Moskwa postrzega jako rywala w polityce regionalnej, a zarazem instrument polityki USA wobec przestrzeni postsowieckiej. Stosunki Rosji z państwami zachodnio-europejskimi, nacechowane są zatem także nieufnością i zawierają elementy rywalizacji regionalnej.

Największym wyzwaniem dla Rosji i jej nowego sposobu samookreślenia w świecie są oczywiście Stany Zjednoczone. Rozpad dwubiegunowej architektury bezpieczeństwa międzynarodowego, hegemonia polityczna USA w dziedzinie politycznej, gospodarczej i militarnej, określiła zasadniczą treść polityki zagranicznej Rosji, postrzegającej ten brak równowagi w świecie jako fundamentalne zagrożenie swego bezpieczeństwa oraz interesów politycznych i gospodarczych. Mimo pewnych zakrętów w stosunkach z USA, jak w przypadku poparcia dla amerykańskiej krucjaty przeciw terroryzmowi po 11 września 2001 r., motywowanych głównie względem taktycznym (akceptacja rosyjskich metod walki z terroryzmem na Kaukazie Płn.), zasadniczy kierunek rosyjskiej polityki wobec USA wyznaczają takie cele jak: podważanie spójności transatlantyckiej poprzez aktywne wykorzystywanie sprzeczności w łonie NATO (wojna w Iraku, tarcza antyrakietowa, różnice interesów wywołane przez zjawiska kryzysowe w gospodarce światowej itp.), blokowanie amerykańskich inicjatyw wymierzonych w politykę tzw. „rogue states” (państw zbójeckich), np. irański program atomowy, politykę Korei Północnej czy Wenezueli, a także, mimo oczywistej zbieżności interesów z USA w regionie Środkowego Wschodu, osłabianie możliwości operacyjnych amerykańskich oddziałów w Afganistanie, poprzez presję na państwa tranzytowe (Uzbekistan, Kirgistan) oraz ustawiczną krytykę polityki międzynarodowej USA, przybierającej wręcz formę wojny propagandowej. Ideologiczne uzasadnienie takiej polityki Rosji stanowi przeciwdziałanie hegemonizmowi i budowanie koncepcji świata wielobiegunowego.

Władze Rosji rozumieją oczywiście, że ustanowienie nowego parytetu, czy względnego balansu sił w polityce globalnej poprzez dekompozycję wspólnoty transatlantyckiej, lub podważenie spójności UE przez specjalne uprzywilejowanie niektórych jej członków w stosunkach dwustronnych z Rosją, jest zadaniem niezwykle trudnym. Rosja poszukuje zatem nowych sposobów równoważenia sił, zwracając się na Wschód, szczególnie ku niezwykle dynamicznie rozwijającym się Chinom, ale także innym państwom regionu Azji Wschodniej, Pacyfiku i Oceanu Indyjskiego.

Koncepcja taka posiada głębokie korzenie teoretyczne i stanowi w pewnym sensie rewitalizację euroazjatyckich koncepcji geopolitycznych. Społeczno-filozoficzną podstawę euroazjatyzmu w Rosji tworzyła ideologia XIX-wiecznego panslawizmu i słowianofilstwa zwłaszcza Nikołaja Danilewskiego1 i Konstantina Leontjewa2. W wieku XX rosyjskie teorie eurazjatyzmu Rosji rozwijane były na emigracji przez Nikołaja Trubeckiego3 oraz Piotra Sawickiego4, a współcześnie m.in. przez Aleksandra Dugina i Aleksandra Panarina. Poglądy rosyjskich „euroazjatystów” stanowiły odpowiedź na koncepcje klasyków zachodniej geopolityki – Friedricha Ratzla, Rudolfa Kjellena, Alfreda Mahana, Halforda Johna Mackindera, Karla Haushofera czy Karla Schmitta, choć Dugin w swej pracy Podstawy geopolityki (Osnowy Geopolitiki) analizuje poglądy wielkiej liczby innych autorów reprezentujących różne, także współczesne odmiany teorii geopolitycznych.5

Obserwacja współczesnej polityki Rosji sprawia wrażenie, że jej geostrategia znajduje się na rozdrożu. Jej położenie w centrum kontynentu euroazjatyckiego, w tzw. Heartlandzie by posłużyć się językiem klasycznych geopolityków, olbrzymie zasoby naturalne, tradycje imperialne, nakierowują ją na odbudowę Imperium Euroazjatyckiego. Jednakże obecna słabość ekonomiczna skłania do poszukiwania współpracy z Zachodem. Spróbujmy zatem przyjrzeć się poglądom przedstawicieli eurazjatyckiej szkoły intelektualnej, by rozważyć czy w kontekście aktualnych trendów politycznych, społecznych, światopoglądowych, mogą one posiadać dostateczną nośność i atrakcyjność, by określić realny kierunek rosyjskiej geostrategii politycznej.

W myśl tej teorii istnieją dwie zasadniczo przeciwstawne cywilizacje reprezentujące odmienne żywioły – cywilizacja Lądu i cywilizacja Morza, które skazane są na rywalizację, albowiem pojęcia według których zorganizowane jest życie społeczeństw morskich są przeciwieństwem idei cywilizacji Lądu.6 Morze symbolizuje wartości płynne, zmienne, liberalne, pozbawione punktu odniesienia. Ląd natomiast oznacza gruntowność, trwałość, niezmienność. Ich porównanie prowadzi do powstania szeregu przeciwstawnych pojęć, reprezentujących dwa odmienne porządki: Tradycja-Nowoczesność, Ład-Chaos, Hierarchia-Demokracja, Porządek-Anarchia, Praca-Kapitał, Wspólnota-Indywidualizm. Napięcie jakie zachodzi między tymi przeciwieństwami stanowi treść walki między odmiennymi cywilizacjami. W radykalnej wersji tej koncepcji reprezentowanej przez Dugina, różnice istniejące miedzy tymi typami cywilizacji nie mogą ulec przewidywanemu przez liberalnych intelektualistów procesowi konwergencji, ponieważ należą one do samej natury mieszkańców Morza i Lądu.

Opisując koncepcję Dugina, Bartłomiej Bańka pisze: „Archetypem mieszkańca cywilizacji Morza jest Żeglarz, żądny zysku indywidualista, chciwy, agresywny pirat, zakładający faktorie na wybrzeżu Lądu, w dążeniu do uzależnienia jego pracowitych i rzetelnych mieszkańców, materialista i relatywista odrzucający wszelkie wartości absolutne. Mieszkaniec cywilizacji Lądu jest natomiast głęboko zakorzeniony we wspólnocie, posiadający silne poczucie hierarchii i posłuszeństwa, skoncentrowany na wartościach duchowych, obojętnie odnoszący się do spraw materialnych. W rosyjskiej teorii euroazjatyckiej rywalizacja cywilizacji Lądu i Morza jest ujęta w kategoriach manichejskich
jako walka Absolutnego Dobra i Zła, gdzie Dobro reprezentują społeczeństwa kontynentalnego Wschodu”.7

Nietrudno dostrzec, że przeciwstawność charakterystyk cywilizacji Morza i Lądu jest nie tylko konstrukcją geopolityczną, ale stanowi zasadnicze określenie cech kultury tradycyjnej i jej antytezy w postaci kultury Nowych Czasów – epoki wielkich odkryć geograficznych, ruchów protestanckich i rewolucji mieszczańskich w Europie. We współczesnej rosyjskiej myśli politologicznej połączenie tych wątków w spójny system światopoglądowy i polityczny, bodajże w sposób najbardziej jaskrawy, reprezentuje Aleksander Panarin. Zmarły w 2003 r. rosyjski politolog i filozof społeczny, wiele miejsca w swej twórczości poświęcił problematyce prognozowania kierunków rozwoju współczesnej kultury i polityki w wymiarze globalnym. Swoje poglądy w sposób usystematyzowany wyłożył w pracy zatytułowanej Politołogia8. Poglądy te wywierają bezsporny wpływ na część obecnej elity politycznej Rosji .9

Filozoficzno-społeczne przesłanki koncepcji Aleksandra Panarina

Ramy niniejszego artykułu nie pozwalają na szerszą prezentację poglądów społecznych Panarina. Dla zrozumienia jego koncepcji geopolitycznej i wynikających z nich prognoz, konieczne wydaje się jednak przybliżenie węzłowych tez, ilustrujących jego sylwetkę polityczną. Ideę przewodnią stanowi antropologiczna krytyka kultury epoki Modernu, co sytuuje go w tradycyjnym kręgu rosyjskiej myśli konserwatywnej. Za istotne komponenty tej kultury Panarin uważa „socjocentryzm” przeciwstawiony „kosmocentryzmowi”, właściwemu kulturom i religiom towarzyszącym ludzkości od początku jej historii, oraz mechanicyzm.

Przez socjocentryzm rozumie on rozdzielenie sfery społecznej od kosmicznej, od stanu przedustawnej harmonii. Społeczeństwo Modernu, ów zadufany w sobie, wierzący w nieustanny postęp człowiek „prometejski” woluntarystycznie łamie wieczne prawa natury i utrwala swą niezależność od świata przyrody, ustanawiając własne prawa, mające tylko ludzką, społeczną prawomocność.

Mechanicyzm, logicznie związany z socjocentryzmem, polega na utylitarnym traktowaniu przyrody i całego otaczającego nas świata. Koniecznym warunkiem przyjęcia takiej postawy jest obniżenie we własnej ocenie statusu tego świata, sprowadzenie go do poziomu zwykłego, instrumentalnie wykorzystywanego przedmiotu. „Aby określić przyrodę nie jako świątynię, ale jako warsztat, a człowieka w niej jako robotnika, trzeba było wcześniej zmienić status przyrody, sprowadzić ją do martwej materii. Taka, w odróżnieniu od żywej, do niczego nie zobowiązuje, jest bezgłośna i można się do niej odnosić jako do środka – instrumentalnie”10.

Do tej procedury zniżenia statusu przyrody należy zasada „konglomeratywności”. Jeśli świat jest wzajemnie powiązanym, harmonijnym systemem, to ingerencja weń w celu uzyskania korzyści jest czymś niedopuszczalnym. Jeśli natomiast jawi się nam jako skład, albo przechowalnia zasobów, jeśli porządek świata ustanawiają sami ludzie, to otwiera się możliwość podejścia czysto technologicznego. Wszystko co zbędne, niefunkcjonalne dla człowieka można zdecydowanie usuwać, a pożyteczne przyswajać. Za rzecz charakterystyczną uważa Panarin fakt, że ludzie należący do wielkich tradycji wschodnich – konfucjańskiej, buddyjskiej, czy taoistycznej, nie mają tej technologicznej swobody, która rozwiązała ręce zachodniemu Faustowskiemu człowiekowi. W etosie poszukiwania ostatecznej prawdy, dochodzenia immanentnej „istoty rzeczy” upatruje Panarin przyczyny historycznego opóźnienia narodów Wschodu wobec utylitarnego człowieka Zachodu, kierującego się nie nakazami etycznymi i religijnymi, a wyłącznie kryteriami pojmowanej ekonomicznie racjonalności. To pozwoliło mu zaoszczędzić wiele społecznie niezbędnego czasu i wyrwać się naprzód w wyścigu cywilizacyjnym, tracąc jednak na tej drodze najcenniejsze wartości.

Ważnym składnikiem krytyki kultury intelektualnej Zachodu jest stosunek do oświeceniowej, liberalnej idei jednostki ludzkiej jako „rozumnego egoisty” w pełni zgodnego z prawem natury, które jest niezmienne i niepodważalne. Dogmat ten, wyzwalający wielką pozytywną energię społeczną w epoce walki z feudalizmem, współcześnie – zdaniem Panarina – posiada głównie znaczenie negatywne. Podobnie jak zbankrutowany marksizm, stanowi on odmianę determinizmu ekonomicznego, gdyż zakłada całkowity prymat ekonomiki nad polityką i kulturą, ustanawia wzór zachodniego homo economicus, który jest wytworem określonego typu kulturowego, w charakterze jedynego możliwego modelu egzystencjalnego. Tym samym zamyka on drogę postulowanemu przez siebie pluralizmowi politycznemu i światopoglądowemu, tworząc pozór bezalternatywności dróg rozwoju ludzkości niezależnie od tradycji i kultury odmiennych kręgów cywilizacyjnych.

Determinizm ten, sięgający czasów oświeceniowej myśli Laplace’a, prowadzi do rozumienia czasu historycznego jako monotonii, ciągłego rozwoju liniowego, nie uznającego kryzysów, stałych inwersji i metamorfoz, stochastyczności (nieprzewidywalności) życia społecznego, co przeczy całemu doświadczeniu współczesności, a także zdobyczom wielu dziedzin wiedzy jak psychoanaliza, antropologia kulturowa, strukturalizm.

Z tym związana jest także tendencja myśli liberalnej do negowania zasady historyzmu. Klasyczna triada: przeszłość – teraźniejszość – przyszłość, zastępowana jest dychotomią: tradycja – nowoczesność, co pozbawia możliwości dynamicznej percepcji procesów społecznych i otwarcia perspektywy dla prognozowania, tworzenia wizji przyszłości. Pozwala to dzielić narody na spełniające wymogi nowego stylu życia, mieszczącego się już w formule postmodernizmu (szczególnie tzw. „złoty miliard”), oraz tradycyjne, czyli zacofane, skazane na wegetację na marginesie współczesnej cywilizacji. Narody te mogą co najwyżej „doganiać” społeczeństwa wysoko rozwinięte, pod warunkiem rezygnacji z własnej pamięci historycznej, bogatych tradycji swojej oryginalnej kultury i stosowania się do recept rozwojowych, odpowiadających liberalnemu modelowi gospodarczemu i społecznemu.

Taka ocena liberalizmu nie oznacza, że Panarin jest totalnym krytykiem liberalizmu, jako głównej ideologii czasów Modernu. Z uznaniem wypowiada się o klasykach tej filozofii, którzy określili horyzont światopoglądowy współczesnego człowieka, wyznaczyli standardy nowoczesnego systemu politycznego, mechanizmy funkcjonowania państwa, normy określające prawa człowieka jako członka wspólnoty politycznej i twórcy kultury. Koniecznym warunkiem akceptacji liberalnego sposobu postrzegania świata i działania w nim jest jednak posiadanie prawdziwej wiary, natchnienia, patosu zmiany starego porządku, przekroczenia jego ograniczoności, lokalności, archaiczności. Liberalizm w jego obecnej formie, przekształcający się – według Panarina w libertarianizm – filozofię niepohamowanego konsumeryzmu, hedonizmu i permisywizmu, nie spełnia tych warunków. Reprezentowany głównie przez „szkołę chicagowską”, Miltona Friedmana, Gary Beckera, głównych przedstawicieli teorii monetaryzmu i koncepcji „kapitału ludzkiego” stał się – w jego przekonaniu – instrumentem wirtualnej ekonomii, która nie tworząc realnych wartości, wykorzystuje elastyczność nowoczesnych mechanizmów finansowych i technologii informatycznych, globalnych sieci, dla uzależnienia gospodarek narodowych państw i regionów świata od USA.

Po kapitulacji w „zimnej wojnie” i rozpadzie ZSRS, Rosja – w ocenie Panarina – z całą mocą odczuła niszczycielską siłę liberalnego projektu przeprowadzonego przez własnych „demokratów”, a nadzorowanego przez główne światowe agendy amerykańskiej polityki ekonomicznej – Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Bank Światowy, fundację „Open Society”. W Rosji nastąpiła utrata wszystkich, choćby względnych osiągnięć epoki socjalizmu. Doszło do dezindustrializacji gospodarki, powstania atmosfery nihilizmu prawnego i tzw. „rewolucji kryminalnej”, głębokiej degradacji nauki i kultury, katastrofy demograficznej, rozpadu systemu wartości utrzymującego społeczeństwo w stanie pewnej równowagi – poczucia tożsamości narodowej, patriotyzmu. Rezultatem stała się bezprecedensowa pauperyzacja podstawowej masy społeczeństwa i powstanie głębokich nierówności społecznych, które podważają poczucie bezpieczeństwa. Wszystkie te plagi są – w jego mniemaniu – efektem realizacji doktryny darwinizmu społecznego, która jest prostą konsekwencją rezygnacji państwa z jego funkcji regulacyjnych w całości systemu społecznego.11

Taka diagnoza może skłaniać do wniosku, że Panarin jest po prostu, na równi z rosyjskimi komunistami, apologetą sowieckiego komunizmu, a jego oceny – wyrazem nostalgii za ZSRS. W rzeczywistości jego koncepcja jest jednak bardziej złożona. Marksistowski socjalizm w sowieckim wydaniu uważa on za lewicowo-radykalny wariant modernizacji, owoc kultury Zachodu sztucznie transplantowany na grunt rosyjski. Zbrodnie sowieckiego komunizmu wynikają – jego zdaniem – właśnie ze sztuczności tego projektu, który nigdy nie był dostosowany do mentalności Rosjanina, jego tradycji kulturalnej i natury religii prawosławnej. Dlatego „natura” ta była prześladowana z taką energią i w takich barbarzyńskich formach, możliwych właśnie ze względu na „instrumentalny”, techniczny charakter światopoglądu modernistycznego uznającego człowieka za przedmiot, za element wielkiego racjonalistycznego projektu nieuchronnego, kroczącego stale Postępu. Co więcej, wychodząc od wyżej przedstawionych twierdzeń historiozoficznych dotyczących natury Modernu, uważa on, że racjonalistyczny, czysto utylitarny światopogląd dokonuje ekspansji na Rosję przynajmniej od czasów Piotra Wielkiego, dokonując spustoszenia w duszy Rosjan, prowadząc do ich degradacji moralnej, przekształcenia w zatomizowane społeczeństwo mieszczańskich, praktycznych egoistów.

Widzimy zatem, że ten rosyjski politolog, nawiązując do tradycji rosyjskiego konserwatyzmu, myśli słowianofilów i „poczwienników”, pretenduje do tworzenia pewnej globalnej koncepcji obejmującej całe epoki historyczne. Historię cywilizacji ludzkości ujmuje on w postaci wielkich cykli, składających się z dwóch następujących po sobie faz – wyzwania i odpowiedzi. Uczestnikami tej konfrontacji są cywilizacje Wschodu i Zachodu. Pierwszą była faza stworzona przez cywilizacje Wschodu – sumeryjska, egipska, asyryjska, chińska, indyjska. Odpowiedzią stała się tysiącletnia faza dominacji grecko-rzymskiej cywilizacji Zachodu. Następująca po niej faza Średniowiecza była w istocie triumfem wsi nad miastem, wspólnoty nad polis, mistycyzmu religijnego nad zachodnim racjonalizmem, a więc znów przewagą cywilizacji Wschodu nad Zachodem. Wreszcie zapoczątkowana w XV w. i trwająca obecnie faza odpowiedzi Zachodu, określana właśnie jako epoka Modernu. Zachód określił tę epokę mianem Odrodzenia, co zawiera w sobie znamienną dwoistość – z jednej strony poczucie dumy z dziedziczenia tradycji antyku, wielką motywację twórczą, z drugiej – kompleks niższości, poczucie nieprawomocności wynikające z kulturowego plagiatu. W tej fazie wielkiego cyklu historycznego kryła się niebezpieczna pułapka. Odrodzenie zawierało moment regresu moralno-duchowego spowodowanego ruchem od chrześcijaństwa ku pogaństwu, od monoteizmu ku panteizmowi i materializmowi. To stało się źródłem wszystkich patologii epoki Modernu i proces sekularyzacji nieprzypadkowo kończy się obecnie libertariańskim neopogaństwem, ideologią darwinizmu społecznego, rynkowego doboru naturalnego i antychrześcijańskiej pogardy dla słabych.12 Ze względu na tempo rozwoju cywilizacji technicznej procesy dehumanizacji zachodzą tu bardzo szybko, stąd faza ta trwa tylko pół tysiąclecia. Panarin próbuje kreślić kontury obrazu jej upadku i nieuchronnego nadejścia fazy nowej odpowiedzi Wschodu z udziałem Rosji.

Geopolityczna koncepcja Panarina

Losy rosyjskiego modernizmu
By odpowiedzieć na pytanie jaką rolę w tym dramacie przypisuje Panarin Rosji, należy przyjrzeć się jego koncepcji relacji łączących Rosję z Zachodem i Wschodem przynajmniej w minionym stuleciu. Na progu wieku Rosja doznała bolesnej klęski w wojnie z Japonią, co stanowiło prestiżową porażkę Zachodu, do którego Rosja od czasów Aleksandra II mogła się zaliczać, w konfrontacji z modernizującym się według własnych zasad państwem Wschodu. W okresie I wojny światowej Rosja została wciągnięta w wojnę po stronie tradycyjnego Zachodu, państw Ententy, przeciw dysydentowi Zachodu – Niemcom. Wkrótce za sprawą tychże Niemiec, jako swych zachodnich przewodników, bolszewicy wyprowadzili Rosję z wojny, gdyż uwierzyli w europeizację w ramach lewicowego projektu modernizacji Europy – rewolucji socjalistycznej, socjalistycznych „Stanów Zjednoczonych Europy”. Rewolucja taka nie dokonała się jednak i osamotnieni bolszewicy (lewicowi „zapadnicy”) , po przeprowadzeniu wewnętrznej czystki od wszelkich elementów internacjonalistycznych, w ramach doktryny „socjalizmu w jednym kraju” uczynili wkrótce Rosję totalnie antyeuropejską i antyzachodnią.

W II wojnie światowej Rosja ponownie znalazła się po stronie zachodnich liberalnych demokracji przeciw Niemcom, ale zamiast zbliżenia z liberalną cywilizacją atlantycką, w toku „zimnej wojny” (albo w trzeciej fazie Wielkiej Wojny, jak czasem określa tę epokę Panarin) została całkowicie wyparta z Zachodu i stała się supermocarstwem, protektorem Wschodu w jego opozycji wobec Zachodu. Paradoks historii polega tu na tym, że im silniej Niemcy walczą przeciw atlantyckiej Europie, tym głębiej po swych klęskach wpadają w jej objęcia, podczas gdy dążenie do Europy rosyjskich okcydentalistów – zarówno prawicowych jak lewicowych – wywołujących na swej drodze nawet wojny domowe i czystki wewnętrzne, kończy się całkowitym wypchnięciem Rosji z Europy. Zdaniem Panarina logika procesu historycznego prowadzi do wniosku, że naturalnym kierunkiem rozwoju Rosji powinna być rezygnacja z westernizacji, liberalnego systemu wartości i zwrócenie się na Wschód. Tymczasem w toku „zimnej wojny” ukształtowała się tam kategoria prawicowych okcydentalistów, nowa fala wyznawców ideologii liberalnej, którzy postanowili ponownie skierować ją na drogę budowy liberalnego ładu międzynarodowego i powrotu do „europejskiego domu”. Wkrótce sytuacja jednak się powtórzyła. Polityka liberalnych władz Rosji doprowadziła do utraty wszystkich sojuszników, a rezygnacja z konfrontacji z Zachodem i wprowadzenie zasad „społeczeństwa otwartego” nie przyniosła żadnych korzyści, lecz doprowadziła do klęski we wszystkich wymiarach życia społecznego i gospodarczego. Zachodni partnerzy znów zachowali się wiarołomnie, traktując ją z pełną pychy pogardą.13

Jakie perspektywy przed Rosją widzi zatem Panarin, aby mogła wyjść z geopolitycznej próżni? Dla wyjaśnienia tego problemu Panarin zwraca się ponownie ku teoriom geopolitycznym. Zgodnie ze starą koncepcją rosyjskiego liberalizmu, reprezentowanego przez lidera partii kadetów Pawła Milukowa, impuls europeizacji wychodzi z Zachodu i następnie słabnie, będąc pochłanianym w gęstej przestrzeni Eurazji. Im bliżej zatem Europy, tym większa szansa na europeizację. Bardziej kontynentalny i pustynny klimat w głębi Eurazji wpływa na opóźnienie tamtejszych kultur i utrudnia ustanowienie bliższej ogólnej więzi.14 Do czasu przewrotu bolszewickiego prawidłowość wskazana przez Milukowa potwierdzała się w praktyce, przy czym Rosja występowała tu jako ważny pośrednik w transmisji kultury zachodniej do Eurazji. Potem następuje jednak załamanie tej prawidłowości. Pierwszy symptom tej zmiany miał miejsce jeszcze wcześniej w wojnie rosyjsko-japońskiej. W toku całego XX w. przebieg krzywej modernizacji przybiera wręcz postać paraboli: na krańcach dwa wysoko rozwinięte regiony – Europa Zachodnia i region Azji i Pacyfiku, a między nimi głębokie obniżenie w postaci Rosji. Oznacza to, że impuls modernizacyjny poszedł z Europy Zachodniej nie przez Rosję na Wschód, lecz drogą atlantycką – z Europy przez USA, dokąd przemieściło się główne centrum modernizacji, na Pacyfik, ku „azjatyckim tygrysom”. Panarin stwierdza, że nauka nie wyjaśniła dotąd tego fenomenu, mimo prób przeprowadzania analogii między ustaloną przez Maxa Webera funkcją etyki protestanckiej w kreowaniu stosunków kapitalistycznych, a etyką buddyjsko-konfucjańską, które stanowią dwa modele „etyki sukcesu” – indywidualistyczny i kolektywistyczny.

Niezależnie od kierunku w jakim poszedł rozwój cywilizacji europejskiej, bezspornym faktem o znaczeniu geopolitycznym jest coś, co Panarin określa jako triumf linii horyzontalnej nad wertykalną.15 Jest to w pierwszym rzędzie przewrót duchowy, związany ze zamianą linii wertykalnej, oznaczającej motywację religijną, na poziomą, płaską linię motywacji sekularno-utylitarnej. Równocześnie jest to horyzontalna linia geopolityczna ukazująca główny kierunek westernizacji – od Europy Zachodniej do atlantyckiego wybrzeża USA, a następnie przez dawny Dziki Zachód, będący symbolem amerykańskich pionierów, ich dynamizmu, brutalnej siły, do Azji Wschodniej, która stała się polem wtórnej modernizacji.

Według Panarina jest to, w rozumieniu klasycznej geopolityki, dominacja cywilizacji Morza, globalnego piractwa (Karl Schmitt), nakładającego coraz wyższe daniny na otaczającą przestrzeń poprzez mechanizmy nowych technologii bankowo-finansowych, przed którymi nie można obronić się za pomocą barier protekcjonistycznych, a zarazem rozbijającego stare monolity kontynentalne, by dawnym zwyczajem wykroić dla siebie obrzeże oceaniczne – Rimland.16 Tendencja ta jest wyraźna obecnie w Chinach, gdzie następuje podział na obszary przybrzeżnego szybkiego rozwoju przemysłowo-handlowego, intensywnej kooperacji z USA i innymi wysokorozwiniętymi państwami, oraz kontynentalną „kolonię wewnętrzną”, żyjącą w innym rytmie i operującą całkowicie odmiennym, tradycyjnym systemem pojęć.

Rosja w ujęciu geopolityki stanowi Heartland, wielki obszar kontynentalny, posiadający zasoby stanowiące podstawę realnej, produkcyjnej gospodarki surowców naturalnych, ziemi, wód śródlądowych, czystej przyrody i wszelkich bogactw, których w świecie występuje niedobór wskutek pasożytniczej eksploatacji przyrody i reguł wirtualnej ekonomiki, należącej do istoty zachodniego projektu. Z tego względu Rosja, jako najbardziej obiecujący obszar przyszłej eksploatacji Lądu przez cywilizację Morza stanowi krytyczny punkt całej gry strategicznej w świecie. Jeśli Rosja kierować się będzie logiką dominującej obecnie linii horyzontalnej w budowaniu sojuszniczych więzi geopolitycznych, to zderzy się według Panarina z problemem głębokiej dyferencjacji Wschodu, jego niejednorodności. Na Wschodzie znajduje się bowiem zarówno tak silnie zmodernizowany region jak Azja Południowo-Wschodnia, na czele z Japonią, należący obecnie, obok Ameryki Północnej i UE, do najwyżej rozwiniętych regionów w świecie, ale także arabski Bliski Wschód, region buddyjsko-hinduistyczny, oraz Azja Centralna. Wschód jest zatem obszarem heterogenicznym pod względem etnicznym, wyznaniowo-kulturowym, politycznym, ekonomicznym i Zachód jest skłonny rozpatrywać go jako niejednolitą przestrzeń, poddającą się dekompozycji dzięki stosowaniu rozmaitych technologii politycznych i ekonomicznych.

Rosja a Daleki Wschód
Budowa więzi z Dalekim Wschodem – Japonią, Koreą Płd. jest – według Panarina – zadaniem bardzo trudnym, gdyż jest to już region głęboko zmodernizowany, który opanował technikę gry według zasad „atlantyckich”. Państwa te należą do amerykańskiego systemu geopolitycznego i jest wątpliwe czy mogą być aktywnymi uczestnikami w nowej, nabierającej obecnie energii, „wschodniej fali” cyklu historycznego. Sukces gospodarczy dalekowschodnich „tygrysów” uzależnia je od cywilizacji zachodniej właśnie w tym momencie, gdy jej potencjał ulega wyczerpaniu i potrzebny jest zwrot od strategii panowania nad światem ku nowym strategiom porozumienia, współistnienia i współuczestnictwa.17

Nie oznacza to jednak, że w procesie modernizacji państwa Dalekiego Wschodu utraciły swe tradycyjne cechy, które były podstawą ich sukcesu – pracowitość, dyspozycyjność, rzetelność, profesjonalizm itd. Już na wstępie swojej drogi do osiągnięcia obecnego poziomu produktywności, tuż po II wojnie światowej, potrafiły one przeciwstawić się pełnej liberalizacji, stawiając dla ochrony nieokrzepłego przemysłu narodowego ostre bariery protekcjonistyczne, które były stopniowo znoszone dopiero po osiągnięciu przez japońskie i koreańskie firmy odpowiedniego stopnia konkurencyjności z firmami zachodnimi.18 Obecnie w relacjach tych państw z Zachodem występuje konflikt między realną i wirtualną ekonomiką. Ostra faza ich kryzysu z roku 1997 i aktualne napięcia nie są wywołane przez spadek wydajności pracy i inne wskaźniki jakościowe (wdrażanie nowych technologii), lecz przez system finansowy wirtualnej gospodarki, który opanował technologię sterowania ruchem kapitałów krótkoterminowych nie związanych z produkcją i swobodnie operujących na rynkach międzynarodowych. To stawia przed wschodnioazjatyckimi „tygrysami” alternatywę – wejścia do gry na zasadach postindustrialnych (wirtualnej gospodarki), albo obrony swojej pozycji i interesów na podstawie etyki rzetelnych wytwórców.

Rosja a Chiny
W perspektywie więzi horyzontalnej, euroazjatyckiej, priorytetową z punktu widzenia konstruowania modelu świata bipolarnego wydaje się oczywiście możliwość bliskich związków Rosji z Chinami. Najważniejszym czynnikiem jest tu wyjątkowa komplementarność gospodarek obu krajów – olbrzymiego terytorium Rosji na wschód od Uralu, obfitującego w bogactwa naturalne, oraz dysponujących olbrzymim potencjałem licznej i pracowitej siły roboczej, ale nie posiadających surowców – Chinami. Zdaniem Panarina taka symbioza ekonomiczna stanowiłaby realizację idei euroazjatyckiej gospodarki kontynentalnej, to jest produkcyjnej, w przeciwieństwie do wirtualnej, narzucającej obecnie Chinom produkcję niezwykle niskich jakościowo wyrobów, głównie z tworzyw sztucznych, dla masowego konsumenta na całym świecie. Trzecie pokolenie społeczeństwa konsumpcyjnego ustanawiające nowe kryteria „jakości życia” ceni głównie produkty naturalne, tworzy z tego niemal nową filozofię życia według standardów zgodnych z prawami przyrody (zdrowa żywność, odzież z naturalnych tworzyw itd.) i połączenie sił obu wielkich państw mogłoby zrealizować taką wizję, zastępując zużytą ekonomię substytutów.19

Próbując określić możliwe drogi współpracy Rosji i Chin, Panarin analizuje podobieństwa i różnice w dynamice procesów historycznych w obu państwach w XX wieku. W obu wystąpił bunt tendencji okcydentalistycznych przeciw wiekowym porządkom (rewolucja lutowa w Rosji 1917 r. i Sinhajska rewolucja lat 1911-1913 w Chinach) i obie te tendencje – rosyjscy zapadnicy i chiński Kuomintang – odcinały się od własnej tradycji narodowej, próbowały infantylnie kopiować zachodnie wzorce, nie mogąc udźwignąć ciężaru własnej tradycji, by w niej odnaleźć drogi otwierające nową perspektywę rozwojową. Radykalizacja polityczna zrodzona przez projekty modernizacyjne wyrosłe z tego ducha, w obu wypadkach doprowadziła do totalitaryzmu. Jednakże drogi wyjścia z tego sytemu są odmienne. Elita postkomunistyczna w Rosji ponownie zwróciła się ku Zachodowi i poszła drogą reform liberalnych. Panarin sądzi, że jest to przejaw kruchości, niepełnego ukształtowania się rosyjskiej cywilizacji w okresie przedrewolucyjnym, a także ogromnego duchowego i intelektualnego osłabienia jakości elit w wyniku bolszewickich „wielkich czystek”. W Chinach natomiast pojawiła się możliwość wyjścia z zaklętego kręgu kultury Modernu. Postkomunistyczne Chiny uruchomiły zarówno mimetyczną strategię naśladowania wzorów zachodnich, głównie w dziedzinie ekonomicznej, jak i strategię anamnezy – aktualizacji własnej tradycji – głównie konfucjańskiej. Zgodnie z tą tradycją przeprowadziły one „szczerą samokrytykę”, co oznacza odwagę samopoznania, umiejętność poszukiwania błędów w ułomności własnej natury. Mimo, iż według kryteriów moralnej autentyczności i efektywności przewaga Chin jest ewidentna – zdaniem Panarina – nie jest rzeczą oczywistą, czy Chiny dokonały już jasnego wyboru. Różnice między Chinami i Rosją kryją się bowiem w czasowym rytmie przebiegu wielkiego cyklu historycznego. Postkomunistyczne reformy w Rosji przebiegały – jego zdaniem – w takim momencie cyklu kiedy faza liberalna była już spóźniona. Dlatego w kolejnej fazie konieczna będzie zmiana elity, składającej się obecnie głównie z epigonów modernizmu. Identyfikacja postkomunistycznych reform w Chinach jest trudniejsza, ponieważ nie jest jasne, czy ich stabilność wynika z wcześniejszej fazy w cyklu rozwojowym, czy z lepszego przygotowania duchowego do fazy następnej.

