Koncepcja neo-eurazjatyzmu Aleksandra Dugina

Katarzyna Kaczyńska

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w: 
"Nowy Prometeusz" nr 5, grudzień 2013, ss. 59-69]

Genezę wszystkich rozważań geopolitycznych XX i XXI wieku stanowi fundamentalne dzieło Halforda Mackindera1 Geograficzna oś historii. Jest ono zbiorem rozmyślań na temat związków między geografią, historią i polityką, gdzie środowisko naturalne ma kontrolować człowiek, choć ostatecznie ta zależność okazuje się obustronna. Kontynenty stanowią małe wysepki na wszechświatowym oceanie, zaś panowanie na lądzie zapewnia kontrolę nad morzem. Kluczem do polityki globalnej z europejskiej perspektywy, jest obszar eurazjatyckiego Wielkiego Stepu, który autor nazywa Heartlandem2. Jest to pas lasów i stepów, ciągnący się od Polski i Węgier aż do Mongolii. Według Mackindera kontrola nad Wyspą Świata (Europa-Azja-Afryka Płn.) daje szansę panowania nad całą planetą

Powyższa teoria stała się natchnieniem dla wielu badaczy. Miała wpływ na geopolitykę niemiecką (szkoła Karla Haushofera), w tym okresu III Rzeszy, strategie amerykańskie, np. koncepcja Nicholasa Spykmana, politykę Francji (oś Paryż-Berlin-Moskwa Henri de Groussouvre’a) oraz Rosji w wydaniu neoeurazjatyckim. Współcześnie głównym ideologiem nurtu eurazjatyckiego jest, urodzony w 1962 r., filozof, historyk religii, publicysta – Aleksander Dugin. Jest on obecnie w Rosji jednym z najbardziej wpływowych specjalistów do spraw międzynarodowych. Pełnił funkcję konsultanta przewodniczącego Dumy Federacji Rosyjskiej. Należał też do grupy doradców prezydenta Władimira Putina. Motywem jego twórczości geopolitycznej jest uzasadnienie konieczności ekspansji politycznej i militarnej Rosji. Jego wizja miejsca Rosji we współczesnym świecie jest inspirowana słowami „kto rządzi Heartlandem, ten włada Światową Wyspą, kto panuje nad Światową Wyspą, ten włada światem”3. Uważa on, że opanowanie Heartlandu może przynieść olbrzymie konsekwencje geopolityczne.

Dla Dugina wymienione powyżej stwierdzenie stanowi esencję konceptu eurazjatyckiego. Utożsamia on bowiem Heartland z terytorium kolejno Cesarstwa Rosyjskiego, ZSRR oraz Federacji Rosyjskiej. Zadaniem współczesnej Rosji, która ma aspiracje mocarstwowe jest odzyskanie oraz utrzymanie wpływów w tej części świata. Aleksander Dugin wyróżnia dwie, stojące na przeciwległych biegunach cywilizacje, które w naturalny sposób rywalizują ze sobą i dążą do konfrontacji4. Jest to cywilizacja zachodnia – Sea Power – talassokracja5
kontra cywilizacja Wschodu – tellurokracja6. Świat „Lądu” i „Morza” zostały ukształtowane przez dwa wrogie sobie obozy. Pierwszy z nich narodził się na przestrzeniach Eurazji, optuje za wartościami ducha, preferuje kolektywizm, tradycję, solidarność w relacjach międzyludzkich. Drugi jest owocem cywilizacji rzymskiej, która zakotwiczyła się w szeroko pojętym Zachodzie, którego tożsamość stanowi katolicyzm i protestantyzm. Preferuje wzorce liberalne, indywidualizm, materializm, kapitalizm i globalizm. Aleksander Dugin uważa, że Rosja leżąca w centrum Światowej Wyspy, będąca wspomnianym Heartlandem jest predestynowana do zbudowania supermocarstwa lądowego. By móc tego dokonać należy najpierw pokonać największego rywala – Sea Power, atlantycką cywilizację utożsamianą ze Stanami Zjednoczonymi. Kontrola polityczna nad północą częścią kontynentu eurazjatyckiego oraz nad tzw. Żyznym Półksiężycem7 jest według Dugina żywotnym interesem Rosjan, wręcz misją narodu rosyjskiego8, pozwalającą na stworzenie Nowego Imperium Kontynentalnego. Zadaniem Moskwy jest ponowne podporządkowanie ziem utraconych w wyniku rozpadu ZSRR. Program ten nazywa się „sobiranijem imperii”. Przede wszystkim chodzi o dawne republiki sowieckie i Europę Środkową. Ważne też jest nawiązanie bliskich stosunków z blokiem francusko- niemieckim. Jednym z założeń neo-eurazjatyzmu Dugina jest wyrwanie Europy Zachodniej spod kurateli atlantyckiej, czyli wpływów USA.

Jeśli Rosji nie uda się tego dokonać, to wg Dugina czeka ją wielka katastrofa. Przede wszystkim nastąpi ekspansja Chin w kierunku Syberii, blok islamski podbije Azję Centralną i południową Rosję, a obrzeża zachodnie znajdą się w strefie wpływów Europy Środkowej (Ukraina, Białoruś, zachodnia Rosja). Ta wizja jest przesłanką do wskrzeszenia idei eurazjatyzmu i stworzenia odpowiadającej Rosji nowej „osi historii”9.

W ramach „renesansu eurazjatyzmu” wykształciły się cztery założenia rosyjskiej polityki zagranicznej. Rosja powinna zachować kontrolę nad północno-wschodnim obszarem Eurazji (Azja Środkowa, Syberia, Mongolia Zewnętrzna), tworząc przeciwwagę dla rosnących wpływów i potęgi Chin. Polityka zagraniczna na szczeblu światowym powinna w dalszym ciągu mieć charakter antyzachodni, gdzie głównym przeciwnikiem pozostają Stany Zjednoczone. Wysiłki rosyjskie na Kaukazie, w Azji Środkowej i Europie Wschodniej
zmierzać będą do odbudowy imperium wielkoruskiego oraz buforowej strefy wpływów. Założenie, że Rosji jest wyznaczona misja decydowania nie tylko o swoim losie, ale też świata w praktyce wiążę się z koniecznością zawiązania systemu odpowiednich sojuszy, które będą w stanie zneutralizować potęgę atlantycką, na której czele stoją Stany Zjednoczone. Dugin proponuje utworzenie trzech strategicznych osi, umacniających pozycję kontynentalnego imperium eurazjatyckiego10. Pierwsza z nich, usytuowana w Europie, to oś Moskwa-Berlin, druga to oś Moskwa-Tokio (na wschód), trzecia zaś to Moskwa-Teheran (na południe)11. Współpraca z Berlinem ma pomóc w usunięciu wpływów atlantyckich z Europy Środkowej poza Ren i Alpy. Panazjatycka oś z Tokio ma zapewnić bezpieczeństwo Rosji od wschodu12 oraz sprzyjać centralizacji obszaru wokół Oceanu Spokojnego i kolonizacji Syberii13. Dugin zakłada, że między Rosją a Japonią nie ma żadnego konfliktu geopolitycznego, w odróżnieniu od relacji rosyjsko-chińskich, na których ciążą historyczne spory graniczne. Przynależność południowych Wysp Kurylskich
nie jest dla niego kwestią utrudniającą sojusz strategiczny Moskwa-Tokio. Zakłada, że Japonia jest zainteresowana wykorzystaniem syberyjskich bogactw naturalnych i wyróżnia wspólne zagrożenie w postaci morskiej potęgi Stanów Zjednoczonych, które zagrażają aspiracjom morskim Japonii. Natomiast połączenie z Teheranem pomoże kontrolować sytuację na Kaukazie, w rejonie Zatoki Perskiej i Morza Śródziemnego. Duginowi zależy bardzo na realizacji celu, o którym marzyli już carowie rosyjscy, czyli wyjściu do ciepłych mórz, zwłaszcza ku Oceanowi Indyjskiemu14. Taki sojusz strategiczny pozwalałby kontrolować arabskie złoża naftowe, a to jednoznacznie oznaczałoby bezpośrednią konfrontację z dotychczasowym hegemonem. Ponadto oś Moskwa-Teheran stałaby się kanałem eksportowym dla irańskiej wersji islamu przenoszącego się w głąb Kontynentu15. Gdyby urzeczywistnił się powyższy scenariusz sojuszy, to uformowałaby się „Konfederacja Wielkich Przestrzeni” prowadząca wprost do Eurazjatyckiego Imperium. Sercem imperium naturalnie byłaby Rosja otoczona przez Imperium Europejskie z centrum w Niemczech, Imperium Środkowoazjatyckie z Iranem na czele oraz Imperium Oceanu Spokojnego z wiodącą Japonią16.

Rozpad ZSRS, a tym samym upadek idei komunistycznej, będącej spoiwem łączącym państwo sowieckie, zrodził w Rosji po 1991 roku potrzebę wypełnienia pustki ideologicznej. Nowe koncepcje, tj. neobizantym czy atlantyzm ustąpiły miejsca szczególnie wybijającemu się neo-eurazjatyzmowi, wskrzeszonemu przez Aleksandra Dugina, który w eurazjatyzmie upatruje szansy na odbudowanie Rosji jako wielkiego imperium kontynentalnego, a społeczeństwu rosyjskiemu wskazuje nową drogę poszukiwania własnej tożsamości i autoidentyfikacji. Istotnym elementem jego neo-eurazjatyckiej teorii wartym przedstawienia, jest nowa konstelacja geopolityczna, która wyznacza Europie Środkowej marginalne miejsce, zaś Polskę traktuje jako swoisty bufor leżący na styku dwóch mocarstw – Niemiec i Rosji.

Według eurazjatyckiej teorii Dugina, Europa – w przeszłości centrum świata, została sprowadzona do statusu amerykańskiej kolonii bez własnej geopolitycznej roli. Stała się dla USA przyczółkiem wpływów. Zadaniem Rosji jest więc wyrwanie jej spod dominacji amerykańskiej i uświadomienie konieczności statusu neutralności17, co w praktyce oznacza, że niezależna Europa nie będzie stanowić żadnego niebezpieczeństwa, a z czasem może stać się nawet sojusznikiem Rosji. Taka strategia leży w jej interesie. Rozbicie sojuszu transatlantyckiego i wyodrębnienie Europy jako niezależnego podmiotu na arenie międzynarodowej zdecydowanie osłabi jej relacje ze Stanami Zjednoczonymi, a to według Dugina pozwoli na powolną „finlandyzację” Starego Kontynentu oraz automatyczne wyrugowanie USA z europejskiej strefy wpływów18. Osiągnąć powyższy cel można za pomocą wojny i podboju lub przez konsekwentne wspieranie wszelkich separatystycznych i europejskich tendencji względem USA19. Nowym hegemonem Europy powinny stać się Niemcy. Jest to obszar, który wg Dugina ma charakter kontynentalny, w przeciwieństwie do położonej za Renem atlantyckiej Europy20. I to z nimi powinna porozumieć się Rosja. Nie tylko ze względu na historyczne tradycje21, ale przede wszystkim ze względu na szansę reorganizacji geopolitycznej tego zakątka świata. Zjednoczenie lądowej części Europy będzie przebiegało na odcinku Berlin – Moskwa i to determinuje przyszłość geopolityczną Europy Środkowo – Wschodniej. Dugin podkreśla, że zjednoczenie pod przewodnictwem Niemiec ma sens tylko wtedy gdy nie będzie skierowane przeciwko Rosji22. Jak pisze: „Oś Moskwa-Berlin uleczy niemoc obu partnerów i umożliwi powstanie w przyszłości potężnej Wielkiej Rosji i Wielkich Niemiec. W dalszej perspektywie doprowadzi to do stworzenia trwałej strategicznej i ekonomicznej konstrukcji dla powstania zjednoczonego Imperium Eurazjatyckiego – Imperium Europejskiego na zachodzie i Imperium Rosyjskiego na wschodzie Eurazji23.

Aleksander Dugin prezentuje autorski program geopolityczny zmierzający do przeorganizowania Europy Środkowo-Wschodniej. W tym celu potrzebne jest nowe wytyczenie granicy, takie które satysfakcjonować będzie obydwie strony, co pozwoli uniknąć w przyszłości konfliktów. Małe kraje, zaistniałe w XX wieku w wyniku postanowień traktatu wersalskiego na dziesiątki lat stały się „kordonem sanitarnym”, pasem ziemi oddzielającym Rosję od Europy a przede wszystkim Niemiec. Przeszkodę należy zneutralizować i zburzyć, a ingerencję na tym terenie niepożądanych państw trzecich definitywnie zakończyć. Rozgraniczenie, o którym wspomina Dugin ma na celu zarówno interesy rosyjskie jak i niemieckie. Uwzględnia preferencje konfesyjne, uniemożliwiające katolicyzmowi i protestantyzmowi ofensywę na tereny tradycyjnie prawosławne. Ingerencja państw trzecich również powinna zostać definitywnie zakończona. Typowa aneksja terytorialna przeszła do historii. Dugin uważa, że Moskwa powinna pozbyć się wszelkich resentymentów i tak zagospodarować wspomnianą przestrzeń aby nie kolidowało to z jej interesami. Do tego niezbędne są Niemcy. Aleksander Dugin zdaje sobie doskonale sprawę z faktu, że Eurazji nie będzie bez Niemiec, dlatego próbuje za wszelka cenę pozyskać sprzymierzeńca, obiecując rekompensatę terytorialną na wschodzie. Obszar, będący istotą podziału Dugin nazywa „Sredniaja Jewropa”. Rozciąga się od Renu po Białoruś i Ukrainę, w jej skład wchodzą narody byłego państwa austro-węgierskiego, Niemcy, Prusy, kraje bałtyckie, większość ziem polskich i część zachodnioukraińskich24. Według Aleksandra Dugina obszar ten powinien znajdować się w niemieckiej strefie wpływu. Natomiast na wschód od tego rozgraniczenia znajdą się obszary przynależne do rosyjskiej strefy25.

Zarysowana wizja podziału Europy ma na celu podporządkowanie Moskwie jak największej części kontynentu, a to wymaga pełnej akceptacji Berlina. Jedynie idąc na kompromis terytorialny można osiągnąć zamierzony cel. Wyodrębnienie Europy Środkowej i przekazanie jej pod kuratelę Niemiec wiąże się z szerszą koncepcją geopolityczną Aleksandra Dugina. Rosja jest za słaba żeby Niemcy zdominować, dlatego musi je sobie zjednać. Tym bardziej, że widzi w państwie niemieckim spadkobiercę polityki pruskiej a zatem eurazjatycki, a nie atlantycki model sprawowania władzy26. „W tej perspektywie wydaje się celowe zwrócenie obwodu kaliningradzkiego (Prus Wschodnich) Niemcom, byłby to wyraz rezygnacji z ostatniego terytorialnego symbolu tragicznej bratobójczej wojny. Z kolei, aby to przekonanie nie było traktowane przez Rosjan jak krok ku geopolitycznej kapitulacji, Europa powinna przedłożyć Rosji inne możliwości aneksji terytorialnych, względnie inne możliwości rozszerzenia strefy wpływów, przede wszystkim kosztem tych państw, które uparcie dążą ku „federacji czarnomorskobałtyckiej””27. Dugin przekazuje Niemcom nie tylko cały region leżący między Bałtykiem a Adriatykiem, ale też naprawia skutki II wojny światowej poprzez oddanie obwodu kaliningradzkiego z powrotem we władanie spadkobiercom Prus28. Odtworzenie państwa pruskiego w jego historycznych granicach29 ma na celu stabilizację regionu i dalszą integrację, czego finałem ma być powstanie nowego tworu geopolitycznego – Federacji Bałtyckiej. Jednoczenie się państw bałtyckich w jeden blok, do którego powinny wejść Norwegia, Szwecja, Niemcy, Estonia, Finlandia-Karelia, Dania, Holandia (specjalny status dla Polski, Litwy i Łotwy) nastąpi wokół Prus. Strategiczna kontrola nad tym terenem będzie w gestii Moskwy oraz jej eurazjatyckiego kompleksu obronnego. Naturalną koniecznością jest wystąpienie wyżej wymienionych państw z Sojuszu Północnoatlantyckiego30. W rezultacie kilkanaście państw europejskich ma utracić swoją niepodległość, a o ich przyszłości będą decydować dwa państwa tworzące kondominium rosyjsko-niemieckie.

Problem w rozważaniach teoretycznych sprawia Duginowi Polska. Stanowi dla niego strefę buforową pomiędzy Unią Europejską a Rosją. Odpowiada za ład wschodniego krańca Europy. Jest głównym satelitą sił atlantyckich na kontynencie eurazjatyckim. Polska należy równocześnie do dwóch kręgów cywilizacyjnych – poprzez katolicyzm do Zachodu, a poprzez swoją słowiańskość do Wschodu. Ma swoją tradycję geopolityczną. Przez kilka stuleci to ona ogniskowała wokół siebie mniejsze narody, zarówno te o korzeniu słowiańskim, jak i te, z którymi przez położenie w Europie Środkowej miała wspólnotę interesów. Historyczny precedens niezależności politycznej państwa polskolitewskiego31 napawa obawami rosyjskiego geopolityka. Usamodzielnienie się tej przestrzeni geopolitycznej może pokrzyżować plany zbudowania osi Berlin-Moskwa32. Odrodzenie się „cywilizacji bałtyckiej”33 przeszkodzi w odbudowie Prus i Federacji Bałtyckiej. Proamerykańska Polska jest według Dugina najważniejszym lementem geopolityki atlantyckiej34. Przez swoją antyniemieckość i antyrosyjskość wyklucza wszelkie procesy integracyjne i uniemożliwia ustabilizowanie sytuacji politycznej w Europie Środkowej. Aleksander Dugin nie widzi sensu w zachowaniu integralności terytorialnej Polski. Twierdzi, że cała zachodnia i północna część Polski powinna znaleźć się w granicach odtworzonego państwa pruskiego35. Natomiast wschodnie okrainy36 raz są częścią rosyjskiego świata, a raz ze względu na mniejszość polską żyjącą w zachodniej Białorusi i na Ukrainie powinny przynależeć do Polski. Zresztą ostateczne decyzje w kwestii losu Polski podjęte byłby w Berlinie, jako że jest to strefa, w której Polska powinna się znaleźć37. Polska jest niebezpieczna również przez swoją różnorodność. Dlatego musi dokonać wyboru, inaczej będzie musiała zniknąć. „Kraje tego regionu muszą się określić: albo tu, albo tam38. Nie da się pogodzić dwóch tożsamości: „Polska musi wybrać: albo tożsamość słowiańska, albo katolicka39. Inaczej Polska „nastawi wszystkich wobec siebie wrogo i po raz kolejny stanie się strefą konfliktu40. Kraj usytuowany na rozdrożu geopolitycznym nie powinien istnieć. Dugin przedstawia strategię na dokonanie oczekiwanego wyboru, tj. bizantyjskiego. Przede wszystkim trzeba dążyć do osłabienia religijno – kulturowej tożsamości Polski41, która nie pozwala jej na zbytnie zbliżenie z Rosją, jak i rozpłynięcie się w zdominowanej przez Niemcy Europie. Trzeba podciąć wszelkie katolickie korzenie przez „siły, domagające się prowadzenia przez te państwa (Polska, Litwa) polityki niekatolickiej – zwolennicy świeckiej socjaldemokracji, neopoganie, etnocentryści, prawosławne i protestanckie kręgi religijne, mniejszości narodowe42. Aleksander Dugin zauważa, że katolicyzm „trzeba rozkładać od środka, wzmacniać polską masonerię, popierać ruchy świeckie, promować chrześcijaństwo heterodoksyjne i antypapieskie43. Rosyjski geopolityk twierdzi, że Polska nie uchroni się przed sekularyzacją. Zachód niesie ze sobą jedynie nihilizm, natomiast wersja eurazjatycka, walcząc z katolicyzmem jest o tyle lepsza, bo przynajmniej pozostawia słowiańską tożsamość44. Maksymalne osłabienie Polski jest fundamentem stosunków rosyjsko-niemieckich. Antagonizmy wewnętrzne oraz zewnętrzne leżą w interesie wspomnianych wyżej sąsiadów. Konflikt polsko-ukraiński, napięte stosunki z Litwinami oraz waśnie między siłami politycznymi w samej Polsce wpisują się w scenariusz „rozmiękczania” Polski45. Polska będzie musiała ostatecznie wybrać. Zapewne jej wybór padnie na Europę. Według Aleksandra Dugina to bardzo dobrze, ponieważ Europa ma stać się głównym sojusznikiem przeciwko amerykańskim czyli atlantyckim zapędom na kontynencie. Wejście Polski do Unii Europejskiej, jak i jej południowych sąsiadów jest spełnieniem oczekiwań Dugina. Akces oznacza jednoznaczne postawienie tamy na Wschodzie Unii. Białorusi i Ukrainie nie pozostaje nic innego jak zacieśnienie więzi z Rosją46. W praktyce oznacza to „zbieranie” byłych republik oraz integrację postsowieckiej przestrzeni. Dzięki temu Rosja może powrócić do swoich dawnych imperialnych granic. Rola Rosji jako lidera jest niezbędna w realizacji eurazjatyckiego scenariusza oraz do pokonania atlantyzmu i mondializmu.

Aleksander Dugin znakomicie odnajduje się w ideologicznym pejzażu Rosji po 1991 roku. Rozgrzeszenie i usprawiedliwienie komunizmu oraz połączenie go z nacjonalistycznymi tendencjami pozwoliło mu na zaistnienie w szerokim kręgu odbiorców. Posługując się narodowym komunizmem zaszczepił obecnemu pokoleniu Rosjan postawę, która stworzyła coś w rodzaju nowej ideologii rosyjskiej. Uważna obserwacja pozwala wnioskować, że dążenie do odbudowy utraconej pozycji oraz próby odzyskiwania wpływów w bloku wschodnim mają swoje przełożenie w bieżącej polityce rosyjskiej.

Czy emanacją neo-eurazjatyckiego porządku w Europie Środkowo-Wschodniej może stać się wspomniana oś geopolityczna Berlin-Moskwa? Czy plan stworzenia wielkiej Eurazji może się spełnić? Wszak wiadomo, że porozumienie potęgi wielkoprzestrzennej z mocarstwem technokratycznym oraz niekontrolowany rozwój potęgi interkontynentalnej stanowi potężne zagrożenie dla państw i narodów będących swoistą zaporą geopolityczną, a tym samym również dla ładu światowego. Na podwórku europejskim porozumienie dwóch potęg kontynentalnych, czyli Niemiec (Prus) i Rosji ma długą tradycję. Fundament pod projekt Eurazji może stanowić połączenie rosyjskich zasobów surowcowych i osiowego położenia z niemiecką organizacją i potęgą przemysłową. Czy współcześnie także widoczne jest splatanie się jednakowych celów rosyjsko-niemieckich? Obawy może budzić zgodne współdziałanie na linii politycznej, gospodarczej i wojskowej. Idea Trójkąta Kaliningradzkiego jako nowej kontynentalnej przestrzeni politycznej będącej próbką dla „Związku Europy i Rosji”, wspólne przedsięwzięcie w postaci Nord Streamu oraz zainteresowanie RFN modernizacją rosyjskiej armii mogą stanowić emanację nowego rozdania w relacjach rosyjsko-niemieckich.

Katarzyna Kaczyńska – absolwentka historii o specjalności Rosja w XX wieku oraz podyplomowych „Studiów Wschodnich” w Studium Europy Wschodniej UW. Zajmuje się historią, geopolityką oraz mniejszościami narodowymi w postsowieckiej Europie Wschodniej.

1Halford Mackinder (1816-1947) – geograf, profesor Oksfordu. Podstawy geopolityki sformułował w artykule Geografical Pivot of History, w którym opisał zasady konfrontacji cywilizacji lądowych i morskich.

2Heartland (serce kontynentu). Azja, Europa i Afryka tworzą Wyspę Świata, otoczoną oceanem. Północno-Wschodnia część kontynentu eurazjatyckiego tworzy wspomniany Heartland. Rozciąga się on od Łaby po Pacyfik.

3P. Eberhardt, Koncepcja Heartlandu Halforda Mackindera, „Przegląd Geograficzny” 2011, nr 83, z. 2, s. 261.

4Dugin w przeciwieństwie do Feliksa Konecznego i Samuela Huntingtona, którzy wyodrębnili wiele cywilizacji, wyróżnia tylko dwie.

5Talassokracja – panowanie na morzu, władztwo morskie; termin wprowadzony w starożytnej Grecji na określenie dominacji jednego z państw w wyniku posiadanej potęgi morskiej.

6Tellurokracja – władza mocarstw lądowych.

7Żyzny Półksiężyc jest wewnętrzną strefą brzegową Eurazji, oddzielającą Heartland od oceanów. Ma ogromne znaczenie strategiczne.

8A. Dugin, Osnowy geopolityki. Geopoliticzeskoje buduszczeje Rossii, Moskwa 1997, s. 180.

9P. Eberhardt, Rosyjski eurazjatyzm i jego konsekwencje geopolityczne, „Przegląd Geograficzny”, 2005, t. 77 z. 2, ss. 183-184.

10A. Dugin, op.cit., ss. 220, 229, 238.

11Ibidem, s. 238

12Ibidem, s. 223.

13Ibidem, s. 333.

14Ibidem, s. 241.

15Dla Dugina sojusznikiem w budowie Imperium Eurazjatyckiego jest islam. Najlepiej, by Europa Zachodnia przyjęła prawosławie bądź islam. Dla Dugina islam to uproszczona forma prawosławia, kory tak samo przechowuje tradycję (powołuje się przy tym na szacunek, jakim darzyli islam Fryderyk II Hohenstauf, Goethe, Nietzsche czy myśliciele chrześcijańscy w wiekach przed wyprawami krzyżowymi) za: Ł. Kobeszko, Eurazja, geopolityka i tradycja. Polityczne i ideowe koncepcje Aleksandra Dugina, http://haggard.w.interia.pl/dugin.html, (dostęp 10.05.2013 r.).

16A. Dugin, op. cit., s. 247.

17Europa jako najbardziej prawdopodobne miejsce konfliktu Eurazja (Rosja) – Stany Zjednoczone.

18A. Dugin, op. cit., s. 369.

19S. Dębski, Geopolityczna przyszłość Rosji, „Arcana” 1998, nr 1/19, s. 91.

20Przeciwieństwem lądowych Niemiec jest atlantycka Anglia, stanowiąca morską bazę USA. Francja ma bardziej złożone położenie geopolityczne. Na przestrzeni historii miała zarówno morskie jak i kontynentalne interesy. Może zatem przyjąć dowolną opcję, jednak jej antyamerykanizm rokuje na przyłączenie do bloku pod przewodnictwem Niemiec.

21Aleksander Dugin dostrzega w Prusach eurazjatyckie korzenie i docenia ich państwowotwórczą rolę w zjednoczeniu Niemiec. Sojusz prusko – rosyjski w XIX wieku, polityka Bismarcka, porozumienie z czasów II wojny światowej stanowią fundament pod stworzenie bloku kontynentalnego.

22Dugin, powołując się na Karla Househofera przypomina, że konflikty niemiecko-rosyjskie pozwoliły Anglosasom uzyskać przewagę w przeważającej części świata.

23A. Dugin, op. cit., ss. 228 – 229.

24A. Dugin, op. cit., s. 220.

25Jak również wszystkie państwa południowo-wschodniej Europy wierne prawosławiu: Serbia, Macedonia, Rumunia, Bułgaria, Mołdawia, Grecja oraz muzułmańska Albania.

26Dla Aleksandra Dugina Niemcy są stale ekspansjonistycznym mocarstwem.

27A. Dugin, op. cit., ss. 228 – 229.

28Ibidem ss. 228, 372.

29Prusy mają objąć część protestanckich Niemiec (bez Bawarii), część Polski, Litwy i Rosji (Obwód Kaliningradzki).

30A. Dugin, op. cit., ss. 372-373.

31Chodzi o tradycję polityczną Rzeczpospolitej Obojga Narodów i o okres kiedy była możliwość stworzenia odrębnej „cywilizacji katolickiej”.

32W teorii Aleksandra Dugina część ziem polskich jest częścią składową Federacji Bałtyckiej.

33Cywilizacja bałtycka geograficznie pokrywa się z historycznymi granicami Polski i Litwy. Jej odrodzenie w postaci sojuszu polsko – bałtyckiego stanowi zagrożenie dla Federacji Bałtyckiej.

34A. Dugin, op. cit., s. 372.

35P. Eberhardt, Koncepcje geopolityczne Aleksandra Dugina, „Przegląd Geograficzny” 2010, t. 82, z. 2, s. 234.

36Chełmszczyzna, Łemkowszczyzna, Białostocczyzna.

37A. Dugin, op. cit., s. 385.

38Czekam na Iwana Groźnego – rozmowa z Aleksandrem Duginem, „Fronda” 1998, nr 11–12, http://niniwa2.cba.pl/rosja10.htm, (dostęp 24.11.2012).

39Loc. cit.

40Loc. cit.

41A. Nowak, Pokusy rosyjskiej geopolityki, „Arcana” 2002, nr 44, s. 86.

42A. Dugin, op. cit., s. 373.

43Czekam na Iwana Groźnego…, op. cit.

44Loc. cit.

45D. Kostianowska, Polska w tekstach Aleksandra Dugina i jego zwolenników, „Polski Przegląd Dyplomatyczny” 2001, t. 1, nr 4, s. 123.

46A. Nowak, op. cit., s. 87.

Polityka Rosji w koncepcji geopolitycznej Aleksandra Panarina

Wiktor Ross

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w:
"Nowy Prometeusz" nr 5, grudzień 2013, ss. 33-55]

Wprowadzenie

Rozpad Związku Sowieckiego przed dwudziestu laty stworzył nową sytuację geostrategiczną w świecie. Choć Rosja utraciła status mocarstwa globalnego, to nadal pozostaje największym państwem w świecie, sięgającym od morza Bałtyckiego do Pacyfiku i posiadającym olbrzymie zasoby surowców naturalnych. To decyduje o zachowaniu ambicji mocarstwowych i determinuje kierunki polityki zagranicznej. Dominantą tej polityki, mimo rozmaitych fluktuacji, jest zachowanie decydujących wpływów w byłych republikach sowieckich, gdyż Rosjanie, w tym elity polityczne, psychologicznie nie pogodzili się z utratą nie tylko republik słowiańskich – Ukrainy i Białorusi, ale także Zakaukazia i Azji Centralnej. Odbudowa swych wpływów w tych obszarach wciąż wydaje im się głównym celem. Władze rosyjskie mają jednak świadomość, iż republiki te budując własną tożsamość narodową, poszukują nowych powiązań gospodarczych i politycznych w regionie i w świecie. Dlatego też Rosja, która w ciągu tego dwudziestolecia przeżyła już dwa potężne kryzysy gospodarczo-finansowe i, mimo pewnych osiągnięć o charakterze makroekonomicznym, będących w większym stopniu rezultatem tendencji globalnych niż jej własnej polityki gospodarczej, mająca przecież obecnie niewielkie możliwości ekonomiczne, intensywnie poszukuje dróg umocnienia swej własnej pozycji na arenie międzynarodowej.

Priorytetowym kierunkiem w polityce zagranicznej Rosji poza obszarem b. ZSRS są państwa Unii Europejskiej, na które przypada ponad 70 proc. wymiany handlowej Federacji Rosyjskiej (FR) i z którymi utrzymywany jest intensywny dialog polityczny, zarówno w formacie bilateralnym jak i ogólnounijnym. Dialog ten przebiega jednak nierównomiernie, przerywany jest przez konflikty polityczne, w które Rosja się angażuje, jak w przypadku wojny czeczeńskiej w roku 1994, czy wojny z Gruzją o Osetię Płd. w 2008, a także jednostronne działania restrykcyjne Moskwy przeciw poszczególnym członkom UE, zwłaszcza Polski, którą Moskwa postrzega jako rywala w polityce regionalnej, a zarazem instrument polityki USA wobec przestrzeni postsowieckiej. Stosunki Rosji z państwami zachodnio-europejskimi, nacechowane są zatem także nieufnością i zawierają elementy rywalizacji regionalnej.

Największym wyzwaniem dla Rosji i jej nowego sposobu samookreślenia w świecie są oczywiście Stany Zjednoczone. Rozpad dwubiegunowej architektury bezpieczeństwa międzynarodowego, hegemonia polityczna USA w dziedzinie politycznej, gospodarczej i militarnej, określiła zasadniczą treść polityki zagranicznej Rosji, postrzegającej ten brak równowagi w świecie jako fundamentalne zagrożenie swego bezpieczeństwa oraz interesów politycznych i gospodarczych. Mimo pewnych zakrętów w stosunkach z USA, jak w przypadku poparcia dla amerykańskiej krucjaty przeciw terroryzmowi po 11 września 2001 r., motywowanych głównie względem taktycznym (akceptacja rosyjskich metod walki z terroryzmem na Kaukazie Płn.), zasadniczy kierunek rosyjskiej polityki wobec USA wyznaczają takie cele jak: podważanie spójności transatlantyckiej poprzez aktywne wykorzystywanie sprzeczności w łonie NATO (wojna w Iraku, tarcza antyrakietowa, różnice interesów wywołane przez zjawiska kryzysowe w gospodarce światowej itp.), blokowanie amerykańskich inicjatyw wymierzonych w politykę tzw. „rogue states” (państw zbójeckich), np. irański program atomowy, politykę Korei Północnej czy Wenezueli, a także, mimo oczywistej zbieżności interesów z USA w regionie Środkowego Wschodu, osłabianie możliwości operacyjnych amerykańskich oddziałów w Afganistanie, poprzez presję na państwa tranzytowe (Uzbekistan, Kirgistan) oraz ustawiczną krytykę polityki międzynarodowej USA, przybierającej wręcz formę wojny propagandowej. Ideologiczne uzasadnienie takiej polityki Rosji stanowi przeciwdziałanie hegemonizmowi i budowanie koncepcji świata wielobiegunowego.

Władze Rosji rozumieją oczywiście, że ustanowienie nowego parytetu, czy względnego balansu sił w polityce globalnej poprzez dekompozycję wspólnoty transatlantyckiej, lub podważenie spójności UE przez specjalne uprzywilejowanie niektórych jej członków w stosunkach dwustronnych z Rosją, jest zadaniem niezwykle trudnym. Rosja poszukuje zatem nowych sposobów równoważenia sił, zwracając się na Wschód, szczególnie ku niezwykle dynamicznie rozwijającym się Chinom, ale także innym państwom regionu Azji Wschodniej, Pacyfiku i Oceanu Indyjskiego.

Koncepcja taka posiada głębokie korzenie teoretyczne i stanowi w pewnym sensie rewitalizację euroazjatyckich koncepcji geopolitycznych. Społeczno-filozoficzną podstawę euroazjatyzmu w Rosji tworzyła ideologia XIX-wiecznego panslawizmu i słowianofilstwa zwłaszcza Nikołaja Danilewskiego1 i Konstantina Leontjewa2. W wieku XX rosyjskie teorie eurazjatyzmu Rosji rozwijane były na emigracji przez Nikołaja Trubeckiego3 oraz Piotra Sawickiego4, a współcześnie m.in. przez Aleksandra Dugina i Aleksandra Panarina. Poglądy rosyjskich „euroazjatystów” stanowiły odpowiedź na koncepcje klasyków zachodniej geopolityki – Friedricha Ratzla, Rudolfa Kjellena, Alfreda Mahana, Halforda Johna Mackindera, Karla Haushofera czy Karla Schmitta, choć Dugin w swej pracy Podstawy geopolityki (Osnowy Geopolitiki) analizuje poglądy wielkiej liczby innych autorów reprezentujących różne, także współczesne odmiany teorii geopolitycznych.5

Obserwacja współczesnej polityki Rosji sprawia wrażenie, że jej geostrategia znajduje się na rozdrożu. Jej położenie w centrum kontynentu euroazjatyckiego, w tzw. Heartlandzie by posłużyć się językiem klasycznych geopolityków, olbrzymie zasoby naturalne, tradycje imperialne, nakierowują ją na odbudowę Imperium Euroazjatyckiego. Jednakże obecna słabość ekonomiczna skłania do poszukiwania współpracy z Zachodem. Spróbujmy zatem przyjrzeć się poglądom przedstawicieli eurazjatyckiej szkoły intelektualnej, by rozważyć czy w kontekście aktualnych trendów politycznych, społecznych, światopoglądowych, mogą one posiadać dostateczną nośność i atrakcyjność, by określić realny kierunek rosyjskiej geostrategii politycznej.

W myśl tej teorii istnieją dwie zasadniczo przeciwstawne cywilizacje reprezentujące odmienne żywioły – cywilizacja Lądu i cywilizacja Morza, które skazane są na rywalizację, albowiem pojęcia według których zorganizowane jest życie społeczeństw morskich są przeciwieństwem idei cywilizacji Lądu.6 Morze symbolizuje wartości płynne, zmienne, liberalne, pozbawione punktu odniesienia. Ląd natomiast oznacza gruntowność, trwałość, niezmienność. Ich porównanie prowadzi do powstania szeregu przeciwstawnych pojęć, reprezentujących dwa odmienne porządki: Tradycja-Nowoczesność, Ład-Chaos, Hierarchia-Demokracja, Porządek-Anarchia, Praca-Kapitał, Wspólnota-Indywidualizm. Napięcie jakie zachodzi między tymi przeciwieństwami stanowi treść walki między odmiennymi cywilizacjami. W radykalnej wersji tej koncepcji reprezentowanej przez Dugina, różnice istniejące miedzy tymi typami cywilizacji nie mogą ulec przewidywanemu przez liberalnych intelektualistów procesowi konwergencji, ponieważ należą one do samej natury mieszkańców Morza i Lądu.

Opisując koncepcję Dugina, Bartłomiej Bańka pisze: „Archetypem mieszkańca cywilizacji Morza jest Żeglarz, żądny zysku indywidualista, chciwy, agresywny pirat, zakładający faktorie na wybrzeżu Lądu, w dążeniu do uzależnienia jego pracowitych i rzetelnych mieszkańców, materialista i relatywista odrzucający wszelkie wartości absolutne. Mieszkaniec cywilizacji Lądu jest natomiast głęboko zakorzeniony we wspólnocie, posiadający silne poczucie hierarchii i posłuszeństwa, skoncentrowany na wartościach duchowych, obojętnie odnoszący się do spraw materialnych. W rosyjskiej teorii euroazjatyckiej rywalizacja cywilizacji Lądu i Morza jest ujęta w kategoriach manichejskich
jako walka Absolutnego Dobra i Zła, gdzie Dobro reprezentują społeczeństwa kontynentalnego Wschodu”.7

Nietrudno dostrzec, że przeciwstawność charakterystyk cywilizacji Morza i Lądu jest nie tylko konstrukcją geopolityczną, ale stanowi zasadnicze określenie cech kultury tradycyjnej i jej antytezy w postaci kultury Nowych Czasów – epoki wielkich odkryć geograficznych, ruchów protestanckich i rewolucji mieszczańskich w Europie. We współczesnej rosyjskiej myśli politologicznej połączenie tych wątków w spójny system światopoglądowy i polityczny, bodajże w sposób najbardziej jaskrawy, reprezentuje Aleksander Panarin. Zmarły w 2003 r. rosyjski politolog i filozof społeczny, wiele miejsca w swej twórczości poświęcił problematyce prognozowania kierunków rozwoju współczesnej kultury i polityki w wymiarze globalnym. Swoje poglądy w sposób usystematyzowany wyłożył w pracy zatytułowanej Politołogia8. Poglądy te wywierają bezsporny wpływ na część obecnej elity politycznej Rosji .9

Filozoficzno-społeczne przesłanki koncepcji Aleksandra Panarina

Ramy niniejszego artykułu nie pozwalają na szerszą prezentację poglądów społecznych Panarina. Dla zrozumienia jego koncepcji geopolitycznej i wynikających z nich prognoz, konieczne wydaje się jednak przybliżenie węzłowych tez, ilustrujących jego sylwetkę polityczną. Ideę przewodnią stanowi antropologiczna krytyka kultury epoki Modernu, co sytuuje go w tradycyjnym kręgu rosyjskiej myśli konserwatywnej. Za istotne komponenty tej kultury Panarin uważa „socjocentryzm” przeciwstawiony „kosmocentryzmowi”, właściwemu kulturom i religiom towarzyszącym ludzkości od początku jej historii, oraz mechanicyzm.

Przez socjocentryzm rozumie on rozdzielenie sfery społecznej od kosmicznej, od stanu przedustawnej harmonii. Społeczeństwo Modernu, ów zadufany w sobie, wierzący w nieustanny postęp człowiek „prometejski” woluntarystycznie łamie wieczne prawa natury i utrwala swą niezależność od świata przyrody, ustanawiając własne prawa, mające tylko ludzką, społeczną prawomocność.

Mechanicyzm, logicznie związany z socjocentryzmem, polega na utylitarnym traktowaniu przyrody i całego otaczającego nas świata. Koniecznym warunkiem przyjęcia takiej postawy jest obniżenie we własnej ocenie statusu tego świata, sprowadzenie go do poziomu zwykłego, instrumentalnie wykorzystywanego przedmiotu. „Aby określić przyrodę nie jako świątynię, ale jako warsztat, a człowieka w niej jako robotnika, trzeba było wcześniej zmienić status przyrody, sprowadzić ją do martwej materii. Taka, w odróżnieniu od żywej, do niczego nie zobowiązuje, jest bezgłośna i można się do niej odnosić jako do środka – instrumentalnie”10.

Do tej procedury zniżenia statusu przyrody należy zasada „konglomeratywności”. Jeśli świat jest wzajemnie powiązanym, harmonijnym systemem, to ingerencja weń w celu uzyskania korzyści jest czymś niedopuszczalnym. Jeśli natomiast jawi się nam jako skład, albo przechowalnia zasobów, jeśli porządek świata ustanawiają sami ludzie, to otwiera się możliwość podejścia czysto technologicznego. Wszystko co zbędne, niefunkcjonalne dla człowieka można zdecydowanie usuwać, a pożyteczne przyswajać. Za rzecz charakterystyczną uważa Panarin fakt, że ludzie należący do wielkich tradycji wschodnich – konfucjańskiej, buddyjskiej, czy taoistycznej, nie mają tej technologicznej swobody, która rozwiązała ręce zachodniemu Faustowskiemu człowiekowi. W etosie poszukiwania ostatecznej prawdy, dochodzenia immanentnej „istoty rzeczy” upatruje Panarin przyczyny historycznego opóźnienia narodów Wschodu wobec utylitarnego człowieka Zachodu, kierującego się nie nakazami etycznymi i religijnymi, a wyłącznie kryteriami pojmowanej ekonomicznie racjonalności. To pozwoliło mu zaoszczędzić wiele społecznie niezbędnego czasu i wyrwać się naprzód w wyścigu cywilizacyjnym, tracąc jednak na tej drodze najcenniejsze wartości.

Ważnym składnikiem krytyki kultury intelektualnej Zachodu jest stosunek do oświeceniowej, liberalnej idei jednostki ludzkiej jako „rozumnego egoisty” w pełni zgodnego z prawem natury, które jest niezmienne i niepodważalne. Dogmat ten, wyzwalający wielką pozytywną energię społeczną w epoce walki z feudalizmem, współcześnie – zdaniem Panarina – posiada głównie znaczenie negatywne. Podobnie jak zbankrutowany marksizm, stanowi on odmianę determinizmu ekonomicznego, gdyż zakłada całkowity prymat ekonomiki nad polityką i kulturą, ustanawia wzór zachodniego homo economicus, który jest wytworem określonego typu kulturowego, w charakterze jedynego możliwego modelu egzystencjalnego. Tym samym zamyka on drogę postulowanemu przez siebie pluralizmowi politycznemu i światopoglądowemu, tworząc pozór bezalternatywności dróg rozwoju ludzkości niezależnie od tradycji i kultury odmiennych kręgów cywilizacyjnych.

Determinizm ten, sięgający czasów oświeceniowej myśli Laplace’a, prowadzi do rozumienia czasu historycznego jako monotonii, ciągłego rozwoju liniowego, nie uznającego kryzysów, stałych inwersji i metamorfoz, stochastyczności (nieprzewidywalności) życia społecznego, co przeczy całemu doświadczeniu współczesności, a także zdobyczom wielu dziedzin wiedzy jak psychoanaliza, antropologia kulturowa, strukturalizm.

Z tym związana jest także tendencja myśli liberalnej do negowania zasady historyzmu. Klasyczna triada: przeszłość – teraźniejszość – przyszłość, zastępowana jest dychotomią: tradycja – nowoczesność, co pozbawia możliwości dynamicznej percepcji procesów społecznych i otwarcia perspektywy dla prognozowania, tworzenia wizji przyszłości. Pozwala to dzielić narody na spełniające wymogi nowego stylu życia, mieszczącego się już w formule postmodernizmu (szczególnie tzw. „złoty miliard”), oraz tradycyjne, czyli zacofane, skazane na wegetację na marginesie współczesnej cywilizacji. Narody te mogą co najwyżej „doganiać” społeczeństwa wysoko rozwinięte, pod warunkiem rezygnacji z własnej pamięci historycznej, bogatych tradycji swojej oryginalnej kultury i stosowania się do recept rozwojowych, odpowiadających liberalnemu modelowi gospodarczemu i społecznemu.

Taka ocena liberalizmu nie oznacza, że Panarin jest totalnym krytykiem liberalizmu, jako głównej ideologii czasów Modernu. Z uznaniem wypowiada się o klasykach tej filozofii, którzy określili horyzont światopoglądowy współczesnego człowieka, wyznaczyli standardy nowoczesnego systemu politycznego, mechanizmy funkcjonowania państwa, normy określające prawa człowieka jako członka wspólnoty politycznej i twórcy kultury. Koniecznym warunkiem akceptacji liberalnego sposobu postrzegania świata i działania w nim jest jednak posiadanie prawdziwej wiary, natchnienia, patosu zmiany starego porządku, przekroczenia jego ograniczoności, lokalności, archaiczności. Liberalizm w jego obecnej formie, przekształcający się – według Panarina w libertarianizm – filozofię niepohamowanego konsumeryzmu, hedonizmu i permisywizmu, nie spełnia tych warunków. Reprezentowany głównie przez „szkołę chicagowską”, Miltona Friedmana, Gary Beckera, głównych przedstawicieli teorii monetaryzmu i koncepcji „kapitału ludzkiego” stał się – w jego przekonaniu – instrumentem wirtualnej ekonomii, która nie tworząc realnych wartości, wykorzystuje elastyczność nowoczesnych mechanizmów finansowych i technologii informatycznych, globalnych sieci, dla uzależnienia gospodarek narodowych państw i regionów świata od USA.

Po kapitulacji w „zimnej wojnie” i rozpadzie ZSRS, Rosja – w ocenie Panarina – z całą mocą odczuła niszczycielską siłę liberalnego projektu przeprowadzonego przez własnych „demokratów”, a nadzorowanego przez główne światowe agendy amerykańskiej polityki ekonomicznej – Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Bank Światowy, fundację „Open Society”. W Rosji nastąpiła utrata wszystkich, choćby względnych osiągnięć epoki socjalizmu. Doszło do dezindustrializacji gospodarki, powstania atmosfery nihilizmu prawnego i tzw. „rewolucji kryminalnej”, głębokiej degradacji nauki i kultury, katastrofy demograficznej, rozpadu systemu wartości utrzymującego społeczeństwo w stanie pewnej równowagi – poczucia tożsamości narodowej, patriotyzmu. Rezultatem stała się bezprecedensowa pauperyzacja podstawowej masy społeczeństwa i powstanie głębokich nierówności społecznych, które podważają poczucie bezpieczeństwa. Wszystkie te plagi są – w jego mniemaniu – efektem realizacji doktryny darwinizmu społecznego, która jest prostą konsekwencją rezygnacji państwa z jego funkcji regulacyjnych w całości systemu społecznego.11

Taka diagnoza może skłaniać do wniosku, że Panarin jest po prostu, na równi z rosyjskimi komunistami, apologetą sowieckiego komunizmu, a jego oceny – wyrazem nostalgii za ZSRS. W rzeczywistości jego koncepcja jest jednak bardziej złożona. Marksistowski socjalizm w sowieckim wydaniu uważa on za lewicowo-radykalny wariant modernizacji, owoc kultury Zachodu sztucznie transplantowany na grunt rosyjski. Zbrodnie sowieckiego komunizmu wynikają – jego zdaniem – właśnie ze sztuczności tego projektu, który nigdy nie był dostosowany do mentalności Rosjanina, jego tradycji kulturalnej i natury religii prawosławnej. Dlatego „natura” ta była prześladowana z taką energią i w takich barbarzyńskich formach, możliwych właśnie ze względu na „instrumentalny”, techniczny charakter światopoglądu modernistycznego uznającego człowieka za przedmiot, za element wielkiego racjonalistycznego projektu nieuchronnego, kroczącego stale Postępu. Co więcej, wychodząc od wyżej przedstawionych twierdzeń historiozoficznych dotyczących natury Modernu, uważa on, że racjonalistyczny, czysto utylitarny światopogląd dokonuje ekspansji na Rosję przynajmniej od czasów Piotra Wielkiego, dokonując spustoszenia w duszy Rosjan, prowadząc do ich degradacji moralnej, przekształcenia w zatomizowane społeczeństwo mieszczańskich, praktycznych egoistów.

Widzimy zatem, że ten rosyjski politolog, nawiązując do tradycji rosyjskiego konserwatyzmu, myśli słowianofilów i „poczwienników”, pretenduje do tworzenia pewnej globalnej koncepcji obejmującej całe epoki historyczne. Historię cywilizacji ludzkości ujmuje on w postaci wielkich cykli, składających się z dwóch następujących po sobie faz – wyzwania i odpowiedzi. Uczestnikami tej konfrontacji są cywilizacje Wschodu i Zachodu. Pierwszą była faza stworzona przez cywilizacje Wschodu – sumeryjska, egipska, asyryjska, chińska, indyjska. Odpowiedzią stała się tysiącletnia faza dominacji grecko-rzymskiej cywilizacji Zachodu. Następująca po niej faza Średniowiecza była w istocie triumfem wsi nad miastem, wspólnoty nad polis, mistycyzmu religijnego nad zachodnim racjonalizmem, a więc znów przewagą cywilizacji Wschodu nad Zachodem. Wreszcie zapoczątkowana w XV w. i trwająca obecnie faza odpowiedzi Zachodu, określana właśnie jako epoka Modernu. Zachód określił tę epokę mianem Odrodzenia, co zawiera w sobie znamienną dwoistość – z jednej strony poczucie dumy z dziedziczenia tradycji antyku, wielką motywację twórczą, z drugiej – kompleks niższości, poczucie nieprawomocności wynikające z kulturowego plagiatu. W tej fazie wielkiego cyklu historycznego kryła się niebezpieczna pułapka. Odrodzenie zawierało moment regresu moralno-duchowego spowodowanego ruchem od chrześcijaństwa ku pogaństwu, od monoteizmu ku panteizmowi i materializmowi. To stało się źródłem wszystkich patologii epoki Modernu i proces sekularyzacji nieprzypadkowo kończy się obecnie libertariańskim neopogaństwem, ideologią darwinizmu społecznego, rynkowego doboru naturalnego i antychrześcijańskiej pogardy dla słabych.12 Ze względu na tempo rozwoju cywilizacji technicznej procesy dehumanizacji zachodzą tu bardzo szybko, stąd faza ta trwa tylko pół tysiąclecia. Panarin próbuje kreślić kontury obrazu jej upadku i nieuchronnego nadejścia fazy nowej odpowiedzi Wschodu z udziałem Rosji.

Geopolityczna koncepcja Panarina

Losy rosyjskiego modernizmu
By odpowiedzieć na pytanie jaką rolę w tym dramacie przypisuje Panarin Rosji, należy przyjrzeć się jego koncepcji relacji łączących Rosję z Zachodem i Wschodem przynajmniej w minionym stuleciu. Na progu wieku Rosja doznała bolesnej klęski w wojnie z Japonią, co stanowiło prestiżową porażkę Zachodu, do którego Rosja od czasów Aleksandra II mogła się zaliczać, w konfrontacji z modernizującym się według własnych zasad państwem Wschodu. W okresie I wojny światowej Rosja została wciągnięta w wojnę po stronie tradycyjnego Zachodu, państw Ententy, przeciw dysydentowi Zachodu – Niemcom. Wkrótce za sprawą tychże Niemiec, jako swych zachodnich przewodników, bolszewicy wyprowadzili Rosję z wojny, gdyż uwierzyli w europeizację w ramach lewicowego projektu modernizacji Europy – rewolucji socjalistycznej, socjalistycznych „Stanów Zjednoczonych Europy”. Rewolucja taka nie dokonała się jednak i osamotnieni bolszewicy (lewicowi „zapadnicy”) , po przeprowadzeniu wewnętrznej czystki od wszelkich elementów internacjonalistycznych, w ramach doktryny „socjalizmu w jednym kraju” uczynili wkrótce Rosję totalnie antyeuropejską i antyzachodnią.

W II wojnie światowej Rosja ponownie znalazła się po stronie zachodnich liberalnych demokracji przeciw Niemcom, ale zamiast zbliżenia z liberalną cywilizacją atlantycką, w toku „zimnej wojny” (albo w trzeciej fazie Wielkiej Wojny, jak czasem określa tę epokę Panarin) została całkowicie wyparta z Zachodu i stała się supermocarstwem, protektorem Wschodu w jego opozycji wobec Zachodu. Paradoks historii polega tu na tym, że im silniej Niemcy walczą przeciw atlantyckiej Europie, tym głębiej po swych klęskach wpadają w jej objęcia, podczas gdy dążenie do Europy rosyjskich okcydentalistów – zarówno prawicowych jak lewicowych – wywołujących na swej drodze nawet wojny domowe i czystki wewnętrzne, kończy się całkowitym wypchnięciem Rosji z Europy. Zdaniem Panarina logika procesu historycznego prowadzi do wniosku, że naturalnym kierunkiem rozwoju Rosji powinna być rezygnacja z westernizacji, liberalnego systemu wartości i zwrócenie się na Wschód. Tymczasem w toku „zimnej wojny” ukształtowała się tam kategoria prawicowych okcydentalistów, nowa fala wyznawców ideologii liberalnej, którzy postanowili ponownie skierować ją na drogę budowy liberalnego ładu międzynarodowego i powrotu do „europejskiego domu”. Wkrótce sytuacja jednak się powtórzyła. Polityka liberalnych władz Rosji doprowadziła do utraty wszystkich sojuszników, a rezygnacja z konfrontacji z Zachodem i wprowadzenie zasad „społeczeństwa otwartego” nie przyniosła żadnych korzyści, lecz doprowadziła do klęski we wszystkich wymiarach życia społecznego i gospodarczego. Zachodni partnerzy znów zachowali się wiarołomnie, traktując ją z pełną pychy pogardą.13

Jakie perspektywy przed Rosją widzi zatem Panarin, aby mogła wyjść z geopolitycznej próżni? Dla wyjaśnienia tego problemu Panarin zwraca się ponownie ku teoriom geopolitycznym. Zgodnie ze starą koncepcją rosyjskiego liberalizmu, reprezentowanego przez lidera partii kadetów Pawła Milukowa, impuls europeizacji wychodzi z Zachodu i następnie słabnie, będąc pochłanianym w gęstej przestrzeni Eurazji. Im bliżej zatem Europy, tym większa szansa na europeizację. Bardziej kontynentalny i pustynny klimat w głębi Eurazji wpływa na opóźnienie tamtejszych kultur i utrudnia ustanowienie bliższej ogólnej więzi.14 Do czasu przewrotu bolszewickiego prawidłowość wskazana przez Milukowa potwierdzała się w praktyce, przy czym Rosja występowała tu jako ważny pośrednik w transmisji kultury zachodniej do Eurazji. Potem następuje jednak załamanie tej prawidłowości. Pierwszy symptom tej zmiany miał miejsce jeszcze wcześniej w wojnie rosyjsko-japońskiej. W toku całego XX w. przebieg krzywej modernizacji przybiera wręcz postać paraboli: na krańcach dwa wysoko rozwinięte regiony – Europa Zachodnia i region Azji i Pacyfiku, a między nimi głębokie obniżenie w postaci Rosji. Oznacza to, że impuls modernizacyjny poszedł z Europy Zachodniej nie przez Rosję na Wschód, lecz drogą atlantycką – z Europy przez USA, dokąd przemieściło się główne centrum modernizacji, na Pacyfik, ku „azjatyckim tygrysom”. Panarin stwierdza, że nauka nie wyjaśniła dotąd tego fenomenu, mimo prób przeprowadzania analogii między ustaloną przez Maxa Webera funkcją etyki protestanckiej w kreowaniu stosunków kapitalistycznych, a etyką buddyjsko-konfucjańską, które stanowią dwa modele „etyki sukcesu” – indywidualistyczny i kolektywistyczny.

Niezależnie od kierunku w jakim poszedł rozwój cywilizacji europejskiej, bezspornym faktem o znaczeniu geopolitycznym jest coś, co Panarin określa jako triumf linii horyzontalnej nad wertykalną.15 Jest to w pierwszym rzędzie przewrót duchowy, związany ze zamianą linii wertykalnej, oznaczającej motywację religijną, na poziomą, płaską linię motywacji sekularno-utylitarnej. Równocześnie jest to horyzontalna linia geopolityczna ukazująca główny kierunek westernizacji – od Europy Zachodniej do atlantyckiego wybrzeża USA, a następnie przez dawny Dziki Zachód, będący symbolem amerykańskich pionierów, ich dynamizmu, brutalnej siły, do Azji Wschodniej, która stała się polem wtórnej modernizacji.

