Внешнеполитическая деятельность Александра Шульгина в Украине и на эмиграции в первой половине ХХ века

Елена Гуменюк

[текст первоначально опубликован в:
"Nowy Prometeusz" nr 10, grudzień 2016, ss. 83-94]

Александр Яковлевич Шульгин (1889 – 1960) – выдающийся украинский политический деятель первой половины ХХ век, который стоял у истоков основания Украинской Народной Республики (УНР) во времена национально-освободительного движения 1917 – 1921 гг. В 1917 году он возглавил внешнеполитическую деятельность Украинской Центральной Рады, а в дальнейшем внешнеполитическое направление УНР на эмиграции. Становление же Шульгина как ученого, публициста, одного из лидеров движения «прометеизма» в Европе приходится на 1920 – 1930е годы.

ПОЛНЫЙ ТЕКСТ СТАТЬИ В PDF

Włodzimierz Bączkowski – publicysta

Bartosz Rutkowski

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w: 
"Nowy Prometeusz" nr 7, kwiecień 2015, ss. 93-101]

Truizmem jest stwierdzenie, że idee polityczne bez zwolenników są martwe. Omawiając ruchy polityczne, wśród ich czołowych postaci wymienia się publicystów, którzy umiejętnie je promowali. Włodzimierz Bączkowski, jako autor kilku książek i broszur oraz kilkuset artykułów, zasłużył na miano jednego z najwybitniejszych publicystów ruchu prometejskiego.

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1989 r. postać W. Bączkowskiego była wspominana już kilkakrotnie. Najobszerniej zrobili to Jacek Kloczkowski i Paweł Kowal we wstępie do książki O wschodnich problemach Polski. Celem mojego artykułu jest przedstawienie aktywności publicystycznej Bączkowskiego oraz ukazanie głównych treści jego piśmiennictwa.

Władysław Antoni Pelc: rys biografii prometejskiej

Wołodymyr Komar

[Niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w: 
"Nowy Prometeusz" nr 6, październik 2014, ss. 75-84]

Droga życiowa Władysława Pelca jest nierozerwalnie związana z tworzeniem się ruchu prometejskiego, którego był aktywnym uczestnikiem. Nieprzypadkowo jego nazwisko widnieje w annałach wybitnych działaczy ruchu prometejskiego. Władysław Pelc rozpoczynał działalność w Instytucie Wschodnim, był współzałożycielem Klubu „Prometeusz” w Harbinie oraz redaktorem czasopisma „Daleki Wschód”1. Na wybór tematu wpływ miało również i to, że o działalności Władysława Pelca napisano do tej pory niewiele. Bazę źródeł dla badań stanowiły dokumenty i materiały zachowane w zbiorach rękopiśmiennych Biblioteki Polskiej w Paryżu oraz w Centralnym Archiwum Wojskowym w Warszawie.

Władysław Antoni Pelc urodził się 27 czerwca 1906 roku w Wysokiem Mazowieckiem z ojca Emila i matki Julii – Cezarii z Sokolików. Jego ojciec był właścicielem domu zajezdnego (hotelu) i restauracji w Buchedu – miasta leżącego przy linii kolejowej Kolei Wschodnio-Chińskiej, łączącej Zabajkale syberyjskie przez Mandżurię Południową z Chinami. Uczył się w rosyjskiej szkole kolejowej w Buchedu, a w latach 1920–1926, staraniem dziadka Teofila Sokolika, w gimnazjum polskim im. Henryka Sienkiewicza w Harbinie, gdzie otrzymał świadectwo dojrzałości – maturę. Środowisko polonijne zgromadzone w Harbinie miało duży wpływ na kształtowanie się osobowości młodego Władysława2.

W 1926 roku Władysław Pelc przyjeżdża do Polski i rozpoczyna studia na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie studiuje w latach 1926–1929 pod kierownictwem prof. Bronisława Gubrynowicza. W tym samym czasie, już na drugim roku wstępuje do Instytutu Wschodniego. Instytut Wschodni w Warszawie założono w 1926 roku z inicjatywy Stanisława Korwin-Pawłowskiego (ul. Miodowa 7)3. Tam Władysław Pelc trafi ł faktycznie do „akademii prometeizmu”, z którą potem związane było całe jego dalsze życie.

W 1928 roku student Władysław Pelc wstąpił do Towarzystwa Polsko-Chińskiego przy Instytucie Wschodnim. Przewodniczącym towarzystwa był Wacław Sieroszewski, sekretarzem Tadeusz Szukiewicz. Pod koniec 1928 roku Władysław Pelc został sekretarzem wydziału chińskiego Instytutu Wschodniego.

W 1928 roku powstało Orientalistyczne Koło Młodych (OKM). Sama idea utworzenia organizacji młodzieżowej, która prowadziłaby badania wschodoznawcze wyszła od studenta Władysława Pelca4. Poparł ją sekretarz generalny Instytutu Wschodniego Stanisław Korwin-Pawłowski.

5 grudnia 1928 roku odbyło się pierwsze organizacyjne zebranie OKM. 20 lutego 1929 roku odbyło się zebranie, w którym uczestniczyło 50 osób. Wybrano zarząd w składzie: prezes -Włodzimierz Bączkowski, sekretarz – Maria Brodzikowska, członkowie – Władysław Leszczyński i Jan Trzeciak5. Kuratorem OKM został Stanisław Korwin-Pawłowski, przy pomocy którego opracowano statut, zorganizowano biuro koła itp. W połowie 1930 roku kuratorem został radca Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP (dalej: MSZ) Wiktor Tomir Drymmer.

W 1929 roku Władysław Pelc zrobił sobie przerwę w studiach i na zlecenie Towarzystwa Polsko-Chińskiego wyjechał do Harbina, gdzie przebywał w latach 1929–1930. W dalekiej podróży towarzyszyła mu Helena Szanty – magister filozofii, delegatka Towarzystwa i jego przyszła żona6. Uczyła się języka chińskiego pod kierownictwem prof. Usowa, który pracował w Harbinie z ramienia kierownictwa Instytutu Wschodniego. 19 grudnia 1929 r. Władysław Pelc utworzył w Harbinie Akademickie Koło Badań nad Chinami, które było filią warszawskiego OKM7.

27 czerwca 1930 r. Pelc żeni się z Heleną Szanty w harbińskim kościele rzymsko-katolickim św. Stanisława, w którym proboszczem był ksiądz W. Ostrowski8. Helena Szantówna w Harbinie opiekowała się dziećmi i młodzieżą polską.

W 1930 roku po ukończeniu rocznego stażu języka chińskiego małżeństwo Pelców wróciło do Warszawy9. Tu razem wstąpili od studenckiego Towarzystwa im. Piotra Skargi, którym opiekował się ksiądz Pawelski, jezuita. Przewodniczącym Towarzystwa był Włodzimierz Bączkowski.

W 1931 r. ukończył kursy języka chińskiego w Instytucie Wschodnim. Studia na Uniwersytecie Warszawskim Pelc kończy w 1931 roku egzaminem magisterskim i obroną pracy pt. Chiny w literaturze polskiej. W czasie studiów prowadzi działalność społeczną i publicystyczną w Towarzystwie Polsko-Chińskim i Instytucie Wschodnim. Jednocześnie, jako przedstawiciel tych organizacji, utrzymuje stały kontakt z Polonią w Chinach.

Podczas przyjacielskich dyskusji wiedzionych w Instytucie Wschodnim poznał się z Tadeuszem Hołówką, któremu Pelca przedstawiono jako „człowieka z Mandżurii”. Prawdopodobnym jest, iż ta właśnie znajomość wpłynęła na dalsze życie młodego magistra i stała się punktem zwrotnym w jego biografii.

W 1931 roku dzięki rekomendacji Hołówki Władysław Pelc trafi ł do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Od 1 października 1931 roku pracuje jako kierownik referatu kulturalno-oświatowego w Konsulacie RP w Harbinie. Jednakże wydaje się, że nie było to jego główne zadanie. Jego biografia pokazuje, że po spotkaniu z Hołówką Władysław Pelc rozpoczął aktywną działalność prometejską.

W Harbinie, stolicy Mandżurii, istniała polska zorganizowana emigracja – harbińska Polonia10. Tu we wrześniu utworzono Polskie Koło Wschodoznawcze w miejscu Akademickiego Koła Badań nad Chinami. Utworzono je jako sekcję najstarszego polskiego stowarzyszenia w Harbinie „Gospody Polskiej”11. Sekretarzem i faktycznym kierownikiem towarzystwa został Władysław Pelc.

Organem prasowym towarzystwa został dwutygodnik „Daleki Wschód”, formalnie wydawany przez „Gospodę Polską” w Harbinie, w latach 1931–1933. Czasopismo „Daleki Wschód” było odpowiednikiem warszawskiego „Wschodu” i przyświecał mu ten sam cel – propaganda idei prometeizmu12.

W latach 1931–1933 Władysław Pelc zakłada Klub „Prometeusz” w Harbinie i włącza do aktywnej współpracy przedstawicieli emigracji ukraińskiej, gruzińskiej, Tatarów krymskich i idel-uralskich13. Japońska agresja na terytorium chińskie, która rozpoczęła się we wrześniu 1931 r., objęła całą Mandżurię. W marcu 1932 r. utworzono tu marionetkowe państwo – Mandżukuo. W związku z tym, w 1932 roku Polskie Koło Wschodoznawcze w Harbinie zakończyło swoją działalność14.

Od 15 maja 1933 r. do 15 kwietnia 1934 r. Władysław Pelc był sekretarzem Polskiej Izby Handlowej w Harbinie15. Był to trudny okres w jego życiu, kiedy prześladowały go ciągle problemy materialne. Nie miał stałej pracy, a w końcu, w 1934 r., został zwolniony.

Konsul RP w Harbinie, radca Aleksander Kwiatkowski, przedstawił całkowicie negatywną charakterystykę zdolności zawodowych i interpersonalnych Władysława Pelca: „…miał złą opinię w kręgu harbińskiej polonii; był bardzo słabym urzędnikiem konsulatu; słabo władał językiem angielskim; oprócz tego jego żona miała kiepską reputację; zostawił po sobie wielkie długi”16.

Jednakże kpt. Edmund Charaszkiewicz miał o Pelcu przeciwną opinię. Podporządkowana mu Ekspozytura nr 2 Oddziału II Sztabu Głównego WP wysoko oceniała działalność Pelca w Harbinie, zwłaszcza w dziedzinie nawiązania ścisłej współpracy z emigracją ukraińską, gruzińską i Tatarów idel-uralskich. Generał armii UNR Wołodymyr Salśkyj również podkreślał, że właśnie dzięki Pelcowi pośród Ukraińców w Harbinie przeważały wpływy petlurowców, natomiast po jego wyjeździe sytuacja zmieniła się na korzyść Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN)17.

Po przybyciu do Warszawy, 12 maja 1934 roku Władysław Pelc przystąpił do pracy nad szkicem o Dalekim Wschodzie18. Z czasem był on drukowany w częściach w czasopiśmie „Wschód”19. Pomocne były w tym materiały, które Pelc zbierał podczas pobytu w Harbinie20. W swoich artykułach umieścił wyczerpujące charakterystyki organizacji i działaczy, a także przebieg stosunków politycznych na Dalekim Wschodzie. Oceniając działalność Pelca, Edmund Charaszkiewicz stwierdzał, że na ogół wiernie, głęboko i wyczerpująco przedstawiał charakter spraw polskich i prometejskich21.

W roku 1934 Władysław Pelc rozpoczyna pracę jako attaché ambasady RP w Paryżu. Funkcję tę pełni do czerwca 1940 r., do czasu kapitulacji Francji i zajęcia Paryża przez Niemców. Pelc oficjalnie stawił się do służby w Ekspozyturze nr 2 w dniu 1 maja 1934 r.22. Od 31 grudnia 1934 r. pracował pod pseudonimem „Łukasz Dalnicki”23.

Będąc attaché ambasady RP w Paryżu, Pelc kontynuował działalność prometejską. Do jego bezpośrednich obowiązków należały kontakty ze środowiskami i przewodniczącymi ośrodków emigracyjnych: Turkiestańczycy, organizacje kozackie, gruzińscy socjaldemokraci na czele z Noe Żordaniją, Ukraińcy, Górale, Azerbejdżanie24. Jego żona wykonywała w tym czasie obowiązki sekretarki.

W osobistym archiwum Władysława Pelca zachowała się charakterystyka ośrodków emigracyjnych mających swoje siedziby w Paryżu tuż przed wojną. Pierwsze miejsce wśród nich, zdaniem Pelca, zajmowali Gruzini. Być może dzięki autorytetowi ich przywódcy – Noe Żordaniji – byłego prezydenta Gruzji, którego Pelc nazywał najwybitniejszą postacią wśród wszystkich działaczy emigracji25.

Na czele Azerbejdżańskiej emigracji w Paryżu stał Mir-Jakub Mechtiejew, który podporządkował się przewodniczącemu azerbejdżańskiego ośrodka w Warszawie – Mehmedowi Eminowi Resulzade, który miał dobre kontakty z ambasadą turecką w Paryżu26. Górskie narody Północnego Kaukazu miały skromne przedstawicielstwo w Paryżu. Ich liderem był Ajtek Namitok (Namitokow) – autor prac etnologicznych o góralach kaukaskich27. Na czele Ukraińców w Paryżu stał były premier rządu URL, Wiaczesław Prokopowycz28. Jego najbliższym współpracownikiem był Ołeksandr Szulhyn. Emigrantów z Turkiestanu w Paryżu reprezentował Mustafa Czokaj-ogly (Czokajew), będący wydawcą i redaktorem gazety „Yasz – Turkiestan”29.

W Paryżu osiadła również emigracja kozacka, przede wszystkich z Donu i Kubania, a także Kałmucy, z których najbardziej znany był Szamba Balinow. Według Władysława Pelca, ataman Kozaków kubańskich, Ihnat Biłyj, znajdował się na marginesie ośrodków emigracyjnych. Pelc zaznacza, iż Biłego ignorowali przedstawiciele innych centrów emigracyjnych. Kiedy podczas wojny ataman Biły został zatrzymany, żaden z ośrodków prometejskich nie powziął próby jego uwolnienia30. Władysław Pelc w swoich wspomnieniach podkreśla kategorycznie, iż w Paryżu nie było żadnego przedstawicielstwa emigracji tatarskiej31. W jednakowym stopniu dotyczyło to Tatarów krymskich (zwolenników Dżafera Sejdameta) i Tatarów zawołżańskich Muhammeda Ayaz İshakiego.

Władysław Pelc stworzył program reorganizacji działalności prometejskiej. Jego zdaniem, po siedmiu latach eksperymentu należało udoskonalić formy organizacyjne ruchu prometejskiego. Starał się zunifikować ideologię poszczególnych centrów narodowych, będących składowymi ruchu prometejskiego. Zgodnie z jego przekonaniem, prometeizm miał stać się wspólnym frontem wszystkich zniewolonych narodów, które walczą o niezależność, nie politycznym zbiorem rządów niegdysiejszych państw32.

W związku z podjęciem pracy dyplomatycznej przez Pelca w Paryżu ożywiła się działalność miejscowego ośrodka towarzystwa „Prometeusz”. Po pierwsze, na podstawie jego osobistych propozycji zreformowano działalność czasopisma „Prométhée”. Redaktorem pisma pozostał prof. Ołeksandr Szulhyn, jednak samo pismo zyskało formę podobną do innych francuskich periodyków. Jednakże, jak zaznaczał Pelc, poziom wydania w dalszym ciągu był mierny.

W latach 1937–1940 miały miejsce próby nawiązania kontaktów z przedstawicielami emigracji ormiańskiej – partii „Dasznakcutiun”. Nawiązano kontakt z liderem – Arszakiem Dżamalianem, który mieszkał w Paryżu, w wyniku którego doszło do spotkania Dżamaliana z Charaszkiewiczem w 1938 roku. Dalszemu rozwojowi wypadków przeszkodziła wojna, jednak również w okresie jej trwania utrzymywali wzajemne stosunki33.

Wiosną 1938 roku, po Wielkanocy, w Warszawie odbył się zjazd przedstawicieli frontu prometejskiego. Nakreślił on zadania, które w najbliższym czasie stały przed ośrodkami emigracyjnymi w Europie, wyznaczył strategiczne kierunki działań. W tym czasie interesy Niemiec i Polski w kwestii Europy Wschodniej różniły się diametralnie. Służby specjalne III Rzeszy niezwykle interesowały się emigracją prometejską i wszelkimi sposobami starały się przeciągnąć ją na swoją stronę. W ich polu widzenia znalazł się Mustafa Czokajew, który kilka razy odwiedzał Berlin i nie uznawał za stosowne informować o tym polskiego kierownictwa. Pelc dostrzegał w tym niebezpieczeństwo dla całego ruchu prometejskiego, ponieważ przez Czokajewa Niemcy mogli nawiązać kontakty z przedstawicielami innych ośrodków narodowych (zwłaszcza gruzińskiego i ukraińskiego) w Paryżu34.

Jesienią 1938 roku – jak podkreśla w swoich wspomnieniach Władysław Pelc – spotkał się on w Genewie z delegatem RP w Lidze Narodów Tytusem Komarnickim i sekretarzem delegatury Kazimierzem Trembeckim35. W rozmowie poruszane były sprawy poparcia i intensywniejszego wykorzystania agencji prasowej OFINOR36, na której czele stał Mychajło Jeremijew.

U progu wybuchu wojny odnowiono stosunki kierownictwa prometejskiego z kierownikiem emigracji Górali kaukaskich, Hajdarem Bammatem, który przebywał w Paryżu. Pelc uważał, iż Bammat był niezasłużenie krytykowany przez grupy emigranckie z Północnego Kaukazu reprezentujące różne orientacje polityczne. Stosunki z Bammatem poprawiły się i pozostały dobre aż do jego śmierci w latach 60. XX w. Syn Bammata – obywatel Afganistanu, był urzędnikiem UNESCO.

W swojej autobiografii Pelc wspomina straszne czasy – po podpisaniu Układu monachijskiego z 1938 roku. Dla najwybitniejszych działaczy ruchu prometejskiego w Paryżu, polskie służby konsularne przygotowały paszporty zagraniczne z wizami, co pozwoliło im szybko wyjechać z Francji. Przykładowo, po rozpoczęciu działań wojennych w czerwcu 1940 roku Mir-Jakub Mechtiejew, otrzymawszy paszport, wyjechał z Francji i udał się do Turcji37. Władysław Pelc wspomina również, jak trudne były poszukiwania wspólnej polsko-ukraińskiej pozycji w czasie ustanawiania granicy polsko-węgierskiej po porażce Rusi Podkarpackiej38.

Początek drugiej wojny światowej 1 września 1939 roku zastał Pelca w Paryżu. Wszystkie jego starania związane z koniecznością udoskonalenia polskoprometejskiej współpracy w Paryżu na płaszczyźnie: kierownicy ośrodków – przedstawiciele Polski, straciły na aktualności39. Głównym zadaniem stało się wyzwolenie polskich ziem spod niemieckiej okupacji.

Zimą w latach 1939–1940 Władysław Pelc widział w Paryżu Ayaza İshakiego z Saidem Szamilem. W tym okresie poszczególni liderzy ruchu prometejskiego, którzy mieszkali w Paryżu, zwłaszcza Ołeksandr Szulhyn, odwiedzali obozy radzieckich jeńców wojennych w Finlandii40.

W tym trudnym i strasznym czasie, kiedy polski rząd był już na emigracji, Pelc (poprzez wiceministra spraw zagranicznych Rządu RP na uchodźstwie, Zygmunta Gralińskiego) umiał utrzymać ciągłą współpracę z ośrodkami politycznymi emigracji w Paryżu. Była ona przypieczętowana wizytami Jewgienija Gegeczkori, Mir-Jakuba Mechtiejewa i Ołeksandra Szulhyna, które odbywały się u ministra Feliksa Frankowskiego, pełniącego funkcję ambasadora RP w Paryżu. Pelc współpracował z ambasadą RP w Paryżu przez Juliusza Łukasiewicza.

10 czerwca 1940 r., w związku z wkroczeniem Niemców, Pelc zmuszony był wyjechać z Paryża. W październiku znalazł się w centralnym mieście Lazurowego Wybrzeża – Nicei. W latach 1940 – 1944 przebywa w Marsylii i Nicei, gdzie za zgodą Petaina i rządu Vichy otwiera „Biuro Polskie” (tzw. „Office Polonais”) w miejsce zamkniętych konsulatów. Jednocześnie zakłada koło „Albert” i nawiązuje kontakt z polskim ruchem oporu działającym na terenie Francji. Za tę działalność otrzymuje w 1947 roku od rządu francuskiego krzyż walecznych – Croix de Guerre.

W lutym 1941 roku Władysław Pelc otrzymał zawiadomienie od żony Mustafy Czokajewa – Marii, że sytuacja w Paryżu zmienia się na lepsze, szczególnie dotyczy to stanowiska emigracji gruzińskiej, której udało się znaleźć wspólny język z władzą niemiecką41. Wywołało to podejrzenia Pelca, co do możliwości jej tajnej współpracy z okupantem, a także utworzenia przy jego pomocy emigracyjnych formacji wojskowych w składzie Wermachtu. Był natomiast Pelc spokojny o paryskich petlurowców, ponieważ Niemcy nie byli zainteresowani ich pomocą. Mustafa Czokajew szybko porozumiał się z Niemcami i już w grudniu 1941 roku odwiedzał obozy jenieckie na terytorium okupowanej Polski. Tam zaraził się durem i zmarł w Berlinie42.

W Nicei Pelc odnowił kontakty z Prokopowyczem. Szulhyn przez krótki czas przebywał w areszcie gestapo, ale wkrótce wypuszczono go na wolność. Prokopowycz pod koniec grudnia 1941 r. napisał list do Pelca, w którym zawiadamiał, że będzie prosił Niemców o możliwość powrotu do Ukrainy – do Równego albo do Łucka, i tam czekać na możliwość pracy dla Ukrainy, dla Ojczyzny43. Jednak nie było mu to dane – Wiaczesław Prokopowycz zmarł w 1943 r. w Biancourt.

Po wyzwoleniu Francji, od września 1944 r., Pelc pracuje jako wicekonsul w Konsulacie RP w Paryżu. W 1946 roku prowadzi ożywioną działalność wśród emigracji narodów podporządkowanych Związkowi Radzieckiemu, m. in. zakłada Koła Porozumiewawcze z Litwinami, Łotyszami, Białorusinami, Ukraińcami i Koło Przyjaźni Polsko-Rosyjskiej. Ciekawym jest, iż w 1945 r. Władysław Pelc sprawując urząd wicekonsula w Konsulacie Generalnym RP w Paryżu ułatwił wyjazd z Francji kilku Ukraińcom44.

Pod koniec września 1945 roku, podczas spotkania u ministra Kawałkowskiego w ambasadzie RP w Paryżu, ustalono, że kontynuowanie działalności prometejskiej w dotychczasowym kształcie mija się z celem.

Tak zakończyła się działalność prometejska Władysława Pelca. Mimo tego, w swojej autobiografii, wskazuje, że praca prometejska była kontynuowana także po wojnie. W latach 1946–1947 odbywały się spotkania z Litwinami i Łotyszami. W 1947 roku powstało tak zwane Koło Porozumiewawcze Polsko-Bałtycko-Ukraińsko-Białoruskie, w skład którego wchodzili: Backis (Litwin), Baltrusajtis (Łotysz), Szulhyn (Ukrainiec), Abramczuk (Białorusin)45.

W latach 1947–1953 Władysław Pelc utworzył wraz z Wołodymyrem Lazarewskim Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Rosyjskiej. Jego powstanie miało na celu poznanie nastrojów i myśli społecznej emigracji rosyjskiej. Członkowie towarzystwa stali na stanowisku uznania granicy polsko-radzieckiej z 1 września 1939 roku i walki z komunizmem.

Pelc wspomina, że sprawa ukraińska i białoruska wywoływały rozbieżności pośród członków towarzystwa. Polacy podtrzymywali ideę niezależności tych narodów, a Rosjanie, posługując się mglistą post-radziecką frazeologią, wypowiadali się za nadaniem im autonomii.

W latach 1946 – 1947 o polepszeniu stosunków w środowisku emigrantów rosyjskich Władysław Pelc informował poprzez Lusię Nowosielską, po pierwsze, swego byłego szefa – mjr. Charaszkiewicza; poprzez Sandrę Menenhari (Noe Żordanija już nie żył) poinformowani zostali przedstawiciele emigracji gruzińskiej; natomiast z prof. Szulhynem przebywał w ciągłym kontakcie, ponieważ obydwaj pracowali w I.R.O.

Od 1956 roku Władysław Pelc pracuje w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Francji z zadaniem utrzymania kontaktów z ośrodkami emigracyjnymi „narodów prometejskich”. W 1971 r. przechodzi na emeryturę, mieszka samotnie w Paryżu (owdowiał w 1985 roku) pod opieką księży Palotynów. Zmarł w 2002 roku w Beaugency koło Orleanu.

Kończąc to krótkie spojrzenie na drogę życiową Władysława Pelca należy zaznaczyć, iż najjaśniejsze strony jego życia związane były z ruchem prometejskim. Władysława Pelca nie możemy porównywać z takimi „gigantami” prometeizmu jak Tadeusz Hołówko czy Tadeusz Schaetzel, ale bez pracy takich jak on rozwój ruchu prometejskiego nie byłby możliwy.

Dr hab. Wołodymyr Komar – historyk, badacz historii Polski i stosunków polsko – ukraińskich w okresie międzywojennym, docent na Wydziale Historii i Politologii Uniwersytetu w Iwanofrankiwsku.

1 Centralne Archiwum Wojskowe (CAW), Oddział II Sztabu Głównego (Od. II Szt. Gł.), sygn. I.303.4.5614, k.4 (Ważniejsze działacze prometeuszowscy – wykaz , 17.VIII.1934 r.).

2 Władysław Pelc, http://www.tpmwm.free.ngo.pl/Pelc%20w.htm.

3 Biblioteka Polska w Paryżu (BPP), Archiwum Władysława Pelca, sygn. 6, k. 1 (W. Pelc. Paryż. 5.08.1985 r.).

4 CAW, Od. II Szt. Gł., sygn. I.303.4.5516, k.5 (OKM przy Instytucie Wschodnim w Warszawie – charakterystyka, 2.III.1931).

5 Maj I.P. Działalność Instytutu Wschodniego w Warszawie 1926 – 1939,Warszawa, 2007, s. 98.

6 Sieroszewski W. Polska wyspa wśród Chińskiego Morza. Wspomnienia, publicystyka, wiersze. Dzieła Zbiorowe, t. XX, cz. 2, Kraków, Wyd. Literackie, 1963, s. 316.

7 CAW, Od. II Szt. Gł., sygn. I.303.4.5570, k.2-3 (Życiorys Władysława Pelca. 10.V.1934 r.).

8 Ibid., b.n.s. (Метрическая выпись о бракосочетании. 15.VI. 1935 r.).

9 W. Pelc oprócz języka chińskiego znał rosyjski, ukraiński i angielski.

10 Sieroszewski W. Polska wyspa wśród Chińskiego Morza. Wspomnienia, publicystyka, wiersze. Dzieła Zbiorowe, t. XX, cz. 2, Kraków, Wyd. Literackie, 1963, s. 316.

11 CAW, Od. II Szt. Gł., sygn. I.303.4.5570, b.n.s. (Konsulat RPP w Harbinie. Harbin, 30.X. 1931 r.).

12 BPP, AWP, sygn. 1, k. 1 („Daleki Wschód”).

13 Ibid., k. 2 (CURRICULUM VITAE).

14 Ibid., k. 12 (Polonia w Mandżurii).

15 CAW, Od. II Szt. Gł., sygn. I.303.4.5570, k.2-3 (Polska izba handlowa w Harbinie. 15.IV. 1934 r.).

16 Ibid., b.n.s. (Pelc Władysław – zażądanie naświetlenia jego sprawy od Konsula Kwiatkowskiego. 16.VII. 1934 r.).

17 CAW, Od. II Szt. Gł., sygn. I.303.4.5500, k.81 (Sytuacja na Dalekim Wschodzie, 18.VIII. 1930 r.).

18 Ibid., sygn. I.303.4.5570, k.2-3 (Stypendium naukowe dla Władysława Pelca. 16.V. 1934 r.).

19 Pelc W., Mandżu-Go, w: „Wschód”,1934. – XIV–XV–XVI, s.112–128; Pelc W., Zarys stosunków polsko-japońskich, w: „Wschód”,1935. – 1 – 2 (17 – 18), s.76-90; Pelc W., Kryzys wewnętrzny w Japonii, w: „Wschód”, 1935. – 3 (19), s.32–37; Pelc W., Komintern – ZSSR – Rosja, w: „Wschód”,1936. – 4 (24), s.29–39; Pelc W., Ukraińcy na Dalekim Wschodzie, w: „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, 3 czerwca 1934. – 22 (57), s. 4–7.

20 CAW, Od. II Szt. Gł., sygn. I.303.4.5570, b.n.s. (Kapitan Charaszkiewicz do Pan Minister T. Schaetzel Wicedyrektor Departamentu Politycznego MSZ 11.II.1935 r.)

21 Ibid., sygn. I.303.4.5782, k.737 (C. E. do Szefa w dniu 8 lipca 1935 r.).

22 Ibid., sygn. I.303.4.5570, b.n.s. (Umowa. 1.V. 1934 r.).

23 Ibid., b.n.s. (Dalnicki Łukasz – przepustka okresowa do Sztabu Głównego. 6.IX.1934 r.).

24 BPP, AWP, sygn. 1, k. 3 (CURRICULUM VITAE).

25 BPP, AWP, sygn. 1, k. 1, akc. 4622 (Notatka o pracy Władysława Pelca jako Attache Ambasady RP w Paryżu. 1937-1944.).

26 Ibid.

27 Ibid.

28 Ibid.

29 BPP, AWP, sygn. 1, k. 2 , akc. 4622 (Notatka o pracy Władysława Pelca jako Attache Ambasady RP w Paryżu. 1937-1944.).

30 Ibid.

31 Ibid.

32 CAW, Od. II Sz. Gł., sygn. I.303.4.5693, k.1-3 (Uwagi Dalnickiego (pseudonim W. Pelca) na temat reorganizacji pracy prometejskiej w Paryżu 31. VIII.1937 r.).

33 Ibid., k. 3.

34 BPP, AWP, sygn. 1, k. 5, akc. 4622 (Notatka o pracy Władysława Pelca jako Attache Ambasady RP w Paryżu. 1937-1944.).

35 Ibid., k. 3.

36 Office d’Infomations Orientales

37 BPP, AWP, sygn. 1, k. 3 , akc. 4622 (Notatka o pracy Władysława Pelca jako Attache Ambasady RP w Paryżu. 1937-1944.).

38 Ibid., k. 5.

39 Ibid.

40 Ibid., k. 6.

41 BPP, AWP, sygn.1, k. 8, akc. 4622 (Notatka o pracy Władysława Pelca jako Attache Ambasady RP w Paryżu. 1937-1944.).

42 Ibid., sygn. 5, k. 1 (Pocztówka wojskowa od Marii Czokajew napisana po rosyjsku, zaadresowana do rodziny Pelców, zaczynała się słowami: „Drodzy Przyjaciele” . Zawiadamiała ona przede wszystkim, że 27 grudnia 1942 r. na dur zmarł jej mąż Mustafa Czokajew, zaraził się nim podczas wizycie w obozie jenieckim w Częstochowie).

43 BPP, AWP, sygn. 1, k. 3 , akc. 4622 (Notatka o pracy Władysława Pelca jako Attache Ambasady RP w Paryżu. 1937-1944.).

44 Ibid.

45 Ibid., k. 4.

Portret polityczny Mehemmeda Emina Resulzade – więźnia sumienia, polityka, publicysty

Shahla Kazimova

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w: 
"Nowy Prometeusz" nr 4, październik 2013, ss. 97-113]

Nie jest łatwo w ramach jednego artykułu opisać portret polityczny Mehemmeda Emina Resulzadego, jednego z najbardziej aktywnych publicystów i polityków Azerbejdżanu początku XX w. Ów barwny polityk reprezentował w różnych okresach swojego burzliwego życia różne poglądy, ewoluując wraz ze zmieniającymi się ideami i prądami. Jako zwolennik reform w muzułmańskim społeczeństwie opowiadał się za pozytywnymi rozwiązaniami, jakie widział w owym czasie w ideach socjalistów, panislamistów, panturkistów czy turkistów. Mehemmed Emin Resulzade – myśliciel, dziennikarz, ideolog, działacz oświatowy, literat, mąż stanu był jednym ze sztandarowych liderów ruchu narodowego Azerbejdżanu, zapisał się w historii współczesnej państwowości swojego kraju jako jeden z twórców koncepcji państwa narodowego. Mimo, że za czasów Azerbejdżańskiej Republiki Demokratycznej (1918-1920) bardzo krótko piastował stanowisko marszałka Rady Narodowej (27 maja – 17 czerwca oraz 16 listopada – 7 grudnia 1918 roku), jest utożsamiany z pierwszą republiką.1 Wynikało to z tego, że jako polityk, ideolog miał duży wpływ na myśl polityczną środowisk azerbejdżańskich narodowców. Po upadku Azerbejdżanu działał na emigracji, reprezentował Azerbejdżan w ruchu prometejskim, zapoczątkował rozwój azerbejdżańskiej prasy emigracyjnej, wydając takie tytuły jak „Jeni Kafkasja” (1923-1927), „Azeri Turk” (1928-1930), „Odlu Jurt” (1929-1931), Istiklal (1832-1934), Kurtulusz (1934-1939).