Rozważając pozytywne i negatywne czynniki wpływające na wzajemne przyciąganie i odpychanie Rosji i Chin, możliwości ich sojuszu przeciw modelowi świata jednobiegunowego, czy to w formacie bilateralnym, czy też w multilateralnym – SOW lub BRIC, Panarin wskazuje na jeszcze jeden moment utrudniający więź Chin z Rosją, szczególnie ważny w kontekście jego koncepcji kulturologicznej, nadającej tak wielkie znaczenie w rozwoju społeczeństw wymiarowi duchowemu. Chodzi o to, że Rosja w sojuszu z Chinami może obecnie odgrywać jedynie rolę młodszego partnera, ponieważ pozbawiona jest wielkiej idei. Przy spotkaniu dwóch stron, z których jedna utraciła swą tożsamość, a druga ją zachowała, bezsporna przewaga jest po stronie tej drugiej.

Zachód stanął obecnie – według Panarina – wobec trudnego dylematu. Sukces modernizacji Chin tworzy z nich potężnego rywala zdolnego do złamania światowej hegemonii USA. Z kolei ich porażka w procesie modernizacji oznaczałaby utratę ich partnerstwa i pogorszenie klimatu duchowego przywództwa Zachodu. W takiej sytuacji Zachód będzie kusić Chiny, by ustanowił protektorat nad wschodnimi obszarami osłabionej Rosji z perspektywą ich kolonizacji. Chiny mają także poważne widoki na odzyskiwanie swoich historycznych wpływów w Azji Centralnej i w określonej koniunkturze politycznej mogą zakwestionować obecny układ sił w tym regionie.20 Osłabiona najpierw przez komunistów, a następnie liberalnych realizatorów zachodniej linii wobec byłych republik sowieckich, Rosja znacznie nadwątliła swoje pozycje w Azji Centralnej i nie może obecnie pretendować do roli światowego pośrednika między Europą i Azją. To zachęca obecnie potęgi regionalne, popierane przez USA i UE, do realizowania projektów ekonomicznych i politycznych uderzających w żywotne interesy Rosji. Należą do nich wszelkie pomysły dotyczące budowy infrastruktury transportu surowców energetycznych omijających terytorium Rosji. Dlatego obok rosyjskiego projektu euroazjatyckiego powstają projekty alternatywne, takie jak turecko-muzułmański projekt odpowiadający ambicjom Turcji jako odrodzonego imperium Osmańskiego, oraz idea odrodzenia „wielkiego szlaku jedwabnego” zorientowanego na Chiny. Azerbejdżan, Uzbekistan, Kazachstan, Chiny – taka jest linia mostu euroazjatyckiego między Atlantykiem a Pacyfikiem, budowana z zamiarem obejścia i izolowania Rosji.21 Wprowadzenie Chin do operacji podziału „masy upadłościowej”, oznaczałoby kolejną fazę spirali modernizacji, kreującej coraz to nowe pokusy dla zdemoralizowanego społeczeństwa konsumpcyjnego. Stanowiłoby to dla Chin zerwanie z ich tradycją duchową bardziej radykalne niż liberalizm, komunizm i „rewolucja kulturalna”.

Związane z tym byłoby także duże ryzyko geopolityczne, ponieważ oś euroazjatycka, łącząca kontynent po linii horyzontalnej, zostałaby rozerwana przez alternatywną oś wertykalną łączącą Rosję z Indiami, Iranem oraz arabskimi państwami Bliskiego Wschodu, jako przeciwwaga wobec Chin.22

Scenariusze pisane obecnie przez Zachód są dalekie od jednoznaczności i możliwe są różne warianty. Istotnym wszakże momentem stanu świadomości Zachodu staje się – według Panarina – zastąpienie podejścia formacyjnego, cywilizacyjnym.23 O ile to pierwsze było zorientowane na wspólną drogę ludzkości podążającej za Zachodem, jako liderem postępu, przez obiektywne etapy historyczne – społeczeństwo tradycyjne, industrialne, postindustrialne, o tyle podejście cywilizacyjne, zakładające nieuchronny konflikt cywilizacji, ustanawia niebezpieczną opozycję Zachodu wobec innych kultur, co redukuje jego odpowiedzialność za inne regiony świata. To podejście zawiera bowiem egoistyczny motyw separacji i eksploatacji „zacofanych”, nienależących do Zachodu państw i regionów, który jest całkowicie sprzeczny z tradycją humanizmu europejskiego.

Takie przeciwstawienie całemu nie-Zachodowi w logice świata jednobiegunowego zakłada konieczność usunięcia z pola rywalizacji nie tylko ZSRS, ale także wszystkich innych ewentualnych konkurentów. Pierwszym kandydatem do takiego wykluczenia stają się Chiny, które powinny zostać zdemontowane jako silny organizm państwowy, nim ich potęga stanie się niezłomna. Zadanie to wydaje się wykonalne jeśli wziąć pod uwagę, że demontaż ZSRS udało się przeprowadzić bez użycia siły, przy pomocy soft power, subtelnych technologii społecznych. W przypadku Chin możliwe jest prowokowanie separatyzmu etnicznego pod hasłem prawa do samookreślenia aż do oderwania się24, dezorientacja ideologiczna, przekupstwo elity zapraszanej do udziału w projekcie westernizacji itd. Przykład ZSRS działa jednak na chińską elitę otrzeźwiająco i jest wątpliwe aby udało się podporządkować Chiny wyłącznie przy pomocy „miękkich” środków.25

Wariant pionowej osi geopolitycznej w Eurazji – Rosja a Indie
Uwzględniając wszystkie motywy wzajemnego przyciągania i odpychania się Rosji i Chin jako partnerów ewentualnej koalicji, która byłaby zdolna do stworzenia alternatywy wobec hegemonistycznych planów USA w budowaniu modelu świata monopolarnego – Panarin skłania się jednak do wniosku, że perspektywy takiego sojuszu zawierają duży czynnik niepewności i nieokreśloności. Opierając się natomiast ponownie na klasycznych archetypach geopolityki – relacji między cywilizacjami Lądu i Morza – konstruuje on jeszcze jeden wariant prognostyczny, uwzględniający bardziej złożony model kooperacji z udziałem istotnych aktorów światowej sceny politycznej. Wynika on z tego, że USA, jako reprezentant agresywnej cywilizacji Morza, realizują swoją atlantycką strategię zgodnie z zasadniczą linią horyzontalną, odpowiadającą polityce westernizacji. Linia ta złączyła Atlantyk i Pacyfik, okazując bezprzykładną pod względem siły presję na kontynentalny obszar Lądu. Na krańcach tego obszaru położone są dwa potężne państwa, tradycyjnie należące do systemu kontynentalnego, ale obecnie mające pokusy przejścia do polityki piractwa. Od strony europejskiej są to Niemcy, od azjatyckiej – Chiny. Państwa te znajdują się w stanie pewnej ambiwalencji, ponieważ ewentualne sukcesy ich polityki ekspansywności mogą zmienić ich „kontynentalną” tożsamość26. Niemcy przeżyły już zbliżenie z archetypem Morza po II wojnie światowej. W Chinach taka tendencja będzie się nasilać w miarę rozszerzania się „stref wolnego handlu”, z wybrzeża w głąb ich terytorium lądowego. W obu państwach istnieje jednak także negatywna reakcja – w Niemczech szczególnie obszar b. NRD, w Chinach cały obszar kontynentalny, zagrożony zepchnięciem do statusu „kolonii wewnętrznej”.

Ta tendencja może – zdaniem Panarina – ulec zmianie, jeśli dominanta atlantyckiej linii horyzontalnej zostanie wyparta przez silną eurazjatycką linię pionową, biegnącą od Morza Arktycznego do Oceanu Indyjskiego. Gdyby wokół tej linii zebrały się wszystkie siły osaczonego obecnie kontynentu eurazjatyckiego, to działania jego wahających się krańców – Niemiec i Chin – mogłyby być skorygowane zgodnie z ortodoksyjnym modelem kulturowo-cywilizacyjnym. „Taka możliwość – pisze Panarin – w tajemny i prowidencjalny sposób została przechowana przez współczesną historię, która uchroniła kraje wielkiej eurazjatyckiej linii wertykalnej – Rosję i Indie przed westernizacją”.27

Zachowanie własnej tożsamości przez Indie było reakcją na brutalną akcję brytyjskich kolonizatorów. Natomiast w Rosji niepowodzenie misji okcydentalistycznej wynikało z bezwzględności z jaką zapadnicy – od Piotra I po współczesnych liberałów wdrażali model obcy odziedziczonej po Bizancjum rosyjskiej tradycji, którą „Pierwszy Rzym” traktował zawsze z podejrzliwością. Panarin formułuje nawet hipotezę, że fundamentaliści atlantyccy i islamscy, wchodząc w koniunkturalne alianse między sobą, wykonują na swój sposób wspólne zadanie – rozwiązują własne sprzeczności wewnętrzne i wzajemne pretensje dzięki rozpadowi ZSRS i osłabieniu Rosji. Siły atakujące obecnie Rosję i Indie są jednak niewspółmierne. Zachód chętnie eksploatuje ekspansywny potencjał islamu, ale nie będzie liczyć się z autonomią cywilizacji islamskiej. Po wykonaniu zadania przez islamskich dysydentów, którzy obecnie pełnią wobec Zachodu funkcje podwykonawcze, Zachód wskaże im ich miejsce. Oznaczałoby to jednak anihilację jednego z najważniejszych globalnych archetypów czyli kontynentalnego, który jest reprezentowany przez trzy wielkie cywilizacje – indyjską, słowiańsko-prawosławną i muzułmańską. Dysydencki charakter części świata islamskiego dowodzi, że fundamentów Lądu mogą obecnie bronić tylko Rosja i Indie. Ich sojusz zbudowany na osi pionowej mógłby – w pojęciu Panarina – uchronić cywilizację przed rozwojem procesów entropijnych, będących konsekwencją zaniku różnorodności socjokulturowej.

Sporo miejsca w swoich rozważaniach o zmierzchu Modernu i zagrożeniach cywilizacji ludzkiej związanych z jej obecnymi kreacjami w ideologii – libertarianizmem, oraz strategii politycznej – hegemonizmem, poświęca Panarin problematyce ideologiczno-religijnej, kwestiom charakteru narodów, kształtującego się na bazie tradycyjnych systemów pojęć zawartych w ich „wielkich tekstach”. Czyni to w odniesieniu do tradycji chińskiej, komentując potencjał konfucjanizmu zawarty w jego pojęciach zhen (humanizm) oraz li (praktyki moralne przeciwdziałające żywiołowej entropii).

Szczególną uwagę zwraca na poszerzenie w tej doktrynie przestrzeni osądu moralnego, przeniesienie człowieka ze świata naturalnego, gdzie działa automatyzm instynktów i obyczajów, w świat etyczny, gdzie wszystkie porządki znajdują się pod znakiem prawa moralnego. Ten konfucjański porządek moralny, w którym istota ludzka nie jest wyobcowana, przeciwstawia on współczesnej teorii modernizacji, opartej na zadufanej europocentrycznej dychotomii – cywilizacja zachodnia versus barbarzyńskie peryferia. Zachodniemu projektowi emancypacji konfucjanizm przeciwstawia projekt nieprzerwanie rosnącego zaangażowania i odpowiedzialności. Dzięki więzi z Kosmosem i przyrodą, posiadającej głęboki sens etyczny, jest on oczywiście zupełnie odmienny od ideału prometejskiego człowieka Nowych Czasów, dążącego do okiełznania przyrody. Jeszcze silniej podejście to przejawia się w taoistycznej filozofii Lao-Zi, która programowo przeciwstawia niepohamowanemu aktywizmowi przekształcania świata, kategorię tao, upatrującą we Wszechświecie istnienie tajemnej harmonii, której przynależą wszystkie rzeczy i zjawiska. Burzącemu świat aktywizmowi i biurokratycznemu uporządkowaniu, które ze względu na złożoność obiektu zawsze okazują się być profanacją, taoizm przeciwstawia kategorię wu-wei – czyli powstrzymanie się od woluntarystycznego działania i umożliwienie naturze rzeczy otworzyć się spontanicznie.

Te kategorie chińskiej filozofii wybitni rosyjscy filozofowie odnosili także do Rosji, gdzie od czasu podejmowanych prób przekształcenia jej natury trwała walka między męską zasadą yang, uosabiającą racjonalną klarowność wzorów konstrukcji świata, wolę państwowo-biurokratyczną, wszechobecny centralizm, a żeńską zasadą yin, ponoszącą ofiary, cierpiącą, ale nie poddającą się losowi.28

Yang wyraża raczej zewnętrzną powłokę świata, która oparta jest na przemocy, strategii szybkiego sukcesu. Natomiast yin wyraża długookresową perspektywę. Jeśli zwycięstwo jest okupione za cenę uzurpacji, to nastąpi efekt bumerangu, który ustanowi właściwą równowagę.

Szczególną rolę przypisuje on filozofii zhong yong, „drogi środka”, przypisywanej wnukowi Konfucjusza – Tszysy. Stanowi ona konsensus między konfucjanizmem, taoizmem i buddyzmem. Jest to droga, na której człowiek odnajduje utraconą więź z Niebem, Kosmosem. O ile prometeizm zrywa jedność człowieka ze światem i rozmaite współczesne partie rywalizują o to, która w tym zerwaniu jest bardziej konsekwentna i efektywna, to chińska mądrość dąży do ustanowienia jedności człowieka ze światem. „Droga środka” jest drogą centralną – ukazuje ona na możliwość powrotu od przeciwstawienia i rozdzielenia na różnorodne bieguny polityczne, kulturowe i etniczne, ku pierwotnej jedności. Szlak tao jest jedynym szlakiem antropokosmicznym.29

Mimo dostrzegania wielkiego potencjału filozofii chińskiej dla budowania motywacyjnej podstawy odpowiedzi Wschodu na wyzwanie Zachodu, Panarin uważa, że konfucjanizm obarczony jest pewnym niedostatkiem w porównaniu z filozofią Indii. W świecie Modernu bezgraniczna emancypacja posiada odwrotną stronę medalu w postaci bezwzględnego przymusu. Anarchia łatwo przeistacza się w dyktaturę. Wyrwanie się z zaklętego kręgu kolejno występujących po sobie faz: lewica – prawica, wymaga odejścia od alternatywy liberalnej utopii umowy społecznej lub tyranii państwowej i oparcia się na takiej cywilizacji, która zakłada podporządkowanie się normom społecznym bez stosowania siły i przymusu. Na Wschodzie istnieją dwa rodzaje takiego kodeksu moralnego – chiński oraz hinduski. Otóż Panarin twierdzi, że „jest wątpliwe czy pedantyczny charakter konfucjańskiej etyki prawa może imponować tym, którzy poznali pedantyzm liberalizmu, zastępującego moralność racjonalizmem stosunków opartych na kontrakcie”30.

Jeśli w założeniach możliwości współdziałania z państwami Dalekiego Wschodu i Chin dominują, mimo wszystko, względy natury praktycznej – ekonomiczne, polityczne, strategiczne – to Indie jako sojusznik rozpatrywane są w perspektywie etyczno-religijnej. Nieprzypadkowo Panarin przywołuje tu słowa Jezusa z „Kazania na Górze”: „Błogosławieni ubodzy w duchu; albowiem ich jest królestwo niebieskie./Błogosławieni, którzy się smęcą; albowiem pocieszeni będą./Błogosławieni cisi; albowiem oni odziedziczą ziemię”. Idzie tu bowiem o moralny imperatyw współczucia, solidarności, bezinteresowności, otwierający drogę do nowej jedności ludzkiego świata. Kluczowym pojęciem geopolitycznej linii pionowej łączącej Rosję z Hindustanem jest solidarność wydziedziczonych i uciśnionych, wytrzymujących napór strategów świata jednobiegunowego. Zgodnie z fazą odpowiedzi Wschodu, która – według Panarina – wkrótce powinna nastąpić, ekonomicznie i technicznie ubodzy, ukażą swoją nową rolę, jako bogatych duchowo, zdolnych do zaproponowania światu, poszukującemu nowej perspektywy globalnej, czegoś rzeczywiście nowego. Sądzi on, że w kontekście duchowej linii pionowej, powołanej do przezwyciężenia konsumpcyjnej linii poziomej, jako „najbogatsze” duchowo objawią się właśnie Indie. Powołuje się przy tej okazji na twierdzenia specjalistów, którzy głoszą, że buddyzm jest jedyną z wielkich religii światowych, która wyrosła poza obszarem śródziemnomorskim. Co więcej powstała ona, w odróżnieniu od chrześcijaństwa i islamu poza tradycją biblijną.31 Prawdopodobnie żadna inna tradycja duchowo-religijna nie ukazuje w tak głęboki sposób dramatu żądzy, namiętności posiadania, zawiści, stanów psychologicznych, które analizowane są w socjologii pod pojęciem względnej deprywacji. Współczesne teorie globalizmu – pisze Panarin – dowodzą, że gdyby standard konsumpcji światowej osiągnął poziom obecnego standardu w USA, to świat rozpadłby się z powodów ekologicznych. Misją buddyzmu byłoby uciszenie żądzy posiadania jako składnika natury ludzkiej i wystąpienie w charakterze głównego ogniwa światowej rewolucji świadomościowej.

Panarin wskazuje na pewne analogie ducha zawarte w religiach i tradycjach Rosji i Indii, które mogłyby być źródłem ich wzajemnego przenikania i wzbogacania. Chodzi tu nie o wysiłki kulturologii wschodoznawczej i hermeneutycznych problemów deszyfracji kodów kulturowych zawartych w cywilizacji prawosławnej i hinduistyczno-buddyjskiej, lecz o objawienie moralnego jądra obu wielkich religii związanego z motywami solidarności i współczucia wobec ubogich duchem, doceniania cnoty prostoty i ascezy.

Istnieją także inne elementy o charakterze społeczno-historycznym, które nadają określoną synergię współdziałaniu tych cywilizacji. Rosja, prócz okresu niewoli mongolskiej, nigdy nie traciła państwowości, demonstrując znaczącą siłę państwa, a równocześnie przejawiała pewną labilność cywilizacyjną, ulegając obcym wpływom. W Indiach sytuacja jest odwrotna. Jako państwo ulegały one Persom, Grekom, Turkom, Afganom, a jednocześnie indyjska cywilizacja zawsze osiągała nad nimi przewagę. Jakiekolwiek byłyby różnice między agresorami, koniec końców zawsze przeobrażali się oni w Hindusów.32

W Rosji jest to potencjał trzech wieków modernizacji, moralnie czystej, pamiętającej o uniwersaliach chrześcijaństwa i Oświecenia, w odróżnieniu od zachodniej, która od dawna przeżywała degradację i transformację w „technologię sukcesu”. Inną cechą kultury rosyjskiej jest jej „etykocentryzm”. Wraz z „kosmocentryzmem” stanowi on przesłankę komunikacji z kulturą buddyjsko-hinduistyczną mającą podobne cechy.33 Ich różnice polegają – według Panarina – na tym, że te cechy rosyjskiej kultury skierowane są w przyszłość, jako „kultura-projekt”, podczas gdy w kulturze hinduskiej są one zwrócone wstecz, jako „kultura-pamięć”. Jednakże projekt bez pamięci kulturowej zagrożony jest utopizmem i woluntaryzmem, czego Rosja wielokrotnie doświadczała. Podobnie pamięć bez intencji prospektywnych łatwo zmienia się w archiwum kulturowe pozbawione przyszłości. Panarin wierzy w to, że poza geopolitycznymi motywami współpracy, kontakt tych cywilizacji stanie się punktem zwrotnym, który wprowadzi odpowiednią korektę ich kursu.

Mimo rozmaitych zastrzeżeń, skłonności liderów państw Wschodu do zawierania taktycznych sojuszy z zachodnimi ośrodkami siły, Panarin twierdzi, że na Wschodzie egzystuje także inna intuicja, która nakazuje traktować dychotomię Zachód-Wschód jako bardziej znaczącą, bardziej nasyconą treściami aksjologicznymi i światopoglądowymi, aniżeli wszelkie wewnętrzne różnice na Wschodzie i Zachodzie. W tym kontekście stawia on pytanie o możliwości aktualizacji tajemnej więzi Wschodu, przetłumaczenia jej na język dialogu, solidarności, wspólnych alternatywnych praktyk i projektów politycznych, składających się na pojęcie odpowiedzi na wyzwanie. Idzie bowiem o to by stworzyć nowy paradygmat kulturowo-historyczny. Potencjał owej odpowiedzi, by mógł sprostać warunkom stawianym w epoce globalizacji, powinien być nie tylko dostatecznym dla wewnętrznej konsolidacji Wschodu, ale zdolnym do stworzenia alternatywy wobec ślepego zaułka, w jaki prowadzi świat projekt zachodniego postmodernizmu. Dla przerwania zgubnej logiki konfrontacji niezbędna jest ogólnoludzka perspektywa historyczna, uznająca zasadę wspólnego losu. Właśnie to odpowiadałoby – w jego przekonaniu – filozofii autentycznego globalizmu.

Zakończenie

Wypadnięcie Rosji z grona potęg, mimo realizacji celów zwycięzców Zimnej wojny, uniemożliwiło zamknięcie poziomej osi westernizacji, oznaczające definitywne zerwanie perspektywy zjednoczenia Północy z biednym Południem, co jest celem koncepcji pluralizmu i zderzenia cywilizacji. Wniosek jaki wyprowadza stąd Panarin jest następujący: przyszła Rosja ponownie stanie się antyzachodnią i prawdopodobnie zostanie liderem światowej koalicji antyzachodniej. Sądzi on, że kolejny akt światowego dramatu spowoduje radykalizację rosyjskiego antyokcydentalizmu. Tym samym już w następnej generacji wyjdzie ona ze sfery wpływu europejskich ideologii, gdyż skutków głównych, wśród nich – socjalizmu i liberalizmu – już doświadczyła. Zachód, a szczególnie USA jako organizatora jednobiegunowego porządku światowego, czeka efekt bumerangu, prawdziwa odpowiedź Wschodu. Koncepcja ta jest bowiem na tyle sprzeczna z interesami i nadziejami narodów na nowy sprawiedliwy ład międzynarodowy, że musi stać się początkiem kolejnego etapu dramatu światowego. Prawdopodobnie dojdzie do nowej polaryzacji, gdzie z jednej strony znajdzie się Zachód na czele z USA, a z drugiej – Rosja w sojuszu z Indiami, arabskim Wschodem, i, być może, Chinami. O ile poprzednia faza konfrontacji „dwóch obozów” przebiegała na płaszczyźnie Oświecenia – jako walka socjalizmu z liberalizmem, to obecnie należy oczekiwać głębokiego rozłamu między Wschodem i Zachodem. W tej fazie wschodniej odpowiedzi Rosję czeka – pisze Panarin – zmiana tożsamości. Katastrofa polityki liberalnych elit popchnie ją albo ku samoidentyfikacji w charakterze „nowego chrześcijaństwa” poprzez realizację procedury bizantyjskiej anamnezy, albo poprzez jakąś formę syntezy bizantynizmu z euroazjatyzmem.34

Perspektywę roli Rosji wobec Wschodu, widzi Panarin w kontekście wyzwań jakie mogą pojawić się dla polityki transatlantyckiej. Pełna wasalizacja Rosji byłaby dla Zachodu korzystna gdyby istniała pewność, że Niemcy nigdy nie stworzą już dla Europy zagrożenia, wobec którego mogłaby ona potrzebować pomocy Rosji. Drugim warunkiem jest brak wyzwań ze strony innych podmiotów areny światowej. Zdaniem Panarina – żaden z tych warunków nie jest jednak spełniony, zarówno ze względu na rosnącą nieproporcjonalnie rolę Niemiec w Europie, którą ramy UE mogą powstrzymywać tylko do określonych granic, jak i przez błyskawiczny wzrost potęgi Chin i niezależną postawę Indii dysponujących bronią jądrową.

W tej sytuacji rola Rosji rysuje się jako alternatywa – równoprawna współpraca Zachodu z Rosją dla wspólnego pokonywania wyzwań ze strony potęg wschodnich, których USA nie mogą już opanować, albo okazanie pomocy Wschodowi przeciw Zachodowi.

Tę pierwszą możliwość polityka atlantycka zamknęła dla siebie wskutek tradycyjnego traktowania Rosji jako przeciwnika, chęci pełnego wykorzystania swego zwycięstwa w Zimnej wojnie i dążenia do przekształcenia Rosji w zaplecze surowcowe swojej gospodarki. Ten fakt według Panarina determinuje długookresowe perspektywy globalnej polityki Rosji.

Zamierzeniem niniejszego artykułu nie jest krytyka poglądów Panarina. Zamierzałem w nim jedynie przedstawić poglądy tego współczesnego rosyjskiego politologa i filozofa społecznego, w Polsce niemal nieznanego, choć jego twórczość cieszyła się sporym zainteresowaniem w świecie. Był on autorem ok. 250 prac naukowych w tym 18 obszernych monografii, wśród których najbardziej znane są: „Politologia”, „Globalne prognozowanie polityczne”, „Cywilizacja prawosławna w świecie globalnym”, „Niestabilność strategiczna w XXI wieku” oraz „Pokusa globalizmu”, za którą otrzymał nagrodę A. Sołżenicyna. Aleksander Panarin był członkiem 4 akademii nauk społecznych w Rosji oraz członkiem Akademii Nauk w Nowym Jorku. Duże zainteresowanie wzbudziło jego wystąpienie na „okrągłym stole” w Uniwersytecie im. Łomonosowa z referatem „Ontologia terroru”, w którym potępił udzielone przez Rosję poparcie dla USA po zamachu z 11 września 2001 r.

Jego bezsporna erudycja oraz pasja ideowa i polityczna, patos jego naukowych wywodów, bez wątpienia mogą wzbudzać respekt. Jednocześnie nie można nie ulec wrażeniu, że jest to myśliciel ekscentryczny, pretendujący do roli „proroka” nowej ery. Jego krytyka współczesnej cywilizacji Zachodu i określenie jej perspektyw ma charakter apokaliptyczny, a oczekiwana odpowiedź Wschodu jest kreślona w kategoriach eschatologicznych, obcych suchemu językowi i „chłodnej” mentalności naszych czasów. Wizje egzotycznych koalicji państw Wschodu, które mają przeciwstawić postmodernistycznemu Zachodowi nową antropologię i filozofię życia w harmonijnym świecie opartym na empatii, współczuciu i powszechnej pozytywnej kooperacji w duchu odnowionego chrześcijaństwa i religii Wschodu, trudno potraktować inaczej, niż jako antyoświeceniową utopię i pewien rodzaj eskapizmu, nawołującego do cofnięcia się ludzkości do epoki przedreformacyjnej.

Jednocześnie narodowo-patriotyczna strona idei Panarina stanowi podglebie, na którym rozwija się nacjonalistyczna, pseudomocarstwowa postawa obecnej rosyjskiej elity. Mamy tu do czynienia z głęboką sprzecznością między jej zanurzeniem w neopogańskim kulcie „złotego cielca”, w ideologii libertarianizmu, apoteozą Modernu, a potępieniem westernizacyjnej polityki rosyjskich „demokratów” lat 90-tych, stokroć przeklętych w pracach Panarina. Trudno oprzeć się wrażeniu, iż głęboka, humanistyczna warstwa jego teorii stanowi mistyfikację, za którą kryje się tradycyjny wielkorosyjski nacjonalizm, bardzo obecnie osłabiony i stąd poszukujący geopolitycznej konstrukcji, pozwalającej przyłączyć się do silnego. Problemy globalne, które w świecie pojawiają się w ciągu ostatniej dekady – terroryzm, wzrost potęgi Chin, rewolucje polityczne w świecie arabskim, zapoczątkowany w USA kryzys światowego systemu finansowego, rozwój zjawisk kryzysowych w Unii Europejskiej, świadczą jednak o tym, że globalne prognozy rozwoju systemu stosunków międzynarodowych, jeśli nie całej kultury światowej, są na początku XXI wieku zadaniem nader aktualnym, a poglądy geopolityków, nawet tak ekstrawaganckich jak Panarin, godne namysłu.

Doc. dr Wiktor Ross – politolog, adiunkt w Studium Europy Wschodniej UW, wykładowca w Szkole Głównej Handlowej i Collegium Civitas, b. ambasador RP w Mołdawii i Armenii. Zajmuje się historią doktryn politycznych, historią i teorią dyplomacji, Rosją i państwami WNP oraz polską polityką wschodnią.

1N. J. Danilewskij, Rossija i Jewropa, Moskwa 2004; Stefaniuk, Danilewski: panslawizm i wielość cywilizacji, Lublin 2006.

2K. Leontjew, Wostok, Rossija i Sławianstwo w: Sobranije soczinienij, t.5-6, S.-Pietierburg 1912-1917; N.A. Bierdiajew, Konstantin Leontjew Paris 1926; A. Walicki, Konstanty Leontjew [w:] Rosyjska filozofia i myśl społeczna od Oświecenia do marksizmu, Warszawa 1973, ss. 438-450.

3N. Trubieckoj, Spojrzenie na historię Rosji nie z zachodu a ze wschodu (fragmenty). w: Dusza polska i rosyjska. Od Adama Mickiewicza i Aleksandra Puszkina do Czesława Miłosza i Aleksandra Sołżenicyna. Materiały do ≪katalogu≫ wzajemnych uprzedzeń Polaków i Rosjan. Pod red.: A. de Lazari, Warszawa 2004.

4P. Sawickij, Geograficzeskije i geopoliiczeskije aspekty jewrazijstwa, w: A. Dugin, Osnowy Geopolitiki, Moskwa 2000.

5A. Dugin, Osnowy Geopolitiki, Moskwa 2000.

6Według Mackindera World Island (Światowa Wyspa) i Heartland (Obszar Centralny; pierwotnie Pivot Area – Obszar Osiowy). Jego zdaniem to na Światowej Wyspie (obejmującej Eurazję i Afrykę) rozgrywały się najważniejsze wydarzenia dziejowe. Na tym obszarze wyznaczył rejon krytyczny – Heartland, usytuowany w jego części środkowo-północnej. Geopolityczne prawo Mackindera sprowadzało się w skrócie do stwierdzenia: „Kto panuje nad Wschodnią Europą, panuje nad Obszarem Centralnym; kto panuje nad Obszarem Centralnym, panuje nad Światową Wyspą; kto panuje nad Światową Wyspą, panuje nad światem”. Por. A. Maśnica, Świat kolisty i zwycięstwo w historii Sir Halforda Mackindera. Stańczyk 1/1995, s. 24-38.

7Dla potrzeb niniejszego opracowania referuję poglądy A. Dugina zawarte w jego pracy Osnowy Geopolitiki na podstawie artykułu: B. Bańka, Klasyczne i współczesne teorie geopolityki [w:] „Rocznik Europejskiego Kolegium Polskich i Ukraińskich Uniwersytetów”, Lublin 2003, s. 167-176.

8A.S. Panarin Politołogia, Moskwa 2002, s. 480.

9Ich nosicielem, bezpośrednio wpływającym na decyzje tej elity, jest np. Natalia Narocznicka – poza karierą naukową pełniąca ważne funkcje publiczne: od 2003 r. zastępczyni przewodniczącego Komitetu spraw międzynarodowych Dumy Państwowej, szefowa Komisji praw człowieka zagranicą, zastępczyni przewodniczącego delegacji Zgromadzenia Federalnego FR w Radzie Europy, a także od 2008 roku stojąca na czele Europejskiego Instytutu Demokracji i Współpracy w Paryżu, założycielka w 2007 r. „Fundacji badań perspektywy historycznej”. Jest wyróżniona szeregiem odznaczeń Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej.

10A. S. Panarin, op.cit., s. 29.

11A. S. Panarin, op.cit., s. 277.

12A. S. Panarin, op.cit., s. 316.

13A. S. Panarin, op.cit., 274.

14P.N. Milukow Oczerki iz istorii russkoj kultury, Moskwa 1993 t. 1.s. 78.

15A. S. Panarin, op.cit., s. 376.

16Koncepcja Rimlandu przeciwstawnego wobec Heartlandu należy do amerykańskiego politologa Nicholasa Spykmana i została opracowana w dwóch pracach: America’s Strategy in World Politics oraz The Geography of the Peace. Zob. R. Kuźniar, Polityka i siła. Studia strategiczne – zarys problematyki, Warszawa 2006, s. 69.

17A. S. Panarin, op.cit., s. 326-327.

18R. Priebysz, Pieriferijnyj kapitalizm: jest’ li jemu alternatiwa?, Moskwa, 1992.

19A. S. Panarin, op.cit., ss. 331-332.

20Na temat ekonomicznych i politycznych aspektów relacji rosyjsko-chińskich w Syberii i na Dalekim Wschodzie pisałem w artykule: W. Ross, Stosunki chińsko-rosyjskie: historia, współczesność, perspektywy, w: Chińska Republika Ludowa we współczesnych stosunkach międzynarodowych, Red. naukowa P. Ostaszewski, Warszawa 2011, ss.105-145.

21A. S. Panarin, op.cit., ss. 329, 337-338.

22Ibidem, s. 338.

23S. Huntington, Zderzenie cywilizacji i nowy kształt ładu światowego, Warszawa 1997; W. Burszta, W.Kuligowski, Sequel. Dalsze przygody kultury w globalnym świecie, Warszawa 2005; R. Piotrowski, Problem filozoficzny ładu społecznego a porównawcza nauka o cywilizacjach, Warszawa 2003.

24Chodzi z pewnością o Tybet, a także region Xinqiangu zamieszkały przez islamskich Ujgurów.

25A. S. Panarin, op.cit., ss. 285-286.

26Panarin zauważa, że zjednoczone Niemcy tworzą potężny ośrodek ciążenia dla Europy Środkowej i w przypadku kryzysu UE, mogą dążyć do wyciągnięcia jednostronnych korzyści wynikających z ich siły, albo poprzez budowanie, pod swoją hegemonią, opozycji Europy Zachodniej wobec USA, albo przez dominację nad Europą Środkową i konstruowanie nowej linii konfrontacji z Francją i Wielką Brytanią. Wzrost emancypacyjnych ambicji Niemiec był już dostrzegalny w czasie kryzysu jugosłowiańskiego.

27A. S. Panarin, op.cit., ss. 416-417.

