Kolonializm inaczej. O przydatności metodologii postkolonialnej do badań nad Europą postkomunistyczną

Mykoła Riabczuk

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w: 
"Nowy Prometeusz" nr 6, październik 2014, ss. 59-71]

Dwanaście lat, które minęło od ukazania się głośnego artykułu Davida Chioni Moore’a o możliwości użycia metodologii postkolonialnej w badaniu postkomunizmu,1 przyniosło wiele publikacji rozwijających ten temat, a mimo to nie zdołało rozwiać istniejącej wokół niego aury marginalności i kontrowersyjności. Ani czołowi przedstawiciele studiów postkolonialnych nie włączają na razie świata postkomunistycznego do sfery swoich zainteresowań, ani najważniejsi badacze postkomunizmu nie spieszą się z wprowadzaniem metodologii postkolonialnej do zestawu swoich narzędzi. Jeśli zaś chodzi o tych autorów, którzy mimo wszystko próbują budować mosty między tymi dwiema dziedzinami, czy, jak powiedziałby Moore, sprawdzają, na ile prefiks „post” w słowie „postkomunizm” jest tym samym co w słowie „postkolonializm” – to niemal każdą pracę przychodzi im rozpoczynać od swego rodzaju apologii wybranego przez nich podejścia. Wszystko to świadczy o chwiejności, niepewności, nieustabilizowaniu wskazanej tu dyscypliny naukowej.

David Moore nazwał wzajemne niedostrzeganie się przez badaczy postkomunizmu i postkolonializmu „podwójnym milczeniem” (double silence, co można przetłumaczyć także jako „obopólne przemilczenie”) i próbował doszukać się jego obiektywnych przyczyn. Z jednej strony, jak stwierdzał, uprzedzenia badaczy postkolonializmu wobec obiektów świata postkomunistycznego wynikają z ich historycznego przywiązania do trójdzielnego modelu świata, podzielonego, odpowiednio, na „pierwszy”, „drugi” i „trzeci”, a także z lewicowych na ogół przekonań, które nie pozwalają stawiać wyidealizowanego komunistycznego świata w jednym rzędzie z odrażającym zachodnim imperializmem.

Z drugiej strony uprzedzenia badaczy postkomunizmu wobec studiów postkolonialnych także mają swoje obiektywne przyczyny. Po pierwsze, jak stwierdza Moore, zawsze istniała dla nich wyraźna, dyskursywna, wynikająca z różnic rasowych i religijnych granica między radzieckim „Zachodem” i „Wschodem”, która czyniła narody radzieckiego „Zachodu” jeszcze bardziej odmiennymi od narodów Azji czy Afryki. A po drugie, same narody wschodnioeuropejskie starały się jak najsilniej dystansować od (post)radzieckiej Rosji, uważając za swój cel strategiczny „powrót do Europy”, do której wszak zawsze należały. Radziecka dominacja była więc najczęściej przedstawiana w kategoriach okupacji, a nie kolonizacji. Narody wschodnioeuropejskie niebezpodstawnie obawiały się, że akcentowanie ich kolonialnego statusu w radzieckim imperium może umniejszyć w oczach Zachodu ich europejską tożsamość i utrudnić integrację euroatlantycką.

Do czynników, według Moore’a powodujących „obopólne przemilczanie”, można dodać kilka innych. Wśród badaczy postkolonialnych, którzy często są migrantami z trzeciego świata, wyraźnie widać chęć monopolizowania cierpień związanych z uciskiem kolonialnym. U podstaw tej – często nieuświadomionej – chęci leży obawa, by szczególnie bolesny problem dyskryminacji rasowej i rasistowskiego kolonializmu nie został umniejszony w wyniku zestawienia z innymi, nierasistowskimi formami ucisku i dominacji. (Podobny mechanizm można zresztą zauważyć również wśród badaczy Holocaustu, którzy często z ogromną rezerwą podchodzą do podejmowanych przez niektórych autorów prób porównania tego zjawiska z innymi aktami ludobójstwa lub rozpatrywania go w szerszym kontekście nazistowskich „skrwawionych ziem” i eksterminacji wschodnioeuropejskich Untermensch’ów)2.

Wśród badaczy postkomunizmu przeważają tymczasem zwolennicy paradygmatu tranzytologicznego, który rozpatruje przemiany w „drugim” świecie przede wszystkim jako proces demokratyzacji, budowania instytucji państwowych i przyspieszonej modernizacji. Jeśli zaś chodzi o aspekty kulturowe i antropologiczne, które leżą u podstaw postkolonialnego teoretyzowania, to politolodzy zazwyczaj nie przywiązują do nich wielkiej wagi. Chyba tylko teoria zależności od ścieżki (path dependence) otwiera pewne możliwości postkolonialnego traktowania postkomunizmu jako zjawiska nie tylko politycznego, gospodarczego i instytucjonalnego, ale również kulturowego i dyskursywnego3.

Niewykluczone poza tym, że nieufność badaczy postkomunizmu wobec metodologii postkolonialnej wynika z nadużywania terminów „imperium” i „kolonializm” w masowej publicystyce i propagandzie politycznej, gdzie mają one zabarwienie jednoznacznie pejoratywne. Właśnie w tej roli – jako uosobienie absolutnego zła – często są one wykorzystywane w celu oskarżenia dawnej metropolii o wszelkie możliwe grzechy oraz do zdejmowania z jej ofiar wszelkiej odpowiedzialności za ich obecny stan. Autorytet studiów postkolonialnych osłabia również wykorzystywanie antykolonialnej, antyimperialistycznej terminologii przez różne ruchy antymodernizacyjne, antyglobalistyczne i neokonserwatywne, zwłaszcza w Europie Wschodniej, gdzie usiłują one przedstawić Zachód jako nowego „pana” („waszyngtoński komitet obwodowy”), który jakoby tylko zastąpił starego, moskiewskiego gospodarza.

Wszystkie te czynniki rzeczywiście są dostatecznie istotne, by je uwzględniać, ale nie aż tak, by mogły zdyskredytować i uniemożliwić wykorzystanie metodologii postkolonialnej w badaniach nad postkomunizmem. Niezależnie od rozmaitych różnic między „drugim” i „trzecim” światem, to właśnie podobieństwa między nimi zachęcają do stosowania pewnych koncepcji teoretycznych i instumentów krytycznych ze studiów postkolonialnych w analizie pewnych procesów i zjawisk świata postkomunistycznego. W szczególności, jak piszą Dorota Kołodziejczyk i Cristina Sandru, dotyczy to również obecnych w świecie postkomunistycznym „struktur włączenia/wykluczenia (model centrum/peryferiów, liminalności i istnienia „pomiędzy”), formacji nacjonalizmu, struktur wyróżniania Innego i przedstawiania różnic, form i sposobów historycznej realizacji walki antykolonialnej/antyimperialnej, doświadczeń traumatycznych (włącznie z kwestią pamięci/amnezji zbiorowej i przepisywania historii), oporu jako zespołu praktyk kulturowych, koncepcji – takich jak alternatywność, ambiwalencja, autokolonizacja, geografia kulturowa, dyslokacja, mniejszości i kultury podporządkowane, neokolonializm, orientalizacja, transnacjonalizm”.4

Porównywanie istotnie nie oznacza zrównywania; w żadnym razie nie chodzi o ignorowanie różnic między postkomunizmem a postkolonializmem, a jedynie o bardziej systematyczne i konsekwentne wyjaśnianie pewnych podobieństw. Kołodziejczyk i Sandru przypominają w szczególności, że zarówno w „drugim”, jak i w „trzecim” świecie przymusowa modernizacja miała cechy wspólne: zarówno „marksizm stosowany”, czyli komunizm, jak i kapitalizm przemysłowy, realizowały podobną politykę szybkiej industrializacji i urbanizacji, rozwoju infrastruktury, walki z zabobonami religijnymi, trybalizmem i tradycyjnym sposobem życia (nazywanym przez kolonizatorów „barbarzyńskim”, a przez komunistów – „burżuazyjnym”) [Kolodziejczyk & Sandru, 115].

David Moore przytacza jeszcze dokładniejszy spis podobieństw między rosyjsko-radziecką kolonizacją sąsiednich terenów a zachodnią kolonizacją terytoriów zamorskich, którą właśnie uważa się za „klasyczną”:

„Suwerenne rządy lokalne są zastępowane marionetkowymi albo bezpośrednią kontrolą metropolii. Afrykańskie szkolnictwo uprzywilejowuje język kolonizatorów, lokalna historia jest przepisywana z perspektywy imperium. Autochtoniczne tradycje religijne są tępione, idole niszczeni, a w ich miejsce wprowadzane są alternatywne ideologie religijne i niereligijne. Kolonizowane tereny Afryki poddawane są wyzyskowi gospodarczemu. Niezależny handel kolonii między sobą nawzajem albo z partnerami zewnętrznymi jest ściśle reglamentowany lub całkowicie zabroniony. Gospodarka działa w systemie nakazowym i dostosowuje się do potrzeb metropolii, a nie potrzeb lokalnych. Miejscowa waluta, jeśli nawet istnieje, to jest konwertowalna wyłącznie na walutę metropolii. Rolnictwo staje się monokulturowe, środowisko ulega degradacji. W sferze praw człowieka – głosy dysydentów słychać wyłącznie na emigracji, chociaż znaleźć się tam jest bardzo trudno. Opozycyjna energia jest więc kierowana w różne formy mimikry, satyry, parodii, dowcipów. Jednak najbardziej ogólna charakterystyka stanu społeczeństwa to stagnacja kulturowa” [Moore, 114].

Swoją drogą, tę ostatnią cechę już dwadzieścia lat temu dostrzegł bystrym okiem Marko Pawłyszyn, omawiając kontekst postkolonialny i – odpowiednio – kolonialne dziedzictwo właśnie na Ukrainie: „Przejawy kultury (dzieła sztuki, instytucje kulturalne, procesy społecznego życia kulturalnego) można uznać za kolonialne, jeśli sprzyjają umacnianiu lub rozwojowi władzy imperialnej: odbierają prestiż, zawężają pole działania, zmniejszają rozpoznawalność albo wręcz niszczą to, co jest lokalne, autochtoniczne, słowem – kolonialne, podkreślając natomiast godność, światowy zasięg, nowoczesność, niezbędność
i naturalność tego, co stołeczne, centralne”.5

Niewątpliwie zarówno świat kolonialny, jak i komunistyczny, był dość różnorodny, dlatego na pewno nie wszystkie wymienione przez Moore’a cechy kolonialne dotyczą w jednakowej mierze wszystkich krajów. Związek Radziecki był naprawdę bardzo specyficznym imperium i ci, którzy uważają radziecki eksperyment za przedsięwzięcie neokolonialne, „niebezpodstawnie wskazują na dążenie komunistów do wyzwolenia mas pracujących, zniesienie wielu przywilejów dla etnicznych Rosjan na południu i wschodzie byłego imperium, wspieranie licznych języków związkowych, budowę fabryk, szpitali, szkół, uwolnienie kobiet z haremów i parandży, wsparcie walki z kolonializmem w trzecim świecie, a także fakt, że wielu nie-Rosjan w radzieckiej sferze wpływów popierało reżim bolszewicki” [Moore, 123].

Ale również ci, którzy uważają radziecki reżim za jedynie inną odmianę kolonizacji, niebezpodstawnie wskazują na „masowe deportacje całych narodów, wyniszczające dla nich osiedlenie kazachskich koczowników, przymusowe wprowadzanie monokultury w Azji Środkowej i katastrofę ekologiczną Morza Aralskiego, przejęcie przez Związek Radziecki niepodległych państw bałtyckich w 1940 roku, niezmienną zasadę, że druga z najważniejszych osób na czele każdej republiki radzieckiej musi być etnicznym Rosjaninem, radzieckie czołgi w Budapeszcie w 1956 roku i w Pradze w 1968 roku” [Moore, 124].

Jest jeszcze wiele innych argumentów na rzecz każdego z tych punktów widzenia, jednak Moore uważa, że najważniejsze jest tu subiektywne postrzeganie zniewolonych narodów: „Z uzbeckiego, węgierskiego czy litewskiego punktu widzenia była to sytuacja bezsprzecznie kolonialna. Większość klasycznych przejawów – brak suwerennej władzy, ograniczenie możliwości wyjazdu, okupacja wojskowa, brak konwertowalnej waluty, podporządkowanie gospodarki narodowej zewnętrznemu hegemonowi, przymus nauki języka kolonizatorów – pokazuje, że narody Europy Środkowej rzeczywiście pozostawały pod rosyjsko-radziecką kontrolą mniej więcej od 1948 do 1989-1991 roku” [Moore, 121].

Rzecz jasna, wszystko to w jeszcze większym stopniu odnieść można do zniewolonych narodów wewnętrznego radzieckiego imperium, które pozostawały pod jeszcze ściślejszą kontrolą przez jeszcze dłuższy czas.6

David Moore zaznacza, że w pewnym sensie niemal wszystkie narody świata w jakimś okresie swojej historii zaznawały kolonizacji, a więc mogłyby dziś być badane z postkolonialnego punktu widzenia. Takie rozszerzenie perspektywy dewaluuje jednak samą kategorię postkolonialności i pozbawia ją siły analitycznej. W przypadku sfery postradzieckiej ta dewaluacja nie wydaje się zagrażać, bo przecież „Rosja, a później ZSRR rzeczywiście sprawowały potężną kontrolę kolonialną nad ogromnym terytorium, od pięćdziesięciu do dwustu lat, i choć przeważająca część tej kontroli dziś należy już do przeszłości, jej skutki wciąż pozostają zauważalne w literaturach i kulturach postkolonialnych-postradzieckich narodów, włącznie z samą Rosją” [Moore, 123].

Autor jest przy tym świadom „specyficzności wariantów rosyjsko-radzieckiej kontroli i jej postradzieckich ech” oraz ich wyraźnej odmienności od „standardowego, angielsko-francuskiego przypadku”. Dalszy tok jego argumentacji wygląda jednak dość dziwnie: „Niemniej, uprzywilejowując przypadek anglo-francuski jako swego rodzaju kolonialny standard i traktując rosyjsko-radzieckie doświadczenia jako odchylenie od normy, tym samym sztucznie podtrzymujemy od dawna już przestarzałą ideę centralności zachodniego, czyli anglo-francuskiego świata. Sądzę, że pora skończyć z tą tradycją” [Moore, 123].

Jest to dziwna argumentacja, bo przecież tak naprawdę uznanie unikalności doświadczenia narodów rasowo dyskryminowanych i zniewolonych w żadnej mierze nie uprzywilejowuje tych, którzy je zniewolili, zupełnie tak samo, jak uznanie unikalności Holocaustu w żadnym stopniu nie uprzywilejowuje ani nazistów, ani Zachodu jako takiego. Umieszczanie w centrum uwagi studiów postkolonialnych właśnie dyskryminacji rasowej nie ma nic wspólnego z domniemaną centralnością świata zachodniego, czyli anglo-francuskiego. Takie określenie ustanawia jedynie pewien system współrzędnych, punkt odniesienia, według którego możemy rozpatrywać inne doświadczenia kolonialne – z różnymi poziomami wyzysku, ucisku i dyskryminacji, ale bez zasadniczego i rzeczywiście centralnego dla studiów postkolonialnych doświadczenia dyskryminacji rasowej.

W tym systemie współrzędnych najbliższe klasycznemu kolonializmowi jest doświadczenie odmiennych rasowo ludów imperium rosyjskiego, a później rosyjsko-radzieckiego, w przypadku których kolonizacja albo miała przeważnie osadniczy charakter – jak na Syberii i Dalekiej Północy7, albo była klasycznym podbojem – jak w Azji Środkowej i do dziś na Kaukazie8. Najmniej zbliżone do klasycznego kolonializmu jest doświadczenie narodów Europy Wschodniej, należących do „zewnętrznego” imperium. Po pierwsze, inaczej niż narody „wewnętrznego” imperium, zachowały one jednak pewną suwerenność polityczną, gospodarczą, a zwłaszcza kulturalną. A po drugie, nigdy nie zinternalizowały one kompleksu niższości wobec kolonialnego hegemona, ponieważ przed wkroczeniem wojsk radzieckich zdążyły już wykształcić silną świadomość narodową, czyli stać się całkowicie nowoczesnymi, egalitarnymi narodami, które można okupować, ale nie rzucić na kolana – czy to przez przejęcie (lub zniszczenie) lokalnych elit, czy to przez narzucenie domniemanej wyższości kulturowej metropolitalnego centrum. Wręcz przeciwnie: przez cały okres przymusowej przynależności do „bloku radzieckiego” pielęgnowały one własną, niekiedy nawet wyolbrzymianą wyższość wobec „wschodnich barbarzyńców”, którzy legitymizowali swoje działania wyłącznie brutalną siłą i – w pewnym stopniu – kontrowersyjną wizją „wyzwolenia” Europy Wschodniej podczas drugiej wojny światowej i jeszcze bardziej kontrowersyjnymi pretensjami do roli liderów światowego ruchu rewolucyjnego.9 Państwa wschodnioeuropejskie były bez wątpienia protektoratami, ale raczej neokolonialnego, niż kolonialnego typu.

W tym kontekście Ukraina i Białoruś reprezentują wariant przejściowy między klasycznym w istocie kolonializmem w rosyjsko-radzieckiej Azji i na Kaukazie a stosunkowo łagodną neokolonialną dominacją ZSRR we Wschodniej Europie. Z jednej strony, Ukraińcy i Białorusini nie mieli nawet tej ograniczonej suwerenności, co ich zachodni sąsiedzi – szczególnie widocznej w sferze kultury (o czym trafnie pisał Marko Pawłyszyn). Ale z drugiej strony, nie zaznawali tej dyskryminacji rasowej, co narody Wschodu – otwartej w imperium rosyjskim, skrywanej – w rosyjsko-radzieckim. Na poziomie grupy ich prawa były znacząco ograniczone, ale na poziomie indywidualnym dyskryminacja praktycznie nie istniała, wszak Ukraińcy i Białorusini oficjalnie uważani byli w imperium rosyjskim za „ten sam naród”, co Rosjanie (albo „prawie ten sam” – w imperium radzieckim). Musieli jednak w tym celu przyjąć rolę „tego samego (lub „prawie tego samego”) narodu, czyli wyrzec się własnej ukraińskiej (lub białoruskiej) tożsamości jako całkowicie odmiennej, autonomicznej i samowystarczalnej. Odmowa odrzucenia własnej odrębności i pewnych grupowych (narodowych) interesów, niekoniecznie tożsamych z rosyjskimi, w obu imperiach traktowana była jako nielojalność i ścigana jako zdrada. Ukraińcy w istocie dzielili się na „swoich”, „udomowionych” („chochły”, „małorosy”) i na obcych, wrogich („bandery”, „mazepińcy”).10 Ci pierwsi byli raczej rosyjskim subetnosem, ogólnie nieszkodliwym lokalnym etnografizmem, podczas gdy ci drudzy usiłowali stać się odrębnym narodem – przez co właśnie w obu imperiach byli na wszelkie sposoby dyskryminowani oraz represjonowani.

David Moore uważa, że na Ukrainie dominuje trzeci, „dynastyczny” typ kolonizacji (obok wspomnianej wyżej kolonizacji osadniczej i podbojów). Był on powszechny przede wszystkim w epoce przednowoczesnej, kiedy tożsamość wynikała głównie z przynależności wyznaniowej i stanowej, a kategoria „narodu” dotyczyła tylko wyższych klas społecznych. Kolonizacja dynastyczna była stosunkowo lekka, jako że imperium musiało zadbać tylko o wchłonięcie miejscowych elit, podczas gdy masy prostego, przeważnie wiejskiego ludu ulegały stopniowej asymilacji w ramach ogólnoimperialnego procesu modernizacji i akulturacji.

Obydwa imperia – rosyjskie i radzieckie – były dostatecznie inkluzywne, by przyciągnąć najbardziej aktywnych i ambitnych Ukraińców i Białorusinów perspektywą awansu społecznego, neutralizując równocześnie wszelką protonacjonalistyczną herezję w dość ograniczonym środowisku elit. Ta inkluzywność w połączeniu z bliskością języka i kultury oraz brakiem naprawdę ważnych dla przednowoczesnej świadomości barier wyznaniowych znacząco ułatwiła asymilację ukraińskich elit. Z drugiej jednak strony, instytucjonalna słabość i ogólny niedorozwój cywilizacyjny imperium rosyjskiego uniemożliwiły podobną asymilację szerokich mas chłopskich – jak miało to miejsce na przykład we Francji, gdzie kolonizacja dynastyczna, czyli przemiana różnoetnicznych „chłopów we Francuzów” (używając określenia Eugene’a Webera) dość skutecznie przebiegła w XIX wieku.11 Imperium rosyjskie niemal całkowicie zrusyfikowało miasta, ale nic nie zdołało zrobić z ogromnymi, przeważnie niepiśmiennymi wiejskimi peryferiami.12

Modernizacja radziecka, mimo pewnej, ogólnie rzecz biorąc wymuszonej ambiwalencji bolszewickiej polityki językowej i kulturowej lat dwudziestych XX wieku, znacząco zmieniła sytuację.13 Likwidacja analfabetyzmu, gwałtowna urbanizacja i industrializacja oraz wprowadzenie obowiązkowej (rosyjskojęzycznej) służby wojskowej znacząco przyspieszyły procesy asymilacyjne we wszystkich republikach, a najbardziej na Ukrainie i Białorusi. Niezwykle ważna była tu eksterminacja inteligencji narodowej i likwidacja tak zwanych „kułaków” – jako potencjalnej wiejskiej „klasy średniej” oraz zamknięcie chłopów w kołchozach, czyli uczynienie z nich pozbawionych praw niewolników – bez dokumentów tożsamości (a więc i bez prawa wyjazdu z ich ubogiego getta) i nawet bez pieniędzy (ponieważ za niewolniczą pracę płacono w naturze – jeśli w ogóle płacono).

Dalekosiężnym skutkiem tej gettoizacji było pogłębienie przepaści cywilizacyjnej między przeważnie rosyjskojęzycznym miastem a ukraińskojęzyczną wsią; podświadome, a często również świadome utożsamienie świata ukraińskiego z wiejskim – biednym, niewykształconym i „pozbawionym kultury”; wyrastanie na tym tle wśród (rosyjskojęzycznych) mieszkańców miast głębokiej pogardy wobec bardziej zacofanych, słabiej rozwiniętych i niepełnowartościowych (ukraińskojęzycznych) współobywateli ze wsi oraz przenoszenie, prawem synekdochy, tego stosunku na wszystko, co ukraińskie; wreszcie, przejmowanie tego stosunku przez mieszkańców wsi i kształtowanie się na tym tle potężnego kompleksu niższości.

W istocie bolszewicy przemienili wieś w kolonię wewnętrzną14 – analogię „trzeciego” świata w odniesieniu do miejskiego „pierwszego”, źródło bezlitosnego wyzysku gospodarczego i migracji zarobkowej na brudne, niebezpieczne i nisko płatne miejskie stanowiska. Nawet przeprowadzone za Chruszczowa wyzwolenie kołchozowych chłopów, czyli wydanie im dokumentów tożsamości, nie zmieniło ogólnej sytuacji, ponieważ zachowany został system propiski [meldunku] – jako swego rodzaju erzac wiz, za pomocą których pierwszy świat reguluje dostęp mieszkańców trzeciego świata do swoich zasobów. W istocie nawet sam proces uzyskiwania propiski przypomina pod wieloma względami zdobywanie wizy z prawem do pracy: potrzebna jest albo łapówka, albo małżeństwo (prawdziwe lub fi kcyjne), albo przyjęcie na studia, albo też znalezienie się wśród „limitowanych” – w kategorii pracowników, których z jakiegoś powodu pierwszemu światowi brakuje.

Oczywiście przy całym podobieństwie między globalnym trzecim światem a radzieckim światem wewnętrznych kolonii pamiętać należy i o znaczącej różnicy – braku w radzieckim kolonializmie podstawowego elementu rasistowskiego. Komunizm jako system pod wieloma względami stanowił bezprawie i dyskryminację wobec wielu grup, w tym etnicznych, jednak na poziomie jednostek radzieccy poddani mieli bez porównania większe możliwości uniknięcia dyskryminacji, niż kolorowi mieszkańcy Afryki, których los w dużym stopniu wyznaczany był przez sam kolor ich skóry. Dla Ukraińców taką skórą był ich „czarny” – ubogi, pogardzany, upośledzony, „kołchozowy” język. Nietrudno było, przynajmniej w drugim pokoleniu, zmienić go – co tak naprawdę w praktyce zrównało urbanizację z rusyfikacją i z niemal połowy etnicznych Ukraińców zrobiło ludzi w życiu codziennym posługujących się językiem rosyjskim.

Ten proces przemiany wczorajszych kołchozowych niewolników w nieco bardziej wolnych, zamożniejszych, a przede wszystkim mających wyższy status mieszkańców miast (z językiem rosyjskim jako oznaką tego statusu) może być ogromnie ciekawym tematem badań postkolonialnych. Obejmuje on odrzucenie autentycznego języka i związanej z nimi (przez rozmaite kody kulturowe) tożsamości; codzienne doświadczenie pogardy (realnej albo wyobrażonej) ze strony społecznie i kulturowo wyżej stojących mieszkańców miasta; regularne wstydzenie się za wiejskich, słabo wykształconych i „mało kulturalnych” krewnych; głęboką i ogromnie traumatyczną dla psychiki internalizację poczucia cywilizacyjnej wyższości „białych” nad wiejskimi „czarnymi” – rosyjskojęzycznego świata nad ukraińskojęzycznym.15

Michael Hechter w pionierskiej pracy „Internal Colonialism: The Celtic Fringe in Bristish National Development” (1975) chyba jako pierwszy napisał o “białym rasizmie” jako ważnym czynniku, podtrzymującym strukturę wewnętrznej kolonii i zapewniającym asymilację uciśnionej mniejszości (jej przemianę z “czarnych” w “białych”) albo popychającym ku radykalnemu nacjonalizmowi (czyli obronie swojej “czarnej skóry”). „Anglosasi i Celtowie nie różnią się kolorem skóry – pisał, – a jednak rasizm kwitnie również tam”.16

„(1) Cechą charakterystyczną imperialnej ekspansji jest upośledzenie autochtonicznych kultur grup peryferyjnych. (2) Jednym ze skutków takiego upośledzenia jest osłabienie woli i zdolności autochtonów do stawiania oporu wobec reżimu kolonialnego. (3) Inkorporacja polityczna znacząco wpływa na postęp anglicyzacji, która realizowana jest nie tylko na mocy rządowych dekretów, ale również w drodze dobrowolnej asymilacji elit peryferyjnych” [Hechter, 24].

Alexander Motyl, omawiając podobne problemy na „wschodniosłowiańskich obrzeżach” imperium rosyjskiego, przede wszystkim na Ukrainie, używa bardziej precyzyjnego terminu „suprematyzm” na określenie pogardliwego stosunku znacznej części ludności rosyjskojęzycznej, w tym elit rządzących, do języka ukraińskiego jako rzekomo niepełnowartościowego i niedorozwiniętego, a stąd również do jego użytkowników jako do ludzi drugiej kategorii (słabo wykształcona „wieś” bądź też ideologicznie nacechowani „nacjonaliści”).17 Rosyjski suprematyzm jako pewien światopogląd i dyskurs bez wątpienia stanowią pochodną sytuacji kolonialnej, opisanej przez tego samego Motyla ponad ćwierć wieku temu:

„Używanie danego języka ma ogromne znaczenie symboliczne w spolityzowanym środowisku językowym i jednoznacznie ustawia mówiącego po jednej ze stron barykady ideologicznej… Ukraińscy dysydenci […] wyczuwali, że używanie języka ukraińskiego jest równoznaczne z byciem w opozycji wobec państwa sowieckiego… Choć żaden akt prawny w zasadzie nie zabraniał odstępstw od „normalnego” zachowania językowego, nie-Rosjanie w ogóle, a Ukraińcy w szczególności doskonale wiedzieli, że uparte posługiwanie się własnym językiem, zwłaszcza wśród Rosjan, będzie odbierane jako zaprzeczanie „przyjaźni narodów” i przejaw niechęci wobec „ludzi sowieckich”. Właśnie dlatego, że języki ukraiński i rosyjski są wzajemnie zrozumiałe, używanie ukraińskiego w kontakcie z rosyjskojęzycznymi rozmówcami było tak jawnym démarchem wobec ducha, jeśli nawet nie litery rusyfikatorskiej polityki, że każdy bezczelny człowiek, który na podobny démarche się odważył, automatycznie otrzymywał etykietkę „banderowca”, „petlurowca”, „burżuazyjnego nacjonalisty” lub w najlepszym razie niewdzięcznego krewnego „starszego brata”. Mało kto spośród Ukraińców ryzykował narażanie się na publiczne potępienie, utratę pracy czy nawet więzienie w imię czystości językowej. Większość, by uniknąć szowinistycznych reakcji i podejrzeń o nielojalność, przechodziła na rosyjski”.18

Należy podkreślić, że kolonializm wewnętrzny nie był w imperium rosyjsko-radzieckim czysto ukraińskim zjawiskiem. Zamknięcie chłopów w systemie kołchozowym wszędzie, w szczególności także i w Rosji, pogłębiło dramatyczną przepaść cywilizacyjną między „pierwszym” (miejskim) i „trzecim” (wiejskim) światem. Jednak w Rosji „pierwszy” i „trzeci” świat mówiły tym samym językiem; zarówno kolonizatorzy, jak kolonizowani należeli tu do tej samej kultury i etnosu. „Trzeci” świat w Rosji był tak samo biedny, zacofany i upośledzony, jak na Ukrainie. Jednak Rosja miała także „pierwszy” świat – świat Moskwy, Leningradu i innych dużych miast, w których narodowy język i kultura jeśli nawet nie kwitły, to przynajmniej się rozwijały, mimo wszystkich ograniczeń ideologicznych – czego w żadnym razie nie można powiedzieć o Kijowie, Odessie czy Charkowie. (Za jedyny częściowy wyjątek uznać można miasta zachodniej Ukrainy, w których urbanizacja nie oznaczała rusyfikacji, ponieważ miejscowa ludność nie zinternalizowała kompleksu niższości wobec kolonizatorów. Tutaj postrzegano ich zgodnie z paradygmatem krajów Europy Wschodniej i krajów bałtyckich – przeważnie jako okupantów. Niemniej, peryferyjne położenie tego regionu, szczególna represyjność reżimu i do dziś nie przerwane propagandowe, sztuczne wyolbrzymianie różnic regionalnych sprawiają, że jego rola w ogólnoukraińskim kontekście jest ogólnie marginalna).

W istocie wszędzie poza Rosją kolonializm wewnętrzny zyskał cechy kolonializmu zewnętrznego, rosyjsko-radzieckiego. Ucisk społeczny nabrał zabarwienia narodowego. Pierwszy świat mówił po rosyjsku, trzeci – w językach lokalnych, które stawały się swego rodzaju stygmatem, czarną skórą, oznaką zacofania cywilizacyjnego albo, jeszcze gorzej, nieprawomyślności politycznej.

Wnioski
Podsumowując, możemy powtórzyć za Davidem Moorem, że postkolonialność jest dziś tak globalnym, uniwersalnym zjawiskiem, a doświadczenie kolonialne na tyle szerokie i różnorodne, że każda kultura i jednostka w nieunikniony sposób nawiązuje z nimi jakieś stosunki – poprzez prefiksy neo-, post-, eks-, anty-, endo-, nie-. Można dyskutować, czy naprawdę postkolonialność, jak stwierdza Moore, „stała się tak samo fundamentalna dla światowych tożsamości, jak szereg innych uniwersalnych kategorii – rasy, klasy, kasty, wieku, płci”. Albo – czy dane miejsce rzeczywiście należy uważać za „postkolonialne”. Ważniejsze jest co innego – czy „hermeneutyka postkolonialna rzeczywiście pomaga nam lepiej zrozumieć dane miejsce i daną sytuację [Moore, 124]. Właśnie o produktywność „hermeneutyki postkolonialnej” chodziło również Dorocie Kołodziejczyk i Cristinie Sandru, kiedy wzywały do pełnego wykorzystania teoretycznych osiągnięć studiów postkolonialnych przy równoczesnym zachowaniu zdrowego sceptycyzmu wobec wszelkich nazbyt bezpośrednich zestawień i zapożyczeń, a także pełnego wykorzystania „auto-refleksyjnej wartości prefiksu ‘post-‘ w postkomunizmie i postkolonializmie”. Chodzi, jak pisały, o „wszechstronne badanie regionu w ramach europejskiej nowoczesności, a nie o wywalczenie dla niego jakiegoś szczególnego postkolonialnego statusu” [Kolodziejczyk & Sandru, 116].

W przedmowie do ukraińskiego wydania swojej klasycznej pracy In Other Worlds Gayatri Chakravorty Spivak w podobny sposób zachęcała kolegów do pełniejszego opanowania metodologii postkolonialnej: „Twórcze zastosowanie modelu ‘kolonizator-kolonizowany’ na waszych terenach – pisała – może wzmocnić i odświeżyć dyskurs kolonialny oraz studia postkolonialne, a także będzie sprzyjać wypracowaniu bardzo interesującego modelu”.19

Doprawdy byłoby naiwnością uważać, że podejście postkolonialne wyjaśni wszystkie ukraińskie problemy. Ale jeszcze bardziej naiwne byłoby myślenie, że można się bez niego całkowicie obejść przy omawianiu problemów związanych z ukraińską tożsamością, rusyfikacją, podziałami regionalnymi, ambiwalentnym stosunkiem do Rosji i Zachodu (oraz uosabianych przez nie wartości) itd. „Oczywiste wydaje mi się – pisał nie tak dawno jeden z czołowych zachodnich ukrainistów, Myroslav Shkandrij – że studia postkolonialne, obok studiów feministycznych i badań nad podporządkowaniem, są tą sferą, na którą ukraińscy uczeni powinni zwrócić uwagę. Koncepcje, metody, idee i wzorce zapożyczone ze studiów postkolonialnych mogą dostarczyć wyraźnej stymulacji analizom ukraińskiego doświadczenia kulturowego”.20

Tekst powstał z prezentacji na konferencji “Kultura sytuacji postkolonialnej”
na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu 6.05.2013.

Z języka ukraińskiego przełożyła Katarzyna Kotyńska

Dr Mykoła Riabczuk – krytyk literacki, eseista i publicysta, politolog. Współpracownik Centrum Studiów Europejskich Uniwersytetu Akademia Kijowsko-Mohylańska, wykładowca gościnny w Studium Europy Wschodniej UW. Autor licznych książek i artykułów na temat społeczeństwa obywatelskiego, tożsamości narodowej, nacjonalizmu i transformacji postkomunistycznej w byłych republikach radzieckich.

1 David Moore, Is the Post- in Postcolonial the Post- in Post-Soviet? Toward a Global Postcolonial Critique, PMLA, vol. 116, no. 1, 2001. Dalej wszystkie odwołania do tego artykułu bedą podawane bezpośrednio w tekście z zaznaczeniem cytowanej strony.

2 T. Snyder, Skrwawione ziemie, Warszawa 2011.

3 R. Putnam, Demokracja w działaniu: Tradycje obywatelskie we współczesnych Włoszech, Kraków 1995.

4 D. Kołodziejczyk, C. Sandru, Introduction: On colonialism, communism and east-central Europe – some reflections, “Journal of Postcolonial Writing”, 2012, vol. 48, nr 2, s. 113.

5 M. Pawłyszyn, Szczo pere-tworiujet’sia w Re-kreacijach Jurija Andruchowycza?, „Suczasnist’”, 1993, nr 12, s. 116.

6 S. Wełyczenko, Czy buła Ukrajina rosijśkoju kołonijeju? Dejaki zauważennia szczodo poniattia kołonializm, „Ukrajina moderna”, 2009, nr 3.

7 Yu. Slezkine, Arctic Mirrors: Russia and the Small Peoples of the North, Ithaca, Cornell UP, 1994.

8 S. Layton, Russian Literature and Empire: Conquest of the Caucasus from Pushkin to Tolstoy, Cambridge, Cambridge UP, 1994.

9 Najbardziej wyraźnie to stanowisko zostało wyrażone w znanym artykule Milana Kundery „Zachód porwany albo tragedia Europy Środkowej” (1974), publikacja polska: „Zeszyty Literackie”, 1984, nr 5.

10 A. Kappeler, Mazepintsy, Malorossy, Khokhly: Ukrainians in the Ethnic Hierarchy of the Russian Empire, [w:] Culture, Nation, and Identity, red. A. Kappeler et al., Edmonton, CIUS, 2003.

11 E. Weber, Peasants into Frenchmen: The Modernizarion of Rural France, 1870–1914, Stanford, CA, Stanford University Press, 1974.

12 A. Miller, “Ukrainskij wopros” w politikie włastiej i russkom obszczestwiennom mnienii (wtoraja połowina XIX wieka), Sankt-Pietierburg, Aletieja, 2000.

13 Т. Martin, An Affirmative Action Empire: The Soviet Union as the Highest Form of Imperialism, [w:] A State of Nations: Empire and Nation-Making in the Age of Lenin and Stalin, red. R. G. Suny, T. Martin, Oxford, Oxford UP, 2001.

14 A. Etkind, D. Uffelman, I. Kukulin, Wnutrienniaja kołonizacija Rossii: mieżdu praktikoj i woobrażenijem, [w:] A. Etkind i in. (red.), Tam, wnutri. Praktiki wnutrienniej kołonizacii w kulturnoj istorii Rossii, Moskwa, NLO, 2012.

15 Pierwszą próbę psychologicznej czy nawet psychoanalitycznej interpretacji procesów asymilacyjnych i ich skutków na ukraińskim materiale podjęła badaczka z Harvardu, Oksana Hrabowycz, w wystąpieniu na II kongresie Międzynarodowego Stowarzyszenia Ukrainistów (Lwów 1993). Ukraiński przekład: Spadszczyna kołonializmu w suczasnij Ukrajini. Kilka kluczowych pytań, „Arka”, 1994, nr 2.

