Pierwsza notatka mjr. Edmunda Charaszkiewicza o „zagadnieniu prometejskim” (15 XI 1939 r.)

Paweł Libera

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w: 
"Nowy Prometeusz" nr 8, październik 2015, ss. 137-150]

W okresie międzwojennym, a szczególnie po podpisaniu paktu o nieagresji między Polską a Związkiem Sowieckim w 1932 roku, działalność ruchu prometejskiego była głęboko zakonspirowana i osłonięta tajemnicą. Bezpośrednio brało w niej udział niewiele osób, wiedza o niej dostępna była jedynie nielicznym, a dokumenty jakie wytworzono w trakcie tych działań są stosunkowo nieliczne i rozproszone w różnych zbiorach archiwalnych i bibliotecznych w Polsce i za granicą. Wątek ten stosunkowo rzadko pojawia się na łamach wspomnień i dzienników. Z tego powodu szczególną rolę w badaniach odgrywają dokumenty, które zostały sporządzone pod koniec funkcjonowania ruchu prometejskiego z intencją przedstawienia całokształtu tego zagadnienia.

PEŁEN TEKST ARTYKUŁU W PDF

М.Э. Расулзаде и его соратники в годы Второй мировой войны

Насиман Ягублу

[текст первоначально опубликован в:
"Nowy Prometeusz" nr 8, październik 2015, ss. 123-136]

Одной из целей сотрудничества немцев с лидерами эмигрантов различных народов в годы Второй мировой войны, была работа с военнопленными. Гитлеровская Германия вела переговоры с эмигрантами и их учреждениями, посредством 2-х министерств: посредством Министерства Иностранных Дел и Восточного Министерства. В Министерстве Иностранных Дел во главе данного дела стоял бывший посол Германии в Москве, Вернер фон дер Шуленбург, а в Министерстве Востока – Альфред Розенберг. Иногда дела данных министерств пересекались, что приводило к противоречиям.

ПОЛНЫЙ ТЕКСТ СТАТЬИ В PDF

„Urzeczeni Orientem. Listy Profesora Ananiasza Zajączkowskiego do Profesora Tadeusza Kowalskiego 1925-1948” – recenzja

Paweł Libera

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w: 
"Nowy Prometeusz" nr 8, październik 2015, ss. 151-154]

Pod koniec 2013 roku nakładem wydawnictwa Agade ukazał się zbiór listów jednego z najbardziej znanych polskich orientalistów, profesora Ananiasza Zajączkowskiego (1903-1970) do wybitnego krakowskiego badacza, profesora Tadeusza Kowalskiego (1889-1948). Publikacja zawiera listy z archiwum Tadeusza Kowalskiego przechowywanego w Archiwum Nauki Polskiej Akademii Nauk i Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie. Niestety nie zachowały się listy profesora Kowalskiego do Zajączkowskiego – w większości spłonęły razem z innymi dokumentami profesora Zajączkowskiego w czasie Powstania Warszawskiego. Listy przepisała córka Profesora, p. Maria Emilia Zajączkowska-Łopatto, orientalistka, a wstęp i opracowanie było dziełem wspólnym córki Profesora i prof. Tadeusza Majdy.

PEŁEN TEKST ARTYKUŁU W PDF

Stypendyści z narodów „prometejskich” w latach 1928-1939: próba portretu zbiorowego

Paweł Libera

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w: 
"Nowy Prometeusz" nr 7, kwiecień 2015, ss. 147-166]

Jedną z konsekwencji zamachu majowego 1926 roku była zmiana stosunku władz II Rzeczpospolitej do ruchu prometejskiego, który dzięki temu w następnych latach wkroczył w fazę dynamicznego rozwoju. W trakcie prac nad tworzeniem struktur prometejskich pamiętano o konieczności przygotowania nowych kadr wojskowych i cywilnych, które mogły być wykorzystane w odpowiedniej chwili do walki o odzyskanie niepodległości albo zastąpienia starszych działaczy. W tym celu w szeregach Wojska Polskiego znalazła się grupa oficerów kontraktowych z narodów prometejskich, a dla cywilów przygotowano specjalny „program” stypendialny. Stypendia dla „narodów prometejskich” pochodziły ze środków państwowych (budżetu: Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego oraz Oddziału II Sztabu Głównego), były przekazywane zainteresowanym w Polsce za pośrednictwem Orientalistycznego Koła Młodych oraz Ukraińskiego Instytutu Naukowego w Warszawie (dla stypendystów Ukraińców), a za granicą za pośrednictwem polskich placówek, które współpracowały z miejscowymi przedstawicielami narodów prometejskich. Większość stypendystów studiowała w Polsce, przede wszystkim na uczelniach warszawskich, a nieliczni w Poznaniu, Krakowie i Wilnie. Ponadto część z nich studiowała poza granicami Polski, w Niemczech, we Francji i w Czechosłowacji. Trzeba jednak wyraźnie podkreślić, że procedura przyznania stypendium nie była związana z koniecznością podjęcia studiów. Niektórzy stypendyści kształcili się w szkołach średnich, a inni w ogóle nie byli związani z jakąkolwiek uczelnią – dotyczyło to przede wszystkim stypendystów Ukraińskiego Instytutu Naukowego w Warszawie, wśród których znajdowali się znani działacze polityczni i społeczni.

PEŁEN TEKST ARTYKUŁU W PDF

 

 

Материальное положение грузинской армии перед войной с большевистской Россией 1921 г.

Дмитрий Силакадзе

[текст первоначально опубликован в:
"Nowy Prometeusz" nr 7, kwiecień 2015, ss. 169-180]

После имевшей место в феврале-марте 1921 г. вооруженной агрессии большевистской России против Грузинской Демократической Республики и последующей за этим оккупацией Грузии прошел почти век и сегодня на многие вопросы и детали военного характера надо дать ответы, с целью составить максимально точный и объективный анализ войны. В этом процессе большое значение придается знанию того, в каком положении находились вооруженные силы противостоящих сторон к началу боевых действий. На основе до сих пор неизвестных документов, найденных в фондах Центрального исторического архива Грузии и Архиве Министерства внутренних дел, на основе некоторых мемуаров и материалов прессы, постараемся точно восстановить и проанализировать в каком материальном положении встретили военную интервенцию красной России вооруженные силы первой Грузинской Республики.

ПОЛНЫЙ ТЕКСТ СТАТЬИ В PDF

 

Włodzimierz Bączkowski – publicysta

Bartosz Rutkowski

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w: 
"Nowy Prometeusz" nr 7, kwiecień 2015, ss. 93-101]

Truizmem jest stwierdzenie, że idee polityczne bez zwolenników są martwe. Omawiając ruchy polityczne, wśród ich czołowych postaci wymienia się publicystów, którzy umiejętnie je promowali. Włodzimierz Bączkowski, jako autor kilku książek i broszur oraz kilkuset artykułów, zasłużył na miano jednego z najwybitniejszych publicystów ruchu prometejskiego.

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1989 r. postać W. Bączkowskiego była wspominana już kilkakrotnie. Najobszerniej zrobili to Jacek Kloczkowski i Paweł Kowal we wstępie do książki O wschodnich problemach Polski. Celem mojego artykułu jest przedstawienie aktywności publicystycznej Bączkowskiego oraz ukazanie głównych treści jego piśmiennictwa.

Tevfik Rüştü i polska polityka prometejska w kontekście sprawy wydalenia Simona Mdiwaniego z Turcji w 1928 r.

Jurij Czainskij

[Niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w: 
"Nowy Prometeusz" nr 6, październik 2014, ss. 103-118]

Po podbiciu przez Sowiety w lutym-marcu 1921 r. Gruzji, jako ostatniego niepodległego państwa na Kaukazie, większość gruzińskich oraz niegruzińskich działaczy antyradzieckich skupionych w Tyflisie była zmuszona ratować się emigracją do sąsiedniej Turcji. Krótkie wspomnienie o tych wydarzeniach znajduje się w raporcie pełnomocnika wojskowego w Konstantynopolu Józefa Porzeckiego dla Oddziału II z 22 marca 1921 r.: „Wczoraj 21 marca przyszła tu wiadomość o zajęciu Batumu przez bolszewików, t.j. przez oddziały gruzińskie, które przeszły na stronę bolszewików. […]. Codzień przybywa do Konstantynopola sporo uchodźców gruzińskich, ale wiadomości otrzymywane od nich są tak fantastyczne, że powtarzać ich nawet z zastrzeżeniem nie mogę”1. Obserwowanie przez przedstawicieli RP przy Wysokiej Porcie w Konstantynopolu sytuacji na Kaukazie oraz kwestii zamieszkania uchodźców antyradzieckich w Turcji w sposób bezpośredni dotyczyło głównych wytycznych polityki bezpieczeństwa państwa polskiego. Mimo zawarcia Traktatu Ryskiego, który oficjalnie oznaczał kres wojny polsko-radzieckiej, Józef Piłsudski oraz jego współpracownicy, stanowiący większość w Sztabie Generalnym i Wydziale Wschodnim MSZ, zdawali sobie sprawę z ciągłego zagrożenia dla niepodległości Polski zarówno ze strony rosyjskiego imperializmu, jak i niemieckiego rewanżyzmu po I wojnie światowej.

Jednym z wyjść z tej sytuacji, według obozu Piłsudskiego, była geopolityczna zmiana w Europie Środkowo-Wschodniej poprzez stworzenie bloku istniejących już państw pomiędzy Bałtykiem, Morzem Czarnym i Adriatykiem, jako wystarczającej siły przeciwko agresji Niemiec i Rosji. Innym sposobem dokonania tych zmian w regionie było rozsadzenie państwa rosyjskiego, uważanego za głównego wroga niepodległej Polski, na kraje narodowe oraz związanie ich z Polską. Po klęsce idei federalistycznej, główną polską koncepcją, mówiącą o rozbiciu Rosji „po szwach narodowościowych” stał się prometeizm.

Turcja a priori włączona została w polskie kalkulacje prometejskie nie tylko ze względu na przebywanie tam części emigracji antyradzieckiej z Kaukazu, Turkiestanu, Krymu, Powołża oraz Ukrainy, a także dlatego, że Turcja, tak jak Polska, miała granicę z Rosją, co zasadniczo oznaczało wspólne interesy i politykę wobec niej. Turcja była historycznie i etnicznie związana z narodami muzułmańskimi pod panowaniem rosyjskim. Wreszcie polscy prometeiści liczyli na odrodzenie tradycyjnej rywalizacji turecko-rosyjskiej wokół Cieśnin i Kaukazu oraz tradycji przyjaźni polsko-tureckiej, skierowanej przeciwko Rosji, z wieku XVIII i okresu porozbiorowego.

Jednym z pierwszych wyników współpracy polskich przedstawicieli z emigracją antyradziecką w Turcji było wcielenie do Wojska Polskiego gruzińskich, azerbejdżańskich i północnokaukaskich wojskowych. Dopiero jednak po podpisaniu i ratyfikacji Traktatu Lozańskiego, w latach 1923-1924 strona polska otrzymała możliwość rozpoczęcia realnej współpracy z emigracją antyradziecką w Turcji, co jednocześnie przełożyło się również na uaktywnienie jej stosunków z ośrodkami emigracyjnymi w Europie.

Według polskich prometeistów Gruzini byli najlepszymi partnerami odnośnie kwestii rozpoczęcia akcji antyradzieckiej na Kaukazie, spośród wszystkich narodowych emigracji w Turcji. Wychodzono z założenia, iż, Gruzini byli najbardziej opornym wobec władzy radzieckiej na Kaukazie narodem. Ponadto, według polskich prometeistów, Gruzini pod względem rozwoju kulturalnego stali znacznie wyżej od swych dwóch kaukaskich sąsiadów2. Wartość emigracji gruzińskiej tłumaczona też była tym, że jedynie turecko-gruziński odcinek turecko-radzieckiej granicy, z uwagi na turecko-ormiańską wrogość, mógłby być wykorzystany dla sekretnych operacji na Kaukazie. Powagi Gruzinom dodawał również fakt oficjalnego uznawania w latach 1921-1933 przez mocarstwa zachodnie Poselstwa Gruzji we Francji. Wreszcie, według jednego z informatorów posła RP w Paryżu Alfreda Chłapowskiego „Ogniskiem powstania na Kaukazie może być jedynie Gruzja. Wszelki ruch ograniczający się jedynie do Azerbejdżanu będzie uważany w Europie za intrygę turecką, mającą na celu wzmocnienie wpływów tureckich w krajach Zakaukaskich, a każde powstanie w Armenii będzie wrogo przyjęte przez sąsiednią Turcję. Jedynie powstanie w Gruzji może liczyć na ogólną sympatię”3. Powstanie w Gruzji trwające w sierpniu-wrześniu 1924 r., jako największa rewolta antyradziecka na Kaukazie od r. 1921, ujawniło brak chęci Zachodu i Turcji do bezpośredniego zaangażowania się w kwestie narodowe w ZSRR oraz doprowadziło do utraty przez Gruzińskich Socjaldemokratów roli głównych partnerów Polski w kwestii prometejskiej4. Mimo tego emigracja gruzińska zachowała swoją wartość i wpływy wśród ruchu prometejskiego poprzez narodowe centrum gruzińskie w konspiracyjnym Komitecie Niepodległości Kaukazu (KNK) w Konstantynopolu oraz poprzez odegranie faktycznie głównej roli w dyplomatycznej Radzie Trzech w Paryżu. Dlatego przedstawicielom Polski bardzo zależało na tym, aby gruzińscy emigranci kontynuowali swoją propagandowo-wywiadowczą pracę na rodzimym terenie, poprzez terytorium Turcji. Głównymi zaś warunkami prowadzenia takiej pracy było udzielanie wsparcia finansowego emigrantom oraz akceptacja prowadzenia akcji antyradzieckich na swoim terenie ze strony władz tureckich.

Stosunek Ankary do prowadzenia akcji prometejskiej był w sposób bezpośredni związany z kwestią gwarantowania bezpieczeństwa państwowego Turcji. Mustafa Kemal nie ufał Sowietom, ale zdawał sobie sprawę, że utrzymanie dobrych stosunków z Moskwą było niezbędne dla Turcji tak długo, jak długo Zachód nie zajmie względem Turcji radykalnie odmiennego stanowiska. Rozumiano przez to politykę Anglii, Francji i Włoch, które uważały odbudowę silnej i zdolnej do prowadzenia niepodległej polityki Turcję za niebezpieczne dla swoich interesów na Bliskim Wschodzie. Oprócz tego, według Ankary każda wojna, w którą uwikłałaby się Rosja, a która tym samym objęłaby Cieśniny, miałaby dla Turcji fatalne skutki geopolityczne. Dlatego koncepcja zdecydowanego aliansu z ZSRR lub z mocarstwami zachodnim została w Ankarze uznana za nie do przyjęcia. Głównym celem polityki zagranicznej Turcji było wygrywanie przyjaźni mocarstw lub możliwości zerwania przyjaźni z Rosją, ale by móc taką politykę prowadzić, Turcja nie mogła z żadną stroną wyraźnie się związać. Owa polityka dwutorowości Ankary, która została dopracowana i sprawdzona w trakcie powstania w Gruzji w 1924 r., widoczna była również w stosunku do emigrantów antyradzieckich. Z jednej strony władza turecka zgodziła się dać im schronienie i nieoficjalnie tolerowała akcję antyradziecką, z drugiej zaś – nie mogła sobie pozwolić na udzielanie im oficjalnego poparcia i permanentnie pod naciskiem Moskwy zmuszana była do ograniczania ich działalności.

Dwutorowość polityki tureckiej została w bardzo dobry sposób przedstawiona w 1929 r. przez posła RP w Turcji Kazimierza Olszowskiego: Gdy zapytałem jednego z polityków tureckich, jak mógłby scharakteryzować obecną politykę Turcji względem Rosji, oświadczył: „Odpowiedź moja musi być paradoksalna. Gdy jestem w naszym MSZ odnoszę wrażenie, że nasz alians z Rosją jest dominującą nutą w naszej polityce zagranicznej. Gdy zaś znajdę się czy to w Ministerstwie Obrony Narodowej, czy też w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, czuje, że w ministerstwach tych panuje wprost wrogi nastrój względem Sowietów”5. Przy tym radca Poselstwa RP w Turcji w latach 1929-1932, Jan Gawroński sprecyzował, że turecki minister spraw wewnętrznych Szukri Kaja choć tępi komunistów w Turcji, to emigrantom antyradzieckim nie sprzyja, gdyż chce Kaukazu dla Turcji, a nie dla stworzenia niepodległej konfederacji kaukaskiej. Natomiast, dodawał Gawroński, po stronie prowadzenia narodowościowej polityki emigracji kaukaskiej stoją tureckie Ministerstwo Sprawiedliwości, Minister Oświaty, Türk Ocakları6 i prawdopodobnie premier Ismet Pasza, jakkolwiek ten ostatni chciałby te sprawy odłożyć na później7.

Podstawową rolę w prowadzeniu tureckiej polityki dwutorowości odgrywał minister spraw zagranicznych w latach 1925-1938, Tevfik Rüştü. Jego wybór na stanowisko szefa tureckiej dyplomacji w marcu 1925 r., jak się wydaje, był dobrze uzasadniony przez Mustafę Kemala. Z jednej strony łączyły ich przyjacielskie relacje jeszcze z okresu działalności Komitetu Jedności i Postępu w Salonikach. Z innej zaś strony Rüştü był twórcą i największym orędownikiem sojuszu z Rosją, i nie pomijał żadnych sposobności, aby zaznaczyć swój pozytywny stosunek do Sowietów. Jesienią 1920 r. stał się jednym z założycieli Komunistycznej Partii Turcji, a w roku 1921 został wysłany przez Mustafę Kemala jako przewodniczący drugiej delegacji do Moskwy, w celu przeprowadzenia negocjacji przed podpisaniem traktatu rosyjsko-tureckiego. Innym zadaniem Tevfika Rüştü w Moskwie było pobieranie wykształcenia politycznego w zakresie komunizmu. W tym celu przez parę następnych lat przebywał w Moskwie, w centrali III Międzynarodówki. Wydaje się, że tzw. „kontrolowany sowietofil” na stanowisku ministra spraw zagranicznych, pod względem potrzeby prowadzenia dwutorowej polityki, jak najlepiej odpowiadał interesom Mustafy Kemala i Ismet Paszy. Według opinii pierwszego posła RP w Turcji Romana Knolla, Tevfik Rüştü mógłby dążyć do podporządkowania polityki tureckiej dyrektywom Moskwy, ale prezydent Kemal Pasza i premier Ismet Pasza stanowili tamę przed takim niebezpieczeństwem8. Natomiast pułkownik Auguste Sarrou, francuski attaché wojskowy w Ankarze, uważał, że Tevfik Rüştü nie jest narzędziem polityki radzieckiej, lecz odgrywa jedynie „komedię sympatii” w stosunku do Sowietów9. Według zaś Hamdullaha Subhi, prezesa „Türk Ocakları”, polityka Tevfika Rüştü była objawem jego czysto osobistych zapatrywań i nikt wśród inteligencji tureckiej nie myślał tak jak on10. Trudność w rozumieniu czym kieruje się minister spraw zagranicznych Turcji przy prowadzeniu swej polityki wynikała też z cech jego charakteru. Przedstawicielom misji zagranicznych w Turcji było rzeczą wiadomą, że brakowało mu umiejętności skoordynowania myśli i konsekwencji, i dlatego też nie wszystkie jego twierdzenia – zwłaszcza w rozmowie nieobowiązującej – można było brać na serio11.

Można dyskutować, czy umiłowanie komunizmu i ZSRR przez Tevfika Rüştü było wyrazem jego prawdziwych poglądów czy też dobrze zakonspirowaną grą. W wykonywaniu swoich obowiązków jako szefa dyplomacji podporządkował się stricte ogólnie wyznaczonej przez Mustafę Kemala strategicznej linii państwowej. Potwierdzenie takiego „kontrolowanego sowietofilstwa” tureckiego dyplomaty znajdujemy w jego wywiadzie dla „Neue Freie Presse”, w końcu 1928 r. Zaznaczał on w nim m.in., że pomimo ścisłej współpracy z Sowietami w dziedzinie polityki zagranicznej, rząd turecki nie dopuści nigdy do rozpowszechnienia idei komunistycznych na terytorium państwa oraz, że władze administracyjne i sądy, w najsurowszy sposób ścigają i każą wszelkie przejawy komunizmu12. W każdym bądź razie, zdaniem posła Olszowskiego porozumienie z MSZ Turcji było najtrudniejsze. Wynikało to z tego, że większość urzędników tej instytucji była „na żołdzie” przede wszystkim Sowietów. Dlatego polityczny przedstawiciel ZSRR w Ankarze w latach 1923-1934, Jakow Suryc, miał uprzywilejowaną pozycję i dokładne informacje o wszystkim co się dzieje w życiu politycznym Turcji13.

Pierwszy ślad relacji między Tevfik Rüştü a emigracją antyradziecką znajdujemy w artykule 2 Traktatu radziecko-tureckiego, z 17 grudnia 1925 r., który potwierdzał punkt Traktatu Moskiewskiego 1921 r., że każda z umawiających się stron zobowiązała się nie angażować w jakiekolwiek wrogie działania jednego lub więcej trzecich państw skierowanych przeciwko drugiej stronie umowy. W odróżnieniu jednak od okresu uprzednich rządów tureckich tj. Ismeta Paszy, w którym to on sam kierował polityką zagraniczną i szukał zbliżenia z Anglią, jak też rządu Fethi beja, w którym premier narzucił ministrowi spraw zagranicznych Szukri Kaja bejowi swój zdecydowany okcydentalizm i potrzebę zbliżenia z Francją, po roku 1925 sytuacja się zmieniła. Podpisanie Traktatu w Locarno jesienią 1925 r., ocenianego przez Ankarę jako danie wolnej ręki mocarstwom zachodnim dla prowadzenia akcji poza Europą, niepomyślne rozstrzygnięcie kwestii Mosulu na korzyść Anglii, bierność francuskiego rządu Herriot wobec bliższych stosunków z Turcją, coraz bardziej klarowne sygnały Mussoliniego co do aktywizacji włoskiej polityki bliskowschodniej, odmowa w kwestii kredytów z Zachodu, zmusiły Turcję do zacieśnienia relacji z Moskwą. Naturalnie nakładało to na Ankarę obowiązek bardziej aktywnego wypełniania artykułu 2 Traktatu radziecko-tureckiego, dotyczącego emigrantów antyradzieckich w Turcji.

W sposób oczywisty główne ataki Sowietów w sprawie wydalenia antyradzieckich sił w Turcji były skierowane przede wszystkim przeciwko „białym” Rosjanom. Według danych rosyjskich w kwietniu 1926 r. na terenie Turcji przebywało nie więcej niż ok. 4-5 tysięcy emigrantów rosyjskich14. Jesienią 1922 r., a następnie w 1925 r. Wielkie Zgromadzenie Narodowe Turcji przyjęło bardziej restrykcyjną uchwalę, zgodnie z którą rosyjscy uchodźcy do 6 września 1927 r. musieli opuścić Turcję albo przyjąć obywatelstwo tureckie.

Sprawa wydalenia „białych” Rosjan w sposób bezpośredni dotyczyła emigracji narodów byłego Imperium Rosyjskiego nie tylko z powodu ich otwartej działalności antyradzieckiej, a co się z tym wiąże, jako przeszkody w utrzymywaniu przyjaznych stosunków turecko-radzieckich, ale także z powodu problemu definicji określenia „biały Rosjanin”. W liście do Tadeusza Hołówki, z 21 sierpnia 1927 r., nieoficjalny przedstawiciel emigracyjnego rządu gruzińskiego w Turcji oraz przedstawiciel centrum narodowego Gruzji w Komitecie Niepodległości Kaukazu Simon Mdiwani, pisał z Konstantynopola: „Dotychczas mam oficjalne zawierzenie, że my, Gruzini jesteśmy wydzieleni z kręgu rosyjskich uchodźców i dla nas nie ma żadnego ograniczenia i terminu naszego pobytu tutaj […]. Ale biorąc pod uwagę, że im (Turkom) nie udało się całkowicie dojść do porozumienia z Zachodem […] więc myślę, że Turcja chce ponownie udowodnić swoją przyjaźń z bolszewikami. Bolszewicy zaś przy tych demonstracjach zawsze wymagają kompensacji […]. Obawiam się, że ofiarą tej kompensacji będziemy my Gruzini, po Rosjanach my, bo innych niema”15.

Gruzini, po „białych” Rosjanach, stanowili najbardziej narażony na represje element spośród wszystkich antyradzieckich emigracji narodowych w Turcji. Wynikało to przede z przyczyn religijnych. Turcja uciekinierów z Sowietów traktowała zależnie od ich wyznania. Muzułmanów, po powierzchownej indagacji, osiedlali we wschodnich wilajetach i po pięciu latach mogli oni uzyskać obywatelstwo tureckie. W stosunku do wyznawców innych religii taktyka była zupełnie inna. Po internowaniu dawano im pewien czas na uzyskanie legalnej wizy do jakiegokolwiek innego państwa. Z chwilą gdy okazywało się że dany uchodźca takiej wizy nie otrzyma – przerzucano go przez granicę, albo do Persji, lub, najczęściej, przez bułgarską granicę do Europy. Praktyka ta była znana Sowietom, którzy tą drogą wysyłali swoich agentów w świat16. Należy również odnotować, iż Ankara bardzo nieufnie traktowała emigrantów gruzińskich ze względu na ścisłe relacje między Poselstwem Gruzińskim w Paryżu z kręgami rządowymi i finansowymi Zachodu.

Jedynym wyjściem z tej sytuacji według Mdiwaniego było przyjęcie przez gruzińskich emigrantów obywatelstwa jakiegokolwiek państwa. „Miałem w tej sprawie”, – pisał Mdiwani do Hołówki, – „konsultacje z panem Lazarskim [Iu. Ch. – Roman Łazarski – radca Poselstwa RP w Turcji] i oboje zdecydowaliśmy się […] żeby Pan osobiście wziął pod swoją opiekę stambułskich Gruzinów i załatwiłby ich przejście pod obywatelstwo polskie. Konwencja konsularna zawarta między Polską a Turcją nie będzie przeszkodą do tego”17. Spodziewane przez Mdiwaniego otrzymanie przez emigrantów gruzińskich paszportów polskich, jako gwarancji kontynuacji pracy na terenie Turcji napotkało jednak trudności. Całą kwestię wytłumaczył szef Placówki Wywiadowczej „Konspol”, Oddziału II SG w Konstantynopolu, kpt. Mateusz Iżycki w liście do szefa Oddziału II Sztabu Generalnego płk. Tadeusza Schaetzla: „Radca Łazarski zasadniczo zgodziwszy się uprzedził jednak że to będzie bardzo utrudnione z powodu trudności paszportowych, jakie mamy z rządem tureckim, który naszych paszportów nie chce uznawać, obawiając się, że będziemy je wydawać białym Rosjanom, którzy mają być stąd w styczniu wysiedleni”18. W końcu, zdaniem polskiego wywiadowcy, sprawę z otrzymaniem przez emigrantów polskich paszportów oraz generalnie sprawę prowadzenia pracy antyradzieckiej utrudniał bardzo mało dyskretny sposób postępowania uchodźców. Ten stan rzeczy został scharakteryzowany w sposób następujący: „Noe Ramiszwili podczas swego pobytu w Konstantynopolu, wygadał że przyjeżdżał za paszportem naszym […], skoro ja nawet nie znając tych środowisk i unikając ich, a tylko przy organizowaniu pracy wywiadowczej ciągle się na nie natykam”19.

Simon Mdiwani zdawał sobie sprawę z możliwości ewentualnego wydalenia emigracji gruzińskiej z Turcji nie tylko w połączeniu ze sprawą „białych” Rosjan, a również po schwytaniu kuriera mieńszewików gruzińskich Iwana Karciwadze na granicy turecko- radzieckiej, w czerwcu 1927 r., z serią listów i dyrektywami Noe Żordanii i Noe Ramiszwilego, oraz z odezwami, wydanymi przez Azerbejdżański Komitet Narodowy w Konstantynopolu. To wydarzenie było szeroko komentowane przez prasę radziecką, która, zamieszczając streszczenie tych dokumentów, usiłowała zbagatelizować znaczenie konspiracyjnych zamiarów wrogich sobie elementów w kraju i na emigracji i zdyskredytować je w oczach proletariatu II Międzynarodówki i władz tureckich, jako narzędzie imperializmu Anglii20. Sowietom bardzo zależało na wykazaniu śladu angielskiego w sprawie popierania emigracji antyradzieckiej nie tylko ze względu na ogólną antyangielską radziecką akcję propagandową prowadzoną od czasu zerwania stosunków dyplomatycznych z Londynem w maju 1927 r., ale też pamiętając o wrażliwych relacjach turecko-brytyjskich i podejrzewaniu przez Ankarę Anglików o antyturecką działalność wśród ludności kurdyjskiej. Pikanterii sytuacji ze schwytaniem kuriera gruzińskiego dodawał fakt, że zatrzymanie odbyło się w odległości 20 km od granicy po stronie tureckiej. Simon Mdiwani powstrzymywał się jednak z informowaniem czynników tureckich o schwytaniu swego kuriera na terytorium Turcji, gdyż dobrze rozumiał, że Turcja w tym czasie nie była zainteresowana w ochłodzeniu stosunków z Sowietami. Ponadto wykrycie tego faktu, mogło sprowokować interwencję Ankary w stosunku do samej emigracji gruzińskiej. Rozumiejąc powagę sytuacji Mdiwani w liście do Tadeusza Hołówki, z 14 lipca 1927 r. pisał, że ma zamiar zrobić kilka wyprzedzających kroków, aby być przygotowanym na wypadek niemożności kontynuowania pracy w Turcji21.

Trzeba powiedzieć, że była to już nie pierwsza próba likwidacji wywiadowczej i propagandowej działalności antyradzieckiej prowadzonej i kierowanej przez Simona Mdiwaniego w Turcji. W roku 1926 r. do Konstantynopola, za zgodą szefa zakaukaskiego OGPU, a zarazem przywódcy KP Gruzji, Ławrientija Berii, wysłany został zamachowiec aby zgładzić Mdiwaniego. Jego misja, została jednak w ostatniej chwili odwołana w związku z udanym zamachem na Symona Petlurę 25 maja 1926 roku22.