Według Panarina jest to, w rozumieniu klasycznej geopolityki, dominacja cywilizacji Morza, globalnego piractwa (Karl Schmitt), nakładającego coraz wyższe daniny na otaczającą przestrzeń poprzez mechanizmy nowych technologii bankowo-finansowych, przed którymi nie można obronić się za pomocą barier protekcjonistycznych, a zarazem rozbijającego stare monolity kontynentalne, by dawnym zwyczajem wykroić dla siebie obrzeże oceaniczne – Rimland.16 Tendencja ta jest wyraźna obecnie w Chinach, gdzie następuje podział na obszary przybrzeżnego szybkiego rozwoju przemysłowo-handlowego, intensywnej kooperacji z USA i innymi wysokorozwiniętymi państwami, oraz kontynentalną „kolonię wewnętrzną”, żyjącą w innym rytmie i operującą całkowicie odmiennym, tradycyjnym systemem pojęć.

Rosja w ujęciu geopolityki stanowi Heartland, wielki obszar kontynentalny, posiadający zasoby stanowiące podstawę realnej, produkcyjnej gospodarki surowców naturalnych, ziemi, wód śródlądowych, czystej przyrody i wszelkich bogactw, których w świecie występuje niedobór wskutek pasożytniczej eksploatacji przyrody i reguł wirtualnej ekonomiki, należącej do istoty zachodniego projektu. Z tego względu Rosja, jako najbardziej obiecujący obszar przyszłej eksploatacji Lądu przez cywilizację Morza stanowi krytyczny punkt całej gry strategicznej w świecie. Jeśli Rosja kierować się będzie logiką dominującej obecnie linii horyzontalnej w budowaniu sojuszniczych więzi geopolitycznych, to zderzy się według Panarina z problemem głębokiej dyferencjacji Wschodu, jego niejednorodności. Na Wschodzie znajduje się bowiem zarówno tak silnie zmodernizowany region jak Azja Południowo-Wschodnia, na czele z Japonią, należący obecnie, obok Ameryki Północnej i UE, do najwyżej rozwiniętych regionów w świecie, ale także arabski Bliski Wschód, region buddyjsko-hinduistyczny, oraz Azja Centralna. Wschód jest zatem obszarem heterogenicznym pod względem etnicznym, wyznaniowo-kulturowym, politycznym, ekonomicznym i Zachód jest skłonny rozpatrywać go jako niejednolitą przestrzeń, poddającą się dekompozycji dzięki stosowaniu rozmaitych technologii politycznych i ekonomicznych.

Rosja a Daleki Wschód
Budowa więzi z Dalekim Wschodem – Japonią, Koreą Płd. jest – według Panarina – zadaniem bardzo trudnym, gdyż jest to już region głęboko zmodernizowany, który opanował technikę gry według zasad „atlantyckich”. Państwa te należą do amerykańskiego systemu geopolitycznego i jest wątpliwe czy mogą być aktywnymi uczestnikami w nowej, nabierającej obecnie energii, „wschodniej fali” cyklu historycznego. Sukces gospodarczy dalekowschodnich „tygrysów” uzależnia je od cywilizacji zachodniej właśnie w tym momencie, gdy jej potencjał ulega wyczerpaniu i potrzebny jest zwrot od strategii panowania nad światem ku nowym strategiom porozumienia, współistnienia i współuczestnictwa.17

Nie oznacza to jednak, że w procesie modernizacji państwa Dalekiego Wschodu utraciły swe tradycyjne cechy, które były podstawą ich sukcesu – pracowitość, dyspozycyjność, rzetelność, profesjonalizm itd. Już na wstępie swojej drogi do osiągnięcia obecnego poziomu produktywności, tuż po II wojnie światowej, potrafiły one przeciwstawić się pełnej liberalizacji, stawiając dla ochrony nieokrzepłego przemysłu narodowego ostre bariery protekcjonistyczne, które były stopniowo znoszone dopiero po osiągnięciu przez japońskie i koreańskie firmy odpowiedniego stopnia konkurencyjności z firmami zachodnimi.18 Obecnie w relacjach tych państw z Zachodem występuje konflikt między realną i wirtualną ekonomiką. Ostra faza ich kryzysu z roku 1997 i aktualne napięcia nie są wywołane przez spadek wydajności pracy i inne wskaźniki jakościowe (wdrażanie nowych technologii), lecz przez system finansowy wirtualnej gospodarki, który opanował technologię sterowania ruchem kapitałów krótkoterminowych nie związanych z produkcją i swobodnie operujących na rynkach międzynarodowych. To stawia przed wschodnioazjatyckimi „tygrysami” alternatywę – wejścia do gry na zasadach postindustrialnych (wirtualnej gospodarki), albo obrony swojej pozycji i interesów na podstawie etyki rzetelnych wytwórców.

Rosja a Chiny
W perspektywie więzi horyzontalnej, euroazjatyckiej, priorytetową z punktu widzenia konstruowania modelu świata bipolarnego wydaje się oczywiście możliwość bliskich związków Rosji z Chinami. Najważniejszym czynnikiem jest tu wyjątkowa komplementarność gospodarek obu krajów – olbrzymiego terytorium Rosji na wschód od Uralu, obfitującego w bogactwa naturalne, oraz dysponujących olbrzymim potencjałem licznej i pracowitej siły roboczej, ale nie posiadających surowców – Chinami. Zdaniem Panarina taka symbioza ekonomiczna stanowiłaby realizację idei euroazjatyckiej gospodarki kontynentalnej, to jest produkcyjnej, w przeciwieństwie do wirtualnej, narzucającej obecnie Chinom produkcję niezwykle niskich jakościowo wyrobów, głównie z tworzyw sztucznych, dla masowego konsumenta na całym świecie. Trzecie pokolenie społeczeństwa konsumpcyjnego ustanawiające nowe kryteria „jakości życia” ceni głównie produkty naturalne, tworzy z tego niemal nową filozofię życia według standardów zgodnych z prawami przyrody (zdrowa żywność, odzież z naturalnych tworzyw itd.) i połączenie sił obu wielkich państw mogłoby zrealizować taką wizję, zastępując zużytą ekonomię substytutów.19

Próbując określić możliwe drogi współpracy Rosji i Chin, Panarin analizuje podobieństwa i różnice w dynamice procesów historycznych w obu państwach w XX wieku. W obu wystąpił bunt tendencji okcydentalistycznych przeciw wiekowym porządkom (rewolucja lutowa w Rosji 1917 r. i Sinhajska rewolucja lat 1911-1913 w Chinach) i obie te tendencje – rosyjscy zapadnicy i chiński Kuomintang – odcinały się od własnej tradycji narodowej, próbowały infantylnie kopiować zachodnie wzorce, nie mogąc udźwignąć ciężaru własnej tradycji, by w niej odnaleźć drogi otwierające nową perspektywę rozwojową. Radykalizacja polityczna zrodzona przez projekty modernizacyjne wyrosłe z tego ducha, w obu wypadkach doprowadziła do totalitaryzmu. Jednakże drogi wyjścia z tego sytemu są odmienne. Elita postkomunistyczna w Rosji ponownie zwróciła się ku Zachodowi i poszła drogą reform liberalnych. Panarin sądzi, że jest to przejaw kruchości, niepełnego ukształtowania się rosyjskiej cywilizacji w okresie przedrewolucyjnym, a także ogromnego duchowego i intelektualnego osłabienia jakości elit w wyniku bolszewickich „wielkich czystek”. W Chinach natomiast pojawiła się możliwość wyjścia z zaklętego kręgu kultury Modernu. Postkomunistyczne Chiny uruchomiły zarówno mimetyczną strategię naśladowania wzorów zachodnich, głównie w dziedzinie ekonomicznej, jak i strategię anamnezy – aktualizacji własnej tradycji – głównie konfucjańskiej. Zgodnie z tą tradycją przeprowadziły one „szczerą samokrytykę”, co oznacza odwagę samopoznania, umiejętność poszukiwania błędów w ułomności własnej natury. Mimo, iż według kryteriów moralnej autentyczności i efektywności przewaga Chin jest ewidentna – zdaniem Panarina – nie jest rzeczą oczywistą, czy Chiny dokonały już jasnego wyboru. Różnice między Chinami i Rosją kryją się bowiem w czasowym rytmie przebiegu wielkiego cyklu historycznego. Postkomunistyczne reformy w Rosji przebiegały – jego zdaniem – w takim momencie cyklu kiedy faza liberalna była już spóźniona. Dlatego w kolejnej fazie konieczna będzie zmiana elity, składającej się obecnie głównie z epigonów modernizmu. Identyfikacja postkomunistycznych reform w Chinach jest trudniejsza, ponieważ nie jest jasne, czy ich stabilność wynika z wcześniejszej fazy w cyklu rozwojowym, czy z lepszego przygotowania duchowego do fazy następnej.

Rozważając pozytywne i negatywne czynniki wpływające na wzajemne przyciąganie i odpychanie Rosji i Chin, możliwości ich sojuszu przeciw modelowi świata jednobiegunowego, czy to w formacie bilateralnym, czy też w multilateralnym – SOW lub BRIC, Panarin wskazuje na jeszcze jeden moment utrudniający więź Chin z Rosją, szczególnie ważny w kontekście jego koncepcji kulturologicznej, nadającej tak wielkie znaczenie w rozwoju społeczeństw wymiarowi duchowemu. Chodzi o to, że Rosja w sojuszu z Chinami może obecnie odgrywać jedynie rolę młodszego partnera, ponieważ pozbawiona jest wielkiej idei. Przy spotkaniu dwóch stron, z których jedna utraciła swą tożsamość, a druga ją zachowała, bezsporna przewaga jest po stronie tej drugiej.

Zachód stanął obecnie – według Panarina – wobec trudnego dylematu. Sukces modernizacji Chin tworzy z nich potężnego rywala zdolnego do złamania światowej hegemonii USA. Z kolei ich porażka w procesie modernizacji oznaczałaby utratę ich partnerstwa i pogorszenie klimatu duchowego przywództwa Zachodu. W takiej sytuacji Zachód będzie kusić Chiny, by ustanowił protektorat nad wschodnimi obszarami osłabionej Rosji z perspektywą ich kolonizacji. Chiny mają także poważne widoki na odzyskiwanie swoich historycznych wpływów w Azji Centralnej i w określonej koniunkturze politycznej mogą zakwestionować obecny układ sił w tym regionie.20 Osłabiona najpierw przez komunistów, a następnie liberalnych realizatorów zachodniej linii wobec byłych republik sowieckich, Rosja znacznie nadwątliła swoje pozycje w Azji Centralnej i nie może obecnie pretendować do roli światowego pośrednika między Europą i Azją. To zachęca obecnie potęgi regionalne, popierane przez USA i UE, do realizowania projektów ekonomicznych i politycznych uderzających w żywotne interesy Rosji. Należą do nich wszelkie pomysły dotyczące budowy infrastruktury transportu surowców energetycznych omijających terytorium Rosji. Dlatego obok rosyjskiego projektu euroazjatyckiego powstają projekty alternatywne, takie jak turecko-muzułmański projekt odpowiadający ambicjom Turcji jako odrodzonego imperium Osmańskiego, oraz idea odrodzenia „wielkiego szlaku jedwabnego” zorientowanego na Chiny. Azerbejdżan, Uzbekistan, Kazachstan, Chiny – taka jest linia mostu euroazjatyckiego między Atlantykiem a Pacyfikiem, budowana z zamiarem obejścia i izolowania Rosji.21 Wprowadzenie Chin do operacji podziału „masy upadłościowej”, oznaczałoby kolejną fazę spirali modernizacji, kreującej coraz to nowe pokusy dla zdemoralizowanego społeczeństwa konsumpcyjnego. Stanowiłoby to dla Chin zerwanie z ich tradycją duchową bardziej radykalne niż liberalizm, komunizm i „rewolucja kulturalna”.

Związane z tym byłoby także duże ryzyko geopolityczne, ponieważ oś euroazjatycka, łącząca kontynent po linii horyzontalnej, zostałaby rozerwana przez alternatywną oś wertykalną łączącą Rosję z Indiami, Iranem oraz arabskimi państwami Bliskiego Wschodu, jako przeciwwaga wobec Chin.22

Scenariusze pisane obecnie przez Zachód są dalekie od jednoznaczności i możliwe są różne warianty. Istotnym wszakże momentem stanu świadomości Zachodu staje się – według Panarina – zastąpienie podejścia formacyjnego, cywilizacyjnym.23 O ile to pierwsze było zorientowane na wspólną drogę ludzkości podążającej za Zachodem, jako liderem postępu, przez obiektywne etapy historyczne – społeczeństwo tradycyjne, industrialne, postindustrialne, o tyle podejście cywilizacyjne, zakładające nieuchronny konflikt cywilizacji, ustanawia niebezpieczną opozycję Zachodu wobec innych kultur, co redukuje jego odpowiedzialność za inne regiony świata. To podejście zawiera bowiem egoistyczny motyw separacji i eksploatacji „zacofanych”, nienależących do Zachodu państw i regionów, który jest całkowicie sprzeczny z tradycją humanizmu europejskiego.

Takie przeciwstawienie całemu nie-Zachodowi w logice świata jednobiegunowego zakłada konieczność usunięcia z pola rywalizacji nie tylko ZSRS, ale także wszystkich innych ewentualnych konkurentów. Pierwszym kandydatem do takiego wykluczenia stają się Chiny, które powinny zostać zdemontowane jako silny organizm państwowy, nim ich potęga stanie się niezłomna. Zadanie to wydaje się wykonalne jeśli wziąć pod uwagę, że demontaż ZSRS udało się przeprowadzić bez użycia siły, przy pomocy soft power, subtelnych technologii społecznych. W przypadku Chin możliwe jest prowokowanie separatyzmu etnicznego pod hasłem prawa do samookreślenia aż do oderwania się24, dezorientacja ideologiczna, przekupstwo elity zapraszanej do udziału w projekcie westernizacji itd. Przykład ZSRS działa jednak na chińską elitę otrzeźwiająco i jest wątpliwe aby udało się podporządkować Chiny wyłącznie przy pomocy „miękkich” środków.25

Wariant pionowej osi geopolitycznej w Eurazji – Rosja a Indie
Uwzględniając wszystkie motywy wzajemnego przyciągania i odpychania się Rosji i Chin jako partnerów ewentualnej koalicji, która byłaby zdolna do stworzenia alternatywy wobec hegemonistycznych planów USA w budowaniu modelu świata monopolarnego – Panarin skłania się jednak do wniosku, że perspektywy takiego sojuszu zawierają duży czynnik niepewności i nieokreśloności. Opierając się natomiast ponownie na klasycznych archetypach geopolityki – relacji między cywilizacjami Lądu i Morza – konstruuje on jeszcze jeden wariant prognostyczny, uwzględniający bardziej złożony model kooperacji z udziałem istotnych aktorów światowej sceny politycznej. Wynika on z tego, że USA, jako reprezentant agresywnej cywilizacji Morza, realizują swoją atlantycką strategię zgodnie z zasadniczą linią horyzontalną, odpowiadającą polityce westernizacji. Linia ta złączyła Atlantyk i Pacyfik, okazując bezprzykładną pod względem siły presję na kontynentalny obszar Lądu. Na krańcach tego obszaru położone są dwa potężne państwa, tradycyjnie należące do systemu kontynentalnego, ale obecnie mające pokusy przejścia do polityki piractwa. Od strony europejskiej są to Niemcy, od azjatyckiej – Chiny. Państwa te znajdują się w stanie pewnej ambiwalencji, ponieważ ewentualne sukcesy ich polityki ekspansywności mogą zmienić ich „kontynentalną” tożsamość26. Niemcy przeżyły już zbliżenie z archetypem Morza po II wojnie światowej. W Chinach taka tendencja będzie się nasilać w miarę rozszerzania się „stref wolnego handlu”, z wybrzeża w głąb ich terytorium lądowego. W obu państwach istnieje jednak także negatywna reakcja – w Niemczech szczególnie obszar b. NRD, w Chinach cały obszar kontynentalny, zagrożony zepchnięciem do statusu „kolonii wewnętrznej”.

Ta tendencja może – zdaniem Panarina – ulec zmianie, jeśli dominanta atlantyckiej linii horyzontalnej zostanie wyparta przez silną eurazjatycką linię pionową, biegnącą od Morza Arktycznego do Oceanu Indyjskiego. Gdyby wokół tej linii zebrały się wszystkie siły osaczonego obecnie kontynentu eurazjatyckiego, to działania jego wahających się krańców – Niemiec i Chin – mogłyby być skorygowane zgodnie z ortodoksyjnym modelem kulturowo-cywilizacyjnym. „Taka możliwość – pisze Panarin – w tajemny i prowidencjalny sposób została przechowana przez współczesną historię, która uchroniła kraje wielkiej eurazjatyckiej linii wertykalnej – Rosję i Indie przed westernizacją”.27

Zachowanie własnej tożsamości przez Indie było reakcją na brutalną akcję brytyjskich kolonizatorów. Natomiast w Rosji niepowodzenie misji okcydentalistycznej wynikało z bezwzględności z jaką zapadnicy – od Piotra I po współczesnych liberałów wdrażali model obcy odziedziczonej po Bizancjum rosyjskiej tradycji, którą „Pierwszy Rzym” traktował zawsze z podejrzliwością. Panarin formułuje nawet hipotezę, że fundamentaliści atlantyccy i islamscy, wchodząc w koniunkturalne alianse między sobą, wykonują na swój sposób wspólne zadanie – rozwiązują własne sprzeczności wewnętrzne i wzajemne pretensje dzięki rozpadowi ZSRS i osłabieniu Rosji. Siły atakujące obecnie Rosję i Indie są jednak niewspółmierne. Zachód chętnie eksploatuje ekspansywny potencjał islamu, ale nie będzie liczyć się z autonomią cywilizacji islamskiej. Po wykonaniu zadania przez islamskich dysydentów, którzy obecnie pełnią wobec Zachodu funkcje podwykonawcze, Zachód wskaże im ich miejsce. Oznaczałoby to jednak anihilację jednego z najważniejszych globalnych archetypów czyli kontynentalnego, który jest reprezentowany przez trzy wielkie cywilizacje – indyjską, słowiańsko-prawosławną i muzułmańską. Dysydencki charakter części świata islamskiego dowodzi, że fundamentów Lądu mogą obecnie bronić tylko Rosja i Indie. Ich sojusz zbudowany na osi pionowej mógłby – w pojęciu Panarina – uchronić cywilizację przed rozwojem procesów entropijnych, będących konsekwencją zaniku różnorodności socjokulturowej.

Sporo miejsca w swoich rozważaniach o zmierzchu Modernu i zagrożeniach cywilizacji ludzkiej związanych z jej obecnymi kreacjami w ideologii – libertarianizmem, oraz strategii politycznej – hegemonizmem, poświęca Panarin problematyce ideologiczno-religijnej, kwestiom charakteru narodów, kształtującego się na bazie tradycyjnych systemów pojęć zawartych w ich „wielkich tekstach”. Czyni to w odniesieniu do tradycji chińskiej, komentując potencjał konfucjanizmu zawarty w jego pojęciach zhen (humanizm) oraz li (praktyki moralne przeciwdziałające żywiołowej entropii).

Szczególną uwagę zwraca na poszerzenie w tej doktrynie przestrzeni osądu moralnego, przeniesienie człowieka ze świata naturalnego, gdzie działa automatyzm instynktów i obyczajów, w świat etyczny, gdzie wszystkie porządki znajdują się pod znakiem prawa moralnego. Ten konfucjański porządek moralny, w którym istota ludzka nie jest wyobcowana, przeciwstawia on współczesnej teorii modernizacji, opartej na zadufanej europocentrycznej dychotomii – cywilizacja zachodnia versus barbarzyńskie peryferia. Zachodniemu projektowi emancypacji konfucjanizm przeciwstawia projekt nieprzerwanie rosnącego zaangażowania i odpowiedzialności. Dzięki więzi z Kosmosem i przyrodą, posiadającej głęboki sens etyczny, jest on oczywiście zupełnie odmienny od ideału prometejskiego człowieka Nowych Czasów, dążącego do okiełznania przyrody. Jeszcze silniej podejście to przejawia się w taoistycznej filozofii Lao-Zi, która programowo przeciwstawia niepohamowanemu aktywizmowi przekształcania świata, kategorię tao, upatrującą we Wszechświecie istnienie tajemnej harmonii, której przynależą wszystkie rzeczy i zjawiska. Burzącemu świat aktywizmowi i biurokratycznemu uporządkowaniu, które ze względu na złożoność obiektu zawsze okazują się być profanacją, taoizm przeciwstawia kategorię wu-wei – czyli powstrzymanie się od woluntarystycznego działania i umożliwienie naturze rzeczy otworzyć się spontanicznie.

Te kategorie chińskiej filozofii wybitni rosyjscy filozofowie odnosili także do Rosji, gdzie od czasu podejmowanych prób przekształcenia jej natury trwała walka między męską zasadą yang, uosabiającą racjonalną klarowność wzorów konstrukcji świata, wolę państwowo-biurokratyczną, wszechobecny centralizm, a żeńską zasadą yin, ponoszącą ofiary, cierpiącą, ale nie poddającą się losowi.28

Yang wyraża raczej zewnętrzną powłokę świata, która oparta jest na przemocy, strategii szybkiego sukcesu. Natomiast yin wyraża długookresową perspektywę. Jeśli zwycięstwo jest okupione za cenę uzurpacji, to nastąpi efekt bumerangu, który ustanowi właściwą równowagę.

Szczególną rolę przypisuje on filozofii zhong yong, „drogi środka”, przypisywanej wnukowi Konfucjusza – Tszysy. Stanowi ona konsensus między konfucjanizmem, taoizmem i buddyzmem. Jest to droga, na której człowiek odnajduje utraconą więź z Niebem, Kosmosem. O ile prometeizm zrywa jedność człowieka ze światem i rozmaite współczesne partie rywalizują o to, która w tym zerwaniu jest bardziej konsekwentna i efektywna, to chińska mądrość dąży do ustanowienia jedności człowieka ze światem. „Droga środka” jest drogą centralną – ukazuje ona na możliwość powrotu od przeciwstawienia i rozdzielenia na różnorodne bieguny polityczne, kulturowe i etniczne, ku pierwotnej jedności. Szlak tao jest jedynym szlakiem antropokosmicznym.29

Mimo dostrzegania wielkiego potencjału filozofii chińskiej dla budowania motywacyjnej podstawy odpowiedzi Wschodu na wyzwanie Zachodu, Panarin uważa, że konfucjanizm obarczony jest pewnym niedostatkiem w porównaniu z filozofią Indii. W świecie Modernu bezgraniczna emancypacja posiada odwrotną stronę medalu w postaci bezwzględnego przymusu. Anarchia łatwo przeistacza się w dyktaturę. Wyrwanie się z zaklętego kręgu kolejno występujących po sobie faz: lewica – prawica, wymaga odejścia od alternatywy liberalnej utopii umowy społecznej lub tyranii państwowej i oparcia się na takiej cywilizacji, która zakłada podporządkowanie się normom społecznym bez stosowania siły i przymusu. Na Wschodzie istnieją dwa rodzaje takiego kodeksu moralnego – chiński oraz hinduski. Otóż Panarin twierdzi, że „jest wątpliwe czy pedantyczny charakter konfucjańskiej etyki prawa może imponować tym, którzy poznali pedantyzm liberalizmu, zastępującego moralność racjonalizmem stosunków opartych na kontrakcie”30.

Jeśli w założeniach możliwości współdziałania z państwami Dalekiego Wschodu i Chin dominują, mimo wszystko, względy natury praktycznej – ekonomiczne, polityczne, strategiczne – to Indie jako sojusznik rozpatrywane są w perspektywie etyczno-religijnej. Nieprzypadkowo Panarin przywołuje tu słowa Jezusa z „Kazania na Górze”: „Błogosławieni ubodzy w duchu; albowiem ich jest królestwo niebieskie./Błogosławieni, którzy się smęcą; albowiem pocieszeni będą./Błogosławieni cisi; albowiem oni odziedziczą ziemię”. Idzie tu bowiem o moralny imperatyw współczucia, solidarności, bezinteresowności, otwierający drogę do nowej jedności ludzkiego świata. Kluczowym pojęciem geopolitycznej linii pionowej łączącej Rosję z Hindustanem jest solidarność wydziedziczonych i uciśnionych, wytrzymujących napór strategów świata jednobiegunowego. Zgodnie z fazą odpowiedzi Wschodu, która – według Panarina – wkrótce powinna nastąpić, ekonomicznie i technicznie ubodzy, ukażą swoją nową rolę, jako bogatych duchowo, zdolnych do zaproponowania światu, poszukującemu nowej perspektywy globalnej, czegoś rzeczywiście nowego. Sądzi on, że w kontekście duchowej linii pionowej, powołanej do przezwyciężenia konsumpcyjnej linii poziomej, jako „najbogatsze” duchowo objawią się właśnie Indie. Powołuje się przy tej okazji na twierdzenia specjalistów, którzy głoszą, że buddyzm jest jedyną z wielkich religii światowych, która wyrosła poza obszarem śródziemnomorskim. Co więcej powstała ona, w odróżnieniu od chrześcijaństwa i islamu poza tradycją biblijną.31 Prawdopodobnie żadna inna tradycja duchowo-religijna nie ukazuje w tak głęboki sposób dramatu żądzy, namiętności posiadania, zawiści, stanów psychologicznych, które analizowane są w socjologii pod pojęciem względnej deprywacji. Współczesne teorie globalizmu – pisze Panarin – dowodzą, że gdyby standard konsumpcji światowej osiągnął poziom obecnego standardu w USA, to świat rozpadłby się z powodów ekologicznych. Misją buddyzmu byłoby uciszenie żądzy posiadania jako składnika natury ludzkiej i wystąpienie w charakterze głównego ogniwa światowej rewolucji świadomościowej.

Panarin wskazuje na pewne analogie ducha zawarte w religiach i tradycjach Rosji i Indii, które mogłyby być źródłem ich wzajemnego przenikania i wzbogacania. Chodzi tu nie o wysiłki kulturologii wschodoznawczej i hermeneutycznych problemów deszyfracji kodów kulturowych zawartych w cywilizacji prawosławnej i hinduistyczno-buddyjskiej, lecz o objawienie moralnego jądra obu wielkich religii związanego z motywami solidarności i współczucia wobec ubogich duchem, doceniania cnoty prostoty i ascezy.

Istnieją także inne elementy o charakterze społeczno-historycznym, które nadają określoną synergię współdziałaniu tych cywilizacji. Rosja, prócz okresu niewoli mongolskiej, nigdy nie traciła państwowości, demonstrując znaczącą siłę państwa, a równocześnie przejawiała pewną labilność cywilizacyjną, ulegając obcym wpływom. W Indiach sytuacja jest odwrotna. Jako państwo ulegały one Persom, Grekom, Turkom, Afganom, a jednocześnie indyjska cywilizacja zawsze osiągała nad nimi przewagę. Jakiekolwiek byłyby różnice między agresorami, koniec końców zawsze przeobrażali się oni w Hindusów.32

W Rosji jest to potencjał trzech wieków modernizacji, moralnie czystej, pamiętającej o uniwersaliach chrześcijaństwa i Oświecenia, w odróżnieniu od zachodniej, która od dawna przeżywała degradację i transformację w „technologię sukcesu”. Inną cechą kultury rosyjskiej jest jej „etykocentryzm”. Wraz z „kosmocentryzmem” stanowi on przesłankę komunikacji z kulturą buddyjsko-hinduistyczną mającą podobne cechy.33 Ich różnice polegają – według Panarina – na tym, że te cechy rosyjskiej kultury skierowane są w przyszłość, jako „kultura-projekt”, podczas gdy w kulturze hinduskiej są one zwrócone wstecz, jako „kultura-pamięć”. Jednakże projekt bez pamięci kulturowej zagrożony jest utopizmem i woluntaryzmem, czego Rosja wielokrotnie doświadczała. Podobnie pamięć bez intencji prospektywnych łatwo zmienia się w archiwum kulturowe pozbawione przyszłości. Panarin wierzy w to, że poza geopolitycznymi motywami współpracy, kontakt tych cywilizacji stanie się punktem zwrotnym, który wprowadzi odpowiednią korektę ich kursu.

Mimo rozmaitych zastrzeżeń, skłonności liderów państw Wschodu do zawierania taktycznych sojuszy z zachodnimi ośrodkami siły, Panarin twierdzi, że na Wschodzie egzystuje także inna intuicja, która nakazuje traktować dychotomię Zachód-Wschód jako bardziej znaczącą, bardziej nasyconą treściami aksjologicznymi i światopoglądowymi, aniżeli wszelkie wewnętrzne różnice na Wschodzie i Zachodzie. W tym kontekście stawia on pytanie o możliwości aktualizacji tajemnej więzi Wschodu, przetłumaczenia jej na język dialogu, solidarności, wspólnych alternatywnych praktyk i projektów politycznych, składających się na pojęcie odpowiedzi na wyzwanie. Idzie bowiem o to by stworzyć nowy paradygmat kulturowo-historyczny. Potencjał owej odpowiedzi, by mógł sprostać warunkom stawianym w epoce globalizacji, powinien być nie tylko dostatecznym dla wewnętrznej konsolidacji Wschodu, ale zdolnym do stworzenia alternatywy wobec ślepego zaułka, w jaki prowadzi świat projekt zachodniego postmodernizmu. Dla przerwania zgubnej logiki konfrontacji niezbędna jest ogólnoludzka perspektywa historyczna, uznająca zasadę wspólnego losu. Właśnie to odpowiadałoby – w jego przekonaniu – filozofii autentycznego globalizmu.

Zakończenie

Wypadnięcie Rosji z grona potęg, mimo realizacji celów zwycięzców Zimnej wojny, uniemożliwiło zamknięcie poziomej osi westernizacji, oznaczające definitywne zerwanie perspektywy zjednoczenia Północy z biednym Południem, co jest celem koncepcji pluralizmu i zderzenia cywilizacji. Wniosek jaki wyprowadza stąd Panarin jest następujący: przyszła Rosja ponownie stanie się antyzachodnią i prawdopodobnie zostanie liderem światowej koalicji antyzachodniej. Sądzi on, że kolejny akt światowego dramatu spowoduje radykalizację rosyjskiego antyokcydentalizmu. Tym samym już w następnej generacji wyjdzie ona ze sfery wpływu europejskich ideologii, gdyż skutków głównych, wśród nich – socjalizmu i liberalizmu – już doświadczyła. Zachód, a szczególnie USA jako organizatora jednobiegunowego porządku światowego, czeka efekt bumerangu, prawdziwa odpowiedź Wschodu. Koncepcja ta jest bowiem na tyle sprzeczna z interesami i nadziejami narodów na nowy sprawiedliwy ład międzynarodowy, że musi stać się początkiem kolejnego etapu dramatu światowego. Prawdopodobnie dojdzie do nowej polaryzacji, gdzie z jednej strony znajdzie się Zachód na czele z USA, a z drugiej – Rosja w sojuszu z Indiami, arabskim Wschodem, i, być może, Chinami. O ile poprzednia faza konfrontacji „dwóch obozów” przebiegała na płaszczyźnie Oświecenia – jako walka socjalizmu z liberalizmem, to obecnie należy oczekiwać głębokiego rozłamu między Wschodem i Zachodem. W tej fazie wschodniej odpowiedzi Rosję czeka – pisze Panarin – zmiana tożsamości. Katastrofa polityki liberalnych elit popchnie ją albo ku samoidentyfikacji w charakterze „nowego chrześcijaństwa” poprzez realizację procedury bizantyjskiej anamnezy, albo poprzez jakąś formę syntezy bizantynizmu z euroazjatyzmem.34

Perspektywę roli Rosji wobec Wschodu, widzi Panarin w kontekście wyzwań jakie mogą pojawić się dla polityki transatlantyckiej. Pełna wasalizacja Rosji byłaby dla Zachodu korzystna gdyby istniała pewność, że Niemcy nigdy nie stworzą już dla Europy zagrożenia, wobec którego mogłaby ona potrzebować pomocy Rosji. Drugim warunkiem jest brak wyzwań ze strony innych podmiotów areny światowej. Zdaniem Panarina – żaden z tych warunków nie jest jednak spełniony, zarówno ze względu na rosnącą nieproporcjonalnie rolę Niemiec w Europie, którą ramy UE mogą powstrzymywać tylko do określonych granic, jak i przez błyskawiczny wzrost potęgi Chin i niezależną postawę Indii dysponujących bronią jądrową.

W tej sytuacji rola Rosji rysuje się jako alternatywa – równoprawna współpraca Zachodu z Rosją dla wspólnego pokonywania wyzwań ze strony potęg wschodnich, których USA nie mogą już opanować, albo okazanie pomocy Wschodowi przeciw Zachodowi.

Tę pierwszą możliwość polityka atlantycka zamknęła dla siebie wskutek tradycyjnego traktowania Rosji jako przeciwnika, chęci pełnego wykorzystania swego zwycięstwa w Zimnej wojnie i dążenia do przekształcenia Rosji w zaplecze surowcowe swojej gospodarki. Ten fakt według Panarina determinuje długookresowe perspektywy globalnej polityki Rosji.

Zamierzeniem niniejszego artykułu nie jest krytyka poglądów Panarina. Zamierzałem w nim jedynie przedstawić poglądy tego współczesnego rosyjskiego politologa i filozofa społecznego, w Polsce niemal nieznanego, choć jego twórczość cieszyła się sporym zainteresowaniem w świecie. Był on autorem ok. 250 prac naukowych w tym 18 obszernych monografii, wśród których najbardziej znane są: „Politologia”, „Globalne prognozowanie polityczne”, „Cywilizacja prawosławna w świecie globalnym”, „Niestabilność strategiczna w XXI wieku” oraz „Pokusa globalizmu”, za którą otrzymał nagrodę A. Sołżenicyna. Aleksander Panarin był członkiem 4 akademii nauk społecznych w Rosji oraz członkiem Akademii Nauk w Nowym Jorku. Duże zainteresowanie wzbudziło jego wystąpienie na „okrągłym stole” w Uniwersytecie im. Łomonosowa z referatem „Ontologia terroru”, w którym potępił udzielone przez Rosję poparcie dla USA po zamachu z 11 września 2001 r.

Jego bezsporna erudycja oraz pasja ideowa i polityczna, patos jego naukowych wywodów, bez wątpienia mogą wzbudzać respekt. Jednocześnie nie można nie ulec wrażeniu, że jest to myśliciel ekscentryczny, pretendujący do roli „proroka” nowej ery. Jego krytyka współczesnej cywilizacji Zachodu i określenie jej perspektyw ma charakter apokaliptyczny, a oczekiwana odpowiedź Wschodu jest kreślona w kategoriach eschatologicznych, obcych suchemu językowi i „chłodnej” mentalności naszych czasów. Wizje egzotycznych koalicji państw Wschodu, które mają przeciwstawić postmodernistycznemu Zachodowi nową antropologię i filozofię życia w harmonijnym świecie opartym na empatii, współczuciu i powszechnej pozytywnej kooperacji w duchu odnowionego chrześcijaństwa i religii Wschodu, trudno potraktować inaczej, niż jako antyoświeceniową utopię i pewien rodzaj eskapizmu, nawołującego do cofnięcia się ludzkości do epoki przedreformacyjnej.

Jednocześnie narodowo-patriotyczna strona idei Panarina stanowi podglebie, na którym rozwija się nacjonalistyczna, pseudomocarstwowa postawa obecnej rosyjskiej elity. Mamy tu do czynienia z głęboką sprzecznością między jej zanurzeniem w neopogańskim kulcie „złotego cielca”, w ideologii libertarianizmu, apoteozą Modernu, a potępieniem westernizacyjnej polityki rosyjskich „demokratów” lat 90-tych, stokroć przeklętych w pracach Panarina. Trudno oprzeć się wrażeniu, iż głęboka, humanistyczna warstwa jego teorii stanowi mistyfikację, za którą kryje się tradycyjny wielkorosyjski nacjonalizm, bardzo obecnie osłabiony i stąd poszukujący geopolitycznej konstrukcji, pozwalającej przyłączyć się do silnego. Problemy globalne, które w świecie pojawiają się w ciągu ostatniej dekady – terroryzm, wzrost potęgi Chin, rewolucje polityczne w świecie arabskim, zapoczątkowany w USA kryzys światowego systemu finansowego, rozwój zjawisk kryzysowych w Unii Europejskiej, świadczą jednak o tym, że globalne prognozy rozwoju systemu stosunków międzynarodowych, jeśli nie całej kultury światowej, są na początku XXI wieku zadaniem nader aktualnym, a poglądy geopolityków, nawet tak ekstrawaganckich jak Panarin, godne namysłu.

Doc. dr Wiktor Ross – politolog, adiunkt w Studium Europy Wschodniej UW, wykładowca w Szkole Głównej Handlowej i Collegium Civitas, b. ambasador RP w Mołdawii i Armenii. Zajmuje się historią doktryn politycznych, historią i teorią dyplomacji, Rosją i państwami WNP oraz polską polityką wschodnią.

1N. J. Danilewskij, Rossija i Jewropa, Moskwa 2004; Stefaniuk, Danilewski: panslawizm i wielość cywilizacji, Lublin 2006.

2K. Leontjew, Wostok, Rossija i Sławianstwo w: Sobranije soczinienij, t.5-6, S.-Pietierburg 1912-1917; N.A. Bierdiajew, Konstantin Leontjew Paris 1926; A. Walicki, Konstanty Leontjew [w:] Rosyjska filozofia i myśl społeczna od Oświecenia do marksizmu, Warszawa 1973, ss. 438-450.

3N. Trubieckoj, Spojrzenie na historię Rosji nie z zachodu a ze wschodu (fragmenty). w: Dusza polska i rosyjska. Od Adama Mickiewicza i Aleksandra Puszkina do Czesława Miłosza i Aleksandra Sołżenicyna. Materiały do ≪katalogu≫ wzajemnych uprzedzeń Polaków i Rosjan. Pod red.: A. de Lazari, Warszawa 2004.

4P. Sawickij, Geograficzeskije i geopoliiczeskije aspekty jewrazijstwa, w: A. Dugin, Osnowy Geopolitiki, Moskwa 2000.

5A. Dugin, Osnowy Geopolitiki, Moskwa 2000.

6Według Mackindera World Island (Światowa Wyspa) i Heartland (Obszar Centralny; pierwotnie Pivot Area – Obszar Osiowy). Jego zdaniem to na Światowej Wyspie (obejmującej Eurazję i Afrykę) rozgrywały się najważniejsze wydarzenia dziejowe. Na tym obszarze wyznaczył rejon krytyczny – Heartland, usytuowany w jego części środkowo-północnej. Geopolityczne prawo Mackindera sprowadzało się w skrócie do stwierdzenia: „Kto panuje nad Wschodnią Europą, panuje nad Obszarem Centralnym; kto panuje nad Obszarem Centralnym, panuje nad Światową Wyspą; kto panuje nad Światową Wyspą, panuje nad światem”. Por. A. Maśnica, Świat kolisty i zwycięstwo w historii Sir Halforda Mackindera. Stańczyk 1/1995, s. 24-38.

7Dla potrzeb niniejszego opracowania referuję poglądy A. Dugina zawarte w jego pracy Osnowy Geopolitiki na podstawie artykułu: B. Bańka, Klasyczne i współczesne teorie geopolityki [w:] „Rocznik Europejskiego Kolegium Polskich i Ukraińskich Uniwersytetów”, Lublin 2003, s. 167-176.

8A.S. Panarin Politołogia, Moskwa 2002, s. 480.

9Ich nosicielem, bezpośrednio wpływającym na decyzje tej elity, jest np. Natalia Narocznicka – poza karierą naukową pełniąca ważne funkcje publiczne: od 2003 r. zastępczyni przewodniczącego Komitetu spraw międzynarodowych Dumy Państwowej, szefowa Komisji praw człowieka zagranicą, zastępczyni przewodniczącego delegacji Zgromadzenia Federalnego FR w Radzie Europy, a także od 2008 roku stojąca na czele Europejskiego Instytutu Demokracji i Współpracy w Paryżu, założycielka w 2007 r. „Fundacji badań perspektywy historycznej”. Jest wyróżniona szeregiem odznaczeń Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej.

10A. S. Panarin, op.cit., s. 29.

11A. S. Panarin, op.cit., s. 277.

12A. S. Panarin, op.cit., s. 316.

13A. S. Panarin, op.cit., 274.

14P.N. Milukow Oczerki iz istorii russkoj kultury, Moskwa 1993 t. 1.s. 78.

15A. S. Panarin, op.cit., s. 376.

16Koncepcja Rimlandu przeciwstawnego wobec Heartlandu należy do amerykańskiego politologa Nicholasa Spykmana i została opracowana w dwóch pracach: America’s Strategy in World Politics oraz The Geography of the Peace. Zob. R. Kuźniar, Polityka i siła. Studia strategiczne – zarys problematyki, Warszawa 2006, s. 69.

17A. S. Panarin, op.cit., s. 326-327.

18R. Priebysz, Pieriferijnyj kapitalizm: jest’ li jemu alternatiwa?, Moskwa, 1992.

19A. S. Panarin, op.cit., ss. 331-332.

20Na temat ekonomicznych i politycznych aspektów relacji rosyjsko-chińskich w Syberii i na Dalekim Wschodzie pisałem w artykule: W. Ross, Stosunki chińsko-rosyjskie: historia, współczesność, perspektywy, w: Chińska Republika Ludowa we współczesnych stosunkach międzynarodowych, Red. naukowa P. Ostaszewski, Warszawa 2011, ss.105-145.

21A. S. Panarin, op.cit., ss. 329, 337-338.

22Ibidem, s. 338.

23S. Huntington, Zderzenie cywilizacji i nowy kształt ładu światowego, Warszawa 1997; W. Burszta, W.Kuligowski, Sequel. Dalsze przygody kultury w globalnym świecie, Warszawa 2005; R. Piotrowski, Problem filozoficzny ładu społecznego a porównawcza nauka o cywilizacjach, Warszawa 2003.

24Chodzi z pewnością o Tybet, a także region Xinqiangu zamieszkały przez islamskich Ujgurów.

25A. S. Panarin, op.cit., ss. 285-286.

26Panarin zauważa, że zjednoczone Niemcy tworzą potężny ośrodek ciążenia dla Europy Środkowej i w przypadku kryzysu UE, mogą dążyć do wyciągnięcia jednostronnych korzyści wynikających z ich siły, albo poprzez budowanie, pod swoją hegemonią, opozycji Europy Zachodniej wobec USA, albo przez dominację nad Europą Środkową i konstruowanie nowej linii konfrontacji z Francją i Wielką Brytanią. Wzrost emancypacyjnych ambicji Niemiec był już dostrzegalny w czasie kryzysu jugosłowiańskiego.

27A. S. Panarin, op.cit., ss. 416-417.

28O dualizmie tym pisał wybitny rosyjski filozof społeczny Georgij Fiedotow w eseju „Trzy stolice”: „Petersburg wchłonął wszystko co męskie, rozumowo-świadome, wszystko co dumne i oparte na przemocy w duszy Rosji. Poza nim została Ruś, Moskwa, wieś, ciężko doświadczona ziemia, żona i matka, rodząca, pochylona w trudzie, niewyczerpana we łzach, nie nadążająca opłakiwać dzieci swoje, pożerane przez tytana”. Cyt. za: A. Panarin, op. cit., s. 354.

29Ibidem, s. 363.

30Ibidem, s. 435.

31W. A. Pimienow, Wozwraszczenije k dharmie, Moskwa 1998 s. 155, za: A.S. Panarin, op.cit., s. 441.

32W.A. Pimienow, ibidem, s. 59, za: A.S. Panarin, op.cit., s. 435.

33Panarin podaje wiele przykładów takich analogii w obu kulturach jak kategorie Brahmana i Atmana w buddyjskim kosmocentryzmie, rytuał bhutasiddchi w tantryzmie, żeński pierwiastek Szakti w hinduizmie. W kulturze rosyjskiej taką rolę odgrywa mit mądrej Sofii, któremu „srebrny wiek” nadał status filozoficzny, telluryczny mit Matki-Ziemi, genetyczny związek terminów „christianin” i „kriestianin” itd. Wszystkie te fenomeny mają uzasadniać przewagę pierwiastków trwałych, naturalnych i zharmonizowanych z wyższą istotą mistyczną i kosmiczną nad materialną, bezduszną, wirtualną rzeczywistością kultury Modernu.

34A. S. Panarin, op.cit., s. 281.

Granica Ural

Zaur Gasimow

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w: "Nowy Prometeusz", nr 4, październik 2013, ss. 67-76]

1Zgodnie z definicją niemieckiego historyka zajmującego się Europą Wschodnią, Karla Schlögela miejsca pamięci „obejmują pamięć wszystkich miejsc, w których wydarzyła się dana historia”2. Ural – temat tego artykułu – stanowi zarówno miejsce geograficzne, ściśle powiązane z klasyczną europejską kartografią, jak również pojęcie związane z mapą wyobrażeniową.

Wracając do Uralu, jako miejsca pamięci, definicji Schlögela nie można odbierać dosłownie, ponieważ historia nie wydarzyła się bezpośrednio w tym miejscu. Nie odegrała się tam żadna bitwa, ani nie miało miejsca zawarcie żadnego porozumienia pokojowego istotnego dla Europy. Jednakże miejsce to przedstawiane jest jako medium, poprzez które mamy dostęp do określonych i licznych przejawów pamięci. Ural to wielopoziomowe europejskie, jak i eurazjatyckie miejsce pamięci. Warto zwrócić uwagę na etymologię pojęcia Ural, które wzięło swój początek z języka baszkirskiego i w tej formie zawędrowało do rosyjskiego, a później do innych europejskich języków.

Dla opisu tego miejsca pamięci kluczowe są jego toponimia i geografia. Doświadczenie Europejczyków na omawianym obszarze pojmować można w sensie przenośnym jako region, jako granicę pomiędzy Europą i Azją, a w końcu jako symboliczną wartość Rosji, ze szczególnym znaczeniem dla pogranicza Europy. Ural w tej perspektywie to jednocześnie góra, jak i rzeka, granica, przedsionek Syberii i wreszcie sama Rosja.

Ural jako miejsce
W żadnym innym miejscu Eurazji nie jest się tak zdezorientowanym jak na Uralu, chociaż znajduje się tam drogowskaz Evropa-Azija, który powinien demonstrować przejeżdżającym kierunek na Europę i Azję oraz zaznaczać granicę pomiędzy dwoma kontynentami. Ural był i będzie postrzegany jako miejsce, które dzieli i odgradza Europę od Azji, Zachód od Wschodu, miejsce tworzące własne granice oddzielające to co jest tu, od tego co jest tam.

Po tamtej stronie Uralu to publikacja, wydana w 1967 roku, w Londynie, autorstwa angielskiej historyczki Violet Conolly.3 Autorka w latach 1928-1934 przebywała na wyprawie naukowej w ZSRR, badając rozwój ekonomiczny sowieckiej Azji. Na mapie w jej książce region ten obejmuje swoim zasięgiem, oprócz Syberii i Azji Centralnej, również Daleki Wschód. Monografia ta, wydana w szczytowym punkcie zimnej wojny (1967), przedstawiała Ural jako miejsce graniczne. Kolory na mapie dzieliły i odgraniczały różne regiony, podczas gdy Ural przedstawiony został jako czarna linia, wzdłuż pasma od miejsc granicznych przy wschodnim krańcu europejskiej Rosji. Taka perspektywa nie była w swej istocie ani angielska, ani nie została wywołana napiętymi stosunkami na linii Wschód-Zachód lat sześćdziesiątych XX wieku. Był to dyskurs europejski, który już wiek wcześniej przedstawiał stare góry Uralu właśnie jako Ural.

Ural z biegiem historii postrzegany był w rożny sposób. Pochodzący z Kazania publicysta emigracyjny, Ayaz Ishaki w 1933 roku wydał w Paryżu historię Uralu, zawierającą wiele map regionu Idel-Oural. „Idel” to tradycyjne tatarskie określenie Wołgi. Na francuskojęzycznej mapie region ten został przez autora przyporządkowany do obszaru pomiędzy Russie, Don-Kouban oraz Sibérie. Według Ishakiego Ural nie miał nic wspólnego z właściwą Rosją, zredukowaną jedynie do Moskwy. Powstający w okresie międzywojennym ruch prometejski również umiejscowił go poza historyczną Rosją. Prometeiści pamiętali, że jednym z utraconych w wyniku sowietyzacji miejsc był właśnie Ural.

Również dla bolszewików Ural był miejscem pamięci. Tam, w walce przeciwko białym, w 1919 roku, zginął przywódca rewolucji Wasilij Czapajew. W 1936 roku poetka Zinaida Aleksandrowa poświęciła mu wiersz, który stał się przebojem – Ural-Ural rzeka. Głucha cisza.4 Miejsce to zatem stanowi również symbol męczeństwa bolszewików.

Ural był również ważnym tematem twórczości Borysa Pasternaka, który w 1916 r. napisał wiersz Ural po raz pierwszy, a już kilka lat później kolejny – Ural. W tym drugim utworze węgiel, kamień i noc oznaczają właśnie Ural. Jest nawet mowa o „Caracie węgla” i „Caracie trupów”. Główni bohaterowie powieści Dzieciństwo Luwersa oraz Doktor Żywago żyją właśnie na obszarze Uralu. Jest to okres rosyjskiego annus mirabilis 1917. Ural uczestniczył nie tylko w przestrzeni rewolucji politycznej i rozwoju przemysłu, w tym głównie górnictwa. Stanowił także miejsce współistnienia wielu grup etnicznych oraz był przestrzenią komunikacyjną Europejczyków, Rosjan i Azjatów. Ural jest swoistym uśpionym terytorium, obszarem idealistów, będąc jednocześnie pulsującą peryferią.

W okresie międzywojennym na obszarze Uralu przebywało wielu znanych Europejczyków, spośród których wielu było komunistami. Region jako temat publicystyki europejskiej zainicjowany został przez niemieckiego, robotniczego poetę Maxa Barthela. Jego książka Der rote Ural (Czerwony Ural) ukazała się w Berlinie w 1921 roku. Z kolei francuski poeta, Louis Aragon (od 1927 r. członek Francuskiej Partii Komunistycznej), odwiedził Ural w 1932 roku wraz ze swoją żoną Elisą Triolet. Wrażenia z tej podroży ukazały się w tomie poezji Hourra l’Oural (1934). Aragon był zachwycony przemysłowymi metropoliami – Swierdłowskiem (Jekaterynburgiem) oraz Orenburgiem. Oczarowany napisał wiersz Les amants de Magnitogorsk. W Magnitogorsku, mieście przemysłowym założonym w 1929 roku, pracował w latach 1930-31 późniejszy polityk Socjalistycznej Partii Jedności Niemiec Erich Honecker.

W tym okresie Ural był nie tylko najważniejszym centrum przemysłowym ZSRR. Stanowił również dużą część ogólnoradzieckich systemów obozowych, gdzie skazanych zostało wielu więźniów, deportowanych z zachodniego, europejskiego terytorium Rosji radzieckiej. Był miejscem, gdzie rozegrał się tzw. „czerwony terror” (Jörg Baberowski).

Ural już wcześniej stanowił miejsce panowania bezgranicznej przemocy i barbarzyńskich czynów. To właśnie tam ostatni car Rosji, Mikołaj II był przetrzymywany w miesięcznym areszcie i gdzie, w Domu Ipatiewa w Jekaterynburgu, w lipcu 1918 roku, został zamordowany wraz ze swoją rodziną. Dla europejskiej szlachty, silnie związanej z carską dynastią, Ural to miejsce pamięci, gdzie dokonała się kaźń. Na miejscu Domu Ipatiewa w latach 2002-2003 wzniesiono Cerkiew na Krwi, która stała się celem pielgrzymek dla rosyjskich monarchistów.

Ural jako miejsce zsyłki
W europejskiej pamięci, jeszcze przed okresem międzywojennym, Ural postrzegany był jako srogie miejsce zsyłki. Podczas pierwszej wojny światowej, polski malarz Eugeniusz Geppert, dostał się do rosyjskiej niewoli. Późniejsze wspomnienia z miejsca zesłania przelał na swoje obrazy.

Ural w życiu austriackiego pisarza – Heimito von Doderera, odegrał podobną rolę. Na początku pierwszej wojny światowej, został on deportowany na wiele lat na Syberię i Ural, co opisał w powieści Der Grenzwald (1967). Główni bohaterowie byli austriackimi ofi cerami, niemieckojęzycznymi Węgrami i Wiedeńczykami, którzy w czasie niewoli za Uralem rozliczyli się z rosyjską literaturą i językiem, jak również z wielokulturowością odchodzącej w przeszłość monarchii Habsburgów. Na przełomie lat 1917-1918, już w trakcie procesu stopniowego upadku caratu, rozpoczęła się wojna austriacka, w czasie której sieć kolejowa przez miesiąc znajdowała się pod kontrolą czeskich legionów. Ich członkowie, walczący przeciwko monarchii austro-węgierskiej, na licznych stacjach kolejowych na Uralu nawiązali kontakt z „zaufanymi obcymi” – jeńcami wojennymi, którzy ze stacji tych wracali z wojny. Ural u Doderera jest miejscem spotkań Europejczyków, Wiedeńczyków i mieszkańców Pragi. W czasie drogi powrotnej żywili nadzieję, że zostanie on zdobyty i, że wkrótce powrócą do Wiednia.

W tym samym czasie tworzył Hans Kohn, badacz nacjonalizmu, który zapuścił się jeszcze bardziej w głąb kraju, na drugą stronę Uralu, do Azji Centralnej. Arnold Toynbee, we wstępie autobiografi i Hansa Kohna, napisał o wielu podróżach „i nie tylko po zachodniej części Gór Uralu”. Góry Uralu prezentuje się tutaj jako przejście do i granicę przestrzeni, która jest mało zbadana i stanowi synonim trudności i zagrożeń. Sam Ural to, jego zdaniem, bogate w minerały pustkowie, choć było w nim też coś fascynującego. Podobne wspomnienia tego miejsca znajdziemy u krytyka Stalina – wybitnego rosyjskiego poety Osipa Mandelsztama, który w 1934 roku został skazany na trzyletnie zesłanie.

Ural był miejscem nie tylko zsyłki dla pojedynczych osób, lecz dla całych grup etnicznych i religijnych. Starowiercy rosyjscy zostali tam przesiedleni na przełomie XVIII i XIX wieku. W czasie pierwszej wojny światowej przesiedlenia wyglądały podobnie. „Ludzie przeprowadzają się z małymi dziećmi, swoimi majątkami, z braku żywności, poganiają swoje bydło przodem. Wkrótce pochód na stacji kolejowej zostanie wepchany do wagonów i będą jechali dniami i tygodniami daleko za Ural”. Tak, w 1976 roku, pisała ukraińska historyczka Natalija Polonska-Vasylenko na emigracji w Monachium, w swojej monografii
przymusowego uchodźctwa Ukraińców w caracie. O podobnych wydarzeniach wspominać mogła polsko-żydowska intelektualistka Zofi a Hertz. Jej mąż Zygmunt został w 1940 roku, jak wielu innych Polaków, zatrzymany przez NKWD oraz deportowany na terytorium Uralu.

Ural jako granica
Ural jako granica przedstawiony został zarówno przez austriackich jeńców wojennych w Der Grenzwald Doderera jak i przez młodą Rosjankę, Żenję Luwers w Dzieciństwie Luwersa Pasternaka. Wcale nie chodzi tu o wywoływanie novum w europejskiej literaturze XX wieku. Korzenie dyskusji na temat Uralu jako granicy między Europą a Azją miały miejsce już w XVIII wieku. Szwedzki geograf Filip J. von Strahlenberg, w sprawozdaniu Północna i wschodnia część Europy i Azji z 1730 roku, zdefiniował góry Ural jako granicę. Naukowy spór Europejczyków o wschodnią granicę Europy został także podchwycony przez rosyjskiego geografa Wasilija Tatiszewa który prezentował kilka odchyleń od ustalonego przebiegu granicy na Uralu. Rosyjski rząd postanowił o ustanowieniu tam posterunku granicznego – jak to opisał historyk Richard J. Evans „at which generations of convicts trudging their way in irons to Siberia would kneel and touch the earth, running the last crumbs of European soil through their fingers before relinquishing it for ever”5.

Ural, kiedy mowa jest o konwencjonalnej granicy między dwoma kontynentami, skupia na sobie uwagę nie tylko europejskich i rosyjskich geografów. Godnym uwagi jest także naukowe zaangażowanie niemieckiego etnologa Petera S. Pallasa, który na zaproszenie Katarzyny II przybył do Petersburga w 1767 roku, jak również Alexandra von Humboldt, który odwiedził Rosję w XIX wieku. Z tych pobytów w Rosji pochodzi trzyczęściowe dzieło Podróż przez różne prowincje carskiej Rosji Pallasa oraz Na Uralu i Ałtaju Humboldta. Dzieła te świadczą o specyficznym zainteresowaniu Rosją niemieckich i rosyjskich uczonych. Jeszcze do XVIII wieku Ural był całkiem dobrze znany w całej prawie Europie co opisywał Gerard Delanty. Natomiast już w wieku XIX był on dla europejskich intelektualistów egzotycznym Wschodem, tak jak i sama Rosja. W Europie nie panowała nigdy zgodność co do przebiegu jej wschodniej granicy. Regiony graniczne były postrzegane z jednej strony z obawą, a z drugiej z fascynacją. Zainteresowanie funkcjonowało na tle tych dwóch odczuć – chciano zbadać to co nieznane. W XIX i XX w., w procesie definiowania europejskiej tożsamości oraz (re)-konstrukcji europejskiej samooceny, w Europie debatuje się intensywnie na temat przyłączenia i wykluczenia, w perspektywie politycznej i kulturalnej, granicy kontynentu. W tym kontekście stawiano pytanie, czy Rosja w całości jest częścią Europy, czy też tylko do pasma Uralu.