16 M. Hechter, Internal Colonialism: The Celtic Fringe in British National Development, 1536-1966, London, Routledge, 1975, s. xvi-xvii.

17 А. Motyl, Soviet-Style Imperialism & the Ukrainian Language, “World Affairs Journal”, 11.02.2013. Dostęp elektroniczny: http://www.worldaffairsjournal.org/blog/alexander-j-motyl/soviet-styleimperialism-ukrainian-language

18 A. Motyl, Will the Non-Russians Rebel?, Ithaca, Cornell UP, 1987, s. 100-101.

19 G. Cz Spiwak., W inszych switach. Eseji z pytań kulturnoji polityky, Kyjiw, Wseswit, 2006, s. 21.

20 M. Shkandrij, The Postcolonial Moment in Ukrainian Writing, [w:] // From Sovietology to Postcoloniality. Poland and Ukraine from a Postcolonial Perspective, red. J. Korek, Huddinge, Sodertorns hogskola, 2007, s. 83.

Farther Neighbour: A Critical Estimation on Turkish Reception of Ukrainian Revolution and Crimean Crisis

Hasan Aksakal

[tekst pierwotnie opublikowany w://text originally published in:
"Nowy Prometeusz" nr 6, październik 2014, ss. 25-35]

Introduction: Ukraine’s and Crimea’s Representation in Turkey
Ukraine, but mostly the peninsula of Crimea and Crimeans have been one of Turkey’s most important sources in social, political, economic and cultural terms. To write briefly about the historical background; Crimea was conquered by Turks in 1475, remained as an autonomous region within the Ottoman Empire for centuries and was the abattoir and granary of Istanbul until 1774. That same commercial-economic flow continued indirectly until 1877-78 Russo-Turkish War after II. Yekaterina annexed the region in 1783. Within these centuries, Crimean Khanate served as a frontier Beylik against the ‘increasing power’ of Russia. Certainly, when one says Ukraine and Crimea, a big number of people and themes come to one’s mind. One of them is Hürrem Sultan (originally; Roxelana, 1500-1558) who was Ottoman Sultan Suleiman The Magnificient’s wife and originally an Orthodox native of Ruthenia. Not only her but tens of Ottoman Valide Sultans and odalisques had been brought from slave bazaars of Ukranian and Crimean lands to Istanbul and reached the highest points in the protocol of Topkapı Imperial Palace. In addition, Ottoman cavalries consisted especially of Crimeans. Crimean Khanate and the Ottoman Dynasty always preserved good relations through bonds of matrimony and in case one day the Ottoman Dynasty had not possessed a male heir, according to the agreement, the Khan of Crimea would have acceded to the throne.

Indeed, the power of Turco-Crimean relations is not limited to the facts mentioned above. If we come back to the present time, we come across to many famous names of Crimean origin having existed since the emergence of modern Turkey. Gaspıralı İsmail Bey [Ismail Gasprinsky, 1851-1914] a pioneer of Turkish nationalism who created the motto of Pan-Turkism having written the phrase “Unity in language, in thought, in work” [“Dilde, fi kirde, işte birlik!] continuously on the newspaper that he published, was Crimean. Cafer Seyidahmet Kırımer (1889-1960) and Yusuf Akçura [Yosif Aqcura, 1879-1935], two of the prominent intellectuals of Turkish-Tatar culture, have an important place in the history of Turkish thought. Of the last Ottoman statesmen, Ahmet Tevfik Pasha (1845-1935), the last Ottoman Grand Vizier (prime minister), was a descendant of the ancestry of the Crimean Khanate.

Refik Halit Karay (1888-1965), one of the crucial writers of the modern Turkish literature, came from a family who migrated from Karaim/Karaites’ region. Infl uental Aziz Nesin (1915-1995) and Çetin Altan (b.1927) were the other two Turkish men of letters of Crimean origin. Probably the most important Turkish actor Cüneyt Arkın (b.1937), famous football player İlhan Mansız (b.1975), NBA star basketballer Ersan İlyasova (b.1987) are the sportsmen of Crimean Tatar origin, the latter two having played for Turkish national teams. Famous conservative industrialist Sabri Ülker (1920-2012) is also one of the best-known faces of Crimean Tatars. In addition, there are three scientists of Crimean-Tatar origin who are greatly respected in today’s Turkey. One of the greatest historians alive, Prof. Halil İnalcık (b.1916) teaching in Bilkent University, Prof. Kemal Karpat (b.1924) from department of History at Wisconsin University, and Galatasaray University’s historian Professor İlber Ortaylı (b.1947) have Crimean-Tatarian origins. Especially İlber Ortaylı is probably the most famous and popular intellectual of our times in Turkey. Considering their images combined with the attention paid to Prof. Ahmed İhsan Kırımlı (1920-2011), Prof. Atilla Özkırımlı (1942-2005) and his son; international expert on nationalism studies Prof. Umut Özkırımlı (b.1970), and once again from Bilkent University, historian Prof. Hakan Kırımlı (b.1958) by academic world, the reputation of people of Crimean origin as human resource means very much to Turkey.

Nevertheless, it is obvious that the relations between Turkey and the Tatar-Turkish community living in Crimea are not as in a high level as they should be. For Turkey, Crimea is not more than the personal representation of Mustafa Abdülcemil Kırımoğlu, The Head of Mejlis of The Crimean Tatar People (Mustafa Abdülcemil oğlu Cemilev (Qırımoğlu), Russian: Мустафа́ Абдулджеми́ль Джеми́лев, Ukrainian: Мустафа́ Абдульджемі́ль Джемі́лєв). Here the paradoxical situation reveals itself: For within Turkey’s population consisting of 77 million people, according to the answers given to surveys, there are 600 thousand to 5 million people who consider themselves Tatar or of Tatar origin.1 These people, who have been inhabited to cities such as Ankara, Eskişehir, Çanakkale, Konya, Bolu and Kastamonu which show similar characteristics to Crimean climate,2 are seen to preserve their tradition and culture through various non-governmental organisations and associations. The most important ones among these societies are Âlem-i Medeniyye (medeniye.org), Bizim Qirim Halgara Cemaat –Bizim Kırım International Organization (bizimqirim.org), Emel Kırım Vakfı (emelvakfi .org.tr), Motherland Crimea (vatankirim.net), Crimean Tatar Cultural and Mutual Aid Association (kirimdernegi.org.tr). The on-going publication tool of Emel Kırım Derneği (emekvakfi.org.tr), journal of Emel Dergisi reached at 241 issues, and Kırım Derneği’s journal Kırım Bülteni reached at 76 numbers. A careful intellectual Turk can understand the writings published on the web sites of these organizations as much as he/she understands Azerbaijani language. It is possible to say that members of these organizations practice both Crimean Tatar nationalism and Turkish nationalism with a dualist sense of belonging, as it has been observed in many other emigrant societies. In brief, in spite of such close cultural-political-historical ties, Turkish society’s overall indifference to Ukrainian Crisis and Crimean issue throughout 2014 has been remarkable. The fact that only over a hundred people attended two meetings entitled “Give Voice To Crimea!” held on 2 March 2014 in Ankara and on 8 March 2014, then 20 May 2014 in İstanbul’s most crowded center, İstiklal Avenue is a clear example of this indifference. While only in Ankara and Istanbul thousands of Crimean Tatar and Ukrainian students study at the universities and thousands of Ukrainians live permanently in İstanbul, it is very surprising that almost none of these people participated in the meetings. In this sense, we need to remind that the political agenda of that time was full of the investigation on the alleged malpractices of Erdoğan Government, Syria and ISIS crises and two crucial (local and presidential) elections which were held in 30 March and 10 August.

Views of Ukrainian Revolution From Turkey
The protests that began on 21 November 2013 in Kiev’s Euromaidan Square had the appearance of a peaceful protest against corruption, which had been continuing in Ukraine in acceleration for some time, bureaucrats’ setting up their own cadres in public offices, pressure on media, essential human rights violations, moving away from the European Union membership perspective and Viktor Yanukovych’s increasingly authoritarian traits. This scene would be exactly the same as the one in Turkey if we only changed the date to 30 May 2013, the place to Taksim Square in İstanbul and the leader to Tayyip Erdoğan. Artists like Ruslana became the representatives of the opponent youth on the stage, as it had been the case also in Turkey. Ukrainian people’s principal demands such as social peace, justice and democracy in compliance with Western standards have also been the same as the demands expressed during Gezi protests. However, the difference was that the Yanukovych government acted more patiently than Erdoğan administration; until the crisis began to cause people’s death… Developments were reported in the same way by different flanks of the Turkish media during the very first days. Nevertheless, in the following days, mainstream newspapers and TV channels, which have become completely loyal to Erdoğan government for the last couple of years and which have constituted nearly 75 per cent of the media in Turkey, began to report news giving countenance to Yanukovych with a view to not proving the Gezi protests right. The discourse was aligned with their views during June-July 2013’s Turkey: The phrases such as “Ukrainian marginal groups”, “attempted coup by illegal
organizations”, “a provocation by Western media”, “Soros effect”, “the possibility of a CIA-led operation” were expressed several times by Pro-AKP (Erdoğan’s Adalet ve Kalkınma Partisi/Justice and Development Party) commentators on the subject of Ukraine. In fact, after German pianist Davide Martello, who had played songs of peace to the protesters in Taksim Square for two days non-stop, played piano in Euromaidan as well, Yeni Şafak and Sabah newspapers – one is owned by Erdoğan’s son-in-law and the other by Erdoğan’s daughter-in-law’s family – wrote “Pro-Gezi Pianist Showed Up In Kiev” and “Kiev’s Gezi”. The newspaper Star, which is completely in Erdoğan’s control too, wrote “Look Where They Have Made The Copy of Gezi” while Haber Vakti, which makes militant publications, wrote “Dark Hands Have Brought Gezi to Kiev.”3 Journalist İbrahim Karagül, who has many readers in conservatist milieus, wrote in one of his articles in Yeni Şafak: “(In Tahrir as well as in Taksim) masses’ anger was mobilized in favor of Others’ interests. This mobilization proved unsuccessful in Turkey. Now, Ukraine is going through a similar process. Slogans, organization styles, powers behind those people, colors and voices are totally same in two countries.”4 Karagül, who had first praised the challenge by Tahrir protests to a dictator, then saw them as a doomed Western-led operation just because he considered the ones in Taksim as a coup attempt. In fact, this view was shared by many people within Pro-Erdoğan milieus. Tahrir became a bad thing after Gezi and was replaced by the protesters in Rabia Place and the willingness to show solidarity with Ikhwan-ı Muslimin (Muslim Brothers in Egypt). And now, Kiev was the third station. The scenario was completely the same, but the actors were little bit poorer in Ukraine under the circumstances of tough winter climate, so maybe some fractions among Gezi’s ‘illegal’ groups would be in help for Kiev’s angry pro-West bourgeois youth?

However, the shift of the wind changed after Kiev police’s fierce reaction following a long wait and the violence in Ukraine Parliament strengthened the opinion that Yanukovych would lose his seat. Pro-government mainstream media in Turkey began to prepare special news declaring that little progress had been made really in Ukraine on the subjects of democratization and transparency since The Orange Revolution in 2004 and to broadcast some discussion programs, short documentaries and special analysis-news directed at understanding the roots of the crisis. As a matter of fact, Turkish public opinion got a shock after Yanukovych secretly left his mansion for escaping to(ward) Russia. His escape, taking away his bathroom equipments made of gold, collections of classical cars and other details, was a typical behavior of dictators (or at least of authoritarian leaders), and it is possible to say that this situation set Yanukovych’s image to zero in the eyes of all Turkish people, socialists and conservatists alike.5 At the same time, Turkish politics was tense and fist-fights were occurring in Turkish Parliament as in Ukraine. After an opponent leader from CHP was punched, comments took place in social media telling that Yanukovych’s members of parliament (MP) had the mentality as Erdoğan’s MPs and that Turkey needed a couple of people like Vitali Klitschko who has been a leader of the Euromaidan protesters and a professional heavy-weight of 2.03 meters height boxer. Similar reactions were expressed after another view which reminded of Turkish police, who used excessive violence, caused 11 people’s death, over 8 thousand people’s injuries and sexual harassment against woman protesters. When the police humiliated a detained person by making him take all of his clothes while the weather was -10 Celcius degrees, Turkish TV-watchers and social media users showed a transient sensitivity towards what happened in Ukraine. But, as I have noted earlier, the approach to the subject was generally not more than ‘a look from a far distance.’

However, the sudden outbreak of the Crimean crisis and the emergence of several death news caused the content of the news to cover Russian expansionism. Discussions about whether the situation would initiate a ‘New Cold War’ were generally held with a reference to the Ossetia and Chechnya experiences and reviews almost uniformly began to express that Russia, having tested its military power, had given a message to both the ex-Soviet countries and global actors. At this very point, Crimea’s cultural, historical and political importance to Turkey was remembered for the first time. The referendum process generated organizations held by Crimean emigrant associations centered in İstanbul and Ankara, round table meetings of thinktanks, conferences on Crimea organized by universities. But this, as Dr. Vugar Imanov from the International Relations department of İstanbul Şehir Universitesi told during a personal meeting on 6 May 2014, also shed light to how superficial the perception of Crimea and Ukraine was. Newspapers, think-tanks, universities were caught unprepared and Imanov, who is of Azerbaijani origin and who wrote a doctoral thesis on Eurasianist thought, said that many TV channels, universities and associations in İstanbul invited him because they had not found another person with a knowledge on the subject. He was right. The truth is, there was not one expert focusing completely on the study of Ukraine in Turkey…

Analysis of the Turkish Mainstream Media’s Discourse
Then, in the post-Yanukovych period, what are the prominent reviews on Ukraine? When we look at the titles which have been read most and got the biggest attention in various newspapers and news portals, we can say that two different tendencies have become subjects to two separate and superficial
analysis. For instance, it is possible to see, among the news that have been seen most in pro-Erdoğan media, a news entitled “Ukrainian crisis served Turkey” (30.07.2014) by the newspaper Sabah mentioning the rise of the Turkish air transport and an analysis by Gönül Tol on the newspaper Akşam (17.03.2014) speculating that the crisis could be “an opportunity for Turkey” Turkish among the news that have been seen most in pro-Erdoğan media. In fact, the same approach – not surprisingly – is seen on the newspaper Yeni Şafak in this way: “Ukraine crisis will energize Turkey” (16.03.2014). While Russia’s Voice (Rusya’nın Sesi in Turkish), a portal broadcasting from both Russia and Turkey, has made propagandist broadcasts like “Crises in Syria and Ukraine Are Bringing Russia And Turkey Closer” (21.05.2014), the portal America’s Voice (Amerika’nın Sesi in Turkish) put forward an analysis entitled “Ukraine Crisis Is Affecting Turkish Economy” (26.04.2014). Dutch analyst Joost Lagendijk, who is a former GreenLeft Member of the European Parliament and served as the joint chairman of the Turkey-EU Parliamentarians delegation, wrote “There is no exit for Turkey in Ukraine crisis” in his article published in the newspaper Zaman (14.05.2014) while senior writer Sami Kohen (18.04.2014) from the newspaper Milliyet and political scientist and leading commentator Fuat Keyman from the newspaper Radikal (05.03.2014) argued that Turkey has not had the luxury of starting a power struggle over the crisis. All of these recent three writers underlined that one needed to watch future military-political developments more carefully instead of focusing on Yushchenko or Yanukovych, Ukraine or Russia, Europe or Eurasia equations. In fact, new assessments made during Minsk Talks at the end of August 2014 seem to have begun to confirm the rightness of these three writers.

In this sense, it seems possible to draw some conclusions from our collection of news and columns taken from the websites of Turkey’s most popular newspapers Zaman, Posta, Sabah, Milliyet, Star, Akşam and Hürriyet. Accordingly, based on the columns which have been read and shared on Twitter most, we can say that Turkish media has covered Ukrainian Revolution and Crimean
Crisis from the following perspectives:
1) Energy Crisis and energy security
2) Protests, Protestors and linkages to Gezi Park protests.
3) Writings reminding of the need to preserve Turco-Russian relations
4) Effects of the crisis on the tourism in Turkey
5) The position and security of Crimean Tatar-Turkic community

Issues such as analysis on the subject of Ukraine’s territorial and national integrity, the situation of the tradespeople exporting goods and services to Ukraine, Turkish students studying in Ukraine remained in the back-ground almost as if they were merely details. On the other hand, reviews on the flow of natural gas have been the primary theme or among the primary topics on the agenda within the 84 columns out of 140 (published during the period between 1 December 2013-10 September 2014) that we have examined and that have different contexts. As for the number of written and mainly oral declarations made by the government which were broadcast on the evening news of the most popular TV channels, it was 87 between 21 November 2013-1 September 2014. It means that every single review was made per every four days, picturing on its own Turkey’s level of interest towards the region.6

As to the humanitarian dimension of the events, it is perhaps the most neglected part. Within Turkish media, which is proud of trying to take lead in aiding to the humanitarian crises in Syria, Palestine, Somalia, Indonesia, Myanmar, Libya and even Haiti, there has not even been a proposal, throughout the process, to organize an aid campaign for either Orthodox and Catholic Ukraininans or Muslim Crimean Tatars.

Turkish Government’s Approach To The Crisis
From the second half of 2013 onwards, Gezi Park protests, the bribery and corruption operation against certain ministers and Erdoğan’s family, the scandal created by arms sent from Turkey for using in Syrian Civil War, the hostile competition between Fethullah Gülen Movement and pro-Erdoğan milieus, local elections at the end of March, and finally the process of presidential elections in 10 August occupied Turkish Government’s –actually not only the
government’s) agenda.

Within this time period, Ukraine crisis has always been considered less than the subjects mentioned above as and also less than ISIS issue, Israel’s attack on Palestine, the disaster in a mining enterprise in Soma, where more than 300 workers died, and a number of social explosions connected with nearly 2 million Syrians living in Turkey. In addition, it should be kept in mind that Erdoğan Government’s relations with Gulf (Kuwait, Saudi Arabia, Qatar and United Emirates) capital and Russia has become more close as it has distanced itself from European Union. Today, Turkey has a foreign trade relation worth more than 50 billion dollars with Russia; there are lots of structuring projects in Russia which are made by Turkish companies, also Russia is the basic arrival for Turkish clothing products, beer, chocolate and so on.7 For the last couple of years, nearly 4 million Russian tourists have visited Turkey annually and Russia still continues to be Turkey’s predominant natural gas supplier. It should also be noted that a “Putin fear” has been present within Turkish public opinion who has been watching authoritarian Putin’s uncompromising attitudes for nearly 15 years. It should be kept in mind that Erdoğan, who has been criticized by many people over “resembling Putin” since 2010, has been willing to have good relations with the Russian President and appointed Yiğit Bulut (b.1972), a Russophile journalist, as his principal adviser. Within the context of these conditions, one would not expect Turkish government to engage in Ukraine after all, with which it does not possess very powerful political-economic ties, compared to its relations with Russia. Thus, from the beginning of the crisis onwards, Russia’s steps towards Ukraine have not been considered as a crisis in which Turkey can get involved due to its primarily and directly affected position, as it has been the case in Syria. Aside from having maritime boundaries on the Black Sea, Turkey would be affected secondarily and indirectly from the tension between Russia and Ukraine-for instance when Russia’s revisionist attitude would be considered together with its reflections on the Caucasus. If we look at it from a broader context, the issue has been taking shape within the general balance between the West and Russia. For this reason, The Western World and its institutions stepped forward as the leading actor in the political efforts directed at solving the issue. Turkey will continue in the future to try to harmonize its NATO led Trans-Atlantic security policy and its own regional approach. At this point, it is worth mentioning that Turkey has traditionally followed a policy that has shunned remaining in between during a crisis between The West and Russia.

Similarly, “In the last couple of years, Turkey has compartmentalized its relations with Russia, as it has done with Syria and has been careful to not to be affected by regional crises. Therefore it needs to oversee delicate balances throughout this crisis in which Russia is directly involved.”8

Within the context of the conditions that we have written thus far, let us take a look at how Ankara is approaching to the subject although Turkey has not been able to show an active presence during this crisis. A written declaration made by Turkish Ministry of Foreign Affairs on 6 March and with the number 77, on the subject of the referendum decision of The Parliament of Crimea Autonomous Republic related to Crimea’s status, was giving important clues concerning our point. A language as well-balanced as possible was used in the statement and it was declared that referendum would not contribute to the resolution of the crisis, but that it could result in dangerous outcomes which could cause serious splits among different groups in Crimea. Following matters were put forward in the declaration: 1) We are against all kinds of fait accompli in the region. 2) The referendum can cause new fractures and negative results in the region. 3) Turkey is very sensitive about Crimean Tatars with whom we share similar ancestries. 4) A solution which will be “based on the political unity and the territorial integrity of the country, within the context of democratic principles, in accordance with international law and agreements” should be found. 5) For this, an environment of “reconciliation” and “dialogue” should be provided between related parties.9 Turkey, with this declaration, was putting forward in a sense its principal sensitivities connected with the crisis as well as a solution to the crisis. Nevertheless, developments so far have shown that Turkey has not been effective even as a “passive mediator.”

When we look at the general picture, conditions seems to be different this time for Turkey, from those during Russo-Georgia War in 2008 when Turkey’s stance was close to Russia, and developments are pointing out an inevitable choice similar to that in The First Crimean War (1853-1856). But under present conditions, the ongoing confidence crisis in Turkey’s relations with the West and the relationship of dependency within Russo-Turkish relations show that a choice of this kind will not be easy either. What’s more, Turkey’s ongoing internal crisis constitutes a leading factor which makes this kind of choice more difficult. Turkey is almost being attempted to be left out of this new big game through certain internal, artificial and controlled crises, whereas Turkey needs to have an active role in this crisis which directly interests it. At least, as it was mentioned above, Crimean Turks dimension and the security of Black Sea region necessitates it. And also “2023 Vision” which has been referred many times by Erdoğan…10 Let’s not forget that a passive Turkey which is left out of The Mediterranean and Black Sea will not be able to, a large extent, to develop a medium-long term policy! Thus, the “strategic depth” perspective expressed very often by Erdoğan-Davutoğlu duo and their claim about producing proactive foreign policy seem to lead Turkey to take on revisionist Russia which is for a status quo in Black Sea.

Turkey’s Movement Capability
Despite all, “Eurasian Union” -which appears to us in the way of protecting the process of cooperation in Turco-Russian relations, which has not broken down in spite of 2008 Georgia and 2011 Syria crises and which has been identified by Erdoğan government with Shanghai Five after 2010- bears a central importance for this government together with “Turkey’s Sunni backyard.”11 What’s in question here is an effort to form a new balance against the West and to use the common geography as a source of power through cooperation instead of an area of competition-conflict.12 This pursuit of unity, attempted to be brought into being after 11 September 2001 around the axis that joins Russia and Turkey, is now about to sink into the deep waters of the Black Sea because of differences of approach that started to conflict not in Ukraine but in Crimea.13 In this context, Foreign Minister of the period –now Prime Minister- Ahmet Davutoğlu’s statement that Turkey will make any efforts to keep Crimea as a part of Ukraine is very important.14 Here appears a clear differentiation from Russia. Now, what will happen in this situation? How will Turkey answer the questions starting with “which” and “how” that appear in the context of the phrase “any efforts” underlined by Davutoğlu’s statement “We will make any efforts to guarantee Crimea’s future”? This is a question which is bound to remain unanswered for the time being… But it seems possible by the way of “a dual flexibility.” In fact, as Prof. Selçuk Çolakoğlu pointed out, state-owned Turkish Airlines’ (THY) decision of restarting flights to Crimea on 14 April 2014, contain certain political messages beyond being an economic decision. Likewise, “Turkey’s lack of participation even in weaker EU sanctions against Russia can be interpreted as a reflection of the policy of protecting relations with Russia.”15

In conclusion, although Turco-Russian relations move on the way of cooperation through Putin-Erdoğan relations, Russia’s historical demands on the Caucasus, the Black Sea and the Straits still continues to exist and Turkey’s statement, which was expressed at the highest level, on the subject of Crimea’s remaining in Ukraine is being tested in Crimea just as Russia’s imperial power, which is being examined also in Crimea.

Turkish Ministry of Foreign Affairs’ written reaction numbered 279 related to the conflicts on August shows that in a potential crisis between the West and Russia, Turkey will have to play the role of being “a part of the Free World” and will understand through experience that it will not be able to make a long-running alliance with Russia due to historical and political realities.

Hasan Aksakal, PhD – Researcher at the Faculty of Political Sciences Istanbul University. Editor of a Journal Gelenekten Geleceğe. He specializes in Turkish history 19th-20th cc and contemporary situation in the Black Sea region.

1 According to Prof. Karpat, the amount of Crimean Tatars who fleed to Ottoman Empire from 1783 to 1922 is approximately 1.800.000 people. See at: Kemal Karpat, Ottoman Population, 1800-1922: Demographic and Social Characteristics, University of Wisconsin Press, Madison-Wisconsin, 1985, p.66.

2 Hakan Kırımlı, Turkiye’deki Kırım Tatar ve Nogay Yerleşimleri, Ankara: Tarih Vakfı Yurt Yayınları, 2012.

3 http://www.yenisafak.com.tr/dunya/kiev-gezisi-588906 (online), 02.12.2013. “Kiev Gezi’si”, Akşam, 10.12.2013. “Gezi’ci Piyanist Kiev’de Ortaya Cıktı”, Sabah, 23.12.2013, http:// www.haberinvakti.com/dunya/karanlik-eller-geziyi-ukraynaya-tasidi-h35360.html, (online), 09.12.2013. Star, 24.12.2013.

4 İbrahim Karagul, Tahrir, Taksim, Kiev… Ya Dershane Krizimiz?, Yeni Şafak, 04.12.2013.

5 http://www.yenisafak.com.tr/dunya/yanukovic-kacamiyor-620961 (online), 23.02.2014. www.taraf.com.tr/haber-yanukovicin-kalesine-girdiler-149062 (online), 23.02.2014. http://haber.stargazete.com/dunya/fl as-sirra-kadem-basmisti-izi-bulundu/haber-847316 (online), 23.02.2014.

6 I thank ajanspress.com for these statistical data.

7 “Rusya-Turkiye Toplam Ticaret Hacmi 50 milyar Dolar”, Zaman, 10.06.2013.

8 Şaban Kardaş, Turkiye ve Ukrayna Krizi: Suriye Krizinin İzduşumleri, Ortadoğu Analiz, Sayı: 62, (May-June 2014), s.6. Kardaş is an associate professor from the department of International Relations at TOBB Ekonomi Universitesi and the chair of ORSAM, a pro-Erdoğan think-tank in Ankara.

9 http://www.mfa.gov.tr ). http://www.mfa.gov.tr/no_-77_-6-mart-2014_-kirim_daki-songelismeler-hk.tr.mfa (online), 06.03.2014. Also see M. Seyrettin Erol, “‘Ukrayna-Kırım’ Krizi ve‘İkinci Yalta Sureci’”, Karadeniz Araştırmaları Dergisi, Sayı: 41, (Spring 2014), p.10.

10 Erol, p.12-13

11 Kadri Gursel, Erdogan Serious in Turkey’s Bid for Shangai 5 Membership, Al Monitor, 5 January 2013. http://www.al-monitor.com/pulse/originals/2013/01/shanghai-cooperation-organizationerdogan- turkey.html (online), 1 September 2014.

12 Ahmet Davutoğlu had mentioned this critical balance in his famous book entitled Stratejik Derinlik in 2001. See more at Davutoğlu, Stratejik Derinlik: Turkiye’nin Uluslararası Konumu, İstanbul: Kure Yayınları, 75th edition, 2011, pp.119-182.

13 Deniz Berktay, a Turkish journalist with Cumhuriyet from Kiev, reminds us of the historical perspective. Online correspondence with Berktay, 09.09.2014. Also see, Erol, p.13.

14 http://turkish.ruvr.ru/news/2014_03_02/Turkiye-Kirimin-Ukraynada-kalmasi-ichin-her-sheyyapacak/ , (online), 02.03.2014.

15 See more in Selcuk Colakoğlu, “Turkiye’nin Ukrayna-Rusya Krizinde Tavrı”, USAK Analiz, http://www.usak.org.tr/kose_yazilari_det.php?id=2288&cat=344#sthash.mz1deFSS.dpuf (online), 20.04.2014.

Из жизни постсоветских мусульман в России (по материалам прессы) Часть III

Салават Исхаков

[tekst pierwotnie opublikowano w:/текст первоначально опубликован в:
 "Nowy Prometeusz" nr 6, październik 2014, ss. 39-46]

После 11 сентября 2001 г.: террористический синдром и управляемое исламское возрождения
В представленном в мае 2002 г. президиуму Государственного Совета России во главе с В.В. Путиным докладе по вопросам международной политики были указаны пять непосредственных угроз безопасности и стабильности Российской Федерации: «распространение исламского терроризма и фундаментализма внутри страны, возможность обострения чеченского конфликта, опасность дестабилизации в мусульманских регионах, угрозы в связи с возможностью дестабилизации стран Центральной Азии, а также проблемы беженцев и переселенцев». Доклад был подготовлен рабочей группой во главе с тогдашним президентом Республики Северная Осетия А.Дзасоховым. Судя по официальной информации, президиум Государственного Совета и российский президент с выводами рабочей группы «в основном» согласились. А из этого следовало, что главной угрозой для сегодняшней России стал якобы ислам1.

Что касается упомянутого в докладе чеченского конфликта, то, по словам известного исламоведа из Московского центра Карнеги (США) А. Малашенко, в Чечне «наряду с прочими лозунгами присутствует и, разумеется, сохранится в будущем призыв к исламской революции и созданию исламского государства». этот весьма приближенный к кабинетам власти аналитик откровенно пишет то, о чем другие исследователи, как правило, молчат: власти вмешиваются в отношения внутри мусульманской общины России, стремясь сделать процесс исламского возрождения управляемым, а заодно остановить политизацию ислама, так как исламский фактор с каждым годом укрепляется в качестве фактора внутриполитической ситуации, одновременно влияя на внешнеполитический курс2. При этом «до сих пор место ислама в России и представительство мусульман в органах власти, в структурах общества не отражает, — как отмечал высокопоставленный чиновник Р. Абдулатипов, — ни количественное, ни качественное состояние мусульман в стране»3. Противоречия между этими объективными обстоятельствами и реальной политикой властных структур самым серьезным образом сказывалась на всех сторонах жизнедеятельности российских мусульман, на их социально-культурных практиках.

Для того чтобы сделать этот процесс управляемым, властям и нужны мусульманские «иерархи», которые представляли своим прихожанам ситуацию, разумеется, совсем иначе, подчеркивая свою независимый статус и влияние на общественные настроения. Председатель Совета муфтиев России, председатель Духовное управление мусульман Европейской части России (ДУМЕР) муфтий Гайнутдин, выступая 27 мая 2004 г. с отчетным докладом о деятельности своего управления с 1999 по 2004 г., сказал, в частности, что за эти годы ДУМЕР многое сделало для налаживания жизни российских мусульман, преодолевало сложности, возникающие в российском обществе в результате широкого распространения различных представлений об исламе, налаживало взаимоотношения общины с государством по ряду социально значимых проблем для России. «Мы, — заверял Гайнутдин от имени ДУМЕР, — старались сделать так, чтобы россияне, российское государство и общество воспринимали ислам как религию мира, добра и справедливости… чтобы российские граждане учились уважать нашу религию, исламские ценности, знания, обычаи и традиции».

Духовное управление достигло, по словам Гайнутдина, заметных результатов в разных направлениях деятельности: издательской, международной, в сотрудничестве с властью и борьбе с экстремизмом и терроризмом, богословии и религиозном образовании. За пять лет в местные религиозные организации были направлены после окончания учебы в России и за границей 42 имама, еще 27 получили сан имама-хатыба. Количество местных религиозных организаций удвоилось и составило 200 против 93 в 1998 г. Среди мусульманских организаций наиболее крупные находятся в Москве, Санкт-Петербурге, Нижнем Новгороде, Пензе и Мордовии.

За этот же период количество мечетей на территории европейской части страны также удвоилось и составило 108 против 53 в 1998 г. Все новые мечети строились и открывались при непосредственном содействии и помощи ДУМЕР. В Московской, Ивановский, Вологодской, Ростовской областях и Карелии мечети и молельные дома появились впервые за всю историю существования этих регионов.

ДУМЕР занималось подготовкой учебных программ и пособий для специализированных религиозных учебных заведений — для Московского высшего духовного Исламского колледжа, медресе при Московском Исламском университете и медресе «Махинур», мектебов при Соборной, Мемориальной (Москва) и Нижегородской мечетях4.

К 2006 г. стало очевидным, на взгляд религоведа Р. Силантьева, что исламское возрождение в России состоялось. В частности, количество мечетей в целом по стране практически сравнялось с дореволюционными показателями, система исламского образования в России была количественно восстановлена в полной мере, однако качественно оказалась одной из худших в мусульманском мире. И вообще ситуация в российском мусульманском сообществе имеет, на его взгляд, устойчивую тенденцию к ухудшению5. И что же это за такое «возрождение»? В чем причины такой парадоксальной ситуации?

Как верно констатировал в 2007 г. известный японский россиевед К. Мацузато, раскол мусульманского сообщества России, ведущий отсчет с 1992 г., сам по себе нанес большой ущерб российскому исламу. Ситуация значительно осложнилась в конце 1990-х годов, когда светские власти развернули кампанию против «религиозного экстремизма». На этом фоне еще больше обострилось соперничество между базирующимся в Уфе ЦДУМ под руководством Т. Таджутдина и возглавляемым Р. Гайнутдином Советом муфтиев России в Москве. В этом противостоянии некоторые мусульманские лидеры попытались привлечь на свою сторону органы госбезопасности и внутренних дел6. Р. Силантьев также признает расширявшийся раскол российских мусульман, но вместе с тем ему кажется, что он не затормозил процесс исламского возрождения7, с последним же рассуждением нельзя согласиться.

Действительно, многолетний и глубокий раскол между религиозными деятелями не мог не оказать сильного влияния на все процессы духовной жизни российских мусульман. Так, житель Грозного в своем письме редактору мусульманской газеты отмечал, что в жизни мусульман и их наставников много недостатков, а именно: имамы старшего поколения «не обладают необходимыми знаниями, подвержены влиянию представителей спецслужб, у которых они находятся на службе. Такому же влиянию подвержены и молодые… имамы… Людям лучше нести правду и только правду. Не нужно пытаться в угоду интересам группы безнравственных отщепенцев, и тем более такой же безнравственной отдельной личности ради сохранения своей «служебной табуретки» вступать в противоречия с действительностью. Этим, на мой взгляд, грешат представители и высшего духовенства мусульман»8. Речь, по существу, идет о подчиненности религиозной сферы светской власти, ее управляемости чиновниками, что является недопустимым с точки зрения верующих.

В результате вмешательства тех или иных властных структур после недолгого существования все мусульманские общественные и политические организации исчезли или угасли, за редким исключением. Объясняя в интервью, в чем же секрет долгожительства ИКЦР, Медведев (Ниязов) говорил, что его организация почти два десятилетия находится в эпицентре событий, происходящих в жизни мусульманского сообщества России и исламского возрождения, и это, по его мнению, не случайно. «Мы с самого начала правильно определили свой статус — общественной организации мусульман, в то время как и Союз мусульман России, и “Рефах”, и Евразийская партия России были прежде всего политическими организациями и поэтому были изначально ограничены в своих возможностях и определенными временными рамками». В отличие от других мусульманских организаций, ИКЦР оказался, по оценке Ниязова, более жизнеспособным в силу своего статуса общественной организации, так как меньше подвергался политическому и административному влиянию различных политических групп. С недавних пор ИКЦР официально стал общественным крылом Совета муфтиев России, который находится в стадии трансформации из одной из крупнейших мусульманских организаций России в единственную крупную мусульманскую структуру9. На ИКЦР, как заявил в январе 2009 г. Гайнутдин, возглавляющий этот совет, «возлагается огромная ответственность по реализации программ по культуре и Совета муфтиев России, которые направлены на поддержание мира, спокойствия и стабильности в нашем государстве, развитие диалога между религиями и укрепление братства между нашими народами»10. Отсюда следует, что власть через эти структуры и программы пытается держать под контролем не только религиозную жизнь, но и другие аспекты общественно-политической жизни российских мусульман.

Характерный эпизод из жизни главы ИКЦР Ниязова: 23 апреля 2009 г. в фешенебельной московской гостинице «Метрополь» состоялось его чествование в связи с его 40-летием. Поздравить юбиляра пришли представители культуры и искусств, науки, политических кругов и религиозных конфессий. Так, Гайнутдин в своем обращении отметил: «Ваше многолетнее служение исламу, Ваши инициативы, умение поставить конкретные цели и добиваться их достижения на пути нашей благословенной религии, позволили Вам рассчитывать на поддержку мусульманских лидеров России, заслужили уважение мусульманской общественности… и мы смело доверяем Вам осуществлять значимые социальные и культурные проекты»11. Р. Силантьев даже назвал Ниязова «одной из ярких фигур в российском исламе», «реформатором российского ислама», «исламским лидером»12. Несмотря на претенциозность, высокопарность и пышность всех этих восхвалений на самом деле никакого уважения фигура Ниязова и его центра среди мусульманской общественности по-прежнему не имеет, но это почему-то не смущает Совет муфтиев России и различных экспертов и советников при нем. Самые тонкие чувства огромной мусульманской общины фактически приносятся в угоду случайных темных личностей, строящих на том себе карьеру. Все это неблагоприятным образом отражалось на атмосфере в мусульманской общине России, которая все более сгущалась.

Выступая на совместном заседании президиума Госсовета и президентского Совета по взаимодействию с религиозными объедине¬ниями (11 марта 2009 г., Тула), в котором приняли участие главы всех религиозных общин страны, Гайнутдин вновь и вновь уверял представителей власти, что в мечетях России мусульманские религиозные деятели прилагают усилия, чтобы дать молодежи возможность воспользоваться в полной мере бесценным опытом предыдущих поколений россиян, которые своими трудами и подвигами создали и сберегли российскую цивилизацию с ее уникальной практикой сосуществования традиционных религий, различных национальных культур. Но на этом пути существуют препятствия, которые, с позиции Гайнутдина, тяжело преодолевать. Речь шла о том, что в России сложилась судебная практика запрета религиозной литературы трудов классиков исламской религии13. Несомненно, такая фактическая цензура была серьезным ударом не только по репутации и самого муфтия и других религиозных деятелей в глазах российских мусульман, которые своими длительное время демонстрировали всему обществу, что именно они взяли на себя ответственность приобщить гражданско-административную и правовую области их жизни к новой социокультурной ситуации в изменяющейся России.