28O dualizmie tym pisał wybitny rosyjski filozof społeczny Georgij Fiedotow w eseju „Trzy stolice”: „Petersburg wchłonął wszystko co męskie, rozumowo-świadome, wszystko co dumne i oparte na przemocy w duszy Rosji. Poza nim została Ruś, Moskwa, wieś, ciężko doświadczona ziemia, żona i matka, rodząca, pochylona w trudzie, niewyczerpana we łzach, nie nadążająca opłakiwać dzieci swoje, pożerane przez tytana”. Cyt. za: A. Panarin, op. cit., s. 354.

29Ibidem, s. 363.

30Ibidem, s. 435.

31W. A. Pimienow, Wozwraszczenije k dharmie, Moskwa 1998 s. 155, za: A.S. Panarin, op.cit., s. 441.

32W.A. Pimienow, ibidem, s. 59, za: A.S. Panarin, op.cit., s. 435.

33Panarin podaje wiele przykładów takich analogii w obu kulturach jak kategorie Brahmana i Atmana w buddyjskim kosmocentryzmie, rytuał bhutasiddchi w tantryzmie, żeński pierwiastek Szakti w hinduizmie. W kulturze rosyjskiej taką rolę odgrywa mit mądrej Sofii, któremu „srebrny wiek” nadał status filozoficzny, telluryczny mit Matki-Ziemi, genetyczny związek terminów „christianin” i „kriestianin” itd. Wszystkie te fenomeny mają uzasadniać przewagę pierwiastków trwałych, naturalnych i zharmonizowanych z wyższą istotą mistyczną i kosmiczną nad materialną, bezduszną, wirtualną rzeczywistością kultury Modernu.

34A. S. Panarin, op.cit., s. 281.

Tematyka prometejska w czasopismach polskich Tatarów w okresie II Rzeczypospolitej. Zarys problematyki

Selim Chazbijewicz

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w: 
"Nowy Prometeusz " nr 5, grudzień 2013, ss. 161-176]

1Tatarzy polscy stanowią wspólnotę etniczną, która nie tylko kontynuowała tradycje militarne, ale była także grupą kulturotwórczą. Ta kulturotwórcza funkcja etniczności tatarskiej przejawiała się w tworzeniu rękopiśmiennej literatury i książki muzułmańsko-tatarskiej na ziemiach byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego2. Staropolska literatura Tatarów polsko-litewskich doczekała się już obszernej bibliografii3. Także dwudziestowieczna literatura tatarska w Polsce zaczyna być ośrodkiem zainteresowania badaczy4. Natomiast tatarsko-muzułmańska prasa wydawana w Polsce w okresie międzywojennym doczekała się proporcjonalnie niewielu omówień5. Wskazać należy, że prasa ta, zwłaszcza późniejsza, powojenna, jest obiektem jeszcze mniejszej liczby tekstów krytycznych6. Nie analizowano jej jednak nigdy pod kątem tematyki prometejskiej. Niniejsza próba jest pierwszą, jednakże niepełną, w badaniach nad polskimi Tatarami.

Społeczność polskich Tatarów, licząca w okresie międzywojennym ponad pięć tysięcy członków7, zdołała wykrzesać z siebie wysiłek intelektualny i organizacyjny, wydając w latach 1930-1939 trzy tytuły prasowe. Dwa z nich miały charakter periodyków – kwartalnika i miesięcznika, jeden był wydawnictwem nieregularnym o cesze almanachu. W latach 1930-1931 i 1934-1937 ukazywał się w Warszawie kwartalnik „Przegląd Islamski”, zaś w latach 1934-1939 w Wilnie wydawany był miesięcznik „Życie Tatarskie”. Oprócz tego opublikowano trzy tomy „Rocznika Tatarskiego”, w latach 1932, 1935 i 1938.

Wydawcą i redaktorem naczelnym oraz inicjatorem „Przeglądu Islamskiego” był Wassan Girej Dżabagi, były przewodniczący parlamentu i minister skarbu Republiki Górskiej Narodów Północnego Kaukazu w latach 1917-1919. Był także przedstawicielem tej republiki podczas obrad konferencji wersalskiej w 1919 roku. W roku 1923 przyjeżdża do Polski i osiada w Warszawie, gdzie zakłada swoją prywatną agencję prasową Orient. Praca agencji polegała na nasłuchu radiowych wiadomości w językach rosyjskim, angielskim, francuskim, tureckim, perskim i arabskim oraz sprzedawaniu tych informacji polskiej prasie. Dżabagi był absolwentem politechniki w Petersburgu, synem ostatniego suwerennego chana Inguszetii – Eldżiego Dżabagi8. W roku 1912 ożenił się z polską Tatarkąmuzułmanką Heleną Bajraszewską, córką notariusza w Wołkowysku i właściciela majątku ziemskiego Olszymowo w powiecie wołkowyskim, Lucjana Bajraszewskiego. W latach 1930-1931 „Przegląd Islamski” ukazywał się jako wydawnictwo
prywatne, zaś w latach 1934-1937 jako organ Gminy Muzułmańskiej Miasta Stołecznego Warszawy. Sam Dżabagi publikował także w innych czasopismach. W roku 1937 wyjechał do Turcji jako korespondent Polskiej Agencji Telegraficznej. Jego wyjazd definitywnie zakończył wydawanie czasopisma. „Przegląd Islamski” był również prenumerowany przez polskie placówki dyplomatyczne na Bliskim Wschodzie, a także wysyłany do: Jugosławii, Turcji, Iranu i Indii.9

Drugi z tatarskich periodyków, „Życie Tatarskie” był formalnie wydawnictwem Oddziału Wileńskiego Związku Kulturalno-Oświatowego Tatarów Rzeczypospolitej Polskiej. Organizacja została założona w 1926 roku. Jej liderzy to: bracia Leon (Arsłan) i Olgierd Najman Mirza Kryczyńscy. W rzeczywistości jednakże faktycznym wydawcą był mufti – zwierzchnik religijny polskich, tatarskich muzułmanów – Jakub Szynkiewicz, stojący na czele Muzułmańskiego Związku Religijnego w RP. Organizacja ta powstała pod koniec 1925 roku w Wilnie i jednoczyła muzułmańskie gminy religijne w granicach państwa polskiego. Redaktorem naczelnym, formalnie tylko redaktorem odpowiedzialnym, „Życia Tatarskiego” był Stefan Tuhan Mirza Baranowski, sekretarz muftiatu (urzędu muftiego w RP), były pułkownik armii cesarsko-rosyjskiej, ziemianin. Był on także pisarzem i historykiem amatorem – pisał różnego rodzaju przyczynki, noty historyczne i artykuły, dotyczące historii polsko-litewskich Tatarów, zwłaszcza ich wojskowości. Miesięcznik, a także wcześniej wspomniany kwartalnik, często wydawano w łączonych zeszytach, po dwa, a nawet trzy numery razem. Praktyka tego typu dotyczyła także „Przeglądu Islamskiego”.

Leon Kryczyński, używający rodowego przydomku Najman Mirza, prawnik, współinicjator ruchu kulturalnego polskich Tatarów, działacz rządowy Tatarów Krymskich, pracujący także w Azerbejdżanie, w latach 1918-1920; aktywny uczestnik ruchu prometejskiego, redaktor, wydawca, publicysta, historyk tatarszczyzny, społecznik, był redaktorem naczelnym „Rocznika Tatarskiego”, czasopisma inicjującego badania naukowe nad dziejami i kulturą polsko-litewskich Tatarów10. Zarówno „Przegląd Islamski” i „Życie Tatarskie” liczyły, jako pojedyncze numery, 16 stron plus 2 strony wewnętrzne okładki, które były koloru szarozielonego z czarnymi napisami tytułowymi. „Przegląd” na pierwszej stronie okładki, pod napisem tytułowym, miał też drukowany spis treści, zaś u dołu pierwszej strony okładki znajdował się adres redakcji i telefon. „Życie Tatarskie” swoją stopkę redakcyjną miało na stronie trzeciej (wewnętrznej ) okładki. Format obu czasopism to B5. „Przegląd Islamski” miał też kilka numerów wydanych w formacie A5.

Tematyka wszystkich trzech periodyków była różnorodna. Wszystkie miały również swoje stałe rubryki czy działy. Jedną z takich rubryk stanowiła kronika wydarzeń. Miesięcznik „Życie Tatarskie” dzielił ją na dwie części pt. Ze świata oraz Z kraju. Z kolei „Przegląd Islamski” wprowadził rubryki: Kronikę krajową i Kronikę zagraniczną. Natomiast „Rocznik Tatarski” tom I posiadał sekcję zatytułowaną Kronika, obejmującą informacje zarówno z kraju jak i ze świata. W tych to działach i rubrykach umieszczane były bardzo często informacje o charakterze – prometejskim, informujące o aktywności i działalności emigracji politycznej z Krymu, Powołża lub Kaukazu i Turkiestanu. Część artykułów dotyczyła także bezpośrednio czy też pośrednio tematyki prometejskiej.

Publicyści, wywodzący się z polskich Tatarów, a także przebywający w Polsce Tatarzy krymscy, piszący po polsku, publikowali również w kwartalniku „Wschód-Orient”, wydawanym przez Instytut Wschodni w Warszawie. Tematyka tego periodyku była poświęcona zagadnieniom prometejskim. W czasopiśmie tym publikowali: Leon Kryczyński, Wassan Girej Dżabagi, Stefan Tuhan Mirza Baranowski, Abdullah Zihni Soysal, Edige Szynkiewicz. Ten ostatni używał pseudonimu Kırımlı Yigit (Krymski Chwat). Najczęściej tematyka prometejska łączyła się z tematyką walki i wyzwolenia krymskich Tatarów spod jarzma sowieckiego oraz utworzenia krymsko-tatarskiej państwowości, a także państwowości Górali Kaukazu, co stanowiło domenę W. Gireja Dżabagi. W „Przeglądzie Islamskim” tematyka prometejska występuje niejako pośrednio, to znaczy przez wyraźnie akcentowane stanowisko panislamskie. Panislamizm jako doktryna polityczna, głosząca wspólnotę polityczną i kulturową wszystkich wyznawców islamu była wymierzona także w sowieckie imperium, dziedziczące po dawnej, carskiej Rosji rozległe terytoria, zamieszkałe przez ludność muzułmańską. Co więcej, muzułmanie zamieszkiwali sam środek państwa sowieckiego, tereny nad Wołgą i wokół Uralu. Bezpośrednie odniesienia do prometejskiej ideologii zawierały teksty publikowane w „Życiu Tatarskim” i w „Roczniku Tatarskim”. Intensywność tych publikacji wzrastała od roku 1930.

W pierwszym tomie „Rocznika Tatarskiego” tematyka prometejska jest obszernie reprezentowana. W dziale II czasopisma, zatytułowanym Rozprawy redakcja zamieściła programowy artykuł Olgierda Najman Mirzy Kryczyńskiego, pt. Ruch nacjonalistyczny a Tatarzy litewscy. W tekście tym autor pokusił się o sformułowanie ideologii wyznawanej przez ówczesne elity polskich Tatarów. Ideologia ta polegała na koncepcji pośrednika, przewodnika, tłumacza jako roli dla narodowej, niewielkiej grupy polskich Tatarów. Kryczyński widział etniczną wspólnotę tatarską w Polsce jako grupę narodową, konsekwentnie używając nazwy „Tatarzy litewscy”, którą w XIX stuleciu ciągle stosowała i wprowadzała rosyjska historiografia oraz administracja. W artykule autor omawia pokrótce stanowiska europejskich teoretyków kultury takich jak: Oswald Spengler i Réne Guenon, piszących o upadku europejskiej cywilizacji, i mówi dalej o konieczności syntezy kultury, posługując się modelem heglowskiej triady dialektycznej. Konkluzją artykułu jest przesłanie na temat historycznej, dziejowej roli polskich Tatarów, będących naturalnymi pośrednikami pomiędzy cywilizacją Europy a cywilizacją islamskiego wschodu. Misją dziejową Tatarów jest wprowadzanie narodów muzułmańskich w tajniki europejskiej kultury i edukowanie narodów europejskich w zakresie wiedzy o kulturze i mentalności narodów islamskich. Kryczyński, pisząc o narodach muzułmańskich, rozumiał za Ismailem Bej Gasprinskim11 przede wszystkim narodowości turecko-muzułmańskie w carskim imperium. Także sam Gasprinski pisał o pozytywnej roli polskich Tatarów, wprowadzających do kultury europejskiej przedstawicieli innych muzułmańskich narodowości Rosji12. Rolą polskich Tatarów jest budzenie narodowej świadomości, a także przewodzenie muzułmanom rosyjskim, prowadzące do ich wyzwolenia spod jarzma panowania imperium. Klasycznym przykładem mogłaby być tu rola generała Macieja Sulkiewicza13. Omawiany tekst Olgierda Kryczyńskiego był programowym artykułem ideologicznie uzasadniającym udział polskich Tatarów w ruchu prometejskim.

Kolejnym tekstem z I tomu „Rocznika Tatarskiego” był artykuł Aleksandra Achmatowicza, pt. Zarys stanu prawnego wyznania muzułmańskiego w b. Rosji i współczesnej Polsce. Wprawdzie artykuł ten bezpośrednio ani tytułem, ani treścią nie jest powiązany z tematyką prometejską, jednakże na pewno w sposób pośredni jego zawartość prezentuje tę ideologię. Jeśli prometeizm rozumieć szeroko, według określenia Józefa Piłsudskiego – rozbicie Rosji według szwów narodowych, to artykuł Achmatowicza, omawiający prawne położenie ludności muzułmańskiej w imperium rosyjskim: ucisk, opresję i poniżenie, stanowi wyraźne historyczno-prawne uzasadnienie tendencji separatystycznych wśród rosyjskich muzułmanów, po rewolucji w 1917 roku. Kolejnym artykułem „prometejskim” jest tekst Veli Bek Jedigara, podpisany kryptonimem V.J., zatytułowany Pułk Tatarski Ułanów im. Mustafy Achmatowicza (1919-1921). Podobnie jak w wypadku artykułu Achmatowicza, nie jest to tekst bezpośrednio prezentujący ideę prometejską. To tekst historyczny, omawiający organizację i szlak bojowy pułku tatarskich ułanów. Jednakże liczne nawiązania do sytuacji muzułmanów w Związku Sowieckim i ich tęsknot niepodległościowych, z racji kaukaskiego pochodzenia autora artykułu, a także wielu ułanów, służących tej jednostce sprawia, że całość nabiera – prometejskiego charakteru – dziejów najnowszych walki o „wolność waszą i naszą”, tzn. Polski, a także kaukaskiej ojczyzny autora oraz wielu służących w pułku ułanów.

Kolejnym tekstem w „Roczniku Tatarskim”, w części czasopisma zatytułowanej Miscellanea jest artykuł Ayaza Ishakiego, pt. Narodowe zadanie polskich Tatarów. Ayaz Ishaki był wybitnym pisarzem tatarskim oraz, w latach 1917-1919, działaczem niepodległościowym republiki Idel-Ural, której niezawisłość ogłosili Tatarzy na Powołżu w roku 1918. Ishaki był później politycznym emigrantem, działającym aktywnie w ruchu prometejskim w: Polsce, Turcji, Japonii i Niemczech. Był aktywnym uczestnikiem politycznego panturkizmu. W swoim artykule wyraźnie wskazuje na konieczność udziału polskich Tatarów w ruchu prometejskim, a także walce politycznej narodów muzułmańskich Rosji o wyzwolenie narodowe i polityczną suwerenność. Rozumiał to jako narodowe zadanie polskich Tatarów. Ishaki w 1938 r. wydał w polskim tłumaczeniu, nakładem Instytutu Wschodniego w Warszawie, broszurę Idel-Ural na temat historii i walki politycznej oraz militarnej nadwołżańskich Tatarów o suwerenne państwo. Broszura ta wydana była również w języku rosyjskim, w 1933 roku, w Paryżu14, a także w języku francuskim i japońskim w roku 1934.

Kolejnym tekstem jest artykuł Wassan Gireja Dżabagi, pt. Statystyka oraz jedność geograficzna i duchowa islamu, będący dziełem o wyraźnie panislamskiej ideologii, w dużej mierze wymierzonej przeciwko sowietom. Początek artykułu omawia liczbę ludności muzułmańskiej w Związku Sowieckim. Następnym tekstem w tej części tomu I „Rocznika Tatarskiego” jest artykuł lidera azerbejdżańskiej partii Musawat na emigracji i jednego z przywódców Republiki Azerbejdżanu w latach 1918-1920, Mehmeda Emina Resulzadego. Nosi on tytuł Aleyhi Selam. Słowa te w języku arabskim to odpowiedź na religijne pozdrowienie, które wypowiada muzułmanin do drugiego muzułmanina. Ma to w tytule tekstu Resulzadego znaczenie symboliczne – odpowiedź na pozdrowienie, na gest, na przywitanie ze strony polskich muzułmanów – Tatarów. Ta odpowiedź to jednocześnie gest wyciągnięcia ręki i wprowadzenia ich do walki o wyzwolenie narodowe, religijne i społeczne o przywrócenie suwerennej państwowości Azerbejdżanu oraz innych kaukaskich republik i narodów, wyznających islam. A wreszcie zachęta i zaproszenie polskich Tatarów do czynu prometejskiego, do walki o wolność i niezawisłość wszystkich rosyjskich muzułmanów. Artykuł Resulzadego można określić jako tekst o charakterze prometejskim, będący inspiracją do wspólnej walki, gdzie motywacją dla polskich Tatarów miałaby być religijna solidarność, etniczne – pantureckie poczucie jedności i łączności oraz polska racja stanu, która, według Józefa Piłsudskiego, bezpieczeństwo geopolityczne Polski osadzała na strategicznym priorytecie rozbicia, rozczłonkowania, a przynajmniej zdecydowanego osłabienia Rosji, bez względu na jej aktualny kształt ustrojowy.

W dalszej części omawianego periodyku znajduje się szkic biograficzny generała Macieja Sulkiewicza15 podpisany Arsłan Bej, pseudonimem używanym przez Leona Najman Mirzę Kryczyńskiego. Biogram generała Sulkiewicza jest, podobnie jak wcześniej przedstawiany tekst Resulzadego, artykułem bezpośrednio nawiązującym do tematyki i ideologii prometejskiej. Sam autor artykułu, był na Krymie od czerwca do października 1918 r., w okresie rządów generała Sulkiewicza, dyrektorem kancelarii rządu Demokratycznej Republiki Krymu. Tekst ten był więc nie tylko zwykłym szkicem biograficznym, ale także osobistym hołdem tatarskiego działacza niepodległościowego złożonym innemu Tatarowi, premierowi suwerennego rządu krymskiego, jedynemu jakiego mieli Tatarzy krymscy i Krym w XX i XXI stuleciu. Tekst Kryczyńskiego był też zdecydowaną gloryfikacją prometejskiej aktywności, pochwałą walki o wolność, którą w latach 1917-1920 prowadzili polscy Tatarzy: na Krymie, na Powołżu, w Azerbejdżanie, a także w rosyjskim Turkiestanie, który również próbował uzyskać niezawisłość i wolność. Walka prowadzona była przez ówczesną młodą, nastawioną niepodległościowo inteligencję i kupców oraz przemysłowców muzułmańskich. Nowa inteligencja, kształcona w dużej mierze już według wzorców europejskich, oprócz idei wolnościowych przeniosła na wschód muzułmański ideologię europejskiego nacjonalizmu, a także sama zdecydowanie wybrała kulturową opcję okcydentalistyczną jako jedyną możliwą wobec niebezpieczeństwa rusyfikacji części elit ówczesnego islamskiego społeczeństwa w imperium rosyjskim. Metoda kształcenia w tradycyjnych, religijnych szkołach islamskich-medresach, polegająca na nauczaniu nowych treści: przedmiotów ścisłych, języków europejskich, dziejów ojczystych i języka przy zastosowaniu innych niż tradycyjne sposobów nauczania, a mianowicie mechanicznego, pamięciowego opanowaniu materiału, bez prób rozumienia nauczanych treści. Nazywano to – nową metodą, w języku arabskim – usul dżadid. Od tego określenia wziął też swoją nazwę nacjonalistyczny i zorientowany narodowowyzwoleńczo ruch młodej inteligencji wśród muzułmańskich narodów Rosji. Zwany był dżadidyzmem. Opisuje także Kryczyński działalność polskiej misji dyplomatycznej w Baku, na czele z Tytusem Filipowiczem w 1919 r., w szczególności
epizod z formowaniem dywizji polskiej generała Lucjana Żeligowskiego, w czym wydatnie pomagał mu generał Maciej Sulkiewicz, jako szef sztabu armii Azerbejdżanu.

Następnym artykułem w periodyku jest tekst Aleksandra Achmatowicza, pt. Tragedia Tatarów Krymskich. Autor opisuje w nim zajęcie półwyspu krymskiego przez Armię Czerwoną, a wcześniej w paru akapitach zarysowuje sytuację Krymu po jego aneksji przez Rosję w 1783 roku. Następnie Achmatowicz omawia relacje pomiędzy odradzającym się państwem tatarskim na Krymie a rządem hetmana Pawła Skoropadskiego, który próbował zdławić nowo powstającą tatarską państwowość Krymu w imię swoich imperialnych zapędów, tj. tendencji do inkorporacji półwyspu przez Państwo Ukraińskie. Następnie omawiał Achmatowicz niemiecką okupację Krymu po traktacie brzeskim, od połowy do października 1918 r. i stosunek wojskowej administracji niemieckiej o tatarskich prób niepodległościowych, w tym do rządu Sulkiewicza. Kończy artykuł wyrażeniem nadziei na szybką niepodległość zarówno Krymu jak i Kaukazu oraz rosyjskiego Turkiestanu, a także Idel-Uralu, czyli terytoriów pomiędzy Wołgą a Uralem. Achmatowicz, podobnie jak Kryczyński sam był uczestnikiem wydarzeń na Krymie w roku 1918, sprawował funkcję ministra sprawiedliwości w rządzie generała Sulkiewicza, zaś w latach 1920-1922 był wicepremierem w rządzie Republiki Litwy Środkowej ze stolicą w Wilnie, a także senatorem Rzeczypospolitej.

Następnym tekstem o niewątpliwie prometejskiej proweniencji jest list Dżafara Sejdameta do Aleksandra Achmatowicza, jako byłego ministra sprawiedliwości w rządzie gen. Sulkiewicza. List pisany był i opublikowany w języku francuskim, a także współcześnie w zbiorze politycznej publicystyki Sejdameta, w języku rosyjskim16. Wyraża wdzięczność dla Achmatowicza za jego działalność na Krymie w roku 1918 i nadzieję na dalszą współpracę z krymską, tatarską polityczną emigracją w Polsce. Sejdamet sądzi też, że Achmatowicz będzie starał się za pomocą publikacji podtrzymywać świadomość politycznych interesów Rzeczypospolitej na Krymie. Nawiasem mówiąc, właśnie ten fragment listu zachował swoją aktualność do dzisiaj. Wyrażał nadzieję na wsparcie przez ogół społeczeństwa tatarskiego Polski i Litwy dążeń Tatarów krymskich do niepodległości.

Ciekawe informacje znajdują się także w Kronice, w pierwszym tomie „Rocznika Tatarskiego”. Mowa jest tam o uczestnictwie emigracyjnych, prometejskich działaczy politycznych z Idel-Uralu, Turkiestanu czy Azerbejdżanu w życiu społecznym polskich Tatarów. I tak, podczas I Zjazdu Wszechpolskiego delegatów oddziałów Związku Kulturalno-Oświatowego Tatarów RP, 26 grudnia 1928 r., obecni byli Ayaz Ishaki i Omar Bej Taregułow, zaś 27 grudnia 1929 r. w Wilnie przebywali Dżafar Sejdamet i Abdullah Zihni Soysal, będąc gośćmi polskich Tatarów. W styczniu 1931 r. był też w Wilnie prof. Validi Zeki na zaproszenie społeczności tatarskiej Wilna. Natomiast w dniu 18 maja 1931 r. wileńscy Tatarzy uczcili jubileusz 25-lecia działalności publicystycznej Ayaza Ishaki.

Związek Kulturalno-Oświatowy Tatarów RP prowadził szeroką akcję odczytową wśród ludności tatarskiej na Kresach. Była to część jego działalności statutowej. Tematyka tych odczytów, prowadzonych zarówno przez wykształconą elitę polskich Tatarów, a także przez gości emigrantów i działaczy prometejskich, w części dotyczyła idei prometejskiej. Za taką możemy też uznać odczyty mówiące o zadaniach czy także misji dziejowej polskich Tatarów lub młodzieży tatarskiej. Dla przykładu, w roku 1926 Ali Woronowicz wygłosił w Wilnie odczyt o zadaniach młodzieży tatarskiej, zaś Konstanty Achmatowicz o istocie narodowości. W roku 1927 Olgierd Kryczyński prezentował odczyt pt. Ruch nacjonalistyczny a Tatarzy litewscy, zaś w roku 1932 – Rzut oka na Islam pod względem geograficznym, statystycznym, politycznym i kulturalnym. Pierwszy tom „Rocznika Tatarskiego” zawiera jeszcze inne, krótkie teksty o zdecydowanie prometejskiej wymowie. Jeden z nich to artykuł, a właściwie rozbudowany nekrolog Ku pamięci Tadeusza Hołówki, autorstwa Halił Beja Has-Mameda, azerbejdżańskiego działacza prometejskiego, ministra sprawiedliwości i spraw wewnętrznych w rządzie Republiki Azerbejdżańskiej w latach 1919-1920, przewodniczącego Azerbejdżańskiej Rady Narodowej na emigracji. Śmierć Tadeusza Hołówki, zamordowanego przez terrorystów z OUN w Truskawcu, 29 sierpnia 1931 r., była szokiem zarówno dla polskiego społeczeństwa jak i dla działaczy ruchu prometejskiego, którego był aktywnym animatorem i koordynatorem. Tekst bezpośrednio nawiązuje do działań związanych z polityką prometejską, są w nim także przywołani aktywiści i działacze wywodzący się z polskich Tatarów, jak bracia Leon i Olgierd Kryczyńscy czy gen. Maciej Sulkiewicz, a także ich aktywność wśród rosyjskich muzułmanów.

Jeszcze przed tekstem o Tadeuszu Hołówce znajduje się także krótki artykuł, właściwie notka, pt. Prasa muzułmańska w Europie, z podtytułem w nawiasie Notatka informacyjna. Sygnowany jest podpisem Redakcja. Można śmiało domniemywać, że jego autorem był Leon Kryczyński, bardzo aktywny na polu współpracy pomiędzy poszczególnymi periodykami w łonie prasy prometejskiej. Tekst ten jest krótkim przedstawieniem emigracyjnych tytułów prasy muzułmańskiej aktywnie uczestniczących w realizacji polityki prometejskiej. Oprócz czasopism ukazujących się w Polsce jak „Przegląd Islamski” oraz „Wschód-Orient” pod redakcją Włodzimierza Bączkowskiego („Życia Tatarskiego” nie uwzględniono ponieważ było ono wydawane od 1934 r., a „Rocznik Tatarski” ukazywał stan z 1932 r.) przedstawiono periodyki ukazujące się we Francji, w Niemczech, w Rumunii oraz Finlandii. Były to następujące tytuły: „Informations Musulmanes” miesięcznik, pod red. Yousufa Maghrebiego ukazujący się od 1931 r. w Paryżu, „Prométheé”, sztandarowy periodyk ruchu prometejskiego ukazujący się pod redakcją Jerzego Gvazawy. Oba wydawane były w języku francuskim. Oprócz tego ukazywały się we Francji również czasopisma tureckojęzyczne i rosyjskojęzyczne: miesięcznik „Yasz Turkistan” ( Młody Turkiestan) od roku 1931, pod redakcją Mustafy Czokaj Ogłu, w Nogents s. Marne oraz miesięcznik „Gorcy Kawkaza” w Paryżu, pod redakcją Barasbi Baytugana, od 1929 roku. Z kolei w Niemczech ukazywały się następujące czasopisma: kwartalnik „Moslemische Revue” pod redakcją Maulviego Sadruddina i Maulviego Khana Durraniego, od 1924 r. w języku niemieckim. W językach turkijskich: „Istıklal” (Niepodległość) miesięcznik pod red. Mehmeda Emina Resulzade, od 1931 r. oraz „Yana Milli Yol” (Nowa Droga Narodowa) pod redakcją Ayaza Ishaki, od 1928 r. W Rumunii od 1929 r. ukazywał się miesięcznik „Emel” (Dążenie, Cel), który z przerwami, ukazuje się do czasów współczesnych, po 1944 r. w Stambule. Jego redaktorem naczelnym był w okresie międzywojennym adwokat Müstecıb Ülküsal, zaś w latach 70. XX w. polski Tatar zamieszkały w Stambule – Murat Yakupoğlu Jakubowski. Ukazywał się w także w okresie międzywojennym, od 1932 r., tygodnik „Yıldırım” (Błyskawica) pod redakcją Omera Halita. Z kolei w Finlandii wychodził miesięcznik „Yeni Turan” (Młody Turan) od 1931 r., pod redakcją Sadyk Beja. Jak podawała redakcja „Rocznika Tatarskiego”,  okresie od 1924 do 1932 r. ukazało się 11 tytułów prasy prometejskiej w różnych językach, w pięciu krajach europejskich, nie licząc Turcji i Jugosławii. Z tych 11 tytułów prasowych wyłączyć należy „Wschód-Orient” oraz „Prométheé”. Jak widać nasilenie działalności prometejskiej przypadło na koniec lat 20-tych, konkretnie po 1926 r., co należy wiązać z dojściem ponownie do władzy Józefa Piłsudskiego i lobby politycznego z nim związanego. Na ten okres datuje się także rozwój działalności Związku Kulturalno-Oświatowego Tatarów RP, powiązanie działalności związku z działalnością prometejską, zwiększoną aktywność polityczną i kulturalną braci Olgierda i Leona Kryczyńskich, a także większą liczbę publikacji o charakterze prometejskim w prasie tatarskiej w Polsce.

Tom drugi „Rocznika Tatarskiego” z roku 1935 przynosi na samym początku dużą i ważną rozprawę Leona Kryczyńskiego, pt. Tatarzy polscy a wschód muzułmański. Jest to obszerna praca obejmująca całościowy, historyczny przegląd relacji polsko-litewskich Tatarów z muzułmańskim wschodem, przede wszystkim Złotą Ordą, Chanatem Krymskim i Portą Ottomańską. Rozprawa liczy ponad sto stron. Część pierwsza dotyczy relacji historycznych, natomiast dalsze części poświęcił Kryczyński XX-wiecznym relacjom polskich Tatarów ze wschodem muzułmańskim, rozumianym przede wszystkim jako aktywność na polu wspólnej walki o wolność i niepodległość narodów i państw muzułmańskich. Wschód muzułmański to przede wszystkim Krym oraz Idel-Ural, a także Kaukaz i Turkiestan – w praktyce tereny rosyjskie i sowieckie. Autor opisuje działalność generała Macieja Sulkiewicza na Krymie i w Azerbejdżanie, wcześniejsze kontakty studentów – Tatarów polskich z przedstawicielami społecznej elity młodych muzułmanów studiujących w Petersburgu przed 1914 r., aktywność polskich muzułmanów na Kaukazie, w Turkiestanie, relacje z prometejską emigracją. Tekst bardzo ciekawy, jedyny jak dotąd omawiający całościowo relacje polskich Tatarów z muzułmańskim wschodem rozumianym przede wszystkim jako obszar rosyjski i sowiecki.

W tymże, drugim tomie „Rocznika Tatarskiego”, w części IV zatytułowanej Recenzje i sprawozdania znajduje się recenzja książki Dżafera Sejdameta, pt. Ismail Bey Gaspralı (Gasprinski). Autor recenzji Kırımlı Yığıt (Edige Szynkiewicz) pokrótce omawia pracę Sejdameta, będącą polityczną biografią Gasprinskiego, przedstawiającą jego sylwetkę oraz poglądy i ideologię będącą podstawą odnowy narodowej krymskich Tatarów oraz innych, muzułmańskich narodów Rosji. Była to jednocześnie jedna z pierwszych prób publicystycznych w Polsce, młodego ówcześnie działacza polskich i krymskich Tatarów, późniejszego bardzo aktywnego uczestnika ruchu prometejskiego17. W późniejszym okresie, tj. w latach 1935-1939 Edige Szynkiewicz – Kırımal staje się bardzo aktywnym publicystą piszącym na temat Krymu, krymskich Tatarów i walki ze Związkiem Sowieckim. Publikował w prasie polskich Tatarów, w kwartalniku „Wschód-Orient”. Na łamach „Życia Tatarskiego” opublikował następujące artykuły, noty i przyczynki: Przeszłość i teraźniejszość Tatarów krymskich (nr 7 z 1934 r.), Wszechazjatycki kongres i Japonia (nr 10/1934), w roku 1935 w numerze 1 pod pseudonimem Kirimli Arsłanoglu Ibrahim Tiurcy w Rumunii, następnie w tym samym numerze artykuł Teheran, będący fragmentem opisu jego ucieczki ze Związku Sowieckiego przez Kaukaz i Iran do Turcji i Polski. Cykl ten pod tytułem Z podróży po Persji kontynuowany był w numerach 5,6 i 12 z 1934 r., zaś numer 7,8 i 10 z tego samego roku przyniosły druk artykułu pt. Turkiestan Wschodni. W numerze 2/1935 artykuł Od Teheranu do tureckiej granicy, będący dalszą częścią opisu podróży-ucieczki, w numerze 4/1935 Z podróży po Persji, w numerze 5 z 1935 r. Imam Szamil – bohater narodowy, w tym samym numerze Z podróży po Persji kontynuacja cyklu opisu podróży-ucieczki. Szynkiewicz stał się wręcz jednym z głównych publicystów zapełniających numery „Życia Tatarskiego”.

Ważnym przyczynkiem do poznania relacji pomiędzy społecznością polskich Tatarów a ruchem prometejskim jest część V „Rocznika Tatarskiego” zatytułowana Kronika. Podzielona została na Kronikę krajową i Kronikę zagraniczną. W części krajowej możemy m.in. przeczytać, iż np. 8 maja 1933 r. odbyło się w siedzibie Instytutu Wschodniego w Warszawie zebranie ogólne sprawozdawczo-wyborcze oddziału warszawskiego Związku Kulturalno-Oświatowego Tatarów RP. W pomieszczeniach Instytutu Wschodniego odbywały się także zebrania, uroczystości i modlitwy Gminy Muzułmańskiej m. st. Warszawy, a nawet nauka religii muzułmańskiej dla dzieci. Stąd widać, że działalność tatarskich muzułmanów w Warszawie była powiązana z działalnością Instytutu. Funkcjonujące przy nim Orientalistyczne Koło Młodych, powiązane było z Gminą Muzułmańską także prywatnie, towarzysko a liderzy gminy, jak Olgierd Kryczyński czy przewodniczący oddziału warszawskiego ZKOTRP Abdulhamid Churamowicz, czynnie wspierali ówczesną politykę prometejską poprzez publicystykę i współpracę organizacyjną z Instytutem Wschodnim. Podobnie działo się również w Wilnie, gdzie Szkoła Nauk Politycznych przy wileńskim Instytucie Naukowo-Badawczym Europy Wschodniej, zwłaszcza lektorat języka tatarskiego w tej szkole, skupiał ówczesną tatarską młodzież Wilna.