Azerbejdżańscy politycy na emigracji dostosowywali swoje nazwiska do fonetycznych zasad języków obowiązujących w tych państwach. Stąd mamy kilka wersji nazwiska Resulzadego: Rasulzade, Resul-zade, a w Turcji jest znany jako Mehmet Emin Resulzade, pod francuskimi tekstami zaś podpisywał się jako Rassoul-Zadé. Stosujemy wersję Resulzade, gdyż sam myśliciel właśnie tak się podpisywał.

O latach młodości Mehemmeda Emina Resulzadego wiemy niewiele. Urodził się on 31 stycznia 1884 roku w bakijskiej wiosce Nowchany. Pochodził z tradycyjnej, religijnej rodziny. Jego ojciec Hadży Molla Alekper był mułłą, szyickim duchownym. Z rodzinnej tradycji Resulzade wyniósł nie tylko znajomość zasad wiary i języka perskiego, lecz i dużą pobożność. W jednym z artykułów tak wspomina swoje dzieciństwo: „Pamiętam. Często chodziłem do meczetu. W wieku, w którym według szarijatu (prawo islamu – S.K.) nie musiałem jeszcze odprawiać namazu (modlitwy – S.K.) w przeciwieństwie do wielu brodatych (autor ma na myśli duchowieństwo), którym niejeden namaz przepadł, byłem bardzo chętny do wykonywania modlitw. Nocami w czasie Ramadanu2 chodziłem do meczetu i modliłem się do świtu. Meczet był moim umiłowanym miejscem. Tak samo jak kiedyś z dużym entuzjazmem chodziłem do szkoły, później do warsztatu, z tym samym entuzjazmem chodziłem do meczetu.”3

Mimo, że Resulzade pochodził z tradycyjnej szyickiej rodziny, ojciec skierował go do szkoły świeckiej, tak zwanej szkoły rosyjsko-tatarskiej.4 Po jej ukończeniu kontynuował naukę w Bakijskiej Szkole Technicznej. Wielu rówieśników Mehemmeda Emina wyjeżdżało na studia do Moskwy, Petersburga bądź na uniwersytety w miastach Europy. Miejscowa burżuazja nie chciała w niczym ustępować młodzieży zachodniej. Przyczyną, dla której Resulzade nie kontynuował nauki za granicą, była prawdopodobnie zła sytuacja materialna rodziny. Dało to znać o sobie później, w życiu politycznym Resulzadego. Tym, co odróżniało go od kolegów, którzy władali językami zachodnimi, mieli zachodnie wykształcenie i siłą rzeczy lepiej poznali demokratyczne wartości Europy, była lepsza orientacja w sytuacji wewnętrznej kraju. Młody człowiek wyjeżdżając na Zachód krytycznie patrzył na problemy swojego narodu. Pomiędzy nim, a jego rodakami powstawała przepaść kulturowa. Widział problem, ale nie wiedział jak go rozwiązać. Resulzade zmieniał się mentalnie wraz ze swoim otoczeniem. To według nas jest główną przyczyną, dlaczego to właśnie on, a nie kto inny był utożsamiany z ruchem narodowym Azerbejdżanu.

Już jako młody człowiek, Resulzade zaczął zajmować się polityką. Raziło go nierówne traktowanie muzułmanów, przeciwstawiał się też rusyfikacyjnej polityce caratu. Uważał, że muzułmanie w Rosji zawsze byli traktowani jako „obywatele drugiej klasy”.5 W 1903 roku założył tajną młodzieżową organizację, zadaniem której było gromadzenie miejscowej młodzieży, głównie z rosyjskich, lecz także i innych szkół w celu budzenia w nich sprzeciwu wobec rusyfikacji, a także popularyzacji języka azerbejdżańskiego, którego nie uczono w rosyjskich szkołach. Organizacja zajmowała się również propagowaniem azerskich utworów literackich oraz agitacją przeciwko panującemu reżymowi caratu. Widząc rosnące wpływy rosyjskich socjalistów wśród robotników rafinerii bakijskich, Resulzade wraz z kolegami rozpoczął pracę propagandową wśród robotników muzułmańskich. Drukowano ulotki o rewolucyjnej treści, roznoszono je po różnych zakładach oraz rozsiewano socjalistyczne idee spotykając się z robotnikami.6

W okresie napięcia przedrewolucyjnego, Socjaldemokratyczna Partia Robotnicza Rosji (SDPRR) aktywnie działała wśród robotników zakładów naftowych w Baku. Rosyjscy socjaliści mieli swój oddział w mieście. Jednak ich praca była skierowana głównie do rosyjskich robotników. Istniała potrzeba stworzenia oferty politycznej dla rzeszy muzułmańskich robotników. Zajęli się tym przedstawiciele miejscowej inteligencji, między innymi Resulzade. W 1904 roku powstała Muzułmańska Partia Socjaldemokratyczna – Hummat (Hümm t). Wśród założycieli partii byli członkowie SDPRR, Meszadi Azizbekov i Sultan Medżyd Efendijev. Prawdopodobnie z tej właśnie przyczyny przyjmuje się, że Hummat powstał na bazie rosyjskiej partii socjaldemokratycznej. Mimo współpracy tych dwóch organizacji, nie doszło między nimi do zjednoczenia. Hummat działał jako samodzielna partia. Ciekawym faktem jest to, że późniejsi narodowcy – założyciele partii Musawat (Musavat) – wywodzili się z tej właśnie grupy.

Historyk Tadeusz Świętochowski prezentuje ciekawą paralelę pomiędzy Hummatem i polskim PPS-em. Pisze on, że azerbejdżańska partia socjalistyczna z natury swojej była bliższa PPS-owi, niż SDPRR, „z czasem także posługiwali się podobną terminologią: „narodowy język”, „narodowy komunizm” nawet „narodowy islam(…)”.7 Resulzade później tak opisał rewolucjonistów azerbejdżańskich: „Kadry młodzieży rewolucyjnie nastrojonej, dotąd sympatyzującej z rosyjskimi ruchami rewolucyjnymi, w 1905 roku poszły swoją drogą, drogą własnego rewolucyjnego nacjonalizmu” [podkr. w oryginale – SK]8.

Hummat wydawał podziemną gazetę o tej samej nazwie. Gazeta „Hummat” wychodziła od końca 1904 do 1905 roku.9 Hummatyści zdążyli wydać jedynie sześć numerów czasopisma. W lutym 1905 roku policja zamknęła gazetę, uznając jej działalność za szkodliwą. Niestety nie zachowały się jej wydania. Resulzade w swoich wspomnieniach wydanych w 1954 roku na łamach gazety „Dunja” w Turcji wspominał o niej jako o pierwszej partyjnej gazecie w Azerbejdżanie10. W grudniu 1906 roku hummatyści przenieśli się do nowopowstałej gazety „Tekamul” (Təkamül – ewolucja). Prócz tego Resulzade współpracował z gazetami „Szergi-rus” (Şərqi-Rus – Wschodnia Rosja), „Hummet” (Dążenie), „Devet-Gocz”, (Dəvət-Qoç – Zaproszenie), „Irszad” (İrşad – wskazanie prawdziwej drogi), „Tereggi” (Tərəqqi – Postęp), „Joldasz” (Yoldaş – towarzysz) oraz czasopismami „Fujuzat” (Füyuzat – Dobrobyt, obfi tość) i „Wolna” (Fala).

Na początku swojej kariery Resulzade wiązał problemy narodowościowe między innymi z panującym wówczas kapitalizmem. Uważał, że zmiana ustroju spowoduje demokratyzację życia publicznego oraz polityki narodowościowej. Dowodził, że droga do wolności i szczęścia ludzi prowadzi przez wykorzenienie ustroju kapitalistycznego. Zburzenie kapitalizmu oznaczało w jego pojmowaniu obalenie caratu, który z założenia był złem, ponieważ jego podstawą było wykorzystywanie jednej grupy społecznej (klasy) przez drugą.

Resulzade całą nadzieję pokładał w budzącym się proletariacie, idealizowanym przez niego w charakterystyczny dla marksistów sposób. Resulzade uważał, że miejscowi socjaliści powinni współpracować z rosyjskimi działaczami o podobnych programach politycznych. Argumentował to tym, że muzułmanów-dziennikarzy jest niewielu i nie da się na ich bazie stworzyć silnej komórki. Wychodząc z podobnego założenia, twierdził: „… powinniśmy być sojusznikami innych, ponieważ mamy wspólne żądania”.11 Współpraca muzułmańskich socjalistów z rosyjskimi wynikała ze zbieżności celów i wspólnego elektoratu. Poza tym, nierosyjskich socjalistów kusiły hasła rosyjskich kolegów, głoszących równość wszystkich obywateli, niezależnie od różnic etnicznych, rasowych bądź religijnych.

Nasuwa się tutaj porównanie z Józefem Piłsudskim, który tak wspominał swoje młodzieńcze lata: „(…) W owe czasy głośną była na całym świecie walka <Narodnej Woli> rosyjskiej z caratem. (…) W tym właśnie czasie przyszła socjalistyczna moda. Moda dla nas Wilnian szła ze wschodu, z Petersburga… Petersburski socjalizm … dawał mi pewną nić przewodnią, pewien światopogląd.”12

Kolejnym ważnym tematem naświetlanym w publikacjach Resulzadego był konflikt ormiańsko-muzułmański (azerski), który wybuchł w lutym 1905 roku i trwał ponad rok. W gazecie socjaldemokratów „Devet Gocz” oraz w innych tytułach muzułmańskiej prasy ukazał się szereg artykułów Resulzadego na temat starć etnicznych. Wydarzenia te tak na niego wpłynęły, że wyraził swój żal w formie wiersza. Wiersz jego autorstwa „Nowhe” (Psalm), jest pełen goryczy, smutku; autor ubolewa, że „piękny Kaukaz się rujnuje”. Na tle tragedii obu narodów carat występuje jako demon, który cieszy się z przelanej krwi dwóch sąsiadujących od dawna narodów.13 Resulzade krytykował pokrętną politykę rosyjskiego caratu, która miała na celu skłócenie narodów poprzez wykorzystywanie i wzniecanie konfliktów etnicznych. Pisał w tej kwestii: „Obywatele, kochani bracia, kaukazczycy, serca których przepełnione są miłością do Ojczyzny! Te nieszczęścia, ta tragedia nie jest tylko nieszczęściem Muzułmanów bądź Ormian. To jest tragedia, nieszczęście całego Kaukazu, wszystkich Kaukazczyków”.14 Przytoczony fragment świadczy również o tym, że rozpatrywał Kaukaz jako całość, rozumiał, że losy narodów zamieszkujących ten region są związane ze sobą. Jest to ważne dla zrozumienia jego późniejszych aspiracji, budowanych na idei jedności Kaukazu. W artykułach dowodził, że zarówno Ormianie, jak i Azerbejdżanie są ofiarami państwa rosyjskiego, które inspiruje spory na tle etnicznym, żeby mieć pretekst do zaostrzenia policyjnej polityki, co w zamyśle przeciwdziałać ma nadchodzącej rewolucji. Kontynuując tę myśl w kolejnym artykule pisał, że Rosja dusi nie tylko muzułmanów i Ormian, ale i Gruzinów, Polaków i inne narody.15

W artykule „Dwa niuanse” Resulzade przeciwstawia się postawie ormiańskiej partii narodowej Dasznakcutiun (Ormiańska Federacja Rewolucyjna), która inspirowała ormiańskich robotników do domagania się, poprzez strajki, wyrzucania z pracy muzułmańskich robotników. Autor pisze, że pomimo faktu, iż Dasznakcutiun oficjalnie w swoim organie „Kajts” głosiła hasło: „Niech żyje socjalizm”, w rzeczywistości była ugrupowaniem nacjonalistycznym, swoją działalnością „przeciwstawiając przeciwko sobie biedotę, zadawała cios sprawie robotniczej” i pod maską socjalizmu przyczyniała się do powstawania antagonizmów.16 Obarczał ich odpowiedzialnością za narastające napięcia. Uważał, że jeżeli Dasznakcutiun rzeczywiście była partią działającą w interesie swego narodu, powinna była działać aktywnie na rzecz pokoju, uspakajać tłumy, a nie prowokować je.

W swojej publicystyce poświęconej starciom etnicznym, Resulzade zawsze wzywał wykształconych przedstawicieli obu stron do łagodzenia sytuacji, do okojowej mediacji. Dał się poznać jako humanista, aktywnie zaangażował się w działalność pokojową. Jako dziennikarz, włączył się do akcji pomocy ofiarom starć.

W celu rozwiązania problemu etnicznego proponował podjęcie trzech kroków: po pierwsze organizowanie pokojowych demonstracji, wieców wśród muzułmanów i Ormian, po drugie, angażowanie duchowieństwa w rozwiązanie konfliktu, a po trzecie, odwoływanie się do rozsądku inteligencji i wezwanie jej do zaprzestania pisania wrogo nastawionych tekstów, zażegnanie ostrej retoryki.

Obok wymienionych wątków, najbardziej zajmującymi Resulzadego tematami były: edukacja, kwestia szkolnictwa i potrzeba reform religijnych. Przewodnią linią jego publicystyki od początku, czyli od 1903 roku, aż do okresu emigracyjnego 1920 roku, było hasło „Niech żyje edukacja!”.17 Zresztą mniej więcej od 1908 roku widać ustąpienie nastrojów socjalistycznych na rzecz działalności kulturalno-oświatowej.18

Resulzade był przekonany, że droga do wyzwolenia wiedzie przez edukację. Rozumiał znaczenie języka rosyjskiego w kształceniu młodzieży muzułmańskiej. Krytykował fanatyzm religijny niektórych rodzin, które postrzegały rosyjski jako język „niewiernych” i ograniczały edukację swoich dzieci do nauki dogmatów religii i w najlepszym wypadku nauki języków orientalnych. Tłumaczył, że rosyjski jest potrzebny, aby lepiej radzili sobie w życiu i rozumieli swoje prawa. Resulzade uważał, że „szkoła podstawowa powinna być narodowa. Szkoła Podstawowa musi być rodzima dla miejscowej ludności. Edukacja w nich powinna być w języku ojczystym. Te szkoły powinny być zgodne z obyczajowością ludzi…”.19 A jaka była rzeczywistość? „Choć szkoły się nazywały muzułmańskimi i miejscowymi (w znaczeniu „narodowe” – SK) muzułmańska i miejscowa była tylko nazwa. „Przeznaczenie, z 25-30 godzin lekcyjnych tygodniowo, trzech godzin na język turecki i 2 godzin na lekcje szarijatu miało sprawić, że szkoły te miały być tureckie i muzułmańskie” Jeżeli dodamy, że lekcje tureckiego i szarijatu nie były obowiązkowe, to nikt nie wątpił w «narodowy» charakter tych szkół”.20 Za czasów niepodległej Republiki dużym sukcesem narodowców, szczególnie ówczesnego premiera Nasiba beja Jusufbejliego, ministra edukacji Raszid chana Gaplanova, jego zastępcy Hamid beja Szachtachtinskiego w tym również Mehemmeda Emina Resulzadego było przeforsowanie w parlamencie Azerbejdżanu 1 września 1919 roku ustawy o otwarciu pierwszego w świecie muzułmańskim laickiego Bakińskiego Państwowego Uniwersytetu21.

Jak wspomniano wyżej, Resulzade nie był przeciwko nauce języka rosyjskiego. Uważał, że jest to konieczne do nawiązania kontaktu z innymi narodami Imperium, ale nie powinien on dominować w kraju, gdzie większość stanowią nie-Rosjanie. Pytał się – na co nam są lekarze, prawnicy, nauczyciele, którzy nie rozumieją naszego języka? Komu mają oni służyć? Rozważania Resulzadego na temat języka ojczystego nabrały ostrości w 1914 roku i miały duży wpływ na odrodzenie politycznej świadomości narodowej Azerbejdżanów.

Dziennikarz nie obarczał całą odpowiedzialnością za tę dramatyczną sytuację wyłącznie biurokracji carskiej, nie zamierzał idealizować ówczesnego tradycjonalistycznego społeczeństwa muzułmańskiego. Z ostrą krytyką pisał również o wadach i ułomnościach współczesnych mu mieszkańców Azerbejdżanu. Resulzade, tradycyjny muzułmanin, w pierwszej dekadzie XX w. bardziej utożsamiał się ze światem islamu, wspólnotą wiernych – ummą, która stała ponad podziałami etnicznymi. Dlatego idea panturkizmu w tym okresie była dla niego mniej atrakcyjna, niż panislamizm. Panislamizm nie miał nic wspólnego z konserwatywnym radykalizmem religijnym, jak to próbowali przedstawić rosyjscy nacjonaliści. Podobnie jak panturkizm, miał głównie charakter kulturalno-oświatowy, walczył z zabobonami i biernością muzułmanów. W Rosji panislamizm i panturkizm wzajemnie się przenikały. Wynikało to z tego faktu, że około 90 % ludności tureckojęzycznej było wyznania muzułmańskiego. Ponadto administracja carska wszystkie narody wyznania muzułmańskiego traktowała jako jeden “muzułmański naród”, używając w dokumentach nazwy “muzułmanie” na określenie różnych grup etnicznych.22 Cechy etniczne i językowe nie były głównym kryterium w określaniu nierosyjskich poddanych cara, stąd wynikała niedokładność w nazewnictwie, na przykład Azerbejdżanów nazywano “kaukaskimi Tatarami”, bądź „kaukaskimi muzułmanami”.23

16 sierpnia 1909 roku w “Irańskich listach” Mehemmed Emin Resulzade zapowiedział powstanie w Teheranie dziennika “Iran-e Nou”. Charakter swojej gazety określił jako “dziennik w stylu europejskim”.24 Resulzade był redaktorem i publicystą “Iran-e Nou”, miał przez to bardzo duży wpływ na umysły reformistycznie nastawionej inteligencji Iranu. Zbliżył się do Sajjida Hasan Tagizadego, znanego polityka irańskiego z południowego Azerbejdżanu, lidera Demokratycznej Partii Iranu i przewodniczącego parlamentu irańskiego. Resulzade aktywnie uczestniczył w opracowaniu programu ideologicznego Demokratycznej Partii Iranu jako członek Komitetu Centralnego – był jednym z twórców tej partii. Jego gazeta stała się organem Demokratycznej Partii Iranu.25 Wraz z emigracją do Iranu w lutym 1909 roku kończy się współpraca Resulzadego z Hummetem i generalnie z ruchem socjalistycznym.

W Iranie Resulzade przede wszystkim podkreślał równość wszystkich muzułmanów, niezależnie od podziału szyicko-sunnickiego. Stanowi to jedno z kryteriów wyjaśniających dlaczego w tym okresie zaliczamy Resulzadego do zwolenników idei panislamizmu. Czerpał natchnienie z dzieł XIX-wiecznego filozofa, ideologa tęgo prądu, Dżamala ad-Din al-Afganiego.26 Reformator muzułmański Afgani głosił konieczność unowocześnienia islamu i wyzwolenia od „sekciarskich” podziałów na sunnitów i szyitów. Zwracał się także ku zbiorowej świadomości muzułmanów27. Panislamizm Afganiego był odpowiedzią na agresywną politykę kolonialną zachodnich mocarstw, dlatego miał charakter antyzachodni. Wzywał do zapożyczenia zachodniej techniki i osiągnięć naukowych w celu nadrobienia przepaści pomiędzy krajami muzułmańskimi i chrześcijańskimi, aby móc skutecznie przeciwstawić się Zachodowi. Radykalizm Afganiego bardziej odpowiadał Resulzademu, niż ugodowa propozycja współpracy muzułmańskich liberałów z Rosją. Zaznaczmy tutaj, że rolę „agresywnego Zachodu” dla Resulzadego pełniła Rosja carska.

Ciekawe jest to, że późniejszy nacjonalizm Resulzadego również czerpał inspiracje z wizji Afganiego o odrębnej świadomości ludów muzułmańskich. Afgani dowodził, że dopóki muzułmanie nie uświadomią sobie swojej odrębności narodowej, nie będą w stanie walczyć z uciskiem kolonialnym. Resulzade, podobnie jak jego mistrz, rozumiał różnicę pomiędzy wspólnotą wiernych – ummą i narodem – milletem.

W Iranie antyrosyjskie poglądy Resulzadego pogłębiły się. Widział w Rosji zagrożenie dla irańskiego ruchu reformatorskiego. Przy czym nie wynikało to jedynie z ogólnie antyeuropejskich wpływów panislamizmu na jego poglądy, ponieważ obecności Brytyjczyków i innych Europejczyków w Iranie nie sprzeciwiał się w tym samym stopniu. Resulzade w Iranie był rzecznikiem modernizacji, która z konieczności musiała wiązać się z europeizacją. Niecierpliwił się oczekując, kiedy Rosjanie opuszczą Iran zastanawiając się jednocześnie dlaczego Brytyjczycy milczą i nie przeciwstawiają się rosyjskim wpływom w administracji szacha.

Podobna postawa Resulzadego nie mogła nie drażnić rosyjskich dyplomatów. Wywiad przeprowadzony przez Resulzadego z Morganem Shusterem, ekspertem amerykańskim, który przybył do Iranu z zamiarem udzielenia pomocy rządowi irańskiemu przy przeprowadzeniu reformy finansów, posłużył rosyjskiej ambasadzie jako pretekst do żądania wydalenia Resulzadego z kraju. Dalszy bieg wydarzeń skłonił Resulzadego do opuszczenia państwa, w którym pokładał tak duże nadzieje. 25 maja 1911 roku w pięćdziesiątym pierwszym numerze “Iran-e Nou” Resulzade opublikował list otwarty do wydawcy oraz czytelników gazety, w którym informował, że podaje się do dymisji. Napisał tam, że wskutek różnych intryg i trudności, które go spotkały, został zmuszony do pozostawienia drogiej mu gazety i opuszczenia Iranu.28

Resulzade znalazł się w Stambule w czasie, kiedy myślenie inteligencji zdominował turkizm (türkcülük), idea przebudzenia narodowego Turków oraz panturkizm, koncepcja jedności narodów tureckich. Mehemmed Emin przyłączył się do tzw. Ognisk Tureckich, organizacji, mających na celu popularyzację kultury i języka tureckiego. Wśród współpracowników Ognisk było wiele fascynujących postaci epoki, takich jak Ahmed Agaoglu (Əhməd Ağaoğlu), czy też Ali Bej Husejnzade (Əli Bəy Hüseynzadə).29

W Turcji Resulzade współpracował również z Jusufem Akczurą – Tatarem kazańskim, uznawanym za jednego z ojców nacjonalizmu tureckiego. Ich znajomość zaowocowała współpracą dziennikarską i publicystyczną. Tureckie koła naukowe i inteligencja niewiele wiedziały o Turkach irańskich. Resulzade bardzo dobrze odnalazł się w tej sytuacji, okazał się ekspertem nie tylko do spraw Turków Irańskich, ale też ze względu na znajomość spraw dotyczących całego Iranu. Był żywym świadkiem nowoczesnej historii Iranu. Akczura skorzystał z jego wiedzy oraz doświadczenia i zlecił napisanie artykułu do swojego czasopisma „Turk Jurdu” (Türk Yurdu – Ojczyzna Turków). Na łamach tego pisma Resulzade zamieścił cykl popularno-naukowych artykułów pod nazwą Turcy Irańscy. W sumie ukazało się sześć artykułów, zawierających informacje o geografii, życiu gospodarczym, kulturowym i politycznym irańskich Azerów.

Podczas swojej działalności w Ogniskach Tureckich Resulzade zetknął się z Ziją Gokalpem (Ziya Gökalp), głównym narodowym myślicielem Komitetu Jedności i Postępu.30 Zija Gokalp wprowadził do porządku dziennego życia intelektualnego Stambułu słynną triadę: „turkizacja, islamizacja, modernizacja”. Gokalp dał również gotową formułę świadomości narodowej Turka: „Jestem narodowości tureckiej, należę do ummy muzułmańskiej, cywilizacji zachodniej”. Te hasła odwoływały się do narodów tzw. Turanu – rozległej i starożytnej ziemi od Bałkanów do Chin.31 Stąd kolejny termin – panturanizm. Utopijne rozważania o wspólnym kraju – Turanie, nie były atrakcyjne dla Resulzadego, mieszkańca wielonarodowego Baku, a później także Iranu. W swojej późniejszej pracy o panturanizmie określił ideę zjednoczenia narodów turańskich mianem „romantyzmu”. Bardziej realnym było dla niego „zachowanie [wspólnych – S.K.] ogólno-kulturalnych wartości”: „W odróżnieniu od wczorajszego romantyzmu, dzisiejszy realny nacjonalizm w Turcji nazywa się nie panturanizmem i nawet nie pantiurkizmem, a po prostu tiurkizmem.”32

Turcja nigdy nie była punktem odniesienia dążeń politycznych Resulzadego. To tłumaczy, dlaczego nie przyjął tezy Ali Beja Husejnzadego, który jako pierwszy sformułował na łamach gazety „Hajat” (Həyat – Życie) w 1906 roku swoją wizję nowego Turka – „jestem krwi tureckiej, wiary islamskiej i o wyglądzie europejskim” innymi słowy „turkizacja, islamizacja, modernizacja”.33 Zija Gokalp nie ukrywał, że jego mistrzem był Husejnzade. Zaznaczmy tutaj, że panturkizm Husejnzadego wywodził się z poglądów Ismaila Gasprińskiego. Różnica polegała na tym, że Husejnzade nadał panturkizmowi charakter polityczny. Ponadto Gaspriński widział wspólnotę Turków pod rządami Rosji, Husejnzade zaś – pod rządami osmańskiej Turcji. Z tego właśnie powodu Resulzade nie przyjął ostatecznie żadnej z tych wizji. Husejnzade pod pojęciem „turkizacji” rozumiał faktycznie „osmanizację”, wprowadzenie osmańskiego języka tureckiego dla wszystkich tureckich narodów. Dlatego idea ta nie znalazła jednomyślnej akceptacji wśród muzułmańskiej inteligencji Rosji. Ziya Gökalp zamiast pojęcia „osmanizacja” zaproponował „turkizację”, do której mogłyby się odwoływać wszystkie ludy tureckojęzyczne. I to sprawiło, że Resulzade został nawrócony na nową „religię” – nacjonalizmu tureckiego. Po powrocie do Baku w 1913 roku wprowadził ideę turkizmu i koncepcję triady do programu politycznego partii Musawat oraz na łamy wydawanej przez siebie gazety „Aczyg soz” (Otwarte Słowo).34 Resulzade opuścił Baku jako 25-letni romantyk-socjalista, a wracał jako 30-letni doświadczony polityk-narodowiec.

Partia Musawat z którą utożsamia się postać Mehemmeda Emina Resulzadego powstała w 1911 roku, w czasie kiedy polityk przebywał w Turcji. Jednak znaleźliśmy kilka wzmianek przemawiających za tym, że Resulzade był zaangażowany w powstanie partii. Opisując historię powstania Musawatu bliski współpracownik oraz brat stryjeczny Resulzadego Mamed Ali Resuloglu wspomina: „Była jesień 1911 roku. Siedzieliśmy razem z nieżyjącym dziś Abbasem Kazemzade na zapleczu jego sklepu papierniczego – miejscu naszych tajnych spotkań i obrad. Jeden z kolegów Tagi Nagioglu wszedł i powiedział: <Gruzini, Ormianie i Rosjanie mają partie polityczne. Dlaczego my nie mielibyśmy mieć swojej partii, stwórzmy partię>. Po kilku dniach omawiania i zastanawiania się zdecydowaliśmy się stworzyć partię Musavat. Zresztą świętej pamięci Resulzade Emin bej w tym czasie pisał ze Stambułu do nas o konieczności powołania organizacji politycznej”.35 Z kolei badacz historii partii politycznych Azerbejdżanu Irada Bagirova podaje informację o istnieniu doniesienia policyjnego, z treści którego wynika, że w 1911 roku po opuszczeniu Teheranu Resulzade „przybył do Baku z ważnym zadaniem od rządu młodotureckiego, stamtąd z tymi zadaniami udał się do Konstantynopola”.36 Na podstawie tych danych badacz przypuszcza, że Resulzade uczestniczył w sporządzaniu programu, a nawet był jego autorem.37 Taki bieg wydarzeń nie znajduje jednak potwierdzenia w innych źródłach. Opis powstania partii i jej pierwszego programu Bagirova bazuje na książce Mirza Davuda Huseynova38, która powstała w latach 20. i zgodnie z panującą bolszewicką propagandą miała na celu dyskredytację Musawatu i jej lidera. Stąd naszym zdaniem podkreśla się fakt, iż narodowa partia Azerbejdżanu rzekomo powstała na zlecenie mocodawców ze Stambułu. Powstanie Musawatu wynikało z dojrzałości politycznej azerbejdżańskiej inteligencji, czego wyrazem było zaangażowanie się jej w proces państwowotwórczy Azerbejdżanu. W maju 1918 roku obóz narodowców, do którego należał również Resulzade, wziął na siebie odpowiedzialność za budowanie pierwszej republiki azerbejdżańskiej.

W okresie istnienia Azerbejdżańskiej Republiki Demokratycznej (1918-1920) Resulzade w jednoznaczny sposób dał się poznać jako polityk-narodowiec, zwolennik laickiego nacjonalizmu. Już w pierwszych tygodniach istnienia Republiki Resulzade musiał zmierzyć się z dużym wyzwaniem, jakim były wydarzenia czerwcowe 1918 roku, gdy tureckie dowództwo, które na mocy porozumienia turecko-azerbejdżańskiego z 4 czerwca 1918 roku o pomocy wojskowej, domagało się rozwiązania Rady Narodowej Azerbejdżanu i utworzenia nowego rządu. 17 czerwca 1918 roku Rada Narodowa zwołała posiedzenie dla omówienia zaistniałej sytuacji. Otwierając posiedzenie Resulzade przemawiał: „Dziś musimy wziąć pod uwagę zaistniałą sytuację, pozostając wiernymi swoim zasadom. Możliwie, iż decyzja, którą dziś przyjmiemy, będzie naszym nieszczęściem, ale, jeżeli jedyne wyjście z powstałej sytuacji zależy wyłącznie od tej decyzji, musimy ją podjąć. Nie wyrzekając się patriotyzmu, musimy zrezygnować z uprawiania polityki dla polityki (…)”.39 Resulzade opowiadał się za drugim rozwiązaniem, które było decyzją długofalową, tworzącą perspektywę przyszłego niepodległego bytu Azerbejdżanu. W atmosferze napięcia członkowie Rady Narodowej zagłosowali za rozwiązaniem starego i powołaniem nowego rządu. Kryzys czerwcowy był dla Resulzadego pierwszym poważnym sprawdzianem, z którego według nas wyszedł godnie. Pokazał bowiem, że interes narodowy stoi powyżej prywatnych ambicji, a swoją ideę – niepodległość Azerbejdżanu, choćby w okrojonej formie, udało mu się uratować kosztem rezygnacji z władzy. Ten fakt wystarczy, aby można było uznać go za męża stanu, polityka, który podejmował decyzje wybiegając myślami daleko poza współczesną mu rzeczywistość. Presja Turcji nie pozostawiała mu szerokiego wachlarza możliwości działania, jednak odstępując we właściwym momencie podjął długofalową decyzję, która zaważyła na historii jego narodu na wiele lat naprzód.