Chociaż obawy Gruzinów co do wydalenia ich w lutym 1928 r. nie urzeczywistniły się23, korespondencja między nowym chargé d’affaires Poselstwa RP w Turcji Kazimierzem Papée a Warszawą za luty-kwiecień 1928 r. zawiera sporo informacji o rosnącej świadomości Gruzinów, że zaczyna im się palić grunt pod nogami. Reagując na taki stan rzeczy Papée pisał do Hołówki m.in.: „Wszystko zrobi, oczywiście by ich bronić, ale wie Pan sam jak bardzo muszę się tu […], by samemu nie znaleźć się w podejrzeniu jednej z Anglikami linii”24.

Zaproszenie Tevfik Rüştü do Genewy w sprawie pertraktacji co do wstąpienia do Ligi Narodów w kwietniu 1928 r. stanowiło niespodziewany rewerans ze strony Zachodu w stosunku do Turcji. Po raz kolejny okazało się, że sytuacja międzynarodowa Ankary ma bezpośredni wpływ na kwestię emigracji prometejskiej w Turcji. Przykład tego wpływu znajdujemy w liście Mdiwaniego do Hołówki z 28 kwietnia 1928 r. Pisał on m.in: „Rozpaczliwy pesymizm, który panował w oficjalnych kręgach Ankary do otrzymania zaproszenia do Genewy, niezwłocznie po otrzymaniu zaproszenia zmienił się na ukryty entuzjazm”25. Ten entuzjazm został ujawniony, zdaniem Mdiwaniego, poprzez fakt jego spotkania z Tevfikiem Rüştü. „Jeszcze rok temu”, – kontynuował Mdiwani, – „on zatykał uszy, gdy ktoś przypomniał mu o moim istnieniu. Ostatnio będąc tutaj w drodze z Genewy do Ankary, dał mi możliwość spotkać się z nim; spotkanie nosiło bardzo miły charakter. Co prawda to spotkanie na dzień dzisiejszy nie dało żadnych pozytywnych wyników, a wręcz przeciwnie, on stanowczo odmówił nadać mnie w możliwości prowadzenia aktywnego działania przeciwko bolszewikom, odwołując się do istniejącego traktatu międzynarodowego z Sowietami, ale ja też nie mniej stanowczo i zdecydowanie powiedział mu, że będę nadal na terytorium Republiki Tureckiej kontynuować niezbędną pracę dla podtrzymywania łączności z moją ojczyzną i […] moje słowa go całkiem nie wkurzyli. […]. Przy tej okazji otrzymałem od niego pozwolenie na spotkania z nimi [Iu.Ch. – władzą turecką] przy każdej możliwości”. Zdaniem Mdiwaniego pozytywny charakter tego spotkania był przejawem głębokich przemian w polityce Ankary, która dotychczas jeszcze nie mogła sobie pozwolić na ujawnienie tych zmian, żeby nie narazić się na złość Moskwy – swego jedynego ówcześnie sojusznika. Dlatego wszystkie ataki na emigrację gruzińską w Turcji były oceniane przez niego jedynie jako przejściowe w polityce Turcji, która tym samym chciała udowodnić Sowietom swoją przyjaźń. Wychodząc z tego, Mdiwani konkludował, że teraz wszystko zależy od ministra spraw zagranicznych Polski, Augusta Zaleskiego, zadaniem którego jest doprowadzenie do końca tak szczęśliwie rozpoczętej przez niego sprawy wciągnięcia Turków do Ligi Narodów.

Szczególne zainteresowanie Tevfika Rüştü kwestią prometejską potwierdzają dwa raporty z czerwca 1928 r., jego agenta w Paryżu, występującego pod pseudonimem „German”. Według charakterystyki Kazimierza Papée, German był doskonale poinformowany o stosunkach prometejskich, a wydarzenia przedstawiał w sposób odpowiadający bardzo radzieckiej propagandzie26. Zdaniem historyka, Giorgija Mamulii mógł to być jeden z przedstawicieli prawicowej emigracji północnokaukaskiej w Paryżu, której celem była dyskredytacja emigracji prometejskiej w Turcji, a w konsekwencji jej wydalenie z kraju.

W raportach Germana jako szczególnie szkodliwą dla Turcji określa się właśnie emigrację gruzińską, wyróżnioną spośród wszystkich emigracji narodowych. Autor raportu starał się przekonać Tevfika Rüştü o szkodliwości działalności antyradzieckiej Gruzinów nie tylko z powodu ich bezpośrednich więzi z II Międzynarodówką i kołami angielskimi, ale również ze względu na absolutny brak zaufania do Komitetu Kaukaskiego ze strony narodów Kaukazu. Dlatego wszystkie działania emigrantów mające na celu rozpoczęcie powstania na Kaukazie oceniane są przez Germana jako awantura, która grozi wciągnięciem Turcji w konflikt z trudnymi do przewidzenia skutkami. Wreszcie cała działalność Komitetu byłaby niemożliwa, według słów Germana, bez finansowania ze strony rządu polskiego, który wspierał akcję antyradziecką również poprzez wydawanie swoich paszportów emigrantom27. Można przypuszczać, że autorowi tych raportów i jego otoczeniu znane było wyjątkowe znaczenie emigracji gruzińskiej w Turcji. Dlatego nie powinna dziwić tak silna chęć jej skompromitowania.

W warunkach przybliżenia decydujących rozmów w kwestii wstąpienia Turcji do Ligi Narodów, uchronienie Gruzinów przed atakiem ze strony MSZ Turcji wydawało się jeszcze całkiem możliwe. Nie wiadomo czy turecki Sztab Generalny, zainteresowany emigracją kaukaską jako elementem do prowadzenia ofensywnego wywiadu na Kaukaz, został poinformowany o znajdującym się w posiadaniu Tevfika Rüştü kompromitującym emigrację gruzińską raporcie, jednak w liście do Hołówki z 12 lipca 1928 r. Papée z wielką radością informował: „dało się najwidoczniej przywrócić zaufanie Turków do Kaukazczyków do tego stopnia, że ostatnio nastąpił fakt bardzo charakterystyczny: ze strony Sztabu Gen[eralnego] tureckiego i partii zaproponowano naszym przyjaciołom udział w likwidacji jaczejek SGU rozmieszczonych po stronie tureckiej wzdłuż granicy kaukaskiej a nawet współdziałanie w wykryciu i zlikwidowaniu skorumpowanych przez Sowiety funkcjonariuszy tureckich w rejonie granicznym! […]. Md[ivani] ma człowieka, który zna te stosunki na granicy, jak własną kieszeń i Turcy zrozumieli, że bez niego w danym wypadku się nie obejdą. (Jest to właśnie wydalony przed kilku miesiącami na skutek starań Suryca Kaczekmadze, wracający teraz w triumfie)”28. Z tego Papée optymistycznie konkludował, że na jesieni zapowiada się duża praca, której on będzie mógł poświęcić więcej czasu, w związku z zaplanowanym przyjazdem do Turcji, na koniec lipca, nowego Posła RP Kazimierza Olszowskiego.

Po raz kolejny jednak konstelacja stosunków międzynarodowych okazała się niesprzyjającą dla rozwoju akcji prometejskiej w Turcji, gdyż podstawowi gracze Ligi Narodów odmawiali Ankarze stałego miejsca w Radze Ligi Narodów. Według Turków miejsce niestałe nie dawało im wystarczającej gwarancji bezpieczeństwa – co z kolei przekładało się na niechęć do narażania się Sowietom bez silnego ugruntowania w zachodnim systemie bezpieczeństwa. Klęska tureckich prób zbliżenia z Zachodem została dobrze wykorzystana przez Sowietów. Moskwa zdecydowała się wymóc na Turcji wydalenie emigracji gruzińskiej. W zamian Moskwa proponowała Ankarze pewne koncesje w trzech układach turecko-radzieckich zawartych w pierwszej połowie sierpnia 1928 r., dotyczących używania pogranicznych pastwisk, ruchu granicznego i policji weterynaryjnej między Turcją a Gruzją radziecką29. Niezwłocznie po podpisaniu tych układów Kazimierz Papée został poinformowany przez emigrację gruzińską, że ambasador Suryc zażądał od rządu tureckiego zlikwidowania emigracji gruzińskiej w Turcji i MSZ turecki miał mu tę likwidację przyobiecać30. Informując Tadeusza Hołówkę i polskiego szefa dyplomacji w tej sprawie z 20 sierpnia Papée nie miał jeszcze odpowiedzi na pytanie czym się kończy to, już trzecie w ciągu 1928 r., żądanie Sowietów co do wydalenia Mdiwaniego z Turcji. Dodawał tylko, że tym razem wszystko wygląda poważnie, ale jednak spodziewa się tradycyjnego ścierania się dwóch wspomnianych prądów w tureckiej polityce zagranicznej w kwestii radzieckiej31.

Jednak już w następnym liście do Hołówki z 3 września 1928 r. Papée informował: „wbrew mojemu optymizmowi tym razem Turcy dobrali się do naszego przyjaciela i postanowili go wydalić, a by się upewnić, ze wyjedzie, wsadzili go prewencyjnie do aresztu”32. Główne przyczyny tej jednej z najbardziej ostrych akcji przeciwko emigracji antyradzieckiej w Turcji od roku 1921 Papée dopatrywał w tym, że Rosja Sowietów została zwiększona ostatnio do maksimum i poparta koncesjami w układach o granicę kaukaską. Po drugie, jego zdaniem, negatywny wpływ na stanowisko Ankary miały kontakty części emigracji kaukaskiej w Paryżu z angielskimi kręgami finansowymi i z emigracyjną opozycją turecką w Paryżu. Wreszcie, doprowadziła do tego też nieostrożność samego Mdiwaniego. W szczególności chodziło o Wasilija Czuładze, jednego z aktywnych działaczy gruzińskiego komitetu w Konstantynopolu, który swego czasu był przez Turków wydalony, a którego mimo to Mdiwani przy pomocy fałszywego paszportu sprowadził i zbyt długo przetrzymywał w Konstantynopolu33. Sprawa dotycząca przyczyn wydalenia Mdiwaniego została podjęta również w piśmie przedstawiciela emigracji azerbejdżańskiej, Mustafy Vekilli’ego do Tadeusza Hołówki z 15 października 1928 r. Jego zdaniem wydalenie Mdiwaniego było rezultatem pomyślnej akcji przeciwko niemu ze strony Surica, który został poinformowany wcześniej przez rząd turecki o nielegalnym przybyciu do Turcji dwóch Gruzinów, wcześniej już wydalonych przez Turków34.

Natomiast w piśmie do Noe Żordanii przedstawiciel gruzińskiego centrum narodowego Szałwa Amiredzibi, który jeszcze przed wydaleniem Mdiwaniego przyjechał do Konstantynopola, mówił o rozgoryczeniu władz tureckich z powodu próby nielegalnego powrotu na granicę turecko-gruzińską Kaczekmadzego (sic!) wraz z dwójką innych członków jego organizacji wywiadowczej35. Fakt ten ma niebagatelne znaczenie, gdyż wiadomo, że Kaczekmadze powrócił do Turcji na życzenie tureckiego Sztabu Generalnego i niektórych przedstawicieli republikańskiej partii ludowej Turcji, z misją oczyszczenia granicy kaukaskiej od jaczejek OGPU. Wynika z tego, że emigracja gruzińska, a zwłaszcza Simon Mdiwani stali się po prostu ofiarą tureckiej polityki dwutorowości.

Bardzo charakterystycznym dla rozumienia całej polityki dwutorowości Turcji w stosunku do Sowietów i emigracji antyradzieckiej był sam przebieg aresztowania Mdiwaniego, opisany przez Papée. Pisał on w swoich raportach m.in.: „Mdiwani w parę dni po widzeniu się swojem z Szefem Sztabu (Turcji) i nazajutrz po widzeniu się z Ministrem Spraw Zagranicznych i ambasadorem w Moskwie został aresztowany na polecenie Ministra Spraw Wewnętrznych – o czym Sztab z początku nawet nie wiedział”36. Z tej rozmowy wynikało, że Tevfik Rüştü nie wierzył w upadek Sowietów, a Tevfik Bey na ten wypadek przewidywał wprost aneksję Abchazji i Batumi przez Turcję. W trakcie tej rozmowy Mdiwaniemu wprost powiedziano, że jest sługą Sztabu francusko-polskiego!37. Sprawa Mdiwaniego ujawniła, jak widać, zaangażowanie w akcję przeciwko niemu nie tylko MSZ, a też MSW, co wcześniej nie było tak widoczne.

Mimo, iż otwarte zaangażowanie się polskiej dyplomacji w sprawę Mdiwaniego mogłaby mieć bardzo nieprzyjemne konsekwencje dla stosunków polsko-tureckich, Kazimierz Papée, pod nieobecność Olszowskiego, znajdującego się do połowy października na urlopie, delikatnie starał się dołożyć wszelkich starań, by doprowadzić do uwolnienia Mdiwaniego i ewentualnie cofnąć nakaz jego wyjazdu. Głównym zaś zadaniem wyznaczonym przez Papée w tej sytuacji, bez względu na rozstrzygnięcie sprawy Mdiwaniego, była kwestia zapewnienia dalszego funkcjonowania Komitetu Niepodległości Kaukazu w Turcji. Był on jak najbardziej przeciwny, dochodzącym do niego z Paryża plotkom, że Gruzini, bardzo zniechęceni sprawą Mdiwaniego, propagują myśl przeniesienia siedziby KNK do Paryża. Zdaniem Papée oznaczałoby to faktyczną likwidację Komitetu i zupełne przytłoczenie go wpływami byłych Delegacji rządów kaukaskich na konferencji pokojowej w Paryżu, nie mówiąc już nawet o zupełnym oderwaniu emigracji od własnych krajów i życia narodowego38. Pomysłowi temu niechętne były również centrum azerbejdżańskie i górskie w Konstantynopolu. Zdaniem Mustafy Vekkili’ego w razie przeniesienia KNK ze Stambułu, praktyczne znaczenie i autorytet Komitetu zarówno w kraju, jak i zagranicą spadnie o 80-90 %39.

Podsumowując sprawę Mdiwaniego należy odnotować, iż Papée wierzył, że był to jedynie epizod i po uspokojeniu Suryca, emigranci znów będą mogli powrócić do działania, jak sytuacja znów trochę się uspokoi. Uzasadnienie dla takiego pozytywnego podejścia mógł Papée wynieść ze spotkania lidera emigracji azerbejdżańskiej w Turcji Mehmet Emina Resulzade i przedstawiciela Sztabu Generalnego Turcji, które odbyło się 18 października 1928 r. W trakcie rozmowy Resulzade został poufnie poinformowany, że Mdiwaniego musiano wydalić ze względu na zbytnie ujawnienie jego działalności oraz jawne naruszenie pewnych rozporządzeń policyjnych. Otrzymał również zapewnienie, że nie odnosi się to do aktywności Gruzinów w ogóle, zatem mogą obecnie przysłać tu kogoś innego40. Jednocześnie Papée dochodził do przekonania, że dotychczasowa polska polityka w stosunku do Turcji oparta była na kilku błędnych przesłankach, które należało zrewidować. Dlatego, zdaniem Papée, koniecznym było wezwanie go do Warszawy od razu po złożeniu przez posła Olszowskiego listów uwierzytelniających Prezydentowi Republiki Tureckiej 29 października 1928 r. Jeśli chodzi o Simona Mdiwaniego, to, zgodnie z przewidywaniami emigracji w Turcji, żadne interwencje w jego sprawie nie doprowadziły do sukcesu. 19 września 1928 r. Mdiwani z całą rodziną wyjechał z Konstantynopola do Paryża, gdzie kontynuował aktywność prometejską wraz z znajdującymi się tam działaczami emigracyjnymi.

W kwestii możliwości kontynuowania działalności przez emigrację pozostającą w Turcji, rzeczywistość okazała się całkowicie odmienna od oczekiwań i przewidywań prometeistów. Po pierwsze, wynikało to z tego, że Amiredzibiemu, który czasowo miał zastąpić Mdiwaniego w Turcji, brakowało pewnych kompetencji posiadanych przez poprzednika, przede wszystkim rozmachu w działaniu. Po drugie, co najważniejsze, przebywał on w Stambule na podstawie polskiego paszportu i obawiał się, czego wymagały przepisy, zameldować na policji, by uniknąć ewentualnego wydalenia. Według słów samego Amiredzibiego, on w Turcji praktycznie niczym się nie zajmował41. Niemożność prowadzenia pracy przez Gruzinów w KNK w Turcji, ze względu na ciągłe przeszkody ze strony tureckiej, doprowadziły w końcu w 1929 r. do wyjścia gruzińskiego centrum narodowego ze składu KNK z „przyczyn charakteru technicznego”. Jedynym wyjściem umożliwiającym wznowienie pracy KNK było przeniesienie jego siedziby z Konstantynopola do jednego z ośrodków prometejskich w Europie. Dopiero na konferencji prometejskiej, w dniach 6-12 lutego 1930 r., w Paryżu przedstawicielom narodowych organizacji Azerbejdżanu, Gruzji i Północnego Kaukazu po długich debatach udało się dojść do porozumienia kwestii nieuchronności przeniesienia centrum do Warszawy. W Konstantynopolu zaś miał zostać stworzony oddział KNK, działający według dyrektyw centrali42.

Niesprzyjająca dla prowadzenia akcji prometejskiej w Turcji sytuacja międzynarodowa tj. brak konkretnych wyników w pertraktacjach Ankary z Zachodem w kwestiach pożyczek i otrzymania gwarancji bezpieczeństwa w wyniku uzyskania stałego miejsca w Lidzie Narodów, spowodowała konieczność wysunięcia na pierwszy plan tureckiej polityki skrzydła proradzieckiego kierowanego przez Tevfika Rüştü. Warszawa, ze względu na podpisanie polsko-radzieckiego paktu o nieagresji w 1932 r., również nie była w stanie czynnie angażować się w kwestię prometejską na terenie Turcji. Czynniki te doprowadziły do stopniowego zaniechania i ograniczenia pracy prometejskiej w Turcji oraz przeniesienia praktycznie całej pracy z Konstantynopola do Warszawy, Paryża i Berlina.

Dr Jurij Czainskij – doktorant w Instytucie Historycznym na Uniwersytecie Warszawskim, tytuł doktora uzyskał na Uniwersytecie Pedagogicznym imienia M.P. Dragomanova w Kijowie, obecnie zajmuje się rolą Turcji w aktywności ruchu prometejskiego.

1Cyt. za: Archiwum Akt Nowych (AAN), Sztab Główny w Warszawie (SG), sygn. 616/27. Nr. 285/21. Raport generała-ppor. i pełnomocnika wojskowego Delegacji RP przy Wysokiej Porcie J. Porzeckiego do Oddziału II Sztabu Generalnego z 22 marca 1921 r., k. 92.

2Ibidem, Ambasada RP w Londynie (ARP w Londynie), sygn. 171. Nr. D.V.2694. Referat naczelnika Wydziału Wschodniego J. Łukasiewicza do Poselstwa RP w Londynie z 22 marca 1922 r. w sprawie Bliskiego Wschodu, k. 29.

3Cyt. za: Ibidem, Raport jednego z konfidentów posła RP w Paryżu A. Chłapowskiego w sprawie sytuacji w Gruzji nadesłany przez posła RP w Paryżu do ministra spraw zagranicznych Wł. Grabskiego z 19 września 1924 r., k. 53.

4G. Mamoulia, Les combats independantistes des Caucasiens entre URSS et puissances occidentales. Le cas de la Georgie (1921-1945), Paris 2009, s. 75-88; W. Materski, Powstanie narodowowyzwoleńcze 1924 r. w Gruzji, „Studia z Dziejów Rosji i Europy Środkowo-Wschodniej” 1999, t. 34, s. 57-67; A. Furier, Relacja Józefa Łaszkiewicza o gruzińskim powstaniu antybolszewickim 1924 roku, „Pro Georgia” 1998, t. 7, s. 137-149.

5Cyt. za: AAN, SG, sygn. 616/142. Nr. 31/29/T. Referat posła RP w Turcji K. Olszowskiego do Wydziału Wschodniego z 17 lutego 1929 r., k. 125.

6Stowarzyszenie „Turk Ocakları” (Ognisko Tureckie) (1912-1931) założone zostało z celem rozbudzenia w społeczeństwie tureckim świadomości narodowej, kultu dla ojczyzny, rozwoju kulturalnego kraju, które to idee za czasów sułtańskich były najsurowiej zabronione jako wrogie w stosunku do państwa i najsurowiej karane. Ognisko tureckie od szeregu lat stało na stanowisku zdecydowanie wrogim wobec bolszewizmowi.

7AAN, Ministerstwo Spraw Zagranicznych w Warszawie (MSZ), sygn. 6689. List radcy Poselstwa RP w Turcji J. Gawrońskiego do naczelnika Wydziału Wschodniego T. Hołówki z 13 czerwca 1929 r. k.78.

8Ibidem, Akta Romana Knolla (ARK), sygn. 4, Raport R. Knolla dla ministra spraw zagranicznych Wł. Grabskiego z 8 maja 1925 r., k. 138-142; Ibidem, Pismo R. Knolla do dyrektora Departamentu Polityczno-Ekonomicznego MSZ J. Łukasiewicza z 8 czerwca 1925 r., k. 102-107; Ibidem, Raport R. Knolla do ministra spraw zagranicznych Wł. Grabskiego z 28 lipca 1925 r., k. 26-28.

9Ibidem, Ambasada RP w Moskwie (ARP w Moskwie), sygn. 28. Kopia raportu politycznego V (1) Nr. 122/32 ambasadora RP w Paryżu A. Chłapowskiego do ministra spraw zagranicznych A. Zaleskiego z 28 lutego 1931 r. w sprawie stosunku Tevfik Ruszdi beja względem Sowietów, k. 42-43.

10Ibidem, MSZ, sygn. 6689. List radcy Poselstwa RP w Turcji J. Gawrońskiego do naczelnika Wydziału Wschodniego T. Hołówki z 24 czerwca 1929 r., k. 91.

11Ibidem, sygn. 6547. Raport Nr. 320/T. charge d’affaires RP w Turcji R. Łazarskiego do ministra spraw zagranicznych A. Zaleskiego z 24 września 1926 r. w sprawie stosunku Turcji do Ligi Narodów, k. 63.

12Ibidem, SG, sygn. 616/142. Referat Nr. 31/29/T. Op. cit., k. 126-127.

13Dok. 63. 1930, 13 sierpnia, Sprawozdanie por. S. Zaćwilichowskiego, szefa Ekspozytury 2 Oddziału II Sztabu Generalnego z podroży do Stambułu, [w:] II Rzeczpospolita wobec ruchu prometejskiego, „Wojskowe Teki Archiwalne” t. IV, oprac. P. Libera, Warszawa 2013, s. 163.

14S. N. Uturgauri, Belyye russkie na Bosforie: 1919-1929, Moskwa 2013. s. 248.

15Cyt za: AAN, MSZ, sygn. 6687. Pismo S. Mdivani do naczelnika Wydziału Wschodniego T. Hołówki z 21 sierpnia 1927 r., k. 94-95.

16Rossijskij Gosudarstwiennyj Wojennyj Archiw (RGWA), f. 461/к, op. 1, d. 288. Odpowiedź Assada (Karola DubiczPenthera) z 29 września 1933 r na pismo w sprawie uchodźców gruzińskich w Turcji, k. 20.

17Cyt za: AAN, MSZ, sygn. 6687. op. cit., k. 94-95.

18Cyt. za: Ibidem, Attache wojskowi RP przy rządach państwach kapitalistycznych (AW), sygn. AII/33. List szefa Placówki Wywiadowczej Konspol w Konstantynopolu, kpt. M. Iżyckiego, do szefa Oddziału II Sztabu Generalnego płk. T. Schaetzla z 13 września 1927 r w sprawie paszportów polskich dla Kaukazczyków, k. 20-21. Na skutek interwencji przedstawiciela Ligi Narodów w Turcji termin przebywania „białych” Rosjan w Turcji udało się przesunąć z 6 września 1927 r. na 6 lutego 1928 r.

19Ibidem.

20Ibidem, Attache wojskowi przy Ambasadzie RP w Moskwie (AWM), sygn. 23. Nr. 551. Raport attache wojskowego mjr T. Kobylańskiego do szefa Oddziału II Sztabu Generalnego T. Schaetzla z 21 czerwca 1927 r. w sprawie aresztowania kurjera mienszewików gruzińskich, k. 34; Ibidem, Nr. 571. Raport attache wojskowego mjr T. Kobylańkiego do szefa Oddziału II Sztabu Generalnego T. Schaetzla z 28 czerwca 1927 r. w sprawie działalności mienszewików gruzińskich w Gruzji, k.73-74; Ibidem, Nr. 594. Raport attache wojskowego mjr T. Kobylańskiego do szefa Oddziału II Sztabu Generalnego T. Schaetzla z 5 lipca 1927 r. w sprawie działalności mienszewików gruzińskich, k. 101; Ibidem, ARP w Moskwie, sygn. 139. Nr. 880/27/ 71. Raport Konsula generalnego RP w Tyflisie Z. Mostowskiego do ministra spraw zagranicznych A. Zaleskiego z 10 lipca 1927 r. w sprawie sytuacji w dniach ostatnich, k. 50.

21Ibidem, MSZ, sygn. 6687. Pismo S. Mdivani do naczelnika Wydziału Wschodniego T. Hołówki z 14 lipca 1927 r., k. 82.

22G. Mamoulia, Op. cit., s.104.

23W piśmie K. Papee do T. Hołowki z 11 lutego 1928 r. napisano: „wie Pan, że nad naszymi przyjaciółmi wisiała groźba wydalenia na 6go lutego, wraz z innymi „białymi” Rosjanami. Dziś ta sprawa już zażegnała, wszyscy emigranci mają przedłużenie „jeszcze na rok” ”. AAN, MSZ, sygn. 6688. List charge d’affaires Poselstwa RP w Turcji K. Papee do naczelnika Wydziału Wschodniego T. Hołówki z 11 lutego 1928 r. k. 26-27.

24Cyt. za: Ibidem, List charge d’affaires Poselstwa RP w Turcji K. Papee do naczelnika Wydziału Wschodniego T. Hołówki z 7 kwietnia 1928 r., k. 50-52.

25Cyt. za: Ibidem, Pismo S. Mdivani do naczelnika Wydziału Wschodniego T. Hołówki z 28 kwietnia 1928 r., k. 64-65.

26Ibidem, List charge d’affaires Poselstwa RP w Turcji K. Papee do naczelnika Wydziału Wschodniego T. Hołówki z 9 października 1928 r., k. 144.

27Ibidem, Kopia raportu Germana do ministra spraw zagranicznych Turcji Tevfika Ruştu, czerwiec 1928 r., k. 91-93.

28Cyt. za: Ibidem, List charge d’affaires Poselstwa RP w Turcji K. Papee do naczelnika Wydziału Wschodniego T. Hołówki z 12 lipca 1928 r. w sprawie akcji antyradzieckiej na Kaukazie, k. 95-97.

29Ibidem, ARP w Londynie, sygn. 40. Odpis raportu charge d’affaires Poselstwa RP w Turcji K. Papee do ministra spraw zagranicznych A. Zaleskiego z 20 sierpnia 1928 r. w sprawie rokowania sowiecko-tureckiego w Ankarze, k. 137.

30Ibidem, k. 138.

31Ibidem, k. 138; Ibidem, MSZ, sygn. 6688. List charge d’affaires Poselstwa RP w Turcji K. Papee do naczelnika Wydziału Wschodniego T. Hołówki z 20 sierpnia 1928 r., k. 120.

32Ibidem, List charge d’affaires Poselstwa RP w Turcji K. Papee do naczelnika Wydziału Wschodniego T. Hołówki z 3 września 1928 r., k. 126.

33Ibidem, k. 127-128.

34Ibidem, List przedstawiciela emigracji azerbejdżańskiej Mustafy Vekilli”ego do naczelnika Wydziału Wschodniego T. Hołówki z 15 października 1928 r., k. 149-150.

35Kavkaskaja Konfederacja w oficjalnych deklaracjach, tajnoj perepiske i sekretnych dokumentach dvizhenija „Prometej”: Sbornik dokumentov, Sost., pred., per., prim. G.G. Mamoulia, Moskva 2012, s. 23.

36Cyt. za: AAN, MSZ, sygn. 6688. Op.cit., k. 129.

37Ibidem, List charge d’affaires Poselstwa RP w Turcji K. Papee do naczelnika Wydziału Wschodniego T. Hołówki z 20 września 1928 r. k., 138.

38AAN, MSZ, sygn. 6688, List K. Papee do naczelnika Wydziału Wschodniego T. Hołówki z 17 października 1928 r., k. 154.

39Ibidem, Pismo M. Vekilli k T. Holuvko ot 15 oktyabrya 1928 g., k. 151.

40Ibidem, Telegram szyfrowy Nr. 42 charge d’affaires Poselstwa RP w Turcji K. Papee do naczelnika Wydziału Wschodniego T. Hołówki z 19 października 1928 r., k. 157.

41Ibidem, sygn. 6689. List Posła RP w Turcji K. Olszowskiego do naczelnika Wydziału Wschodniego T. Hołówki z 18 stycznia 1929 r., k. 16-17.

42Ibidem, sygn. 6690. Protokół konferencji przedstawicieli narodowych organizacji Azerbejdżanu, Gruzji i Północnego Kaukazu, 6-12 lutego 1930 r., k. 289-292.