Okolicznościowe uroczystości z okazji różnych rocznic integrowały emigracyjną społeczność działaczy prometejskich oraz polskich Tatarów. Dla przykładu 24 listopada 1934 r. odbył się w Instytucie Wschodnim w Warszawie wieczór tatarski poświęcony 17 rocznicy Kurułtaju (zjazdu narodowego) krymskich Tatarów zorganizowany przez Orientalistyczne Koło Młodych, na którym obecni byli również polscy, warszawscy Tatarzy. Takich przykładów było wiele. Do Polski przyjeżdżał co jakiś czas lider politycznej emigracji krymskich Tatarów Dżafar Sejdamet, wygłaszając odczyty, prelekcje, spotykając się z emigrantami krymskimi i Tatarami polskimi. Kronika informuję np. o takim jego odczycie 5 kwietnia 1935 r., w Instytucie Wschodnim. Również polscy Tatarzy organizowali odczyty i prelekcje na temat Krymu, jak np. 19 kwietnia 1935 roku w Klecku. Swój referat pt. Rozwój krymskiego ruchu narodowego, o wyraźnie prometejskim charakterze, wygłosił wspomniany już Murat Jakubowski, późniejszy działacz krymskiej emigracji w Turcji.

Również Kronika zagraniczna „Rocznika Tatarskiego” zawiera informacje na temat aktywności prometejskiej działaczy tatarskich przebywających w Polsce, jak np. Ayaza Ishakiego, który w ówczesnym Harbinie oraz Cesarstwie Mandżukuo próbował zorganizować, przy pomocy Japonii, emigrację Idel-Uralu.

Z kolei miesięcznik „Życie Tatarskie” w numerze 4 z 1936 r. przynosi odezwę powstałego w Wilnie Koła Młodzieży Tatarskiej. Odezwa ta wyraźnie mówi o łączności ze światem muzułmańskim na gruncie idei narodowych. Praktycznie chodziło o zamanifestowanie łączności z Tatarami Krymu i Idel-Uralu i ich dążeniami do niepodległości i solidarności z wysiłkiem prometejskiej emigracji obu narodów tatarskich.

Tendencje narodowe wśród polskich Tatarów nasilą się po roku 1936, czego wyraz znajdzie się również na łamach „Życia Tatarskiego”. Jednocześnie pogłębi się tendencja do ściślejszej niż dotąd współpracy z agendami prometejskimi, jak kwartalnikiem „Wschód-Orient”, Instytutem Wschodnim oraz Orientalistycznym Kołem Młodych, gdzie istniała sekcja krymskotatarska. Jeśli mielibyśmy wprowadzić pewną chronologię do prometejskiej aktywności polskich Tatarów i wzrostu tendencji narodowych wśród tej grupy etnicznej to możemy zdecydowanie wyróżnić lata 1934-1936, jako okres wzrostu i lata 1936-1939, jako okres największego natężenia tych tendencji. W roku 1938 ukazują się także następujące broszury: O niepodległy Krym autorstwa Selima Ortaya, członka Orientalistycznego Koła Młodych oraz Edige Kırımala – Odpowiedź ukraińskim nacjonalistom. Pierwsze wydawnictwo było publikacją Instytutu Wschodniego, zaś drugie wyszło nakładem własnym autora. Praca pt. O niepodległy Krym pokrótce przedstawiała historię Krymu, Tatarów oraz ich walki o niepodległość a także dzieje ruchu narodowego odrodzenia na przełomie XIX i XX stulecia. Natomiast broszura Kırımala omawiała relacje ukraińsko-tatarskie, począwszy od rządów hetmana Pawła Skoropadskiego w roku 1918 i dążenie nacjonalistów ukraińskich do przedstawiania Krymu jako wręcz rdzennie ukraińskich terytoriów, przeciwko czemu autor dziełka protestował. Bronił on zarówno tatarskości Krymu w sensie historyczno-kulturowym jak i udowadniał jego gospodarczą i polityczną odrębność od Ukrainy. Uważał, że tylko narodowa autonomia Krymu, w sytuacji braku niepodległości, to znaczy status quo półwyspu jako Tatarskiej Autonomicznej Republiki Krymu, jest realizacją jego właściwego statusu pod względem historycznym, kulturowym, ekonomicznym i politycznym.

Warto także odnotować, że w okresie II wojny światowej istniał przy dowództwie II Korpusu Wojska Polskiego na Zachodzie Naczelny Imamat Wojskowy Muzułmanów Polskich, działający do 1947 r. W tym też roku, w dniach 26 i 27 września miał miejsce I Walny Zjazd Muzułmanów Polskich w Wielkiej Brytanii, który powołał Naczelny Imamat Muzułmanów Polskich w Wielkiej Brytanii18, ściśle współpracujący z polskimi ośrodkami emigracyjnymi. Naczelny imam Emir Bajraszewski wchodził w skład IV Rady Narodowej z nominacji Augusta Zaleskiego, prezydenta RP na Uchodźstwie. Imamat wydawał również własne czasopisma19, takie jak „Komunikat”, w latach 1945-1947 oraz później w latach 1947-1952 „Głos z Minaretu”. Po roku 1952 Emir Bajraszewski przeniósł się do USA, gdzie rozpoczął pracę w FBI. Kontynuował także w USA tradycję Naczelnego Imamatu Muzułmanów Polskich na Obczyźnie. Oba czasopisma wydawane przez imama Emira Bajraszewskiego kontynuowały międzywojenną tradycję prometejską w innych już, niestety, emigracyjnych realiach. Jednakże Naczelny Imamat Muzułmanów polskich na Obczyźnie utrzymywał kontakty zarówno z emigracją polityczną krymskich Tatarów jak i z Edige Kırımalem osobiście, a także z polskimi instytucjami emigracyjnymi jak z Instytutem Wschodnim „Reduta” w Londynie będącym politycznym echem dawnego warszawskiego Instytutu Wschodniego. Tematyka prometejska na łamach wspomnianych czasopism prezentowana była bądź przez samego naczelnego redaktora bądź przez wspomnianego Kırımala lub także przez Veli Bek Jedigara, Azerbejdżanina, byłego ofi cera Komendy Głównej AK, autora wydanego w roku 1933 opracowania dziejów i szlaku bojowego Pułku Ułanów Tatarskich im. płk. Mustafy Achmatowicza istniejącego w Wojsku Polskim w latach 1919-1920. Można więc mówić nawet o częściowej personalnej kontynuacji tej politycznej tradycji.

Prof. Selim Chazbijewicz – politolog, profesor w Instytucie Nauk Politycznych Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. W pracy naukowej zajmuje się zagadnieniami związanymi z kulturą i dziejami Tatarów polskich, litewskich oraz krymskich.

1Myśl prometejska rodziła się wraz z odrodzonym państwem polskim. Rzeczypospolita już w latach 1919-1921 wspierała prawo do niepodległości narodów nadbałtyckich i żyjących nad Morzem Czarnym i Kaspijskim. Polskie wsparcie otrzymały takie państwa jak Gruzja, Armenia, Idel-Ural – republika Tatarów nadwołżańskich i Baszkirów, Republika Górali Kaukazu, istniejące w latach 1918-1920 państwo Czeczenów, Inguszy, Karaczajów, Bałkarów, Kabardyjczyków, Osetyńców, państwo Kozaków dońskich i kubańskich (nazwa od rzeki Kubań), Ukraina, Demokratyczna Republika Krymu, gdzie Tatarskie Zgromadzenie Narodowe zwrociło się, w piśmie z 17 maja 1920 r., z oficjalną prośbą do Ligi Narodów o przekazanie Krymu pod polski protektorat. Niestety, plany te nie zostały zrealizowane. Na fali tej polityki powstał w Warszawie, już w roku 1926, Instytut Wschodni, formalnie jako placówka naukowa i społeczna powołana do podtrzymywania stosunków naukowych i kulturalnych Polski ze Wschodem, jednakże w praktyce jej celem było odegranie roli politycznego zaplecza teoretycznego dla polityki prometejskiej. Symbolem wyzwolenia narodów nierosyjskich spod imperialistycznego jarzma Rosji i Związku Sowieckiego został Prometeusz, w mitologii starożytnej Grecji tytan, półbóg, który ulepił z gliny człowieka i dał mu umiejętności i narzędzia przeżycia, m.in. ogień. W ten sposób naraził się Zeusowi który ukarał go, przykuwając do skały na Kaukazie a sęp codziennie wyjadał mu wątrobę która odrastała. Prometeusz stał się symbolem buntu w imię człowieka uciśnionego.

2S. Chazbijewicz, Książka polsko-litewskich Tatarów i jej rola w kształtowaniu samoświadomości etnicznej, [w:] Materiały ogólnopolskiej konferencji naukowej „Książka ponad podziałami”, 60 lat UMCS 1944-2004, Lublin 16-18 listopada 2004, ss. 59-69.

3Na temat literatury i piśmiennictwa Tatarów polsko-litewskich narosło już sporo interesujących prac od okresu międzywojennego. Są to następujące artykuły i książki: J. Szynkiewicz, Literatura religijna Tatarów litewskich i jej pochodzenie [w:] „Rocznik Tatarski”, t.II, Zamość 1935, ss. 138-143; A. Woronowicz, Szczątki językowe Tatarów litewskich [w:] „Rocznik Tatarski”, t. II, Zamość 1935, ss. 351- 366; tenże, Kitab Tatarow litewskich i jego zawartość [w:], tamże, ss.376- 394; S. Kryczyński, Tatarzy litewscy (…) op. cit., (rozdz. VIII i IX); A. Zajączkowski, Tak zwany chamaił tatarski ze zbioru rękopisów w Warszawie, [w:] „Sprawozdania PAU”, t. 52, nr 4, Kraków 1951, ss. 307-313; M. Konopacki, Piśmiennictwo Tatarów polsko-litewskich w nauce polskiej i obcej [w:], „Przegląd Orientalistyczny”, nr 3(59), Warszawa 1966, ss. 193-205; C. Łapicz, Kitab Tatarów litewsko-polskich (Paleografia. Grafia. Język), Toruń 1986; W. Dembski, Prace nad katalogiem zabytkow rękopiśmiennych Tatarów polskich [w:] „Życie Muzułmańskie”, nr 9, Gdańsk 1988, ss. 26-29; Klucz do raju. Księga Tatarów litewsko- polskich z XVIII wieku w przekładzie i opracowaniu H. Jankowskiego i C. Łapicza, Warszawa 2000 ; A.j Drozd, Arabskie teksty liturgiczne w przekładzie na język polski XVII wieku, Warszawa 1999; A. K. Antonowicz, Biełorusskije teksty pisannyje arabskim pis’mom i ich grafiko-ortografi czieskaja sistiema, Wilno 1968; I. B. Konopacki, A.I. Smolik, Gistorija i kul’tura biełarusskich Tatar, Mińsk 2000 (rozdz. 2 5); G. Miszkiniene, Driewniejszyje rukopisi litowskich Tatar (Grafi ka, Translitieracija, pieriewod. Struktura i sodierżanije tiekstow), Wilno 2001; Rukapisy białoruskich tatarau kanca XVII- paczatku XX stagoddzija z kaliekcji Cinetral’naj naukowaj bibliatieki imja Jakuba Kołasa Nacijanal’naj Akadiemii Nawuk Białarusi, Mińsk 2003; Katałog Arabskoalfawitnych rukopisiej litowskich tatar, Wilno 2005; P. Suter, Alfurkan tatarski. Der litauisch – tatarische Koran-Tefsir, Koln (Kolonia) 2004; A. Konopacki (wydanie źrodła) P. Czyżewski, Alfurkan tatarski prawdziwy na czterdzieści części rozdzielony, Białystok 2013; wymieniono tylko najważniejsze zdaniem autora pozycje, z pominięciem tekstów J. Stankiewicza, J. Kraczkowskiego oraz prac drobniejszych, przyczynkarskich, not, recenzji, itp. Jednakże ich nagromadzenie świadczy o tym, iż tematyka dojrzała do osobnej całościowej monografii literatury polsko-litewskich Tatarów aż do końca wieku XX, z uwzględnieniem dotychczasowego stanu badań.

4G. Czerwiński, Sprawozdanie z podroży muftiego Jakuba Szynkiewicza. Źródła, omówienie, interpretacja, Białystok 2013; W. Wendland, Trzy czoła proroków z matki obcej. Myśl historyczna Tatarów polskich w II Rzeczypospolitej, Kraków 2013.

5B. Bladocha, Analiza treści prasy islamskiej w II Rzeczypospolitej [w:] „Rocznik Tatarów Polskich”, t. VII, Gdańsk 2001/2002, ss. 57-67; S. Chazbijewicz, Prasa tatarsko-muzułmańska w Polsce w latach 1939- 1996 [w:] „Rocznik Tatarów Polskich”, t. III, Gdańsk-Toruń 1995, s. 87-103; S. Dmitruk, Prasa mniejszości tatarskiej w Polsce w latach 1996- 2008 [w:] Tatarzy – Historia i Kultura, sesja naukowa Szreniawa, 26-27 czerwca 2009, Szreniawa 2009, ss. 55-71.

6Ibidem.

7A. Miśkiewicz, Tatarzy Polscy 1918- 1939, Warszawa 1990, s.63.

8M. Taha Żuk, Wassan Girej Dżabagi, Dżennet Dżabagi- Skibniewska w służbie islamu i narodu, Warszawa 2005, ss. 12-13.

9A. Miśkiewicz, op. cit., s. 134.

10J. Tyszkiewicz, Z historii Tatarów polskich 1794-1944, Pułtusk 2002, ss.129-138.

11Ismail Bej Gaspryały (Gasprinski), druga forma nazwiska pochodziła stąd, iż rodziny krymskich Tatarów znajdujące się pod rządami carskiej administracji, na mocy zarządzenia musiały dodawać do turecko brzmiących nazwisk końcówkę –ski. W rosyjskiej wymowie i pisowni realizowano to jako –skij. Gaspryały urodził się w 1851 r. we wsi Avdżikoy pod Bakczyserajem jako syn szlachcica – murzy. Wykształcenie otrzymał w szkole w Moskwie, uzupełniał je, podróżując do Francji i Turcji. We Francji pracował jako sekretarz Turgieniewa. Działalność rozpoczął jako nauczyciel szkół ludowych i burmistrz Bakczyseraju. W roku 1881 opublikował programową pracę pt. Muzułmanie w Rosji. Zawarł w niej program kulturowego i narodowego odrodzenia muzułmanów rosyjskich, postulując europeizację. W latach 1883-1914 wydawca i redaktor naczelny gazety „Terdżyman” (Tłumacz), która rozpoczęła propagowanie „nowej metody muzułmańskiego szkolnictwa. Prekursor dżadidyzmu i panturkizmu. Zmarł w 1914 r.

12I. Bej Gasprinskij, Russkije Musulmanstwo, Kazań 1993; patrz też: I. Bej Gasprinskij, Russkoje musulmanstwo, Oxford 1985; zob. też polskie tłumaczenie: I. Bej Gasprinski, Islam w Rosji. Myśli, uwagi i spostrzeżenia, „Rocznik Tatarow Polskich”, t. IV, Gdańsk 2000, ss. 139-159; na temat Gasprinskiego zob. też: wstęp A. Bennigsena, Ismail Bey Gasprinski (Gasprały) and the origins of the Jadid movement in Russia, [w:] I. Bey Gasprinskij, Russkije…, ss. 5-20; także: E. Kirimal, Narodowa Wojna Krymskich Turków, [w:] „Rocznik Tatarów Polskich”, t. I, Gdański 1993, ss. 63-71.

13Maciej Sulejman Sulkiewicz, ur. 20.06.1865 r. w majątku Kiemiejszy koło Lidy. Ojciec Aleksander, podpułkownik huzarów armii cesarsko-rosyjskiej, matka, Rozalia z Sobolewskich. Uczył się w szkołach wojskowych rosyjskich: woroneżskim korpusie kadetów, michajłowskiej szkole artylerii, w akademii sztabu generalnego, którą ukończył w 1894 r. W roku 1910 awansuje na stopień generała lejtnanata wojsk rosyjskich, a w 1915 r. na stopień generała majora. Interesował się teorią taktyki i strategii oraz tatarską tradycją. Po rewolucji lutowej w Rosji w 1917 r. nawiązuje kontakt z Centralnym Komitetem Wszechrosyjskiego Zjazdu Delegatów Muzułmańskich Wojskowych Organizacji „Askery Szura” w Kazaniu i przystępuje do formowania na froncie rumuńskim I Korpusu Muzułmańskiego, w sile trzech dywizji, stacjonującego w Tyraspolu. W marcu 1918 r. korpus został rozbrojony przez Niemców. Sulkiewicz przedostaje się z częścią oficerów na Krym, gdzie od 25 czerwca do października 1918 r. tworzył rząd Krymskiej Republiki Demokratycznej. Po zajęciu Krymu przez Armię Ochotniczą gen. Denikina wyjechał do Azerbejdżanu, gdzie pod koniec 1918 r. zostaje szefem sztabu tworzącej się armii azerbejdżańskiej. W maju 1920 r., po wejściu bolszewików do Baku, Sulkiewicz został aresztowany i rozstrzelany w dniu 15 lipca 1920 r.

14A. Ishaki, Idel-Ural, Londyn 1988.

15Patrz przypis nr 12.

16D. Sejdamet, Publicistika, Symferopol 2012, ss. 113-114.

17Edige Kırımal urodził się w 1911 r. w Bachczysaraju na Krymie. Był synem polskiego Tatara Mustafy Szynkiewicza, prezesa Związku Tatarów Litewskich na Krymie. Brat Mustafy Szynkiewicza, Jakub, był w latach 1925-1939 muftim muzułmańskim na RP, rezydującym w Wilnie. Edige Kırımal skończył szkołę podstawową w Derekoy niedaleko Jałty, później liceum w Jałcie i Wyższy Instytut Pedagogiczny w Symferopolu. Gdy w roku 1928, po egzekucji Weli Ibrahimowa, zaczęły się represje w stosunku do narodowców tatarskich, Edige Szynkiewicz razem z ojcem zostali aresztowani i zesłani do obozu pracy na północy ZSRR. W roku 1932 Edige Szynkiewicz uciekł z łagru i nielegalnie przekroczył granicę sowieckoirańską. Po przybyciu do Teheranu zgłosił się do polskiej ambasady. W tymże roku znalazł się w Stambule, w centrum krymsko-tatarskiej emigracji politycznej, w otoczeniu jej lidera, Dżafara Sejdameta. W roku 1934 przyjeżdża do Polski, do stryja i podejmuje studia w Szkole Nauk Politycznych przy Instytucie Badań Europy Wschodniej w Wilnie, które kończy w 1939 r. W tym czasie zajmuje się intensywnie działalnością na rzecz niepodległości Tatarów krymskich, był założycielem najpierw Koła Młodzieży Tatarskiej w Wilnie, a potem ogólnopolskiego Związku Kół Młodzieży Tatarskiej. Wygłasza odczyty, publikuje artykuły w prasie polskiej, m.in. w „Życiu Tatarskim” i „Wschodzie-Oriencie”. Jest zwolennikiem ścisłego związania Tatarów polskich i krymskich. E. Kırımal, jeszcze jako E. Szynkiewicz, był pośrednikiem pomiędzy kierownictwem emigracji Tatarów krymskich w Stambule, zwłaszcza Dżafarem Sejdametem a grupą kierowniczą polskich Tatarów. Zmienił też nazwisko na Kırımal (co znaczyło: zabierz Krym), pod którym opublikował większość swoich prac pisarskich. Po zajęciu Polski przez armię niemiecką w 1939 r., wyjechał do Berlina a stamtąd do Stambułu. W czerwcu 1941 r. wyjechał z Turcji do Berlina z M. Ulkusalem. Próbował nawiązać współpracę z Niemcami na polu krymsko-tatarskiej autonomii. W roku 1942 wyjechał wraz z Halimem Balicem na Krym, pełniąc funkcję przedstawiciela interesów tatarskich przy OKH Wehrmacht. Aktywnie uczestniczył w ewakuacji części Tatarów z Krymu wraz z armią niemiecką w 1944 r. Po wojnie zamieszkał w Monachium. Doktoryzował się w roku 1952 na podstawie pracy pt. „Der nationale Kampf der Krimturken”. Kontynuował działalność jako przedstawiciel Narodowego Centrum Krymskiego w Instytucie Badań nad Związkiem Radzieckim i w Bloku Paryskim. Do roku 1972 sprawował funkcję redaktora naczelnego czasopisma „Dergi”, wydawanego przez wymieniony Instytut w języku tureckim. Współpracował z Radiem Wolna Europa i Svoboda. Zmarł w Monachium 22 czerwca 1980 r. na raka żołądka. Patrz: S. Chazbijewicz, Tatarzy polsko-litewscy w latach II wojny światowej [w:] Meandry cywilizacyjne, kwestie narodowościowe i polonijne, pod red. A. Chodubskiego, Toruń 1996, ss. 91-99; tenże, Ideologie Muzułmanów-Tatarów Polskich 1918-1939, [w:] „Rocznik Tatarów Polskich”, t. I, Gdańsk 1993, ss. 30-31; S. Aykan, Dr Edige Kırımal (notatka biograficzna), [w:] „Rocznik Tatarów Polskich”, t. III, Gdańsk-Toruń 1995, ss. 135-137. Również na podstawie informacji ustnej uzyskanej od Murata Jakubowskiego-Yakupoğlu, byłego red. emigracyjnego dwumiesięcznika Tatarów krymskich w Turcji „Emel”, w dniu 5 sierpnia 1991 r. w Stambule oraz korespondencji osobistej E. Kırımala z lat 1945-48, w posiadaniu autora pracy.

18Kalendarz Muzułmański 1368/1949, oprac. i wyd. Naczelny Imamat Muzułmanów Polskich w Wielkiej Brytanii, Londyn 1949, s.24.

19S. Chazbijewicz, Prasa tatarsko-muzułmańska w Polsce w latach 1939-1996, „Rocznik Tatarów Polskich”, t.3, Gdańsk-Toruń 1995, ss.87-103.

Wpływ Rosji na kształtowanie się stosunków Armenii, Azerbejdżanu i Gruzji z regionalnymi mocarstwami – Turcją i Iranem

Jarosław Kardaś

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w:
"Nowy Prometeusz" nr 5, grudzień 2013 r., ss. 73-92]

Historia rywalizacji Iranu, Rosji i Turcji o region Kaukazu Południowego

Region Kaukazu Południowego był na przestrzeni dziejów polem zainteresowania nie tylko samej Rosji, ale także innych mocarstw regionalnych[1]. Uchodzi on za obszar strategicznie ważny, bowiem występuje na nim gęsta sieć zależności. Nie chodzi tutaj tylko o zależność Armenii, Gruzji i Azerbejdżanu od Rosji, ale także od dwóch mocarstw regionalnych – czyli od Turcji i Iranu. Jest to w pewnym stopniu spowodowane specyfiką geograficzną samego regionu Kaukazu. Na tym obszarze mamy bowiem do czynienia z przenikaniem oraz stykaniem się różnych kultur oraz narodowości. Wpływ na to miały burzliwe dzieje Kaukazu, który wielokrotnie nawiedzany był licznymi wojnami, co w konsekwencji powodowało, że poszczególne jego części dostawały się pod panowanie różnych państw.

Na Kaukazie Południowym występuje duża mozaika narodowościowa. Spośród wszystkich trzech państw kaukaskich tylko Armenię można zaliczyć do krajów jednolitych narodowościowo[2]. Szacuje się, że Ormianie stanową ponad 97% ludności republiki, a największe mniejszości narodowe zamieszkujące Armenię, czyli Kurdowie oraz Rosjanie stanowią zaledwie odpowiednio: 1,3% i 0,5% ogółu mieszkańców. Do czasu wybuchu wojny z Azerbejdżanem, żyła tam duża mniejszość azerska, która liczyła ponad 80 tys. osób[3].

Wpływy kulturowe Turcji oraz Iranu są najbardziej widoczne, jeżeli dokładnie przyjrzymy się strukturze ludnościowej Azerbejdżanu. W państwie tym występuje wiele narodowości, a sami Azerowie stanowią 90,6 % społeczeństwa. Silne związki religijne i kulturowe łączą Azerbejdżan z Iranem. W tym kraju zamieszkuje bowiem największa liczba szyitów poza Iranem[4]. Zwłaszcza na południu Azerbejdżanu występuje wiele narodowości, mających perskie pochodzenie – np. Tałysze i Tatowie. Warto podkreślić, że ludy, które miały częściowo perskie pochodzenie i posługiwały się zbliżonym do perskiego językiem (a zamieszkiwały południowe i wschodnie regiony), z czasem poddane zostały coraz większym wpływom tureckim[5].

Stosunkowo małe powiązania etniczne i kulturowe z Turcją i Iranem posiada trzeci z krajów kaukaskich – czyli Gruzja (pomimo tego, że jest najbardziej wielonarodowym państwem na Kaukazie Południowym). Wiąże się to m. in. z tym, że Gruzja nie posiada bezpośredniej granicy z Iranem, a tylko z Turcją. Sami Gruzini stanowią 83,8% ogółu ludności, natomiast do największych mniejszości narodowych należą: Azerowie (6,5%), Ormianie (5,7%), a także Rosjanie (1,5%).

Sięgając do historii zauważamy, że Kaukaz Południowy pozostawał w kręgu zainteresowań wielu powstałych w tym rejonie świata mocarstw. W XVIII w. Rosjanie podjęli pierwsze próby zajęcia tego obszaru, rywalizując o niego z Persją i Turcją[6]. Krajem, który stanowił swoistą przepustkę do podbojów rosyjskich w kierunku południowym była Gruzja. Państwo gruzińskie, po rozpadzie średniowiecznej monarchii feudalnej, było przez dwa stulecia terenem bezpośredniej rywalizacji turecko – perskiej. Sytuacja uległa zmianie wraz ze zmianą polityki carskiej. Kluczowym momentem okazała się wojna rosyjsko – turecka, rozpoczęta w 1768 r. Dla Kaukazu konflikt ten oznaczał początek bezpośredniego zaangażowania się wojskowego Imperium na jego terytorium[7]. Na mocy pokoju w Kuczuk – Kajnardży (1774 r.), Rosja po raz pierwszy uzyskała wówczas dostęp do wybrzeża czarnomorskiego. Rozejm nie trwał jednak długo, bowiem już w 1787 r. oddziały rosyjskie i tureckie wznowiły działania wojenne. W kolejnym traktacie pokojowym zawartym w 1792 r. w Jassach Rosja uzyskała potwierdzenie warunków podpisanego wcześniej pokoju w Kuczuk – Kajnardży, a także weszła w posiadanie całego północnego wybrzeża Morza Czarnego[8].

Ekspansja Imperium Rosyjskiego na Zakaukaziu w drugiej połowie XVIII w. i na początku XIX w., doprowadziła do kolejnych konfliktów tym regionie. Dynastia Kadżarów, która zdobyła władzę w Persji, chcąc uniemożliwić zajęcie całego Zakaukazia przez Rosję stoczyła z nią dwie wojny. Pierwszą w latach 1804-1813, zakończoną traktatem giulistańskim, i drugą prowadzoną w latach 1826-1828, której kres przyniósł rozejm zawarty w wiosce Turkmanczaj. Traktat z 30 września 1813 r. przyznawał Rosji Dagestan i północny Azerbejdżan[9] natomiast drugi z 1828 r. sankcjonował de facto podbój całego Zakaukazia przez Imperium.

Na początku XIX w. wybuchł kolejny konflikt z Turcją, który przyniósł nowe nabytki terytorialne. Po pokoju zawartym w Bukareszcie w 1812 r. Rosja uzyskała m. in. Abchazję, Megrelię i Gurię[10]. Zajęte przez nią tereny z czasem zostały poddane integracji i reorganizacji na wzór rosyjski. Kolejna wojna, toczona w latach 1828 – 1829, spowodowała umocnienie się Rosji w tym regionie. Na mocy traktatu adrianopolskiego, uzyskała ona wąski pas wybrzeża czarnomorskiego (od Anapy na południowy wschód, do posiadanych już wybrzeży Abchazji), Armenię Wschodnią, a także twierdzę Poti. Co ważne, zabezpieczone zostały jej interesy handlowe  na Morzu Czarnym[11]. Rosyjskie zdobycze terytorialne na Kaukazie przetrwały w zasadzie w niezmienionym stanie aż do roku 1917 i rewolucji bolszewickiej. Zatrzymanie ekspansji w kierunku południowym spowodowane było po części przegraniem przez Rosję wojny Krymskiej.

Druga dekada XX w. to oczywiście trzymiesięczny okres istnienia Zakaukaskiej Demokratycznej Republiki Federacyjnej i krótkiej państwowości Armenii, Azerbejdżanu i Gruzji. We wszystkich 3 krajach, po upadku Republiki Zakaukaskiej rozpoczął się trudny proces powstawania nowych niezależnych władz. Zarówno Armenia jak i Azerbejdżan w tym czasie musiały się zmagać z najazdem wojsk tureckich. W styczniu 1918 r. jako pierwsza zaatakowana została Armenia i bardzo szybko musiała oddać tereny tzw. Armenii Zachodniej. Porozumienie zawarte w czerwcu 1918 r., które podpisano na korzystnych dla Turcji warunkach, po dwóch latach zostało jednak anulowane. Kończący dla Turcji I wojnę światową traktat z Sèvres zmieniał bowiem postanowienia powyższej umowy i nakazywał jej powrót do granicy sprzed 1914 r.[12]

Podobnie jak Armenia w 1918 r., z atakiem tureckim musiały uporać się także nowe władze Azerbejdżanu. Jednak we wrześniu 1918 r., na skutek klęski państw centralnych na froncie zachodnim, Turcja zmuszona została do formalnego uznania Azerbejdżanu. Na mocy porozumienia podpisanego w październiku 1918 r. wojska osmańskie zobowiązały się do opuszczenia Zakaukazia, a  ich miejsce zajęły oddziały brytyjskie. Jednak w odróżnieniu od Turcji, Wielka Brytania nie próbowała już ingerować w sprawy wewnętrzne Azerbejdżanu.

W kolejnych dekadach XX w. Turcja oraz Iran już w mniejszym stopniu zainteresowane były odebraniem zajętych przez Rosję ziem. Wynikało to z tego, że przez blisko 70 lat wchodziły one w skład ZSRR. Dopiero na początku lat dziewięćdziesiątych rozpoczęła się nowa „wielka gra” o uzyskanie wpływów na Kaukazie Południowym. Obecnie biorą w niej udział nie tylko sąsiedzi regionalni – Rosja, Turcja, Iran, ale także Stany Zjednoczone i Unia Europejska. Za tak dużą atrakcyjnością tego obszaru przemawiają trzy czynniki: bogate złoża surowców naturalnych, położenie geopolityczne, a także walory tranzytowe[13].

Zainteresowanie wyżej wymienionych państw i podmiotów międzynarodowych Kaukazem Południowym budzi duży niepokój Rosji, która uważa, że obszar ten wchodzi w ramy tzw. bliskiej zagranicy, która z kolei stanowi jej wyłączną strefę wpływów[14]. Należy przy tym jednak zauważyć że to właśnie mało aktywne działania samego Kremla na początku lat dziewięćdziesiątych  przyczyniły się do wzrostu ekspansji politycznej innych mocarstw w tym regionie[15].

Po upadku ZSRR, zarówno władze w Turcji jak i w Iranie, mając na uwadze strategiczne znaczenie tego regionu, dążyły do rozszerzania swoich wpływów właśnie na tym obszarze. Szczególnie dla izolowanego na forum międzynarodowym Iranu, była to szansa na umocnienie pozycji w stosunkach międzynarodowych[16]. Trzeba jednak zauważyć, że po uzyskaniu niepodległości Armenia, Azerbejdżan i Gruzja w zróżnicowany sposób realizowały swoje polityki zagraniczne względem Ankary oraz Teheranu.

Obecnie na Kaukazie Południowym zauważyć można współpracę bądź sojusze w obrębie dwóch osi państwowych. Pierwsza – obejmująca Rosję i Iran oraz, będącą w ścisłym sojuszu z powyższymi państwami, Armenię, i druga – do której zaliczyć można Stany Zjednoczone, Turcję oraz Azerbejdżan. Oś „Teheran – Erewań – Moskwa” powstała na skutek wybuchu konfliktu o Górski Karabach. Rosja oraz Iran wpierały nie tylko politycznie, ale także militarnie Armenię, ponieważ chciały stworzyć swoistą przeciwwagę dla wpływów Turcji w Azerbejdżanie. Ankara bowiem wspierając Azerbejdżan aspirowała (i nadal aspiruje) do roli lidera regionalnego na Kaukazie i w Azji Centralnej[17].

Stanowiska Turcji oraz Iranu wobec konfliktu o Górski Karabach

Mówiąc o rywalizacji Rosji, Turcji i Iranu o wpływy na Kaukazie Południowym po 1991 r. nie sposób pominąć stanowisk powyższych państw w odniesieniu do konfliktu o Górski Karabach. Turcja poprzez swoją bliskość etniczną, kulturową i religijną popierała od początku tego sporu stronę azerską. Jednak deklaracje poparcia dla Azerbejdżanu nie miały przełożenia na rzeczywistą pomoc militarną. Turcja ograniczyła się bowiem do podniesienia na forum międzynarodowym faktu samej napaści Ormian na integralną część Azerbejdżanu oraz do zamknięcia granicy z Armenią i de facto blokady gospodarczej tego kraju[18]. Warto zauważyć, że stanowisko tureckie wobec konfliktu karabachskiego ewoluowało, podobnie jak stanowisko Rosji. Z początku Ankara aspirowała tylko do roli negocjatora. Kluczowym momentem okazała się masakra ludności azerskiej dokonana przez Ormian w miejscowości Chodżały, po której duża część tureckiej opinii publicznej zaczęła domagać się udzielenia wojskowego wsparcia Azerbejdżanowi. Jednak władze w Turcji, nawet w takiej sytuacji nie zdecydowały się wspomóc militarnie Baku i skończyło się na zaledwie kilku manewrach wojskowych na granicy z Armenią. Cała pomoc ograniczyła się tylko do dostaw broni, a także wysłania doradców wojskowych[19]. Co więcej, niektóre z poczynań podejmowanych przez Turcję postrzegane były przez władze w Baku, jako jawne wspieranie Armenii (jak np. podpisanie umowy w listopadzie 1992 r. dotyczącej dostaw elektryczności)[20].