Ural jako Rosja
Ural jest „dzisiejszą podręcznikową granicą Europy”, pisała szwajcarska etyczka Sonia Dänzer, opierając się na angielskim historyku Gerardzie Delanty. Wskazywał on w swojej pracy Inventing Europe z 1995 roku szczególnie na to, że wysokie góry Uralu nie są tylko formalną, lecz „prawdziwą geograficzną granicą”. Bogdan Mirtczew, bułgarski historyk, pisał: „Ural jest geograficzną granicą europejskiego obszaru Rosji, ale to czy te góry mogą stanowić również europejską granicę kulturową, nie jest pewne”6. W końcu, chodzi mniej o same góry Uralu, ale głównie o Rosję, która ze strony Europejczyków nie była postrzegana jednoznacznie. Uralowi, w tym kontekście, odebrano cechy kultury pogranicza. Granica ta oddziela europejskość od nie-europejskości. Rozważania te nie są rezultatem europejskiej modernizacji dyskursu rosyjskiego. Jeszcze w XIX wieku w zachodniej Europie Rosję potocznie postrzegano, jak to trafnie odnotował Jürgen Osterhammel, jako „dziwną i osobliwą cywilizację na obrzeżu Europy”.

Jednak, jeśli nie można wytyczyć politycznej, bądź kulturalnej granicy Europy, to powinna ona zostać zdefiniowana przynajmniej geograficznie. Niemiecki geograf Freiherr Friedrich W. von Reden napisał w swoim dziele Russland´s Kraft-Elemente und Einfl uss Mittel z 1854 roku: „Rosja stanowiła przejście z Europy do Azji, tak jak Półwysep Pirenejski do Afryki. Pod każdym względem związana jest ona tak ściśle z obydwoma kontynentami, że nie sposób zauważyć granicy kulturowej ani administracyjnej. Europejska kulturalność, powierzchowne wykształcenie i azjatyckie barbarzyństwo mieszają się ze sobą w jej wschodnich guberniach. Stąd trzeba szukać granicy naturalnej, która na południu znajduje się na Kaukazie, a na wschodzie na rzece i górach Uralu.”

Polski znawca Rosji, Włodzimierz Bączkowski w swojej książce Russia and Asia twierdził, że Ural nie dzieli zupełnie różnych obszarów przestrzeni. Ural jest tylko umownym tworem geograficznej granicy. Jednocześnie wskazywał, że dwie trzecie rosyjskiego terytorium leży na obszarze zeuropeizowanej Azji. Zatem Rosja, mimo faktu, iż od czasów Piotra Wielkiego znajdowała się pod wpływem Europy, w tym kontekście nie jest sukcesorką Bizancjum. Dla Bączkowskiego, jak i wielu innych środkowoeuropejskich intelektualistów, wschodnia granica Europy nie przebiegała na obszarze Uralu. Austriacki felietonista Karl E. Franzos, autor książki Z pół-Azji, który w 1875 roku podróżował sam z Wiednia do Czerniowiec, napisał: „polscy geografowie w skrajnym wypadku określają Don jako granicę. Kiedy byłem raz w szkole klasztornej w Baranowie na Podolu (…) zostałem poddany krytyce, ponieważ byłem zdania, że Moskwa leży w Europie. „W Azji!” zawołał ojciec Marcellinus”. Franzos zapytany przez zatroskaną damę w przedziale pociągu, krótko po wyjeździe z Krakowa, czy są już w Azji, odpowiedział, że nastąpi to dopiero kiedy dojadą na Ural. Jednocześnie obalił tezę o Uralu jako granicy, ponieważ znajdował się przecież już na terenie opisywanej przez siebie „pół-Azji”. W tym właśnie kontekście przedstawił tę (nie)- granicę.

Inne pytanie, do dziś zajmujące część uwagi Europy, to przynależność przestrzenna Rosji. Holenderski dziennikarz Geert Mak umiejscowił jej wschodnią granicę wcale nie na terytorium Uralu. W swoim bestsellerze W Europie. Podróż przez XX wiek napisał: „porzuciłem Europę, kiedy byłem w Petersburgu, Moskwie i Wołgogradzie”. Ludzie marzą tam o tym, aby wyemigrować do Europy, tam znajduje się miejsce, które mieszkańcy Europy odczuwają jako inne – nie będące w Europie. Także mieszkańcy Uralu, według logiki Maka, mogliby postrzegać Europę jako przestrzeń, do której chętnie podróżują. Oni sami poruszają się w kompletnie innej.

Europa od Atlantyku do Uralu
Pod koniec lat pięćdziesiątych XX w. Generał de Gaulle zaproponował koncepcję Grande Europe od Atlantyku do Uralu. Idea ta była intensywnie promowana przez jego sojuszników również w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. W biurze politycznym w Moskwie wywołała zrozumiałą niechęć i bunt. Chruszczow widział w niej próbę rozbicia ZSRR. Francuski polityk Rene Courtin przedstawił w swojej rozprawie L’Europe de l’Atlantique á l’Oural koncepcję de Gaulle’a w kategoriach polityki zagranicznej. Idea mocarstwowej równowagi po okresie wojen w Europie była, z francuskiej perspektywy, połączona ze współpracą pomiędzy Paryżem a Moskwą. Do tego doszedł jeszcze aspekt kulturalny, ponieważ w XVIII wieku Rosja była „wielbicielką kultury francuskiej” („admiratrice de la civilization française”). Rosja znajdująca się w strefie europejskich wpływów kulturalnych, nie była jednak postrzegana jako europejski obszar geografi zny. Według Courina, terytoria za Uralem i Syberią w 1963 roku oznaczały dla Rosji to samo co Algieria dla Francji. Rosja aż po Ural jest zatem siłą europejską, krawędzią i częścią politycznej Europy. We Francji poglądy te zostały zrewidowane w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX w. Pierre Gourou napisał jeszcze kilka lat przed upadkiem ZSRR: „znaczenie ZSRR i postępująca integracja różnych części kraju nie pozwalają na mówienie już więcej o Europie do Uralu. 22 400 000 km2 oraz 270 milionów mieszkańców Rosji radzieckiej tworzą Europę „dla siebie””. Co jednak stało się z granicą na Uralu? Czy można określić ją słowami Schlögela jako „wędrującą granicę”?

Jeśli pierwotna, zewnętrzna i geopolityczna koncepcja Europy „od Atlantyku po Ural” gaullistów była charakterystyczna dla XX w., to już w kolejnym stuleciu Ural został przyjęty i przesunięty jako symboliczna granica Europy. Granica pomiędzy Europą, a Azją, która w czasie zimnej wojny przyporządkowała Moskwę i Leningrad wyraźnie Europie, była, nieprzerwanie od połowy XVIII wieku, tak właśnie opisywana. „The epicentre of 1989 was Europe between the Rhine and the Urals”, pisał historyk Timothy Garton Ash w komentarzu dla „The Guardian” w 2009 roku. Granicą Europy jest Ural, łańcuch górski w środku Rosji. Idea ta reprezentowana jest także dziś przez europejskich intelektualistów, wspierających bliskie relacje między Unią Europejską a Rosją. Politolog Alexander Rahr ogłosił w „Internationale Politik” w 2009 roku, że „Europa nie istnieje bez Rosji”. W opublikowanym w „Tagesspiegel”, w marcu 2008 roku, artykule Rosja jest także Europą, były niemiecki minister spraw zagranicznych Hans-Dietrich Genscher pisał o europejskim systemie wartości przedłużając go „od Atlantyku do Uralu”. Genscher pisał: „Europa nie kończy się na wschodniej granicy Polski. Nie możemy zapomnieć także, że wielki europejski naród Rosjan przyczynił się do rozwoju europejskiej kultury i tożsamości naszego kontynentu”. Znaczenie Uralu jako granicy zastąpione zostało przez symbol Władywostoku.

Idee Rahra i Genschera podzielone zostały przez szereg niemieckich historyków. Jako przykłady wspomnieć można rozprawy Georga von Raucha (1958), Dietricha Geyera (1993) i Leonida Luksa (2008), którzy dochodzą do wniosku, że Rosja, z tego punktu widzenia, stanowi integralną część Europy. Koncepcja przynależności Rosji do Europy miała długą tradycję w Republice Federalnej Niemiec. Sformułował ją już w 1949 roku publicysta Artur W. Just w artykule Rosja w Europie. Myśli o problemach wschodnich zachodniego świata. Rozwój intelektualny Zachodu został, jego zdaniem, zatrzymany przez istnienie „żelaznej kurtyny”. Europa nie kończy się dziś na Renie, Odrze, Wiśle albo na Uralu, lecz sięga aż do Władywostoku i Kamczatki. Jeśli ktoś myśli w kontekście półkul, musi być świadomy, że tylko cieśnina Beringa oddziela je od siebie.

Ural jest „magiczną linią oddzielająca Europę od Azji”7 – tak brzmi komentarz polskiego reżysera filmowego, Wojciecha Krzemińskiego. Jest symboliczną granicą pomiędzy dzisiejszą a komunistyczną Rosją. Rosja jest światem samym dla siebie, który niezależny jest od podziału geograficznego. W opinii Krzemińskiego jest inna niż Europa, ale także inna niż Azja. Jeśli wspomniany wcześniej drogowskaz nie informowałby podróżujących, że nie są już w Europie lecz znajdują się w Azji, w ogóle nie zostałoby to przez nich zauważone. Krzemiński przedstawia dyskusję, czy Ural jest granicą, czy nie, czy po obu stronach Uralu leżą dwa różne światy, dwie różne kultury?

„W przestrzennym wyobrażeniu Rosji Ural nie jest granicą pomiędzy Europą i Azją: mieszkańcy regionów Jekaterynburga i Czelabińska kojarzą Europę do jeziora Bajkał”, pisał francuski geograf Denis Eckert. Według niego Europa nie kończy się na Uralu. Powstała granica jest produktem geografów – region nie jest zamkniętą granicą, a częścią Rosji, która nie dysponuje żadną odrębną, lokalną „świadomością uralską” (conscience ouralienne). Dla mieszkańców zachodniej części kraju („zapadników”) Rosja jest całkiem europejska. Rosja „przed-uralska” to żadna Europa dla słowianofilów (Danilevskij, Leontjew), zwolenników idei „Moskwa – trzeci Rzym”, euroazjatów (Trubeckoj) lub też nowo-euroazjatów (Dugin), którzy zrównywali i potępiali Europę i Zachód. Rosja niepodzielnai zjednoczona stanowi niezależną przestrzeń cywilizacyjną o nazwie Eurazja. Dla nich Rosja-Eurazja stanowiła monolit bez jakichkolwiek granic wewnętrznych. Niemiecki slawista, Gerhard Gesemann napisał w 1933 roku w rozprawie Istota wschodu i zachodu: „nie ma tu żadnych gór, ani Uralu, które mogłyby przecinać ten monotonny, falisty, pagórkowaty teren”. Idea ta istniała od przełomu renesansu. Publicysta Siergiej Rybakov napisał w 2010 r. artykuł pt. Euroazjatycki południk, w którym to Jekaterynburg, położony bezpośrednio w pobliżu sześćdziesiątego południka, symbolizuje granicę pomiędzy Europą a Azją. Oba kontynenty nie są rozdzielone, spotykają się łącząc w Eurazję.

W rosyjskiej pamięci zbiorowej Ural kojarzony jest z powstaniem Jemieliana Pugaczowa z XVIII wieku. Buntownik został uwieczniony przez poetę Aleksandra Puszkina w kontekście dotyczącym tego regionu. Bolszewicy widzą w powstaniu Pugaczowa elementy komunistyczne oraz mitologizację Uralu jako centrum rewolucyjnego. Dalszym znaczącym aspektem rosyjskiej pamięci zbiorowej związanej z Uralem jest kozactwo i tradycja śpiewu. W 1924 roku, na emigracji w Paryżu, rosyjski dyrygent Andriej Szoluch założył uralski chór kozacki. Tancerze tego chóru nosili czapki podobne do tych, w których niemiecki pisarz Rainer Maria Rilke pozwolił się sfotografować podczas swojej podroży do Rosji, na przełomie wieków. Rosyjska czapka i wąsy, stereotypowe postrzeganie Wschodu, należały do wizerunku Rosjan i rusofilskich wyobrażeń Rilkego. On sam, jak i wielu innych europejskich intelektualistów, zachwycony był innością Rosji. Dla niego Ural był magnesem Rosji, miejscem pamięci, gdzie trwał mistycyzm i pierwotność. W tym właśnie kontekście postrzegano europejski (czy też szerzej – zachodni) świat idei. Pesymizm Pannwitza i Spenglera przyczynił się do tego, że Europejczycy zaczęli w Rosji szukać, tego czego brakowało im na „zepsutym” Zachodzie. Obraz Uralu Aragona8 i Pasternaka przemawia za pozytywnym wizerunkiem Rosji w zachodnioeuropejskiej i rosyjskiej kulturze pamięci.

Ural w polsko-ukraińskim świecie idei jest miejscem pamięci o cierpieniu. Polacy i Ukraińcy byli tam deportowani i Rosja stamtąd postrzegana była zdecydowanie negatywnie. Polak, Włodzimierz Bączkowski i Ukrainiec, Taras Szewczenko, którzy przebywali w latach pięćdziesiątych XIX w. w miejscu zsyłki na Uralu, rozróżniali Rosję od Europy. Mieli swój własny obraz Rosji, który różnił się od tego prezentowanego przez Aragona, Rilkego czy Genschera. Ural był dla nich przedsionkiem Syberii, bramą w głąb imperium. Ich wspomnienia ukształtowały nie piękne minerały, lecz jałowe skały. Przekroczenie Uralu i dalszy obszar Rosji nie stanowił dla nich żadnego egzotycznego misterium.

W austriackich, niemieckich, a również czeskich relacjach spisanych przez intelektualistów, którzy przeżyli niewolę po drugiej stronie Uralu, Rosja często pozostawała jednak nadal atrakcyjnym krajem. Rosyjska część Uralu jest krajobrazem przekształconym przez człowieka. Jak zauważył hiszpański pisarz Luis Morote, ten krajobraz nie jest ani Europą, ani Azją. Według Morote rosyjska autokracja spokrewniona jest z Azją. Jednak, jego zdaniem, Rosja etnicznie i kulturowo pozostaje pod wpływem Europy. Z tego punktu widzenia Ural jest geograficzną granicą, bowiem dzieli europejski kraj o wysokiej kulturze na dwie części. We wspomnieniach przedstawicieli europejskich narodów, które w XVIII i XIX w. zostały wcielone do caratu, Ural jest głuszą. Tak pisał Szewczenko w latach czterdziestych XVIII w. z Orenburga. Z drugiej strony niektórzy hiszpańscy obserwatorzy zachwyceni byli istotą „graniczności” Rosji (Grenzwesen), którą dostrzegali w „orientalnych” elementach architektury Kremla, a nawet w „orientalnym gotyku” niektórych kościołów. Dla Polski w XIX w. rosyjskie kościoły były odrażające. Orientem, wschodem Rosji nie zachwycano się w krajach bałtyckich, Polsce i na Ukrainie. Na mentalnej mapie tego regionu granica pomiędzy Europą i Rosją zaczynała się tam gdzie kończył się Zachód, gdzie łacińskie litery na ulicznych szyldach przestawały być widoczne.

Ural to wielowymiarowe miejsce pamięci. Myśląc o Uralu, Europejczycy skupiają się przede wszystkim na kwestii granicy własnego kontynentu i przestrzeni kulturowej. Ponieważ większość Europejczyków nie czuje się mieszkańcami „półwyspu azjatyckiego” (Danilevskij), to też obecne rosyjskie dyskusje o Eurazji pozostają dla nich obce. Pytanie sformułowane przez niemieckiego publicystę Michaela Thumanna, od przeszło wieku zajmuje europejskich intelektualistów, a mianowicie: „Cóż to było za imperium, położone jednocześnie w Europie i Azji?”. Ural jest jak Rosja, tak bliska, ale jednocześnie tak inna; wprawdzie nie całkiem azjatycka, a jednak europejsko niedoskonała. Ural, który oddziela Europę, ale też Rosję, od Azji, jest jednocześnie symbolem wschodniej granicy Europy i Rosji.

Dr Zaur Gasimow – adiunkt w Instytucie Orientu w Stambule, wcześniej pracownik naukowy Instytutu Historii Europejskiej w Moguncji. Specjalizuje się w historii ZSSR, w szczególności republik Południowego Kaukazu oraz w badaniach nad procesem demokratyzacji w republikach postradzieckich.

1To jest przetłumaczona przez Martę Świerzynę na język polski wersja mojego artykułu Ural, w: Heinz Duchhardt u.a. (Wyd.), Europaische Erinnerungsorte, tom 2, Munchen, Oldenbourg Verlag 2011, s. 593-600.

2K. Schlogel, Orte und Schichten der Erinnerung. Annaherungen an das ostliche Europa, w: http://www.eurozine.com/articles/2008-12-19-schlogel-de.html (dostęp 24.05.2013).

3V. Conolly, Beyond the Urals. Economic Developments in Soviet Asia, London 1967.

4Tekst tłumaczenia niemieckiego: Z. Alexandrowi, Tschapajews Tod, http://erinnerungsort.de/tschapajews-tod-_115.html (dostęp 19.08.2010).

5R.J. Evans, What is European History? Reflections of a Cosmopolitan Islander, w: “European History Quarterly”, 2010, 40, s. 596, http://ehq.sagepub.com/content/40/4/593 (dostęp 31.05.2013).

6B. Mirtchev: Der europaische Kulturraum und seine Grenze im Osten, w: U. Altermatt, M. Delgado i G. Vergauwen (Wyd.): Europa: Ein christliches Projekt? Beitrage zum Verhaltnis von Religion und europaischer Identitat, Stuttgart 2008, s. 110-111.

7http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/d4212918 (dostęp 30.08.2010).

8L. Aragon, Hourra l’Oural, w: http://www.uni-muenster.de/LouisAragon/werk/mittel/hou_z.htm (dostęp 24.08.2010).

Из жизни постсоветских мусульман в России (по материалам прессы) Часть II

Салават Исхаков

[tekst pierwotnie opublikowano w:/текст первоначально опубликован в: "Nowy Prometeusz" nr 4, październik 2013, ss. 11-19]

Каков он — мусульманин в России сегодня?
По одним оценкам, на 2002 г., только в Москве и Московской области проживало от 1 до 1,5 млн. мусульман. В Москве проживают представители практически всех мусульманских этносов Российской Федерации и СНГ, а также представители многих крупных и малых мусульманских народов, живущих за пределами бывшего Советского Союза1. Мусульманское происхождение имеет для них значение. Об этом свидетельствует, к примеру, интервью известного футболиста Р. Дасаева, татарина по этническому происхождению.

Журналист: Ринат, какое место занимает религия в вашей жизни?

Дасаев: Я бы сказал, основное, поскольку я никогда не скрывал, что мусульманин. Может быть, не всегда удается придерживаться всех правил и норм ислама, например, побывать и помолиться в мечети, но в сердце религия моих предков на первом месте. Вы, наверное, видели, как некоторые игроки, выходя на поле, крестятся. Так вот, я, занимая место у собственных ворот, тихо говорил «Бисмилла ир-рахман ир-рахим».

Журналист: И в советское время?

Дасаев: Ну да. Именно в советское время, ведь этот период и выпал на мою спортивную долю!

Журналист: Ринат, что вы скажете про исламофобию, развернувшуюся на страницах отечественных газет и телевидения?

Дасаев: Да не стоит на них обращать внимания. Сегодня в абсолютном большинстве журналисты, рассказывающие про мусульманскую религию, не знают о ней ровным счетом ничего…2. И это являлось одной из причин все усиливающегося межрелигиозного противостояния.

Несмотря на обилие исламоведческой литературы, уровень российского исламоведения, как признавали, к примеру, участники международной конференции «Исламская культура в Волго-Уральском регионе», которая проходила в Казани в июне 2001 г. и собрала около 200 ученых из 11 стран мира, выявил тревожную для России тенденцию: ключевые вопросы, в частности, татарского духовного наследия постепенно переходят в руки западных ученых. В результате, как отметил директор Института тюркских исследований проф. Н. Девлет (Турция), получается такая картина: источники находятся в Казани, а наиболее серьезные, глубокие исследования по ним — на Западе3. А каковы были результаты изучения современной духовности российских мусульман?

С целью выявления обобщенного портрета современных московских мусульман, их личных и общественных предпочтений, а также отношения к происходящим в мире и в стране политическим и иным событиям в столице стали предприниматься попытки их социологического изучения. В частности, проведенный Д.А. Халтуриной (Институт Африки РАН) в ходе написания кандидатской диссертации социологический опрос почти тысячи прихожан трех московских мечетей привел ее к таким результатам. В предложенной этим антропологом и социологом подробной анкете прихожанам предлагалось ответить на целый ряд вопросов, в том числе на такой: «Хотели бы Вы жить в государстве, основанном на принципах шариата?». В качестве ответа на вопрос были предложены следующие варианты: 1) «да, хотел(а) бы», 2) «я и так живу в соответствии с шариатом», 3) «если ты не нарушаешь законов страны и не преступаешь моральные принципы, то нет разницы, в каком государстве жить», и 4) «нет, никогда». Большинство опрошенных (57,1%) выбрали первый вариант, 14% — второй вариант, 26,7% — третий вариант и 2,2% — четвертый вариант4. По мнению этого исследователя, выбор первого варианта обусловлен не только религиозными соображениями, но и неприятием окружающей их социокультурной реальности.

Представления о шариате, по мнению Халтуриной, у прихожан этих московских мечетей довольно размытые. Среди тех, кто указал «я и так живу в соответствии с шариатом» около половины (49,2%) не встают регулярно на утренний намаз, в том числе иногда пропускают утренний намаз — 15,9%, часто пропускают — 5,6%, вообще не молятся по утрам — 7,1% опрошенных. Примерно треть тех, кто считает, что живет в соответствии с шариатом, молится реже пяти раз в день, а 15% молятся реже, чем раз в день. Есть основания полагать, что в данном случае, делает Халтурина вывод, имеем дело с «мифом о шариате»5.

Информационно-аналитический центр Совета муфтиев России почти одновременно провел опрос прихожан тех же московских мечетей, но только не всех трех, а двух, и пришел к выводу о высокой степени религиозного самосознания московских мусульман. Вопросы «Всегда ли Вы встаете на утренний намаз?», «Как часто Вы молитесь?» и «Соблюдаете ли вы пост Рамадан?» выявили, что подавляющее большинство респондентов (85%-87%) строго следуют предписанным шариатом требованиям. В отношении к немусульманам доминирует толерантный или, реже, нейтральный подход. Около 70% опрошенных ответили, что к немусульманам они относятся хорошо и часто имеют с ними дружеские отношения. 25% считают, что разницы между мусульманами и немусульманами нет: все люди равны. Лишь 1,5 % или относятся к иноверцев отрицательно6.

Таким образом, данные, собранные Халтуриной, привели ее к выводу, что московские мусульмане, регулярно посещающие мечети, имеют довольно размытые
представления о шариате, а аналитики из Совета муфтиев России полагают, что опрос показал высокую степень их религиозного сознания. Налицо явное расхождение в этих выводах, что показывает чрезвычайную сложность при определении степени религиозности мусульман по каким-либо формальным показателям.

Какие результаты давали опросы духовных лиц? В частности, в ходе опроса 38 представителей мусульманского духовенства Башкортостана, проведенного социологом Р. Галлямовым (Уфа) в 2004 г., на вопрос о состоянии исламской религии в современном российском обществе, свыше 90% опрошенных ответили, что «движение вперед есть», что «динамика есть, перспектива есть», при этом почти 30% мулл считают, что «ислам развивается медленнее, так как православной конфессии большую помощь оказывает государство»7. О чем конкретно идет речь?

Встречаясь с премьер-министром РФ В.В. Путиным в сентябре 1999 г., председатель ДУМЦЕР Гайнутдин констатировал: «Все время мы видим и слышим, как нам представляют русскую православную церковь как главенствующую религию, все время подчеркивают, что Россия — православная страна. Это в корне неправильно. Если такой подход будет и в дальнейшем, безусловно, мусульмане будут недовольны и, тем самым, мы покажем, что российское государство недостаточно уделяет внимания, уважения к проблемам мусульман… Если наши рядовые верующие почувствуют, что наши духовные лидеры имеют авторитет, уважение со стороны президента и правительства то, тогда возрастет авторитет духовного лица среди своих верующих, прихожан, и тогда его слово, его влияние будет сильнее. Тогда будет поднят авторитет мусульман и государство будет в выигрыше…

Сейчас мы можем сказать, что, к сожалению, государство не уделяет должного внимания к проблемам мусульман и, одна из причин того, что мы видим на Северном Кавказе — это отсутствие правильной политики по отношению к народам. Это вызывает кризис. Люди видят, что спасение из кризиса есть ислам. Они становятся более религиозными. Они не доверяют руководству своих республик, они не доверяют действиям федерального центра. Они ищут другие пути. А другие пути могут привести к крайностям»8, т.е. к радикальным настроениям, которые, таким образом, были следствием прежде всего действий власти и ее представителей.

Характеризуя в 2002 г. прошедшее десятилетие для развития ислама в России, Гайнутдин оценил свою работу в сравнении с тем, что было при советской власти: «…Количественно мы добились больших успехов. Это строительство новых мечетей, создание и регистрация множества мусульманских учебных заведений. Если во время Советского Союза на территории Российской Федерации не было ни одного мусульманского учебного заведения, где бы готовили священнослужителей ислама, то сегодня в Министерстве юстиции РФ мы зарегистрировали 114 мусульманских учебных заведений. Мы создали несколько высших исламских учебных заведений, работают средние учебные заведения мусульман. А мечетей сегодня на территории РФ насчитывается около шести тысяч. Это достаточно высокий показатель, тем более что в Советском Союзе на территории России было всего около 135 мечетей. Особо хочется отметить, что с получением религиозной свободы мы смогли создать при каждой мечети курсы по изучению ислама, открыть воскресные школы, то есть начать просвещение нашего мусульманского населения, особенно детей и молодежи. Сегодня мы видим, что в мечетях преобладает молодежь, она очень активна… Издается религиозная литература, выпускаются газеты, создаются радио- и телевизионные программы о жизни и деятельности мусульманских организаций и в целом о жизни мусульман страны».

При этом муфтий признал, что в финансовом отношении существует «неравное отношение» мусульманской и православной конфессий перед законом, перед государством. «Если мы хотим, чтобы в России… не возникали радикальные настроения… государство должно заботиться о том, чтобы таких настроений среди мусульман не было. Не должно быть поводов для выражения мусульманами недовольства, что одной религии оказывается помощь, а исламу нет никакой поддержки, что нет у мусульманских организаций средств, многие мечети не могут платить за коммунальные услуги и заработную плату тем, кто работает в мечети: имаму, охраннику, уборщице и т.д. Если так будет продолжаться, могут измениться настроения у мусульман…»9.

А эти изменения уже давно происходили не только на Северном Кавказе, о чем свидетельствует, в частности, тот факт, что во многих населенных пунктах Урала и Поволжья, сложилась, по словам Р. Галлямова, парадоксальная ситуация, когда, по выражению одного из опрошенных им мулл, храмов «настроили», а верующих «нет, мечети пустуют»10. Результаты работы мусульманского духовенства, как прямо было сказано на съезде Народно-демократической партии «Ватан» («Родина»), проходившем в Москве в феврале 1992 г., оставляют желать лучшего. Мечети охватывают лишь малый процент мусульман, в основном преклонного возраста11.

Что же было более важным для других социальных групп мусульманского населения? «…До сих пор, — с возмущением писал в 1999 г., к примеру, один уфимский татарин, — нет по России татарского радио и телевидения, татарской газеты, практически нет национальных татарских школ и культурных заведений»12. В той же Москве действует три мечети, отмечалось в 1997 г. в московской татарской газете, но при этом в столице «нет ни одной татарской школы, нет татарского издательства, нет татарского радио и телевидения, татарского театра. Если взять Казань, то аналогичные организации для русских существуют и развиваются»13. Проведенный весной 2001 г. в Москве опрос общественного мнения однозначно показывал, что многочисленное татарское населения требует открыть детские сады и школы с татарским этнокультурным компонентом воспитания и обучения, которые располагались бы достаточно близко от места проживания14. Отсутствие таких дошкольных и школьных образовательных заведений является одной из острых проблем духовной жизни мусульман не только в крупных городах России. Именно проблемы образования, в особенности школьного, и культуры были главными для современных российских мусульман.

Выход из кризиса – культурно-национальная автономия?
Неудовлетворенность решением духовных и культурно-религиозных проблем жизни российских мусульман привела к возрождению идеи культурно-национальной автономии, которая вновь встала в качестве одной из значимых в духовной жизни для значительной части мусульман России, живущих вне Дагестана, Башкортостана, Северного Кавказа и Татарстана.

Закон «О национально-культурной автономии» (НКА), чрезвычайно важный для проживающих на территории Российской Федерации народов, был принят в 1996 г. и стал стержнем, вокруг которого сосредоточилась общественная жизнь представителей разных национальностей. Этот закон создал возможность реализации национально-культурных потребностей в отсутствие национально-территориальных образований. За эти годы по стране была создана структура национально-культурных автономий из местных, региональных и федеральных. После принятия этого закона, определившего НКА как форму общественного самоуправления и как структуру взаимодействия этносов с государством, российские татары практически первыми в стране приступили к формированию своей НКА. В 1997 г., к ее 80-летию в московской газете были опубликованы «Основы национально-культурной автономии», принятые в августе 1917 г. в Казани. При этом отмечалось, что «вот пришло новое время для реализации его в новых условиях России»15.

Первая конференция Федеральной национально-культурной автономии татар (ФНКАТ) была проведена в мае 1998 г. по инициативе четырех региональных НКА и исполкома Всемирного конгресса татар. На ней был принят устав, сформирован Совет, председателем которого был избран И.Р. Тагиров, который возглавлял его в течение четырех первых лет становления федеральной автономии. К 2003 г. в РФ действовало более 200 местных, 17 региональных татарских НКА, объединенных в ФНКАТ, Совет которой располагается в Казани. К 2007 г. региональные НКА татар были созданы в 25 регионах компактного проживания татар, за исключением Астраханской и Челябинской областей16. Региональная татарская национально-культурная автономия (РТНКА) , существующая, в частности, в Москве с 1998 г., была возглавлена тогдашним руководителем Центра военно-патриотического и гражданского воспитания Департамента образования правительства Москвы генерал-полковником в отставке Р.С. Акчуриным, бывшим командующим зенитными и ракетными войсками СССР. Эта РТНКА постепенно объединила существующие в административных округах Москвы 10 местных НКА, зарегистрированных в каждом административном округе столицы и в Зеленограде17.

Отвечая на вопрос журналиста о том, как работает в Москве закон о НКА, Акчурин заявил достаточно откровенно: «Скользкий этот закон. Взять финансовое обеспечение – самое больное место. Там сказано, что автономия должна существовать за счет спонсоров. И тут же, как бы между прочим, и за счет государства. Но государство взяло на себя только проведение сабантуя. Ну, еще аренду залов финансирует. А вот найти деньги на текущую работу — огромная проблема».

Журналист: Не кажется ли вам, что в результате вся работа татарских автономий сводится только к культурным мероприятиям?

Акчурин: Наверное, это естественно. Мы любыми средствами должны поддержать в людях хотя бы это, чтобы сохранить язык, любовь к литературе, искусству… Настолько сложно работать! …Практически все делается на голом энтузиазме. У меня нет ничего, кроме огромного груза обязанностей. И у автономии — тоже. Я никогда не просил руководителей Татарстана о помощи, разве что когда проводили сабантуй. Все остальное решалось и решается в своем кругу. Как это ни трудно, стараюсь спустить пар. Ведь порой из-за чепухи начинаются возмущения, ссоры.

Понимаете, национально-культурные автономии должны работать для того, чтобы не было вспышек типа чеченской…18, признался генерал в конце концов.

С такой оценкой был согласен и В. Чурбанов, который философски заметил: «Когда не существовало НКА, было хуже — теперь стало лучше. Конечно, сотни и сотни людей во всех концах России заслужили восхищения и низкого поклона бескорыстной хлопотливой деятельностью по сохранению и развитию национальных культур. Однако если всерьёз сопоставить цели и результаты, то обнаруживается, что существующие НКА — это, в сущности, суррогаты…

Власть тоже делает вид, будто не знает, что автономиям плохо…

Однако в том-то и дело, что принятый в 1996 году федеральный закон о национально-культурных автономиях умышленно, а вовсе не по неведению только для того и принят, чтобы выпустить пар, создать видимость, имитировать правовое обеспечение решения проблем культурной деятельности российских граждан, разрозненно проживающих в разных городах и весях в инонациональной среде и растворяющихся в ней…

Власть восприняла опасения — и отложила необходимые и возможные выгоды. Так НКА стали паллиативом. А если уж, пренебрегая политесом, называть вещи своими именами, то обманом. Результат подобен эффекту курка: слабое усилие — громадной силы результат: посеяны разочарование и довольство «малыми делами».

Довольно было бы сказать: досадно, если бы такое настоящее не грозило ужасающим будущим — не больше, но и не меньше, чем культурным вымиранием народов»19.

С момента принятия закона по мере построения национально-культурных автономий обнажилось немало проблем, многое реализовывать оказалось невозможным. Специалисты по национальной тематике и, конечно, те, кто вплотную занимался созданием, конкретными вопросами по работе национально-культурных автономий, не раз говорили о том, что закон уже при принятии был устаревшим. Несовершенство этого закона состояло в том, что самые важные статьи носили половинчатый характер: национально-культурная автономия не считалась органом самоуправления, не предусмотрено обязательное финансирование. Значит, местные автономии не могли успешно претворять в жизнь свои программы. Принятие закона не изменило ситуацию, поскольку истолкование закона узурпируется бюрократией, которая в российских условиях является не столько проводником официальной политики, как в советское время, сколько самостоятельным субъектом выстраивания своего правового пространства. Одной рукой она имитирует работу, а другой противодействует ей.

В ноябре 2003 г. вступил в силу федеральный закон «О внесении изменений в Федеральный закон «О национально-культурной автономии»», призванный исправить ситуацию. Согласно ему, федеральные органы исполнительной власти, органы исполнительной власти субъектов РФ и органы местного самоуправления оказывают национально-культурным автономиям финансовую поддержку, при условии, что эти финансовые средства имеют целевой характер и могут использоваться только для проведения конкретных мероприятий. Причем выбор целевых программ национально-культурного развития народов, нуждающихся в сохранении самобытности, развитии языка, образования и национальной культуры, для государственной финансовой поддержки поручен был федеральным органам исполнительной власти и органам исполнительной власти субъектов РФ с учетом мнения представителей НКА. Об этой новости радостно сообщалось в татарской прессе20. Что же изменилось после принятия этих поправок?

К 2007 гг., согласно отчету ФНКАТ, увеличилось общее количество местных НКА, действующих в 36 регионах страны. Основная доля деятельности НКА приходится на Приволжский федеральный округ, где проживают около 4 миллионов татар, а всего в Поволжско-Уральском регионе живут 80 % татар России. Более 200 местных НКА заняты развитием культуры, образования, пропагандой национальных традиций татарского народа в городах, микрорайонах, муниципальных образованиях. Наиболее успешно и сплоченно, как отмечалось в отчете, работают РНКАТ Ульяновской, Ивановской, Омской, Тюменской, Московской областей и города Москвы, Удмуртской Республики и Башкортостана. При содействии органов власти Татарстана и российских регионов, взаимодействуя с высшими учебными заведениями Татарстана НКА принимают меры по открытию татарских классов и школ, привлечению представителей татарской молодежи к обучению в вузах Татарстана. Из его бюджета были выделены значительные суммы денег на создание радио и телевидения, которые вещают на весь мир о жизни татар, которых, по данным ООН, насчитывается 11 млн., в том числе более 5 миллионов живут в России и 2 млн. — в Татарстане21. Подобные официальные отчеты и заявления высокопоставленных чиновников приукрашивали ситуацию по решению проблем духовной и культурной жизни российских мусульман. Достаточно сказать, что в Москве, где проживает почти миллион татар, имеется одна единственная небольшая школа, где преподается татарский язык. Причем она находится далеко от центра города и возникла еще во время «перестройки» усилиями группы энтузиастов, без помощи московской НКА. Для сравнения укажем, что в 1930-х годах в Москве было несколько татарских школ, причем они размещались вблизи центра города, что делало доступным их для многих его жителей-татар. Деятельность руководства московской татарской НКА была сведена лишь к организации культурных мероприятий в связи с теми или иными праздниками, юбилеями и т.п.

Признания прав мусульманских народов на культурно-национальную автономию со стороны власти и практическое воплощение в жизнь национально-культурной автономии оказалось не совсем таким, как надеялись мусульмане, многие проблемы, особенно в сфере образования, средств массовой информации, культуры, фактически не решались. Ситуация еще более ухудшились после 11 сентября 2001 г.

Др. Салават Исхаков – историк, доктор исторических наук, ведущий научный сотрудник Института российской истории Российской академии наук. Область его научных интересов охватывает историю Российской империи начала ХХ века, в частности, период Октябрьской революции, а также историю мусульманского меньшинства в России.

1 Халтурина Д.А. Московские мусульмане: уровень этноконфессиональной толерантности (по материалам опроса в мечетях). Дисс. … канд. ист. наук. М., 2003. С. 3, 4.

2 Всё об Исламе (Москва). 2002. № 8. Декабрь.

3 Восточный экспресс (Москва). 2001. № 23. 15-21 июня.

4 Халтурина Д.А. Указ. соч. С. 7, 136.

5 Там же. С. 139.

6 Наши соотечественники – Ватандашлар (Москва). 2002. № 2, 21-27 января.

7 Галлямов Р. Исламское возрождение в Волго-Уральском макрорегионе: сравнительный анализ моделей Башкортостана и Татарстана // Ислам от Каспия до Урала… С. 109, 111.

8 Мусульманский курьер (Москва). 1999. № 6. Сентябрь.

9 Татарские новости (Москва). 2002. № 3.

10 Галлямов Р. Указ. соч. С. 97.

11 Идель-Урал (Уфа). 1992. № 7. Октябрь.

12 Идель-Урал (Уфа). 1999. № 3. Октябрь

13 Татарские новости (Москва). 1997. № 7-8. В Москве, по одним данным, имелось тогда 800 тыс. татар, т.е. больше, чем в Казани, где татар тогда насчитывалось 600 тыс. (Татарские новости (Москва). 2003. № 12).

14 Меджлис (Москва). 2001. № 12 сентябрь.

15 Татарские новости (Москва). 1997. № 7-8.

16 Татарские новости (Москва). 2007. № 5-6.

17 Татарские новости (Москва). 2003. № 12.

18 Восточный экспресс (Москва). 2001. № 23. 15-21 июня.

19 Татарский мир (Москва). 2002. № 6. Ноябрь.

20 Татарские новости (Москва). 2003. № 12.

21 Татарские новости (Москва). 2007. № 5-6.

Как самурай стал союзником Прометея: Японо-кавказская смычка в годы русско-японской войны (1904-1905)

Георгий Мамулиа

[tekst pierwotnie opublikowano w:/текст первоначально опубликован в: "Nowy Prometeusz" nr 3, grudzień 2012, ss. 127-159]

Русско-японская война совпала по времени и дала мощный импульс революции 1905 г., потрясшей до основания казавшиеся доселе незыблемыми основы Российской империи. Будучи непосредственной предшественницей февральских событий 1917 г., революция 1905 г., по сути дела, привела в движениe те силы, которые десять с лишним лет спустя покончили с самодержавием, дав народам бывшей империи исторический шанс самим избрать свою судьбу.

Одним из важных факторов, обуславливающих внутреннюю слабость империи Романовых этого периода, был национальный вопрос, неурегулированность которого, наряду с социальным вопросом, вылилась во взлет национально-освободительного движения, давшего о себе знать с начала XX века. Национальные устремления порабощенных народов Российской империи, исходя из специфики того времени, часто принимали форму радикальных социально-политических движений. Особенно заметна эта тенденция была на Кавказе, в регионе с богатыми традициями антиколониальной и антиимпериалистической борьбы, насильственное «замирение» которого Петербургом в XIX веке носило лишь временный характер.

В настоящей статье поставлена задача осветить следующие вопросы: Каким образом политическая ситуация, сложившаяся на Кавказе в начале XX века, в частности, начавшийся в это время процесс формирования местных политических партий и организаций оказала влияние на неофициальные связи и сотрудничество, установившееся в 1904-1905 гг. между представителями секретных служб Японии и кавказскими активистами-патриотами, стремящимися использовать в своих целях сложившуюся международную конъюнктуру того периода? Какие конкретные формы принимало это сотрудничество, в свою очередь, также оказывая влияние на ситуацию на Кавказе? Каковы были и насколько совпадали друг с другом политические цели, преследуемые японской и кавказской сторонами в период русско-японской войны? Какое влияние японо-кавказское сотрудничество в 1904-1905 гг. оказало в дальнейшем на национально-освободительное движение народов
Кавказа?

1. Грузинская партия социалистов-федералистов – ключевой партнер разведки страны восходящего солнца
В 1901 г. объединившаяся вокруг тифлисской газеты «Цнобис пурцели» («Вестник») группа патриотически настроенной грузинской молодежи решила создать политическую партию, целью которой должна была стать борьба за восстановление независимости Грузии, аннексированной Российской империей ровно сто лет назад. Политическая платформа группы была близка российской партии социалистов-революционеров, хотя в отличие от грузинских социал-демократов, будущие социалисты-федералисты никогда в организационном отношении не входили в состав каких-либо русских политических партий. Осенью того же года был избран руководящий комитет, а по сути дела инициативная группа этой пока еще безыменной партии1.

Князь Арчил Джорджадзе, один из главных идеологов этой группы, сформулировал следующие основные постулаты, на которых должна была основываться политическая программа будущей партии. По его мнению, так как грузинская нация находилась в порабощенном состоянии и само ее существование стояло под вопросом, всем грузинским политическим группам следовало забыть разногласия, и, объединившись на основе «общей почвы», принять следующую состоящую из пяти пунктов программу. 1) Защита грузинского языка; 2) Развитие национальной торговли и промышленности; 3) Борьба за то, чтобы грузинская земля и в дальнейшем осталась во владении грузин; 4) Культурная и просветительская деятельность интеллигенции; 5) Активное участие грузин в городских самоуправлениях2.

В условиях самодержавного режима Российской империи пропаганда подобных идей в легальных средствах печати была практически невозможна. С целью избежать непреодолимых цензурных ограничений, весной 1902 г. было решено командировать в Париж, центр политической международной жизни той эпохи, наиболее активных представителей упомянутой группы, для издания на грузинском и французском языке газеты – органа ее пропаганды. По замыслу комитета, издаваемая в Париже газета, которую по нелегальным каналам планировалось распространять также и в Грузии, должна была подготовить почву для создания будущей партии.

Комитет командировал в Париж двух своих наиболее активных членов – уже упомянутого А. Джорджадзе и его друга, выделяющегося своими организационными способностями молодого горного инженера Георгия Деканозишвили (Деканози). Если Джорджадзе должен был исполнять роль редактора будущей газеты, в задачи Деканозишвили входило решение организационно-финансовых проблем, связанных с ее изданием3. Прибыв летом 1902 г. в Париж4, с мая 1903 г. Джорджадзе и Деканозишвили удалось приступить к
изданию на грузинском языке газеты «Грузия» и ее французской версии – «La Géorgie», – предназначенной для ознакомления европейского общественного мнения с грузинским вопросом.

Как и было предусмотрено с самого начала, на страницах газеты основное внимание уделялось вопросам выработки политической идеологии будущей партии. В частности, на первом этапе восстановление государственной независимости Грузии мыслилось в форме национально-территориальной автономии. Будучи реалистами, издатели газеты понимали, что максимум, на что можно было рассчитывать в условиях политических реалий того времени, было получение территориальной автономии, к чему стремились также поляки и финны –наиболее развитые в политическом отношении народы, инкорпорированные в состав Российской империи. Автономная Грузия должна была входить в состав более крупного регионального объединения – Кавказской Федерации.

«В географическом, экономическом и историческом отношении Грузия тесно связана со всем Кавказом. Там, где упоминается будущее Грузии, невозможно не принять во внимание и будущее всего Кавказа. Наша страна как органичная часть единого организма – Кавказа, постоянно будет находиться под влиянием общего развития упомянутого организма. Исходя из этого, для нас является невозможным игнорировать политическую эволюцию Кавказа… В экономическом отношении Грузия тесно связана с остальным Закавказьем. С течением времени существующие экономические взаимоотношения и взаимозависимость будут чрезвычайно возрастать. С целью защиты общих интересов и удовлетворения общих культурных потребностей, необходимо создание соответствующей политической организации. Этой политической формой явится федерализм, с помощью которого между народами Кавказа установятся федеративные отношения. На первом этапе в рамках данного федерализма объединятся народы Закавказья, как наиболее близкие и связанные друг с другом. Затем постепенно рамки федеративного организма расширяться и в него будут включены народы всего Кавказа», – писал в связи с этим А. Джорджадзе5.

Первоначально Кавказская Федерация должна была входить в состав обновленной России, со своей стороны представляющую собой децентрализованную федерацию автономных государств. Разумеется, это отнюдь не означало, что Грузия должна была навсегда остаться в составе русского государства. Это был лишь первый необходимый этап на пути обретения полной независимости Грузии6. Не случайно, на страницах газеты, в том числе печатались и «сепаратистские» статьи, призывающие к полной государственной независимости Грузии от России. По словам одного из руководителей социалист-федералистской партии Т. Сахокиа, «это был первый случай, когда в европейской прессе появилось имя нашей страны и начался разговор относительно ее прав»7.

Почти весь тираж грузинской версии газеты предназначался для нелегального ввоза в Грузию. По свидетельству очевидцев, неизменным правилом Г. Деканозишвили было поручать каждому грузину, возвращающемуся из Франции на Родину, нелегально брать с собой номера «Грузии».

2. Установление первых контактов. Японо-кавказская тактика на объединение всех революционных групп
Начавшаяся в январе 1904 г. русско-японская война привела к резкой активизации группы. Этому, со своей стороны, способствовали и события на Кавказе, где страдающее под колониально-имперским игом местное население не только не желало победы русскому оружию, но, напротив, открыто выражало свои симпатии в отношении Токио. Например, по сведениям французского консула в Тифлисе, помимо организованных полицией верноподданнических манифестаций, имели место факты совсем другого типа. В Батуми, например, 15 февраля «значительная группа грузин», первоначально выкинув российский флаг, с целью обмануть бдительность полиции, затем, бросив его на землю, принялась топтать символ империи. «Долой императора, да здравствуют японцы!», подняв красный флаг, скандировали манифестанты. Митинг был разогнан с помощью казаков, а несколько его участников арестованы. Манифестация такого же типа была организована также и учащимися кутаисской гимназии, где традиционно были крайне сильны грузинские патриотические чувства8.

Еще более серьезный случай имел место в Баку, где, вероятно местными повстанцами, была брошена бомба перед выходом из армянской церкви, в которой совершалось богослужение за победу русского оружия. В результате этого было убито и ранено большое число человек9. На основании этих данных консул Франции указывал, что, принимая во внимание политическую нестабильность на Кавказе, России вряд ли удастся отправить из региона значительные военные силы для боевых действий на Дальнем Востоке10.

Пытаясь максимально способствовать поддержанию и развитию в грузинском обществе антиимперских настроений, сразу же после начала боевых действий газета «Грузия» в Париже заняла откровенно прояпонскую позицию, с особым удовлетворением сосредоточившись на описаниях поражений и катастрофических потерь, понесенных русской армией и флотом на Дальнем Востоке. Авторы газеты не скрывали своей надежды на то, что поражение России в войне вызовет взлет в стране революционного движения, и как следствие этого если не свержение, то, по крайней мере, ослабление царского абсолютизма11.

В скором времени эта позиция газеты и стоящей за ней группы привлекла к себе внимание представителей японских спецслужб, активизировавших свою деятельность в Европе. Инициатором тайного сотрудничества Токио с представителями революционных партий и организаций, стремящихся к свержению самодержавия в России, являлся полковник Мотодзиро Акаши, занимавший в 1902-1904 гг. должность японского военного атташе в Петербурге. В феврале 1904 г. после объявления Японией войны России Акаши был переведен на пост военного атташе в Стокгольме. По словам одного из его биографов, «этот находящийся под прямым контролем Генерального штаба особый пост был создан с целью формирования японской разведывательной сети в России, организации диверсий на транссибирской железной дороге, а также поддержки обширного оппозиционного движения внутри империи»12.

Как МИД, так и Генеральный штаб страны восходящего солнца «считали Стокгольм лучшим местом для сбора общей информации о России и организации в ней разведывательной сети»13. Сразу же по прибытии в Стокгольм в феврале 1904 г. Акаши установил связь с группой финских эмигрантов, во главе с руководителем финской партии активного сопротивления Кони Циллиакусом, ставшим главным посредником между ним и лидерами других революционных партий и организаций. Уже в начале марта Циллиакус представил Акаши свой план по объединению всех оппозиционных партий в совместной борьбе против центральных властей империи, предложив провести с этой целью совместную конференцию. Обещав связаться по этому поводу с Токио, Акаши попросил Циллиакуса установить контакты с соответствующими руководителями революционных партий и организаций. Исполнив эту поручение, Циллиакус обратился к Акаши с просьбой предоставить денежную помощь для печатания антивоенных листовок-воззваний, обращенных к порабощенным нерусским народам империи14.

Вероятно, именно в это время полковник Акаши при посредничестве К. Циллиакуса, с которым, как свидетельствует газета «Грузия», грузины вели переговоры о совместных действиях, вступил в связь с Деканозишвили15. (В апреле 1904 г. Циллиакус лично встретился с Деканозишвили в Женеве16. Непосредственная встреча же Акаши с Деканозишвили имела место в конце июня того же года, когда, по словам японского военного атташе, он посетил Париж с целью консультации с находящимися там лидерами оппозиционных групп и партий)17. Не исключено также, что внимание японского военного атташе могли привлечь и прояпонские статьи, помещенные наряду с грузинской, также и во французской версии газеты18. На это косвенно указывает и тот факт, что в своем послевоенном отчете в японский Генеральный штаб Акаши среди революционных партий, с которыми ему удалось установить контакты, называют также «грузинскую партию “Сакартвело”»19. Принимая во внимание, что уже в апреле 1904 г. группа, собравшаяся вокруг этой газеты, была официально переименована в социалист-федералистскую революционную партию Грузии, можно сделать вывод, что, скорее всего, японский военный атташе привел в своем отчете то название группы, которое она носила в момент установления с ней первого контакта.

Во всяком случае, уже 1 апреля по инициативе Джорджадзе и Деканозишвили в Женеве начала работу конференция находящихся заграницей представителей грузинских революционных политических группировок, целью которой было объединение всех грузинских политических сил для совместной борьбы против царского самодержавия. В конференции, председателем которой был Г. Деканозишвили, помимо членов его группы приняли участие представители грузинских социалистов-революционеров, анархистов и социал-демократов. Хотя все они формально являлись членами соответствующих русских партий, это не помешало эсерам и анархистам стать на почву грузинских национальных интересов. Наиболее ярким образом чувства людей, поставивших национальные интересы выше партийных, выразил князь Варлам Черкезишвили (Черкезов), один из наиболее видных европейских анархистов, участвующий в упомянутой конференции: «Когда меня пригласили на эту конференцию, передо мной встал вопрос, принимаю ли я в ней участие как член моей партии, или сын определенного народа. Как анархист или как грузин?! Я увидел, что мое место здесь, было только местом грузина, среди своих соотечественников»20.

Это мнение, однако, не было принято грузинскими социал-демократами, придерживающимися явно прорусской ориентации. Для того, чтобы оправдать свою позицию, социал-демократы, по сведениям Тифлисского губернского жандармского управления, предложили конференции «заняться обменом мнений, не пытаясь искать общей принципиальной почвы. …Требование о том, чтобы не выносилось принципиальных резолюций было отвергнуто», и 2 апреля социал-демократы покинули конференцию21.

Впоследствии с целью самооправдания Ной Жорданиа, предводитель социал-демократов, писал по данному поводу, что вопрос об объединении с группой Джорджадзе-Деканозишвили не мог быть решен положительно, так как последние под предлогом защиты национальных интересов на основе теории «общей почвы» игнорировали вопросы классовой борьбы, стоящие перед грузинским народом22.

То, что в реальности, однако, дело шло об игнорировании социал-демократами национальных интересов грузинского народа, видно из отчета, специально составленного французской полицией по поводу конференции грузинских группировок в Женеве. В нем, в частности, сообщается, что покинувшие конференцию социал-демократы заявили своим оппонентам, что «их партия рассматривает вопрос борьбы против нынешнего правительства в общем плане, не обращая внимания на местные интересы и вопрос национальностей»23. (По иронии судьбы именно Жорданиа в 1918 г. окажется во главе независимого грузинского государства.)

В ответ на этот демарш социал-демократов члены конференции приняли резолюцию, в которой отмечалось, что «российская социал-демократическая рабочая партия… стремясь создать в России централистическую республику, тем самым препятствует разрешению национального вопроса и распространению социального учения, и следовательно, является партией реакционной, препятствующей революционной деятельности других политических партий (грузинские же социал-демократы являются лишь только слепым оружием Центрального Комитета вышеназванной партии»24. После этого ситуация на конференции разрядилась, в результате чего договор между оставшимися группировками стал возможным. Были выработаны методы, с помощью которых участники считали необходимым бороться с самодержавием.

6 апреля Деканозишвили подчеркнул необходимость создания новой политической организации, способной бросить радикальный вызов имперским властям: «Правительство обладает целой организацией для борьбы с нами. Мы должны им ответить также с помощью организации. Как нам удастся разбудить в народе этот дух восстания, если у нас не будет организации?! Борьба невозможна без организации, обладающей финансами и оружием»25.

Конференция завершилась принятием ряда резолюций. Подтвердив, что целью их деятельности является создание территориальной автономии Грузии в составе федеративной России как первого шага к полной независимости страны («мы являемся сторонниками свободы, но пока что требуем того, что легче достижимо»), резолюция объявила о создании на основе присутствующих на конференции социалистов-революционеров, анархистов и группы газеты «Сакартвело» новой организации – грузинской социалист-федералистской революционной партии. С помощью революционно-вооруженной борьбы, а не только письменной пропаганды, партия должна была подготовить грузинский народ «для борьбы с полицией и армией», осуществить «организацию революционных отрядов», с целью «уничтожения бюрократических, военных и других учреждений»26. Газета «Сакартвело», носящая до этого наименование «свободного органа», отныне являлась органом социалист-федералистской партии Грузии27. «В программной резолюции была выражена необходимость борьбы не только с существующим в России самодержавием, но и с возможной в ней централистической республикой, которая может стать препятствием для социального, экономического и национального освобождения грузинского народа», – подчеркивалось в уже упомянутой справке Тифлисского жандармского управления28.

Сразу же после окончания конференции от имени партии была издана специальная листовка, обращенная к «трудовому народу Грузии». В ней руководители социалистов-федералистов обличали империалистическую политику царского правительства, отмечая, что с целью отвлечения внимания народа от его насущных проблем, Петербург решил пойти на внешнеполитическую авантюру. «Народу не принесет никакой пользы занятие Маньчжурии, тем не менее, на Дальнем Востоке уже проливается святая, горячая и невинная народная кровь»29. Листовка содержала призыв к грузинским солдатам-рекрутам уклониться от участия в войне на Дальнем Востоке: «Что касается грузинских солдат, они должны принять все меры для того, чтобы не принять участие в этом бесполезном кровопролитии. Для чего должны быть посланы грузины на Дальний Восток или в Центральную Азию для пролития своей крови? Что нам там надо? Наш угнетатель и душегуб находится не там, а гораздо ближе. Имя ему – самодержавный и рабовладельческий строй. Вот, товарищи, враг, на который мы должны указать нашему народу. Мы должны стремиться внушить народу, что нам надо воевать не для того, чтобы принести рабство другим, а для нашей собственной свободы. Лишь когда это сознание укоренится в народе, день нашего освобождения будет приближен, и мы сможем с полной надеждой поднять флаг нашей полной политической и экономической свободы»30.

Судя по всему, именно с печатания воззваний-листовок и началось оказание японцами финансовой помощи социалистам-федералистам. Во всяком случае, 17 июня Генеральным штабом в распоряжение Акаши в качестве резервного фонда было переведено 9 000 иен, часть которых, скорее всего, было потрачено на возмещение Циллиакусу, а через него и другим революционерам, издержек на печатание и переброску через границу антивоенных листовок31.

Другим важным результатом конференции являлась наметившаяся после ее окончания тенденция к созданию единого фронта всех революционных партий, выступающих за свержение самодержавия в России. После окончания конференции руководители социалистов-федералистов обратились к польской партии социалистов, финской партии активного сопротивления и армянской революционной федерации «Дашнакцутюн» с предложением относительно совместных действий в борьбе против имперских властей. В ответ на эту инициативу поляки выступили с предложением о совместном печатании листовок. Финны, возглавляемые Циллиакусом, подхватили предложенную грузинами идею о созыве съезда представителей всех народов, угнетаемых русским империализмом. Наряду с этим сосредоточились на создании действующего в Европе комитета, объединяющего в своем составе представителей соответствующих народов, включая грузин. На состоявшемся еще в марте 1904 г. съезде «Дашнакцутюн» руководители этой партии приняли решение о создании в целях общей борьбы тесного альянса с русскими эсерами и группой, сформировавшейся вокруг газеты «Грузия»32.

В своей пропаганде руководители грузинских социалистов-федералистов делали все, чтобы лишить своих находящихся на Кавказе соотечественников иллюзий относительно того, что освобождение Грузии от русской власти зависит лишь от воли других держав, якобы заинтересованных в расчленении Российской империи. Справедливо отметив, что в то время ни одна из европейских держав не была заинтересована в независимости Кавказа, Джорджадзе писал, что единственным возможным выходом из данного положения является бескомпромиссно-революционная борьба грузинского и других порабощенных народов за свою независимость. Не скрывал он и того, что «не сможет создать грузинское государство и Япония, какое бы поражение не нанесла она России»33. Единственным выходом является свержение монархии, федерализация России, а затем и государственная независимость Грузии в составе Кавказской Федерации.

Непосредственным продолжением состоявшейся в апреле 1904 г. Женевской конференции грузинских политических групп, являлось созванное с помощью тайного японского финансирования в сентябре-октябре того же года в Париже совещание российских революционных и оппозиционных партий.