Najbardziej prorocze i historyczne słowa, które weszły do historii Azerbejdżanu i stały się hasłem odradzającej się republiki w 1991 roku, padły podczas wystąpienia Mehemmeda Emina Resulzade na sesji inauguracyjnej parlamentu azerbejdżańskiego, 7 grudnia 1918 roku. „Ten sztandar, trzy kolory którego są symbolem tureckiej kultury narodowej, cywilizacji muzułmańskiej oraz demokratycznych zasad nowoczesnej Europy będzie wiecznie powiewał nad naszymi głowami. Raz został wzniesiony już nigdy nie zostanie ściągnięty. Ja w to wierzę (…).” Słowa te wywołały burzliwą reakcję sali, wielu posłów biło brawo na stojąco.40 Podczas drugiego posiedzenia 10 grudnia 1918 roku raz jeszcze powtórzył przekonującym głosem swoje hasło: „To mówiłem w dniu otwarcia Parlamentu, raz wzniesionego sztandaru już nigdy nie da się ściągnąć!”.41 Powtarzając te słowa prawdopodobnie chciał przekonać swoich rodaków, aby również uwierzyli w niepodległość Azerbejdżanu, chciał utrwalić je w ich świadomości jako fakt dokonany.

W kwestii polityki zagranicznej Resulzade opowiadał się za dobrowolną konfederacją niepodległych państw kaukaskich. Sojusz miał zapewnić wzmocnienie regionu wobec Rosji. Narody kaukaskie stanowiły według niego naturalną całość o wspólnej historii i zbieżnych interesach. Ponadto tworząc sojusz miały większe szanse do uzyskania wsparcia ze strony zachodnich mocarstw w przypadku ekspansji Rosji, która jego zdaniem była jedynie kwestią czasu. To znajduje swoje potwierdzenie w wystąpieniu podczas prezentacji programu politycznego Musawatu na posiedzeniu parlamentu 10 grudnia 1918 roku: „(…) Jesteśmy szczerymi zwolennikami nawiązania stosunków przyjaznych i ciepłych z Gruzją i Armenią, które są w takiej samej sytuacji, co my. Równocześnie powinniśmy być w ścisłym sojuszu z braćmi Góralami (z Północnego Kaukazu), którzy wskutek położenia geograficznego pierwsi doznali ciosu niebezpieczeństwa idącego z północy. Pamiętajmy, bolszewik po zjedzeniu śniadania tam, obiadować będzie u nas. Musimy podjąć odpowiednie kroki (…).”42 Resulzade rozumiał jak krucha jest sytuacja młodej republiki i dlatego dążył do „umiędzynarodowienia” sprawy Azerbejdżanu poprzez przedstawienie jej w szerszym kontekście kaukaskim. O koncepcji federacyjnej wyraźnie mówił w wywiadzie udzielonym gazecie „Azerbejdżan”: „Azerbejdżan widzę jako konfederacyjną część zjednoczonego w unijne państwo Kaukazu, gdzie powinny wejść Azerbejdżan, Gruzja, Armenia oraz Północny Kaukaz [podkr. w oryginale – SK]. Wszystkie sporne kwestie pomiędzy republikami kaukaskimi trzeba uregulować drogą pokojowych negocjacji, aby solidarnie stać na pokojowej konferencji dla obrony wspólnych interesów.”43

Do wizji politycznego sojuszu azerbejdżańsko-tureckiego Resulzade odnosił się z dystansem, a nawet nieufnością. Polityka tureckiego dowództwa podczas kryzysu czerwcowego wzmocniła w nim tendencje azerbejdżańskiego nacjonalizmu i partykularyzmu. Znajduje to potwierdzenie również we wspomnieniach tureckiego dziennikarza, redaktora gazety „Tanin”, organu Komitetu Jedności i Postępu, Muchiddina Birgena. Birgen pisał, iż mimo bardzo szczerej sympatii do Turcji politycy azerbejdżańscy nie chcieli inkorporacji czy federacji z Turcją. „(…) Z wieloma przedstawicielami inteligencji i prawie ze wszystkimi liderami politycznymi Azerbejdżanu rozmawiałem w intymnych okolicznościach. Znając mnie jako człowieka szanującego każdą opinię zawsze wyrażali prawdziwe poglądy. Ludzie, którzy gotowi byli poświęcić własne życie dla dobrobytu i sukcesu Turcji, w najszczerszy sposób wypowiadali się przeciwko politycznej inkorporacji Azerbejdżanu przez Turcję”.44 Ponieważ w dalszej części pracy wspomina Resulzadego jako „przyjaciela Turcji”, nietrudno się domyślić, iż pisząc o politykach azerbejdżańskich miał na myśli właśnie lidera Musawatu oraz ludzi z jego otoczenia.

Naszym zdaniem, federalizm kaukaski w przeciwieństwie do federalizmu tureckiego miał również uchronić odrębność narodową Azerów. Kaukaskie narody były tak odrębne kulturowo, że nie mogły zagrażać świadomości narodowej ludności Azerbejdżanu. Wypowiedzi Resulzadego związane z federalizmem kaukaskim z lat niepodległości Azerbejdżanu są ważne z perspektywy jego późniejszej aktywności. Prawie cały okres działalności Resulzadego w latach międzywojennych, na uchodźstwie upłynął pod hasłem „federalizmu kaukaskiego”. W latach 20. i 30. XX w. głównym tematem publicystyki Resulzadego, oprócz krytyki literackiej (którą zresztą też uprawiał pod kątem polityczno-narodowym), była kwestia niepodległości Azerbejdżanu i solidarności narodów kaukaskich w walce ze Związkiem Radzieckim, które wynikały z założeń idei prometejskiej. Wystarczy dokonać analizy chociażby jego przemówienia na ceremonii inauguracji parlamentu, żeby stwierdzić, iż jego udział w polskim programie prometejskim był próbą realizacji jego programu politycznego z lat poprzedzających emigrację. „Panowie, kiedyś Prometeusz, przedstawiciel idei wolności podobnie do nas, narodów kaukaskich, był przykuty do gór Kaukazu. Pragnął on zerwać wieczne okowy. Duch Prometeusza jest w każdym z narodów kaukaskich. Wolność i współżycie niepodległych narodów kaukaskich nie jest daleką utopią (…)”45.

Analiza wcześniejszych wypowiedzi i publikacji Resulzadego pokazuje, że jego aktywność w polskich planach dywersyjnych nakierowanych na osłabienie Związku Radzieckiego nie była inspirowana przez polskich strategów, lecz wynikała z własnych przekonań, które powstały zanim nawiązał kontakt z Polską. Z tego powodu przedstawienie głównych rysów portretu politycznego Resulzadego przed emigracją w 1920 r. jest istotne dla badaczy kaukaskiego odcinka ruchu prometejskiego.

Po wojnie aktywność polityczna Mehemmeda Emina Resulzadego w porównaniu z poprzednimi latami zmniejszyła się na rzecz działalności naukowo-oświatowej. Był honorowym przewodniczącym Azerbejdżańskiego Towarzystwa Kulturalnego, organizacji powołanej w Ankarze 1 stycznia 1949 roku. Ten wybitny polityk ostatnie dni swego fascynującego życia spędził w skrajnie trudnych warunkach, zmagając się z wieloletnią chorobą i nędzą w zaniedbanym ankarskim mieszkaniu.46 Mimo to nie zaprzestał służyć swemu narodowi, poświęcając ostatnie dni na pisanie tekstów o Azerbejdżanie do Encyklopedii Tureckiej oraz stworzenie bibliografii książek napisanych w języku azerskim.

Podsumowując opis portretu politycznego Resulzadego warto zaznaczyć, że całe jego życie było misją, służbą swojej społeczności, a później państwu. Świadomie używamy wyrazu „służba”, gdyż nie zaprzestał pełnienia obowiązków na rzecz wzmocnienia państwowości Azerbejdżanu, nawet wtedy, gdy to państwo mu odebrano. Trudno nazwać go wielkim teoretykiem. Nie był autorem koncepcji politycznych lecz ich beneficjentem. Nie tworzył idei lecz wykorzystywał najbardziej istotne dla rozwoju ruchu narodowego elementy, dopasowując je do realiów życia politycznego Azerbejdżanu. Niewątpliwie był wybitnym strategiem, wizjonerem, innymi słowy – politykiem wielkiej klasy. Postać Resulzadego zadziwia niezłomnością, wiarą w słuszność ideałów, uporczywym dążeniem do celu – niepodległości Azerbejdżanu. Niewątpliwie wyróżniał się wśród innych tak samo zasłużonych działaczy niepodległościowych dużą charyzmą, na co zwracali uwagę między innymi polscy obserwatorzy: „Zawsze wszyscy uznawali go za lidera. Jest on co prawda tylko dziennikarzem, wszyscy uznają go jednogłośnie za swego wodza.”47

Dla współczesnych Resulzademu rodaków jego działalność w ruchu prometejskim, która wynikała z przeświadczenia, że „raz wzniesionego sztandaru już nigdy nie da się ściągnąć” zapewne wydawała się naiwna, utopijna. Z pewnością część słuchaczy radia Głosu Ameryki 28 maja 1953 roku niedowierzała wezwaniu Resulzadego, uważając je za wizję szaleńca: „Niewątpliwie nadejdzie dzień, kiedy prawda zabłyśnie. Zwycięży strona, która trzyma się podstawy wolności, zasady Narodów Zjednoczonych oraz praw człowieka. To słońce zwycięstwa ponownie się narodzi, podobnie jak 28 maja 1918 roku w drogiej ojczyźnie, nękanej terrorem czerwonego despotyzmu. Absolutnie nie wątpcie w to!”48 Dzisiejszemu obywatelowi Azerbejdżanu nawet nie przejdzie przez myśl, aby wątpić w nieodwracalność faktu, jakim jest niepodległość tego państwa. I to było zapewne ideałem wizji politycznej Mehemmeda Emina Resulzadego.

Dr Shahla Kazimova – absolwentka Instytutu Orientalistycznego UW, wykładowca w Studium Europy Wschodniej UW, zajmuje się dziejami emigracji kaukaskiej w okresie dwudziestolecia międzywojennego, rozwojem azerbejdżańskiej myśli politycznej, w szczególności działalnością M. E. Resulzadego.

1Po rozpadzie Zakaukaskiej Federacyjnej Republiki Demokratycznej 26 maja 1918 roku azerbejdżańska frakcja Zakaukaskiego Sejmu następnego dnia powołała Azerbejdżańską Tymczasową Radę Narodową. Mimo faktu, że w owym czasie Resulzade był w Batumi i nie uczestniczył w pracach Rady Narodowej, został wybrany większością głosów na jej przewodniczącego.

2Ramadan – IX miesiąc muzułmańskiego kalendarza księżycowego, podczas którego została objawiona święta księga Koran. Szerzej o tym święcie patrz: A. Али-заде, Исламский энциклопедический словарь, Москва 2007, s. 278.

3M. Ə. Rəsulzade, Oxşama. Məhərrəm munasibətilə, [w:] Ş. Huseynov (oprac.), Məhəmməd Əmin Rəsulzadə. Əsərləri, II cild, 1909-1914, Bakı 2001, s. 272 (po raz pierwszy opublikowano w: “İqbal”, nr 509, 19 listopada 1913 r.).

4Rosyjsko-tatarskie szkoły, inaczej rosyjsko-muzułmańskie szkoły, w odróżnieniu od medres, gdzie głownie uczono języków wschodnich oraz katechizmu, uczyły rosyjskiego oraz geografii i matematyki. Założycielem szkoły, do której chodził M.E. Resulzade był jeden z przedstawicieli azerbejdżańskiego dżadidyzmu czyli ruchu na rzecz nowych sekularnych szkól, społecznik Sułtan Medżyd Ganizade.

5M. E. Resul-zade, Azerbejdżan w walce o niepodległość, Warszawa 1938, s. 45.

6M. E. Resulzade, Bir Turk Milliyetcisinin Stalin’le ihtilal hatıraları, İstanbul 1997, s. 16.

7T. Świętochowski, Azerbejdżan, Warszawa 2006, s. 51.

8M.E. Resul-zade, Azerbejdżan w walceop.cit., s.60.

93 czerwca 1917 roku “Hummat” jako organ partii wznowił druk. Jednak w tym okresie Resulzade był poza partią i redakcją gazety. Redaktorem został azerbejdżański socjalista Nariman Narimanow (Nəriman Nərimanov).

10M. E. Resulzade, Bir Turk Milliyetcisiniz Stalin’ le İhtilal Hatıraları, İstanbul 1997, s. 16.

11M. Ə. Rəsulzadə, Hurriyəti mətbuat.Musəlman murəttiblərinə dair, [w:] Ş. Huseynov (oprac.), Məhəmməd Əmin Rəsulzadə. Əsərləri, I cild 1903-1909, Bakı 1992, s. 77-78 (po raz pierwszy opublikowano w: “Təkamul”, nr 1, 16 grudnia 1906).

12Cytat za T. Schaetzel, Prace Jozefa Piłsudskiego w latach 1892-1901, “Niepodległość”, Londyn, 1951, t. III, s. 15.

13M. Ə. Rəsulzadə, Nohvə, [w:] M. Ə. Rəsulzadə, Əsərləri, I cild..., s. 23 (po raz pierwszy opublikowano w:„Dəvət” nr 14, 20 lipca 1906).

14M. Ə. Rəsulzadə, „Şeytan” işinin nəticəsi, [w:] M. Ə. Rəsulzadə, Əsərləri, I cild…, s. 72 (po raz pierwszy opublikowano w: “Təkamul”, nr 1, 16 grudnia 1906) .

15M. Ə. Rəsulzadə, Milliyət məsələsi”, [w:] M. Ə. Rəsulzadə, Əsərləri, I cild..., s. 74 (po raz pierwszy opublikowano w: “Təkamul”, nr 1, 16 grudnia 1906).

16M. Ə. Rəsulzadə, Iki nuktə, [w:] M. Ə. Rəsulzadə, Əsərləri, I cild…, s. 50-52 (po raz pierwszy opublikowano w: „Irşad” nr 156, 4 lipca 1906).

17M. Ə. Rəsulzadə, Qira ətxanə, [w:] M. Ə. Rəsulzadə, Əsərləri, I cild..., s. 33 (po raz pierwszy opublikowano w: „Irşad”, nr 84, 7 kwietnia 1906).

18И.Багирова, Политические партии и организации Азербайджана в начале XX века (1900-1917), Баку 1997, s. 37.

19M. Ə. Rəsulzadə, İbtidai yerli məktəblər, [w:] M. Ə. Rəsulzadə, Əsərləri, I cild..., s. 253 (po raz pierwszy opublikowano w: „Tərəqqi”, nr 107, 20 listopada 1908).

20Ibidem, s. 254.

21F. Georgeon, Turk milliyetciliyinin kokenleriş Yusuf Akcura (1876-1935), Istanbul 2005, s. 8.

22R.G. Suny, Nationalities in the Russian Empire…op.cit., s. 491.

23A. Bennigsen and M. Broxur, The Islamic Threat…op.cit., s. 35.

24M. Ə. Rəsulzadə, İran məktubları. Yeni qəzetə, [w:] M. Ə. Rəsulzadə, Əsərləri, I cild..., s. 443-444 (po raz pierwszy opublikowano w: “ Tərəqqi”, nr 183, 16 sierpnia 1909).

25E. Abrahamian, Iran Between Two Revolutions, Princeton 1982, s.103-104.

26Dżamal ad-Din al-Afghani (1839-1907), muzułmański teolog, działacz polityczny, pochodził ze wschodniego Afganistanu. Wykształcenie teologiczne uzyskał w Kabulu. Po powrocie do kraju zaangażował się w walkę polityczną afgańskich emirów, wynikiem czego była emigracja w 1869 roku do Indii, a później do Turcji. W 1971 roku zamieszkał w Egipcie. W Kairze stworzył „Towarzystwo Młodoegipcjanow”, hasłem którego było „Egipt dla Egipcjan”, popularyzował również idę panarabizmu. Owe działania miały na celu wyzwolenie Egiptu od wpływu brytyjskiego. Afgani nawoływał do reform, był zwolennikiem monarchii konstytucyjnej. W skutek swojej działalności politycznej musiał opuścić Egipt i zamieszkać w Paryżu (1883-1886). We Francji skupił wokół siebie dobrze wykształconą inteligencję muzułmańską, podkreślał konieczność reform w islamie. Nawoływał elitę krajów muzułmańskich do zjednoczenia wysiłków w walce z zachodnim kolonializmem, promował ideę panislamizmu. Państwem, które było w stanie zjednoczyć tzw. społeczność muzułmańską według niego było Imperium Osmańskie. W 1892 roku, przyjąwszy zaproszenie tureckiego sułtana, osiedlił się w Stambule, gdzie zmarł w 1907 roku.

27O postaci i ideach Afganiego patrz; N.R. Keddie, Sayyid Jamal ad-Din “al-Afghani”: A Political Biography, Berkeley – Los Angeles 1972; N.R.Keddie, An Islamic Response to Imperialism: Political and Religious Writings of Sayyid Jamal ad-Din “al-Afghani”, Berkeley-Los Angeles 1968.

28M. Ə. Rəsulzadə, M.Ə. Rəsulzadənin Seyid Məhəmməd Şəbustəriyə məktubu, [w:] M. Ə. Rəsulzadə, Əsərləri, II cild..., s. 81 (po raz pierwszy opublikowano w: „Iran-e Nou”, nr 51, 25 maja 1911).

29Ahmed Agaoglu, zrusyfikowana wersja nazwiska – Agajew, (1869-1939) – jeden z wybitnych zwolenników tureckiego ruchu narodowego, publicysta, pisarz, polityk, urodził się w Szuszy. Po ukończeniu rosyjskiej szkoły i gimnazjum w Tbilisi rozpoczął techniczne studia w Petersburgu. Nie skończywszy tych studiow wyjechał do Paryża, gdzie otrzymał wyższe wykształcenie na Uniwersytecie Sorbona. W Paryżu poznał Dżamaleddina Afganiego, co miało bardzo duży wpływ na formowanie jego poglądów panislamistycznych. Agajew utożsamiał się z Iranem, przypisując temu państwu rolę „Francji świata muzułmańskiego”. Po powrocie do Azerbejdżanu pracował jako nauczyciel języka francuskiego, publicysta oraz aktywnie angażował się w życie publiczne kraju. W odpowiedzi na wojenne działania bojówek dasznackich w 1905 roku założył tajną organizację „Difai” (Obrona). W 1909 roku wyemigrował do Turcji, gdzie wraz z innym przybyszem z Rosji Jusufem Akczurą zakładał czasopismo „Turk Jurdu”, głoszące hasła turkizmu. Dołączył do Komitetu Jedności i Postępu, został posłem w parlamencie tureckim. W 1918 roku przyjechał do Azerbejdżanu, po powrocie w 1919 roku został aresztowany przez Brytyjczykow i zesłany na Maltę. Z inicjatywy Kemala paszy został wymieniony na jeńców brytyjskich. Wrócił do Turcji w 1921 roku i przeszedł do anatolijskiego obozu Ataturka. W kemalistowskim reżymie pracował jako dyrektor biura informacyjnego. Ahmed Agaoglu, żarliwy obrońca wolności, był współzałożycielem opozycyjnej wobec premiera Ismeta „Niezależnej Partii Republikańskiej”. Po rozpadzie partii został profesorem Uniwersytetu Ankarskiego. O Agaoglu szerzej patrz: A H. Shissler, Between Two Empires: Ahmet Ağaoğlu and the New Turkey, London 2003.

Ali Bej Husejnzade (1864-1941) profesor medycyny, publicysta, polityk urodził w Saljanach, w Azerbejdżanie, skończył podstawową szkołę przy Urzędzie Duchownym Muzułmanów Kaukazu, na czele którego stał jego dziadek, szejchulislam muzułmanów kaukaskich Achund Ahmed Husejnzade. Po skończeniu szkoły, a następnie gimnazjum, w 1885 roku wyjechał na studia do Petersburga. W 1889 roku wyjechał do Turcji, gdzie kontynuował naukę na wydziale medycyny wojskowej Uniwersytetu Stambulskiego. Pracował jako dermatolog w szpitalu Hajdarpasza. W Turcji, obok pracy zawodowej, zaczął szeroką propagandę na rzecz idei jednego narodu tureckiego. Założył podziemne stowarzyszenie Ittihad-i Osmanijje (Związek Osmański). Nawoływał do stworzenia wspólnoty ludów tureckich pod patronatem osmańskiej Turcji. W 1897 roku wraz z tureckimi oddziałami ruszył na wojnę turecko-grecką. W 1903 roku wrócił do Baku, nie posiadając dyplomu rosyjskiego nie mógł pracować w swoim zawodzie. Oddał się całkowicie działalności publicystycznej. Został redaktorem założonej i finansowanej przez filantropa Zejnalabdina Tagijewa gazety „Hayat” (Życie) i czasopisma „Fujuzat” (Obfitość). Po obaleniu reżymu Abdulhamida wyjechał w 1910 roku do Stambułu, gdzie kontynuował działalność naukowo-pedagogiczną na Uniwersytecie oraz aktywnie uczestniczył w założeniu Ognisk Tureckich. W 1913 roku został wybrany do Komitetu Centralnego Komitetu Jedności i Postępu. Do końca życia został w Stambule. Misjonarska działalność Husejnzadego wywarła bardzo duży wpływ na umysły teoretykow turkizmu.

30Mehmet Ziya (1876-1924), znany turecki publicysta, socjolog, działacz polityczny, teoretyk nacjonalizmu tureckiego. Drugie imię „Gokalp” (bohater niebios) było przydomkiem publicystycznym, którym posługiwał się do końca życia. Po uzyskaniu podstawowego wykształcenia w szkole w Dijarbakyrze (Anatolia), w 1896 roku rozpoczął naukę w Szkole Weterynaryjnej w Stambule. W stolicy zbliżył się z młodoturkami i został członkiem, tajnego wówczas, Komitetu Jedności i Postępu, za co został w 1898 roku skreślony ze studiów. Po rocznym areszcie został zesłany do rodzimego Dijarbakyru, gdzie jako samouk studiował język francuski i socjologię. Po rewolucji 1908 roku został przedstawicielem Komitetu Jedności i Postępu w Dijarbakyrze, a później przeniósł się do centrali partii w Salonikach. W 1912 roku przeniósł się do Stambułu, gdzie został posłem do parlamentu tureckiego (Meclis-i Mebusan) oraz był jednym z założycieli Ognisk Tureckich (Turk Ocağı). W 1915 roku został pierwszym profesorem nauk socjologicznych na Uniwersytecie Stambulskim. W 1919 roku został aresztowany i zesłany na Maltę. Po powrocie oddał się służbie Kemalowi Ataturkowi, tworząc ideologiczną bazę kemalizmu. Szerzej na temat Gokalpa patrz: U. Heyd, Foundations of Turkish Nationalism: The Life and Teachings of Ziya Gokalp, London 1950.

31A. Jevakhoff, Kemal Ataturk, Warszawa 2004, s. 50-51.

32M. Э. Расул-Заде, O пантуранизме в связи с кавказской проблемой, Париж 193, c. 7.

33M. Ağayev, Məhəmməd Əmin Rəsulzadə, Bakı 2006, s. 39.

34Aczyg Soz” (1915-1918) przerwał swoją działalność w 1918 roku, kiedy dasznacko-bolszewickie oddziały podczas tragicznych dni marcowych 1918 r. spaliły redakcję gazety.

35M. A. Resuloğlu, “Musavat” partisinin kuruluşu, w: Milli Azerbaycan “Musavat” Halk Partisi Bulteni, 1962 nr. 4, s.10.

36И. Багирова, Политические партии и организации Азербайджана в начале XX века (1900-1917), Баку 1997, s. 192.

37Ibidem.

38М.Д., Гусейнов, Тюркская демократическая партия федералистов ≪Мусават≫ в прошлом и настоящем, Баку 1927.

39Р. Векилов, История возникновения Азербайджанской Республики, op.cit., s. 19.

40Азербайджанская Республика. Документы и материалы. 1918-1920 гг., Баку 1998, s. 92; S. Şimşir (red.), Mehmet Emin Resulzade’nin Meclis-i Mebusan Konuşmaları (1918-1920), İstanbul 2003, s. 12.

41S. Şimşir (red.), Mehmet Emin Resulzade’nin… op.cit., s. 17.

42Азербайджанская Республика. Документы и материалы …op.cit., s. 100; S. Şimşir (red.), Mehmet Emin Resulzade’nin Meclis-i Mebusan …op.cit., s. 18; M. Məmmədzadə, Milli Azərbaycan hərəkatı, Bakı 1992, s. 115-116.

43Rozmowa z przedstawicielem azerbejdżańskiej delegacji M.E. Resulzade, „Azerbejdżan”, 12 listopada 1918 r. patrz: Азербайджанская Республика. Документы и материалы, op.cit., s. 60.

44A. A., Турецкий деятель об Азербайджане, „ Şimali Kafkasya. Северный Кавказ ”, 1937, nr 42-43, s. 39.

45Азербайджанская Республика. Документы и материалыop.cit., s. 93; S. Şimşir (red.), Mehmet Emin Resulzade’nin… op.cit., s. 13.

46Şimşir S., Mehmet Emin Resulzade’nin Turkiye’deki Hayatı, Faaliyyetleri ve Duşunceleri, Ankara 1995, s. 37.

47Cytat z listu polskiego dyplomaty ze Stambułu z dnia 02.05.1933 r., AAN, sygn. 6691, k. 124.

48http://resulzade.org/xitab53.html (Ostatnie odwiedziny strony 27.03.2013).

Stanisław Korwin-Pawłowski w służbie idei prometejskiej

Ireneusz Piotr Maj

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w:
"Nowy Prometeusz" nr 3, grudzień 2012, ss. 75-84]

Stanisław Korwin-Pawłowski urodził się w 1889 r. w Witebsku1. Zainteresowania orientalistyczne odziedziczył po swoich rodzicach. Aleksander i Michalina Korwin-Pawłowscy osiedlili się w guberni witebskiej, gdzie stworzyli typową, zasymilowaną ze środowiskiem rosyjskiej inteligencji rodzinną polską enklawę. Aleksander Korwin-Pawłowski – inżynier mechanik zatrudniony na kolei Dynebursko-Witebskiej utrzymywał przyjazne stosunki zarówno z polskimi działaczami niepodległościowymi, jak i wysokiej rangi carskimi urzędnikami. Pokrewieństwo matki Michaliny z Jakubowskich Pawłowskiej wiązało Stanisława z polskimi Tatarami. Fakt ten wpłynął na jego życie w sposób zdecydowany. Emocjonalnym stosunkiem do kultury Wschodu oraz agnacją z tamtejszymi ludami tłumaczył Korwin-Pawłowski rolę „herolda zbliżenia Polski ze światem islamskim”.

Po ukończeniu gimnazjum w Kursku Korwin-Pawłowski rozpoczął naukę na wydziale matematyczno-fizycznym uniwersytetu moskiewskiego. Studia ukończył na uniwersytecie petersburskim. W 1916 r. zdał egzamin oficerski na kursach organizowanych przez marynarkę wojenną. W następnym roku podjął służbę w marynarce rosyjskiej na Morzu Czarnym, gdzie podczas I wojny światowej walczył przeciwko Turcji. W okresie wojny domowej przebywał na Zakaukaziu. W czasie krótkiego okresu niepodległości Armenii, w latach 1918-1920 organizował ormiańską flotę wojenną na jeziorze Sewan. Do Polski przybył w 1921 r. Początkowo pracował w Biurze Pomocy dla Repatriantów (1921-1923), następnie w Najwyższej Izbie Kontroli Państwowej2.

Pierwszym przejawem działalności organizacyjnej Korwin-Pawłowskiego było zainicjowanie w 1922 r. Towarzystwa Polsko-Azjatyckiego – instytucji gromadzącej praktyków i teoretyków zagadnień wschodnich, „źródła doświadczenia i wiedzy dla stadium początkowego polskiej polityki wschodniej”3. Celem organizacji miało być odnowienie idei Polski jako ogniwa pomiędzy Zachodem i Wschodem oraz „uzyskanie dla Polski szerokich stosunków gospodarczych jak i politycznych, przede wszystkim na Wschodzie azjatyckim, by mogła stać się państwem silnym i poważanym na Zachodzie”4.

Oprócz zadań ściśle naukowych założyciele Towarzystwa zamierzali skupić się przede wszystkim na ożywianiu kontaktów gospodarczych i politycznych Polski ze Wschodem5. Wśród pierwszych inicjatyw należy wymienić zorganizowanie w 1924 r. Polskiej Wystawy Przemysłowo-Handlowej w Konstantynopolu. W tym przedsięwzięciu prócz przedstawicieli rodzimego biznesu zaangażowani zostali również luminarze polskiej nauki, na czele ze znanym orientalistą prof. Zygmuntem Smogorzewskim. Pod względem organizacyjnym – jak wspominał Pawłowski – wystawa obnażyła jednak zasadnicze braki w praktycznej znajomości języka i kultury krajów wschodnich. Doświadczenia te skłaniały polskie czynniki rządowe do poparcia projektów, które w swym ogólnym założeniu służyłyby „zaznajamianiu Polski ze Wschodem”6.

Stanisław Korwin-Pawłowski, działając z ramienia Towarzystwa, występował w obronie zwalnianych z Wojska Polskiego Gruzinów. Należy przypomnieć, że do 1925 r. w Wojsku Polskim zakontraktowano większość oficerów gruzińskich. Pominięto jednak kilkunastu generałów i pułkowników, których ze względu na brak odpowiednich etatów, nie zamierzano pozostawić w służbie. Wprawdzie apel Pawłowskiego pozostał bez odzewu, jednakże zasygnalizował potrzebę stworzenia instytucji, która ponad podziałami politycznymi jednoczyłaby środowiska oddane idei pracy na rzecz emigracji prometejskiej w Polsce7.

W tym samym roku w gronie osób związanych z grupą „Przymierza”, reprezentowanych przez piłsudczyka Stanisława Siedleckiego oraz przedstawicieli Towarzystwa Polsko-Azjatyckiego, na czele z „bojowym endekiem” – jak charakteryzowano Stanisława Korwin-Pawłowskiego w dokumentacji Oddziału II S.G.8 – zainicjowano dyskusję o potrzebie przemianowania Towarzystwa na Instytut Wschodni w Warszawie9. Działania te przerodziły się w decyzję powołania 12 marca 1926 r. w Warszawie pierwszej placówki prometejskiej10.

Korwin-Pawłowskiemu zarząd instytutu powierzył funkcję sekretarza generalnego, prezesem wybrano senatora Stanisława Siedleckiego11.

W oczekiwaniu na moment, w którym czołowi propagatorzy nurtu prometejskiego uzyskają zakres wpływów i pozycję we władzach państwa, zapewniającą kreowanej przez nich idei rozwój organizacyjny i wsparcie finansowe, Instytut utrzymywał się w głównej mierze dzięki funduszom prywatnym i pracom zleconym. Należy podkreślić, że w tym trudnym okresie zawdzięczano Korwin-Pawłowskiemu znaczne, bardzo potrzebne wsparcie materialne. To w jego mieszkaniu mieszczącym się w Warszawie na ul. Wspólnej 34 m. 5, Instytut Wschodni znalazł tymczasową siedzibę i z jego funduszy inicjowane były pierwsze prace12. Warto nadmienić, że wśród pierwszych ofiarodawców Instytutu znalazł się ojciec Stanisława – Aleksander Korwin-Pawłowski – wówczas urzędnik w Ministerstwie Komunikacji, znany społecznik i działacz masoński13.

Szczególne zasługi położył Stanisław Korwin-Pawłowski na płaszczyźnie przygotowań kadry działaczy prometejskich – przyszłych łączników. Młodzież emigracyjną wspierano nie tylko moralnie, lecz również finansowo. Z inicjatywy Instytutu Wschodniego już w 1928 r. pierwsza grupa „studentów górali Kaukazu” otrzymała pomoc w formie comiesięcznego stypendium w łącznej kwocie 1.000 zł. Decyzję w tej sprawie podjął naczelnik Wydziału Wschodniego MSZ Tadeusz Hołówko. Podstawą do przyznania stypendium, ustalonego w kwocie 150 zł miesięcznie na osobę, był spis studentów-górali poświadczony przez Korwin-Pawłowskiego. Lista obejmowała dziewięć nazwisk, wśród których znaleźli się: Osetyjczycy, Czerkiesi, Dagestańczycy, Kabardyjczycy, Abchazowie. W tym zakresie Korwin-Pawłowski nawiązał współpracę Instytutu Wschodniego nie tylko z Ministerstwem Spraw Zagranicznych, a także z Oddziałem II Sztabu Głównego14.

Istotną inicjatywą Korwin-Pawłowskiego było uruchomienie kursów wschodoznawczych – jak podkreślano nowatorskich, szczególnie w dziedzinie językoznawczej. Zrezygnowano mianowicie z zasady grupowej lingwistyki, wykładanej w wielu uczelniach na łączonych wydziałach, na rzecz odrębnego nauczania poszczególnych języków wschodnich. Kursy przekształcono wkrótce w Szkołę Wschodoznawczą, w której kształcili się również oficerowie Ekspozytury nr 2 Oddziału II. Pomimo znacznych trudności wynikających z kryzysu organizacyjnego, kłopotów lokalowych oraz skromnych warunków finansowych Pawłowski pozyskał dla Szkoły Wschodoznawczej wybitnych reprezentantów nauki polskiej, a także obcokrajowców, specjalistów od zagadnień wschodnich oraz badaczy dziejów relacji Polski ze Wschodem. Kadra wykładowa Szkoły stanowić miała swoisty ensemble reprezentantów myśli wschodoznawczej, będący połączeniem różnorodnych dziedzin nauki teoretycznej i wiedzy praktycznej15.