Program stypendialny Instytutu Wschodniego – próba przygotowania nowych kadr dla ruchu prometejskiego

Paweł Libera

[Niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w: 
"Nowy Prometeusz" nr 6, październik 2014, ss. 85-100]

Po utracie niepodległości przez Gruzję w lutym 1921 roku bolszewicy już podbili większość państw i narodów, które wcześniej próbowały odzyskać wolność. Część działaczy politycznych, wojskowych i elit udała się na emigrację, gdzie różnymi sposobami starała się działać na rzecz odzyskania utraconej niezawisłości. W tym samym czasie, kiedy w Polsce po zakończeniu wojny polsko-bolszewickiej i podpisaniu Traktatu Ryskiego wygasły nadzieje na realizację programu federacyjnego Józefa Piłsudskiego podjęto decyzję o zaangażowaniu się w politykę prometejską. Współpraca II Rzeczpospolitej z przedstawicielami „narodów ujarzmionych” odbywała się na wielu płaszczyznach. Oprócz współdziałania o charakterze politycznym pamiętano o potrzebie przygotowania kadr do walki zbrojnej o niepodległość. W tym celu w Polsce pojawili się junkrzy i oficerowie trzech narodów kaukaskich: Azerów, różnych szczepów Górali Kaukaskich i Gruzinów. Największy nacisk położono na wszechstronne kształcenie. Oprócz szkół podchorążych byli oni wysyłani na rozmaite kursy wojskowe i przyjmowani w charakterze oficerów kontraktowych do Wojska Polskiego. „(…) wszystkie szkoły wojskowe i wyższe uczelnie stanęły przed nami otworem. (…) Nie było oficera [gruzińskiego], który by nie ukończył kilku kursów w swej specjalności” – wspominał po latach zwierzchnik gruzińskich oficerów kontraktowych w Polsce, generał Aleksander Zachariadze1. Temat ten spotkał się z dużym zainteresowaniem ze strony polskich historyków2. Znacznie słabiej znanym, choć nie mniej istotnym zagadnieniem wydaje się wsparcie władz polskich udzielone cywilnym elitom „narodów ujarzmionych” w zakresie kształcenia młodzieży akademickiej.

Wychowanie i wykształcenie młodszego pokolenia, szczególnie tego, które rozpoczęło swą naukę w ojczyźnie, ale z powodu walk z bolszewikami i późniejszej sowietyzacji kraju nie mogło jej dokończyć było poważnym problemem dla środowisk emigracyjnych. Wiedzieli, że młodzież znalazła się w trudnej sytuacji, a brak środków do życia i możliwości finansowania nauki zmuszał ją do podejmowania dodatkowych prac, a często nawet do rezygnacji z dalszego kształcenia. Z kolei całkowita integracja z krajem, do którego wyjechali groziła wynarodowieniem. Nie pozostawało to bez wpływu na działalność emigracji, której zadaniem było przygotowanie świadomych i aktywnych elit, potrzebnych zarówno do pracy w ojczyźnie, która mogła niebawem odzyskać niepodległość, a także – w późniejszym terminie – do wymiany kadr działaczy politycznych na emigracji. Rządy i centra narodowe narodów prometejskich na emigracji miały bardzo ograniczone możliwości finansowe i nie mogły ufundować zadowalającej ilości stypendiów. W tej sytuacji cennym wsparciem dla emigrantów były stypendia oferowane studentom przez rząd czechosłowacki w latach 20. Sytuację tę próbowali wykorzystać także i przeciwnicy – rząd sowiecki podejmował próby przekupienia patriotycznej młodzieży znajdującej się w trudnej sytuacji finansowej i m.in. w 1923 roku w Berlinie oferował emigrantom stypendia, ale w zamian wymagał podpisania deklaracji o uznaniu ZSRR i zobowiązania do ukończenia studiów w ZSRR3.

W ramach współpracy w szerokim froncie prometejskim, wspieranej przez stronę polską niewielka grupa studentów (łącznie kilkadziesiąt osób) podjęła naukę w wyższych szkołach w Polsce, a nielicznym sfinansowano studia poza granicami kraju. Zasady tego niesformalizowanego „programu” stypendialnego, oficjalnie kierowanego przez Instytut Wschodni w Warszawie, nie były dotychczas przedmiotem szerszych rozważań4, pomimo tego iż z kręgów stypendystów wyszły postaci, które odegrały istotną rolę w ruchu prometejskim w drugiej połowie lat 30., a także w późniejszym okresie na emigracji.

Utworzenie „programu” stypendialnego
Formalnie inicjatywa przyznania pierwszych stypendiów wyszła od Instytutu Wschodniego, który na początku 1927 roku planował ułatwienie podjęcia studiów w Polsce dwóm studentom tatarskim. Początkowo mieli nimi być poleceni przez Dżafera Sejdameta młodzi Tatarzy Krymscy: Ferid Numan i Hamdi Geraj, ale z powodów od nich niezależnych (jeden zmarł na gruźlicę, a drugi wrócił na Krym) nie przyjechali do Polski5. Pomysł utworzenia takich stypendiów nie był wyłączną inicjatywą Instytutu Wschodniego. Świadczy o tym chociażby adnotacja w liście Instytutu Wschodniego do Zygmunta Vetulaniego, radcy handlowego w Konstantynopolu, w którym zaznaczano, że zaproszenie stypendystów odbywa się za wiedzą płk. Tadeusza Schaetzela6. Pułkownik był wówczas szefem Oddziału II Sztabu Generalnego, a nieco wcześniej odegrał bardzo ważną rolę w tworzeniu zrębów ruchu prometejskiego i kierował nim ze strony polskiej przez następne lata. Pierwszy stypendysta pojawił się w Polsce jesienią 1927 roku. Był nim jednak nie Tatar, a Góral Kaukaski, Żanbek Chawżoko7. Początkowo był utrzymywany przez Instytut Wschodni i mieszkał w majątku jednego z sympatyków Instytutu. Dopiero w połowie 1928 roku, po wielu interwencjach, Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego (MWRiOP) przyznało trzy pierwsze stypendia Góralom Kaukaskim. Instytut pomógł im dopełnić formalności związane z pobytem w Polsce, umieścił ich na studiach, zorganizował mieszkania i naukę języka polskiego8.

Bardzo szybko okazało się, że stypendystów było znacznie więcej niż miejsc oferowanych przez MWRiOP. Według listy sporządzonej 8 czerwca 1928 roku przez sekretarza Instytutu Wschodniego Korwina-Pawłowskiego dla Wydziału Wschodniego Ministerstwa Spraw Zagranicznych (MSZ) było ich wówczas dziewięciu9. Z tego powodu koniecznym okazało się pozyskanie środków z innych źródeł. Ostatecznie brakujące środki przekazał MSZ i Sztab Główny (SG). Jak wynika z późniejszych dokumentów, stypendia te „noszące charakter w zasadzie publicznie nieujawniony” wypłacano od 1928 roku. Bez wątpienia największym problemem był zupełny brak zasad finansowania i organizacji stypendiów. W budżecie MWRiOP nie było osobnej pozycji, dlatego też stypendia dla studentów z „narodów uciśnionych” były przydzielane „z inicjatywy oraz osobistego poparcia tej sprawy przez p. [Witolda] Suchodolskiego” ówczesnego dyrektora Departamentu Nauki i Szkół Wyższych w MWRiOP. W rzeczywistości kwoty te (średnio stypendium wynosiło 150 złotych) wypłacano z kwot zapomogowych przeznaczonych na subsydiowanie studentów Polaków studiujących za granicą, co ilość stypendiów dla Polaków „wydatnie obniżyła”. Rocznie przydzielano od 6 do 8 stypendiów dla Kaukazczyków i „pewną sumę” dla Ukraińców. Opiekę nad stypendystami od samego początku sprawował Instytut Wschodni10.

Pierwsze próby uregulowania tego zagadnienia podjęto pod koniec 1930 roku. Oprócz słusznych postulatów pewną rolę w tej próbie reformy odegrały również wewnętrzne tarcia pomiędzy ówczesnym kierownictwem Instytutu Wschodniego reprezentowanym przez sekretarza generalnego S. Korwina-Pawłowskiego a „czynnikami” nadzorującymi ruch prometejski w MSZ i Oddziale II SG. Korwinowi-Pawłowskiemu zarzucano, że „ze względu na swoje przekonania polityczne, sprzeczne z intencjami czynników rządowych, prowadził on na tym odcinku [tj. stypendialnym] specjalną politykę”. Chodziło o popieranie przedstawicieli opozycji wobec centrów narodowych, które współpracowały z II RP (tu cytowano przykład Azera, Zachida Chan-Chojskiego i Gruzina, Jerzego Indżji, którego Ekspozytura 2 Oddziału II Sztabu Głównego podejrzewała o działalność inspirowaną przez ZSRR) i niesprawiedliwe, zbyt uznaniowe przyznawanie stypendiów (od 100 do 300 zł)11. Część tych podejrzeń znajduje potwierdzenie w dokumentach. Wiadomo, że Korwin-Pawłowski utrzymywał kontakty między innymi z Góralem Kaukaskim, Wassanem Girej Dżabagi, przedstawicielem prawicowej opozycji wobec Ludowej Partii Górali Kaukaskich. Czarę goryczy przelała prelekcja Gireja Dżabagi w Instytucie Wschodnim, w trakcie której atakował on Saida Szamila i jego ojca. Z tego powodu został on ostatecznie skreślony z listy członków Instytutu Wschodniego, a Korwinowi-Pawłowskiemu odebrano funkcję kuratora Orientalistycznego Koła Młodych (OKM) i powierzono ją Wiktorowi T. Drymmerowi12. Ponadto w marcu 1931 roku zażądano od studentów deklaracji lojalności wobec państwa polskiego i organizacji Górali Kaukaskich w Warszawie. Tylko dwaj taką deklarację złożyli (Czukua i Usmi), dwaj pozostali (Batyrbek Khazi-Chan i Murat Bey Baragun) związali się z opozycją reprezentowaną przez Wassana Gireja Dżabagi. W związku z tym postanowiono pierwszych popierać, a wobec drugich postępować według normalnych przepisów administracyjnych13.

W sprawie zasad przyznawania stypendiów, postanowiono, że będą one scentralizowane w MWRiOP, ich wysokość ustalono na 200 zł, a kategorię uczelni i osobę kandydata uzgadniano w porozumieniu MWRiOP, MSZ i SG. Chwilowo postanowiono, że do stypendium wypłacanego przez MWRiOP dwa pozostałe podmioty dodadzą sumę 50 zł. „Manipulacja wypłaty” miała być skoncentrowana w rękach zastępcy naczelnika Wydziału Prasowego MSZ W. T. Drymmera, który w tym czasie nadzorował OKM. W praktyce Drymmer miał przekazywać pieniądze z MSZ i SG na ręce prezesa OKM, Włodzimierza Bączkowskiego, który miał je rozdysponować i zwrócić pokwitowania14. Ustalenia te miały jednak wymiar doraźny, gdyż w budżecie MWRiOP nadal brakowało odpowiedniej pozycji. Pod koniec maja 1931 roku szef Oddziału II planował zwrócić się do Ministerstwa Skarbu z prośbą o utworzenie osobnego stałego konta w MWRiOP. Planowano zarezerwować na ten cel sumę 48 tysięcy złotych rocznie, co pozwolić miało na wypłacenie stypendiów w wysokości 200 złotych 20 studentom. Okazało się jednak, że ogólna „akcja oszczędnościowa rządu spowoduje dalszą kompresję budżetową” w MWRiOP i doprowadzi do całkowitego skreślenia z budżetu sum, z których wypłacano stypendia studentom pochodzącym z „narodów ujarzmionych”. Likwidacja tych pozycji miała nastąpić z dniem 1 stycznia 1932 roku15.

Z racji wycofania się MWRiOP dokonano pewnych zmian i od 1932 roku środki na stypendia pochodziły ze środków MSZ (1400 zł) i Sztabu Głównego (900 zł). W lutym 1932 roku wypłacano je 13 osobom (jako ostatni uzyskał je Gruzin, Tite Beriszwili) w nieco niższej stawce niż wcześniej (zamiast 200 wypłacano 175 zł)16. Wyjątkiem był Musa Sabri, który zachował jeszcze przez pewien czas wcześniej prawa do stypendium z ramienia MWRiOP. W tym okresie łączna liczba stypendystów wynosiła 14 osób17. Wobec niemożliwości umocowania stypendiów w MWRiOP wszystkie sprawy związane ze stypendiami z dniem 1 kwietnia 1932 zostały skoncentrowane w Ekspozyturze 2., która z racji bezpośredniego zainteresowania zagadnieniami prometejskimi, dążyła do utworzenia większej liczby stypendiów. „Tendencją szefa Ekspozytury 2, jest dalsze powiększanie sumy stypendialnej” – informuje wewnętrzny dokument Ekspozytury 2. Niebawem stypendia pobierało 26 studentów, w tym w kraju studiowało: 3 Górali Kaukaskich, 5 Azerów, 3 Tatarów Kazańskich, 3 Gruzinów, 4 Ukraińców, a poza granicami II RP (w Niemczech i w Czechosłowacji): 3 Ukraińców i 4 Turkiestańczyków. W ramach reformy systemu stypendialnego postanowiono także, iż środki będą przekazywane zainteresowanym za pośrednictwem Instytutu Wschodniego, który z kolei przekazywał odpowiednie sumy Orientalistycznemu Kołu Młodych i Ukraińskiemu Instytutowi Naukowemu18, a w przypadku studentów uczących się za granicą – przez przedstawicieli emigrantów. Postanowiono także, iż przyjmowanie nowych stypendystów miało być „ujęte w takie formy, aby zarówno organizacje, przedstawiające kandydatów, jak i sam stypendysta wyraźnie odczuli, że pomoc materialna i naukowa, udzielana przez państwo polskie, nakłada na nich wzajemne obowiązki natury ideologicznej, nie ma charakteru wiążącego polskie czynniki urzędowe na stałe, lecz zawsze może podlegać rewizji”19.

Poważne zmiany w organizacji i funkcjonowaniu ruchu prometejskiego miały miejsce po podpisaniu traktatu polsko-sowieckiego w 1932 roku20. Strona polska nie mogła już jawnie popierać dążeń narodów podbitych przez Rosję i z tego powodu większość prac prometejskich poddano głębszej konspiracji i zgrupowano w Ekspozyturze 2. Poza tym przeprowadzono znaczną redukcję środków finansowych przeznaczonych na wspieranie działalności prometejskiej, co zmusiło stronę polską do drastycznych cięć w przyznawanych subwencjach. Co ciekawe, ostatecznie kwot przeznaczonych na stypendia postanowiono nie zmieniać „wobec ich minimum” i pozostały w dotychczasowej wysokości. Podobne zasady zastosowano w stosunku do opłat czesnego21. Sytuacja finansowa była jednak trudna i nie pozwalała na zwiększenie liczby przyznawanych stypendiów. Środki na ten cel mogły pojawić się dopiero po redukcji innych potrzeb. Doskonale świadczy o tym próba zwiększenia stypendiów dla studentów ukraińskich. Do maja 1933 roku na ten cel przeznaczano 825 złotych miesięcznie. Z dniem 1 maja 1933 przyznano dodatkowe stypendium w wysokości 175 zł sekretarzowi prof. Romana Smal-Stockiego, Andrzejowi Krzyżanowskiemu. Ponieważ prof. Aleksander Łotocki, dyrektor UIN chciał utworzyć jeszcze jedno stypendium, a z powodów finansowych było to niemożliwe, postanowiono, że dotychczasowe stypendium w wysokości 175 zł pobierane przez czterech stypendystów zostanie zredukowane do 150 zł, a z pozostałej sumy powstanie dodatkowe stypendium dla Hleba Łazarewskiego22.

We wrześniu 1935 sytuacja uległa zmianie i po rozmowie kpt. Charaszkiewicza z dyrektorem departamentu ogólnego MWRiOP, Aleksandrem Kawałkowskim, związanym z ruchem prometejskim23, uzgodniono, że MWRiOP będzie mogło finansować ze swojego budżetu stypendia dla kilku studentów. Kapitan Charaszkiewicz zadecydował, że będą to: Ibrahim Otar, Edige Szynkiewicz, Azis Ozer i Grzegorz Kercelli24. W późniejszym okresie sytuacja nie ulegała poważniejszym zmianom. Na ilość stypendiów i zasady ich przyznawania nie wpłynęły także zmiany jakie w drugiej połowie lat 30. miały miejsce na terenie Instytutu Wschodniego25. Tuż przed wybuchem II wojny światowej stypendystów prometejskich „wszystkich narodowości” miało być „ogółem 30”26.

Zasady przyznawania stypendiów
Stypendia będące w gestii MWRiOP były przyznawane na wniosek MSZ. I tak na wniosek kolonii Górali Kaukaskich w Polsce MSZ zwracał się do MWRiOP, a ten z kolei przyznawał stypendia, które przekazywał do właściwych uczelni27. W takiej sytuacji istotnym warunkiem przyznania stypendium była decyzja MWRiOP o przyznaniu środków, co stawiało „czynniki” zajmujące się ruchem prometejskim ze strony władz polskich w trudnej sytuacji. Doskonałym przykładem jest rozmowa lidera organizacji niepodległościowej turkiestańskiej, Mustafy Czokajewa ze Stanisławem Zaćwilichowskim 20 lipca 1930 roku w Paryżu. Jednym z omawianych tematów była kwestia przyjęcia do szkół podchorążych w Polsce Turkiestańczyków. Uzgodniono, że ich nauka powinna być poprzedzona poznaniem języka polskiego, co z kolei zależało od ewentualnego przyznania środków przez MWRiOP28. Ostatecznie do Polski nie przyjechali. Jeszcze w 1931 roku bezpośrednio do ministerstwa zwracały się w tej sprawie także i inne podmioty, jak na przykład Orientalistyczne Koło Młodych. W późniejszym okresie, po zmianach w przyznawaniu stypendiów, wnioski kierowano już za pośrednictwem Instytutu Wschodniego (lub OKM) albo Wydziału Wschodniego MSZ i Ekspozytury 2. Do tych dwóch ostatnich instytucji należała ostateczna decyzja o przyznaniu stypendium. I tak na przykład 26 V 1931 r. Ukraiński Centralny Komitet wnioskował do kpt. Rybczyńskiego o stypendia dla 10 studentów, z czego połowa była obywatelami II RP, a połowa to studenci „znani (…) Zarządowi (…) ze strony zupełnej lojalności wobec Państwa Polskiego29. Trzeba zauważyć, że stypendia zawsze były przydzielane na wniosek kierownictwa organizacji niepodległościowych. Bardzo często kwestie te omawiano na wspólnych spotkaniach polsko prometejskich30.

Stypendia były przeznaczone przede wszystkim dla młodzieży pochodzącej z emigracji „narodów ujarzmionych”. Pod koniec 1930 roku precyzowano, że powinny one obejmować: Ukraińców, Azerów, Gruzinów, Górali Kaukaskich, oba odłamy Tatarów, Kozaków i Karelczyków31. W grudniu 1932 roku wyraźnie określono ramy osób objętych programem stypendialnym. Mogli je pobierać studenci kształcący się na studiach lub w szkołach zawodowych, absolwenci uzupełniający studia i zdobywający stopnie naukowe oraz „osoby, które […] nie posiadają tych warunków, lecz ze względów politycznych muszą być subsydiowane na prawach stypendystów”. Wysokość stypendiów określono na maksymalną sumę 200 zł w Polsce i 30 dolarów za granicą.32 W praktyce najwięcej stypendystów pochodziło z trzech narodów kaukaskich, Ukrainy oraz Tatarów i Turkiestańczyków. Absolutnym wyjątkiem było umieszczenie na liście stypendystów Polaka z Litwy, Feliksa Zahory Ibiańskiego.

Zaskakującym może się wydać umieszczenie na wspólnej liście ze stypendystami kaukaskimi studentów białoruskich. Jak wiadomo, przedstawiciele emigracji białoruskiej formalnie nie brali udziału we wspólnym froncie prometejskim33 i w zachowanej dokumentacji związanej z ruchem prometejskim wątek ten jest prawie nieobecny. Z drugiej strony nie ulega wątpliwości, że sytuacja studentów białoruskich była – przynajmniej przez pewien czas – omawiana łącznie z innymi narodami prometejskimi i w dokumentacji wewnętrznej umieszczani byli na wspólnej liście stypendystów34. W rzeczywistości ich sytuacja była nieco odmienna, gdyż otrzymywali „nie stypendia, lecz zapomogę dla Związku Studentów Białorusinów w Warszawie”. Zapomoga ta była znacznie niższa i rozdzielana w nieco inny sposób. W 1933 roku studentów białoruskich było 14, a w roku akademickim 1934/1935 ich liczba spadła do 10 osób35. Można odnieść wrażenie, że strona polska starała się ich związać z działalnością prometejską i to nawet bez porozumienia z przedstawicielami emigracji białoruskiej. Wiadomo, że przynajmniej niektórzy z nich byli związani z OKM, a jeden z tych studentów, Adam Taranda był po II wojnie światowej przedmiotem rozpracowania ze strony komendy wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej w Poznaniu z powodu członkostwa w Orientalistycznym Kole Młodych i pobierania „stypendium od Ekspozytury 2”. Rozpracowanie, krótkotrwałe zakończyło się oddaniem sprawy do archiwum ponieważ stwierdzono, że Taranda nie prowadzi wrogiej działalności przeciwko PRL36.

Pierwotnie stypendia przyznawano na studia na terenie Polski, a zarządzał nimi Instytut Wschodni. Sytuacja uległa zmianie w połowie 1933 roku, kiedy po raz pierwszy przyznano stypendium dla studenta kształcącego się na zagranicznej uczelni – Akakiego Ramiszwilego – syna prezydenta Gruzji na uchodźstwie Noe Ramiszwilego, zamordowanego 7 grudnia 1930 roku. W związku z tym Ekspozytura 2 wprowadziła pewne zmiany, które podporządkowywały Instytutowi Wschodniemu również stypendia zagraniczne. Instytut miał „za zadanie zwrócenie uwagi na społeczny charakter pomocy gracji metalowej [tj. emigracji prometejskiej] ze strony polskiej w dziedzinie kulturalnej”37. W późniejszym okresie studenci uczyli się na uczelniach we Francji, w Niemczech i w Czechosłowacji38. Na początku 1940 roku w raporcie o działalności prometejskiej Edmund Charaszkiewicz twierdził, że w ramach programu stypendialnego fundowano stypendia w Polsce, Wilnie, Poznaniu, Krakowie i w Warszawie, ale także i w Paryżu, Berlinie i w Kairze39.

Wśród stypendystów pojawiali się ważni działacze prometejscy, bliscy współpracownicy kierowników ośrodków emigracyjnych, ale sporadycznie również dzieci znanych polityków. Często ich obecność była związana z trudną sytuacją osobistą, wynikającą ze śmierci bliskich. Pierwszym był wspomniany Akaki Ramiszwili, któremu przyznano stypendium na wniosek rządu gruzińskiego w Paryżu40 od 1 IX 1933 roku w wysokości 200 zł41. Kilka lat później stypendium przyznano synowi Giorgiego Gwazawy, redaktora naczelnego „La Revue Promethee”. Dżamlet Giorgi Gwazawa był bardzo pozytywnie oceniany przez polską placówkę w Paryżu. Podkreślano, że równocześnie studiował na II roku prawa i zapisał się na kursy inżynieryjne, a „(…) swymi zdolnościami, pracowitością i ideowością – zasługuje całkowicie na nasze poparcie”42. Nieco inaczej wyglądała sytuacja córki Noego Żordanii. W marcu 1937 roku major Włodzimierz Dąbrowski, szef placówki w Paryżu, pisał do kapitana Charaszkiewicza, że o stypendium dla Natalii Żordanii, (bez wiedzy prezydenta Żordanii) nieoficjalnie zabiegał bardzo ceniony przez stronę polską Sandro Menagariszwili. Wniosek motywował trudną sytuacją finansową Żordanii, który miał wówczas bardzo niskie pobory. Ostatecznie jego córka otrzymała od 1 maja 1937 roku stypendium w wysokości 120 zł, które planowano jej podnieść do 160 zł, ale dopiero z chwilą zwolnienia stypendium przez Tite Berliszwilego, co miało mieć miejsce na początku roku szkolnego 1937/1938. Aby nie zdekonspirować roli Sandro Menagariszwilego, Charaszkiewicz sugerował aby powiedzieć Żordanii, że stypendium jest polską inicjatywą43. Ostatnią postacią, o której warto wspomnieć była córka zasłużonego działacza gruzińskiego, Simona Mdiwani. Po raz pierwszy Nelly Mdiwani otrzymała kwotę 500 zł jako pomoc doraźną na opłacenie kursu i końcowego egzaminu44. W późniejszym okresie planowano przekazać jej stypendium, które odebrano Tejmurazowi Taktakiszwilemu45, ale w międzyczasie zmarł jej ojciec (1937). Ostatecznie, od stycznia 1938 otrzymywała stypendium w wysokości 120 zł.

Pomoc strony polskiej dla stypendystów nie ograniczała się do wypłaty samej zapomogi, która miała umożliwić naukę. W stosunkowo trudnej sytuacji gospodarczej w tym okresie, absolwenci mieli wielokrotnie spore trudności ze znalezieniem posady a nawet praktyki. O pomoc w znalezieniu praktyk albo posad dla absolwentów prosił stronę polską generał Aleksander Zachariadze, w kwietniu 1936 roku46. Wiadomo, że przynajmniej w niektórych przypadkach starano się poprawić sytuację absolwentów. W tym celu w 1937 roku senator Stanisław Siedlecki przeprowadził rozmowę ze Stefanem Starzyńskim. Powołując się na tę rozmowę, Zarząd Instytutu Wschodniego zwrócił się do Zarządu Miejskiego m. st. Warszawy z prośbą o przyznanie stypendystom Instytutu zatrudnienia w Zarządzie Miejskim47.

Problem kontroli stypendystów
Strona polska traktowała stypendystów jako przyszłych, świadomych działaczy prometejskich i dlatego szczególną uwagę zwracała na ich ideowość i zaangażowanie w działalność prometejską. Mówiąc o powolnej wymianie kadr w ruchu prometejskim, na konferencji w grudniu 1934 roku przypomniano, że strona polska zwracała uwagę na dorastającą młodzież. „Te rzeczy robimy bardzo wyraźnie i w chwili obecnej mamy w różnych środowiskach około 40 stypendystów ze wszelkich odcinków” i dodawano, że „dzięki systemowi stypendialnemu możemy odnawiać, w możliwie tani sposób, szeregi prometeuszowskie, nie idąc po linii radykalnego wyrzucania głów”48.

Te oczekiwania nie zawsze znajdowały swe odbicie w rzeczywistości. Z tego powodu strona polska wprowadziła nadzór nad programem stypendialnym. Pomysł aby nadzór nad stypendystami był prowadzony przez OKM pochodził od Karola Dubicz-Penthera, który zniechęcony lekceważącym stosunkiem studentów kaukaskich do nauki i procedur obowiązujących w Polsce („Nieustanne opóźnianie wypłat stypendiów po ukończeniu roku, abnegacja panująca wśród młodzieży kaukaskiej nieustannie spóźniającej się z odnawianiem terminów pobytu itp.”), postanowił „uzdrowić” sytuację programu stypendialnego. Rozwiązanie takie zasugerował na spotkaniu na początku 1931 roku49. Od tej pory bezpośrednio za nadzór nad stypendystami odpowiadał prezes OKM, Włodzimierz Bączkowski. W czerwcu 1932 roku sporządził on tajną charakterystykę części stypendystów. Jego oceny, bardzo surowe, podsumowały zarówno postępy w nauce jak i zaangażowanie w działalność niepodległościową i ruch prometejski. Dla przykładu warto zacytować kilka z nich. I tak grupę 5 stypendystów Azerów podzielił na dwie części: „Pierwsza to Azis Melik-Zade i Zahid Chan-Chojski, których można pobudzić do aktywności, może nawet twórczej, pod warunkiem ich kształcenia w duchu ideologii wolnościowej i rewolucyjno-antybolszewickiej przez autorytatywnego wodza; do drugiej grupy należy reszta (Sziukriu Rustembeli, Rahim Zejnał-Zade i Hidayet Israfił bey). Są to ludzie, którzy pod wpływem bojaźni utracenia stypendium pójdą wszędzie i wykonają każde polecenie, lecz nigdy sami nie staną się ‘siłami samoporuszającymi’, przekonanymi, aktywnymi jednostkami, wyznawcami filozofii czynu. Są tedy balastem i elementem niekorzystnym”50. Podobnie ostro oceniał stypendystów Górali Kaukaskich. Wśród trzech osób, które scharakteryzował51, negatywnie oceniał Mahometa Czukuę, za to pozytywnie wypowiadał się na temat Żanbeka Chawżoko52 i Bało Biłłati53. Ostatecznie, po dokonanych kontrolach, stypendystów ostrzeżono, że w przypadku niewywiązywania się z podjętych zobowiązań utracą prawa do stypendiów54. Oczekiwania strony polskiej wobec stypendystów zostały im przedstawione na specjalnym zebraniu, które miało miejsce 29 maja 1934 roku w lokalu OKM. Na zebraniu pojawił się szef Ekspozytury 2, kpt. Edmund Charaszkiewicz, który występował w charakterze członka zarządu Instytutu Wschodniego i przedstawił studentom „punkt widzenia Instytutu Wschodniego i zainteresowanych czynników polskich (nie precyzując jakich) na stanowisko prawne i organizacyjną zależność stypendystów do ich środowisk emigracyjnych i do Orientalistycznego Koła Młodych”. Następnie Charaszkiewicz przedstawił postulaty, które studenci mają do spełnienia „w zakresie politycznym, społecznym i ideowo-twórczym”. Studentów poinformowano, że raz na pół roku ich wyniki w nauce będą kontrolowane, a ponadto oczekuje się od nich „czynnej pracy organizacyjnej”. Mieli udzielać się przede wszystkim w pracach OKM lub innych polskich organizacji młodzieżowych „przez rozwijanie na ich terenach propagandy zagadnienia prometeuszowskiego”55. Przypadki niesolidnych stypendystów starano się rozwiązywać bardzo szybko i zdecydowanie. Nie grała większej roli pozycja ani znajomości danej osoby. Doskonałym przykładem jest sytuacja Tejmuraza Taktakiszwilego, prywatnie zięcia Giorgiego Gwazawy, znanego polityka gruzińskiego. Taktakiszwili w 1936 roku otrzymał jednoroczne stypendium na ukończenie studiów. Kiedy stypendium wygasło 31 XII 1937 roku, postanowiono, że zostanie wstrzymane. Decydującą okazała się opinia majora Włodzimierza Dąbrowskiego, który „poznał ostatnio dokładniej wartość Taktakiszwilego. Okazuje się, że jest to łazik, typ wiecznego studenta, a w ogóle stara się żyć łatwo”56.