В начавшей свою работу 30 сентября конференции приняли участие представители российской партии социалистов-революционеров и Союза освобождения, польской социалистической партии, польской национальной лиги, финской партии активного сопротивления, литовской социал-демократической рабочей партии, грузинской партии социалистов-федералистов34, а также армянской революционной федерации «Дашнакцутюн». От участия в конференции отказались российские социал-демократы, в это время уже разделенные на большевиков и меньшевиков. Тем не менее, принявшими участие в конференции партиями была выработана декларация, состоящая из трех основных пунктов: 1. Свержения самодержавия в России. 2. Установления свободной демократической системы. 3. Права на самоопределение для всех наций Российской империи35.

Упомянутые идеи нашли свое отражение в листовке, выпущенной в Париже в декабре 1904 г. на грузинском языке социалистами-федералистами для грузинских рабочих не только от своего имени, но и от имени центральных комитетов русских социалистов-революционеров, польской социалистической и латышской социал-демократической партий. В ней, в частности, говорилось, что народы Российской империи имеют право свободного выбора как территориальной автономии, так и полного отделения от бывшей метрополии36.

Как впоследствии писал Акаши, «на этой конференции было решено, что каждая партия будет действовать своим собственным путем. Либералы созовут земства и начнут в прессе антиправительственную кампанию, социалисты-революционеры и другие партии прибегнут к чрезвычайным мерам, по их специальности, кавказцы пустят в ход свое искусство организации покушений, польские социалисты используют свой опыт организации демонстраций»37.

3. Тайное сотрудничество. Доставка нелегальной литературы и оружия на Кавказ
Наряду с попытками объединения в совместной борьбе всех оппозиционных партий, Акаши уделял особое внимание вопросу нелегальной посылки в Россию оружия, необходимого для организации революционных вооруженных выступлений. Особенно перспективными в этом отношении являлись нерусские регионы страны, обладавшие традициями антиимперского национально-освободительного движения, такие как Финляндия, Польша и Кавказ. Если с территории Финляндии можно было с успехом перебросить часть оружия и в саму Россию, включая столицу империи Петербург, Кавказ, являвшийся своего рода «ахиллесовой пятой» империи, в случае вооруженных выступлений был способен оттянуть на себя значительные военные силы, которые царское правительство рассчитывало использовать на Дальнем Востоке. Уже с конца 1904 г. Акаши вступил по этому поводу в переговоры с Циллиакусом и Деканозишвили.

Судя по архивным документам, первые партии оружия, приобретенные с помощью японского финансирования, были переправлены Деканозишвили на Кавказ уже в декабре 1904 г. В данном случае дело шло о небольших партиях мелкокалиберного оружия, в количестве нескольких сот стволов (в основном револьверов)38. Тем не менее, 2 мая 1905 г. Деканозишвили сообщал Акаши, что к этому времени в Тифлис, Баку и Батуми уже было доставлено «весьма значительное количество оружия»39. Финансировали японцы нелегальную посылку на Кавказ и революционной литературы, получившей в кодированной переписке социалистов-федералистов наименование «подарков».

В значительной степени этому способствовали и события, развивающиеся к этому времени на Кавказе. Так, по данным газеты «Грузия», призыв рекрутов в русскую армию, начавшийся осенью 1904 г., натолкнулся на яростное сопротивление местного населения. Особенно большой масштаб акции протеста приняли в Западной Грузии. Например, в Гурии под влиянием пропаганды социалистов-федералистов большинство населения категорически отказывалось идти на военную службу, выкинув лозунг – «лучше умереть в нашей Гурии, чем в Манчжурии!». В результате дело дошло до вооруженного столкновения с казаками, с многочисленными жертвами с обеих сторон, и несколькими сотнями гурийцев, ушедших в леса для ведения партизанской войны. Так как сами повстанцы испытывали острый недостаток оружия, в Гурии действовало несколько нелегальных мастерских, где делались самодельные ружья-берданки. В Гурии тактика социалистов-федералистов, призывающих местных крестьян всеми средствами уклонятся от призыва на военную службу, одержала верх над тактикой социал-демократов, несмотря на то, что позиции последних были крайне сильны в этом крае. В частности, социал-демократы призывали крестьян не отказываться от призыва в армию с целью получения возможности ведения с помощью последних революционной пропаганды в войсках. 7 ноября крупная антивоенная демонстрация под красным знаменем имела место в Кутаиси. Демонстранты выступали против призыва на военную службу, что в итоге также кончилось столкновением с казаками и полицией. Был полностью сорван призыв и в Хевсуретии, горном регионе Восточной Грузии40. По словам Акаши, с ноября 1904 по январь 1905 г. «кавказцы убивали по десятку правительственных чиновников каждодневно»41.

Другим важным фактором, способствующим сотрудничеству Акаши с Деканозишвили, были связи, которыми располагал последний не только в Грузии, но и в Азербайджане и на Северном Кавказе. Так, муж сестры Деканозишвили надворный советник Иосиф Хаханашвили (Кананов) служил в Азербайджане на должности пристава г. Кусары, Кубинского уезда. В то же время родной брат Иосифа, капитан Михаил Хаханашвили, занимал должность помощника начальника Андийского округа в Дагестане, в селе Ботлих. Эти связи Деканозишвили русской полиции удалось установить лишь в конце мая 1906 г42.

4. Курс на вооруженное восстание. Подготовительные мероприятия на Кавказе и в Европе
С 1905 г. положение российской власти в Грузии и на Кавказе еще более усугубилось. Вследствие общего подъема революционного движения, охватившего Россию, терпящую одно поражение за другим от японцев на Дальнем Востоке, престиж имперской власти на Кавказе был сведен до минимума. Этому способствовал также и вывод из региона значительного количества перебрасываемых в Манчжурию русских войск.

После «кровавого воскресенья» в Петербурге по всей России прокатилась волна выступлений против продолжения войны на Дальнем Востоке. «В Грузии, в особенности, некоторые пехотные роты, прибывшие с целью сокрушить антимобилизационное движение, были разгромлены, в результате чего приказ о мобилизации Первого Кавказского корпуса был полностью отменен»43, – писал в своем отчете Акаши.

Паралич власти в особенности чувствовался в Тифлисе, политическом центре Кавказа, а также в таких приморских городах, как Батуми, Поти и Сухуми, несмотря на то, что в них было введено военное положение. Л. Виллари, английский журналист, весной-летом 1905 г. посетивший с ознакомительной поездкой Закавказье, вспоминал, что в Батуми выступления рабочих нефтеперерабатывающего завода Ротшильда носили не экономический, а в
основном политический характер. «С того времени как общее состояние беспорядка распространилось на Кавказ, Батуми превратился в превосходный очаг для восстания. …В отличие от забастовщиков Санкт-Петербурга, участники стачек в Батуми сразу же перешли к насильственным мерам, и с тех пор город не знал ни минуты покоя. Когда я прибыл туда, внешне все было спокойно. Тем не менее, хотя там и было введено военное положение, в городе не было видно ни военных патрулей, ни полицейских. Не проходило и дня без убийств на улицах, и ни один убийца не был арестован»44. По словам Виллари, состоящий из социал-демократов и социалистов-федералистов местный революционный комитет обладал таким авторитетом, что никто в городе не смел ослушаться его приказов. Достаточно было одного устного приказа комитета, чтобы рабочие на заводе Ротшильда или докеры на судах в порту прекратили работу. Если кто-либо из имперской администрации пытался воспрепятствовать этому, таковых ликвидировали на месте. «Казалось невероятным, что в укрепленном городе, подобно Батуми, окруженном ощетинившимися дулами артиллерийских батарей и имевшим гарнизон большого количества войск, убийства и насильственные акты совершались
таким легким образом»45.

Подобное положение было свойственно не только приморским городам Грузии, но и целым провинциям. Например, в 1902-1905 гг. Гурия, одна из провинций Юго-Восточной Грузии, полностью находилась вне контроля царской администрации.

С 1904 г. национальный подъем стал ощущаться и в среде грузинского духовенства, выступившего с требованием восстановления автокефалии грузинской церкви, вопреки положениям Георгиевского трактата 1783 г., аннулированной царскими властями в 1811 г.46 Взамен существующей с древнейших времен автокефальной грузинской церкви властями империи был создан грузинский экзархат правительствующего cинода, который, будучи возглавляем русскими иерархами, в течение века являлся в Грузии проводником политики самой откровенной церковно-культурной русификации47. В мае 1905 г. по настоянию экзарха полицией и войсками было жестоко разогнано состоявшееся в Тифлисе собрание представителей местного духовенства, выступавших с требованием восстановления автокефалии грузинской церкви48. Это акт, вызвавший всеобщее возмущение грузинского общества, только усилил в ее рядах стремление к церковной независимости от России49.

Не случайно, во «Всеподданнейшей записке по управлению кавказским краем», составленной в феврале 1907 г. наместником царя на Кавказе И.И. Воронцовым-Дашковым, который, по понятным причинам, стремился всячески преуменьшить значение грузинского церковного вопроса, отмечалось, что «грузинский сепаратизм, поскольку таковой имеется, ярче всего выразился возбуждением вопроса об восстановлении автокефалии грузинской церкви…»50.

Параллельно с упомянутыми событиями на Кавказе, в 1905 г. движения за территориальную автономию и трансформацию Российской империи в федеративное государство с особой силой сказываются в Финляндии, Польше, балтийских провинциях и на Украине. Например, на состоявшемся в марте
VIII съезде польской социалистической партии было принято решение добиваться созыва учредительного собрания в Петербурге, требуя при этом создания конституционной ассамблеи и для самой входящей в состав империи Польши51. Такое же требование было озвучено и на июньском съезде представителей народной и pадикально-демократической украинских партий, заявивших о необходимости создания в Киеве конституционной ассамблеи для решения сугубо украинских вопросов. Съезд высказал мнение, что компетенция центральных властей в Петербурге должна быть ограничена вопросами обороны, внешней политики, таможни и финансовых проблем. Украинский язык должен стать официальным языком общеобразовательных и правительственных учреждений52.

Видя, что империя трещит по швам, русскому правительству пришлось пойти на уступки в Финляндии, где в марте этого же года был отменен закон 1901 г., согласно которому финны призвались в русскую армию наравне с другими подданными Романовых, и, следовательно, могли быть использованы в любых концах империи. Был также восстановлен закон о несменяемости судей. Все это, однако, не удовлетворило финнов, и члены партии активного сопротивления продолжали совершать покушения на жизнь русских чиновников53.

Упомянутые тенденции давали возможность японцам и грузинам подумать о посылке морским путем на Кавказ крупной партии оружия с целью организации там массового восстания. В случае успеха царское правительство было бы вынуждено бросить на подавление восстания те воинские части, которые могли бы быть использованы в Манчжурии, тем самым, облегчив положение японских войск на Дальнем Востоке.

Вопрос финансирования организации массового восстания в Финляндии, Польше и на Кавказе, ставился перед Генеральным штабом Акаши уже с осени 1904 г., однако, наталкивался на сопротивление японского МИД, опасавшегося нежелательных последствий международного порядка в случае принятия подобного решения. Если бы вовлеченность Токио в эти действия стала бы очевидной, Японию вполне могли бы обвинить в нарушении данного ей слова ограничить военные операции оккупированной русскими войсками китайской территорией, а также морским пространством между Китаем и Японией. Подобные действия могли быть использованы Петербургом для усиления антияпонской пропаганды, а также вызвать недовольство Германии и Австрии, крайне озабоченных польским вопросом. Наконец, и другие великие державы также опасались перспективы социалистической революции в России54.

Положение изменилось в первых месяцах 1905 г., когда, несмотря на победы, одержанные японцами над русскими войсками в битвах под Сандепу и под Мукденом, японскому военному командованию стало ясно, что людские и военные ресурсы страны восходящего солнца на исходе. В то же время на фронт в Манчжурию продолжали прибывать новые русские подкрепления, что грозило изменить соотношение сил в пользу Петербурга. Исходя из этого, в Генеральном штабе решили принять предложение Акаши относительно финансирования революционных движений и организации восстаний в Финляндии, Польше, на Кавказе и в самой России. В случае успеха предприятия это сделало бы невозможным направление на Дальний Восток русских воинских частей и соединений из охваченных восстанием регионов. Кроме того, в преддверии мирных переговоров, которые японцы решили вести с Россией после битвы под Мукденом, было необходимо максимально усилить позиции Токио. В частности, создать соответствующий фон, показав, что Россия более не способна продолжать ведение боевых действий55.

12 февраля Акаши направил телеграмму на имя начальника Генерального штаба Я. Аритомо, в которой просил выделить 440 000-450 000 иен на помощь революционным партиям. Во второй половине апреля деньги из Токио были получены56. В беседе, состоявшейся 2 мая в Париже, Акаши указал Деканозишвили на то, что разложение русской армии и революционная пропаганда в России достигли значительного уровня. По его мнению, «если бы суметь сорганизовать стотысячную вооруженную толпу, то с уверенностью можно бы сказать, что при содействии общества эта вооруженная сила одержалa бы победу над деморализованными солдатами»57.

Деканозишвили регулярно передавал Акаши информацию о событиях на Кавказе. Так, 7 мая, несколько дней спустя после упомянутой встречи, Акаши направил в Токио под грифом «Совершенно секретно» телеграмму, содержащую следующие сведения: «Хаотическое состояние на Кавказе продолжается. Крестьяне громят государственные хозяйства и не платят налогов. Убийства продолжаются. Правительство не может каким-либо существенным образом предотвратить анархию. Единственной мерой остаются восстания. Польша следует за Кавказом. …Каждая партия приступила к покупке оружия в Швейцарии, Гамбурге и других местах. Ожидаем, что сможем купить старые ружья по цене 7 иен за ствол. Как я сообщал, руководители убеждены, что восстания, намеченные на лето, могут увенчаться успехом. Тем не менее, польская партия социалистов, кавказская партия и я беспокоимся относительно перспектив на успех. Пожалуйста, сделайте все для того, чтобы дать им столько оружия, сколько возможно»58.

Со своей стороны, Деканозишвили и его единомышленники надеялись, что в случае успешного восстания Петербург с целью умиротворения края будет вынужден предоставить Кавказу автономию. Это мнение еще больше укрепилось в нем после встречи в апреле 1905 г. с бывшим священником Георгием Гапоном, по инициативе которого в начале апреля в Женеве состоялась конференция 11 российских революционных партий (как и раньше, от участия в конференции отказались социал-демократы). Конференция предложила участвующим в ней грузинским социалистам-федералистам и армянским дашнакам учредить на Кавказе федерацию, включающую в свой состав как Северный, так и Южный Кавказ, связанную федеративными нитями с остальной Россией. Это предложение удовлетворило и грузин, и армян59. Выразив свою поддержку деятельности социалистов-федералистов, Гапон сообщил, что опасается того, что в случае успешного восстания на Кавказе царское правительство пойдет на предоставление автономии этому региону, отказав в этом политически более пассивному населению самой России60.

С целью подготовить почву на местах, весной 1905 г. в Грузию из Парижа был спешно командирован Тэдо Сахокиа, один из руководителей социалистов-федералистов и ближайший соратник Георгия Деканозишвили. В задачи последнего входила организация в черноморских городах Грузии – Батуми, Поти и Сухуми, куда, по предварительному плану предполагалось выгрузить оружие, региональных комитетов социалист-федералистской партии. Согласно решению Женевской конференции 1904 г., в упомянутые комитеты были включены также руководители местных социалистов-революционеров и анархистов.

К лету 1905 г. комитеты были созданы, а сам Сахокиа устроился на работу в редакцию батумской газеты «Черноморский вестник»61. Изгнав старого редактора этой газеты, придерживавшегося, по словам Виллари «ультрареакционных взглядов», революционерам удалось установить над этим изданием своей полный контроль, сменив также состав его редакции62. Работа в этой газете давала возможность Сахокиа поддерживать регулярные контакты с Деканозишвили, посылавшего на имя редакции «Черноморского вестника» кодированные письма и телеграммы.

Была создана также подпольная военная организация социалистов-федералистов, руководимая офицерами-грузинами, находящимися на службе в русской армии63. С их помощью грузинам удавалось передавать Деканозишвили информацию военного характера, которую тот незамедлительно сообщал Акаши64.

С мая 1905 г. социалисты-федералисты приступили к непосредственной подготовке к операции по приему оружия. Согласно договору, заключенному Акаши с Деканозишвили, японцы брали на себя финансирование покупки оружия и судна, на котором планировалось доставить и выгрузить оружие в один из портовых городов Грузии, так же как и оплату расходов по найму корабельного экипажа. Грузины должны были практически осуществить данное мероприятие, что, помимо всего прочего, включало в себя соглашение с властями Оттоманской империи, через территориальные воды которых корабль с оружием только и мог быть направлен к черноморским берегам Кавказа. По первоначальным замыслам повстанцев, территория Турции должна была служить также временной промежуточной базой для переброски оружия в Грузию. Планировалось договориться с оттоманскими властями не только о беспрепятственном проходе корабля через Босфор и Дарданеллы, но и о том, чтобы корабль был разгружен в турецких территориальных водах, вне радиуса действий российских военных кораблей. В частности, выгрузить оружие планировалось в районе турецкого приграничного города Хопа, в 25 милях от берега. Выгруженное на турецкий берег оружие должно было быть спрятано в заранее подготовленные склады и лишь после этого отдельными партиями перекинуто на грузинскую территорию. Для того, чтобы облегчить повстанцам осуществление их задач, планировалось завернуть свертки с ружьями в водонепроницаемый брезент, дающий возможность, в случае необходимости, закопать их в землю. Каждый сверток должен был весить не больше двух-трех фунтов, что давало возможность одному человеку переносить их на значительные расстояния. По расчетам грузинских офицеров, входящих в боевую организацию социалистов-федералистов, к каждому ружью должно было быть придано около 300 патронов65. С целью заключить договор с турецкой стороной, в конце июня из Грузии в Турцию выехал князь Мехмед Абашидзе, один из лидеров мусульман-аджарцев, проживавших по обе стороны грузино-турецкой границы, обладавший связями в правящих кругах Оттоманской империи66. Судя по всему, до завершения русско-японской войны турки склонялись к тому, чтобы согласится на просьбы повстанцев.

В июле по указанию Деканозишвили в Грузию из Парижа тайно выехали находящиеся во Франции и в свое время подписавшие Женевский пакт грузинских политических партий руководители анархистов, эсеров и социалистов-федералистов, получивших задание сконцентрировать свои усилия на пропагандистской деятельности на местах. Один из эмиссаров, наборщик газеты «Грузия» Михаил Кикнадзе, вез руководителям Тифлисского комитета социалистов-федералистов тайное письмо, в котором, наряду с прочим, содержался план организации вооруженного восстания, разработанный Деканозишвили на основе консультаций с Акаши. После выгрузки на черноморском
побережье купленного в Швейцарии оружия, последнее должно было быть тайно переправлено в Тифлис с целью организации в подходяще время всеобщего восстания в Грузии, которое затем должно было распространиться на весь Кавказ. В самом Тифлисе должна была быть организована подпольная лаборатория по изготовлению бомб67. Как впоследствии вспоминал Г. Ласхишвили, летом 1905 г. военной организацией социалистов-федералистов было составлено специальное «Положение о военной организации и план ведения партизанской войны»68.

Со своей стороны, лихорадочную деятельность развил в Европе и сам Деканозишвили. Понимая, что в организационном отношении позиции социал-демократов в Грузии были сильнее позиций социалистов-федералистов, он предпринял еще одну попытку по созданию единого фронта грузинских партий. В сентябре он получил из Тифлиса мандат на ведения переговоров с социал-демократами. Соглашаясь поделиться с социал-демократами оружием, посылаемым на Кавказ, он, однако, требовал того, чтобы они внесли в свою программу пункт о будущем созыве учредительного собрания в Грузии, став, таким образом, на позицию территориальной автономии по финскому и польскому образцу69. Будучи сторонниками централизма, социал-демократы отказались от подобного соглашения. Как впоследствии писал в Париж Ласхишвили, «с социал-демократами договор не прошел, так как они хотят от нас все, ничего не давая нам при этом взамен: дайте, мол, нам деньги и палки (т.е. ружья. – Г. М.), – и дело сделаем мы»70.

5. Франко-русский альянс в действии. Манасевич-Мануйлов и русская полиция в Париже
Подпольная деятельность Деканозишвили протекала в контексте ожесточенной схватки, ведшейся во время русско-японской войны между секретными службами России и Японии. Особенно явно это противоборство давало о себе знать во Франции, где сосредоточилось наибольшее количество русских политических эмигрантов и их организаций, являвшихся объектами пристального внимания спецслужб империи и до русско-японской войны. Дело в том, что после заключения в 1891 г. франко-русского альянса, поразившего весь мир союзом «наиболее демократической страны мира» и царского самодержавия, спецслужбы России, в лице заграничной агентуры департамента полиции министерства внутренних дел, являвшегося прямым наследником пресловутого oхранного отделения, получили право на полную свободу действий во Франции. Имея свою резиденцию в русском посольстве в Париже, компетенция руководителей заграничной агентуры департамента полиции распространялась не только на Францию, но и на Европу в целом. П. Рачковский и Л. Ратаев, занимавшие этот пост соответственно в 1885-1902 и 1902-1905 гг., были награждены французским правительством орденом Почетного легиона. О теснейших связях французской и русской полиции свидетельствует и тот факт, что сотрудниками заграничной агентуры в Париже набирались как бывшие, так и все еще состоящие на французской государственной службе сотрудники французской полиции. Если верить сведениям, просочившимся во французскую прессу в 1909 г., сотрудниками русской заграничной агентуры были не
только бывшие и настоящие рядовые французские полицейские-филеры, осуществлявшие наружное наблюдение за революционерами-эмигрантами, но и офицеры полиции, включая инспекторов и даже комиссаров. Излюбленным методом действий этих агентов было не только ведение наружного наблюдения за своими жертвами, но и перехват их писем и прочей корреспонденции. Пользуясь удостоверениями чиновников французской полиции, которые к тому же, как правило, были подлинными, агенты вымогали у консьержей и консьержек домов, где жили эмигранты, их корреспонденцию, копируя их с помощью копирки в ближайшем кафе. Была даже установлена негласная такса: по 3 франка за вскрытое письмо. Не брезгали агенты и тайными обысками вещей эмигрантов, особенно эффективно проводимыми в отелях, где имелась агентура среди обслуживающего персонала. В случае провала агентов они, как правило, отделывались всего лишь легкими штрафами, на уровне нескольких сотен франков71.

Разумеется, как Акаши, так и Деканозишвили были в курсе опасности, угрожавшей их тайной деятельности во Франции. Вероятно, именно поэтому Акаши, занимая должность японского военного атташе в Стокгольме и координируя при этом деятельность революционеров-эмигрантов во всей Европе, находился, по данным источников, в основном в Англии. Так как в политическом отношении, Великобритания в ту эпоху поддерживала Токио, деятельность русской агентуры в этой стране была относительно затруднена72. Бывая во Франции лишь наездами, ограничивающимися, как правило, всего лишь несколькими днями, Акаши пытался встречаться со своими собеседниками на вокзалах или на улице, где существовала возможность избежать агентурного наблюдения73. Это, впрочем, далеко не всегда спасало его от глаз и ушей русских агентов или их французских коллег.

Понимал то, что он является объектом пристальной слежки и Деканозишвили. С целью максимально обезопасить себя от русских агентов и их французских союзников, он сделал ставку на работу с левыми европейскими деятелями и организациями, проникновение в среду которых агентов было затруднено. В этом деле бесценную помощь ему оказал В. Черкезишвили (Черкезов), один из признанных лидеров европейских анархистов, связавший его, а через него и Акаши, с соответствующими лицами во всей Европе. В результате этого в своей нелегальной деятельности Деканозишвили мог рассчитывать на помощь целого ряда анархистских организаций, разбросанных от Голландии до Южной Франции. Особую ценность в деле обеспечения посылки в Грузию мелких партий оружия, взрывчатки и пропагандистских материалов представляла возглавляемая неким Р. Коломбо организация анархистов, действующая в Марселе, откуда в черноморские порты Грузии и Кавказа регулярно отправлялись пассажирские пароходы, среди команды которых анархисты имели своих людей74. Хотя департамент полиции обладал в таких портовых городах Европы как Гамбург, Кенигсберг, Лондон, Ливерпуль, Шербур и Марсель специальной агентурой75, ей, судя по всему, было нелегко проникнуть в тщательно законспирированные организации анархистов.

Впервые Деканозишвили попал в поле зрения агентов русского правительства в октябре 1904 г., когда начальник полицейского департамента П. Рачковский поручил И. Манасевичу-Мануйлову76, чиновнику особых поручений министерства внутренних дел, являвшемуся в то время одним из русских резидентов в Париже, установить за ним негласное наблюдение. Три письма Акаши Деканозишвили, перехваченные агентурой Мануйлова, содержали лишь второстепенную информацию (в двух из них Акаши предлагал своему собеседнику обратиться в связи с их общим делом к японским дипломатическим представителям в Париже, а в одном – поздравлял с Новым годом). В результате этого в январе 1905 г. Петербург приказал Мануйлову прекратить слежку и сосредоточится на более срочных делах77.

Возможно, тем бы и завершилось это дело, если бы на помощь агентам самодержавия не пришли следующие обстоятельства. 8 февраля А. Нелидов, русский посол в Париже, получил письмо от некой Масон, горничной международного отеля «Иена». То ли по собственной инициативе, то ли по тайному
наущению французских спецслужб Масон извещала посла о том, что «наш японец г-н Акаши», обычно останавливающийся в этой гостинице, поддерживает связь с русскими революционерами. В качестве доказательства фигурировали две телеграммы, неосмотрительно брошенные Акаши в разорванном виде в корзину с мусором, откуда их и извлекла Масон. В одной из них некто Емпилов (как впоследствии выяснили агенты под этой фамилией скрывался Деканозишвили) сообщал Акаши, что К. Циллиакус приедет в Париж с минуты на минуту. В заключение письма Масон предлагала послу свои услуги в деле получения информации о деятельности Акаши, его переписке и связях во время пребывания последнего в отеле78.

По приказу посла Мануйлов взял дело на личный контроль и, выплатив Масон вознаграждение, поручил ей сообщать его агентам все сведения, которые ей в будущем удастся добыть об Акаши. Будучи таким образом заблаговременно предупреждены горничной о прибытии Акаши, 30 апреля русским агентам удалось снять в отеле комнату, примыкающую к комнате полковника. Комнаты соединялись друг с другом с помощью двойных дверей, одна из которых была агентами открыта. 2 мая Мануйлову удалось подслушать разговор Акаши с Деканозишвили, во время которого Акаши передал своему собеседнику сумму в 125 000 франков, предназначенную для поддержки революционноповстанческого движения на Кавказе79.

После этого, воспользовавшись отлучкой полковника, 3 и 4 мая русским агентам удалось тайно вскрыть дорожный чемоданчик Акаши, скопировав наиболее интересные из находящихся там документов. В их числе оказалась датированная 15 мая записка Циллиакуса, содержащая в себе данные относительно количествa ружей, предназначенных для революционных организаций в России, а также сумм, необходимых для их приобретения. Кроме этого, в записке значились также расходы на яхту и ее экипаж, с помощью которых оружие должно было быть переброшено в Россию. Хотя записка и носила характер проекта (грузинам, согласно этому документу, планировалось передать 5 000 ружей), Мануйлову тут же стала ясна исключительная важность данного предприятия. 4 и 7 мая Акаши встретился в своем номере и с Циллиакусом, хотя на сей раз, по техническим причинам, агентам так и не удалось подслушать их разговор80.

После того как 16 мая Акаши выехал в Лондон, вся находящаяся в распоряжении Мануйлова агентура была брошена на наблюдение за Деканозишвили и перехват его корреспонденций81. Узнав из перехваченных писем Циллиакуса и Акаши к Деканозишвили о том, что все трое собираются в конце месяца встретиться в Германии, в Гамбурге, Мануйлов отправил туда группу агентов-французов. Экспедицию, по словам Мануйлова, возглавлял тот же самый «наш сотрудник, бывший комиссар французской политической полиции»82, который всего несколько дней назад подслушал разговор Деканозишвили с Акаши, и который оставил о результатах этой поездки подробные отчеты на французском языке83. Как следует из этих документов, Мануйлов и его начальники были в курсе намерения Циллиакуса перебросить оружие в Финляндию на пароходе «Каликсто Гарсиа» («Calixto Garcia»). Фотография последнего была снята и препровождена в Петербург, однако точная дата отправки груза и другие детали, необходимые для успешного предотвращения операции, были им неизвестны.

После злополучного пребывания в отеле «Иена», японский военный атташе стал более осмотрительным, и, приехав в конце мая на короткое время в Париж, встретился с Деканозишвили в другом отеле («New Hotel»), где беседовал с ним несколько часов84. Именно во время этого пребывания Акаши в Париже с ним случилась история, вполне достойная интриги шпионского романа.

Как и в случае с Манасевичем-Мануйловым, в дело так же была замешана женщина. На сей раз это была бывшая жена-француженка одного из русских агентов Мануйлова, находящаяся в курсе занятий своего мужа и представившаяся Акаши под фамилией мадам Роланд. Попросив в качестве вознаграждения 400 фунтов стерлингов, она сообщила Акаши, что он находится под постоянным наблюдением со стороны агентов Мануйлова. Известно охранке и о тесных связях, поддерживаемых Акаши с Циллиакусом, Деканозишвили и другими «нигилистами», как и о том, что они заняты покупкой оружия в Гамбурге для его тайной отправки в Россию. Русским агентам удалось перехватить и вскрыть письмо, написанное Акаши под псевдонимом Жорж Деканозишвили. Информировав Акаши, что японский шифрованный код был также взломан русскими, француженка посоветовала ему быть крайне осторожным при покупке оружия, дав японскому военному атташе на прощанье целый ряд практических советов. Вероятно, будучи в курсе злоключений Акаши в отеле «Йена», мадам Роланд посоветовала японцу не пользоваться своим именем при снятии гостиничных номеров и, в частности, останавливаться лишь в больших отелях, так как в них, по сравнению с небольшими гостиницами, русской тайной полиции было бы труднее организовать за ним наблюдение85.

6. Апогей противостояния. Кавказская эпопея «Сириуса»
В конце июня при помощи Деканозишвили Циллиакусу удалось закупить в Швейцарии 16 тыс. ружей и 3 миллиона патронов для своего предприятия86. Покончив с этим делом, Деканозишвили сосредоточился на приобретении ружей для грузинских социалистов-федералистов. Понимая, что агенты русских спецслужб буквально дышат ему в спину, 16 августа, находясь в Швейцарии, под Лозанной, Деканозишвили сделал в своем дневнике следующую запись: «Русские агенты окружают меня со всех сторон. Подкупают здешних почтальонов, здешних разносчиков телеграмм, пытаясь таким образом все узнать. Но и я не сплю, пытаюсь дать им другие адреса. Пытаюсь сделать так, чтобы на мое имя не пришло ничего, хотя это и очень затрудняет дело. У меня нет помощников, у них же целый штат сотрудников, находящийся в действии»87.

Еще 20 мая Циллиакус писал Деканозишвили, что он мог бы получить от японцев сумму на большее, по сравнению с первоначальными замыслами, количество оружия для грузин, лишь бы только он смог организовать их успешную посылку и прием на Кавказе88. 13 июня Акаши со своей стороны подгонял Деканозишвили: «Работайте энергично. Придумайте, как быть с отправкой. Надо кончить в скором времени»89.

К августу при посредничестве Евгения Бо, швейцарского анархиста, по данным русских спецслужб ранее работавшего корреспондентом одной из французских газет в Петербурге90, Деканозишвили удалось закупить в швейцарском оружейном арсенале 8 500 ружей и полтора миллиона патронов, заплатив за них 70 000 франков91.

В августе 1905 г. ситуация на самом Кавказе вполне способствовала проведению операции. Хотя в самом Тифлисе к этому времени было введено военное положение, столица Кавказа отнюдь не находилась под надежным контролем имперского правительства. По словам одного из очевидцев, несмотря на то, что улицы Тифлиса были наводнены солдатами и казаками, проводящими тотальные обыски местного населения, нападения на них были столь часты, что солдаты были вынуждены ходить по улицам города не строем, а «беспорядочно и рассеянно», с целью свести до минимума ущерб, наносимый им бомбовыми атаками революционеров. К тому времени руководство военной организации социалистов-федералистов разработало план захвата Тифлиса, подробности которого, однако, остались неизвестными, так как с целью конспирации он так и не был переслан в Париж92.

В начале августа Акаши прибыл из Лондона в Париж специально для консультаций с представителями кавказских партий. Было решено начать восстание сразу же после того, как оно разразится в балтийских провинциях, куда, к этому времени, уже были посланы крупные партии оружия93.

6 сентября, на следующий день после заключения Портсмутского мирного договора между Россией и Японией, Деканозишвили удалось приобрести в Амстердаме за 2 900 фунтов стерлингов корабль «Сириус». Экипаж судна, состоял из голландцев-анархистов и французских матросов. Последние, в отличие от голландцев, не имели ни малейшего представления о подлинной цели будущего путешествия94. С целью обмануть бдительность агентов русских спецслужб, оружие на корабль загружалось в ящиках из под кофе95. Отныне все расходы по транспортировке груза несли исключительно сами грузины, так как после окончания русско-японской войны Токио более не был заинтересован в материальном обеспечении данного предприятия.

24 сентября «Сириус» вышел из Амстердама, взяв курс на Гибралтар96. Маршрут корабля отражал как объективную сложность путешествия, так и желание максимально запутать свои следы в глазах русских агентов. Судя по всему, русские спецслужбы так и не смогли установить день выхода в море, маршрут, место назначения и время прибытия «Сириуса» на Кавказ. Лео Кереселидзе, один из руководителей военной организации социалистов-федералистов, который сопровождал «Сириус» по маршруту Амстердам – Константинополь, впоследствии вспоминал, что с целью дезориентировать русских агентов им была подкинута последним дезинформация о том, что пароход зайдет в один из английских портов97.

Уловка сработала. Уже 9 сентября министр иностранных дел В. Ламсдорф сообщал из Петербурга царскому наместнику на Кавказе И. Воронцову, что по сведениям российского посланника в Голландии, в тот же день «из Амстердама в Лондон ушел пароход “Сириус” с грузом оружия и взрывчатых веществ, можно подозревать, что дальнейшее назначение – Финляндия или Кавказ. Послу в Лондоне поручено следить за “Сириусом” и о добытых им сведениях сообщу дополнительно»98.

По данным судового журнала «Сириуса», 11 октября корабль прибыл в столицу Мальты, г. Валетту99, где экспедиция неожиданно столкнулась со следующей трудностью. Догадавшись об истинной цели предприятия, капитан В. ван Оппен струсил, и, наотрез отказавшись продолжать путешествие, повернул корабль в обратную сторону, намериваясь возвратиться в Амстердам. По свидетельству Кереселидзе, ему удалось склонить на свою сторону первого помощника капитана Л. Грюндийка, который, в свою очередь, увлек за собой всю команду. В результате этого, ван Оппен был арестован, а функции капитана принял на себя Грюндийк, которому, как, впрочем, и всем остальным членам команды, было обещано щедрое вознаграждение100.

Сведения о прибытии «Сириуса» на Мальту оказались последними данными, полученными Акаши о судьбе корабля101. 11 сентября он получил приказ срочно возвращаться в Японию. Судя по всему, Генеральный штаб рассматривал его человеком, пребывание которого в Европе могло помешать нормализации будущих японо-русских взаимоотношений. Акаши покинул Европу 18 ноября, прибыв 28 декабря в Токио102.

24 октября, когда судно находилось уже в районе Гибралтара, Деканозишвили послал телеграмму Грюндийку, прося его зайти во французский город Сет, на побережье Лионского залива103, куда «Сириус» прибыл 28 октября104. В Сете к экипажу присоединился племянник супруги В. Черкезишвили, голландский анархист Христиан Корнелиссен, взявший на себя общее командование экспедицией, и, возможно, в качестве аванса раздавший членам экипажа определенную сумму денег, в спешке добытую Деканозишвили105. 1 ноября Грюндийк был официально назначен на пост капитана, а ван Оппен и последовавший за ним первый машинист, покинули команду корабля. На места первого помощника и первого машиниста были взяты два голландца106, вероятно, прибывшие в Сет вместе с Корнелиссеном. 2 ноября корабль бросил якорь в порту г. Марселя107, где на него было погружено дополнительное оружие и нелегальная литература108. 6 ноября «Сириус» покинул Марсель, зайдя 12 ноября в бухту св. Николая маленького греческого острова Кея, недалеко от Афин109.

Окончание русско-японской войны было встречено в кругах кавказских революционеров с тревогой. Так, 16 сентября Сахокиа сообщал Деканозишвили, что по данным социалистов-федералистов, имперское правительство, воспользовавшись возможностью перебросить свежие силы против повстанцев, намеревалось «вновь завоевать Кавказ». Было принято решение о посылке в регион 90 000 дополнительных войск, усиленных артиллерией110. 11 сентября, в Тифлисе произошли события в полной мере подтверждающие точку зрения Сахокиа и со всей наглядностью свидетельствующие, что имперское правительство приняло решение продемонстрировать своим противникам решимость идти до конца. В этот день, воспользовавшись фактом устройства грузинскими социал-демократами нелегального собрания в здании городской управы, казаки расстреляли на месте около 100 человек, ранив около 200
участников собрания111. Тем не менее, по словам очевидца этих событий, «несмотря на принятые репрессивные меры, слабость и бессилие правительства с каждым днем становились все более очевидными»112.

24 сентября руководители ЦК социалистов-федералистов получили телеграмму Деканозишвили о том, что судно с оружием отправлено по назначению. Опасаясь, что в условиях резкого увеличения количества русских войск в Закавказье, повстанцам будет трудно осуществить успешную выгрузку такого количества оружия и боеприпасов, Сахокиа высказал мнение о целесообразности временной отмены операции, послав по этому поводу Деканозишвили следующее кодированное письмо: «Огромное количество войск напирает со всех сторон. Хранение и продажа становится, к сожалению, невозможным. Войска ведут себя беспардонно. Если узнают, что у тебя что-то есть, – отнимают, а в случае сопротивления, – убивают. У них есть приказ не щадить никого. Вчера из Тифлиса приехал один наш знакомый, очень опытный в торговле. Он также разделяет это мое мнение. Мы решили каким-нибудь образом временно приостановить посылку. Вчера же он вернулся, сообщил компаньонам свое мнение и, если и они согласятся, что нужно приостановить, – сообщу тебе об этом. Если постановят принять, тогда я согласен подчинится общему решению. Боюсь только, что все у нас отнимут. Получили они и твою депешу, где ты пишешь о том, что остановка невозможна. Если сможешь как-нибудь остановить, это будет временно, до выяснения ситуации. Не забудь и то, что в самой России торговля очень упала и там большое банкротство. Ты ведь знаешь, что наша торговля может подать свой голос лишь тогда, когда она расцветает в России»113. Вероятно, на сомнения Сахокиа оказало влияние и изменение позиции турок, которые после окончания русско-японской войны и увеличения количества русских войск на Кавказе стали проявлять колебания по поводу целесообразности оказания помощи операции. Согласившись, в конечном итоге, на пропуск «Сириуса» в Черное море, турки, тем не менее, отказали грузинам в праве на выгрузку оружия на турецкой территории с целью его последующей переброски в Грузию через границу. В результате, повстанцами было принято решение организовать прием оружия в одном из грузинских портов.

С середины октября, однако, положение повстанцев стало стремительно меняться к лучшему. Начатая 13 октября всероссийская политическая стачка, привела к резкому взлету революционного движения по всей империи, достигнувшего своего пика в декабре. Манифест 17 октября, в котором Николай II вынужден был обещать населению России введение основных гражданских свобод, был расценен повстанцами в качестве слабости центральных властей. 19 октября в результате объявленной амнистии из метехского замка было освобождено много местных революционеров, в том числе социалистов-федералистов. Наряду с прочим, в Тифлисе манифест привел к резкому росту противоречий между пришлым русским населением и грузинами. Понимая, что империя начинает трещать по швам, русские колонисты и чиновники, служащие в Закавказье, решили проявить демонстративную лояльность Петербургу. 21 октября в Тифлисе состоялась «верноподданно-патриотическая» манифестация, к проведению которой, черносотенцам удалось привлечь и часть русских железнодорожных рабочих. Для того чтобы продемонстрировать свою силу, правительство выделило для охраны манифестации, шедшей к центральному Головинскому проспекту с портретами императора и пением «Боже царя храни», усиленные наряды драгун, казаков и солдат. Несмотря на усилия социалистов-федералистов и социал-демократов не допустить столкновения, из зданий, мимо которых шла манифестация, вероятно в целях провокации раздались выстрелы, а затем были брошены бомбы. Солдаты открыли беспорядочный огонь и по зданиям и по прохожим, находящимся на улицах. В результате стрельбы и охоты, учиненной казаками за находящимся на улице населением, было убито около 70 человек, и более 100 получило ранения114. В результате этих и других событий ситуация в Закавказье стала неуправляемой. С 29 октября Западная Грузия была отрезана от Тифлиса в результате подрыва повстанцами железнодорожного полотна. Не работала ни почта, ни телеграф. Как впоследствии писал Николаю II Воронцов-Дашков, «под влиянием общей почтово-телеграфной и железнодорожной забастовки Кутаисская губерния оказалась совершенно отрезанной от Тифлиса; все железнодорожные станции в пределах ее были захвачены вооруженными революционерами; Сурамский туннель был забит двумя пущенными в него навстречу друг другу паровозами, с целью задержать движение войск из Тифлиса»115.

В этих условиях, социалисты-федералисты могли надеяться на успешную выгрузку оружия в Грузии. «Волнения полностью охватили нашу страну. Не нужна даже агитация. Несчастье заключается в том, что у нас нет палок (т.е. ружей. – Г. М.). Это правда, что обстоятельства меняются. Пригнали десятки тысяч войск и посылают еще. Тем не менее, работа не прекращается. Посмотрим, что будет», – сообщал Ласхишвили в Париж Деканозишвили116. «Сейчас дело обстоит гораздо лучше, чем раньше. Условия также изменились. Покупателей товара много и мы продадим его с выгодой. …Объявление конституции117 в целом всех нас обрадовало, но мы этим не удовлетворяемся. Пока не заставим их ввести демократическую республику, – не сдадимся»118, – с энтузиазмом писал Сахокиа Деканозишвили.

С помощи взятки, данной турецким чиновникам, 17 ноября «Сириус» вошел в Черное море и, успешно избегнув встречи с кораблями противника, взял курс на кавказское побережье. В тот же день Деканозишвили отправил в Тифлис и Батуми телеграммы, относительно того, что корабль следует ожидать с 21 по 24 ноября.Так как в городе Батуми размещался крупный гарнизон русских войск, было решено осуществить выгрузку в районе города Поти. Будучи, в отличие от капитана «Сириуса», в курсе революционных событий в Крыму, Деканозишвили знал, что в это время весь Черноморский флот, находясь на грани восстания, был сосредоточен в Севастополе. По расчетам Деканозишвили, отсутствие телеграфной и почтовой связи также давало преимущество повстанцам, так как лишало правительственные учреждения возможности поддерживать связь друг с другом. Кроме того, основные правительственные войска были выведены из Поти и брошены на подавление революционных выступлений в других городах Закавказья119.

22 ноября «Сириус», подойдя к Поти на расстояние в 40 миль, остановился. Выждав до ночи, корабль, подойдя к условленному месту, зажег фонари, дав тем самым сигнал повстанцам о своем прибытии. Согласно заключенному соглашению, подойдя к кораблю на баркасах, грузины должны были тайно выгрузить на них оружие в разных местах черноморского побережья Грузии120. Лишь через два дня, 24 ноября, повстанцам удалось обнаружить «Сириус». Погрузив с корабля в три баркаса 226 ящиков с оружием и 330 ящиков патронов, повстанцы попросили капитана подождать на месте до 27 ноября. В случае, если к этому времени социалистам-федералистам не удастся подвести к кораблю новые пустые баркасы, капитан имел право, выбросив оружие за борт, возвращаться обратно121. События, однако, внесли свои изменения в этот первоначальный план. Вечером 25 ноября, один из груженных оружием баркасов был заброшен штормом в потийскую бухту, в результате чего было принято решение осуществить разгрузку на месте. В результате потасовки, возникшей между социалистами-федералистами и социал-демократами, также желавшими захватить свою долю оружия, часть ящиков была тут же вскрыта. По словам очевидца тех событий, обнаруженные в ящиках ружья голландской системы вызвали некоторое замешательство повстанцев, знакомых лишь с оружием русского образца. Один из рабочих, раньше служивший в армии, зарядив ружье, по ошибке произвел выстрел, в результате чего власти города, догадавшись в чем дело, вызвали на помощь войска122. Завязалась перестрелка, в результате чего ночью 27-го, солдатам потийского отряда черноморской бригады пограничной стражи удалось захватить в порту и в самом городе около 700 ружей. Часть из них, впрочем, была выкуплена у солдат повстанцами, вероятно, во время перевозки конфискованного оружия вглубь страны, в Ново-Сенаки. Еще 700 ружей, было расхвачено находящимся на месте населением123.

Узнав о том, что повстанцы планируют выгрузить два других баркаса на территории Абхазии, в Очамчирском и Сухумском районах, власти усилили меры124. К делу даже была подключена канонерка, в результате чего в тот же день удалось задержать в море еще один баркас «полный оружием»125. По данным повстанцев, на нем находилось 1 200 ружей, со своими патронами126. Третьему баркасу, однако, удалось с успехом уйти от преследования. 1 600 ружей со своими патронами было выгружено под Гаграми, где были спрятаны в имении абхазского князья Александра Иналишвили (Инал-ипа), в деревне Алахадзы127. Там оружие было разделено и отдельными партиями переброшено в Западную Грузию128, где, по словам одного из очевидцев той эпохи, «сыграло значительную роль в восстаниях 1905 г.»129.

Остальное, оставшееся на «Сириусе» оружие, было выброшено за борт экипажем, когда стало ясно, что повстанцы не в состоянии выгрузить его на берег. (По свидетельству Корнелиссена, судно курсировало вокруг Поти пять дней, прежде чем его экипажем было принято такое решение). К концу ноября «Сириус» находился в порту болгарского города Варны, откуда, в декабре 1905 г., отправился в обратный путь в Амстердам.

24 декабря, уже после своего возвращения в Японию, Акаши получил от руководителя одной из революционных политических групп (возможно Циллиакуса) анонимную телеграмму, следующего содержания: «Наше движение имеет блестящее будущее. Нам не удалось свергнуть русское правительство одним ударом, но мы попытаемся сделать это постепенно. Никто не сомневается, что власть и правительство царя падут. Оружие, посланное в Черное море, прибыло туда в целости и сохранности. Нам удалось выкупить назад оружие, конфискованное броненосным крейсером «Азия». Их число равняется 8 400 стволам»130.

Таким образом, процесс формирования на Кавказе, и, в частности, в Грузии местных политических партий и организаций, совпавший по времени с русско-японской войной 1904-1905 гг., оказал существенное влияние на позицию представителей японской разведки. Последние предпочитали иметь дело с теми из грузинских политических деятелей, которые, выступая за федеративное устройство Российской империи, рассматривали эту меру в качестве первого шага на пути государственной независимости Грузии и Кавказа в целом. Несомненно, в Токио отдавали себе отчет в том, что Кавказ, так же как и Польша с Финляндией, являлся своего рода «ахиллесовой пятой» Российской империи. Тем не менее, действия кавказских революционеров-повстанцев могли быть успешными лишь в том случае, если были скоординированы с освободительно-революционной борьбой других народов империи.

Наряду с этим, японцы стремились направить антиимперскую борьбу грузин в русло общенационального сотрудничества. Пытались внушить повстанцам мысль о необходимости совершения революционных актов лишь против представителей имперской администрации и бюрократических учреждений, а не в отношении представителей имущих классов местного населения, которые, по и мнению, также являлись союзниками повстанцев в их освободительной борьбе.

Несомненно, все это встречало полное понимание у грузинских социалистов-федералистов, которые, являясь в то время единственной политической партией с ярко выраженной национальной программой, пытались, по мере возможностей, перевести на эту платформу и грузинских социал-демократов, стоявших на позициях централизма и национального нигилизма.

Подрывные акции, подобно посылке оружия и революционной литературы на Кавказ, с исторической точки зрения сыграли положительную роль в ходе революции 1905 г., внеся свою лепту в то, что несмотря на ее подавление, русское самодержавие было вынуждено пойти на значительные уступки, со своей стороны приведшие в движение важнейшие необратимые процессы, оказавшие влияние на падение монархии в феврале 1917 г.

Японо-кавказскaя смычка в 1904-1905 гг., выходя за рамки сугубо технических подрывных акций, несла в себе значительные элементы политического сотрудничества, являясь интегральной, хотя и незаслуженно забытой частью национально-освободительной борьбы народов Кавказа.

Др. Георгий Мамулиа – политолог, историк, доктор Высшей школы исследований общественных наук (Париж, Франция), специалист по истории кавказской эмиграции межвоенного периода.

1 Ласхишвили Г. Мемуары (1885-1915). Тбилиси, 1934. С. 138-141 (на груз. яз.).

2 Швелидзе Д., Гаприндашвили Г. Георгий Деканозишвили – возвращение патриота. Тбилиси, 2010. С. 30-31 (на груз. яз.).

3 Ласхишвили Г. Указ. соч. С. 159-161.

4 Согласно справке парижской префектуры полиции, выданной А. Джорджадзе, он прибыл в Париж в июле 1902 г. См.: Extrait du registre d’immatriculation d’A. Djordjadze, le 27 mars 1903 // Centre historique des archives nationales (далее CHAN). Fonds Georges Dekanozichvili. Сarton 345AP/2.

5 [Джорджадзе А.] Грузия и Кавказская Федерация // Грузия, независимый орган (Париж). 1904. № 9. С. 2 (на груз. яз.). См. также: [Djordjadze A.] La Georgie et la Federation du Caucase // Georgie. Politique et sociale (Paris). 1903. n° 4. Р. 1-2. По мнению Джорджадзе, ≪Закавказье, как наиболее развитая часть Кавказа, более подготовлено для восприятия нового политического и социального строя и жизни≫. Что касается горцев Северного Кавказа, они могут быть готовы к политическому единению с Закавказьем лишь после упразднения установленного на Северном Кавказе царским самодержавием ≪нынешнего военного положения, развращающего, в моральном и материальном отношении, горцев Кавказа, и установления на его месте нового строя, соответствующего их обычаям, вере и самоуправлению≫. См: [Джорджадзе А.] Указ. соч. С. 2.

6 Там же. С. 2.

7 Тугуши М. Георгий Деканозишвили (жизнь и деятельность). Грузинская социалист- федералистская партия (1901-1906 гг.) // Кавкасиони (Париж). 1964. № 10. С. 130 (на груз. яз.).

8 Archives du ministere des Affaires etrangeres (далее AMAE). Correspondance politique et commerciale dite ≪nouvelle serie≫. 1896-1918. Z (Europe). Dossier Russie (Agitation revolutionnaire et anarchiste). n° 12. Fol. 354-355.

9 Ibidem. Fol. 355.

10 Ibidem.

11 Русско-японская война и национальные интересы Грузии // Грузия, независимый орган (Париж). 1904. № 10. С. 4-6 (на груз. яз.); La guerre russo-japonaises // Georgie, politique et sociale (Paris). 1904. n° 7. Р. 4-6.

12 Inaba Ch. Akashi’s Career // Akashi Motojiro, Rakka ryūsui. Colonel Akashi’s Report on His Secret Cooperation with the Russian Revolutionary Parties during the Russo-Japanese War. Selected chapters translated by Inaba Chiharu and edited by Olavi K. Falt and Antti Kujala. Studia Historica 31. Helsinki, 1988. Р. 18.

13 Ibidem.

14 Inaba Ch. The Politics of Subversion. Japanese Aid to Opposition Groups in Russia during the Russo-Japanese War // Akashi Motojiro, Rakka ryūsui. Colonel Akashi’s Report on His Secret Cooperation with the Russian Revolutionary Parties during the Russo-Japanese War. Р. 74.

15 В отчете Акаши, написанном им в начале 1906 г., после своего возвращения в Японию, между прочим, сообщается, что Деканозишвили был близким другом проживающего в Дании князя Шервашидзе. Шервашидзе был приближенным и неофициальным советником матери Николая II Марии Федоровны, которая всегда прислушивалась к его советам, посещая места своего рождения. По словам Акаши, ≪Шервашидзе был кавказцем и свободно высказывался по русским делам, находясь вне страны≫. Inaba Ch. The Politics of Subversion… // Ibidem. Р. 37.

16 Antti K. March Separately – Strike Together. The Paris and Geneva Conferences held by the Russian and Minority Nationalities Revolutionary and Opposition Parties, 1904-1905 // Ibidem. Р. 96.

17 Inaba Ch. The Politics of Subversion… // Ibidem. Р. 38.

18 В отчете Акаши упоминается газета ≪La Georgie≫ // Ibidem. Р. 42.

19 Ibidem. Р. 26.

20 Протоколы первой конференции грузинских революционеров. Париж, 1904. С. 15 (на груз. яз.).

21 Центральный государственный исторический архив Грузии (далее ЦГИАГ). Ф. 94. Оп. 1. Д. 70. Л. 2.

22 Жорданиа Н. Моя жизнь (Воспоминания). Тбилиси, 1990. С. 45 (на груз. яз.).

23 CHAN. F/7/ 12521.

24 ЦГИАГ. Ф. 94. Оп. 1. Д. 70. Л. 52-52 об.

25 Швелидзе Д., Гаприндашвили Г. Указ. соч. С. 70.

26 Первая конференция грузинских революционеров. Париж, 1904. С. 3-4 (на груз. яз.). // CHAN. Fonds Georges Dekanozichvili. 345AP/2. См. также: Congres des revolutionnaires georgiens// Georgie. Politique et sociale (Paris). 1904. n° 8. Р. 6. Год спустя, во время встречи Деканозишвили с Акаши в Париже, полковник, как будто буквально повторяя программу социалистов-федералистов, также посоветовал Деканозишвили сосредоточиться на уничтожении казенно-имперских государственных учреждений в Грузии, не трогая имущества местного населения. См. Государственный архив Российской Федерации (далее ГАРФ). Ф. 102. ДП ОО. 1904. Оп. 316. Д. 28. Л. 49 об.

27 Первая конференция грузинских революционеров. Париж, 1904. С. 5.

28 ЦГИАГ. Ф. 94. Оп. 1. Д. 70. Л. 2 об.

29 Обращение к трудовому народу Грузии. Листовка № 1. Социалист-федералистская партия Грузии. 1904 г. (на груз. яз.) // CHAN. Fonds Georges Dekanozichvili. 345AP/2.

30 Там же.

31 Inaba Ch. The Politics of Subversion… Р. 74-75. По свидетельству Акаши, во время встречи с Деканозишвили в конце июня в Париже, последний, согласившись с тактикой японцев на объединение всех оппозиционных групп, поставил при этом вопрос оказания Токио финансовой помощи грузинским социалистам-федералистам, так как ≪они испытывали финансовые затруднения≫. Inaba Ch. The Politics of Subversion… P. 39.

32 [Джорджадзе А.] Что принес нам прошедший год? // Грузия (Париж). 1904. № 1 (15). С. 2 (на груз. яз.).

33 [Джорджадзе А.]. Что нам ждать от войны? // Грузия (Париж). 1904. № 4 (16). С. 1-4 (на груз. яз.).

34 От грузинских социалистов-федералистов делегатами на данной конференции были Г. Деканозишвили и Александр (Сандро) Габуниа, бывший анархист. См.: Antti K. Op. cit… Р. 125.

35 Протокол и декларация конференции российских оппозиционных и революционных партий (30. 9 – 4. 10. 1904 г. Париж) // Партия социалистов-революционеров. Документы и материалы. Том 1. 1900-1907 гг. Политические партии России. Конец XIX – первая треть XX века. М., 1996. С. 161. См. также: Antti K. Op. cit. Р. 126.

36 Ко всем рабочим. Листовка № 4. Париж, декабрь 1904 (на груз. яз.) // CHAN. Fonds Georges Dekanozichvili. 345AP/2.

37 Inaba Ch. The Politics of Subversion… P. 41.

38 Например, 18 ноября 1904 г. Акаши писал Деканозишвили: ≪что же касается того, о чем мы с вами говорили, оно готово и в вашем распоряжении в Париже, мне остается только дать последнее приказание моему другу в Париже≫, имея в виду японского военного атташе во Франции. См.: ГАРФ. Ф. 102. ДП ОО. 1904. Оп. 316. Д. 28. Л. 12.

39 Там же. Л. 49 об.

40 Призыв в армию в Грузии. Письмо из Тифлиса // Грузия (Париж). 1904. № 7 (19). С. 5-6 (на груз. яз.).

41 Inaba Ch. The Politics of Subversion… Р. 42.

42 ЦГИАГ. Ф. 836. Оп. 1. Д. 237. Л. 1-5.

43 Inaba Ch. The Politics of Subversion… Р. 44.

44 Villari L. Fire and Sword in the Caucasus. London, 1906. Р. 53.

45 Ibidem. Р. 55.

46 ЦГИАГ. Ф. 94. Оп. 1. Д. 70. Л. 67 об.

47 Джавахишвили Ив. История грузинского народа. Тбилиси, 1953. Кн. V. С. 110-111.

48 Villari L. Op. cit. P. 122.

49 Seton-Watson H. The Russian empire 1801-1917. Oxford, 1967. P. 612.

50 Всеподданнейшая записка по управлению кавказским краем генерал-адъютанта графа Воронцова-Дашкова. [Тифлис], 1907. C. 22.

51 Seton-Watson H. Op. cit. P. 607.

52 Ibidem. P. 608.

53 Ibidem. P. 610.

54 Inaba Ch. The Politics of Subversion… P. 78.

55 Ibidem.

56 Ibidem. P. 79-81.

57 ГАРФ. Ф. 102. ДП ОО. 1904. Оп. 316. Д. 28. Л. 48 об.