Вслед за заявлениями руководства РФ о необходимости модернизации общества, Гайнутдин летом 2010 г. сказал: «Сегодня начался очередной этап в развитии ислама в современной истории России. Закончился этап собирания, когда речь в основном шла о восстановлении мечетей и налаживании деятельности общин на местах. Сегодня перед нами задачи, лежащие в плоскости богословия, идеологии, социальной сферы, культуры и науки. Переход на этот уровень мы и называем модернизацией… Поэтому мы наставляем нашу молодежь, наших общественных активистов, что …наше созидательное усердие, усилия и самоотдача сегодня должны быть направлены на улучшение образа ислама. Наставляем на формирование современной, образованной, высококультурной российской общины мусульман, способной брать ответственность и приносить пользу окружающим и своей родине…»14.

Рассуждения о том, именно духовные управления намерены осуществлять среди российских мусульман подобную модернизацию и формировать патриотизм, делались в ситуации, которую сам же муфтий вынужден был определить 10 ноября 2010 г. на встрече с группой членов Совета Федерации и депутатами Государственной думы Федерального Собрания РФ следующим образом: в последнее время наметилась тенденция игнорирования неотъемлемых прав части коренного населения России – мусульман, что «идет стравливание мусульман и христиан»15. Тем самым муфтием признано фактически, что, с одной стороны, возникшие в современных российских условиях проблемы с властью и частью общества не смогли быть разрешены мусульманскими «иерархами», а эта опасная ситуация не отвечает ни интересам российского общества, ни мусульманского сообщества. С другой, признано, что имеет место дискриминация по религиозному признаку, которая противоречит конституции РФ. А это является постоянным источником протестного настроения мусульманского населения страны.

«…Прошлое нашей страны — это и мирное соседство разных народов с их само-бытными обычаями, религиями, культурами; и кровавые войны друг с другом, и великодержавный шовинизм с принудительной ассимиляцией и губительные сепаратистские движения; и нескончаемые рецидивы имперской национальной политики, и впечатляющие успехи истинного интернационализма. Какие уроки, — справедливо задавался вопросом В. Чурбанов, — усвоили наши народы, нынешние наши мыслители, деятели культуры, политики? Безответственное в центре и эгоистичное на местах экспери-ментаторство в области национальных отношений свидетельствует: похоже, никаких не ус-воили»16. В том же духе высказался, выступая в Москве в начале декабря 2010 г. Гайнутдин: «Я даже не побоюсь сказать, что пришло время возродить и всячески пропагандировать идеи интернационализма и дружбы народов, которые широко провозглашались во времена Советского Союза»17. Это значит фактически отрицание всей той критики советской национальной, а по сути и религиозной политики, с которой муфтий и другие духовные лица со времен распада СССР постоянно выступали. Но поможет ли советский опыт?

Дело в том, что в современной России, как верно отмечается в научной литературе, установлена политическая система, которая лишает национальные и религиозные меньшинства справедливого представительство в органах власти. Данное обстоятельство стало основной причиной отчуждения мусульман, в том числе в сфере образования и культуры. Исламизация (рост исламской религиозности как формы самозащиты) представляет собой ответ на лишение мусульманских народов политического представительства в общероссийском масштабе, а также на выталкивание их на обочину современного образовательного процесса. Мусульманские лидеры в течение 1990-х годов и до сего времени настолько поглощены внутриобщинным противоборством, борьбой за власть внутри общины, дележом поступлений от мусульманских фондов, что оказались не в состоянии заниматься религиозными проблемами. Кризис за кризисом, скандал за скандалом, — все это отражение общего социального протеста на системный кризис 1990-х годов и распад СССР18. Роль ислама в общественной жизни России все возрастает и его предписания оказывают куда больше влияния на жизнь и поведение мусульман страны, чем какие-либо духовные управления и «исламские» центры, через которые власть пытается управлять религиозными процессами среди российских мусульман, пытаясь сконструировать подобие религиозной автономии, противопоставив ее национально-культурной автономии. Мусульмане же в большинстве своем рассчитывают прежде всего на свободу и самостоятельность в религиозно-духовной и национально-культурной деятельности, в которой духовные лица занимают место, согласно предписаниям вероучения, а не по указанию чиновников. Ибо никакими принудительными мерами нельзя кардинально изменить то недоверие, то подозрительное отношение мусульман ко всему исходящему от власти, еще настолько глубокое, с очень давних времен оставившее след в их исторической памяти, в их литературе, собственных переживаниях. Это чувство почти въелось в их натуру, передаваясь из поколения в поколение. Есть, как показал исторический опыт, только один путь к устранению недоверия и подозрительности — это, во-первых, раз навсегда и самым категорическим образом отказаться от какой-либо опеки со стороны государства в сфере духовных дел, во- вторых, только путем коренного перелома в постановке просветительного дела мусульман можно уничтожить в них это чувство. В просвещении, развитии наук, поиске знаний, в усвоении духовного наследия прошлого — путь к формированию образованной и высоконравственной личности, к подъему культурного уровня мусульманских народов.

Таким образом, во время «перестройки» в России началось не столько и не только мусульманское возрождение, сколько политический, культурный, духовный, национальный подъем российских мусульман, стремящихся стать полноправными гражданами страны. Этот процесс сильно осложнился длительным расколом российских мусульман, вызванным прежде всего действиями власти, некоторых «религиозных деятелей» и ряда «мусульманских лидеров». Для мусульманского населения по-прежнему актуальна такая проверенная временем социально-культурная практика, как культурно-национальная автономия, которая органически включает в себя религиозно-духовную деятельность. Ситуация резко ухудшилась для всего этого после 11 сентября 2011 г., когда в Москве властями была стремительно снесена построенная в 1904 г. Соборная мечеть (главная для мусульман не только столицы, но и для мусульман всей европейской части страны), которая представляла собой историческую и культурную ценность. То, что это было сделано именно в день 10-летия известных трагических событий в Нью-Йорке, явилось мрачным предзнаменованием для российских мусульман. Начался новый период в их жизни.

Др. Салават Исхаков – историк, доктор исторических наук, ведущий научный сотрудник Института российской истории Российской академии наук. Область его научных интересов охватывает историю Российской империи на-чала ХХ века, в частности, период Октябрьской революции, а также историю мусульманского меньшинства в России.

1 Татарский мир (Москва). 2002. № 8. Декабрь.

2 Малашенко А. Мусульмане в начале ХХ века: надежды и угрозы. Московский Центр Карнеги. Рабочие материалы. 2002. Вып. 7. C. 12, 13, 20.

3 Диалог цивилизаций: базовые моменты, идеи, технологии. Бейрут –Нижний Новгород, 2006. С. 147.

4 Татарские новости (Москва). 2004. № 7.

5 Силантьев Р. Новейшая история ислама в России. М., 2007. С. 202, 211, 213.

6 Ислам от Каспия до Урала: Макрорегиональный подход. Сборник статей. Sapporo-Москва, 2007. С. 7-8.

7 Силантьев Р. Указ. соч. С. 82.

8 Свободная мысль (Москва). 2002. № 12, декабрь.

9 Ислам минбəре(Москва). 2009. № 5. Май.

10 Там же. № 1. Январь.

11 Ислам минбəре(Москва). 2009. № 4. Апрель.

12 Силантьев Р. Указ. соч. С. 49, 50.

13 Ислам минбəре (Москва). 2009. № 3. Март.

14 Там же. 2010. № 7. Июль.

15 Там же. № 11. Ноябрь.

16 Татарский мир (Москва). 2002. № 1. Июль.

17 Ислам минбəре (Москва). 2010. № 12. Декабрь.

18 Ислам от Каспия до Урала… С. 194-197.

Tevfik Rüştü i polska polityka prometejska w kontekście sprawy wydalenia Simona Mdiwaniego z Turcji w 1928 r.

Jurij Czainskij

[Niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w: 
"Nowy Prometeusz" nr 6, październik 2014, ss. 103-118]

Po podbiciu przez Sowiety w lutym-marcu 1921 r. Gruzji, jako ostatniego niepodległego państwa na Kaukazie, większość gruzińskich oraz niegruzińskich działaczy antyradzieckich skupionych w Tyflisie była zmuszona ratować się emigracją do sąsiedniej Turcji. Krótkie wspomnienie o tych wydarzeniach znajduje się w raporcie pełnomocnika wojskowego w Konstantynopolu Józefa Porzeckiego dla Oddziału II z 22 marca 1921 r.: „Wczoraj 21 marca przyszła tu wiadomość o zajęciu Batumu przez bolszewików, t.j. przez oddziały gruzińskie, które przeszły na stronę bolszewików. […]. Codzień przybywa do Konstantynopola sporo uchodźców gruzińskich, ale wiadomości otrzymywane od nich są tak fantastyczne, że powtarzać ich nawet z zastrzeżeniem nie mogę”1. Obserwowanie przez przedstawicieli RP przy Wysokiej Porcie w Konstantynopolu sytuacji na Kaukazie oraz kwestii zamieszkania uchodźców antyradzieckich w Turcji w sposób bezpośredni dotyczyło głównych wytycznych polityki bezpieczeństwa państwa polskiego. Mimo zawarcia Traktatu Ryskiego, który oficjalnie oznaczał kres wojny polsko-radzieckiej, Józef Piłsudski oraz jego współpracownicy, stanowiący większość w Sztabie Generalnym i Wydziale Wschodnim MSZ, zdawali sobie sprawę z ciągłego zagrożenia dla niepodległości Polski zarówno ze strony rosyjskiego imperializmu, jak i niemieckiego rewanżyzmu po I wojnie światowej.

Jednym z wyjść z tej sytuacji, według obozu Piłsudskiego, była geopolityczna zmiana w Europie Środkowo-Wschodniej poprzez stworzenie bloku istniejących już państw pomiędzy Bałtykiem, Morzem Czarnym i Adriatykiem, jako wystarczającej siły przeciwko agresji Niemiec i Rosji. Innym sposobem dokonania tych zmian w regionie było rozsadzenie państwa rosyjskiego, uważanego za głównego wroga niepodległej Polski, na kraje narodowe oraz związanie ich z Polską. Po klęsce idei federalistycznej, główną polską koncepcją, mówiącą o rozbiciu Rosji „po szwach narodowościowych” stał się prometeizm.

Turcja a priori włączona została w polskie kalkulacje prometejskie nie tylko ze względu na przebywanie tam części emigracji antyradzieckiej z Kaukazu, Turkiestanu, Krymu, Powołża oraz Ukrainy, a także dlatego, że Turcja, tak jak Polska, miała granicę z Rosją, co zasadniczo oznaczało wspólne interesy i politykę wobec niej. Turcja była historycznie i etnicznie związana z narodami muzułmańskimi pod panowaniem rosyjskim. Wreszcie polscy prometeiści liczyli na odrodzenie tradycyjnej rywalizacji turecko-rosyjskiej wokół Cieśnin i Kaukazu oraz tradycji przyjaźni polsko-tureckiej, skierowanej przeciwko Rosji, z wieku XVIII i okresu porozbiorowego.

Jednym z pierwszych wyników współpracy polskich przedstawicieli z emigracją antyradziecką w Turcji było wcielenie do Wojska Polskiego gruzińskich, azerbejdżańskich i północnokaukaskich wojskowych. Dopiero jednak po podpisaniu i ratyfikacji Traktatu Lozańskiego, w latach 1923-1924 strona polska otrzymała możliwość rozpoczęcia realnej współpracy z emigracją antyradziecką w Turcji, co jednocześnie przełożyło się również na uaktywnienie jej stosunków z ośrodkami emigracyjnymi w Europie.

Według polskich prometeistów Gruzini byli najlepszymi partnerami odnośnie kwestii rozpoczęcia akcji antyradzieckiej na Kaukazie, spośród wszystkich narodowych emigracji w Turcji. Wychodzono z założenia, iż, Gruzini byli najbardziej opornym wobec władzy radzieckiej na Kaukazie narodem. Ponadto, według polskich prometeistów, Gruzini pod względem rozwoju kulturalnego stali znacznie wyżej od swych dwóch kaukaskich sąsiadów2. Wartość emigracji gruzińskiej tłumaczona też była tym, że jedynie turecko-gruziński odcinek turecko-radzieckiej granicy, z uwagi na turecko-ormiańską wrogość, mógłby być wykorzystany dla sekretnych operacji na Kaukazie. Powagi Gruzinom dodawał również fakt oficjalnego uznawania w latach 1921-1933 przez mocarstwa zachodnie Poselstwa Gruzji we Francji. Wreszcie, według jednego z informatorów posła RP w Paryżu Alfreda Chłapowskiego „Ogniskiem powstania na Kaukazie może być jedynie Gruzja. Wszelki ruch ograniczający się jedynie do Azerbejdżanu będzie uważany w Europie za intrygę turecką, mającą na celu wzmocnienie wpływów tureckich w krajach Zakaukaskich, a każde powstanie w Armenii będzie wrogo przyjęte przez sąsiednią Turcję. Jedynie powstanie w Gruzji może liczyć na ogólną sympatię”3. Powstanie w Gruzji trwające w sierpniu-wrześniu 1924 r., jako największa rewolta antyradziecka na Kaukazie od r. 1921, ujawniło brak chęci Zachodu i Turcji do bezpośredniego zaangażowania się w kwestie narodowe w ZSRR oraz doprowadziło do utraty przez Gruzińskich Socjaldemokratów roli głównych partnerów Polski w kwestii prometejskiej4. Mimo tego emigracja gruzińska zachowała swoją wartość i wpływy wśród ruchu prometejskiego poprzez narodowe centrum gruzińskie w konspiracyjnym Komitecie Niepodległości Kaukazu (KNK) w Konstantynopolu oraz poprzez odegranie faktycznie głównej roli w dyplomatycznej Radzie Trzech w Paryżu. Dlatego przedstawicielom Polski bardzo zależało na tym, aby gruzińscy emigranci kontynuowali swoją propagandowo-wywiadowczą pracę na rodzimym terenie, poprzez terytorium Turcji. Głównymi zaś warunkami prowadzenia takiej pracy było udzielanie wsparcia finansowego emigrantom oraz akceptacja prowadzenia akcji antyradzieckich na swoim terenie ze strony władz tureckich.

Stosunek Ankary do prowadzenia akcji prometejskiej był w sposób bezpośredni związany z kwestią gwarantowania bezpieczeństwa państwowego Turcji. Mustafa Kemal nie ufał Sowietom, ale zdawał sobie sprawę, że utrzymanie dobrych stosunków z Moskwą było niezbędne dla Turcji tak długo, jak długo Zachód nie zajmie względem Turcji radykalnie odmiennego stanowiska. Rozumiano przez to politykę Anglii, Francji i Włoch, które uważały odbudowę silnej i zdolnej do prowadzenia niepodległej polityki Turcję za niebezpieczne dla swoich interesów na Bliskim Wschodzie. Oprócz tego, według Ankary każda wojna, w którą uwikłałaby się Rosja, a która tym samym objęłaby Cieśniny, miałaby dla Turcji fatalne skutki geopolityczne. Dlatego koncepcja zdecydowanego aliansu z ZSRR lub z mocarstwami zachodnim została w Ankarze uznana za nie do przyjęcia. Głównym celem polityki zagranicznej Turcji było wygrywanie przyjaźni mocarstw lub możliwości zerwania przyjaźni z Rosją, ale by móc taką politykę prowadzić, Turcja nie mogła z żadną stroną wyraźnie się związać. Owa polityka dwutorowości Ankary, która została dopracowana i sprawdzona w trakcie powstania w Gruzji w 1924 r., widoczna była również w stosunku do emigrantów antyradzieckich. Z jednej strony władza turecka zgodziła się dać im schronienie i nieoficjalnie tolerowała akcję antyradziecką, z drugiej zaś – nie mogła sobie pozwolić na udzielanie im oficjalnego poparcia i permanentnie pod naciskiem Moskwy zmuszana była do ograniczania ich działalności.

Dwutorowość polityki tureckiej została w bardzo dobry sposób przedstawiona w 1929 r. przez posła RP w Turcji Kazimierza Olszowskiego: Gdy zapytałem jednego z polityków tureckich, jak mógłby scharakteryzować obecną politykę Turcji względem Rosji, oświadczył: „Odpowiedź moja musi być paradoksalna. Gdy jestem w naszym MSZ odnoszę wrażenie, że nasz alians z Rosją jest dominującą nutą w naszej polityce zagranicznej. Gdy zaś znajdę się czy to w Ministerstwie Obrony Narodowej, czy też w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, czuje, że w ministerstwach tych panuje wprost wrogi nastrój względem Sowietów”5. Przy tym radca Poselstwa RP w Turcji w latach 1929-1932, Jan Gawroński sprecyzował, że turecki minister spraw wewnętrznych Szukri Kaja choć tępi komunistów w Turcji, to emigrantom antyradzieckim nie sprzyja, gdyż chce Kaukazu dla Turcji, a nie dla stworzenia niepodległej konfederacji kaukaskiej. Natomiast, dodawał Gawroński, po stronie prowadzenia narodowościowej polityki emigracji kaukaskiej stoją tureckie Ministerstwo Sprawiedliwości, Minister Oświaty, Türk Ocakları6 i prawdopodobnie premier Ismet Pasza, jakkolwiek ten ostatni chciałby te sprawy odłożyć na później7.

Podstawową rolę w prowadzeniu tureckiej polityki dwutorowości odgrywał minister spraw zagranicznych w latach 1925-1938, Tevfik Rüştü. Jego wybór na stanowisko szefa tureckiej dyplomacji w marcu 1925 r., jak się wydaje, był dobrze uzasadniony przez Mustafę Kemala. Z jednej strony łączyły ich przyjacielskie relacje jeszcze z okresu działalności Komitetu Jedności i Postępu w Salonikach. Z innej zaś strony Rüştü był twórcą i największym orędownikiem sojuszu z Rosją, i nie pomijał żadnych sposobności, aby zaznaczyć swój pozytywny stosunek do Sowietów. Jesienią 1920 r. stał się jednym z założycieli Komunistycznej Partii Turcji, a w roku 1921 został wysłany przez Mustafę Kemala jako przewodniczący drugiej delegacji do Moskwy, w celu przeprowadzenia negocjacji przed podpisaniem traktatu rosyjsko-tureckiego. Innym zadaniem Tevfika Rüştü w Moskwie było pobieranie wykształcenia politycznego w zakresie komunizmu. W tym celu przez parę następnych lat przebywał w Moskwie, w centrali III Międzynarodówki. Wydaje się, że tzw. „kontrolowany sowietofil” na stanowisku ministra spraw zagranicznych, pod względem potrzeby prowadzenia dwutorowej polityki, jak najlepiej odpowiadał interesom Mustafy Kemala i Ismet Paszy. Według opinii pierwszego posła RP w Turcji Romana Knolla, Tevfik Rüştü mógłby dążyć do podporządkowania polityki tureckiej dyrektywom Moskwy, ale prezydent Kemal Pasza i premier Ismet Pasza stanowili tamę przed takim niebezpieczeństwem8. Natomiast pułkownik Auguste Sarrou, francuski attaché wojskowy w Ankarze, uważał, że Tevfik Rüştü nie jest narzędziem polityki radzieckiej, lecz odgrywa jedynie „komedię sympatii” w stosunku do Sowietów9. Według zaś Hamdullaha Subhi, prezesa „Türk Ocakları”, polityka Tevfika Rüştü była objawem jego czysto osobistych zapatrywań i nikt wśród inteligencji tureckiej nie myślał tak jak on10. Trudność w rozumieniu czym kieruje się minister spraw zagranicznych Turcji przy prowadzeniu swej polityki wynikała też z cech jego charakteru. Przedstawicielom misji zagranicznych w Turcji było rzeczą wiadomą, że brakowało mu umiejętności skoordynowania myśli i konsekwencji, i dlatego też nie wszystkie jego twierdzenia – zwłaszcza w rozmowie nieobowiązującej – można było brać na serio11.

Można dyskutować, czy umiłowanie komunizmu i ZSRR przez Tevfika Rüştü było wyrazem jego prawdziwych poglądów czy też dobrze zakonspirowaną grą. W wykonywaniu swoich obowiązków jako szefa dyplomacji podporządkował się stricte ogólnie wyznaczonej przez Mustafę Kemala strategicznej linii państwowej. Potwierdzenie takiego „kontrolowanego sowietofilstwa” tureckiego dyplomaty znajdujemy w jego wywiadzie dla „Neue Freie Presse”, w końcu 1928 r. Zaznaczał on w nim m.in., że pomimo ścisłej współpracy z Sowietami w dziedzinie polityki zagranicznej, rząd turecki nie dopuści nigdy do rozpowszechnienia idei komunistycznych na terytorium państwa oraz, że władze administracyjne i sądy, w najsurowszy sposób ścigają i każą wszelkie przejawy komunizmu12. W każdym bądź razie, zdaniem posła Olszowskiego porozumienie z MSZ Turcji było najtrudniejsze. Wynikało to z tego, że większość urzędników tej instytucji była „na żołdzie” przede wszystkim Sowietów. Dlatego polityczny przedstawiciel ZSRR w Ankarze w latach 1923-1934, Jakow Suryc, miał uprzywilejowaną pozycję i dokładne informacje o wszystkim co się dzieje w życiu politycznym Turcji13.

Pierwszy ślad relacji między Tevfik Rüştü a emigracją antyradziecką znajdujemy w artykule 2 Traktatu radziecko-tureckiego, z 17 grudnia 1925 r., który potwierdzał punkt Traktatu Moskiewskiego 1921 r., że każda z umawiających się stron zobowiązała się nie angażować w jakiekolwiek wrogie działania jednego lub więcej trzecich państw skierowanych przeciwko drugiej stronie umowy. W odróżnieniu jednak od okresu uprzednich rządów tureckich tj. Ismeta Paszy, w którym to on sam kierował polityką zagraniczną i szukał zbliżenia z Anglią, jak też rządu Fethi beja, w którym premier narzucił ministrowi spraw zagranicznych Szukri Kaja bejowi swój zdecydowany okcydentalizm i potrzebę zbliżenia z Francją, po roku 1925 sytuacja się zmieniła. Podpisanie Traktatu w Locarno jesienią 1925 r., ocenianego przez Ankarę jako danie wolnej ręki mocarstwom zachodnim dla prowadzenia akcji poza Europą, niepomyślne rozstrzygnięcie kwestii Mosulu na korzyść Anglii, bierność francuskiego rządu Herriot wobec bliższych stosunków z Turcją, coraz bardziej klarowne sygnały Mussoliniego co do aktywizacji włoskiej polityki bliskowschodniej, odmowa w kwestii kredytów z Zachodu, zmusiły Turcję do zacieśnienia relacji z Moskwą. Naturalnie nakładało to na Ankarę obowiązek bardziej aktywnego wypełniania artykułu 2 Traktatu radziecko-tureckiego, dotyczącego emigrantów antyradzieckich w Turcji.

W sposób oczywisty główne ataki Sowietów w sprawie wydalenia antyradzieckich sił w Turcji były skierowane przede wszystkim przeciwko „białym” Rosjanom. Według danych rosyjskich w kwietniu 1926 r. na terenie Turcji przebywało nie więcej niż ok. 4-5 tysięcy emigrantów rosyjskich14. Jesienią 1922 r., a następnie w 1925 r. Wielkie Zgromadzenie Narodowe Turcji przyjęło bardziej restrykcyjną uchwalę, zgodnie z którą rosyjscy uchodźcy do 6 września 1927 r. musieli opuścić Turcję albo przyjąć obywatelstwo tureckie.

Sprawa wydalenia „białych” Rosjan w sposób bezpośredni dotyczyła emigracji narodów byłego Imperium Rosyjskiego nie tylko z powodu ich otwartej działalności antyradzieckiej, a co się z tym wiąże, jako przeszkody w utrzymywaniu przyjaznych stosunków turecko-radzieckich, ale także z powodu problemu definicji określenia „biały Rosjanin”. W liście do Tadeusza Hołówki, z 21 sierpnia 1927 r., nieoficjalny przedstawiciel emigracyjnego rządu gruzińskiego w Turcji oraz przedstawiciel centrum narodowego Gruzji w Komitecie Niepodległości Kaukazu Simon Mdiwani, pisał z Konstantynopola: „Dotychczas mam oficjalne zawierzenie, że my, Gruzini jesteśmy wydzieleni z kręgu rosyjskich uchodźców i dla nas nie ma żadnego ograniczenia i terminu naszego pobytu tutaj […]. Ale biorąc pod uwagę, że im (Turkom) nie udało się całkowicie dojść do porozumienia z Zachodem […] więc myślę, że Turcja chce ponownie udowodnić swoją przyjaźń z bolszewikami. Bolszewicy zaś przy tych demonstracjach zawsze wymagają kompensacji […]. Obawiam się, że ofiarą tej kompensacji będziemy my Gruzini, po Rosjanach my, bo innych niema”15.

Gruzini, po „białych” Rosjanach, stanowili najbardziej narażony na represje element spośród wszystkich antyradzieckich emigracji narodowych w Turcji. Wynikało to przede z przyczyn religijnych. Turcja uciekinierów z Sowietów traktowała zależnie od ich wyznania. Muzułmanów, po powierzchownej indagacji, osiedlali we wschodnich wilajetach i po pięciu latach mogli oni uzyskać obywatelstwo tureckie. W stosunku do wyznawców innych religii taktyka była zupełnie inna. Po internowaniu dawano im pewien czas na uzyskanie legalnej wizy do jakiegokolwiek innego państwa. Z chwilą gdy okazywało się że dany uchodźca takiej wizy nie otrzyma – przerzucano go przez granicę, albo do Persji, lub, najczęściej, przez bułgarską granicę do Europy. Praktyka ta była znana Sowietom, którzy tą drogą wysyłali swoich agentów w świat16. Należy również odnotować, iż Ankara bardzo nieufnie traktowała emigrantów gruzińskich ze względu na ścisłe relacje między Poselstwem Gruzińskim w Paryżu z kręgami rządowymi i finansowymi Zachodu.

Jedynym wyjściem z tej sytuacji według Mdiwaniego było przyjęcie przez gruzińskich emigrantów obywatelstwa jakiegokolwiek państwa. „Miałem w tej sprawie”, – pisał Mdiwani do Hołówki, – „konsultacje z panem Lazarskim [Iu. Ch. – Roman Łazarski – radca Poselstwa RP w Turcji] i oboje zdecydowaliśmy się […] żeby Pan osobiście wziął pod swoją opiekę stambułskich Gruzinów i załatwiłby ich przejście pod obywatelstwo polskie. Konwencja konsularna zawarta między Polską a Turcją nie będzie przeszkodą do tego”17. Spodziewane przez Mdiwaniego otrzymanie przez emigrantów gruzińskich paszportów polskich, jako gwarancji kontynuacji pracy na terenie Turcji napotkało jednak trudności. Całą kwestię wytłumaczył szef Placówki Wywiadowczej „Konspol”, Oddziału II SG w Konstantynopolu, kpt. Mateusz Iżycki w liście do szefa Oddziału II Sztabu Generalnego płk. Tadeusza Schaetzla: „Radca Łazarski zasadniczo zgodziwszy się uprzedził jednak że to będzie bardzo utrudnione z powodu trudności paszportowych, jakie mamy z rządem tureckim, który naszych paszportów nie chce uznawać, obawiając się, że będziemy je wydawać białym Rosjanom, którzy mają być stąd w styczniu wysiedleni”18. W końcu, zdaniem polskiego wywiadowcy, sprawę z otrzymaniem przez emigrantów polskich paszportów oraz generalnie sprawę prowadzenia pracy antyradzieckiej utrudniał bardzo mało dyskretny sposób postępowania uchodźców. Ten stan rzeczy został scharakteryzowany w sposób następujący: „Noe Ramiszwili podczas swego pobytu w Konstantynopolu, wygadał że przyjeżdżał za paszportem naszym […], skoro ja nawet nie znając tych środowisk i unikając ich, a tylko przy organizowaniu pracy wywiadowczej ciągle się na nie natykam”19.

Simon Mdiwani zdawał sobie sprawę z możliwości ewentualnego wydalenia emigracji gruzińskiej z Turcji nie tylko w połączeniu ze sprawą „białych” Rosjan, a również po schwytaniu kuriera mieńszewików gruzińskich Iwana Karciwadze na granicy turecko- radzieckiej, w czerwcu 1927 r., z serią listów i dyrektywami Noe Żordanii i Noe Ramiszwilego, oraz z odezwami, wydanymi przez Azerbejdżański Komitet Narodowy w Konstantynopolu. To wydarzenie było szeroko komentowane przez prasę radziecką, która, zamieszczając streszczenie tych dokumentów, usiłowała zbagatelizować znaczenie konspiracyjnych zamiarów wrogich sobie elementów w kraju i na emigracji i zdyskredytować je w oczach proletariatu II Międzynarodówki i władz tureckich, jako narzędzie imperializmu Anglii20. Sowietom bardzo zależało na wykazaniu śladu angielskiego w sprawie popierania emigracji antyradzieckiej nie tylko ze względu na ogólną antyangielską radziecką akcję propagandową prowadzoną od czasu zerwania stosunków dyplomatycznych z Londynem w maju 1927 r., ale też pamiętając o wrażliwych relacjach turecko-brytyjskich i podejrzewaniu przez Ankarę Anglików o antyturecką działalność wśród ludności kurdyjskiej. Pikanterii sytuacji ze schwytaniem kuriera gruzińskiego dodawał fakt, że zatrzymanie odbyło się w odległości 20 km od granicy po stronie tureckiej. Simon Mdiwani powstrzymywał się jednak z informowaniem czynników tureckich o schwytaniu swego kuriera na terytorium Turcji, gdyż dobrze rozumiał, że Turcja w tym czasie nie była zainteresowana w ochłodzeniu stosunków z Sowietami. Ponadto wykrycie tego faktu, mogło sprowokować interwencję Ankary w stosunku do samej emigracji gruzińskiej. Rozumiejąc powagę sytuacji Mdiwani w liście do Tadeusza Hołówki, z 14 lipca 1927 r. pisał, że ma zamiar zrobić kilka wyprzedzających kroków, aby być przygotowanym na wypadek niemożności kontynuowania pracy w Turcji21.

Trzeba powiedzieć, że była to już nie pierwsza próba likwidacji wywiadowczej i propagandowej działalności antyradzieckiej prowadzonej i kierowanej przez Simona Mdiwaniego w Turcji. W roku 1926 r. do Konstantynopola, za zgodą szefa zakaukaskiego OGPU, a zarazem przywódcy KP Gruzji, Ławrientija Berii, wysłany został zamachowiec aby zgładzić Mdiwaniego. Jego misja, została jednak w ostatniej chwili odwołana w związku z udanym zamachem na Symona Petlurę 25 maja 1926 roku22.

Chociaż obawy Gruzinów co do wydalenia ich w lutym 1928 r. nie urzeczywistniły się23, korespondencja między nowym chargé d’affaires Poselstwa RP w Turcji Kazimierzem Papée a Warszawą za luty-kwiecień 1928 r. zawiera sporo informacji o rosnącej świadomości Gruzinów, że zaczyna im się palić grunt pod nogami. Reagując na taki stan rzeczy Papée pisał do Hołówki m.in.: „Wszystko zrobi, oczywiście by ich bronić, ale wie Pan sam jak bardzo muszę się tu […], by samemu nie znaleźć się w podejrzeniu jednej z Anglikami linii”24.

Zaproszenie Tevfik Rüştü do Genewy w sprawie pertraktacji co do wstąpienia do Ligi Narodów w kwietniu 1928 r. stanowiło niespodziewany rewerans ze strony Zachodu w stosunku do Turcji. Po raz kolejny okazało się, że sytuacja międzynarodowa Ankary ma bezpośredni wpływ na kwestię emigracji prometejskiej w Turcji. Przykład tego wpływu znajdujemy w liście Mdiwaniego do Hołówki z 28 kwietnia 1928 r. Pisał on m.in: „Rozpaczliwy pesymizm, który panował w oficjalnych kręgach Ankary do otrzymania zaproszenia do Genewy, niezwłocznie po otrzymaniu zaproszenia zmienił się na ukryty entuzjazm”25. Ten entuzjazm został ujawniony, zdaniem Mdiwaniego, poprzez fakt jego spotkania z Tevfikiem Rüştü. „Jeszcze rok temu”, – kontynuował Mdiwani, – „on zatykał uszy, gdy ktoś przypomniał mu o moim istnieniu. Ostatnio będąc tutaj w drodze z Genewy do Ankary, dał mi możliwość spotkać się z nim; spotkanie nosiło bardzo miły charakter. Co prawda to spotkanie na dzień dzisiejszy nie dało żadnych pozytywnych wyników, a wręcz przeciwnie, on stanowczo odmówił nadać mnie w możliwości prowadzenia aktywnego działania przeciwko bolszewikom, odwołując się do istniejącego traktatu międzynarodowego z Sowietami, ale ja też nie mniej stanowczo i zdecydowanie powiedział mu, że będę nadal na terytorium Republiki Tureckiej kontynuować niezbędną pracę dla podtrzymywania łączności z moją ojczyzną i […] moje słowa go całkiem nie wkurzyli. […]. Przy tej okazji otrzymałem od niego pozwolenie na spotkania z nimi [Iu.Ch. – władzą turecką] przy każdej możliwości”. Zdaniem Mdiwaniego pozytywny charakter tego spotkania był przejawem głębokich przemian w polityce Ankary, która dotychczas jeszcze nie mogła sobie pozwolić na ujawnienie tych zmian, żeby nie narazić się na złość Moskwy – swego jedynego ówcześnie sojusznika. Dlatego wszystkie ataki na emigrację gruzińską w Turcji były oceniane przez niego jedynie jako przejściowe w polityce Turcji, która tym samym chciała udowodnić Sowietom swoją przyjaźń. Wychodząc z tego, Mdiwani konkludował, że teraz wszystko zależy od ministra spraw zagranicznych Polski, Augusta Zaleskiego, zadaniem którego jest doprowadzenie do końca tak szczęśliwie rozpoczętej przez niego sprawy wciągnięcia Turków do Ligi Narodów.

Szczególne zainteresowanie Tevfika Rüştü kwestią prometejską potwierdzają dwa raporty z czerwca 1928 r., jego agenta w Paryżu, występującego pod pseudonimem „German”. Według charakterystyki Kazimierza Papée, German był doskonale poinformowany o stosunkach prometejskich, a wydarzenia przedstawiał w sposób odpowiadający bardzo radzieckiej propagandzie26. Zdaniem historyka, Giorgija Mamulii mógł to być jeden z przedstawicieli prawicowej emigracji północnokaukaskiej w Paryżu, której celem była dyskredytacja emigracji prometejskiej w Turcji, a w konsekwencji jej wydalenie z kraju.

W raportach Germana jako szczególnie szkodliwą dla Turcji określa się właśnie emigrację gruzińską, wyróżnioną spośród wszystkich emigracji narodowych. Autor raportu starał się przekonać Tevfika Rüştü o szkodliwości działalności antyradzieckiej Gruzinów nie tylko z powodu ich bezpośrednich więzi z II Międzynarodówką i kołami angielskimi, ale również ze względu na absolutny brak zaufania do Komitetu Kaukaskiego ze strony narodów Kaukazu. Dlatego wszystkie działania emigrantów mające na celu rozpoczęcie powstania na Kaukazie oceniane są przez Germana jako awantura, która grozi wciągnięciem Turcji w konflikt z trudnymi do przewidzenia skutkami. Wreszcie cała działalność Komitetu byłaby niemożliwa, według słów Germana, bez finansowania ze strony rządu polskiego, który wspierał akcję antyradziecką również poprzez wydawanie swoich paszportów emigrantom27. Można przypuszczać, że autorowi tych raportów i jego otoczeniu znane było wyjątkowe znaczenie emigracji gruzińskiej w Turcji. Dlatego nie powinna dziwić tak silna chęć jej skompromitowania.

W warunkach przybliżenia decydujących rozmów w kwestii wstąpienia Turcji do Ligi Narodów, uchronienie Gruzinów przed atakiem ze strony MSZ Turcji wydawało się jeszcze całkiem możliwe. Nie wiadomo czy turecki Sztab Generalny, zainteresowany emigracją kaukaską jako elementem do prowadzenia ofensywnego wywiadu na Kaukaz, został poinformowany o znajdującym się w posiadaniu Tevfika Rüştü kompromitującym emigrację gruzińską raporcie, jednak w liście do Hołówki z 12 lipca 1928 r. Papée z wielką radością informował: „dało się najwidoczniej przywrócić zaufanie Turków do Kaukazczyków do tego stopnia, że ostatnio nastąpił fakt bardzo charakterystyczny: ze strony Sztabu Gen[eralnego] tureckiego i partii zaproponowano naszym przyjaciołom udział w likwidacji jaczejek SGU rozmieszczonych po stronie tureckiej wzdłuż granicy kaukaskiej a nawet współdziałanie w wykryciu i zlikwidowaniu skorumpowanych przez Sowiety funkcjonariuszy tureckich w rejonie granicznym! […]. Md[ivani] ma człowieka, który zna te stosunki na granicy, jak własną kieszeń i Turcy zrozumieli, że bez niego w danym wypadku się nie obejdą. (Jest to właśnie wydalony przed kilku miesiącami na skutek starań Suryca Kaczekmadze, wracający teraz w triumfie)”28. Z tego Papée optymistycznie konkludował, że na jesieni zapowiada się duża praca, której on będzie mógł poświęcić więcej czasu, w związku z zaplanowanym przyjazdem do Turcji, na koniec lipca, nowego Posła RP Kazimierza Olszowskiego.