Dodatkowym sposobem wywierania presji na stypendystów była konieczność płacenia czesnego. Początkowo na ten cel stypendyści otrzymywali środki z MWRiOP, a następnie z MSZ. W późniejszym okresie, kiedy stypendia nadzorowała Ekspozytura 2 postanowiono rozwiązać ten problem inaczej. W przypadku studentów uczelni państwowych, Olgierd Górka, reprezentujący Instytut Wschodni miał wystarać się o zwolnienie studentów z opłat. Planowano, że w tym celu zwróci się do Uniwersytetu Warszawskiego (6-10 zwolnień), Politechniki Warszawskiej (8-10 zwolnień), Szkoły Sztuk Pięknych (5 zwolnień) i Szkoły im. Wawelberga (6 zwolnień). Nie udało się tego osiągnąć na uczelniach prywatnych i dlatego postanowiono, że w przyszłości stypendia będą dotyczyły tylko słuchaczy uczelni państwowych, a w wypadku przeciwnym koszta czesnego stypendysta będzie musiał pokryć we własnym zakresie. W praktyce zdarzały się jednak wyjątki wynikające z interwencji kierowników organizacji niepodległościowych w konkretnych przypadkach (np. w lutym 1933 roku Simon Mdiwani interweniował w sprawie Tite Beriszwilego i Grzegorza Kerceli)57.

Strona polska miała jednak świadomość, że w niektórych przypadkach zbytnia pasywność młodzieży jest spowodowana zachowaniem starszych polityków. „Jeżeli młodzieży nie umie się dać entuzjazmu, to za posadki i stypendia nie kupi się ruchu ideowego” – pisał Karol Dubicz-Penther z Konstantynopola w 1934 roku58. W tym celu po 1935 roku wdrożono szeroki program reformy ruchu prometejskiego na wielu odcinkach59.

Działalność polityczna stypendystów
Kwestia nadzoru, ostrej oceny i dyscyplinowania stypendystów nie
powinna przysłaniać faktu, że w gronie tym znaleźli się również wybitni działacze prometejscy, którzy jeszcze w latach 30. XX wieku odegrali ważną rolę w działalności politycznej60. Ich aktywność przejawiała się na wielu płaszczyznach, obecnie trudnych do zbadania dla pojedynczych badaczy, którzy z reguły nie dysponują ani znajomością wszystkich języków ani też źródłami wytworzonymi przez wszystkie organizacje, które należały do tzw. frontu prometejskiego. Z tego powodu można wymienić tylko niektóre z obszarów działalności stypendystów, przede wszystkim na terenie Polski.

Stypendyści brali przede wszystkim udział w pracach Klubu Prometeusz. Już w drugim sprawozdaniu z działalności Klubu na liście członków rzeczywistych pojawili się stypendyści z Kaukazu Północnego: Ajtek Kunduch, Mahomet bej Czukua i Kosta Zangi. W 1930 roku powstała również sekcja studencka61, w której skład wchodzili ówcześni albo przyszli stypendyści: Iwan Łypowecki (przewodniczący), Bało Biłłati (zastępca przewodniczącego), Włodzimierz Iwanowicz (sekretarz) i Szukri Rustambejli (skarbnik). W 1934 roku do zarządu sekcji studenckiej wszedł Ukrainiec, Andrzej Krzyżanowski62. Młodzież prometejska brała aktywny udział w redagowaniu pisma „Młody Prometeusz”, które ukazało się po raz pierwszy na początku 1936 roku. Redaktorem i administratorem pisma został stypendysta Instytutu Wschodniego, Gruzin Mikołaj Bagrationi. W pierwszym numerze ukazały się między innymi teksty Edige Szynkiewicza, Abdullah Zihni i Bało Biłłati63. Pismo to trudno jednak uważać za przedsięwzięcie udane. Pierwszy numer ukazał się w wersji powielanej, drugi wydano dopiero po dwóch latach, w 1938 roku. Pomimo pewnych ambicji zasięg jego był bardzo ograniczony. Niektórzy stypendyści brali udział w pracach Klubu poza sekcją studencką. I tak Andrzej Krzyżanowski był dwukrotnie wybrany członkiem zarządu Klubu w 1934 i 1936 roku64, a wielu z nich wygłaszało także odczyty w Klubie Prometeusz (m.in. Hleb Łazarewski, A. Krzyżanowski)65. Stypendyści aktywnie współpracowali także z Instytutem Wschodnim, a wielu było członkami Orientalistycznego Koła Młodych. Angażowali się w działalność odczytową w Instytucie. Z niepełnego zestawienia sporządzonego przez P. I. Maja wynika, że referaty swe prezentowali: Machomet Czukua, Żanbek Chawżoko, Kosta Zangi, Maria Cotadze, Edige Szynkiewicz, Mohamet Czukua, Tahir Szakir66. Poza tym publikowali na łamach polskich pism prometejskich („Wschód-Orient”, „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, „Przegląd Europy Wschodniej”)67

Informacje o aktywności działaczy prometejskich w środowisku polskim nie są jednak w pełni miarodajne, ponieważ należy pamiętać, że działali oni przede wszystkim w swoich środowiskach narodowych, działali w tamtejszych organizacjach i instytucjach zrzeszających emigrantów, publikowali w pismach wydawanych w różnych językach. Tylko część z nich łączyła działalność na terenie polskim i w organizacjach narodowościowych. Inni, jak na przykład większość stypendystów turkiestańskich, studiowali w Berlinie lub w Jenie i bezpośrednich kontaktów z Polską nie miała. Podobnie wyglądała sytuacja niektórych studentów gruzińskich czy ukraińskich. Z punktu widzenia liderów emigracji „narodów ujarzmionych” działalność ta wcale nie była mniej istotna od aktywności w środowisku polskim. Świadczy o tym podejście Mustafy Czokajewa, który zastanawiając się nad kandydatem do stypendium opisywał postać Salichandżana Izmaił Ekinkola. Zupełnie nieznany w środowisku polskim, był absolwentem medycyny na Uniwersytecie w Istambule, a ponadto: „b. czynnym i energicznym działaczem wśród młodzieży turkiestańskiej. Jeden z organizatorów Związku Młodzieży Turkiestańskiej w Turcji. Był prezesem tego związku z jego duszą w całym tego słowa znaczeniu. Współpracował w swoim czasie z „Yeni Turkestan”, pomieszczając tam swoje prace”68.

W grupie stypendystów znajdowali się znani później działacze gruzińscy, jak na przykład: Mikołaj Bagrationi czy Konrad Imnadze, ukraińscy jak poeta Jewhen Małaniuk, Andrzej Krzyżanowski czy artysta Piotr Chołodnyj czy tatarscy jak Abdullah Zihni Soysal, doktorant prof. Tadeusza Kowalskiego na Uniwersytecie Jagiellońskim czy bliscy współpracownicy Dżafera Sejdameta, prawnik Ibrahim Otar i Edige Szynkiewicz, który w okresie II wojny światowej i po wojnie był jedną z ważniejszych postaci wśród emigracji krymskotatarskiej69.

Dr Paweł Libera – historyk, adiunkt w Instytucie Historii PAN, pracownik naukowy w Archiwum Akt Nowych, zajmuje się dziejami dwudziestolecia międzywojennego, w tym ruchu prometejskiego oraz polskiej emigracji politycznej po 1945 r.

1Ze wspomnień gen. Aleksandra Zachariadze, „Pro Georgia”, 1997, t. VI, s. 49.

2Patrz m.in.: A. Cz. Żak, „Szkoda, że jest oficerem kontraktowym”. Gruzini w Wojsku Polskim, „Polska Zbrojna”, nr 38, 1993; idem, Gruzińscy sojusznicy Polaków. Kilka uwag o oficerach kontraktowych w służbie Rzeczypospolitej, „Niepodległość” 1995, t. 47, s. 164-184; M. Mamoń, Wygnaniec z Kaukazu. Przyczynek do dziejów oficerów kontraktowych w II RP, „Niepodległość” 1995, t. 47, s. 185–217; M. Krotofi l, Oficerowie kontraktowi Wojska Polskiego w okresie międzywojennym, „Biuletyn Ukrainoznawczy” 1999, nr 5, s. 21-32; Z. G. Kowalski, Najliczniejsza mniejszość. Gruzini, Azerowie i inni przedstawiciele narodowa Kaukazu w Wojsku Polskim w okresie międzywojennym, [w:] Z. Karpus (red.), Mniejszości narodowe i wyznaniowe w siłach zbrojnych Drugiej Rzeczypospolitej 1918-1939, Toruń 2001, s. 177-199; W. Materski, Gruzini – oficerowie kontraktowi Wojska Polskiego, „Pro Georgia” 2007-2008, t. 16, s. 13-29.

3P. Libera (oprac.), II Rzeczpospolita wobec ruchu prometejskiego, Warszawa 2013, s. 112, 484.

4Wspominali o tym problemie na marginesie swoich prac: S. Mikulicz (Prometeizm w polityce II Rzeczypospolitej, Warszawa 1971) i P. I. Maj, Działalność Instytutu Wschodniego w Warszawie 1926-1939, Warszawa 2007 s. 109.

5CAW, Oddział II Sztabu Głównego [OIISG], sygn. I.303.4.5406, Instytut Wschodni do Z. Vetulaniego, 22 II 1927, odpis.

6Ibidem, Z. Vetulani radca handlowy w Konspolu do Instytutu Wschodniego, Konstantynopol, 8 III 1927, nr 267/27/H oraz: Ibidem, Instytut Wschodni do Dżafera Sejdameta, 21 II 1927, odpis.

7P. I. Maj, Działalność Instytutu Wschodniego…, op. cit., s. 109.

8CAW, OIISG, sygn. I.303.4.5406, Piotrowski do Schaetzla, nr 869, z 5 VI 1928.

9Archiwum Akt Nowych [AAN], Ministerstwo Spraw Zagranicznych [MSZ], sygn. 6688, s. 75-76.

10CAW, OIISG, sygn. I.303.4.5497, Pro domo, notatka dla naczelnika WW MSZ, dyr. Suchodolskiego z MWRiOP, Drymmera z WP MSZ, i Szefa O II, 30 XII 1930, nr 1987/II.Inf./2/XI. CAW, I.303.4.5497, Projekt pisma T. Pełczyńskiego, szefa O II do Ministerstwa Skarbu.

11Ibidem, Pro domo, notatka dla naczelnika WW MSZ, dyr. Suchodolskiego z MWRiOP, Drymmera z WP MSZ, i Szefa O II, 30 XII 1930, nr 1987/II.Inf./2/XI.

12P. I. Maj, Działalność Instytutu Wschodniego…, op. cit., s. 102-103.

13RGVA, Ekspozytura 2 Oddziału II SG, sygn. 461k-1-340, k. 9, Notatka L. dz. 2348/II.Inf./IX z 27 III 1931.

14CAW, OIISG, sygn. I.303.4.5497, Pro domo, notatka dla naczelnika WW MSZ, dyr. Suchodolskiego z MWRiOP, Drymmera z WP MSZ, i Szefa O II, 30 XII 1930, nr 1987/II.Inf./2/XI.

15Ibidem, Notatka wewnętrzna E2 nr 3763/II.Inf./2/XI z 31 XII 1931, Ks. B. Żongołłowicz do szefa Sztabu Głównego, 14 XI 1931, nr IV NS/7376/31.

16Jedynie dla A. Zihni pozostawiono sumę 200 zł.

17CAW, OIISG, sygn. I.303.4.5497, L. 134/II.Inf./2/I/32 z 19 II 1932, notatka wewnętrzna E 2.

18Na temat działalności Ukraińskiego Instytutu Naukowego patrz: S. Kozak, Ukraiński Instytut Naukowy w Warszawie 1930-1939, „Warszawskie Zeszyty Ukrainoznawcze” 2008, t. 25-26, s. 15-22.

19P. Libera (oprac.), II Rzeczpospolita wobec ruchu prometejskiego, op. cit., s. 259-261, 263.

20E. Charaszkiewicz, Zagadnienie prometejskie (referat uzupełniający), 12 II 1940, [w:] A. Grzywacz, M. Kwiecień, G. Mazur, (oprac.), Zbiór dokumentów ppłk. Edmunda Charaszkiewicza, Kraków 2000.

21P. Libera (oprac.), II Rzeczpospolita wobec ruchu prometejskiego, op. cit., s. 272-273.

22CAW, OIISG, sygn. I.303.4.5507, L. dz. 802/II.Inf./2/33 z 27 V 1933.

23E. Charaszkiewicz, Zagadnienie prometejskie (referat uzupełniający), 12 II 1940, op. cit., s. 69.

24CAW, OIISG, sygn. I.303.4.5497, Notatka E. Charaszkiewicza, 14-17 IX 1935.

25P. I. Maj, Działalność Instytutu Wschodniego…, op. cit., s. 140-143.

26E. Charaszkiewicz, Zagadnienie prometejskie (referat uzupełniający), 12 II 1940, op. cit., s. 82.

27AAN, MSZ, sygn. 6685, k. 17. MWRIOP do WW MSZ, 12 VI 1929, nr IV SW 11 pf/29.

28P. Libera (oprac.), II Rzeczpospolita wobec ruchu prometejskiego, op. cit., s. 161.

29CAW, OIISG, sygn. I.303.4.5497, Zarząd Główny Ukraińskiego Centralnego Komitetu do kpt. J. Rybczyńskiego, nr 1796, 26 V 1931.

30Patrz np.: P. Libera (oprac.), II Rzeczpospolita wobec ruchu prometejskiego, op. cit., s. 363, 368.

31CAW, OIISG, sygn. I.303.4.5497, Pro domo, notatka dla naczelnika WW MSZ, dyr. Suchodolskiego z MWRiOP, Drymmera z WP MSZ, i Szefa O II, 30 XII 1930, nr 1987/II.Inf./2/XI, Projekt pisma T. Pełczyńskiego, szefa O II do Ministerstwa Skarbu.

32P. Libera (oprac.), II Rzeczpospolita wobec ruchu prometejskiego, op. cit., s. 259-261.

33R. Smal-Stocki, Walka o niepodległość narodów ujarzmionych przez Rosję Sowiecką, [w:] M. Kwiecień, G. Mazur, Przyczynek do dziejów ruchu prometejskiego w Polsce, „Zeszyty Historyczne”, 2001, t. 136, s. 107.

34CAW, OIISG, sygn. I.303.4.5497, k. 70, Spis stypendystów z 1933 roku.

35Ibidem, sygn. I.303.4.5571, L.dz. 2883/II/2/34 z 31 X 1934; CAW, OIISG, sygn. I.303.4.5497, k. 116, Notatka W. Bączkowskiego z 1933 r. w sprawie podań stypendystów Białorusinów zainteresowanych odbyciem praktyk wakacyjnych.

36AIPN Po 08/62, Sprawa ewidencyjno-obserwacyjna Taranda Adam, ur. 21.IX.1908. Sprawa rozpoczęta 30 XI 1955 i zakończona 23 XI 1956.

37CAW, OIISG, sygn. I.303.4.5497, Charaszkiewicz do Martina, 1287/16/33 z 7 VIII 1933, kopia.

38Patrz wykaz stypendystów w: P. Libera (oprac.), II Rzeczpospolita wobec ruchu prometejskiego, op. cit., s. 259-260.

39E. Charaszkiewicz, Zagadnienie prometejskie (referat uzupełniający), 12 II 1940, op. cit., s. 64.

40RGVA, Ekspozytura 2 Oddziału II Sztabu Głównego, sygn. 461k-1-247, k. 411. 238/33/39, z 31 VII 33.

41CAW, OIISG, sygn. I.303.4.5497, Wyciąg z decyzji rządu gruzińskiego z 15 VII 1933; Pro domo, L. dz. 1287/16/33 z 7 VIII 1933.

42Ibidem, sygn. I.303.4.5571, L. dz. 9/II/2/37 z 11 I 1937.

43Ibidem, sygn. I.303.4.5672, L. dz. 846/II/2/37 z 12 IV 1937.

44Ibidem, , sygn. I.303.4.5571, L. dz. 1003/II/2/37 z 12 IV 1937.

45Ibidem, L. dz. 3365/II/2/37 z 18 XII 1937.

46CAW, OIISG, sygn. I.303.4.5497, 22 IV 1936, pismo gen. A. Zachariadze.

47Ibidem, Górka do ZM m. st. Wwy, nr 85/37 z 5 V 1937.

48P. Libera (oprac.), II Rzeczpospolita wobec ruchu prometejskiego, op. cit., s. 313.

49CAW, OIISG, sygn. I.303.4.5554, Notatka W. Bączkowskiego (Współpraca z Ukraińcami na terenie OKM), 1931.

50Ibidem, sygn. I.303.4.5572, Notatka sporządzona na podstawie opracowania W. Bączkowskiego (Stypendyści azerbejdżańczycy), 2 VI 1932.

51CAW, OIISG, sygn. I.303.4.5571, Notatka sporządzona na podstawie opracowania W. Bączkowskiego (Stypendyści Górale Kaukascy), VI 1932.

52„(…) posiada silną wolę, przepisy Koranu niezupełnie przestrzega. Trochę ‚bezbarwny’ i małoaktywny, jest jednak akuratny i solidny w pracy. Mimo to nie posiada on walorów dobrego ‚prometeisty’, chociaż rozumie i docenia doniosłość prometeizmu i jest patriotą. Z powyższego można wyciągnąć wniosek, że Chawżoko jest jednostką dodatnią. Nie jest wykluczone, że w odpowiednich warunkach potrafi okazać się b. aktywnym”.

53„(…) czyni dobre postępy w nauce, skromny. (…) jest mało aktywny i robi wrażenie człowieka bezbarwnego i pozbawionego temperamentu. (…) jest daleki od obrazu przejętego ideą prometejską – mógłby być raczej prometeistą gabinetowym. Wniosek z powyższego taki, że Biłłati jest jednostką dodatnią”.

54P. Libera (oprac.), II Rzeczpospolita wobec ruchu prometejskiego, op. cit., s. 261.

55CAW, OIISG, sygn. I.303.4.5571, L.dz. 1290/II/2/34 z 30 V 1934.

56Ibidem, L. dz. 3366/II/2/37 z 18 XII 1937.

57Ibidem, L. dz. 1632/II.Inf./2/XI/32 z 15 XI 1932.

58P. Libera (oprac.), II Rzeczpospolita wobec ruchu prometejskiego, op. cit., s. 290.

59Patrz więcej: P. Libera, Ewolucja ruchu prometejskiego w okresie międzywojennym, [w:] M. Kornat (red.) Ruch prometejski i walka o przebudowę Europy Wschodniej (1918-1940), Warszawa 2012, s. 219-244.

60Z racji swej objętości wykaz stypendystów Instytutu Wschodniego zostanie opublikowany w osobnym tekście na łamach „Nowego Prometeusza”.

61Istnieje pewna rozbieżność co do daty powstania tej sekcji. Sprawozdanie z działalności Klubu za rok 1930 informuje, że sekcja taka już powstała i podaje jej skład (Prometeusz 1930, [Warszawa], bdw, s. 6), natomiast sprawozdanie z działalności Klubu za rok 1931 podaje, że sekcja została „zorganizowana” w 1931 roku, podobne informacje zamieszczono w sprawozdaniu za okres 15 III 1934 – 15 III 1935 (P. Libera (oprac.), II Rzeczpospolita wobec ruchu prometejskiego, op. cit., s. 193-194, 320-321).

62Prometeusz 1930, [Warszawa], bdw, s. 6; E. Wiszka, Emigracja ukraińska w Polsce 1920-1939, Toruń 2004, s. 152, 154.

63„Młody Prometeusz” 1936, nr 1, s. 11-15, 39-41.

64Prometeusz 1930, [Warszawa], bdw, s. 6; E. Wiszka, Emigracja ukraińska w Polsce 1920-1939, Toruń 2004, s. 152, 154.

65E. Wiszka, Emigracja ukraińska w Polsce 1920-1939, Toruń 2004, s. 153.

66P. I. Maj, Działalność Instytutu Wschodniego…, op. cit., s. 260-266.

67W. Bączkowski, Karta z historii stosunków polsko-ukraińskich. Biuletyn Polsko-Ukraiński, „Niepodległość”, t. XIX, 1986, s. 118-119.

68CAW, OIISG, sygn. I.303.4.5702, L. dz. 2686/36 z 4 XI 1936.

69S. Chazbijewicz, Awdet czyli Powrót: walka polityczna Tatarów krymskich o zachowanie tożsamości narodowej i niepodległość państwa po II wojnie światowej, Olszytn 2001, s. 254; Idem, Tatarscy liderzy polityczny w XX w. Edige Kirimal-Szynkiewicz, „Przegląd Tatarski, 2011, nr 4 (12), , s. 9-12.

Władysław Antoni Pelc: rys biografii prometejskiej

Wołodymyr Komar

[Niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w: 
"Nowy Prometeusz" nr 6, październik 2014, ss. 75-84]

Droga życiowa Władysława Pelca jest nierozerwalnie związana z tworzeniem się ruchu prometejskiego, którego był aktywnym uczestnikiem. Nieprzypadkowo jego nazwisko widnieje w annałach wybitnych działaczy ruchu prometejskiego. Władysław Pelc rozpoczynał działalność w Instytucie Wschodnim, był współzałożycielem Klubu „Prometeusz” w Harbinie oraz redaktorem czasopisma „Daleki Wschód”1. Na wybór tematu wpływ miało również i to, że o działalności Władysława Pelca napisano do tej pory niewiele. Bazę źródeł dla badań stanowiły dokumenty i materiały zachowane w zbiorach rękopiśmiennych Biblioteki Polskiej w Paryżu oraz w Centralnym Archiwum Wojskowym w Warszawie.

Władysław Antoni Pelc urodził się 27 czerwca 1906 roku w Wysokiem Mazowieckiem z ojca Emila i matki Julii – Cezarii z Sokolików. Jego ojciec był właścicielem domu zajezdnego (hotelu) i restauracji w Buchedu – miasta leżącego przy linii kolejowej Kolei Wschodnio-Chińskiej, łączącej Zabajkale syberyjskie przez Mandżurię Południową z Chinami. Uczył się w rosyjskiej szkole kolejowej w Buchedu, a w latach 1920–1926, staraniem dziadka Teofila Sokolika, w gimnazjum polskim im. Henryka Sienkiewicza w Harbinie, gdzie otrzymał świadectwo dojrzałości – maturę. Środowisko polonijne zgromadzone w Harbinie miało duży wpływ na kształtowanie się osobowości młodego Władysława2.

W 1926 roku Władysław Pelc przyjeżdża do Polski i rozpoczyna studia na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie studiuje w latach 1926–1929 pod kierownictwem prof. Bronisława Gubrynowicza. W tym samym czasie, już na drugim roku wstępuje do Instytutu Wschodniego. Instytut Wschodni w Warszawie założono w 1926 roku z inicjatywy Stanisława Korwin-Pawłowskiego (ul. Miodowa 7)3. Tam Władysław Pelc trafi ł faktycznie do „akademii prometeizmu”, z którą potem związane było całe jego dalsze życie.

W 1928 roku student Władysław Pelc wstąpił do Towarzystwa Polsko-Chińskiego przy Instytucie Wschodnim. Przewodniczącym towarzystwa był Wacław Sieroszewski, sekretarzem Tadeusz Szukiewicz. Pod koniec 1928 roku Władysław Pelc został sekretarzem wydziału chińskiego Instytutu Wschodniego.

W 1928 roku powstało Orientalistyczne Koło Młodych (OKM). Sama idea utworzenia organizacji młodzieżowej, która prowadziłaby badania wschodoznawcze wyszła od studenta Władysława Pelca4. Poparł ją sekretarz generalny Instytutu Wschodniego Stanisław Korwin-Pawłowski.

5 grudnia 1928 roku odbyło się pierwsze organizacyjne zebranie OKM. 20 lutego 1929 roku odbyło się zebranie, w którym uczestniczyło 50 osób. Wybrano zarząd w składzie: prezes -Włodzimierz Bączkowski, sekretarz – Maria Brodzikowska, członkowie – Władysław Leszczyński i Jan Trzeciak5. Kuratorem OKM został Stanisław Korwin-Pawłowski, przy pomocy którego opracowano statut, zorganizowano biuro koła itp. W połowie 1930 roku kuratorem został radca Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP (dalej: MSZ) Wiktor Tomir Drymmer.

W 1929 roku Władysław Pelc zrobił sobie przerwę w studiach i na zlecenie Towarzystwa Polsko-Chińskiego wyjechał do Harbina, gdzie przebywał w latach 1929–1930. W dalekiej podróży towarzyszyła mu Helena Szanty – magister filozofii, delegatka Towarzystwa i jego przyszła żona6. Uczyła się języka chińskiego pod kierownictwem prof. Usowa, który pracował w Harbinie z ramienia kierownictwa Instytutu Wschodniego. 19 grudnia 1929 r. Władysław Pelc utworzył w Harbinie Akademickie Koło Badań nad Chinami, które było filią warszawskiego OKM7.

27 czerwca 1930 r. Pelc żeni się z Heleną Szanty w harbińskim kościele rzymsko-katolickim św. Stanisława, w którym proboszczem był ksiądz W. Ostrowski8. Helena Szantówna w Harbinie opiekowała się dziećmi i młodzieżą polską.

W 1930 roku po ukończeniu rocznego stażu języka chińskiego małżeństwo Pelców wróciło do Warszawy9. Tu razem wstąpili od studenckiego Towarzystwa im. Piotra Skargi, którym opiekował się ksiądz Pawelski, jezuita. Przewodniczącym Towarzystwa był Włodzimierz Bączkowski.

W 1931 r. ukończył kursy języka chińskiego w Instytucie Wschodnim. Studia na Uniwersytecie Warszawskim Pelc kończy w 1931 roku egzaminem magisterskim i obroną pracy pt. Chiny w literaturze polskiej. W czasie studiów prowadzi działalność społeczną i publicystyczną w Towarzystwie Polsko-Chińskim i Instytucie Wschodnim. Jednocześnie, jako przedstawiciel tych organizacji, utrzymuje stały kontakt z Polonią w Chinach.

Podczas przyjacielskich dyskusji wiedzionych w Instytucie Wschodnim poznał się z Tadeuszem Hołówką, któremu Pelca przedstawiono jako „człowieka z Mandżurii”. Prawdopodobnym jest, iż ta właśnie znajomość wpłynęła na dalsze życie młodego magistra i stała się punktem zwrotnym w jego biografii.

W 1931 roku dzięki rekomendacji Hołówki Władysław Pelc trafi ł do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Od 1 października 1931 roku pracuje jako kierownik referatu kulturalno-oświatowego w Konsulacie RP w Harbinie. Jednakże wydaje się, że nie było to jego główne zadanie. Jego biografia pokazuje, że po spotkaniu z Hołówką Władysław Pelc rozpoczął aktywną działalność prometejską.

W Harbinie, stolicy Mandżurii, istniała polska zorganizowana emigracja – harbińska Polonia10. Tu we wrześniu utworzono Polskie Koło Wschodoznawcze w miejscu Akademickiego Koła Badań nad Chinami. Utworzono je jako sekcję najstarszego polskiego stowarzyszenia w Harbinie „Gospody Polskiej”11. Sekretarzem i faktycznym kierownikiem towarzystwa został Władysław Pelc.

Organem prasowym towarzystwa został dwutygodnik „Daleki Wschód”, formalnie wydawany przez „Gospodę Polską” w Harbinie, w latach 1931–1933. Czasopismo „Daleki Wschód” było odpowiednikiem warszawskiego „Wschodu” i przyświecał mu ten sam cel – propaganda idei prometeizmu12.

W latach 1931–1933 Władysław Pelc zakłada Klub „Prometeusz” w Harbinie i włącza do aktywnej współpracy przedstawicieli emigracji ukraińskiej, gruzińskiej, Tatarów krymskich i idel-uralskich13. Japońska agresja na terytorium chińskie, która rozpoczęła się we wrześniu 1931 r., objęła całą Mandżurię. W marcu 1932 r. utworzono tu marionetkowe państwo – Mandżukuo. W związku z tym, w 1932 roku Polskie Koło Wschodoznawcze w Harbinie zakończyło swoją działalność14.

Od 15 maja 1933 r. do 15 kwietnia 1934 r. Władysław Pelc był sekretarzem Polskiej Izby Handlowej w Harbinie15. Był to trudny okres w jego życiu, kiedy prześladowały go ciągle problemy materialne. Nie miał stałej pracy, a w końcu, w 1934 r., został zwolniony.

Konsul RP w Harbinie, radca Aleksander Kwiatkowski, przedstawił całkowicie negatywną charakterystykę zdolności zawodowych i interpersonalnych Władysława Pelca: „…miał złą opinię w kręgu harbińskiej polonii; był bardzo słabym urzędnikiem konsulatu; słabo władał językiem angielskim; oprócz tego jego żona miała kiepską reputację; zostawił po sobie wielkie długi”16.

Jednakże kpt. Edmund Charaszkiewicz miał o Pelcu przeciwną opinię. Podporządkowana mu Ekspozytura nr 2 Oddziału II Sztabu Głównego WP wysoko oceniała działalność Pelca w Harbinie, zwłaszcza w dziedzinie nawiązania ścisłej współpracy z emigracją ukraińską, gruzińską i Tatarów idel-uralskich. Generał armii UNR Wołodymyr Salśkyj również podkreślał, że właśnie dzięki Pelcowi pośród Ukraińców w Harbinie przeważały wpływy petlurowców, natomiast po jego wyjeździe sytuacja zmieniła się na korzyść Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN)17.

Po przybyciu do Warszawy, 12 maja 1934 roku Władysław Pelc przystąpił do pracy nad szkicem o Dalekim Wschodzie18. Z czasem był on drukowany w częściach w czasopiśmie „Wschód”19. Pomocne były w tym materiały, które Pelc zbierał podczas pobytu w Harbinie20. W swoich artykułach umieścił wyczerpujące charakterystyki organizacji i działaczy, a także przebieg stosunków politycznych na Dalekim Wschodzie. Oceniając działalność Pelca, Edmund Charaszkiewicz stwierdzał, że na ogół wiernie, głęboko i wyczerpująco przedstawiał charakter spraw polskich i prometejskich21.

W roku 1934 Władysław Pelc rozpoczyna pracę jako attaché ambasady RP w Paryżu. Funkcję tę pełni do czerwca 1940 r., do czasu kapitulacji Francji i zajęcia Paryża przez Niemców. Pelc oficjalnie stawił się do służby w Ekspozyturze nr 2 w dniu 1 maja 1934 r.22. Od 31 grudnia 1934 r. pracował pod pseudonimem „Łukasz Dalnicki”23.