Efekty działalności dydaktycznej – szczególnie w zakresie językoznawstwa – znalazły uznanie w Oddziale II Sztabu Głównego, a także w Ministerstwie Spraw Wojskowych. Płk Tadeusz Pełczyński w dokumencie skierowanym do wiceministra gen. Kazimierza Fabrycego stwierdzał jednoznacznie, iż: „Pierwsza i jedyna w Polsce szkoła postawiona na poziomie wschodoznawstwa europejskiego gwarantuje wyszkolenie zastępu ludzi wyspecjalizowanych w zagadnieniach i językach wschodnich. Fachowców tego rodzaju Polska prawie nie posiada a brak ich musi się odbijać ujemnie na interesach polskich na Wschodzie. Wschodoznawcy są potrzebni także polskiemu Sztabowi Głównemu dla prac informacyjnych i innych. Sztab Główny zyskałby szereg oficerów wyspecjalizowanych w sprawach Wschodu i wszechstronnie przygotowanych do pracy na poszczególnych placówkach zagranicznych i w odpowiednich resortach Sztabu Głównego”16.

Sekretarz Generalny Instytutu Wschodniego zaangażował się również w projekt utworzenia Orientalistycznego Koła Młodych – kuźni kadr prometejskich. Jak podkreślał pomysłodawca przedsięwzięcia Władysław Pelc, pozyskał on dla powyższej inicjatywy poparcie Korwin-Pawłowskiego, z którym wspólnie opracował statut i zasady organizacji biura17.

Tymczasem w miejsce prowadzonej z początku konstruktywnej współpracy, między Zarządem Koła a jego kuratorem dość szybko zaistniał poważny konflikt. W jego efekcie kierownictwo nad całością prac przejęte zostało przez Korwin-Pawłowskiego. Jego działalność w tym okresie poddana została zdecydowanej krytyce prezesa Koła Włodzimierza Bączkowskiego. Jak pisał w sprawozdaniu sporządzonym na potrzeby Ekspozytury nr 2 „suchy formalizm p. Korwin-Pawłowskiego, absolutny brak rzetelnej koncepcji pracy zastąpiony jedynie jego wielką kulturą towarzyską i używaniem członków Zarządu Koła do trzeciorzędnych funkcji pomocniczych w Instytucie Wschodnim”. Bączkowski ubolewał również nad faktem blokowania przez Korwin-Pawłowskiego realizacji projektów utworzenia filii OKM w innych miastach. W tym czasie ustać miały w Instytucie odwiedziny ważnych funkcjonariuszy państwowych18.

Wzajemną niechęć pogłębiały podejmowane przez opiekuna OKM próby rozwiązania zarządu a także likwidacji organizacji. W tym celu Korwin-Pawłowski miał pozyskać nawet poparcie prezesa Instytutu S. Siedleckiego.

Od 1930 r. działalność polityczna Korwin-Pawłowskiego zostaje wyraźnie ograniczona. Częsta krytyka jego osoby ze strony przedstawicieli emigracji powodowała wytworzenie się złego klimatu w placówce i była przedmiotem troski nie tylko zarządu Instytutu. Przyczyna sporu tkwiła w niemożności zaakceptowania przez sekretarza generalnego ingerencji w sprawy Instytutu niechętnych mu kół sztabowych. Nie bez znaczenia był tu również fakt utrzymywania się przez dłuższy czas negatywnej atmosfery osobistych uprzedzeń i niechęci wynikających z konieczności podporządkowania się arbitralnym decyzjom Pawłowskiego19.

Czarę goryczy miała przelać, w opinii Oddziału II, decyzja sekretarza generalnego Instytutu o wyeliminowaniu Górali Kaukaskich i Tatarów z terenu Instytutu poprzez „postawienie im ultymatywnego terminu przeprowadzki bez wyznaczenia innego lokalu”. Na skutek interwencji oficerów Oddziału II Sztabu Głównego i arbitrażu Prezesa Centralnego Komitetu Ukraińskiego Mykoły Kowalskiego konflikt pozornie został zażegnany. Nieufność Górali względem poczynań sekretarza generalnego odcisnęła się jednak piętnem na dotychczasowym dorobku Instytutu. Rezultatem takiego stanu rzeczy było przeniesienie ośrodka działalności politycznej emigracji do utworzonego w 1930 r. Klubu „Prometeusz”. Jak pisał W. Bączkowski: „Od chwili założenia ‘Prometeusza’, między Instytutem Wschodnim a wymienionym klubem i wszystkimi jego członkami (Ayas Ishaki, Górale Kaukascy, Gruzini) panowały naprężone i nieprzyjazne stosunki”. Konflikt emigrantów z władzami Instytutu, w tym szczególnie z jego ówczesnym sekretarzem generalnym wywołany arbitralnym, „poniżającym godność osobistą” sposobem postępowania S. Korwin–Pawłowskiego skłaniał młodzież kaukaską do bojkotu tej kurateli poprzez oficjalne zrzekanie się stypendiów20.

Do bezpośredniej interwencji Szefa Ekspozytury nr 2 Oddziału II SG na terenie OKM doprowadzić miał incydent wywołany odczytem Wassana Gireja Dżabagi. Prelekcja dotyczyła Kaukazu Północnego podczas rewolucji i miała miejsce w siedzibie Koła w 1929 r. Tematem odczytu była „nagonka” na ideologię góralską, określoną przez prelegenta jako fikcję. W konsekwencji przywódcy emigracyjni, opuścili w toku odczytu salę, nie ukrywając swego oburzenia. Incydent ten – w opinii oficerów Oddziału II – miał być inspirowany przez p. Korwin–Pawłowskiego21.

Decyzją zarządu OKM, popartą przez Tadeusza Hołówkę, Korwin-Pawłowski zastąpiony został na stanowisku kuratora przez dyrektora Biura Personalnego MSZ kpt. Wiktora Tomira Drymmera. Na ostateczną decyzję ustąpienia Pawłowskiego z Instytutu Wschodniego władze będą czekać jeszcze rok. Według relacji Edmunda Charaszkiewicza, T. Hołówko początkowo nie wyrażał zgody na usunięcie z Instytutu S. Korwin-Pawłowskiego, stwierdzając, że „p. Pawłowski powinien pozostać na terenie Instytutu, ale jako członek Zarządu z pozbawieniem go funkcji sekretarza”22.

Swoistym probierzem zaufania władz względem osoby Korwin-Pawłowskiego okazała się sprawa utworzenia Towarzystwa Polsko-Kaukaskiego przy Instytucie Wschodnim. W celu przyciągnięcia do Instytutu działaczy narodowościowych zarząd placówki przystąpił w marcu 1930 r. do realizacji uchwały o utworzeniu Towarzystwa. Do udziału w pracach organizacyjnych zaproszeni zostali liczni przedstawiciele emigracyjni (Barasbi Baytugan, Hassan Bahaeddin Bej Chursz, Mahomet Czukua, R. Kazbek, Sulejman Metsuk, Giorgi Nakaszydze, Józef Salakaja i Mustafa bej Weksli). Za cel działalności organizacji obrano: zaznajomienie społeczeństwa z sytuacją polityczną, ekonomiczną i etnograficzną narodów kaukaskich, dostarczenie prelegentów do odczytów o Kaukazie dla organizacji społecznych, robotniczych, szkół a nawet oddziałów wojskowych; propagowanie przyjaźni polsko-kaukaskiej na gruncie życia towarzyskiego i społecznego; stworzenie punktu oparcia moralnego dla narodów zagarniętych przez ZSRR; pomoc i opiekę nad przedstawicielami narodów kaukaskich w Polsce. Niestety, sprawa utworzenia towarzystwa zakończyła swój byt „na biurkach” szefów Oddziału II i Wydziału Wschodniego MSZ23.

W piśmie skierowanym do Korwin-Pawłowskiego Tadeusz Hołówko stwierdzał, że „myśl stworzenia Towarzystwa Polsko-Kaukaskiego przy Instytucie Wschodnim kryje w sobie niebezpieczeństwo rozproszenia wysiłków nielicznej kolonii kaukaskiej na terenie Warszawy” i proponował „wykluczenie z programu Towarzystwa Polsko-Kaukaskiego wszelkich momentów politycznych, które muszą i nadal całkowicie skupiać się w Prometeuszu”24.

W efekcie interwencji naczelnika Wydziału Wschodniego MSZ T. Hołówki oraz Szefa Oddziału II Sztabu Głównego T. Schaetzela, sekretarz generalny Instytutu – obciążony dodatkowo zarzutem „dyletanctwa i niefachowości” – zastąpiony został na sprawowanym poprzednio stanowisku przez historyka doc. dr Olgierda Górkę. Pomijając fakt, że arbitraż ten w wysokim stopniu krzywdził Stanisława Korwin-Pawłowskiego, pozostało jeszcze odium okoliczności, w jakich usunięto człowieka tak zasłużonego dla Instytutu25.

Uzasadniając swą dymisję Korwin-Pawłowski pisał: „Instytut Wschodni prócz zadań czysto naukowych ma szereg innych, wkraczających bądź w dziedzinę stosunków społecznych bądź politycznych z narodami wschodnimi. W tej części swej pracy winien Instytut ściśle współpracować z Ministerstwem Spraw Zagranicznych, zaś niezbędnym warunkiem by współpraca taka była owocna, jest naturalnie zupełne zaufanie tego Ministerstwa do osób mających w łonie Instytutu wpływ na przebieg jego działalności. Takiego zaufania, jako sekretarz generalny, nie posiadam”26.

W opublikowanych w połowie lat sześćdziesiątych wspomnieniach, trudnych do zweryfikowania wobec szczupłości innych źródeł, Stanisław Korwin-Pawłowski główną rolę w utworzeniu Instytutu Wschodniego przypisuje swojej osobie. Świadome pominięcie przezeń faktu zaangażowania w prace organizacyjne pozostałych członków założycieli potwierdza tezę o konflikcie, jaki zaistniał w łonie Instytutu27.

Trudno dziś ocenić, czy swą nadrzędną pozycję we władzach Instytutu wykorzystywał Korwin-Pawłowski dla zaspokojenia własnych ambicji. Bez wątpienia specyfika pracy na piastowanych przez niego stanowiskach wymuszała nierzadko konieczność podejmowania arbitralnych i mało popularnych decyzji. Bywały one przyczyną „osobistych niechęci i zadrażnień” na terenie Instytutu.

Spór ten dotykał zagadnień kluczowych dla działalności każdej instytucji – tj. celów, form pracy i źródeł finansowania. Ostateczne zwycięstwo opcji politycznego ukierunkowania działań Instytutu Wschodniego na rzecz koncepcji prometejskiej było możliwe dopiero pod koniec lat dwudziestych. Takim rozwojem sytuacji zainteresowana była grupa „Przymierza”, skupiona w Instytucie wokół senatora Siedleckiego. Liczono przy tym na oparcie działalności placówki o dotacje Oddziału II Sztabu Generalnego WP i Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP. Jak dowodził Korwin-Pawłowski, ale już w warunkach PRL – był on przeciwnikiem tej opcji. Miał wówczas reprezentować środowisko, niechętne antysowieckiej działalności politycznej ugrupowań emigracyjnych, zakładające rozwój Instytutu w kierunku naukowym, bez ingerencji w zagadnienia białoruskie, ukraińskie i kaukaskie. Szereg działań podejmowanych do końca lat dwudziestych przez sekretarza generalnego Instytutu Wschodniego, we współpracy z czynnikami rządowymi, sprzyjających integracji środowisk prometejskich, nie potwierdza tej tezy28.

Ocena działalności Stanisława Korwin-Pawłowskiego przysparza niemałe trudności. W opinii ówczesnych władz „bezpośredni zarządca Instytutu Wschodniego” był osobą kontrowersyjną. Z jednej strony podziwiano jego inteligencję, „kolosalną energię i uporczywość w dążeniu do obranych wcześniej celów”, ceniono inicjatywę i oddanie w opiece nad emigracją; z drugiej – oskarżano o awanturnictwo i „usposobienie dyktatorjalne odstręczające wybitne jednostki od współpracy z Instytutem”. Pochlebne opinie na temat Korwin-Pawłowskiego przedstawili Ministerstwu Spraw Zagranicznych: Edward Raczyński (wówczas ambasador RP w Londynie) i Tadeusz Jankowski (radca ambasady RP w Moskwie)29.

Jak wspominał po latach W. Bączkowski: „Niezależnie od zasadności, bądź nie krytyki osoby sekretarza generalnego Instytutu Wschodniego, nie można mu odmówić zaangażowania, ogromu pracy i serca, które włożył w pierwszym, niełatwym przecież okresie działania Instytutu. W pamięci pracowników tej placówki zapisał się jako człowiek „obeznany z Sowietami i Kaukazem”, opiekun młodzieży akademickiej oraz zdeklarowany sympatyk i znawca kultury narodów Orientu, czemu dał najlepszy wyraz w późniejszym etapie swojego życia.

W jednym z dokumentów adresowanych do Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP, jego autor, Edward Raczyński – swojego czasu z-ca Naczelnika Wydziału Wschodniego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, opisywał Korwin-Pawłowskiego następującymi słowami: „Sprawiedliwość każe mi oddać, że słowa krytyki, które mnie wówczas dochodziły pod adresem pana Pawłowskiego nie wydawały mi się, (poza zarzutem niefachowości), posiadać głębszych korzeni, a wypływać zdawały mi się z tak częstych u nas osobistych niechęci i zadrażnień. Pan Pawłowski uderzał mnie osobiście wielkim zapałem dla zagadnień wschodnich (zwłaszcza Bliskiego Wschodu)”30.

Ostatnie słowa senatora Siedleckiego skierowane do swojego dotychczasowego współpracownika brzmiały wymownie: „Życzę Panu, by praca Pańska tak konsekwentna, tak uparta i tak bezinteresowna (myślę oczywiście o Instytucie i o Wschodzie) przyczyniła się w stopniu, jak powinna, do powiększenia chwały i potęgi naszej tak jeszcze ubogiej i niepotężnej Ojczyzny. Niechże ta rozumna i bezinteresowna praca przyczyni się do zapisania Pańskiego nazwiska w dziejach tej Ojczyzny jeśli nie wielkimi to jednak złotymi literami”31.

Wątpliwości co do moralnej oceny poczynań pojawiają się w odniesieniu do kolejnego etapu życia Korwin-Pawłowskiego – nie związanego już z Instytutem Wschodnim. Najdobitniej wyraził je Mufti dr Jakub Szynkiewicz, który w dokumencie skierowanym do Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP powątpiewał „w szczerość uczuć p. Pawłowskiego do Islamu”, stwierdzając przy tym, iż zmiany wiary na muzułmańską dokonał on na tle politycznym, w celu „odegrania pewnej roli przy dworze władcy muzułmańskiego na Wschodzie”32.

Działalność polityczna Korwin-Pawłowskiego na Bliskim Wschodzie w latach 1932-1939 śledzona była uważnie przez polskie i brytyjskie władze i utrwaliła swój ślad w tajnej dokumentacji MSZ. W mniemaniu urzędników polskich przedstawicielstw dyplomatycznych uchodził on wśród miejscowej ludności za „tajemniczego wysłannika rządu polskiego”, a jego aktywność miała na celu „zorganizowanie wojskowego przysposobienia Arabów”33. Przyjęcie islamu oraz studia na uniwersytecie muzułmańskim Al-Azhar, przybliżyły Korwin-Pawłowskiego do elit świata muzułmańskiego i politycznej emigracji arabskiej w Egipcie. W Kairze założył biuro Polskiej Agencji Telegraficznej do spraw arabskich i pełnił rolę korespondenta. Owocem tych kontaktów była nominacja na obserwatora z ramienia Ligi Panislamskiej (Ligi Arabskiej) i uczestnictwo w rozmowach rozjemczych w czasie konfliktu saudyjsko-jemeńskiego (1934 r.) oraz udział w powstaniu palestyńskim (1936 r.)34.

W czerwcu 1939 r., po wieloletnim pobycie w Egipcie, Stanisław Korwin-Pawłowski powrócił do Warszawy. Decyzja przyjazdu do Polski w tak niekorzystnym okresie była niewątpliwie wymuszona. Wynikała z konieczności podporządkowania się dyrektywom rządu egipskiego, który, pod wpływem „zaleceń” brytyjskiej dyplomacji, uznał Korwin-Pawłowskiego za persona non grata35. Osoba byłego sekretarza generalnego Instytutu Wschodniego stała się dla polskich władz cennym źródłem informacji, w tym szczególnie dotyczących sytuacji politycznej na Bliskim Wschodzie. W Oddziale II Sztabu Głównego Korwin-Pawłowski kontaktował się z oficerem Referatu „Wschód” kpt. Bohdanem Butkiewiczem, który zainteresowany był przede wszystkim relacjami niemiecko-włoskimi oraz anglofobskimi nastrojami wśród dygnitarzy irańskich. Rozmowy w Wydziale Wschodnim MSZ oscylowały wokół sytuacji w Instytucie Wschodnim. Wedle relacji Korwin-Pawłowskiego zaproponowano mu „by nie zwlekając zapoznał się ze stanem Instytutu (…) i opracował szczegółowy plan uzdrowienia instytucji”36.

W sytuacji nadciągającego konfliktu zbrojnego podjęcie wiążących decyzji w sprawie zaangażowania nowych sił w prace na rzecz Instytutu okazało się niemożliwe. Sztab Główny WP i Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP wyznaczyły Korwin–Pawłowskiemu inne zadania. Z dniem 1 września 1939 r. otrzymał nominację na przedstawiciela Polskiej Agencji Telegraficznej w Iranie oraz propozycję organizacji polskiego konsulatu w Teheranie. Wybuch wojny pokrzyżował te plany37.

Dalsze losy Stanisława Korwin-Pawłowskiego, typowe dla wielu przedstawicieli polskich elit politycznych i intelektualnych, składają się na tragiczny obraz dziejów okresu okupacji hitlerowskiej i sowieckiej. W latach 1940-1944 był więźniem Pawiaka i Oświęcimia. Przeżył dzięki wstawiennictwu niemieckiego oficera, z którym zawarł znajomość jeszcze w Egipcie. Ze skutkami eksterminacji ludności polskiej przyszło mu jednak zetknąć się ponownie. Uczestniczył jako protokolant w akcji ekshumacyjnej ofiar powstania warszawskiego zorganizowanej przez Polski Czerwony Krzyż38.

Zaprezentowany rys biograficzny Stanisława Korwin-Pawłowskiego jest kolejnym uzupełnieniem w dyskusji nad działalnością ruchu prometejskiego w Polsce. Na racjonalną, pozbawioną piętna ahistoryczności analizę czeka jeszcze ostatni rozdział jego życia. Wspomnieć należy, że od 1945 r. Korwin-Pawłowski znalazł zatrudnienie w Ministerstwie Spraw Zagranicznych – jego prometejski życiorys nie mógł przecież umknąć zainteresowaniu nowych mocodawców. Z pewnością jednak należy stwierdzić, że nietuzinkowa, barwna i nadal tajemnicza postać „Lawrence’a Polskiego”39 zasługuje na opracowanie pełnej naukowej biografii.

Dr Ireneusz Piotr Maj – historyk, adiunkt na Wydziale Humanistycznym Wyższej Szkoły Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi, specjalizuje się w historii najnowszej Polski i stosunkach polsko-radzieckich w dwudziestoleciu międzywojennym.

1 Na temat osoby Stanisława Korwin-Pawłowskiego brak jest w literaturze obszerniejszych informacji oprócz wspomnień, które sam spisał. Włodzimierz Bączkowski napomina o nim przy okazji opisywania działalności Orientalistycznego Koła Młodych w Warszawie, którego to Korwin-Pawłowski był kuratorem. Oprócz kilku artykułów zamieszczonych na łamach „Wschodu” opisujących genezę Instytutu Wschodniego oraz dwóch prac: Egipt i Egipcjanie (1954), Stosunki Polski z Ziemią Świętą (1958) a także Wspomnień (1966), S. Korwin-Pawłowski pozostawił po sobie ciekawą korespondencję związaną z jego późniejszą działalnością, którą prowadził na Bliskim Wschodzie. AAN, MSZ, sygn. 5302, k. 37-69.

2 Informacje dotyczące życiorysu S. Korwin-Pawłowskiego zaczerpnięto z jego wspomnień. Por.: S. Korwin, Wspomnienia…, t.1,2, Warszawa 1966; A. P. Kosowski, Działalność Stanisława Korwin-Pawłowskiego w Egipcie w latach 1932-1939, „Przegląd Tatarski” Nr 1/2012, s. 5-9.; I. P. Maj, Działalność Instytutu Wschodniego w Warszawie 1926-1939, Warszawa 2007, s. 37-38, 84-89.

3 Wśród członków-założycieli Towarzystwa znaleźli się przedstawiciele władz państwowych, świata naukowego i politycznego, sfer przemysłowo-handlowych, prasy i emigracji gruzińskiej (w tym m. in.: Józef Salakaja, książę Pawle Tumanoff-Tumaniszwili, gen. Aleksandre Zacharjadze, płk. Mikheili Kandełaki, mjr Konstantine Terjaszwili). Por. Spis Członków Towarzystwa Polsko-Azjatyckiego, Archiwum Polskiej Akademii Nauk, materiały Jana Reychmana (dalej: APAN), sygn. 282, t. 225, k. 36-39.

4 Tamże.

5 Sprawozdanie z działalności Towarzystwa Polsko-Azjatyckiego, APAN, sygn. 282, t. 225, k. 62-63.

6 Por.: Komitet organizacyjny Wystawy Polskiej w Konstantynopolu, Archiwum Akt Nowych, Zespól akt Ministerstwa Spraw Zagranicznych (dalej: AAN), sygn. 778, k. 1-2.

7 List Stanisława Korwin-Pawłowskiego z Towarzystwa Polsko-Azjatyckiego, Centralne Archiwum Wojskowe Zespól akt Oddziału II Sztabu Głównego Wojska Polskiego, Ekspozytura nr 2 Oddziału II Sztabu Głównego (dalej: CAW), sygn. I.303.4546.

8 Tamże, sygn. I.303.5534, k. 24.

9 APAN, sygn. 282, t. 225, k. 9.

10 S. Korwin, Wspomnienia…, t. 2, s. 35; „Biuletyn Instytutu Wschodniego”, Nr 2, kwiecień 1929, r. II, s. 1-2, CAW, sygn. I.303.4.5406.

11 Skład osobowy zarządu ustalono na podstawie notatki przekazanej Oddziałowi II Sztabu Głównego. Por.: L. dz. 181/19 III 1929, CAW, sygn. I.303.4.5406, k. 24-26. Informacje na ten temat zamieszczono w preliminarzu budżetowym Instytutu Wschodniego: AAN, MSZ, sygn. 5272, k. 34.

12 Zagadnienie to opisał Pawłowski w liście datowanym na 16.11.1936 r., skierowanym do ambasadora Edwarda Raczyńskiego. AAN, MSZ, sygn. 5302, k. 32.

13 L. Chajn, Polskie wolnomularstwo 1920-1938, Warszawa 1984, s. 456-462.

14 Por. Sprawozdanie Stanisława Korwin-Pawłowskiego, CAW, sygn. I.303.5534, k. 31-32; AAN, sygn. 6688, k. 75-76; Tamże, sygn.. 6685, k. 13, 18-19, 31.

15 AAN, sygn. 8490, k. 6.

16 Pismo dotyczące przydziału oficerów do Szkoły Wschodoznawczej, CAW, sygn. I.303.5534, L. dz. 3531/Ek2 z 27 XI 1931 r.

17 Tamże, sygn. I.303.4.5516.

18 Sprawozdanie W. Bączkowskiego, CAW, E2 OII SG, sygn. I.303.4.5554.

19 I. P. Maj, dz. cyt., s. 37-38, 84-89.

20 Por.: Notatka W. Bączkowskiego dotycząca współpracy z emigracją polityczną na terenie Instytutu Wschodniego. Tamże, sygn. I.303.4.5554.

21 Por. L. 692/I z dn. 19 XI 1929, L.812/2/5 1930, tamże, sygn. I.303.4.5406. O bliskich kontaktach S. Korwin–Pawłowskiego z domem Dżabagich wspomina Dżennet Dżabagi-Skibniewska. Por.: T. Zaniewska, Dżennet znaczy raj, Białystok 2002, s. 32.

22 CAW, sygn. I.303.4.5406. L. 760/I, 17 XII 1929.

23 Tamże, sygn. I.303.4.5422, L. dz. 1076/II/2/I z 18 III 1930.

24 List Naczelnika Wydziału Wschodniego MSZ Tadeusza Hołówki do Stanisława Korwin-Pawłowskiego. APAN, sygn. 282, t. 225, k. 46-47.

25 Wspomina o tym fakcie w piśmie skierowanym do wicedyrektora Departamentu Politycznego MSZ Tadeusza Kobylańskiego radca ambasady RP w Moskwie dr Tadeusz Jankowski. Por.: AAN, sygn. 5302, k. 68.

26 List Stanisława Korwin-Pawłowskiego do Zarządu Instytutu Wschodniego. APAN, sygn. 282, t. 225, k. 113-114.

27 Por. przemówienie S. Siedleckiego wygłoszone na pierwszym walnym zgromadzeniu członków założycieli Instytutu 10 grudnia 1928 r., a w szczególności następujące słowa: „Instytut Wschodni jest dzieckiem dwu organizacji, które w latach 1920 i 1922 powstały w Warszawie, mianowicie ‘Przymierza’ i Towarzystwa Polsko-Azjatyckiego”. Por.: „Biuletyn Instytutu Wschodniego”, nr 2, kwiecień 1929, s. 1-2. CAW, sygn. I.303.4.5406.

28 Por.: S. Korwin, Wspomnienia…, t.2, s. 51.

29 AAN, sygn. 5302, k. 29-30, 68.

30 Tamże, sygn., 5302, k. 29.

31 List Stanisława Siedleckiego do Stanisława Korwin-Pawłowskiego z 8.01.1930 r., APAN sygn. 282, t. 225, k. 49-50.

32 AAN, sygn. 5302, k. 57-58.

33 Tamże.

34 A. P. Kosowski, dz. cyt., s. 7-9.

35 Tamże.

36 Kpt. Bohdan Butkiewicz kierował IV Działem Dalekiego Wschodu Referatu „Wschód”; S. Korwin, Wspomnienia…, t. 2, s. 217.

37 S. Korwin, Wspomnienia…, t. 2, s. 345.

38 Tamże.

39 Odniesienie do artykułu zamieszczonego w piśmie „El-Arab” pt. Lawrence Polski. S. Korwin-Pawłowskiego przyrównano tam do postaci Thomasa Edwarda Lawrence’a (1888-1935), znanego jako Lawrence z Arabii – brytyjskiego oficera i agenta wywiadu. I. P. Maj, dz. cyt., s. 37.

Józef Piłsudski jako prometeista

Włodzimierz Suleja

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w:
"Nowy Prometeusz" nr 2, lipiec 2012, ss. 155-159]

Z perspektywy współczesnego Polaka prometeizm postrzegany jest przede wszystkim jako postawa etyczna, mająca swe źródła w początkach XIX stulecia,a sprowadzająca się w pierwszym rzędzie do podejmowania – wzorem mitycznego syna tytana Japeta – działań dla dobra ludzkości. W wypracowaniu maturalnym musiałyby zatem pojawić się odwołania do twórczości Byrona i Shelleya, a pozostając na gruncie rodzimej literatury Słowackiego, Mickiewicza, Goszczyńskiego czy Kasprowicza. A jednak ideę prometejską w pełni zasadnie wiąże się również z okresem  międzywojennym, a ściślej rzecz ujmując z politycznymi poczynaniami polityków skupionych wokół Józefa Piłsudskiego.

Piłsudski to jedna z najwybitniejszych postaci w dziejowym panteonie Polski. Czy był prometeistą? Na gruncie czysto politycznym prometeizm traktujemy przede wszystkim jako ruch przeciwstawiający się z jednej strony sowieckiemu ekspansjonizmowi, z drugiej zaś dążący do uwolnienia spod jarzma tych narodów, którym po październikowym przewrocie bolszewicy narzucili swą władzę. Z tej perspektywy obejmowałby zatem państwa i narody od Bałtyku po morza: Czarne i Kaspijskie. Zagrożone i ujarzmione. Przemocą przykute do sowieckiego rydwanu bądź losu tego się obawiające. Piłsudski, jako polski polityk, wpierw dążył do restytucji własnej  państwowości, a po roku 1918 do jej zabezpieczenia. I z tego punktu widzenia może być traktowany jako zwolennik koncepcji prometejskiej. A przecież, jeśli cofniemy się do ostatniej dekady XIX stulecia, był co najmniej jej współtwórcą.

O potrzebie rozcięcia ostrzem miecza hańbiących więzów, „które Polskę do państwa carów przykuły”, możemy przeczytać już w przyjętym na jesiennym zjeździe paryskim roku 1892 Szkicu programu PPS. W partii tej, która z internacjonalistycznych manowców powróciła na drogę walki o Niepodległą, Piłsudski znalazł się w początkach następnego roku, bez wątpienia akceptując jej nową programową podstawę. I od tego momentu czytelna dyrektywa, iż „socjalista w Polsce dążyć musi do niepodległości kraju, a niepodległość jest znamiennym warunkiem zwycięstwa socjalizmu w Polsce (JP, II, 52-53)”, stała się na długie lata wytyczną podejmowanych przezeń poczynań.

Piłsudski, podobnie jak wielu współczesnych, był głęboko przekonany, że najpoważniejszą przeszkodą na drodze do niepodległości wiodącej, jest Rosja. W zmaganiach z państwem cara Polacy, by zwyciężyć, powinni byli pozyskać wiernych sojuszników. Socjaliści spod znaku PPS liczyli początkowo, że rolę takową odegra „związany z nami węzłami solidarności międzynarodowej (JP, I, 73)” proletariat, ale rychło okazało się, czego dowiódł chociażby londyński kongres II Międzynarodówki i losy rezolucji w sprawie polskiej, że realność poparcia z tej właśnie strony jest wysoce iluzoryczna. W tej sytuacji przywódca polskiej partii zwrócił baczną uwagę na „te miliony różnych ludów, które, jak my, skuci są w kajdanach carskiej niewoli”. To właśnie możliwość wspólnego wystąpienia skutych tymi samymi kajdanami ludów rosyjskiego imperium wydała mu się, jak wynika to z przeprowadzonej przezeń w połowie 1895 roku analizy, czymś nieomal pewnym.

Ową nader wnikliwą i obszerną analizę wewnętrznej sytuacji carskiego imperium Piłsudski zawarł w artykule Rosja, zamieszczonym w przygotowanej przez PPS jednodniówce. Wnioski, do jakich doszedł przywódca PPS, mogły wywołać co najmniej zdziwienie ortodoksyjnego marksisty, bowiem zdecydowanie podkreślił, że nie wierzy w pojawienie się w państwie cara masowego ruchu rewolucyjnego. „Lecz na szczęście – wywodził – w skład państwa rosyjskiego oprócz Rosji właściwej wchodzą i inne, przemocą ujarzmione i łańcuchem niewoli przykute do caratu, kraje.  Ludność tych krajów – Polacy, Litwini, Łotysze, Rusini – zalega obszary, dawniej do Rzeczypospolitej należące. Mają one więc całkiem inną przeszłość historyczną, inne tradycje; wszystkie zaś cierpią pod caratem srogie prześladowania narodowościowe i religijne, które wśród nich wzbudzają nienawiść ku obecnym stosunkom politycznym (JP I, 90)”. Znacznie wyższy poziom politycznej świadomości ludności obszary te zamieszkującej, pozostawiający w tyle tereny Rosji właściwej, ich rozwój ekonomiczny, wreszcie wykształcona struktura klasowa wiodły Piłsudskiego do konkluzji, że „stąd właśnie wyjdzie ta siła, która w proch zetrze potęgę caratu”, natomiast rosyjski „ruch rewolucyjny może odegrać w tej walce tylko rolę pomocniczą (JP I, 91). Trudno nie dostrzec, że w wizji Piłsudskiego rozkuty z kajdan przez Heraklesa – rodzimą klasę robotniczą polski Prometeusz zdruzgotałby, w interesie tak jak i on ujarzmionych ludów, orientalnego despotę.