58 Inaba Ch. Important Japanese Telegrams concerning the Russian Opposition Movement // Akashi Motojiro, Rakka ryūsui. Colonel Akashi’s Report on His Secret Cooperation with the Russian Revolutionary Parties during the Russo-Japanese War. Р. 66-67.

59 Antti K. The Letters of Colonel Akashi and His Aide Major Nagao, preserved in Finland and Sweden // Ibidem. Р. 157.

60 Тугуши М. События и дела прошедших лет // Кавкасиони (Париж). № IX. С. 119 (на груз. яз.)

61 Т. Сахокиа – Г. Деканозишвили, 3. 4. и 28. 6. 1905 (на груз. яз) // CHAN. Fonds Georges Dekanozichvili. 345AP/1.

62 Villari L. Op. cit. Р. 55.

63 Т. Сахокиа – Г. Деканозишвили, 9. 5. 1905 (на груз. яз) // CHAN. Fonds Georges Dekanozichvili. 345AP/1.

64 ГАРФ. Ф. 102. ДП ОО. 1904. Оп. 316. Д. 28. Л 48 об.

65 Т. Сахокиа – Г. Деканозишвили, 19. 6., 28. 6., 15. 9. и 21. 9. 1905 (на груз. яз) // CHAN. Fonds Georges Dekanozichvili. 345AP/1.

66 Т. Сахокиа – Г. Деканозишвили, 15. 9. 1905 (на груз. яз) // Там же.

67 М. Кикнадзе – Г. Деканозишвили, 3. 8. 1905 // Там же.

68 Ласхишвили Г. Указ. соч. С. 213.

69 Г. Ласхишвили – Г. Деканозишвили, 26. 8. 1905 (на груз. яз.) // CHAN. Fonds Georges Dekanozichvili. 345AP/1.

70 Г. Ласхишвили – Г. Деканозишвили, 21. 10. 1905 (на груз. яз.) // Там же.

71 Подробно о русской агентуре в Париже и ее сотрудничестве с французской полицией см.: Archives de la prefecture de la police de Paris. BA. Carton 1693. Dossier ≪Police russe a Paris (1913)≫.

72 ГАРФ. Ф. 102. ДП ОО. 1904. Оп. 316. Д. 28. Л. 39, 150, 156. 164.

73 Там же. Л. 71-72, 74, 156.

74 Там же. Л. 78, 94-95, 125-125 об., 133-133 об., 162-162 об., 190. См. также: Т. Сахокиа – Г. Деканозишвили, 28. 6., 15. 7. и 23. 8. 1905 (на груз. яз) // CHAN. Fonds Georges Dekanozichvili. 345AP/1.

75 ГАРФ. Ф. 102. ДП ОО. 1904. Оп. 316. Д. 28. Л. 70.

76 Подробно о деятельности И. Манасевича-Мануйлова в этот период см.: Павлов Д., Петров С. Японские деньги и русская революция. Русская разведка и контрразведка в войне 1904-1905 гг. М., 1993.

77 ГАРФ. Ф. 102. ДП ОО. 1904. Оп. 316. Д. 28. Л. 203-204 об.

78 Там же. Л. 205-206.

79 Как писал в своем отчете Мануйлов, ≪разговор между Деканози и Акаши, шедший на французском языке, был тут же в точности записан моим сотрудником, бывшим комиссаром французской политической полиции. На вопрос мой, признал ли бы он возможным, в случае надобности подтвердить перед русскими компетентными властями все слышанное и записанное им, сотрудник мой выразил на сие полную готовность≫. См. ГАРФ. Ф. 102. ДП ОО. 1904. Оп. 316. Д. 28. Л. 51 об.

80 Там же. Л. 206-211.

81 Там же. Л. 85-88, 94-97, 211-214.

82 Там же. Л. 140.

83 Там же. Л. 142-147.

84 Там же. Л. 213 об.

85 Inaba Ch. The Politics of Subversion… P. 48-49.

86 Ibidem. Р. 46. По данным Тугуши, Циллиакусом было закуплено 15 000 ружей. См.: Тугуши М. События и дела прошедших лет. С. 120.

87 Там же. С. 121.

88 ГАРФ. Ф. 102. ДП ОО. 1904. Оп. 316. Д. 28. Л. 212 об.

89 Там же. Л. 150.

90 По сведениям, предоставленным Мануйлову его французскими коллегами, ≪означенный Бо пользуется крайне сомнительной репутацией. Его постоянные путешествия в Англию, Германию и Швейцарию и конспиративные сношения с разными лицами, дают повод французской полиции подозревать в нем международного шпиона≫. См.: ГАРФ. Ф. 102. ДП ОО. 1904. Оп. 316. Д. 28. Л. 130-130 об. Эти сведения, однако, оказались одними из последних, переданных Мануйловым в департамент полиции. В конце июня он был отозван из Парижа, а через год вообще уволен из департамента. См.: Павлов Д., Петров С. Указ. соч. По данным Акаши, Евгений Бо являлся богатым швейцарским анархистом и владельцем магазина автомашин. Именно Бо удалось заключить контракт на покупку ружей ≪с одним из своих бывших однокашников≫, который в то время занимал пост полковника в швейцарском артиллерийском арсенале. См.: Inaba Ch. The Politics of Subversion… Р. 32-45.

91 Ibidem. Р. 46-47; Тугуши М. События и дела прошедших лет. С. 119.

92 См. М. Кикнадзе – Г. Деканозишвили, 3. 8 1905 (на груз. яз) // CHAN. Fonds Georges Dekanozichvili. 345AP/1.

93 Inaba Ch. The Politics of Subversion... Р. 50.

94 Тугуши М. Георгий Деканозишвили (жизнь и деятельность). С. 137-138.

95 Armstrong H.C. Unending Battle. New York and London, 1934. Р. 36.

96 Stoom-Journaal van het Stoomschip Sirius, gevoerd door Kapitein W. van Oppen. Р. 2 // CHAN. Fonds Georges Dekanozichvili. 345AP/2.

97 Armstrong H.C. Op. cit. P. 39, 47.

98 ЦГИАГ. Ф. 13. Оп. 29. Д. 54. Л. 1-2.

99 Stoom-Journaal van het Stoomschip Sirius, gevoerd door Kapitein W. van Oppen. P. 3.

100 Armstrong H.C. Op. cit. P. 48-52.

101 Inaba Ch. The Politics of Subversion... Р. 53.

102 Inaba Ch. Akashi’s Career… P. 18.

103 Тугуши М. События и дела прошедших лет. C. 121.

104 Stoom-Journaal van het Stoomschip Sirius, gevoerd door Kapitein W. van Oppen. P. 4.

105 Тугуши М. События и дела прошедших лет. C. 121-122.

106 Stoom-Journaal van het Stoomschip Sirius, gevoerd door Kapitein W. van Oppen. P. 4.

107 Ibidem. P. 5.

108 Ibidem. Ср.: Тугуши М. Георгий Деканозишвили (жизнь и деятельность). С. 142.

109 Тугуши М. События и дела прошедших лет. C. 123.

110 Т. Сахокиа – Г. Деканозишвили, 16. 9. 1905 (на груз. яз) // CHAN. Fonds Georges Dekanozichvili. 345AP/1.

111 Villari L. Op. cit. P. 123-125.

112 Ibidem. P. 126.

113 Т. Сахокиа – Г. Деканозишвили, 26. 9. 1905 (на груз. яз) // CHAN. Fonds Georges Dekanozichvili. 345AP/1.

114 Ласхишвили Г. Указ. соч. С. 220-221.

115 Всеподданнейшая записка по управлению кавказским краем генерал-адъютанта графа Воронцова-Дашкова. С. 32.

116 Г. Ласхишвили – Г. Деканозишвили, 21. 10. 1905 (на груз. яз) // CHAN. Fonds Georges Dekanozichvili. 345AP/1. Будучи опытным подпольщиком, Деканозишвили в своей переписке с находящимися в Грузии социалистами-федералистами ни разу не упомянул об источнике денежных средств, с помощью которых была осуществлена закупка оружия и его отправка на Кавказ. Единственный след его связей с японцами, обнаружен нами в письме М. Кикнадзе, направленном им Деканозишвили уже после своего возвращения в Грузию. Так, в письме от 3 августа 1905 г. Кикнадзе информировал Деканозишвили, что он сообщил руководителям Тифлисского комитета социалистов-федералистов ≪о размере палок (т.е. ружей) и обо всем другом, а также о Максимове и решении посольства≫. См. М. Кикнадзе – Г. Деканозишвили, 3. 8 1905 (на груз. яз) // CHAN. Fonds Georges Dekanozichvili. 345AP/1. В данном случае, имеется в виду упомянутая нами встреча Акаши и Деканозишвили 2 мая 1905 г. в парижском отеле ≪Йена≫, во время которой, Акаши поручил своему собеседнику собрать сведения о неком Максимове, предложившим свои услуги посольству Японии в Лондоне.

117 Имеется в виду царский манифест от 17 октября 1905 г.

118 Т. Сахокиа – Г. Деканозишвили, 15. 11. 1905 (на груз. яз) // CHAN. Fonds Georges Dekanozichvili. 345AP/1.

119 Тугуши М. События и дела прошедших лет. С. 124-125, 127.

120 Там же. С. 130-131.

121 Тугуши М. Георгий Деканозишвили (жизнь и деятельность). С. 147-148.

122 Тугуши М. События и дела прошедших лет. С. 146.

123 ЦГИАГ. Ф. 13. Оп. 29. Д. 5. Л. 2. См. также: Тугуши М. События и дела прошедших лет. С. 146.

124 ЦГИАГ. Ф. 13. Оп. 29. Д. 5. Л. 3.

125 Там же. Л. 6.

126 Тугуши М. События и дела прошедших лет. С. 146.

127 Сахокиа Т. В Сибири. Воспоминания из времен революции 1905 года. Тбилиси, 2012. С. 28-29, 38 (на груз. яз.).

128 Ласхишвили Г. Указ. соч. С. 206.

129 Keresselidze G. Lettre a Monsieur le Directeur du ministere des Affaires etrangeres de la RFA, 25. 3. 1958, Р. 1 // Archives familiales de N. Badual-Keresselidze (Aix-en-Provence, France).

130 Inaba Ch. The Politics of Subversion… Р. 53. Последний пассаж телеграммы, имеет в виду купленное при японской финансовой помощи и предназначенное для финских повстанцев и эсеров оружие, захваченное русским крейсером ≪Азия≫ после того, как пароход ≪Джон Графтон≫, на котором оно перевозилось, в сентябре 1905 г. налетел на мель и потерпел крушение у финских берегов. Судя по тексту полученной Акаши телеграммы, как и в случае с оружием, захваченным в г. Поти, руководителям повстанцев удалось выкупить часть оружия у охраняющих его солдат.

Szanghajska Organizacja Współpracy i polityka Chin w Azji Środkowej

Konrad Zasztowt

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w:
"Nowy Prometeusz" nr 3, grudzień 2012, ss. 43-49]

Koniec minionej dekady i początek obecnej to okres znacznego wzrostu wpływów Chin w Azji Środkowej. Proces ten wiąże się ze zmniejszeniem znaczenia innych graczy w regionie: Rosji, Stanów Zjednoczonych i państw europejskich. Dla rządu chińskiego Azja Środkowa pozostaje ważna w aspekcie gospodarczym, politycznym, a także ze względów bezpieczeństwa. Wspólnie z Rosją i czterema spośród pięciu republik Azji Środkowej Chiny współtworzą Szanghajską Organizację Współpracy (SOW). Choć współpraca z Kazachstanem, Kirgistanem, Tadżykistanem i Uzbekistanem ma przede wszystkim wymiar bilateralny i koncentruje się na sferze gospodarki, SOW pozostaje użytecznym instrumentem chińskiej polityki. Jej celem jest zaś dalszy wzrost politycznych i gospodarczych wpływów Chin w regionie oraz stabilizacja bliskiego sąsiedztwa zachodnio-chińskiej prowincji Xinjiang.

Znaczenie gospodarcze Azji Środkowej dla Chin wzrasta. Już obecnie region ten jest ważnym źródłem surowców energetycznych, jeśli nie w skali całego kraju, to przynajmniej dla Xinjiangu. Jest też rozwijającym się rynkiem zbytu dla chińskich towarów oraz szlakiem ich eksportu do bardziej oddalonych regionów Eurazji, w tym do Europy.

Państwa Azji Środkowej od momentu rozpadu ZSRR i uzyskania niepodległości prowadziły politykę wielowektorową. Dążyły do uniezależnienia się od wpływów Rosji, spadkobierczyni radzieckiego imperium, poprzez rozwój współpracy z innymi mocarstwami, w tym zwłaszcza USA i Chinami. Choć Federacja Rosyjska wciąż pozostaje ważnym graczem w regionie, już wkrótce Chiny, oferujące republikom środkowoazjatyckim więcej niż Rosja w aspekcie gospodarczym oraz wymagające mniej w sferze politycznej, mogą stać się dominującym mocarstwem w Azji Środkowej.

Chińsko-środkowoazjatycka współpraca w ramach SOW: regulacja granic i walka z „trzema zagrożeniami”
Początkiem współpracy tzw. Szanghajskiej Piątki – Chin, Rosji, Kazachstanu, Kirgistanu i Tadżykistanu – było dążenie do demarkacji granicy między Pekinem a pozostałymi państwami postradzieckimi, która od czasów radzieckich pozostawała na wielu odcinkach sporna, oraz redukcji uzbrojenia w regionach przygranicznych. Kirgistan i Tadżykistan oddały część swoich terytoriów chińskiemu sąsiadowi. Z kolei Chiny zaakceptowały znacznie mniejsze korekty przebiegu granicy od tych, które postulowały wcześniej1. W przypadku Kazachstanu granica została uregulowana umową z 1997 roku, ratyfikowaną dwa lata później. Kirgistan podpisał podobną umowę z Chinami w 1998 roku, do ostatecznej demarkacji granicy doszło jednak w 20092. Ze względu na wojnę domową w Tadżykistanie umowa regulująca przebieg granicy chińsko – tadżyckiej została podpisana dopiero w 2002. Proces uregulowania tej kwestii zakończył tadżycki parlament ratyfikując umowę z Chinami w 2011 roku.3

Oficjalnie organizacja pod nazwą SOW powstała na szczycie w Szanghaju w 2001 roku, podczas którego do Szanghajskiej Piątki dołączył Uzbekistan. Wówczas to państwa członkowskie zdefiniowały cele organizacji jako wspólne zwalczanie trzech zagrożeń: terroryzmu, separatyzmu i ekstremizmu religijnego. Podczas szczytu w Sankt Petersburgu w 2002 roku stworzono Regionalną Strukturę Antyterrorystyczną (RATS) jako instytucję koordynującą antyterrorystyczne działania członków SOW. Zdefiniowanie organizacji terrorystycznych pozostaje do dziś problemem ze względu na różnice w poglądach rządów i ekspertów z różnych państw członkowskich4. Dla Chin priorytetowe pozostaje wsparcie państw środkowoazjatyckich w zwalczaniu separatystów ujgurskich5. W celu stabilizacji zamieszkałego przez Ujgurów Xinjiangu rząd w Pekinie dąży do rozwoju tej prowincji, wzmocnienia jej powiązań gospodarczych z Azją Środkową i resztą Chin, a także utrzymania stabilności i bezpieczeństwa w sąsiednich poradzieckich republikach i Afganistanie6.

Mimo braku spójnej wizji zagrożeń wśród członków SOW, kwestia walki z terroryzmem, separatyzmem i ekstremizmem pozostaje ideologicznym spoiwem organizacji. Potwierdził to tegoroczny szczyt SOW w Pekinie w dniach 6-7 czerwca, podczas którego jako jedne z głównych wyzwań uznano ryzyka związane z wycofaniem wojsk NATO z Afganistanu w 2014 r., a więc przewidywany wzrost aktywności ekstremistów islamskich i nasilenie przemytu narkotyków (źródła finansowania działalności organizacji ekstremistycznych). Odpowiedzią na te zagrożenia są plany SOW większego zaangażowania w proces rekonstrukcji Afganistanu, a także przyznanie temu państwu statusu obserwatora w organizacji7.

Innym wspólnym wyzwaniem dla państw SOW są potencjalne protesty ich własnych społeczeństw przeciwko elitom rządzącym, mające precedens w postaci antyrządowej rewolty w uzbeckim Andiżanie w 2005 r., czy rewolucji w Kirgistanie w 2010 r., która doprowadziła do obalenia prezydenta Kurmanbeka Bakijewa. Przyjęty na szczycie w Pekinie zapis o kolektywnym reagowaniu na wydarzenia zagrażające regionalnemu pokojowi, bezpieczeństwu i stabilności formalnie daje państwom członkowskim prawo do interwencji w sprawy wewnętrzne innych członków SOW8. To postanowienie pozostaje w sprzeczności z zasadą nieinterwencji w sprawy wewnętrzne suwerennych państw głoszoną przez Chiny i Rosję na forum ONZ, ostatnio w związku z debatami na temat możliwej międzynarodowej interwencji w Syrii. Pokazuje jednak, że zarówno Rosja, jak i Chiny nie wykluczają możliwości (sankcjonowanych przez SOW) militarnych operacji na terytorium innych państw członkowskich. Bez wątpienia na taką ewolucję doktryny organizacji wpłynęły też antyrządowe rewolty w państwach Bliskiego Wschodu.

Geopolityczne cele Chin, Rosji i środkowoazjatyckich członków SOW
Na czerwcowym szczycie w Pekinie podkreślono konieczność zwiększenia roli SOW w kształtowaniu bezpieczeństwa w Azji. Widoczne są jednak różnice między rosyjską a chińską koncepcją rozwoju organizacji. Rosja jest zwolennikiem dalszego rozszerzenia SOW o nowych członków, w tym potencjalnie Pakistan i Indie. Chiny nie są przeciwne rozszerzeniu, jednak pozostają mniej entuzjastycznie nastawione wobec tej koncepcji. Włączenie Pakistanu i Indii może bowiem skutkować zmniejszeniem spójności politycznej SOW9.

Od chwili powstania – z punktu widzenia Chin i Rosji – służyła ona ograniczaniu wpływów USA w Azji Środkowej. Oba państwa wyrażały zaniepokojenie obecnością militarną NATO i Stanów Zjednoczonych w regionie po rozpoczęciu interwencji w Afganistanie w 2001 r. Obecnie jednak szereg czynników wpływa na zmniejszenie znaczenia USA oraz państw NATO i Unii Europejskiej w Azji Środkowej (m.in. małe zainteresowanie administracji amerykańskiej obszarem postradzieckim w okresie prezydentury Baracka Obamy, zbliżający się termin wycofania wojsk NATO z Afganistanu, a także kryzys gospodarczy UE). Rola SOW ewoluuje więc od antyzachodniego bloku wojskowo-politycznego w stronę platformy współpracy chińsko-środkowoazjatyckiej, będącej gwarancją bezpieczeństwa interesów Chin w regionie.

Choć Rosja była jednym z inicjatorów powstania SOW, w ostatnich latach organizacja ta pozostaje konkurencją dla rosyjskich projektów integracji republik postradzieckich. Federacja Rosyjska nadal odgrywa ważną rolę w regionie, zwłaszcza w przypadku Kazachstanu, z którym uczestniczy we Wspólnej Przestrzeni Gospodarczej, a także najbiedniejszych i najmniej stabilnych państw – Kirgistanu i Tadżykistanu. Jednak rola kontrolowanej przez Rosję Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ), której środkowoazjatyckimi członkami są Kazachstan, Kirgistan i Tadżykistan, słabnie. Wykazała ona m.in. całkowitą bierność wobec kryzysu politycznego w Kirgistanie w 2010 r., który spowodował paraliż aparatu państwowego i pogromy mniejszości uzbeckiej na południu tego kraju. Przejawem słabości tej organizacji było także zawieszenie członkostwa w niej przez Uzbekistan 28 czerwca br. Decyzję tę należy interpretować nie tylko jako wyraz braku zaufania władz uzbeckich do będącej rosyjskim projektem politycznym OUBZ, ale też jako krok w stronę utrzymania równowagi między relacjami z Rosją, USA i coraz ważniejszym partnerem chińskim. Uzbekistan łączy z Chinami sprzeciw wobec wzrostu obecności politycznej i militarnej w Azji Środkowej zarówno Stanów Zjednoczonych, jak i Rosji10. Podczas czerwcowego szczytu SOW w Pekinie uzbecki prezydent Islam Karimow podpisał umowę o strategicznym partnerstwie z Chińską Republiką Ludową11.

Więzi gospodarcze Chin i Azji Środkowej
Choć przez długi czas najważniejszym partnerem gospodarczym państw regionu środkowoazjatyckiego były państwa Unii Europejskiej już w 2010 roku stały się nim Chiny12. Wzrost gospodarczego znaczenia Chin jest widoczny w każdym z czterech środkowoazjatyckich państw członków SOW, a także w Turkmenistanie. Obecność chińska w krajach Azji Środkowej pozostaje ograniczona do kilku sektorów i związana przede wszystkim z importem środkowoazjatyckiej ropy i gazu, a także innych surowców (uranu, bawełny, rudy żelaza, miedzi, metali nieżelaznych). Już obecnie jednak chińskie przedsiębiorstwa rozszerzają swoją działalność i inwestycje w sektorach transportu, telekomunikacji i energii elektrycznej. Chiny dostrzegają potencjał rynku środkowoazjatyckiego, którego zapotrzebowanie na chińskie towary elektryczne oraz samochody systematycznie rośnie13. Państwa Azji Środkowej są też drogą transportu chińskich towarów do położonych dalej na zachodzie regionów Eurazji: Iranu, Turcji, Rosji, Europy Wschodniej i Unii Europejskiej. Trasa ta zyskuje na znaczeniu wraz z rozrastającą się siecią połączeń kolejowych i drogowych, lotniczych i morskich (na Morzu Kaspijskim i Czarnym). Poprzez analogię do średniowiecznej drogi eksportu jedwabiu z Chin do Europy często określana jest mianem nowego „szlaku jedwabnego”.

Dla Chin Azja Środkowa pozostaje ważnym źródłem węglowodorów. Choć ropa i gaz importowane z republik środkowoazjatyckich nie równoważą surowców sprowadzanych z innych regionów, ich zaletą jest względna bliskość i bezpieczeństwo dostaw. Tego atutu nie mają inne części świata zaopatrujące Chiny w surowce energetyczne: Bliski Wschód, Afryka i Ameryka Południowa14. Wraz z zakończeniem w grudniu 2009 roku budowy gazociągu Turkmenistan–Xinjiang, to Chiny okazały się na obecnym etapie zwycięzcą „wielkiej gry”, w której o środkowoazjatycki gaz konkurują także Rosja i UE. Strona turkmeńska zobowiązała się do eksportu do Chin 40 mld m3 gazu rocznie przez okres 30 lat. Obecnie planowany jest także drugi gazociąg z Turkmenistanu przez północny Afganistan i Tadżykistan do Xinjiangu15. Z wyjątkiem Turkmenistanu państwa na trasie gazociągu są członkami SOW, co z punktu widzenia rządu w Pekinie oznacza dodatkową gwarancję bezpieczeństwa dostaw. Uzbekistan i Kazachstan dążą zresztą do rozwoju eksportu własnego gazu do Chin. Gaz uzbecki już od września tego roku jest przesyłany gazociągiem Turkmenistan – Xinjiang. W tym roku mają to być dostawy na poziomie 2-5 mld m3 surowca w br., w 2013 – 10 mld m3, a w 2016 – 25 mld m316. Kazachstan planuje eksportować do Xinjiangu 10 do 15 mld m3 gazu rocznie po rozbudowie już istniejącego gazociągu z Turkmenistanu oraz powstaniu nowej trasy Bejneu – Szymkent, która umożliwi przesył surowca z regionu kaspijskiego (złóż Karaczaganak, Tengiz i być może także Kaszagan)17. Należący do kazachskiego koncernu KazMunaiGaz oraz chińskiego China National Petroleum Corporation ropociąg Atyrau–Alashankou jest źródłem surowca m.in. dla rafinerii Dushanzi w Xinjiangu. Udział chińskiego kapitału w kilkunastu kazachskich przedsiębiorstwach paliwowych sięga od 50% do 100%.

Chińscy inwestorzy obecni są także w strategicznie ważnych sektorach gospodarki państw środkowoazjatyckich: energetyce, transporcie i telekomunikacji. Chińskie inwestycje są jednym z głównych źródeł kapitału w Kirgistanie. Przedsiębiorstwa z Chin rozbudowują połączenia drogowe między obu krajami. Znaczenie Tadżykistanu dla rządu w Pekinie może wzrosnąć w razie stabilizacji sytuacji w Afganistanie. Wówczas kraj ten może stać się ważnym łącznikiem Chin z trasami prowadzącymi do portów Pakistanu i Iranu. Chiński partner, a także SOW są dla rządu w Duszanbe ważnym źródłem kredytów. Na czerwcowym szczycie tadżycki prezydent Emomali Rahmon uzyskał od Chin kredyt w wysokości 2 mld dolarów. Uzbekistan wynegocjował w Pekinie chińskie inwestycje i kredyty na sumę 5 mld dolarów.

* * *

Polityczne współdziałanie w ramach SOW z państwami Azji Środkowej jest ważnym elementem strategii rządu w Pekinie wobec tego regionu. Jest platformą, która ułatwia rozwój współpracy dwustronnej między Chinami a republikami środkowoazjatyckimi. Pozwala też realizować główne cele chińskiej polityki. Dla rządu chińskiego priorytetowe znaczenie ma stabilizacja bliskiego sąsiedztwa Xinjiangu, z punktu widzenia Pekinu – prowincji zagrożonej problemem separatyzmu Ujgurów. Rozwiązanie tego problemu, w opinii władz chińskich, tkwi we wzmocnieniu gospodarczym tego regionu poprzez ściślejsze powiązanie go z państwami Azji Środkowej i resztą Chin. SOW jest też platformą sprzyjającą współpracy energetycznej jej członków, której rezultatem jest już istniejący gazociąg z Turkmenistanu przesyłający gaz do Xinjiangu oraz ropociąg przesyłający kazachską ropę do Chin. Wspólne członkostwo Chin i republik Azji Środkowej w SOW zwiększa też bezpieczeństwo inwestycji chińskich w tym regionie. Azja Środkowa jest rozwijającym się rynkiem zbytu dla chińskich towarów. Jest też ważną trasą ich eksportu do dalej położonych państw Eurazji.

Chińskie zaangażowanie gospodarcze i polityczne w regionie odpowiada interesom republik środkowoazjatyckich. Chińska ekspansja gospodarcza, choć czasem odbierana przez regionalnych producentów jako zagrożenie, niesie jednak korzyści. Chiny są inwestorem, który nie wycofuje się mimo globalnego kryzysu gospodarczego.

Współpraca z Pekinem pozwala państwom regionu prowadzić politykę bardziej niezależną zarówno od Rosji, jak i od Stanów Zjednoczonych oraz UE. Dla rządów środkowoazjatyckich Chiny wydają się być atrakcyjniejszym partnerem niż Federacja Rosyjska. Oferując kredyty strona chińska nie żąda tak wyraźnych koncesji w sferze politycznej jak Federacja Rosyjska. Ta ostatnia warunkuje bowiem współpracę z republikami Azji Środkowej ich rezygnacją z kontaktów z Zachodem, pogłębieniem integracji w ramach OUBZ (oznaczającym wzrost zależności od Moskwy), czy też zgodą na obecność rosyjskich baz wojskowych. Z kolei problemy republik środkowoazjatyckich w relacjach z USA i państwami europejskimi mają swoje źródło w zachodniej krytyce powszechnych w regionie praktyk łamania przez władze praw człowieka. Element ten jest nieobecny tak w doktrynie SOW, jak i w czysto pragmatycznej polityce chińskiej. Konsekwentna i skuteczna strategia Chin w Azji Środkowej może doprowadzić do utworzenia obszaru Pax Sinica, który wobec słabości rosyjskich projektów integracyjnych i ograniczonej aktywności państw zachodnich w regionie wypełni strategiczną próżnię po rozpadzie Związku Radzieckiego.

Dr Konrad Zasztowt – absolwent Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego, analityk w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych, zajmuje się problematyką polityczną i energetyczną regionu Morza Czarnego i Azji Środkowej, mniejszościami etnicznymi i religijnymi, a także problematyką islamu w krajach byłego ZSRR.

1 Rząd w Pekinie żądając ustępstw terytorialnych ze strony państw poradzieckich powoływał się na konieczność rewizji granic, w jego opinii, narzuconych niesprawiedliwie Chinom przez Rosję carską. Ostatecznie Kirgistan przekazał Chinom 9 km2 terytorium na południe od jeziora Issyk-kul, otrzymał zaś znaczną część spornego obszaru w rejonie szczytu Khan Tengri. Tadżykistan przekazał Chinom jedynie 5,5% wysokogórskich terytoriów, do których roszczenia zgłaszała strona chińska. Wenwen Shen, China and its Neighbours: troubled relations, 01. 03. 2012, http://www.eu-asiacentre.eu/pub_details.php?pub_id=46

2 Kyrgyzstan and China complete border demarcation, 17. 07. 2009, https://www.dur.ac.uk/ibru/news/boundary_news/?itemno=8288&rehref=%2Fibru%2Fnews%2F&resubj=Boundary+news%20Headlines

3 Buzurgmehr Ansori, Tajikistan defi nes border with China, 29. 01. 2011, http://centralasiaonline.com/en_GB/articles/caii/features/main/2011/01/29/feature-01

4 Przykładowo Chiny w przeciwieństwie do Rosji i republik środkowoazjatyckich nie uznały za organizację terrorystyczną Al Kaidy. Richard Weitz, SCO struggles to meet renewed terrorism challenge, 04. 10. 2012.

5 Ujgurzy są wyznawcami islamu sunnickiego. Przedstawiciele tego narodu są aktywni zarówno w organizacjach o profilu narodowym jak i religijnym, w tym także w środowiskach radykałów islamskich (Islamski Ruch Wschodniego Turkiestanu). Choć Chiny postrzegają wsparcie ze strony republik środkowoazjatyckich w walce z ruchem ujgurskim jako niedostateczne, nie można mówić o braku współpracy w tej kwestii. I tak np. w 1997 roku Kazachstan wydał stronie chińskiej Ujgurow podejrzanych o udział w zamachach terrorystycznych, a w 2009 roku zatrzymał na granicy ujgurskich uchodźców z Xinjiangu. K. Zasztowt, Polityka Chin w regionie Azji Środkowej, „Bezpieczeństwo Narodowe”, nr 1 (13), 2010, s. 67.

6 Szczególnie ważny dla Chin jest fakt obecności diaspory ujgurskiej w sąsiednich państwach Azji Środkowej. Władze w Pekinie obawiają się aktywności bojowników ujgurskich przenikających do Chin z baz na terenie republik środkowoazjatyckich. Jerome Doyon, Strengthening the SCO, 06. 09. 2012, http://www.centreasia.eu/publication/china-analysis-n34-china-and-central-asia

7 SCO accepts Afghanistan as observer, Turkey dialogue partner, 07. 06. 2012, http://english.peopledaily.com.cn/90883/7839137.html

8 SCO Opposes Intervening in Others’ Internal Affairs: Chinese Foreign Ministry, 06. 08. 2012, http://english.cri.cn/7146/2012/06/08/2702s704815.htm

9 Członkostwo Indii w SOW zmniejszałoby dominującą rolę Chin w tej organizacji, co byłoby pozytywną zmianą z punktu widzenia Rosji, będącej zresztą w dobrych relacjach z rządem w Nowym Delhi. Chińscy eksperci dostrzegają jednak także zalety rozszerzenia: wejście, będącego sojusznikiem Chin, Pakistanu do SOW sprzyjałoby zwiększeniu skuteczności działań państw członkowskich w kwestii stabilizacji Afganistanu. Jerome Doyon, Strengthening the SCO, op. cit.

10 Zabikhulla S. Saipov, Common Concerns and Threat Perceptions Force China and Uzbekistan to Closely Coordinate their Positions, 05. 10. 2012, http://www.jamestown.org/single/?no_cache=1&tx_ttnews%5Btt_news%5D=39935&tx_ttnews%5BbackPid%5D=587

11 Kazachstan i Chiny podobną umowę zawarły w 2011 r.

12 Francois Godement, Seeking an alliance by any other name?, 06. 09. 2012, http://www.centreasia.eu/publication/china-analysis-n34-china-and-central-asia

13 Marie-Helene Shwoob, Economic cooperation Beyond the energy sector, 06. 09. 2012, http://www.centreasia.eu/publication/china-analysis-n34-china-and-central-asia

14 Jean-Pierre Cabestan, Energy cooperation between China and Central Asia, 06. 09. 2012, http://www.centreasia.eu/publication/china-analysis-n34-china-and-central-asia

15 Vladimir Socor, Beijing Proposes Turkmenistan-China Gas Pipeline Through Northern Afghanistan, 19. 06.2012, http://www.jamestown.org/single/?no_cache=1&tx_ttnews%5Btt_news%5D=39510

16 Aleksandra Jarosiewicz, Uzbekistan rozpoczął eksport gazu do Chin, http://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/tydzien-na-wschodzie/2012-09-19/uzbekistan-rozpoczal-eksport-gazu-do-chin

17 Vladimir Socor, Kazakhstan Expands Gas Transit Pipeline Capacities and Own Exports to China, 10. 08.2012, http://www.jamestown.org/single/?no_cache=1&tx_ttnews%5Btt_news%5D=39758

Из жизни постсоветских мусульман в России (по материалам прессы) Часть I

Салават Исхаков

[tekst pierwotnie opublikowano w://текст первоначально был 
опубликован в: "Nowy Prometeusz" nr 3, grudzień 2012, ss. 25-38]

Оценка советского опыта
С распадом СССР в условиях посткоммунистической России в обществе резко вырос интерес к своему прошлому, к своим корням, к тем болевым точкам, которые имелись в истории того или иного народа, в его духовной культуре. «Отлучение» в советский период мусульманских народов от их истории, культуры, религии иско-ренение чувства национальной гордости за те или иные выдающиеся деяния предков и т.п. в результате привели к тому, что были высказаны самые резкие оценки в отношении советского наследия. Вот как отразились эти настроения в восприятии татар, писавших в разные газеты: «За более чем 70 лет богохульства и осквернения святых мест ислама…»1. При Сталине была выполнена задача — «навсегда отделить татарский народ от его тысячелетнего культурного наследия… Тысячи татар бежали от красной чумы в Среднюю Азию, на Кавказ… за границу. Страшный разрушительный смерч пронесся над татарской землей…Многие исламские ценности — вековое культурное наследие… татар, утеряны навсегда»2. «Сегодня, — писал в мае 1990 г. в саратовском «Мусульманском вестнике» мулла М. Бибарсов, — мы начинаем понимать, как много потеряли в нашей борьбе с якобы религиозным дурманом, как не хватает человеку веры в высшие духовные идеалы, воспетые Творцом, как неразрывно связана религия с нашей историей и культурой». В августовском выпуске этого вестника он же отмечал: «Годы борьбы с «религиозным дурманом» не прошли бесследно, были уничтожены практически все исламские богословы, священнослужители, которые одновременно были и учителями; уничтожались не только храмы и медресе, но также основа любой цивилизации — книги. Не вина сегодняшнего поколения, а беда, что мы не знаем основ ислама. Но вечно во мраке жить нельзя, настало время и просыпаться…», призывал этот мулла.

Из письма читателя: Если до 1917 г. татарам практически не требовался перевод Корана на татарский язык, то к концу ХХ в. не каждый мулла понимал Коран. «Можно сказать, что ислам для многих современных татар — это нечто этнографическое: бабушка сказала то-то и то-то, дедушка сказал то-то и то-то»3. «Мой отец, — отмечал директор Национальной библиотеки Татарстана Р. Валеев, — учился до 17-го года в татарском медресе и изучал арабскую графику. Мама родилась на 12 лет позже, училась уже в советской школе на латинице. А я уже родился в 1947 году и учился татарскому языку, естественно, на основе кириллицы. Когда получал образование в Москве, отец писал мне письмо на арабском, мама на латинице, а я отвечал на кириллице…»4. Уровень знания родного языка снижался с каждым поколением, так как многие татары, разбросанные по всей стране, не имели возможности учить этому своих детей в школах. Так, в Ивановской области, где проживает всего около 1,3 миллиона человек, татары по численности составляют около 2% населения. Татарское население здесь за годы советской власти, как отметил председатель исполкома Всемирного конгресса татар историк И.Р. Тагиров (Казань), почти утратило родной язык, культуру и религию5. О том, что татары и башкиры в подобных ситуациях подвержены русификации, писал председатель Ульяновского областного татаро-башкирского общественного движения «Туган тел»
А. Ибрагимов6. Молодежь вырастала, не зная, по существу, истории своего народа, что вызывало сильное возмущение и среди татар в Татарстане. К примеру, житель поселка этой республики, обращаясь в редакцию газеты, спрашивал, «почему нет у нас популярной истинной истории татарского народа, которая бы охватила период, начиная с глубокой древности и по настоящее время? Почему такая история не изучается в школах? Думаю, что подобные вопросы волнуют не меня одного»7. Историческая наука не отвечала многим запросам общественности, не давала ответы на ряд важных вопросов о том, каким было духовное наследие российских мусульман. Выросшие при советской власти поколения мусульман, в том числе башкир и татар, все меньше и меньше владели родным языком, знали о своей истории, религии, культуре, традициях. Все это послужило причиной того, что в мусульманском обществе резко осуждался проводившийся советской властью курс на противодействие исламу, на деисламизацию жизни российских мусульман, а фактически на их деэтнизацию и ассимиляцию.

Возрождение ислама и исламофобия в России
После распада СССР в духовной сфере российских мусульман, как и у других народов страны, началось восстановление утраченной духовности, возвращение к докоммунистическим и досоветским ценностям их богатого культурного наследия, возрождение религии. Все эти сложные проблемы стали предметом научных и общественных дискуссий. Некоторые религиозные деятели при этом полагали, что «никакого исламского возрождения нет и не может быть. Есть духовное возрождение самих мусульман. Ибо вера во Всевышнего никогда не умирала, а раз не умирала, значит не может и возрождаться. Этим лозунгом иногда пугают людей или привносят элемент недоверия. Ислам — это вера во Всевышнего. Вера во Всевышнего и образ жизни. Просто идет нормальное духовное возрождение народов нашей страны»8. Среди обществоведов также имелись сторонники того, что широко применяемый термин «возрождение», сам по себе все-таки представляется весьма условным в приложении к мусульманской религии, ибо ислам ведь фактически никогда и нигде не умирал, в том числе и в пределах России в частности9. Мнение о неправомерности употребления понятия «мусульманское возрождение» не встретило широкую поддержку в интеллектуальной среде, большинство обществоведов по-прежнему предпочитало использовать терминологию возрожденчества.

В интеллектуальной среде первым делом обратили большое внимание к дореволюционной печати. Так, в первом номере ленинградской газеты «Нур» («Свет»), которая была печатным органом Ленинградского татарского культурного центра и мусульманской общины, редколлегия объясняла выбор этого названия таким образом: «Мы остановились на этом названии по двум причинам. Во-первых, газета под таким названием выпускалась нашими отцами и дедами до революции в Петербурге. И мы хотели продолжить и подчеркнуть преемственность нашей национальной культуры, развитие которой было прервано в годы репрессий и застоя. Во-вторых, мы надеемся с помощью газеты хоть в какой-то степени рассеять тот мрак стереотипной лжи, который распространялся о татарах, об их культуре, истории многие десятилетия. Но мы не собираемся ограничиться узконациональной тематикой. На страницах газеты мы будем освещать жизнь братских тюркских народов, а также сообщать о событиях в Турции, Афганистане, арабских государствах, с которыми нас связывают давние и тесные исторические и культурные традиции… Мы не руководствуемся конъюнктурными соображениями, а искренне желаем способствовать возрождению нравственности, милосердия, духовности в нашем обществе»10. Дореволюционная газета «Нур», добавим, пропагандировала мысль, что ислам не противоречит европейской культуре, прогрессу и потребностям времени.

Главный редактор московской татарской газеты, обращаясь к читателю, писала: «Вновь увидела свет возрожденная газета «Суз» («Слово»), издававшаяся в 1915-1916 гг. в Москве классиком татарской литературы, видным общественным деятелем и публицистом Гаязом Исхаки (видный прометеевский деятель. — С.И.). Утверждать, что наша газета поднимется до уровня газеты, которую редактировал Г. Исхаки, мы не беремся, но те проблемы, которыми жил великий писатель, волнуют нас и сегодня: проблемы национального выживания, развития культуры, просвещения в наши дни столь же животрепещущи, как и восемьдесят лет назад… Мы приглашаем к сотрудничеству всех неравнодушных и желающих внести свою лепту в благородное дело не только возрождения, но и сохранения и продолжения традиций татарского народа»11. «Мы, — писал член редакции этой газеты, — по-новому смотрим на свою историю, культуру, веру. Стараемся вернуть себе то, что по крупицам накапливали наши предки, вернуть историю, к сожалению, нами утерянную. Не зная своих исторических корней, невозможно стремиться к новому»12.

Тем самым подчеркивалась важность не только восстановления духовной преемственности, но и развития традиций. Это восстановление норм татарской жизни понималось так: каждый человек должен знать и помнить о своих корнях, а эта память является гарантом сохранения и развития национальной культуры, которая имела многовековой фундамент в виде исламской религии. Именно ислам, как отмечал профессор Московского высшего духовного исламского колледжа Ш. Мухамедьяров, считают мусульманские народы постсоветской России наиболее важным приоритетным наследием для разработки современных концепций своей национальной истории и культуры13. В связи с этим среди мусульманской общественности возник вопрос о статусе этой религии среди других вероучений в современном обществе, о реальном отношении новой власти к ней.

Оказалось, что ислам вызывает фактическое неприятие, то открытое, то скрытое со стороны как властей, так и значительной части общества. На страницах татарской прессы часто публиковались письма читателей, в которых выражалось сильное беспокойство ухудшением межконфессиональных отношений. К примеру, в письме татарского жителя г. Волоколамска в редакцию казанской газеты отмечалось: «Русских… пугают исламским фундаментализмом, исламским экстремизмом, исламской картой… Враги ислама из Москвы пытаются внушить русскоязычному населению, что ислам — жестокая религия»14. В связи со строительством в Москве храма Христа Спасителя, в мусульманской прессе отмечалось: «Когда верующие мусульмане, как говорится, по копейке собирают на строительство крошечных мечетей, российское государство отвалило на строительство главного православного храма России сотни миллиардов рублей (т. е. из кармана налогоплательщиков)… За что мы только в своей истории не платили на грешной Руси?! Обидно и унизительно
другое… Вся конструкция этого огромного креста нанизана на большой полумесяц. Этим фактом главная государственная религия России, какой является православие, как бы подчеркивает, что она покорила другую религию — исламскую»15. «Ныне… — писал в 1999 г. уфимский татарин, — татары и русские испытывают былую враждебность друг к другу»16. «Конечно, мы, — писал, в частности, редактор уфимской татарской газеты, — не знаем, где тот центр, откуда дергают за ниточку, приводящие в движение эти антимусульманские, антитатарские силы. …Это делается не против эфемерного мусульманского фундаментализма, его просто нет… это делается для того, чтобы не проснулся с летаргического сна татарский народ. Он сегодня находится в процессе обрусения… и этот процесс принял в последние годы бешеную скорость… А мы же думаем, что для всех жителей России более выгодно, даже с прагматических соображений, если будет больше христианских, иудейских храмов, мусульманских мечетей…»17.

В современном российском обществе возникли сложнейшие проблемы межнациональных и межконфессиональных отношений. Вот типичная ситуация, которую обрисовала главный редактор журнала «Петербург национальный» И.Н. Селиванова, отвечая журналисту: Вопрос: Довольны ли петербургские татары новыми условиями своей духовной жизни?

Ответ: Увы! У огромного числа приверженцев ислама в нашем городе всего одна мечеть. Ещё одну хотели построить дагестанцы, даже получили участок земли для этого. Но с протестами выступили горожане: пикеты людей с плакатами, письма протеста. И строительство не состоялось. Вопрос: А почему протестовали горожане?

Ответ: Я думаю, потому, что после событий на Северном Кавказе и 11 сентября 2001 года в США многие склонны отожествлять экстремизм с исламом. Люди просто боятся, что рядом с их домами возникнет всё равно какой, но мусульманский центр. Они не знают толком, что вокруг живёт множество самых мирных, работящих, культурных мусульман, далеких от экстремизма и насилия. Это им нужна мечеть. Экстремисты ничего не строят, они разрушают.

Вопрос: Как можно объяснить настороженное или даже неприязненное отношение к мусульманам?

Ответ: Одну причину я уже назвала — это ситуация в Чечне. После октябрьской трагедии с заложниками в Москве недоверие, страх и неприязнь к мусульманам-кавказцам возросли до опасного уровня. Растиражированные теле- и радиоэфиром высказывания террористов об исламе, конечно, нанесли ущерб отношению к нему. Американская трагедия 11 сентября, теракт на острове Бали, теоретизирование о неизбежности «конфликта цивилизаций» — христианской и исламской тоже делают своё дело.

Однако, по-моему, есть и более основательная причина «исламофобии»: это незнание. Люди боятся того, что они не знают и не понимают18. В психологии немульманского большинства населения страны сложилось устойчивое и неверное представление ислама как религии опасной для демократии, как религии экстремизма и фанатизма.

А ведь в Российской Федерации, как подчеркивал председатель Духовного управления мусульман Центрально-Европейского региона России (ДУМЦЕР) муфтий Р. Гайнутдин (Москва), «каждый десятый гражданин — мусульманин, а Россия является одной из крупных мусульманских стран в мире… Мусульмане России не являются эмигрантами или приезжими из других стран, а живут на своей исторической родине — Поволжье, Урале, Сибири, Северном Кавказе. …Без активного участия мусульман и мусульманских организаций гражданский мир в обществе вряд ли достижим»19. Речь шла о таких мусульманских организациях, как духовные управления во главе с муфтиями. Председатель Центрального духовного управления мусульман России и европейских стран СНГ (ЦДУМ) муфтий Т. Таджутдин (Уфа), стремясь доказать особую важность своей организации в жизни российских мусульман, даже утверждал, что от того, как мусульманские организации будут строить отношения с государственными органами, с религиозными организациями других различных конфессий, «зависит мир и спокойствие в нашем доме и в наших душах»20, преувеличивая тем самым роль своей организации как с религиозной, так и общественно-политической и культурно духовной точки зрения.

Реставрированные в современной России мусульманские духовные управления взяли на себя функции возрождения ислама в жизни российских мусульман, наладив, в частности, издание их печатных органов, направленных для религиозного просвещения масс. На рубеже 80-90-х годов ХХ в. различными духовными управлениями мусульман для широкого религиозного просвещения и утверждения исламских ценностей в качестве основы общественной и личной жизни российских мусульман начинает создаваться современная исламская пресса, которая в значительной степени впитала традиции и опыт дореволюционной периодики. Так, в Москве стала издаваться газета «Ислам минбəре» («Трибуна ислама»), в Саратове — «Мусульманский вестник», в Уфе — газета «Рисалят» («Послание»), в Казани — «Дин ва магыйшат» («Религия и нравственность»), «Иман» («Вера»), в Махачкале — «Ас-салям» («Мир») и т.д. В 1999 г. духовными управлениями мусульман, различными мусульманскими общинами и объединениями с разной периодичностью и, как правило, незначительными тиражами издавалось в России около 40 наименований газет и журналов, в которых находит отражение широкий круг вопросов религиозно-общественной жизни мусульманского сообщества России — от подробного ознакомления с аспектами веры и нравственными ценностями ислама до хроникальных заметок о деятельности городских и сельских приходов. Мусульманская проблематика во всем тематическом разнообразии — открытие новых духовных центров, строительство мечетей, организация религиозного образования, конфликтные ситуации внутри мусульманской общины страны и т.д. — находила освещение на страницах массовых российских периодических изданий, включая «Известия», «Независимая газета», «НГ-Религия», «Сегодня», «Московский комсомолец», «Итоги» и др. Значительный объем информации о жизни российских мусульман проходит через Интернет. Но этого было явно недостаточно в условиях «перестроечного» социально-экономического, идеологического и духовного кризиса в обществе, все более охватывавшегося сверху и до низу исламофобией, при которой какое-либо действительное возрождение ислама не могло происходить.

Мусульманские общественно-политические движения и партии: в поисках методологии перемен
В ходе бурных общественно-политических перемен времен «перестройки» среди мусульман стал проявляться интерес к участию в различного рода общественных организациях, партиях, движениях. Так, московское общество татарской культуры «Туган тел» («Родной язык») было образовано в сентябре 1988 г. В состав Совета и правления вошли деятели науки, культуры и искусства, имам Соборной мечети Москвы Р. Гайнутдин и др. Со временем стали создаваться другие общественные организации, в основном по интересам: общество «Интеллектуал», общество «Наука», молодежное общество, Всероссийский татарский культурно-просветительский центр и др.21

В апреле 1990 г. в Казани была создана Татарская партия национальной независимости. В ее декларации, в частности, указывалось, что древняя культура татарского народа неразрывно связана с исламом и что необходимо оказание всесторонней поддержки служителям ислама и религиозным общинам22.

Летом 1990 г. была предпринята первая попытка создания Всесоюзной исламской демократической партии (ВИДП). Учредительное собрание состоялось в Уфе 4-10 июня 1990 г., куда приехали 30 человек из 10 регионов страны. Причина возникновения такой партии, которую возглавил имам Актюбинской мечети Ф. Ахмадиев, объяснялась ее вдохновителями следующим образом: «Сегодня наше общество находится в жесточайшем кризисе, охватившем все сферы жизни, а предлагаемые рецепты выхода из кризиса малоэффективны и плохо срабатывают. В примерно таком же кризисе находилось все мировое сообщество в начале VII века. Аллах послал Своего пророка Мухаммеда к людям в Мекку с Кораном и в течение жизни одного поколения системы зла и насилия исчезли. Люди стали братьями, повсюду распространились мир и спокойствие. И в течение веков ислам доказал свою уникальность и превосходство, гениально регулируя жизнь народов во всем ее многообразии. Мусульманин стал символом добропорядочности, благородства, мужества, цивилизованности, духовности, учености и высокой нравственности и никакие силы не смогли опрокинуть ислам, ибо народы глубоко поверили в него и
приняли его. Не смогли опрокинуть, пока мусульмане сами не стали отходить от истинного ислама, от Корана и сунны23. Чтобы уничтожить ислам, бороться с ним, неверные создали коммунистическую партию. Мы видим эффект разрушительной работы этой партии. Прошлое встает перед нами как страшный сон и суровое предостережение… Успех коммунистической партии заключается в том, что мы, мусульмане, ослушались своего Господа и Создателя, что мы разобщены и враждуем между собой.

Задача реализации неотъемлемых прав народа и осуществление его вековой мечты о собственной государственности и сплочение народа под флагом идей национального суверенитета требует создания политической организации — Всесоюзной исламской демократической партии»24. С распадом Советского Союза ВИДП прекратила свое существование.

Почти одновременно в Астрахани на съезде мусульманских обществ СССР (179 представителей) 9 июня 1990 г. было принято решение об образовании Исламской партии возрождения (ИПВ), ставшей первой мусульманской партией на территории СССР25. ИПВ была зарегистрирована в Дагестане, ее председателем до 1992 г. был дагестанец А. Ахтаев26. О его взглядах можно судить по следующему его высказыванию: «За последние два века, а особенно в эпоху так называемого противостояния между капитализмом и коммунизмом началось пробуждение мусульманских народов, возврат к первоисточникам — Корану и сунне, стремление построить свою жизнь на принципах ислама. «Новый мировой порядок» ощетинился. Началось преследование мусульман, шельмование их как террористов, экстремистов. Всюду в мире, где мусульмане пытаются построить свою жизнь на основе Корана и сунны, происходят военные перевороты, гражданские войны. Единым фронтом с «новым мировым порядком» на внутреннем фронте выступает пятая колонна – традиционные муллы, еретики разных мастей, сектанты, марионетки-правители. Никогда раньше история не знала такого единого антиисламского фронта. Мусульмане разобщены, невежественны, слабы во всех отношениях, особенно в военном. Их противник выступает во всеоружии, он организован, обладает материальной силой, у него идеологическое оружие отточено, имеет много союзников среди слабых мусульман. Идет четвертая мировая война — война идей. И результат ее заранее известен при одном условии, что мусульмане будут в точности следовать Корану и сунне, — «новый мировой порядок» будет повержен»27. Призыв обратиться к первоисточникам, следует подчеркнуть, не означал мусульманскую ортодоксию, возврата к далекому прошлому, к средневековым порядкам, а мыслился как «очищение» веры от позднейших наслоений, которые явились результатом вмешательства мусульманских богословов, и в конечном итоге приспособить ислам к новой социокультурной ситуации, возникшей в обществе и государстве.

С распадом СССР ИПВ вскоре прекратила свое существование. Осенью 1990 г. в Москве стал создаваться Исламский культурный центр, заявивший, что намерен координировать процессы возрождения ислама в столице. В инициативной группе был, в частности, имам-хатыб московской Соборной мечети Р. Гайнутдин. В созданный совет Исламского культурного центра г. Москвы и Московской области (ИКЦМ) входило около тридцати человек28. В апреле 1991 г. ИКЦМ прошел регистрацию, его директором становится В.В. Медведев. В конце 1991 г. между Гайнутдином, который являлся президентом ИКЦМ29, и Медведевым произошел серьезный конфликт, приведший к тому, что Медведев был уволен с этого поста. В начале 1993 г. Медведевым был создан Исламский культурный центр России (ИКЦР). В первые годы ИКЦР неоднократно обвинялся в финансовых махинациях, даже в связях с организованными преступными группировками и различными экстремистскими группами30. Сам же Медведев быстро обрел известность среди мусульман как политический интриган, именуемый в их прессе не иначе как «мусульманский Остап Бендер». Стремясь к наживе, этот «мусульманский» деятель не стеснялся в средствах, «отмывал» деньги различных международных мусульманских благотворительных фондов или получал огромные суммы в период выборных кампаний, ловко манипулируя от имени «мусульманских организаций»31. Неблаговидные действия таких «мусульманских» деятелей, как Медведев, вызывали волны общественного недовольства, поскольку было очевидно, что их поддерживали не только некоторые мулльские представители, но и властные структуры. Как быстро убедилась мусульманская общественность, роль Медведева сводилась к расколу советских мусульман, противопоставлении их организаций друг другу, дискредитации авторитетных религиозных деятелей, поддержке малоизвестных, но напористых «мусульманских» деятелей, обуреваемых, как и Медведев, жаждой власти и личным обогащением. Все это было хорошо известно мусульманской общественности и в других частях страны, где искали пути для защиты интересов мусульманского населения.

В феврале 1992 г. в Казани состоялся первый съезд «Милли Меджлиса» — «Национального парламента татарского народа». Платформа меджлиса, принятая в 1996 г., включала требования о возрождении татарской нации на принципах национализма, тюркизма и исламизма и о приоритете шариатских норм перед конституционными32. Но власти Татарстана не позволили действовать меджлису.

Руководитель Милли Меджлиса татарского народа Башкортостана (Уфа) М. Рамазанов обоснованно полагал, что национально-культурная автономия может стать основой самоуправления народа. «Почему самые простые жизненно необходимые вещи оказываются для нас недоступными? Что надо делать, чтобы иметь нормальные, равные с другими народами права на свой язык, свою культуру — эти нормальные потребности человека, такие же как дышать, пить, есть? Нам нужно организовать самоуправление снизу… Наши национальные школы и искусство нужны только нам, — правильно полагал он, — и создавать их должны мы сами… Еще в 1917 г. в Уфе, а сейчас в Татарстане эти функции готов взять на себя Милли Меджлис. Это структура самоуправления, нацеленная на решение внутренних проблем сохранения нации. Милли Меджлис не дублирует государственную власть»33. Власти Башкортостана также не позволили действовать этой общественной организации, которая вынуждена была даже вести свою работу фактически почти подпольно, а вскоре угасла. Общероссийское общественно-политическое движение «Нур», распространившее свою деятельность на 56 субъектов РФ, официально зарегистрированное в мае 1995 г., возглавили имам мусульманской общины г. Коврова Владимирской области В. Яруллин и М. Садиков. Движение пользовалось поддержкой председателя ЦДУМ муфтия Т. Таджутдина34, но вскоре также исчезло.

Всероссийское общественно-политическое движение «Союз мусульман России» (СМР) было создано также в мае 1995 г. на конференции в г. Сибае (Башкортостан). Политическая программа СМР декларировала защиту прав российских мусульман во всех возможных сферах — от объявления мусульманских праздников нерабочими днями во всероссийском масштабе до привлечения дополнительных инвестиций в мусульманские регионы. В сентябре 1995 г. на учредительном съезде в Москве СМР возглавил саратовский имам М. Бибарсов. При этом ключевые позиции в движении заняли сподвижники В.В. Медведева. В феврале 1996 г. вследствие несогласия с фактической узурпацией ими власти Бибарсов подал в отставку и председателем СМР стал дагестанец Н. Хачилаев, который вскоре стал депутатом Государственной думы, а Медведев (Ниязов) возглавил исполком СМР.

Выступая в Москве в декабре 1997 г. на всероссийской конференции, Хачилаев заявил, что с мусульманами «поступают бесцеремонно, пользуясь государственной властью, приближая податливых, отдаляя богобоязненных, поощряя создание новых коррумпированных «верхов-элит» в мусульманских республиках». «Я считаю, что радикальные исламские настроения в России — это закономерные явления. Это следствие дурного, неумелого отношения, а порой вообще игнорирования исламского фактора». В создании отрицательного образа мусульманина средства массовой информации России, по оценке Хачилаева, «преуспели настолько, что сами этнические мусульмане верят в это. Верят, что ислам — это религия прошлого, отсталого, что это религия толпы, грязи и темноты, что мусульманин — это необразованный, кровожадный фанатик»35. Поэтому СМР, набрав, по оценке Хачилаева, достаточные ряды сторонников и немалый потенциал энергии, намерен на своей основе создать мусульманскую партию36. В 1998 г. Министерство юстиции РФ приняло решение о ликвидации СМР, а сам Хачилаев вскоре погиб.