Będąc attaché ambasady RP w Paryżu, Pelc kontynuował działalność prometejską. Do jego bezpośrednich obowiązków należały kontakty ze środowiskami i przewodniczącymi ośrodków emigracyjnych: Turkiestańczycy, organizacje kozackie, gruzińscy socjaldemokraci na czele z Noe Żordaniją, Ukraińcy, Górale, Azerbejdżanie24. Jego żona wykonywała w tym czasie obowiązki sekretarki.

W osobistym archiwum Władysława Pelca zachowała się charakterystyka ośrodków emigracyjnych mających swoje siedziby w Paryżu tuż przed wojną. Pierwsze miejsce wśród nich, zdaniem Pelca, zajmowali Gruzini. Być może dzięki autorytetowi ich przywódcy – Noe Żordaniji – byłego prezydenta Gruzji, którego Pelc nazywał najwybitniejszą postacią wśród wszystkich działaczy emigracji25.

Na czele Azerbejdżańskiej emigracji w Paryżu stał Mir-Jakub Mechtiejew, który podporządkował się przewodniczącemu azerbejdżańskiego ośrodka w Warszawie – Mehmedowi Eminowi Resulzade, który miał dobre kontakty z ambasadą turecką w Paryżu26. Górskie narody Północnego Kaukazu miały skromne przedstawicielstwo w Paryżu. Ich liderem był Ajtek Namitok (Namitokow) – autor prac etnologicznych o góralach kaukaskich27. Na czele Ukraińców w Paryżu stał były premier rządu URL, Wiaczesław Prokopowycz28. Jego najbliższym współpracownikiem był Ołeksandr Szulhyn. Emigrantów z Turkiestanu w Paryżu reprezentował Mustafa Czokaj-ogly (Czokajew), będący wydawcą i redaktorem gazety „Yasz – Turkiestan”29.

W Paryżu osiadła również emigracja kozacka, przede wszystkich z Donu i Kubania, a także Kałmucy, z których najbardziej znany był Szamba Balinow. Według Władysława Pelca, ataman Kozaków kubańskich, Ihnat Biłyj, znajdował się na marginesie ośrodków emigracyjnych. Pelc zaznacza, iż Biłego ignorowali przedstawiciele innych centrów emigracyjnych. Kiedy podczas wojny ataman Biły został zatrzymany, żaden z ośrodków prometejskich nie powziął próby jego uwolnienia30. Władysław Pelc w swoich wspomnieniach podkreśla kategorycznie, iż w Paryżu nie było żadnego przedstawicielstwa emigracji tatarskiej31. W jednakowym stopniu dotyczyło to Tatarów krymskich (zwolenników Dżafera Sejdameta) i Tatarów zawołżańskich Muhammeda Ayaz İshakiego.

Władysław Pelc stworzył program reorganizacji działalności prometejskiej. Jego zdaniem, po siedmiu latach eksperymentu należało udoskonalić formy organizacyjne ruchu prometejskiego. Starał się zunifikować ideologię poszczególnych centrów narodowych, będących składowymi ruchu prometejskiego. Zgodnie z jego przekonaniem, prometeizm miał stać się wspólnym frontem wszystkich zniewolonych narodów, które walczą o niezależność, nie politycznym zbiorem rządów niegdysiejszych państw32.

W związku z podjęciem pracy dyplomatycznej przez Pelca w Paryżu ożywiła się działalność miejscowego ośrodka towarzystwa „Prometeusz”. Po pierwsze, na podstawie jego osobistych propozycji zreformowano działalność czasopisma „Prométhée”. Redaktorem pisma pozostał prof. Ołeksandr Szulhyn, jednak samo pismo zyskało formę podobną do innych francuskich periodyków. Jednakże, jak zaznaczał Pelc, poziom wydania w dalszym ciągu był mierny.

W latach 1937–1940 miały miejsce próby nawiązania kontaktów z przedstawicielami emigracji ormiańskiej – partii „Dasznakcutiun”. Nawiązano kontakt z liderem – Arszakiem Dżamalianem, który mieszkał w Paryżu, w wyniku którego doszło do spotkania Dżamaliana z Charaszkiewiczem w 1938 roku. Dalszemu rozwojowi wypadków przeszkodziła wojna, jednak również w okresie jej trwania utrzymywali wzajemne stosunki33.

Wiosną 1938 roku, po Wielkanocy, w Warszawie odbył się zjazd przedstawicieli frontu prometejskiego. Nakreślił on zadania, które w najbliższym czasie stały przed ośrodkami emigracyjnymi w Europie, wyznaczył strategiczne kierunki działań. W tym czasie interesy Niemiec i Polski w kwestii Europy Wschodniej różniły się diametralnie. Służby specjalne III Rzeszy niezwykle interesowały się emigracją prometejską i wszelkimi sposobami starały się przeciągnąć ją na swoją stronę. W ich polu widzenia znalazł się Mustafa Czokajew, który kilka razy odwiedzał Berlin i nie uznawał za stosowne informować o tym polskiego kierownictwa. Pelc dostrzegał w tym niebezpieczeństwo dla całego ruchu prometejskiego, ponieważ przez Czokajewa Niemcy mogli nawiązać kontakty z przedstawicielami innych ośrodków narodowych (zwłaszcza gruzińskiego i ukraińskiego) w Paryżu34.

Jesienią 1938 roku – jak podkreśla w swoich wspomnieniach Władysław Pelc – spotkał się on w Genewie z delegatem RP w Lidze Narodów Tytusem Komarnickim i sekretarzem delegatury Kazimierzem Trembeckim35. W rozmowie poruszane były sprawy poparcia i intensywniejszego wykorzystania agencji prasowej OFINOR36, na której czele stał Mychajło Jeremijew.

U progu wybuchu wojny odnowiono stosunki kierownictwa prometejskiego z kierownikiem emigracji Górali kaukaskich, Hajdarem Bammatem, który przebywał w Paryżu. Pelc uważał, iż Bammat był niezasłużenie krytykowany przez grupy emigranckie z Północnego Kaukazu reprezentujące różne orientacje polityczne. Stosunki z Bammatem poprawiły się i pozostały dobre aż do jego śmierci w latach 60. XX w. Syn Bammata – obywatel Afganistanu, był urzędnikiem UNESCO.

W swojej autobiografii Pelc wspomina straszne czasy – po podpisaniu Układu monachijskiego z 1938 roku. Dla najwybitniejszych działaczy ruchu prometejskiego w Paryżu, polskie służby konsularne przygotowały paszporty zagraniczne z wizami, co pozwoliło im szybko wyjechać z Francji. Przykładowo, po rozpoczęciu działań wojennych w czerwcu 1940 roku Mir-Jakub Mechtiejew, otrzymawszy paszport, wyjechał z Francji i udał się do Turcji37. Władysław Pelc wspomina również, jak trudne były poszukiwania wspólnej polsko-ukraińskiej pozycji w czasie ustanawiania granicy polsko-węgierskiej po porażce Rusi Podkarpackiej38.

Początek drugiej wojny światowej 1 września 1939 roku zastał Pelca w Paryżu. Wszystkie jego starania związane z koniecznością udoskonalenia polskoprometejskiej współpracy w Paryżu na płaszczyźnie: kierownicy ośrodków – przedstawiciele Polski, straciły na aktualności39. Głównym zadaniem stało się wyzwolenie polskich ziem spod niemieckiej okupacji.

Zimą w latach 1939–1940 Władysław Pelc widział w Paryżu Ayaza İshakiego z Saidem Szamilem. W tym okresie poszczególni liderzy ruchu prometejskiego, którzy mieszkali w Paryżu, zwłaszcza Ołeksandr Szulhyn, odwiedzali obozy radzieckich jeńców wojennych w Finlandii40.

W tym trudnym i strasznym czasie, kiedy polski rząd był już na emigracji, Pelc (poprzez wiceministra spraw zagranicznych Rządu RP na uchodźstwie, Zygmunta Gralińskiego) umiał utrzymać ciągłą współpracę z ośrodkami politycznymi emigracji w Paryżu. Była ona przypieczętowana wizytami Jewgienija Gegeczkori, Mir-Jakuba Mechtiejewa i Ołeksandra Szulhyna, które odbywały się u ministra Feliksa Frankowskiego, pełniącego funkcję ambasadora RP w Paryżu. Pelc współpracował z ambasadą RP w Paryżu przez Juliusza Łukasiewicza.

10 czerwca 1940 r., w związku z wkroczeniem Niemców, Pelc zmuszony był wyjechać z Paryża. W październiku znalazł się w centralnym mieście Lazurowego Wybrzeża – Nicei. W latach 1940 – 1944 przebywa w Marsylii i Nicei, gdzie za zgodą Petaina i rządu Vichy otwiera „Biuro Polskie” (tzw. „Office Polonais”) w miejsce zamkniętych konsulatów. Jednocześnie zakłada koło „Albert” i nawiązuje kontakt z polskim ruchem oporu działającym na terenie Francji. Za tę działalność otrzymuje w 1947 roku od rządu francuskiego krzyż walecznych – Croix de Guerre.

W lutym 1941 roku Władysław Pelc otrzymał zawiadomienie od żony Mustafy Czokajewa – Marii, że sytuacja w Paryżu zmienia się na lepsze, szczególnie dotyczy to stanowiska emigracji gruzińskiej, której udało się znaleźć wspólny język z władzą niemiecką41. Wywołało to podejrzenia Pelca, co do możliwości jej tajnej współpracy z okupantem, a także utworzenia przy jego pomocy emigracyjnych formacji wojskowych w składzie Wermachtu. Był natomiast Pelc spokojny o paryskich petlurowców, ponieważ Niemcy nie byli zainteresowani ich pomocą. Mustafa Czokajew szybko porozumiał się z Niemcami i już w grudniu 1941 roku odwiedzał obozy jenieckie na terytorium okupowanej Polski. Tam zaraził się durem i zmarł w Berlinie42.

W Nicei Pelc odnowił kontakty z Prokopowyczem. Szulhyn przez krótki czas przebywał w areszcie gestapo, ale wkrótce wypuszczono go na wolność. Prokopowycz pod koniec grudnia 1941 r. napisał list do Pelca, w którym zawiadamiał, że będzie prosił Niemców o możliwość powrotu do Ukrainy – do Równego albo do Łucka, i tam czekać na możliwość pracy dla Ukrainy, dla Ojczyzny43. Jednak nie było mu to dane – Wiaczesław Prokopowycz zmarł w 1943 r. w Biancourt.

Po wyzwoleniu Francji, od września 1944 r., Pelc pracuje jako wicekonsul w Konsulacie RP w Paryżu. W 1946 roku prowadzi ożywioną działalność wśród emigracji narodów podporządkowanych Związkowi Radzieckiemu, m. in. zakłada Koła Porozumiewawcze z Litwinami, Łotyszami, Białorusinami, Ukraińcami i Koło Przyjaźni Polsko-Rosyjskiej. Ciekawym jest, iż w 1945 r. Władysław Pelc sprawując urząd wicekonsula w Konsulacie Generalnym RP w Paryżu ułatwił wyjazd z Francji kilku Ukraińcom44.

Pod koniec września 1945 roku, podczas spotkania u ministra Kawałkowskiego w ambasadzie RP w Paryżu, ustalono, że kontynuowanie działalności prometejskiej w dotychczasowym kształcie mija się z celem.

Tak zakończyła się działalność prometejska Władysława Pelca. Mimo tego, w swojej autobiografii, wskazuje, że praca prometejska była kontynuowana także po wojnie. W latach 1946–1947 odbywały się spotkania z Litwinami i Łotyszami. W 1947 roku powstało tak zwane Koło Porozumiewawcze Polsko-Bałtycko-Ukraińsko-Białoruskie, w skład którego wchodzili: Backis (Litwin), Baltrusajtis (Łotysz), Szulhyn (Ukrainiec), Abramczuk (Białorusin)45.

W latach 1947–1953 Władysław Pelc utworzył wraz z Wołodymyrem Lazarewskim Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Rosyjskiej. Jego powstanie miało na celu poznanie nastrojów i myśli społecznej emigracji rosyjskiej. Członkowie towarzystwa stali na stanowisku uznania granicy polsko-radzieckiej z 1 września 1939 roku i walki z komunizmem.

Pelc wspomina, że sprawa ukraińska i białoruska wywoływały rozbieżności pośród członków towarzystwa. Polacy podtrzymywali ideę niezależności tych narodów, a Rosjanie, posługując się mglistą post-radziecką frazeologią, wypowiadali się za nadaniem im autonomii.

W latach 1946 – 1947 o polepszeniu stosunków w środowisku emigrantów rosyjskich Władysław Pelc informował poprzez Lusię Nowosielską, po pierwsze, swego byłego szefa – mjr. Charaszkiewicza; poprzez Sandrę Menenhari (Noe Żordanija już nie żył) poinformowani zostali przedstawiciele emigracji gruzińskiej; natomiast z prof. Szulhynem przebywał w ciągłym kontakcie, ponieważ obydwaj pracowali w I.R.O.

Od 1956 roku Władysław Pelc pracuje w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Francji z zadaniem utrzymania kontaktów z ośrodkami emigracyjnymi „narodów prometejskich”. W 1971 r. przechodzi na emeryturę, mieszka samotnie w Paryżu (owdowiał w 1985 roku) pod opieką księży Palotynów. Zmarł w 2002 roku w Beaugency koło Orleanu.

Kończąc to krótkie spojrzenie na drogę życiową Władysława Pelca należy zaznaczyć, iż najjaśniejsze strony jego życia związane były z ruchem prometejskim. Władysława Pelca nie możemy porównywać z takimi „gigantami” prometeizmu jak Tadeusz Hołówko czy Tadeusz Schaetzel, ale bez pracy takich jak on rozwój ruchu prometejskiego nie byłby możliwy.

Dr hab. Wołodymyr Komar – historyk, badacz historii Polski i stosunków polsko – ukraińskich w okresie międzywojennym, docent na Wydziale Historii i Politologii Uniwersytetu w Iwanofrankiwsku.

1 Centralne Archiwum Wojskowe (CAW), Oddział II Sztabu Głównego (Od. II Szt. Gł.), sygn. I.303.4.5614, k.4 (Ważniejsze działacze prometeuszowscy – wykaz , 17.VIII.1934 r.).

2 Władysław Pelc, http://www.tpmwm.free.ngo.pl/Pelc%20w.htm.

3 Biblioteka Polska w Paryżu (BPP), Archiwum Władysława Pelca, sygn. 6, k. 1 (W. Pelc. Paryż. 5.08.1985 r.).

4 CAW, Od. II Szt. Gł., sygn. I.303.4.5516, k.5 (OKM przy Instytucie Wschodnim w Warszawie – charakterystyka, 2.III.1931).

5 Maj I.P. Działalność Instytutu Wschodniego w Warszawie 1926 – 1939,Warszawa, 2007, s. 98.

6 Sieroszewski W. Polska wyspa wśród Chińskiego Morza. Wspomnienia, publicystyka, wiersze. Dzieła Zbiorowe, t. XX, cz. 2, Kraków, Wyd. Literackie, 1963, s. 316.

7 CAW, Od. II Szt. Gł., sygn. I.303.4.5570, k.2-3 (Życiorys Władysława Pelca. 10.V.1934 r.).

8 Ibid., b.n.s. (Метрическая выпись о бракосочетании. 15.VI. 1935 r.).

9 W. Pelc oprócz języka chińskiego znał rosyjski, ukraiński i angielski.

10 Sieroszewski W. Polska wyspa wśród Chińskiego Morza. Wspomnienia, publicystyka, wiersze. Dzieła Zbiorowe, t. XX, cz. 2, Kraków, Wyd. Literackie, 1963, s. 316.

11 CAW, Od. II Szt. Gł., sygn. I.303.4.5570, b.n.s. (Konsulat RPP w Harbinie. Harbin, 30.X. 1931 r.).

12 BPP, AWP, sygn. 1, k. 1 („Daleki Wschód”).

13 Ibid., k. 2 (CURRICULUM VITAE).

14 Ibid., k. 12 (Polonia w Mandżurii).

15 CAW, Od. II Szt. Gł., sygn. I.303.4.5570, k.2-3 (Polska izba handlowa w Harbinie. 15.IV. 1934 r.).

16 Ibid., b.n.s. (Pelc Władysław – zażądanie naświetlenia jego sprawy od Konsula Kwiatkowskiego. 16.VII. 1934 r.).

17 CAW, Od. II Szt. Gł., sygn. I.303.4.5500, k.81 (Sytuacja na Dalekim Wschodzie, 18.VIII. 1930 r.).

18 Ibid., sygn. I.303.4.5570, k.2-3 (Stypendium naukowe dla Władysława Pelca. 16.V. 1934 r.).

19 Pelc W., Mandżu-Go, w: „Wschód”,1934. – XIV–XV–XVI, s.112–128; Pelc W., Zarys stosunków polsko-japońskich, w: „Wschód”,1935. – 1 – 2 (17 – 18), s.76-90; Pelc W., Kryzys wewnętrzny w Japonii, w: „Wschód”, 1935. – 3 (19), s.32–37; Pelc W., Komintern – ZSSR – Rosja, w: „Wschód”,1936. – 4 (24), s.29–39; Pelc W., Ukraińcy na Dalekim Wschodzie, w: „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, 3 czerwca 1934. – 22 (57), s. 4–7.

20 CAW, Od. II Szt. Gł., sygn. I.303.4.5570, b.n.s. (Kapitan Charaszkiewicz do Pan Minister T. Schaetzel Wicedyrektor Departamentu Politycznego MSZ 11.II.1935 r.)

21 Ibid., sygn. I.303.4.5782, k.737 (C. E. do Szefa w dniu 8 lipca 1935 r.).

22 Ibid., sygn. I.303.4.5570, b.n.s. (Umowa. 1.V. 1934 r.).

23 Ibid., b.n.s. (Dalnicki Łukasz – przepustka okresowa do Sztabu Głównego. 6.IX.1934 r.).

24 BPP, AWP, sygn. 1, k. 3 (CURRICULUM VITAE).

25 BPP, AWP, sygn. 1, k. 1, akc. 4622 (Notatka o pracy Władysława Pelca jako Attache Ambasady RP w Paryżu. 1937-1944.).

26 Ibid.

27 Ibid.

28 Ibid.

29 BPP, AWP, sygn. 1, k. 2 , akc. 4622 (Notatka o pracy Władysława Pelca jako Attache Ambasady RP w Paryżu. 1937-1944.).

30 Ibid.

31 Ibid.

32 CAW, Od. II Sz. Gł., sygn. I.303.4.5693, k.1-3 (Uwagi Dalnickiego (pseudonim W. Pelca) na temat reorganizacji pracy prometejskiej w Paryżu 31. VIII.1937 r.).

33 Ibid., k. 3.

34 BPP, AWP, sygn. 1, k. 5, akc. 4622 (Notatka o pracy Władysława Pelca jako Attache Ambasady RP w Paryżu. 1937-1944.).

35 Ibid., k. 3.

36 Office d’Infomations Orientales

37 BPP, AWP, sygn. 1, k. 3 , akc. 4622 (Notatka o pracy Władysława Pelca jako Attache Ambasady RP w Paryżu. 1937-1944.).

38 Ibid., k. 5.

39 Ibid.

40 Ibid., k. 6.

41 BPP, AWP, sygn.1, k. 8, akc. 4622 (Notatka o pracy Władysława Pelca jako Attache Ambasady RP w Paryżu. 1937-1944.).

42 Ibid., sygn. 5, k. 1 (Pocztówka wojskowa od Marii Czokajew napisana po rosyjsku, zaadresowana do rodziny Pelców, zaczynała się słowami: „Drodzy Przyjaciele” . Zawiadamiała ona przede wszystkim, że 27 grudnia 1942 r. na dur zmarł jej mąż Mustafa Czokajew, zaraził się nim podczas wizycie w obozie jenieckim w Częstochowie).

43 BPP, AWP, sygn. 1, k. 3 , akc. 4622 (Notatka o pracy Władysława Pelca jako Attache Ambasady RP w Paryżu. 1937-1944.).

44 Ibid.

45 Ibid., k. 4.

Londyn-Bukareszt-Stambuł. Przyczynek do działalności Włodzimierza Bączkowskiego w latach 1939-1940

 Jan Jacek Bruski

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w:
"Nowy Prometeusz" nr 5, grudzień 2013, ss. 179-210]

Truizmem jest stwierdzenie, że osoba Włodzimierza Bączkowskiego – jednego z najwybitniejszych polskich działaczy prometejskich i sowietologów, twórcy Orientalistycznego Koła Młodych, a później wieloletniego redaktora kwartalnika „Wschód” i „Biuletynu Polsko-Ukraińskiego” – nadal czeka jeszcze na swojego biografa1. To jednak prawda. Poszukując bardziej kompletnych danych na temat tej nietuzinkowej postaci, wracamy za każdym razem do dwóch niedużych tekstów, opublikowanych kilkanaście lat temu. Chodzi o biogram pióra Janusza Ciska, ogłoszony w czasopiśmie „Eurazja”2, oraz wstęp do wyboru pism Bączkowskiego, który tuż przed śmiercią Autora w 2000 r. przygotowali do druku Jacek Kloczkowski i Paweł Kowal3. Oba opracowania – choć, jak już wspomniałem, niewielkie objętościowo – mają ten bezcenny walor, iż opierają się w znacznej mierze na informacjach zebranych podczas rozmów przeprowadzonych z samym Bączkowskim oraz na materiałach z jego prywatnego archiwum.

Stosunkowo najlepiej rozpoznanym okresem w biografii redaktora „Wschodu” pozostają lata trzydzieste ubiegłego stulecia. Zawdzięczamy to pojawieniu się w ostatnim czasie szeregu wartościowych prac, dotyczących różnych aspektów międzywojennego ruchu prometejskiego oraz związanych z tym ruchem instytucji. Na czoło wysuwają się publikacje takich autorów, jak Paweł Libera4, Ireneusz Piotr Maj5 oraz Wołodymyr Komar6. Siłą rzeczy ważnym aktorem, pojawiającym się na kartach wspomnianych opracowań, jest Włodzimierz Bączkowski, który w latach trzydziestych kierował czołowymi polskimi pismami o prometejskim profilu i był kluczowym współpracownikiem Ekspozytury nr 2 Oddziału II Sztabu Głównego, koordynującej akcję prometejską7.

W tej sytuacji szczególnie razi znikomość wiedzy, jaką dysponujemy na temat kolejnego, wojennego, okresu w życiorysie tej postaci. Dotyczy to w szczególności pierwszych, niezwykle aktywnych, miesięcy pobytu na wychodźstwie, które Bączkowski spędził głównie – choć nie tylko – na terenie Rumunii. Warto przypomnieć, iż w cennym szkicu biograficznym Kloczkowskiego i Kowala znajdujemy na ten temat niecałe dwa akapity. Jeszcze bardziej zdawkowy jest tekst Janusza Ciska. Jedynym właściwie badaczem, który zajął się nieco szerzej działalnością Bączkowskiego w latach 1939-1940, był Tadeusz Dubicki, autor monografii, poświęconej konspiracji polskiej w Rumunii8. Osoba Włodzimierza Bączkowskiego pojawia się jednak w tej pracy incydentalnie, a rozrzucone w książce informacje nie układają się w całościową opowieść.

Powyższe konstatacje skłoniły mnie do zaprezentowania niżej paru uwag – w większym stopniu hipotez niż ostatecznych ustaleń – które być może zainspirują badaczy do dalszych poszukiwań. Punktem wyjścia stało się odnalezienie kilku mało znanych dokumentów, odnoszących się do działalności Bączkowskiego w „okresie rumuńskim”, przechowywanych obecnie w Archiwum Instytutu Polskiego i Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie. Trzy z nich publikuję dalej w charakterze załączników.

Próbę odtworzenia pierwszego okresu pobytu Bączkowskiego na obczyźnie wypada rozpocząć od przypomnienia, iż w sierpniu 1939 r. redaktor „Wschodu” został zmobilizowany, otrzymując przydział do Oddziału II Sztabu Naczelnego Wodza9. Wraz z resztą personelu Ekspozytury nr 2 ewakuował się z Warszawy, by via Brześć nad Bugiem i Uściług dotrzeć ostatecznie do Jabłonowa na Pokuciu. W nocy z 17 na 18 września 1939 r. przekroczył granicę rumuńską, po czym skierowany został do Vatra Dornei, gdzie znajdowało się miejsce koncentracji oficerów i współpracowników polskiej „dwójki”. Przebywał tam przez jakiś czas na wolnej stopie – podobnie jak szef Ekspozytury mjr Edmund Charaszkiewicz i jego zastępca mjr Włodzimierz Dąbrowski10. Prawdopodobnie uniknął internowania i przewiezienia do obozu w Câlimâneşti, dokąd po 23 września trafiła znaczna część personelu Oddziału II.

Należy zauważyć, że po klęsce wrześniowej na terenie Rumunii zgromadził się szereg znaczących postaci związanych z akcją prometejską. Poza Bączkowskim i kierownikami Ekspozytury nr 2 byli to również: kpt. Jerzy Niezbrzycki – w latach trzydziestych zwierzchnik polskiego wywiadu przeciwko ZSRR, a także Zdzisław Miłoszewski – były sekretarz konsulatu generalnego RP w Charkowie (równocześnie szef tamtejszej placówki wywiadowczej „M-13”), a następnie radca w centrali Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Ważną rolę odgrywał też redaktor „Buntu Młodych”, a później „Polityki”, Jerzy Giedroyc. Po ewakuacji do Rumunii objął on posadę osobistego sekretarza ambasadora Rogera Raczyńskiego i stał się wkrótce „szarą eminencją” polskiej placówki dyplomatycznej w Bukareszcie11. W kręgach tych bardzo szybko pojawiła się myśl o wznowieniu przez Polskę działań na odcinku prometejskim, które faktycznie zamarły jeszcze wiosną 1939 r. W nowej sytuacji, jaka wytworzyła się w związku z nieformalnym sojuszem niemiecko-sowieckim i okupacją wschodnich terenów Rzeczypospolitej przez ZSRR, program prometejski nabrał ponownie aktualności. Palącą sprawą było zwłaszcza pozyskanie do antysowieckiej współpracy Ukraińców – nie tylko grup emigracyjnych spod znaku Ukraińskiej Republiki Ludowej, pozostających od dawna w orbicie polskich wpływów, ale i przedstawicieli ziem wschodnich, zajętych po 17 września 1939 r. Liczono na wsparcie ze strony czynników alianckich, coraz bardziej zaniepokojonych agresywnymi poczynaniami Stalina i skłonnych w związku z tym – jak zakładano – poprzeć wysiłki prometeistów, będące z punktu widzenia Londynu i Paryża formą dogodnej dywersji, mogącej skomplikować sytuację Sowietów. Kalkulacje te miały zyskać dodatkowo na aktualności po ataku ZSRR na Finlandię w grudniu 1939 r. i rozpoczęciu przygotowań sztabowych do ewentualnej antysowieckiej akcji aliantów na Kaukazie i w basenie Morza Czarnego12.

Dość nieoczekiwanie jedną z kluczowych postaci w planach polskich prometeistów stał się w tym czasie stosunkowo mało znany, prowincjonalny działacz Ukraińskiego Zjednoczenia Narodowo-Demokratycznego (UNDO) Wołodymyr Sołowij. Sołowij nie zajmował przed wybuchem wojny bardziej eksponowanych stanowisk. W 1930 r. startował wprawdzie z listy UNDO jako kandydat do Sejmu z okręgu sanockiego, próba ta zakończyła się jednak niepowodzeniem. Był wszakże osobą ustosunkowaną – uchodził m.in. za osobistego przyjaciela zastępcy szefa polskiego Sztabu Głównego, gen. Tadeusza Malinowskiego. Do jego bliskich znajomych należał też polski dyplomata Aleksander Ładoś, który już na emigracji – co jest nie bez znaczenia dla dalszej opowieści – został ministrem bez teki w rządzie gen. Władysława Sikorskiego13. Sołowij, podporucznik rezerwy 6 pułku ułanów, zgłosił się we wrześniu 1939 r. na ochotnika do armii i został przydzielony do Oddziału II Sztabu Naczelnego Wodza. Prowadził wówczas krótko propagandowe audycje w języku ukraińskim nadawane przez rozgłośnię Polskiego Radia we Lwowie14. Następnie ewakuował się wraz z pracownikami Ekspozytury nr 2 do Rumunii, by znaleźć się w drugiej połowie września w Vatra Dornei15. Tutaj pojawiła się koncepcja, by Sołowija przerzucić na Zachód i tam wykorzystać jako przedstawiciela „krajowych” Ukraińców, gotowych do współpracy z Polską. Jako „opiekun” z ramienia grupy prometeistów przebywających w Rumunii towarzyszyć miał mu w podróży Włodzimierz Bączkowski.

Najpóźniej w drugiej połowie października Sołowij i Bączkowski znaleźli się już w Londynie. Tadeusz Dubicki informuje, iż w wyjeździe pomogły wspomniane wyżej koneksje ukraińskiego działacza z gen. Malinowskim. Niewykluczona jest jednak również inna interpretacja. Wiemy, iż w październiku 1939 r. kontakt z mjr. Charaszkiewiczem nawiązał ppłk Colin Gubbins, ważna postać brytyjskich służb specjalnych, w czasie kampanii wrześniowej szef sztabu Brytyjskiej Misji Wojskowej w Polsce16. Zaproponował on kierownikowi Ekspozytury nr 2 wyjazd do Londynu i wsparcie finansowe. Sam Charaszkiewicz z oferty tej wprawdzie nie skorzystał17, być może jednak czynniki brytyjskie miały swój udział w przerzuceniu na Wyspy Sołowija i Bączkowskiego. Wydaje się to prawdopodobne, zważywszy że Bączkowski był gorącym zwolennikiem nawiązania współpracy w sprawach prometejskich z Secret Intelligence Service – czemu dał wyraz w rozmowach prowadzonych następnie w stolicy Wielkiej Brytanii.