Piłsudski wielokrotnie powtarzał, że „dopiero z opadnięciem kajdan niewoli, nałożonych na nas przez despotyczny rząd najezdniczy, rozpocznie się era szybkiego postępu ku szczęśliwej przyszłości bez troski i krzywdy (JP I, 158)”. Dotyczyło to, co raz jeszcze warto podkreślić, nie tylko dawnych ziem Rzeczypospolitej, zagarniętych przez państwo cara, ale w praktyce wszystkich obszarów, przemocą włączonych w obręb rosyjskiego imperium. I wszystkie one, wyciągając wnioski z polskich doświadczeń, będą zmuszone caratowi się czynnie przeciwstawić. Nawet tam, gdzie obowiązywały ograniczone wprawdzie, ale jednoznacznie konstytucyjne regulacje, jak w Finlandii, praktyczne poczynania samodzierżawia wymuszały opór, stąd, zakładał Piłsudski, „jednakowe położenie, jednakowe interesy doprowadzić muszą do ścisłego połączenia sił rewolucyjnych Polski i Finlandii, i będzie to wówczas – konkludował – poważny krok, zbliżający nas ku wspólnemu celowi – rozproszeniu tej ciemnej i groźnej chmury, która oto pół świata w ponurej ciemnicy trzyma, a zowie się moskiewskim caratem (JP I, 268).

Podobnych opinii w czasach, gdy Piłsudski przewodził PPS, niekiedy jednoznacznych w swej wymowie, kiedy indziej aluzyjnych, można doszukać się znacznie więcej. Zbieżne sugestie rozsiane były i w pracach działaczy, ściśle z Piłsudskim związanych, zwłaszcza wówczas, gdy powstawały – tak jak agitacyjna broszura We wspólnym jarzmie, przygotowana przez Leona Wasilewskiego – z jego bezpośredniej inspiracji. Co więcej, próbował zaszczepiać przy tym przekonanie, jak pisał w jednym z listów do Wasilewskiego, że na carską politykę prowadzoną wedle zasady „divie et impera” najskuteczniejszą odpowiedzią stanie się „przebudzenie się powszechne niezadowolenia i oporu”, przy czym to właśnie na Polaków miał spaść „obowiązek zainicjowania tego ruchu”. Warto również podkreślić, że redaktor „Robotnika”, w przeciwieństwie do sporej i wpływowej grupy ortodoksyjnych teoretyków socjalistycznego ruchu, już wówczas był za całkowitą separacją
od Rosji nie tylko ziem polskich, ale i wszelkich innych obszarów zamieszkałych przez ujarzmione narody. Tę jakże wymowną odmienność polskich i rosyjskich oczekiwań wyłożył dobitnie na przykładzie „naszego stosunku do Litwy”, którego, jak podkreślił to w jednym z listów, nie sposób porównywać do stosunku łączącego Polskę z Rosją. „Gdy my – wywodził – powołujemy Litwę do federacji, będąc najzupełniej pewni, że czy chce czy nie chce, pójdzie z nami i będzie bądź co bądź dzieliła nasze losy, to w stosunku do Rosji jesteśmy pewni czegoś całkiem przeciwnego”. I dlatego właśnie zalecał, by w sposób jednoznaczny, „wyraźnie się oświadczyć przeciwko ulubionemu programowi wszelkich radykałów – federacji – Stanów Zjednoczonych Rosji”. Jest to – tłumaczył – „parawanik, za który chowają się wstydliwi radykałowie, nie chcący z jednej strony pochwalić rząd, a z drugiej rozstać  się z myślą o wielkości i potędze Moskwy”. Parawanik ten, jego zdaniem, za wszelką cenę należało burzyć.

Ten zrąb poglądów Piłsudskiego, który możemy określać mianem „prometejskiego”, wykształcił się na przełomie XIX i XX stulecia. Dostrzegamy go i na szpaltach„Robotnika”, i stronach „Walki”, jednak najbardziej zwartą i zarazem najpełniejszą postać przybrał on w roku 1904, kiedy to udający się do stolicy walczącej z Rosją Japonii przywódca PPS przygotował specjalny memoriał, złożony w tamtejszym Ministerstwie Spraw Zagranicznych. W memoriale tym, ze względu na adresata lapidarnym, znajdziemy bodaj najbardziej zwarty a zarazem przejrzysty „prometejski” program autorstwa przyszłego Naczelnika Państwa.

Z pozoru ujęcie, którego autorem był Piłsudski, rysuje przyszłe perspektywy dla sprawy polskiej w przypadku jej militarnego tudzież politycznego zderzenia z Rosją. W rzeczywistości jest to przemyślany program, w jaki sposób owo olbrzymie „więzienie narodów” unicestwić. Wydaje się, że bez prześledzenia ówczesnego toku rozumowania Piłsudskiego nie jest możliwym zrozumienie podejmowanych w międzywojennym dwudziestoleciu (i to nie tylko przez Polaków) przyszłych prometejskich poczynań, Piłsudski wychodził z oczywistego, choć nie dla wszystkich, założenia, że „Rosja tylko na pozór jest państwem jednolitym”. O tym, że tak nie jest, decydowały,w jego przekonaniu, różnice o charakterze wyznaniowym, narodowościowym aż po kulturowe. Polski socjalista przypominał, że „przeważna część państwa została przyłączona do imperium drogą podboju i wcielania gwałtem krajów i narodów”, co dodatkowo niejednolitość tę pogłębiło i utrwaliło. Antidotum, aplikowane przez rządzącą krajem biurokrację, czyli polityka brutalnej rusyfikacji, stało się z kolei „źródłem ciągłego niezadowolenia wśród ludności nierosyjskiej (JP II, 250)”, aczkolwiek autor memoriału był w pełni świadom, że siła biorącego się właśnie stąd oporu przeciwko centralistycznej presji nie w każdej części imperium przybierała podobną postać. Zdecydowanie największy sprzeciw poczynania caratu wywoływały pośród Litwinów, Białorusinów – katolików, Łotyszów, Finów, Ormian i Gruzinów, aczkolwiek na czele tej listy bezsprzecznie znajdowali się Polacy.

W rozumowaniu Piłsudskiego na podkreślenie zasługuje wszakże jedna jeszcze obserwacja. Narody, wobec caratu i jego polityki szczególnie oporne, należało, jego zdaniem, „podzielić na dwie grupy – narodów historycznych i niehistorycznych”, tj. takich, które mają tradycję historyczną samodzielnego życia lub łączności z danym państwem i takich, którzy jej nie posiadają. Narodami historycznymi obok Polaków byli „Finlandczycy, Gruzini i w niewielkim stopniu Ormianie. Litwini zaś, Białorusini i Łotysze nie mogą – wywodził autor memoriału – stanowić siły samodzielnej i w istocie albo poddają się wpływom polskim, albo też zdobywają się jedynie na opozycję cichą, marząc zaledwie o pewnych swobodach narodowościowych w łonie imperium rosyjskiego, bez chęci oddzielenia się zupełnego od państwa i samodzielnego istnienia (JP II, 251-252)”. Trudno się zatem dziwić, że grupie, w której myśl polityczna była bardziej wyrazista, opozycja lepiej zorganizowana, a struktura społeczna dawała rękojmię wytrzymałości i zdolności do walki, przewodzili Polacy.

Piłsudski wymieniał kilka co najmniej powodów, dla których Polacy sytuowali się na czele sporządzonej przezeń listy. Sprawiała to przede wszystkim ich liczebność(w obrębie imperium szacował ją na 12 milionów), sprecyzowanie politycznych aspiracji, dzięki którym „najbardziej są w walce z Rosją zaangażowani i najdalej posuwają swą bezwzględną wrogość w stosunku do państwa rosyjskiego”, wreszcie nabyte w prowadzonych do tej pory zmaganiach „ogromne doświadczenie rewolucyjno-organizacyjne”.

Przywódca socjalistycznej irredenty był zatem głęboko przekonany, że to właśnie Polacy, jako jedyni, byli zdolni „doprowadzić wypadki do otwartej walki i pociągnąć za sobą resztę podbitych przez Rosję narodowości”. Stąd realna siła Polski, nie tylko w aspekcie czysto demograficznym, ale też ekonomiczno-finansowym, pozwalała na sformułowanie nie tylko śmiałego, ale i realnego celu politycznego, którym winno było stać się „rozbicie państwa rosyjskiego na główne części składowe i usamowolnienie przemocą wcielonych w skład imperium krajów (JP II, 253)”.

Trudno nie dostrzec, że cel finalny z polskiego punktu widzenia nie zmienił się i po jesieni 1918 roku. Optyki Piłsudskiego nie mógł zmienić też fakt przekształcenia się carskiego imperium z bolszewicką dyktaturę. W jej obrębie pozostawały ujarzmione narody i zniewoleni, obcoplemienni obywatele. Z matni tej Polska zdołała się wyrwać, i co więcej, skutecznie swą zagrożoną przez bolszewików suwerenność zbrojnie obronić. Mogła zatem, a nawet powinna, kontynuować sformułowany w roku 1904 generalny w odniesieniu do Rosji zamysł. Nawet środki – jak choćby agitacja „za pomocą żywego i drukowanego słowa”, stworzenie pokrywających swą siecią cały kraj tajnych struktur oraz podsycanie nastrojów separatystycznych – pozostawały te same. I jakże aktualnie w niepodległej już Polsce brzmiała konstatacja, że „Rosja, pozbawiona swych podbojów, będzie o tyle osłabiona, że przestanie być groźnym i niebezpiecznym sąsiadem (JP II, 253)”. Prometejskie założenia, wypracowane przez Piłsudskiego, zdumiewają zatem swą aktualnością.

Prof. Włodzimierz Suleja – historyk, dyrektor wrocławskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, specjalizuje się w historii Polski XIX i XX w., w szczególności w okresie międzywojnia.

Zarys biografii Seweryna Wysłoucha ze szczególnym uwzględnieniem prac sowietologicznych

Danuta Malicka

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w:
"Nowy Prometeusz" nr 5, grudzień 2013 r., ss. 95-111]

Postać profesora Seweryna Wysłoucha, badacza historii ustroju i prawa Wielkiego Księstwa Litewskiego oraz historii społeczno-gospodarczej Śląska w XIX i XX wieku, a także jednego z pierwszych sowietologów i znawcy zagadnień mniejszościowych, znana jest stosunkowo wąskiej grupie osób, dlatego ważnym jest, aby przypomnieć i poszerzyć wiedzę, o tak znaczącej postaci polskiej nauki kresowej. ….

Seweryn Wysłouch urodził się 19 marca 1900 roku w majątku Pirkowicze[1], w powiecie kobryńskim, jako szóste dziecko Antoniego i Seweryny ze Skarżyńskich. Pochodził z szeroko rozgałęzionego na Polesiu szlacheckiego rodu. Specyficzne położenie majątku rodzinnego na historycznych ziemiach litewsko-białoruskich, charakteryzujące się wielokulturowością oraz panująca w domu intelektualna atmosfera przesiąknięta duchem patriotyzmu, tolerancji religijnej oraz narodowościowej, na zawsze ukształtowały późniejszy światopogląd Wysłoucha wyrażający się, jak to sam określał, w „polskim kresowym żarliwym patriotyzmie, religijności i radykalizmie społecznym”[2].

Nauka rozpoczęta w 1911 roku, w prywatnym męskim gimnazjum w Wilnie, została przerwana  nagle w 1915 roku, na skutek działań wojennych i ewakuacji gimnazjum do Rosji.  Przełomowy moment odzyskania niepodległości, a zaraz potem wybuch wojny polsko-sowieckiej zastał Wysłoucha w wyniszczonym majątku pirkowickim. Razem z braćmi Stanisławem i Bernardem wstąpił ochotniczo do wojska i brał udział w walkach o Grodno, a następnie – w armii gen. Lucjana Żeligowskiego – w zmaganiach o Wilno. Do rezerwy przeniesiony został dopiero w 1923 roku. Niemalże równocześnie ze zwolnieniem z armii złożył świadectwo dojrzałości na Wojskowych Kursach Maturalnych, i jeszcze w tym samym roku wstąpił na Wydział Prawa i Nauk Społecznych Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie.

Już od pierwszego roku akademickiego Seweryn Wysłouch z niezwykłym poświęceniem  zaangażował się w studia prawnicze. Jego zapał do nauki oraz zdolności szybko doceniono, gdyż już po II roku studiów powierzono mu posadę zastępcy asystenta, następnie asystenta przy Katedrze Nauki o Państwie i Prawa Państwowego. Kształcenie na Wydziale Prawa zakończył w 1927 roku otrzymując tytuł magistra praw.

Najprawdopodobniej za namową i  pośrednictwem prof. Stefana Ehrenkreutza – kierownika Katedry Dawnego Prawa Sądowego Polskiego i Litewskiego, Seweryn Wysłouch przeszedł do prowadzonego przez niego zakładu, pełniąc tam od października 1927 roku obowiązki asystenta. To posunięcie wpłynęło zasadniczo na jego dalsze losy oraz wybór głównego nurtu prowadzonych przez niego prac badawczych. Wraz z przejściem do nowej Katedry rozpoczął się okres niezwykle intensywnej pracy dydaktycznej i wychowawczej. Stosownie do zajmowanej funkcji, w ciągu kolejnych lat aż do wybuchu wojny, prowadził zajęcia z historii ustroju Polski i Litwy. Juliusz Bardach, ówczesny uczeń Seweryna Wysłoucha, a w późniejszym okresie znany i ceniony badacz dziejów Wielkiego Księstwa Litewskiego, przywołując w swoich wspomnieniach osobę profesora z tamtego okresu konstatował, że był on dynamicznym wykładowcą, zawsze pełnym pomysłów i różnych projektów, o wielkim zacięciu społecznym[3].

W nowej Katedrze, pod okiem Ehrenkreutza, prowadził także własne badania naukowe. Wiele osób łączy obecnie nazwisko Seweryna Wysłoucha właśnie z jego pracami przedwojennymi, odnoszącymi się do dziejów Wielkiego Księstwa Litewskiego, tym bardziej, że szereg jego rozpraw będących na pograniczu historii ustroju i geografii historycznej, zachowała swą wartość poznawczą po dziś dzień i stanowi znaczący wkład w rozwój nauki w tych dziedzinach. Wysłouch bowiem, jako jeden z pierwszych badaczy, wkroczył w problematykę lituanistyczną podejmując gruntowne studia nad prawem i ustrojem Litwy historycznej[4].

Bardzo szybko, bo już w 1930 r., uzyskał tytuł doktora praw za pracę napisaną pod kierunkiem profesora Stefana Ehrenkreutza: „Rozwój granic i terytorium powiatu kobryńskiego do połowy XVI wieku”[5]. W 1937 r. habilitował się dysertacją „Posługi komunikacyjne w miastach Wielkiego Księstwa Litewskiego na prawie magdeburskim do połowy XVI wieku”[6]. Zarówno praca doktorska jak i habilitacyjna zostały wysoko ocenione i przedstawione do nagrody z Funduszu im. marszałka Józefa Piłsudskiego.

Równolegle z postępami naukowymi, następowały awanse uczelniane. Na wniosek Rady Wydziału Prawa, z dniem 1 II 1934 roku, Seweryn Wysłouch został mianowany adiunktem przy Studium Specjalnym Historii Prawa Litewskiego, nowo utworzonej jednostki naukowej zorganizowanej przy Katedrze Dawnego Prawa Polskiego i Litewskiego, a od dnia 1 września 1939 roku mianowano go adiunktem stałym przy tymże Studium[7].

Jednocześnie już w drugiej połowie lat 30. podjęto starania o utworzenie nowej placówki wydziałowej, której powołanie miało przyczynić się do zintensyfikowania badań w dziedzinie ustroju i prawa Wielkiego Księstwa Litewskiego. Zabiegi te zostały uwieńczone sukcesem i od roku akademickiego 1939/40 zatwierdzono uruchomienie Katedry Dawnego Prawa Litewskiego, której kierownikiem miał zostać Wysłouch. Obydwie te nominacje dały mu ogromną szansę na rozwój dobrze zapowiadającej się kariery naukowej, wzmożenie badań nad ustrojem Litwy, jak i rozwinięcie szeregu ciekawych inicjatyw, podjętych już częściowo w ramach Studium. Historykowi prawa – „prawo Historii” uniemożliwiło jednak objęcie erygowanej z myślą o nim katedry, a wojna całkowicie odmieniła tory jego kariery naukowej i życia prywatnego.

Obok pracy dydaktycznej i fascynacji badawczych istotną część przedwojennego życiorysu Seweryna Wysłoucha, stanowiła działalność społeczno-polityczna. Kazimierz Orzechowski, uczeń i późniejszy współpracownik profesora wspominał, że „cechowało  go /…/ to, co ongiś nazywano <<społecznikostwem>>, jako że był społecznym działaczem z temperamentu i wewnętrznej konieczności”[8]. Ta postawa przejawiała się na wielu płaszczyznach – począwszy od zainteresowania kwestiami gospodarczymi, problematyką zacofanej wsi kresowej i zagadnieniami mniejszości narodowych, aż do pełnienia obowiązków radnego Wilna w latach 1934–38.

Będąc jeszcze studentem rozpoczął współpracę z dziennikiem „Kurier Wileński” i na jego łamach wielokrotnie występował w obronie mniejszości narodowych w tym przede wszystkim w obronie ludności białoruskiej. Na szczególną uwagę w jego publicystyce zasługuje koncepcja polityki narodowościowej wobec Białorusinów, godząca ideę państwa polskiego z ustępstwami na rzecz tej mniejszości, aż do przyznania autonomii włącznie. Warto podkreślić, że charakterystyczną cechą jego wypowiedzi było przedstawianie poruszanych zagadnień z uwzględnieniem szerszego tła kwestii narodowościowych, gospodarczych, historycznych i międzynarodowych, a także komentowanie aktualnych posunięć aparatu rządowego wobec mniejszości, odnoszenie go do sytuacji w Wilnie i przedstawianie na tle specyfiki tych ziem. W swoich tekstach zwracał nade wszystko uwagę na ciemne karty polskiej polityki wschodniej. Podczas wielu lat intensywnej pracy dziennikarskiej niezmiennie usiłował dotrzeć ze swoim przesłaniem do szerszej rzeszy czytelników, przekonując ich o konieczności przeprowadzenia gruntownych reform na ziemiach północno-wschodnich, oraz jak najszybszej zmiany polityki mniejszościowej[9].

Swoją działalność publicystyczną kontynuował Wysłouch na łamach „Włóczęgi”, organu prasowego Klubu Włóczęgów Seniorów, z którym związał się pod koniec lat 20. Była to raczej elitarna organizacja zakładająca pracę na rzecz zbliżenia kulturalnego, gospodarczego i społecznego ludności zamieszkującej terytorium byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego[10]. Ukazał się tam głośny artykuł Wysłoucha Zaczarowane koło, w którym stanowczo i bezkompromisowo stwierdzał „Kto nie umie zdobyć się na szacunek i dobrą wolę w stosunku do Białorusina, Litwina, Żyda czy Ukraińca, ten nie ma prawa reprezentować państwa polskiego na terenach przez tę ludność zamieszkiwanych”[11].

Wieloletni dorobek dziennikarski przyniósł Wysłouchowi miano znawcy zagadnień białoruskich i w znacznym stopniu pr­­­­­­­­­­­zyczynił się do kariery w placówkach pozauczelnianych. W następstwie wieloletniej i wnikliwej analizy sytuacji mniejszościowej na ziemiach północno-wschodnich, miał rzetelne podstawy do prowadzenia szczegółowych analiz naukowych. Ponadto uzyskane jeszcze w okresie wczesnej młodości kompetencje geograficzne, językowe i kulturowe oraz doskonała znajomość terenu i miejscowych obyczajów okazały się nieodzowne w prowadzeniu prac badawczych pod auspicjami dwóch ważnych ośrodków studiów sowietologicznych: Instytutu Naukowo-Badawczego Europy Wschodniej w Wilnie [dalej: IN-BEW] oraz Instytutu Badań Spraw Narodowościowych w Warszawie.

Nie było przypadkiem, że wśród 35 członków-założycieli Instytutu Naukowo-Badawczego Europy Wschodniej w Wilnie, powołanego do życia 23 lutego 1930 roku, znalazło się nazwisko Seweryna Wysłoucha. Myśl otworzenia ośrodka wschodnioznawczego i „sowietologicznego” dojrzewała w Wilnie przynajmniej od połowy­­ lat dwudziestych w kręgach inteligencji demokratycznej[12], a także uzyskała pełne poparcie władz Uniwersytetu Stefana Batorego, a w szczególności wykładowców Wydziału Prawa i Nauk Społecznych, stanowiących znaczny odsetek kadry Instytutu. Wysłouch od początku studiów znajdował się w kręgu oddziaływania obu tych środowisk, stopniowo sam odgrywając w nich coraz istotniejszą rolę. Nie bez znaczenia był również fakt, że Instytut w decydującym stopniu był dziełem Stefana Ehrenkreutza, mentora Wysłoucha, który angażował swojego asystenta niemal we wszystkie inicjowane przez niego projekty i koncepcje.

W nowo otwartej placówce, która zgodnie ze statutem miała zajmować się badaniem ziem i formacji państwowych położonych między Morzem Czarnym a Bałtykiem oraz ludów tereny te zamieszkujących[13], Seweryn Wysłouch został powołany na kierownika Referatu Mniejszościowego. Doskonała znajomość spraw białoruskich sprawiła, że zajął się zagadnieniami właśnie tej ludności, oddając się zarówno badaniom naukowym, jak i upowszechnianiu wiedzy o  tematyce tak bardzo lekceważonej i pomijanej przez ówczesną opinię publiczną oraz czynniki rządowe. W odczytach publicznych w Instytucie mówił o kryzysie ideologicznym wśród Białorusinów oraz przybliżał dzieje ruchu białoruskiego[14].

W pierwszym numerze „Rocznika Instytutu Naukowo-Badawczego Europy Wschodniej w Wilnie” zamieszczono, opartą na bogatym materiale źródłowym, pracę Seweryna Wysłoucha pt. Rola Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi w ruchu narodowym Białorusinów w Polsce[15]. Autor postawił sobie za zadanie przedstawienie działalności Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi (dalej: KPZB) i przeanalizowanie znaczenia kwestii białoruskiej w polityce związku radzieckiego wobec polski. Sformułował tezę, w której dowodził, że KPZB powstała aby popularyzować hasła „wyzwolenia” Białorusi zachodniej, czyli terytorium przyłączonego do Rzeczypospolitej na mocy traktatu ryskiego, spod „jarzma” polskiego i połączenia jej z Białoruską Socjalistyczną Republiką Radziecką oraz do zorganizowania i kierowania walką z państwowością polską. Wiedząc, że powodzenie haseł komunistycznych zależy nie tylko od siły agitacji i aparatu organizacyjnego partii, ale także od okoliczności w jakich upowszechnia się te hasła, Wysłouch scharakteryzował sytuację ludności białoruskiej w II RP, szczegółowo analizując aspekty natury ekonomicznej, historycznej, społecznej, a nawet psychologicznej, sięgając w swoich  rozważaniach daleko wstecz, aż do czasów zaborów. Warto podkreślić, że nie wahał się przy tym odrzucić szeroko rozpowszechnionego wówczas poglądu jakoby tereny wschodnie były doskonałym terenem kolonizacyjnym, a na poparcie swojego poglądu przytoczył różnorodne dane statystyczne.

Wnikliwe badania wpływów bolszewizmu w społeczeństwie białoruskim doprowadziły Wysłoucha do trafnej konkluzji, w której stwierdzał że „zagadnienie białoruskie w Polsce częściowo wykracza poza ramy państwa polskiego. Granica pokoju ryskiego /…/ nie odosobni zachodniej połaci Białorusi od wschodniej. Jesteśmy świadkami, jak każde zjawisko zaszłe w jednej części kraju wywołuje oddźwięk w pozostałej. Stąd nie należy w polityce narodowościowej względem Białorusinów tracić z oka stanu rzeczy panującego na Białorusi sowieckiej”[16]. Spostrzeżenie to niejednokrotnie pojawiało się już we wcześniejszych tekstach publicystycznych kierownika referatu mniejszościowego, szczególnie w kontekście procesu „Hromady” – legalnie działającej organizacji białoruskiej, rozbitej przez władze państwa polskiego metodami policyjnymi[17]. Represje wobec członków Hromady były dla niego niezaprzeczalnym triumfem Rosji radzieckiej, która potrafiła doskonale wykorzystać dążenia Białorusinów do destabilizacji sytuacji państwa. Pomimo tego był przekonany, że ideologia komunistyczna oddziaływała jedynie na nieliczne jednostki inteligencji białoruskiej i wiejskiej biedoty, pozostając mało atrakcyjną dla szerszych rzesz ludności tej narodowości[18]. Uważał także, że odpowiednia polityka sfer rządowych, a konkretnie zwolenników obozu marszałka Piłsudskiego, promująca przeprowadzenie szerokiego programu reform na ziemiach wschodnich[19], doprowadzi do wyeliminowania ideologii komunistycznej, jego zdaniem słabo zakorzenionej i mało atrakcyjnej dla chłopa białoruskiego.

„Rola Komunistycznej Partii …” była niezaprzeczalnie cennym studium, obfitującym w ciekawe i unikatowe dokumenty, bogaty materiał statystyczny i wyważone opinie.  Trudno nie dostrzec jednak pewnej wybiórczości w przedstawianiu faktów. Pomimo, iż praca została wydana w 1933 roku, doprowadzona jest do 1928 r. i w przeważającej części skupia się na krytyce polityki rządów przedmajowych, przemilczając jednocześnie posunięcia sanacji w tych kwestiach, a w szczególności akcji delegalizacji Hromady. Autor dość enigmatycznie stwierdzał, że wypadki z lat 1926–1928 znacznie osłabiły KPZB, nie wyjaśniając jednak powodów tego osłabienia, a były one bezpośrednio związane z aresztowaniami członków organizacji. Z drugiej jednak strony przyznać trzeba, że miał odwagę ostro skrytykować system podatkowy na ziemiach północno-wschodnich, obalić tezę traktującą tereny wschodnie jako „wspaniały teren kolonizacyjny” czy też stwierdzić, że pokój ryski był dla Białorusinów katastrofą[20]. Pomimo wspomnianych powyżej zastrzeżeń praca ta pozostaje do dzisiaj wartościowym studium o Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi.

Poza dociekaniami badawczymi Seweryn Wysłouch wygłaszał również, w działającej przy Instytucie Szkole Nauk Politycznych, systematyczne wykłady z dziedziny spraw narodowościowych w ZSRR, zagadnienia białoruskiego, jako sprawy międzynarodowej oraz prowadził ćwiczenia z historii ustroju państw Europy Wschodniej[21].

Kierowany przez Wysłoucha Referat Mniejszościowy funkcjonował do końca kwietnia 1934, kiedy to został zlikwidowany, a właściwie wcielony do utworzonego w Warszawie, w 1921 roku, Instytutu Badań Spraw Narodowościowych[22]. Zgodnie z rozporządzeniem Zarządu Instytutu, z dniem 1 maja 1934 r., została powołana do życia nowa placówka z siedzibą w Wilnie, działająca pod nazwą: „Instytut Badań Spraw Narodowościowych. Delegatura w Wilnie”. Kierownikiem Delegatury mianowano Seweryna Wysłoucha[23]. Niestety stwierdzić należy, że opracowania, które powstały pod auspicjami Instytutu Badań Spraw Narodowościowych są praktycznie nieznane i nawet historycy zajmujący się bliżej tematyką mniejszości narodowych rzadko kiedy wymieniają te cenne pozycje[24]. Trudność dotarcia do tych studiów skazuje je na niemalże całkowite pomijanie w literaturze przedmiotu. Szansę na zmianę sytuacji stworzyło w ostatnim czasie opublikowanie Stosunków narodowościowych – pracy, która przez ponad 70 lat pozostawała w całkowitym zapomnieniu[25]. Miejmy nadzieję, że zamieszczone tam cenne analizy i spostrzeżenia zostaną w niedługim czasie docenione i upowszechnione w licznych opracowaniach i artykułach.

Badania przygotowywane przez Delegaturę w Wilnie były prowadzone zgodnie z wytycznymi ustalonymi przez Komisję Naukowych Badań Ziem Wschodnich przy Prezesie Rady Ministrów. Powstała ona w wyniku przeobrażeń doktrynalnych wewnątrz obozu pomajowego i zmiany jego podejścia do kwestii narodowościowych. Zadaniem Komisji było zorganizowanie zespołów naukowych w celu dostarczenia obiektywnych danych potrzebnych do realizacji nowych planów dokonania gruntownej reformy stosunków na ziemiach wschodnich II RP[26].  Zgodnie zatem z dyrektywami z Warszawy, pod kierownictwem Seweryna Wysłoucha, rozpoczęto prekursorskie i pracochłonne badania etnosocjologiczne wśród ludności ziem północno-wschodnich. Już sama nazwa: „badania etnosocjologiczne” budziła niepewność i wówczas mało kto był w stanie wytłumaczyć na czym one polegają[27]. Wywoływało to szereg problemów, gdyż zarówno przedstawiciele administracji państwowej, jak i miejscowa ludność nie do końca rozumieli ich sens i nie zawsze mogli pojąć, że prowadzone są badania terenowe, a nie akcja wywiadowcza czy szpiegowska. Stąd też niechętnie odpowiadano na zadawane pytania bojąc się niekorzystnych dla siebie konsekwencji i akcji odwetowej ze strony władz miejscowych, znanych z nieprzychylności wobec mniejszości narodowych.

W wyniku wieloletnich badań terenowych, pod auspicjami Instytutu, powstały trzy prace, które miały posłużyć czynnikom rządowym dla wypracowania optymalnej polityki i wytyczeniu kursu zmian wobec mniejszości, w tym szczególnie mniejszości białoruskiej. Stanowiły one spójną całość i dawały rzetelną wiedzę na temat nastrojów i świadomości narodowej ludności zamieszkującej tereny północno-wschodnie. Dwie z nich ukazały się jeszcze przed wojną, a jedna, z niewiadomych przyczyn, pozostawała przez szereg lat w formie maszynopisu. Wszystkie opracowania powstały na podstawie wyników bardzo dokładnych badań ankietowych, uwzględniających obok rubryki narodowości i wyznania cały szereg pytań ubocznych, które miały być wskazówką co do świadomości narodowej, jej głębi i siły dynamicznej[28]. W pracy analitycznej pomocne były również spostrzeżenia i obserwacje spisane na podstawie rozmów z przedstawicielami administracji państwowej, samorządowej, policji, nauczycielstwa, wioskowej inteligencji oraz włościan[29]. Podkreślić również należy, że do przeprowadzenia badań terenowych zostały zatrudnione specjalnie wybrane do tego osoby, znające dobrze miejscowe realia, język a przede wszystkim wykazujące się wyczuciem potrzebnym w poruszaniu bardzo delikatnych i drażliwych tematów. Czytając dzisiaj te opracowania stwierdzić należy, że ogrom podjętych prac zadziwia rozmachem, a szczegółowe analizy pozostające na pograniczu socjologii, etnologii, historii, politologii oraz zastosowane matematyczne metody badawcze wskazują na bardzo dobre przygotowanie merytoryczne ich autora. Interpretacja uzyskanych informacji prowadziła do generalnej konstatacji, że dane spisu ludności z 1931 roku poważnie różniły się od rzeczywistości. Niestety ramy niniejszego artykułu nie pozwalają na dokładniejsze przedstawienie niezwykle interesujących tez badawczych, a jedynie na zarysowanie niektórych zagadnień.

Pierwszym opracowaniem, które powstało zgodnie z wytycznymi Komisji Naukowych Badań Ziem Wschodnich, były Stosunki narodowościowe na terenie województw wschodnich[30]. Ta obszerna praca, licząca ponad 400 stron maszynopisu, stanowi dzisiaj doskonałe źródło do poznania uwarunkowań kulturowych ludności białoruskiej i polskiej, relacji miejscowych czy też ich stosunku do państwa polskiego. Wyjaśnia również wiele nieścisłości pozwalając zweryfikować niektóre kluczowe elementy procesu kształtowania narodu białoruskiego. Przeprowadzone na szeroką skalę badania terenowe obejmowały prawie 10 tysięcy mieszkańców z 9 powiatów województwa wileńskiego i nowogródzkiego, a ankietowanie przeprowadzono wśród Polaków, Białorusinów, Litwinów i Rosjan. Na podstawie analizy danych powstało gruntowne studium charakteryzujące miejscową inteligencję oraz organizacje wiejskie, czytelnictwo, szkolnictwo powszechne, administrację czy też samorządy.