Można wyróżnić kilka czynników mających wpływ na mało zdecydowaną postawę Turcji wobec konfliktu o Górski Karabach. Pierwszym był powrót Ankary do polityki izolacjonizmu i „kemalistowskiego”[21] hasła „pokój w ojczyźnie i pokój na świecie”, co de facto sprowadzało się do braku zaangażowania w jakikolwiek konflikt występujący poza granicami kraju. Kolejnym powodem było także uznanie obszaru Kaukazu Południowego za wyłączną strefę wpływów Kremla. Turcja nie zamierzała drażnić Rosji poprzez ingerowanie  w obszar tzw. bliskiej zagranicy. Władze w Ankarze powstrzymywała ponadto obawa przed reakcją państw Europy Zachodniej oraz Stanów Zjednoczonych w razie większego zaangażowania się w konflikt.

Z niepokojem na wojnę w Górskim Karabachu patrzyły także władze Iranu, dostrzegając w niej potencjalne zagrożenie dla własnego bezpieczeństwa wewnętrznego. Wpływ na taki stan rzeczy miało kilka czynników. Pierwszym było samo miejsce konfliktu oraz to, że zaangażowane strony zaliczały się do bezpośrednich sąsiadów Iranu. Wiązało się to z groźbą rozprzestrzenienia się walk zbrojnych na jego terytorium. Ponadto spor ten od początku miał charakter etniczno – religijny, więc bezpośrednio wpływał na nastroje w społeczeństwie irańskim[22].

Władze w Teheranie na początku (przynajmniej w sferze deklaratywnej) starały się odgrywać rolę mediatora pomiędzy zwaśnionymi stronami[23]. Warto jednak zauważyć, że często bliżej władzom Iranu było do poparcia Armenii niż Azerbejdżanu[24]. Na przykładzie stosunków Iranu z Armenią możemy dostrzec istniejącą we współczesnym świecie tendencję do dominacji interesów geostrategicznych i gospodarczych nad więziami religijnymi i kulturowymi. Zaskakującym wydaje się sojusz muzułmańskiego Iranu z prawosławną Armenią kosztem Azerbejdżanu, który w większości zamieszkany jest przez wyznawców Mahometa. Nieoficjalnie poparcie Armenii w konflikcie karabachskim było trudne do zaakceptowania przez społeczeństwo irańskie, które w ramach solidarności islamskiej w większości popierało stronę azerską. Pomoc udzielana Armenii, przejawiała się głównie w dostawach paliw, gazu ziemnego, modernizacji dróg transportowych, a także w transporcie uzbrojenia z Rosji[25]. Wspieranie strony ormiańskiej wiązało się również z osobą ówczesnego prezydenta Azerbejdżanu – Abulfaza Elczibeja. Jego poglądy i skrajnie nacjonalistyczne hasła mówiące o powstaniu „Wielkiego Azerbejdżanu”, który miałby także obejmować część terytorium Iranu[26] budziły duży niepokój władz w Teheranie. Abulfaz Elczibej przyjmował postawę zdecydowanie proturecką, przy jednoczesnym nazywaniu Iranu „reżimem opartym na fanatyzmie”[27].

Stosunki Turcji z Armenią, Azerbejdżanem i Gruzją (płaszczyzny: polityczna, militarna, gospodarcza)

Bliskość Turcji i Azerbejdżanu, wynika nie tylko z powiązań kulturowych i etnicznych, ale także z prozachodniego nastawienia elit obu państw. Turcja jest w pewnym sensie protektorem Azerbejdżanu w stosunkach z Zachodem[28]. Do dużego zbliżenia pomiędzy oboma krajami doszło na początku lat dziewięćdziesiątych, po ponownym odzyskaniu niepodległości przez Azerbejdżan i w okresie prezydentury Abulfaza Elczibeja. Turcja za prezydentury Turguta Ozala była pierwszym krajem, który uznał niepodległość Azerbejdżanu (miało to miejsce już  9-go listopada 1991 r.)[29]. Dla partii, która była w tym okresie u władzy w Azerbejdżanie, i z której wywodził się Abulfaz Elczibej, czyli dla Ludowego Frontu Azerbejdżanu, to właśnie ona była strategicznym partnerem[30]. Sojusz z Ankarą był także postrzegany jako przeciwwaga dla dominującej wciąż w tym okresie pozycji Rosji w regionie[31]. W czasach obu prezydentów, bliska współpraca nie ograniczała się tylko do deklaracji, ale przybierała także realną postać i tak np.: w 1992 r. podczas drugiej wizyty Abulfaza Elczibeja w Turcji otwarta została ambasada Azerbejdżanu w Ankarze, a także w tym samym roku podpisano umowę handlową, na mocy której inwestorzy tureccy otrzymali obietnice ulg podatkowych w Azerbejdżanie. Duże znaczenie miała także decyzja Abulfaza Elczibeja o wystąpieniu Azerbejdżanu z WNP, co przyjęto z zadowoleniem w Ankarze, a co w rzeczywistości miało wymowę antyrosyjską.

Zamach stanu, w wyniku którego Abulfaz Elczibej w 1993 r. utracił władzę, spowodował częściową zmianę nastawienia elit azerskich do Turcji. W okresie prezydentury Gajdara Alijewa nie mieliśmy już do czynienia z tak jednoznacznymi deklaracjami protureckimi. Bliska współpraca polityczna została zastąpiona zawężeniem współpracy w dziedzinie gospodarczej. Warto wspomnieć, że największy udział przedsiębiorstw tureckich na rynku azerskim odnotowywano właśnie w omawianym okresie.

Gajdar Alijew po objęciu urzędu prezydenckiego starał się realizować politykę równowagi wobec Rosji oraz Turcji. Ponowne wejście do WNP, anulowanie kilku umów (zawartych przez Azerbejdżan jeszcze za kadencji Abulfaza Elczibeja), czy też nakaz powrotu do Turcji ekspertów wojskowych stacjonujących w Baku, były sygnałami wystosowanymi do władz Kremla, dotyczącymi zmiany polityki zagranicznej. Jednak nawet przy tej nowej polityce zagranicznej administracja Gajdara Alijewa chciała pozostać niezależna od wpływów rosyjskich, czego przykładem był brak zgody na ponowne rozlokowanie rosyjskich sił zbrojnych w Azerbejdżanie.

Na przestrzeni lat 90-tych stosunki Turcji z Azerbejdżanem układały się bardzo poprawnie. Dotyczyło to zarówno sfery politycznej, wojskowej jak i gospodarczej. Warto jednak zauważyć, że wzajemne zbliżenie obu państw odbywało się przy jednoczesnym nie antagonizowaniu Rosji[32]. Dla Turcji było to szczególnie istotne, bowiem to właśnie Moskwa stała się ważnym partnerem w stosunkach handlowych. Przykładem tej dobrej współpracy na linii Ankara – Baku było podpisanie w 1996 r. umowy dotyczącej współdziałania na polu edukacji, nauki i technologii wojskowej, czy też włączenie oddziałów azerskich w skład tureckich wojsk biorących udział w misji pokojowej w Kosowie[33]. Znamiennym gestem świadczącym o znaczeniu Azerbejdżanu w polityce zagranicznej Turcji była również decyzja prezydenta Ahmeta Necdeta Sezera o tym, aby udać się ze swoją pierwszą wizytą zagraniczną po objęciu urzędu właśnie do Azerbejdżanu[34].

Pewnym cieniem na wzajemnych relacjach pomiędzy oboma państwami, kładzie się oczywiście kwestia Górskiego Karabachu (czyli brak dostatecznego poparcia militarnego dla Azerbejdżanu) oraz stanowisko Baku w sprawie uznania oficjalnego przedstawicielstwa Tureckiej Republiki Cypru Północnego w Radzie Europy. Turcja formułowała pod adresem Azerbejdżanu oskarżenia, że poprzez nieobecność jego przedstawicieli nie udało się przyjąć wiążącej uchwały w tej sprawie[35]. Do ochłodzenia wzajemnych relacji doszło w latach 2007 – 2009. Przyczyną takiego stanu rzeczy było oczywiście ocieplenie stosunków turecko – ormiańskich w tym okresie. Jednak od 2010 r. obserwujemy ponowne zbliżenie się do siebie obu państw. W 2010 r. doszło bowiem do dwóch ważnych wizyt – najpierw premiera Recepa Erdogana, a następnie prezydenta Abdullaha Güla w Azerbejdżanie, podczas której zostało podpisane Porozumienie o Strategicznym Partnerstwie i Wzajemnej Pomocy.

Ostatnie lata to okres już zintensyfikowanej współpracy, głównie na polu gospodarczym. Przykładem tego jest umowa z 26 października 2011 r. (regulująca zasady tranzytu oraz wielkości dostaw i ceny gazu eksportowanego przez Azerbejdżan do Turcji), czy też podpisanie 26 czerwca 2013 r. porozumienia dotyczącego gazociągu TANAP[36]. Dziś roczny handel pomiędzy oboma krajami wynosi około 3,5 mld USD, a szacuje się że do 2020 r. ma wzrosnąć nawet do 20 mld USD.

Krajem, który posiada zupełnie odmienne stosunki z Turcją (w porównaniu do Azerbejdżanu) jest Armenia. Wiąże się to z tym, że jest ona członkiem antytureckiego i antyzachodniego bloku państw utworzonego w latach dziewięćdziesiątych w regionie Kaukazu. Wrogie relacje z Turcją mają swoje źródła historyczne, bowiem wciąż żywa pozostaje pamięć o ludobójstwie dokonanym w latach 1915-1917. Ocenia się, że w jego wyniku zginąć mogło około 1,5 mln Ormian. Obecne władze w Ankarze negują sam fakt ludobójstwa i uważają, że zajścia te były znacznie mniej krwawe niż głosi strona ormiańska (300 tysięcy Ormian i co najmniej tyle samo Turków). Ponadto twierdzą, że wydarzenia te należy postrzegać jako wojnę domową[37]. Brak uznania przez obecne władze w Ankarze masakry ludności z 1915 r. za ludobójstwo, budzi szczególne niezadowolenie diaspory ormiańskiej, która postrzega tę tragedię jako ważny element budowania współczesnej tożsamości narodowej. Obecnie taka polityka diaspory częściowo kłóci się z postulatami niektórych polityków w Erewanie, którzy domagają się aby relacje pomiędzy oboma narodami zostały oparte na pragmatyzmie[38].

Na przestrzeni ostatnich lat podjęto pewne kroki, zmierzające do unormowania wzajemnych stosunków. Centrum Henriego Dunanta zdecydowało się w lipcu 2001 r. na mediacje obu stron w kwestii ludobójstwa, w efekcie czego w Genewie utworzono turecko – ormiańską Komisję Pojednania, która pracowała do kwietnia 2004 r. Pośrednim wynikiem działalności tej komisji było wysłanie w 2005 r. przez premiera Turcji Erdogana do prezydenta Armenii Roberta Koczariana listu, w którym zaproponowane zostało powołanie wspólnej komisji złożonej z historyków, w celu zbadania „wydarzeń z 1915 roku.” Jednak propozycja ta została przez prezydenta Armenii odrzucona. Obecnie władze w Ankarze w obliczu zgłoszenia akcesji do Unii Europejskiej bardziej skłonne są do podejmowania dialogu w tej sprawie[39].

Na zły stan relacji pomiędzy oboma państwami wpływają ponadto: poparcie Azerbejdżanu w konflikcie o Górski Karabach, czy też obecność wojsk rosyjskich na granicy turecko – ormiańskiej[40]. W konflikcie o Górski Karabach, Turcja opowiedziała się po stronie Baku. Jeszcze pod koniec 1992 r. Turcja zgodziła się na dostawy pomocy międzynarodowej dla Armenii, ale już w kwietniu 1993 r. po kolejnej ofensywie ormiańskiej postawiła swoje wojska w stan gotowości i zamknęła granicę z Armenią w geście solidarności z Azerbejdżanem. Do tej pory granica nie została otwarta, gdyż Turcja domaga się od Armenii podjęcia kroków zmierzających do rozwiązania sporu, zgodnie z zasadą poszanowania integralności terytorialnej Azerbejdżanu, jako warunku wstępnego do normalizacji dwustronnych relacji. W tym samym roku Turcja zdecydowała się także na zerwanie stosunków dyplomatycznych z Erewaniem, które do dnia dzisiejszego nie zostały wznowione[41].

Trzeba jednak zaznaczyć, że w latach 2007-2009 doszło do pewnego zbliżenia pomiędzy oboma zwaśnionymi państwami. We wrześniu 2008 r. podczas piłkarskiego meczu eliminacji do Mistrzostw Świata w Republice Południowej Afryki doszło do wizyty prezydenta Turcji Abdullaha Gula w Erewaniu. Z kolei w styczniu 2009 r. na spotkaniu Forum Ekonomicznego w Davos prezydent Serż Sarkisjan spotkał się z premierem Recepem Erdoganem. Były to jednak tylko symptomy ocieplenia, z których wiele nie wyniknęło.

Trzeci kraj Kaukazu Południowego, czyli Gruzja posiada bardzo dobre relacje z Turcją oraz względnie słabe z Iranem. Były prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili 13 stycznia 2012 r. podczas wspólnej konferencji prasowej z premierem Recepem Erdoganem powiedział, że ​​ stosunki gruzińsko – tureckie można uznać za idealne. Wynika to z tego, że oba państwa są na siebie niejako skazane. Gruzja jest ważnym ogniwem w tureckiej polityce energetycznej oraz pełni rolę bufora pomiędzy nią a Rosją. Natomiast dla Gruzji, Turcja to ważny partner handlowy, okno na świat zachodni oraz rzecznik ich interesów w regionie. Dobre relacje są pokłosiem prozachodniego kursu obranego przez władze w Tbilisi[42].  Stosunki między Gruzją a Turcją mogą obecnie stanowić przykład wzorowych relacji regionalnych, bowiem są one dobre we wszystkich trzech dziedzinach – politycznej, gospodarczej i wojskowej.

Żywotnym interesem Turcji jest umacnianie stabilności Gruzji, bowiem silna Gruzja w niestabilnym regionie Kaukazu Południowego postrzegana jest jako pewna gwarancja bezpieczeństwa tureckiego. Dlatego też władze w Ankarze wspierają integralność terytorialną Tbilisi. Pewnym wyjątkiem jest działalność lobby abchaskiego w Turcji, które poprzez hasła jedności religijnej Turków i Abchazów stara się wymusić na władzach w Ankarze zmianę stanowiska co do integralności terytorialnej Gruzji i zbuntowanej republiki Abchazji[43].

Turcja starała się budować dobre relacje z Gruzją na płaszczyźnie politycznej już od początku lat dziewięćdziesiątych, czyli od momentu odzyskania przez Gruzję niepodległości. Przykładem na to jest chociażby uznanie niepodległości Gruzji już w grudniu 1991 r. Turcja była pierwszym krajem spoza obszaru poradzieckiego, które uczyniło taki krok.

Dobre relacje polityczne przekładają się także na sferę wojskową. Ma to związek z tym, że celem Turcji (jako członka NATO), jest chęć odgrywania strategicznej roli w stabilizacji regionu Kaukazu Południowego. Dlatego też w dziedzinie militarnej stara się zwiększać swoje wpływy na tym obszarze, a w szczególności właśnie w Gruzji, z którą bezpośrednio graniczy. To powoduje, że w sferze tej mamy do czynienia ze zintensyfikowaną współpracą obu państw. W ramach umowy o współpracy w dziedzinie edukacji wojskowej z 1997 r., a także w ramach programu „Partnerstwo dla pokoju” powstały liczne szkoły wojskowe oraz centra szkoleniowe w Gruzji. Wyremontowanie przez Turków, zgodnie ze standardami NATO, lotniska wojskowego w Marneuli na przełomie XX i XXI w. pokazuje jak duże znaczenie ma Gruzja w tureckiej polityce zagranicznej[44]. Oblicza się, że w samym tylko okresie 1998-2002 Turcja wydała 30 mln dolarów na modernizację gruzińskiej armii[45].

Jednak stosunki turecko – gruzińskie nie ograniczają się tylko do sfery politycznej i wojskowej. Rozwijają się także coraz dynamiczniej w dziedzinie gospodarczej. Dotyczy to głownie współpracy w transporcie surowców naturalnych – ropy i gazu ziemnego[46]. Przykładem na to jest chociażby wspólny udział Turcji i Gruzji w realizacji projektu rurociągu Baku – Tbilisi – Ceyhan i gazociągu Baku – Tbilisi – Erzurum. Patrząc na te dwa przedsięwzięcia, można także wysnuć tezę, że partnerstwo obu krajów w tranzycie surowców energetycznych nabierze jeszcze większego strategicznego znaczenia. Należy także pamiętać, że budowa zarówno rurociągu BTC jak i gazociągu BTE była w pełni zgodna z celem Turcji, aby zwiększyć swoją pozycję w regionie, a przy tym ograniczyć wpływy Iranu[47]. Oba państwa współpracują ze sobą także w ramach tzw. „Trójkąta Trabzońskiego”. 9 czerwca 2012 r. w Trabzonie ministrowie spraw zagranicznych Turcji, Gruzji i Azerbejdżanu podpisali wspólną deklarację dotyczącą ścisłej współpracy na wielu polach.

Stosunki Iranu z Armenią, Azerbejdżanem i Gruzją (płaszczyzny: polityczna, militarna, gospodarcza)

Iran jest państwem z którym Azerbejdżan utrzymuje, w zasadzie od początku odzyskania niepodległości, bardzo nieprzyjazne stosunki. Jest to o tyle zaskakujące, że zarówno Azerbejdżan jak i Iran zamieszkują w zdecydowanej większości muzułmanie wyznający szyicki islam. Iran, do czasu podboju rosyjskiego był uważany przez samych Azerów za własny kraj z którym łączy ich nie tylko wspólna historia, ale właśnie też religia. Jednak w okresie istnienia imperium rosyjskiego, a także za czasów ZSRR, na skutek sekularyzacji społeczeństwa nastąpiły daleko idące zmiany mentalne i świadomościowe samych Azerów[48].

Na złe stosunki Azerbejdżanu z Iranem wpływają takie problemy jak: poparcie Iranu dla Armenii w konflikcie o Górski Karabach, spór o status prawny Morza Kaspijskiego oraz wyraźnie prozachodni kierunek polityki zagranicznej władz w Baku[49]. Sporną kwestią jest także Azerska mniejszość w Iranie  – czyli tzw. Irański Azerbejdżan w którego skład wchodzą dwie prowincje, które są ludniejsze i większe niż cały Azerbejdżan.

Wrogie relacje pomiędzy oboma państwami zaczęły się od prezydentury Abulfaza Elczibeja, który głosił hasła nacjonalistyczne i protureckie[50].  W jego programie politycznym pojawiały się także postulaty utworzenia tzw. Wielkiego Azerbejdżanu – obejmującego tereny należące obecnie do Iranu[51]. Budziło to oczywiście duży niepokój Teheranu i jednoznacznie wyznaczało kierunek polityki zagranicznej wobec władz w Baku.

Do częściowej poprawy stosunków na linii Teheran – Baku doszło podczas prezydentury Gajdara Alijewa, który odrzucił hasła nacjonalistyczne i protureckie głoszone przez swojego poprzednika. Jednak skuteczny dialog pomiędzy oboma krajami nadal uniemożliwiało poparcie udzielone Armenii przez władze w Teheranie w konflikcie karabachskim. Co warte podkreślenia, podczas prezydentury Gajdara Alijewa doszło do wzajemnych wizyt prezydentów w obu krajach. W maju 2002 r. odbyła się przekładana wielokrotnie podróż Gajdara Alijewa do Iranu, a dwa lata później w sierpniu 2004 r. prezydent Iranu Mohammad Chatami udał się do Azerbejdżanu. Wydarzenie to znacznie wpłynęło na stosunki irańsko – azerskie, ponieważ z ust prezydenta Iranu padły wówczas słowa poparcia dla integralności terytorialnej Azerbejdżanu, które zostały odebrane, jako zbliżenie się do stanowiska Baku w sprawie Górskiego Karabachu.

Okresy ocieplenia we wzajemnych stosunkach Azerbejdżanu i Iranu są jednak bardzo krótkotrwałe. Oba państwa dzieli przede wszystkim różnica w kierunkach polityki zagranicznej. Wyraźna antyzachodniość władz w Teheranie, stoi w sprzeczności z azerską polityką wspierania wszelkich inicjatyw zachodnich w regionie. Wejście do GUAM, wspieranie programu „Partnerstwo dla Pokoju” czy budowa rurociągu BTC budziły duży sprzeciw władz w Teheranie[52]. Takie decyzje władz w Baku w znaczny sposób podważają pozycję regionalną Iranu, a także bezpośrednio godzą w jego interesy gospodarcze[53].

Sporym problemem we wzajemnych stosunkach jest także zagadnienie podziału dna Morza Kaspijskiego. Stanowisko Azerbejdżanu, które w znacznym stopniu zbliżone jest do stanowiska rosyjskiego, sprowadza się do stworzenia na dnie morza sektorów, w których każde państwo nadbrzeżne sprawowałoby całkowitą władzę ograniczaną tylko prawem nieszkodliwego przepływu[54]. Zupełnie odmienne zdanie posiada w tej kwestii Iran, który od początku dyskusji o statusie prawnym morza opowiadał się za utworzeniem tylko niewielkich wyłącznych stref narodowych (12 lub 45 milowych) i kontrolowaniem reszty niepodzielnej części morza przez wszystkie państwa nadkaspijskie. Z problemem statusu prawnego Morza Kaspijskiego łączy się nieodzownie problem tranzytu surowców energetycznych. Na tym polu także wielokrotnie dochodziło do konfliktu interesów obu państw. Budowa rurociągu BTC (jak gazociągu BTE), która od początku była zgodna z interesami państw zachodnich i zwiększała samą pozycję Azerbejdżanu w regionie, budziła duży sprzeciw Iranu.

Bardzo nieprzychylnie postrzegana jest też przez Teheran coraz większa współpraca Azerbejdżanu ze Stanami Zjednoczonymi oraz z Turcją. W 1999 r. z wielkim niepokojem zostały przyjęte w Teheranie deklaracje władz w Baku, mówiące o udostępnieniu własnego terytorium pod stacjonowanie amerykańskich i tureckich baz wojskowych[55].

W ostatnich latach bardzo mocno zaostrzyła się retoryka polityczna w relacjach pomiędzy oboma państwami. Teheran jest bardzo często oskarżany przez Baku o to, że podsyca radykalizm muzułmański w Azerbejdżanie. Iran z kolei zarzuca Azerbejdżanowi, że ten wspiera dywersyjną działalności Izraela. Pomimo ciągłych napięć obie strony na pewno nie wejdą w konflikt militarny. Wynika to głównie z kilku czynników. Obecnie władze w Teheranie dysponują o wiele większymi siłami militarnymi, a Azerbejdżan nie posiada żadnych gwarancji bezpieczeństwa z zewnątrz, nawet ze strony Izraela. To też oczywiście powoduje, że Baku odrzuca możliwość udostępnienia dla izraelskiego lotnictwa swoich baz wojskowych w razie ewentualnego ataku na Iran. Cały czas także priorytetem w azerskiej polityce jest zapewnienie bezpieczeństwa energetycznej infrastrukturze wydobywczej i przesyłowej. Ewentualny konflikt spowodowałby całkowite lub częściowe jej zniszczenie, a to z kolei mogłoby doprowadzić do zapaści gospodarczej tego państwa. Nie bez znaczenia jest tradycyjna już ostrożność władz w Baku w prowadzeniu polityki zagranicznej[56].

Relacje Armenii z Azerbejdżanem i Turcją niejako zdeterminowały stosunki z Iranem. Może to budzić zdziwienie o tyle, że Armenia jest najstarszym chrześcijańskim krajem, a w Iranie od 1979 r. utrzymują się rządy ajatollahów. Zbliżenie Armenii z Iranem wynika z izolacji obu krajów. Armenia będąc izolowana zarówno od zachodu (poprzez Turcję) jak i od wschodu (przez Azerbejdżan) została niejako skazana na sojusz z Iranem[57]. Kraj ten wobec zamkniętej granicy z Turcją i Azerbejdżanem jest dla Armenii przysłowiowym oknem na świat. Iran z kolei krytykowany na forum międzynarodowym za prowadzenie prac nad rozwojem broni nuklearnej, także zainteresowany jest utrzymywaniem dobrych stosunków z państwem, które jest w stanie permanentnego konfliktu z Azerbejdżanem i Turcją[58].

Teheran udziela poparcia Armenii nie tylko na polu politycznym, ale także w dziedzinie gospodarczej, głównie poprzez eksport energii elektrycznej oraz gazu ziemnego[59]. Iran chce w ten sposób ograniczyć pozycję Azerbejdżanu w regionie, a co za tym idzie także pozycji Turcji i Stanów Zjednoczonych na Kaukazie Południowym.

Dobre relacje między oboma państwami rozwijają się dynamicznie głównie na płaszczyźnie gospodarczej, a już zwłaszcza w sektorze energetycznym. Dla władz w Erewanie Teheran jest atrakcyjnym partnerem handlowym, przede wszystkim dlatego, że zapewnia alternatywne względem Rosji dostawy gazu ziemnego. Dla Iranu współpraca w tej dziedzinie także jest korzystna, ponieważ może spowodować uznanie Armenii za kraj tranzytowy, poprzez który uda się w niedalekiej przyszłości transportować gaz ziemny do państw europejskich. Ostatnie lata zaowocowały podpisaniem szeregu umów handlowych dotyczących sfery energetycznej. Przykładem tego jest przesyłanie od października 2008 r. przez Iran gazu ziemnego do Armenii poprzez gazociąg Kadżaran – Megri, w zamian za dostarczanie energii elektrycznej z ormiańskich elektrowni. Warto jednak wspomnieć (szczególnie w perspektywie czynnika rosyjskiego), że gazociąg Kadżaran – Megri został przejęty w całości przez Gazprom. Decyzja ta została jednak wymuszona na władzach w Erewanie, za cenę utrzymania na stabilnym poziomie przez pewien czas cen na dostawy rosyjskiego gazu. Same obroty handlowe pomiędzy oboma krajami w 2012 r. wyniosły 340 mln USD i był to wzrost o prawie 10% w porównaniu z rokiem 2011.

Przyjazne stosunki irańsko – ormiańskie są także uwarunkowane są tym, że to Rosja pozostaje głównym sojusznikiem Armenii. Władze w Teheranie upatrują w dobrych relacjach z Erewaniem szansy na utrzymanie korzystnych stosunków z Rosją, na czym bardzo zależy Iranowi. Współpraca z Moskwą oznacza bowiem realizację strategicznego celu, czyli powstrzymania wpływów politycznych i ekonomicznych zachodnich państw w regionie Kaukazu Południowego[60].

Kontakty gospodarcze i polityczne z Iranem utrzymuje także Gruzja. Może to dziwić biorąc pod uwagę jej zadeklarowaną proamerykańskość. Trzeba jednak zaznaczyć, że Gruzja nie jest ważnym elementem w irańskich doktrynach i koncepcjach polityki zagranicznej. Niebagatelna jest także sama odległość geograficzna dzieląca oba państwa, ale także rola Rosji. Na stosunki pomiędzy oboma krajami przekłada się oczywiście prozachodnie nastawienie samych gruzińskich elit. Trzeba jednak zaznaczyć, że Tbilisi zdecydowanie odrzuca możliwość jakiegokolwiek udziału w przygotowaniach do ataku na Iran. Gruzja zdementowała również oskarżenia, że to właśnie władze w Teheranie stały za udaremnionym w styczniu 2012 r. zamachem na ambasadora izraelskiego w Tbilisi[61]. Wydaje się, że jeżeli dojdzie do jakiegokolwiek zbliżenia obu państw w najbliższym czasie to będzie to dotyczyło tylko współpracy w sferze ekonomicznej. W obliczu niepewnych dostaw surowców naturalnych z Rosji (po wojnie rosyjsko – gruzińskiej) władze w Tbilisi, szukając alternatywnych dostawców, zmuszone będą zwrócić się właśnie ku Iranowi.

Perspektywy realizacji interesów Turcji i Iranu jako ich przeciwwaga dla wpływów Federacji Rosyjskiej

Dla tureckiej dyplomacji region Kaukazu Południowego jest niezwykle ważnym kierunkiem polityki zagranicznej. Z punktu widzenia bezpieczeństwa, Turcja żywotnie zainteresowana jest zwiększeniem stabilności tego obszaru. Dlatego też władze w Ankarze z niepokojem patrzą na nierozwiązane spory na tym obszarze – konflikt o Górski Karabach, a także wojnę rosyjsko – gruzińską. Konflikt ten uderza bowiem bezpośrednio w bezpieczeństwo Turcji zarówno to wojskowe jak i ekonomiczne. Władze w Ankarze znalazły się w ciężkim położeniu, ponieważ musiały zdecydować, czy udzielić poparcia swemu sojusznikowi – Gruzji czy raczej nie zadrażniać swych stosunków z Rosją. Dylemat ten widać szczególnie jeśli uwzględnimy fakt, że od kilku lat stosunki rosyjsko – tureckie (zwłaszcza w dziedzinie handlu międzynarodowego) przeżywają prawdziwy rozkwit. Turcja decydując się na poparcie którejś ze stron musiałaby bowiem rozstrzygnąć istniejący od dawna dylemat dotyczący kierunku jej polityki zagranicznej, który sprowadza się do odpowiedzi na pytanie, czy utrzymać zachodnią orientację, czy też dokonać znacznego przewartościowania priorytetów przez wyraźne zwrócenie się ku Rosji. Ostatecznie Turcja zdecydowała się zachować neutralność w sprawie konfliktu gruzińsko – rosyjskiego idąc śladem stanowiska unijnego[62]. Co jednak ważne, to właśnie Turcja wyszła z propozycją utworzenia Kaukaskiej Platformy Stabilności i Rozwoju, która skupiając Turcję, Rosję, Armenię, Azerbejdżan i Gruzję miałaby przyczyniać się do łagodzenia napięć w regionie, a także miała być swoistym forum współpracy państw w sektorze energetycznym i w sferze bezpieczeństwa[63].

Wojna Rosji z Gruzją wzbudziła duży niepokój w Turcji również z powodów ekonomicznych, bowiem to właśnie przez Gruzję biegną strategicznie ważne rurociągi i gazociągi dostarczające surowce energetyczne. Dlatego też każde wydarzenie destabilizujące Gruzję postrzegane jest jako realna groźba przerw w dostawach gazu ziemnego oraz ropy naftowej. Dotyczy to głównie bezpieczeństwa rurociągu Baku – Tbilisi – Ceyhan oraz gazociągu Baku – Tbilisi – Erzurum. Utrzymanie bezpieczeństwa i stabilności w państwach, na terenach których biegną gazociągi i rurociągi jest ważne dla Turcji nie tylko z powodu obaw o własne dostawy surowców energetycznych, ale także z powodu obaw o możliwość zbudowania swoistego „pomostu energetycznego” łączącego Azję z Europą. Projekt zbudowania właśnie takiego mostu, który przyniósłby wymierne korzyści ekonomiczne, jest jednym z głównych priorytetów tureckiej polityki zagranicznej[64]. Trzeba jednak zaznaczyć, że Turcja w ostatnich latach bardzo rozwinęła swoje stosunki handlowe z samą Rosją. Moskwa jest obecnie jednym z głównych partnerów gospodarczych Ankary. W 2012 r. turecki import do Rosji wynosił 6,6 mld USD, import zaś ponad 26 mld USD. Rosja jest ponadto głównym rynkiem dla tureckich firm budowlanych. Nie można także zapominać, że Turcja czerpie ogromne korzyści z rosyjskich turystów, którzy bardzo często właśnie w tym kraju spędzają swoje wakacje. Szacuje się, że rocznie ich liczba może wynosić nawet 4 mln osób[65].

Trzeba jednak zauważyć, że rozkwit stosunków handlowych rosyjsko – tureckich nie idzie w parze ze wzrostem pozycji Turcji w regionie Bliskiego Wschodu. Rola Ankary w ostatnich latach uległa osłabieniu czego przykładem są chociażby skuteczne mediacje Rosji w sprawie syryjskiej broni chemicznej, a także uczestnictwo Moskwy w negocjacjach o irańskim programie atomowym. W ostatnich latach Turcja zamroziła także swoją współpracę z wieloma krajami arabskimi.

Ze względu na bezpieczeństwo militarne jak i ekonomiczne region Kaukazu Południowego jest także ważny dla Iranu. Choć biorąc pod uwagę zaangażowanie władz w Teheranie na innych obszarach takich jak: Zatoka Perska, czy Azja Centralna, można stwierdzić, że Kaukaz nie stanowi priorytetu w irańskiej polityce zagranicznej[66].

Politykę Iranu na Kaukazie Południowym wyznacza kilka czynników. Teheran żywotnie zainteresowany jest zwiększeniem stabilności tego obszaru. Wśród elit irańskich panuje obawa, że region ten może w przyszłości stać się równie niestabilny co pozostałe przygraniczne regiony, takie jak: Irak, Afganistan czy Pakistan. Zagrożenie takie z kolei mogłoby przełożyć się bezpośrednio na bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne kraju[67]. Czynnikiem warunkującym politykę wobec Kaukazu Południowego jest także chęć ochrony podstawowych interesów ekonomicznych oraz rozwijanie współpracy gospodarczej w dziedzinie wydobycia i tranzytu surowców naturalnych. Należy również stwierdzić, że w interesie Iranu leży rozwijanie strategicznego sojuszu z Rosją i Armenią jako swoistej przeciwwagi dla coraz większych wpływów Stanów Zjednoczonych i Turcji w tym regionie[68].

Na to, że region Kaukazu Południowego nie jest priorytetowy w irańskiej polityce zagranicznej wpływa przekonanie o dominującej roli Rosji na tym obszarze. Ma to oczywiście swoje uwarunkowanie historyczne, bowiem już od XIX w. (od momentu podboju prawie całego Kaukazu przez Rosję) wpływy Persji, a później także Iranu sukcesyjnie malały.