24 października doszło w Londynie do spotkania pomiędzy Sołowijem a polskim wiceministrem spraw zagranicznych Zygmuntem Gralińskim. Kilkakrotnie z Sołowijem i Bączkowskim kontaktował się następnie z upoważnienia Gralińskiego sekretarz miejscowej Ambasady RP Antoni Baliński. W korespondencji z Centralą MSZ poparł on ostatecznie pomysł wykorzystania ukraińskiego działacza i uaktywnienia czynników prometejskich – mimo demonstrowanej osobiście rezerwy wobec Bączkowskiego i głoszonych przez niego koncepcji. „Jeśli mi wolno wyrazić mój osobisty pogląd – pisał – to oile dotychczas nie byłem zwolennikiem zasad „prometeizmu” polskiego, który w świetle naszej polityki ukraińskiej uderzał mnie zawsze swym brakiem konsekwencji (jak można a la longue pogodzić politykę wyzwolenia narodów uciśnionych – opierając się na przesłankach ideologicznych – z pacyfikacją), o tyle obecnie wydaje mi się, iż trzebaby wykorzystać wszelkie, a więc i „prometejskie” możliwości działania”18. Baliński zażądał od rozmówców sprecyzowania ich poglądów na piśmie. Efektem był list działacza UNDO do wiceministra Gralińskiego, w którym Sołowij opowiadał się za nawiązaniem współdziałania polsko-ukraińskiego na emigracji i utworzeniem w przyszłości federacji z udziałem Polski, Ukrainy i Litwy. Warunkiem miało być sformułowanie przez rząd RP na wychodźstwie jasnego programu, który wychodziłby naprzeciw oczekiwaniom Ukraińców. O kwestii przyszłego nowego rozgraniczenia, uwzględniającego zmiany, jakie dokonały się po 17 września 1939 r., Sołowij wprost nie wspominał, był to jednak postulat, który w dalszych rozmowach polsko-ukraińskich stale powracał, utrudniając, czy wręcz uniemożliwiając, osiągnięcie porozumienia19. Nie udało się, niestety, odnaleźć memoriału przygotowanego w tym samym czasie przez Włodzimierza Bączkowskiego. Wiemy jedynie, iż zawierał on propozycję podjęcia przez prometeistów współpracy z wywiadem brytyjskim. Baliński był w tym względzie sceptyczny, powątpiewając, by Brytyjczycy chcieli posługiwać się „w tak delikatnej sprawie” obywatelami polskimi. Uznawał w związku z tym pobyt redaktora w Londynie za bezcelowy i konkludował: „jako ekspert od prometeizmu i posiadając dobre stosunki z przywódcami ukraińskimi – [Bączkowski] może być raczej użyteczny naszym władzom centralnym”20.

Sugestie Balińskiego zostały wzięte pod uwagę. Sołowij otrzymał pomoc finansową, a w połowie listopada 1939 r. wiceminister Graliński wezwał go do jak najszybszego przyjazdu do Paryża21. Do stolicy Francji podążył też Bączkowski22. We Francji zdecydowano o dokooptowaniu Sołowija do składu Ukraińskiego Komitetu Narodowego – organu powołanego do życia przez działaczy emigracji petlurowskiej, mającego jednak ambicje objęcia swoimi wpływami szerszych kręgów diaspory ukraińskiej, zarówno w Europie, jak i na kontynencie amerykańskim23. Sołowij – jako wiceprezes Komitetu – został następnie wysłany przez polskie czynniki do Rzymu, gdzie prowadził rozmowy z kierownictwem Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Usiłował skłonić tę grupę do porozumienia z petlurowcami i opowiedzenia się w wojnie po stronie aliantów zachodnich24. Jego misja była elementem szerszej, ambitnie zakrojonej, próby rozegrania „karty ukraińskiej”, które podjęły w tym czasie władze RP na wychodźstwie. Brakuje nam bliższych danych, nie jest jednak wykluczone, że również w podróży do Włoch towarzyszył Sołowijowi Włodzimierz Bączkowski25.

Niewątpliwie na początku 1940 r. redaktor znajdował się już na terenie Rumunii. Przebywał głównie w Bukareszcie, gdzie wraz ze Zdzisławem Miłoszewskim przygotowywał biuletyn „Sprawy Sowieckie”. Miało to swoje istotne konsekwencje dla życia osobistego Bączkowskiego, który poznał wówczas zatrudnioną w redakcji Marię Romanowską. Miała ona wkrótce zostać jego małżonką26. Bączkowski posługiwał się paszportem dyplomatycznym, pozostawał jednak zakonspirowanym pracownikiem Ekspozytury „R” polskiego wywiadu, kierowanej przez ppłk. Tadeusza Skindera (ps. Boguszewski). Na gruncie rumuńskim zajmował się głównie analizą sytuacji w ZSRR oraz sprawami ukraińskimi – choć w tym ostatnim zakresie rolę pierwszoplanową odgrywał raczej Jerzy Giedroyc.

Niedługo po przyjeździe do Bukaresztu Bączkowski wziął udział w dwudniowej (miała miejsce w dniach 10-11 stycznia 1940 r.) konferencji polsko-ukraińskiej, zorganizowanej przez ambasadę RP. Na zaproszenie Rogera Raczyńskiego wzięli w niej udział ukraińscy parlamentarzyści z terenu Bukowiny i Besarabii oraz przedstawiciele miejscowej kolonii petlurowskiej. Stronę polską reprezentowali, poza pracownikami ambasady, również działacz Polonii rumuńskiej senator Tytus Czerkawski i przebywający wówczas w Bukareszcie jeden z przywódców Polskiej Partii Socjalistycznej Adam Ciołkosz. Dyskusja miała dość ogólny charakter, ważne było jednak zadeklarowanie przez uczestników woli współpracy na platformie antysowieckiej i antyniemieckiej. Chodziło o stworzenie dobrej atmosfery dla dalszych rozmów, ale też o zademonstrowanie Brytyjczykom, z uwagą obserwującym rozwój stosunków polsko-ukraińskich, iż na terenie Rumunii zarysowuje się płaszczyzna współdziałania obu, dotąd zwaśnionych, stron. Praktycznym efektem konferencji było powołanie do życia sześcioosobowego Komitetu Porozumienia, w którym znalazł się również Bączkowski. Współprzewodniczącym komitetu został szef biura prasowego ambasady Bogdan Łączkowski, któremu sekundował urzędnik bukareszteńskiej placówki – znany notabene dość dobrze w kręgach prometejskich – Władysław Wolski27. Komitet zbierał się kilkakrotnie pomiędzy styczniem a majem 1940 r. Istotnym ustaleniem było zawarcie swego rodzaju „paktu o nieagresji” w sprawach prasowych. Planowano też początkowo powołanie do życia polsko-ukraińskiego czasopisma, przy redagowaniu którego pomocne mogły okazać się doświadczenia Bączkowskiego28. Skończyło się wszakże na drukowaniu skromnego biuletynu w języku ukraińskim, który ukazywał się pod firmą, reaktywowanej po dłuższym okresie bezczynności, petlurowskiej agencji prasowej „Ukraintag”. Periodyk ten finansowany był z funduszu specjalnego przekazanego przez polski MSZ, strona polska wspierała go też materiałami prasowymi29.

Biuletyn nie zyskał sobie nigdy szerszej popularności, co gorsza jego redaktor Dmytro Herodot (właściwie Dmytro Iwaszyn) oraz szef organizacji petlurowskiej w Rumunii Wasyl Trepke stali się wiosną 1940 r. negatywnymi bohaterami afery finansowej, która zbulwersowała miejscowe środowiska ukraińskie. W efekcie Bączkowskiemu powierzono zadanie nawiązania kontaktów z grupami nastawionymi opozycyjnie wobec petlurowców. „W celu prowadzenia dyskretnej propagandy […] – raportował do centrali MSZ w Angers na początku maja 1940 r. ambasador Raczyński – p. W. Bączkowski utrzymuje kontakty również z miejscowymi czynnikami antypetlurowskimi oraz germanofilskimi, co ma duże znaczenie ze względu na znaczny kryzys przeżywany przez miejscową komórkę petlurowską. Ograniczenie kontaktu bowiem jedynie do petlurowców w tym wypadku nosiłoby charakter wiązania się naszego z elementami nieżyczliwie traktowanymi przez społeczeństwo ukraińskie”. Jako ewentualnych partnerów postrzegano działaczy obozu hetmańskiego, a poza tym świeżo przybyłego do Bukaresztu Dmytra Doncowa – nacjonalistycznego ideologa i publicystę, w okresie przedwojennym redaktora pisma „Wistnyk”, ukazującego się we Lwowie30. Wśród „miejscowych agentów niemieckich” Raczyński wymieniał również, związanego dawniej ściśle z ruchem prometejskim, redaktora Mykołę Kowałewskiego, byłego dyrektora warszawskiej Agencji Telegraficznej „Express”31.

Z nazwiskiem tego ostatniego wiąże się ciekawy, choć nie do końca jasny, epizod z początku czerwca 1940 r. W stolicy Rumunii pojawił się wówczas Ołeksandr Sewriuk, znany działacz ukraiński z czasów Centralnej Rady, od lat zamieszkały w Niemczech i powszechnie postrzegany jako eksponent niemieckiego wywiadu. Korzystając prawdopodobnie z pośrednictwa Mykoły Kowałewskiego (jednym z miejsc spotkań było prywatne mieszkanie redaktora), nawiązał on kontakt z nieznanym nam z nazwiska przedstawicielem polskiej ambasady, z którym odbył w dniach 1-6 czerwca całą serię rozmów – toczonych notabene w języku ukraińskim. Szerzej na ten temat pisałem w innym miejscu32, tutaj warto jedynie zauważyć, że celem Sewriuka – działającego niewątpliwie na polecenie Berlina – było zbadanie polskiego stanowiska wobec kwestii ukraińskiej i wobec ewentualnego konfliktu niemiecko-sowieckiego. W swoich sondażach poszedł on tak daleko, iż potwierdził „możliwość współpracy polsko-niemiecko-ukraińskiej na tle antysowieckim”33. Otwarte pozostaje pytanie o to, kto był ze strony ambasady rozmówcą Sewriuka. W swoim tekście wymieniłem przesłanki, mogące wskazywać na osobę Jerzego Giedroycia, zaznaczając wszakże, iż nie jest to jedyna możliwość. W grę wchodzi jeszcze Zdzisław Miłoszewski bądź (co bardziej prawdopodobne) właśnie Włodzimierz Bączkowski. Tę ostatnią wersję sugeruje w swej pracy Tadeusz Dubicki34.

Należy zaznaczyć, iż aktywność Bączkowskiego w pierwszej połowie 1940 r. nie ograniczała się wyłącznie do terenu Rumunii. Świadectwem istnienia planów szerszego wykorzystania go do akcji na odcinku prometejskim jest zachowany raport polskiego konsula generalnego w Bagdadzie Zygmunta Vetulaniego z końca stycznia 1940 r. Vetulani napisał go pod wpływem otrzymanej wiadomości, jakoby Bączkowski miał w najbliższym czasie przyjechać z ramienia MSZ do Iraku dla studiowania na miejscu zagadnień wschodnich. Konsul – sam zaangażowany pod koniec lat dwudziestych w działania prometejskie na terenie Turcji – prosił o potwierdzenie informacji i obiecywał ułatwienie misji byłego redaktora „Wschodu”35.

Do Bagdadu najprawdopodobniej Bączkowski nie dotarł, wiemy jednak z całą pewnością, iż w pierwszej połowie lutego 1940 r. odwiedził Stambuł. Jego celem było odnowienie polskich kontaktów z miejscowymi działaczami prometejskimi i uzgodnienie z nimi nowej taktyki działania. Niestety, na temat podróży Bączkowskiego nie zachowała się szersza dokumentacja – poza protokołem narady, do której doszło 12 lutego 1940 r. w prywatnym mieszkaniu lidera Tatarów Krymskich Dżafera Sejdameta. W spotkaniu wzięli udział jeszcze – poza Bączkowskim i Sejdametem – przywódca Tatarów Kazańskich Ayas Ischaki oraz reprezentujący Północny Kaukaz Said Szamil. Po dłuższej dyskusji uczestnicy narady przyjęli deklarację w sprawie dalszego współdziałania Polski, Krymu, Turkiestanu, Idel-Uralu i narodów Północnego Kaukazu. Zgodzono się też, że powinien nastąpić podział frontu „prac prometejskich” na strefy, w których głos decydujący należeć będzie do „3 głównych krajów prowadzących lub szykujących się do walki z Rosją: Polski, Finlandji i Turcji”. Jako sferę szczególnych zainteresowań Rzeczypospolitej wymieniono Białoruś i Ukrainę. Apetyty terytorialne tej ostatniej zamierzano wyraźnie ograniczyć, uwzględniając w szerokim zakresie interesy sąsiadów przyszłego niepodległego państwa ukraińskiego: Polski, Krymu, Turcji i Północnego Kaukazu. Najwięcej miejsca uczestnicy spotkania poświęcili pracy prometejskiej na gruncie tureckim, której postanowiono „nadać […] barwę tiurkską”. Podkreślono też konieczność współpracy z Gruzinami i Ormianami w ramach Konfederacji Kaukaskiej – pod warunkiem jednak uznania przez te narody specjalnych interesów Ankary w regionie. Sporo miejsca zajęły wreszcie kwestie personalne, związane z utworzeniem nowego centrum, które koordynowałoby ze Stambułu działalność prometejską. Bieżące kierowanie tym ośrodkiem – w skład którego miał wejść m.in. Bączkowski – zdecydowano powierzyć Dżaferowi Sejdametowi36. Trudno do końca powiedzieć, jaki wpływ miały rozmowy prowadzone w lutym w Stambule na dalszy kierunek polskiej polityki wobec szeroko rozumianego zagadnienia kaukaskiego. Podróż Bączkowskiego miała z pewnością istotne znaczenie informacyjne dla polskiego MSZ. Wiceminister Graliński, formułując na początku kwietnia 1940 r. instrukcję dla placówek w sprawie kaukaskiej, poszedł jednak w nieco odmiennym kierunku niż ustalenia przyjęte podczas narady u Sejdameta. Należy w szczególności zauważyć, że zniuansował on stanowisko Polski wobec hegemonicznej roli Turcji w akcji na Kaukazie, uznając za niebezpieczne ewentualne próby Ankary „grania karty kaukaskiej wyłącznie z grupami muzułmańskimi” i marginalizowania pozostałych uczestników Konfederacji Kaukaskiej37.

Prawdopodobnie wizyta nad Bosforem stanowiła tylko krótki epizod i w drugiej połowie lutego 1940 r. Włodzimierz Bączkowski był już ponownie w Bukareszcie. Sytuacja w Rumunii zaczęła zmieniać się w tym czasie w kierunku pomyślnym dla prometeistów. Bukareszteńskie władze, odczuwające coraz silniej zagrożenie ze strony wschodniego sąsiada, zaczęły wysyłać sygnały, świadczące iż są gotowe do antysowieckiego współdziałania z Polakami i koalicjantami zachodnimi. W rozmowach z ambasadorem Raczyńskim minister spraw zagranicznych Grigore Gafencu nie krył obaw, iż „alianci niedostatecznie orientują się w całokształcie tego problemu [sowieckiego] i konieczności rozbicia Rosji na części składowe, co po zwycięstwie nad Niemcami mogłoby jedynie gwarantować stabilizację pokoju w Europie”38. W połowie marca 1940 r. mówił polskiemu dyplomacie wprost o sprawie „wspólnych zadań Rumunii i Polski na Wschodzie, szczególnie zaś na odcinku ukraińskim”39. Podobne deklaracje stanowiły niewątpliwie zachętę, by uaktywnić prometejską akcję dywersyjną przeciwko Sowietom.

W tej atmosferze zapadła decyzja o podróży Rogera Raczyńskiego na Zachód – do Paryża i Londynu. Polski ambasador wyjechał z Bukaresztu w drugiej połowie marca, zaopatrzony w całą listę spraw stricte prometejskiego charakteru do załatwienia. Znalazła się na niej m.in. rozmowa na tematy „ukraińskie, prometejskie” z attaché Ambasady RP w Paryżu Władysławem Pelcem (zarazem byłym kierownikiem tamtejszej placówki „Wellstone” Ekspozytury nr 2 Oddziału II), odpowiedzialnym za kontakty z ośrodkami antysowieckiej emigracji we Francji40. Bardziej konkretne projekty miał do przeprowadzenia Raczyński w Londynie, dokąd dotarł w połowie kwietnia 1940 r. Na jego liście znajdujemy kwestię powołania do życia ośrodka polsko-angielskiego (w formie instytutu, towarzystwa, ewentualnie klubu), który miałby powstać w Londynie bądź w którymś z krajów bałkańskich. Raczyński chciał poza tym poruszyć sprawę pozyskania „angielskich środków na naszą robotę prometejską”, co – jak wynika z notatki – było już wcześniej dyskutowane z wiceministrem Gralińskim oraz z posłem RP w Madrycie Marianem Szumlakowskim (spędzał on sporo czasu w Angers, kierując prowizorycznie najpierw Gabinetem Ministra, a później Działem Ogólnym MSZ). Bardzo ważną kwestią było ponadto wydanie w języku angielskim – w popularnej edycji typu „Penguin” – książki o Związku Sowieckim. Jej napisanie planowano powierzyć Włodzimierzowi Bączkowskiemu i Zdzisławowi Miłoszewskiemu. „Książka – zanotował Raczyński – traktowałaby o imperjaliźmie Rosji, metodach jej rozwoju, taktyce dywersyjnej, Kominternie, gospodarce oraz jej losach i jej niejednolitym charakterze”41.

Dyplomata przywiózł ze sobą do Londynu kilka opracowań i memoriałów, które pozostawił swojemu bratu Edwardowi, ambasadorowi RP w stolicy Zjednoczonego Królestwa. Dwa z nich, w języku francuskim, sporządzone zostały niewątpliwie na użytek czynników brytyjskich, które zamierzano pozyskać dla wspólnej akcji na polu prometejskim. Na marginesie jednego z tych dokumentów odnajdujemy dopisek, poczyniony ręką Edwarda Raczyńskiego: „Opracowanie (zdaje się Bączkowskiego)”. Dokument, o którym mowa, to obszerny memoriał z końca lutego 1940 r., zatytułowany: Notice concernant les problèmes soviétique et ukrainien. Autor tekstu, wychodząc od konstatacji, iż najskuteczniejszą metodą pokonania Rosji jest nie okupowanie jej terytorium, lecz wykorzystanie antyrosyjskich tendencji odśrodkowych, zajął się analizą międzynarodowego położenia kwestii ukraińskiej i możliwościami jej wykorzystania w działaniach na rzecz rozbicia sowieckiego imperium. Wnioski memoriału były optymistyczne. Autor podkreślał w zakończeniu, że idea niepodległości Ukrainy ma w aktualnych warunkach znacznie większe szanse realizacji niż w latach 1918-1920. Wysoko ocenił też rolę, jaką może odegrać, orientujący się na Polskę, ośrodek emigracji petlurowskiej42. Drugim – bliźniaczym – dokumentem przywiezionym przez Rogera Raczyńskiego do Londynu, był niedatowany memoriał Notice concernant l’action du groupe turc „PROMÉTHÉE” à Constantinople43. Poświęcony on został – jak wskazywał sam tytuł – działaniom sprzymierzonych z Polską grup emigracji „tiurkskiej” w Stambule oraz stosunkowi rządu w Ankarze wobec planów prometejskich44.

Najciekawszy z dokumentów przekazanych Edwardowi Raczyńskiemu nie był przeznaczony dla Brytyjczyków. Chodzi o ściśle tajne memorandum Zagadnienie narodowościowe ZSSR jako czynnik polskiej (oraz sojuszników) polityki wobec Sowietów. Nie mamy wprawdzie w tym wypadku podpowiedzi co do autora, rzecz wydaje się jednak oczywista. Tok argumentacji i zbieżności stylistyczne z innymi tekstami wskazują wyraźnie na osobę Włodzimierza Bączkowskiego. Widać to zwłaszcza we wstępie dokumentu, powtarzającym tezy i niektóre fragmenty artykułu Czy prometeizm jest fikcją i fantazją?, który Bączkowski opublikował niedługo przed wybuchem wojny w „Problemach Europy Wschodniej”45. Memorandum przygotowane zostało z myślą o przekonaniu polskich czynników decyzyjnych do śmielszego sięgnięcia po oręż prometeizmu. Bączkowski wyszedł w swoim memoriale z założenia, iż po klęsce Niemiec musi dojść do decydującego starcia pomiędzy Polską a Sowietami. Przekonywał w związku z tym, że w ramach przygotowań do przyszłego konfliktu należy już obecnie podejmować działania mogące osłabić wschodniego sąsiada, w szczególności „zwrócić uwagę na zagadnienia narodowościowe ZRSS [sic] jako dające największe gwarancje tanim kosztem oddziaływania na sprawy rosyjskie w pożądanym kierunku”. Bączkowski zarysował następnie aktualną sytuację narodowościową na terenie ZSRR i przedstawił stosunek poszczególnych mocarstw europejskich oraz Japonii do kwestii wyzwolenia narodów zdominowanych przez Rosję. W zakończeniu dokumentu nakreślił plan radykalnej reorganizacji ruchu prometejskiego. Według Bączkowskiego akcja powinna była zostać powierzona trzem niezależnym od siebie – lecz współpracującym z Polską – ośrodkom: Komitetowi Niezależności Kaukazu, Komitetowi Ukraińskiemu (różnemu od istniejącego w Paryżu centrum petlurowskiego) oraz Komitetowi Turkiestańskiemu, którym powinno się zagwarantować solidny budżet, pozwalający prowadzić działania na polu politycznym i dywersyjno-informacyjnym46.

Błyskawicznie rozwijające się wydarzenia położyły jednak kres koniunkturze na podobne projekty. Ciosem dla polskich prometeistów był upadek Francji w czerwcu 1940 r. Władze na uchodźstwie, które ewakuowały się do Londynu, zmuszone były wyrzec się pod naciskiem gospodarzy planów dywersji przeciw Sowietom, postrzeganym coraz powszechniej jako przyszły sojusznik Wielkiej Brytanii. Już 22 czerwca – w dniu kapitulacji Francji – polski attaché wojskowy w Bukareszcie otrzymał depeszę podpisaną przez gen. Władysława Sikorskiego, w której Naczelny Wódz i premier zarazem z naciskiem stwierdzał: „Wszelkie posunięcia idące na rozbicie Rosji wykluczone”47. Znalazło to odzwierciedlenie w nowych tezach polskiej polityki zagranicznej, uchwalonych przez rząd po ewakuacji na Wyspy Brytyjskie48.

Znacznie pogorszyły się w tym czasie również warunki funkcjonowania polskich placówek na terenie Rumunii. Aneksja Besarabii i północnej części Bukowiny przez ZSRR, a następnie utrata znacznych terytoriów na rzecz Węgier, usankcjonowana przez Berlin i Rzym, przekonały władze w Bukareszcie o bankructwie dotychczasowej polityki neutralności. W efekcie Rumunia przeszła jesienią 1940 r. już nieodwołalnie na pozycje satelity III Rzeszy. Przełożyło się to też na stosunki polsko-rumuńskie. Kontakty dyplomatyczne zostały oficjalnie zawieszone 4 listopada, a polska ambasada ewakuowała się z Bukaresztu do Stambułu.

Nie wiemy w szczegółach, jakie były latem i jesienią 1940 r. losy Włodzimierza Bączkowskiego. Zachował się z tego okresu bodaj jeden tylko dokument, świadczący wszakże, iż redaktor „Wschodu” kontynuował prace analityczne na odcinku sowieckim. To skierowana doń depesza, którą 9 października wysłał ze Stambułu ppłk. Tadeusz Zakrzewski: „Centrala czeka na sprawozdanie ukraińskie i dokładniejsze informacje o ZSRR”49. Powtarzające się napady bojówek Żelaznej Gwardii na polskie instytucje i faktyczne zlikwidowanie przez rumuńską policję Ekspozytury „R” polskiego wywiadu50, z którą współpracował Bączkowski, sprawiły iż możliwości jego działania w Bukareszcie się skończyły. Najprawdopodobniej opuścił on Rumunię wraz z personelem Ambasady RP na początku listopada 1940 r. lub niedługo później. W Stambule Bączkowski próbował reaktywować biuletyn „Sprawy Sowieckie”, zakończyło się to jednak niepowodzeniem. Członkowie redakcji osadzeni zostali przez władze tureckie w areszcie domowym, a następnie trafili do prowincjonalnej Mersyny na południowym wybrzeżu Anatolii, gdzie byli faktycznie odcięci od bieżących wydarzeń. Dopiero dzięki pomocy Brytyjczyków Bączkowskiemu udało się wydostać z Turcji. Wraz z grupą oficerów polskiego wywiadu dotarł ostatecznie do Palestyny, gdzie podjął służbę w Ekspozyturze Oddziału II Naczelnego Wodza51.

Pobyt Bączkowskiego na Bliskim Wschodzie to temat na osobną – niewątpliwie bardzo zajmującą – opowieść. Rzetelne przedstawienie tego okresu wymagałoby wszakże dalszych poszukiwań źródłowych. Z pewnością warto je podjąć, tak jak warto wracać do badań nad okresem w biografii Bączkowskiego, który starałem się przybliżyć w niniejszym szkicu. Jako dodatek doń proponuję Czytelnikowi trzy dokumenty, przywoływane wcześniej w tekście. Pochodzą one ze zbiorów Archiwum Instytutu Polskiego i Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie, gdzie przechowywane są w zespołach: Ambasada RP w Londynie (A.12) oraz Kolekcja Rogera Raczyńskiego (Kol. 482). W dokumentach poprawiłem oczywiste literówki i pomyłki interpunkcyjne, pozostawiłem jednak ortografię i pojawiające się w niektórych miejscach niezręczności gramatyczno-stylistyczne oryginału. Przypisy do publikowanych tekstów ograniczyłem do niezbędnego minimum.

Dr hab. Jan Jacek Bruski – historyk, pracownik Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego, specjalizuje się w dziejach Ukrainy oraz stosunków polsko-ukraińskich i polsko-sowieckich w XX w.

ANEKS

Dokument nr 1. List sekretarza Ambasady RP w Londynie Antoniego Balińskiego52 do podsekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych w Angers Zygmunta Gralińskiego53, Londyn, 7 listopada 1939 r.

Londyn, dnia 7. XI. 193954

Szanowny i Drogi Panie Ministrze,

Stosownie do polecenia Pańskiego, pozwalam sobie zdać poniżej relację z rozmów, które przeprowadziłem tutaj z pp. Bączkowskim i Sołowiejem55. Nie mogłem tego zrobić wcześniej, gdyż prosiłem obu tych panów o zprecyzowanie na piśmie ich poglądów – co zabrało trochę czasu.

Nie wchodząc w meritum poruszonych przez nich zagadnień, pragnąłbym raczej ograniczyć się, tak jak mnie Pan o to prosił, do streszczenia moich wrażeń osobistych z dotychczasowych kontaktów tak z Bączkowskim, jak i Sołowiejem. Pragnę tylko odrazu zaznaczyć, że postępowałem z nimi tak, aby w niczym nie zmienić ich dotychczasowego stanowiska „wyczekiwania”. Wobec ciężkiej sytuacji p. Sołowieja, wypłaciliśmy mu jednorazową zapomogę w wysokości £20.

Wydaje mi się, że najważniejszym kryterium wobec obu tych panów jest czynnik użyteczności w akcji wobec zagadnienia ukraińskiego.

Zaczynając więc od p. Sołowieja – najważniejszym jest fakt, iż jest on Ukraińcem, włada dosyć biegle językiem angielskim, że może uchodzić za przedstawiciela myśli ukraińskiej, postępując jednak według naszych wskazówek. Dotychczas nie mieliśmy na terenie Londynu Ukraińca któryby reprezentował kierunek pro-Polski i może się to stać sprawą dosyć ważną. Pytanie jest, jakie jest ustosunkowanie się do osoby p. S. samych Ukraińców. Gdyby jednak mógł on działać na terenie tutejszym jako przedstawiciel Ukraińskiego Komitetu Narodowego, który istnieje w Paryżu, to sądzę, że mógłby być pożyteczny, zwłaszcza że – jak należy przypuszczać – trudno byłoby znaleść prędko innego kandydata. Robi on osobiście wrażenie raczej sympatyczne, choć nie wydaje się specjalnie intyligientny [sic] – nie przedstawia też typu Ukraińca do jakiegośmy przywykli, mając raczej zacięcie polskiej „ziemiańskości”. Gdyby można było znaleść kogoś poważniejszego, byłoby to korzystniejsze – z drugiej jednak strony lepiej jest mieć już teraz – na początek – Sołowieja niż nikogo, Trzebaby jednak, w takim wypadku, zapewnić mu środki działania. Wydaje mi się, że jego tutejsze stosunki nie są zbyt rozległe. Jak twierdzi, powoli je rozwija – wszedł, między innymi, w kontakt z tutejszym biurem ukraińskim, którym kieruje Kisielewski56, i może wykorzystywać jego stosunki.

Reasumując więc powiedziałbym: 1) że obecność w Londynie przedstawiciela Ukraińców działającego w porozumieniu z nami jest bardzo wskazana,
2) że Sołowiej, choć nie jest idealny, wydaje się obecnie jedynym kandydatem,
3) że wobec tego możnaby – tytułem próby – użyć go przynajmniej przez pewien okres czasu.

Przechodząc do Bączkowskiego – mentalność raczej „drugo oddziałowa” przy tym (a może dla tego!) naiwny – wyszedł na „prometeiźmie” i jak się mogę orientować trzyma się nadal tej podstawy, która jest dla niego i podstawą jego ideologii i podstawą jego egzystencji.

Jeśli mi wolno wyrazić mój osobisty pogląd, to oile dotychczas nie byłem zwolennikiem zasad „prometeizmu” polskiego, który w świetle naszej polityki ukraińskiej uderzał mnie zawsze swym brakiem konsekwencji (jak można a la longue pogodzić politykę wyzwolenia narodów uciśnionych – opierając się na przesłankach ideologicznych – z pacyfikacją), o tyle obecnie wydaje mi się, iż trzebaby wykorzystać wszelkie, a więc i „prometejskie” możliwości działania.