Po raz kolejny jednak konstelacja stosunków międzynarodowych okazała się niesprzyjającą dla rozwoju akcji prometejskiej w Turcji, gdyż podstawowi gracze Ligi Narodów odmawiali Ankarze stałego miejsca w Radze Ligi Narodów. Według Turków miejsce niestałe nie dawało im wystarczającej gwarancji bezpieczeństwa – co z kolei przekładało się na niechęć do narażania się Sowietom bez silnego ugruntowania w zachodnim systemie bezpieczeństwa. Klęska tureckich prób zbliżenia z Zachodem została dobrze wykorzystana przez Sowietów. Moskwa zdecydowała się wymóc na Turcji wydalenie emigracji gruzińskiej. W zamian Moskwa proponowała Ankarze pewne koncesje w trzech układach turecko-radzieckich zawartych w pierwszej połowie sierpnia 1928 r., dotyczących używania pogranicznych pastwisk, ruchu granicznego i policji weterynaryjnej między Turcją a Gruzją radziecką29. Niezwłocznie po podpisaniu tych układów Kazimierz Papée został poinformowany przez emigrację gruzińską, że ambasador Suryc zażądał od rządu tureckiego zlikwidowania emigracji gruzińskiej w Turcji i MSZ turecki miał mu tę likwidację przyobiecać30. Informując Tadeusza Hołówkę i polskiego szefa dyplomacji w tej sprawie z 20 sierpnia Papée nie miał jeszcze odpowiedzi na pytanie czym się kończy to, już trzecie w ciągu 1928 r., żądanie Sowietów co do wydalenia Mdiwaniego z Turcji. Dodawał tylko, że tym razem wszystko wygląda poważnie, ale jednak spodziewa się tradycyjnego ścierania się dwóch wspomnianych prądów w tureckiej polityce zagranicznej w kwestii radzieckiej31.

Jednak już w następnym liście do Hołówki z 3 września 1928 r. Papée informował: „wbrew mojemu optymizmowi tym razem Turcy dobrali się do naszego przyjaciela i postanowili go wydalić, a by się upewnić, ze wyjedzie, wsadzili go prewencyjnie do aresztu”32. Główne przyczyny tej jednej z najbardziej ostrych akcji przeciwko emigracji antyradzieckiej w Turcji od roku 1921 Papée dopatrywał w tym, że Rosja Sowietów została zwiększona ostatnio do maksimum i poparta koncesjami w układach o granicę kaukaską. Po drugie, jego zdaniem, negatywny wpływ na stanowisko Ankary miały kontakty części emigracji kaukaskiej w Paryżu z angielskimi kręgami finansowymi i z emigracyjną opozycją turecką w Paryżu. Wreszcie, doprowadziła do tego też nieostrożność samego Mdiwaniego. W szczególności chodziło o Wasilija Czuładze, jednego z aktywnych działaczy gruzińskiego komitetu w Konstantynopolu, który swego czasu był przez Turków wydalony, a którego mimo to Mdiwani przy pomocy fałszywego paszportu sprowadził i zbyt długo przetrzymywał w Konstantynopolu33. Sprawa dotycząca przyczyn wydalenia Mdiwaniego została podjęta również w piśmie przedstawiciela emigracji azerbejdżańskiej, Mustafy Vekilli’ego do Tadeusza Hołówki z 15 października 1928 r. Jego zdaniem wydalenie Mdiwaniego było rezultatem pomyślnej akcji przeciwko niemu ze strony Surica, który został poinformowany wcześniej przez rząd turecki o nielegalnym przybyciu do Turcji dwóch Gruzinów, wcześniej już wydalonych przez Turków34.

Natomiast w piśmie do Noe Żordanii przedstawiciel gruzińskiego centrum narodowego Szałwa Amiredzibi, który jeszcze przed wydaleniem Mdiwaniego przyjechał do Konstantynopola, mówił o rozgoryczeniu władz tureckich z powodu próby nielegalnego powrotu na granicę turecko-gruzińską Kaczekmadzego (sic!) wraz z dwójką innych członków jego organizacji wywiadowczej35. Fakt ten ma niebagatelne znaczenie, gdyż wiadomo, że Kaczekmadze powrócił do Turcji na życzenie tureckiego Sztabu Generalnego i niektórych przedstawicieli republikańskiej partii ludowej Turcji, z misją oczyszczenia granicy kaukaskiej od jaczejek OGPU. Wynika z tego, że emigracja gruzińska, a zwłaszcza Simon Mdiwani stali się po prostu ofiarą tureckiej polityki dwutorowości.

Bardzo charakterystycznym dla rozumienia całej polityki dwutorowości Turcji w stosunku do Sowietów i emigracji antyradzieckiej był sam przebieg aresztowania Mdiwaniego, opisany przez Papée. Pisał on w swoich raportach m.in.: „Mdiwani w parę dni po widzeniu się swojem z Szefem Sztabu (Turcji) i nazajutrz po widzeniu się z Ministrem Spraw Zagranicznych i ambasadorem w Moskwie został aresztowany na polecenie Ministra Spraw Wewnętrznych – o czym Sztab z początku nawet nie wiedział”36. Z tej rozmowy wynikało, że Tevfik Rüştü nie wierzył w upadek Sowietów, a Tevfik Bey na ten wypadek przewidywał wprost aneksję Abchazji i Batumi przez Turcję. W trakcie tej rozmowy Mdiwaniemu wprost powiedziano, że jest sługą Sztabu francusko-polskiego!37. Sprawa Mdiwaniego ujawniła, jak widać, zaangażowanie w akcję przeciwko niemu nie tylko MSZ, a też MSW, co wcześniej nie było tak widoczne.

Mimo, iż otwarte zaangażowanie się polskiej dyplomacji w sprawę Mdiwaniego mogłaby mieć bardzo nieprzyjemne konsekwencje dla stosunków polsko-tureckich, Kazimierz Papée, pod nieobecność Olszowskiego, znajdującego się do połowy października na urlopie, delikatnie starał się dołożyć wszelkich starań, by doprowadzić do uwolnienia Mdiwaniego i ewentualnie cofnąć nakaz jego wyjazdu. Głównym zaś zadaniem wyznaczonym przez Papée w tej sytuacji, bez względu na rozstrzygnięcie sprawy Mdiwaniego, była kwestia zapewnienia dalszego funkcjonowania Komitetu Niepodległości Kaukazu w Turcji. Był on jak najbardziej przeciwny, dochodzącym do niego z Paryża plotkom, że Gruzini, bardzo zniechęceni sprawą Mdiwaniego, propagują myśl przeniesienia siedziby KNK do Paryża. Zdaniem Papée oznaczałoby to faktyczną likwidację Komitetu i zupełne przytłoczenie go wpływami byłych Delegacji rządów kaukaskich na konferencji pokojowej w Paryżu, nie mówiąc już nawet o zupełnym oderwaniu emigracji od własnych krajów i życia narodowego38. Pomysłowi temu niechętne były również centrum azerbejdżańskie i górskie w Konstantynopolu. Zdaniem Mustafy Vekkili’ego w razie przeniesienia KNK ze Stambułu, praktyczne znaczenie i autorytet Komitetu zarówno w kraju, jak i zagranicą spadnie o 80-90 %39.

Podsumowując sprawę Mdiwaniego należy odnotować, iż Papée wierzył, że był to jedynie epizod i po uspokojeniu Suryca, emigranci znów będą mogli powrócić do działania, jak sytuacja znów trochę się uspokoi. Uzasadnienie dla takiego pozytywnego podejścia mógł Papée wynieść ze spotkania lidera emigracji azerbejdżańskiej w Turcji Mehmet Emina Resulzade i przedstawiciela Sztabu Generalnego Turcji, które odbyło się 18 października 1928 r. W trakcie rozmowy Resulzade został poufnie poinformowany, że Mdiwaniego musiano wydalić ze względu na zbytnie ujawnienie jego działalności oraz jawne naruszenie pewnych rozporządzeń policyjnych. Otrzymał również zapewnienie, że nie odnosi się to do aktywności Gruzinów w ogóle, zatem mogą obecnie przysłać tu kogoś innego40. Jednocześnie Papée dochodził do przekonania, że dotychczasowa polska polityka w stosunku do Turcji oparta była na kilku błędnych przesłankach, które należało zrewidować. Dlatego, zdaniem Papée, koniecznym było wezwanie go do Warszawy od razu po złożeniu przez posła Olszowskiego listów uwierzytelniających Prezydentowi Republiki Tureckiej 29 października 1928 r. Jeśli chodzi o Simona Mdiwaniego, to, zgodnie z przewidywaniami emigracji w Turcji, żadne interwencje w jego sprawie nie doprowadziły do sukcesu. 19 września 1928 r. Mdiwani z całą rodziną wyjechał z Konstantynopola do Paryża, gdzie kontynuował aktywność prometejską wraz z znajdującymi się tam działaczami emigracyjnymi.

W kwestii możliwości kontynuowania działalności przez emigrację pozostającą w Turcji, rzeczywistość okazała się całkowicie odmienna od oczekiwań i przewidywań prometeistów. Po pierwsze, wynikało to z tego, że Amiredzibiemu, który czasowo miał zastąpić Mdiwaniego w Turcji, brakowało pewnych kompetencji posiadanych przez poprzednika, przede wszystkim rozmachu w działaniu. Po drugie, co najważniejsze, przebywał on w Stambule na podstawie polskiego paszportu i obawiał się, czego wymagały przepisy, zameldować na policji, by uniknąć ewentualnego wydalenia. Według słów samego Amiredzibiego, on w Turcji praktycznie niczym się nie zajmował41. Niemożność prowadzenia pracy przez Gruzinów w KNK w Turcji, ze względu na ciągłe przeszkody ze strony tureckiej, doprowadziły w końcu w 1929 r. do wyjścia gruzińskiego centrum narodowego ze składu KNK z „przyczyn charakteru technicznego”. Jedynym wyjściem umożliwiającym wznowienie pracy KNK było przeniesienie jego siedziby z Konstantynopola do jednego z ośrodków prometejskich w Europie. Dopiero na konferencji prometejskiej, w dniach 6-12 lutego 1930 r., w Paryżu przedstawicielom narodowych organizacji Azerbejdżanu, Gruzji i Północnego Kaukazu po długich debatach udało się dojść do porozumienia kwestii nieuchronności przeniesienia centrum do Warszawy. W Konstantynopolu zaś miał zostać stworzony oddział KNK, działający według dyrektyw centrali42.

Niesprzyjająca dla prowadzenia akcji prometejskiej w Turcji sytuacja międzynarodowa tj. brak konkretnych wyników w pertraktacjach Ankary z Zachodem w kwestiach pożyczek i otrzymania gwarancji bezpieczeństwa w wyniku uzyskania stałego miejsca w Lidzie Narodów, spowodowała konieczność wysunięcia na pierwszy plan tureckiej polityki skrzydła proradzieckiego kierowanego przez Tevfika Rüştü. Warszawa, ze względu na podpisanie polsko-radzieckiego paktu o nieagresji w 1932 r., również nie była w stanie czynnie angażować się w kwestię prometejską na terenie Turcji. Czynniki te doprowadziły do stopniowego zaniechania i ograniczenia pracy prometejskiej w Turcji oraz przeniesienia praktycznie całej pracy z Konstantynopola do Warszawy, Paryża i Berlina.

Dr Jurij Czainskij – doktorant w Instytucie Historycznym na Uniwersytecie Warszawskim, tytuł doktora uzyskał na Uniwersytecie Pedagogicznym imienia M.P. Dragomanova w Kijowie, obecnie zajmuje się rolą Turcji w aktywności ruchu prometejskiego.

1Cyt. za: Archiwum Akt Nowych (AAN), Sztab Główny w Warszawie (SG), sygn. 616/27. Nr. 285/21. Raport generała-ppor. i pełnomocnika wojskowego Delegacji RP przy Wysokiej Porcie J. Porzeckiego do Oddziału II Sztabu Generalnego z 22 marca 1921 r., k. 92.

2Ibidem, Ambasada RP w Londynie (ARP w Londynie), sygn. 171. Nr. D.V.2694. Referat naczelnika Wydziału Wschodniego J. Łukasiewicza do Poselstwa RP w Londynie z 22 marca 1922 r. w sprawie Bliskiego Wschodu, k. 29.

3Cyt. za: Ibidem, Raport jednego z konfidentów posła RP w Paryżu A. Chłapowskiego w sprawie sytuacji w Gruzji nadesłany przez posła RP w Paryżu do ministra spraw zagranicznych Wł. Grabskiego z 19 września 1924 r., k. 53.

4G. Mamoulia, Les combats independantistes des Caucasiens entre URSS et puissances occidentales. Le cas de la Georgie (1921-1945), Paris 2009, s. 75-88; W. Materski, Powstanie narodowowyzwoleńcze 1924 r. w Gruzji, „Studia z Dziejów Rosji i Europy Środkowo-Wschodniej” 1999, t. 34, s. 57-67; A. Furier, Relacja Józefa Łaszkiewicza o gruzińskim powstaniu antybolszewickim 1924 roku, „Pro Georgia” 1998, t. 7, s. 137-149.

5Cyt. za: AAN, SG, sygn. 616/142. Nr. 31/29/T. Referat posła RP w Turcji K. Olszowskiego do Wydziału Wschodniego z 17 lutego 1929 r., k. 125.

6Stowarzyszenie „Turk Ocakları” (Ognisko Tureckie) (1912-1931) założone zostało z celem rozbudzenia w społeczeństwie tureckim świadomości narodowej, kultu dla ojczyzny, rozwoju kulturalnego kraju, które to idee za czasów sułtańskich były najsurowiej zabronione jako wrogie w stosunku do państwa i najsurowiej karane. Ognisko tureckie od szeregu lat stało na stanowisku zdecydowanie wrogim wobec bolszewizmowi.

7AAN, Ministerstwo Spraw Zagranicznych w Warszawie (MSZ), sygn. 6689. List radcy Poselstwa RP w Turcji J. Gawrońskiego do naczelnika Wydziału Wschodniego T. Hołówki z 13 czerwca 1929 r. k.78.

8Ibidem, Akta Romana Knolla (ARK), sygn. 4, Raport R. Knolla dla ministra spraw zagranicznych Wł. Grabskiego z 8 maja 1925 r., k. 138-142; Ibidem, Pismo R. Knolla do dyrektora Departamentu Polityczno-Ekonomicznego MSZ J. Łukasiewicza z 8 czerwca 1925 r., k. 102-107; Ibidem, Raport R. Knolla do ministra spraw zagranicznych Wł. Grabskiego z 28 lipca 1925 r., k. 26-28.

9Ibidem, Ambasada RP w Moskwie (ARP w Moskwie), sygn. 28. Kopia raportu politycznego V (1) Nr. 122/32 ambasadora RP w Paryżu A. Chłapowskiego do ministra spraw zagranicznych A. Zaleskiego z 28 lutego 1931 r. w sprawie stosunku Tevfik Ruszdi beja względem Sowietów, k. 42-43.

10Ibidem, MSZ, sygn. 6689. List radcy Poselstwa RP w Turcji J. Gawrońskiego do naczelnika Wydziału Wschodniego T. Hołówki z 24 czerwca 1929 r., k. 91.

11Ibidem, sygn. 6547. Raport Nr. 320/T. charge d’affaires RP w Turcji R. Łazarskiego do ministra spraw zagranicznych A. Zaleskiego z 24 września 1926 r. w sprawie stosunku Turcji do Ligi Narodów, k. 63.

12Ibidem, SG, sygn. 616/142. Referat Nr. 31/29/T. Op. cit., k. 126-127.

13Dok. 63. 1930, 13 sierpnia, Sprawozdanie por. S. Zaćwilichowskiego, szefa Ekspozytury 2 Oddziału II Sztabu Generalnego z podroży do Stambułu, [w:] II Rzeczpospolita wobec ruchu prometejskiego, „Wojskowe Teki Archiwalne” t. IV, oprac. P. Libera, Warszawa 2013, s. 163.

14S. N. Uturgauri, Belyye russkie na Bosforie: 1919-1929, Moskwa 2013. s. 248.

15Cyt za: AAN, MSZ, sygn. 6687. Pismo S. Mdivani do naczelnika Wydziału Wschodniego T. Hołówki z 21 sierpnia 1927 r., k. 94-95.

16Rossijskij Gosudarstwiennyj Wojennyj Archiw (RGWA), f. 461/к, op. 1, d. 288. Odpowiedź Assada (Karola DubiczPenthera) z 29 września 1933 r na pismo w sprawie uchodźców gruzińskich w Turcji, k. 20.

17Cyt za: AAN, MSZ, sygn. 6687. op. cit., k. 94-95.

18Cyt. za: Ibidem, Attache wojskowi RP przy rządach państwach kapitalistycznych (AW), sygn. AII/33. List szefa Placówki Wywiadowczej Konspol w Konstantynopolu, kpt. M. Iżyckiego, do szefa Oddziału II Sztabu Generalnego płk. T. Schaetzla z 13 września 1927 r w sprawie paszportów polskich dla Kaukazczyków, k. 20-21. Na skutek interwencji przedstawiciela Ligi Narodów w Turcji termin przebywania „białych” Rosjan w Turcji udało się przesunąć z 6 września 1927 r. na 6 lutego 1928 r.

19Ibidem.

20Ibidem, Attache wojskowi przy Ambasadzie RP w Moskwie (AWM), sygn. 23. Nr. 551. Raport attache wojskowego mjr T. Kobylańskiego do szefa Oddziału II Sztabu Generalnego T. Schaetzla z 21 czerwca 1927 r. w sprawie aresztowania kurjera mienszewików gruzińskich, k. 34; Ibidem, Nr. 571. Raport attache wojskowego mjr T. Kobylańkiego do szefa Oddziału II Sztabu Generalnego T. Schaetzla z 28 czerwca 1927 r. w sprawie działalności mienszewików gruzińskich w Gruzji, k.73-74; Ibidem, Nr. 594. Raport attache wojskowego mjr T. Kobylańskiego do szefa Oddziału II Sztabu Generalnego T. Schaetzla z 5 lipca 1927 r. w sprawie działalności mienszewików gruzińskich, k. 101; Ibidem, ARP w Moskwie, sygn. 139. Nr. 880/27/ 71. Raport Konsula generalnego RP w Tyflisie Z. Mostowskiego do ministra spraw zagranicznych A. Zaleskiego z 10 lipca 1927 r. w sprawie sytuacji w dniach ostatnich, k. 50.

21Ibidem, MSZ, sygn. 6687. Pismo S. Mdivani do naczelnika Wydziału Wschodniego T. Hołówki z 14 lipca 1927 r., k. 82.

22G. Mamoulia, Op. cit., s.104.

23W piśmie K. Papee do T. Hołowki z 11 lutego 1928 r. napisano: „wie Pan, że nad naszymi przyjaciółmi wisiała groźba wydalenia na 6go lutego, wraz z innymi „białymi” Rosjanami. Dziś ta sprawa już zażegnała, wszyscy emigranci mają przedłużenie „jeszcze na rok” ”. AAN, MSZ, sygn. 6688. List charge d’affaires Poselstwa RP w Turcji K. Papee do naczelnika Wydziału Wschodniego T. Hołówki z 11 lutego 1928 r. k. 26-27.

24Cyt. za: Ibidem, List charge d’affaires Poselstwa RP w Turcji K. Papee do naczelnika Wydziału Wschodniego T. Hołówki z 7 kwietnia 1928 r., k. 50-52.

25Cyt. za: Ibidem, Pismo S. Mdivani do naczelnika Wydziału Wschodniego T. Hołówki z 28 kwietnia 1928 r., k. 64-65.

26Ibidem, List charge d’affaires Poselstwa RP w Turcji K. Papee do naczelnika Wydziału Wschodniego T. Hołówki z 9 października 1928 r., k. 144.

27Ibidem, Kopia raportu Germana do ministra spraw zagranicznych Turcji Tevfika Ruştu, czerwiec 1928 r., k. 91-93.

28Cyt. za: Ibidem, List charge d’affaires Poselstwa RP w Turcji K. Papee do naczelnika Wydziału Wschodniego T. Hołówki z 12 lipca 1928 r. w sprawie akcji antyradzieckiej na Kaukazie, k. 95-97.

29Ibidem, ARP w Londynie, sygn. 40. Odpis raportu charge d’affaires Poselstwa RP w Turcji K. Papee do ministra spraw zagranicznych A. Zaleskiego z 20 sierpnia 1928 r. w sprawie rokowania sowiecko-tureckiego w Ankarze, k. 137.

30Ibidem, k. 138.

31Ibidem, k. 138; Ibidem, MSZ, sygn. 6688. List charge d’affaires Poselstwa RP w Turcji K. Papee do naczelnika Wydziału Wschodniego T. Hołówki z 20 sierpnia 1928 r., k. 120.

32Ibidem, List charge d’affaires Poselstwa RP w Turcji K. Papee do naczelnika Wydziału Wschodniego T. Hołówki z 3 września 1928 r., k. 126.

33Ibidem, k. 127-128.

34Ibidem, List przedstawiciela emigracji azerbejdżańskiej Mustafy Vekilli”ego do naczelnika Wydziału Wschodniego T. Hołówki z 15 października 1928 r., k. 149-150.

35Kavkaskaja Konfederacja w oficjalnych deklaracjach, tajnoj perepiske i sekretnych dokumentach dvizhenija „Prometej”: Sbornik dokumentov, Sost., pred., per., prim. G.G. Mamoulia, Moskva 2012, s. 23.

36Cyt. za: AAN, MSZ, sygn. 6688. Op.cit., k. 129.

37Ibidem, List charge d’affaires Poselstwa RP w Turcji K. Papee do naczelnika Wydziału Wschodniego T. Hołówki z 20 września 1928 r. k., 138.

38AAN, MSZ, sygn. 6688, List K. Papee do naczelnika Wydziału Wschodniego T. Hołówki z 17 października 1928 r., k. 154.

39Ibidem, Pismo M. Vekilli k T. Holuvko ot 15 oktyabrya 1928 g., k. 151.

40Ibidem, Telegram szyfrowy Nr. 42 charge d’affaires Poselstwa RP w Turcji K. Papee do naczelnika Wydziału Wschodniego T. Hołówki z 19 października 1928 r., k. 157.

41Ibidem, sygn. 6689. List Posła RP w Turcji K. Olszowskiego do naczelnika Wydziału Wschodniego T. Hołówki z 18 stycznia 1929 r., k. 16-17.

42Ibidem, sygn. 6690. Protokół konferencji przedstawicieli narodowych organizacji Azerbejdżanu, Gruzji i Północnego Kaukazu, 6-12 lutego 1930 r., k. 289-292.

Program stypendialny Instytutu Wschodniego – próba przygotowania nowych kadr dla ruchu prometejskiego

Paweł Libera

[Niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w: 
"Nowy Prometeusz" nr 6, październik 2014, ss. 85-100]

Po utracie niepodległości przez Gruzję w lutym 1921 roku bolszewicy już podbili większość państw i narodów, które wcześniej próbowały odzyskać wolność. Część działaczy politycznych, wojskowych i elit udała się na emigrację, gdzie różnymi sposobami starała się działać na rzecz odzyskania utraconej niezawisłości. W tym samym czasie, kiedy w Polsce po zakończeniu wojny polsko-bolszewickiej i podpisaniu Traktatu Ryskiego wygasły nadzieje na realizację programu federacyjnego Józefa Piłsudskiego podjęto decyzję o zaangażowaniu się w politykę prometejską. Współpraca II Rzeczpospolitej z przedstawicielami „narodów ujarzmionych” odbywała się na wielu płaszczyznach. Oprócz współdziałania o charakterze politycznym pamiętano o potrzebie przygotowania kadr do walki zbrojnej o niepodległość. W tym celu w Polsce pojawili się junkrzy i oficerowie trzech narodów kaukaskich: Azerów, różnych szczepów Górali Kaukaskich i Gruzinów. Największy nacisk położono na wszechstronne kształcenie. Oprócz szkół podchorążych byli oni wysyłani na rozmaite kursy wojskowe i przyjmowani w charakterze oficerów kontraktowych do Wojska Polskiego. „(…) wszystkie szkoły wojskowe i wyższe uczelnie stanęły przed nami otworem. (…) Nie było oficera [gruzińskiego], który by nie ukończył kilku kursów w swej specjalności” – wspominał po latach zwierzchnik gruzińskich oficerów kontraktowych w Polsce, generał Aleksander Zachariadze1. Temat ten spotkał się z dużym zainteresowaniem ze strony polskich historyków2. Znacznie słabiej znanym, choć nie mniej istotnym zagadnieniem wydaje się wsparcie władz polskich udzielone cywilnym elitom „narodów ujarzmionych” w zakresie kształcenia młodzieży akademickiej.

Wychowanie i wykształcenie młodszego pokolenia, szczególnie tego, które rozpoczęło swą naukę w ojczyźnie, ale z powodu walk z bolszewikami i późniejszej sowietyzacji kraju nie mogło jej dokończyć było poważnym problemem dla środowisk emigracyjnych. Wiedzieli, że młodzież znalazła się w trudnej sytuacji, a brak środków do życia i możliwości finansowania nauki zmuszał ją do podejmowania dodatkowych prac, a często nawet do rezygnacji z dalszego kształcenia. Z kolei całkowita integracja z krajem, do którego wyjechali groziła wynarodowieniem. Nie pozostawało to bez wpływu na działalność emigracji, której zadaniem było przygotowanie świadomych i aktywnych elit, potrzebnych zarówno do pracy w ojczyźnie, która mogła niebawem odzyskać niepodległość, a także – w późniejszym terminie – do wymiany kadr działaczy politycznych na emigracji. Rządy i centra narodowe narodów prometejskich na emigracji miały bardzo ograniczone możliwości finansowe i nie mogły ufundować zadowalającej ilości stypendiów. W tej sytuacji cennym wsparciem dla emigrantów były stypendia oferowane studentom przez rząd czechosłowacki w latach 20. Sytuację tę próbowali wykorzystać także i przeciwnicy – rząd sowiecki podejmował próby przekupienia patriotycznej młodzieży znajdującej się w trudnej sytuacji finansowej i m.in. w 1923 roku w Berlinie oferował emigrantom stypendia, ale w zamian wymagał podpisania deklaracji o uznaniu ZSRR i zobowiązania do ukończenia studiów w ZSRR3.

W ramach współpracy w szerokim froncie prometejskim, wspieranej przez stronę polską niewielka grupa studentów (łącznie kilkadziesiąt osób) podjęła naukę w wyższych szkołach w Polsce, a nielicznym sfinansowano studia poza granicami kraju. Zasady tego niesformalizowanego „programu” stypendialnego, oficjalnie kierowanego przez Instytut Wschodni w Warszawie, nie były dotychczas przedmiotem szerszych rozważań4, pomimo tego iż z kręgów stypendystów wyszły postaci, które odegrały istotną rolę w ruchu prometejskim w drugiej połowie lat 30., a także w późniejszym okresie na emigracji.

Utworzenie „programu” stypendialnego
Formalnie inicjatywa przyznania pierwszych stypendiów wyszła od Instytutu Wschodniego, który na początku 1927 roku planował ułatwienie podjęcia studiów w Polsce dwóm studentom tatarskim. Początkowo mieli nimi być poleceni przez Dżafera Sejdameta młodzi Tatarzy Krymscy: Ferid Numan i Hamdi Geraj, ale z powodów od nich niezależnych (jeden zmarł na gruźlicę, a drugi wrócił na Krym) nie przyjechali do Polski5. Pomysł utworzenia takich stypendiów nie był wyłączną inicjatywą Instytutu Wschodniego. Świadczy o tym chociażby adnotacja w liście Instytutu Wschodniego do Zygmunta Vetulaniego, radcy handlowego w Konstantynopolu, w którym zaznaczano, że zaproszenie stypendystów odbywa się za wiedzą płk. Tadeusza Schaetzela6. Pułkownik był wówczas szefem Oddziału II Sztabu Generalnego, a nieco wcześniej odegrał bardzo ważną rolę w tworzeniu zrębów ruchu prometejskiego i kierował nim ze strony polskiej przez następne lata. Pierwszy stypendysta pojawił się w Polsce jesienią 1927 roku. Był nim jednak nie Tatar, a Góral Kaukaski, Żanbek Chawżoko7. Początkowo był utrzymywany przez Instytut Wschodni i mieszkał w majątku jednego z sympatyków Instytutu. Dopiero w połowie 1928 roku, po wielu interwencjach, Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego (MWRiOP) przyznało trzy pierwsze stypendia Góralom Kaukaskim. Instytut pomógł im dopełnić formalności związane z pobytem w Polsce, umieścił ich na studiach, zorganizował mieszkania i naukę języka polskiego8.

Bardzo szybko okazało się, że stypendystów było znacznie więcej niż miejsc oferowanych przez MWRiOP. Według listy sporządzonej 8 czerwca 1928 roku przez sekretarza Instytutu Wschodniego Korwina-Pawłowskiego dla Wydziału Wschodniego Ministerstwa Spraw Zagranicznych (MSZ) było ich wówczas dziewięciu9. Z tego powodu koniecznym okazało się pozyskanie środków z innych źródeł. Ostatecznie brakujące środki przekazał MSZ i Sztab Główny (SG). Jak wynika z późniejszych dokumentów, stypendia te „noszące charakter w zasadzie publicznie nieujawniony” wypłacano od 1928 roku. Bez wątpienia największym problemem był zupełny brak zasad finansowania i organizacji stypendiów. W budżecie MWRiOP nie było osobnej pozycji, dlatego też stypendia dla studentów z „narodów uciśnionych” były przydzielane „z inicjatywy oraz osobistego poparcia tej sprawy przez p. [Witolda] Suchodolskiego” ówczesnego dyrektora Departamentu Nauki i Szkół Wyższych w MWRiOP. W rzeczywistości kwoty te (średnio stypendium wynosiło 150 złotych) wypłacano z kwot zapomogowych przeznaczonych na subsydiowanie studentów Polaków studiujących za granicą, co ilość stypendiów dla Polaków „wydatnie obniżyła”. Rocznie przydzielano od 6 do 8 stypendiów dla Kaukazczyków i „pewną sumę” dla Ukraińców. Opiekę nad stypendystami od samego początku sprawował Instytut Wschodni10.

Pierwsze próby uregulowania tego zagadnienia podjęto pod koniec 1930 roku. Oprócz słusznych postulatów pewną rolę w tej próbie reformy odegrały również wewnętrzne tarcia pomiędzy ówczesnym kierownictwem Instytutu Wschodniego reprezentowanym przez sekretarza generalnego S. Korwina-Pawłowskiego a „czynnikami” nadzorującymi ruch prometejski w MSZ i Oddziale II SG. Korwinowi-Pawłowskiemu zarzucano, że „ze względu na swoje przekonania polityczne, sprzeczne z intencjami czynników rządowych, prowadził on na tym odcinku [tj. stypendialnym] specjalną politykę”. Chodziło o popieranie przedstawicieli opozycji wobec centrów narodowych, które współpracowały z II RP (tu cytowano przykład Azera, Zachida Chan-Chojskiego i Gruzina, Jerzego Indżji, którego Ekspozytura 2 Oddziału II Sztabu Głównego podejrzewała o działalność inspirowaną przez ZSRR) i niesprawiedliwe, zbyt uznaniowe przyznawanie stypendiów (od 100 do 300 zł)11. Część tych podejrzeń znajduje potwierdzenie w dokumentach. Wiadomo, że Korwin-Pawłowski utrzymywał kontakty między innymi z Góralem Kaukaskim, Wassanem Girej Dżabagi, przedstawicielem prawicowej opozycji wobec Ludowej Partii Górali Kaukaskich. Czarę goryczy przelała prelekcja Gireja Dżabagi w Instytucie Wschodnim, w trakcie której atakował on Saida Szamila i jego ojca. Z tego powodu został on ostatecznie skreślony z listy członków Instytutu Wschodniego, a Korwinowi-Pawłowskiemu odebrano funkcję kuratora Orientalistycznego Koła Młodych (OKM) i powierzono ją Wiktorowi T. Drymmerowi12. Ponadto w marcu 1931 roku zażądano od studentów deklaracji lojalności wobec państwa polskiego i organizacji Górali Kaukaskich w Warszawie. Tylko dwaj taką deklarację złożyli (Czukua i Usmi), dwaj pozostali (Batyrbek Khazi-Chan i Murat Bey Baragun) związali się z opozycją reprezentowaną przez Wassana Gireja Dżabagi. W związku z tym postanowiono pierwszych popierać, a wobec drugich postępować według normalnych przepisów administracyjnych13.

W sprawie zasad przyznawania stypendiów, postanowiono, że będą one scentralizowane w MWRiOP, ich wysokość ustalono na 200 zł, a kategorię uczelni i osobę kandydata uzgadniano w porozumieniu MWRiOP, MSZ i SG. Chwilowo postanowiono, że do stypendium wypłacanego przez MWRiOP dwa pozostałe podmioty dodadzą sumę 50 zł. „Manipulacja wypłaty” miała być skoncentrowana w rękach zastępcy naczelnika Wydziału Prasowego MSZ W. T. Drymmera, który w tym czasie nadzorował OKM. W praktyce Drymmer miał przekazywać pieniądze z MSZ i SG na ręce prezesa OKM, Włodzimierza Bączkowskiego, który miał je rozdysponować i zwrócić pokwitowania14. Ustalenia te miały jednak wymiar doraźny, gdyż w budżecie MWRiOP nadal brakowało odpowiedniej pozycji. Pod koniec maja 1931 roku szef Oddziału II planował zwrócić się do Ministerstwa Skarbu z prośbą o utworzenie osobnego stałego konta w MWRiOP. Planowano zarezerwować na ten cel sumę 48 tysięcy złotych rocznie, co pozwolić miało na wypłacenie stypendiów w wysokości 200 złotych 20 studentom. Okazało się jednak, że ogólna „akcja oszczędnościowa rządu spowoduje dalszą kompresję budżetową” w MWRiOP i doprowadzi do całkowitego skreślenia z budżetu sum, z których wypłacano stypendia studentom pochodzącym z „narodów ujarzmionych”. Likwidacja tych pozycji miała nastąpić z dniem 1 stycznia 1932 roku15.

Z racji wycofania się MWRiOP dokonano pewnych zmian i od 1932 roku środki na stypendia pochodziły ze środków MSZ (1400 zł) i Sztabu Głównego (900 zł). W lutym 1932 roku wypłacano je 13 osobom (jako ostatni uzyskał je Gruzin, Tite Beriszwili) w nieco niższej stawce niż wcześniej (zamiast 200 wypłacano 175 zł)16. Wyjątkiem był Musa Sabri, który zachował jeszcze przez pewien czas wcześniej prawa do stypendium z ramienia MWRiOP. W tym okresie łączna liczba stypendystów wynosiła 14 osób17. Wobec niemożliwości umocowania stypendiów w MWRiOP wszystkie sprawy związane ze stypendiami z dniem 1 kwietnia 1932 zostały skoncentrowane w Ekspozyturze 2., która z racji bezpośredniego zainteresowania zagadnieniami prometejskimi, dążyła do utworzenia większej liczby stypendiów. „Tendencją szefa Ekspozytury 2, jest dalsze powiększanie sumy stypendialnej” – informuje wewnętrzny dokument Ekspozytury 2. Niebawem stypendia pobierało 26 studentów, w tym w kraju studiowało: 3 Górali Kaukaskich, 5 Azerów, 3 Tatarów Kazańskich, 3 Gruzinów, 4 Ukraińców, a poza granicami II RP (w Niemczech i w Czechosłowacji): 3 Ukraińców i 4 Turkiestańczyków. W ramach reformy systemu stypendialnego postanowiono także, iż środki będą przekazywane zainteresowanym za pośrednictwem Instytutu Wschodniego, który z kolei przekazywał odpowiednie sumy Orientalistycznemu Kołu Młodych i Ukraińskiemu Instytutowi Naukowemu18, a w przypadku studentów uczących się za granicą – przez przedstawicieli emigrantów. Postanowiono także, iż przyjmowanie nowych stypendystów miało być „ujęte w takie formy, aby zarówno organizacje, przedstawiające kandydatów, jak i sam stypendysta wyraźnie odczuli, że pomoc materialna i naukowa, udzielana przez państwo polskie, nakłada na nich wzajemne obowiązki natury ideologicznej, nie ma charakteru wiążącego polskie czynniki urzędowe na stałe, lecz zawsze może podlegać rewizji”19.

Poważne zmiany w organizacji i funkcjonowaniu ruchu prometejskiego miały miejsce po podpisaniu traktatu polsko-sowieckiego w 1932 roku20. Strona polska nie mogła już jawnie popierać dążeń narodów podbitych przez Rosję i z tego powodu większość prac prometejskich poddano głębszej konspiracji i zgrupowano w Ekspozyturze 2. Poza tym przeprowadzono znaczną redukcję środków finansowych przeznaczonych na wspieranie działalności prometejskiej, co zmusiło stronę polską do drastycznych cięć w przyznawanych subwencjach. Co ciekawe, ostatecznie kwot przeznaczonych na stypendia postanowiono nie zmieniać „wobec ich minimum” i pozostały w dotychczasowej wysokości. Podobne zasady zastosowano w stosunku do opłat czesnego21. Sytuacja finansowa była jednak trudna i nie pozwalała na zwiększenie liczby przyznawanych stypendiów. Środki na ten cel mogły pojawić się dopiero po redukcji innych potrzeb. Doskonale świadczy o tym próba zwiększenia stypendiów dla studentów ukraińskich. Do maja 1933 roku na ten cel przeznaczano 825 złotych miesięcznie. Z dniem 1 maja 1933 przyznano dodatkowe stypendium w wysokości 175 zł sekretarzowi prof. Romana Smal-Stockiego, Andrzejowi Krzyżanowskiemu. Ponieważ prof. Aleksander Łotocki, dyrektor UIN chciał utworzyć jeszcze jedno stypendium, a z powodów finansowych było to niemożliwe, postanowiono, że dotychczasowe stypendium w wysokości 175 zł pobierane przez czterech stypendystów zostanie zredukowane do 150 zł, a z pozostałej sumy powstanie dodatkowe stypendium dla Hleba Łazarewskiego22.