Pomimo tej drugorzędnej w stosunku do Rosji roli, duże zaniepokojenie wśród elit irańskich wywołał konflikt rosyjsko – gruziński z 2008 r. Destabilizacja Gruzji uderza po części w interesy Teheranu, bowiem może zaszkodzić realizacji projektów w sferze energetycznej i transportowej. Wojna ta może w konsekwencji doprowadzić do jeszcze większego podporządkowania Rosji krajów nadkaspijskich, co jest już bezpośrednim zagrożeniem dla ekonomicznych interesów irańskich. Władze w Teheranie próbują jednak wykorzystać ten konflikt także do własnych celów, na przykład poprzez pokazywanie krajom kaukaskim, że nie mogą się one opierać na zachodnich gwarancjach bezpieczeństwa, a raczej powinny szukać takich gwarancji wśród mocarstw regionalnych. Konflikt ten w konsekwencji przyczynił się także do zmniejszenia wpływów Stanów Zjednoczonych w regionie, co zostało oczywiście pozytywnie odebrane w samym Teheranie.

Pomimo tego, że Iran i Rosja są potencjalnymi rywalami ekonomicznymi na Kaukazie Południowym, to jednak wydaje się, że w obecnej sytuacji oba kraje więcej wspólnych interesów łączy niż dzieli. Przykładem tego jest chociażby chęć rozwiązania sporu o Morze Kaspijskie, czy także chęć ustalania stabilnych cen na dostawy ropy i gazu ziemnego[69].

Nieformalny sojusz z Teheranem jest dla Kremla z kilku względów atrakcyjny. Duże znaczenie ma samo położenie geograficzne, bowiem poprzez swoje wpływy w Zatoce Perskiej, na Bliskim Wschodzie oraz w Azji Centralnej może być przeciwwagą dla wpływów NATO, a w tym oczywiście i dla Turcji[70]. Iran ponadto posiada bogate zasoby surowców energetycznych, co nie jest bez znaczenia dla Kremla. Rosję z Iranem zbliża także opozycja wobec wszelkich projektów rozbudowy infrastruktury przesyłowej surowców energetycznych omijających terytoria Rosji oraz Iranu[71]. Ponadto władze w Teheranie pozostają w konflikcie z USA, co jest obecnie szczególnie ważne, ponieważ w takiej sytuacji Rosja stała się beneficjentem ostracyzmu Iranu na arenie międzynarodowej. Pod nieobecność wyeliminowanych przez sankcje firm zachodnich, przedsiębiorstwa rosyjskie zawierają w Iranie intratne kontrakty handlowe. Rosja  czerpie także ogromne zyski ze sprzedaży broni oraz współpracy z Iranem w dziedzinie technologii kosmicznej i jądrowej[72]. Współpraca ta budzi wielki niepokój społeczności międzynarodowej, w tym oczywiście samego Waszyngtonu[73].

Jednak kilka kwestii dzieli oba kraje. Przykładem tego jest brak ostatecznego porozumienia Rosji i Iranu w kwestii podziału zasobów Morza Kaspijskiego. Ponadto Kreml nadal postrzega Teheran jako potencjalnego konkurenta w eksporcie gazu ziemnego i ropy naftowej na Kaukazie Południowym.

Walka o wpływy na Kaukazie Południowym zauważalna jest na wielu płaszczyznach. Biorąc pod uwagę zasobność surowcową całego regionu kaspijskiego można wysnuć tezę, że w perspektywie kilkunastu najbliższych lat, to jednak gospodarka będzie najistotniejszym polem rywalizacji Rosji z Iranem i Turcją na tym obszarze. Zdobywanie wpływów ekonomicznych w państwach zakaukaskich (szczególnie w Azerbejdżanie, który posiada duże złoża ropy naftowej) stało się głównym celem państw trzecich w momencie oszacowania potencjalnej ilości zasobów ropy naftowej w basenie Morza Kaspijskiego. Naturalnie krzyżuje się to z interesami Rosji, dla której priorytetem jest utrzymanie kontroli nad tranzytem surowców energetycznych i uzależnianie państw zachodnich od jej dostaw. Dlatego wszelkie projekty budowy rurociągów i gazociągów, tworzonych z ominięciem Rosji, spotykają się ze zdecydowanym sprzeciwem Kremla. Jednak warto zauważyć, że Iranowi, Turcji oraz państwom zachodnim póki co nie udało się przełamać dominującej pozycji Rosji w sferze tranzytu surowców z regionu kaspijskiego. Bowiem oprócz budowy rurociągów: Baku-Tbilisi-Ceyhan (BTC) oraz Baku-Supsa, a także gazociągu biegnącego równolegle do BTC – Baku-Tbilisi-Erzurum, wszystkie inne projekty budowy alternatywnych rurociągów i gazociągów spotykały się ze skutecznym blokowaniem ze strony Rosji.

Rywalizacja państw trzecich w regionie Kaukazu Południowego ma charakter wielowymiarowy nie tylko w aspekcie przedmiotowym, ale również w aspekcie podmiotowym. Coraz większe zainteresowanie tym obszarem wykazują  Stany Zjednoczone oraz Unia Europejska, czego przykładem jest obejmowanie krajów kaukaskich wieloma programami unijnymi (jak np. Europejską Polityką Sąsiedztwa, Synergią Czarnomorską, czy Układami o Partnerstwie i Współpracy). Biorąc pod uwagę to, jak wiele państw oraz podmiotów międzynarodowych posiada interesy w tym regionie, można stwierdzić, że wpływy każdego z nich będzie trudno jednoznacznie scharakteryzować w tak krótkim czasie jak jedno dziesięciolecie. W grę wchodzą bowiem zbyt poważne interesy, aby któreś z rywalizujących państw zdecydowało się na nieprzemyślane kroki, mogące doprowadzić do jednoznacznego rozstrzygnięcia.

 

Jarosław Kardaś – absolwent Politologii oraz Dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Jego zainteresowania obejmują region Kaukazu Południowego, szczególnie w aspekcie geopolityki i polityki zagranicznej

[1] W. Materski, Zakaukazie – obszar rywalizacji pomiędzy Rosja, Turcją i Persją, w: Kaukaz w dobie globalizacji, red. A. Furier, Poznań 2005, s. 13.

[2] Armenia należy do najbardziej jednolitych narodowościowo państw na całym świecie.

[3] M. Falkowski, Armenia, za:  http://www.kaukaz.net/cgi-bin/blosxom.cgi/polish/armenia/armenia_ogolnie (dostęp 22.01.2014 r.).

[4] T. Świętochowski, Azerbejdżan, Warszawa 2006, s. 199.

[5] M. Falkowski, Azerbejdżan, za: http://www.kaukaz.net/cgi-bin/blosxom.cgi/polish/azerbejdzan/azerbejdzan_ogolnie  (dostęp 21.01.2014 r.).

[6] K. Wańczyk, Polityka Federacji Rosyjskiej wobec Regionu Morza Kaspijskiego w latach 1999-2004, Toruń 2007, s. 14.

[7] A. Furier, Droga Gruzji do niepodległości, Poznań 2000, s. 36.

[8] L. Bazylow, Historia powszechna 1789 – 1918, Warszawa 1981, s. 377.

[9] L. Bazylow, Historia Rosji, t. II, Warszawa 1985, s. 106.

[10] Ibidem, s. 107.

[11] M. Żywczyński, Historia powszechna 1789 – 1870, Warszawa 1977, s. 278.

[12] M. Zakrzewska-Dubasowa, Historia Armenii, Warszawa – Wrocław 1990, s. 232.

[13] K. Iwańczuk, Geopolityka Kaukazu, w: Region Kaukazu w stosunkach międzynarodowych, red. K. Iwańczuk, T. Kapuśniak, Lublin 2008, ss. 18-19.

[14] M. Kaczmarski, Rosja na rozdrożu, Warszawa 2006, s. 96.

[15] A. Bryc, Rosja w XXI wieku. Gracz światowy czy koniec gry?, Warszawa 2008,  s. 83.

[16] B. Bojarczyk, Polityka Iranu na Kaukazie, w:, op. cit., red. K. Iwańczuk, T. Kapuśniak, Lublin 2008, s. 365.

[17] K. Wańczyk, op. cit., s. 61.

[18] K. Zasztowt, Stosunki Republiki Turcji z państwami Kaukazu Południowego, w: op. cit., red. K. Iwańczuk, T. Kapuśniak, Lublin 2008, s. 346.

[19] K. Strachota, Konflikty zbrojne na obszarze postradzieckim. Stan obecny, perspektywy uregulowania. Konsekwencje, za: http://www.osw.waw.pl/sites/default/files/prace_9.pdf (dostęp 24.01.2014  r.).

[20] K. Zasztowt, op. cit., s. 348.

[21] Hasło to było głoszone przez Mustafę Kemala Ataturka.

[22] B. Bojarczyk, op. cit., s. 359.

[23] T. Świętochowski, Azerbejdżan i Rosja. Kolonializm, Islam i narodowość w podzielonym kraju, Warszawa 1998, s. 260.

[24] A. Kotchikian, Armenia: hostage to geopolitics and history, w: op. cit., red. K. Iwańczuk, T. Kapuśniak, Lublin 2008, s. 62.

[25] B. Bojarczyk, s. 360 – 361.

[26] Za powstanie obecnej granicy pomiędzy Iranem a Azerbejdżanem odpowiada traktat pokojowy w Turkmenczaj zawarty pomiędzy Imperium Rosyjskim , a Persją w 1828 r. W wyniku tej umowy część narodu azerbejdżańskiego (na południe od rzeki Araks) znalazła się pod panowaniem perskim. Obecnie w Iranie mieszka ponad 8,5 mln Irańczyków, którzy mają pochodzenie azerskie.

[27] Za: http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Iran,stosunki_dwustronne,Azerbejdzan (dostęp 27.01.2014 r.).

[28] D. Kołodziejczyk, Turcja, Warszawa 2000, s. 280.

[29] P. Kwiatkiewicz, Azerbejdżan: ukształtowanie niepodległego państwa, Toruń 2009, s. 193.

[30] D. M. Kiedrowski, Wydarzenia w Karabachu Górskim jako przykład konfliktu kaukaskiego po 1991 r., w: op. cit., red. A. Furier, Poznań 2005, s. 109.

[31] K. Zasztowt, op. cit., s. 345.

[32] D. Kołodziejczyk, op. cit. s. 281.

[33] K. Zasztowt, op. cit., s. 350.

[34] T. Świętochowski, Azerbejdżan, op. cit. s. 209.

[35] K. Zasztowt, op. cit., s. 351.

[36] A. Jarosiewicz, Południowy Korytarz Gazowy Azerbejdżanu i Turcji, za: http://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/komentarze-osw/2012-07-18/poludniowy-korytarz-gazowy-azerbejdzanu-i-turcji (dostęp 28.01.2014 r.).

[37] Więcej w: Y. Ternon, Ormianie. Historia zapomnianego ludobójstwa, Kraków 2005.

[38] K. Zasztowt, op. cit., s. 354.

[39] A. Konarzewska, Perspektywy Przystąpienia Turcji do Unii Europejskiej, „Biuletyn Bezpieczeństwo Narodowe”,  nr 2/2006.

[40] D. Kołodziejczyk, op. cit., s. 281.

[41] P. Iwaszkiewicz, Polityka Federacji Rosyjskiej wobec Armenii, w: Polityka Federacji Rosyjskiej wobec państw członkowskich WNP, red. E. Cziomer, M. Czajkowski, Kraków 2006, s. 100.

[42] W. Konończuk, Gruzja Jukosem polityki zagranicznej Rosji ?, w: op. cit., red. E. Cziomer, M. Czajkowski, Kraków 2006,  s. 86.

[43] K. Zasztowt, op. cit., s. 353.

[44] Modernizacja lotniska została zakończona w 2004 r. i została oficjalnie przekazana gruzińskiemu  Ministerstwu Obrony Narodowej podczas oficjalnej ceremonii 25 grudnia 2004 r.. Turcja przekazała około 3 mln dolarów na modernizację lotniska, które zostało wybudowane przez ZSRR jeszcze w 1940 r. Obecnie po modernizacji lotnisko to stanowi jeden z najważniejszych obiektów wojskowych znajdujących się na terenie Gruzji.

[45] K. Zasztowt, op. cit., s. 352.

[46] M. Falkowski, Gruzja ogólnie, za: http://www.kaukaz.net/cgi-bin/blosxom.cgi/polish/gruzja/gruzja_ogolnie (dostęp 25.01.2014 r.).

[47] E. Wyciszkiewicz, Rosyjska polityka energetyczna w basenie Morza Kaspijskiego, w: Geopolityka rurociągów. Współzależność energetyczna a stosunki międzynarodowe na obszarze postsowieckim, red. E. Wyciszkiewicz, Warszawa 2008, s. 159.

[48] M. Falkowski, Azerbejdżan, za: http://www.kaukaz.net/cgi-bin/blosxom.cgi/polish/azerbejdzan/azerbejdzan_ogolnie (dostęp 25.01.2014 r.).

[49] A. Zdzisiów-Szuszczykiewicz, Polityka Iranu wobec Azerbejdżanu, za: http://www.bbn.gov.pl/pl/publikacje-i-dokumenty/kwartalnik-bezpieczens/5-62007/1182,Dokad-zmierza-Ameryka.html (dostęp 28.01.2014 r.).

[50] T. Świętochowski, Azerbejdżan i …, op. cit., s. 258.

[51] Szacuje się, że w północnej części Iranu mieszka od 15 do 30 mln Azerów.

[52] A. Zdzisiów-Szuszczykiewicz, Polityka Iranu wobec Azerbejdżanu, za: http://www.bbn.gov.pl/pl/publikacje-i-dokumenty/kwartalnik-bezpieczens/5-62007/1182,Dokad-zmierza-Ameryka.html (dostęp 28.01.2014 r.).

[53] B. Bojarczyk , op. cit., s. 368.

[54] A. Ibrahimov, Status prawny Morza Kaspijskiego w kontekście stosunków międzynarodowych, w: op. cit., red. K. Iwańczuk, T. Kapuśniak, Lublin 2008, s. s. 245.

[55] B. Bojarczyk, op. cit., s. 368.

[56] K. Strachota, Wojna nerwów z Iranem – konsekwencje dla Kaukazu Południowego i Rosji, za: http://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/komentarze-osw/2012-04-25/wojna-nerwow-z-iranem-konsekwencje-dla-kaukazu-poludniowego-i (dostęp 28.01.2014 r.).

[57]A. Kotchikian, Armenia: hostage to geopolitics nad history, w: op. cit., red. K. Iwańczuk, T. Kapuśniak, Lublin 2008, ss. 61 – 62.

[58] D. Suwała, Czy Armenii jest po drodze z Iranem, za:  http://www.psz.pl/tekst-13975/Daria-Suwala-Czy-Armenii-jest-po-drodze-z-Iranem (dostęp 26.01.2014 r.).

[59] K. Zasztowt, Aspekt energetyczny polityki zagranicznej Azerbejdżanu wobec państw regionu Kaukazu Południowego i Morza Kaspijskiego, za: http://pl.shvoong.com/social-sciences/political-science/1825795-aspekt-energetyczny-polityki-zagranicznej-azerbejd%C5%BCanu/ (dostęp 29.01.2014 r. ).

[60] B. Bojarczyk, op. cit., s. 371.

[61] K. Strachota, Wojna nerwów z Iranem – konsekwencje dla Kaukazu Południowego i Rosji, za: http://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/komentarze-osw/2012-04-25/wojna-nerwow-z-iranem-konsekwencje-dla-kaukazu-poludniowego-i (dostęp 29.01.2014 r.).

[62] T. Stuleblak, Czym kusi Turcja?, za: http://www.psz.pl/tekst-15027/Tomasz-Stuleblak-Czym-kusi-Turcja (dostęp 27.01.2014 r.).

[63] A. Szymański, Turcja wobec konfliktu rosyjsko – gruzińskiego, za: http://www.pism.pl/biuletyn_content/id/544 (dostęp 27.01.2014 r.).

[64] K. Zasztowt, op. cit., s. 355.

[65] Sz. Ananicz, Turcja wobec Rosji: współpraca zamiast konfrontacji, za: http://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/analizy/2013-11-27/turcja-wobec-rosji-wspolpraca-zamiast-konfrontacji (dostęp 28.01.2014 r.).

[66] B. Bojarczyk, op. cit., s. 372.

[67] P. Krawczyk, Konsekwencje rosyjskiej interwencji w Gruzji dla polityki zagranicznej Iranu, za: http://www.pism.pl/biuletyn_content/id/556 (dostęp 28.01.2014 r.).

[68] B. Bojarczyk, op. cit., s. 372.

[69] A. Dzisiów-Szuszczykiewicz, Polityka Iranu wobec Azerbejdżanu, za: http://www.bbn.gov.pl/pl/publikacje-i-dokumenty/kwartalnik-bezpieczens/5-62007/1182,Dokad-zmierza-Ameryka.html (dostęp 28.01.2014 r.).

[70] W. Materski, op. cit., s. 27.

[71] A. Curanowić, Polityka Federacji Rosyjskiej wobec Azji, Afryki i Ameryki Łacińskiej, w: Polityka zagraniczna Rosji, red. S. Bieleń, M. Raś, Warszawa 2008, ss. 176-177.

[72] К. С. Гаджиев, Геополитика Кавказа, Moskwa 2003, s. 335.

[73] K. Wańczyk, op. cit., s. 133.

Zarys biografii Seweryna Wysłoucha ze szczególnym uwzględnieniem prac sowietologicznych

Danuta Malicka

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w:
"Nowy Prometeusz" nr 5, grudzień 2013 r., ss. 95-111]

Postać profesora Seweryna Wysłoucha, badacza historii ustroju i prawa Wielkiego Księstwa Litewskiego oraz historii społeczno-gospodarczej Śląska w XIX i XX wieku, a także jednego z pierwszych sowietologów i znawcy zagadnień mniejszościowych, znana jest stosunkowo wąskiej grupie osób, dlatego ważnym jest, aby przypomnieć i poszerzyć wiedzę, o tak znaczącej postaci polskiej nauki kresowej. ….

Seweryn Wysłouch urodził się 19 marca 1900 roku w majątku Pirkowicze[1], w powiecie kobryńskim, jako szóste dziecko Antoniego i Seweryny ze Skarżyńskich. Pochodził z szeroko rozgałęzionego na Polesiu szlacheckiego rodu. Specyficzne położenie majątku rodzinnego na historycznych ziemiach litewsko-białoruskich, charakteryzujące się wielokulturowością oraz panująca w domu intelektualna atmosfera przesiąknięta duchem patriotyzmu, tolerancji religijnej oraz narodowościowej, na zawsze ukształtowały późniejszy światopogląd Wysłoucha wyrażający się, jak to sam określał, w „polskim kresowym żarliwym patriotyzmie, religijności i radykalizmie społecznym”[2].

Nauka rozpoczęta w 1911 roku, w prywatnym męskim gimnazjum w Wilnie, została przerwana  nagle w 1915 roku, na skutek działań wojennych i ewakuacji gimnazjum do Rosji.  Przełomowy moment odzyskania niepodległości, a zaraz potem wybuch wojny polsko-sowieckiej zastał Wysłoucha w wyniszczonym majątku pirkowickim. Razem z braćmi Stanisławem i Bernardem wstąpił ochotniczo do wojska i brał udział w walkach o Grodno, a następnie – w armii gen. Lucjana Żeligowskiego – w zmaganiach o Wilno. Do rezerwy przeniesiony został dopiero w 1923 roku. Niemalże równocześnie ze zwolnieniem z armii złożył świadectwo dojrzałości na Wojskowych Kursach Maturalnych, i jeszcze w tym samym roku wstąpił na Wydział Prawa i Nauk Społecznych Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie.

Już od pierwszego roku akademickiego Seweryn Wysłouch z niezwykłym poświęceniem  zaangażował się w studia prawnicze. Jego zapał do nauki oraz zdolności szybko doceniono, gdyż już po II roku studiów powierzono mu posadę zastępcy asystenta, następnie asystenta przy Katedrze Nauki o Państwie i Prawa Państwowego. Kształcenie na Wydziale Prawa zakończył w 1927 roku otrzymując tytuł magistra praw.

Najprawdopodobniej za namową i  pośrednictwem prof. Stefana Ehrenkreutza – kierownika Katedry Dawnego Prawa Sądowego Polskiego i Litewskiego, Seweryn Wysłouch przeszedł do prowadzonego przez niego zakładu, pełniąc tam od października 1927 roku obowiązki asystenta. To posunięcie wpłynęło zasadniczo na jego dalsze losy oraz wybór głównego nurtu prowadzonych przez niego prac badawczych. Wraz z przejściem do nowej Katedry rozpoczął się okres niezwykle intensywnej pracy dydaktycznej i wychowawczej. Stosownie do zajmowanej funkcji, w ciągu kolejnych lat aż do wybuchu wojny, prowadził zajęcia z historii ustroju Polski i Litwy. Juliusz Bardach, ówczesny uczeń Seweryna Wysłoucha, a w późniejszym okresie znany i ceniony badacz dziejów Wielkiego Księstwa Litewskiego, przywołując w swoich wspomnieniach osobę profesora z tamtego okresu konstatował, że był on dynamicznym wykładowcą, zawsze pełnym pomysłów i różnych projektów, o wielkim zacięciu społecznym[3].

W nowej Katedrze, pod okiem Ehrenkreutza, prowadził także własne badania naukowe. Wiele osób łączy obecnie nazwisko Seweryna Wysłoucha właśnie z jego pracami przedwojennymi, odnoszącymi się do dziejów Wielkiego Księstwa Litewskiego, tym bardziej, że szereg jego rozpraw będących na pograniczu historii ustroju i geografii historycznej, zachowała swą wartość poznawczą po dziś dzień i stanowi znaczący wkład w rozwój nauki w tych dziedzinach. Wysłouch bowiem, jako jeden z pierwszych badaczy, wkroczył w problematykę lituanistyczną podejmując gruntowne studia nad prawem i ustrojem Litwy historycznej[4].

Bardzo szybko, bo już w 1930 r., uzyskał tytuł doktora praw za pracę napisaną pod kierunkiem profesora Stefana Ehrenkreutza: „Rozwój granic i terytorium powiatu kobryńskiego do połowy XVI wieku”[5]. W 1937 r. habilitował się dysertacją „Posługi komunikacyjne w miastach Wielkiego Księstwa Litewskiego na prawie magdeburskim do połowy XVI wieku”[6]. Zarówno praca doktorska jak i habilitacyjna zostały wysoko ocenione i przedstawione do nagrody z Funduszu im. marszałka Józefa Piłsudskiego.

Równolegle z postępami naukowymi, następowały awanse uczelniane. Na wniosek Rady Wydziału Prawa, z dniem 1 II 1934 roku, Seweryn Wysłouch został mianowany adiunktem przy Studium Specjalnym Historii Prawa Litewskiego, nowo utworzonej jednostki naukowej zorganizowanej przy Katedrze Dawnego Prawa Polskiego i Litewskiego, a od dnia 1 września 1939 roku mianowano go adiunktem stałym przy tymże Studium[7].

Jednocześnie już w drugiej połowie lat 30. podjęto starania o utworzenie nowej placówki wydziałowej, której powołanie miało przyczynić się do zintensyfikowania badań w dziedzinie ustroju i prawa Wielkiego Księstwa Litewskiego. Zabiegi te zostały uwieńczone sukcesem i od roku akademickiego 1939/40 zatwierdzono uruchomienie Katedry Dawnego Prawa Litewskiego, której kierownikiem miał zostać Wysłouch. Obydwie te nominacje dały mu ogromną szansę na rozwój dobrze zapowiadającej się kariery naukowej, wzmożenie badań nad ustrojem Litwy, jak i rozwinięcie szeregu ciekawych inicjatyw, podjętych już częściowo w ramach Studium. Historykowi prawa – „prawo Historii” uniemożliwiło jednak objęcie erygowanej z myślą o nim katedry, a wojna całkowicie odmieniła tory jego kariery naukowej i życia prywatnego.

Obok pracy dydaktycznej i fascynacji badawczych istotną część przedwojennego życiorysu Seweryna Wysłoucha, stanowiła działalność społeczno-polityczna. Kazimierz Orzechowski, uczeń i późniejszy współpracownik profesora wspominał, że „cechowało  go /…/ to, co ongiś nazywano <<społecznikostwem>>, jako że był społecznym działaczem z temperamentu i wewnętrznej konieczności”[8]. Ta postawa przejawiała się na wielu płaszczyznach – począwszy od zainteresowania kwestiami gospodarczymi, problematyką zacofanej wsi kresowej i zagadnieniami mniejszości narodowych, aż do pełnienia obowiązków radnego Wilna w latach 1934–38.

Będąc jeszcze studentem rozpoczął współpracę z dziennikiem „Kurier Wileński” i na jego łamach wielokrotnie występował w obronie mniejszości narodowych w tym przede wszystkim w obronie ludności białoruskiej. Na szczególną uwagę w jego publicystyce zasługuje koncepcja polityki narodowościowej wobec Białorusinów, godząca ideę państwa polskiego z ustępstwami na rzecz tej mniejszości, aż do przyznania autonomii włącznie. Warto podkreślić, że charakterystyczną cechą jego wypowiedzi było przedstawianie poruszanych zagadnień z uwzględnieniem szerszego tła kwestii narodowościowych, gospodarczych, historycznych i międzynarodowych, a także komentowanie aktualnych posunięć aparatu rządowego wobec mniejszości, odnoszenie go do sytuacji w Wilnie i przedstawianie na tle specyfiki tych ziem. W swoich tekstach zwracał nade wszystko uwagę na ciemne karty polskiej polityki wschodniej. Podczas wielu lat intensywnej pracy dziennikarskiej niezmiennie usiłował dotrzeć ze swoim przesłaniem do szerszej rzeszy czytelników, przekonując ich o konieczności przeprowadzenia gruntownych reform na ziemiach północno-wschodnich, oraz jak najszybszej zmiany polityki mniejszościowej[9].

Swoją działalność publicystyczną kontynuował Wysłouch na łamach „Włóczęgi”, organu prasowego Klubu Włóczęgów Seniorów, z którym związał się pod koniec lat 20. Była to raczej elitarna organizacja zakładająca pracę na rzecz zbliżenia kulturalnego, gospodarczego i społecznego ludności zamieszkującej terytorium byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego[10]. Ukazał się tam głośny artykuł Wysłoucha Zaczarowane koło, w którym stanowczo i bezkompromisowo stwierdzał „Kto nie umie zdobyć się na szacunek i dobrą wolę w stosunku do Białorusina, Litwina, Żyda czy Ukraińca, ten nie ma prawa reprezentować państwa polskiego na terenach przez tę ludność zamieszkiwanych”[11].

Wieloletni dorobek dziennikarski przyniósł Wysłouchowi miano znawcy zagadnień białoruskich i w znacznym stopniu pr­­­­­­­­­­­zyczynił się do kariery w placówkach pozauczelnianych. W następstwie wieloletniej i wnikliwej analizy sytuacji mniejszościowej na ziemiach północno-wschodnich, miał rzetelne podstawy do prowadzenia szczegółowych analiz naukowych. Ponadto uzyskane jeszcze w okresie wczesnej młodości kompetencje geograficzne, językowe i kulturowe oraz doskonała znajomość terenu i miejscowych obyczajów okazały się nieodzowne w prowadzeniu prac badawczych pod auspicjami dwóch ważnych ośrodków studiów sowietologicznych: Instytutu Naukowo-Badawczego Europy Wschodniej w Wilnie [dalej: IN-BEW] oraz Instytutu Badań Spraw Narodowościowych w Warszawie.

Nie było przypadkiem, że wśród 35 członków-założycieli Instytutu Naukowo-Badawczego Europy Wschodniej w Wilnie, powołanego do życia 23 lutego 1930 roku, znalazło się nazwisko Seweryna Wysłoucha. Myśl otworzenia ośrodka wschodnioznawczego i „sowietologicznego” dojrzewała w Wilnie przynajmniej od połowy­­ lat dwudziestych w kręgach inteligencji demokratycznej[12], a także uzyskała pełne poparcie władz Uniwersytetu Stefana Batorego, a w szczególności wykładowców Wydziału Prawa i Nauk Społecznych, stanowiących znaczny odsetek kadry Instytutu. Wysłouch od początku studiów znajdował się w kręgu oddziaływania obu tych środowisk, stopniowo sam odgrywając w nich coraz istotniejszą rolę. Nie bez znaczenia był również fakt, że Instytut w decydującym stopniu był dziełem Stefana Ehrenkreutza, mentora Wysłoucha, który angażował swojego asystenta niemal we wszystkie inicjowane przez niego projekty i koncepcje.

W nowo otwartej placówce, która zgodnie ze statutem miała zajmować się badaniem ziem i formacji państwowych położonych między Morzem Czarnym a Bałtykiem oraz ludów tereny te zamieszkujących[13], Seweryn Wysłouch został powołany na kierownika Referatu Mniejszościowego. Doskonała znajomość spraw białoruskich sprawiła, że zajął się zagadnieniami właśnie tej ludności, oddając się zarówno badaniom naukowym, jak i upowszechnianiu wiedzy o  tematyce tak bardzo lekceważonej i pomijanej przez ówczesną opinię publiczną oraz czynniki rządowe. W odczytach publicznych w Instytucie mówił o kryzysie ideologicznym wśród Białorusinów oraz przybliżał dzieje ruchu białoruskiego[14].

W pierwszym numerze „Rocznika Instytutu Naukowo-Badawczego Europy Wschodniej w Wilnie” zamieszczono, opartą na bogatym materiale źródłowym, pracę Seweryna Wysłoucha pt. Rola Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi w ruchu narodowym Białorusinów w Polsce[15]. Autor postawił sobie za zadanie przedstawienie działalności Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi (dalej: KPZB) i przeanalizowanie znaczenia kwestii białoruskiej w polityce związku radzieckiego wobec polski. Sformułował tezę, w której dowodził, że KPZB powstała aby popularyzować hasła „wyzwolenia” Białorusi zachodniej, czyli terytorium przyłączonego do Rzeczypospolitej na mocy traktatu ryskiego, spod „jarzma” polskiego i połączenia jej z Białoruską Socjalistyczną Republiką Radziecką oraz do zorganizowania i kierowania walką z państwowością polską. Wiedząc, że powodzenie haseł komunistycznych zależy nie tylko od siły agitacji i aparatu organizacyjnego partii, ale także od okoliczności w jakich upowszechnia się te hasła, Wysłouch scharakteryzował sytuację ludności białoruskiej w II RP, szczegółowo analizując aspekty natury ekonomicznej, historycznej, społecznej, a nawet psychologicznej, sięgając w swoich  rozważaniach daleko wstecz, aż do czasów zaborów. Warto podkreślić, że nie wahał się przy tym odrzucić szeroko rozpowszechnionego wówczas poglądu jakoby tereny wschodnie były doskonałym terenem kolonizacyjnym, a na poparcie swojego poglądu przytoczył różnorodne dane statystyczne.

Wnikliwe badania wpływów bolszewizmu w społeczeństwie białoruskim doprowadziły Wysłoucha do trafnej konkluzji, w której stwierdzał że „zagadnienie białoruskie w Polsce częściowo wykracza poza ramy państwa polskiego. Granica pokoju ryskiego /…/ nie odosobni zachodniej połaci Białorusi od wschodniej. Jesteśmy świadkami, jak każde zjawisko zaszłe w jednej części kraju wywołuje oddźwięk w pozostałej. Stąd nie należy w polityce narodowościowej względem Białorusinów tracić z oka stanu rzeczy panującego na Białorusi sowieckiej”[16]. Spostrzeżenie to niejednokrotnie pojawiało się już we wcześniejszych tekstach publicystycznych kierownika referatu mniejszościowego, szczególnie w kontekście procesu „Hromady” – legalnie działającej organizacji białoruskiej, rozbitej przez władze państwa polskiego metodami policyjnymi[17]. Represje wobec członków Hromady były dla niego niezaprzeczalnym triumfem Rosji radzieckiej, która potrafiła doskonale wykorzystać dążenia Białorusinów do destabilizacji sytuacji państwa. Pomimo tego był przekonany, że ideologia komunistyczna oddziaływała jedynie na nieliczne jednostki inteligencji białoruskiej i wiejskiej biedoty, pozostając mało atrakcyjną dla szerszych rzesz ludności tej narodowości[18]. Uważał także, że odpowiednia polityka sfer rządowych, a konkretnie zwolenników obozu marszałka Piłsudskiego, promująca przeprowadzenie szerokiego programu reform na ziemiach wschodnich[19], doprowadzi do wyeliminowania ideologii komunistycznej, jego zdaniem słabo zakorzenionej i mało atrakcyjnej dla chłopa białoruskiego.

„Rola Komunistycznej Partii …” była niezaprzeczalnie cennym studium, obfitującym w ciekawe i unikatowe dokumenty, bogaty materiał statystyczny i wyważone opinie.  Trudno nie dostrzec jednak pewnej wybiórczości w przedstawianiu faktów. Pomimo, iż praca została wydana w 1933 roku, doprowadzona jest do 1928 r. i w przeważającej części skupia się na krytyce polityki rządów przedmajowych, przemilczając jednocześnie posunięcia sanacji w tych kwestiach, a w szczególności akcji delegalizacji Hromady. Autor dość enigmatycznie stwierdzał, że wypadki z lat 1926–1928 znacznie osłabiły KPZB, nie wyjaśniając jednak powodów tego osłabienia, a były one bezpośrednio związane z aresztowaniami członków organizacji. Z drugiej jednak strony przyznać trzeba, że miał odwagę ostro skrytykować system podatkowy na ziemiach północno-wschodnich, obalić tezę traktującą tereny wschodnie jako „wspaniały teren kolonizacyjny” czy też stwierdzić, że pokój ryski był dla Białorusinów katastrofą[20]. Pomimo wspomnianych powyżej zastrzeżeń praca ta pozostaje do dzisiaj wartościowym studium o Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi.

Poza dociekaniami badawczymi Seweryn Wysłouch wygłaszał również, w działającej przy Instytucie Szkole Nauk Politycznych, systematyczne wykłady z dziedziny spraw narodowościowych w ZSRR, zagadnienia białoruskiego, jako sprawy międzynarodowej oraz prowadził ćwiczenia z historii ustroju państw Europy Wschodniej[21].