Pan Bączkowski, jak wynikało z jego memoriału, pragnąłby najbardziej „współpracy” w tej dziedzinie z Intelligence Service angielskim. Mam wrażenie, że ocenia on zbyt optymistycznie możliwość takiej współpracy, nie chcę jednak wypowiadać się na ten temat skoro dotyczy to raczej kompetencji władz wojskowych. Znane jest Panu Ministrowi oficjalne nastawienie Rządu Brytyjskiego do Rosji – jest jednak najzupełniej prawdopodobnym że prowadzona jest jednocześnie i „akcja dywersyjna” wśród samych „narodów uciśnionych”. Być może, że znajomość problemów przez p. B. może Anglików pociągać, wątpię jednak aby w tak delikatnej sprawie chcieliby się posługiwać obywatelami polskimi,

Reasumując więc wydaje mi się, że: 1) pobyt p. B. w Londynie nie jest specjalnie celowy, że 2) jako ekspert od prometeizmu i posiadając dobre stosunki z przywódcami ukraińskimi – może być raczej użyteczny naszym władzom centralnym.

Starałem się możliwie krótko przedstawić Panu Ministrowi moje wrażenia, pragnę podkreślić jednak, że są one oparte na paru tylko rozmowach. Oile mi wiadomo, P. Zabiełło57 zna dobrze obu tych panów i może zapewne wydać o nich bardziej uzasadnioną opinię.

A.B.58

AIPMS, Ambasada Londyn, A.12.851B/5E, k. 117-120. Kopia, maszynopis.

Dokument nr 2. Protokół posiedzenia „kierowniczego centrum” prometejskiego w Stambule, 12 lutego 1940 r.

Protokół
posiedzenia z dn. 12 lutego 1940 r.u. [sic] u p. D. Sejdameta59
w Istambule

Obecni: 1. Dżafer Sejdamet
2. Ajas Ischaky60
3. Said Szamyl61
4. Wł. Bączkowski

Porządek dzienny:
1. Sytuacja polityczna a prometeizm
2. Problem organizacji pracy prometejskiej,
3. Problem kierowniczego tajnego centrum.

Po dłuższej wymianie zdań i dyskusji przyjęto następujące podstawowe zasady pracy prometejskiej w chwili bieżącej w warunkach politycznych Turcji i Bliskiego Wschodu:

1) Nawzajem podtrzymywać narodowo terytorjalne dążenia Krymu, Płn. Kaukazu, Idel-Uralu, Turkiestanu, Polski. Polska aby mogła wykonać funkcję czynnika równowagi we wsch. i środkowej Europie oraz być wartościowym sojusznikiem Krymu, Kaukazu i t.d. winna być wielką Polską, odgrywającą właściwą rolę. Płn. Kaukaz zgodny z Krymem powinien posiąść północną granicę od Tamania do płn. granicy Dagestanu oraz opanować Morze Azowskie. Idel-Ural i Turkiestan winne odzyskać niezależność i odciąć Rosję od Uralu i Syberji, zadając tym Rosji zasadniczą klęskę. W przeciwnym razie – Rosja – mając za sobą Ural, Kuzbass oraz nieogarnione obszary Syberji pozostanie w istocie dawną potężną Rosją. W stosunku do Ukrainy postanowiono przyjąć zasadę niezależnego państwa Ukraińskiego, lecz w granicach dyktowanych interesem Polski, Krymu, Turcji i Kaukazu, a więc t.zw. Zachodniej Ukrainy, Kubania, Azowskiego Morza oraz pasa na płnc. od Perekopu.

2) Konstatując zainteresowania w pracy prometejskiej 3 głównych krajów prowadzących lub szykujących się do walki z Rosją: Polski, Finlandji i Turcji, postanowiono przyjąć zasadę podziału sfer zainteresowań wymienionych państw, co wybitnie powinno ułatwić inspiracyjno-polityczną pracę w Stambule.
a) Obszary na wschód od Finlandji (Karelja, Komi) uznać za sferę interesów i pracy typu prometejskiego Finlandji,
b) Obszary na wschód od Polski (Ukraina, Białoruś) uznać za sferę interesów Polski,
c) Obszary tiurskie Z.S.R.R. oraz Kaukaz za sferę interesów Turcji.

3) Nadać pracy prometejskiej w Turcji barwę tiurkską, bowiem żadna inna koncepcja prom. pracy w Turcji nie znajdzie uznania i pomocy.

4) Celem wciągnięcia Gruzinów (i Ormian) przyjąć ideę kaukazkiej konfederacji, jako niezależnego bloku, w stosunku do którego głos Turcji winien zająć właściwe mu miejsce.

W sprawie kierowniczego centrum, postanowiono biorąc za punkt wyjścia konsyderację natury praktycznej oraz dotychczasowe doświadczenie w pracy prometejskiej stworzyć kierownicze centrum w składzie 1. Dżafer Sejdamet, 2. Ajas Ischaky, 3. Said Szamyl, 4. W. Bączkowski. Postanowiono zaprosić do pracy i udziału w centrum p. Mir-Jakuba62 w Paryżu oraz Achmetżana Okaja lub Osmana Chodżę63. Centrum nie wypowiedziało się negatywnie o osobie p. Ressul-Zade64. Jednogłośnie wypowiedziano się [za zaproszeniem/ przeciw zaproszeniu – ?; sens zdania niejasny] p. Czokaj-Ogly65, Mustafy Wekilli66 oraz Wassan-Gireja Dżabagi67. Centrum ma być organem ściśle tajnym na zewnątrz. Praca centrum ma odbyw[ać; brak fragmentu słowa] się w warunkach zgody i pełnego wzajemnego zaufania.

Postanowiono szukać materjalnej pomocy dla pracy prom. powyższego ty[pu; brak fragmentu słowa] u Turcji i nie przyjmować materjalnej pomocy u jakiegokolwiek innego [brak fragmentu słowa; pań]stwa. Prosić Rząd Polski o podtrzymanie dyplomatyczne prac centrum. Postanowiono polecić panu Saidowi Szamylowi przeprowadzić powyższe [brakujące słowo] prom. prac na Bliskim Wschodzie u władz Polskich w Paryżu i Angers. W stosunku do prom. pracy na Zachodzie wysunąć zasadę równości na[rodowych; brak fragmentu słowa] przedstawicielstw.

W związku z wyjazdem (obok p. Szamyla do Paryża) p. A. Ischaky do Finl[andii; brak fragmentu słowa] i W. Bączkowskiego do Rumunji, polecić Dż. Sejdametowi kierownictwo p[rom. centrum ?; brak fragmentu tekstu] oraz reprezentację go przed Rządem Turcji.

Istambul 12.II. 1940

AIPMS, Kolekcja Rogera Raczyńskiego, Kol. 482/19. Kopia, maszynopis.

Dokument nr 3. Memoriał [Włodzimierza Bączkowskiego] Zagadnienie narodowościowe ZSSR jako czynnik polskiej (oraz sojuszników) polityki wobec Sowietów, bd [nie później niż koniec marca 1940 r.].

Zagadnienie narodowościowe ZSSR jako czynnik polskiej
(oraz sojuszników) polityki wobec Sowietów68

Uwagi wstępne.

Nie ulega wątpliwości, że praca nad odbudową Polski w okresie ponoszenia klęski przez Niemcy nie będzie się odbywała pod auspicjami najlepszych życzeń ze strony ZSSR (lub ew. białej Rosji). ZSSR będzie nieuniknienie dążyć do zainstalowania na terytorium Polski stanu rzeczy – dogodnego dla siebie a mniej lub więcej kurczącego suwerenność Polski. To mniej lub więcej może być bardzo dalekoidącym w jedną lub drugą stronę, zawsze jednak będzie zmierzało w swej perspektywie w jednym kierunku: poddania Polski i narodu polskiego pod zwierzchnictwo narodu rosyjskiego lub czerwonej Moskwy. Stara rosyjska teza słowiańskich strumyków, zlewających się w jednym słowiańskim morzu (Puszkin), bądź teza wyzwolenia proletarjatu polskiego od władzy polskich kapitalistów, bądź nawet niemieckich okupantów, będzie miała jedno na celu: [stworzenie] szyldu usprawiedliwiającego żywiołową ekspansję moskiewską.x
———————————————-
x Najlepszym wyrazem żywiołowego charakteru terytorjalnej ekspansji Moskwy posłużyć może tablica rozwoju obszaru Rosji w przeszłości:
w r. 1425  powierzchnia Moskwy stanowiła     400.000      wiorst kwadr.
‘’    1613            ‘’                   ‘’              ‘’             8.580.000          ‘’           ‘’
‘’    1725            ‘’                   ‘’              ‘’            15.510.000          ‘’           ‘’
‘’    1825           ‘’                   ‘’              ‘’            20.185.000          ‘’           ‘’
‘’    1888           ‘’                   ‘’             ‘’            22.000.000          ‘’           ‘’
‘’    1914            ‘’                  ‘’              ‘’            23.000.000          ‘’           ‘’
‘’    1932           ‘’               ZSSR         ‘’             24.500.000          ‘’           ‘’
(przez przyłączenie de facto Tannu Tuwy, Zewn. Mongolji i Sink-Kiangu czyli chińskiego Turkiestanu)
‘’    1940           ‘’                  ‘’               ‘’             24.800.000         ‘’            ‘’

Rosyjscy historycy kultury jak n.p. P.N. Milukow69, Iwanow Ws.70 i inni dochodzą do stwierdzenia, że w odniesieniu do Rosji… „zawojewania wsiegda (dla nas) byli ekwiwalentom gosudarstwiennoj siły”. Rozumie to część opinji Zachodu również w stosunku do ZSSR. „Times” z dn. 20.II. b.r. pisze: „Sov. Union is in princip[l]e ag[g]ressive”.

______________________________________________________________

Najniebezpieczniejszym złudzeniem byłoby licze nie na braterskie, słowiańskie zamiary Rosji czy Sowietów. Poddałyby one Polskę, wyzwalającą się spod przemocy Niemiec, pod nową przemoc – sowiecką lub rosyjską, ukrytą ew. za parawanem rodzaju statutu kowieńskiego Litwy, podporządkowanej ZSSR. Okupowane przez Sowiety około 55% terytorium Polski, gwałtownie sowietyzowane, służy świadectwem, że ZSSR nie myśli w najmniejszym stopniu o potraktowaniu zajętej połaci polskiej jako depozytu, m.i[n]. odpychającego na pewien czas niebezpieczeństwo niemieckie od linji Zbrucza. Gospodarcze zbliżenie sow.-niemieckie, oparte o tradycję współpracy niemiecko-rosyjskiej w XIX stul. oraz na poczuciu wspólnych bieżących interesów obu państw, jako również na wspólnym doświadczeniu wzajemnej walki w 1914 r., świadczą, że walka z Niemcami będzie w mniejszym lub większym stopniu zawierała w sobie elementy podobne do utopijnych tez zbliżenia lub braterstwa polsko-niemieckiego. Pomiędzy Polską a Sowietami w chwili odbudowy państwowości polskiej będzie musiała stoczyć się bądź krwawa i decydująca walka bądź w wypadku osłabienia Rosji Sow. z tego czy innego powodu zachodzącego, przynajmniej ostra rywalizacji i szereg dyplomatycznych bądź wojskowo-nieregularnych starć. Należy więc być gotowym w granicach naszych możliwości do walki z Sow. Rosją wprost, bądź przy decydującej pomocy sojuszników, uniemożliwić ZRSS [sic] interwencję w sprawy odzyskującego swe terytorjum Państwa Polskiego.

Rozważając skromne możliwości Rządu Polskiego w obecnej tragicznej sytuacji należałoby zredukować naszą pracę do akcji inspiracyjnej wobec sojuszników, jednocześnie jednak należy zwrócić uwagę na zagadnienia narodowościowe ZRSS [sic] jako dające największe gwarancje tanim kosztem oddziaływania na sprawy rosyjskie w pożądanym kierunku. Zagadnienia narodowościowe ZRSS [sic] leżą bowiem w obrębie zagadnień spoistości Związku Sowieckiego, pozwalając wpływać na procesy rozkładowo-separatystyczne, a tym samym na swobodę ruchów ZRSS [sic] na zewnątrz.

Rola zagadnień narodowo-separatystycznych.

Zagadnienia narodowościowo-separatystyczne oraz t.zw. strategja haseł wolności, wygrywanych dla celów wojskowo-dywersyjnych, jest dobrze znana w przeszłości. Wszystkie wielkie wydarzenia w historji wojen odbywały się przy użyciu tych haseł. W słynnej Historji Sztuki Wojennej H. Delbrucka71 czytamy: „Wstępując do Italji, Hannibal ogłosił, że zjawił się nie dla podbojów ludów półwyspu lecz wyzwolenia ich z niewoli rzymskiej. Po każdej bitwie zwalniał on pobranych jeńców sojuszniczych bez wykupu, aby mogli oni powiadomić swe ojczyzny o celach i wspaniałości wodza Kartaginy”. Hannibal zdążając do wykorzystania separatyzmu szczepów iberyjskich wkraczał do Italji via półwysep iberyjski, nie zaś drogą morską. Skutki działania wolnościowych haseł Hannibala były znaczne i pozwoliły mu w ciągu 16 lat toczyć wojnę z Rzymem.

Śladami Hannibala szedł również Napoleon. Podobnie usiłował postąpić w 1919-20 r. J. Piłsudski w wyprawie kijowskiej. W czasie światowej wojny 1914-18 r. Niemcy dosyć skutecznie wygrywali ruchy irlandzkie przeciwko Anglji. Akcja F. Rintelena72 w USA odniosła w akcji dywersyjnej bardzo duże skutki. Podobnie było z angielską akcją antyturecką na Bliskim Wschodzie, gdzie poderwanie do wystąpień przeciwko Turcji szczepów arabskich dało, wbrew pesymistycznym przepowiedniom, rezultaty nadspodziewanie dodatnie. Przykłady powyższego typu mogą być mnożone bez liku. Niemniej w dzisiejszej wojnie ZRSS [sic] używało haseł wyzwoleńczo-narodowych wobec t.zw. Zach. Ukrainy i Białorusi. Większość taktycznych posunięć Kominternu osnuta jest również na hasłach wyzwoleńczo-narodowych. Na przykładzie Chin widocznem jest również jak te hasła skutecznie zwalczają potężną akcję Japonji, świadcząc dobitnie, iż tajemnica cudów wojennych polega na tym, że wolność posiada niezliczonych przyjaciół na tyłach nieprzyjacielskich.

Zagadnienia narodowościowe w ZRSS [sic].

Narodowo-separatystyczne zjawisko w ZRSS [sic] należy połączyć z poszczególnymi wyzwoleńczo-narodowymi lub ludowymi ruchami. Na czoło tych zjawisk wybija się sprawa Kaukazu i jego ludów: Azerbejdżanczyków, Gruzinów, Ormian i Górali Północnego Kaukazu. Ludy te w sumie stanowią około 10-11 miljonów, jednak waga ich i znaczenie w życiu politycznym Rosji dawnej i obecnej jest bardzo wielka i w pewnym sensie bezprzykładna. Nazwiska Stalina-Dżugaszwili, Ordżonikidze73, Mikojana74, Jenukidze75, Tewosiana76, Karachana77, Berja78 i wielu innych, świadczą o wpływie i roli Kaukazczyków w Rosji Sowieckiej, jak nazwiska Cereteli79, Czheidze80, Żordanji81 i inne o wpływie w Rosji carskiej. Wybitną wartość Kaukazu podnoszą jego wielkie bogactwa kopalniane oraz strategiczno-geograficzne usytuowanie się.

Mniej wartościowym jest Turkiestan, zamieszkały przez około 23 miljony ludności naogół jednolicie tiurskiej, mówiącej językiem należącym do grupy tureckiej, zbliżonym zupełnie do anatolijskiego. Wartość Turkiestanu polega na tym, że tam znajduje się drugi w ZSSR wielki kompleks źródeł ropy naftowej (Emba-neft, Fergana, w Turkmenistanie). Strategiczna sytuacja Turkiestanu polega na tym, że stanowi on wał ochronny, obcoplemienny wobec Rosji, na jej szlakach prowadzących do Indyj.

Znaczną wartość posiada z punktu widzenia dywersji teren Tatarów Kazańskich, oddzielający Kuzbass od Rosji. Tatarzy na tym terenie stanowią około 40-60% ludności kraju.

Zasadnicze jednak zagadnienie przedstawia sprawa ukraińska, z Donbassem, z jej największą w ZSSR produkcją zboża, buraka cukrowego i t.d.

Według Małej Sowieckiej Encyklopedji z 1930 r. Rosjanie stanowią w ZSSR około 53% ludności. Obcoplemienny element około 47%. Główne narodowości stanowią:
Ukraińcy…………………………..………31.195.000
Białorusini…………………………………..4.017.000
Ludy tiurkskie –
(Azerbejdżanczycy, Tatarzy i t.d.)….17.000.000
Gruzini…………………………….…………2.500.000
Ormianie…………………………………….2.000.000

Zabór przez ZSSR wschodnich kresów Polski oraz faktyczne opanowanie przez Rosję Tannu Tuwy, zewnętrznej Mongolji i Sink-Kiangu zwiększyło wybitnie odsetek „mniejszości” podsowieckich, podnosząc go do 55-60%, zaś jednocześnie zmniejszając odsetek Rosjan do 40-45%.

Historycznie problem separatyzmów w Rosji wymienionych narodowości nie jest równoległy ani jednakowy, lecz naogół poważny. Liczba powstań, zamieszek, akcji biernego oporu, braku zainteresowań do państwowości Rosyjskiej jako stworu politycznie obcego leżało u źródeł klęsk Rosyjskich 1914 r. jak i r. 1904. Obce, mniejszościowe elementy, mniej lub więcej zasymilowane bądź zachowujące swą narodowość i świadomość narodową odegrały również decydującą i rozkładową rolę w rewolucji 1917-18 r.

W latach 1918-20 Ukraina, Gruzja, Armenja i Azerbejdżan uzyskały swą pełną niezależność państwową, uznaną przez niektóre państwa Zachodu. Niepodległość tych państw została zgwałcona najazdem czerwonej Rosji na sposób dzisiejszego gwałtu zadanego Finlandji przez ZSSR. Przejściowo i w fazie zaczątkowej znajdującą się wolność odzyskał w tych latach Krym. Kubań, Kozacy Dońscy wykazali w tych latach silny prąd separatyzmu i tendencji wolno republikańskich, podobnie [do] Górali Północnego Kaukazu. Wychodząc z powyższego stanu rzeczy Leninowska polityka narodowościowa wysunęła tezę rozładowania narodowych separatyzmów w ZSSR przez wysunięcie zasady przetworzenia Rosji w państwo federacyjne z zarzuceniem samej nazwy „Rosja”. Według wydań sow. konstytucji poszczególne republiki Związkowe Związku Sowieckiego posiadają formalne prawo nawet wystąpienia ze Związku. Według art. 1/3 ostatniej edycji Konstytucji ZSSR z 1938 r. Zw. Sowiecki… „jest państwem związkowym, powstałym na zasadzie dobrowolnego zjednoczenia równoprawnych sowieckich, socjalistycznych republik:
Rosyjskiej Sow. Soc. Rep.
Ukraińskiej Sow. Soc. Republiki
Białoruskiej Sow. Soc. Republiki
Azerbejdżańskiej Sow. Soc. Republiki
Gruzińskiej Sow. Soc. Rep.
Ormiańskiej Sow. Soc. Rep.
Turkmeńskiej Sow. Soc. Rep.
Uzbeckiej Sow. Soc. Rep.
Tadżyckiej Sow. Soc. Rep.
Kazachskiej Sow. Soc. Rep.
Kirgiskiej Sow. Soc. Rep.

Pomimo jednak wybitnego zawoalowania swych centralistycznych celów Sow. Rosja spotkała się z dalszym rozwojem prądów odśrodkowych wśród zjednywanych leninowską polityką narodowościową narodów i ludów i musiała stoczyć długi szereg walk o jedność państwową i jednolitość dyspozycji w ZSSR. Istota dziejów ZSSR od r. 1920 do 1940 r. od strony zagadnień narodowościowych polega na walce centralizmu moskiewsko-rosyjskiego z odśrodkowymi tendencjami i prądami wśród szczepów, ludów i narodów ZSSR.

Zagadnienia narodowościowych ruchów w ZSSR a państwa europejskie
oraz Japonja

Anglja w okresie silnej akcji Kominternu w Indjach podniecała powstaniową i dywersyjną akcję w Turkiestanie. Zasada polityki zewnętrznej Anglji bazowana m.i[n]. na haśle b a l a n c e o f p o w e r s powstrzymywała Wielką Brytanję przed zasadniczym podejściem do sprawy podniecania ruchów odśrodkowych w ZSSR, gdyż to ułatwiłoby Japonji jej działania w Chinach i ewent. mogłoby pozwolićby jej na dużą swobodę ruchów w odniesieniu do Australji, Singaporu i t.d. Ostatnio jednak Anglja przychyla się do tezy rozczłonkowania się ZSSR według klucza narodowościowego, ewent. z uwzględnieniem momentu [wyraz nieczytelny] wielkorosyjskiej na Dalekim Wschodzie. Między innemi w kwartalniku angielskim „East Europe and Contemporary Russia” z wiosny 1939 r. poruszono sprawę powiększenia liczby czterech państw sadabackiego bloku82 przez przyłączenie doń wydartego Rosji Sowieckiej Kaukazu oraz Turkiestanu. W ten sposób miała być położona tama możliwościom ekspansji rosyjskiej w kierunku Indji oraz ewent. rozciągająca z drugiej strony Niemiec w kierunku Ukrainy i Kaukazu.

W bieżącej chwili władze brytyjskie z wielkim zainteresowaniem zajmują się sprawą Kaukazu od strony informacji oraz przygotowań dywersyjnych i powstańczych na tym terenie. Nie wypada z ich pola widzenia sprawa ukraińska oraz turkiestańska.

Francja zainteresowana jest w zagadnieniu narodowościowym ZSSR ze względu na ewent. sojuszu sowiecko-niemieckiego. Znaczną działalność rozwijają władze francuskie na Bliskim Wschodzie w kierunku uzyskiwania informacyj z Kaukazu i Rosji, posługując się reprezentantami tych narodowości.

Italja wykazuje duże zainteresowanie sprawą Ukrainy, Gruzji i Armenji. Powodem tych zainteresowań jest jednak w większym stopniu rywalizacja z Turcją, jeśli chodzi o Ormian i Gruzinów, zaś w odniesieniu do Ukrainy rywalizacja z wpływami Rosji Sowieckiej wśród Słowian bałkańskich.

Poważne, aczkolwiek maskowane, zainteresowanie Karelią wykazała Finlandja. Neutralizm państw skandynawskich szedł jednak w swej tendencji również w kierunku zainteresowania odepchnięciem Rosji od brzegów Morza Bałtyckiego.

Rumunja poważnie i świadomie zainteresowana [jest] sprawą niezależności Ukrainy sowieckiej, gdyż to dopiero mogłoby w poważnym stopniu zneutralizować Rosyjskie parcie w stronę ujścia Dunaju, Besarabii i Bukowiny. Rumuńska myśl polityczna liczy się bowiem z faktem, że mniejsze możliwości ekspanzywno zaborcze może w tym wypadku wykazać względnie mała Ukraina, niżeli Wielka Rosja, stojąca nad Dniestrem.

W Polsce zagadnienie separatyzmu ludów w Rosji, jako sprawa dywersji przyjęła barwę romantyczną i była realizowana pod hasłem „Za naszą i waszą wolność”. Stało się to źródłem zarówno siły jak i słabości tej akcji, gdyż z jednej strony skupiając wokoło Polski najbardziej ideowe elementy zpośród przedstawicieli ludów Rosji jednocześnie odbierało całej akcji charakter wyraźnej docelowości i codziennego realizmu. Prowadzona zbyt jawnie akcja ta w Polsce naraziła się również w skutek tego silnym zastrzykom rozkładu ze strony kontrdywersji sowieckiej.

Japonja w ostatnich 3-4 latach wykazywała duże zainteresowanie się sprawą ludów ZSSR. Powstałe przed 6 laty towarzystwo Sejdegan w Tokio wydało mapę ludów turańskich w Rosji sowieckiej w j.j. angielskim i japońskim. Towarzystwo to propagowało ideę wyzwolenia ludów azjatyckich ZSSR z niewoli ZSSR. Znaczne zainteresowanie wykazali Japończycy Ukraińcami na Dalekim Wschodzie ze względu na znaczny (do 35-40%) odsetek Ukraińców w armji Bluchera83 na Wschodzie oraz ze względu na 80% ludności ukraińskiej (przesiedleńczej) w okręgu władywostockim i primorskim. Wiosną i latem 1939 Ambasada Japonji w Warszawie proponowała czynnikom polskim podjęcie wspólnej akcji „prometejskiej” przyczem udział Japonji w tej akcji miał stanowić około 140.000 złotych miesięcznie.

Zakończenie

Należy podkreślić, że trudność stworzenia normalnego frontu walki z ZSSR poza Finlandją potykającą żywotne połacie Sowietów, prowadzi [do tego], że problem walki z ZSSR musi się siłą rzeczy skupić przedewszystkiem na metodach nieregularnej walki, na taktyce dywersji, podniecania powstań, na wykorzystywaniu ideowej i praktycznej klęski komunizmu oraz przedewszystkiem na separatystycznych ruchach narodowości nie rosyjskich.

Dodać należy, że niepowodzenia wszelkich interwencji w sprawy rosyjskie (Żółkiewski, Napoleon, Piłsudski, interwencyjne armje w latach 1918-20) są wynikiem niezastosowania wobec Rosji myśli oparcia się w walce na odśrodkowych tendencjach i walkach od wewnątrz rozsadzających Rosję. Podkreśla to między innemi Swieczin84 w swej kapitalnej Ewolucji wojennawo iskustwa, analizując źródła klęski Napoleona. Według zaś Karola Clausewitza85, dobrego znawcy Rosji, „Taki kraj (jak Rosja) może być zwyciężony tylko jedynie na skutek jego słabości własnych oraz na skutek działania niepokojów wewnętrznych”.

Przygotowując się do nieuniknionej rozgrywki tego czy innego rodzaju z Rosją Sowiecką należy więc przygotować aparaturę, mogącą wywołać te niepokoje wewnętrzne, które z olbrzyma rosyjskiego uczynią chwiejnego kolosa na glinianych nogach, niezdolnego do poczynienia jakichkolwiek szkód odzyskującej swój terytorjalny stan posiadania Polsce. W realizacji powyższego celu należy utrzymać bliższy kontakt i stan współpracy [z] ośrodkami separatystycznych ruchów ZSSR. W ten sposób można będzie posiąść aparat wpływający na zagadnienia spoistości ZSSR, uzyskać dobre narzędzia informacji o ZSSR oraz wpływać na politykę rosyjską sojuszników, niewiedzących jak do zagadnienia walki z Rosją podejść.

Uwagi organizacyjne.

Należałoby stworzyć ośrodki akcji poszczególnych narodowości ZSSR o typie politycznym oraz informacyjno-dywersyjnym pod następującymi nazwami:
1. Komitet Niezależności Kaukazu, jednoczący Azerbejdżanczyków, Gruzinów oraz Górali Północnego Kaukazu. Ormian narazie wprowadzać nie należy, ze względu na znaczną dozę sympatyj prorosyjskich i silny kompleks turkofobji
2. Komitet Ukraiński
3. Komitet Turkiestański (z sekcją Tatarów Kazańskich)

Komitet Ukraiński winien być pomyślany jako placówka niezależna od jakichkolwiek ukr. ośrodków dyspozycji, współpracująca z Polską i jej sojusznikami. Jest to ważne ze względu na trudność należytego porozumienia się z petlurowcami w Paryżu.

Siedziby Komitetów: Kaukaskiego – Stambuł lub Bagdad
Ukraińskiego – Bukareszt lub Stambuł
Turkiestańskiego – Teheran, Stambuł lub Bagdad

Praca wszystkich Komitetów winna być podzielona na dwa zasadnicze działy: informacyjno-dywersyjny oraz dział polityczno-propagandowy i werbunkowy. Działy powinny być całkowicie odseparowane i ewent. znajdować się w różnych miejscowościach.

Budżet

Wydatki na cele informacyjno-dywersyjne winni w zasadzie pokryć sojusznicy ze względu na konkretne zainteresowania ich w tego rodzaju pracy na terenie ZSSR. Wydatki od strony polityczno-ideowej. Wydatki od strony polityczno-ideowej, m.i[n]. wymagające rozwiązania sprawy wzięcia na siebie odpowiedzialności politycznej nazewnątrz, winna wziąść strona polska. Całokształt kierownictwa w dużej mierze, zwłaszcza nazewnątrz, znaleźć się winien w rękach polskich, gdyż a) rozwiązuje to sprawę taniości prowadzenia pracy oraz nada całej pracy wybitnie ideowy charakter. Ponadto usunie problem współpracy wyzwalających się spod przemocy imperjalizmu sowieckiego ludów ZSSR z przedstawicielami imperjalistycznych potęg zachodnich. Pozostaje więc w związku z powyższym omówić oddzielnie budżet polityczny i dywersyjno-informacyjny:

Budżet polityczny

1. Komitet Niezależności Kaukazu:
a) wydawanie dwutygodnikowego Biuletynu, 16 stron
w j. tureckim, rosyjskim, francuskim, 2.000 egz. ……………… 100 dol. USA
b) utrzymanie 6 ludzi działaczy i t.p. …………………………….. 120      ‘’       ‘’
c) podróże ………………………………………………………………….. 100     ‘’       ‘’
2. Komitet Ukraiński:
a) wydawanie dwutygodn. Biuletynu, 16 stron,
w j. ukr. i fran. 4.000 egz. …………………………………………….. 150    ‘’       ‘’
b) utrzymanie 6 ludzi działaczy i przedstawicieli …………….. 120    ‘’       ‘’
c) podróże …………………………………………………………………… 100    ‘’       ‘’
3. Komitet Turkiestański:
a) wydawanie dwutyg. Biuletynu w j. tureckim i
fran., 3000 egz. …………………………………………………………….. 120    ‘’      ‘’
b) utrzymanie 5 ludzi …………………………………………………… 100      ‘’      ‘’
c) podróże ………………………………………………………..…………. 100     ‘’      ‘’
Razem 1010     ‘’      ‘’

Budżet informacyjny

1. Ośrodek Azerbejdżański:
a) kierownik plus podróże ……………………………………………. 100 dol. USA
b) 2 placówki, w Turcji i Iranie …………………………………….. 50     ‘’       ‘’
c) akcja, wyposażenie w got. t.p. instruowanie ……………….. 400  ‘’       ‘’
2. Ośrodek Gruziński:
a) b) c) jak wyżej razem ……………………………………………….. 500  ‘’       ‘’
3. Ośrodek Płn. Kaukazu: wskutek słabego
wyposażenia w kadry, pracuje wykorzystu[jąc]
Azerb. i Gruzinów
Akcja ………………………………………………………………………… 250   ‘’        ‘’
4. Komitet Ukraiński:
a) kierownik i podróże ………………………………………………… 100   ‘’       ‘’
b) placówki w Czerniowcach oraz
Kiszyniowie, wraz z Akermanem, 2 osoby ……………………. 50      ‘’       ‘’
c) Akcja ……………………………………………………………………… 400 dol. USA
5. Komitet Turkiestański:
a) kierownik i podróże ………………………………………………….. 150  ‘’      ‘’
b) placówki w Kabulu, Teheranie i Stambule ………………….. 75     ‘’      ‘’
c) Akcja …………………………………………………………..…………. 400   ‘’      ‘’
Razem 2.425   ‘’      ‘’

Materjał dywersyjny oraz akcja dywersyjna in strictu senso nie jest brana pod rozwagę w tym kosztorysie. Powyżej omawiana akcja dotyczy strony informacyjnej oraz organizacyjnej kadrów.