We wrześniu 1935 sytuacja uległa zmianie i po rozmowie kpt. Charaszkiewicza z dyrektorem departamentu ogólnego MWRiOP, Aleksandrem Kawałkowskim, związanym z ruchem prometejskim23, uzgodniono, że MWRiOP będzie mogło finansować ze swojego budżetu stypendia dla kilku studentów. Kapitan Charaszkiewicz zadecydował, że będą to: Ibrahim Otar, Edige Szynkiewicz, Azis Ozer i Grzegorz Kercelli24. W późniejszym okresie sytuacja nie ulegała poważniejszym zmianom. Na ilość stypendiów i zasady ich przyznawania nie wpłynęły także zmiany jakie w drugiej połowie lat 30. miały miejsce na terenie Instytutu Wschodniego25. Tuż przed wybuchem II wojny światowej stypendystów prometejskich „wszystkich narodowości” miało być „ogółem 30”26.

Zasady przyznawania stypendiów
Stypendia będące w gestii MWRiOP były przyznawane na wniosek MSZ. I tak na wniosek kolonii Górali Kaukaskich w Polsce MSZ zwracał się do MWRiOP, a ten z kolei przyznawał stypendia, które przekazywał do właściwych uczelni27. W takiej sytuacji istotnym warunkiem przyznania stypendium była decyzja MWRiOP o przyznaniu środków, co stawiało „czynniki” zajmujące się ruchem prometejskim ze strony władz polskich w trudnej sytuacji. Doskonałym przykładem jest rozmowa lidera organizacji niepodległościowej turkiestańskiej, Mustafy Czokajewa ze Stanisławem Zaćwilichowskim 20 lipca 1930 roku w Paryżu. Jednym z omawianych tematów była kwestia przyjęcia do szkół podchorążych w Polsce Turkiestańczyków. Uzgodniono, że ich nauka powinna być poprzedzona poznaniem języka polskiego, co z kolei zależało od ewentualnego przyznania środków przez MWRiOP28. Ostatecznie do Polski nie przyjechali. Jeszcze w 1931 roku bezpośrednio do ministerstwa zwracały się w tej sprawie także i inne podmioty, jak na przykład Orientalistyczne Koło Młodych. W późniejszym okresie, po zmianach w przyznawaniu stypendiów, wnioski kierowano już za pośrednictwem Instytutu Wschodniego (lub OKM) albo Wydziału Wschodniego MSZ i Ekspozytury 2. Do tych dwóch ostatnich instytucji należała ostateczna decyzja o przyznaniu stypendium. I tak na przykład 26 V 1931 r. Ukraiński Centralny Komitet wnioskował do kpt. Rybczyńskiego o stypendia dla 10 studentów, z czego połowa była obywatelami II RP, a połowa to studenci „znani (…) Zarządowi (…) ze strony zupełnej lojalności wobec Państwa Polskiego29. Trzeba zauważyć, że stypendia zawsze były przydzielane na wniosek kierownictwa organizacji niepodległościowych. Bardzo często kwestie te omawiano na wspólnych spotkaniach polsko prometejskich30.

Stypendia były przeznaczone przede wszystkim dla młodzieży pochodzącej z emigracji „narodów ujarzmionych”. Pod koniec 1930 roku precyzowano, że powinny one obejmować: Ukraińców, Azerów, Gruzinów, Górali Kaukaskich, oba odłamy Tatarów, Kozaków i Karelczyków31. W grudniu 1932 roku wyraźnie określono ramy osób objętych programem stypendialnym. Mogli je pobierać studenci kształcący się na studiach lub w szkołach zawodowych, absolwenci uzupełniający studia i zdobywający stopnie naukowe oraz „osoby, które […] nie posiadają tych warunków, lecz ze względów politycznych muszą być subsydiowane na prawach stypendystów”. Wysokość stypendiów określono na maksymalną sumę 200 zł w Polsce i 30 dolarów za granicą.32 W praktyce najwięcej stypendystów pochodziło z trzech narodów kaukaskich, Ukrainy oraz Tatarów i Turkiestańczyków. Absolutnym wyjątkiem było umieszczenie na liście stypendystów Polaka z Litwy, Feliksa Zahory Ibiańskiego.

Zaskakującym może się wydać umieszczenie na wspólnej liście ze stypendystami kaukaskimi studentów białoruskich. Jak wiadomo, przedstawiciele emigracji białoruskiej formalnie nie brali udziału we wspólnym froncie prometejskim33 i w zachowanej dokumentacji związanej z ruchem prometejskim wątek ten jest prawie nieobecny. Z drugiej strony nie ulega wątpliwości, że sytuacja studentów białoruskich była – przynajmniej przez pewien czas – omawiana łącznie z innymi narodami prometejskimi i w dokumentacji wewnętrznej umieszczani byli na wspólnej liście stypendystów34. W rzeczywistości ich sytuacja była nieco odmienna, gdyż otrzymywali „nie stypendia, lecz zapomogę dla Związku Studentów Białorusinów w Warszawie”. Zapomoga ta była znacznie niższa i rozdzielana w nieco inny sposób. W 1933 roku studentów białoruskich było 14, a w roku akademickim 1934/1935 ich liczba spadła do 10 osób35. Można odnieść wrażenie, że strona polska starała się ich związać z działalnością prometejską i to nawet bez porozumienia z przedstawicielami emigracji białoruskiej. Wiadomo, że przynajmniej niektórzy z nich byli związani z OKM, a jeden z tych studentów, Adam Taranda był po II wojnie światowej przedmiotem rozpracowania ze strony komendy wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej w Poznaniu z powodu członkostwa w Orientalistycznym Kole Młodych i pobierania „stypendium od Ekspozytury 2”. Rozpracowanie, krótkotrwałe zakończyło się oddaniem sprawy do archiwum ponieważ stwierdzono, że Taranda nie prowadzi wrogiej działalności przeciwko PRL36.

Pierwotnie stypendia przyznawano na studia na terenie Polski, a zarządzał nimi Instytut Wschodni. Sytuacja uległa zmianie w połowie 1933 roku, kiedy po raz pierwszy przyznano stypendium dla studenta kształcącego się na zagranicznej uczelni – Akakiego Ramiszwilego – syna prezydenta Gruzji na uchodźstwie Noe Ramiszwilego, zamordowanego 7 grudnia 1930 roku. W związku z tym Ekspozytura 2 wprowadziła pewne zmiany, które podporządkowywały Instytutowi Wschodniemu również stypendia zagraniczne. Instytut miał „za zadanie zwrócenie uwagi na społeczny charakter pomocy gracji metalowej [tj. emigracji prometejskiej] ze strony polskiej w dziedzinie kulturalnej”37. W późniejszym okresie studenci uczyli się na uczelniach we Francji, w Niemczech i w Czechosłowacji38. Na początku 1940 roku w raporcie o działalności prometejskiej Edmund Charaszkiewicz twierdził, że w ramach programu stypendialnego fundowano stypendia w Polsce, Wilnie, Poznaniu, Krakowie i w Warszawie, ale także i w Paryżu, Berlinie i w Kairze39.

Wśród stypendystów pojawiali się ważni działacze prometejscy, bliscy współpracownicy kierowników ośrodków emigracyjnych, ale sporadycznie również dzieci znanych polityków. Często ich obecność była związana z trudną sytuacją osobistą, wynikającą ze śmierci bliskich. Pierwszym był wspomniany Akaki Ramiszwili, któremu przyznano stypendium na wniosek rządu gruzińskiego w Paryżu40 od 1 IX 1933 roku w wysokości 200 zł41. Kilka lat później stypendium przyznano synowi Giorgiego Gwazawy, redaktora naczelnego „La Revue Promethee”. Dżamlet Giorgi Gwazawa był bardzo pozytywnie oceniany przez polską placówkę w Paryżu. Podkreślano, że równocześnie studiował na II roku prawa i zapisał się na kursy inżynieryjne, a „(…) swymi zdolnościami, pracowitością i ideowością – zasługuje całkowicie na nasze poparcie”42. Nieco inaczej wyglądała sytuacja córki Noego Żordanii. W marcu 1937 roku major Włodzimierz Dąbrowski, szef placówki w Paryżu, pisał do kapitana Charaszkiewicza, że o stypendium dla Natalii Żordanii, (bez wiedzy prezydenta Żordanii) nieoficjalnie zabiegał bardzo ceniony przez stronę polską Sandro Menagariszwili. Wniosek motywował trudną sytuacją finansową Żordanii, który miał wówczas bardzo niskie pobory. Ostatecznie jego córka otrzymała od 1 maja 1937 roku stypendium w wysokości 120 zł, które planowano jej podnieść do 160 zł, ale dopiero z chwilą zwolnienia stypendium przez Tite Berliszwilego, co miało mieć miejsce na początku roku szkolnego 1937/1938. Aby nie zdekonspirować roli Sandro Menagariszwilego, Charaszkiewicz sugerował aby powiedzieć Żordanii, że stypendium jest polską inicjatywą43. Ostatnią postacią, o której warto wspomnieć była córka zasłużonego działacza gruzińskiego, Simona Mdiwani. Po raz pierwszy Nelly Mdiwani otrzymała kwotę 500 zł jako pomoc doraźną na opłacenie kursu i końcowego egzaminu44. W późniejszym okresie planowano przekazać jej stypendium, które odebrano Tejmurazowi Taktakiszwilemu45, ale w międzyczasie zmarł jej ojciec (1937). Ostatecznie, od stycznia 1938 otrzymywała stypendium w wysokości 120 zł.

Pomoc strony polskiej dla stypendystów nie ograniczała się do wypłaty samej zapomogi, która miała umożliwić naukę. W stosunkowo trudnej sytuacji gospodarczej w tym okresie, absolwenci mieli wielokrotnie spore trudności ze znalezieniem posady a nawet praktyki. O pomoc w znalezieniu praktyk albo posad dla absolwentów prosił stronę polską generał Aleksander Zachariadze, w kwietniu 1936 roku46. Wiadomo, że przynajmniej w niektórych przypadkach starano się poprawić sytuację absolwentów. W tym celu w 1937 roku senator Stanisław Siedlecki przeprowadził rozmowę ze Stefanem Starzyńskim. Powołując się na tę rozmowę, Zarząd Instytutu Wschodniego zwrócił się do Zarządu Miejskiego m. st. Warszawy z prośbą o przyznanie stypendystom Instytutu zatrudnienia w Zarządzie Miejskim47.

Problem kontroli stypendystów
Strona polska traktowała stypendystów jako przyszłych, świadomych działaczy prometejskich i dlatego szczególną uwagę zwracała na ich ideowość i zaangażowanie w działalność prometejską. Mówiąc o powolnej wymianie kadr w ruchu prometejskim, na konferencji w grudniu 1934 roku przypomniano, że strona polska zwracała uwagę na dorastającą młodzież. „Te rzeczy robimy bardzo wyraźnie i w chwili obecnej mamy w różnych środowiskach około 40 stypendystów ze wszelkich odcinków” i dodawano, że „dzięki systemowi stypendialnemu możemy odnawiać, w możliwie tani sposób, szeregi prometeuszowskie, nie idąc po linii radykalnego wyrzucania głów”48.

Te oczekiwania nie zawsze znajdowały swe odbicie w rzeczywistości. Z tego powodu strona polska wprowadziła nadzór nad programem stypendialnym. Pomysł aby nadzór nad stypendystami był prowadzony przez OKM pochodził od Karola Dubicz-Penthera, który zniechęcony lekceważącym stosunkiem studentów kaukaskich do nauki i procedur obowiązujących w Polsce („Nieustanne opóźnianie wypłat stypendiów po ukończeniu roku, abnegacja panująca wśród młodzieży kaukaskiej nieustannie spóźniającej się z odnawianiem terminów pobytu itp.”), postanowił „uzdrowić” sytuację programu stypendialnego. Rozwiązanie takie zasugerował na spotkaniu na początku 1931 roku49. Od tej pory bezpośrednio za nadzór nad stypendystami odpowiadał prezes OKM, Włodzimierz Bączkowski. W czerwcu 1932 roku sporządził on tajną charakterystykę części stypendystów. Jego oceny, bardzo surowe, podsumowały zarówno postępy w nauce jak i zaangażowanie w działalność niepodległościową i ruch prometejski. Dla przykładu warto zacytować kilka z nich. I tak grupę 5 stypendystów Azerów podzielił na dwie części: „Pierwsza to Azis Melik-Zade i Zahid Chan-Chojski, których można pobudzić do aktywności, może nawet twórczej, pod warunkiem ich kształcenia w duchu ideologii wolnościowej i rewolucyjno-antybolszewickiej przez autorytatywnego wodza; do drugiej grupy należy reszta (Sziukriu Rustembeli, Rahim Zejnał-Zade i Hidayet Israfił bey). Są to ludzie, którzy pod wpływem bojaźni utracenia stypendium pójdą wszędzie i wykonają każde polecenie, lecz nigdy sami nie staną się ‘siłami samoporuszającymi’, przekonanymi, aktywnymi jednostkami, wyznawcami filozofii czynu. Są tedy balastem i elementem niekorzystnym”50. Podobnie ostro oceniał stypendystów Górali Kaukaskich. Wśród trzech osób, które scharakteryzował51, negatywnie oceniał Mahometa Czukuę, za to pozytywnie wypowiadał się na temat Żanbeka Chawżoko52 i Bało Biłłati53. Ostatecznie, po dokonanych kontrolach, stypendystów ostrzeżono, że w przypadku niewywiązywania się z podjętych zobowiązań utracą prawa do stypendiów54. Oczekiwania strony polskiej wobec stypendystów zostały im przedstawione na specjalnym zebraniu, które miało miejsce 29 maja 1934 roku w lokalu OKM. Na zebraniu pojawił się szef Ekspozytury 2, kpt. Edmund Charaszkiewicz, który występował w charakterze członka zarządu Instytutu Wschodniego i przedstawił studentom „punkt widzenia Instytutu Wschodniego i zainteresowanych czynników polskich (nie precyzując jakich) na stanowisko prawne i organizacyjną zależność stypendystów do ich środowisk emigracyjnych i do Orientalistycznego Koła Młodych”. Następnie Charaszkiewicz przedstawił postulaty, które studenci mają do spełnienia „w zakresie politycznym, społecznym i ideowo-twórczym”. Studentów poinformowano, że raz na pół roku ich wyniki w nauce będą kontrolowane, a ponadto oczekuje się od nich „czynnej pracy organizacyjnej”. Mieli udzielać się przede wszystkim w pracach OKM lub innych polskich organizacji młodzieżowych „przez rozwijanie na ich terenach propagandy zagadnienia prometeuszowskiego”55. Przypadki niesolidnych stypendystów starano się rozwiązywać bardzo szybko i zdecydowanie. Nie grała większej roli pozycja ani znajomości danej osoby. Doskonałym przykładem jest sytuacja Tejmuraza Taktakiszwilego, prywatnie zięcia Giorgiego Gwazawy, znanego polityka gruzińskiego. Taktakiszwili w 1936 roku otrzymał jednoroczne stypendium na ukończenie studiów. Kiedy stypendium wygasło 31 XII 1937 roku, postanowiono, że zostanie wstrzymane. Decydującą okazała się opinia majora Włodzimierza Dąbrowskiego, który „poznał ostatnio dokładniej wartość Taktakiszwilego. Okazuje się, że jest to łazik, typ wiecznego studenta, a w ogóle stara się żyć łatwo”56.

Dodatkowym sposobem wywierania presji na stypendystów była konieczność płacenia czesnego. Początkowo na ten cel stypendyści otrzymywali środki z MWRiOP, a następnie z MSZ. W późniejszym okresie, kiedy stypendia nadzorowała Ekspozytura 2 postanowiono rozwiązać ten problem inaczej. W przypadku studentów uczelni państwowych, Olgierd Górka, reprezentujący Instytut Wschodni miał wystarać się o zwolnienie studentów z opłat. Planowano, że w tym celu zwróci się do Uniwersytetu Warszawskiego (6-10 zwolnień), Politechniki Warszawskiej (8-10 zwolnień), Szkoły Sztuk Pięknych (5 zwolnień) i Szkoły im. Wawelberga (6 zwolnień). Nie udało się tego osiągnąć na uczelniach prywatnych i dlatego postanowiono, że w przyszłości stypendia będą dotyczyły tylko słuchaczy uczelni państwowych, a w wypadku przeciwnym koszta czesnego stypendysta będzie musiał pokryć we własnym zakresie. W praktyce zdarzały się jednak wyjątki wynikające z interwencji kierowników organizacji niepodległościowych w konkretnych przypadkach (np. w lutym 1933 roku Simon Mdiwani interweniował w sprawie Tite Beriszwilego i Grzegorza Kerceli)57.

Strona polska miała jednak świadomość, że w niektórych przypadkach zbytnia pasywność młodzieży jest spowodowana zachowaniem starszych polityków. „Jeżeli młodzieży nie umie się dać entuzjazmu, to za posadki i stypendia nie kupi się ruchu ideowego” – pisał Karol Dubicz-Penther z Konstantynopola w 1934 roku58. W tym celu po 1935 roku wdrożono szeroki program reformy ruchu prometejskiego na wielu odcinkach59.

Działalność polityczna stypendystów
Kwestia nadzoru, ostrej oceny i dyscyplinowania stypendystów nie
powinna przysłaniać faktu, że w gronie tym znaleźli się również wybitni działacze prometejscy, którzy jeszcze w latach 30. XX wieku odegrali ważną rolę w działalności politycznej60. Ich aktywność przejawiała się na wielu płaszczyznach, obecnie trudnych do zbadania dla pojedynczych badaczy, którzy z reguły nie dysponują ani znajomością wszystkich języków ani też źródłami wytworzonymi przez wszystkie organizacje, które należały do tzw. frontu prometejskiego. Z tego powodu można wymienić tylko niektóre z obszarów działalności stypendystów, przede wszystkim na terenie Polski.

Stypendyści brali przede wszystkim udział w pracach Klubu Prometeusz. Już w drugim sprawozdaniu z działalności Klubu na liście członków rzeczywistych pojawili się stypendyści z Kaukazu Północnego: Ajtek Kunduch, Mahomet bej Czukua i Kosta Zangi. W 1930 roku powstała również sekcja studencka61, w której skład wchodzili ówcześni albo przyszli stypendyści: Iwan Łypowecki (przewodniczący), Bało Biłłati (zastępca przewodniczącego), Włodzimierz Iwanowicz (sekretarz) i Szukri Rustambejli (skarbnik). W 1934 roku do zarządu sekcji studenckiej wszedł Ukrainiec, Andrzej Krzyżanowski62. Młodzież prometejska brała aktywny udział w redagowaniu pisma „Młody Prometeusz”, które ukazało się po raz pierwszy na początku 1936 roku. Redaktorem i administratorem pisma został stypendysta Instytutu Wschodniego, Gruzin Mikołaj Bagrationi. W pierwszym numerze ukazały się między innymi teksty Edige Szynkiewicza, Abdullah Zihni i Bało Biłłati63. Pismo to trudno jednak uważać za przedsięwzięcie udane. Pierwszy numer ukazał się w wersji powielanej, drugi wydano dopiero po dwóch latach, w 1938 roku. Pomimo pewnych ambicji zasięg jego był bardzo ograniczony. Niektórzy stypendyści brali udział w pracach Klubu poza sekcją studencką. I tak Andrzej Krzyżanowski był dwukrotnie wybrany członkiem zarządu Klubu w 1934 i 1936 roku64, a wielu z nich wygłaszało także odczyty w Klubie Prometeusz (m.in. Hleb Łazarewski, A. Krzyżanowski)65. Stypendyści aktywnie współpracowali także z Instytutem Wschodnim, a wielu było członkami Orientalistycznego Koła Młodych. Angażowali się w działalność odczytową w Instytucie. Z niepełnego zestawienia sporządzonego przez P. I. Maja wynika, że referaty swe prezentowali: Machomet Czukua, Żanbek Chawżoko, Kosta Zangi, Maria Cotadze, Edige Szynkiewicz, Mohamet Czukua, Tahir Szakir66. Poza tym publikowali na łamach polskich pism prometejskich („Wschód-Orient”, „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, „Przegląd Europy Wschodniej”)67

Informacje o aktywności działaczy prometejskich w środowisku polskim nie są jednak w pełni miarodajne, ponieważ należy pamiętać, że działali oni przede wszystkim w swoich środowiskach narodowych, działali w tamtejszych organizacjach i instytucjach zrzeszających emigrantów, publikowali w pismach wydawanych w różnych językach. Tylko część z nich łączyła działalność na terenie polskim i w organizacjach narodowościowych. Inni, jak na przykład większość stypendystów turkiestańskich, studiowali w Berlinie lub w Jenie i bezpośrednich kontaktów z Polską nie miała. Podobnie wyglądała sytuacja niektórych studentów gruzińskich czy ukraińskich. Z punktu widzenia liderów emigracji „narodów ujarzmionych” działalność ta wcale nie była mniej istotna od aktywności w środowisku polskim. Świadczy o tym podejście Mustafy Czokajewa, który zastanawiając się nad kandydatem do stypendium opisywał postać Salichandżana Izmaił Ekinkola. Zupełnie nieznany w środowisku polskim, był absolwentem medycyny na Uniwersytecie w Istambule, a ponadto: „b. czynnym i energicznym działaczem wśród młodzieży turkiestańskiej. Jeden z organizatorów Związku Młodzieży Turkiestańskiej w Turcji. Był prezesem tego związku z jego duszą w całym tego słowa znaczeniu. Współpracował w swoim czasie z „Yeni Turkestan”, pomieszczając tam swoje prace”68.

W grupie stypendystów znajdowali się znani później działacze gruzińscy, jak na przykład: Mikołaj Bagrationi czy Konrad Imnadze, ukraińscy jak poeta Jewhen Małaniuk, Andrzej Krzyżanowski czy artysta Piotr Chołodnyj czy tatarscy jak Abdullah Zihni Soysal, doktorant prof. Tadeusza Kowalskiego na Uniwersytecie Jagiellońskim czy bliscy współpracownicy Dżafera Sejdameta, prawnik Ibrahim Otar i Edige Szynkiewicz, który w okresie II wojny światowej i po wojnie był jedną z ważniejszych postaci wśród emigracji krymskotatarskiej69.

Dr Paweł Libera – historyk, adiunkt w Instytucie Historii PAN, pracownik naukowy w Archiwum Akt Nowych, zajmuje się dziejami dwudziestolecia międzywojennego, w tym ruchu prometejskiego oraz polskiej emigracji politycznej po 1945 r.

1Ze wspomnień gen. Aleksandra Zachariadze, „Pro Georgia”, 1997, t. VI, s. 49.

2Patrz m.in.: A. Cz. Żak, „Szkoda, że jest oficerem kontraktowym”. Gruzini w Wojsku Polskim, „Polska Zbrojna”, nr 38, 1993; idem, Gruzińscy sojusznicy Polaków. Kilka uwag o oficerach kontraktowych w służbie Rzeczypospolitej, „Niepodległość” 1995, t. 47, s. 164-184; M. Mamoń, Wygnaniec z Kaukazu. Przyczynek do dziejów oficerów kontraktowych w II RP, „Niepodległość” 1995, t. 47, s. 185–217; M. Krotofi l, Oficerowie kontraktowi Wojska Polskiego w okresie międzywojennym, „Biuletyn Ukrainoznawczy” 1999, nr 5, s. 21-32; Z. G. Kowalski, Najliczniejsza mniejszość. Gruzini, Azerowie i inni przedstawiciele narodowa Kaukazu w Wojsku Polskim w okresie międzywojennym, [w:] Z. Karpus (red.), Mniejszości narodowe i wyznaniowe w siłach zbrojnych Drugiej Rzeczypospolitej 1918-1939, Toruń 2001, s. 177-199; W. Materski, Gruzini – oficerowie kontraktowi Wojska Polskiego, „Pro Georgia” 2007-2008, t. 16, s. 13-29.

3P. Libera (oprac.), II Rzeczpospolita wobec ruchu prometejskiego, Warszawa 2013, s. 112, 484.

4Wspominali o tym problemie na marginesie swoich prac: S. Mikulicz (Prometeizm w polityce II Rzeczypospolitej, Warszawa 1971) i P. I. Maj, Działalność Instytutu Wschodniego w Warszawie 1926-1939, Warszawa 2007 s. 109.

5CAW, Oddział II Sztabu Głównego [OIISG], sygn. I.303.4.5406, Instytut Wschodni do Z. Vetulaniego, 22 II 1927, odpis.

6Ibidem, Z. Vetulani radca handlowy w Konspolu do Instytutu Wschodniego, Konstantynopol, 8 III 1927, nr 267/27/H oraz: Ibidem, Instytut Wschodni do Dżafera Sejdameta, 21 II 1927, odpis.

7P. I. Maj, Działalność Instytutu Wschodniego…, op. cit., s. 109.

8CAW, OIISG, sygn. I.303.4.5406, Piotrowski do Schaetzla, nr 869, z 5 VI 1928.

9Archiwum Akt Nowych [AAN], Ministerstwo Spraw Zagranicznych [MSZ], sygn. 6688, s. 75-76.

10CAW, OIISG, sygn. I.303.4.5497, Pro domo, notatka dla naczelnika WW MSZ, dyr. Suchodolskiego z MWRiOP, Drymmera z WP MSZ, i Szefa O II, 30 XII 1930, nr 1987/II.Inf./2/XI. CAW, I.303.4.5497, Projekt pisma T. Pełczyńskiego, szefa O II do Ministerstwa Skarbu.

11Ibidem, Pro domo, notatka dla naczelnika WW MSZ, dyr. Suchodolskiego z MWRiOP, Drymmera z WP MSZ, i Szefa O II, 30 XII 1930, nr 1987/II.Inf./2/XI.

12P. I. Maj, Działalność Instytutu Wschodniego…, op. cit., s. 102-103.

13RGVA, Ekspozytura 2 Oddziału II SG, sygn. 461k-1-340, k. 9, Notatka L. dz. 2348/II.Inf./IX z 27 III 1931.

14CAW, OIISG, sygn. I.303.4.5497, Pro domo, notatka dla naczelnika WW MSZ, dyr. Suchodolskiego z MWRiOP, Drymmera z WP MSZ, i Szefa O II, 30 XII 1930, nr 1987/II.Inf./2/XI.

15Ibidem, Notatka wewnętrzna E2 nr 3763/II.Inf./2/XI z 31 XII 1931, Ks. B. Żongołłowicz do szefa Sztabu Głównego, 14 XI 1931, nr IV NS/7376/31.

16Jedynie dla A. Zihni pozostawiono sumę 200 zł.

17CAW, OIISG, sygn. I.303.4.5497, L. 134/II.Inf./2/I/32 z 19 II 1932, notatka wewnętrzna E 2.

18Na temat działalności Ukraińskiego Instytutu Naukowego patrz: S. Kozak, Ukraiński Instytut Naukowy w Warszawie 1930-1939, „Warszawskie Zeszyty Ukrainoznawcze” 2008, t. 25-26, s. 15-22.

19P. Libera (oprac.), II Rzeczpospolita wobec ruchu prometejskiego, op. cit., s. 259-261, 263.

20E. Charaszkiewicz, Zagadnienie prometejskie (referat uzupełniający), 12 II 1940, [w:] A. Grzywacz, M. Kwiecień, G. Mazur, (oprac.), Zbiór dokumentów ppłk. Edmunda Charaszkiewicza, Kraków 2000.

21P. Libera (oprac.), II Rzeczpospolita wobec ruchu prometejskiego, op. cit., s. 272-273.

22CAW, OIISG, sygn. I.303.4.5507, L. dz. 802/II.Inf./2/33 z 27 V 1933.

23E. Charaszkiewicz, Zagadnienie prometejskie (referat uzupełniający), 12 II 1940, op. cit., s. 69.

24CAW, OIISG, sygn. I.303.4.5497, Notatka E. Charaszkiewicza, 14-17 IX 1935.

25P. I. Maj, Działalność Instytutu Wschodniego…, op. cit., s. 140-143.

26E. Charaszkiewicz, Zagadnienie prometejskie (referat uzupełniający), 12 II 1940, op. cit., s. 82.

27AAN, MSZ, sygn. 6685, k. 17. MWRIOP do WW MSZ, 12 VI 1929, nr IV SW 11 pf/29.

28P. Libera (oprac.), II Rzeczpospolita wobec ruchu prometejskiego, op. cit., s. 161.

29CAW, OIISG, sygn. I.303.4.5497, Zarząd Główny Ukraińskiego Centralnego Komitetu do kpt. J. Rybczyńskiego, nr 1796, 26 V 1931.

30Patrz np.: P. Libera (oprac.), II Rzeczpospolita wobec ruchu prometejskiego, op. cit., s. 363, 368.

31CAW, OIISG, sygn. I.303.4.5497, Pro domo, notatka dla naczelnika WW MSZ, dyr. Suchodolskiego z MWRiOP, Drymmera z WP MSZ, i Szefa O II, 30 XII 1930, nr 1987/II.Inf./2/XI, Projekt pisma T. Pełczyńskiego, szefa O II do Ministerstwa Skarbu.

32P. Libera (oprac.), II Rzeczpospolita wobec ruchu prometejskiego, op. cit., s. 259-261.

33R. Smal-Stocki, Walka o niepodległość narodów ujarzmionych przez Rosję Sowiecką, [w:] M. Kwiecień, G. Mazur, Przyczynek do dziejów ruchu prometejskiego w Polsce, „Zeszyty Historyczne”, 2001, t. 136, s. 107.

34CAW, OIISG, sygn. I.303.4.5497, k. 70, Spis stypendystów z 1933 roku.

35Ibidem, sygn. I.303.4.5571, L.dz. 2883/II/2/34 z 31 X 1934; CAW, OIISG, sygn. I.303.4.5497, k. 116, Notatka W. Bączkowskiego z 1933 r. w sprawie podań stypendystów Białorusinów zainteresowanych odbyciem praktyk wakacyjnych.

36AIPN Po 08/62, Sprawa ewidencyjno-obserwacyjna Taranda Adam, ur. 21.IX.1908. Sprawa rozpoczęta 30 XI 1955 i zakończona 23 XI 1956.

37CAW, OIISG, sygn. I.303.4.5497, Charaszkiewicz do Martina, 1287/16/33 z 7 VIII 1933, kopia.

38Patrz wykaz stypendystów w: P. Libera (oprac.), II Rzeczpospolita wobec ruchu prometejskiego, op. cit., s. 259-260.

39E. Charaszkiewicz, Zagadnienie prometejskie (referat uzupełniający), 12 II 1940, op. cit., s. 64.

40RGVA, Ekspozytura 2 Oddziału II Sztabu Głównego, sygn. 461k-1-247, k. 411. 238/33/39, z 31 VII 33.

41CAW, OIISG, sygn. I.303.4.5497, Wyciąg z decyzji rządu gruzińskiego z 15 VII 1933; Pro domo, L. dz. 1287/16/33 z 7 VIII 1933.

42Ibidem, sygn. I.303.4.5571, L. dz. 9/II/2/37 z 11 I 1937.

43Ibidem, sygn. I.303.4.5672, L. dz. 846/II/2/37 z 12 IV 1937.

44Ibidem, , sygn. I.303.4.5571, L. dz. 1003/II/2/37 z 12 IV 1937.

45Ibidem, L. dz. 3365/II/2/37 z 18 XII 1937.

46CAW, OIISG, sygn. I.303.4.5497, 22 IV 1936, pismo gen. A. Zachariadze.

47Ibidem, Górka do ZM m. st. Wwy, nr 85/37 z 5 V 1937.

48P. Libera (oprac.), II Rzeczpospolita wobec ruchu prometejskiego, op. cit., s. 313.

49CAW, OIISG, sygn. I.303.4.5554, Notatka W. Bączkowskiego (Współpraca z Ukraińcami na terenie OKM), 1931.

50Ibidem, sygn. I.303.4.5572, Notatka sporządzona na podstawie opracowania W. Bączkowskiego (Stypendyści azerbejdżańczycy), 2 VI 1932.

51CAW, OIISG, sygn. I.303.4.5571, Notatka sporządzona na podstawie opracowania W. Bączkowskiego (Stypendyści Górale Kaukascy), VI 1932.

52„(…) posiada silną wolę, przepisy Koranu niezupełnie przestrzega. Trochę ‚bezbarwny’ i małoaktywny, jest jednak akuratny i solidny w pracy. Mimo to nie posiada on walorów dobrego ‚prometeisty’, chociaż rozumie i docenia doniosłość prometeizmu i jest patriotą. Z powyższego można wyciągnąć wniosek, że Chawżoko jest jednostką dodatnią. Nie jest wykluczone, że w odpowiednich warunkach potrafi okazać się b. aktywnym”.

53„(…) czyni dobre postępy w nauce, skromny. (…) jest mało aktywny i robi wrażenie człowieka bezbarwnego i pozbawionego temperamentu. (…) jest daleki od obrazu przejętego ideą prometejską – mógłby być raczej prometeistą gabinetowym. Wniosek z powyższego taki, że Biłłati jest jednostką dodatnią”.

54P. Libera (oprac.), II Rzeczpospolita wobec ruchu prometejskiego, op. cit., s. 261.

55CAW, OIISG, sygn. I.303.4.5571, L.dz. 1290/II/2/34 z 30 V 1934.

56Ibidem, L. dz. 3366/II/2/37 z 18 XII 1937.

57Ibidem, L. dz. 1632/II.Inf./2/XI/32 z 15 XI 1932.

58P. Libera (oprac.), II Rzeczpospolita wobec ruchu prometejskiego, op. cit., s. 290.

59Patrz więcej: P. Libera, Ewolucja ruchu prometejskiego w okresie międzywojennym, [w:] M. Kornat (red.) Ruch prometejski i walka o przebudowę Europy Wschodniej (1918-1940), Warszawa 2012, s. 219-244.

60Z racji swej objętości wykaz stypendystów Instytutu Wschodniego zostanie opublikowany w osobnym tekście na łamach „Nowego Prometeusza”.

61Istnieje pewna rozbieżność co do daty powstania tej sekcji. Sprawozdanie z działalności Klubu za rok 1930 informuje, że sekcja taka już powstała i podaje jej skład (Prometeusz 1930, [Warszawa], bdw, s. 6), natomiast sprawozdanie z działalności Klubu za rok 1931 podaje, że sekcja została „zorganizowana” w 1931 roku, podobne informacje zamieszczono w sprawozdaniu za okres 15 III 1934 – 15 III 1935 (P. Libera (oprac.), II Rzeczpospolita wobec ruchu prometejskiego, op. cit., s. 193-194, 320-321).

62Prometeusz 1930, [Warszawa], bdw, s. 6; E. Wiszka, Emigracja ukraińska w Polsce 1920-1939, Toruń 2004, s. 152, 154.

63„Młody Prometeusz” 1936, nr 1, s. 11-15, 39-41.

64Prometeusz 1930, [Warszawa], bdw, s. 6; E. Wiszka, Emigracja ukraińska w Polsce 1920-1939, Toruń 2004, s. 152, 154.

65E. Wiszka, Emigracja ukraińska w Polsce 1920-1939, Toruń 2004, s. 153.

66P. I. Maj, Działalność Instytutu Wschodniego…, op. cit., s. 260-266.

67W. Bączkowski, Karta z historii stosunków polsko-ukraińskich. Biuletyn Polsko-Ukraiński, „Niepodległość”, t. XIX, 1986, s. 118-119.

68CAW, OIISG, sygn. I.303.4.5702, L. dz. 2686/36 z 4 XI 1936.

69S. Chazbijewicz, Awdet czyli Powrót: walka polityczna Tatarów krymskich o zachowanie tożsamości narodowej i niepodległość państwa po II wojnie światowej, Olszytn 2001, s. 254; Idem, Tatarscy liderzy polityczny w XX w. Edige Kirimal-Szynkiewicz, „Przegląd Tatarski, 2011, nr 4 (12), , s. 9-12.

Władysław Antoni Pelc: rys biografii prometejskiej

Wołodymyr Komar

[Niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w: 
"Nowy Prometeusz" nr 6, październik 2014, ss. 75-84]

Droga życiowa Władysława Pelca jest nierozerwalnie związana z tworzeniem się ruchu prometejskiego, którego był aktywnym uczestnikiem. Nieprzypadkowo jego nazwisko widnieje w annałach wybitnych działaczy ruchu prometejskiego. Władysław Pelc rozpoczynał działalność w Instytucie Wschodnim, był współzałożycielem Klubu „Prometeusz” w Harbinie oraz redaktorem czasopisma „Daleki Wschód”1. Na wybór tematu wpływ miało również i to, że o działalności Władysława Pelca napisano do tej pory niewiele. Bazę źródeł dla badań stanowiły dokumenty i materiały zachowane w zbiorach rękopiśmiennych Biblioteki Polskiej w Paryżu oraz w Centralnym Archiwum Wojskowym w Warszawie.

Władysław Antoni Pelc urodził się 27 czerwca 1906 roku w Wysokiem Mazowieckiem z ojca Emila i matki Julii – Cezarii z Sokolików. Jego ojciec był właścicielem domu zajezdnego (hotelu) i restauracji w Buchedu – miasta leżącego przy linii kolejowej Kolei Wschodnio-Chińskiej, łączącej Zabajkale syberyjskie przez Mandżurię Południową z Chinami. Uczył się w rosyjskiej szkole kolejowej w Buchedu, a w latach 1920–1926, staraniem dziadka Teofila Sokolika, w gimnazjum polskim im. Henryka Sienkiewicza w Harbinie, gdzie otrzymał świadectwo dojrzałości – maturę. Środowisko polonijne zgromadzone w Harbinie miało duży wpływ na kształtowanie się osobowości młodego Władysława2.

W 1926 roku Władysław Pelc przyjeżdża do Polski i rozpoczyna studia na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie studiuje w latach 1926–1929 pod kierownictwem prof. Bronisława Gubrynowicza. W tym samym czasie, już na drugim roku wstępuje do Instytutu Wschodniego. Instytut Wschodni w Warszawie założono w 1926 roku z inicjatywy Stanisława Korwin-Pawłowskiego (ul. Miodowa 7)3. Tam Władysław Pelc trafi ł faktycznie do „akademii prometeizmu”, z którą potem związane było całe jego dalsze życie.