В июне 1995 г. в Москве возник Исламский комитет России во главе Г. Джемалем, который существует до сих пор, представляя собой небольшую группу столичных интеллектуалов, не связанных с практической деятельностью среди российских мусульман.

Возникшее в апреле 1996 г. в Саратове общественно-политическое движение «Мусульмане России» было образовано под руководством упоминавшегося Бибарсова. Помощник московского муфтия Р. Гайнутдина Ф. Асадуллин, избранный в Политсовет этого движения, сделал в связи с этим громкое заявление, что отныне мусульманское духовенство становится реальной политической силой. Однако эта организация на практике также не смогла развернуть свою деятельность на общероссийском политическом пространстве и являлась региональной организацией, чье влияние распространялось лишь на некоторые области Среднего Поволжья37.

Тем временем в Москве после того как в 1997 г. Гайнутдин, по данным Р. Силантьева, помирился с Медведевым (Ниязовым) и после ликвидации властью СРМ в том же 1998 г. учреждается новая медведевская структура — общероссийское политическое движение «Рефах» («Благоденствие»). В 1999 г. была предпринята попытка создания широкой коалиции мусульманских политических организаций. В образованный тогда общественно-политический блок «Меджлис» вошли движения «Нур», «Всероссийский исламский конгресс», «Мусульмане России» и «Рефах». На парламентских выборах 1999 г. «Рефах», выступавший в блоке с «Единой Россией», провел в Думу пятерых депутатов, в том числе Медведева (Ниязова)38.

Действия последнего и его структур продолжали вызывать острую критику со стороны ряда общественных деятелей, в том числе представителей татарской интеллигенции. Так, проф. МГИМО А.А. Ахтамзян отметил: «К сожалению, в Москве возникли некоторые полурелигиозные или даже псевдорелигиозные организации (курсив мой. – С.И.), которые пытаются злоупотребить чувствами верующих в амбициозных политических целях. Таков, например, так называемый Исламский культурный центр. Сколотивший его молодой человек по имени Абдул-Вахид Ниязов часто мелькает на экранах телевидения … Разумеется, это могло бы быть личным делом Ниязова, но он претендует на выражение мнений мусульман России, для чего ни у него, ни у его группы нет никаких оснований. Московская соборная мечеть должна была не раз отмежеваться от указанной группы и дезавуировать акции ее лидера. Татарская общественность весьма осторожно относится к таким или аналогичным попыткам выступать от имени московских татар»39. Неблаговидные действия различных «мусульманских» деятелей, претендующих на роль их лидеров, но на деле не имеющих для этого никаких оснований и зачастую просто позорящих мусульман страны, вызывали, с одной стороны, сильное возмущение в мусульманской среде, с другой, тяжелое состояние растерянности, разочарования. Несмотря на такой эффект, медведевцы продолжали свою деятельность, пользуясь покровительством мулльских верхов и бюрократического аппарата.

С принятием нового российского избирательного закона и законодательства о политических партиях, запрещающего их создание на этнической и конфессиональной основе, процесс партийно-политического структурирования в общероссийском масштабе на собственно мусульманской основе был прекращен. В этой ситуации Медведевым (Ниязовым) весной 2001 г. на основе движения «Рефах» была создана Евразийская партия России40. И это вызвало вновь обоснованную критику с самых разных сторон.

Как отметил, к примеру, главный редактор федеральной газеты «Татарский мир» В. Чурбанов, Ниязов «подчёркивает «сакральность» своей Евразийской партии, уверяет, что «благодаря Всевышнему она войдёт в политическую элиту страны». …Главными задачами партии Ниязов называет «установление в стране гражданского мира, предусматривающего равенство всех национальностей и конфессий, содействие интеграции в экономический союз бывших республик СССР, а также задачу укрупнения российских регионов»41. Пафосно, но ничем полезным для мусульманского населения и эта структура и ее руководители себя не проявили, имитируя в очередной раз политическую деятельность российских мусульман. Невозможно при этом было скрыть от общественности, что для таких деятелей главными были карьера и личное обогащение — модель поведения, осуждаемая в мусульманском мире. Попытки создания общероссийских мусульманских партийно-политических структур, как верно заметил исламовед Н. Мухарямов, не привели к появлению какого-то единого центра федерального масштаба. Ни в общероссийском, ни в поволжском контекстах мусульманские движения не стали реальным инструментом политического представительства мусульманского населения ни в составе корпуса российских законодателей, ни перед лицом федеральной бюрократии42.

Поведение ряда «мусульманских» лидеров вызывало недоверие к ним и вне России. Так, один из участников международного исламского форума «Будущее мусульман России в новом тысячелетии» (Москва, 27-28 мая 2000 г.) муфтий Дамаска Абдель Фалах аль-Безм оценил их роль весьма негативно, сказав, в частности, что они основательно не разобрались в собственной религиозной жизни, различных течениях, связанных с исламом, или просто, по разным причинам выступающих как религиозные (курсив мой. — С.И.)»43. Действительно, псевдомусульманский характер ряда движений и организаций были очевидны, несмотря на всю риторику их руководителей и поддержку властей. Постепенно стало очевидным, что никакой действительно признанной в обществе методологии перемен при этом не было найдено, что результаты подобной деятельности далеко не соответствует запросам как мусульманского населения в целом, так и отдельных групп и индивидуумов.

Продолжение следует в следующем номере

Др. Салават Исхаков – историк, доктор исторических наук, ведущий научный сотрудник Института российской истории Российской академии наук. Область его научных интересов охватывает историю Российской империи начала ХХ века, в частности, период Октябрьской революции, а также историю мусульманского меньшинства в России.

1 Суверенитет (Казань). 1992. № 15. Ноябрь.

2 Суверенитет (Казань). 1992. № 13. Октябрь.

3 Всё об Исламе (Москва). 2002. № 4-5. Июль-август.

4 Татарские края (Казань). 1999. № 12. Март.

5 Татарские новости (Москва). 2000. № 5-6.

6 Татарские края (Казань). 1999. № 12. Март.

7 Татарские края (Казань). 1999. № 10-11. Март.

8 Ислам в России: традиции и перспективы. Материалы Всероссийской научно-практической конференции. Москва, 4-5 декабря 1997 г. М., 1998. С. 82-83.

9 Татарские новости (Москва). 1998. № 7-8.

10 Нур (Ленинград). 1991. № 1.

11 Суз-Слово (Москва). 1994. Январь.

12 Суз-Слово (Москва). 1994. Март.

13 Татарские новости (Москва). 1998. № 7-8.

14 Суверенитет (Казань). 1992. № 15. Ноябрь.

15 Татарские новости (Москва). 1997. № 7-8.

16 Идель-Урал (Уфа). 1999. № 3. Октябрь

17 Идель-Урал (Уфа). 1994. № 19-20. Октябрь

18 Татарский мир (Москва). 2002. № 6. Ноябрь.

19 Суз-Слово (Москва). 1994. Март.

20 Ислам в России: традиции и перспективы… С. 81.

21 Татарские края (Казань). 1999. № 13. Апрель.

22 Республика (Казань). 1990. № 3.

23 Сунна — обычай, практика, пример жизни пророка Мухаммеда как образец и руководство для всей мусульманской общины и каждого мусульманина, как источник материала для решения всех проблем жизни человека и общества. Сунна зафиксирована в виде преданий (хадисов), объясняет и дополняет Коран

24 Ислам (Москва). 1991. № 1. Март.

25 Силантьев Р.А. Ислам в современной России. Энциклопедия. М., 2008. С. 65, 79.

26 Мухарямов Н. Ислам в Поволжье: политизация несостоявшаяся или отложенная? // Ислам от Каспия до Урала: Макрорегиональный подход. Сборник статей. Sapporo-Москва, 2007. С. 14-15.

27 Свободная мысль (Москва). 2002. № 4, апрель.

28 ЛГ-Досье. 1991. № 7.

29 Мусульманские духовные организации и объединения Российской Федерации. М., 1999. С. 40.

30 Силантьев Р. Указ. соч. С. 81, 403.

31 Мусульмане Омского Прииртышья на пороге тысячелетия (сборник документов). Омск, 2003. С. 100.

32 Мухарямов Н. Указ. соч. С. 21

33 Идель-Урал (Уфа). 1994. № 19-20. Октябрь

34 Мухарямов Н. Указ. соч. С. 14-15.

35 Ислам в России: традиции и перспективы… С. 87, 89.

36 Ислам минбəре (Москва). 1998. № 1. Январь.

37 Мухарямов Н. Указ. соч. С. 16-17.

38 Силантьев Р. Указ. соч. С. 69, 408.

39 Татарские новости (Москва). 1997. № 7-8.

40 Мухарямов Н. Указ. соч. С. 18.

41 Татарский мир (Москва). 2002. № 3. Сентябрь.

42 Мухарямов Н. Указ. соч. С. 20.

43 Ислам минбəре (Москва). 2000. № 6. Июнь.

Przyszłość Rosji. Rozbieżne scenariusze 2020-50.

Kazimierz Wóycicki

[niniejszy tekst opublikowany został w:
"Nowy Prometeusz" nr 2, lipiec 2012, ss. 131-136]

Przewidywania dotyczące przyszłości Rosji są skrajnie rozbieżne. Z jednej strony są prognozy mówiące o możliwości terytorialnego rozpadu Federacji – jak przewidywał raport CIA1 – z drugiej strony zaliczana ona zostaje do grupy wyłaniających się nowych potęg (BRIC), jak prognozuje wybitny ekonomista, jakim jest Sachs.

Owe rozbieżności winny budzić pilną uwagę polskich analityków, bowiem z oczywistych względów wszelki strategiczny namysł nad polską sytuacją geopolityczną musi uwzględniać rozwój sytuacji w Rosji i przewidywaną politykę Moskwy.

Przesłanki pesymistycznych dla Rosji prognoz są dość oczywiste. Na pierwszym miejscu wymienia się najczęściej dane demograficzne. Zwraca się uwagę nie tylko na zmniejszanie się ilości ludności (z 148,6 mln w roku 1993 do 141,9 w roku 2010). Istotne jest też szybkie jej starzenie, niska oczekiwana długość życia i pogarszający się stan zdrowotny. Nieobojętne są też kwestie terytorialno-demograficzne – faktyczne wyludnienie terenów na Wschód od Uralu, procentowy wzrost ludności nierosyjskiej w całości populacji, w tym przede wszystkim wyznawców islamu.

Druga przesłanka pesymistycznych prognoz związana jest surowcowym charakterem rosyjskiej gospodarki. Zasoby surowcowe Rosji zdają się być ogromne, ale jej eksport opiera się w dużym stopniu na sprzedaży gazu i ropy. Ropy ma jednak Rosja, przy obecnym wydobyciu jedynie na 17 lat. Jest wprawdzie potentatem gazowym, jednak koszty wydobycia wciąż rosną i cała infrastruktura z tym związana wymaga coraz większych nakładów.

Istotnym czynnikiem okazać się może także światowy rozwój nowych technologii w przemyśle energetycznym (energia solarna itd.), ale także możliwość pozyskiwania gazu z łupków bitumicznych. Taki rozwój pozbawiłby Moskwę ogromnego atutu politycznego, z którego obecnie stara się korzystać Putin.

Wreszcie wśród pesymistycznych przesłanek przyszłości Rosji wymienia się niski potencjał modernizacyjny. Demografia wpływa na poważne zmniejszenie ilości siły roboczej. Pogarsza się też wykształcenie, co m.in. związane jest z demografią. Wreszcie brak jest przesłanek, że w Rosji w przewidywalnym czasie wyłonić się może przywództwo gotowe do poprowadzenia głębszych reform.2

Należy zwrócić też uwagę na porównania wielkości gospodarki rosyjskiej z gospodarką UE, USA i Chin. UE i USA to, w obu przypadkach, ok. 14 bln $, Chiny to już ok.10 bln natomiast gospodarka rosyjska to zaledwie ok. 2 bln $ dochodu narodowego. Zaliczana do BRIC jest w tej grupie państw gospodarką najmniej dynamiczną i o bez porównania mniejszych szansach rozwojowych niż gospodarka Chin,Indii czy Brazylii.

Pesymistyczne prognozy dla Rosji mogą być postrzegane nad Wisłą, jako prognozy wybawiające Polskę z zagrożenia od Wschodu, jeśli trzymać się tradycyjnej polskiej myśli politycznej. Słabnięcie Rosji, jeśli przyjąć to założenie, musi być postrzegane jako czynnik pozytywny.

Należy jednak po pierwsze rozważyć, czy słabnięcie Rosji jako geopolitycznego kolosa oznacza również słabnięcie Rosji względem Polski i Europy Środkowej. Ogólnikowa teza o słabnięciu Rosji może być wyrazem „myślenia życzeniowego”, podobnie jak przesadne straszenie Rosją jest wyrazem tradycyjnych lęków.

Można jednak i trzeba rozważać czy takie pesymistyczne dla Rosji prognozy są najbardziej prawdopodobne, czy gdyby się spełniały, jakie wywierałyby wpływ na sytuację Polski. Trzeba też rozważać, czy nie ma innych bardziej pozytywnych dla Rosji prognoz i czy z konieczności oznaczałyby one pogorszenie polskiej sytuacji geopolitycznej, czy też zawierały w sobie inne możliwości.

Trudno analizować te kwestie inaczej, jak rozważając różne i nader odmienne scenariusze przyszłości Rosji i ich możliwych konsekwencji dla Polski. Taki sposób analizy stroni od jakichkolwiek proroctw, pomagając zrozumieć już dziś ujawniające się tendencje. Przedstawione tutaj uwagi oraz skrótowe scenariusze mogą być jedynie wstępem do bardziej pogłębionych syntez.

(I) Rozpad terytorialny Federacji Rosyjskiej i wyłonienie się narodowego państwa rosyjskiego

Rosja w skutek narastających trudności z administrowaniem tak wielkim terytorium i brakiem odpowiednich środków na inwestycje, powoli zaczyna rezygnować ze swojego dziedzictwa kolonialnego na wschód od Uralu oraz na Kaukazie. Z obszaru na wschód od Uralu narastałaby migracja ludności rosyjskiej na tereny rdzennie rosyjskie. W Rosji zaczęłaby się intensywna dyskusja na temat rosyjskiej tożsamości, w której przeważałaby głosy o potrzebie rosyjskiego państwa narodowego na wzór zachodni. Zwolennicy takich poglądów polemizowaliby zarówno ze zwolennikami idei imperialnych, jak skrajnie nacjonalistycznie nastawionych ugrupowań. Paradoksalnie zwolennicy rosyjskiego państwa narodowego wykorzystywać mogliby argument, że jeśli Rosja nie pozbędzie się swych „kolonii”, to Moskwa w skutek migracji zamieni się wielokulturową mega metropolię pozbawioną rosyjskiego charakteru.

Proces przyspiesza narastające trudności gospodarcze, a zarazem dążenie do samodzielności zauralskich prowincji. Sprzeczne wewnętrznie, niekonsekwentne i nieśmiałe reformy, związane z próbami decentralizacji, mogą przyczyniać się do takiego rozwoju wypadków. W pewnym momencie, w drugiej połowie lat 20-tych, w Moskwie zaczęłyby dominować poglądy, że starania o utrzymanie tak wielkiego terytorium, przynosi większe straty niż korzyści.

Rosja, jako państwo narodowe liczące około 70 mln ludności składa wniosek o członkostwo w UE koło roku 2050.3

(II) FR dostaje się pod wpływy Chin, które stają się adwokatem integralności
terytorialnej Federacji

Działoby się tak mimo pretensji chińskich do Mandżurii. Inwestycje chińskie stają się dominujące i eksport rosyjskiej ropy i gazu skierowany jest w przeważającej mierze do Chin. Nacjonalistyczna retoryka wewnątrz Rosji jest podtrzymywana i skierowuje się przede wszystkim przeciw islamowi a po części przeciw Zachodowi, z coraz silniejszą wizją Rosji jako cywilizacji euroazjatyckiej (np.: na podobieństwo rozważań rosyjskiego historyka Gumilowa). Rosyjscy nacjonaliści nie zauważaliby rosnącego uzależnienia od Pekinu, podkreślając chińsko-rosyjski sojusz skierowany w ich oczach przeciw Ameryce i Europie, podkreślając odzyskaną pozycję wobec Zachodu. Sojusz z Chinami zdawałby się też chronić Rosję przed niebezpieczeństwem z południa, jakim jest islam.

Mitologia euroazjatyckiej potęgi może pozwalać rosyjskim nacjonalistom nie dostrzegać słabości własnego kraju. Taka sytuacja w Rosji może być wygodna dla Chin, bowiem nie zagraża chińskim elitom mówieniem o demokratyzacji. Zachód jest w istocie pozbawiony politycznego oddziaływania na ogromnym terytorium, jakim Rosja dysponuje, co stwarza duże korzyści geopolityczne dla Pekinu.

(III) Rosja silnie słabnie, ale wspierana jest z wielu stron, bowiem każdy z wielkich światowych graczy (Chiny, UE, USA, jak i rosnąca w siłę Turcja) obawia się by Moskwa nie dostała się pod wpływy ich antagonistów

W tym scenariuszu Rosja w subtelny sposób stara się o zachowanie trudnej równowagi. Wszyscy obawiają się, że Moskwa dostanie się pod obce wpływy: Amerykanie, że dostanie się pod wpływy Pekinu. Chińczycy odwrotnie, boją się tego, że możliwe rosyjskie vacuum polityczne wypełni Unia Europejska i USA. Wszyscy też będą bać się niewiadomej, jak przebiegałby proces terytorialnego rozpadu FR. Paradoksalnie integralność Federacji Rosyjskiej będzie postrzegana jako czynnik stabilizacji polityki światowej. Moskwa będzie zręcznie korzystać z tej sytuacji, starając się odzyskiwać swoje wpływ na Ukrainie, Białorusi, i coraz silniej szantażując bronią energetyczną UE, a przede wszystkim zapóźnioną technologicznie Europę Środkową.

Zarazem byłby to nieustanny taniec na linie, bowiem Rosja nie będzie zdolna zyskać i utrzymywać równorzędnej pozycji z Unią Europejską. Polityka rosyjska mogłaby jednak realizować swoje interesy w jakimś stopniu wobec mniejszych partnerów (a więc i niektórych państw w Europie Środkowej), zwłaszcza takich które uzależnione są od Rosji energetycznie.

(IV) Rosja z pomocą wysokich cen ropy i gazu, odzyskuje swoją mocarstwową pozycję

Wydaje się, że jest to scenariusz, który najbliższy jest obecnej polityce Kremla.

Realizacja takiego scenariusza może być tym bardziej prawdopodobna im poważniejszego osłabienia dozna USA i Unia Europejska. W przypadku osłabienia USA, po pierwsze wzrosnąć tam mogą tendencje izolacjonistyczne, po drugie Stany mogą zwrócić się w stronę Pacyfiku (co już się w jakimś stopniu dzieje). Podobnie UE okazuje się niezdolna do prowadzenia wspólnej polityki zagranicznej i pojedyncze państwa europejskie podejmują współpracę z Rosją usiłując poprawić swoją sytuację gospodarczą.

Moskwa, pozbawiona silnych nacisków ze strony Zachodu, podejmowałaby współpracę z Chinami w Azji Centralnej. Stawia też na współpracę w grupie BRIC. Przy spełnianiu się takiego scenariusza zakładać by należało, że Moskwa będzie dążyła do odbudowy swojej sfery wpływów na terenie Europy Wschodniej (Kaukaz, Ukraina, Białoruś, Mołdowa), a nawet dążyć do odzyskania części wpływów na terenie Europy Środkowej.

Scenariusz ten wiązać się może z pewnymi próbami modernizacji. Wobec rosnącego procentu ludności nierosyjskiej podejmowane byłyby kwestie ogólnorosyjskiego obywatelstwa, przy tłumieniu objawów wielkoruskiego szowinizmu. Moskwa usilnie starałaby się o syberyjską gospodarkę, wykorzystując wszelkie nadwyżki w handlu zagranicznym do inwestycji na tym terenie.4

(V) Moskwa dokonuje „modernizacji”, zachowując dzisiejszą pozycję w globalnej polityce mocarstwa drugiej klasy

Modernizacja prowadzona jest w oparciu o współpracę z Zachodem, który udziela Rosji poparcia, przeciągając Rosję na swoją stronę, gdy po drugiej stronie są wciąż coraz potężniejsze Chiny. Rosyjskie elity dochodzą do wniosku, że pomysły typu „grupa Szanghajska” mogą przyczynić się jedynie do uzależnienia Rosji od Chin. Rosja zaczyna przeprowadzać powolne ale systematyczne reformy demokratyczne, dopuszczając na swoje terytorium, zwłaszcza na wschód od Uralu, coraz więcej inwestycji zachodnich. UE współpracuje z Rosją nie tylko ze względu na korzyści gospodarcze, ale także ze względów geopolitycznych (blokowanie wpływów chińskich). Najwięcej z takiej współpracy korzystają wielcy inwestorzy z Niemiec i Francji wspierani przez swoje rządy.

Moskwa świadoma swego politycznego znaczenia nie rezygnuje jednak z realizacji swoich interesów i buduje sferę wpływów, w którą usiłuje wciągnąć kraje Europy Wschodniej i Środkowej.

(VI) Federacja Rosyjska rozpada się w stopniowy lecz pokojowy sposób, a poszczególne jej części dostają się pod wpływ jej sąsiadów

Powolne słabnięcie Rosji może powodować stopniowe tracenie przez Moskwę kontroli nad poszczególnymi obszarami. Zjawisko to wystąpiło już w jakimś stopniu pod koniec prezydentury Borysa Jelcyna. Poszczególne regiony mogą usamodzielniać się wraz z uświadamianiem sobie odmiennych od centrali w Moskwie interesów. Budować też mogą odmienną tożsamość opartą o rdzennie etniczną ludność np. w Jakucji lub kształtowania się nowej świadomości Rosjan-Sybiraków.

Trudno sobie wyobrazić spełnianie się takiego scenariusza bez przynajmniej częściowej demokratyzacji struktur władzy. Demokratyzacyjne reformy w pewnej ich wersji mogą wprost sprowokować taki właśnie rozwój wypadków.

(VII) Rozpad Federacji Rosyjskiej prowadzi do bałkanizacji ogromnego terytorium, wywołując napięcia w polityce światowej o charakterze globalnym.

Przebieg wydarzeń w przypadku spełniania się takiego scenariusza jest najmniej przewidywalny. Zarazem jest o tyle prawdopodobny, że tak wielkie terytorium z taką ilością bogactw naturalnych nie może pozostać bezpańskie.

Ten niepokojący scenariusz łączyć się może z narastającymi konfliktami na terenie Azji i wojnami na tym kontynencie.

* * *

Należy zwrócić uwagę, że te scenariusze nie wykluczają się wzajemnie i może się zdarzyć, że jeden przechodzić będzie w drugi. Realizacja scenariusza „Rosji w chwiejnej równowadze” (III) może przeobrazić się w rozwój sytuacji opisywanej w scenariuszu (V) „Moskwy modernizującej się”, jak i zmienić się w scenariusz „zależności od Chin” czy nawet scenariusz „rosyjskiego państwa narodowego” (I). Scenariusz „Rosji w chwiejnej równowadze” najbardziej przypomina stan obecny, choć pewnie wielu obserwatorów, jak i obecne rosyjskie elity zaprzeczyły by, że owa równowaga jest aż tak chwiejna. Zależność Moskwy od Pekinu nie jest dzisiaj postrzegana jako istotna.5

Inna refleksja nasuwająca się przy budowie takich scenariuszy dotyczy dystansu czasowego. Wydaje się, że ogólne makroprzesłanki (np. demografia, kapitał ludzki) wskazują na bardziej pesymistyczne dla Rosji scenariusze. Nawet jeśli to właśnie one miałyby się spełniać, nie oznacza to, że w krótszym, średnim okresie Moskwa nie odniesie jeszcze poważnych politycznych sukcesów. Jest krajem dostatecznie potężnym, by nawet słabnąc, centrala w Moskwie mogła realizować z powodzeniem swoje najróżniejsze projekty, łącznie z odzyskiwaniem wpływów na jakimś ograniczonym obszarze.

Refleksja ta jest, jak się wydaje, istotna dla polskiego planowania politycznego. Warszawa może mieć jedynie minimalny (jeśli nie praktycznie żaden) wpływ na postępowanie Moskwy w sprawach strategicznych, a także dość trudno Warszawie kształtować stosunki polsko-rosyjskie podług własnych zamiarów. Moskwa, zależnie od swych potrzeb, może stosunki te „pogarszać” lub „polepszać”, manipulując nimi na swój sposób. Polska postawa wyczekiwania i do pewnego stopnia pasywność wydaje się najwłaściwsza. Nie wyklucza to oczywiście najrozmaitszych działań, a nawet inicjatywy ze strony polskiej, chodzi jednak o to, by nie przeradzało się to w nadmierny aktywizm i nie prowokowało złudzeń.6 Wydaje się, że utrzymywanie nawet tylko pozorów dobrych stosunków jest czymś pożądanym, tym bardziej jeśli chce się prowadzić bardziej aktywną politykę w obszarze wschodniego sąsiedztwa.

Dr Kazimierz Wóycicki – politolog, historyk, dziennikarz. Działacz opozycji demokratycznej (1967-1989), praca w miesięczniku „Więź” (1973-1989) dyrektor Instytutu Polskiego w Dusseldorfie (1996-99) oraz w Lipsku (2000-03), dyrektorem szczecińskiego IPN (2004-2007). Obecnie wykładowca Studium Europy Wschodniej UW (kazwoy.wordpress.com)

1Przewidywania CIA z roku 2004 rozpadu Federacji Rosyjskiej na 6-7 jednostek terytorialnych. Sprawa zróżnicowania terytorialnego Federacji a nawet jej rozpadu wciąż powraca również w rosyjskich opracowaniach patrz m.in.: http://www.opendemocracy.net/od-russia/natalia-zubarevich/fourrussias-rethinking-post-soviet-map (dostęp 20.04.12).

2N. Eberstadt, The Dying Bear FA Nov./Dec. 2011

3W roku 2050 cała FR liczyć będzie wg szacunków demograficznych ok. 100 mln.

4L. Goodrich, Russia: Rebuilding an Empire While It Can, Stratford, Geopolitical Weekly http://www.stratfor.com/weekly/20111031-russia-rebuilding-empire-while-it-can utm_source=freelistf&utm_medium=email&utm_campaign=20111101 utm_term=gweekly&utm_content=readmore&elq=5a841c366c764437be4c20d3ab6fd4ba (dostęp 01.11.2011)

5H. Carrère d’Encausse, La Russie entre deux mondes, Paris 2011.

Wpływ Rosji na kształtowanie się stosunków Armenii, Azerbejdżanu i Gruzji z regionalnymi mocarstwami – Turcją i Iranem

Jarosław Kardaś

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w:
"Nowy Prometeusz" nr 5, grudzień 2013 r., ss. 73-92]

Historia rywalizacji Iranu, Rosji i Turcji o region Kaukazu Południowego

Region Kaukazu Południowego był na przestrzeni dziejów polem zainteresowania nie tylko samej Rosji, ale także innych mocarstw regionalnych[1]. Uchodzi on za obszar strategicznie ważny, bowiem występuje na nim gęsta sieć zależności. Nie chodzi tutaj tylko o zależność Armenii, Gruzji i Azerbejdżanu od Rosji, ale także od dwóch mocarstw regionalnych – czyli od Turcji i Iranu. Jest to w pewnym stopniu spowodowane specyfiką geograficzną samego regionu Kaukazu. Na tym obszarze mamy bowiem do czynienia z przenikaniem oraz stykaniem się różnych kultur oraz narodowości. Wpływ na to miały burzliwe dzieje Kaukazu, który wielokrotnie nawiedzany był licznymi wojnami, co w konsekwencji powodowało, że poszczególne jego części dostawały się pod panowanie różnych państw.

Na Kaukazie Południowym występuje duża mozaika narodowościowa. Spośród wszystkich trzech państw kaukaskich tylko Armenię można zaliczyć do krajów jednolitych narodowościowo[2]. Szacuje się, że Ormianie stanową ponad 97% ludności republiki, a największe mniejszości narodowe zamieszkujące Armenię, czyli Kurdowie oraz Rosjanie stanowią zaledwie odpowiednio: 1,3% i 0,5% ogółu mieszkańców. Do czasu wybuchu wojny z Azerbejdżanem, żyła tam duża mniejszość azerska, która liczyła ponad 80 tys. osób[3].

Wpływy kulturowe Turcji oraz Iranu są najbardziej widoczne, jeżeli dokładnie przyjrzymy się strukturze ludnościowej Azerbejdżanu. W państwie tym występuje wiele narodowości, a sami Azerowie stanowią 90,6 % społeczeństwa. Silne związki religijne i kulturowe łączą Azerbejdżan z Iranem. W tym kraju zamieszkuje bowiem największa liczba szyitów poza Iranem[4]. Zwłaszcza na południu Azerbejdżanu występuje wiele narodowości, mających perskie pochodzenie – np. Tałysze i Tatowie. Warto podkreślić, że ludy, które miały częściowo perskie pochodzenie i posługiwały się zbliżonym do perskiego językiem (a zamieszkiwały południowe i wschodnie regiony), z czasem poddane zostały coraz większym wpływom tureckim[5].

Stosunkowo małe powiązania etniczne i kulturowe z Turcją i Iranem posiada trzeci z krajów kaukaskich – czyli Gruzja (pomimo tego, że jest najbardziej wielonarodowym państwem na Kaukazie Południowym). Wiąże się to m. in. z tym, że Gruzja nie posiada bezpośredniej granicy z Iranem, a tylko z Turcją. Sami Gruzini stanowią 83,8% ogółu ludności, natomiast do największych mniejszości narodowych należą: Azerowie (6,5%), Ormianie (5,7%), a także Rosjanie (1,5%).

Sięgając do historii zauważamy, że Kaukaz Południowy pozostawał w kręgu zainteresowań wielu powstałych w tym rejonie świata mocarstw. W XVIII w. Rosjanie podjęli pierwsze próby zajęcia tego obszaru, rywalizując o niego z Persją i Turcją[6]. Krajem, który stanowił swoistą przepustkę do podbojów rosyjskich w kierunku południowym była Gruzja. Państwo gruzińskie, po rozpadzie średniowiecznej monarchii feudalnej, było przez dwa stulecia terenem bezpośredniej rywalizacji turecko – perskiej. Sytuacja uległa zmianie wraz ze zmianą polityki carskiej. Kluczowym momentem okazała się wojna rosyjsko – turecka, rozpoczęta w 1768 r. Dla Kaukazu konflikt ten oznaczał początek bezpośredniego zaangażowania się wojskowego Imperium na jego terytorium[7]. Na mocy pokoju w Kuczuk – Kajnardży (1774 r.), Rosja po raz pierwszy uzyskała wówczas dostęp do wybrzeża czarnomorskiego. Rozejm nie trwał jednak długo, bowiem już w 1787 r. oddziały rosyjskie i tureckie wznowiły działania wojenne. W kolejnym traktacie pokojowym zawartym w 1792 r. w Jassach Rosja uzyskała potwierdzenie warunków podpisanego wcześniej pokoju w Kuczuk – Kajnardży, a także weszła w posiadanie całego północnego wybrzeża Morza Czarnego[8].

Ekspansja Imperium Rosyjskiego na Zakaukaziu w drugiej połowie XVIII w. i na początku XIX w., doprowadziła do kolejnych konfliktów tym regionie. Dynastia Kadżarów, która zdobyła władzę w Persji, chcąc uniemożliwić zajęcie całego Zakaukazia przez Rosję stoczyła z nią dwie wojny. Pierwszą w latach 1804-1813, zakończoną traktatem giulistańskim, i drugą prowadzoną w latach 1826-1828, której kres przyniósł rozejm zawarty w wiosce Turkmanczaj. Traktat z 30 września 1813 r. przyznawał Rosji Dagestan i północny Azerbejdżan[9] natomiast drugi z 1828 r. sankcjonował de facto podbój całego Zakaukazia przez Imperium.

Na początku XIX w. wybuchł kolejny konflikt z Turcją, który przyniósł nowe nabytki terytorialne. Po pokoju zawartym w Bukareszcie w 1812 r. Rosja uzyskała m. in. Abchazję, Megrelię i Gurię[10]. Zajęte przez nią tereny z czasem zostały poddane integracji i reorganizacji na wzór rosyjski. Kolejna wojna, toczona w latach 1828 – 1829, spowodowała umocnienie się Rosji w tym regionie. Na mocy traktatu adrianopolskiego, uzyskała ona wąski pas wybrzeża czarnomorskiego (od Anapy na południowy wschód, do posiadanych już wybrzeży Abchazji), Armenię Wschodnią, a także twierdzę Poti. Co ważne, zabezpieczone zostały jej interesy handlowe  na Morzu Czarnym[11]. Rosyjskie zdobycze terytorialne na Kaukazie przetrwały w zasadzie w niezmienionym stanie aż do roku 1917 i rewolucji bolszewickiej. Zatrzymanie ekspansji w kierunku południowym spowodowane było po części przegraniem przez Rosję wojny Krymskiej.

Druga dekada XX w. to oczywiście trzymiesięczny okres istnienia Zakaukaskiej Demokratycznej Republiki Federacyjnej i krótkiej państwowości Armenii, Azerbejdżanu i Gruzji. We wszystkich 3 krajach, po upadku Republiki Zakaukaskiej rozpoczął się trudny proces powstawania nowych niezależnych władz. Zarówno Armenia jak i Azerbejdżan w tym czasie musiały się zmagać z najazdem wojsk tureckich. W styczniu 1918 r. jako pierwsza zaatakowana została Armenia i bardzo szybko musiała oddać tereny tzw. Armenii Zachodniej. Porozumienie zawarte w czerwcu 1918 r., które podpisano na korzystnych dla Turcji warunkach, po dwóch latach zostało jednak anulowane. Kończący dla Turcji I wojnę światową traktat z Sèvres zmieniał bowiem postanowienia powyższej umowy i nakazywał jej powrót do granicy sprzed 1914 r.[12]

Podobnie jak Armenia w 1918 r., z atakiem tureckim musiały uporać się także nowe władze Azerbejdżanu. Jednak we wrześniu 1918 r., na skutek klęski państw centralnych na froncie zachodnim, Turcja zmuszona została do formalnego uznania Azerbejdżanu. Na mocy porozumienia podpisanego w październiku 1918 r. wojska osmańskie zobowiązały się do opuszczenia Zakaukazia, a  ich miejsce zajęły oddziały brytyjskie. Jednak w odróżnieniu od Turcji, Wielka Brytania nie próbowała już ingerować w sprawy wewnętrzne Azerbejdżanu.

W kolejnych dekadach XX w. Turcja oraz Iran już w mniejszym stopniu zainteresowane były odebraniem zajętych przez Rosję ziem. Wynikało to z tego, że przez blisko 70 lat wchodziły one w skład ZSRR. Dopiero na początku lat dziewięćdziesiątych rozpoczęła się nowa „wielka gra” o uzyskanie wpływów na Kaukazie Południowym. Obecnie biorą w niej udział nie tylko sąsiedzi regionalni – Rosja, Turcja, Iran, ale także Stany Zjednoczone i Unia Europejska. Za tak dużą atrakcyjnością tego obszaru przemawiają trzy czynniki: bogate złoża surowców naturalnych, położenie geopolityczne, a także walory tranzytowe[13].

Zainteresowanie wyżej wymienionych państw i podmiotów międzynarodowych Kaukazem Południowym budzi duży niepokój Rosji, która uważa, że obszar ten wchodzi w ramy tzw. bliskiej zagranicy, która z kolei stanowi jej wyłączną strefę wpływów[14]. Należy przy tym jednak zauważyć że to właśnie mało aktywne działania samego Kremla na początku lat dziewięćdziesiątych  przyczyniły się do wzrostu ekspansji politycznej innych mocarstw w tym regionie[15].

Po upadku ZSRR, zarówno władze w Turcji jak i w Iranie, mając na uwadze strategiczne znaczenie tego regionu, dążyły do rozszerzania swoich wpływów właśnie na tym obszarze. Szczególnie dla izolowanego na forum międzynarodowym Iranu, była to szansa na umocnienie pozycji w stosunkach międzynarodowych[16]. Trzeba jednak zauważyć, że po uzyskaniu niepodległości Armenia, Azerbejdżan i Gruzja w zróżnicowany sposób realizowały swoje polityki zagraniczne względem Ankary oraz Teheranu.

Obecnie na Kaukazie Południowym zauważyć można współpracę bądź sojusze w obrębie dwóch osi państwowych. Pierwsza – obejmująca Rosję i Iran oraz, będącą w ścisłym sojuszu z powyższymi państwami, Armenię, i druga – do której zaliczyć można Stany Zjednoczone, Turcję oraz Azerbejdżan. Oś „Teheran – Erewań – Moskwa” powstała na skutek wybuchu konfliktu o Górski Karabach. Rosja oraz Iran wpierały nie tylko politycznie, ale także militarnie Armenię, ponieważ chciały stworzyć swoistą przeciwwagę dla wpływów Turcji w Azerbejdżanie. Ankara bowiem wspierając Azerbejdżan aspirowała (i nadal aspiruje) do roli lidera regionalnego na Kaukazie i w Azji Centralnej[17].

Stanowiska Turcji oraz Iranu wobec konfliktu o Górski Karabach

Mówiąc o rywalizacji Rosji, Turcji i Iranu o wpływy na Kaukazie Południowym po 1991 r. nie sposób pominąć stanowisk powyższych państw w odniesieniu do konfliktu o Górski Karabach. Turcja poprzez swoją bliskość etniczną, kulturową i religijną popierała od początku tego sporu stronę azerską. Jednak deklaracje poparcia dla Azerbejdżanu nie miały przełożenia na rzeczywistą pomoc militarną. Turcja ograniczyła się bowiem do podniesienia na forum międzynarodowym faktu samej napaści Ormian na integralną część Azerbejdżanu oraz do zamknięcia granicy z Armenią i de facto blokady gospodarczej tego kraju[18]. Warto zauważyć, że stanowisko tureckie wobec konfliktu karabachskiego ewoluowało, podobnie jak stanowisko Rosji. Z początku Ankara aspirowała tylko do roli negocjatora. Kluczowym momentem okazała się masakra ludności azerskiej dokonana przez Ormian w miejscowości Chodżały, po której duża część tureckiej opinii publicznej zaczęła domagać się udzielenia wojskowego wsparcia Azerbejdżanowi. Jednak władze w Turcji, nawet w takiej sytuacji nie zdecydowały się wspomóc militarnie Baku i skończyło się na zaledwie kilku manewrach wojskowych na granicy z Armenią. Cała pomoc ograniczyła się tylko do dostaw broni, a także wysłania doradców wojskowych[19]. Co więcej, niektóre z poczynań podejmowanych przez Turcję postrzegane były przez władze w Baku, jako jawne wspieranie Armenii (jak np. podpisanie umowy w listopadzie 1992 r. dotyczącej dostaw elektryczności)[20].

Można wyróżnić kilka czynników mających wpływ na mało zdecydowaną postawę Turcji wobec konfliktu o Górski Karabach. Pierwszym był powrót Ankary do polityki izolacjonizmu i „kemalistowskiego”[21] hasła „pokój w ojczyźnie i pokój na świecie”, co de facto sprowadzało się do braku zaangażowania w jakikolwiek konflikt występujący poza granicami kraju. Kolejnym powodem było także uznanie obszaru Kaukazu Południowego za wyłączną strefę wpływów Kremla. Turcja nie zamierzała drażnić Rosji poprzez ingerowanie  w obszar tzw. bliskiej zagranicy. Władze w Ankarze powstrzymywała ponadto obawa przed reakcją państw Europy Zachodniej oraz Stanów Zjednoczonych w razie większego zaangażowania się w konflikt.

Z niepokojem na wojnę w Górskim Karabachu patrzyły także władze Iranu, dostrzegając w niej potencjalne zagrożenie dla własnego bezpieczeństwa wewnętrznego. Wpływ na taki stan rzeczy miało kilka czynników. Pierwszym było samo miejsce konfliktu oraz to, że zaangażowane strony zaliczały się do bezpośrednich sąsiadów Iranu. Wiązało się to z groźbą rozprzestrzenienia się walk zbrojnych na jego terytorium. Ponadto spor ten od początku miał charakter etniczno – religijny, więc bezpośrednio wpływał na nastroje w społeczeństwie irańskim[22].

Władze w Teheranie na początku (przynajmniej w sferze deklaratywnej) starały się odgrywać rolę mediatora pomiędzy zwaśnionymi stronami[23]. Warto jednak zauważyć, że często bliżej władzom Iranu było do poparcia Armenii niż Azerbejdżanu[24]. Na przykładzie stosunków Iranu z Armenią możemy dostrzec istniejącą we współczesnym świecie tendencję do dominacji interesów geostrategicznych i gospodarczych nad więziami religijnymi i kulturowymi. Zaskakującym wydaje się sojusz muzułmańskiego Iranu z prawosławną Armenią kosztem Azerbejdżanu, który w większości zamieszkany jest przez wyznawców Mahometa. Nieoficjalnie poparcie Armenii w konflikcie karabachskim było trudne do zaakceptowania przez społeczeństwo irańskie, które w ramach solidarności islamskiej w większości popierało stronę azerską. Pomoc udzielana Armenii, przejawiała się głównie w dostawach paliw, gazu ziemnego, modernizacji dróg transportowych, a także w transporcie uzbrojenia z Rosji[25]. Wspieranie strony ormiańskiej wiązało się również z osobą ówczesnego prezydenta Azerbejdżanu – Abulfaza Elczibeja. Jego poglądy i skrajnie nacjonalistyczne hasła mówiące o powstaniu „Wielkiego Azerbejdżanu”, który miałby także obejmować część terytorium Iranu[26] budziły duży niepokój władz w Teheranie. Abulfaz Elczibej przyjmował postawę zdecydowanie proturecką, przy jednoczesnym nazywaniu Iranu „reżimem opartym na fanatyzmie”[27].

Stosunki Turcji z Armenią, Azerbejdżanem i Gruzją (płaszczyzny: polityczna, militarna, gospodarcza)

Bliskość Turcji i Azerbejdżanu, wynika nie tylko z powiązań kulturowych i etnicznych, ale także z prozachodniego nastawienia elit obu państw. Turcja jest w pewnym sensie protektorem Azerbejdżanu w stosunkach z Zachodem[28]. Do dużego zbliżenia pomiędzy oboma krajami doszło na początku lat dziewięćdziesiątych, po ponownym odzyskaniu niepodległości przez Azerbejdżan i w okresie prezydentury Abulfaza Elczibeja. Turcja za prezydentury Turguta Ozala była pierwszym krajem, który uznał niepodległość Azerbejdżanu (miało to miejsce już  9-go listopada 1991 r.)[29]. Dla partii, która była w tym okresie u władzy w Azerbejdżanie, i z której wywodził się Abulfaz Elczibej, czyli dla Ludowego Frontu Azerbejdżanu, to właśnie ona była strategicznym partnerem[30]. Sojusz z Ankarą był także postrzegany jako przeciwwaga dla dominującej wciąż w tym okresie pozycji Rosji w regionie[31]. W czasach obu prezydentów, bliska współpraca nie ograniczała się tylko do deklaracji, ale przybierała także realną postać i tak np.: w 1992 r. podczas drugiej wizyty Abulfaza Elczibeja w Turcji otwarta została ambasada Azerbejdżanu w Ankarze, a także w tym samym roku podpisano umowę handlową, na mocy której inwestorzy tureccy otrzymali obietnice ulg podatkowych w Azerbejdżanie. Duże znaczenie miała także decyzja Abulfaza Elczibeja o wystąpieniu Azerbejdżanu z WNP, co przyjęto z zadowoleniem w Ankarze, a co w rzeczywistości miało wymowę antyrosyjską.

Zamach stanu, w wyniku którego Abulfaz Elczibej w 1993 r. utracił władzę, spowodował częściową zmianę nastawienia elit azerskich do Turcji. W okresie prezydentury Gajdara Alijewa nie mieliśmy już do czynienia z tak jednoznacznymi deklaracjami protureckimi. Bliska współpraca polityczna została zastąpiona zawężeniem współpracy w dziedzinie gospodarczej. Warto wspomnieć, że największy udział przedsiębiorstw tureckich na rynku azerskim odnotowywano właśnie w omawianym okresie.

Gajdar Alijew po objęciu urzędu prezydenckiego starał się realizować politykę równowagi wobec Rosji oraz Turcji. Ponowne wejście do WNP, anulowanie kilku umów (zawartych przez Azerbejdżan jeszcze za kadencji Abulfaza Elczibeja), czy też nakaz powrotu do Turcji ekspertów wojskowych stacjonujących w Baku, były sygnałami wystosowanymi do władz Kremla, dotyczącymi zmiany polityki zagranicznej. Jednak nawet przy tej nowej polityce zagranicznej administracja Gajdara Alijewa chciała pozostać niezależna od wpływów rosyjskich, czego przykładem był brak zgody na ponowne rozlokowanie rosyjskich sił zbrojnych w Azerbejdżanie.

Na przestrzeni lat 90-tych stosunki Turcji z Azerbejdżanem układały się bardzo poprawnie. Dotyczyło to zarówno sfery politycznej, wojskowej jak i gospodarczej. Warto jednak zauważyć, że wzajemne zbliżenie obu państw odbywało się przy jednoczesnym nie antagonizowaniu Rosji[32]. Dla Turcji było to szczególnie istotne, bowiem to właśnie Moskwa stała się ważnym partnerem w stosunkach handlowych. Przykładem tej dobrej współpracy na linii Ankara – Baku było podpisanie w 1996 r. umowy dotyczącej współdziałania na polu edukacji, nauki i technologii wojskowej, czy też włączenie oddziałów azerskich w skład tureckich wojsk biorących udział w misji pokojowej w Kosowie[33]. Znamiennym gestem świadczącym o znaczeniu Azerbejdżanu w polityce zagranicznej Turcji była również decyzja prezydenta Ahmeta Necdeta Sezera o tym, aby udać się ze swoją pierwszą wizytą zagraniczną po objęciu urzędu właśnie do Azerbejdżanu[34].

Pewnym cieniem na wzajemnych relacjach pomiędzy oboma państwami, kładzie się oczywiście kwestia Górskiego Karabachu (czyli brak dostatecznego poparcia militarnego dla Azerbejdżanu) oraz stanowisko Baku w sprawie uznania oficjalnego przedstawicielstwa Tureckiej Republiki Cypru Północnego w Radzie Europy. Turcja formułowała pod adresem Azerbejdżanu oskarżenia, że poprzez nieobecność jego przedstawicieli nie udało się przyjąć wiążącej uchwały w tej sprawie[35]. Do ochłodzenia wzajemnych relacji doszło w latach 2007 – 2009. Przyczyną takiego stanu rzeczy było oczywiście ocieplenie stosunków turecko – ormiańskich w tym okresie. Jednak od 2010 r. obserwujemy ponowne zbliżenie się do siebie obu państw. W 2010 r. doszło bowiem do dwóch ważnych wizyt – najpierw premiera Recepa Erdogana, a następnie prezydenta Abdullaha Güla w Azerbejdżanie, podczas której zostało podpisane Porozumienie o Strategicznym Partnerstwie i Wzajemnej Pomocy.

Ostatnie lata to okres już zintensyfikowanej współpracy, głównie na polu gospodarczym. Przykładem tego jest umowa z 26 października 2011 r. (regulująca zasady tranzytu oraz wielkości dostaw i ceny gazu eksportowanego przez Azerbejdżan do Turcji), czy też podpisanie 26 czerwca 2013 r. porozumienia dotyczącego gazociągu TANAP[36]. Dziś roczny handel pomiędzy oboma krajami wynosi około 3,5 mld USD, a szacuje się że do 2020 r. ma wzrosnąć nawet do 20 mld USD.

Krajem, który posiada zupełnie odmienne stosunki z Turcją (w porównaniu do Azerbejdżanu) jest Armenia. Wiąże się to z tym, że jest ona członkiem antytureckiego i antyzachodniego bloku państw utworzonego w latach dziewięćdziesiątych w regionie Kaukazu. Wrogie relacje z Turcją mają swoje źródła historyczne, bowiem wciąż żywa pozostaje pamięć o ludobójstwie dokonanym w latach 1915-1917. Ocenia się, że w jego wyniku zginąć mogło około 1,5 mln Ormian. Obecne władze w Ankarze negują sam fakt ludobójstwa i uważają, że zajścia te były znacznie mniej krwawe niż głosi strona ormiańska (300 tysięcy Ormian i co najmniej tyle samo Turków). Ponadto twierdzą, że wydarzenia te należy postrzegać jako wojnę domową[37]. Brak uznania przez obecne władze w Ankarze masakry ludności z 1915 r. za ludobójstwo, budzi szczególne niezadowolenie diaspory ormiańskiej, która postrzega tę tragedię jako ważny element budowania współczesnej tożsamości narodowej. Obecnie taka polityka diaspory częściowo kłóci się z postulatami niektórych polityków w Erewanie, którzy domagają się aby relacje pomiędzy oboma narodami zostały oparte na pragmatyzmie[38].

Na przestrzeni ostatnich lat podjęto pewne kroki, zmierzające do unormowania wzajemnych stosunków. Centrum Henriego Dunanta zdecydowało się w lipcu 2001 r. na mediacje obu stron w kwestii ludobójstwa, w efekcie czego w Genewie utworzono turecko – ormiańską Komisję Pojednania, która pracowała do kwietnia 2004 r. Pośrednim wynikiem działalności tej komisji było wysłanie w 2005 r. przez premiera Turcji Erdogana do prezydenta Armenii Roberta Koczariana listu, w którym zaproponowane zostało powołanie wspólnej komisji złożonej z historyków, w celu zbadania „wydarzeń z 1915 roku.” Jednak propozycja ta została przez prezydenta Armenii odrzucona. Obecnie władze w Ankarze w obliczu zgłoszenia akcesji do Unii Europejskiej bardziej skłonne są do podejmowania dialogu w tej sprawie[39].

Na zły stan relacji pomiędzy oboma państwami wpływają ponadto: poparcie Azerbejdżanu w konflikcie o Górski Karabach, czy też obecność wojsk rosyjskich na granicy turecko – ormiańskiej[40]. W konflikcie o Górski Karabach, Turcja opowiedziała się po stronie Baku. Jeszcze pod koniec 1992 r. Turcja zgodziła się na dostawy pomocy międzynarodowej dla Armenii, ale już w kwietniu 1993 r. po kolejnej ofensywie ormiańskiej postawiła swoje wojska w stan gotowości i zamknęła granicę z Armenią w geście solidarności z Azerbejdżanem. Do tej pory granica nie została otwarta, gdyż Turcja domaga się od Armenii podjęcia kroków zmierzających do rozwiązania sporu, zgodnie z zasadą poszanowania integralności terytorialnej Azerbejdżanu, jako warunku wstępnego do normalizacji dwustronnych relacji. W tym samym roku Turcja zdecydowała się także na zerwanie stosunków dyplomatycznych z Erewaniem, które do dnia dzisiejszego nie zostały wznowione[41].

Trzeba jednak zaznaczyć, że w latach 2007-2009 doszło do pewnego zbliżenia pomiędzy oboma zwaśnionymi państwami. We wrześniu 2008 r. podczas piłkarskiego meczu eliminacji do Mistrzostw Świata w Republice Południowej Afryki doszło do wizyty prezydenta Turcji Abdullaha Gula w Erewaniu. Z kolei w styczniu 2009 r. na spotkaniu Forum Ekonomicznego w Davos prezydent Serż Sarkisjan spotkał się z premierem Recepem Erdoganem. Były to jednak tylko symptomy ocieplenia, z których wiele nie wyniknęło.

Trzeci kraj Kaukazu Południowego, czyli Gruzja posiada bardzo dobre relacje z Turcją oraz względnie słabe z Iranem. Były prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili 13 stycznia 2012 r. podczas wspólnej konferencji prasowej z premierem Recepem Erdoganem powiedział, że ​​ stosunki gruzińsko – tureckie można uznać za idealne. Wynika to z tego, że oba państwa są na siebie niejako skazane. Gruzja jest ważnym ogniwem w tureckiej polityce energetycznej oraz pełni rolę bufora pomiędzy nią a Rosją. Natomiast dla Gruzji, Turcja to ważny partner handlowy, okno na świat zachodni oraz rzecznik ich interesów w regionie. Dobre relacje są pokłosiem prozachodniego kursu obranego przez władze w Tbilisi[42].  Stosunki między Gruzją a Turcją mogą obecnie stanowić przykład wzorowych relacji regionalnych, bowiem są one dobre we wszystkich trzech dziedzinach – politycznej, gospodarczej i wojskowej.

Żywotnym interesem Turcji jest umacnianie stabilności Gruzji, bowiem silna Gruzja w niestabilnym regionie Kaukazu Południowego postrzegana jest jako pewna gwarancja bezpieczeństwa tureckiego. Dlatego też władze w Ankarze wspierają integralność terytorialną Tbilisi. Pewnym wyjątkiem jest działalność lobby abchaskiego w Turcji, które poprzez hasła jedności religijnej Turków i Abchazów stara się wymusić na władzach w Ankarze zmianę stanowiska co do integralności terytorialnej Gruzji i zbuntowanej republiki Abchazji[43].

Turcja starała się budować dobre relacje z Gruzją na płaszczyźnie politycznej już od początku lat dziewięćdziesiątych, czyli od momentu odzyskania przez Gruzję niepodległości. Przykładem na to jest chociażby uznanie niepodległości Gruzji już w grudniu 1991 r. Turcja była pierwszym krajem spoza obszaru poradzieckiego, które uczyniło taki krok.

Dobre relacje polityczne przekładają się także na sferę wojskową. Ma to związek z tym, że celem Turcji (jako członka NATO), jest chęć odgrywania strategicznej roli w stabilizacji regionu Kaukazu Południowego. Dlatego też w dziedzinie militarnej stara się zwiększać swoje wpływy na tym obszarze, a w szczególności właśnie w Gruzji, z którą bezpośrednio graniczy. To powoduje, że w sferze tej mamy do czynienia ze zintensyfikowaną współpracą obu państw. W ramach umowy o współpracy w dziedzinie edukacji wojskowej z 1997 r., a także w ramach programu „Partnerstwo dla pokoju” powstały liczne szkoły wojskowe oraz centra szkoleniowe w Gruzji. Wyremontowanie przez Turków, zgodnie ze standardami NATO, lotniska wojskowego w Marneuli na przełomie XX i XXI w. pokazuje jak duże znaczenie ma Gruzja w tureckiej polityce zagranicznej[44]. Oblicza się, że w samym tylko okresie 1998-2002 Turcja wydała 30 mln dolarów na modernizację gruzińskiej armii[45].

Jednak stosunki turecko – gruzińskie nie ograniczają się tylko do sfery politycznej i wojskowej. Rozwijają się także coraz dynamiczniej w dziedzinie gospodarczej. Dotyczy to głownie współpracy w transporcie surowców naturalnych – ropy i gazu ziemnego[46]. Przykładem na to jest chociażby wspólny udział Turcji i Gruzji w realizacji projektu rurociągu Baku – Tbilisi – Ceyhan i gazociągu Baku – Tbilisi – Erzurum. Patrząc na te dwa przedsięwzięcia, można także wysnuć tezę, że partnerstwo obu krajów w tranzycie surowców energetycznych nabierze jeszcze większego strategicznego znaczenia. Należy także pamiętać, że budowa zarówno rurociągu BTC jak i gazociągu BTE była w pełni zgodna z celem Turcji, aby zwiększyć swoją pozycję w regionie, a przy tym ograniczyć wpływy Iranu[47]. Oba państwa współpracują ze sobą także w ramach tzw. „Trójkąta Trabzońskiego”. 9 czerwca 2012 r. w Trabzonie ministrowie spraw zagranicznych Turcji, Gruzji i Azerbejdżanu podpisali wspólną deklarację dotyczącą ścisłej współpracy na wielu polach.

Stosunki Iranu z Armenią, Azerbejdżanem i Gruzją (płaszczyzny: polityczna, militarna, gospodarcza)

Iran jest państwem z którym Azerbejdżan utrzymuje, w zasadzie od początku odzyskania niepodległości, bardzo nieprzyjazne stosunki. Jest to o tyle zaskakujące, że zarówno Azerbejdżan jak i Iran zamieszkują w zdecydowanej większości muzułmanie wyznający szyicki islam. Iran, do czasu podboju rosyjskiego był uważany przez samych Azerów za własny kraj z którym łączy ich nie tylko wspólna historia, ale właśnie też religia. Jednak w okresie istnienia imperium rosyjskiego, a także za czasów ZSRR, na skutek sekularyzacji społeczeństwa nastąpiły daleko idące zmiany mentalne i świadomościowe samych Azerów[48].

Na złe stosunki Azerbejdżanu z Iranem wpływają takie problemy jak: poparcie Iranu dla Armenii w konflikcie o Górski Karabach, spór o status prawny Morza Kaspijskiego oraz wyraźnie prozachodni kierunek polityki zagranicznej władz w Baku[49]. Sporną kwestią jest także Azerska mniejszość w Iranie  – czyli tzw. Irański Azerbejdżan w którego skład wchodzą dwie prowincje, które są ludniejsze i większe niż cały Azerbejdżan.

Wrogie relacje pomiędzy oboma państwami zaczęły się od prezydentury Abulfaza Elczibeja, który głosił hasła nacjonalistyczne i protureckie[50].  W jego programie politycznym pojawiały się także postulaty utworzenia tzw. Wielkiego Azerbejdżanu – obejmującego tereny należące obecnie do Iranu[51]. Budziło to oczywiście duży niepokój Teheranu i jednoznacznie wyznaczało kierunek polityki zagranicznej wobec władz w Baku.