W swoim opracowaniu Seweryn Wysłouch nie uchylał się przed stawianiem trudnych pytań oraz krytyczną oceną polskiej polityki narodowościowej wobec Białorusinów. Przedstawiał spostrzeżenia, które niewątpliwie zaskakują do dnia dzisiejszego, jak chociażby dane o poziomie kulturalno-edukacyjnym wśród mas ludności wiejskiej na Wileńszczyźnie i Nowogródczyźnie. Wbrew powszechnemu przekonaniu o ciemnocie mas białoruskich reprezentował pogląd, że ich poziom kulturalny, w tym między innymi stan czytelnictwa, wyższy jest wśród ludności białoruskiej niż  polskiej, co miało swoje wymierne konsekwencje[31].

Nie ukrywając swojego rozczarowania pisał: „musimy stwierdzić, że ogromna większość tzw. pracowników umysłowych, uchodzących powszechnie za „pionierów” polskości i kultury polskiej wśród mas ludności wiejskiej na Ziemiach Wschodnich sama nie odczuwa potrzeby abonowania i czytelnictwa pism codziennych /…/. Nic więc dziwnego, że zdolność <<promieniowania>> inteligencji pracującej zawodowo na wsi lub wśród mas wiejskich jest minimalna, co z kolei musi się odbić na procesie polonizacji lub penetracji w masy kultury polskiej. Odcięta od środowisk kulturalnych warstwa <<zawodowych inteligentów>> na wsi stopniowo ulega degeneracji, opada z sił, zamyka się w swym środowisku gdzie panują karty, alkohol i plotki, i oczywiście, poza nielicznymi jednostkami, nie spełnia żadnej roli państwowej lub polonizacyjnej”[32].

Fakty zebrane przez zespół Wysłoucha wskazywały także na wiele mankamentów polskiej polityki narodowościowej oraz błędów miejscowej administracji wobec Białorusinów. Zamiast kształtowania nastrojów lojalnościowych wobec państwa polskiego powodowała ona, w większości przypadków, rozgoryczenie a nierzadko wrogą postawę ludności, stwarzając klimat do szerzenia się nastrojów komunistycznych i wpływając na wzrost poczucia krzywdy [33]. Wśród przyczyn takiego stanu rzeczy znajdowała się nie tylko likwidacja szkolnictwa białoruskiego i ciężkie położenie materialne ale przede wszystkim bezmyślne działanie władz miejscowych wykorzystujących jako narzędzie perswazji „barbarzyńskie” metody obchodzenia się z ludnością miejscową stosując przymus, zastraszanie, rewizje osobiste a nawet bicie i tortury. Lektura Stosunków narodowościowych weryfikuje wiele powszechnie utartych poglądów, pokazuje również na złożoność problemu narodowościowego i wskazuje jak ostrożnym trzeba być w ocenie stosunków mniejszościowych na ziemiach północno-wschodnich.

Po zakończeniu badań nad stosunkami narodowościowymi Delegatura przystąpiła do wyjaśnienia wątpliwości i nieścisłości, jakie zawierały spisy ludności z 1931 roku oraz jakie nasunęły się podczas analizy uzyskanego materiału. Przez kolejne lata, zgodnie z wytycznymi Komisji na lata 1937/38 i 1938/39, kontynuowano akcję ankietową, która objęła swym zasięgiem Białorusinów wyznania rzymskokatolickiego oraz ludność prawosławną[34]. W ich wyniku powstało studium Polacy i Białorusini – katolicy na terenie Wileńszczyzny[35] będące drugim opracowaniem, które ukazało się pod patronatem Instytutu Badań Spraw Narodowościowych. Nie było ono przeznaczone do publicznego rozpowszechniania o czym świadczy dobitnie dopisek „ściśle poufne”. Tym razem głównym celem postawionym przed Sewerynem Wysłouchem oraz jego zespołem było zbadanie świadomości oraz rozmieszczenia Białorusinów – katolików, jako elementu najbliżej spokrewnionego z ludnością polską tych terenów[36].

Było to zadanie niezwykle trudne gdyż poziom samouświadomienia narodowego ludności badanego obszaru, zarówno polskiej jak i białoruskiej, znajdował się „w stadium mgławicowym”[37]. Ciężko było uzyskać jednoznaczne wyniki gdyż ludność nie była w stanie dostatecznie jasno określić swojej tożsamości etnicznej, co wynikało z faktu, iż nie odróżniała problemu narodowościowego od wyznaniowego, identyfikując wyznanie z narodowością lub przynależnością terytorialną. Z tej przyczyny w ankietach nie można było się posłużyć pytaniami bezpośrednimi. Konieczne było skonstruowanie specjalnego formularza zawierającego pytania poboczne i dopiero na tej podstawie wyciągać wnioski. Ankietowaniem objęto 77 wsi wschodniej części powiatu wileńsko-trockiego oraz zachodniej powiatu oszmiańskiego, czyli terenów o największym skupieniu ludności katolickiej.

Główną zależnością, którą dostrzegł w swoim opracowaniu Seweryn Wysłouch był fakt, że w stosunku do spisów ludności przeprowadzonych w 1931 roku, ilość uświadomionych Białorusinów znacznie się zmniejszyła. Było to w jego przekonaniu wynikiem ustania agitacji białoruskiej, braku oparcia w jakichkolwiek organizacjach kulturalnych i społecznych, ale także skutkiem drwin ludności polskiej i działania miejscowej administracji[38]. Z niepokojem odnotowywał także fakt, że ludność niechętnie przyznawała się do białoruskości a jej poziom kulturalny był niezwykle niski, co było w dużym stopniu efektem braku oświaty pozaszkolnej na badanych terenach oraz znikomego stopnia czytelnictwa, które ograniczało się w większości wypadków do darmowych gazetek i prasy brukowej. Analiza danych ankietowych, ilustrująca życie oraz funkcjonowanie szkół publicznych, organizacji kulturalno-oświatowych i społecznych oraz czytelnictwa, prowadziła kierownika Delegatury do konkluzji w której stwierdzał, że  pomimo braku działań w kierunku uświadomienia białoruskiego postęp w dziedzinie polonizacji oraz uspołecznienia i „uobywatelnienia” wśród tej ludności był nikły i mało widoczny.

Paradoksalnie dane terenowe wskazywały jednocześnie na bardzo duże możliwości oddziaływania i przenikania polskiej idei państwowej. Dlatego też w podsumowaniu pracy Wysłouch wyrażał zdanie, że Białoruska ludność wyznania katolickiego „garnie się dość chętnie do polskości, o ile równocześnie widzi istną korzyść dla siebie i swoich rodzin. Stąd każda solidna akcja kulturalno-oświatowa lub gospodarcza, o ile jest oparta na mocnych i zdrowych zasadach, może liczyć na powodzenie i sympatie wśród mas ludowych. Niestety – stwierdzał rzeczowo – w tym zakresie zrobiono zbyt mało”[39].

Po zakończeniu ankietowania wśród ludności katolickiej, Delegatura Instytutu Spraw Narodowościowych w Wilnie przystąpiła, zgodnie z wytycznymi z lat wcześniejszych, do badań wśród ludności prawosławnej. Ich wyniki zostały zamieszczone w opracowaniu Świadomość narodowa ludności prawosławnej zamieszkującej wschodnie i północno-wschodnie powiaty Wileńszczyzny[40]. Podobnie jak studium o katolikach, było ono oznaczone kluzulą „tajne” i skierowane do czynników rządowych. Rozszerzono jednak obszar objęty ankietowaniem wychodząc poza „jądro” katolickie na tereny wyznaniowo mieszane i prawosławne województwa wileńskiego. Łącznie zbadano 115  większych ośrodków wiejskich.

Pytania, które złożyły się na ankietę zaszeregowane zostały w czterech grupach dotyczących stosunku ludności do państwa polskiego i władz państwowych, szkoły powszechnej, oświaty pozaszkolnej i czytelnictwa oraz organizacji kulturalno-oświatowych. Obraz ludności prawosławnej daleko nie odbiegał od wyników badań uzyskanych wśród ludności katolickiej. Oświata i czytelnictwo stały na niskim poziomie, a większość organizacji kulturalno-oświatowych została zdelegalizowana w latach 1926-29. Starania o powstanie nowych nie były podejmowane z obawy przed represjami. Zapewne niepokojące dla czynników rządowych musiały być spostrzeżenia Seweryna Wysłoucha odnośnie stosunku do państwowości polskiej, który w przytłaczającej większości był negatywny. Ludność narzekała na władzę i administrację  marząc o ustroju sowieckim i widząc w ZSRR obrońcę ludu białoruskiego przed „faszystowską Polską”[41], którą obwiniała  o fatalne warunki materialne.

Seweryn Wysłouch pisząc wszystkie trzy prace występował jako specjalista od tematyki białoruskiej, jednocześnie zamieszczając na stronach swoich opracowań własną opinię, odnośnie kierunku w którym należy postępować podejmując trud zreformowania polityki mniejszościowej państwa. W swoim ostatnim studium opowiedział się za asymilacją narodową Białorusinów, ale tylko jako końcowego efektu dłuższego procesu „uobywatelnienia”, i w warunkach, w których każdy mieszkaniec II Rzeczypospolitej czułby się jej pełnoprawnym obywatelem. W konkluzji podkreślał „to zaś, co trwale wiąże jednostkę z państwem – to jej indywidualna świadomość pełnowartościowości obywatelskiej, to jej udział w życiu gospodarczym, społecznym, samorządowym itd. na tych samych prawach i granicach co innej jednostki, należącej do tzw. uprzywilejowanej warstwy narodowej, tj. Polaków katolików”[42]. Niestety, ani dokładne analizy stosunków narodowościowych na ziemiach północno-wschodnich, ani postulaty Wysłoucha odnośnie polityki mniejszościowej, nie zostały w  odpowiedni sposób wykorzystane. Wybuch II wojny światowej nie pozwolił na wytyczenie nowego kierunku postępowania wobec mniejszości oraz wprowadzenie w życie niezbędnych zmian. Warto jednak podkreślić, że program badań wytyczonych przez Komisję, a realizowany w ramach Instytutu Badań Spraw Narodowościowych, obala powszechne przekonanie o ignorowaniu zagadnień mniejszościowych przez zwolenników obozu Piłsudskiego.

Seweryn Wysłouch przed II wojną angażował się również czynnie w politykę. Poparł sanację, jako jedyną ówczesną siłę polityczną, która mogła spełnić postulaty wysuwane przez ugrupowania, z którymi się związał, chociaż, nie akceptował wielu jej posunięć. Obdarzony charyzmą i niezwykłym zapałem rozpoczął swoją przygodę z polityką od pełnienia obowiązków radnego miasta Wilna z ramienia prorządowego Bloku Gospodarczego Odrodzenia Wilna (1934–1938). Dał się tam poznać jako niezwykle aktywny członek rady, nie tylko często zabierający głos w dyskusjach, ale także posiadający własne koncepcje poprawy sytuacji na Wileńszczyźnie. Jego zaangażowanie w prace rady potwierdza chociażby ilość komisji, w których zasiadał.

Kolejnym krokiem na drodze kariery politycznej było związanie się w połowie lat 30. z Jerzym Giedroyciem i wydawaną przez niego „Polityką”. W gronie ludzi związanych z Giedroyciem został wysunięty jako kandydat na parlamentarzystę Klubu „Polityki” w zbliżających się wyborach 1940 roku. Wybuch wojny zniweczył te plany.

Wraz z kończącą się trzecią dekadą XX wieku wkroczył Wysłouch w najlepszy okres swojej działalności naukowej i społeczno-politycznej. Pomimo dużego opóźnienia w starcie uniwersyteckim osiągnął ugruntowaną pozycję zawodową, a wybór tematu rozprawy doktorskiej wytyczył  kierunek jego zainteresowań, pozwalając mu w przyszłości zająć doniosłą pozycję wśród badaczy lituanistyki. Co więcej jego pozycja umocniła się dzięki pracy w Instytucie Naukowo-Badawczym Europy Wschodniej i Szkole Nauk Politycznych, a działalność publicystyczna oraz stanowisko radnego przysporzyły mu rozgłosu na Wileńszczyźnie. Wyrazem pozycji Seweryna Wysłoucha w wileńskim środowisku intelektualnym była przynależność do różnego rodzaju towarzystw naukowych, komisji, organizacji społecznych i uczelnianych. Wymienić wśród nich można: Towarzystwo Przyjaciół Nauk czy Wileński Oddział Polskiego Towarzystwa Historycznego. Był członkiem Sekcji Historii Społecznej i Gospodarczej Towarzystwa Naukowego we Lwowie oraz Rady Naczelnej Związku Miast Polskich. Współdziałał  także z Komisją Atlasu Historycznego Rzeczpospolitej w Wilnie.

Następstwa II wojny światowej zmieniły radykalnie także dalsze losy Seweryna Wysłoucha. Na Dolny Śląsk przybył w 1946 roku. Odcięcie od dotychczasowych źródeł archiwalnych i drukowanych, a w szczególności realia już socjalistycznej Polski, uniemożliwiły mu powrót do dawnej tematyki badawczej. Jako uczonemu narzucało to w zasadzie konieczność rozpoczynania wszystkiego od nowa. Procesowi aklimatyzacji i zakorzenieniu się w nowym miejscu sprzyjało podjęcie szeroko zakrojonych prac administracyjnych, już bowiem na początku 1947 roku został powołany na stanowisko prorektora, otrzymując nadzór nad odbudową całego Uniwersytetu Wrocławskiego. Stanowisko to piastował w najtrudniejszym dla Uniwersytetu okresie – do 1952 roku. Wykazał się niezwykłym talentem organizacyjnym, energią i inicjatywą, kierując pracami związanymi z restauracją budynków, aranżacją bibliotek i zakładów naukowych czy organizacją studenckich brygad budowlanych, przyczyniając się tym do późniejszego rozkwitu szkolnictwa wyższego na Dolnym Śląsku.

Pełnienie powinności rektorskich, niezwykle absorbujących, nie tylko czasowo, ale także emocjonalnie nie przeszkodziło w zorganizowaniu i rozwinięciu prac badawczych w Katedrze Historii Państwa i Prawa Polskiego, którą objął w lipcu 1946 roku i kierował nieprzerwanie do ostatnich chwil życia.  Dzięki temu, że obdarzony był ogromnym temperamentem organizacyjnym i wychowawczym, w 1964 roku ówczesny rektor prof. Alfred Jahn mógł stwierdzić, że kierowana przez Seweryna Wysłoucha Katedra należy do najaktywniejszych naukowo w skali krajowej[43]. Działo się tak za sprawą wrodzonego talentu Wysłoucha do wyszukiwania i ściągania do swojej Katedry „entuzjastów nauki”. Z niezwykłą trafnością wyczuwał drzemiące w młodych ludziach talenty i ujawniał je niezależnie od dyscypliny naukowej, której się potem poświęcali[44]. Zwykło się mawiać, że jest twórcą „szkoły profesorów”, do której zaliczyć można m.in., szczycących się dzisiaj ogromnym dorobkiem naukowym, Kazimierza Orzechowskiego, Józefa Popkiewicza, Karola Połomskiego, Karola Jońcę, Alfreda Koniecznego, czy też Franciszka Ryszkę, który po latach wspominał, że Wysłouch „po prostu żył i działał, by tworzyć zespół”[45].

Obok zajęć uniwersyteckich od 1946 roku był kierownikiem wrocławskiego oddziału Instytutu Śląskiego w Katowicach, przy którym funkcjonowała prężnie działająca Sekcja Dokumentacji, a następnie stał się głównym organizatorem wrocławskiego oddziału Instytutu Zachodniego, kierując nim aż do jego likwidacji w 1953 roku. We wszystkich tych instytucjach pod kierownictwem Seweryna Wysłoucha, udało się rozwinąć szeroko ujmowane badania niemcoznawcze, obejmujące m.in. zagadnienia polityki narodowościowej na Śląsku, stosowania ustawodawstwa hitlerowskiego, okresu II wojny światowej czy też praw chłopów do ziemi na Śląsku.

Po złożeniu przez Seweryna Wysłoucha godności prorektora w 1952 roku, władze  komunistyczne zaczęły coraz dokładniej przyglądać się jego poczynaniom oraz kierowanej przez niego Katedrze. W donosach agenturalnych znaleźć możemy stwierdzenia, że był on wybitnie wrogo ustosunkowany do ówczesnej rzeczywistości, w sposób zdecydowanie negatywny komentował międzynarodową sytuację polityczną i rozsiewał wrogą propagandę[46]. Ponadto ogromne zastrzeżenia budziła jego praca dydaktyczna nieuwzględniająca marksistowskiego podejścia do historii. W efekcie tych wszystkich zarzutów oraz ataku na profesorów przeciwstawiających się sowietyzacji nauki Wysłouch został odsunięty od możliwości prowadzenia seminariów magisterskich. Niebawem też oskarżenia o burżuazyjne „obciążenie metodologiczne” oraz reakcyjną postawę spowodowały likwidację wrocławskiego oddziału Instytutu Zachodniego[47]. W wyniku tego został ograniczony do pracy tylko w swojej Katedrze i pozbawiony większości współpracowników, co dla niego, wielkiego orędownika pracy w zespole, było ogromnym ciosem. Po latach wspominał, że „zniszczono żywy ośrodek pracy badawczej, bez skrupułów zerwano więzy psychiczne warunkujące spoistość i dynamizm twórczy grona młodych entuzjastów wiedzy o Śląsku”[48].     

Odsunięcie Wysłoucha na początku lat 50. od wielu funkcji kierowniczych i powinności redakcyjnych było dla niego niezwykle bolesne, paradoksalnie jednak pozwoliło na rozwinięcie własnych dociekań naukowych, na które do tej pory zawsze brakowało czasu. Z chwilą przeniesienia się do Wrocławia zmuszony był porzucić dawne prace badawcze i oddał się całkowicie nowej tematyce. Ze znawcy historii ustroju i prawa litewskiego „przeistoczył się” w znawcę dziejów politycznych i społecznych Śląska, czasów nowożytnych i najnowszych. Od tej pory, jak pisał Juliusz Bardach, stał się ze świadomego wyboru „zagorzałym Ślązakiem”, a także „rzecznikiem wsi górnośląskiej i opolskiej”.

Zmiana sytuacji Seweryna Wysłoucha nastąpiła wraz ze zmianami politycznymi 1956 roku. W ramach swoistej rehabilitacji został w październiku 1956 roku wybrany dziekanem Wydziału Prawa, a fakt ten przez wielu  jest poczytywany za pierwszy symbol odwilży. Funkcję dziekana pełnił do 1958 roku, podejmując się realizacji licznych nowych i ciekawych projektów. W listopadzie 1959 przystąpił do zorganizowania Zawodowego Studium Administracyjnego jako placówki wyższego kształcenia zawodowego pracowników administracji państwowej. Na stanowisku kierownika Studium pozostawał do 1964 roku. Wkrótce też zaangażował się w reaktywowanie Instytutu Śląskiego w Opolu, uroczyście otwartego w 1957 roku. Wysłouch znalazł się w gronie jego głównych członków-założycieli. Przez wiele lat pełnił tam godność przewodniczącego Rady Naukowej.

Aktywnym pedagogiem pozostał do samego końca, pomimo zmagań z ciężką i nieuleczalną chorobą. Zmarł 27 lutego 1968 r. na leukemię. W mowie pożegnalnej arcybiskup Bolesław Kominek, oddając honor Wysłouchowi, trafnie skonstatował: „W nowe kresy polskie, w odzyskaną Ziemię Dolnośląską wkorzenił się głęboko, jak rzadko kto. Zapuścił korzenie w jej przeszłość, zapuścił korzenie w historię dawną i świeżą – w jej młode pokolenie. Zrozumieli się od razu – on i jego uczniowie – zrozumieli się doskonale: polski wschód i polski zachód, kres z kresem – zrozumieli się w imię wielkiej miłości narodowej […] na takich budzicieli, na takich wielkich i mądrych i dalekowzrocznych braci ze wschodu czekaliśmy tu na zachodzie, czekały ziemie, czekały stare pamiątki, by razem z nim wszystko obudzić do życia”[49].

Danuta Malicka – doktorantka Uniwersytetu Opolskiego, gdzie opracowuje biografię prof. Seweryna Wysłoucha. Jej zainteresowania badawcze koncentrują się na historii i kulturze ziem północno-wschodnich w okresie międzywojennym oraz na historii ruchu eugenicznego.

[1] Pirkowicze w okresie zaborów wchodziły w skład guberni grodzieńskiej, powiatu kobryńskiego. Natomiast w okresie II  Rzeczypospolitej, w skład gminy Wołowel powiatu drohiczyńskiego.

[2] Archiwum Uniwersytetu Wrocławskiego, Album Dwudziestolecia Uniwersytetu Wrocławskiego im. Bolesława Bieruta we Wrocławiu 1945–1965, T. I, Uniwersytet. Życiorysy, s. 561–564.

[3] J. Bardach, Seweryn Wysłouch (19 III 1900–27 II 1968), „Kwartalnik Historyczny”, R. LXXV, Warszawa 1968, s. 804. Wysłouch znany był również z życzliwej przychylności do studiujących na uniwersytecie przedstawicieli mniejszości narodowych, w tym w pierwszym rzędzie Białorusinów.

[4] Na temat lituanistycznych prac Wysłoucha więcej zobacz: J. Bardach, Nauka historii ustroju i prawa litewskiego w Wilnie w latach 1920–1939, „Lithuania” nr 4 (13), 1994, s. 64; D. Malicka, Seweryn Wysłouch jako badacz dziejów Wielkiego Księstwa Litewskiego, „Wrocław na litewskie millennium. Materiały z uroczystej konferencji z okazji 1000-lecia udokumentowania nazwy Litwa”, pod red. A. Srebrakowskiego i G. Straucholda, Wrocław 2010, s. 109;  K. Orzechowski, Seweryn Wysłouch i jego prace z dziejów Wielkiego Księstwa Litewskiego i Śląska, „Czasopismo prawno-historyczne”, t. L, z.1, Poznań 1998, s. 151.

[5] S. Wysłouch, Rozwój granic i terytorium powiatu kobryńskiego do połowy XVI w., „Wileńskie”, R. VI, Wilno 1929; nadbitka: Wilno 1930.

[6] S. Wysłouch, Posługi komunikacyjne w miastach Wielkiego Księstwa Litewskiego na prawie magdeburskim do połowy XVI w., Wilno 1936.

[7] Celem Studium, przewidzianym w jego Statucie, było prowadzenie badań naukowych nad historią ustroju i prawa sądowego doby przedrozbiorowej Wielkiego Księstwa Litewskiego oraz ziem, które wchodziły w jego skład, a wskutek rozbiorów znalazły się pod obcym panowaniem. Zgodnie z założeniami programowymi, gromadzono potrzebne do tych badań materiały, ogłaszano prace naukowe nauczycieli akademickich działających przy Studium, publikowano co ciekawsze źródła oraz prowadzono zajęcia dydaktyczne.

[8] K. Orzechowski, op.cit, s. 158.

[9] Więcej zobacz: D. Malicka, Zagadnienie białoruskie w publicystyce Seweryna Wysłoucha, „Regiony i pogranicza”, Olsztyn 2009, nr 2, s. 86.

[10] Zobacz: A. Srebrakowski, Klub Włóczęgów Seniorów w Wilnie (próba zarysu historii), „Polska – Kresy – Polacy. Studia historyczne. Pod red. S. Ciesielskiego, T. Kulak, K. Matwijowskiego, Wrocław 1994, s. 165.

[11] S. Wysłouch, Zaczarowane Koło,Włóczęga”, nr 7, 1933, s. 1.

[12] M. Kornat, Początek sowietologii w II Rzeczpospolitej. Geneza, dzieje i dorobek Instytutu Naukowo– Badawczego Europy Wschodniej w Wilnie (1930–1939), „Zeszyty Historyczne”, z. 134, 2000, s. 22.

[13] “Rocznik Instytutu Naukowo-Badawczego Europy Wschodniej” [dalej: Rocznik INBEW], t. I, Wilno 1933, s. 265.

[14] Tamże, s. 257 i 259.

[15] S. Wysłouch, Rola Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi w ruchu narodowym Białorusinów w Polsce, „INBEW”, t. I, Wilno 1933; : nadbitka Wilno 1933.

[16] S. Wysłouch, Rola komunistycznej…., op. cit., s. 69.

[17] Białoruska Włościańsko-Robotnicza Hromada powstała w czerwcu 1925 roku. Był to pierwszy tak powszechny ruch skupiający ponad 100.000 członków, posiadający duże wpływy wśród chłopów, robotników i inteligencji. W jej programie znalazły się hasła utworzenia niepodległego państwa białoruskiego (z ziem należących do polski i Białorusi sowieckiej), wywłaszczenia obszarników i bezpłatnego podziału ziemi między chłopów. Organizacja ta była pod ogromnym wpływem Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi. Z tego też powodu zdecydowano się na zlikwidowanie i zdelegalizowanie jej struktur. W styczniu 1927 roku dokonano aresztowań głównych działaczy. Proces 56 członków trwał ponad rok (od 23 lutego 1927–22 maja 1928). Więcej: W. Choruży, Działalność Białoruskiej Włościańsko-Robotniczej Hromady w powiecie białostockim, bielskim i sokólskim w latach 1925–1927,  „Białoruskie Zeszyty Historyczne”, nr 1, 1994, s. 40–62.

[18] S. Wysłouch, Rola  komunistycznej …., op. cit., s. 69.

[19] Reformy miały w pierwszej kolejności usunąć niedomagania aparatu administracyjnego oraz poprawić sytuację gospodarczą wsi białoruskiej.

[20] S. Wysłouch, Rola komunistycznej …., op. cit., s. 71.

[21] Program Szkoły Nauk Politycznych,  „Rocznik INBEW”, t. I, 1933, k. XVIII. Szkoła funkcjonowała od marca 1930 roku.

[22] Archiwum Akt Nowych [dalej: AAN], MSZ, 5818, k. 351. Placówka ta stawiała sobie za cel bezstronne badanie i publikację zjawisk współżycia narodowego przy założeniu wyłączenia z niego polityki.

[23] Lietuvos Centralnis Valstybés Archyvas [ Litewskie Centralne Archiwum Państwowe w Wilnie], Fond. 53, ap. (opis) 23, b. (opis akt) 2871, k. 1.

[24] Przykładem może być obszerna praca Joanny Januszewskiej-Jurkiewicz poruszającej kwestie narodowościowe na Wileńszczyźnie. Nie znalazła się tam żadna pozycja powstająca pod auspicjami Instytutu Spraw Narodowościowych. Wspomniane zostało jedynie opracowanie dotyczące KPZB. Zob. J. Januszewska-Jurkiewicz, Stosunki narodowościowe na Wileńszcyźnie w latach 1920–1939, Katowice 2010.

[25] S. Wysłouch, Stosunki narodowościowe na terenie województw wschodnich [Wilno 1939/40], Warszawa 2013. Dokładną historię wydania opracowania zawarł we wstępie do książki prof. Mikołaj Iwanow. Por. Tamże, s. XV-XXXVI.

[26] Więcej zobacz:, O. Grott, Instytut Badań Spraw Narodowościowych i Komisja Naukowych Badań Ziem Wschodnich w planowaniu polityki Rzeczypospolitej Polskiej na Kresach Wschodnich, 2013.

[27] Paradoksalnie sytuacja ta dotyczyła początkowo również samego organizatora badań, który propozycją objęcia kierownictwa Delegatury został zaskoczony i w późniejszej rozmowie z żoną przyznawał, że nie rozumiał nawet tego neologizmu. A. Wysłouch, Wielopłaszczyznowe życie Męża mego Seweryna Wysłoucha, maszynopis, zbiory rodzinne, kopia w zbiorach autorki. Zobacz też: S. Wysłouch, Stosunki narodowościowe …, op. cit., s. XVI.

[28] S. Wysłouch, Świadomość narodowa ludności prawosławnej zamieszkującej wschodnie i północno-wschodnie powiaty Wileńszczyzny, Warszawa 1939 (mnps powielony), wstęp (bez strony).

[29] Tamże.

[30] W literaturze przedmiotu toczy się spór odnośnie tego czy była to praca pierwsza, jak uważa autorka niniejszego artykułu, czy też trzecia, jak sądzą Mikołaj Iwanow oraz Jan Malicki. Dokument odnaleziony w Archiwum Akt Nowych w Warszawie, wyraźnie stwierdzający, że badania nad nastrojami ludności zostały zakończone, a ich wyniki zawarte w ponad 400 stronicowym maszynopisie, wskazuje że była to pierwsza z prac tryptyku. Ponadto przedstawiony w dokumencie spis zagadnień poruszonych w opracowaniu jest bardzo zbliżony do spisu poszczególnych rozdziałów maszynopisu, który stanowił podstawę do opublikowanego niedawno materiału źródłowego. Niezaprzeczalnie pewne poprawki zostały naniesione tuż przed wysłaniem teksu do Jerzego Giedroycia (na przełomie lat 1939/40), nie mogły one jednak zasadniczo wpłynąć na sens wypowiedzi autora. Zobacz: Archiwum Akt Nowych, MSZ, 2314, k. 37; S. Wysłouch, Stosunki narodowościowe …, artykuły wprowadzające Jana Malickiego i Mikołaja Iwanowa.

[31] Tamże, s. 256.

[32] Tamże, s. 257.

[33] Przykładem takich nastrojów były stosunki panujące w powiecie nowogródzkim. Jednocześnie Wysłouch podaje przyczyny takiego stanu rzeczy, będące konsekwencją polityki administracji miejscowej.  „Przejawia się tu – pisał Wysłouch – w 100 % wrogi stosunek do państwa i władz państwowych. Władze administracji ogólnej bowiem, ulegając niezrozumiałej sugestii, że cały element białoruski znajduje się pod silnymi wpływami komunizmu, ustosunkowują się do miejscowej ludności na terenie powiatu jak do obozu koncentracyjnego dla przestępców politycznych. Przede wszystkim na terenie powiatu stosuje się stan wyjątkowy; zakazane są stowarzyszenia niepolskie i wszelkie zebrana. Jak wynika z zacytowanych powyżej przykładów, policja stosuje w szerokim zakresie terror, jako metodę administrowania”. S. Wysłouch, Stosunki narodowościowe …, s. 223.

[34] Archiwum Akt Nowych, MSZ, 2314, k. 37.

[35] Archiwum PAN Warszawa, III-180, j. 73; S. Wysłouch,  Polacy i Białorusini – katolicy na terenie Wileńszczyzny, Warszawa 1938.

[36] Tamże, s. 2.

[37] Tamże, s. 58.

[38] Tamże, s. 20.

[39] Tamże, s. 61.

[40] S. Wysłouch, Świadomość narodowa ludności prawosławnej zamieszkującej wschodnie i północno-wschodnie powiaty Wileńszczyzny, Warszawa 1939 (mnps powielony).

[41] Tamże, s. 117.

[42] Tamże, s. 169.

[43] Archiwum Uniwersytetu Wrocławskiego, Teczka osobowa Seweryna Wysłoucha, Dział Kadr, RK – 120, k. 91.

[44] W. Giełżycki, Seweryna Wysłoucha szkoła profesorów, „Odra”, R. 15, 1975, z. 11, s. 15.

[45] F. Ryszka, Seweryn Wysłouch, “Odra”, R. 8, 1968, z. 5, s. 67– 68.

[46] Instytut Pamięci Narodowej Wrocław, sygn. 024/989, k. 21.

[47] T. Rutkowski, Nauki historyczne w Polsce1944-1970. Zagadnienia polityczne i organizacyjne. Warszawa 2007, s. 229.

[48]  S. Wysłouch, Po pięciu latach, “Studia Śląskie. Seria Nowa.”, 1959, t. I, s. 7–8.

[49] Mowa arcybiskupa Bolesława Kominka wygłoszona na pogrzebie Seweryna Wysłoucha, maszynopis, zbiory rodzinne Wysłouchów, kopia w zbiorach autorki.

Tadeusz Hołówko (1889 – 1931) – polityk zapomniany

Iwo Werschler

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w:
"Nowy Prometeusz" nr 1, październik 2011, ss. 93-99]

1 września 1931 r., o godzinie 15.00, wyruszył z Dworca Głównego w Warszawie kondukt pogrzebowy. Szedł ulicami Marszałkowską, Królewską, placem Saskim, Wierzbową i Bielańską, zmierzając na cmentarz ewangelicko-reformowany. Wśród licznych uczestników konduktu uwagę zwracały delegacje ukraińskie niosące wieńce z niebiesko-żółtymi szarfami, przedstawiciele duchowieństwa obrządku wschodniego, rabini, chacham karaimski i mufti mahometański. Nad grobem mowy pożegnalne wygłosili: prezes Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem płk W. Sławek, przedstawiciel rządu – płk J. Beck, superintendent kościoła ewangelicko-reformowanego S. Skierski oraz poseł P. Pewny. Tak uroczyście żegnano zamordowanego 29 sierpnia w Truskawcu1 przez terrorystów ukraińskich wiceprezesa klubu poselskiego BBWR, Tadeusza Hołówkę. Przypomnijmy postać zmarłego polityka.