W 1928 roku student Władysław Pelc wstąpił do Towarzystwa Polsko-Chińskiego przy Instytucie Wschodnim. Przewodniczącym towarzystwa był Wacław Sieroszewski, sekretarzem Tadeusz Szukiewicz. Pod koniec 1928 roku Władysław Pelc został sekretarzem wydziału chińskiego Instytutu Wschodniego.

W 1928 roku powstało Orientalistyczne Koło Młodych (OKM). Sama idea utworzenia organizacji młodzieżowej, która prowadziłaby badania wschodoznawcze wyszła od studenta Władysława Pelca4. Poparł ją sekretarz generalny Instytutu Wschodniego Stanisław Korwin-Pawłowski.

5 grudnia 1928 roku odbyło się pierwsze organizacyjne zebranie OKM. 20 lutego 1929 roku odbyło się zebranie, w którym uczestniczyło 50 osób. Wybrano zarząd w składzie: prezes -Włodzimierz Bączkowski, sekretarz – Maria Brodzikowska, członkowie – Władysław Leszczyński i Jan Trzeciak5. Kuratorem OKM został Stanisław Korwin-Pawłowski, przy pomocy którego opracowano statut, zorganizowano biuro koła itp. W połowie 1930 roku kuratorem został radca Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP (dalej: MSZ) Wiktor Tomir Drymmer.

W 1929 roku Władysław Pelc zrobił sobie przerwę w studiach i na zlecenie Towarzystwa Polsko-Chińskiego wyjechał do Harbina, gdzie przebywał w latach 1929–1930. W dalekiej podróży towarzyszyła mu Helena Szanty – magister filozofii, delegatka Towarzystwa i jego przyszła żona6. Uczyła się języka chińskiego pod kierownictwem prof. Usowa, który pracował w Harbinie z ramienia kierownictwa Instytutu Wschodniego. 19 grudnia 1929 r. Władysław Pelc utworzył w Harbinie Akademickie Koło Badań nad Chinami, które było filią warszawskiego OKM7.

27 czerwca 1930 r. Pelc żeni się z Heleną Szanty w harbińskim kościele rzymsko-katolickim św. Stanisława, w którym proboszczem był ksiądz W. Ostrowski8. Helena Szantówna w Harbinie opiekowała się dziećmi i młodzieżą polską.

W 1930 roku po ukończeniu rocznego stażu języka chińskiego małżeństwo Pelców wróciło do Warszawy9. Tu razem wstąpili od studenckiego Towarzystwa im. Piotra Skargi, którym opiekował się ksiądz Pawelski, jezuita. Przewodniczącym Towarzystwa był Włodzimierz Bączkowski.

W 1931 r. ukończył kursy języka chińskiego w Instytucie Wschodnim. Studia na Uniwersytecie Warszawskim Pelc kończy w 1931 roku egzaminem magisterskim i obroną pracy pt. Chiny w literaturze polskiej. W czasie studiów prowadzi działalność społeczną i publicystyczną w Towarzystwie Polsko-Chińskim i Instytucie Wschodnim. Jednocześnie, jako przedstawiciel tych organizacji, utrzymuje stały kontakt z Polonią w Chinach.

Podczas przyjacielskich dyskusji wiedzionych w Instytucie Wschodnim poznał się z Tadeuszem Hołówką, któremu Pelca przedstawiono jako „człowieka z Mandżurii”. Prawdopodobnym jest, iż ta właśnie znajomość wpłynęła na dalsze życie młodego magistra i stała się punktem zwrotnym w jego biografii.

W 1931 roku dzięki rekomendacji Hołówki Władysław Pelc trafi ł do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Od 1 października 1931 roku pracuje jako kierownik referatu kulturalno-oświatowego w Konsulacie RP w Harbinie. Jednakże wydaje się, że nie było to jego główne zadanie. Jego biografia pokazuje, że po spotkaniu z Hołówką Władysław Pelc rozpoczął aktywną działalność prometejską.

W Harbinie, stolicy Mandżurii, istniała polska zorganizowana emigracja – harbińska Polonia10. Tu we wrześniu utworzono Polskie Koło Wschodoznawcze w miejscu Akademickiego Koła Badań nad Chinami. Utworzono je jako sekcję najstarszego polskiego stowarzyszenia w Harbinie „Gospody Polskiej”11. Sekretarzem i faktycznym kierownikiem towarzystwa został Władysław Pelc.

Organem prasowym towarzystwa został dwutygodnik „Daleki Wschód”, formalnie wydawany przez „Gospodę Polską” w Harbinie, w latach 1931–1933. Czasopismo „Daleki Wschód” było odpowiednikiem warszawskiego „Wschodu” i przyświecał mu ten sam cel – propaganda idei prometeizmu12.

W latach 1931–1933 Władysław Pelc zakłada Klub „Prometeusz” w Harbinie i włącza do aktywnej współpracy przedstawicieli emigracji ukraińskiej, gruzińskiej, Tatarów krymskich i idel-uralskich13. Japońska agresja na terytorium chińskie, która rozpoczęła się we wrześniu 1931 r., objęła całą Mandżurię. W marcu 1932 r. utworzono tu marionetkowe państwo – Mandżukuo. W związku z tym, w 1932 roku Polskie Koło Wschodoznawcze w Harbinie zakończyło swoją działalność14.

Od 15 maja 1933 r. do 15 kwietnia 1934 r. Władysław Pelc był sekretarzem Polskiej Izby Handlowej w Harbinie15. Był to trudny okres w jego życiu, kiedy prześladowały go ciągle problemy materialne. Nie miał stałej pracy, a w końcu, w 1934 r., został zwolniony.

Konsul RP w Harbinie, radca Aleksander Kwiatkowski, przedstawił całkowicie negatywną charakterystykę zdolności zawodowych i interpersonalnych Władysława Pelca: „…miał złą opinię w kręgu harbińskiej polonii; był bardzo słabym urzędnikiem konsulatu; słabo władał językiem angielskim; oprócz tego jego żona miała kiepską reputację; zostawił po sobie wielkie długi”16.

Jednakże kpt. Edmund Charaszkiewicz miał o Pelcu przeciwną opinię. Podporządkowana mu Ekspozytura nr 2 Oddziału II Sztabu Głównego WP wysoko oceniała działalność Pelca w Harbinie, zwłaszcza w dziedzinie nawiązania ścisłej współpracy z emigracją ukraińską, gruzińską i Tatarów idel-uralskich. Generał armii UNR Wołodymyr Salśkyj również podkreślał, że właśnie dzięki Pelcowi pośród Ukraińców w Harbinie przeważały wpływy petlurowców, natomiast po jego wyjeździe sytuacja zmieniła się na korzyść Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN)17.

Po przybyciu do Warszawy, 12 maja 1934 roku Władysław Pelc przystąpił do pracy nad szkicem o Dalekim Wschodzie18. Z czasem był on drukowany w częściach w czasopiśmie „Wschód”19. Pomocne były w tym materiały, które Pelc zbierał podczas pobytu w Harbinie20. W swoich artykułach umieścił wyczerpujące charakterystyki organizacji i działaczy, a także przebieg stosunków politycznych na Dalekim Wschodzie. Oceniając działalność Pelca, Edmund Charaszkiewicz stwierdzał, że na ogół wiernie, głęboko i wyczerpująco przedstawiał charakter spraw polskich i prometejskich21.

W roku 1934 Władysław Pelc rozpoczyna pracę jako attaché ambasady RP w Paryżu. Funkcję tę pełni do czerwca 1940 r., do czasu kapitulacji Francji i zajęcia Paryża przez Niemców. Pelc oficjalnie stawił się do służby w Ekspozyturze nr 2 w dniu 1 maja 1934 r.22. Od 31 grudnia 1934 r. pracował pod pseudonimem „Łukasz Dalnicki”23.

Będąc attaché ambasady RP w Paryżu, Pelc kontynuował działalność prometejską. Do jego bezpośrednich obowiązków należały kontakty ze środowiskami i przewodniczącymi ośrodków emigracyjnych: Turkiestańczycy, organizacje kozackie, gruzińscy socjaldemokraci na czele z Noe Żordaniją, Ukraińcy, Górale, Azerbejdżanie24. Jego żona wykonywała w tym czasie obowiązki sekretarki.

W osobistym archiwum Władysława Pelca zachowała się charakterystyka ośrodków emigracyjnych mających swoje siedziby w Paryżu tuż przed wojną. Pierwsze miejsce wśród nich, zdaniem Pelca, zajmowali Gruzini. Być może dzięki autorytetowi ich przywódcy – Noe Żordaniji – byłego prezydenta Gruzji, którego Pelc nazywał najwybitniejszą postacią wśród wszystkich działaczy emigracji25.

Na czele Azerbejdżańskiej emigracji w Paryżu stał Mir-Jakub Mechtiejew, który podporządkował się przewodniczącemu azerbejdżańskiego ośrodka w Warszawie – Mehmedowi Eminowi Resulzade, który miał dobre kontakty z ambasadą turecką w Paryżu26. Górskie narody Północnego Kaukazu miały skromne przedstawicielstwo w Paryżu. Ich liderem był Ajtek Namitok (Namitokow) – autor prac etnologicznych o góralach kaukaskich27. Na czele Ukraińców w Paryżu stał były premier rządu URL, Wiaczesław Prokopowycz28. Jego najbliższym współpracownikiem był Ołeksandr Szulhyn. Emigrantów z Turkiestanu w Paryżu reprezentował Mustafa Czokaj-ogly (Czokajew), będący wydawcą i redaktorem gazety „Yasz – Turkiestan”29.

W Paryżu osiadła również emigracja kozacka, przede wszystkich z Donu i Kubania, a także Kałmucy, z których najbardziej znany był Szamba Balinow. Według Władysława Pelca, ataman Kozaków kubańskich, Ihnat Biłyj, znajdował się na marginesie ośrodków emigracyjnych. Pelc zaznacza, iż Biłego ignorowali przedstawiciele innych centrów emigracyjnych. Kiedy podczas wojny ataman Biły został zatrzymany, żaden z ośrodków prometejskich nie powziął próby jego uwolnienia30. Władysław Pelc w swoich wspomnieniach podkreśla kategorycznie, iż w Paryżu nie było żadnego przedstawicielstwa emigracji tatarskiej31. W jednakowym stopniu dotyczyło to Tatarów krymskich (zwolenników Dżafera Sejdameta) i Tatarów zawołżańskich Muhammeda Ayaz İshakiego.

Władysław Pelc stworzył program reorganizacji działalności prometejskiej. Jego zdaniem, po siedmiu latach eksperymentu należało udoskonalić formy organizacyjne ruchu prometejskiego. Starał się zunifikować ideologię poszczególnych centrów narodowych, będących składowymi ruchu prometejskiego. Zgodnie z jego przekonaniem, prometeizm miał stać się wspólnym frontem wszystkich zniewolonych narodów, które walczą o niezależność, nie politycznym zbiorem rządów niegdysiejszych państw32.

W związku z podjęciem pracy dyplomatycznej przez Pelca w Paryżu ożywiła się działalność miejscowego ośrodka towarzystwa „Prometeusz”. Po pierwsze, na podstawie jego osobistych propozycji zreformowano działalność czasopisma „Prométhée”. Redaktorem pisma pozostał prof. Ołeksandr Szulhyn, jednak samo pismo zyskało formę podobną do innych francuskich periodyków. Jednakże, jak zaznaczał Pelc, poziom wydania w dalszym ciągu był mierny.

W latach 1937–1940 miały miejsce próby nawiązania kontaktów z przedstawicielami emigracji ormiańskiej – partii „Dasznakcutiun”. Nawiązano kontakt z liderem – Arszakiem Dżamalianem, który mieszkał w Paryżu, w wyniku którego doszło do spotkania Dżamaliana z Charaszkiewiczem w 1938 roku. Dalszemu rozwojowi wypadków przeszkodziła wojna, jednak również w okresie jej trwania utrzymywali wzajemne stosunki33.

Wiosną 1938 roku, po Wielkanocy, w Warszawie odbył się zjazd przedstawicieli frontu prometejskiego. Nakreślił on zadania, które w najbliższym czasie stały przed ośrodkami emigracyjnymi w Europie, wyznaczył strategiczne kierunki działań. W tym czasie interesy Niemiec i Polski w kwestii Europy Wschodniej różniły się diametralnie. Służby specjalne III Rzeszy niezwykle interesowały się emigracją prometejską i wszelkimi sposobami starały się przeciągnąć ją na swoją stronę. W ich polu widzenia znalazł się Mustafa Czokajew, który kilka razy odwiedzał Berlin i nie uznawał za stosowne informować o tym polskiego kierownictwa. Pelc dostrzegał w tym niebezpieczeństwo dla całego ruchu prometejskiego, ponieważ przez Czokajewa Niemcy mogli nawiązać kontakty z przedstawicielami innych ośrodków narodowych (zwłaszcza gruzińskiego i ukraińskiego) w Paryżu34.

Jesienią 1938 roku – jak podkreśla w swoich wspomnieniach Władysław Pelc – spotkał się on w Genewie z delegatem RP w Lidze Narodów Tytusem Komarnickim i sekretarzem delegatury Kazimierzem Trembeckim35. W rozmowie poruszane były sprawy poparcia i intensywniejszego wykorzystania agencji prasowej OFINOR36, na której czele stał Mychajło Jeremijew.

U progu wybuchu wojny odnowiono stosunki kierownictwa prometejskiego z kierownikiem emigracji Górali kaukaskich, Hajdarem Bammatem, który przebywał w Paryżu. Pelc uważał, iż Bammat był niezasłużenie krytykowany przez grupy emigranckie z Północnego Kaukazu reprezentujące różne orientacje polityczne. Stosunki z Bammatem poprawiły się i pozostały dobre aż do jego śmierci w latach 60. XX w. Syn Bammata – obywatel Afganistanu, był urzędnikiem UNESCO.

W swojej autobiografii Pelc wspomina straszne czasy – po podpisaniu Układu monachijskiego z 1938 roku. Dla najwybitniejszych działaczy ruchu prometejskiego w Paryżu, polskie służby konsularne przygotowały paszporty zagraniczne z wizami, co pozwoliło im szybko wyjechać z Francji. Przykładowo, po rozpoczęciu działań wojennych w czerwcu 1940 roku Mir-Jakub Mechtiejew, otrzymawszy paszport, wyjechał z Francji i udał się do Turcji37. Władysław Pelc wspomina również, jak trudne były poszukiwania wspólnej polsko-ukraińskiej pozycji w czasie ustanawiania granicy polsko-węgierskiej po porażce Rusi Podkarpackiej38.

Początek drugiej wojny światowej 1 września 1939 roku zastał Pelca w Paryżu. Wszystkie jego starania związane z koniecznością udoskonalenia polskoprometejskiej współpracy w Paryżu na płaszczyźnie: kierownicy ośrodków – przedstawiciele Polski, straciły na aktualności39. Głównym zadaniem stało się wyzwolenie polskich ziem spod niemieckiej okupacji.

Zimą w latach 1939–1940 Władysław Pelc widział w Paryżu Ayaza İshakiego z Saidem Szamilem. W tym okresie poszczególni liderzy ruchu prometejskiego, którzy mieszkali w Paryżu, zwłaszcza Ołeksandr Szulhyn, odwiedzali obozy radzieckich jeńców wojennych w Finlandii40.

W tym trudnym i strasznym czasie, kiedy polski rząd był już na emigracji, Pelc (poprzez wiceministra spraw zagranicznych Rządu RP na uchodźstwie, Zygmunta Gralińskiego) umiał utrzymać ciągłą współpracę z ośrodkami politycznymi emigracji w Paryżu. Była ona przypieczętowana wizytami Jewgienija Gegeczkori, Mir-Jakuba Mechtiejewa i Ołeksandra Szulhyna, które odbywały się u ministra Feliksa Frankowskiego, pełniącego funkcję ambasadora RP w Paryżu. Pelc współpracował z ambasadą RP w Paryżu przez Juliusza Łukasiewicza.

10 czerwca 1940 r., w związku z wkroczeniem Niemców, Pelc zmuszony był wyjechać z Paryża. W październiku znalazł się w centralnym mieście Lazurowego Wybrzeża – Nicei. W latach 1940 – 1944 przebywa w Marsylii i Nicei, gdzie za zgodą Petaina i rządu Vichy otwiera „Biuro Polskie” (tzw. „Office Polonais”) w miejsce zamkniętych konsulatów. Jednocześnie zakłada koło „Albert” i nawiązuje kontakt z polskim ruchem oporu działającym na terenie Francji. Za tę działalność otrzymuje w 1947 roku od rządu francuskiego krzyż walecznych – Croix de Guerre.

W lutym 1941 roku Władysław Pelc otrzymał zawiadomienie od żony Mustafy Czokajewa – Marii, że sytuacja w Paryżu zmienia się na lepsze, szczególnie dotyczy to stanowiska emigracji gruzińskiej, której udało się znaleźć wspólny język z władzą niemiecką41. Wywołało to podejrzenia Pelca, co do możliwości jej tajnej współpracy z okupantem, a także utworzenia przy jego pomocy emigracyjnych formacji wojskowych w składzie Wermachtu. Był natomiast Pelc spokojny o paryskich petlurowców, ponieważ Niemcy nie byli zainteresowani ich pomocą. Mustafa Czokajew szybko porozumiał się z Niemcami i już w grudniu 1941 roku odwiedzał obozy jenieckie na terytorium okupowanej Polski. Tam zaraził się durem i zmarł w Berlinie42.

W Nicei Pelc odnowił kontakty z Prokopowyczem. Szulhyn przez krótki czas przebywał w areszcie gestapo, ale wkrótce wypuszczono go na wolność. Prokopowycz pod koniec grudnia 1941 r. napisał list do Pelca, w którym zawiadamiał, że będzie prosił Niemców o możliwość powrotu do Ukrainy – do Równego albo do Łucka, i tam czekać na możliwość pracy dla Ukrainy, dla Ojczyzny43. Jednak nie było mu to dane – Wiaczesław Prokopowycz zmarł w 1943 r. w Biancourt.

Po wyzwoleniu Francji, od września 1944 r., Pelc pracuje jako wicekonsul w Konsulacie RP w Paryżu. W 1946 roku prowadzi ożywioną działalność wśród emigracji narodów podporządkowanych Związkowi Radzieckiemu, m. in. zakłada Koła Porozumiewawcze z Litwinami, Łotyszami, Białorusinami, Ukraińcami i Koło Przyjaźni Polsko-Rosyjskiej. Ciekawym jest, iż w 1945 r. Władysław Pelc sprawując urząd wicekonsula w Konsulacie Generalnym RP w Paryżu ułatwił wyjazd z Francji kilku Ukraińcom44.

Pod koniec września 1945 roku, podczas spotkania u ministra Kawałkowskiego w ambasadzie RP w Paryżu, ustalono, że kontynuowanie działalności prometejskiej w dotychczasowym kształcie mija się z celem.

Tak zakończyła się działalność prometejska Władysława Pelca. Mimo tego, w swojej autobiografii, wskazuje, że praca prometejska była kontynuowana także po wojnie. W latach 1946–1947 odbywały się spotkania z Litwinami i Łotyszami. W 1947 roku powstało tak zwane Koło Porozumiewawcze Polsko-Bałtycko-Ukraińsko-Białoruskie, w skład którego wchodzili: Backis (Litwin), Baltrusajtis (Łotysz), Szulhyn (Ukrainiec), Abramczuk (Białorusin)45.

W latach 1947–1953 Władysław Pelc utworzył wraz z Wołodymyrem Lazarewskim Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Rosyjskiej. Jego powstanie miało na celu poznanie nastrojów i myśli społecznej emigracji rosyjskiej. Członkowie towarzystwa stali na stanowisku uznania granicy polsko-radzieckiej z 1 września 1939 roku i walki z komunizmem.

Pelc wspomina, że sprawa ukraińska i białoruska wywoływały rozbieżności pośród członków towarzystwa. Polacy podtrzymywali ideę niezależności tych narodów, a Rosjanie, posługując się mglistą post-radziecką frazeologią, wypowiadali się za nadaniem im autonomii.

W latach 1946 – 1947 o polepszeniu stosunków w środowisku emigrantów rosyjskich Władysław Pelc informował poprzez Lusię Nowosielską, po pierwsze, swego byłego szefa – mjr. Charaszkiewicza; poprzez Sandrę Menenhari (Noe Żordanija już nie żył) poinformowani zostali przedstawiciele emigracji gruzińskiej; natomiast z prof. Szulhynem przebywał w ciągłym kontakcie, ponieważ obydwaj pracowali w I.R.O.

Od 1956 roku Władysław Pelc pracuje w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Francji z zadaniem utrzymania kontaktów z ośrodkami emigracyjnymi „narodów prometejskich”. W 1971 r. przechodzi na emeryturę, mieszka samotnie w Paryżu (owdowiał w 1985 roku) pod opieką księży Palotynów. Zmarł w 2002 roku w Beaugency koło Orleanu.

Kończąc to krótkie spojrzenie na drogę życiową Władysława Pelca należy zaznaczyć, iż najjaśniejsze strony jego życia związane były z ruchem prometejskim. Władysława Pelca nie możemy porównywać z takimi „gigantami” prometeizmu jak Tadeusz Hołówko czy Tadeusz Schaetzel, ale bez pracy takich jak on rozwój ruchu prometejskiego nie byłby możliwy.

Dr hab. Wołodymyr Komar – historyk, badacz historii Polski i stosunków polsko – ukraińskich w okresie międzywojennym, docent na Wydziale Historii i Politologii Uniwersytetu w Iwanofrankiwsku.

1 Centralne Archiwum Wojskowe (CAW), Oddział II Sztabu Głównego (Od. II Szt. Gł.), sygn. I.303.4.5614, k.4 (Ważniejsze działacze prometeuszowscy – wykaz , 17.VIII.1934 r.).

2 Władysław Pelc, http://www.tpmwm.free.ngo.pl/Pelc%20w.htm.

3 Biblioteka Polska w Paryżu (BPP), Archiwum Władysława Pelca, sygn. 6, k. 1 (W. Pelc. Paryż. 5.08.1985 r.).

4 CAW, Od. II Szt. Gł., sygn. I.303.4.5516, k.5 (OKM przy Instytucie Wschodnim w Warszawie – charakterystyka, 2.III.1931).

5 Maj I.P. Działalność Instytutu Wschodniego w Warszawie 1926 – 1939,Warszawa, 2007, s. 98.

6 Sieroszewski W. Polska wyspa wśród Chińskiego Morza. Wspomnienia, publicystyka, wiersze. Dzieła Zbiorowe, t. XX, cz. 2, Kraków, Wyd. Literackie, 1963, s. 316.

7 CAW, Od. II Szt. Gł., sygn. I.303.4.5570, k.2-3 (Życiorys Władysława Pelca. 10.V.1934 r.).

8 Ibid., b.n.s. (Метрическая выпись о бракосочетании. 15.VI. 1935 r.).

9 W. Pelc oprócz języka chińskiego znał rosyjski, ukraiński i angielski.

10 Sieroszewski W. Polska wyspa wśród Chińskiego Morza. Wspomnienia, publicystyka, wiersze. Dzieła Zbiorowe, t. XX, cz. 2, Kraków, Wyd. Literackie, 1963, s. 316.

11 CAW, Od. II Szt. Gł., sygn. I.303.4.5570, b.n.s. (Konsulat RPP w Harbinie. Harbin, 30.X. 1931 r.).

12 BPP, AWP, sygn. 1, k. 1 („Daleki Wschód”).

13 Ibid., k. 2 (CURRICULUM VITAE).

14 Ibid., k. 12 (Polonia w Mandżurii).

15 CAW, Od. II Szt. Gł., sygn. I.303.4.5570, k.2-3 (Polska izba handlowa w Harbinie. 15.IV. 1934 r.).

16 Ibid., b.n.s. (Pelc Władysław – zażądanie naświetlenia jego sprawy od Konsula Kwiatkowskiego. 16.VII. 1934 r.).

17 CAW, Od. II Szt. Gł., sygn. I.303.4.5500, k.81 (Sytuacja na Dalekim Wschodzie, 18.VIII. 1930 r.).

18 Ibid., sygn. I.303.4.5570, k.2-3 (Stypendium naukowe dla Władysława Pelca. 16.V. 1934 r.).

19 Pelc W., Mandżu-Go, w: „Wschód”,1934. – XIV–XV–XVI, s.112–128; Pelc W., Zarys stosunków polsko-japońskich, w: „Wschód”,1935. – 1 – 2 (17 – 18), s.76-90; Pelc W., Kryzys wewnętrzny w Japonii, w: „Wschód”, 1935. – 3 (19), s.32–37; Pelc W., Komintern – ZSSR – Rosja, w: „Wschód”,1936. – 4 (24), s.29–39; Pelc W., Ukraińcy na Dalekim Wschodzie, w: „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, 3 czerwca 1934. – 22 (57), s. 4–7.

20 CAW, Od. II Szt. Gł., sygn. I.303.4.5570, b.n.s. (Kapitan Charaszkiewicz do Pan Minister T. Schaetzel Wicedyrektor Departamentu Politycznego MSZ 11.II.1935 r.)

21 Ibid., sygn. I.303.4.5782, k.737 (C. E. do Szefa w dniu 8 lipca 1935 r.).

22 Ibid., sygn. I.303.4.5570, b.n.s. (Umowa. 1.V. 1934 r.).

23 Ibid., b.n.s. (Dalnicki Łukasz – przepustka okresowa do Sztabu Głównego. 6.IX.1934 r.).

24 BPP, AWP, sygn. 1, k. 3 (CURRICULUM VITAE).

25 BPP, AWP, sygn. 1, k. 1, akc. 4622 (Notatka o pracy Władysława Pelca jako Attache Ambasady RP w Paryżu. 1937-1944.).

26 Ibid.

27 Ibid.

28 Ibid.

29 BPP, AWP, sygn. 1, k. 2 , akc. 4622 (Notatka o pracy Władysława Pelca jako Attache Ambasady RP w Paryżu. 1937-1944.).

30 Ibid.

31 Ibid.

32 CAW, Od. II Sz. Gł., sygn. I.303.4.5693, k.1-3 (Uwagi Dalnickiego (pseudonim W. Pelca) na temat reorganizacji pracy prometejskiej w Paryżu 31. VIII.1937 r.).

33 Ibid., k. 3.

34 BPP, AWP, sygn. 1, k. 5, akc. 4622 (Notatka o pracy Władysława Pelca jako Attache Ambasady RP w Paryżu. 1937-1944.).

35 Ibid., k. 3.

36 Office d’Infomations Orientales

37 BPP, AWP, sygn. 1, k. 3 , akc. 4622 (Notatka o pracy Władysława Pelca jako Attache Ambasady RP w Paryżu. 1937-1944.).

38 Ibid., k. 5.

39 Ibid.

40 Ibid., k. 6.

41 BPP, AWP, sygn.1, k. 8, akc. 4622 (Notatka o pracy Władysława Pelca jako Attache Ambasady RP w Paryżu. 1937-1944.).

42 Ibid., sygn. 5, k. 1 (Pocztówka wojskowa od Marii Czokajew napisana po rosyjsku, zaadresowana do rodziny Pelców, zaczynała się słowami: „Drodzy Przyjaciele” . Zawiadamiała ona przede wszystkim, że 27 grudnia 1942 r. na dur zmarł jej mąż Mustafa Czokajew, zaraził się nim podczas wizycie w obozie jenieckim w Częstochowie).

43 BPP, AWP, sygn. 1, k. 3 , akc. 4622 (Notatka o pracy Władysława Pelca jako Attache Ambasady RP w Paryżu. 1937-1944.).

44 Ibid.

45 Ibid., k. 4.

Przemiany polityczne w Gruzji i na Ukrainie w latach 2003-2013 – próba porównania skutków „kolorowych rewolucji”

Mariusz Podgórski

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w: 
"Nowy Prometeusz" nr 6, październik 2014, ss. 49-56]

Żywoty równoległe
Zarówno Gruzja, jak i Ukraina doświadczyły niepodległości jedynie w krótkim okresie od końca I wojny światowej do momentu, w którym na próbującą się uformować wspólnotę polityczną dokonano komunistycznej agresji w latach 1920-19211. Następnie przez kolejnych 70 lat wchodziły one w skład Związku Sowieckiego, dlatego też przyszła demokratyzacja ich systemów politycznych nie mogła być łatwym zadaniem.

W wyniku rozpadu imperium, pomimo tego, że dotychczasowe więzi i instytucje przestały istnieć, pozostały nieformalne związki łączące dawne ośrodki decyzyjne, tworząc z republik posowieckich państwa sieciowe2. Pozwala to postawić hipotezę, że wspólnoty doświadczone komunizmem jako zjawiskiem systemowym, w naszym przypadku Ukraina i Gruzja, mogą być traktowane jako „systemowe żywoty równoległe”, wykazujące jednocześnie i cechy wspólne i znaczące różnice.

Po rozpadzie ZSRR, gdy wszystkie posowieckie państwa wykazywały wyraźną tendencję do autorytarnych lub półautorytarnych systemów rządów, ani Gruzja, ani Ukraina nie stanowiły w tej materii wyjątku. Elity wywodzące się ze struktur sowieckich nie miały demokratycznych doświadczeń w zakresie sprawowania władzy, co przekładało się na kontynuowanie mechanizmów, z którymi były zaznajomione najlepiej. Środowiska uczestniczących we władzy były z natury hermetyczne i bezalternatywne.

Jednak doświadczenia pierwszych lat niepodległości Gruzji kardynalnie różniły się od wydarzeń mających miejsce na Ukrainie, która nie musiała zmagać się z problemem jedności terytorialnej na drodze konfliktu zbrojnego3. Ukrainę także ominęło doświadczenie zmiany władzy w wyniku zamachu stanu4. Przekazywanie władzy na Ukrainie odbywało się w skutek quasi-demokratycznej rywalizacji politycznej o poparcie społeczne pomiędzy uwłaszczonymi ugrupowaniami gospodarczo-politycznymi5.

Rządy „kolorowych rewolucjonistów”
W pierwszych latach XXI wieku sytuacja w obu krajach była podobna. Reżimy Eduarda Szewardnadzego i Leonida Kuczmy cieszyły się skrajną niepopularnością, której przyczyn można doszukiwać się w korupcji, bezprawiu i rosnących nierównościach społecznych. Powodowało to mobilizację społeczną na nieznaną od pierestrojki skalę6. W obu państwach w latach 2003-2004, z podobnych przyczyn w niewielkim odstępie czasowym doszło do sytuacji kryzysowych, które zapoczątkowały nowy okres zdobywania i przekazywania władzy w sposób bezkrwawy, bez uciekania się do wykorzystywania przemocy.

Z „rewolucją róż” i „pomarańczową rewolucją” wiązano duże nadzieje na zmianę elit i demokratyzację życia politycznego. W momencie przejmowania władzy przez tzw. „obóz rewolucyjny” oba państwa był dogłębnie skorumpowane, zaś dotychczasowa ekipa rządząca nie była darzona zaufaniem. Właśnie dlatego obie „rewolucje” rozbudziły społeczne nadzieje na radykalne uzdrowienie sytuacji, co przełożyło się na bezprecedensowo wysokie poparcie dla rewolucyjnych obozów. Jednak zmiana odbyła się w ramach dotychczasowej, hermetycznej elity władzy, zaś demonstracje odegrały przede wszystkim rolę teatralnej oprawy dla przetasowań w obrębie już istniejącego systemu. Powyższą tezę potwierdza fakt, że wszyscy główni bohaterowie obu „rewolucji”, liderzy systemowej opozycji, którzy stanęli na czele społecznego protestu, swoje kariery polityczne rozpoczęli w obozie odchodzących prezydentów i to im zawdzięczali objęcie stanowisk państwowych. Nie byli zatem faktycznymi „rewolucjonistami”, a celem ich działań było zdobycie władzy w ramach istniejącego systemu, a nie jego zmiana.

Działania podjęte przez „rewolucjonistów” odbywały się zgodnie ze scenariuszami uzależnionymi od kalendarza wyborczego. W Gruzji „kolorowa rewolucja” odbyła się w oparciu o wybory parlamentarne, zaś na Ukrainie – o wybory prezydenckie. W Gruzji „rewolucjoniści” rozgonili nowy skład parlamentu, zaś na Ukrainie ludzie zebrani na Majdanie nie uznali wyników wyborów, podejmując udaną blokadę gmachów rządowych7.

Pod maską ludowej rewolucji i pod hasłami sanacji państwa doszło na Ukrainie i w Gruzji do wewnętrznej walki różnych środowisk, należących do tej samej elity politycznej. Młode pokolenie przejęło władzę z rąk starej nomenklatury w wyniku porozumienia. W Gruzji doszło, w pewnym stopniu, do cyrkulacji elit władzy, co wynikało z zakwestionowania wyników wyborów parlamentarnych, które następnie powtórzono. Dodatkowo, w rezultacie porozumienia Szewardnadzego z rewolucjonistami, doszło do faktycznego obalenia urzędującej głowy państwa, a system polityczny został do pewnego stopnia zresetowany. Natomiast na Ukrainie zakwestionowaniu poddano wybory prezydenckie, które w rezultacie wybuchu kryzysu politycznego i porozumienia Juszczenki z Kuczmą, powtórzono, lecz ceną zwycięstwa było obniżenie rzeczywistej wartości wygranej prezydentury w skutek wprowadzenia reformy konstytucyjnej, przewidującej ograniczenie kompetencji nowego prezydenta i przekazanie jego uprawnień premierowi przy jednoczesnym wzmocnieniu pozycji parlamentu8. Po objęciu stanowiska przez Juszczenkę, jako że nie przeprowadzono przedterminowych wyborów parlamentarnych, rządy odbywały się w granicach obowiązującego przed „rewolucją” systemu politycznego.

„Pomarańczowa rewolucja” nie doprowadziła do rewolucyjnych zmian w istniejącym systemie politycznym. Po 2004 r. mieliśmy do czynienia z kontynuacją modelu dziedziczenia wpływów politycznych i kapitałowych wewnątrz postnomenklaturowych sieci powiązań. Juszczenko poszedł na daleko idący kompromis z istniejącymi ugrupowaniami, uzyskując z ich strony akceptację, w przeciwieństwie do Tymoszenko. Pomiędzy liderami „pomarańczowej rewolucji” prędko doszło do walki o władzę i podział stref wpływów. Nieustanny kryzys rządowy, będący wynikiem kompromisu ustrojowego z 2004 r. doprowadził do klinczu politycznego. Reforma konstytucyjna okazała się być pułapką zastawioną przez poprzednią ekipę na „rewolucjonistów”. Rywalizacja prezydenta z Tymoszenko doprowadziła do sytuacji, w której w 2006 roku premierem został Wiktor Janukowycz, tym samym zaprzeczając „pomarańczowym” ideom9.

Brak wymiany elit, szybki upadek koalicyjnego rządu, niepodjęcie rzeczywistych prób reform politycznych i gospodarczych może być przyczynkiem do zakwestionowania rewolucyjności wydarzeń i motywacji polityków z 2004 roku. „Rewolucja” nie naruszyła dotychczasowych mechanizmów10. Wszystko to potwierdza przypuszczenie, że „rewolucja” była nie tylko nieudana, co przede wszystkim fasadowa. Pod względem politycznym należy zgodzić się z Adamem Eberhardtem, który „pomarańczową rewolucję” określa jako „rewolucję, której nie było11”.

W przeciwieństwie do przypadku ukraińskiego, „rewolucja róż” zmieniła Gruzję dogłębnie. Do „rewolucji” było to niemalże państwo upadłe, niekontrolujące części swojego terytorium (Abchazja i Osetia Południowa) lub sprawujące nad nim władzę w sposób nominalny (Adżaria). Po objęciu władzy przez ekipę Saakaszwilego w 2003 r., przy znacznym wsparciu finansowym państw Zachodu, w Gruzji przeprowadzono radykalne zmiany wewnętrzne. Nowy i dynamiczny prezydent podjął drogę szybkich reform gospodarczych, rzucił wyzwanie korupcji, ograniczył biurokrację12. Zreorganizowano także aparat państwowy, w tym policję i armię. Ponadto, Gruzja stała się ewenementem na skalę całego obszaru posowieckiego, całkowicie reorientując na struktury euroatlantyckie prowadzoną politykę zagraniczną. Z drugiej strony, pomimo tego, że państwo stało się bardziej wydolne ekonomicznie, to nadal nie kontrolowało terytoriów Abchazji i Osetii Południowej, a Saakaszwili i jego partia zdominowali życie polityczne w kraju. W rękach prezydenta i jego najbliższych współpracowników skupiła się pełnia formalnej i nieformalnej władzy. Słabość instytucji kontrolnych spowodowała narastanie zjawisk stanowiących naruszenie standardów demokratycznego państwa prawa, zaś ich rządom zaczęły z czasem towarzyszyć niepokoje społeczne i coraz głośniejsze secesje z obozu władzy. Należy zauważyć, że o ile Saakaszwili faktycznie zrewolucjonizował struktury państwa, to nie udało mu się to z gruzińską kulturą polityczną. W polityce wewnętrznej zaś, prawdziwie demokratyczne reformy były przez nową ekipę wyłącznie markowane. Biorąc pod uwagę specyfikę regionu, nie dziwi, że zdobycie władzy na wyłączność pozwalało na dowolne zmiany w konstytucji, co równało się z monopolizacją władzy. Lecz z drugiej strony, taka sytuacja zapewniała stabilne otoczenie dla liberalnych reform ekonomicznych. Pod względem zmiany systemu politycznego trudno jest ocenić skuteczność „rewolucji róż”, ponieważ kontynuowano niektóre przedrewolucyjne metody sprawowania władzy, ale z punktu widzenia społeczeństwa czy też funkcjonowania państwa można stwierdzić, że w tej materii „rewolucja” osiągnęła sukces.