Do częściowej poprawy stosunków na linii Teheran – Baku doszło podczas prezydentury Gajdara Alijewa, który odrzucił hasła nacjonalistyczne i protureckie głoszone przez swojego poprzednika. Jednak skuteczny dialog pomiędzy oboma krajami nadal uniemożliwiało poparcie udzielone Armenii przez władze w Teheranie w konflikcie karabachskim. Co warte podkreślenia, podczas prezydentury Gajdara Alijewa doszło do wzajemnych wizyt prezydentów w obu krajach. W maju 2002 r. odbyła się przekładana wielokrotnie podróż Gajdara Alijewa do Iranu, a dwa lata później w sierpniu 2004 r. prezydent Iranu Mohammad Chatami udał się do Azerbejdżanu. Wydarzenie to znacznie wpłynęło na stosunki irańsko – azerskie, ponieważ z ust prezydenta Iranu padły wówczas słowa poparcia dla integralności terytorialnej Azerbejdżanu, które zostały odebrane, jako zbliżenie się do stanowiska Baku w sprawie Górskiego Karabachu.

Okresy ocieplenia we wzajemnych stosunkach Azerbejdżanu i Iranu są jednak bardzo krótkotrwałe. Oba państwa dzieli przede wszystkim różnica w kierunkach polityki zagranicznej. Wyraźna antyzachodniość władz w Teheranie, stoi w sprzeczności z azerską polityką wspierania wszelkich inicjatyw zachodnich w regionie. Wejście do GUAM, wspieranie programu „Partnerstwo dla Pokoju” czy budowa rurociągu BTC budziły duży sprzeciw władz w Teheranie[52]. Takie decyzje władz w Baku w znaczny sposób podważają pozycję regionalną Iranu, a także bezpośrednio godzą w jego interesy gospodarcze[53].

Sporym problemem we wzajemnych stosunkach jest także zagadnienie podziału dna Morza Kaspijskiego. Stanowisko Azerbejdżanu, które w znacznym stopniu zbliżone jest do stanowiska rosyjskiego, sprowadza się do stworzenia na dnie morza sektorów, w których każde państwo nadbrzeżne sprawowałoby całkowitą władzę ograniczaną tylko prawem nieszkodliwego przepływu[54]. Zupełnie odmienne zdanie posiada w tej kwestii Iran, który od początku dyskusji o statusie prawnym morza opowiadał się za utworzeniem tylko niewielkich wyłącznych stref narodowych (12 lub 45 milowych) i kontrolowaniem reszty niepodzielnej części morza przez wszystkie państwa nadkaspijskie. Z problemem statusu prawnego Morza Kaspijskiego łączy się nieodzownie problem tranzytu surowców energetycznych. Na tym polu także wielokrotnie dochodziło do konfliktu interesów obu państw. Budowa rurociągu BTC (jak gazociągu BTE), która od początku była zgodna z interesami państw zachodnich i zwiększała samą pozycję Azerbejdżanu w regionie, budziła duży sprzeciw Iranu.

Bardzo nieprzychylnie postrzegana jest też przez Teheran coraz większa współpraca Azerbejdżanu ze Stanami Zjednoczonymi oraz z Turcją. W 1999 r. z wielkim niepokojem zostały przyjęte w Teheranie deklaracje władz w Baku, mówiące o udostępnieniu własnego terytorium pod stacjonowanie amerykańskich i tureckich baz wojskowych[55].

W ostatnich latach bardzo mocno zaostrzyła się retoryka polityczna w relacjach pomiędzy oboma państwami. Teheran jest bardzo często oskarżany przez Baku o to, że podsyca radykalizm muzułmański w Azerbejdżanie. Iran z kolei zarzuca Azerbejdżanowi, że ten wspiera dywersyjną działalności Izraela. Pomimo ciągłych napięć obie strony na pewno nie wejdą w konflikt militarny. Wynika to głównie z kilku czynników. Obecnie władze w Teheranie dysponują o wiele większymi siłami militarnymi, a Azerbejdżan nie posiada żadnych gwarancji bezpieczeństwa z zewnątrz, nawet ze strony Izraela. To też oczywiście powoduje, że Baku odrzuca możliwość udostępnienia dla izraelskiego lotnictwa swoich baz wojskowych w razie ewentualnego ataku na Iran. Cały czas także priorytetem w azerskiej polityce jest zapewnienie bezpieczeństwa energetycznej infrastrukturze wydobywczej i przesyłowej. Ewentualny konflikt spowodowałby całkowite lub częściowe jej zniszczenie, a to z kolei mogłoby doprowadzić do zapaści gospodarczej tego państwa. Nie bez znaczenia jest tradycyjna już ostrożność władz w Baku w prowadzeniu polityki zagranicznej[56].

Relacje Armenii z Azerbejdżanem i Turcją niejako zdeterminowały stosunki z Iranem. Może to budzić zdziwienie o tyle, że Armenia jest najstarszym chrześcijańskim krajem, a w Iranie od 1979 r. utrzymują się rządy ajatollahów. Zbliżenie Armenii z Iranem wynika z izolacji obu krajów. Armenia będąc izolowana zarówno od zachodu (poprzez Turcję) jak i od wschodu (przez Azerbejdżan) została niejako skazana na sojusz z Iranem[57]. Kraj ten wobec zamkniętej granicy z Turcją i Azerbejdżanem jest dla Armenii przysłowiowym oknem na świat. Iran z kolei krytykowany na forum międzynarodowym za prowadzenie prac nad rozwojem broni nuklearnej, także zainteresowany jest utrzymywaniem dobrych stosunków z państwem, które jest w stanie permanentnego konfliktu z Azerbejdżanem i Turcją[58].

Teheran udziela poparcia Armenii nie tylko na polu politycznym, ale także w dziedzinie gospodarczej, głównie poprzez eksport energii elektrycznej oraz gazu ziemnego[59]. Iran chce w ten sposób ograniczyć pozycję Azerbejdżanu w regionie, a co za tym idzie także pozycji Turcji i Stanów Zjednoczonych na Kaukazie Południowym.

Dobre relacje między oboma państwami rozwijają się dynamicznie głównie na płaszczyźnie gospodarczej, a już zwłaszcza w sektorze energetycznym. Dla władz w Erewanie Teheran jest atrakcyjnym partnerem handlowym, przede wszystkim dlatego, że zapewnia alternatywne względem Rosji dostawy gazu ziemnego. Dla Iranu współpraca w tej dziedzinie także jest korzystna, ponieważ może spowodować uznanie Armenii za kraj tranzytowy, poprzez który uda się w niedalekiej przyszłości transportować gaz ziemny do państw europejskich. Ostatnie lata zaowocowały podpisaniem szeregu umów handlowych dotyczących sfery energetycznej. Przykładem tego jest przesyłanie od października 2008 r. przez Iran gazu ziemnego do Armenii poprzez gazociąg Kadżaran – Megri, w zamian za dostarczanie energii elektrycznej z ormiańskich elektrowni. Warto jednak wspomnieć (szczególnie w perspektywie czynnika rosyjskiego), że gazociąg Kadżaran – Megri został przejęty w całości przez Gazprom. Decyzja ta została jednak wymuszona na władzach w Erewanie, za cenę utrzymania na stabilnym poziomie przez pewien czas cen na dostawy rosyjskiego gazu. Same obroty handlowe pomiędzy oboma krajami w 2012 r. wyniosły 340 mln USD i był to wzrost o prawie 10% w porównaniu z rokiem 2011.

Przyjazne stosunki irańsko – ormiańskie są także uwarunkowane są tym, że to Rosja pozostaje głównym sojusznikiem Armenii. Władze w Teheranie upatrują w dobrych relacjach z Erewaniem szansy na utrzymanie korzystnych stosunków z Rosją, na czym bardzo zależy Iranowi. Współpraca z Moskwą oznacza bowiem realizację strategicznego celu, czyli powstrzymania wpływów politycznych i ekonomicznych zachodnich państw w regionie Kaukazu Południowego[60].

Kontakty gospodarcze i polityczne z Iranem utrzymuje także Gruzja. Może to dziwić biorąc pod uwagę jej zadeklarowaną proamerykańskość. Trzeba jednak zaznaczyć, że Gruzja nie jest ważnym elementem w irańskich doktrynach i koncepcjach polityki zagranicznej. Niebagatelna jest także sama odległość geograficzna dzieląca oba państwa, ale także rola Rosji. Na stosunki pomiędzy oboma krajami przekłada się oczywiście prozachodnie nastawienie samych gruzińskich elit. Trzeba jednak zaznaczyć, że Tbilisi zdecydowanie odrzuca możliwość jakiegokolwiek udziału w przygotowaniach do ataku na Iran. Gruzja zdementowała również oskarżenia, że to właśnie władze w Teheranie stały za udaremnionym w styczniu 2012 r. zamachem na ambasadora izraelskiego w Tbilisi[61]. Wydaje się, że jeżeli dojdzie do jakiegokolwiek zbliżenia obu państw w najbliższym czasie to będzie to dotyczyło tylko współpracy w sferze ekonomicznej. W obliczu niepewnych dostaw surowców naturalnych z Rosji (po wojnie rosyjsko – gruzińskiej) władze w Tbilisi, szukając alternatywnych dostawców, zmuszone będą zwrócić się właśnie ku Iranowi.

Perspektywy realizacji interesów Turcji i Iranu jako ich przeciwwaga dla wpływów Federacji Rosyjskiej

Dla tureckiej dyplomacji region Kaukazu Południowego jest niezwykle ważnym kierunkiem polityki zagranicznej. Z punktu widzenia bezpieczeństwa, Turcja żywotnie zainteresowana jest zwiększeniem stabilności tego obszaru. Dlatego też władze w Ankarze z niepokojem patrzą na nierozwiązane spory na tym obszarze – konflikt o Górski Karabach, a także wojnę rosyjsko – gruzińską. Konflikt ten uderza bowiem bezpośrednio w bezpieczeństwo Turcji zarówno to wojskowe jak i ekonomiczne. Władze w Ankarze znalazły się w ciężkim położeniu, ponieważ musiały zdecydować, czy udzielić poparcia swemu sojusznikowi – Gruzji czy raczej nie zadrażniać swych stosunków z Rosją. Dylemat ten widać szczególnie jeśli uwzględnimy fakt, że od kilku lat stosunki rosyjsko – tureckie (zwłaszcza w dziedzinie handlu międzynarodowego) przeżywają prawdziwy rozkwit. Turcja decydując się na poparcie którejś ze stron musiałaby bowiem rozstrzygnąć istniejący od dawna dylemat dotyczący kierunku jej polityki zagranicznej, który sprowadza się do odpowiedzi na pytanie, czy utrzymać zachodnią orientację, czy też dokonać znacznego przewartościowania priorytetów przez wyraźne zwrócenie się ku Rosji. Ostatecznie Turcja zdecydowała się zachować neutralność w sprawie konfliktu gruzińsko – rosyjskiego idąc śladem stanowiska unijnego[62]. Co jednak ważne, to właśnie Turcja wyszła z propozycją utworzenia Kaukaskiej Platformy Stabilności i Rozwoju, która skupiając Turcję, Rosję, Armenię, Azerbejdżan i Gruzję miałaby przyczyniać się do łagodzenia napięć w regionie, a także miała być swoistym forum współpracy państw w sektorze energetycznym i w sferze bezpieczeństwa[63].

Wojna Rosji z Gruzją wzbudziła duży niepokój w Turcji również z powodów ekonomicznych, bowiem to właśnie przez Gruzję biegną strategicznie ważne rurociągi i gazociągi dostarczające surowce energetyczne. Dlatego też każde wydarzenie destabilizujące Gruzję postrzegane jest jako realna groźba przerw w dostawach gazu ziemnego oraz ropy naftowej. Dotyczy to głównie bezpieczeństwa rurociągu Baku – Tbilisi – Ceyhan oraz gazociągu Baku – Tbilisi – Erzurum. Utrzymanie bezpieczeństwa i stabilności w państwach, na terenach których biegną gazociągi i rurociągi jest ważne dla Turcji nie tylko z powodu obaw o własne dostawy surowców energetycznych, ale także z powodu obaw o możliwość zbudowania swoistego „pomostu energetycznego” łączącego Azję z Europą. Projekt zbudowania właśnie takiego mostu, który przyniósłby wymierne korzyści ekonomiczne, jest jednym z głównych priorytetów tureckiej polityki zagranicznej[64]. Trzeba jednak zaznaczyć, że Turcja w ostatnich latach bardzo rozwinęła swoje stosunki handlowe z samą Rosją. Moskwa jest obecnie jednym z głównych partnerów gospodarczych Ankary. W 2012 r. turecki import do Rosji wynosił 6,6 mld USD, import zaś ponad 26 mld USD. Rosja jest ponadto głównym rynkiem dla tureckich firm budowlanych. Nie można także zapominać, że Turcja czerpie ogromne korzyści z rosyjskich turystów, którzy bardzo często właśnie w tym kraju spędzają swoje wakacje. Szacuje się, że rocznie ich liczba może wynosić nawet 4 mln osób[65].

Trzeba jednak zauważyć, że rozkwit stosunków handlowych rosyjsko – tureckich nie idzie w parze ze wzrostem pozycji Turcji w regionie Bliskiego Wschodu. Rola Ankary w ostatnich latach uległa osłabieniu czego przykładem są chociażby skuteczne mediacje Rosji w sprawie syryjskiej broni chemicznej, a także uczestnictwo Moskwy w negocjacjach o irańskim programie atomowym. W ostatnich latach Turcja zamroziła także swoją współpracę z wieloma krajami arabskimi.

Ze względu na bezpieczeństwo militarne jak i ekonomiczne region Kaukazu Południowego jest także ważny dla Iranu. Choć biorąc pod uwagę zaangażowanie władz w Teheranie na innych obszarach takich jak: Zatoka Perska, czy Azja Centralna, można stwierdzić, że Kaukaz nie stanowi priorytetu w irańskiej polityce zagranicznej[66].

Politykę Iranu na Kaukazie Południowym wyznacza kilka czynników. Teheran żywotnie zainteresowany jest zwiększeniem stabilności tego obszaru. Wśród elit irańskich panuje obawa, że region ten może w przyszłości stać się równie niestabilny co pozostałe przygraniczne regiony, takie jak: Irak, Afganistan czy Pakistan. Zagrożenie takie z kolei mogłoby przełożyć się bezpośrednio na bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne kraju[67]. Czynnikiem warunkującym politykę wobec Kaukazu Południowego jest także chęć ochrony podstawowych interesów ekonomicznych oraz rozwijanie współpracy gospodarczej w dziedzinie wydobycia i tranzytu surowców naturalnych. Należy również stwierdzić, że w interesie Iranu leży rozwijanie strategicznego sojuszu z Rosją i Armenią jako swoistej przeciwwagi dla coraz większych wpływów Stanów Zjednoczonych i Turcji w tym regionie[68].

Na to, że region Kaukazu Południowego nie jest priorytetowy w irańskiej polityce zagranicznej wpływa przekonanie o dominującej roli Rosji na tym obszarze. Ma to oczywiście swoje uwarunkowanie historyczne, bowiem już od XIX w. (od momentu podboju prawie całego Kaukazu przez Rosję) wpływy Persji, a później także Iranu sukcesyjnie malały.

Pomimo tej drugorzędnej w stosunku do Rosji roli, duże zaniepokojenie wśród elit irańskich wywołał konflikt rosyjsko – gruziński z 2008 r. Destabilizacja Gruzji uderza po części w interesy Teheranu, bowiem może zaszkodzić realizacji projektów w sferze energetycznej i transportowej. Wojna ta może w konsekwencji doprowadzić do jeszcze większego podporządkowania Rosji krajów nadkaspijskich, co jest już bezpośrednim zagrożeniem dla ekonomicznych interesów irańskich. Władze w Teheranie próbują jednak wykorzystać ten konflikt także do własnych celów, na przykład poprzez pokazywanie krajom kaukaskim, że nie mogą się one opierać na zachodnich gwarancjach bezpieczeństwa, a raczej powinny szukać takich gwarancji wśród mocarstw regionalnych. Konflikt ten w konsekwencji przyczynił się także do zmniejszenia wpływów Stanów Zjednoczonych w regionie, co zostało oczywiście pozytywnie odebrane w samym Teheranie.

Pomimo tego, że Iran i Rosja są potencjalnymi rywalami ekonomicznymi na Kaukazie Południowym, to jednak wydaje się, że w obecnej sytuacji oba kraje więcej wspólnych interesów łączy niż dzieli. Przykładem tego jest chociażby chęć rozwiązania sporu o Morze Kaspijskie, czy także chęć ustalania stabilnych cen na dostawy ropy i gazu ziemnego[69].

Nieformalny sojusz z Teheranem jest dla Kremla z kilku względów atrakcyjny. Duże znaczenie ma samo położenie geograficzne, bowiem poprzez swoje wpływy w Zatoce Perskiej, na Bliskim Wschodzie oraz w Azji Centralnej może być przeciwwagą dla wpływów NATO, a w tym oczywiście i dla Turcji[70]. Iran ponadto posiada bogate zasoby surowców energetycznych, co nie jest bez znaczenia dla Kremla. Rosję z Iranem zbliża także opozycja wobec wszelkich projektów rozbudowy infrastruktury przesyłowej surowców energetycznych omijających terytoria Rosji oraz Iranu[71]. Ponadto władze w Teheranie pozostają w konflikcie z USA, co jest obecnie szczególnie ważne, ponieważ w takiej sytuacji Rosja stała się beneficjentem ostracyzmu Iranu na arenie międzynarodowej. Pod nieobecność wyeliminowanych przez sankcje firm zachodnich, przedsiębiorstwa rosyjskie zawierają w Iranie intratne kontrakty handlowe. Rosja  czerpie także ogromne zyski ze sprzedaży broni oraz współpracy z Iranem w dziedzinie technologii kosmicznej i jądrowej[72]. Współpraca ta budzi wielki niepokój społeczności międzynarodowej, w tym oczywiście samego Waszyngtonu[73].

Jednak kilka kwestii dzieli oba kraje. Przykładem tego jest brak ostatecznego porozumienia Rosji i Iranu w kwestii podziału zasobów Morza Kaspijskiego. Ponadto Kreml nadal postrzega Teheran jako potencjalnego konkurenta w eksporcie gazu ziemnego i ropy naftowej na Kaukazie Południowym.

Walka o wpływy na Kaukazie Południowym zauważalna jest na wielu płaszczyznach. Biorąc pod uwagę zasobność surowcową całego regionu kaspijskiego można wysnuć tezę, że w perspektywie kilkunastu najbliższych lat, to jednak gospodarka będzie najistotniejszym polem rywalizacji Rosji z Iranem i Turcją na tym obszarze. Zdobywanie wpływów ekonomicznych w państwach zakaukaskich (szczególnie w Azerbejdżanie, który posiada duże złoża ropy naftowej) stało się głównym celem państw trzecich w momencie oszacowania potencjalnej ilości zasobów ropy naftowej w basenie Morza Kaspijskiego. Naturalnie krzyżuje się to z interesami Rosji, dla której priorytetem jest utrzymanie kontroli nad tranzytem surowców energetycznych i uzależnianie państw zachodnich od jej dostaw. Dlatego wszelkie projekty budowy rurociągów i gazociągów, tworzonych z ominięciem Rosji, spotykają się ze zdecydowanym sprzeciwem Kremla. Jednak warto zauważyć, że Iranowi, Turcji oraz państwom zachodnim póki co nie udało się przełamać dominującej pozycji Rosji w sferze tranzytu surowców z regionu kaspijskiego. Bowiem oprócz budowy rurociągów: Baku-Tbilisi-Ceyhan (BTC) oraz Baku-Supsa, a także gazociągu biegnącego równolegle do BTC – Baku-Tbilisi-Erzurum, wszystkie inne projekty budowy alternatywnych rurociągów i gazociągów spotykały się ze skutecznym blokowaniem ze strony Rosji.

Rywalizacja państw trzecich w regionie Kaukazu Południowego ma charakter wielowymiarowy nie tylko w aspekcie przedmiotowym, ale również w aspekcie podmiotowym. Coraz większe zainteresowanie tym obszarem wykazują  Stany Zjednoczone oraz Unia Europejska, czego przykładem jest obejmowanie krajów kaukaskich wieloma programami unijnymi (jak np. Europejską Polityką Sąsiedztwa, Synergią Czarnomorską, czy Układami o Partnerstwie i Współpracy). Biorąc pod uwagę to, jak wiele państw oraz podmiotów międzynarodowych posiada interesy w tym regionie, można stwierdzić, że wpływy każdego z nich będzie trudno jednoznacznie scharakteryzować w tak krótkim czasie jak jedno dziesięciolecie. W grę wchodzą bowiem zbyt poważne interesy, aby któreś z rywalizujących państw zdecydowało się na nieprzemyślane kroki, mogące doprowadzić do jednoznacznego rozstrzygnięcia.

 

Jarosław Kardaś – absolwent Politologii oraz Dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Jego zainteresowania obejmują region Kaukazu Południowego, szczególnie w aspekcie geopolityki i polityki zagranicznej

[1] W. Materski, Zakaukazie – obszar rywalizacji pomiędzy Rosja, Turcją i Persją, w: Kaukaz w dobie globalizacji, red. A. Furier, Poznań 2005, s. 13.

[2] Armenia należy do najbardziej jednolitych narodowościowo państw na całym świecie.

[3] M. Falkowski, Armenia, za:  http://www.kaukaz.net/cgi-bin/blosxom.cgi/polish/armenia/armenia_ogolnie (dostęp 22.01.2014 r.).

[4] T. Świętochowski, Azerbejdżan, Warszawa 2006, s. 199.

[5] M. Falkowski, Azerbejdżan, za: http://www.kaukaz.net/cgi-bin/blosxom.cgi/polish/azerbejdzan/azerbejdzan_ogolnie  (dostęp 21.01.2014 r.).

[6] K. Wańczyk, Polityka Federacji Rosyjskiej wobec Regionu Morza Kaspijskiego w latach 1999-2004, Toruń 2007, s. 14.

[7] A. Furier, Droga Gruzji do niepodległości, Poznań 2000, s. 36.

[8] L. Bazylow, Historia powszechna 1789 – 1918, Warszawa 1981, s. 377.

[9] L. Bazylow, Historia Rosji, t. II, Warszawa 1985, s. 106.

[10] Ibidem, s. 107.

[11] M. Żywczyński, Historia powszechna 1789 – 1870, Warszawa 1977, s. 278.

[12] M. Zakrzewska-Dubasowa, Historia Armenii, Warszawa – Wrocław 1990, s. 232.

[13] K. Iwańczuk, Geopolityka Kaukazu, w: Region Kaukazu w stosunkach międzynarodowych, red. K. Iwańczuk, T. Kapuśniak, Lublin 2008, ss. 18-19.

[14] M. Kaczmarski, Rosja na rozdrożu, Warszawa 2006, s. 96.

[15] A. Bryc, Rosja w XXI wieku. Gracz światowy czy koniec gry?, Warszawa 2008,  s. 83.

[16] B. Bojarczyk, Polityka Iranu na Kaukazie, w:, op. cit., red. K. Iwańczuk, T. Kapuśniak, Lublin 2008, s. 365.

[17] K. Wańczyk, op. cit., s. 61.

[18] K. Zasztowt, Stosunki Republiki Turcji z państwami Kaukazu Południowego, w: op. cit., red. K. Iwańczuk, T. Kapuśniak, Lublin 2008, s. 346.

[19] K. Strachota, Konflikty zbrojne na obszarze postradzieckim. Stan obecny, perspektywy uregulowania. Konsekwencje, za: http://www.osw.waw.pl/sites/default/files/prace_9.pdf (dostęp 24.01.2014  r.).

[20] K. Zasztowt, op. cit., s. 348.

[21] Hasło to było głoszone przez Mustafę Kemala Ataturka.

[22] B. Bojarczyk, op. cit., s. 359.

[23] T. Świętochowski, Azerbejdżan i Rosja. Kolonializm, Islam i narodowość w podzielonym kraju, Warszawa 1998, s. 260.

[24] A. Kotchikian, Armenia: hostage to geopolitics and history, w: op. cit., red. K. Iwańczuk, T. Kapuśniak, Lublin 2008, s. 62.

[25] B. Bojarczyk, s. 360 – 361.

[26] Za powstanie obecnej granicy pomiędzy Iranem a Azerbejdżanem odpowiada traktat pokojowy w Turkmenczaj zawarty pomiędzy Imperium Rosyjskim , a Persją w 1828 r. W wyniku tej umowy część narodu azerbejdżańskiego (na południe od rzeki Araks) znalazła się pod panowaniem perskim. Obecnie w Iranie mieszka ponad 8,5 mln Irańczyków, którzy mają pochodzenie azerskie.

[27] Za: http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Iran,stosunki_dwustronne,Azerbejdzan (dostęp 27.01.2014 r.).

[28] D. Kołodziejczyk, Turcja, Warszawa 2000, s. 280.

[29] P. Kwiatkiewicz, Azerbejdżan: ukształtowanie niepodległego państwa, Toruń 2009, s. 193.

[30] D. M. Kiedrowski, Wydarzenia w Karabachu Górskim jako przykład konfliktu kaukaskiego po 1991 r., w: op. cit., red. A. Furier, Poznań 2005, s. 109.

[31] K. Zasztowt, op. cit., s. 345.

[32] D. Kołodziejczyk, op. cit. s. 281.

[33] K. Zasztowt, op. cit., s. 350.

[34] T. Świętochowski, Azerbejdżan, op. cit. s. 209.

[35] K. Zasztowt, op. cit., s. 351.

[36] A. Jarosiewicz, Południowy Korytarz Gazowy Azerbejdżanu i Turcji, za: http://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/komentarze-osw/2012-07-18/poludniowy-korytarz-gazowy-azerbejdzanu-i-turcji (dostęp 28.01.2014 r.).

[37] Więcej w: Y. Ternon, Ormianie. Historia zapomnianego ludobójstwa, Kraków 2005.

[38] K. Zasztowt, op. cit., s. 354.

[39] A. Konarzewska, Perspektywy Przystąpienia Turcji do Unii Europejskiej, „Biuletyn Bezpieczeństwo Narodowe”,  nr 2/2006.

[40] D. Kołodziejczyk, op. cit., s. 281.

[41] P. Iwaszkiewicz, Polityka Federacji Rosyjskiej wobec Armenii, w: Polityka Federacji Rosyjskiej wobec państw członkowskich WNP, red. E. Cziomer, M. Czajkowski, Kraków 2006, s. 100.

[42] W. Konończuk, Gruzja Jukosem polityki zagranicznej Rosji ?, w: op. cit., red. E. Cziomer, M. Czajkowski, Kraków 2006,  s. 86.

[43] K. Zasztowt, op. cit., s. 353.

[44] Modernizacja lotniska została zakończona w 2004 r. i została oficjalnie przekazana gruzińskiemu  Ministerstwu Obrony Narodowej podczas oficjalnej ceremonii 25 grudnia 2004 r.. Turcja przekazała około 3 mln dolarów na modernizację lotniska, które zostało wybudowane przez ZSRR jeszcze w 1940 r. Obecnie po modernizacji lotnisko to stanowi jeden z najważniejszych obiektów wojskowych znajdujących się na terenie Gruzji.

[45] K. Zasztowt, op. cit., s. 352.

[46] M. Falkowski, Gruzja ogólnie, za: http://www.kaukaz.net/cgi-bin/blosxom.cgi/polish/gruzja/gruzja_ogolnie (dostęp 25.01.2014 r.).

[47] E. Wyciszkiewicz, Rosyjska polityka energetyczna w basenie Morza Kaspijskiego, w: Geopolityka rurociągów. Współzależność energetyczna a stosunki międzynarodowe na obszarze postsowieckim, red. E. Wyciszkiewicz, Warszawa 2008, s. 159.

[48] M. Falkowski, Azerbejdżan, za: http://www.kaukaz.net/cgi-bin/blosxom.cgi/polish/azerbejdzan/azerbejdzan_ogolnie (dostęp 25.01.2014 r.).

[49] A. Zdzisiów-Szuszczykiewicz, Polityka Iranu wobec Azerbejdżanu, za: http://www.bbn.gov.pl/pl/publikacje-i-dokumenty/kwartalnik-bezpieczens/5-62007/1182,Dokad-zmierza-Ameryka.html (dostęp 28.01.2014 r.).

[50] T. Świętochowski, Azerbejdżan i …, op. cit., s. 258.

[51] Szacuje się, że w północnej części Iranu mieszka od 15 do 30 mln Azerów.

[52] A. Zdzisiów-Szuszczykiewicz, Polityka Iranu wobec Azerbejdżanu, za: http://www.bbn.gov.pl/pl/publikacje-i-dokumenty/kwartalnik-bezpieczens/5-62007/1182,Dokad-zmierza-Ameryka.html (dostęp 28.01.2014 r.).

[53] B. Bojarczyk , op. cit., s. 368.

[54] A. Ibrahimov, Status prawny Morza Kaspijskiego w kontekście stosunków międzynarodowych, w: op. cit., red. K. Iwańczuk, T. Kapuśniak, Lublin 2008, s. s. 245.

[55] B. Bojarczyk, op. cit., s. 368.

[56] K. Strachota, Wojna nerwów z Iranem – konsekwencje dla Kaukazu Południowego i Rosji, za: http://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/komentarze-osw/2012-04-25/wojna-nerwow-z-iranem-konsekwencje-dla-kaukazu-poludniowego-i (dostęp 28.01.2014 r.).

[57]A. Kotchikian, Armenia: hostage to geopolitics nad history, w: op. cit., red. K. Iwańczuk, T. Kapuśniak, Lublin 2008, ss. 61 – 62.

[58] D. Suwała, Czy Armenii jest po drodze z Iranem, za:  http://www.psz.pl/tekst-13975/Daria-Suwala-Czy-Armenii-jest-po-drodze-z-Iranem (dostęp 26.01.2014 r.).

[59] K. Zasztowt, Aspekt energetyczny polityki zagranicznej Azerbejdżanu wobec państw regionu Kaukazu Południowego i Morza Kaspijskiego, za: http://pl.shvoong.com/social-sciences/political-science/1825795-aspekt-energetyczny-polityki-zagranicznej-azerbejd%C5%BCanu/ (dostęp 29.01.2014 r. ).

[60] B. Bojarczyk, op. cit., s. 371.

[61] K. Strachota, Wojna nerwów z Iranem – konsekwencje dla Kaukazu Południowego i Rosji, za: http://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/komentarze-osw/2012-04-25/wojna-nerwow-z-iranem-konsekwencje-dla-kaukazu-poludniowego-i (dostęp 29.01.2014 r.).

[62] T. Stuleblak, Czym kusi Turcja?, za: http://www.psz.pl/tekst-15027/Tomasz-Stuleblak-Czym-kusi-Turcja (dostęp 27.01.2014 r.).

[63] A. Szymański, Turcja wobec konfliktu rosyjsko – gruzińskiego, za: http://www.pism.pl/biuletyn_content/id/544 (dostęp 27.01.2014 r.).

[64] K. Zasztowt, op. cit., s. 355.

[65] Sz. Ananicz, Turcja wobec Rosji: współpraca zamiast konfrontacji, za: http://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/analizy/2013-11-27/turcja-wobec-rosji-wspolpraca-zamiast-konfrontacji (dostęp 28.01.2014 r.).

[66] B. Bojarczyk, op. cit., s. 372.

[67] P. Krawczyk, Konsekwencje rosyjskiej interwencji w Gruzji dla polityki zagranicznej Iranu, za: http://www.pism.pl/biuletyn_content/id/556 (dostęp 28.01.2014 r.).

[68] B. Bojarczyk, op. cit., s. 372.

[69] A. Dzisiów-Szuszczykiewicz, Polityka Iranu wobec Azerbejdżanu, za: http://www.bbn.gov.pl/pl/publikacje-i-dokumenty/kwartalnik-bezpieczens/5-62007/1182,Dokad-zmierza-Ameryka.html (dostęp 28.01.2014 r.).

[70] W. Materski, op. cit., s. 27.

[71] A. Curanowić, Polityka Federacji Rosyjskiej wobec Azji, Afryki i Ameryki Łacińskiej, w: Polityka zagraniczna Rosji, red. S. Bieleń, M. Raś, Warszawa 2008, ss. 176-177.

[72] К. С. Гаджиев, Геополитика Кавказа, Moskwa 2003, s. 335.

[73] K. Wańczyk, op. cit., s. 133.

Zapis dyskusji – „Stan, kierunki i potrzeby polskiej polityki wschodniej”

[niniejszy tekst pierowtnie opublikowany został w:
"Nowy Prometeusz" nr 0, grudzień 2010, ss. 45-76]

Dyskusja odbyła się 14 września 2010 roku, w Sali Balowej Pałacu Potockich Uniwersytetu Warszawskiego, jako część konferencji „Jerzy Giedroyc: Polityka-Kultura-Wschód. 10 lat po odejściu Redaktora” zorganizowanej przez Studium Europy Wschodniej UW. Dyskusję moderował dyr. J. Malicki, a udział wzięli: B. Berdychowska, A. Halicki, A. Kamiński, P. Kowal, H. Litwin, B. Sienkiewicz i H. Szlajfer.

Jan Malicki: Zaczniemy wypowiedzią wstępną pana Henryka Litwina, Podsekretarza Stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Cieszę się, że Pan nas zaszczycił swoją obecnością, zwłaszcza, że co by nie mówić, te zagadnienia dotyczą MSZ. Bardzo proszę.

Henryk Litwin: Bardzo dziękuję. Szanowni Państwo, urzędowo przygotowałem się do dzisiejszego wystąpienia, wstrzymam się jednak od przeczytania materiału opracowanego dla mnie przez odpowiedni Departament Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Nie dlatego, bym miał do niego krytyczne uwagi, jest bardzo ciekawy, jednakże występując w roli osoby reprezentującej Ministerstwo, chciałbym powiedzieć Państwu kilka słów o obecnej polityce prowadzonej przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP, z mojego własnego punktu widzenia.

Kiedy w 1990 roku pierwszy raz związałem się z Ministerstwem Spraw Zagranicznych, koncepcja dwutorowości w polityce wschodniej Rzeczypospolitej była jeszcze w kolebce i z tej kolebki dopiero wchodziła w realny świat. Rok później, gdy podjąłem pracę na Ukrainie, już realizowaliśmy politykę dwutorowości. Polegała ona na aktywnym wsparciu dążeń i ambicji niepodległościowych naszych wschodnich sąsiadów, byłych republik Związku Radzieckiego. Jednocześnie, staraliśmy się utrzymać dobrosąsiedzkie stosunki z Rosją i rozwijać wszelką możliwą wymianę, rzecz jasna głownie handlową, z tym dużym i ważnym krajem. Chcę Państwu powiedzieć, że w moim przekonaniu, Ministerstwo Spraw Zagranicznych realizowało przez ostanie 20 lat w zasadzie tę samą politykę, z lekkimi zmianami wynikającymi z rozwoju sytuacji.

Nasze wsparcie dla niepodległości zostało zastąpione wsparciem dla ambicji integracyjnych tych państw. Nadal też staraliśmy się o utrzymanie dobrosąsiedzkich stosunków z Rosją.

Jako osoba współpracująca właściwie ze wszystkimi ministrami spraw zagranicznych RP, pamiętająca pracę w MSZ za czasów wszystkich rządów, chcę powiedzieć,że w istocie od tej linii nie było nigdy zasadniczego wyłomu. Tę linię realizowaliśmy raz lepiej, raz gorzej, raz bardziej efektywnie, raz mniej, często przeznaczaliśmy na nią więcej sił i środków, niekiedy mniej. Działo się tak z bardzo rożnych powodów, lecz nigdy nie z powodu merytorycznej decyzji, która by wskazywała, że powinniśmy realizować powyższą politykę inaczej.

Być może nie będzie to do końca dyplomatyczna wypowiedź, ale tak naprawdę Szanowni Państwo, to nie ma żadnej idei politycznej na Wschodzie. Prawdę mówiąc to nie jest kwestia pewnych głębokich studiów i intelektualnych rozważań, które każą właśnie tak kształtować politykę wschodnią, jest to bowiem tylko kwestia absolutnej konieczności. Nie mamy innego wyjścia, a każdy dzień praktycznej pracy nad polityką wschodnią pokazuje to dobitnie.

To jest jedyna droga. Wspieranie ambicji naszych wschodnich sąsiadów: Ukrainy, Białorusi i Mołdowy nie w takim wymiarze, w jakich one faktycznie istnieją w danym momencie, ale w takim, w jakim są one w szczytowych formach deklarowane. To jest ten poziom, który nas najbardziej interesuje i musimy się pogodzić z tym, że nie zawsze odpowiada on rzeczywistym działaniom naszych partnerów. Jednocześnie nieuchronne, konieczne i potrzebne jest budowanie przyzwoitych, dorzecznych, rozsądnych i dobrosąsiedzkich stosunków z Rosją. To, co osiągamy w tym względzie, jest możliwe nie tylko dzięki efektywnym działaniom, ale w oczywisty sposób jest funkcją tego, na ile w danym momencie Rosja jest zainteresowana, by ktoś z zewnątrz mógł uznawać nasze wzajemne stosunki za dobre. Właściwie takie ramy polityki są niezmienne od 20 lat, aczkolwiek w tym ramach pozostaje gigantyczny margines na politykę dobrą, skuteczną i efektywną oraz politykę mniej dobrą, mniej skuteczną i mniej efektywną. Pod tym względem jesteśmy nieustannie wystawieni na społeczną ocenę i częstą krytykę.

Dzisiejszą dyskusję traktuję jako możliwość usłyszenia bardzo kompetentnych, fachowych głosów krytyki, stąd też mam prośbę do moderatora o skrócenie czasu mojego wystąpienia i przyznanie prawa do dodatkowej repliki w drugiej części dyskusji, podczas której chciałbym się odnieść do konkretnych krytyk, czy też wypowiedzi. By nie zostać posądzonym o „zwinięcie żagli”, chciałbym powiedzieć o konkretnych działaniach podejmowanych obecnie przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych wobec wschodnich sąsiadów Polski, a także krotko scharakteryzować idee i zamiary, które aktualnie istnieją w odniesieniu do nich:

Rosja – najkrótszy opis obecnej sytuacji jest następujący. Mamy do czynienia z dość skomplikowaną sytuacją wynikającą oczywiście z tragicznej katastrofy smoleńskiej i następstw, również prawno – międzynarodowych, tejże tragedii. Jednocześnie, niezależnie od powyższego, staramy się prowadzić normalną politykę w zakresie stosunków dwustronnych. W tej drugiej sferze faktem dosyć silnie określającym nasze możliwości i działania jest szereg politycznych deklaracji, które niezależnie od tego, czy poszczególni analitycy uważają je za szczere, dla nas są pewnego rodzaju dyplomatyczną rzeczywistością, dostrzeganą również przez naszych partnerów z Unii Europejskiej. Nasi partnerzy unijni jednomyślnie oceniają wspomniane deklaracje rosyjskie, jako zdecydowane otwarcie Rosji na polepszenie stosunków z Polską. Ten punkt widzenia po prostu trzeba uwzględniać. Nasza odpowiedź na pozytywne deklaracje rosyjskie jest odpowiedzią pozytywną. Jesteśmy zainteresowani rozwijaniem dobrosąsiedzkich stosunkowa z Rosją i, jednocześnie, wspieramy rozwój stosunków unijno – rosyjskich. Oczywiście z zachowaniem możliwości oceny naszych interesów narodowych i unijnych. W tym drugim przypadku kluczową kwestią jest tzw. współpraca dla modernizacji. Jesteśmy zainteresowani rozwijaniem takich form współpracy, które będą realizowane na podstawie wynegocjowanej i podpisanej w przyszłości, mamy nadzieję, unijno-rosyjskiej umowy o partnerstwie – tzw. drugiego PCA. To ona powinna być bazą stosunków. Musi bowiem istnieć pewna struktura wzajemnych odniesień, przyjęta na drodze prawno – traktatowej, dopiero wtedy możemy mówić o wymiarze takiej współpracy, który nazywamy „Partnerstwem dla Modernizacji”. Nie jesteśmy natomiast zwolennikami Partnerstwa dla Modernizacji, jako dość nieokreślonej sieci wymiany, której głównym celem jest postęp technologiczny.

Ukraina nadal pozostaje naszym strategicznym partnerem. To jest bardzo formalna deklaracja, którą możecie Państwo znaleźć w rożnych wypowiedziach, stanowi ona także treść codziennej pracy. Równocześnie należy stwierdzić, że od wyborów prezydenckich rzeczywiście obserwowaliśmy kilka miesięcy faktycznego osłabienia rytmu wymiany dwustronnej, dialogu na rożnych polach, spowodowanego najpierw wyborami, a następnie wyjątkową sytuacją w Polsce. Był to jednak okres bardzo intensywnej pracy dyplomacji. Tyle tylko, że słabo widocznej na powierzchni wydarzeń publicznych, bowiem opartej na działaniach, którymi rzadko interesują się media – takich jak wewnątrz unijna dyplomacja, listy, spotkania grupy przyjaciół Ukrainy, dwu – trójstronne inicjatywy, ale również konsultacje ministrów, wiceministrów i rożnego rodzaju innych ciał na niższych szczeblach. Efektem tej pracy powinny być spektakularne wydarzenia w ciągu dosłownie najbliższych miesięcy. Na tyle spektakularne, na ile spektakularna bywa polityka dwustronna, mam zatem na myśli takie wydarzenia jak wizyty na wysokim szczeblu.

Białoruś przysparza „bólu głowy” Unii Europejskiej. My mamy w tym bólu swoje dodatkowe, gorące miejsca, stąd też prowadzenie polityki wobec Białorusi jest przedsięwzięciem podwójnie utrudnionym. Obserwujemy raczej pogorszenie się sytuacji w zakresie przestrzegania praw człowieka. Odnotowujemy, znane w Polsce, problemy ze Związkiem Polaków na Białorusi. Godzimy się z Unią, co do zasadniczego wniosku, że długotrwała izolacja Białorusi nie przyniosła pozytywnych skutków, a zatem jakieś formy dialogu powinny być podtrzymywane. I w tym kierunku idziemy, aczkolwiek dla nas podtrzymywanie jakichś form dialogu jest przedsięwzięciem niezwykle ekwilibrystycznym, skomplikowanym i przynoszącym, nie ma co ukrywać, tak ograniczone rezultaty, jak niestety ograniczone rezultaty przynosi na razie, ze względu na bardzo szczególne uwarunkowania, polityka całej Unii.

Te trzy kraje są dla nas priorytetowe. Obecnie staramy się przywiązywać bardzo dużą wagę, a także poświęcać wiele pracy Mołdowie. To właśnie w tym państwie władzę sprawuje pierwszy, tak pro integracyjny w strefie postsowieckiej, rząd. Warto dostrzec ten fakt i warto wesprzeć działania wobec Mołdowy.

Pryncypia wobec Gruzji nie uległy zmianie. Jest ona nadal naszym bardzo ważnym partnerem, którego wspieramy w ramach Partnerstwa Wschodniego i poza Partnerstwem Wschodnim. Drugim niezwykle istotnym partnerem jest Azerbejdżan. Znaczenie tych państw dla Polski potwierdza chociażby wiosenna wizyta premiera na Kaukazie. Jestem przekonany, że stosunkowo szybko Kaukaz odwiedzi także nasz Prezydent. Nasza aktywność wobec Kaukazu nie powinna zostać zmniejszona, choć łatwo dostrzec pewne oznaki wahnięcia, wynikające z dość szczególnej sytuacji wewnętrznej w Polsce w ciągu pierwszych miesięcy tego roku.

Również Azja Środkowa pozostaje naszym ważnym partnerem, przy czym trzeba przyznać, że z wielu rożnych względów nie osiągnęliśmy w stosunkach z najważniejszym dla Polski krajem w tym regionie – Kazachstanem – takich sukcesów, o jakie zabiegaliśmy. Niezbyt wysoka efektywność wynika, w znacznej mierze, z uwarunkowań społecznopolitycznych, w jakich Polska funkcjonuje, ale to jest bez wątpienia wyzwanie, które powinniśmy nadal przed sobą stawiać, by osiągać lepsze efekty.

Na koniec dwa zdania o Partnerstwie Wschodnim. To niezwykle ważny projekt, który, jak staram się powtarzać, nie ma zastępować polskiej polityki wschodniej, lecz ma stanowić dodatkowe instrumentarium, które Unia i Polska mogą używać do wsparcia unijnej i polskiej polityki wschodniej. Tak widzimy Partnerstwo Wschodnie i będziemy się starali, aby to instrumentarium było jak najbardziej efektywne. Wiem, że istnieje pewien rodzaj zawodu w stosunku do efektów Partnerstwa Wschodniego, ale zaryzykowałbym tezę, że wynika on ze zbyt daleko idących oczekiwań. Większość programów, które będą finansowane ze specjalnych funduszy Partnerstwa Wschodniego, tak naprawdę dopiero powstaje, a procedury ich wdrażania są ustalane dopiero w tej chwili. Stąd też uważam, że dopiero w 2012 roku będziemy w stanie ocenić efektywność Partnerstwa Wschodniego w jego części praktycznej, a nie politycznej.

Dziękuję bardzo.

Jan Malicki: Dziękuję bardzo. Było to nawet więcej niż zapowiedziano…

Henryk Litwin: Przepraszam

Jan Malicki: … i mówię to z zadowoleniem, aczkolwiek równocześnie przyjąłbym zasadę, że zgodnie z pierwotną umową jeszcze nie atakujemy ministra. Każdy zajmuje się swoją sprawą, która spowodowała, że napisał tekst. A potem i tak zapewne dojdzie do dyskusji. Zatem zaczynamy. Wystąpienia są w kolejności napisanych artykułów. Dlatego pierwszy zabierze głos Bartłomiej Sienkiewicz – osoba powszechnie znana w naszym środowisku, publicysta od wielu lat. Czas start, 10 minut.

Bartłomiej Sienkiewicz: Dziękuję bardzo. I stan i kierunki i potrzeby polskiej polityki zagranicznej przez ostanie 10 lat były odbiciem myśli Jerzego Giedroycia. W związku z tym pozwolą państwo, że odniosę się nie tylko do własnego tekstu, ale też spróbuję wykroczyć poza.

Ostatnie 10 lat polską politykę zagraniczną, mimo tematu tej konferencji i powodów, które nas tu zgromadziły, zdominowała Unia Europejska. To ona stała się zasadniczym punktem odniesienia polskich ambicji rozwojowych, skoku cywilizacyjnego i pewnego miejsca w świecie, które chcieliśmy opisać. Dla Giedroycia i Mieroszewskiego procesy zjednoczeniowe w Europie były albo marginalne, albo zauważalne jedynie „przy okazji”. Nie przykładali do nich specjalnej wagi jak do wielkiego projektu integracyjnego w Europie, co zresztą widać było pod koniec, gdy projekt integracyjny nabierał już tempa i wydawało się, że będzie jednym z zasadniczych tematów. Nie można znaleźć jakichś szczególnych rysów analizy tego zjawiska w Kulturze paryskiej. Natomiast przez ostatnie 10 lat w Polsce, w pewnym sensie, próbowano transponować myśl Giedroycia i Mieroszewskiego na tę zasadniczą formułę polskiej polityki zagranicznej i miejsca Polski w świecie, jaką była Unia Europejska i uczestnictwo w niej. W ten sposób doszło do wykształcenia sytuacji, która najtrafniej ujął prof. Andrzej Nowak, a mianowicie wyznaczenia celu, który choć nigdy nie był wypowiedziany na głos przez polską politykę zagraniczną, ale dla wszystkich ludzi, którzy się przyglądali temu, bądź jakoś współuczestniczyli, był jasny – mieć „Zachód na Wschodzie”. To znaczy doprowadzić do sytuacji, w której proces zjednoczeniowy Europy trwale obejmie także naszych bezpośrednich sąsiadów, a tym samym ugruntuje ten ciąg wydarzeń, który się odbył w wyniku rozpadu ZSRR, trwale odrzucając Rosję poza granice Polski. Takie podejście niosło za sobą określone konsekwencje.

Przez ostatnie 10 lat, a nawet i dłużej, Rosja nie była przedmiotem jakiejś szczególnej uwagi czy refleksji w rozważaniach na temat polskiej polityki wschodniej. Dominowały dwa ujęcia: Rosji – jako czynnika biernego, szczególnie za czasów Borysa Jelcyna, co nie przeszkadzało wtedy straszyć rosyjskim imperializmem, mimo że go nie było, oraz Rosji – jako trwałego zagrożenia, co było charakterystyczne dla ostatniej dekady, szczególnie po 2004 roku. Dotychczasowe cele polskiej polityki wschodniej w takim ujęciu, moim zdaniem, się wyczerpują. Wpływa na to parę czynników. Takim punktem zwrotnym było fiasko rozszerzenia NATO na Wschód. To był projekt, który polska dyplomacja bardzo silnie popierała, za którym opowiadał się prezydent i który miał być dowodem, że polska polityka wschodnia jest zdolna przesunąć te granice Zachodu na wschód od Bugu. Ale z tym się wiąże także parę innych rzeczy: zwycięstwo przeciwników polskich partnerów politycznych, co szczególnie widać na Ukrainie oraz, w mniejszym stopniu i oczywiście w zupełnie inny sposób, na Litwie oraz, niezależnie od tego czy chcemy czy nie, ich trwanie na Białorusi, czego przykładem jest Łukaszenko. Do tego doszedł też czynnik o wiele bardziej zasadniczy. Polskiej wizji rozszerzenia zjednoczonej Europy, bądź instytucjonalnego Zachodu na Wschód, absolutnie – z biegiem czasu widać to coraz wyraźniej – nie podziela Zachód. Dla Zachodu Rosja nie jest przeciwnikiem i nie jest zagrożeniem. Wskutek tego większość państw zachodnich nie uważa takiego rozszerzenia za niezbędny warunek powstrzymywania, bądź istotny element polityki wobec Rosji. To oczywiście spowodowało, że Polska, w dążeniach do rozszerzenia Unii Europejskiej i NATO na Wschód, została w Europie osamotniona. Pewnym elementem tej sytuacji było fiasko konceptu, że wobec desinteressement Zachodu, a diagnozowanego problemu z Rosją, można spróbować stworzyć w Europie coś na kształt porozumienia środkowoeuropejskiego, łączącego zarówno nowe kraje Unii Europejskiej, jak i partnerów z Europy Wschodniej i w oparciu o nie – zarówno realizować polityki wobec Zachodu, jak i dać odpór Rosji. To była polityka Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i ona się nie powiodła. Nie powiodła się, ponieważ ci partnerzy się wykruszyli. I teraz dochodzimy do kolejnego elementu, a mianowicie wydaje się, że w takim stanie, w jakim w tej chwili mamy politykę europejską i w dającym się przewidzieć czasie, nie istnieje możliwość instytucjonalnego rozszerzenia Unii Europejskiej i NATO na Wschód. Nie ma do tego ani partnerów, ani woli politycznej. I polskie kołatanie w tej sprawie nic nie zmieniło i nie zmieni. Niezależnie od polityki europejskiej, dochodzi do sytuacji, w której wiodące państwa UE zawiązują z Rosją coraz silniejsze związki gospodarcze, a czasami także instytucjonalne. Brak PCA jest do tego bardzo wygodnym pretekstem. Co więcej, nikomu się nie spieszy z jego podpisaniem. Ani Zachodowi, ani Rosji nie zależy na tym, żeby to porozumienie powstało.

Natomiast Partnerstwo dla Modernizacji toczy się. Przypomnę chociażby tegoroczne porozumienie międzyrządowe między Niemcami a Rosją w sprawie modernizacji rosyjskiej elektroenergetyki. To jest realizacja na bieżąco Partnerstwa dla Modernizacji, co pokazuje, że PCA w ogóle nie jest potrzebne. Ale to jest wierzchołek góry lodowej. Jeśli mamy do czynienia z sytuacją, gdzie Siemens wychodzi z akcjonariatu Arevy – największego w Europie producenta energii atomowej – tylko po to, żeby mieć wolną rękę w konkurowaniu o kontrakty z Rosją, no to jesteśmy w sytuacji trochę innej, niż parę lat temu. Mamy zatem do czynienia z sytuacją, którą można by, z pewną emfazą, nazwać pauzą strategiczną. Ona się składa na taki moment, w którym ani Rosja nie jest w stanie zdominować państw leżących między UE i jej granicami, ani Zachód nie jest zainteresowany rozszerzeniem swojego instytucjonalnego członkostwa o te kraje. Do tego dochodzi jeszcze jeden czynnik. A mianowicie brak zainteresowania Stanów Zjednoczonych polityką europejską i tym co się dzieje między UE i Rosją. Abdykacja USA z Europy nie jest, w moim przekonaniu, kwestią jednego prezydenta i jednej administracji. Mam wrażenie, że problemy, jakie przeżywa to imperium, są na tyle głębokie i na tyle istotne, że z trudem sobie można wyobrazić zmianę tej polityki. Niezależnie od tego, czy Obama zostanie wybrany na drugą kadencję czy nie.

I w ten sposób dochodzimy do ostatniego elementu, a mianowicie: jeśli popatrzymy na otoczenie polityczne Polski, a także uwzględnimy kwestie wschodnie, to dzisiejszy świat bardzo się rożni od tego, który opisywali Giedroyć i Mieroszewski. Większość recept, czy też interpretacji tych recept, wypracowanych przecież pól wieku temu, może być obecnie zastosowana jedynie w bardzo ograniczonym zakresie. A zostało w polskiej polityce zagranicznej parę rzeczy, których pilnować należy, niezależnie od tej uwagi powyżej. Przede wszystkim: traktowania tych krajów jako pożądanego i trwałego elementu polityki europejskiej, zakazu rozmowy z Rosją ponad ich głowami, ale także, to co się wydaje najistotniejsze, gotowości do przeciwdziałania, kiedy kraje te będą przedmiotem agresji lub destabilizacji. Ale żeby utrzymać tę zdolność Polska musi być w dialogu z Rosją na swoich warunkach. Nie na warunkach, które są określane w pewnym sensie przez nasze szczególne strachy i obawy, albo przez obrażanie się i na Zachód i na Rosję. Bez uczestnictwa w tym bardzo trudnym dialogu między UE a Rosją nie będziemy zdolni utrzymać nawet dziedzictwa Giedroycia i Mieroszewskiego, o którym mówiłem do tej pory.

Jan Malicki: Puściłem te 30 sekund, bo końcówka wydała mi się bardzo ciekawa. Nie chciałem, żeby uczestnicy się bali, że przerywam w najlepszym momencie. Teraz pan poseł Kowal – również czasem publicysta. Kiedyś poseł na sejm, wiceminister spraw zagranicznych, obecnie poseł do Parlamentu Europejskiego. Bardzo proszę 10 minut.

Paweł Kowal: Dziękuję bardzo za zaproszenie. Dobrze, że formuła tego spotkania pozwala zarówno odnosić się do dyskusji, która odbyła się ostatnio na łamach Rzeczpospolitej, jak i rozmawiać o spuściźnie Jerzego Giedroycia w dziesięciolecie jego śmierci. Czytałem teksty, które ukazywały się w Rzeczpospolitej, a potem przeczytałem książkę Rafała Habielskiego o Giedroyciu i jego środowisku. I dużo racji ma Habielski, kiedy mówi, że istnieją w Polsce dwie tradycje, które określają nie tylko charakter polskiej polityki wschodniej, ale i w dużym stopniu wiążą się z polityką wewnętrzną.

Spor pomiędzy oboma podejściami jest zasadniczy. Tradycja Piłsudskiego, Buntu Młodych, Biuletynu Polsko-Ukraińskiego, Kultury, później była kontynuowana na łamach Krytyki, ABC, Obozu, w całym programie III Rzeczypospolitej oraz w myśli Jana Pawła II. Wszędzie tam przewija się wątek tradycji jagiellońskiej. Trzeba podkreślić, że ta tradycja, pewnie jeszcze do czasów Biuletynu Polsko-Ukraińskiego, mogła być interpretowana jako zawierająca istotną krytykę wobec Rosji. Należy w tym kontekście przypomnieć Mieroszewskiego, który wyraźnie sprawy polskiej polityki wschodniej umieszczał w kontekście dobrych relacji z Rosją. Habielski pokazuje jak prometeizm i jagiellonizm mieszają się w tej tradycji i wskazuje, że dzięki Giedroyciowi, w sensie praktyki politycznej utraciła ona wątek antyrosyjski. I jest też druga – przerwana w dramatycznych okolicznościach – tradycja obozu narodowego, która odwołuje się do nacjonalizmu, i która również wielce przysłużyła się kulturze polskiej. Ta tradycja, o czym przekonały mnie lektury rożnych tekstów oficjalnych, przede wszystkim z prasy lat 80., w jakimś stopniu została przeniesiona do myśli politycznej Polski Ludowej.