Tadeusz Hołówko urodził się 15 września 1889 r. w Semipałatyńsku, w ówczesnym Turkiestanie. Dzieciństwo przeżył w Dżarkencie nad granicą chińską, gdzie ojciec Wacław, zesłaniec, był naczelnikiem komory celnej. Tam już zetknął się z problemem narodów uciskanych. Wtedy zapewne zrodziły się w jego sercu uczucia solidarności z ludźmi, którzy podobnie jak Polacy byli pozbawieni własnych państw, gnębieni przez reżim carski.

Po ukończeniu gimnazjum w Wiernym (dziś: Ałma-Ata), studiował w l. 1909-1914 prawo i filologię polską w Petersburgu i Krakowie. Na okres ten przypadają początki jego działalności politycznej. Rozwijał ją w Związku Młodzieży Postępowo-Niepodległościowej, w Promieniu i w Polskiej Partii Socjalistycznej – Frakcji Rewolucyjnej. Debiutował też jako publicysta pisząc artykuły do petersburskiego „Głosu Młodych”. Latem 1910 r. uczestniczył w kursie wojskowym w Krakowie, gdzie poznał Józefa Piłsudskiego. Wtedy też wstąpił do tajnego Związku Walki Czynnej. Za udział w proteście studenckim w Petersburgu w 1911 r. został aresztowany, przesłany „etapem” do Wiernego, tam sądzony i uniewinniony. Pozbawiony jednak prawa studiowania w Rosji, w roku akademickim 1912/13 studia kontynuował w Krakowie.

Wiadomość o wybuchu I wojny światowej zaskoczyła Hołówkę w Warszawie. Natychmiast włączył się do pracy na rzecz ruchu niepodległościowego. Wraz z T. Żulińskim i A. Kocem wziął udział w tworzeniu konspiracyjnej Polskiej Organizacji Wojskowej. Równocześnie propagował politykę aktywistyczną publikując artykuły w kilku czasopismach. Po zajęciu Warszawy przez Niemców, w sierpniu 1915 r., za śmiałe teksty zamieszczane na łamach „Widnokręgu”, został aresztowany. Dziewięć miesięcy przeżył w niemieckich obozach. Zwolniony w 1916 r. kontynuował działalność w POW i w PPS. W 1918 r., po zwycięstwie rewolucji w Rosji, kryzysie przysięgowym i internowaniu Piłsudskiego, kierownictwo piłsudczykowskiej tajnej Organizacji „A” wysłało Hołówkę do Rosji. Jego misją było wyjaśnianie lokalnym działaczom POW i PPS konieczności zmian w dotychczasowej polityce stawiania na państwa centralne, jednoczenia pod egidą piłsudczyków różnych polskich kierunków ideowo-politycznych oraz powstałych z żołnierzy–Polaków, opuszczających rozpadającą się armię rosyjską, polskich formacji wojskowych. Konwent Organizacji „A” uznał, że formacje te powinny zostać jak najszybciej skierowane do walki z Niemcami, aby pokazać przywódcom Ententy, że piłsudczycy są jej sojusznikami. Powróciwszy do kraju, Hołówko wszedł w skład tworzonego przez I. Daszyńskiego „rządu ludowego” w Lublinie. Na wiadomość o powrocie Piłsudskiego z Magdeburga pośpieszył do Warszawy, gdzie rozwinął szeroką działalność publicystyczną pisząc głównie artykuły do „Rządu i Wojska” – nieoficjalnego organu obozu belwederskiego i do pepeesowskiego „Robotnika”. W czasie wojny z bolszewikami, w obliczu zagrożenia stolicy, wstąpił do ochotniczego 201 Pułku Obrony Warszawy. Ciężko ranny, odznaczony został krzyżem Virtuti Militari V kl. Odzyskawszy zdrowie kontynuował działalność polityczną w PPS. Bez powodzenia kandydował w wyborach do Sejmu I kadencji. Został natomiast wybrany radnym m. st. Warszawy. Nadal pisał wiele artykułów do prasy socjalistycznej. Dawał w nich wyraz swojej wielkiej wrażliwości na krzywdę i niesprawiedliwość społeczną, głosząc często bardzo radykalne hasła.

Już od początków swego zaangażowania w działalność społeczno-polityczną, Hołówko wyrażał troskę o przyszłość Polski i rozważał problemy wynikające z jej położenia geopolitycznego. Od najmłodszych lat wychowywany w atmosferze miłości do ojczyzny, z zapałem chłonął wiedzę z zakresu jej historii. Jego marzeniem było zbudowanie potężnego państwa polskiego na wzór Rzeczypospolitej opartej na fundamencie Unii Lubelskiej 1569 r. Państwa nie tylko wielkiego obszarem, ale nade wszystko wielkością swej idei tolerancji w stosunku do obywateli. Rozumiał bowiem, że na ziemiach wschodnich przedrozbiorowej Polski dokonały się zasadnicze zmiany w świadomości ich mieszkańców, a wolności i niepodległości pragną nie tylko Polacy, ale też Litwini, Ukraińcy czy Białorusini. Ich wspólnym wrogiem jest i będzie Rosja. Później wyrażał przekonanie, że odbudowana w l. 1918-1922 „niepodległa Polska jest logicznym skutkiem klęski i upokorzenia” Niemiec i Rosji, które „będą żyły myślą o rewanżu” i ostrzegał proroczo: „Polska wtłoczona między odrodzone potężne Niemcy i odbudowaną Wielką Rosję znowu straci swój byt niepodległy, albo stanie się wasalem jednego z tych państw.”

Ratunek dla Polski widział Hołówko we współdziałaniu z nią narodów, które podobnie jak ona odzyskały niedawno wolność lub o tę wolność walczą. „Niepodległość Polski nie da się pomyśleć bez niepodległości Litwy, Łotwy, Estonii, Finlandii, Ukrainy, Białorusi” – pisał. Główne niebezpieczeństwo dla niepodległości Polski i wymienionych krajów widział w imperializmie rosyjskim. Tłumaczył zatem dlaczego Rosja zawsze będzie stawała na przeszkodzie odbudowie niepodległej Polski. Jeszcze przed wybuchem rewolucji 1917 r., w artykule opublikowanym w związku z ogłoszeniem przez Niemcy i Austro-Węgry tzw. „aktu 5 listopada” dał wyraz przekonaniu, że główne niebezpieczeństwo jakie stanowić będzie dla Rosji niepodległa Polska leży w tym, iż rozerwie ona „łańcuch, którym przykuto liczne narody do tronu carów moskiewskich. Łańcuch ten mógł istnieć póki były w nim wszystkie ogniwa. Cała potęga ucisku rosyjskiego opierała się na przekonaniu …, iż ten łańcuch nigdy nie da się rozerwać”. Wiara w słuszność tego stwierdzenia była impulsem do późniejszej działalności prometejskiej Hołówki. Dlatego trudno zgodzić się ze zdaniem, iż prometeizm „był międzynarodówką antykomunistyczną i gdy Moskwa próbowała posłużyć się partiami komunistycznymi w krajach europejskich do obrony własnych interesów, prometejczycy usiłowali … podważyć fundamenty komunizmu2 .

Jeszcze w czasie pobytu w Rosji Hołówko skonstatował głęboką niechęć „ludu rosyjskiego do narodu polskiego”. Potrafił jednak zdobyć się na obiektywizm w stosunku do narodu rosyjskiego, który wielu Polaków traktowało z wyższością. Zarzucał zatem swym rodakom, że nie znają dorobku kulturalnego Rosjan, który wysoko cenił, i przestrzegając przed lekceważeniem przeobrażeń zachodzących w społeczeństwie rosyjskim zachęcał do zacieśniania wzajemnych kontaktów. Nawoływał też do zaznajamiania Rosjan z osiągnięciami kultury polskiej. Natomiast osobiste kontakty z przedstawicielami tak Rosji „białej”, jak i kierowników państwa sowieckiego przekonały go o niechętnym, jeśli nie wrogim, stosunku polityków rosyjskich do polskich aspiracji niepodległościowych. Potwierdziły to wydarzenia lat 1919 – 1920.

Na tym gruncie rozwinęło się więc najpierw zaangażowanie Hołówki w propagowanie i realizację programu federalistycznego. Po podpisaniu pokoju ryskiego i załamaniu się tym samym planów federalistycznych, włączył się do działalności, która dała początek prometeizmowi. Zaczątki tego obserwujemy już w 1921 r., gdy publikował artykuły w czasopiśmie Przymierze i należał do Związku Zbliżenia Narodów Odrodzonych. Opowiadał się również za koncepcją „Międzymorza”, czyli utworzenia bloku krajów Europy Środkowej od Finlandii po Jugosławię, w którym rolę lidera pełnić miała Polska.

Równocześnie był aktywnym działaczem i publicystą socjalistycznym. W grudniu 1922 r., podczas tragicznych wydarzeń w Warszawie i zamordowania pierwszego prezydenta RP G. Narutowicza, uczestniczył w przygotowaniach mających umożliwić zdobycie władzy Piłsudskiemu. Narutowiczowi poświęcił też książeczkę, jedną z nielicznych opublikowanych biografii tego wybitnego polityka i wielkiego patrioty.

W latach następnych, na łamach „Robotnika” oraz czasopisma „Droga”, wypowiadał się w wielu ważnych sprawach nurtujących wówczas polską opinię publiczną. Zajmował też wysokie stanowiska we władzach PPS, będąc jakiś czas członkiem Rady Naczelnej i Centralnego Komitetu Wykonawczego partii. Żywo interesował się problematyką narodowościową, szukając najlepszych rozwiązań trudnych kwestii, szczególnie na polu stosunków ze słowiańskimi mniejszościami narodowymi. Na ten temat napisał osobną broszurę wydaną w 1922 r. Przestrzegał, że kresy wschodnie „mogą stać się miną podziemną, przy pomocy której Rosja będzie usiłowała rozsadzić państwo polskie”.

Zgodnie ze swymi zainteresowaniami budowania współpracy z narodami wyzwolonymi spod jarzma moskiewskiego, odbył podróże na Łotwę, do Estonii i Finlandii. Z tego okresu mamy dowody, że zwracał uwagę także na kraje, którym jeszcze nie udało się wyzwolić, jak Gruzja czy Ukraina. Głosił, że Polacy wiedzący dobrze co to polityczna niewola, powinni „głośno i śmiało stawać w ich obronie, rozwijać propagandę na rzecz ich niepodległości”.

W 1925 r. Hołówko wyjechał do Paryża. Pobyt we Francji związany był z poszerzeniem kontaktów z przedstawicielami emigrantów ukraińskich, gruzińskich, ormiańskich, tatarskich i innych. Misją Hołówki, zleconą przez ówczesne MSZ, było pozyskanie ich dla współdziałania na rzecz wyzwolenia narodów pozostających w jarzmie sowieckim. Działalność ta zaowocowała, jak wiadomo, utworzeniem na początku 1926 r. w Paryżu organizacji Le Promethée, której organem prasowym było pismo pod tym samym tytułem. Podczas pobytu w Paryżu Hołówko umacniał oraz nawiązywał kontakty z czołowymi przedstawicielami wspomnianych narodów. Byli wśród nich: Ukrainiec Symon Petlura, Gruzini – Wassin-girej, Wasznadze, Mdiwani, Azerbejdżanie – Sułtan-zade i Rasuł-zade oraz reprezentant emigracji północnego Kaukazu – Said-bej.

Wydarzeniem, które wywarło poważny wpływ na pozycję Hołówki w polskim życiu politycznym, był przewrót majowy Piłsudskiego. Hołówko uznał to wydarzenie za walkę, „która jak burza wiosenna oczyściła zgniłą atmosferę w Polsce”. Na tle oceny przewrotu i zmian jakie zapoczątkował, doszło do nieuniknionego konfliktu w PPS, w której znajdowała się spora grupa piłsudczyków, a wśród nich – Hołówko. Z partii wystąpił w październiku 1927 r. Nie była to dlań decyzja łatwa. Jeszcze wkrótce po przewrocie pisał: „Jestem głęboko przywiązany do swej partii pod której starymi, zasłużonymi i bojowymi sztandarami, jest wielkim zaszczytem nieść ciężką służbę publiczną, ale jednocześnie mam bezgraniczne zaufanie, ślepą żołnierską wierność i głęboką synowską miłość do Tego, który jeszcze w 1910 r. w Krakowie, w szkole instruktorsko-strzeleckiej PPS pasował mnie na żołnierza i obywatela Niepodległej, Demokratycznej Polski”. W Piłsudskim widział „wcielenie dumy narodowej, umiłowania wolności i wielkości ojczyzny”. Chociaż Hołówko należał do najbliższych współpracowników Marszałka, to jednak nie był bezkrytycznym wykonawcą jego poleceń. W jego obecności „zawsze z otwartością i odwagą cywilną wypowiadał swoje zdanie3.”

1 marca 1927 r. Hołówko objął stanowisko naczelnika Wydziału Wschodniego MSZ. Zajmował je do lipca 1930 r. Powierzenie mu tej funkcji oraz złożenie w jego ręce z dużym zaufaniem spraw związanych z polityką prometejską wynikało z tego, iż Piłsudski, znający się na ludziach, wcześnie doszedł do przekonania, że Hołówko, impulsywny i uczuciowy, któremu obce były cynizm i wyrachowanie, działa z czystych pobudek ideowych. Ponadto posiada wyjątkowe zdolności negocjacyjne z ludźmi Wschodu. Potwierdza to opinia jednego z dyplomatów polskich, który domagał się w 1928 r. od MSZ przysłania Hołówki do Paryża, w celu doprowadzenia do zgody skłóconych emigrantów, gdyż jego „zjawienie się wśród tych wschodnich ludzi od razu stawia rzeczy na swoim miejscu”. Hołówko bowiem, serdeczny i wylewny, typowy „dusza – człowiek”, łatwo budził zaufanie rozmówców. Poza tym posiadał znaczne doświadczenia konspiracyjne zdobyte w czasie przynależności do tajnych organizacji na studiach i w POW. Ciesząc się zaufaniem Marszałka, nigdy nie wykorzystywał go dla celów prywatnych. Z tych też względów stał się bodaj najwybitniejszym prometeistą w gronie jego podwładnych. Piłsudski powierzał mu zawsze trudne i delikatne zadania w zakresie tajnej dyplomacji.

Idei prometejskiej służył Hołówko w przekonaniu, iż „nie ma dla Polski większej i lepszej gwarancji zachowania niepodległości jak zwycięski pochód dziś ujarzmionych narodów ku wolności” i że jej położenie geograficzne wyklucza marzenie o państwie neutralnym. Główne wysiłki skupiał na budowaniu „polityki solidarności” z narodami wyzwolonymi spod panowania Rosji oraz na popieraniu ruchów separatystycznych na terenie ówczesnego ZSSR, utrzymując wielorakie stosunki z przedstawicielami narodów usiłujących wybić się na niepodległość. Jednym z nich był Petlura, z którym prowadził rozmowy w Paryżu, a po jego zamordowaniu uczestniczył we Mszy za jego duszę, co stało się powodem protestu dyplomatycznego posła sowieckiego Bogomołowa. Jednocześnie brał udział w oficjalnych rokowaniach dotyczących np. podpisania ze wschodnim sąsiadem układu wprowadzającego w życie pakt Brianda-Kelloga, czy też umowy handlowej. Warto wspomnieć, że z inicjatywy Hołówki, w 1930 r., powstał w Warszawie Ukraiński Instytut Naukowy.

Praca Hołówki związana z polityką zagraniczną zakończyła się w lecie tegoż roku. Już wcześniej uczestniczył w tworzeniu Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem. Gdy walka Piłsudskiego z opozycją zaostrzyła się, kierownictwo obozu pomajowego skierowało Hołówkę do nowych zadań. Wybrany posłem do Sejmu III kadencji z listy BBWR, został drugim wiceprezesem klubu parlamentarnego oraz kierownikiem grupy sejmowej BB.

W tym czasie gwałtownemu zaostrzeniu uległy stosunki z Ukraińcami. Po utworzeniu w 1929 r. w Wiedniu Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, opierającej się na ekstremalnej ideologii, i włączeniu do niej Ukraińskiej Organizacji Wojskowej, latem 1930 r. doszło do zakrojonej na dużą skalę akcji sabotażowej w Małopolsce Wschodniej. Nieprzypadkowo zbiegła się ona w czasie z licznymi wystąpieniami antypolskimi w Niemczech. Odpowiedzią rządu polskiego na podpalanie polskich gospodarstw, niszczenie elementów komunikacji telegraficzno-telefonicznej i kolejowej oraz na zabójstwa była brutalna pacyfikacja przeprowadzona przez policję i wojsko. Pacyfikacja niewątpliwie zaszkodziła Polsce. Pogłębiła niechęć dużej części społeczeństwa ukraińskiego do państwa, zaszargała reputację Polski na arenie międzynarodowej, a podziemie ukraińskie rozszerzyło swoją działalność zyskując wielu nowych członków wśród młodzieży. Jak zareagował na nią Hołówko ? W przemówieniu sejmowym w lutym 1931 r. poświęcił jej krótki passus. Powiedział wtedy: „Ten kto robił pacyfikację doskonale rozumiał wszystkie ujemne chwilowe skutki jakie stąd wynikną, ale dobrze zasłużył się także społeczeństwu ukraińskiemu przez doraźne, krótkie represje i ochronił kraj od ognia wojny domowej”. Są podstawy aby sądzić, iż w istocie nie aprobował metod stosowanych podczas akcji pacyfikacyjnej, ale skrępowany swoim stanowiskiem, krytyką swoją dzielił się jedynie z przyjaciółmi.

Od zarania niepodległości Hołówko wiele uwagi poświęcał stosunkom z Ukraińcami. Jeszcze w 1919 r. wypowiadał się przeciw wojnom tak z Ukraińską Republiką Ludową, jak i z Zachodnio-Ukraińską Republiką Ludową. Utrzymywał, że Polska nie powinna zagarniać Podola czy Wołynia, i lepiej dla niej aby powstała niepodległa Ukraina, aniżeli miałaby ona należeć do Rosji. Uznawał nawet, że dla dobra stosunków z przyszłą Ukrainą warto oddać jej część Galicji Wschodniej, z wyłączeniem Lwowa – „jednego z najbardziej polskich miast”. Na początku lat 20-ych kwestię ukraińską uważał już za „największą bolączkę Rzeczypospolitej”. Jako działacz socjalistyczny opowiadał się za autonomią terytorialną dla Galicji Wschodniej i dla Wołynia. Wołyń jednak, prawosławny, bliższy Ukrainie naddnieprzańskiej, pragnął widzieć „Piemontem” ruchu na rzecz utworzenia niezależnego państwa ukraińskiego. Jako czołowy prometeista widział w przyszłości niepodległe państwo ukraińskie i w tym duchu prowadził rozmowy z Petlurą, a po jego śmierci z Andrijem Liwyćkym. Nie oznaczało to teraz rezygnacji z Małopolski Wschodniej, w której, jak pisał, Ukraińcy nie stanowili większości mieszkańców. Hołówko wierzył, że ważnym elementem gwarancji dobrosąsiedzkich stosunków Polski i Ukrainy będzie stałe zagrożenie tej ostatniej ze strony Rosji (czy ZSSR). Z Ukraińcami z południowo-wschodnich województw chciał szukać porozumienia i asymilować ich państwowo. Przez długi czas opowiadał się za założeniem uniwersytetu ukraińskiego we Lwowie, a przynajmniej za utrakwizacją Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie. Był szczerym przyjacielem Ukraińców. Jako polityk BBWR, na początku 1931 r., wziął udział w poufnej próbie porozumienia z przedstawicielami Ukraińskiej Reprezentacji Parlamentarnej. Próba ta, mająca na celu normalizację wzajemnych stosunków, zakończyła się fiaskiem. Hołówko wyczerpany pracą, z początkami choroby serca, udał się na kurację do znanego uzdrowiska w Truskawcu. Tam, w pensjonacie ukraińskich sióstr służebniczek, 29 sierpnia 1931 r., dosięgły go kule zamachowców4.

Tadeusz Hołówko przeżył niespełna 42 lata. Połowę tego okresu wypełniło życie dojrzałego, dynamicznego człowieka. W ciągu około dwudziestu lat dokonał niemało. Działał na wielu polach, ale szczególnie owocną była jego praca publicystyczna. Był ambitny. Pragnął odegrać wybitną rolę, zostawić po sobie dobrą pamięć. Jego idée fixe – jak sam wyznał – stała się Polska. Jej służył wiernie do końca.

Dr Iwo Werschler – historyk, autor książki Z dziejów obozu belwederskiego. Tadeusz Hołówko – życie i działalność.

1/ O Truskawcu w latach międzywojennych, zob.: Stanisław.S. Nicieja, Kresowe Trójmiasto, Opole 2009.

2 Zob.: Timothy Snyder, Tajna wojna. Henryk Józewski i polsko-sowiecka rozgrywka o Ukrainę , Kraków 2008, s. 70.

3 E. Raczyński, „W hołdzie przyjacielowi”, w: Wiadomości, Londyn nr 33/34 z 16/23.08.1964.

4 Bohdan Budurowycz zabójstwo to nazwał szczególnie bezsensowną zbrodnią, gdyż Hołówko był życzliwie nastawiony wobec Ukraińców. Zob.: B. Budurowycz, Polska i problem ukraiński w latach 1921 – 1939, Zeszyty Historyczne Paryż nr 66 z 1983 r. Stanisław Thugutt zaś wyraził przekonanie, że chodziło o takie pogłębienie przepaści (między Ukraińcami a Polakami), żeby już żadna dobra wola nie mogła przez nią sięgnąć ręką. S. Thugutt, Tragedia Hołówki, Robotnik nr 309 z 2.09.1931.

Symon Petlura a Polska i Polacy

Stanisław Stępień

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w:
"Nowy Prometeusz" nr 1, październik 2011, ss. 101-112]

W 1901 r. młody student Seminarium Duchownego w Połtawie Symon Petlura, będący na ostatnim roku nauki, został usunięty z seminarium ze względu na zaangażowanie w działalność samokształceniową o charakterze patriotycznym. Po opuszczeniu seminarium całkowicie poświęcił się działalności konspiracyjnej. Przez jakiś czas próbował jeszcze dostać się do któregoś z innych seminariów duchownego lub uzyskać wpis na uniwersytet, ale ponieważ okazało się to niemożliwe, związał się z powstałą rok wcześniej pierwszą ukraińską partią polityczną – Ukraińską Partią Rewolucyjną. Tak zaczęła się jego działalność polityczna, która doprowadziła go do zainteresowania się polską kulturą i polskim życiem politycznym, a także do zawarcia sojuszu politycznego i wojskowego z odrodzoną w 1918 r. Rzeczypospolitą Polską.

Środowisko rodzinne

Symon Petlura urodził się w Połtawie 10 maja 1879 r., jako szóste dziecko Wasyla i Olgi Petlurów1. Początki rodu nie są znane. Niektórzy badacze jego przybycie na Połtawszczyznę wiążą z początkiem XVIII wieku2. Ojciec Symona, był drobnym przedsiębiorcą dorożkarskim3. Posiadał przeważnie 5–6 par koni i tyle bryczek, natomiast Olga Petlurowa pochodziła ona ze starego rodu kozackiego. Petlurowie posiadali w Połtawie własny dom i niewielki las pod miastem. Tradycje rodzinne silnie oddziaływały na kształtowanie się tożsamości młodego Symona. Tym bardziej, że i sama Połtawa była pełna pamiątek historycznych. Jeden z jego kolegów szkolnych Iwan Rudycziw wspominał np. coroczne wyprawy na „szwedzką mogiłę”, czyli oddalone o sześć km. od Połtawy pole bitwy z 1709 r., gdzie połączone wojska hetmana Iwana Mazepy i króla szwedzkiego Karola XII zostały rozbite przez cara Piotra I4. Ukraińscy patrioci pragnęli w ten sposób uczcić kozaków poległych w walce o wolność swego kraju. Przywoływania pamięci hetmana Mazepy uważanego przez Rosjan za zdrajcę „Rusi i prawosławia” i wyklętego przez rosyjską cerkiew prawosławną, przy tym byłego dyplomaty króla Jana Kazimierza i zwolennika sojuszu z Rzeczypospolitą, było jednoznaczną deklaracją antyrosyjską.

Bezpośrednie zatknięcie z Polakami

Jakieś wiadomości o Polsce i Polakach mógł mieć Symon Petlura od swego starszego brata Fedora, który w latach 1901-1905 studiował agronomię w Instytucie Gospodarstwa Wiejskiego w Puławach. Natomiast bezpośrednio z Polakami i polskością Petlura zetknął się pod koniec 1904 r. po przyjeździe do Lwowa. Znalazł się tam, gdyż zagrożony aresztowaniem przez policję carską, został wysłany do Galicji, także w celu wzmocnienia pracy tamtejszego Komitetu Zagranicznego Ukraińskiej Partii Rewolucyjnej5. Granicę rosyjsko-austriacką przekroczył nielegalnie w pobliżu Krzemieńca w drugiej połowie listopada 1904 r. wraz ze swym przyjacielem Prokopem Poniatenką (również relegowanym z połtawskiego Seminarium Duchownego). Dopiero we Lwowie obaj, dzięki współtowarzyszom walki, dostali odpowiednie dokumenty umożliwiające im pobyt w Austro-Węgrzech. Petlura posługiwał się wówczas paszportem na nazwisko Światosław Tagon6.

Lwów, stolica Królestwa Galicji i Lodomerii, był wówczas znaczącym miastem liczącym blisko 170 tys. mieszkańców. Odgrywał istotną rolę tak w polskim, jak i ukraińskim życiu politycznym, naukowym i kulturalnym. Od 1873 r. działało tam Towarzystwo Naukowe im. Tarasa Szewczenki, odgrywające analogiczną rolę jak Polska Akademia Umiejętności w Krakowie. Petlura kontakty z Towarzystwem nawiązał jeszcze przed przyjazdem do Lwowa, od 1901 r. w „Zapiskach NTSz” publikował swe artykuły, recenzje i różne informacje7. Na czele NTSz stał wówczas wybitny historyk profesor Uniwersytetu Lwowskiego Mychajło Hruszewski. We Lwowie Petlura szybko nawiązał bliską znajomość z wieloma działaczami galicyjskiego ruchu socjalistycznego. Do grona jego znajomych należeli ówcześni liderzy ukraińskich socjalistów – Wołodymyr Hnatiuk, Mychajło Hankiewicz i Wołodymyr Łewycki. Osobiście zetknął się także z Iwanem Franką. Szczególnie bliskie kontakty nawiązał z nestorem ukraińskich socjalistów Mykołą Hankiewiczem, redaktorem organu Ukraińskiej Socjal-Demokratycznej Partii – dwutygodnika „Wola”. To dzięki niemu Petlura zainteresował się polskim ruchem socjalistycznym, a być może także kulturą polską. Hankiewicz bowiem, mimo przewodzenia ukraińskim socjalistom, był zwolennikiem bliskiej współpracy z Polską Socjal-Demokratyczną Partią Galicji i Śląska Cieszyńskiego.

W Galicji Symon Petlura zaczął uczyć się języka polskiego oraz czytać utwory polskich pisarzy i publicystów. Ponad roczny pobyt 26-letniego Symona Petlury we Lwowie miał duży wypływ na krystalizację się jego światopoglądów, tak w sprawach politycznych, jak i narodowych. W Galicji zetknął się on także z demokratycznym systemem prawno-politycznym. Od tego czasu także kultura polska i sprawy Polaków nie były mu obce.

Dobrze zapowiadający się publicysta

Po zmianach spowodowanych rewolucją 1905 r. w Rosji nastąpiło uaktywnienie także kwestii ukraińskiej. Dlatego też młody polityk został przez partię wysłany najpierw do Petersburga, a potem do Moskwy. W Petersburgu redagował socjaldemokratyczny miesięcznik „Wilna Ukrajina” (Wolna Ukraina) i wprowadzał na jego łamy wiele informacji dotyczących polskiego ruchu socjalistycznego zarówno w Galicji, jak i w Królestwie Polskim, śledził też to, co się działo w środowiskach robotniczych w Warszawie i Łodzi. Gdy jesienią 1906 r. wrócił do Kijowa i objął redakcję nowo założonego przez USDPR tygodnika „Słowo”, to na wieść o śmierci Stanisława Wyspiańskiego zamieszcza tam w 1907 r. obszerny nekrolog poety. Wyspiański – pisał Petlura – głęboko kochał swój kraj, swój naród. […] Spoglądając wstecz, w mroczne wieki minionych dziejów narodu polskiego upajał się bohaterstwem mas ludowych. On kochał ten lud, kochał za ofiary, jakie ponosił dla szczęścia kraju. […] On wiedział, że zdrowe ziarno życia narodowego ukryte jest w masach ludu polskiego i wierzył, że masy te w końcu staną się twórcami – sprawcami dziejów własnego kraju.

Problematyka polska jeszcze bardziej stała się obecna w publicystyce Petlury, gdy pod koniec 1908 r. objął wspólnie z innym ukraińskim działaczem socjalistycznym Ołeksandrem Salikowskim8 redakcję nowo utworzonego rosyjskojęzycznego miesięcznika „Życie ukraińskie”, będącego nieoficjalnym organem Towarzystwa Ukraińskich Postępowców9. Pismo pragnęło popularyzować sprawę ukraińską wśród innych narodów imperium, a także pisać o problemach nurtujących te narody. Petlurze udało się pozyskać do współpracy również Polaków, a wśród nich Leona Wasilewskiego10.

A jednak polityk… Ataman Główny Wojsk URL

Wybuch I wojny światowej zastał Petlurę w Moskwie. Na fali ogólnej aktywizacji całego społeczeństwa imperium rosyjskiego zaangażował się w pracę Związku Ziemstw, który zajmował się organizacją opieki i pomocy rannym żołnierzom i ewakuowanej ludności cywilnej. Jako przedstawiciel tej organizacji wyjechał do Mińska. Tam też zostały go wydarzenie rewolucji lutowej, która pobudziła inspiracje niepodległościowe różnych narodów na terenie Rosji, w tym także Ukraińców. Symon Petlura od początku angażował się w te procesy i gdy 28 czerwca powołano pierwszy ukraiński rząd autonomiczny – Sekretariat Generalny z Wołodymyrem Wynnyczenką na czele, Symon Petlura objął w nim stanowisko sekretarza generalnego do spraw wojskowych.

Po obaleniu URL przez hetmana Pawła Skoropadskiego Petlura odszedł ze służby wojskowej i zaangażował się w działalność przeciwko Hetmanatowi. Powstanie przeciwko Skoropadskiemu czynnie poparła także Polska Organizacja Wojskowa na Ukrainie, która już wcześniej bardzo pozytywnie oceniała działania Petlury. Miejscowe kierownictwo POW już w marcu 1918 r. na naradzie w Kijowie zdecydowało się na współpracę z Ukraińcami11. Nowym impulsem do niej były wytyczne Piłsudskiego po powrocie z Magdeburga, który mimo zaangażowania w walkę o Lwów i Galicję Wschodnią, zalecał wspieranie Ukraińców w budowie niepodległego państwa na Naddnieprzu. Po pokonaniu hetmana Skopropadskiego i reaktywowaniu URL Petlura wszedł w skład Dyrektoriatu i objął stanowisko Atamana Głównego, a po rezygnacji W. Wynnyczenki, został przewodniczącym Dyrektoriatu.

Trudne początki polsko-ukraińskiego porozumienia

Petlura znalazł się wówczas w bardzo trudnym położeniu, z jednej strony mógł przecież zrezygnować ze sprawy tzw. soborności terytoriów URL i ZURL, z drugiej zaś wobec zajęcia 4 lutego 1919 r. Kijowa przez bolszewików i zdecydowanej odmowy uznania państwowości ukraińskiej przez gen. Denikina, a także negatywnego stanowiska Ententy, zdany był wyłącznie na porozumienie z Polską. Jakąkolwiek decyzja narażała go na silną opozycję wewnętrzną. Nie wszyscy członkowie Dyrektoriatu i rządu URL zdawali sobie sprawę z sytuacji w jakiej znalazła się młoda republika. Nie brakowało zwolenników kontynuacji walki zbrojnej z zachodnim sąsiadem, a będący wówczas jeszcze przewodniczącym Dyrektoriatu W. Wynnyczenko zdecydowanie skłaniał się ku sojuszowi z Rosją Radziecką. Mimo to Petlura zdecydował się na negocjacje z Polakami. Nie bez znaczenia był też fakt, że popierały go polskie środowiska na Ukrainie12.