W badanych krajach proces dekompozycji obozu władzy odbywał się w odmienny sposób. Na Ukrainie obóz „rewolucjonistów” składał się dwóch silnych ugrupowań: Bloku Julii Tymoszenko i Naszej Ukrainy Wiktora Juszczenki, które prędko zaczęły ze sobą zacięcie rywalizować. Natomiast w Gruzji monopolistyczną pozycję zajmował Zjednoczony Ruch Narodowy Saakaszwilego. Pomimo postępującej dekompozycji, coraz częstszych roszad personalnych w obozie rządzącym i postępującej utraty popularności, ZRN i prezydent utrzymał się przy władzy we wszystkich kolejnych wyborach. Jedynowładztwa tego środowiska nie był w stanie naruszyć nawet atak na Gruzję ze strony Rosji w 2008 roku13.

Powyższą sytuację można wytłumaczyć otoczeniem politycznym w jakim przyszło rządzić „rewolucjonistom” w obu państwach. W Gruzji monopol na władzę Saakaszwilego był warunkowany bezalternatywnością jego rządów. Nie istniała realna i konkurencyjna opozycja, która byłaby w stanie zawalczyć o przejęcie władzy w sposób demokratyczny.

Diametralnie inna sytuacja miała miejsce na Ukrainie, gdzie poza „pomarańczowymi” istniała silna opozycja, która przybrała polityczną postać Wiktora Janukowycza i Partii Regionów. Od 2006 r. w ukraińskim systemie politycznym można mówić o funkcjonowaniu trudnej kohabitacji pomiędzy ośrodkiem prezydenckim a rządowym, kierowanym najpierw przez Janukowycza, a następnie Tymoszenko. Okres ten zakończył się w 2010 r., kiedy w sposób pokojowy, w wyniku wyborów prezydenckich, obóz „pomarańczowy” przekazał władzę „błękitnemu”.

Rządy „nie-rewolucyjnej alternatywy”
Fenomen politycznej kohabitacji był obcy gruzińskiemu systemowi przez niemal wszystkie lata rządów Saakaszwilego. Po latach bezalternatywności ZRN, wyzwanie Saakaszwilemu rzucił oligarcha Bidzina Iwaniszwili. Nauczony niepowodzeniami poprzedników zjednoczył wokół swojej osoby i kapitału rozdrobnioną opozycję i w wyniku wyborów parlamentarnych w 2012 r. przejął władzę w sposób demokratyczny. Iwaniszwili skutecznie wykorzystał zmęczenie wyborców długoletnimi rządami jednej ekipy, rozczarowanie skutkami reform i niespodziewanie zdobył większość mandatów14. Przejęcie władzy przez Gruzińskie Marzenie świadczyło o zbudowaniu przez ekipę „różanych rewolucjonistów” demokratycznych mechanizmów alternacji władzy. Pomimo dotychczasowych autorytarnych skłonności Saakaszwilego15, wybory zostały uznane za wiążące, a ZRN i prezydent nie nawoływali do ich podważenia. Od 2012 do 2013 r. trwała w Gruzji trudna współpraca premiera z prezydentem, będąca pokłosiem reformy konstytucyjnej, którą poprzednia ekipa przygotowała w celu utrzymania pełni władzy po upływie ostatniej kadencji Saakaszwilego16. Konsolidacji władzy przez obóz Gruzińskiego Marzenia dopełniły wybory prezydenckie w 2013 r., które dokończyły proces monopolizacji władzy przez obóz nierewolucyjny.

Na Ukrainie, w wyniku kolejno wyborów prezydenckich i samorządowych w 2010 r. oraz parlamentarnych w 2012 r., dochodziło do stopniowej monopolizacji rządów przez ekipę Janukowycza, Partii Regionów i klan doniecki. W strukturach władzy starano się równoważyć podział stanowisk i wpływów pomiędzy poszczególne grupy wchodzące w skład ugrupowania politycznego, przy jednoczesnym braku tolerancji dla jakiejkolwiek konkurencji17. Z czasem, mając na celu zapewnienie sobie pełni władzy, dokonano także szeregu zmian ustrojowych, m.in.: zniesiono zasadę mandatu imperatywnego, przywrócono konstytucję z 1996 r. ustanawiającą silną pozycję prezydenta, a także manipulowano ordynacją wyborczą18.

Okres po rządach „rewolucjonistów” charakteryzował się powrotem do niedemokratycznych, wyniesionych z doświadczeń sowieckich, metod rozprawy z przeciwnikami politycznymi. Fundamentalnym przykładami były procesy sądowe Julii Tymoszenko i byłego szefa MSW Jurija Łucenki na Ukrainie, zaś w Gruzji osadzenie w zakładach karnych, m.in. byłych ministrów: więziennictwa i obrony Baczo Achalai, spraw wewnętrznych, a następnie premiera Wano Merabiszwilego oraz mera Tbilisi Gigiego Ugulawy. Pod tym względem ekipy „nie-rewolucyjne” w procesie rozliczania swoich poprzedników były znacznie skuteczniejsze od „rewolucjonistów”. Udowadnia to istnienie więzi systemowych na obszarze posowieckim, wpływających na podobieństwo scenariuszy przekazywania i sprawowania władzy w omawianych państwach.

Tezę o sukcesie poszczególnych rewolucji można weryfikować na podstawie efektów prowadzonej przez ekipę rządzącą polityki wewnętrznej i zagranicznej. W przeciwieństwie do Gruzji, na Ukrainie nie udało się zaprowadzić zapowiadanej sanacji państwa, zaś w momencie przejęcia władzy przez obóz Janukowycza nie podtrzymał on wektora polityki zagranicznej „pomarańczowych”. W zakresie deklarowanych przez „rewolucjonistów” celów, można powiedzieć, że na Ukrainie „pomarańczowa rewolucja” zakończyła się porażką.

Przeciwieństwem Ukrainy jest Gruzja, gdzie Saakaszwilemu skutecznie udało się zreformować kraj, zbudować państwo w skali regionu nowoczesne i sprawne, a w wymiarze polityki zagranicznej, pomimo przegranej wojny z Rosją, zakotwiczone w sferze wpływów euroatlantyckich. Dowiodło tego, nawet deklaratywne, kontynuowanie polityki zagranicznej poprzednika przez ekipę Iwaniszwilego. Jednak należy mieć cały czas na uwadze, że Iwaniszwili, będąc zakładnikiem nastrojów społecznych, bezustannie grał na dwa fronty. Orientując się, deklaratywnie, na zbliżenie ze strukturami euroatlantyckimi, nie zamknął sobie drugiej furtki, otwierając się również na „normalizację” stosunków z Rosją. Dlatego trudno jest jednoznacznie określić, czy „rewolucja róż” zakończyła się pełnym sukcesem. Na pewno w porównaniu do „pomarańczowej rewolucji” wypada ona w znacznie lepszym świetle, co świadczy o jej częściowym powodzeniu. Można jednak przewidywać, że rządząca ekipa, konsolidując pełnię władzy i wyeliminowawszy wspólnego wroga, w obliczu niespójności ideologicznej jej kadr oraz ambicji personalnych, z czasem zacznie przechodzić proces dekompozycji, który dokona przetasowań w nowych elitach władzy.

Role się odwróciły?
Po 23 latach niepodległości, historia zatoczyła koło. Gruzja, targana wojną domową na początku lat 90-tych, w wyniku „rewolucji róż” stała się laboratorium posowieckiej zmiany, w ramach której zmotywowana grupa ludzi dokonała mierzalnej jakościowo zmiany systemowej. Dzięki „rewolucji róż”, Gruzja stała się państwem stabilnym gospodarczo i funkcjonującym wg. zasad stosunkowo, jak na warunki posowieckie, demokratycznych. Natomiast liczne zaniedbania i brak reform, przedkładanie interesu własnego nad dobro państwa przez ukraińskie elity polityczne, co złożyło się na klęskę „pomarańczowej rewolucji”, doprowadziły Ukrainę niemalże do stanu w jakim znajdowała się Gruzja na początku swojej transformacji. Prawie dziesięć lat po pierwszej „rewolucji” na Ukrainie doszło do „Euromajdanu”, nazywanego również „Rewolucją Godności”, w wyniku której doszło do bezprecedensowej walki cywilów ze służbami bezpieczeństwa na ulicach Kijowa, ucieczki głowy państwa do Rosji i rozpadu obozu rządzącego19. Po raz pierwszy w historii niepodległej Ukrainy, w rezultacie zmiany władzy, zakwestionowana została integralność terytorialna kraju, zaś samo państwo toczy nierówną wojnę z Rosją. Nie jest jeszcze jasne, czy tym razem rewolucja zakończy się politycznym sukcesem i czy lokalne elity będą w stanie doprowadzić do korzystnego dla Kijowa ustabilizowania sytuacji. Z drugiej strony, na pewno wydarzenia ostatniego roku w znaczący sposób wpłynęły na świadomość, dotychczas pogrążonego w posowieckim letargu, ukraińskiego społeczeństwa.

Biorąc pod uwagę niepełną wymianę elit politycznych na Ukrainie i w Gruzji w omawianym okresie, a także kontynuację modelów sprawowania władzy, dziedziczenia wpływów politycznych i kapitałowych wewnątrz istniejących od czasów sowieckich sieci nomenklaturowych, można mieć wątpliwości co do skuteczności procesów transformacyjnych. W świetle ostatnich wydarzeń nie da się przewidzieć czy Ukraina zdoła nadrobić stracone lata i do pewnego stopnia dogoni Gruzję w zakresie przeprowadzonych reform gospodarczo-politycznych i zmian społecznych.

Mariusz Podgórski – absolwent „Studiów Wschodnich” Studium Europy Wschodniej UW. Zajmuje się historią najnowszą Kaukazu.

1 J. Holzer, S. Balik, Postkomunistyczne reżimy niedemokratyczne, Kraków-Nowy Sącz 2009, s. 19-20.

2 J. Staniszkis, Postkomunistyczne państwo: w poszukiwaniu tożsamości, Warszawa 2000, s. 7.

3 Н. А. Мендокович, Цена реформ, или Почему у Грузии не получилось?, Москва 2012, s. 23.

4 W 1992 r. w Gruzji miał miejsce zamach stanu, w wyniku którego władzę z rąk Zwiada Gamsachurdii przejęła Rada Wojskowa, a następnie Eduard Szewardnadze.

5 Б. Кухта, Н. Теплоухова, Політичні еліти і лідери, Львів 1996; S. Matuszak, Demokracja oligarchiczna. Wpływ grup biznesowych na ukraińską politykę, Warszawa 2012, passim.

6 T. de Waal, Georgia’s Choices. Charting a Future in Uncertain Times, Washington 2011, s. 5; T. Olszański, Trud niepodległości. Ukraina na przełomie tysiącleci, Kraków 2003, s. 119-120.

7 C. H. Jr. Fairbanks, Georgia’s Rose Revolution, „Journal of Democracy”, nr 15 (2), 2004, s. 117 i n.

8 Конституционная реформа как условие сдачи власти, 6 grudnia 2004 r., Обозреватель, [http://obozrevatel.com/news_files/169203, ost. dostęp: 14.09.2014 r.].

9 М. Погребинский, А. Толпыго, Украина без Кучмы. Год оранжевой власти. Январь 2005 – март 2006, Киев 2007, s. 423-424.

10 Г. Касьянов, Україна 1991-2007. Нариси новітньої історії, Київ 2008, s. 297.

11 A. Eberhardt, Rewolucja, której nie było. Bilans pięciolecia „pomarańczowej” Ukrainy, Warszawa 2009.

12 T. de Waal, The Caucasus. An Introduction, New York 2010, s. 195.

13 S. Cornell, Getting Georgia Right, Brussels 2013, s. 39.

14 T. de Waal, Georgia After the Titans, 4 grudnia 2013 r., Carnegie Endowment, [http://carnegieendowment.org/2013/12/04/georgia-after-titans/gvbp, ost. dostęp: 11.05.2014 r.].

15 D. Gierycz, The Mysteries of the Caucasus, Bloomington 2010, s. 186-189.

16 M. Matusiak, Gruzińskie wybory. Między silnym państwem a demokracją, Warszawa 2012, s. 34.

17 S. Domaradzki, W drodze do autorytaryzmu? Wybory parlamentarne i polityczna przyszłość Ukrainy, [w:] B. Piskorska (red.), Ukraina po wyborach parlamentarnych 2012. Proeuropejska perspektywa?, Lublin 2013, s. 13 i n.

18 S. Matuszak, A. Sarna, Od stabilizacji do stagnacji. Próby reform Wiktora Janukowycza, Warszawa 2013, s. 11-12.

19 Євромайдан. Хроніка відчуттів, Брустурів 2014, s. 52.

Poль Мамед Эмина Расулзаде в польско-азербайджанских связях и в Прометейском движении

Насиман Ягублу

[tekst pierwotnie opublikowano w:/текст первоначально опубликован в:
 "Nowy Prometeusz" nr 6, październik 2014, ss. 121-133]

Уход азербайджанских эмигрантов из Турции по настоянию СССР. Создание дипломатических связей с Польшей. Секретные переписки М.Э.Расулзаде и других эмигрантов с Министерством Иностранных Дел Польши.

Отметим, что еще начиная с 1920-х годов, азербайджанские эмигранты (проживавшие как во Франции, так и в Турции) поддерживали серьезные отношения с представителями стран Европы. Были созданы большие связи с объявившей большевизму войну Польшей, а также с видным польским лидером Пилсудским.

После произошедшей в 1921-ом году войны между Россией и Польшей, Ю. Пилсудский со своими братьями по оружию задумывались о создании общей организации с народами Восточной Европы, а также с народами, находившимися под гнетом российского большевизма. Учитывая возможность возникновения войны с Россией, Польша начала оказывать большую помощь враждующим с СССР группам. В тоже время, Польша все больше стала развивать отношения с эмигрантами, принимать в свои ряды нерусских добровольцев, вооружать их, и проводить занятия по военной подготовке. Уже к середине 20-х годов в польской армии служило определенное количество олдат и офицеров. При поддержке Польши издавалась газета «İstiqlal» (Независимость), а в Берлине публиковался журнал «Kurtuluş» (Освобождение).

С целью поддержки кавказских организаций, предоставления им помощи в делах периодической печати и пропаганды, в сведениях Министерства иностранных дел Польши под заглавием «План работы на ближайшее будущее», государству были представлены следующие предложения: «Усиление пропаганды восточных (тюркский и фарси) языков. С этой целью, кроме выходящих на французском языке журналов и бюллетеней, обязательно каждый месяц периодически должны издаваться брошюры и альманахи, публикуемые на тюркском языке и фарси. В этих же печатных органах должны размещаться статьи о важных событиях, происходящих на Кавказе. Кроме этого, в подразумеваемых изданиях, с одной стороны, должны отмечаться основы и значимость образования Кавказской Конфедерации, с другой стороны, должно отражаться отрицательное влияние Российского империалистического коммунизма на национально-освободительный процесс восточных народов»1.

В сведениях Министерства иностранных дел Польши, касающихся эмигрантов Кавказа, большое внимание уделяется слабым почтовым связям. Указывается, что как грузины, так и азербайджанцы, вынуждены получать информацию по примитивным правилам. И опять же в представленных материалах Министерства иностранных дел Польши представляется сумма денег, отведенных для оплаты деятельности эмигрантов. Выясняется, что шестерым сотрудникам «Независимого Кавказского Комитета» отведено 120 франков (всего:720), в делах пропаганды: для печати брошюр и создании бюллетеней на тюркском языке – 95 франков, а для печати на французском языке отведено 55 франков2.

В документах отмечается, что азербайджанским, туркестанским и горным представителям журнала «Прометей» в целом была отведена сумма в 145-150 франков. В общем же указывается, что для издания самого журнала «Прометей» было потрачено 8700 франков.

Отметим, что начиная с середины 20-х годов М. Э. Расулзаде, А. Топчубашев, М. Векилли переписывались с официальными лицами польского государства. Эти же письма хранятся в архиве Польши. Архив документов польского государства содержит переписки М. Э. Расулзаде с Министерством иностранных дел Польши и маршалом Пилсудским. Одно из этих писем связано с военной службой азербайджанских офицеров в польской армии.

Азербайджанцы в Польской армии. Служба азербайджанских офицеров в польской армии на основе контракта
Отметим, что Маршал Ю.Пилсудский уделял особое внимание укреплению отношений с солдатами Кавказа. С этой целью, когда он был оккупирован большевистскими войсками, на Кавказе был заключен договор, на основе которого он принял польские войска. Первоначально, это создало условие для определенного военного образования офицеров в армии. Позже, в соответствии с условиями действующего контракта, была обеспечена деятельность иммиграционных офицеров. Впервые в 1921 году в городе Турции в Стамбуле были обсуждены военное и политическое сотрудничество с военным главой Польши г-ом Балицким и представителями Грузии.

После обсуждений с генералом Захарадзе, примерно 10 грузинских офицеров на основе контракта были отправлены в Варшаву для учебы. В 1922 году число контрактных офицеров польской вооруженной силы, составляло 42 человека. Начиная с 1923-1924 годов, азербайджанские офицеры также на основе договора приступили к службе в Польской армии. Вначале в польскую армию были приняты 5 азербайджанских офицеров. В исследованиях польского исследователя Питера Ставицкого, есть сведения о кавказских, в том числе азербайджанских офицеров в Польской армии3. Отметим что, Маршал Пилсудский сам занимался с состоянием офицеров, которые заключили договор на Кавказе и держал их под строгим контролем.

Выдающийся азербайджанский государственный деятель Мамед Эмин Расулзаде также затронул эту проблему в своей переписке с Маршалом Пилсудским. 31 марта 1923 года Мамед Эмин Расулзаде в своем письме, отправленном из Стамбула в Варшаву на французском языке, писал:

«Ваше Превосходительство, Маршал Пилсудский, Верховный Главнокомандующий Польши, Господин Маршал! Представитель и Президент крымско-татарского парламента, господин Джафар Сеид Ахмед узнал, что вы приняли его предложение, предложенное в Варшаве во время последнего визита делегации, чтобы азербайджанские офицеры служили в храброй польской армии и мечту, расширить их военные знания. Я уверен, что благородные услуги польского народа будут приняты в этот трудный период нашей истории, и Азербайджан будет оценен со стороны Турции, и после стольких лет существующая блестящая дружба между двумя городами будет служить доказательством для наших отношений.Выражая глубокую благодарность Вам, хочу, чтобы Ваше Превосходительство приняло мое глубокое уважение к вам.

М. Э. Расулзаде.
Председатель Азербайджанского национального центра. Константинополь, 31 марта 1923 год.Приложение: Список должностных лиц»4.

В ответ на письмо М. Э. Расулзаде, Маршал Пилсудский писал:
«Его Превосходительству Господину М. Э. Расулзаде, Президенту Азербайджанского Национального Ц ентра, в Константинополь.

Господин Президент! Я поддерживаю ваше письмо, касающееся офицеров, написанное 31 марта 1923-го года, в котором отражалось желание Азербайджанской армии.Моя самая большая мечта защитить храбрых офицеров Азербайджанской армии и в тоже время принять их в нашу армию. Господин Президент! Я желаю, чтобы вы приняли мое глубокое уважение к вам.

Верховный главнокомандующий польской армии. Маршал Пилсудский»5.

В число первых азербайджанских офицеров, которые были приняты в Польскую армию, были следующие: 1.Вели бей Ядигар; 2. Исрафил бей Мухаммед; 3. Джахангир бей Кязым; 4. Гамид бей Мамедзаде; 5. Кязым бей Сафар оглы Полковник Исрафиль бей Мухаммед (Ядигар) – 29-ая кавалерийская дивизия; город Гродно; 2) Полковник Кязым бей Джахангир – 26-ая кавалерийская дивизия; город Скейневич; 3) Майор Ядигар бей Исрафиль – 7- ая отряд конницы, Минск, Маровша; 4) Поручик Маммедзаде Гамид бей легион отряд кавалерии, город Вильно; 5) Сафар оглы Кязым бей 4-ая Car-танковой бригады, город Брест.

Отметим, что были официально подписаны договоры с офицерами в Азербайджане (в том числе на Кавказе и в других регионах). После этих договоров офицерам разрешилось служить в армии.

Конференция, проведённая партией Мусават в Варшаве. Решения, принятые конференцией
В августе 1936-го года члены мусульманской демократической партии Мусават (Равенство) в городе Варшаве провели конференцию. Польское правительство дало разрешение на проведение данного мероприятия. Важную роль в этом деле сыграли личные контакты М.Э.Расулзаде в Польском правительстве.

Конференция, проведённая в Польше Партией Мусават, имела историческое значение. Мероприятие открыл заместитель Мусават Мамед Эмин Расулзаде. По его предложению, представители конференции почтили память погибших за национальную независимость.

М.Э.Расулзаде обобщил свои мысли на тему пройденного исторического пути организации следующим образом: «В независимом движении Азербайджана нет такой организации, которая явилась бы путеводителем и преследователем войны за независимость». М.Э.Расулзаде сообщил, что мусаватизм несёт единое содержание в национализме: «В прожитом нами историческом периоде во время существовании Азербайджана, наиболее естественная идеология – это наша идеология, которую мы защищаем и представляем»6.

Анализ публикаций М.Э.Расулзаде, посвященных Польше
Выдающийся азербайджанский государственный деятель М.Э.Расулзаде с большим уважением относился к Польскому государству и народу, к его культуре, истории, подвигаем его храбрых сыновей и к борьбе за национальную независимость. Это его отношение нашло свое отражение и в изданных в Польше книгах, а также статьях, опубликованных в различных газетах и журналах. Одна из статей была опубликована 20 ноября 1933г. в 46-ом номере газеты «Истиглал» (Независимость), издававшейся в Берлине. Главным редактором данной газеты был М.Э.Расулзаде. В одной из своих статей («Праздники независимости») он раскрывает важность национальных праздников Чехословакии и Польши. В той части статьи, которая относилась к Польше, автор говорит о трех разделах Польши, а также о героической борьбе поляков за национальную независимость.

Автор отмечает, что героические поступки Костюшко повторялись и впоследствии. В статье пишется, что каждый раз восстания в Польше были направлены против России. Героями этих восстаний были Генерал Бем (Мурай Паша), К. Вожческий (Константин Божецкий, после принятие ислама – Мустафа Джелаледдин Паша) и эмигранты Польши. Всем известна биография знаменитого поэта – патриота Польши Адама Мицкевича. Автор указывает на то, что хотя эти восстания и не завершались удачно, поражения не создавали пессимистического настроения. Расулзаде пишет: «Славный сын Польши Пилсудский снова направил эту борьбу по пути Костюшко. Он понимал, что освобождение народа Польши начинается с массовых выступлений народа и говорил, что «свобода приходит не с мольбами, а ценой крови, и народ должен быть готов к этому». Созданные им в Кракове 15 лет назад легионы, сейчас превратились в сильную армию Польши и недавно командир этих легионов Пилсудский, в том же Кракове, принял парад очаровавшей весь мир 10- тысячной польской кавалерии»7.

Среди статей, написанных М.Э.Расулзаде о Польше и поляках, особое место занимает статья о маршале Юзефе Пилсудском, опубликованная в 7-8-ом номерах журнала «Гуртулуш» (Освобождение), в мае-июне 1935г. Автор описывает интересный образ этого человека, который не устанно сражался за свободу своего народа, его интересы. Несмотря на то, что статья написана по случаю смерти маршала Пилсудского, она далека от пессимистического духа. М.Э.Расулзаде пишет, что смерть Пилсудского – большая потеря не только для поляков, но и для всех свободолюбивых народов, и отмечает, что весь польский народ горюет из-за смерти этого человека. Автор пишет: «Польша одета в черное, поляки переживают национальный траур»8.

Еще одна из статей Расулзаде, имеющая отношение к Польше, называется «Новая Польская Конституция». Эта статья была опубликована в 10-ом номере журнала «Гуртулуш» в августе 1935 года. М.Э.Расулзаде начинает статью с одного очень интересного момента: «Начальник коллегии адвокатов Польши Валерий Славек на днях сказал о маршале Пилсудском так: «Он был действительно руководителем народа. Среди нас нет ни одного человека, способного занять его место. Он оставил нам Новую Конституцию Польши. Наш долг- претворить ее в жизнь”9.

Автор в этой статье отмечает важность Новой Конституции. Говорит о наиболее важных качествах Новой Конституции по сравнению с предыдущей. Показывают, что подписанная со стороны главы Польского государства 23- го и объявленная 24 апреля Новая Конституция, полностью изменила Конституцию 17 марта 1921 года. Автор также ведет сравнительный анализ определенных статей Новой Конституции с предыдущими.

Например, по предыдущей Конституции Польши «в Польской Республике власть принадлежала народу», а глава государства был всего лишь «исполнительным органом власти народа». По той же статье этого документа: «Управляющий страной глава государства ответственен за нее перед Богом и историей: государственная власть, составляющая неделимое единое целое, сосредоточено в его руках»10.

Другая интересная статья М.Э.Расулзаде называется «Польские мусульмане». Эта статья, опубликованная в 13-14-ом номерах журнала «Гуртулуш» в ноябре-декабре 1935 года, обладает большой исторической важностью.

М.Э.Расулзаде, отмечающий важность издающегося в Польше ежегодника «Рочник Татарский» (перевод – «Татарский ежегодник»), начинает свою статью словами: «На нашем столе лежит один содержательный том, книга в 500 страниц: из качественной бумаги, с красивыми буквами, красочными рисунками, привлекающее одним своим видом красивое произведение. На обложке изображен вселяющий когда-то страх и ужас татарский всадник, стреляющий из лука в мишень.

Выходящий на польском языке этот ежегодник носит название «Татарский ежегодник». Это- второй том, издающийся обществами просвещения и культуры тюрков-татар, живущих в Польше. Этот ежегодник издается под редакторством одного из братьев Кричинских, известных в Азербайджане своими заслугами, – Арслан беком Найман Мирза Кричинским»11.

М.Э.Расулзаде в статье раскрывает очень интересные исторические моменты, указывая на то, что история этих польских мусульман, называемых татарами, имеет глубокие корни.

Во втором томе «Рочника Татарского», также как и в первом, рассказывается о преданной службе королям Литвы и Польши этого воинственного народа и о следах культуры, оставленных им в польской истории. Также отмечается участие литовского татарина в Гринвальдском сражении на стороне короля Ягелло, который объединил Литву и Польшу, узнаем о том, как эти татары отважно сражались против России в рядах короля Зигмунда, а также об участии их в национальном польском движении. Узнаем об участии польских мусульман в восстаниях против России, целью которых было возвращение утраченной независимости Польши и, наконец, узнаем о месте татар в движении за независимость национального героя, великого Маршала Пилсудского. Среди татарского полка, участвовавшего против России в 1920 году за восстановление независимости, были мусульмане, участвовавшие вместе с Маршалом в период его подпольной борьбы. Во главе их стоял уважаемый Пилсудский.

В 1938-ом году в Варшаве со стороны Азербайджанской Национальной Публикации, была издана книга М.Э.Расулзаде «Борьба за независимость Азербайджана». В книге, состоящей из 180 листов и двух частей, было опубликовано много фотографий, касающихся Азербайджан. На титульном листе книги были даны слова Польского народного героя маршала Юзефа Пилсудского: «Несмотря на поражение, не сдаваться – это победа!». На том же титульном листе была дана часть стиха, переведённая независимым поэтом Гюльтекином Янус Каветским. В начале книги от имени Азербайджанской Национальной Публикации читателю были переданы нижеследующие мысли. Введение в книге было написано известным общественным деятелем, сенатором, директором Восточного Института Станиславом Седлетским. С.Седлетски отмечает, что в последние годы на польском языке было опубликовано несколько книг об истории народов, оккупированных Россией. Значение этих книг — познакомить польскую общественность с Востоком, его отдельными странами и народами. Он писал, что «мы – поляки должны допустить, чтоб представители этих стран информировали нас о духовности и изобразительности своих народов»12.

Сенатор С.Седлетски также высоко оценил книгу М.Э.Расулзаде на польском языке.

Затем автор ознакомил польских читателей с этимологией слова «Азербайджан». Автор отмечает, что это слово понимается, как «Страна Огней», «Храм Огня», а также показывает некоторые места и Сураханинский регион, где расположено вечное пламя.

М.Э.Расулзаде кратким и лаконичным способом старается сообщить польским читателям древнюю азербайджанскую историю до начала 1920-ых годов.

Роль Азербайджанцев в создании клуба «Прометей» и «Комитета Кавказской Независимости»
В 1996 году, в подготовленной к публикации книге «Забытая история» («Unutqan tarix»), движение «Прометейцев» представлялось как движение, созданное нерусскими эмигрантами. Лидеры этих движений находились в столицах стран Восточной Европы. Они попытались создать единый фронт против большевизма.

Действительно, выбрав себе мифологическое название, это движение было долговременным и смогло собрать вокруг себя влиятельных людей из разных стран. Под именем «Прометей» в Варшаве, Берлине, Париже, Стамбуле, Шанхае, Мюнхене, Хельсинки, Токио, а также вокруг СССР, была создана большая сеть. В Париже с 1926 по 1938 годы был издан журнал «Прометей», который отражал очень важную деятельность этого движения.

Одним из первых инициаторов движения «Прометей» был глава Башкирской Республики Ахмед Заки Тоган-Валидов. Во время прибытия в Париж он познакомился с Мустафой Чокайоглу, Алимардан беком Топчубашевым и с Сабри Максуди. В июне 1924 г. он встретился с представителем правительства г-ом Стемповским. Во время этой встречи было принято решение о создании журнала «Прометей» во Франции. К числу авторов и редакционного коллектива журнала можно отнести следующих видных деятелей Кавказа, Украины и Туркменистана: М.Э.Расулзаде, Ноя Жордания, Александра Шульгина, Аяза Исхаги, Мустафы Чокайоглу, Мирягуба Мехтиева и др13.

Начиная с 1938 г. в названии и в форме журнала «Прометей» были сделаны изменения. С этого же года журнал начал издаваться под названием «La Revue de Prométhée». В первом выпуске нового издания была опубликована статья профессора Варшавского Университета А. Лотоцкого, посвященная первому заседанию Российских мусульман.

В литературном разделе журнала был дан углубленный анализ творчества Шах Исмаила Хатаи (17 июля 1487 г. — 24 мая 1524 г., шахиншах Азербайджана и Персии) и Мухаммед Физули (автором являлся иммиграционный доктор Мирягуб Мехтиев).

Оккупация в 1939г. Польши нацисткой Германией создала много проблем для журнала «La Revue de Prométhée». Обратившись ко всем своим соотечественникам Мустафа Чокайоглу, А.Шулгин, Мирягуб Мехтиев, Ной Джорданий, призвали их сопротивляться против германо-советской коалиции. В последнем номере редакторской статьи (8-9 апреля 1940) читателям было предложено не выбирать между чумой и холерой, просто нужно взять пример с героической борьбы Финляндии.

Интересны исследования немецкого исследователя Мухлена и польского историка Микулла, связанные с историей создания и деятельностью «Прометея».

Отметим, что в 20-30-е годы, при активным участии азербайджанских эмигрантов, была создана идея Единства Кавказа, которая превратилась в серьезную организацию. Представители Азербайджана, Грузии, Северного Кавказа по сути уже работали под этим названием давно.

Нужно отметить что, живущие в те годы в Азербайджане поляки, всегда поддерживали эту идею. Таким образом на встрече, которая состоялась 7 апреля 1920 года, было принято решение о создании Совета Кавказской Независимости. Проект, состоящий из 24 пунктов, связанный с созданием Совета, подготовил О. Найман Мирза Кричински. Однако 27 апреля 1920 года, в связи с завоеванием Азербайджана большевиками, проект не был реализован.

Тем не менее, продолжались усилия в этом направлении. В 1921 году в Париже представители cеверно-кавказской, азербайджанской, грузинской и армянской делегации подписали обращение. Кроме того Постоянный Совет считал нужным рассмотрение следующих обязанностей:
1) Постоянный Совет принимает решения по всем вопросам, интересующих трех стран.
2) Постоянный Совет принимает во внимание голос каждого представителя и все решения принимаются совместно.
3) Постоянный Совет формируется при участием трех представителей Северного Кавказа, Азербайджана и Грузии. Постоянный Совет выбирает свой президиум.
4) Президиум проводит дипломатические переговоры. Следит за выполнением решений Постоянного Совета, проводит заседания.
5) Рядом с Постоянный Советом функционирует секретариат. Одной из основных задач Постоянного Совета является составление протоколов.
6) У Постоянного Совета существует финансовый фонд, собранный из национальных органов и из других источников14.
Как видно, были сделаны серьезные шаги по формированию Кавказской Конфедерации. В связи с этим представители в конце 1924 года создали Кавказский Комитет.

«Языковой конгресс», проведённый клубом «Прометей» в Варшаве. Протест эмигрантов против политики русификации во время Советского союза
Одна из проблем, волнующая представителей стран, входящих в клуб «Прометей», была политика русификации, проводимая Москвой в течении десятков лет. Россия уничтожала родной язык народов, попавших под её власть, русифицировала их суровым режимом. Эта политика, продвинутая Москвой, находила своё отражение в отдельных организациях эмиграционной прессы и подвергалась серьёзной критике. Для того, чтобы довести суть этой политики до всего мира и Европейских сообществ, а также чтобы разоблачить политику, Советского Союза, начались работы для проведения отдельного конгресса.

В 1936-ом году, с 31-го мая по 1-ое июня, в Варшаве был проведён двухдневный «Языковой конгресс». В работе конгресса приняли участие представители таких регионов, как: Азербайджан, Белоруссия, Грузия, Волга-Урал, Инджурия, Карелия, Коми, Крым, Кубань, Северный Кавказ, Туркестан и Украина15.

Конгресс начал свою работу в здании У.М.Ч.А в Варшаве с 31-го мая в 11 часов. На открытии конгресса участвовали многочисленные гости, представители польской и зарубежной прессы. Среды гостей были влиятельные лица: министр Л.Василевский, директор Восточно-Варшавского Института, сенатор Седлетски, председатель Крымского Национального Центра Дж.Сеидахмед, прокурор Верховного суда О.Найман Мирза Кричински, редактор В.Бончковский, профессор Варшавского университета, доктор С.Понятовский, члены Польской Литературной Академии К.Ижиковский, Бой-Желенский и др.

Профессор и председатель клуба «Прометей», открыв конгресс, дал краткую информацию о цели и заданиях собрания. Затем начались поздравительные выступления.

Первоначально, после широкого обоснования борьбы за всеобщую человечность, сенатор Седлетски в своём выступлении отметил, что народы «прометейского» региона, стараются не только ради своего благополучия, а целиком в пользу и честь человечества. В конце своего выступления Седлетски от имени Польского правительства поздравил конгресс.

Затем выступил профессор С.Понятовски. Будучи этнографом по специальности, он полностью сформировав своё выступление на научной объективности и на сочувствии народов «прометейского» региона, Понятовски после интерпретации национальной политики, вопреки науки Советского правительства, с сильной уверенностью отметил, что эта теория в языковой области, основанная на лжи будет подвергнута провалу.

Директор журнала «Восход», приветствующий конгресс от имени Молодых Польских Востоковедов, после рассказа о важности для Польши прометейской идеи, пожелал удачи для ее реализации. Затем выступили прокурор О.Найман Мирза Кричински от имени «Польского Татарского Союза» и «Варшавской мусульманской общины», от имени научных кругов Украины профессор Пототски и министр Л.Василевски, который широко описал тему «Борьбы Польши против русификации во время Мировой Войны»16.

На Конференции азербайджанскую делегацию представиль Мирзо Бала Мамедзаде. Его выступления была посвящена теме национальных культур народов, проживающих в советском режиме.

Выступления М.Э.Расулзаде в Прометейском клубе
М.Э.Расулзаде в годы проживания в Польше, в Варшаве, а также и в соседних европейских странах, таких как Германия и Франция, в проводимых мероприятиях иногда участвовал как организатор, а иногда как влиятельное лицо. Конечно же, большинство этих мероприятий были связаны с историей, культурой, борьбой за национальную независимость народов, попавших под власть России и коммунизма. В большинстве мероприятий, проведённых в Варшавском клубе «Прометей», М.Э.Расулзаде участвовал как главный спикер, в некоторых случаях — в качестве оратора или слушателя. В феврале 1938-го года национальные организации миграционных наций, принадлежащие организации «Прометей», провели ещё одно мероприятие(Отметим, что до этого «прометейцы» отметили 20-ую годовщину национального конгресса Крымских тюрков). В честь 20-тилетнего открытия Волго-Уральского Национального Собрания 6-го февраля 1918 года, по инициативе Крыма и Волго-Уральского отделения «Общества молодых востоковедов» в Варшаве, было проведено большое мероприятие.

На церемонии, проведённой в большом салоне Варшавского «Бизнес – Сообщества» участвовали представители Северного Кавказа в Варшаве, Грузии, Азербайджана, Украины, Крыма, Волго-Уральские представители, местные польские татары и кроме поляков, также Турецкие, Финляндские, Эстонские, Германские представители приезжие с Волго-Уральской орга- низации.

После Волго-Уральского национального гимна директор Восточного института в Варшаве сенатор Седлински открыл церемонию.

Первое выступление на церемонии было сделано со стороны генерального секретаря Восточного института профессора Гурки. В начале своего выступления от имени Польской общественности господин Гурка поздравил Волго-Уральцев, высказал своё мнение об истории Лех-татарских отношений и высказал наилучшие пожелания. После слово было передано руководителю национального движения Азербайджана Мухаммед Эмину Расулзаде. Выступление М.Э.Расулзаде вызвал большой интерес участников, что вызвало бурные аплодисменты.

Выступление М.Э.Расулзаде было начато этими словами: «Волго-Уральские братья! Если искать пример самозащиты чувства собственного достоинства – самый классический образец всего этого я думаю что это – вы так как, несмотря на самое жестокое положение допустимое со стороны истории, великое угнетение подвергнутое одной нации – вы выжили!..

Так и есть: Пленные нации Казани, Русских и среди тюрских военнопленных, подвергнутые угнетению царизма вы являетесь первым народом. Проходит почти 400 лет с завоевания Казани Русским палачом Иваном.

Невозможно не вспомнить с мурашками по телу эту долгосрочную оккупацию начавшую столь дико и кроваво»17.