Kierowany przez Wysłoucha Referat Mniejszościowy funkcjonował do końca kwietnia 1934, kiedy to został zlikwidowany, a właściwie wcielony do utworzonego w Warszawie, w 1921 roku, Instytutu Badań Spraw Narodowościowych[22]. Zgodnie z rozporządzeniem Zarządu Instytutu, z dniem 1 maja 1934 r., została powołana do życia nowa placówka z siedzibą w Wilnie, działająca pod nazwą: „Instytut Badań Spraw Narodowościowych. Delegatura w Wilnie”. Kierownikiem Delegatury mianowano Seweryna Wysłoucha[23]. Niestety stwierdzić należy, że opracowania, które powstały pod auspicjami Instytutu Badań Spraw Narodowościowych są praktycznie nieznane i nawet historycy zajmujący się bliżej tematyką mniejszości narodowych rzadko kiedy wymieniają te cenne pozycje[24]. Trudność dotarcia do tych studiów skazuje je na niemalże całkowite pomijanie w literaturze przedmiotu. Szansę na zmianę sytuacji stworzyło w ostatnim czasie opublikowanie Stosunków narodowościowych – pracy, która przez ponad 70 lat pozostawała w całkowitym zapomnieniu[25]. Miejmy nadzieję, że zamieszczone tam cenne analizy i spostrzeżenia zostaną w niedługim czasie docenione i upowszechnione w licznych opracowaniach i artykułach.

Badania przygotowywane przez Delegaturę w Wilnie były prowadzone zgodnie z wytycznymi ustalonymi przez Komisję Naukowych Badań Ziem Wschodnich przy Prezesie Rady Ministrów. Powstała ona w wyniku przeobrażeń doktrynalnych wewnątrz obozu pomajowego i zmiany jego podejścia do kwestii narodowościowych. Zadaniem Komisji było zorganizowanie zespołów naukowych w celu dostarczenia obiektywnych danych potrzebnych do realizacji nowych planów dokonania gruntownej reformy stosunków na ziemiach wschodnich II RP[26].  Zgodnie zatem z dyrektywami z Warszawy, pod kierownictwem Seweryna Wysłoucha, rozpoczęto prekursorskie i pracochłonne badania etnosocjologiczne wśród ludności ziem północno-wschodnich. Już sama nazwa: „badania etnosocjologiczne” budziła niepewność i wówczas mało kto był w stanie wytłumaczyć na czym one polegają[27]. Wywoływało to szereg problemów, gdyż zarówno przedstawiciele administracji państwowej, jak i miejscowa ludność nie do końca rozumieli ich sens i nie zawsze mogli pojąć, że prowadzone są badania terenowe, a nie akcja wywiadowcza czy szpiegowska. Stąd też niechętnie odpowiadano na zadawane pytania bojąc się niekorzystnych dla siebie konsekwencji i akcji odwetowej ze strony władz miejscowych, znanych z nieprzychylności wobec mniejszości narodowych.

W wyniku wieloletnich badań terenowych, pod auspicjami Instytutu, powstały trzy prace, które miały posłużyć czynnikom rządowym dla wypracowania optymalnej polityki i wytyczeniu kursu zmian wobec mniejszości, w tym szczególnie mniejszości białoruskiej. Stanowiły one spójną całość i dawały rzetelną wiedzę na temat nastrojów i świadomości narodowej ludności zamieszkującej tereny północno-wschodnie. Dwie z nich ukazały się jeszcze przed wojną, a jedna, z niewiadomych przyczyn, pozostawała przez szereg lat w formie maszynopisu. Wszystkie opracowania powstały na podstawie wyników bardzo dokładnych badań ankietowych, uwzględniających obok rubryki narodowości i wyznania cały szereg pytań ubocznych, które miały być wskazówką co do świadomości narodowej, jej głębi i siły dynamicznej[28]. W pracy analitycznej pomocne były również spostrzeżenia i obserwacje spisane na podstawie rozmów z przedstawicielami administracji państwowej, samorządowej, policji, nauczycielstwa, wioskowej inteligencji oraz włościan[29]. Podkreślić również należy, że do przeprowadzenia badań terenowych zostały zatrudnione specjalnie wybrane do tego osoby, znające dobrze miejscowe realia, język a przede wszystkim wykazujące się wyczuciem potrzebnym w poruszaniu bardzo delikatnych i drażliwych tematów. Czytając dzisiaj te opracowania stwierdzić należy, że ogrom podjętych prac zadziwia rozmachem, a szczegółowe analizy pozostające na pograniczu socjologii, etnologii, historii, politologii oraz zastosowane matematyczne metody badawcze wskazują na bardzo dobre przygotowanie merytoryczne ich autora. Interpretacja uzyskanych informacji prowadziła do generalnej konstatacji, że dane spisu ludności z 1931 roku poważnie różniły się od rzeczywistości. Niestety ramy niniejszego artykułu nie pozwalają na dokładniejsze przedstawienie niezwykle interesujących tez badawczych, a jedynie na zarysowanie niektórych zagadnień.

Pierwszym opracowaniem, które powstało zgodnie z wytycznymi Komisji Naukowych Badań Ziem Wschodnich, były Stosunki narodowościowe na terenie województw wschodnich[30]. Ta obszerna praca, licząca ponad 400 stron maszynopisu, stanowi dzisiaj doskonałe źródło do poznania uwarunkowań kulturowych ludności białoruskiej i polskiej, relacji miejscowych czy też ich stosunku do państwa polskiego. Wyjaśnia również wiele nieścisłości pozwalając zweryfikować niektóre kluczowe elementy procesu kształtowania narodu białoruskiego. Przeprowadzone na szeroką skalę badania terenowe obejmowały prawie 10 tysięcy mieszkańców z 9 powiatów województwa wileńskiego i nowogródzkiego, a ankietowanie przeprowadzono wśród Polaków, Białorusinów, Litwinów i Rosjan. Na podstawie analizy danych powstało gruntowne studium charakteryzujące miejscową inteligencję oraz organizacje wiejskie, czytelnictwo, szkolnictwo powszechne, administrację czy też samorządy.

W swoim opracowaniu Seweryn Wysłouch nie uchylał się przed stawianiem trudnych pytań oraz krytyczną oceną polskiej polityki narodowościowej wobec Białorusinów. Przedstawiał spostrzeżenia, które niewątpliwie zaskakują do dnia dzisiejszego, jak chociażby dane o poziomie kulturalno-edukacyjnym wśród mas ludności wiejskiej na Wileńszczyźnie i Nowogródczyźnie. Wbrew powszechnemu przekonaniu o ciemnocie mas białoruskich reprezentował pogląd, że ich poziom kulturalny, w tym między innymi stan czytelnictwa, wyższy jest wśród ludności białoruskiej niż  polskiej, co miało swoje wymierne konsekwencje[31].

Nie ukrywając swojego rozczarowania pisał: „musimy stwierdzić, że ogromna większość tzw. pracowników umysłowych, uchodzących powszechnie za „pionierów” polskości i kultury polskiej wśród mas ludności wiejskiej na Ziemiach Wschodnich sama nie odczuwa potrzeby abonowania i czytelnictwa pism codziennych /…/. Nic więc dziwnego, że zdolność <<promieniowania>> inteligencji pracującej zawodowo na wsi lub wśród mas wiejskich jest minimalna, co z kolei musi się odbić na procesie polonizacji lub penetracji w masy kultury polskiej. Odcięta od środowisk kulturalnych warstwa <<zawodowych inteligentów>> na wsi stopniowo ulega degeneracji, opada z sił, zamyka się w swym środowisku gdzie panują karty, alkohol i plotki, i oczywiście, poza nielicznymi jednostkami, nie spełnia żadnej roli państwowej lub polonizacyjnej”[32].

Fakty zebrane przez zespół Wysłoucha wskazywały także na wiele mankamentów polskiej polityki narodowościowej oraz błędów miejscowej administracji wobec Białorusinów. Zamiast kształtowania nastrojów lojalnościowych wobec państwa polskiego powodowała ona, w większości przypadków, rozgoryczenie a nierzadko wrogą postawę ludności, stwarzając klimat do szerzenia się nastrojów komunistycznych i wpływając na wzrost poczucia krzywdy [33]. Wśród przyczyn takiego stanu rzeczy znajdowała się nie tylko likwidacja szkolnictwa białoruskiego i ciężkie położenie materialne ale przede wszystkim bezmyślne działanie władz miejscowych wykorzystujących jako narzędzie perswazji „barbarzyńskie” metody obchodzenia się z ludnością miejscową stosując przymus, zastraszanie, rewizje osobiste a nawet bicie i tortury. Lektura Stosunków narodowościowych weryfikuje wiele powszechnie utartych poglądów, pokazuje również na złożoność problemu narodowościowego i wskazuje jak ostrożnym trzeba być w ocenie stosunków mniejszościowych na ziemiach północno-wschodnich.

Po zakończeniu badań nad stosunkami narodowościowymi Delegatura przystąpiła do wyjaśnienia wątpliwości i nieścisłości, jakie zawierały spisy ludności z 1931 roku oraz jakie nasunęły się podczas analizy uzyskanego materiału. Przez kolejne lata, zgodnie z wytycznymi Komisji na lata 1937/38 i 1938/39, kontynuowano akcję ankietową, która objęła swym zasięgiem Białorusinów wyznania rzymskokatolickiego oraz ludność prawosławną[34]. W ich wyniku powstało studium Polacy i Białorusini – katolicy na terenie Wileńszczyzny[35] będące drugim opracowaniem, które ukazało się pod patronatem Instytutu Badań Spraw Narodowościowych. Nie było ono przeznaczone do publicznego rozpowszechniania o czym świadczy dobitnie dopisek „ściśle poufne”. Tym razem głównym celem postawionym przed Sewerynem Wysłouchem oraz jego zespołem było zbadanie świadomości oraz rozmieszczenia Białorusinów – katolików, jako elementu najbliżej spokrewnionego z ludnością polską tych terenów[36].

Było to zadanie niezwykle trudne gdyż poziom samouświadomienia narodowego ludności badanego obszaru, zarówno polskiej jak i białoruskiej, znajdował się „w stadium mgławicowym”[37]. Ciężko było uzyskać jednoznaczne wyniki gdyż ludność nie była w stanie dostatecznie jasno określić swojej tożsamości etnicznej, co wynikało z faktu, iż nie odróżniała problemu narodowościowego od wyznaniowego, identyfikując wyznanie z narodowością lub przynależnością terytorialną. Z tej przyczyny w ankietach nie można było się posłużyć pytaniami bezpośrednimi. Konieczne było skonstruowanie specjalnego formularza zawierającego pytania poboczne i dopiero na tej podstawie wyciągać wnioski. Ankietowaniem objęto 77 wsi wschodniej części powiatu wileńsko-trockiego oraz zachodniej powiatu oszmiańskiego, czyli terenów o największym skupieniu ludności katolickiej.

Główną zależnością, którą dostrzegł w swoim opracowaniu Seweryn Wysłouch był fakt, że w stosunku do spisów ludności przeprowadzonych w 1931 roku, ilość uświadomionych Białorusinów znacznie się zmniejszyła. Było to w jego przekonaniu wynikiem ustania agitacji białoruskiej, braku oparcia w jakichkolwiek organizacjach kulturalnych i społecznych, ale także skutkiem drwin ludności polskiej i działania miejscowej administracji[38]. Z niepokojem odnotowywał także fakt, że ludność niechętnie przyznawała się do białoruskości a jej poziom kulturalny był niezwykle niski, co było w dużym stopniu efektem braku oświaty pozaszkolnej na badanych terenach oraz znikomego stopnia czytelnictwa, które ograniczało się w większości wypadków do darmowych gazetek i prasy brukowej. Analiza danych ankietowych, ilustrująca życie oraz funkcjonowanie szkół publicznych, organizacji kulturalno-oświatowych i społecznych oraz czytelnictwa, prowadziła kierownika Delegatury do konkluzji w której stwierdzał, że  pomimo braku działań w kierunku uświadomienia białoruskiego postęp w dziedzinie polonizacji oraz uspołecznienia i „uobywatelnienia” wśród tej ludności był nikły i mało widoczny.

Paradoksalnie dane terenowe wskazywały jednocześnie na bardzo duże możliwości oddziaływania i przenikania polskiej idei państwowej. Dlatego też w podsumowaniu pracy Wysłouch wyrażał zdanie, że Białoruska ludność wyznania katolickiego „garnie się dość chętnie do polskości, o ile równocześnie widzi istną korzyść dla siebie i swoich rodzin. Stąd każda solidna akcja kulturalno-oświatowa lub gospodarcza, o ile jest oparta na mocnych i zdrowych zasadach, może liczyć na powodzenie i sympatie wśród mas ludowych. Niestety – stwierdzał rzeczowo – w tym zakresie zrobiono zbyt mało”[39].

Po zakończeniu ankietowania wśród ludności katolickiej, Delegatura Instytutu Spraw Narodowościowych w Wilnie przystąpiła, zgodnie z wytycznymi z lat wcześniejszych, do badań wśród ludności prawosławnej. Ich wyniki zostały zamieszczone w opracowaniu Świadomość narodowa ludności prawosławnej zamieszkującej wschodnie i północno-wschodnie powiaty Wileńszczyzny[40]. Podobnie jak studium o katolikach, było ono oznaczone kluzulą „tajne” i skierowane do czynników rządowych. Rozszerzono jednak obszar objęty ankietowaniem wychodząc poza „jądro” katolickie na tereny wyznaniowo mieszane i prawosławne województwa wileńskiego. Łącznie zbadano 115  większych ośrodków wiejskich.

Pytania, które złożyły się na ankietę zaszeregowane zostały w czterech grupach dotyczących stosunku ludności do państwa polskiego i władz państwowych, szkoły powszechnej, oświaty pozaszkolnej i czytelnictwa oraz organizacji kulturalno-oświatowych. Obraz ludności prawosławnej daleko nie odbiegał od wyników badań uzyskanych wśród ludności katolickiej. Oświata i czytelnictwo stały na niskim poziomie, a większość organizacji kulturalno-oświatowych została zdelegalizowana w latach 1926-29. Starania o powstanie nowych nie były podejmowane z obawy przed represjami. Zapewne niepokojące dla czynników rządowych musiały być spostrzeżenia Seweryna Wysłoucha odnośnie stosunku do państwowości polskiej, który w przytłaczającej większości był negatywny. Ludność narzekała na władzę i administrację  marząc o ustroju sowieckim i widząc w ZSRR obrońcę ludu białoruskiego przed „faszystowską Polską”[41], którą obwiniała  o fatalne warunki materialne.

Seweryn Wysłouch pisząc wszystkie trzy prace występował jako specjalista od tematyki białoruskiej, jednocześnie zamieszczając na stronach swoich opracowań własną opinię, odnośnie kierunku w którym należy postępować podejmując trud zreformowania polityki mniejszościowej państwa. W swoim ostatnim studium opowiedział się za asymilacją narodową Białorusinów, ale tylko jako końcowego efektu dłuższego procesu „uobywatelnienia”, i w warunkach, w których każdy mieszkaniec II Rzeczypospolitej czułby się jej pełnoprawnym obywatelem. W konkluzji podkreślał „to zaś, co trwale wiąże jednostkę z państwem – to jej indywidualna świadomość pełnowartościowości obywatelskiej, to jej udział w życiu gospodarczym, społecznym, samorządowym itd. na tych samych prawach i granicach co innej jednostki, należącej do tzw. uprzywilejowanej warstwy narodowej, tj. Polaków katolików”[42]. Niestety, ani dokładne analizy stosunków narodowościowych na ziemiach północno-wschodnich, ani postulaty Wysłoucha odnośnie polityki mniejszościowej, nie zostały w  odpowiedni sposób wykorzystane. Wybuch II wojny światowej nie pozwolił na wytyczenie nowego kierunku postępowania wobec mniejszości oraz wprowadzenie w życie niezbędnych zmian. Warto jednak podkreślić, że program badań wytyczonych przez Komisję, a realizowany w ramach Instytutu Badań Spraw Narodowościowych, obala powszechne przekonanie o ignorowaniu zagadnień mniejszościowych przez zwolenników obozu Piłsudskiego.

Seweryn Wysłouch przed II wojną angażował się również czynnie w politykę. Poparł sanację, jako jedyną ówczesną siłę polityczną, która mogła spełnić postulaty wysuwane przez ugrupowania, z którymi się związał, chociaż, nie akceptował wielu jej posunięć. Obdarzony charyzmą i niezwykłym zapałem rozpoczął swoją przygodę z polityką od pełnienia obowiązków radnego miasta Wilna z ramienia prorządowego Bloku Gospodarczego Odrodzenia Wilna (1934–1938). Dał się tam poznać jako niezwykle aktywny członek rady, nie tylko często zabierający głos w dyskusjach, ale także posiadający własne koncepcje poprawy sytuacji na Wileńszczyźnie. Jego zaangażowanie w prace rady potwierdza chociażby ilość komisji, w których zasiadał.

Kolejnym krokiem na drodze kariery politycznej było związanie się w połowie lat 30. z Jerzym Giedroyciem i wydawaną przez niego „Polityką”. W gronie ludzi związanych z Giedroyciem został wysunięty jako kandydat na parlamentarzystę Klubu „Polityki” w zbliżających się wyborach 1940 roku. Wybuch wojny zniweczył te plany.

Wraz z kończącą się trzecią dekadą XX wieku wkroczył Wysłouch w najlepszy okres swojej działalności naukowej i społeczno-politycznej. Pomimo dużego opóźnienia w starcie uniwersyteckim osiągnął ugruntowaną pozycję zawodową, a wybór tematu rozprawy doktorskiej wytyczył  kierunek jego zainteresowań, pozwalając mu w przyszłości zająć doniosłą pozycję wśród badaczy lituanistyki. Co więcej jego pozycja umocniła się dzięki pracy w Instytucie Naukowo-Badawczym Europy Wschodniej i Szkole Nauk Politycznych, a działalność publicystyczna oraz stanowisko radnego przysporzyły mu rozgłosu na Wileńszczyźnie. Wyrazem pozycji Seweryna Wysłoucha w wileńskim środowisku intelektualnym była przynależność do różnego rodzaju towarzystw naukowych, komisji, organizacji społecznych i uczelnianych. Wymienić wśród nich można: Towarzystwo Przyjaciół Nauk czy Wileński Oddział Polskiego Towarzystwa Historycznego. Był członkiem Sekcji Historii Społecznej i Gospodarczej Towarzystwa Naukowego we Lwowie oraz Rady Naczelnej Związku Miast Polskich. Współdziałał  także z Komisją Atlasu Historycznego Rzeczpospolitej w Wilnie.

Następstwa II wojny światowej zmieniły radykalnie także dalsze losy Seweryna Wysłoucha. Na Dolny Śląsk przybył w 1946 roku. Odcięcie od dotychczasowych źródeł archiwalnych i drukowanych, a w szczególności realia już socjalistycznej Polski, uniemożliwiły mu powrót do dawnej tematyki badawczej. Jako uczonemu narzucało to w zasadzie konieczność rozpoczynania wszystkiego od nowa. Procesowi aklimatyzacji i zakorzenieniu się w nowym miejscu sprzyjało podjęcie szeroko zakrojonych prac administracyjnych, już bowiem na początku 1947 roku został powołany na stanowisko prorektora, otrzymując nadzór nad odbudową całego Uniwersytetu Wrocławskiego. Stanowisko to piastował w najtrudniejszym dla Uniwersytetu okresie – do 1952 roku. Wykazał się niezwykłym talentem organizacyjnym, energią i inicjatywą, kierując pracami związanymi z restauracją budynków, aranżacją bibliotek i zakładów naukowych czy organizacją studenckich brygad budowlanych, przyczyniając się tym do późniejszego rozkwitu szkolnictwa wyższego na Dolnym Śląsku.

Pełnienie powinności rektorskich, niezwykle absorbujących, nie tylko czasowo, ale także emocjonalnie nie przeszkodziło w zorganizowaniu i rozwinięciu prac badawczych w Katedrze Historii Państwa i Prawa Polskiego, którą objął w lipcu 1946 roku i kierował nieprzerwanie do ostatnich chwil życia.  Dzięki temu, że obdarzony był ogromnym temperamentem organizacyjnym i wychowawczym, w 1964 roku ówczesny rektor prof. Alfred Jahn mógł stwierdzić, że kierowana przez Seweryna Wysłoucha Katedra należy do najaktywniejszych naukowo w skali krajowej[43]. Działo się tak za sprawą wrodzonego talentu Wysłoucha do wyszukiwania i ściągania do swojej Katedry „entuzjastów nauki”. Z niezwykłą trafnością wyczuwał drzemiące w młodych ludziach talenty i ujawniał je niezależnie od dyscypliny naukowej, której się potem poświęcali[44]. Zwykło się mawiać, że jest twórcą „szkoły profesorów”, do której zaliczyć można m.in., szczycących się dzisiaj ogromnym dorobkiem naukowym, Kazimierza Orzechowskiego, Józefa Popkiewicza, Karola Połomskiego, Karola Jońcę, Alfreda Koniecznego, czy też Franciszka Ryszkę, który po latach wspominał, że Wysłouch „po prostu żył i działał, by tworzyć zespół”[45].

Obok zajęć uniwersyteckich od 1946 roku był kierownikiem wrocławskiego oddziału Instytutu Śląskiego w Katowicach, przy którym funkcjonowała prężnie działająca Sekcja Dokumentacji, a następnie stał się głównym organizatorem wrocławskiego oddziału Instytutu Zachodniego, kierując nim aż do jego likwidacji w 1953 roku. We wszystkich tych instytucjach pod kierownictwem Seweryna Wysłoucha, udało się rozwinąć szeroko ujmowane badania niemcoznawcze, obejmujące m.in. zagadnienia polityki narodowościowej na Śląsku, stosowania ustawodawstwa hitlerowskiego, okresu II wojny światowej czy też praw chłopów do ziemi na Śląsku.

Po złożeniu przez Seweryna Wysłoucha godności prorektora w 1952 roku, władze  komunistyczne zaczęły coraz dokładniej przyglądać się jego poczynaniom oraz kierowanej przez niego Katedrze. W donosach agenturalnych znaleźć możemy stwierdzenia, że był on wybitnie wrogo ustosunkowany do ówczesnej rzeczywistości, w sposób zdecydowanie negatywny komentował międzynarodową sytuację polityczną i rozsiewał wrogą propagandę[46]. Ponadto ogromne zastrzeżenia budziła jego praca dydaktyczna nieuwzględniająca marksistowskiego podejścia do historii. W efekcie tych wszystkich zarzutów oraz ataku na profesorów przeciwstawiających się sowietyzacji nauki Wysłouch został odsunięty od możliwości prowadzenia seminariów magisterskich. Niebawem też oskarżenia o burżuazyjne „obciążenie metodologiczne” oraz reakcyjną postawę spowodowały likwidację wrocławskiego oddziału Instytutu Zachodniego[47]. W wyniku tego został ograniczony do pracy tylko w swojej Katedrze i pozbawiony większości współpracowników, co dla niego, wielkiego orędownika pracy w zespole, było ogromnym ciosem. Po latach wspominał, że „zniszczono żywy ośrodek pracy badawczej, bez skrupułów zerwano więzy psychiczne warunkujące spoistość i dynamizm twórczy grona młodych entuzjastów wiedzy o Śląsku”[48].     

Odsunięcie Wysłoucha na początku lat 50. od wielu funkcji kierowniczych i powinności redakcyjnych było dla niego niezwykle bolesne, paradoksalnie jednak pozwoliło na rozwinięcie własnych dociekań naukowych, na które do tej pory zawsze brakowało czasu. Z chwilą przeniesienia się do Wrocławia zmuszony był porzucić dawne prace badawcze i oddał się całkowicie nowej tematyce. Ze znawcy historii ustroju i prawa litewskiego „przeistoczył się” w znawcę dziejów politycznych i społecznych Śląska, czasów nowożytnych i najnowszych. Od tej pory, jak pisał Juliusz Bardach, stał się ze świadomego wyboru „zagorzałym Ślązakiem”, a także „rzecznikiem wsi górnośląskiej i opolskiej”.

Zmiana sytuacji Seweryna Wysłoucha nastąpiła wraz ze zmianami politycznymi 1956 roku. W ramach swoistej rehabilitacji został w październiku 1956 roku wybrany dziekanem Wydziału Prawa, a fakt ten przez wielu  jest poczytywany za pierwszy symbol odwilży. Funkcję dziekana pełnił do 1958 roku, podejmując się realizacji licznych nowych i ciekawych projektów. W listopadzie 1959 przystąpił do zorganizowania Zawodowego Studium Administracyjnego jako placówki wyższego kształcenia zawodowego pracowników administracji państwowej. Na stanowisku kierownika Studium pozostawał do 1964 roku. Wkrótce też zaangażował się w reaktywowanie Instytutu Śląskiego w Opolu, uroczyście otwartego w 1957 roku. Wysłouch znalazł się w gronie jego głównych członków-założycieli. Przez wiele lat pełnił tam godność przewodniczącego Rady Naukowej.

Aktywnym pedagogiem pozostał do samego końca, pomimo zmagań z ciężką i nieuleczalną chorobą. Zmarł 27 lutego 1968 r. na leukemię. W mowie pożegnalnej arcybiskup Bolesław Kominek, oddając honor Wysłouchowi, trafnie skonstatował: „W nowe kresy polskie, w odzyskaną Ziemię Dolnośląską wkorzenił się głęboko, jak rzadko kto. Zapuścił korzenie w jej przeszłość, zapuścił korzenie w historię dawną i świeżą – w jej młode pokolenie. Zrozumieli się od razu – on i jego uczniowie – zrozumieli się doskonale: polski wschód i polski zachód, kres z kresem – zrozumieli się w imię wielkiej miłości narodowej […] na takich budzicieli, na takich wielkich i mądrych i dalekowzrocznych braci ze wschodu czekaliśmy tu na zachodzie, czekały ziemie, czekały stare pamiątki, by razem z nim wszystko obudzić do życia”[49].

Danuta Malicka – doktorantka Uniwersytetu Opolskiego, gdzie opracowuje biografię prof. Seweryna Wysłoucha. Jej zainteresowania badawcze koncentrują się na historii i kulturze ziem północno-wschodnich w okresie międzywojennym oraz na historii ruchu eugenicznego.

[1] Pirkowicze w okresie zaborów wchodziły w skład guberni grodzieńskiej, powiatu kobryńskiego. Natomiast w okresie II  Rzeczypospolitej, w skład gminy Wołowel powiatu drohiczyńskiego.

[2] Archiwum Uniwersytetu Wrocławskiego, Album Dwudziestolecia Uniwersytetu Wrocławskiego im. Bolesława Bieruta we Wrocławiu 1945–1965, T. I, Uniwersytet. Życiorysy, s. 561–564.

[3] J. Bardach, Seweryn Wysłouch (19 III 1900–27 II 1968), „Kwartalnik Historyczny”, R. LXXV, Warszawa 1968, s. 804. Wysłouch znany był również z życzliwej przychylności do studiujących na uniwersytecie przedstawicieli mniejszości narodowych, w tym w pierwszym rzędzie Białorusinów.

[4] Na temat lituanistycznych prac Wysłoucha więcej zobacz: J. Bardach, Nauka historii ustroju i prawa litewskiego w Wilnie w latach 1920–1939, „Lithuania” nr 4 (13), 1994, s. 64; D. Malicka, Seweryn Wysłouch jako badacz dziejów Wielkiego Księstwa Litewskiego, „Wrocław na litewskie millennium. Materiały z uroczystej konferencji z okazji 1000-lecia udokumentowania nazwy Litwa”, pod red. A. Srebrakowskiego i G. Straucholda, Wrocław 2010, s. 109;  K. Orzechowski, Seweryn Wysłouch i jego prace z dziejów Wielkiego Księstwa Litewskiego i Śląska, „Czasopismo prawno-historyczne”, t. L, z.1, Poznań 1998, s. 151.

[5] S. Wysłouch, Rozwój granic i terytorium powiatu kobryńskiego do połowy XVI w., „Wileńskie”, R. VI, Wilno 1929; nadbitka: Wilno 1930.

[6] S. Wysłouch, Posługi komunikacyjne w miastach Wielkiego Księstwa Litewskiego na prawie magdeburskim do połowy XVI w., Wilno 1936.

[7] Celem Studium, przewidzianym w jego Statucie, było prowadzenie badań naukowych nad historią ustroju i prawa sądowego doby przedrozbiorowej Wielkiego Księstwa Litewskiego oraz ziem, które wchodziły w jego skład, a wskutek rozbiorów znalazły się pod obcym panowaniem. Zgodnie z założeniami programowymi, gromadzono potrzebne do tych badań materiały, ogłaszano prace naukowe nauczycieli akademickich działających przy Studium, publikowano co ciekawsze źródła oraz prowadzono zajęcia dydaktyczne.

[8] K. Orzechowski, op.cit, s. 158.

[9] Więcej zobacz: D. Malicka, Zagadnienie białoruskie w publicystyce Seweryna Wysłoucha, „Regiony i pogranicza”, Olsztyn 2009, nr 2, s. 86.

[10] Zobacz: A. Srebrakowski, Klub Włóczęgów Seniorów w Wilnie (próba zarysu historii), „Polska – Kresy – Polacy. Studia historyczne. Pod red. S. Ciesielskiego, T. Kulak, K. Matwijowskiego, Wrocław 1994, s. 165.

[11] S. Wysłouch, Zaczarowane Koło,Włóczęga”, nr 7, 1933, s. 1.

[12] M. Kornat, Początek sowietologii w II Rzeczpospolitej. Geneza, dzieje i dorobek Instytutu Naukowo– Badawczego Europy Wschodniej w Wilnie (1930–1939), „Zeszyty Historyczne”, z. 134, 2000, s. 22.

[13] “Rocznik Instytutu Naukowo-Badawczego Europy Wschodniej” [dalej: Rocznik INBEW], t. I, Wilno 1933, s. 265.

[14] Tamże, s. 257 i 259.

[15] S. Wysłouch, Rola Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi w ruchu narodowym Białorusinów w Polsce, „INBEW”, t. I, Wilno 1933; : nadbitka Wilno 1933.

[16] S. Wysłouch, Rola komunistycznej…., op. cit., s. 69.

[17] Białoruska Włościańsko-Robotnicza Hromada powstała w czerwcu 1925 roku. Był to pierwszy tak powszechny ruch skupiający ponad 100.000 członków, posiadający duże wpływy wśród chłopów, robotników i inteligencji. W jej programie znalazły się hasła utworzenia niepodległego państwa białoruskiego (z ziem należących do polski i Białorusi sowieckiej), wywłaszczenia obszarników i bezpłatnego podziału ziemi między chłopów. Organizacja ta była pod ogromnym wpływem Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi. Z tego też powodu zdecydowano się na zlikwidowanie i zdelegalizowanie jej struktur. W styczniu 1927 roku dokonano aresztowań głównych działaczy. Proces 56 członków trwał ponad rok (od 23 lutego 1927–22 maja 1928). Więcej: W. Choruży, Działalność Białoruskiej Włościańsko-Robotniczej Hromady w powiecie białostockim, bielskim i sokólskim w latach 1925–1927,  „Białoruskie Zeszyty Historyczne”, nr 1, 1994, s. 40–62.

[18] S. Wysłouch, Rola  komunistycznej …., op. cit., s. 69.

[19] Reformy miały w pierwszej kolejności usunąć niedomagania aparatu administracyjnego oraz poprawić sytuację gospodarczą wsi białoruskiej.

[20] S. Wysłouch, Rola komunistycznej …., op. cit., s. 71.

[21] Program Szkoły Nauk Politycznych,  „Rocznik INBEW”, t. I, 1933, k. XVIII. Szkoła funkcjonowała od marca 1930 roku.

[22] Archiwum Akt Nowych [dalej: AAN], MSZ, 5818, k. 351. Placówka ta stawiała sobie za cel bezstronne badanie i publikację zjawisk współżycia narodowego przy założeniu wyłączenia z niego polityki.

[23] Lietuvos Centralnis Valstybés Archyvas [ Litewskie Centralne Archiwum Państwowe w Wilnie], Fond. 53, ap. (opis) 23, b. (opis akt) 2871, k. 1.

[24] Przykładem może być obszerna praca Joanny Januszewskiej-Jurkiewicz poruszającej kwestie narodowościowe na Wileńszczyźnie. Nie znalazła się tam żadna pozycja powstająca pod auspicjami Instytutu Spraw Narodowościowych. Wspomniane zostało jedynie opracowanie dotyczące KPZB. Zob. J. Januszewska-Jurkiewicz, Stosunki narodowościowe na Wileńszcyźnie w latach 1920–1939, Katowice 2010.

[25] S. Wysłouch, Stosunki narodowościowe na terenie województw wschodnich [Wilno 1939/40], Warszawa 2013. Dokładną historię wydania opracowania zawarł we wstępie do książki prof. Mikołaj Iwanow. Por. Tamże, s. XV-XXXVI.

[26] Więcej zobacz:, O. Grott, Instytut Badań Spraw Narodowościowych i Komisja Naukowych Badań Ziem Wschodnich w planowaniu polityki Rzeczypospolitej Polskiej na Kresach Wschodnich, 2013.

[27] Paradoksalnie sytuacja ta dotyczyła początkowo również samego organizatora badań, który propozycją objęcia kierownictwa Delegatury został zaskoczony i w późniejszej rozmowie z żoną przyznawał, że nie rozumiał nawet tego neologizmu. A. Wysłouch, Wielopłaszczyznowe życie Męża mego Seweryna Wysłoucha, maszynopis, zbiory rodzinne, kopia w zbiorach autorki. Zobacz też: S. Wysłouch, Stosunki narodowościowe …, op. cit., s. XVI.

[28] S. Wysłouch, Świadomość narodowa ludności prawosławnej zamieszkującej wschodnie i północno-wschodnie powiaty Wileńszczyzny, Warszawa 1939 (mnps powielony), wstęp (bez strony).

[29] Tamże.

[30] W literaturze przedmiotu toczy się spór odnośnie tego czy była to praca pierwsza, jak uważa autorka niniejszego artykułu, czy też trzecia, jak sądzą Mikołaj Iwanow oraz Jan Malicki. Dokument odnaleziony w Archiwum Akt Nowych w Warszawie, wyraźnie stwierdzający, że badania nad nastrojami ludności zostały zakończone, a ich wyniki zawarte w ponad 400 stronicowym maszynopisie, wskazuje że była to pierwsza z prac tryptyku. Ponadto przedstawiony w dokumencie spis zagadnień poruszonych w opracowaniu jest bardzo zbliżony do spisu poszczególnych rozdziałów maszynopisu, który stanowił podstawę do opublikowanego niedawno materiału źródłowego. Niezaprzeczalnie pewne poprawki zostały naniesione tuż przed wysłaniem teksu do Jerzego Giedroycia (na przełomie lat 1939/40), nie mogły one jednak zasadniczo wpłynąć na sens wypowiedzi autora. Zobacz: Archiwum Akt Nowych, MSZ, 2314, k. 37; S. Wysłouch, Stosunki narodowościowe …, artykuły wprowadzające Jana Malickiego i Mikołaja Iwanowa.