Wkrótce, bo już 18 stycznia 1919 r. do Warszawy przybyła oficjalna misja zagraniczna13. Na czele misji stał były minister spraw wewnętrznych Ukrainy Ołeksander Karpynski. Głównym jej zadaniem było przygotowanie tajnego polsko-ukraińskiego porozumienia wojskowego. W celu ostatecznego przegotowania umowy Petlura wysłał 19 lutego 1919 r. do Warszawy kolejną delegację na czele z płk Borysem Kurdynowskim. Po trudnych pertraktacjach ostatecznie 24 maja przewodniczący delegacji ukraińskiej oraz premier rządu polskiego Ignacy Paderewski podpisali tajną umowę wojskowo-polityczną. Jej zasadnicza treść sprowadzała się do uznania przez Polskę państwa ukraińskiego oraz udzielenia mu pomocy wojskowej w zamian za uznanie polskich pretensji terytorialnych do Galicji Wschodniej i zachodniej części Wołynia14.

Latem 1919 r. armia URL znów znalazła się w tragicznej sytuacji wobec ofensywy bolszewickiej. Petlura nie miał już wątpliwości, że jedynym wyjściem z tej sytuacji jest oparcie się na Polsce. Dlatego też 9 sierpnia wystosował list do Piłsudskiego, wskazując na potrzebę wspólnej walki w obronie niepodległości obu odrodzonych państw, którym zagraża tak bolszewicka jak i biała Rosja15. W październiku 1919 r. Petlura wysłał do Warszawy misję dyplomatyczną na czele z szefem MSZ Andrijem Liwickim (misja ta zresztą wobec stale pogarszającej się sytuacji na Ukrainie pozostała już w Polsce, przejmując na siebie wszystkie kompetencje ministerstwa spraw zagranicznych, któremu przyszło działać na emigracji). Wraz z misją dyplomatyczną przybyła do Warszawy misja wojskowa na czele z gen. Wiktorem Zelinskim, której głównym zadaniem była organizacja wojska ukraińskiego na terenie Polski oraz przygotowanie wspólnej polsko-ukraińskiej ofensywy na Ukrainie16. Piłsudski, mimo krytyki ze strony endecji, traktował bardzo poważnie prowadzone rokowania, toteż już w czasie mających miejsce w październiku 1919 roku rozmów z przedstawicielami Rosyjskiego Czerwonego Krzyża w Mikaszewiczach polecił swemu wysłannikowi płk Ignacemu Boernerowi bezwzględnie żądać zaprzestania atakowania przez Armię Czerwoną wojsk Petlury, jako jednego ze swych wstępnych warunków podjęcia rozmów z Leninem17.

Wojska bolszewickie pragnąc doszczętnie rozbić Denikina przesuwały się po terytorium Ukrainy, dusząc wszelkie odruchy niepodległościowe i kruche struktury państwowe. Również cofające się wojska białorosyjskie, nawet w obliczu zbliżającej się klęski, pacyfikację Ukrainy uważały za swój obowiązek patriotyczny. Pragnąc ostatecznie rozgromić wojska URL Denikin część swych sił rzucił w stronę Kamieńca Podolskiego, który wówczas był siedzibą ukraińskiego rządu. Petlura nie mając żadnej nadziei na utrzymanie miasta zaczął alarmować o pomoc stojące tuż za Kamieńcem na linii frontu wojsko polskie. W rezultacie po konsultacji z Naczelnym Wodzem dywizja gen. Franciszka Krajowskiego 16 listopada zajęła miasto, co wywołało protest Denikina oraz konsternacje wśród aliantów, liczących po cichu, że rosyjskiemu generałowi uda się ostatecznie rozwiązać niewygodny dla nich problem ukraiński, a przy tym znacznie wzmocnić swe siły do walki z bolszewikami. Klęska Denikina nie była jednak w stanie zahamować postępującego upadku państwowości ukraińskiej, którą dobić tym razem postanowili bolszewicy.

Nocne Polaka z Ukraińcem rozmowy…

Pod koniec 1919 r. pozostające w dyspozycji Głównego Atamana wojska ukraińskie były jednak całkowicie zdziesiątkowane18. Brakowało broni, amunicji, odzieży, prawie nie funkcjonowała aprowizacja. W tej sytuacji pozostawała jedynie nadzieja na urzeczywistnienie polsko-ukraińskiego porozumienia. Nie mogąc dłużej utrzymać instytucji państwowych i szczątków struktur sił zbrojnych, zdecydowano się na przekroczenie polskiej linii frontu.

Początkowo wkraczające na polskie terytorium wojska ukraińskie były rozbrajane i internowane. Petlura i urzędnicy państwowi, oficjalnie uchodzili za osoby prywatne, ale byli pod specjalną opieką władz polskich. 7 grudnia Ataman Główny przybył do Warszawy i pozostał do wiosny 1920 r. nadzorując polsko-ukraińskie pertraktacje. W nocy z 9 na 10 grudnia 1919 r. spotkał się z marszałkiem Piłsudskim. Obaj mężowie wymienili poglądy na temat sytuacji międzynarodowej oraz omówili wstępne warunki przyszłej współpracy polsko-ukraińskiej. To pierwsze spotkanie zapoczątkowało całą serię przeważnie nocnych spotkań obu polityków19. Mimo, że rozmowy miały wiele trudnych momentów, ich pierwsze efekty, zwłaszcza w kwestii wojskowej, widoczne były już w pierwszych miesiącach 1920 r. W tym czasie zaczęto bowiem potajemnie prowadzić werbunek i szkolić ukraińskich żołnierzy w obozach internowanych20. Już w lutym 1920 r. na mocy rozkazu Piłsudskiego w obozie w Łańcucie rozpoczęto formowanie 6. Siczowej Dywizji Strzeleckiej. W marcu dywizję tę przerzucono do twierdzy w Brześciu nad Bugiem, którą wyznaczono na ośrodek formowania oddziałów ukraińskich21. Ze strony polskiej opiekę nad nim sprawował z polecenia J. Piłsudskiego kpt. Juliusz Ulrych, a szkoleniowcami byli polscy oficerowie. W polskim ministerstwie spraw wojskowych utworzono Ekspozyturę do Spraw Ukraińskich22. Niestety jednak, polskie dostawy sprzętu i amunicji dalekie były od oczekiwań ukraińskich. Główna przyczyna tkwiła w tym, że możliwości odradzającego się państwa polskiego były nadzwyczaj skromne i niemal całkowicie uzależnione od dostaw francuskich i angielskich. Ponadto, Piłsudski napotykał na poważną opozycję, otwarcie krytykującą zarówno w Sejmie jak i Senacie, jego „ukraińską politykę”23. Zdecydowanie przeciwny porozumieniu polsko-ukraińskiemu był Roman Dmowski, który obawiał się, że nawet jeśli pod wpływem trudnej sytuacji politycznej Symon Petlura zgodzi się na oddanie Polsce Galicji Wschodniej, to po stabilizacji państwa ukraińskiego Kijów się o ten region upomni 24.

Polsko-ukraińska umowa polityczna i konwencja wojskowa

W końcową fazę pertraktacje polsko-ukraińskie weszły 3 kwietnia 1920 r., kiedy to Polacy przedstawili swój ostateczny projekt umowy. Przewidywał on prawne uznanie przez Polskę Ukraińskiej Republiki Ludowej, ustalenie granicy między obu państwami, której przebieg miał wyglądać następująco: od granicy z Rumunią wzdłuż rzeki Zbrucz, dalej od Wyżgródka na pograniczu galicyjsko-wołyńskim na północ wzdłuż Prypeci do jej ujścia. Strona ukraińska miała się zrzec wszelkich pretensji do Galicji Wschodniej, części Wołynia i Polesia, Polska zaś terenów ukraińskich należących do Rzeczypospolitej przed rokiem 1772. Mniejszościom w obu państwach miano przyznać pełnię praw gwarantujących rozwój narodowy25. Były to warunki dla Petlury, ze względu na polityków galicyjskich jak i opozycję we własnym rządzie, bardzo trudne. Niemniej jednak coraz tragiczniejsza sytuacja na froncie nie pozostawiała mu zbyt wielkich możliwości manewru. Po krótkich konsultacjach polecił więc ministrowi Liwickiemu podpisanie umowy, co nastąpiło w nocy z 21 na 22 kwietnia 1920 r.26

Już 17 kwietnia Piłsudski rozpoczął na Wołyniu i Podolu działania militarne przeciwko Armii Czerwonej, starano się więc jak najszybciej doprowadzić, w oparciu o podpisaną umowę polityczną, do zawarcia tajnej polsko-ukraińskiej konwencji wojskowej. Konsekwencją zawartego porozumienia było podjęcie przez Polskę działań militarnych mających na celu wyparcie Armii Czerwonej z ziem ukraińskich, a także akcji politycznej na arenie międzynarodowej w celu doprowadzenia do uznania URL. Wkrótce też rząd polski podjął uwieńczoną powodzeniem akcję dyplomatyczną na rzecz uznania Ukrainy przez Finlandię (w komunikacie urzędowym podkreślono, że rząd fiński robi to na prośbę Naczelnika Państwa). Podobne działania podjęto na forum innych państw europejskich, a nawet Stanów Zjednoczonych. Polski poseł w Waszyngtonie oświadczył w Departamencie Stanu, że Polska uznaje niepodległość Ukrainy, licząc na moralne poparcie Ameryki27.

Braterstwo broni

W przeddzień ofensywy przeciwko bolszewikom Ataman Petlura dysponował jedynie 12 tys. piechoty, 900 kawalerzystami i 28 działami. W stadium organizacji była 6. Dywizja Siczowa. Ponadto na tyłach Armii Czerwonej operowała grupą operacyjną gen. Omelanowycza-Pawłenki w sile ok. 6 tys. żołnierzy28. Stan wojsk ukraińskich daleki był więc od oczekiwań Atamana. Naród ukraiński był już bardzo zmęczony trwającą 6 lat wojną, gospodarka kraju była niemal doszczętnie zrujnowana, a przede wszystkim brakowało czasu na rozwinięcie akcji wyjaśniająco-mobilizacyjnej, mogącej odwrócić bałamutną propagandę bolszewików. Niemniej jednak początkowo ofensywa przebiegała bardzo pomyślnie. 8 maja 1920 r. Kijów zostaje zdobyty. Piłsudski pragnąc zamanifestować niezależność państwa ukraińskiego nie jedzie do stolicy Ukrainy, lecz spotyka się z Petlurą 17 maja w tzw. „białej sali” Rady Miejskiej w Winnicy. Wydawało się wówczas, że sojusz polsko-ukraiński ma pełne szansę urzeczywistnienia, z ust Naczelnika Państwa padają więc znamienne słowa: Polska i Ukraina przeżyły ciężką niewolę. […] Wolna Polska nie może być istotnie swobodna, dopóki naokoło panuje wciąż hasło poddawania woli narodowej przy pomocy terroru. […] Szczęśliwym będę, kiedy nie ja – mały sługa swego narodu – ale przedstawiciele sejmu polskiego i ukraińskiego ustanowią wspólną platformę porozumienia. W imieniu Polski wznoszę okrzyk: Niech żyje wolna Ukraina!29.

Po zajęciu Ukrainy Petlura starał się maksymalnie mobilizować społeczeństwo do organizacji administracji terenowej oraz wstępowania w szeregi armii. Ze strony polskiej dobrym posunięciem był wydany 12 maja przez Piłsudskiego zakaz wpuszczania Polaków, byłych właścicieli ziemskich, do ich dawnych majątków, zresztą często już rozparcelowanych. Z niepokojem na to posuniecie patrzyli bolszewicy, słusznie obawiając się, że wymyka się im z ręki poważny atut propagandowy30. Niestety, wskutek wielkiego zmęczenia ludności ukraińskiej wieloletnią wojną, silnie odciskającą swe piętno zarówno na psychice społecznej jak i przede wszystkim na gospodarce kraju Petlura nie zdołał wykrzesać entuzjazmu społeczeństwa z odzyskiwanej niepodległości.

Niepomyślny przebieg początkowej fazy wojny polsko-bolszewickiej powodował, iż Piłsudski zdawał sobie sprawę, że nawet po odniesieniu przez Polskę zwycięstwa, w co nie wątpił, bardzo trudno będzie, ze względu na bardzo krytyczny stosunek Ententy do polskiego zaangażowania na Ukrainie, niekorzystny układ sił w polskim parlamencie i zmęczenie społeczeństwa, prowadzić dalszą wojnę o niepodległość Ukrainy. Toteż starał się przekonać stronę ukraińską do podjęcia takich działań, które ułatwiłyby mu przekonanie opinii międzynarodowej o konieczności podjęcia dalszego wysiłku w obronie niepodległości tego państwa. W celu omówienia zaistniałej sytuacji doszło 16 lipca 1920 r. w Zamościu do spotkania Piłsudskiego z Atamanem Głównym. Bliski współpracownik Piłsudskiego Kazimierz Świtalski zanotował w swym Diariuszu: Petlurze Komendant tłumaczył, że […] opinia Europy przeszła do porządku dziennego nad Ukrainą. […] Wobec tego Ukraińcy sami muszą stworzyć fakty dokonane, które by dowiodły, że Ukraina istnieje. Takim faktem byłoby powstanie, które powinna zrobić Ukraina31. Petlura w pełni podzielał pogląd Naczelnika Państwa, wierząc iż takie powstanie jest możliwe.

Zwycięstwo w bitwie warszawskiej miało dla Ukraińców gorzki smak. Podpisanie przez Polskę w Rydze preliminariów pokojowych, które weszły w życie 18 października 1920 r. stawiały Petlurę i rząd ukraiński w bardzo trudnej sytuacji. Ataman Główny mimo rozgoryczenia rozumiał położenie Naczelnika Państwa i polskiego rządu. Ale wśród żołnierzy ukraińskich, a nawet wyższych dowódców, postępowanie Polski oceniane było jako zdrada sojusznika32. Petlura jesienią 1920 r. podjął jeszcze samodzielną wyprawę na Ukrainę. Niestety zakończyła się już 21 listopada, kiedy to ukraińscy powstańcy zmuszeni byli do wycofania się za Zbrucz.

Gorzki chleb tułaczy. „Ja Was Panowie przepraszam…!”

Ataman Główny nie tracąc nadziei na dalszą walkę zwrócił się do władz polskich z prośbą o zachowanie w obozach internowania struktur jednostek wojskowych, opieki medycznej oraz stworzenie możliwości dalszego szkolenia. Sugestie te w większości zostały uwzględnione i oddziały ukraińskie zostały umieszczone w 6 obozach: Aleksandrów Kujawski, Piotrków Trybunalski, Pikulice koło Przemyśla, Łańcut, Wadowice i Kalisz. Ponadto w Częstochowie na stanowiskach cywilnych zatrudnieni zostali urzędnicy i oficerowie ministerstwa spraw wojskowych i sztabu generalnego URL. W sumie na terytorium Polski znalazło się wraz z rodzinami 17.464 wojskowych, urzędników cywilnych oraz naukowców ukraińskich33.

Dnia 15 maja 1921 r. obóz w Szczypiornie odwiedził marszałek Józef Piłsudski. Towarzyszący mu mjr Ulrycht, tak opisał to spotkanie: Byłem świadkiem wielu manifestacji na cześć Piłsudskiego. Lecz takiego morza entuzjazmu, takiego bezmiaru uczuć, takiego zbiorowego wzruszenia – nie widziałem nigdzie i nie przeżyłem nigdy… Komendant odebrał raport, rozmawiał z nimi, chodził wśród nich. W końcu zaproszony wszedł do świetlicy, przybranej odświętnie w emblematy polskie i ukraińskie. Tutaj, wśród podniosłego nastroju, odbyło się powitanie [przez gen. Bezruczkę – S.S.]. Dziękowano Panu Marszałkowi za przybycie, nie wysuwając żadnych próśb, żadnych spraw. A cóż Piłsudski? Powiedział, pamiętam tych kilka słów: „Ja Was przepraszam Panowie, ja Was przepraszam”34.

Tymczasową siedzibą rządu emigracyjnego był Tarnów, gdzie przebywał także Ataman Petlura jako głowa państwa i zwierzchnik sił zbrojnych35. Stał on wówczas zdecydowanie na stanowisku, że jedyną gwarancją utrzymania w przyszłości niepodległego państwa ukraińskiego i stabilizacji w Europie środkowo-wschodniej jest sojusz państw „basenu bałtycko-czarnomorskiego”36. Dzięki pośrednictwu J. Piłsudskiego udało się Petlurze nawiązać kontakty z przebywającymi w Polsce przedstawicielami emigracji rosyjskiej. Były to bodaj najtrudniejsze rozmowy Atamana, który w przeciwieństwie do większości ukraińskich polityków emigracyjnych, zdawał sobie sprawę z konieczności porozumienia z Rosjanami.

W Polsce reprezentacją emigracji ukraińskiej stał się zarejestrowany już w sierpniu 1921 r. w Warszawie Ukraiński Komitet Centralny, który swe oddziały zaczął tworzyć we wszystkich skupiskach emigracyjnych na całym terenie państwa. Aktywna działalność Petlury stała się przyczyną protestów rządu radzieckiego i usilnych żądań wydania go władzom bolszewickim. Jesienią 1921 r. przedstawiciel pełnomocny Rosji Radzieckiej w Warszawie Lew Karachan posunął się nawet do propozycji przekazania Polsce 10 mln. rubli w złocie w zamian za wydanie Petlury i działaczy antyradzieckich. Wprawdzie Piłsudski propozycję taką ocenił jako handel żywym towarem i pogwałcenie azylu wobec ludzi, którzy razem z nami walczyli, ale polscy przyjaciele Atamana zaczęli poważnie obawiać się o jego życie. Toteż Henryk Józewski potajemnie przewiózł go z Tarnowa do Warszawy, a następnie zakonspirował we wsi Kośmin pod Grójcem37. Po paru miesiącach, gdy sprawa ucichła Petlura zamieszkał w Warszawie wraz z żoną Olgą i córką Łesią pod przybranym nazwiskiem Włodzimierza Redlicha, starając się sprawować kierownictwo polityczne nad rządem i ewakuowanymi instytucjami ukraińskimi.

Należy podkreślić, że Petlura rezygnując z części Wołynia i etnicznie mieszanej Galicji Wschodniej, domagał się, aby państwo polskie stworzyło pełne możliwości rozwoju dla żyjącej tam ludności ukraińskiej. W liście do Piłsudskiego z dnia 14 lipca 1920 r. pisał: Galicyjską część narodu ukraińskiego trzeba pozyskać i zachęcić do wspólnej pracy. Ja wierzę, że jest to sprawa nie tylko możliwa, ale z punktu historycznego konieczna. Z pełnym poczuciem odpowiedzialności o przyszłość, o los obu narodów należy przystąpić do tej sprawy, nie ulegając wrażeniom niedawnych przeżyć, a przeciwnie kierować się wyłącznie myślą o czasie przyszłym republiki. Dlatego też należy podjąć takie kwestie jak: a/ amnestia dla wszystkich, którzy w dobrej wierze służyli swemu narodowi walcząc o suwerenność Galicji Wschodniej, b/ wolny wstęp wszystkich zdolnych do służby wojskowej galicjan do armii sojuszniczych, c/ zachęcanie miejscowych Ukraińców do brania aktywnego udziału w życiu kraju, i d/ rozpoczęcie rozmów władz polskich z przedstawicielami społeczności ukraińskiej Galicji Wschodniej. […] Właśnie teraz trzeba nam myśleć o tym, bo odpowiadamy przed historią i ludźmi obecnego pokolenia, bo odpowiadamy nie tylko za współczesność ale i za przyszłość38.

Piłsudski odchodzi do Sulejówka. Petlura opuszcza Polskę

W 1923 r. sytuacja Petlury znacznie się pogorszyła, zwłaszcza po wycofaniu się marszałka Piłsudskiego z czynnego życia politycznego. Na najwyższe instytucje państwowe odtąd bezpośredni wpływ miała narodowa demokracja i ugrupowania z nią związane, nie poczuwające się do solidarności z ukraińską emigracją polityczną, toteż naciskane przez radziecką dyplomację domagającą się ścisłego przestrzegania postanowień traktatu ryskiego nie zamierzały ułatwiać wykonywania przez Atamana Głównego jego funkcji politycznych. Ponadto na jaw wyszły próby penetracji ukraińskich środowisk emigracyjnych przez bolszewickie służby specjalne. Dlatego też Petlura podjął ostateczną decyzję wyjazdu na Zachód, gdzie już wcześniej emigrowała znaczna część członków rządu i Rady Republiki. Jego wyjazd bezpośrednio przyśpieszyło wykrycie w grudniu 1923 r. w ukraińskiej misji, przekształconej już wówczas w Komisję Likwidacyjną, w Warszawie moskiewskiego agenta39. 31 grudnia 1923 r. Symon Petlura opuszcza Warszawę i udaje się przez Wiedeń, Budapeszt, Berno i Genewę do stolicy Francji, wiosną 1924 r. Tam próbuje on skonsolidować ukraińskie środowiska emigracyjne. W październiku 1925 r. doprowadza do założenia rządowego organu prasowego pn. „Tryzub”. Wielkie nadzieje wzbudził w nim zamach majowy Piłsudskiego. Tym bardziej, że w tym czasie przybył Paryża z polecenia Piłsudskiego Tadeusz Hołówko, który odbył szereg konferencji z Atamanem40. Ta aktywna działalność Symona Petlury została niespodziewanie przerwana. 25 maja 1926 r. kilka minut po godzinie 14 zginął tragicznie od kuli Szlomy Schwartzbarda, który w późniejszym procesie sądowym zeznał, że uczynił to chcąc pomścić ofiary żydowskich pogromów, za które jego zdaniem osobiście odpowiedzialny był Petlura. W jego pogrzebie uczestniczyła oficjalna delegacja polska. Wydaje się, że nieprzypadkowym fakt, że śmierć Petlury nastąpiła po objęciu w Polsce rządów przez Piłsudskiego. Znając stosunki łączące obu polityków oraz ich poglądy na kwestię gwarancji niepodległości państw międzymorza, Moskwa obawiała się uaktywnienia współpracy polsko-ukraińskiej. GPU wielokrotnie informowało władze radzieckie, że „elementy kontrrewolucyjne” na Ukrainie są przekonane, iż Piłsudski przy pomocy Ententy na pewno będzie się starał „zabrać Ukrainę do Dniepru”41. Z niepokojem obserwowano też tendencje prometejskie w skupionych w Polsce środowiskach emigracji politycznej narodów zniewolonych przez Rosję Radziecką.

***

Historia pokazała, że dla idei państwowej Ataman Petlura gotów był poświęcić wszystko, nawet kwestię zjednoczenia (soborności) wszystkich ziem zamieszkałych przez Ukraińców. To świadczyło o jego dojrzałości politycznej, objawiającej się zdolnością do kompromisów42. W liście z 3 listopada 1920 r. do posła URL w Szwajcarii Mykoły Wasylka tak wyjaśniał swe poglądy na powyższą kwestię: Ja nigdy nie byłem maksymalistą w sprawach terytorialnych, bo uważam takie stanowisko za iluzoryczne, a przy obecnym wkładzie sił wewnętrznych na Ukrainie za wprost zbrodnicze[…]. Niech fantaści polityczni obrzucają mnie za to błotem i prowadzą agitację, – ja jestem przekonany, że droga na której stoję, szybciej do celu prowadzi i zamiast marzeń daje solidne podstawy do budownictwa państwowego43.

Był więc Symon Petlura politykiem realistycznym. Realizm ten doprowadził go do sojuszu z Polską. Sojusz ten wprawdzie nie przyniósł niepodległości Ukrainie, ale czy bez tego sojuszu bolszewicy i ówcześni moskiewscy decydenci myśleliby o Ukrainie w kategoriach republiki związkowej? Czy bez tej walki Ukraińców w 1920 r. Moskwa uważałaby za potrzebne ustępstwa w dziedzinie języka ukraińskiego i ukraińskiej kultury w latach dwudziestych?

Dr Stanisław Stepień – historyk W 1990 r. założył w Przemyślu Południowo-Wschodni Instytut Naukowy, którego do dziś jest dyrektorem. Członek rzeczywisty Towarzystwa Naukowego im. T. Szewczenki we Lwowie. Wiceprezes Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Ukrainoznawczego w Warszawie.

1 S. Skrypnyk, Do żyttjepysu Symona Petlury, [w:] Wołyń – S. Petluri. 1929-1936, Riwne 1936, s. 8-9; W. Markuś, Bili plamy w doslidżenni biohrafiji S. Petlury, „Suczasnist” 1983, nr 10, s. 98-106.

2 S. Skrypnyk, op. cit., s. 16.

3 М. Sławinśkyj Symon Petlura (1879-1926) [w:] Symon Petlura. Derżawnyj muż Nju Jork 1957, s. 17.

4 І. Rudycziw, Symon Petlura w mołodosti, [w:] Симон Петлюра в молодості, pid red. A. Żuka, Lwiw 1936, s. 9-10.

5 О. Hołobućkyj, Szlach do zwytjahy, [w:] Symon Petlura ta ukrajinśka nacionalna rewolucija. Zbirnyk prać, Kyjiw 1995, s. 21.

6 Prokop Poniatenko (1880-?), bliski przyjaciel S. Petluryym), członek RUP, a później Ukraińskiej Socjal-Demokratycznej Partii Robotniczej. W 1904 r. wraz z Petlurą wyjechał do Galicji, gdzie pracował w Komitetu Zagranicznego RUP. W 1917 r. wszedł w skład Centralnej Rady, pracował w sekretariacie spraw wewnętrznych URL, a następnie był konsulem w Katerynodarze (także w czasach Hetmanatu). W okresie Dyrektoriatu był członkiem Ukraińskiej Misji Dyplomatycznej w Warszawie (1919-1920). W 1921 r. powrócił na Kubań i ślad po nim zaginął.

7 S. Stępień, Lwiwśkyj period żyttia S. Petlury: wpływ hałyćkoho seredowyszcza na mołodocho polityka (listopad 1904 r. – grudzień 1905 r.), Ukrajinśkyj Istorycznyj Żurnał” 2009, nr 3, s. 27-34

8 Ołeksander Salikowski (1866-1925), działacz polityczny, publicysta. W 1917 r. przewodniczący Rady Ukraińskiej w Moskwie. W 1atach 1918-1919 poseł URL w Rydze, 1920 minister spraw wewnętrznych. W latach dwudziestych red. czasopism: „Ukrajinśka Trybuna”, „Trybuna Ukrajiny”, „Ukrajinśka Sprawa”.

9 Zob. O. Łotoćkyj, Storinky mynułoho, t. II, Warszawa 1933, s. 162, 210, 241.

10 Ibidem, t. III, s. 183-184.

11 Zob. B. Urbanowski, Józef Piłsudski – marzyciel i strateg, Warszawa 1997, t. II, s. 191.

12 Cyt. za „Nowa Rada” 1 II (19 I) 1919 r., nr 23.

13 Centralnyj Derżawnyj Archiw Wyszczych Orhaniw Włady ta Uprawlinnja Ukrainy, Kyjiw (dalej CDAWOW), f. 3766, op. 1, spr. 22, k. 2-11, 141.

14 W. Gostyńska, Stosunki polsko-radzieckie (1918 – 1919), Warszawa 1972, s. 294.

15 Zob. S. Petlura, Statti…, t. 2, s. 357 – 358.

16 CDAWOW, f. 3696, op. 2, spr. 280, k. 27 – 34, ibidem, spr. 21, k. 96, 198.

17 Szczegółowo kwestię tę przedstawił gen. T. Kutrzeba w pracy: Wyprawa kijowska 1920 r., s. 26. Zob. także K. Świtalski, Diariusz 1919-1935, Warszawa 1992, s. 36, 47.

18 W. Legutko, 4 Pułk Strzelców Podhalańskich, Warszawa 1929, s. 9-10.

19 A. Garlicki, op. cit., s. 341.

20 P. Wandycz, Soviet-Polish Relations 1917 – 1921, Cambridge, Massachusetts 1969, s. 157.

21 Zob. J. Ulrych, Ze wspomnień 1919 – 1931. Pamiętnik trzydziestolecia niepodległej Polski, Nowy Jork 1948.

22 L. K., Ekspozytura Ministerstwa Spraw Wojskowych do Spraw Ukraińskich w roku 1920. „Niepodległość” 1962, t. 7, s. 237.

23 Zob. np. S. Grabski, Pamiętniki, t. II, Warszawa 1989, s. 145-146. Autor tej publikacji na znak protestu przeciwko proukraińskiej polityce Piłsudskiego zrezygnował z przewodnictwa sejmowej komisji spraw zagranicznych i złożył „ostry protest przeciwko samowolnemu przez Naczelnika Państwa wciągnięciu narodu polskiego w wojnę nie o nasze, ale o obce – Ukraińców, którzy od czasów kozackich zawsze się do nas wrogo odnosili”. W innej zaś pracy tenże Grabski zanotował: „Ostrzegałem Piłsudskiego, że Petlura zwodzi zarówno jego jak i Polskę … Piłsudski miał na taki argument tylko jedną odpowiedź: „Odmowa pomocy narodowi, z którym żyliśmy w dobrowolnym związku pięćset lat, byłaby plamą na polskim honorze” – zob. S. Grabski, The Polish-Soviet Frontier, New York bmw., s. 21.

24 Zob. R. Dmowski, Polityka polska i odbudowanie państwa, Warszawa 1989, t. 2, s. 172.

25 S. Petlura, Statti…, [t.1], Nju Jork 1956, s. 266-269

26 CDAWOW, f. 3696, op. 1, spr. 124, k. 23-26; zob. także, Dokumenty i materiały do historii stosunków polsko-radzieckich (listopad 1918 – kwiecień 1920), t. 2, Warszawa 1961, s. 745-747. Podpisanie umowy faktycznie odbyło się już 22 kwietnia, bo fakt ten nastąpił o godz. 1.40 choć w literaturze przyjęło się datować ją na 21 kwietnia.

27 S. Mikulicz, Prometeizm w polityce II Rzeczypospolitej, Warszawa 1971, s. 99.

28 P. Szandruk, Ukrajinśka armija w borot’bi z Moskowszczynoju, „Zа Derżawnist’” 1934, z. 4, s. 207.

29 J. Piłsudski, Pisma zbiorowe, t. V, Warszawa 1937, s. 159.

30 P. Susłow, Politiczeskoje obiezpieczenije sowietsko-polskoj kampanii 1920 goda, Moskawa-Leningrad 1930, s. 37.

31 K. Świtalski, op. cit. s. 59.

32 M. Lepecki, op. cit., s. 144.

33 Ukrajinśka rewolucija (dokuemnty)1919-1921, pod red. T. Hunczaka, Nju Jork 1984, s. 421 – 427. A. Kolańczuk, Internowani żołnierze armii UNR w Kaliszu, 1920 – 1939, Kalisz-Przemyśl-Lwów 1995, s. 84

34 L.K., Ekspozytura …, s. 77.

35 Na siedzibę rządu URL i głównego dowództwa wojsk ukraińskich władze polskie przeznaczyły tarnowski Hotel „Bristol”.

36 О. Łotoćkyj, Symon Petlura, Warszawa 1936, s. 34 – 35.

37 H. Józewski, Zamiast pamiętnika (2), „Zeszyty Historyczne” 1982, nr 60, s. 124 – 125.

38 Zob. Symon Petlura. Stattiі …, [t.1], Mju Jork 1956, s. 269.

39 W. Iwanys, Symon Petlura prezydent Ukrajiny, 1879 – 1926, Toronto 1952, s. 219.

40 B. Urbankowski, op. cit., s. 400-401.

41 Derżawnyj Archiw Żytomyrśkoji ObłastiŻytomyr (DAŻO), fond 85, op. 1, spr. 321, k. 13.

42 Droga życiowa Petlury w wielu wypadkach zbieżna jest z losami i działalnością J. Jednakże w przeciwieństwie do polskiego przywódcy nie mógł Ataman odwołać się do tradycji narodowo-wyzwoleńczej współczesnych mu pokoleń (jaką dla Polaków były powstania listopadowe i styczniowe). Nie mógł też oprzeć swego autorytetu o własne zaangażowanie niepodległościowe przed I wojną światową, które pozwoliłoby mu wychować szczerze oddanych zwolenników (jakimi byli strzelcy, a późnej legioniści). Ze względu na historycznie ukształtowaną plebejską strukturę społeczności ukraińskiej, nie mógł Petlura całkowicie zrezygnować z populistycznych, demagogicznych haseł, na ogół niemożliwych do realizacji, co z kolei obniżało jego autorytet jako człowieka, który nie potrafi zrealizować dawanych obietnic.

43 Cyt. za О. Łotoćkyj, Symon Petlura…, s. 17.