При выступлении М.Э.Расулзаде раскрывались очень интересные исторические факты. Автор отмечает, что Казанские татары для существования своей национальной религии вели кровавые войны. Перед Первой Мировой войной они вместе с другими тюркскими народами попавшие под власть России создали с азербайджанцами деловое партнерство для получения национально-культурных прав.

Автор отмечает, что и в 1905 году в период «Союза мусульман», да и в процессах 1918-го года, национальные исследования и политические баталии велись вместе с представителями и Азербайджанской интеллигенцией. И наши Азербайджанцы, как и они, вынуждены прожить ту же участь. В тяжелые и трудные дни оба народа помогали друг другу братской искренностью. В своём выступлении М.Э.Расулзаде напоминает, что во время Первой Мировой войны для Аджарских мусульман, подвергнутые массовому истреблению было послано пожертвование с самых отдалённых деревень Волжских обществ, сформированных в Баку. А также во время Керенского, безнравственные Русские солдаты, вернувшиеся с Турецкого диапазона и оскорбив Кавказских мусульман, лишённых каждой услуги приняли серьёзным инцидентом итоговое заявление, посланное « Военным Советом» татарских солдат.

М.Э.Расулзаде в своём выступлении вспоминает, что нам дорога память покойного татарского националистического журналиста корреспондента Бакинских газет мастера Зарифа, а затем обвинённый «мусаватистом» во время большевистского вторжения и его имя среди мучеников павших за независимость Азербайджана. В этом смысле, М.Э.Расулзаде сообщает, что наша цель едина: мы были в одной борьбе против царизма. Не имея ничего кроме золотого царизма, мы ведём ту же борьбу против большевизма!18

Насиман Ягублу – кандидат исторических наук, доцент Бакинского Государственного Университета, специалист по истории прометеиского движениа.

1Польская Республика, Архив ≪Акт Новых Документов≫, Министерство иностранных Дел, Дело № 6693, л.23.

2Польская Республика, Архив ≪Акт Новых Документов≫, Министерство иностранных Дел, Дело № 6693, л.24.

3См.: Ягублу Н. Роль М.Э.Расулзаде в Азербайджано-Польских связях. Баку, 2007, стр. 117.

4Польская Республика, Архив Военных Сил, Дело № 3180, л.32-33.

5Польская Республика, Архив Военных Сил, Дело № 3180, л.34.

6См.: Ягублу Н. История Партии Мусават. Баку, 1997. с.204.

7Расулзаде М.Э.Праздники независимости. ≪Истиглал≫, Берлин,1933, № 46.С.8.

8Расулзаде М.Э. Юзеф Пилсудски.≪Куртулуш≫, Берлин.1935, № 7-8.С.192.

9Расулзаде М.Э.Новая Польская Конституция.≪Куртулуш≫, Берлин.1935, № 10.С.264.

10Расулзаде М.Э.Новая Польская Конституция.≪Куртулуш≫, Берлин.1935, № 10.С.264.

11Расулзаде М.Э.Польские мусульмане .≪Куртулуш≫, Берлин.1935, № 13-14.С.366.

12См.: Ягублу Н. Роль М.Э.Расулзаде в Азербайджано-Польских связях. Баку, 2007, стр. 151.

13Абуталыбов Р., Годы и встречи в Париже, Москва 2006, с. 66.

14Польская Республика, архив Акт Новых Документов, Министерство иностранных дел, Дело № 6690, л.165-178;182-192.

15Ягублу Н. Роль М.Э.Расулзаде в Азербайджано-Польских связях. Баку, 2007, с. 132.

16Ягублу Н. Роль М.Э.Расулзаде в Азербайджано-Польских связях. Баку, 2007, с.133-134.

17Ягублу Н. Роль М.Э.Расулзаде в Азербайджано-Польских связях. Баку, 2007, с.179.

18Ягублу Н. Роль М.Э.Расулзаде в Азербайджано-Польских связях. Баку, 2007, с.181.

Георгий Мамулиа, Рамиз Абуталыбов „Страна огней. В борьбе за свободу и независимость. Политическая история азербайджанской эмиграции 1920-1945 гг.” (Париж-Баку: СВS, 2014)

Севиндж Алиева

[tekst pierwotnie opublikowano w:/текст первоначально опубликован в:
 "Nowy Prometeusz" nr 6, październik 2014, ss. 149-153]

Неповторимое лицо государства определяют не его природные ресурсы, и даже не его экономические или научные достижения. Подлинным лицом любого государства является его культурное и духовное своеобразие, его неповторимый национальный «голос» в мировом «концерте» других стран и народов. Этот «голос» рождается из глубины народного духа, формирующего национальное самосознание, и выражается в творчестве и деяниях лучших представителей национальной интеллигенции. В конце ХIХ – начале ХХ века в Азербайджане сформировалась прослойка такой интеллигенции, которая составила костяк настоящей национальной элиты. Именно эти люди в самый драматический и судьбоносный период истории Азербайджана – 1918-1920 годы – и определили национальное будущее своего народа.

Недолгим оказалось время существования Азербайджанской Республики, но оно стало самым ярким событием в истории азербайджанского народа, азербайджанской нации в начале ХХ века.

После падения Республики цвет национальной элиты вынужден был покинуть родину. Многим из них было тогда по 20-30 лет. И вот они – образованнейшая, прогрессивно мыслящая, нацеленная на свободу своего народа часть азербайджанского общества – и составили основу азербайджанской эмиграции.

Их жизнь и деятельность на чужбине долгие годы была окутана тайной, а то и дезинформацией. В советской историографии их труды получали такие оценки как «антисоветская пропаганда», «буржуазные фальсификаторы», «враги народа» и т.д. Однако все, что они делали в политике, в творчестве – это тоже часть истории азербайджанского народа. Ведь азербайджанская эмиграция не прекращала борьбы за свободу и независимость своей родины, своего народа.

Именно этой теме и посвящена очередная книга Георгия Мамулиа и Рамиза Абуталыбова «Страна огней. В борьбе за свободу и независимость. Политическая история азербайджанской эмиграции 1920-1945 гг.».

Георгий Мамулиа – кавалер ордена чести Грузии, доктор высшей школы исследований общественных наук (EHESS) во Франции, автор многих работ по истории грузинской политической эмиграции, Грузии и всего Кавказа на грузинском, французском и русском языках: «Les combats indépendantistes des Caucasiens entre URSS et puissances occidentales. Le cas de la Géorgie (1921-1945)» (Paris: L’Harmattan, 2009) и «Грузинский легион вермахта» (Москва, Вече, 2011), «Кавказская Конфедерация в официальных декларациях, тайной переписке и секретных документах движения «Прометей» (М.: Социально-политическая мысль, 2012), «Борьба за свободу и независимость Кавказа (1921-1945)» (Тбилиси – Париж, Мередиани, 2012) и др.

Рамиз Абуталыбов – кавалер ордена Почетного легиона (Франция) и медали Пушкина (Россия), известный советский и азербайджанский дипломат – долгое время жил и работал в Европе. Всю свою жизнь он по крупицам собирает архивные материалы о своих соотечественниках, и в бытность на дипломатической службе встречался со многими из них и их потомками; издал в Москве несколько книг на эту тему: «Годы и встречи в Париже», «Азербайджанская Демократическая республика – 90 лет», «Свои среди чужих, чужие среди своих», « М. Э. Расулзаде и Кавказская Конфедерация».

Плодом многолетней работы этих двух авторов стало очередное исследование, посвященное борьбе азербайджанской политической эмиграции за восстановление независимости Азербайджана и Кавказа в целом. На основе уникальных архивных материалов, обнаруженных во Франции, Польше, Азербайджане, Грузии и России, раскрывается политическая история азербайджанской эмиграции в Грузии и во Франции в 1920-1921 годы, разносторонне представлена деятельность дипломатической делегации Азербайджана в период Каннской, Генуэзской и Лозаннской конференций (1922-1923), а также польско-азербайджанские взаимоотношения в рамках движения «Прометей» (1924-1940), связи и проекты сотрудничества азербайджанской эмиграции с Германией в период Второй мировой войны и многое другое.

Этот труд ценен и полезен всем, кто интересуется историей Кавказа, идеей общего Кавказского Дома и демократическим направлением истории кавказских народов в общем контексте международных отношений. Работа является попыткой обобщающего научного исследования с целью восполнить имеющийся в исторической науке существенный пробел по данной проблематике.

Монография Г. Мамулиа и Р. Абуталыбова имеет важное научно-теоретическое, политическое и идеологическое значение. Она состоит из введения, восьми глав, заключения, именного списка комментариев, источников и библиографии.

В первой главе «Тифлисский период борьбы за восстановление независимости Азербайджана (1920-1921)», принимая во внимание, что в указанный период Грузинская Республика еще не была оккупирована советскими войсками, авторы раскрывают ее роль как центра национально-освободительной борьбы народов Кавказа. Из Тифлиса шло снаряжение и военная помощь национально-освободительному движению азербайджанцев, а также горцев Северного Кавказа. Все эти процессы рассматриваются в контексте эволюционирующих интересов государств Антанты и, в частности, Франции в отношении борьбы кавказских народов за свою независимость. В частности, выяснено, что после разгрома в ноябре 1920 года красной армией белых войск генерала П. Врангеля, правительство Франции предприняло более чем серьезные, хотя и, увы, явно запоздалые шаги для оказания помощи национально-освободительным движениям народов Азербайджана и Кавказа в целом.

Достоинством второй главы – «Правительство А. Бриана и попытки ревизии Севрского договора как основы для отрыва кемалистов от союза с большевиками. Первые проекты формирования единого кавказского государства (1921)» является подробнейшее освещение роли дипломатической делегации Азербайджана в Париже, находящейся под руководством А. М. Топчибаши, в настойчивых попытках, предпринимаемых французским правительством того времени, оторвать кемалистов от союза с большевиками. Составной частью этого плана являлось подключение Анкары к проекту восстановления независимости кавказских государств, со своей стороны объединенных в Кавказскую Конфедерацию. Упомянутый проект, возможности осуществления которого, судя по всему, весьма серьезно рассматривались и в Париже и в Анкаре, потерпел неудачу, прежде всего, по причине непримиримого отношения к кемалистам британского правительства Ллойд Джорджа, стремившегося всеми силами навязать Анкаре Севрский договор.

Именно в третьей главе – «Деятельность дипломатической делегации Азербайджана в период Каннской, Генуэзской и Лозаннской конференций (1922-1923)» в полной мере изучены перипетии деятельности азербайджанских представителей, из последних сил стремившихся привлечь великие державы на свою сторону и добиться от них поддержки.

Наибольшее содействие и помощь азербайджанская политическая эмиграция получила от Польши, что досконально и отражено в четвертой главе: «Польско-азербайджанские взаимоотношения в рамках движения «Прометей» (1924-1931)».

Авторы изучили все проекты, связанные с разработкой политическими организациями и партиями Азербайджана в изгнании концепции Кавказской Конфедерации, – государственного объединения, которое планировалось создать после освобождения Кавказа от ига большевиков. Анализ этого вопроса позволил им прийти к справедливому выводу о том, что «существование общего врага сблизило азербайджанцев с грузинами и горцами, пробудив у них чувство региональной солидарности…». Не меньший интерес вызывает также описание повстанческого национально-освободительного движения на Кавказе в контексте начавшейся в СССР насильственной коллективизации. О тесном сотрудничестве кавказских политических партий и организаций речь идет и в пятой-седьмой главах, посвященных периоду с 1931 по 1940 годы. Именно в этих главах наибольший интерес вызывает анализ международной ситуации, способствующий стремлению представителей азербайджанских политических партий и организаций, воспользовавшись меняющейся международной конъюнктурой, завязать связи с политическими кругами Германии, Турции, Франции и Англии.

Завершающая книгу восьмая глава: «К вопросу о политических аспектах германо-азербайджанских взаимоотношений в период Второй мировой войны» проливает свет на самый дискуссионный вопрос: интересы Третьего Рейха в Азербайджане и Азербайджанский легион. Авторы справедливо отметили, что для руководства гитлеровской Германии абсолютно приоритетным являлся лишь вопрос Бакинской нефти, в то время как сам азербайджанский народ и его судьба в целом не волновали Берлин. Исследователи устанавливают, что планы непосредственно фюрера относительно будущего устройства Кавказа так и остались неизвестными, лишь отдельные дипломаты, представители гражданской администрации и Вермахта выступали за отделение Кавказа от красной империи. В этом плане весьма показательна позиция лидера азербайджанских тюрков М. Э. Расулзаде, который, будучи председателем Азербайджанского комитета в Берлине, в 1943 г. отказался от сотрудничества с немцами, убедившись в нежелании германских властей сделать заявление о политическом будущем Азербайджана и Кавказа.

Все эти, а также многие другие малоизвестные исторической науке вопросы освещаются в книге на основании уникальных архивных данных, многие из которых впервые вводятся в научный оборот. Также впервые комплексно и всесторонне изучена в целом борьба народов Кавказа за свою свободу и независимость в 1920-1945 гг. Авторы не только рассмотрели деятельность кавказской, и в частности азербайджанской эмиграции, но и поделились своими размышлениями о судьбе их политических лидеров, а также будущих политических перспектив народов Кавказа.

Несомненно, данная монография будет представлять значительный интерес для всех тех, кто занимается историей политической эмиграции и национально-освободительных движений Азербайджана и в целом Кавказа

Севиндж Алиева – Доктор исторических наук, Институт истории Национальной Академии наук Азербайджана

EU Association of Ukraine vs. Russia’s Counteractions

Vitalii Martyniuk

[tekst pierwotnie opublikowany w://text originally published in:
"Nowy Prometeusz" nr 6, październik 2014, ss. 11-22]

Geopolitical location of Ukraine between the world poles of power has forced the nation to make a choice concerning its future foreign policy direction. Previously, trying to become a bridge between different parts of Europe, Ukraine was balancing and maintained neutral position thus relying upon the international security guarantees stipulated in the 1994 Budapest Memorandum. Nevertheless, the existing world order excludes the possibility of uncertainty and Ukraine has made its choice – integration into the EU. Starting from the very beginning of Ukraine’s independence, Moscow has been reacting painfully on each Kiev’s attempt to become closer to the EU. Russia understood that its greatness could never revive without Ukraine, and without this Russia could never become a full-scale world actor. As such, the European integration of Ukraine became a red rag and a target for Moscow at the same time. As soon as Ukraine makes a step towards the EU, the Russian side used to react immediately: politically or economically. For instance, right before the launch of the EU Eastern Partnership (May 2009), in the winter of 2009 Russia initiated a “gas war” against Ukraine, as a result of which many European states found themselves on the brink of energy crises caused by the stoppage of natural gas supply from Russia (Moscow groundlessly put the blame on the Ukrainian side)1.

Despite all obstacles, Ukraine has been moving towards the signature of the Association Agreement with the EU. Russian leaders were not waiting lazily and prepared their own scenarios, which they planned to launch if the Agreement was signed. In fact Russia is currently putting into action one of such scenarios. Being under pressure from Moscow the former Ukrainian President Victor Yanukovych refused to integrate Ukraine into the EU. However, the people of Ukraine, European by spirit, expressed its strive to live in a European state and won the Revolution of Dignity. This urged the Kremlin to launch previously prepared plan directed at destroying Ukraine as a state. The results of the launch of this plan are annexation of the Crimea, destabilizing of the situation in the South-Eastern regions of Ukraine and actual war in the Donbas.

So, why the Kremlin continues to add oil into fire, even realizing that the Ukrainian people will not obey? Firstly, current unchangeable Russian leadership (Putin de facto and de jure rules Russia for the last 15 years) does not reject its plans to transform Russian Federation into “the Russian Empire”, which will look like a car without one wheel without Ukraine.

Secondly, development of democracy in Ukraine creates obstacles for Russian leaders to build authoritarian state with humble population, which could be continuously robbed and exploited.

Thirdly, further economic and technological development of Ukraine with the help of the EU will inevitably lead to reducing dependency of Ukraine on Russian mineral resources (natural gas, oil) and low-technological Russian products. Simultaneously, all Ukrainian enterprises and business will have to start using European standards of doing business and in case of Russian refusal to cooperate with them in some spheres – redirect their products to new markets. That is why Moscow continuously announces that the Association Agreement with the EU will be harmful to Ukrainian economy and cause serious losses, as long as Russia could not possibly have preferential conditions of economic cooperation with the state creating a free trade zone with the EU. In fact, the Russian producers have already been losing formidable Ukrainian market and inexpensive and so necessary Ukrainian-made spare parts for their machine producing sphere, namely
for the Russian defense industry.

Fourthly, Russian capital (it is worth remembering that Moscow rulers in fact control it) has always been trying to broaden its presence in Ukraine, but the European norms of doing business create obstacles to it. As such, Russian capital has not used to operate under transparent rules and as it is better adapted to “black” and “grey” business schemes.

Despite counteractions from Moscow, Ukraine continues its course towards the European integration, and on 27 June 2014 Ukraine signed the Association Agreement (AA) with the European Union, which was ratified by the European and Ukrainian parliaments on 16 September 2014. At the same time, Ukraine as well as the European Union will have to take into account the Russian factor in their bilateral relations, the factor that will remain an obstacle.

However, the signature of the Association Agreement opened a new page of deepening relations with the EU, which implies reaching real political and economic integration of Ukraine into the European Community. For Ukraine, this means a step forward towards further development of its political system, democracy, civil society, economy, security and other spheres. This also includes stabilization of the situation in the Eastern Europe, which will settle all problems and disputes by means of negotiations and compromises being inspired by the EU example, without expressing threats and use of arms or other forceful means, which the Russian Federation uses.

It seems that the Ukrainian state and its people are ready enough for drastic changes and transformations envisaged by the Association Agreement with the EU. Firstly, political will of the current Ukrainian leadership is directed at continuing the European integration process in Ukraine. This was declared at the European Council meetings by the Ukrainian Prime-minister Arseniy Yatsenyuk right after the victory of “Maidan” on 6 March 20142 and confirmed by the newly elected President of Ukraine Petro Poroshenko, in Brussels on 30 August 20143.

Secondly, all previous economic (milk, meat, pastry) and energy wars have already forced Ukrainian businessmen to look actively for other then Russian markets and new suppliers that was stimulated by clear and concrete rules of the European market. Besides, de facto military struggle with the Russian Federation and limiting actions on behalf of Ukraine, including the law on sanctions against Russia adopted by the Ukrainian Parliament on 14 August 2014, force Ukrainian manufacturers to redirect their products to other markets and search new business opportunities as well.

Thirdly, and more importantly, Ukrainian people’s support to the European integration is growing fast. During last year only, the number of supporters to European integration among the Ukrainian population has grown by 10%. According to the surveys made in May 2013, 41,7% of Ukrainian respondents supported integration of Ukraine into the EU, in December 2013 this number grew to 46,4%, and in May 2014 reached 53%4. This was largely caused by Russia itself and its aggressive actions towards Ukraine, which not only united the people of Ukraine but also changed its views. These Russian actions also caused significant changes in the views of the population in the Eastern Ukraine.

Growing people’s support creates a solid groundwork for the successful implementation of the Association Agreement, establishes conditions for achieving positive changes in Ukraine and stabilization of situation in the Eastern Europe.

Political dimension of the Agreement
The Association Agreement between Ukraine and the EU actually consists of two parts: political and economic. On 21 March 2014, the Ukrainian Prime minister Arseniy Yatsenyuk signed the political part of the Agreement that worried Russia much less than its economic part. Political dimension envisages rapprochement between Ukraine and the EU, establishing continuous political dialogue and in fact reforming the country5.

According to the Agreement, Ukraine has to use European norms of administration, rule of law, human rights, protection of ethnic minorities and basic freedoms. Ukraine will obtain possibilities to deepen its participation in policies, programs and agencies of the EU, which will help considering Ukrainian position within them.

Adapting Ukrainian administration system to European standards is expected to increase efficiency of the state agencies, decrease the level of corruption, and improve state financial administration and state and local budget planning processes, as well as to improve existing social policies6. These are changes expected by the Ukrainian people. As shown by the opinion poll conducted in May 2014 by the Ukrainian Fund “Democratic Initiatives”, Ukrainians insist on immediate anticorruption reform (63% of respondents), social services sector reform (50%), healthcare system reform (50%), reform of judiciary and prosecution (45%), law-enforcement bodies’ reform (39%)7.

Public expectations of above mentioned reforms consolidate the Ukrainian society because people on the West and on the East of Ukraine want them. Justification of these expectations as result of successful reforms can become the criteria for the Ukrainian society to assess fulfillment of the Association Agreement and in fact the overall process of integrating Ukraine into the EU. Simultaneously the process of visa liberalization for Ukrainian citizens continues. As mentioned by some politicians in the EU, signing the Association Agreement is expected to fasten this process as long as a separate chapter of the Agreement (Title III) is devoted to this issue8. The document clearly stipulates: “The Parties shall take gradual steps towards a visa-free regime in due course”9.

Arrangement of secure borders is one of the elements of the EU visa liberalization process. With regard to the current situation, the Ukrainian-Russian border is the most problematic part of the Ukrainian border, as long as nowadays Russia uses its imperfection to transport armament and human resources into the Ukrainian territory10. It would be worth deploying EUBM mission on the Eastern Ukrainian border to arrange safe, protected and secure border with Russia.

Significant portion of the association process is security dimension, especially with regard to the current situation in the Eastern Ukraine. Almost all goals of the political dialogue envisaged by the Agreement have to do with providing security11. At the forefront of cooperation between Ukraine and the EU there are tasks of broadening cooperation in international security and crisis management spheres; achieving peace, security and stability in Europe; building dialogue in security and defense spheres; support to principles of independence, sovereignty, territorial integrity and inviolability of borders. Their practical performing in the process of implementation of the Association Agreement has to be directed to reforming and strengthening security sector of Ukraine, modernization and supplying new armament to the Ukrainian Armed Forces, as well as joint efforts of Ukraine and the EU to establish probably new security order all over the Europe (possibly in the OSCE framework).

Although the Association Agreement has not yet come into force, existing challenges force both Ukraine and the EU to cooperate in crises management as mentioned in the Article 10 of the Agreement12. This will become one of the first real tests to efficiency of the Association Agreement. United action of Ukraine and the EU to counteract Russian aggression, with the aim to restore territorial integrity and sovereignty of Ukraine, is an inclusive part of implementation of the Agreement. Having taken multiple obligations envisaged by the Agreement and meeting all demands of the EU, Ukraine must be sure that the other party will stick to its obligations and will show unity and consistency in accomplishing the EU Common foreign and security policy.

The armed conflict in the Eastern Ukraine erupted for reasons artificially created by one party – the Russian Federation, which is to be held responsible for the destabilizing situation in the Eastern Ukraine – in direct proximity to the European Union. The EU has already done much to settle the conflict including the imposition of three waves of sanctions, active participation in the negotiation process, providing full support and assistance to Ukraine. Acknowledgement of Russian aggression against Ukraine by the EU, stipulated in Conclusions of the Special meeting of the European Council on 30 August 201413, is a very important step in this regard. The EU also took an obligation to provide financial and material aid to Ukraine (by the end of the year Ukraine expects to receive 250 million euro grant and 510 million euro preferential loan) and continues to insist on the fast settling of the conflict.

As long as Moscow has acted aggressively and decisively towards Ukraine, counteractions must be quick and decisive. It is worth mentioning that using negotiation process as the only means to settle 2008 Russian-Georgian conflict has led to the fact that territorial integrity of Georgia has not been restored by now. Diplomatic efforts must be backed by stronger arguments because the current Russian authorities unfortunately use its forceful impact in international negotiations.

The end of Russia’s aggression policy in the Post-Soviet area would be an indication of the EU success and demonstration to European nations, which have already signed the Association Agreement with the EU, such as Moldova and Georgia, that due to integration to the EU they can achieve their important political objectives including preserving territorial integrity, stability and security.

Economic advantages of the Agreement for Ukraine
Economic part of the Agreement envisages the creation of a free-trade zone between the EU and Ukraine, which is definitely a positive step for Ukrainian economy, as long as it will allow further liberalization of Ukraine’s market. According to experts from the Institute of economic studies and political consultations, this will strengthen competition and lead to the improvement of the quality, lower prices and to some extent will slower the inflation14.

Growing volume of mutual trade between Ukraine and the EU is expected to have positive influence on Ukrainian economy, broadening share of Ukrainian goods at European markets, increase of European goods nomenclature at Ukrainian market, which is expected to stimulate Ukrainian economy to improve price policy.

For now, the volume of trade exchange between the EU and Ukraine is almost the same as between Russia and Ukraine. For instance, foreign trade of goods between Ukraine and the EU in 2013 has reached $43,81 billion (27% of the overall Ukrainian foreign trade)15, at the same time trade of goods with Russia equaled to $44,96 billion (27,7%)16.

It is worth mentioning that starting from 2012 the overall trade between Ukraine and Russia began to decrease. So, the trade grew in 2011 by 33,5% compared to 2010, but in 2012 it decreased by 7,4% and in 2013 by 12,6%. This trend was preserved in early 2014. It can be concluded that decrease of mutual trade between Ukraine and Russia is not connected to the signature of the Association Agreement with the EU, that has become a widely speculated topic among adversaries to Ukrainian European integration (first of all inside Russia). This trend began in times of V.Yanukovich presidency, two years prior to the date of the expected signing of the Association Agreement. Probably adversaries to the European integration of Ukraine try to explain decrease of the volume of trade between Russia and Ukraine and hinder economic integration of Ukraine into the EU. The latter has been partly put into existence.

Despite other nations, even post-Soviet Moldova and Georgia, Ukraine is forced to participate in trilateral consultations with Russia and the EU concerning real risks for Russian-Ukrainian relations, possibly arising from the free-trade zone between Ukraine and the EU17. Despite the conduct of several rounds of such talks, including talks on the highest level with the participation of the EU High Representative Catherine Ashton, President of Ukraine Petro Poroshenko and President of Russia Vladimir Putin18, the Russian side continues to send signals of displeasure about the Agreement between the EU and Ukraine, and this signals are even accompanied by threats on behalf of Moscow. For instance, on 29 August 2014 Russian minister of economic development Alexey Ulyukayev stated that Russia will impose protective measures, if the EU and Ukraine reject its proposal to amend the Agreement19.

It is obvious that the mentioned threats and tough position of Russia were partly effective because at the Trilateral ministerial meeting on 12 September 2014 the representatives of the EU, Ukraine and Russia took decision on “delaying until 31 December 2015 the provisional application of the DCFTA while continuing autonomous trade measures of the EU to the benefit of Ukraine during the period”20. The main reason of this decision was ability “to fully support the stabilization of Ukraine”, as mentioned in the Joint Ministerial Statement, that witnessed full desire of the EU not to jeopardize the current fragile state of seize-fire, which was reached by the Trilateral Contact Group on 5 September 2014 in Minsk21, and not to provoke Russia to further escalation of the conflict on the East of Ukraine. At the same time, this decision is not a real obstacle for the Association process of Ukraine. Firstly, according to the Article 486 of the AA, the Parties can provisionally apply this Agreement in part and firstly concerning DCFTA. If the EU took corresponding decision, the Parties might start establishing the free trade area from the first day of October 2014, taking into account that the Ukrainian Parliament ratified the Agreement on 16 September 2014, but experience of the Western Balkans showed that a period between signature of the Association and Stabilization Agreement and beginning of implementation of the Interim Trade Agreement (as part of ASA in Balkan variant) was long to 1,5-2 years. Secondly, a real process of establishing a free trade area, according to the Article 25 of the AA, may last 10 years at maximum starting from the entry into force of this Agreement, that is after ratification by the EU, which envisages ratification procedures in all 28 member-states, the European Parliament (ratified on 16 September 2014) and corresponding decision of the European Council. According to the mentioned experience of the Western Balkans states, the whole ratification procedure in the EU can last several years. Thirdly, the EU tries to save correlation between the EU-Ukraine DCFTA and the CIS FTA to stimulate development of economic cooperation in Europe and push Russia to continue economic and trade relations with Ukraine. Fourthly, nobody inhibits Ukraine to apply unilaterally those positions of the AA, which lead to improvement of its economic system.

Reform of the Ukrainian economy and its adapting to the EU standards, envisaged by the Agreement, continues and, as estimated the Ukrainian minister of economic development P.Sheremeta, will “show the export potential of the state”22. This means that after synchronizing Ukrainian legislation, technical regulation and standards with the EU criteria Ukrainian producers will have a direct access to the European market, which will increase the export volume and thus will help increase the domestic production in Ukraine. According to assessments of the Ukrainian experts, harmonization of Ukrainian standards with European ones by only 50-75% will lead to 0,8% growth of Ukrainian GDP per year23.

This process is not an easy one for Ukrainian producers, as long as negative balance in trade with Russia is $4 billion and at the same time negative balance of trade with the EU is $10,3 billion. In other words, big number of Ukrainian producers is now oriented to the traditional Russian market, operate under Russian standards and will be forced to modernize their production. Due to possible imposing of limiting sanctions by Russia, part of them will be forced to transfer to European standards and search new markets for their products, but part of them will keep possibility to operate in the Russian market.

Those Ukrainian producers who are oriented towards the Russian customers announce the need for a long period (up to 5 years) to prepare themselves before the beginning of operating within the free-trade zone with the EU. Nevertheless, the EU-Ukraine Association Agenda was adopted in June 2009 and in fact became a prototype of the future Association Agreement with the aim of fulfillment of its separate provisions24. This means that Ukrainian producers have already had the needed 5-year term to prepare them for the economic integration into the European Union and had to begin this process at that time.

Implementation of the EU-Ukraine Association Agreement will have positive consequences for the Ukrainian population. As the experts from the Institute of economic studies and political consultations estimate, the Agreement will lead to increase revenues of citizens, lowering prices due to growing proposal and competition, improving quality of goods and services in the market. The last one is closely connected to harmonizing Ukrainian legislature with the European in spheres of food products security and technical regulation. However, prices for some other products may increase (first of all it concerns goods which are protected by copyright legislation, i.e. computer software, movies, medicament etc.), and law quality workers will be forced either to increase their professional level or to search new job opportunities25.

The Agreement envisages increase of cooperation between Ukraine and the EU on regional policy issues that is aimed at support to development of economically backward territories, and in rural areas policies. The success of such cooperation will mean improving life conditions, decrease of unemployment and growing welfare of separate regions.

Consequences of the Agreement for the Eastern European region
No doubt that signing of the Association Agreements with Ukraine, Moldova, and Georgia is to some extent demonstration that the idea of the EU Eastern Partnership appears to be not only another form of cooperation but a real effective project of the EU to spread European values in the Eastern European region, and as it was mentioned by the European Commission President Jose Manuel Barroso, a signal of effectiveness of the EU policy in the East26. In other words, this puts into action the main idea of the EU Eastern Partnership: strengthening democratic processes in states of the Eastern Europe and Southern Caucasus, assisting them in modernization and establishing the rule of law, adopting European standards and creating frameworks for further rapprochement of the Eastern partners with the EU. In future these processes will have to provide political and economic stability in the Eastern European states, which is needed nowadays.

Government administrating procedures, reformed in accordance with the EU standards, straight and understood by the Eastern European peoples, will allow these states not to change their foreign and domestic policy vectors depending on results of every election. This will help stabilizing situation both in every state and the whole region.

By signing the Association Agreement each state, including Ukraine, has shown that their foreign policy is unchanged and aimed at integrating into the EU. This foreign policy vector is considered unfavorable by Russia, which tries to preserve its influence in the post-Soviet space by using the dirtiest methods of destabilizing the situation. Among the six nations of the Eastern Partnership only Belarus has no conflict situation on its territory. This is reached due to support of Russian initiatives in the post-Soviet space by the Belarus leadership (CIS, Customs union, EurAsEC). All other nations have either active or frozen conflicts directly caused by Russia’s actions: Ukraine has Donbas and Crimea, Moldova has Transnistria, Georgia has Abkhazia and Southern Ossetia, Armenia and Azerbaijan have Nagorno-Karabakh. By keeping these regions unstable and by threatening to quickly destabilize the situation there, Russia still manages to preserve its influence in the Eastern Europe.

In case of Ukraine, Russia did not create conflict zones on its territory just immediately after the USSR collapse because it managed to influence Ukrainian political leadership and effectively use economic means of influence (gas, milk and other wars). At the same time Moscow strengthened gradually economic, information, political and even military influence in the Ukrainian Crimea, a base for the Russian Black Sea Fleet, simultaneously trying to tie Ukrainian Donbas to Russia with the use of ideology and economic means. For this Russia used various tools: religious proximity; nostalgic sentiments about careless Soviet past; inclusion of these territories into the Russian Empire (historical factor); Russian language and “the need to protect it”; demonstration of better life within Russia (in Moscow and Saint-Petersburg, while hiding miserable state of other Russian regions); stable political system (which role was played by authoritarian regime in the RF), and some other factors. All these were supported by a large number of Russian politicians, political scientists, political technologists and the Russian mass media. When it became clear that Ukraine can ultimately move away from Russia, Moscow used its influence in the Crimea and Donbas trying to transform these regions into zones of instability and hinder Ukraine’s movement towards the EU. That is why signing the Association Agreement with Ukraine, as well as with Georgia and Moldova became shocking news for Russia.

Despite internal disputes within the EU on ways of settling the conflict in the Eastern Ukraine, today the EU shows readiness to cooperate actively with Ukraine in the security sphere that is envisaged in the Association Agreement. For instance Article 9 of the Agreement “Regional stability” stipulates: “The parties shall intensify their joint efforts to promote stability, security and democratic development in their common neighborhood, and in particular to work together for the peaceful settlement of regional conflicts”27. Without doubt this article in the text of the Agreement took into account the conflicts existing at that moment, first of all in Transnistria, Abkhazia, Southern Ossetia and Nagorno-Karabakh. However it should also encompass the conflict continuing in the Donbas.

The EU and its member-states put much effort to settle this conflict, but positions of some European states can lead to relatively moderate position of the EU, while aggression from the Russian side against Ukraine grows. In this case stability, security, and democratic development can be threatened, thus causing the appearance of new source of tension within the common neighborhood which contradicts basic principles of the EU Common foreign and security policy.

This situation currently is favorable only to one party – Russia, which uses all possible means, from military intervention in the Eastern European states to economic blackmailing of the EU member-states, to reach its goals.

So, the Association Agreement between the EU and Ukraine is directed at political and economic development of the nation, stabilizing the situation within the state and in the overall Eastern European region. However unwillingness of Russia to lose control over this region and Moscow’s actions, directed at fueling existing and creating new conflicts zones, tend to further destabilize the situation. Russia tries to reach it in order to show inability of the EU to guarantee peace and stability and in order to hinder further spread of the EU values upon the whole Eastern European region.

Vitalii Martyniuk – Vice-president of the Center for Global Studies “Strategy XXI”, Foreign policy expert of the Ukrainian Centre for Independent Political Research. Specialist on EU energy policies, EU Foreign Policy and EU-Ukraine relations.

1 V.Martyniuk, Ukraine and the EU in the Gas Post-Confl ict Situation: Three Development Options, Research Update, Vol. 15, 3/563, UCIPR, Kyiv, 2009, www.ucipr.kiev.ua

2 Statement of the Heads of State or Government on Ukraine, Brussels, 6 March 2014, www.consilium.europa.eu/uedocs/cms_data/docs/pressdata/en/ec/141372.pdf

3 www.president.gov.ua/en/news/31119.html

4 www.razumkov.org.ua/ukr/poll.php?poll_id=865

5 Association Agreement between the European Union and the European Atomic Energy Community and their Member States, of the one part, and Ukraine, of the other part, Article 1

6 http://tsn.ua/politika/scho-dast-pidpisannya-ugodi-pro-asociaciyu-ukrayini-z-yevrosoyuzom-356568.html

7 European integration of Ukraine: experience of neighbors and prospects of consolidation of society, Ilko Kucheriv Democratic Initiatives Foundation, www.dif.org.ua

8 Association Agreement between the European Union and the European Atomic Energy Community and their Member States, of the one part, and Ukraine, of the other part, Title III

9 Association Agreement between the European Union and the European Atomic Energy Community and their Member States, of the one part, and Ukraine, of the other part, Article 19

10 Андрій Дихтяренко ≪Олексій Данилов: Війна в Україні закінчиться розвалом Росії≫, 07.08.14, ≪Обозреватель≫

11 Association Agreement between the European Union and the European Atomic Energy Community and their Member States, of the one part, and Ukraine, of the other part, Article 4

12 Association Agreement between the European Union and the European Atomic Energy Community and their Member States, of the one part, and Ukraine, of the other part, Article 10

13 Conclusions, Special meeting of the European Council, 30 August 2014, p.3.

14 http://www.eurointegration.com.ua/articles/2014/06/27/7023743/

15 www.ukrstat.gov.ua

16 www.russia.mfa.gov.ua/ua/ukraine-ru/trade

17 http://www.eeas.europa.eu/delegations/ukraine/press_corner/all_news/news/2014/2014_07_14_01_en.htm

18 www.europa.eu/rapid/press-release_MEX-14-0825_en.htm

19 www.ria.ru/economy/20140829/1021874602.html#ixzz3BIROVD2j

20 Joint Ministerial Statement on the Implementation of the EU-Ukraine AA/DCFTA, Brussels, 12 September 2014; www.europa.eu/rapid/press-release_STATEMENT-14-276_en.htm

21 Protocol on the results of consultations of the Trilateral Contact Group, signed in Minsk, 5 September 2014; www.osce.org/home/123257

22 www.me.gov.ua/News/Detail?id=1714bбс0-6cfd-4f37-8239-2cб19b42a18a

23 www.me.gov.ua/News/Detail?id=1714bбс0-6cfd-4f37-8239-2cб19b42a18a

24 Association Agenda Ukraine-EU, MFA Ukraine www.mfa.gov.ua/ua/about-ukraine/european-integration/ua-eu

25 http://www.eurointegration.com.ua/articles/2014/06/27/7023743/

26 http://www.center.gov.ua/ua/publication/content/812.htm

27 Association Agreement between the European Union and the European Atomic Energy Community and their Member States, of the one part, and Ukraine, of the other part, Article 9.