[31] Tamże, s. 256.

[32] Tamże, s. 257.

[33] Przykładem takich nastrojów były stosunki panujące w powiecie nowogródzkim. Jednocześnie Wysłouch podaje przyczyny takiego stanu rzeczy, będące konsekwencją polityki administracji miejscowej.  „Przejawia się tu – pisał Wysłouch – w 100 % wrogi stosunek do państwa i władz państwowych. Władze administracji ogólnej bowiem, ulegając niezrozumiałej sugestii, że cały element białoruski znajduje się pod silnymi wpływami komunizmu, ustosunkowują się do miejscowej ludności na terenie powiatu jak do obozu koncentracyjnego dla przestępców politycznych. Przede wszystkim na terenie powiatu stosuje się stan wyjątkowy; zakazane są stowarzyszenia niepolskie i wszelkie zebrana. Jak wynika z zacytowanych powyżej przykładów, policja stosuje w szerokim zakresie terror, jako metodę administrowania”. S. Wysłouch, Stosunki narodowościowe …, s. 223.

[34] Archiwum Akt Nowych, MSZ, 2314, k. 37.

[35] Archiwum PAN Warszawa, III-180, j. 73; S. Wysłouch,  Polacy i Białorusini – katolicy na terenie Wileńszczyzny, Warszawa 1938.

[36] Tamże, s. 2.

[37] Tamże, s. 58.

[38] Tamże, s. 20.

[39] Tamże, s. 61.

[40] S. Wysłouch, Świadomość narodowa ludności prawosławnej zamieszkującej wschodnie i północno-wschodnie powiaty Wileńszczyzny, Warszawa 1939 (mnps powielony).

[41] Tamże, s. 117.

[42] Tamże, s. 169.

[43] Archiwum Uniwersytetu Wrocławskiego, Teczka osobowa Seweryna Wysłoucha, Dział Kadr, RK – 120, k. 91.

[44] W. Giełżycki, Seweryna Wysłoucha szkoła profesorów, „Odra”, R. 15, 1975, z. 11, s. 15.

[45] F. Ryszka, Seweryn Wysłouch, “Odra”, R. 8, 1968, z. 5, s. 67– 68.

[46] Instytut Pamięci Narodowej Wrocław, sygn. 024/989, k. 21.

[47] T. Rutkowski, Nauki historyczne w Polsce1944-1970. Zagadnienia polityczne i organizacyjne. Warszawa 2007, s. 229.

[48]  S. Wysłouch, Po pięciu latach, “Studia Śląskie. Seria Nowa.”, 1959, t. I, s. 7–8.

[49] Mowa arcybiskupa Bolesława Kominka wygłoszona na pogrzebie Seweryna Wysłoucha, maszynopis, zbiory rodzinne Wysłouchów, kopia w zbiorach autorki.

Prometheanism and Great-Power Politics

Hiroaki Kuromiya

[tekst pierwotnie opublikowany w://text originally published in:
"Nowy Prometeusz nr 5, grudzień 2013 r., ss. 113-122]

The collapse in 1991 of the Soviet Union took everyone by surprise. All of the constituent republics of the Soviet Union became independent states almost by default. The collapse realized one of the most important aims of the Promethean movement: the creation of a buffer zone between Poland and Russia in the form of the independent states of Ukraine, Belarus, and Lithuania (although the Russian enclave of Kaliningrad oblast’ – formerly Eastern Prussia – still faces Poland directly from the east). Yet this realization had little to do with the ideas of the Promethean movement per se, in the sense that the nominal independence of the constituent republics had been laid down by Stalin himself. It was Stalin, for example, who in 1945 insisted on the membership of Ukraine and Belarus in the United Nations, suggesting that they were “independent” states within the Soviet Union. Indeed, the independent states into which the Soviet Union broke up had already existed as constituent republics of the Union.

Yet Russia itself did not disintegrate. Many groups whom the Promethean movement supported (the Don and Kuban Cossacks, Northern Caucasian groups, Tatars—those in Idel-Ural in particular, and others) did not gain independence. For these people the new Russian Federation was not very different from Soviet Russia. The wars in Chechnia that followed the collapse of the Soviet Union highlight this issue well. Moreover, in Asia, the collapse of the Soviet Union changed virtually nothing in terms of the complex national configuration. Although the People’s Republic of Mongolia may no longer be a Soviet satellite state, the Mongolians are divided into three states: Russia, Mongolia, and China.

What, then, was the contribution of the Promethean movement? No doubt, it contributed a great deal to keeping alive the ideas (and to a lesser extent, the movements) for independence of the Soviet national minorities (although the movement itself did not survive World War Two, when Poland was destroyed and eventually absorbed into the Soviet bloc). Before World War Two, it also offered a sizeable and respected counterweight to the chauvinistic trends in in Poland by advocating a liberal approach towards the problems of national minorities within the country.

All these contributions are important and in many respects remarkable. Yet one cannot ignore the fact that the fate of the Promethean movement (and many other movements) hung at the mercy of international politics. Without either overstating or understating the contribution of the Promethean movement to the post-Soviet international order, it is important to note that international politics was defined largely by the Great Powers. In fact, it still is, as is obvious to any keen observer of international politics.

* * *

The plight of modern Poland was so intractable that it became known as the “Polish Question” and even became the butt of jokes. Alluding to the alleged penchant of the Poles, the British Prime Minister Winston Churchill remarked, in a conversation with Stalin in Moscow in October 1944, that when two Poles get together, regrettably they only fight. Stalin responded to Churchill in an equally disingenuous manner: “if a Pole is by himself, he’ll start a fight with himself.”1 The “Polish Question” lay at the center of the struggle for war and peace in the 1930s. Hitler was bent on destroying Poland, and in the end Stalin joined Hitler in doing so. Britain and France may have entered the war to protect the independence of Poland, but they soon disappointed the Poles by their lukewarm support, a support that was promptly destroyed by Hitler and Stalin.

Later, after Hitler’s invasion of the Soviet Union, when Stalin needed the support of Poland, he was willing to make concessions. In a meeting with Polish representatives in December 1941 in Moscow, for instance, Stalin somewhat ambiguously acknowledged that L’viv, taken by the Soviets in 1939, was a Polish city. Because Stalin’s position was to unite the Ukrainians into a single Ukrainian republic within the Soviet Union (as he indeed did in 1939 after destroying Poland), Władysław Anders complained to Stalin about pro-German Ukrainians in L’viv. Stalin responded disingenuously: “They are your Ukrainians, not ours. We’ll work together to obliterate them”! ([T]o byli wasi Ukraińcy, nie nasi. My ich, wspólnie, zniszczymy.)2

A relatively small country, Poland was clearly at the mercy of a Great Power to the east. This was the difficult position from which the Promethean movement wanted to break free. Yet those countries in support of Poland and its Promethean ideas had their own political agendas. Already by the mid-1930s, France, which had traditionally played the role of Poland’s protector, no longer accommodated Poland’s position of “balanced diplomacy,” which it regarded as being held too rigidly.3 Fearing the threat of Germany, France opted for an alliance with the Soviet Union (the 1935 Franco-Soviet Treaty of Mutual Assistance), although this was merely a marriage of convenience. Moreover, the 1932 non-aggression pact between Poland and the Soviet Union had already made it difficult to promote the Promethean movement. With the 1935 Franco-Soviet treaty, France’s support of the Promethean movement became virtually meaningless. The death of the most important leader of the movement, Jósef Piłsudski, in 1935, was an equally heavy blow. Funding became scarce. By the late 1930s, in the face of energetic anti-Soviet movements supported by the Axis Powers (Germany and Japan in particular), the Promethean movement faced a crisis, from which it never recovered.4

The War changed everything. The idea of the Promethean movement may not have been destroyed, but Poland was. In the end, the Great Powers decided the fate of Poland, the outcome of which satisfied none of the movement’s goals. True, one could question whether Poland was capable at the time of solving its problems of national minorities (Ukrainians and Belarusans in particular) peacefully and to their own satisfaction. In any case, the “Polish Question” was resolved only to the satisfaction of the Great Powers, or more accurately of one Power (the Soviet Union) whose demands the other Powers accepted. Although this story is well-known, one needs to remember that as far as Poland was concerned, at Teheran and Yalta Great Britain and the United States accepted Stalin’s position regarding Poland’s provisional government and its future territory without much resistance and without the participation of the Poles.5 To both Britain and the United States during World War Two, alliance with Moscow was more important than the “Polish Question.” In October 1944 in Moscow Stanisław Mikołajczyk, Prime Minister of the Polish government in exile (in London), was shocked to learn that Britain and the United States had let Stalin have his way over the future territory of Poland (the demarcation of Poland and the Soviet Union along the Curzon line). In response to Mikołajczyk’s protest, Churchill said,

If you think you can conquer Russia, well, you are crazy, you ought to be in a lunatic asylum. You would involve us in a war in which twenty-five million lives might be lost. You would be liquidated. You hate the Russians. I know you hate them. We are very friendly with them, more friendly than we have ever been. I mean to keep things like that. I tell you, we’ll become sick and tired if you continue arguing. We shall tell the world how unreasonable you are. We shall not part friends”.6

As an Englishman present in the exchange observed, “This was not diplomacy. Nor did it intimidate Mikolajczyk.”7

Churchill knew that his position meant tragedy for Poland. Still the maintenance of an alliance with the Soviet Union was his priority. Smaller nations like Poland and smaller national groups were not. In his world, there was no room for the realization of Promethean ideas.

* * *

When European affairs of the period are examined in the light of Asian affairs, the determinant factor of the politics of the Great Powers in establishing the world order becomes even clearer. The issue of Asia is all the more important because of its virtual absence in the study of European history.

Asia’s colonial history is quite different from that of Europe. “Captive nations” in Europe (in the Austrian, Russian, and the Ottoman Empires) were largely liberated as a consequence of World War One. In Asia (as in Africa), however, western colonialism remained firmly entrenched. Japan’s rise as an imperial power in the late nineteenth century changed the balance of power in Asia, just as the rise of a united Germany did in Europe after 1871.

Japan’s rise was initially supported by Great Britain and the United States. For the first time in modern times, Britain concluded an alliance with Japan, a non-European power, in 1902, as a counterweight against Russia. As for the United States, in exchange for Japan’s non-interference in the Philippines (an area of intense US colonization), the USA gave tacit agreement to Japan’s annexation of Korea in 1910. Yet as was clear from the USA’s position in the Russo-Japanese peace negotiations in 1905 (held in Portsmouth, New Hampshire, USA), the USA was equally concerned about Japan’s expansion into China and beyond, at the cost of the USA’s interests in Asia. In the wake of World War One, the concern of Britain and the USA about Japan’s power in Asia led to the formal abrogation of the Anglo-Japanese Alliance in 1923 and increasingly tense relations between the USA and Japan.

Unlike the western imperial powers, the Soviet Union championed the cause of national liberation in Asia. Moscow was anti-imperialist, but itself was hardly non-imperialist. It considered Outer Mongolia (which nominally became independent of China after the 1911 Xinhai Revolution in China) its own “satellite” state. In 1924, after a complex process of conflict and negotiation with China, Outer Mongolia became the People’s Republic of Mongolia with Moscow’s support. Moscow controlled the People’s Republic of Mongolia ever more tightly. Moscow also intervened in China repeatedly. In support of China’s revolutionary struggle, Moscow initially promoted the Kuomintang-Communist united front. When it collapsed in 1927, Moscow supported the Communists through the Comintern. The Soviet Union kept the control of the China East Railways, a legacy of the Russian Empire’s colonial rule. In 1929 Moscow even sent its military forces and fought against China’s warlord, Zhang Xueliang, to keep its colonial control of the railways. In 1929, Moscow also sent its military forces to Afghanistan in support of the pro-Soviet king Amanullah Khan.8

Japan was not much better. Unlike Moscow, Japan championed not the cause of national liberation in general but that of liberation of Asia from European colonial powers. This exempted Japan’s colonialism: Japan indeed acted towards other Asian nations like any other colonial power. In the wake of victory in the Russo-Japanese War, Japan’s prestige as the liberator from Western colonial powers reached a high point in many parts of the world. Ottoman Turkey, for instance, was eager to open diplomatic relations with the new rising Asian power as a force to emulate and a counterforce against Turkey’s long-time adversary, Russia. Yet Japan demanded precisely those same unequal treaties from the Porte as a condition of diplomatic relations. As a result, the two countries did not open formal diplomatic relations until the 1920s.

At any rate, Japan had promoted her its “Promethean”-like movement in Asia. Already before the Russo-Japanese War, Japan worked to use Mongolia (Inner and Outer Mongolia) as a buffer state, an independent state under Japan’s aegis. Japan also paid close attention to minorities within Russia. For example, the Japanese Army courted Russian Tatar Muslims. In 1909 “Ibrahim” (Abdrashid Ibragimov or Abdürreşid Ibrahim, 1857–1944), a Tatar from Western Siberia, was meeting with Japanese military intelligence in Tokyo.9 During the civil war in the wake of the collapse of the Russian Empire and the October Revolution, Japan was tellingly more supportive of Grigorii Semenov than it was of Admiral Kolchak: Semenov, partially of Buryat-Mongol origin, supported pan-Mongolism (i.e. the breakup of the former Russian Empire in the east), whereas Admiral Kolchak dreamed of the resurrection of the Russian Empire. Likewise, Japan supported Siberian independence movements. Of course, none of these materialized, in part because Japan’s partners never fully trusted Japan, suspecting it of hatching imperialist schemes.

At this time of turmoil in Russia, however, Polish-Japanese cooperation against Moscow resumed again after it had ceased with the end of the Russo-Japanese war in 1905. For instance, Japan sent Captain Masataka Yamawaki to Warsaw in 1919 to re-establish formal contact with the Polish military.10

Japan’s interests in Asian minorities as buffers against the Soviet Union also conflicted with China’s sovereignty. Japan had long eyed not only Inner Mongolia but also Xinjiang (Chinese Turkestan), inhabited mainly by Muslims. Xinjiang’s importance for Japan was that its conquest would have opened a direct route to the heart of the Soviet defense industry in Western Siberia and in the Urals (including the Kuzbass area). Japan justified such a scheme as liberation. After all, China, like the old Ottoman Empire and the old Russian Empire, was an empire, however rapidly it was declining. Mongolia, Xinjiang, and Tibet were China’s “colonies.” From the perspective of China’s minorities, the break-up of China was inevitable and desirable, and Japan promoted itself as a force to be used for this purpose.

Had it not been for Japan’s imperialist schemes, that is, had Japan developed a liberal, truly liberationist conception of national questions in Asia, could an Asian version of Prometheanism have been accepted by the Western powers, just as the Poland-sponsored Promethean movement was backed by France and Britain? It is highly unlikely. Woodrow Wilson may have been a “great” politician, advocating the principle of “self-determination” for nations. Yet when Japan tried to include a clause for racial equality to the Versailles peace treaty, the Western political leaders, including Wilson himself, rejected it. They advocated self-determination for Europeans, but colonialism for Asians, Arabs, and Africans.11 Britain, France, the United States, and Japan all rejected China’s demand for the abolition of unequal treaties and extra-territorial privileges. Only the Soviet Union renounced extra-territoriality (although it continued to intervene politically and militarily in China).12 Under these conditions, an Asian version of Prometheanism, if such had existed, could not have succeeded. Japan’s hypocrisy was a complicating factor: by allying with the Entente, after World War One Japan took possession of German colonies in Asia (China’s Shandung province and some German islands in the Pacific) with the support of the Western nations.

Japan won some concessions from the Western powers, which, however, dashed Japan’s ambitions to be their equal. At the the Washington Naval Conference, the first disarmament conference in modern history, in 1921–1922, for example, Japan had to eat humble pie, forced to return Shandung to China and accept a treaty that kept Japan’s naval force inferior to that of Britain and the United States. At this conference, having broken Japan’s diplomatic codes, the United States gained negotiating advantage.13 Japan had reason to believe that it was now surrounded by unfriendly and even hostile western powers on all sides (particularly the United States, the Soviet Union, and Britain).

Thus, in the 1920s, for Japan the Soviet Union was no longer the only (or even the major) potential foe. The Japanese Navy did not regard the Soviet Union with its meager forces in the Far East as a major (naval) force to reckon with. Japan instead considered the United States the major threat to Japan’s interests. The Japanese Army, however, still considered the Soviet Union an immediate threat from the north, especially in Manchuria and Mongolia. It was Japan’s Army that took the question of Asian “captive nations” seriously. Its vision for dismantling the Soviet Union included the Caucasus, thus potentially competing (if not conflicting directly) with the Poland-sponsored Promethean movement.14

Ultimately, Japan’s impatient and unwise moves in Asia (which emanated from its hypocritical stance towards other Asian nations and a siege mentality) sealed its fate and the fate of other Asian nations under Western colonialism. The turning point was Japan’s invasion of Manchuria (north-eastern China) in 1931 (the “Mukden Incident”) and the set-up of a puppet government there (Manchu-kuo) the following year. This was alarming to western colonial powers, especially the United States, which retained vital interests in China’s vast market and resources. Japan’s easy conquest of Manchuria emboldened Japan regarding the prospect of conquering China proper. Indeed in early 1932, some conspirators within the Japanese military forces deliberately engineered an incident in Shanghai to provide a casus belli for military intervention in a city where the Western powers had much greater stakes (including extraterritory) than they did in Manchuria. (Some people suspect that this incident was a Chinese Communist provocation.) The First Shanghai Incident led the Western powers to believe that Japan indeed had a master plan to conquer China proper.

Japan’s adventure in China led to what might be called an informal and virtual united front against Japan between the United States and the Soviet Union: the resumption of American-Soviet diplomatic relations in 1933. President Franklin D. Roosevelt used the New York Times correspondent in Moscow Walter Duranty to present the Soviet Union in the best possible light to the American public to facilitate the US recognition of the Soviet Union.15 Duranty was an apologist for Stalin. When millions of people were dying from hunger in the Soviet Union in 1932, Duranty repeatedly denied the existence of famine.16 There is testimony that Duranty regularly reported to the Soviet secret police in the 1930s.17 Roosevelt also mobilized the services of Armand Hammer. It is now believed widely that Hammer was a Soviet agent, or at least an agent of influence for the Soviet government: he often worked as its mouthpiece in the US.18 Ostensibly Roosevelt’s rationale was that the recognition of the Soviet Union would boost trade and help to improve an American economy still reeling from the Great Depression. Yet the real reason was to use the Soviet Union to offset Japan’s growing power in the Far East.19 In 1934, Karl Radek, who was serving as Stalin’s “personal diplomat,” frankly stated that Moscow’s intention was to sabotage US-Japanese relations.20 It is significant that Stalin transferred Soviet Ambassador to Japan Aleksandr Troianovsky from Tokyo to Washington as the first Soviet Ambassador to the United States. Roosevelt, in turn, made every effort to buy the confidence of Stalin. Japan was at the center of the American-Soviet rapprochement.

Thus, in Asia, a kind of “collective security” against Japan that involved the Soviet Union and the United States (and China) formed. True, it was not a formal arrangement, but one of the kind that Maxim Litvinov strove but ultimately failed to create in Europe against Nazi Germany. In this case, Moscow was much more successful.

The American-Soviet “united front” signified that Japan’s ambitions in Asia were destined to fail. Confronted by the perceived “siege” of the Great Powers, Japan became disoriented. Stalin aptly noted in 1939: “As a result of the now two-year-old war with China which hasn’t been won, Japan has lost its balance and begun to get nervous and act out of gear, now attacking Britain, now the Soviet Union, and now the People’s Republic of Mongolia. Its action has no reason. This has revealed Japan’s weakness. Its conduct may unite all others against it.”21

Great-power politics in Asia sealed the fate of Japan-generated “Promethean” movements. In the end, the Soviet Union added to its territory: through agreements with Britain and the United States at three big war summits in Teheran, Yalta, and Potsdam, Moscow acquired Southern Sakhalin and the Kurile Islands as a result of Japan’s defeat and in violation of the 1941 Soviet-Japanese Neutrality Pact. In the end, Moscow managed to enable Outer Mongolia to become officially independent of China. Moscow may have had a similar scheme about Xinjiang, but it did not succeed. The Western powers renounced their extra-territory in China during World War Two, and allowed China to preserve its territorial integrity. They considered China’s unity indispensable as a force against Japan.

* * *

World War One largely broke up the “prison of nations” in Europe (in the Austrian and the Ottoman Empires in particular). The collapse of the Russian Empire, however, was far from complete, providing a political basis for the Promethean movement. France, Britain, and even Germany implicitly supported the movement as long as they regarded the Soviet Union their foe. After Józef PiŃsudski’s death in 1935, the movement began to lose momentum. The fate of the movement was sealed in the end when London, Paris, and Moscow formed an alliance against Berlin. Poland found itself sacrificed to the interests of the Great Powers. István Deák once said of Hungary’s experience of World War Two: “In Hungary, at least, one of the things history teaches Hungarians is that it is a terrible mistake to be a small country in Central Europe.”22 It was also a lesson Poland learned.

The Asian case is even more revealing. Well before the Pacific War began, the Great Powers (particularly the Soviet Union and the United States) formed a united front against a power (Japan) bent on subverting the colonial order in Asia. In an effort to preserve their interests, they contained the only Asian power that was capable of challenging them and ended up preserving the largest Asian empire (China) intact. The stark contrast with Europe cannot be overemphasized. It was only after China was taken over by Communists that the Western Powers began to question China’s occupation of non-Han lands (particularly Tibet). There was little ground for successful Asian “Prometheanism.”

Both Poland’s old Rzeczpospolita and Japan’s Great East Asia Co-Prosperity Sphere are things of the past, although it should be noted that they meant different matters in different centuries. Now both Poland and Japan are comparatively small countries. They were the only countries (except for Germany) that took up the challenge to subvert the Soviet Union from within. They were overruled by the Great Powers. Imperialism is decisively on the decline. What about Great-Power politics? The Great Powers are likely to overrule the vital interests of smaller states for some time to come. This is one lesson Promethean movements have to teach today’s world.

Professor Hiroaki Kuromiya – historian, professor at the Department of History, Indiana University, Bloomington, he specializes in the history of the Soviet Union and Ukraine. He is an author of numerous works devoted to Stalinism as well as Japanese-Polish and Japanese-Caucasian anti-Soviet cooperation.

1 O. A. Rzheshevskii, Stalin i Cherchill’ (Moscow, 2004), p. 419.

2 W. Anders, Bez ostatniego rozdziału (Newtown, Wales, 1950), p. 123. Later Stalin “reviewed his claim to the Ukrainians and White Russians who had lived in eastern Poland and said, quite calmly, that he had ordered the execution of 20,000 Ukrainians who had been collaborating with the Germans and later captured by the Red Army. ‘We have put another 200,000 Ukrainians in our own army. Everything is settled.” S. Mikolajczyk, The Rape of Poland: Patter of Soviet Aggression (New York, 1948), pp. 99-100.

3 See F. Dessberg, Le triangle impossible: Les relations franco-soviétiques et le facteur polonais dans les questions de sécurité en Europe (1924–1935) (Bruxelles, 2009).

4 G. Mamoulia, Les Combats indépendantistes des Caucasiens entre URSS et puissances occidentales: Le cas de la Géorgie (1921–1945) (Paris, 2009), pp. 178–190.

5 For the painful discussion in 1945 between Churchill and Stanisław Mikołajczyk over this matter, see S. Mikolajczyk, The Rape of Poland, pp. 93–99 and 116–120.

6 Churchill Taken from the Diaries of Lord Moran: The Struggle for Survival 1940–1965 (Boston, 1966), pp. 214–15.

7 Ibid., p. 215.

8 V. Boiko, “Sovetsko-afganskaia voennaia ekspeditsiia v Afghanistan 1929 goda,” Aziia i Afrika segodnia, 2001, no. 7, pp. 31–37.

9 Nihon Rikugun to Ajia seisaku: Rikugun Taishō Utsunomiya Tarō nikki, vol. 1 (Tokyo: Iwanami shoten, 2007), pp. 235–36, 243, 321 and vol. 2 (Tokyo: Iwanami, 2007), p. 248. See also A. Ibrahim Un Tatar au Japan – woyage en Asie (1908–1910), tr. and ed. F. Georgeon (Arles: Actes Sud, 2004).

10 H. Kuromiya and A. Pepłoński, Miedzy Warszawą a Tokio: Polsko-Japońska współpraca wywiadowcza 1904–1944 (Toruń, 2009), p. 49 and Ewa Pałasz-Rutkowska, Polityka Japonii wobec Polski, 1918–1941 (Warszawa, 1998), p. 47.

11 M. MacMillan, Paris 1919: Six Months That Changed the World (New York, 2002), pp. 306–21.

12 See B. A. Ellman, “The End of Extraterritoriality in China: The Case of the Soviet Union, 1917–1960,” Republican China, 21:2 (April 1996), pp. 65–89 questions the view that the Soviet Union actually renounced extraterriality in China.

13 See H. O. Yardley, The American Black Chamber (Indianapolis, 1931).

14 See H. Kuromiya and G. Mamoulia, “Anti-Russian and anti-Soviet Subversion: The Caucasian-Japanese Nexus, 1904–1945” Europe-Asia Studies, 61:8 (2009), pp. 1415–1440.

15 T. Tzouliadis, The Forsaken: An American Tragedy in Stalin’s Russia (New York, 2008), pp. 55–59.

16 See S. J. Taylor, Stalin’s Apologist: Walter Duranty, New York Time’s Man in Moscow (New York, 1990).

17 C. Blumay and H. Edwards, The Dark Side of Power: The Real Armand Hammer (New York: Simon, 1992), p. 48.

18 Ibid.

19 On the US, see B. Farnsworth, William C. Bullitt and the Soviet Union (Bloomington, 1967), ch. 5 and on the Soviet Union, see Stalin’s coded telegram on Litvinov’s visit to the USA, Rossiiskii Gosudarstvennyi Arkhiv sotsialno-politicheskoi istorii (RGASPI), f. 558, op. 11, d. 82, l. 43 and the Politburo directive to Maksim Litvinov (25 October 1933), , f. 17, op. 162, d. 15, l. 119.

20 RGASPI, f. 558, op. 11, d. 792, l. 1.

21 Zhonghua min guo zhong yao shi liao chu bian—dui Ri kang zhan shi qi. Di 3 bia, Zhan shi wai jiao (Taipei, 1981), p. 425.

22 I. Deák, J. T. Cross, and T. Judt (eds.), The Politics of Retribution in Europe: World War II and Its Aftermath (Princeton: Princeton University Press, 2000), p. 68.

Maciej Olchawa, „Gwiazdy i Tryzub. Europejska integracja Ukrainy” Szwajtpol Fiol, Kraków 2013

Tadeusz Iwański

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w:
"Nowy Prometeusz", nr 5, grudzień 2013, ss. 231-233]

Jesienią tego roku, nakładem krakowskiego wydawnictwa Szwajpolt Fiol ukazała się książka Macieja Olchawy Gwiazdy i Tryzub. Europejska integracja Ukrainy. Publikacja jest trójjęzyczna, otwiera ją wersja angielska, po której następują wersje ukraińska i polska drukowane, odpowiednio, na parzystych i nieparzystych stronach. W notce biograficznej, autor, urodzony w USA i wykształcony na uniwersytetach w Chicago i Krakowie, przedstawia się m.in. jako doradca ds. Ukrainy w Komisji Spraw Zagranicznych Parlamentu Europejskiego w latach 2008-2012. Obecnie zaś, o czym w książce nie wspomina, ale łatwo można znaleźć w Internecie, pracuje w biurze jednego z polskich europosłów. Publikacja została wydana krótko przed szczytem Partnerstwa Wschodniego w Wilnie, więc w bardzo odpowiednim momencie dla przedstawienia historii stosunków Ukrainy z UE. Niestety szansa, jaką stwarzają timing i temat, nie została wykorzystana.

Na początek kilka uwag metodologicznych: autor określa swoją pracę jako analizę, jednak język zastosowany w publikacji daleki jest od analitycznego. Sporo w nim kolokwializmów, cudzysłowów, określeń z języka potocznego oraz publicystyki, dalekich od suchego i precyzyjnego stylu, charakterystycznego dla analiz. Ponadto, dane ekonomiczne, m.in. statystyki handlu Ukrainy z UE, podane są za rok 2011, podczas gdy od kilku miesięcy dostępne są dane całościowe za rok ubiegły. Autor nadużywa również cytatów, czasami zajmujących ponad połowę strony, jednocześnie skromnie dawkując samodzielne wnioski. Zaskakuje również wykorzystana baza źródłowa – prawie w całości anglojęzyczna. Przypisy do materiałów polsko- i ukraińsko-języcznych są nieliczne, co samo w sobie nie jest błędem, jednak rodzi pytanie o rzetelność kwerendy (autor w żadnym miejscu pracy nie zaznaczył bowiem, dlaczego zdecydował się na taki klucz doboru źródeł i jaki stał za tym zamysł). Zresztą i wybór autorów, do których odwołuje się Olchawa, choć w większości prawidłowy, nie jest wolny od zaskoczeń. Np. na s. 137 autor cytuje „jednego z najbardziej wpływowych deputowanych, eksperta ds. ukraińskich Charlesa Tannocka”. Sprawdziłem, ponieważ nigdy o takim ekspercie nie słyszałem. I… sądząc po wystąpieniach w mediach oraz aktywności w parlamencie europejskim, taka ocena Brytyjczyka nie odpowiada rzeczywistości.

Pracę najlepiej czytać w języku angielskim. Drugim wyborem jest ukraiński, a trzecim – polski. Ta ostatnia wersja językowa pełna jest bowiem błędów gramatycznych i stylistycznych, szczególnie w oczy rzuca się nieudolne tłumaczenie z obu pozostałych języków. Czyta się w związku z tym książkę trudno, a błędy te na dłuższą metę drażnią i zniechęcają. By nie być gołosłownym – próbka: „Kiedy upadło imperium sowieckie, politycy zachodni mieli trudności z ujrzeniem Ukrainy w nowym świetle, ponieważ byli zaślepieni przez nawyk identyfikowania jej w kontekście ZSRR. Ta sytuacja panowała także w USA, mimo że w Stanach Zjednoczonych żyła liczna diaspora ukraińska, która była w stanie przybliżyć Waszyngtonowi problematykę swojego rodzinnego kraju. Brak głosu imigrantów ukraińskich w Europie Zachodniej zapewne przyczynił się do braku zrozumienia odrębności (historycznej, językowej i kulturowej) państwa ukraińskiego od Rosji, państwa dominującego i jądra Związku Sowieckiego” (s. 171) lub „Negocjacje między UE a Ukrainą w sprawie taryf i strefy wolnego handlu dążą do wprowadzenia acquis, poprzez które Ukraina uzyska większy dostęp do rynku unijnego” (s. 191). W tym wypadku zarzut należy skierować w pierwszej kolejności pod adres wydawnictwa, które nie dołożyło wystarczających starań, by redakcja i korekta polskiej wersji językowej eseju Olchawy była zrobiona jak należy.

Tyle o formie. Na pytanie czy treść ją usprawiedliwia, w moim przekonaniu należy dać odpowiedź negatywną. Na książkę składają się trzy rozdziały o dość niespójnej konstrukcji. W pierwszym Kij czy marchewka? Recepta na europejską integrację Ukrainy owej recepty jest jak na lekarstwo, natomiast podrozdział Próby „finlandyzacji” Ukrainy do reszty nie pasuje, ponieważ traktuje głównie o relacjach Ukraina-NATO oraz kwestiach bezpieczeństwa, w tym energetycznego. Rozdział drugi Upadki i wzloty: dwie dekady stosunków na linii Kijów-Bruksela, choć miejscami zawiera kompetentny opis brukselskich nastrojów wobec zbliżenia Ukrainy z UE, kończy się niewiele wnoszącymi do głównego tematu pracy dywagacjami autora o językowych zwyczajach unijnych i ukraińskich dyplomatów. Trzecia część dotyczy Partnerstwa Wschodniego – osadzenia tego programu w Europejskiej Polityce Sąsiedztwa, jego założeń i mechanizmów współpracy dwu- i wielostronnej, a także recepcji na Ukrainie. Autor wysnuwa prawidłowe wnioski, ciekawie opisuje kwestie związane z ukraińsko-unijnymi negocjacjami umowy stowarzyszeniowej, a szczególnie jej części handlowej, widać, że ma dobre rozeznanie w unijnych dokumentach, jednak ich nadmierne cytowanie sprawia, że lektura staje się nużąca. Z kolei zawarte na czterech stronach i zamykające książkę Wnioski końcowe i rekomendacje są w raczej zbiorem znanych w środowisku eksperckim postulatów, niż wartością dodaną – autorskimi, realistycznymi i precyzyjnymi propozycjami.

Z większością przedstawionych w publikacji sądów i faktów można się zgodzić, choć i tu autor nie ustrzegł się błędów. Dziwi na przykład, że opisując mediację UE podczas pomarańczowej rewolucji, zasługi na tym polu przypisane zostały jedynie Javierowi Solanie, a o roli Aleksandra Kwaśniewskiego nie wspomniano (choć w rzeczywistości było odwrotnie). Myli się również Olchawa twierdząc, że przyjęcie tzw. ustawy językowej spowodowało na Ukrainie „masowe demonstracje i ostre podziały w społeczeństwie”. Raban podnieśli politycy opozycyjni z trudnością spędzając demonstrantów pod Dom Ludowy w Kijowie, podczas gdy zwykłym ludziom, może poza zachodnią częścią Ukrainy, na eto naczchat’.

Konkludując, praca Macieja Olchawy zawiera wiele ogólnie słusznych sądów i powszechnie znanych wniosków, a warstwa faktograficzna jest na ogół poprawna. Tylko, że w sumie niewiele to wszystko wnosi do dotychczasowego stanu wiedzy na temat tytułowej Europejskiej integracji Ukrainy (nie wspominając o tym, że Ukraina się z UE nie integruje, ponieważ, jak dobrze autor wie, bo pisze o tym w książce, Bruksela nie zaproponowała Kijowowi perspektywy członkostwa; użycie więc tego czasownika jest nieprecyzyjne). Parafrazując recenzentów filmowych, książce Olchawy daję dwie gwiazdki na pięć z dopiskiem „dla amatorów”.

Tadeusz Iwański – doktorant w Instytucie Historii Polskiej Akademii Nauk, analityk w Ośrodku Studiów Wschodnich, członek redakcji „Nowego Prometeusza”.