Ponadto cała akcja powinna posiadać w swym gronie trzech łączników oraz przedstawicieli polskich: jednego na terenie rumuńsko-ukraińskim oraz dwóch na terenie Bliskiego Wschodu. W tym jeden na sferę wpływów angielskich, drugi na sferę wpływów francuskich. Ośrodkami dyspozycyjnymi dla nich byliby [sic] Ankara (Ambasada i attaché) oraz Bukareszt86.

AIPMS, Ambasada Londyn, A.12.268/1, k. 2-7. Oryginał, maszynopis.

1 Artykuł jest efektem kwerendy archiwalnej przeprowadzonej w Londynie dzięki wsparciu Fundacji z Brzezia Lanckorońskich.

2 J. Cisek, Włodzimierz Bączkowski, „Eurazja” 1997, nr 1, s. 90-91. Zob. też: idem, Tylko razem. Włodzimierz Bączkowski i „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, „Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej” 2008, nr 5-6 (88-89), s. 76-83.

3 J. Kloczkowski, P. Kowal, O Włodzimierzu Bączkowskim, w: W. Bączkowski, O wschodnich problemach Polski. Wybór pism, wyboru dokonali i wstępem opatrzyli J. Kloczkowski i P. Kowal, Kraków 2000, s. 7-28.

4 P. Libera, Ewolucja ruchu prometejskiego w okresie międzywojennym, w: Ruch prometejski i walka o przebudowę Europy Wschodniej (1918-1940), red. M. Kornat, Warszawa 2012, s. 219-244; II Rzeczpospolita wobec ruchu prometejskiego, redakcja naukowa, wstęp, wybór i opracowanie P. Libera, „Wojskowe Teki Archiwalne”, t. 4, Warszawa 2013.

5 I.P. Maj, Działalność Instytutu Wschodniego w Warszawie 1926-1939, Warszawa 2007.

6 В. Комар, Концепція прометеїзму в політиці Польщі (1921-1939 р.), Івано-Франківськ 2011.

7 Poza wymienionymi wyżej zasadniczymi monografiami warto przywołać w tym miejscu jeszcze kilka prac drobniejszych, odnoszących się do przedwojennej działalności Bączkowskiego: J. Kloczkowski, Jak rozwiązać spor polsko-ukraiński? Publicystyka Włodzimierza Bączkowskiego z lat trzydziestych, w: Narody i historia, red. A. Rzegocki, Krakow 2000, s. 207-238; В. Комар, Роль В. Бончковського в нормалізації польсько-українських відносин у Галичині 1935 р., „Проблеми Слов’янознавства”, 2009. вип. 58, с. 90–97; H. Kuromiya, P. Libera, Notatka Włodzimierza Bączkowskiego na temat współpracy polsko-japońskiej wobec ruchu prometejskiego (1938), „Zeszyty Historyczne” 2009, nr 169, s. 114-135; P. Libera, „Biuletyn Polsko-Ukraiński” (1932-1938) – pismo ruchu prometejskiego, „Київські полоністичні студії” 2011, т. 18, с. 33-41; F. Jussis-Gończyński, Biuletyn Polsko-Ukraiński (1932–1938) – prometejski projekt Oddziału II Sztabu Głównego Wojska Polskiego, w: Na z góry upatrzonych pozycjach, red. B. Międzybrodzki, M. Gajda, K. Fudalej, M. Przeperski, Warszawa 2011.

8 T. Dubicki, Konspiracja polska w Rumunii 1939-1945, t. 1, 1939-1940, Warszawa 2002.

9 J. Kloczkowski, P. Kowal, O Włodzimierzu Bączkowskim…, s. 19.

10 Zob. wykaz oficerów i współpracowników E 2 rozlokowanych we wrześniu 1939 r. w Vatra Dornei, w: Zbiór dokumentów ppłk. Edmunda Charaszkiewicza, opr., wstęp i przypisy A. Grzywacz, M. Kwiecień, G. Mazur, Kraków 2000, dok. 13, s. 174-175.

11 O jego działalności w latach 1939-1941 szerzej piszę w tekście: W kręgu spraw ukraińskich i prometejskich. Jerzy Giedroyc w Rumunii 1939-1941, który ukaże się w najbliższym czasie nakładem Instytutu Pamięci Narodowej w tomie Giedroyc a Ukraina.

12 Obszernie o tych projektach aliantów: P.R. Robson, Brytyjskie plany ataku na ZSRR 1939- 1941, przeł. J. Złotnicki, Warszawa 2007.

13 Ładoś był kolegą szkolnym Sołowija. Notatka Ładosia w sprawach ukraińskich dla Komitetu Ministrów dla Spraw Kraju, Angers, 2 II 1940, w: Polskie Dokumenty Dyplomatyczne 1940, red. M. Hułas, Warszawa 2010 [dalej: PDD 1940], dok. 59, s. 102.

14 T. Dubicki, Konspiracja polska w Rumunii…, t. 1, s. 348.

15 Zob. wykaz oficerów i współpracowników E 2 rozlokowanych we wrześniu 1939 r. w Vatra Dornei, w: Zbiór dokumentów ppłk. Edmunda Charaszkiewicza…, dok. 13, s. 174.

16 Pełnił następnie funkcję oficera łącznikowego przy polskim Naczelnym Dowództwie we Francji. W okresie późniejszym współorganizował, a od 1943 r., już w randze generała, kierował „tajną armią Churchilla” – SOE (Secret Operations Executive).

17 Raport Charaszkiewicza w sprawie współpracy E 2 z brytyjskim wywiadem wojskowym, Paryż, 16 XI 1940, w: Zbiór dokumentów ppłk. Edmunda Charaszkiewicza…, dok. 6, s. 134.

18 Baliński do Gralińskiego, Londyn, 7 XI 1939, Archiwum Instytutu Polskiego i Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie [dalej: AIPMS], Ambasada RP w Londynie [dalej: Ambasada Londyn], A.12.851B/5E, k. 119 (pełen tekst dokumentu publikuję w aneksie).

19 Sołowij do Gralińskiego, Londyn, 29 X 1939, ibidem, k. 121-123.

20 Baliński do Gralińskiego, Londyn, 7 XI 1939, ibidem, k. 119.

21 Sołowij do Gralińskiego, Londyn, 23 XI 1939, Archiwum Akt Nowych w Warszawie [dalej: AAN], Mikrofilmy z Archiwum Instytutu Hoovera [dalej: AIH], Ministerstwo Spraw Zagranicznych [dalej: MSZ], box 607, folder 8.

22 Na pewno dotarł tam jeszcze pod koniec listopada. Zob. wzmiankę o pobycie Bączkowskiego w Paryżu w raporcie mjr. Charaszkiewicza: Zbiór dokumentów ppłk. Edmunda Charaszkiewicza…, dok. 9, s. 146. Warto dodać, iż na sprowadzeniu redaktora do Francji bardzo zależało samemu Sołowijowi. W liście do Gralińskiego z 23 XI 1940 pisał: „Pozwalam sobie dodać, że wskazanem byłoby aby równocześnie [ze mną] przyjechał do Francji p. Bączkowski, któremu Ambasada [RP w Londynie] musiałaby wyjazd formalnie i materjalnie także umożliwić”. AAN, AIH, MSZ, box 607, folder 8.

23 O działalności paryskiego Komitetu szerzej: R. Torzecki, Polacy i Ukraińcy. Sprawa ukraińska w czasie II wojny światowej na terenie II Rzeczypospolitej, Warszawa 1993, s. 98; Cz. Partacz, K. Łada, Polska wobec ukraińskich dążeń niepodległościowych w czasie II wojny światowej, Toruń 2004, s. 19-41, 53-55; М.А. Лівицький, ДЦ УНР в екзилі між 1920 і 1940 роками, Мюнхен–Філядельфія 1984, с. 64-65.

24 Notatka dla premiera Sikorskiego w sprawach ukraińskich, Angers, 20 II 1940, w: PDD 1940, dok. 91, s. 155. Po powrocie z Włoch Sołowij wysłany został w styczniu 1940 r. do Rumunii, jego działalność tam nie była jednak do końca zgodna z polskimi oczekiwaniami. T. Dubicki, Konspiracja polska w Rumunii…, t. I, s. 348-349.

25 Tadeusz Dubicki wspomina – nie podając, niestety, żadnych dat – iż Bączkowskiego w czasie jego pobytu w Rumunii delegowano „m.in. do Rzymu, gdzie znajdowała się jedna z najważniejszych central narodowego ruchu ukraińskiego”. Ibidem, s. 342.

26 Było to drugie małżeństwo Bączkowskiego. J. Kloczkowski, P. Kowal, O Włodzimierzu Bączkowskim…, s. 19.

27 Raport ambasadora Raczyńskiego dla premiera Sikorskiego, Bukareszt, 13 I 1940, w: PDD 1940, dok. 14, s. 20-26. Na temat bukareszteńskiej konferencji i wcześniejszych rozmów polskoukraińskich w Rumunii obszernie piszę w tekście W kręgu spraw ukraińskich i prometejskich…. Zob. też: T. Dubicki, Konspiracja polska w Rumunii…, t. 1, s. 342-347.

28 Ze względów taktycznych zdecydowano jednak, że na czele pisma – aby nie nadawać mu charakteru „polskiej agitacji” – powinien stanąć Ukrainiec. Raczyński do ministra spraw zagranicznych Augusta Zaleskiego, Bukareszt, 24 I 1940, AIPMS, Kolekcja Rogera Raczyńskiego, Kol. 482/12.

29 T. Dubicki, Konspiracja polska w Rumunii…, t. 1, s. 350.

30 O kontaktach polskiej ambasady w Bukareszcie z Doncowem i o planach wykorzystania jego osoby szerzej piszę w artykule W kręgu spraw ukraińskich i prometejskich…

31 Raczyński do MSZ, Bukareszt, 14 V 1940, AIPMS, Ministerstwo Informacji i Dokumentacji [dalej: MID], A.10.3/9.

32 W kręgu spraw ukraińskich i prometejskich

33 Niepodpisany raport z rozmów z Sewriukiem w dniach 1, 2, 5 i 6 VI 1940, AIPMS, MID, A.10.3/9.

34 T. Dubicki, Konspiracja polska w Rumunii…, t. 1, s. 357-359.

35Vetulani do MSZ, Bagdad, 25 I 1940, w: PDD 1940, dok. 37, s. 60-63.

36 Protokół z narady u Sejdameta, Stambuł, 12 II 1940, AIPMS, Kolekcja Rogera Raczyńskiego, Kol. 482/19 (pełen tekst dokumentu publikuję w aneksie).

37 Gruzinów oraz Ormian, którzy mieli wkrótce do Paktu Konfederacji przystąpić. Instrukcja wiceministra Gralińskiego w sprawie kaukaskiej, Angers, 4 IV 1940, w: PDD 1940, dok. 170, s. 286-290.

38 Raczyński do Zaleskiego, telegram szyfrowy nr 84 z 19 II 1940, AAN, AIH, MSZ, box 215, folder 15.

39 Raczyński do MSZ, telegram szyfrowy nr 122 z 14 III 1940, AAN, AIH, MSZ, box 216, folder 1.

40 Na liście Raczyńskiego w punkcie tym znalazło się dodatkowe enigmatyczne sformułowanie: „Wręczenie listu osobiste oraz zażądanie odpowiedzi”.

41 Sprawy w Paryżu i Londynie, niepodpisana i niedatowana notatka na kartce ze znakiem wodnym „Romania Bank-Post”, AIPMS, Ambasada Londyn, A.12.268/1, k. 47.

42 Notice concernant les problemes sovietique et ukrainien, 29 II 1940, ibidem, k. 24-39.

43 Ibidem, k. 13-21. Dokument ten opublikował w rosyjskim przekładzie Giorgi Mamulia (Georges Mamoulia), błędnie informując, iż chodzi o notatkę sporządzoną przez „misję dyplomatyczną Francji przy polskim rządzie emigracyjnym”. Г. Мамулиа, Кавказская Конфедерация в официальных декларациях, тайной переписке и секретных документах движения ≪Прометей≫ (сборник документов), Москва 2012, док. 52, с. 205-209.

44 Przyjęcie hipotezy, iż autorem obu memoriałów był rzeczywiście Włodzimierz Bączkowski, może być podstawą do dalszych spekulacji na temat działań, w jakie zaangażowany był w pierwszej połowie 1940 r. były redaktor „Wschodu”. Bardzo podobne w formie, niepodpisane, lecz z całą pewnością powstałe również w Bukareszcie, memoranda znaleźć możemy w kilku zespołach aktowych. Dotyczą one różnorodnych zagadnień, wszystkie przygotowane zostały jednak wyraźnie z myślą o odbiorcach brytyjskich, ewentualnie francuskich. Warto przywołać w tym miejscu dokument zatytułowany: Les tendances, sur lesquelles doit s’appuyer la propagande pour troubler les relations de l’U.R.S.S. avec l’Allemagne. AIPMS, Kolekcja Rogera Raczyńskiego, Kol. 482/12. Przedstawia on założenia akcji, korespondującej z inicjatywą ppłk. Tadeusza Zakrzewskiego, polskiego attache wojskowego w Bukareszcie. Chodziło o prowadzoną rożnymi metodami dywersję propagandową, mającą doprowadzić do rozdźwięków pomiędzy III Rzeszą a Związkiem Sowieckim. Zob. T. Dubicki, Konspiracja polska w Rumunii…, t. 1, s. 41-46. Bardzo podobny charakter mają też dwa memoriały, dotyczące odpowiednio: aktualnej sytuacji ZSRR i polityki sowieckiej na okupowanych ziemiach II RP (Affaires sovietiques (quelques remarques)) oraz rozmów polsko-ukraińskich w styczniu 1940 r. (Notice (Echanges de vue polono-ukrainiens), 16 I 1940). Dokumenty te ambasada RP w Bukareszcie przekazała miejscowemu posłowi Wielkiej Brytanii. Trafi ły one następnie do Departamentu Północnego Foreign Office, wzbudzając tam spore zainteresowanie. Zob. raport posła brytyjskiego w Bukareszcie Reginalda Hoare’a do lorda Halifaxa z 19 I 1940 wraz z załącznikami, The National Archives (Kew), Foreign Office, FO 371/24473, p. 41-51.

45 W nr 3 tego periodyku. Przedruk w: W. Bączkowski, O wschodnich problemach Polski…, s. 137-156.

46 Memoriał Zagadnienie narodowościowe ZSSR jako czynnik polskiej (oraz sojuszników) polityki wobec Sowietów, bd [nie później niż koniec marca 1940 r.], AIPMS, Ambasada Londyn, A.12.268/1, k. 2-7 (pełen tekst dokumentu publikuję w aneksie).

47 Gen. Sikorski do ppłk. Zakrzewskiego, 22 VI 1940, w: Depesze wojenne Attachatu Wojskowego przy Ambasadzie RP w Bukareszcie 1939-1940, opr. T. Dubicki, A. Suchcitz, Zeszyty Tarnogórskie nr 60, Materiały i źródła, Tarnowskie Góry 2006, dok. 997, s. 222.

48 Zob. tezy uchwalone na posiedzeniu Rady Ministrów w dniach 26 i 28 sierpnia 1940 r. Protokoły posiedzeń Rady Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej, t. II, Czerwiec 1940-czerwiec 1941, red. nacz. M. Zgórniak, opr. W. Rojek, wsp. A. Suchcitz, Krakow 1995, dok. 43, s. 102-104. Szerzej o tej sprawie i o ważnej dyskusji na posiedzeniu Komitetu Politycznego Ministrów w dniu 30 lipca 1940 r. piszę w artykule: W kręgu spraw ukraińskich i prometejskich…

49 Ppłk. Zakrzewski do Bączkowskiego (przez mjr. Mariana Zimnala), 9 X 1940, w: Depesze wojenne Attachatu Wojskowego…, dok. 1499, s. 349.

50 Doszło do tego 22 października 1940 r. O okolicznościach likwidacji Ekspozytury „R”: T. Dubicki, Konspiracja polska w Rumunii…, t. 1, s. 120-126.

51 J. Kloczkowski, P. Kowal, O Włodzimierzu Bączkowskim…, s. 19. Według Kloczkowskiego i Kowala Bączkowski przybył do Stambułu dopiero w 1941 r. Podobnego zdania jest Tadeusz Dubicki, który pisze, iż były redaktor „Wschodu”: „Pracował na tym kierunku [ukraińskim] w Rumunii przynajmniej do połowy 1941 r.”. T. Dubicki, Konspiracja polska w Rumunii…, t. 1, s. 342. Bączkowski musiał znaleźć się jednak na terenie Turcji znacznie wcześniej. Świadczą o tym wzmianki w korespondencji Jerzego Giedroycia (po ewakuacji ambasady przebywał on jeszcze przez kilka miesięcy w Bukareszcie) z Rogerem Raczyńskim. A. St. Kowalczyk, Od Bukaresztu do Laffitow. Jerzego Giedroycia rzeczpospolita epistolarna, Sejny 2006, s. 45-103 (zob. zwłaszcza list Giedroycia z 7 I 1941, w którym wspomina on o przesyłce otrzymanej od Bączkowskiego z Turcji i o wymuszonym wyjeździe tego ostatniego ze Stambułu).

52 Antoni Baliński (1906-1990) – polski dyplomata; pod koniec lat trzydziestych i w okresie II wojny światowej sekretarz Ambasady RP w Londynie; po 1945 pozostał na emigracji.

53 Zygmunt Graliński (1897-1940) – polski prawnik i dyplomata, związany z ruchem ludowym; występował jako obrońca w procesach politycznych lodowców, m.in. w procesie brzeskim. Jesienią 1939 objął tekę wiceministra spraw zagranicznych w rządzie gen. Sikorskiego. Po upadku Francji mianowany pełnomocnikiem rządu RP w Kanadzie, zginął w drodze do Ottawy, w katastrofie statku pasażerskiego ≪City of Benares≫, storpedowanego przez Niemców.

54 Data wpisana ręcznie. W lewym górnym rogu odręczny dopisek: „Do Min. Gralińskiego”.

55 Wołodymyr Sołowij, w spolonizowanej formie: Włodzimierz Sołowiej (1891-1058) – ukraiński działacz polityczny; w okresie międzywojennym związany z UNDO; w czasie II wojny światowej przebywał w Paryżu, a następnie w Londynie, współpracował z polskimi władzami na uchodźstwie. Po wojnie na emigracji w Kanadzie. Szersze informacje o Sołowiju – w tekście artykułu.

56 Wołodymyr Kysiliwski, w spolonizowanej formie: Włodzimierz Kisielewski (1896-1976) – ukraiński działacz społeczny, historyk i publicysta, syn Ołeny Kysiliwskiej, senatorki II RP z ramienia UNDO. W czasie wojny polsko-ukraińskiej 1918-1919 oficer Ukraińskiej Armii Galicyjskiej, następnie na emigracji – w latach dwudziestych w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych, później w Wielkiej Brytanii. W latach trzydziestych (do maja 1940) kierował Ukraińskim Biurem Prasowym, założonym w Londynie przez Jakowa Makohona. Następnie wyjechał ponownie za Ocean, był współpracownikiem rożnych agend rządu kanadyjskiego i wykładowcą Uniwersytetu w Ottawie.

57 Stanisław Zabiełło (1902-1970) – polski dyplomata; w latach trzydziestych sekretarz Poselstwa (później Ambasady) RP w Moskwie, następnie szef Referatu Sowieckiego w Wydziale Wschodnim MSZ, jesienią 1939 r. przedostał się na Zachód, kontynuował pracę w centrali Ministerstwa w Angers. Po upadku Francji został – jako generalny Dyrektor Biur Polskich – nieoficjalnym przedstawicielem władz RP przy rządzie Vichy. W latach 1944-1945 więzień niemieckich obozów koncentracyjnych. Po wojnie wrócił do kraju, publikował wspomnienia i prace poświęcone historii dyplomacji.

58 Dopisek odręczny.

59 Dżafer Sejdamet, od 1934 Dżafer Sejdamet Kirimer (1889-1960) – przywódca Tatarów Krymskich, wyśmienity mówca i pisarz polityczny; w styczniu 1918 przez krotki czas szef rządu, a od grudnia 1917 do listopada 1918 minister spraw zagranicznych Republiki Krymskiej. Na emigracji przebywał początkowo w Turcji, później w Szwajcarii, w 1922 osiadł już na stałe w Stambule. W 1920 wysunął koncepcję objęcia przez Polskę mandatu nad Krymem, spotkał się osobiście z Józefem Piłsudskim. W latach dwudziestych i trzydziestych pozostawał jedną z najważniejszych postaci ruchu prometejskiego.

60 Muhammed Ayas Ischaki (1878-1954) – literat, publicysta i polityk, przywódca Tatarów Kazańskich; 1917-1918 minister spraw wewnętrznych w rządzie niepodległego Idel-Uralu; później na emigracji. W latach 1928-1939 wydawał w Berlinie miesięcznik „Milli Yol”. Blisko współpracował z ruchem prometejskim; 1934-1938 odbył szereg podroży na Daleki Wschód, na Półwysep Arabski i do Finlandii; został w tym czasie wybrany przewodniczącym Tatarskiego Zgromadzenia Narodowego na Wychodźstwie. Podczas II wojny światowej podjął współpracę z Niemcami, w 1942 wszedł w skład tzw. Komitetu Tatarskiego. Zmarł na emigracji w Turcji.

61 Muhammad Said Szamil (1901-1981) – wnuk słynnego imama Szamila, 1920-1921 jeden z przywódców antybolszewickiego powstania na Północnym Kaukazie. Na emigracji początkowo głownie w Turcji, w drugiej połowie lat trzydziestych na terenie Polski. Działacz ruchu prometejskiego, od 1926 sekretarz generalny Partii Ludowej Górali Kaukaskich. W latach II wojny światowej (od 1942) współpracował z Niemcami jako członek Północnokaukaskiego Komitetu Narodowego. Później przebywał na emigracji w Arabii Saudyjskiej i Turcji.

62 Mir Jakub Mechtiew (1891-1952) – emigracyjny działacz azerbejdżański, od 1934 szef delegacji dyplomatycznej Azerbejdżanu w Paryżu.

63 Osman Hodża (Kocaoglu) (1878-1968) – działacz turkiestański, w 1920 prezydent Republiki Buchary, później na emigracji.

64 Mehmed Emin Rasul Zade (1884-1955) – azerbejdżański polityk, pisarz i publicysta, lider partii Musawat, na emigracji długoletni przywódca Azerbejdżańskiego Centrum Narodowego, członek Komitetu Niezależności Kaukazu i Prezydium Rady Konfederacji Kaukaskiej.

65 Mustafa Czokaj-Ogłu (Czokajew) (1890-1941) – w 1917 prezydent Tymczasowego Rządu Autonomicznego Turkiestanu, na emigracji w Turcji, Francji, a później Niemczech, redaktor pisma „Yash Turkistan” i przewodniczący Turkiestańskiego Zjednoczenia Narodowego. W 1941 usiłował organizować Legiony Turkiestańskie u boku Niemiec.

66 Mustafa Wekilli (Wekiłow) (1896-1965) – działacz azerbejdżański, jeden z przywódców partii Musawat, 1919-1920 minister spraw wewnętrznych Azerbejdżanu. Na emigracji początkowo w Turcji, później w Polsce, był m.in. zastępcą przewodniczącego klubu „Prometeusz” w Warszawie. W czasie wojny i po jej zakończeniu działał na terenie Niemiec.

67 Wassan Girej Dżabagi (1882-1961) – inguski działacz narodowy i publicysta; 1917-1919 przewodniczący parlamentu i minister skarbu Republiki Północnego Kaukazu; na emigracji w Polsce; od 1937 korespondent Polskiej Agencji Telegraficznej w Turcji. W czasie II wojny światowej członek Północnokaukaskiego Komitetu Narodowego, współpracującego z Niemcami.

68 Na dokumencie znajdują się adnotacje, poczynione piórem Edwarda Raczyńskiego. W prawym górnym rogu: „Ściśle Tajne. Mem[oriał]. przywieziony z Bukar[esztu]. przez Rog[era]. Racz[yńskiego]. Kwiecień 1940 r.”. W lewym górnym rogu: „p. [Tadeusz] Jankowski. Do omówienia. Poniżej widnieje ołówkowy dopisek: „Vidi. 22 [?] IV” i podpis Jankowskiego. Jankowski był wiosną 1940 r. radcą ambasady RP w Londynie, wcześniej przez wiele lat przebywał na placówce w Moskwie.

69 Pawieł Milukow (1859-1943) – rosyjski historyk i polityk liberalny, w 1917 minister spraw zagranicznych Rządu Tymczasowego.

70 Zapewne: Wsiewołod. Identyfikacja niejasna.

71 Hans Delbruck (1848-1929) – niemiecki historyk wojskowości, autor monumentalnej pracy Geschichte der Kriegskunst im Rahmen der politischen Geschichte, t. 1-4 (1900-1920).

72 Franz von Rintelen (1877-1949) – oficer wywiadu niemieckiej marynarki wojennej, w latach 1915-1916 prowadził akcję sabotażową na terenie Stanów Zjednoczonych (m.in. wykorzystując dokerów irlandzkiego pochodzenia), działał też na rzecz przyciągnięcia Meksyku do wojny przeciw USA.

73 Sergo Ordżonikidze (1886-1937) – działacz bolszewicki pochodzenia gruzińskiego, bliski współpracownik Stalina; 1922-1926 – I sekretarz KC Komunistycznej Partii (bolszewików) Zakaukazia, od 1930 członek Biura Politycznego WKP(b), od 1932 komisarz ludowy przemysłu ciężkiego ZSRR.

74 Anastas Mikojan (1895-1978) – działacz bolszewicki pochodzenia ormiańskiego, od 1934 członek Biura Politycznego WKP(b), od 1937 wicepremier ZSRR; po śmierci Stalina sojusznik polityczny Nikity Chruszczowa, do 1965 nieprzerwanie na najwyższych stanowiskach w sowieckim aparacie władzy, 1964-1965 przewodniczący Prezydium Rady Najwyższej ZSRR.

75 Awel Jenukidze (1877-1937) – działacz bolszewicki pochodzenia gruzińskiego; sekretarz Wszechzwiązkowego Centralnego Komitetu Wykonawczego, stracony w okresie Wielkiej Czystki.

76 Iwan Tewosjan (1902-1958) – działacz sowiecki ormiańskiego pochodzenia; 1937-1939 – zastępca narkoma w Komisariacie Ludowym Przemysłu Obronnego ZSRR, później komisarz ludowy przemysłu okrętowego, a następnie hutnictwa ciężkiego.

77 Lew Karachan (wł. Lewon Karachanian) (1889-1937) – sowiecki dyplomata pochodzenia ormiańskiego; 1924-1937 zastępca komisarza ludowego spraw zagranicznych, stracony w okresie Wielkiej Czystki.

78 Ławrientij Beria (1899-1953) – działacz bolszewicki pochodzenia gruzińskiego, od połowy lat trzydziestych jeden z najbardziej zaufanych ludzi Stalina. W czasie swej kariery zwierzchnik OGPU i partii na Zakaukaziu, później szef NKWD, wicepremier Związku Sowieckiego, od 1946 członek Biura Politycznego WKP(b). Przez pierwsze trzy miesiące po śmierci Stalina postać numer jeden kierownictwa sowieckiego.

79 Irakli Cereteli (1881-1959) – gruziński i rosyjski działacz socjalistyczny, jeden z liderów partii mienszewickiej; w 1917 minister poczt i telegrafów, a następnie spraw wewnętrznych w rosyjskim Rządzie Tymczasowym; w 1919 na czele gruzińskiej delegacji na konferencję pokojową w Paryżu; na emigracji przebywał we Francji i Stanach Zjednoczonych.

80 Nikola Czcheidze (1864-1926) – socjalistyczny działacz gruziński; w 1917 przewodniczący piotrogrodzkiej rady delegatów robotniczych i żołnierskich i Ogólnorosyjskiego Centralnego Komitetu Wykonawczego Rad, w 1918 – na czele gruzińskiego Zgromadzenia Ustawodawczego; na emigracji we Francji.

81 Noe Żordania (1868-1953) – gruziński działacz socjalistyczny; 1918-1921 – premier Demokratycznej Republiki Gruzji; na emigracji we Francji.

82 Chodzi o układ z Saadabad (nazwa pałacu w Teheranie) – pakt o nieagresji pomiędzy Turcją, Iranem, Irakiem i Afganistanem, podpisany 8 VII 1937. Porozumienie to bywa niekiedy określane mianem Ententy Bliskowschodniej.

83 Wasilij Blucher (1889-1938) – sowiecki wojskowy; od 1935 marszałek Związku Sowieckiego; długoletni dowódca Armii Dalekiego Wschodu, stracony w czasie Wielkiej Czystki.

84 Aleksandr Swieczin (1878-1938) – generał armii carskiej, później komdiw Armii Czerwonej, wybitny teoretyk i historyk wojskowości, autor m.in. pracy Эволюция военного искусства (1927-1928).

85 Carl von Clausewitz (1780-1831) – pruski generał i teoretyk wojskowości, autor słynnej pracy O wojnie (Vom Kriege).

86 Obok ostatniego akapitu dopisek ręką Edwarda Raczyńskiego: „Bączk[owski].