Według mnie, te dwie tradycje pociągają za sobą dwie odmienne geopolityki – co było widać także w tej dyskusji. Geopolityka jagiellońska, bywa niekiedy określana romantyczną, ale paradoksalnie, jest bardziej realistyczna. Faktycznie oddaje bowiem konsekwencje naszego położenia geograficznego i tego, z kim współpracujemy, z kim mamy największe problemy, a z kim współpraca ma największe szanse powodzenia. Geopolityka jagiellońska, w praktyce, okazuje się szalenie trudna, bo rozmowa na jej temat ma sens wyłącznie w kategoriach strategicznych. Natomiast w kategoriach krótkiego kontraktu, szybkiego zysku – traci ona ten sens. Wskazują na to krótkie podsumowania polityków czy politologów, którzy mówią np., że „pewien sposób uprawiania polityki nie sprawdził się”. A kiedy się orientujemy, na przykład, że dane podejście wobec Białorusi, trwało zaledwie półtora roku, a następne kolejne półtora i tak dalej, to widzimy, że nie było żadnego okresu, w którym te polityki mogły się sprawdzić strategicznie. Mamy do czynienia jedynie z taktyką. I właśnie taktyka charakteryzuje tę drugą geopolitykę, która mówi, że Polska znajduje się między Niemcami a Rosją. Ten sposób myślenia został narzucony Polsce przed rozbiorami i był później kontynuowany. To jest ta geopolityka, którą uprawialiśmy ponad 40 lat po II wojnie. Gdyby znaleźć słowa-klucze w dyskusjach, które wówczas, w latach 80., oficjalnie toczyły się w Sprawach Międzynarodowych czy w podobnych czasopismach, to charakterystyczne jest przeciwstawienie Wschód – Zachód. Ta dychotomia określała pozycję Polski między Niemcami a Rosją i kompletnie ignorowała miejsce, w którym Polska faktycznie się znajdowała. Mamy tu do czynienia z taką geopolityką „łatwą”, aby nie powiedzieć „nonszalancką”, która dziś powraca w rożnych tekstach publicystycznych. Po przeczytaniu fragmentów z Zagadnienia ziem wschodnich Wasiutyńskiego, mielibyśmy wrażenie, że przeczytaliśmy te słowa niedawno w tekstach Bartłomieja Sienkiewicza w Rzeczpospolitej. W tej tradycji geopolitycznej – nie mamy przecież obowiązku odwoływać się do tradycji PRL ani nie musimy przerywać tradycji endeckiej – możemy ten walor nowości, oryginalności i prostoty, eksplorować właściwie bez żadnych ograniczeń. Jednak przy bliższym przyjrzeniu okazuje się, że to już było. Pojawiają się ponownie argumenty, że Ukraina, jeśli uzyska wolność, to będzie niezdolna do niepodległego bytu i wówczas będzie dla Polski obciążeniem lub jeśli Ukraina będzie silniejsza i jeśli jej się powiedzie, to wtedy mogłaby wręcz zagrozić Polsce, prowadząc, na przykład, negocjacje akcesyjne. Te echa znajdujemy już w latach 30., choć wtedy, oczywiście, nie było ani Unii Europejskiej, ani mowy o akcesji. Jakie z tego wypływają wnioski dla nas dzisiaj? Myślę, że podstawowa kwestia, z którą musimy się mierzyć nieustannie, to rozszerzenie UE. Być może to właśnie dziś mamy najgorszy okres dla rozszerzenia od dwudziestu lat.

Poruszę jeszcze jedną kwestię, w duchu, w którym pisał lubiany przeze mnie, Włodzimierz Bączkowski. Zbadałem, dla potrzeb tej dyskusji, jak bardzo rozszerzenie pomogło graniczącym z Hiszpanią regionom Francji i porównałem to z danymi na temat polskich regionów wschodnich. Otóż zaniechanie dzisiaj przez polską politykę mówienia o zniesieniu wiz i rozszerzeniu UE w jakiejkolwiek perspektywie jest, de facto, skazaniem na słabszy rozwój jednej trzeciej części Polski. Będzie to świadomą decyzją polskich polityków, że tam nie powstanie lepsza infrastruktura i będzie wciąż wyższe bezrobocie. Pokazują to zwykłe liczby. Nie jesteśmy zatem ukrainofilami, ale pragmatykami. Być może zwycięstwo Giedroycia polega, po prostu na tym, że pewne stare tezy geopolityczne możemy dziś przedstawić na nowo, operując całkiem praktycznymi danymi dotyczącymi rozwoju regionalnego. Dziękuję.

Jan Malicki: Dziękuję bardzo za dotrzymanie terminu. Trzecia wypowiedź, pan Andrzej Halicki – poseł na Sejm Rzeczypospolitej i przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych. Dodam, że przy komisji znajduje się podkomisja ds. Partnerstwa Wschodniego. I jest to jedyna stała podkomisja ds. Partnerstwa Wschodniego, jaka istnieje w jakimkolwiek spośród 27 parlamentów UE. Naturalnie, podobne komisje nie istnieją również w krajach, których dotyczy Partnerstwo Wschodniego, ale to już może inna sprawa. Bardzo proszę o zabranie głosu.

Andrzej Halicki: Dziękuję serdecznie. Zabrałem głos w dyskusji na łamach Rzeczpospolitej nie dlatego, że czuję się ekspertem, intelektualistą, czy osobą, która zjadła zęby na polskiej polityce wschodniej. Nie lubię natomiast i reaguję w sposób dość szybki, kiedy mamy do czynienia z pewną nierzetelnością publicystyczną. Rozumiem, że czasami na potrzeby polemiki, czy artykułu, tego rodzaju uproszczenia się stosuje. Ale też nie można, zwłaszcza w polityce zagranicznej, sugerować że wybory są zerojedynkowe, że mamy do czynienia z obrazem czarno-białym i musimy coś całkowicie zanegować albo w całości przyjąć.

Żyjemy w bardzo ciekawych czasach, w latach przełomowych, dodatkowo jest to czas, który będzie miał wpływ na kolejne dekady. Zgadzam się, że Polacy nie muszą i nie powinni podkreślać, zwłaszcza w polityce zagranicznej, swojej misji cywilizacyjnej, czy jakichś dodatkowych zobowiązań, także regionalnych. Dzisiejsza Europa nie byłaby jednak taką, jaka jest, gdyby nie Jan Paweł II, i o tym trzeba pamiętać. To jest

nasz – Polaków wkład do budowy wspólnej Europy. O tym należy pamiętać, ale nie musimy o tym mówić przy każdej okazji. Zwłaszcza, jeżeli partnerzy reagują dość alergicznie na tego typu wykłady. A bez wątpienia mamy obecnie bardzo ważną sekwencję rozmów polsko – rosyjskich, które wpływają na nasze relacje. To nie znaczy, że musimy odrzucać i lekceważyć wszystko to, co robiliśmy w wymiarze regionalnym od roku ‘89. I nie jest też prawdą, że prezydent Lech Kaczyński, jak nazwał to Pan Sienkiewicz, rzeczywiście postawił na koalicję słabszych państw wobec Rosji, czyli byłych krajów sowieckiej strefy wpływu, które dość mocno diagnozują swoją antymoskiewską postawę. Mam na myśli m.in Litwę i Gruzję. To jest właśnie spor, którego w ogóle nie powinniśmy toczyć. Partnerstwo Wschodnie nie jest alternatywą wobec Partnerstwa dla Modernizacji. Nie musimy orientować się antyrosyjsko, kiedy szeroko otwieramy drzwi dla naszych sąsiadów – Ukraińców, Białorusinów i innych. Trzeba jednak pamiętać, że pierwszym krokiem do tego, by znieść reżim wizowy jest np. mały ruch graniczny. W tej chwili obejmujemy tą możliwością nawet Obwód Kaliningradzki. Białoruś również podpisała tę ustawę. Mamy więc sytuację w wiele lepszą, a nie gorszą od tego wszystkiego, co było wcześniej. I warto o tym pamiętać.

Także poseł Kowal użył stwierdzenia, że nie prowadząc polityki regionalnej, czyli chociażby tej skoncentrowanej na wysiłkach przyciągnięcia do Unii Europejskiej Ukrainy, obniżamy swoją pozycję stawiając na strategicznie sojusze egzotyczne. Rozumiem, że to zostało użyte w kontekście Trójkąta Weimarskiego. Jeżeli tak, było by bardzo dziwne, gdyby tego rodzaju sojusz Pan Poseł negował. Nie będzie skutecznej polityki wschodniej i naszych sukcesów w tym obszarze, bez dwóch czynników, o których musimy pamiętać. Po pierwsze, Ukraińcy i inni muszą chcieć, czyli muszą mieć świadomość wejścia w struktury NATO i UE. I muszą być co do tego zdeterminowani. My możemy pokazywać jak wygląda sytuacja w UE, świecić dobrym przykładem, otwierać drzwi, zachęcać, ale nic więcej zrobić nie możemy. Nie jest prawdą, że upadek obozu pomarańczowych w jakiś sposób przekreśla proeuropejskie możliwości Ukraińców. W żaden sposób. To jest ich wybór i czy to jest kolor pomarańczowy, niebieski, zielony, czerwony, czy jakikolwiek inny, to jest wybór Ukraińców i kwestia ich możliwość. Nic poza tym. To jest kwestia determinacji po tamtej stronie. Natomiast my nie powinniśmy prowadzić polityki wobec Ukrainy w ten sposób, że raz jesteśmy przyjaciółmi Kuczmy, a drugi raz kogoś innego, ponieważ potniej się okazuje, że kadencja się kończy i naszej miłości nie jesteśmy w stanie odpowiednio ulokować. Musimy być pro ukraińscy, jeżeli już tak o sobie mówimy. Musimy wiedzieć, że po tamtej stronie mamy rodzinę, przyjaciół i także osoby, które chcą żyć tak jak Europejczycy. My możemy pokazać jak można to osiągnąć.

Na koniec chciałbym jeszcze raz bardzo mocno i dobitnie podkreślić. Jeżeli ktoś neguje nasze sukcesy w ramach polityki wschodniej, a więc tej, której celem powinno być połączenie się społeczeństw w ramach jednego organizmu, czyli UE, to proszę zauważyć, że premier Mołdawii Vlad Filat podczas wizyty w Warszawie mówił, że nie byłoby jego rządu bez polskiej aktywności. I mogę to potwierdzić, bo byłem tego świadkiem Mołdawianie o tym doskonale wiedzą. Minister Sikorski był obecny w Kiszyniowie i takie zaproszenie rzeczywiście do sił politycznych wystosował. Mogę powiedzieć, że pewne osoby, które nie podawały sobie rąk, te ręce podały sobie w polskiej ambasadzie. W pewnym sensie przerysowuję, ale wprowadzam ten wątek do naszej dyskusji, dlatego że jeżeli chcemy osiągnąć sukcesy, to warto się na czymś skoncentrować. Może na czymś mniejszym i osiągnąć sukces, zamiast koncentrować się na czymś ogromnym, gdzie o sukces znacznie trudniej.

I druga rzecz, od której zaczął pan Bartek Sienkiewicz. Jeżeli mamy Partnerstwo dla Modernizacji, to warto by nie był to tylko import know-how, czy też proces czysto technologiczny lub gospodarczy. Powinien to być proces zakładający plan europeizacji. Przypominam słowa Siergieja Karaganowa, który wspominał o Związku Europejskim. Znowu mamy alternatywę, ale to nie jest powód, by wybierać zerojedynkowo – całkowicie negować, albo całkowicie kupować. Europa jest jedna i mam nadzieję, że cały kontynent będzie objęty dobrodziejstwem cywilizacyjnym.

Jan Malicki: Dziękuję bardzo mimo przekroczenia. Niech to nie będzie sygnał dla lewej części stołu, że już można robić co się chce. Teraz głos zabiorą dwaj autorzy jednego tekstu i mają 15 minut na obie wypowiedzi. Profesor Kamiński jest politologiem, pracownikiem Instytutu Studiów Politycznych PAN, czyli jedynego instytutu PAN, który jako nowy powstał po niepodległości. Henryk Szlajfer jest profesorem na Uniwersytecie Warszawskim, ale, przede wszystkim, długoletnim i doświadczonym dyplomatą, w tym byłym szefem Departamentu Planowania Strategicznego. I mówię to nie bez kozery. Bardzo proszę.

Antoni Kamiński: Proszę Państwa, ja nie jestem znawcą ani problematyki ukraińskiej ani środowiska paryskiej Kultury. Do napisania tego tekstu skłonił nas, mnie i prof. Szlajfera, artykuł pana Sienkiewicza Pożegnanie z Giedroyciem. W praktyce problem polegał na tym, że pan Sienkiewicz źle ustawił przeciwnika. W moim oczytaniu publicystyki Mieroszewskiego i koncepcji Giedroycia ważne jest coś innego, a mianowicie fakt, że oni żadnej misji cywilizacyjnej Polski na Wschodzie nie zakładali. Obaj w roku 70. przewidywali upadek komunizmu i zastanawiali się co z tego wyniknie dla Europy i Polski. Przewidzieli połączenie Niemiec, przewidzieli rozpad Związku Radzieckiego i widzieli w tym kontekście możliwą strategię dla Polski. To znaczy włączanie się, za pośrednictwem Niemiec, w integrację europejską. A zatem nieprawdą jest to, co powiedział pan Sienkiewicz, że oni w ogóle nie dostrzegali znaczenia integracji europejskiej. Wręcz przeciwnie – widzieli miejsce Polski właśnie w tym procesie i widzieli politykę polską, jako przyjazną wobec wszystkich wschodnich sąsiadów Polski. Doceniali też wagę jak najlepszych stosunków z Rosją, ale nie kosztem Białorusi i Ukrainy. I myślę, że są to zasady, które w dalszym ciągu polską politykę zagraniczną powinny obowiązywać, a szczególnie politykę wschodnią. Nie dają one żadnych podstaw, żeby głośno ogłosić światu, że mamy się żegnać z Giedroyciem i Mieroszewskim.

Następna sprawa to jest pojęcie buforu. Co to jest bufor? Bufor, wedle wszystkich encyklopedii, to jest państwo słabe, położone między dwoma państwami silnymi. Pytanie jest, czy Polska jest tym drugim państwem silnym, dla którego Ukraina jest buforem? Otóż na pewno Polska nie gra na arenie międzynarodowej w tej samej lidze co Rosja. Raczej skłonny jestem zgodzić się ze stanowiskiem pana profesora Andrzeja Nowaka, który napisał niedawno w Rzeczpospolitej, że Polska również jest strefą buforową. Jeżeli kraj buforowy lub quasi-buforowy zaczyna grać z krajem, który gra w pierwszej lidze światowej i wspólnie zarządza, a pojęcie zarządzania zostało użyte w tekście pana Sienkiewicza, z tym krajem tą strefą buforową, to myślę, że mamy do czynienia z nieporozumieniem. Szczególnie, że pan Sienkiewicz użył zwrotu, że mamy rozmawiać z Rosją na temat strefy buforowej, cytuję: „na naszych warunkach” i że to jest warunek utrzymania dziedzictwa Giedroycia i Mieroszewskiego. Otóż na naszych warunkach możemy rozmawiać z Rosją tylko jako kraj UE i poprzez UE. To nie jest dobra recepta na polską politykę zagraniczną.

I wreszcie może parę uwag, które nie dotyczą bezpośrednio pana Sienkiewicza, a odnoszą się do wypowiedzi pana ministra Litwina. Spotkałem niedawno pewnego Mongoła, który mówił mi o tym, że obecnie w Mongolii bardzo aktywnie prowadzone są poszukiwania geologiczne. Odkryto tam duże złoża boksytu, rożnych metali kolorowych i tak dalej. Tam wchodzi bardzo aktywnie kapitał rosyjski i chiński, co jest naturalne, ale Mongołowie starają się przyciągnąć też inne kraje i obecni są tam też Kanadyjczycy i Czesi. I ten Mongoł mówi: my byśmy bardzo chcieli Polaków, ale nie ma ani Polaków, ani nawet polskiej ambasady. Czyli nas tam w ogóle nie ma. Ponieważ pan minister mówił trochę o Kazachstanie, to ja sobie pozwalam tą drobną uwagę uczynić. Jedno wyrażenie, które znalazłem w tekście pana Sienkiewicza, potwierdziły mi rozmowy z paroma Ukraińcami. Mianowicie to, że ambasada polska utrzymywała bardzo bliskie stosunki z jedną orientacją polityczną na Ukrainie, ignorując drugą orientację polityczną. Otóż, jeżeli ta informacja jest prawdziwa, to nie wiem, czy tego typu gra polityczna jest rolą dyplomatów. Druga sprawa dotyczy pewnego braku koherencji w polskiej polityce zagranicznej, który do niedawna występował. Mianowicie wyraźnie mieliśmy do czynienia z dwoma ośrodkami polityki zagranicznej i robiło to wrażenie, że Polska ma rożne priorytety w tej sferze. Na tym skończę, dziękuję bardzo.

Henryk Szlajfer: Ja również chciałbym się skoncentrować na niektórych problemach taktycznych, związanych z tematem tego panelu. Może jedyną uwagą adresowaną bezpośrednio do dyskusji, którą mieliśmy przyjemność toczyć z panami Sienkiewiczem i Kowalem, jest to, że używanie w publicystyce, pracach naukowych czy jakiejkolwiek działalności terminu „polityka jagiellońska” oraz „polityka piastowska” wprowadza konfuzję.

Uwaga druga, krótka. Nie chcę tu zabawiać się w profesora, ale mówiąc szczerze, kiedy pisaliśmy razem ten tekst, to mieliśmy wrażenie, że wykładamy jakieś „abc”. Nie jesteśmy egzegetami pism Giedroycia. Robią to znacznie lepiej inni badacze, ale wydawało się nam oczywiste, że trzeba to powtórzyć. Należy odróżnić pewien cel w polityce wschodniej roku 89., od celów szerszych, wykraczających poza cele minimalne. Ten cel minimalny został osiągnięty, bo istnieją niepodległa Białoruś, Ukraina, Litwa, Łotwa, Estonia, Mołdowa itd. Dalsze dyskutowanie na temat skuteczności, czy braku skuteczności jest po prostu bezsensowne.

Natomiast inną sprawą i to znacznie poważniejszą jest to, jak chcemy w polityce wschodniej wykraczać poza te cele minimum. Bartek Sienkiewicz przytoczył sarkastycznie, o ile się nie mylę, za Nowakiem, że, chcemy mieć Zachód na Wschodzie. A ja się pytam: A dlaczego nie? Dlaczego nie? Piętnaście, 18 lat temu to samo słyszało się w Niemczech. To są jacyś wariaci, którzy chcą mieć Zachód na Wschodzie. Tylko, że Wschód był wówczas nad Wisłą i Bugiem. Innymi słowy, jeżeli dzisiaj mówi się, że chcemy mieć Zachód na Wschodzie, to znaczy, że chcemy mieć na naszej granicy coś więcej niż tylko niepodległe państwa, z którymi nasze stosunki są chłodne, dobre, złe, a czasami trochę lepsze. Mieć lepsze stosunki oznacza większe bezpieczeństwo kraju. Czy to się nie udało? Tak, to się nie udało. Ale czy to się nie udało do końca? Tu już mam wątpliwości mimo przegranej pomarańczowych, aczkolwiek ja nie sądzę, żeby ktokolwiek dawał im ogromne szanse. Jest tutaj ambasador Ciosek i myślę, że nawet podczas negocjacji w Kijowie jesienią 2004, nadziei na wielkie i natychmiastowe zmiany nie było. Ale coś osiągnęliśmy. Z punktu widzenia interesowi Polski uzyskaliśmy paroletnią, jak to się mówi, „pieredyszkę”.

Teraz przejdę do rzeczy, które są już bardzo praktyczne i związane z obecną sytuacją na Wschodzie. Nie chcę mówić teraz o Rosji, pewnie jeszcze do tego wrodzimy, powiem natomiast o krajach takich, jak Ukraina i inne. Otóż wydaje mi się, że jedyną polityką wschodnią dzisiaj, pominąwszy stosunki bilateralne i kontakty, o których wspomniał pan minister Litwin, jest w stosunkach z tymi krajami koncepcja długiego marszu. Bardzo długiego marszu. I w tym celu muszą być stworzone praktyczne instytucje. Fragmentem takiego długiego marszu jest działalność edukacyjna i szkoleniowa oraz każdego rodzaju współpraca. Pytanie jest, czy my mamy takie instytucje? Mam na myśli program S.E.N.S.E., który powinien wrócić, bo był jedynym, długofalowym, skutecznym programem.

Mówiono już o Mołdowie. Ale proszę bez tego hurraoptymizmu – referendum nie zostało rozstrzygnięte. I trzecia rzecz – Bartek Sienkiewicz bardzo słusznie wspomniał tutaj, że istnieją w polityce wschodniej ograniczenia, wynikające czy to z polityki Stanów Zjednoczonych, czy to UE. Tak, one są. Tylko problem polega na tym, że trzeba przygotować politykę, która poszerzy paletę polskiego działania w ramach tych ograniczeń i tam, gdzie można poza te ograniczenia wykroczyć. Nie zmienimy traktatu rosyjsko – amerykańskiego w sprawie umowy o START, ale to nie oznacza, że nie możemy rozszerzać pola naszego działania poniżej poziomu rakiet strategicznych. Zarówno w przypadku USA jak i UE – takie pole istnieje. Tu już skończę, ponieważ przewodniczący dyrektor każe się zatrzymać.

Jan Malicki: Przewodniczący dawał w tej sprawie gwałtowne znaki… Co do wypowiedzi profesora Kamińskiego – Mongolia to bardzo ciekawy przykład. To kraj, gdzie w latach dziewięćdziesiątych opozycja wzorowała się w całości na Polsce. Zresztą bardzo często byli to ludzie tu wykształceni i rożne rozwiązania w przebudowie kraju wzorowali na Polsce. Nie zawsze się to udawało, ale nam też nie wszystko się udawało. Ale cóż, ambasady w Mongolii w tej chwili nie mamy. Chyba jest definitywnie zniesiona, o ile można uznać, że w coś ogóle jest definitywne w polityce zagranicznej. Co do pomarańczowej rewolucji, to oczywiście nadzieje były ogromne, ale większość z nich się nie ziściła. Choć i tak jestem bardzo daleki od pesymizmu, bo liczba sukcesów, pozytywnych rezultatów tego, co się działo kilka lat temu, i tak napawa optymizmem. No cóż, w ten sposób doszliśmy do ostatniego panelisty – pani Bogumiły Berdychowskiej. Ostatnia wypowiadała się na łamach Rzeczpospolitej w dyskusji o polityce wschodniej i dzisiaj także zabierze głos jako ostatnia. Pani Berdychowska jest twardym bojownikiem. Umie dyskutować i nie ustępuje łatwo, ale to dodaje smaku i pieprzu naszym dyskusjom politycznym o Wschodzie. Najczęściej zajmuje się Ukrainą, ale nie tylko. Obecnie jest zaangażowana w Forum Polsko – Ukraińskie, które jest, powiedzmy, formą resetu dla osób zajmujących się Ukrainą i chcących zrobić krok w trudnej sprawie.

Bogumiła Berdychowska: Dzień dobry państwu. Zacznę od tego, że niezwykle interesująca dyskusja, której jesteśmy świadkami, nie oddaje, w moim przekonaniu tego, co jest rzeczywistością w debacie publicznej, tudzież realnej polityce wobec Europy Wschodniej. Otóż można by odnieść wrażenie, że różnice między poszczególnymi dyskutantami są niewielkie, a wszyscy w takiej czy innej formie opowiadają się za aktywną, otwartą polityką wschodnią, w której będzie miejsce nie tylko dla Rosji, ale również dla takich krajów, jak Ukraina, Mołdowa, Gruzja, etc. Otóż w moim przekonaniu jest to złudzenie panujące na tej sali. Tyle wstępu.

Odwołując się do patrona dzisiejszej konferencji, chciałabym przypomnieć, że dla Giedroycia polityka wschodnia wynikała z założenia, że w okresie powojennym zmiana położenia politycznego Polski, a w szczególności utrzymanie polskiej niepodległości, jest niemożliwe bez radykalnej, strukturalnej przebudowy całej Europy, w tym Europy Środkowo-Wschodniej. W moim przekonaniu, również teraz ta przebudowa jest warunkiem bezpieczeństwa, stabilności i rozwoju naszego regionu. Z dzisiejszej perspektywy, absolutnie kluczowym warunkiem dla przebudowy Europy Wschodniej jest utrzymanie koncepcji otwartych drzwi do Unii Europejskiej. Nie oznacza to, proszę państwa, że jestem naiwną euroentuzjastą, która ma przekonanie, że jutro, czy pojutrze Ukraina, Mołdowa czy Gruzja staną się członkami UE. Natomiast zasadnicze znaczenie ma utrzymanie statusu otwartych drzwi, aby po spełnieniu warunków unijnych, kraje te mogły zrobić następny krok w stronę tego, o czym mówili moi przedmówcy, tzn. żeby Wschód stał się Zachodem. Oczywiście, zasadnicze założenie utrzymania polityki otwartych drzwi nie jest sprzeczne z aktywną polityką wobec Rosji. I jeżeli ja mam zarzuty i wątpliwości wobec tego, co się dzieje w ostatnim czasie w polityce wschodniej, to ten zarzut nie polega na pewnego rodzaju pozytywnym przełamaniu w relacjach z Rosją, tudzież na mnożeniu bardzo konsekwentnych inicjatyw we współpracy dwustronnej polsko-rosyjskiej. Mój zarzut polega na tym, że nie jest to polityka obudowana równie aktywną polityką w stosunku do innych państw regionu I oczywiście, z przyczyn natury obiektywnej, szczególne miejsce ma w tym kontekście Ukraina.

Co mi się wydaje, że było najważniejszego w polityce ostatnich 20 lat. Po pierwsze, podmiotowe traktowanie partnerów na Wschodzie. Po drugie, język szacunku do tych partnerów. Po trzecie, i według mnie najważniejsze – współpraca. Taka polityka jest, przepraszam za wyrażenie, dość upierdliwa – pewnych rzeczy nie można załatwić szybko, pewne rzeczy powracają, ale w długiej perspektywie taka polityka jest lepsza, skuteczniejsza i oparta na wzajemnych korzyściach. Choć oczywiście, w codziennej praktyce, jest znacznie bardziej uciążliwa. Wątpliwości w stosunku do dotychczasowej polityki wschodniej, w moim przekonaniu, wynikają z trzech elementów. Po pierwsze, polska klasa polityczna, czy Polska w ogóle, zrealizowała swoje podstawowe cele z początku lat 90. i stała się członkiem UE i NATO, zapewniając sobie w ten sposób elementarne bezpieczeństwo i warunki do rozwoju. Po drugie, wejście do UE to jest rewolucja tak dogłębna, że do końca nie zdajemy sobie z tego sprawy. Impuls rozwojowy, jaki Polska otrzymała po wejściu do UE skoncentrował i zdominował polskie myślenie. Jest świetny dokument, który przygotował minister Boni – Polska 2030, tylko właściwie brak w nim wskazania, że polityka zagraniczna, oczywiście przy umiejętnym jej prowadzeniu, również może być bodźcem rozwojowym. I trzeci element. Ostatnio, po raz pierwszy od 20. lat, w Polsce pojawiła się silna grupa, która w gruncie rzeczy uważa, że ambitna i przynosząca korzyści na przyszłość polityka wschodnia to polityka ograniczona do Rosji. Jakie są objawy tego zamieszania w postrzeganiu polskiej polityki wschodniej? Po pierwsze, to poszukiwanie konsensusu w tej sprawie. Dopóki Polska realizowała swoje podstawowe cele, właściwie cała klasa polityczna, bez względu na to, czy ktoś się wywodził z ugrupowania postkomunistycznego, czy solidarnościowego, nie miała żadnych wątpliwości co do naszych celów. Były to integracja z NATO i UE oraz polityka wschodnia, która nas stabilizuje i zabezpiecza. W skutek zrealizowania tych celów, polityka wschodnia, podobnie jak wiele innych dziedzin, stała się przedmiotem bardzo ostrej wewnątrz-polskiej wojny politycznej. Czasami mam wrażenie, że jeśli polityk reprezentujący PO powie, że coś jest ciepłe, to polityk PIS mówi, że jest bardzo gorące i na odwrót. W takiej sytuacji, oczywiście, trudno prowadzić racjonalną politykę i dzielić się odpowiedzialnością i zadaniami. Punkt drugi – niedomaganiem jest nieekonomiczność naszej polityki oraz marnotrawstwo dotychczasowego kapitału w polityce wschodniej. I tu możemy wymieniać cały szereg rożnych rzeczy. Marnotrawstwo i w sensie inicjatyw, które się rozwijały, zaczęły przynosić efekty i które teraz są zarzucane, ale również marnotrawstwo w przestrzeni symbolicznej.

Jest tu pan wiceminister i właściwie przy tej okazji zapytałabym, czy każdy dyrektor departamentu może publikować teksty, gdzie przedstawia swoją koncepcję polityczną i podpisuje się jako dyrektor departamentu MSZ? Czy to jest głos reprezentujący resort? Bo, jak pan minister doskonale wie, to są głosy, które w gruncie rzeczy starają się ograniczyć politykę wyłącznie do Rosji. To co wydaje mi się szalenie istotne, to jest zupełnie nowy język, którym zaczęliśmy mówić o polskiej polityce wschodniej. Nazwałabym go językiem neodulszczyzny, albo takiej karlej neomocarstwowości. To jest zdumiewające, że taki język w ogóle w polskiej debacie się pojawił. Wydawałoby się, że co jak co, ale istnieje już pewien dorobek polskiej polityki wschodniej. No i punkt ostatni. Ostatnio pojawiły się głosy, które w sposób zasadniczy destruują polską politykę wschodnią. Dzisiaj pan Bartłomiej Sienkiewicz, przed którym oczywiście chylę czoła, występował ostrożnie i w sposób wyważony, ale jego wyznanie w jednej z ostatnich wypowiedzi brzmi tak: powinniśmy zakończyć samotny boj o politykę otwartych drzwi, a członkostwo Ukrainy w UE jest szkodliwe z punktu widzenia polskich interesów. Otóż, jest takie rosyjskie przysłowie – święte miejsce nie bywa puste. Mam wrażenie, że kiedy przestano prowadzić aktywną, samodzielną politykę wschodnią, to zaczęto szukać takich wydmuszek, które mają poprawiać samopoczucie. Panie ministrze, przepraszam za te słowa, ale Partnerstwo Wschodnie na razie jest, jak najpiękniejszy przedmiot, którego nie ma. Dużo się o nim mówi, ale jak Pan wie doskonale, nie wiadomo ciągle co z niego wyniknie.

I na końcu ostatnie trzy zdania. Ja widzę w polskiej polityce wschodniej głęboki kryzys, ale to nie znaczy, że ten kryzys musi się nieodwołalnie zakończyć czymś bardzo złym. Bo możemy potraktować ten kryzys, tak jak kryzys chorobowy, z którego człowiek wychodzi uzdrowiony. W moim przekonaniu nasza bezpieczna przyszłość jest związana z UE oraz stabilną Europą Wschodnią. Wszyscy, którzy mówią, że powinniśmy być proukraińscy, a nie projuszczenkowscy, to mówią oczywiste „abc” i jeżeli ja widzę jakieś niedomagania, to jest nim spor polsko – polski, który uniemożliwia rozumną pracę.

Jan Malicki: Kilka kwestii na koniec zostało bardzo mocno postawionych. Padła kwestia polityki wschodniej, którą realizuje Uniwersytet Warszawski i Ministerstwo Spraw Zagranicznych, rożne koncepcje polityki piastowskiej i polityki jagiellońskiej. To jest kwestia troszeczkę myląca i wprowadzająca bałagan, ale z drugiej strony czytelnik czy słuchacz wiedzą o co chodzi. Na koniec – co Polska może lub jest w stanie zdziałać … Proszę państwa, zaczynamy dyskusję – 20 minut. Proszę bardzo, jako pierwszy profesor Andrzej Mencwel.

Andrzej Mencwel: Dziękuję bardzo. Ja nie jestem ani politykiem, ani publicystą, ani politologiem, jestem historykiem kultury. I kilka sprostowań z tego punktu widzenia.

Pierwsze do pana Bartłomieja Sienkiewicza. Pierwszy numer Kultury, wydany w Rzymie w roku 1947, jest być może jedynym na całym kontynencie tego rodzaju aktem wiary w Europę i jej przyszłość, jaki wówczas zredagowano. Jak powstaje Europejska Wspólnota Węgla i Stali, to zaraz są tam komentarze o skutkach tego wydarzenia dla przyszłości Europy. Koniec tego sprostowania. Niczego takiego proszę więcej nie mówić, bo jest to krzywdzący fałsz historyczny.

Po drugie, sprawa ULB, która pojawia się w roku 1951, miała swój początek w sytuacji, gdy parę osób, tracąc dom w Maisons-Laffitte, kreśli wizję przyszłości Europy, która ziści się po 50. latach. Więc zanim użyje się w tytule słów „koniec” lub „pożegnanie”, to trzeba się naprawdę wiele razy zastanowić, czy w ogóle ma się proporcjonalny do tamtej wizji ogląd rzeczywistości. To jest drugie sprostowanie.

Trzecia sprawa. Proszę się nie rozstawać z językiem, który został dzięki tamtym inspiracjom wypracowany. On wszedł do polskiej i europejskiej humanistyki. Jeżeli wszyscy Polacy mają kompleksy, że w tych historiach europejskich, wydawanych w Angliach, Francjach i innych Amerykach, jest nas ciągle za mało, to nie wynika to ze złej woli tamtych instytutów naukowych, tylko z nieobecności tej części Europy Środkowej w kształtowaniu europejskiej i światowej nauki historycznej w XIX wieku. Bo tych faktów nie było, nie były one fragmentem historii świata. Otóż, jak nasi publicyści, politolodzy i politycy zaczną to skreślać właśnie teraz, kiedy to zaczyna wchodzić do języka humanistyki światowej, to właściwie trudno o bardziej efektowne intelektualne harakiri, nie mówiąc już, jakie ma to walory polityczne.

Czwarta sprawa, o której politycy wiedzą lepiej niż historycy, tacy jak ja – jest poziom taktyczny, jest poziom strategiczny, jest poziom polityczny, ale jest też poziom historyczny. Otóż na poziomie taktycznym, to akurat Pan poseł Kowal mówił, że w tym roku nie nastąpiło nic, ale w ciągu pół wieku stało się cholernie dużo. W jakim przedziale czasowym operujemy? Bo jeżeli w tym przedziale czasowym jest gorzej, to wcale nie wynika, że w następnych dwóch, czy trzech będzie kierunkowo tak samo. I to jest czwarty punkt. Piąta kwestia, naprawdę bardzo dotkliwa. W Polsce został wypracowany pewien język, z którego poznikały pewne pseudo mocarstwowe kategoryzacje i ten język nie był oszukańczy. To był język, który pociągał naszych sąsiadów. Oni po raz pierwszy w dziejach poczuli, że my tu nie chcemy chodzić nad ich głowami. Jednym z tych terminów, które trzeba wyrzucić jest „misja cywilizacyjna”. Żadnego paternalizmu. Wspieramy podmiotowości. Dopóki istnieją te państwa, dopóty, niezależnie od kwestii taktycznych i strategicznych, my musimy tę podmiotowość wspierać. Jakimi środkami w danym momencie to ja nie wiem – nie jestem od tego. Wiem, że minister Waldemar Dąbrowski, były minister kultury, jeśli dobrze pamiętam w rządzie Leszka Millera, ufundował program „Gaude Polonia”. To jest jeden za najlepszych pomysłów, jakie w Polsce powstały.

Jan Malicki: Dziękuję za te błyskotliwe wypowiedzi. Po wypowiedzi Andrzeja Mencwela zmieniam koncepcje. Zrobimy odpowiedzi panelistów na samym końcu, teraz natomiast od razu przechodzimy do dyskusji. Pan profesor Jerzy Pomianowski zgłaszał się jako drugi. Bardzo proszę.

Jerzy Pomianowski: W dzisiejszej sesji wybieram głos Bartłomieja Sienkiewicza. Nie mówię o tej części jego wyborów, w które wprowadził prof. Kamiński, ale chciałbym potraktować, tak samo poważnie, jak on to traktuje, trzon jego negatywnych poglądów o koncepcji Kultury i Giedroycia. Mówił on mianowicie, że koncepcja ta jest nieaktualna, ponieważ niewykonalna i nieprzydatna. A to z powodu braku sił i środków niezbędnych, aby spełnić jedno z zasadniczych założeń Giedroycia, to mianowicie, że pozycja nasza na Zachodzie i w świecie, zależy od naszych wpływów i znaczenia na Wschodzie. Bartłomiej Sienkiewicz uważa, że nie mamy ku temu sił i środków. Jest przykład praktyczny, bardzo dobrze wszystkim znany i świadczący o kolosalnym wpływie Polaków na to, co dzieje się na Wschodzie. Wybory na Ukrainie wygrał Janukowycz, przywódca partii pół-odwróconej, a może całkiem odwróconej na Wschód, przeważając o trzy zaledwie procent partię prozachodnią, kierowaną w niezgodzie, ale mającą dwóch wspólnych przywódców – panią Tymoszenko i pana Juszczenkę. Otóż twierdzę, że te trzy punkty przewagi Janukowycz zawdzięcza tym Ukraińcom, którzy znali, czytali i oglądali w telewizji dowody zaciekłej antyukraińskiej kampanii prowadzonej w Polsce przynajmniej od 2002 roku przez przedstawicieli tego co Wy nazywacie IV Rzeczpospolitą. Kto widział antyukraińską transmisję Warto rozmawiać pana Pospieszalskiego, kto czytał artykuły Rafała Ziemkiewicza i innych publicystów Rzeczpospolitej oraz Gazety Polskiej, ten doskonale wie, że sprawa jest poważna, tym bardziej, że kapelanem tej kampanii jest ksiądz – kapłan Isakowicz-Zaleski. Proszę mi dowieść panie Bartłomieju, że te trzy procent różnicy głosowało przeciwko pani Tymoszenko z innych względów. Te trzy procent zadecydowało o całkowitej zmianie polityki ukraińskiej, co spowodowało, że znowu możemy znaleźć się w imadle. Giedroyć twierdził, że jedynym ratunkiem przed tym imadłem jest posiadanie na Wschodzie, oprócz Rosji, którą szanował, i której nie wyłączał z gry, przynajmniej drugiego niepodległego państwa, jakie upatrzył sobie w Ukrainie. Dziękuję.

Jan Malicki: Było trzecie zgłoszenie. Pan ambasador Ananicz.

Andrzej Ananicz: Ja mam krótkie pytanie do pana Bartłomieja Sienkiewicza. Pan używa, nie po raz pierwszy, terminu „przerwa strategiczna”. Proszę o wyjaśnienie czego ma ona dotyczyć, co się rozwijało i co zatrzymało się? Pan tego terminu używał w kontekście dyskusji politycznych o integracji naszych partnerów wschodnich z UE. Ja nie znam ani jednego polskiego polityka, który byłby na tyle naiwny, żeby tego rodzaju perspektywę lokować przed nami o pięć, dziesięć lat. Nie słyszałem nigdy, że „toczy się proces integracji partnerów wschodnich z UE”. Nie. Więc gdzie jest ta przerwa? Ja skłaniam się do słów pana ministra Litwina, że to jest proces, że to jest taka rzetelna pozytywistyczna robota, próba modernizacji i wpływania na zmiany. To się może kiedyś przełożyć na integrację. Ja nie znam nikogo, kto by twierdził, że to ma nastąpić za chwilę. Więc gdzie jest ta przerwa?

Jan Malicki: Dziękuję bardzo. Mam na pewno dwa głosy, jako pierwszy pan dr Andrzej Szeptycki.

Andrzej Szeptycki: Dziękuję bardzo, do pana Sienkiewicza. Myślę, że mało kto w Polsce kwestionuje to, że chcielibyśmy mieć dobre stosunki z Rosją. Tylko mam dwa pytania. Po pierwsze, w jaki sposób jesteśmy w stanie to osiągnąć, jak Pan mówił, na naszych warunkach? A po drugie, na ile te stosunki z Rosją są kompatybilne z naszą polityką wobec innych krajów wschodnich, czy obszaru poradzieckiego?

Pani Bogumiła mówiła o artykułach prasowych. Taką główną receptą zawarł artykuł dyrektora Bratkiewicza w Gazecie Wyborczej, wedle którego polityka Polski i Unii wobec Rosji i krajów Partnerstwa Wschodniego jest, po pierwsze, całkowicie kompatybilna, a po drugie, doprowadzi zarówno do modernizacji Rosji, jak i krajów Partnerstwa Wschodniego. W moim przekonaniu, to jest przejaw tych wielkomocarstwowych, niezbyt dobrze wspominanych aspiracji. Nie widzę tego, żebyśmy po tak krótkim okresie doprowadzili do modernizacji Rosji. Jak na razie, to Rosja narzuca nam pewne warunki, jak wobec Gruzji, a nie my jej, prawda? Przez pół wieku kraje EWG, potem Unii, nie doprowadziły do modernizacji dużo słabszych krajów w Europie Wschodniej. Więc ja się obawiam, że ta nasza polityka wobec Rosji i wobec jej sąsiadów jest dość niekompatybilna. My chcemy modernizacji i stabilizacji Białorusi, Mołdowy i krajów Kaukazu, ale Rosja tego nie chce. Dlatego, że niestabilność i słabość tych krajów to jest dla Rosji pewne przedpole, które ona zyskuje. I w związku z tym trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czy próbujemy z Rosją i co z tego wyjdzie, czy jednak z innymi sąsiadami? Dziękuję bardzo.

Jan Malicki: Dziękuję bardzo. Pan Tadeusz Olszański.

Tadeusz Olszański: Ja jestem pracownikiem OSW. Zajmuję się polityką wewnętrzną Ukrainy i zanim przejdę do tego co pierwotnie chciałem powiedzieć, muszę odnieść się do słów pana Pomianowskiego. Nie ma na Ukrainie prozachodniej partii, której przywódcami są Julia Tymoszenko i Wiktor Juszczenko. Elektorat prozachodni na Ukrainie, w swoim, a nie naszym rozumieniu prozachodni, nie przekracza 12 – 15%. 3% przewagi, które uzyskał Janukowycz nad Julią Tymoszenko, wzięły się z podziału głosów, które w I turze padły na Serhieja Tihipkę i byli to ludzie, którzy woleli polityka w jakiś sposób obliczalnego, od polityka nieobliczalnego. Wreszcie, nie przeceniajmy dla opinii publicznej Ukrainy znaczenia naszych sporów i kłótni. Te nasze spory docierają do wąskich warstw inteligencji i mało kogo interesują, poza ukraińskimi szowinistami. Taka jest prawda. Działalność ks. Zaleskiego, czy współpraca Związku Kresowian z najwredniejszymi rusofilami na Ukrainie, naprawdę nie mają wpływu na ukraińską większość. Dla większości Ukraińców jest to spor marginalny.

Bogumiła Berdychowska powiedziała, że „jeżeli Ukraina spełni wymogi UE”. I tu jest problem. I tu jest zagadnienie, które w tej całej dyskusji się nie pojawiło. Wymogi UE rosną z każdym nowym traktatem, z każdym nowym rozszerzeniem. Ja nie wiem, czy gdybyśmy w tej chwili negocjowali przystąpienie do Unii, to czy mielibyśmy szansę na akcesję. Po przyjęciu nowych państw bałkańskich, europejskie acquis znów wzrośnie i będzie jeszcze trudniejsze do przeskoczenia dla Mołdowy, dla Białorusi, dla Ukrainy. Albo stałe podwyższanie bariery acquis, albo dalsze rozszerzenie – jedno i drugie naraz nie jest możliwe. Tu piłka jest po stronie UE. Dziękuję bardzo.

Jan Malicki: Dziękuję bardzo. Pan Adam Balcer.

Adam Balcer: Ja jestem z Demos Europa i mam trzy kwestie. Po pierwsze, już ambasador Ananicz poruszył ten problem „pauzy strategicznej”. Ja też nie dostrzegam tej „pauzy strategicznej”. Patrząc na przestrzeń postsowiecką, możemy dostrzec aktywność wielu aktorów, o których tutaj się w ogóle nie mówi. Wydaje mi się, że naszą debatę charakteryzuje pewna archaiczność i niekompatybilność z procesami, które zachodzą na tym obszarze. Mamy do czynienia z bardzo dużą aktywnością Chin. W Azji Centralnej, w grudniu zeszłego roku, otwarty został bardzo ważny gazociąg z gazem turkmeńskim, którym popłynie także surowiec uzbecki. W krajach Partnerstwa Wschodniego też widać aktywność Chin: w kontraktach budowlanych, kredytach, umowach, najróżniejszych wizytach czy we wzroście udziałów i wymianie handlowej. Z drugiej strony, Turcja też jest bardzo aktywna, co możemy dostrzec we wszystkich wymiarach. Mamy więc nowych graczy, których rola będzie rosła, natomiast rola Rosji będzie słabła.

Następny punkt to jest kwestia Partnerstwa Wschodniego. Odnosząc się do pani Bogumiły Berdychowskiej, chciałbym żebyśmy trochę odczekali. Partnerstwo istnieje 15 miesięcy i, na przykład, na współpracę dwustronną i wielostronną mamy przeznaczone do 2013 roku 2,5 mld euro. Europejski Bank Inwestycyjny to jest kolejne półtora mld euro. To nie są małe pieniądze. Zobaczymy, jak będzie wyglądać implementacja. Kolejny punkt, trzeci, to jest nasz potencjał. Polska, spośród innych krajów UE, jest krajem z proporcjonalnie najmniejszą liczbą studentów z zagranicy – 0,6%…

Jan Malicki: … tego połowę stanowią studenci ze Studium Europy Wschodniej.

Adam Balcer: Po drugie, spójrzmy na pomoc rozwojową. Polska przyznaje na ten cel 0,03% swojego PKB. Dla porównania, Portugalia, która nie jest wiele od nas bogatsza, przyznaje 0,24%. Kolejna kwestia to polskie inwestycje zagraniczne. Są one nieznacznie wyższe od inwestycji zagranicznych Węgier – kraju, który ma trzy i półkrotnie mniejszą gospodarkę od Polski, i który jest na zbliżonym poziomie rozwoju gospodarczego. Podstawową kwestią jest wykorzystanie naszego potencjału. Dziękuję.

Jan Malicki: Dziękuję bardzo, następny głos…

Mirosław Jankowiak: Mam pytanie skierowane do pana posła Kowala. Czy UE opracowała już nową strategię postępowania wobec Białorusi w okresie wyborów?

Jan Malicki: Dziękuję bardzo. Głos w tej turze ostatni. Bardzo proszę, redaktor naczelny Liberte.

Leszek Jażdżewski: Właściwie trudno mi występować obok tylu wybitnych znawców tematyki wschodniej, pozwolę sobie jednak na trzy uwagi. Pierwsza jest taka, że uczestnicząc w dosyć dużej ilości paneli na temat spraw zagranicznych, a także wschodniej polityki UE, uważam, że bardzo często występują tam rożne osoby. Bardzo często jest tak, że osoby zajmujące się tematyką europejską nie chodzą na spotkania dotyczące polityki wschodniej i odwrotnie. Jest coś takiego, że my wciąż nie przyswoiliśmy sobie faktu, że polityka wschodnia Polski może się odbywać tyko przez Brukselę. Naszym największym sukcesem, który był jednocześnie największym powodem antagonizmów z Rosją, była Pomarańczowa Rewolucja, którą myśmy, w pewnym sensie napuszczali – zdaję sobie sprawę, że mówię niepoprawnie politycznie. W każdym razie widać było, że to Javier Solana, a nie prezydent Kwaśniewski pojechał do Kijowa. Polska, tak naprawdę, ma mocarstwowe ambicje, ale nie ma żadnych mocarstwowych możliwości. I tutaj wróciłbym do idei Gierdoycia i jej oceny przez Bartłomieja Sienkiewicza. Ja uważam, że ta krytyka jest jak najbardziej prawidłowa. Moim zdaniem my w Polsce prowadzimy politykę romantyczną, a tak się polityki nie prowadzi w XXI wieku.

Jan Malicki: Dziękuję bardzo. Czy polska polityka wschodnia jest romantyczna? Obawiam się, że Giedroyć, gdyby siedział na tej sali. to powiedziałby, że ona właśnie nie jest romantyczna. Na tym polega problem. Proszę państwa, w ten sposób proponowałbym zakończyć główny etap dyskusji. Ona się jeszcze będzie toczyć w kuluarach. Ponieważ padły pytania do pani Berdychowskiej, kilka uwag w stronę pozostałych panelistów oraz poważna, zaszczytna, liczba uwag do Bartłomieja Sienkiewicza, to pani Berdychowska zacznie krotką odpowiedzią, a potem głos zabiorą panowie. Na koniec natomiast, zgodnie z prośbą, wypowiedź pana ministra, odnosząca się do dyskusji i pytań.

Bogumiła Berdychowska: Dziękuję bardzo, ja właściwie mam wypisane dwie – trzy uwagi. Po pierwsze, co zaskakuje, to pełna zgoda z głosem Tadeusza Olszańskiego. Uważam, że jego diagnoza sytuacji odpowiada rzeczywistości, a to implikuje, że nie zgadzam się z wcześniejszym sądem pana prof. Pomianowskiego, mimo że cieszy się on moim niezmiennym szacunkiem. Oczywiście teza, że trzy procent głosów przewagi Janukowycza, to są głosy osób, które przeraziły się polską dyskusją historyczną, wydaje mi się tezą nie do udowodnienia. Z drugiej strony, zwracam się do Tadeusza, to nie jest tak, że polską dyskusją interesują się tylko pojedynczy intelektualiści. Nie. To interesuje także ludzi, którzy zajmują się realną polityką. Nawet byłam zaskoczona, kiedy w dyskusjach na Forum Ekonomicznym w Krynicy, obecne otoczenie Janukowycza cytowało polską prasę.

Do pana Leszka Jażdżewskiego. Ja się w sposób zasadniczy nie zgadzam z tezą, że polityka wschodnia może być uprawiana tylko przez Brukselę. Otóż nie! Przez Brukselę również można osiągać cele, ale nie daje to nam alibi do nicnierobienia. Po drugie, nie my wymyślaliśmy Pomarańczową Rewolucję. Była to od początku do końca zasługa samych Ukraińców. Natomiast co do polskiej roli, to mediacja, w której brał udział także Solana, pewnie nie miałaby miejsca lub była by mniej istotna, gdyby w Kijowie nie było prezydenta Kwaśniewskiego.

W jednym się z Panem zupełnie zgadzam. Mianowicie, że nie wypracowaliśmy takiego zrozumienia, że polityka wschodnia to jest element całościowej polityki zagranicznej. I czasami dyskusja poświęcona kwestiom integracyjnym jest tak samo ważna dla polityki wschodniej, jak bezpośrednia rozmowa o relacjach polsko-rosyjskich, polsko-ukraińskich i innych. Dziękuję.

Jan Malicki: Dziękuję bardzo. Henryk Szlajfer, dwie minuty.

Henryk Szlajfer: Wydaje mi się, że pan dokładnie nie przeanalizował tego co się działo na Ukrainie w 2004 roku. Zachęcam więc, przede wszystkim, do ponownego i uważnego przejrzenia kalendarium, przygotowanego bezpośrednio po zakończeniu negocjacji z udziałem wszystkich ich uczestników. Po drugie, kiedy pan Solana przyleciał, negocjacje już się skończyły. A jak przyleciał to zastygł bezradny, celowo tu używam słowa „bezradny”. W procesie negocjacji nie odegrał praktycznie żadnej kreatywnej roli. Na dodatek, czy przyleciał jako przedstawiciel UE, czy też jako Javier Solana, to jest jeszcze do debaty, bo jeśli dobrze pamiętam, to nie dostał samolotu od UE, tylko jedno z państw Wspólnoty zapewniło mu transport do Kijowa. Oczywiście ani Polska, ani Amerykanie, ani OBWE, ani żadne inne instytucje tej rewolucji nie zrobiły. Natomiast śmiem twierdzić, że bez tych negocjacji w kluczowym momencie, wydarzenia potoczyłyby się w bardzo dziwnym kierunku, niezupełnie dobrym.

Panie Dyrektorze, korzystając, że dał mi Pan jeszcze jedną minutę, poruszę sprawę Rosji. Ja pomijam tę dyskutowaną latami sprawę rury północnej, ale mamy inne bardzo ważne problemy w relacjach z Rosją. Planowana elektrownia atomowa w Kaliningradzie i rosyjskie propozycje, ażeby skorzystać z wytwarzanej tam energii. Jak będzie się kształtowała polska polityka w tym zakresie, jak będzie się to miało do polskiego programu rozbudowy energii nuklearnej? Nie mam zdania, natomiast widzę problem. Polska, w przeciwieństwie do innych krajów Europy Środkowej, jest krajem, w którym bezpośrednich rosyjskich inwestycji praktycznie nie ma. Czy nastąpią tu jakieś zmiany? Znowuż nie ma odpowiedzi, ale to są pytania, które stanowią materię stosunków. Mamy rozpoczętą ważną dyskusję na temat początkowo bardzo mglistych, ale obecnie coraz bardziej konkretyzowanych projektów rosyjskich dotyczących bezpieczeństwa europejskiego oraz rozpoczęty, w związku z tym, Proces z Korfu. Gdzie my będziemy się plasować w tej dyspucie? Jak my będziemy się w niej definiować? To są tylko niektóre problemy, które tworzą, wydaje mi się, realną materię dla rozważań na temat polityki wschodniej w części dotyczącej Rosji. Jeżeli ta dyskusja, również publiczna, będzie się toczyła w sposób rozsądny, to wypracujemy również jakąś politykę wobec Moskwy. I polityka ta, jednocześnie, nie będzie stała na przeszkodzie naszym relacjom z innymi krajami na Wschodzie. Dziękuję bardzo.

Jan Malicki: Pan Andrzej Halicki.

Andrzej Halicki: Przypomnę, że rozpoczęliśmy dyskusję od słów Pana Dyrektora Malickiego, iż sejmowa Komisja Spraw Zagranicznych utworzyła Stałą Podkomisję ds. Partnerstwa Wschodniego. Dlaczego teraz jest ona ważna? Dlatego, że dyskutujemy o wyzwaniach na całe dekady do przodu i ostatni głos z sali spiął ten problem klamrą pytając – polityka zachodnia czy wschodnia? Nie! Polska polityka zagraniczna, czy też inaczej mówiąc – nasza aktywność, jest komplementarna i takie będą jej efekty na Wschodzie, jaka nasza pozycja w ogóle. A tę pozycję budujemy dziś w ramach UE, w ramach naszej działalności na kontynencie. To są naczynia połączone i chciałbym to mocno podkreślić – efekty nie zależą tylko od nas. Potrzeby polskiej polityki bardzo dobrze podsumował pan Szlajfer – instytucjonalizacja. Możemy zadekretować w międzynarodowych umowach miłość i braterstwo po wsze czasy, ale jeżeli nie będzie wymian młodzieży, współpracy uczelni, czy wymiany kulturalnej (a kultura to pole, które rzeczywiście buduje znajomość i ufność), to te drzwi, nawet jeżeli formalnie będą otwarte, nie będą miejscem gdzie ta przepustowość jest duża. Dlaczego? Bo mamy chyba kilka, czy kilkanaście polsko-rosyjskich umów partnerskich, a między Polską i Niemcami ponad 600. Czy łatwiej było nam porozumiewać się z Niemcami czy z Ukraińcami, Białorusinami, Rosjanami, czy Litwinami? Oczywiście z Niemcami było trudniej, bo nigdy nie mieliśmy dobrych relacji polsko-niemieckich. A proszę zobaczyć, jak zniknęły pewne fobie.

Cieszę się, że pan Olszański interesująco opisał sytuację ukraińską, ale nawiążę do uwagi pana prof. Pomianowskiego. Czy nie uważa Pan, że w gruncie rzeczy obóz pomarańczowych, a w szczególności Juszczenko, sam sobie zaszkodził gloryfikując Banderę czy UPA? Ukraińcy mogą budować swój narodowy patriotyzm w oparciu o Petlurę czy inne wzorce, czemu my nie bylibyśmy przeciwni. Jeżeli z jednej strony pojawia się agresja, to z drugiej też. Tylko, że to są marginesy. Problem polega na tym, żebyśmy nie dzielili i nie opisywali całego społeczeństwa przez pryzmat tych właśnie marginalnych grup, ale dawali im odpór i to wspólny. Tak samo Ukraińcy, jak i my musimy przeciwstawiać się radykałom.

Paweł Kowal: Istnieje pewnego rodzaju delikatność, kiedy wypowiadamy się jako politycy i kiedy staramy się nadać tym dyskusjom jakiś kontekst historyczny, kulturowy, a czasem literacki. I szczerze mówiąc, kiedy Radosław Sikorski napisał o „polityce piastowskiej”, początkowo uznałem, że jest to trochę zbyt mocne. Ale później zmieniłem zdanie. Nie uważam, że powinniśmy to odrzucić, lecz myślę, że jeśli mówię, „polityka jagiellońska” w poważnej dyskusji, to każdy rozumie co mówię. Kiedy zaś daję szybki komentarz, tzw. setkę, to nie mówię o „polityce jagiellońskiej”, bo nikt by nie wiedział o co chodzi. Ale kiedy piszę 10 stron tekstu, to posługiwanie się terminami, które są osadzone w polskiej tradycji, jest nie tylko dopuszczalne, ale nawet konieczne. Próbę udawania, że tworzymy coś nowego, odbieram jako dalsze nadrywanie i tak już podartej polskiej tradycji. Kiedy czytam tekst i widzę zdania z Wasiutyńskiego, to mam prawo odpowiedzieć. Ta nadmierna delikatność jest dla mnie wyrazem jakiejś daniny płaconej poprawności politycznej. Wyrażam swój pogląd spokojnie i zależy mi na zniuansowanej odpowiedzi. Słowo „nie” słyszałem w tej sprawie już ze dwadzieścia razy. Nie ja to wymyśliłem i nie ja to zacząłem, ale dzisiaj, w ciągu roku trwania tej dyskusji, widzę, że ma to pewien sens i rozmowa na ten temat w takim gronie musi się toczyć trochę inaczej, niż na zasadzie „tak-nie”. Ja nie mówię, żeby wracać do terminów „Polska mocarstwowa”, czy „Polska imperialna”, ale boję się, że za chwilę ktoś powie, że o Giedroyciu już też nie można mówić, bo nie wypada. Pewnych terminów można używać, pewnych trzeba się wyrzec, a z kolei innych używać ostrożnie.

Jeśli chodzi o politykę wschodnią prowadzoną przez Brukselę, to, moim zdaniem, nie odpowiada ona ambicjom państw członkowskich UE w Europie Środkowej. Bruksela nie prowadzi sama z siebie polityki zagranicznej w imieniu państw narodowych. Rodzi się ona w napięciu pomiędzy państwami członkowskimi a UE, ta zaś nie ma jak dotąd właściwych kompetencji, żeby cokolwiek robić w naszym imieniu. Unijne państwa narodowe działają na własną rękę, sprytnie, pod płaszczykiem unijnych instytucji. Na przykład widzimy obecnie, że kilka państw narodowych zapewniło sobie porządne miejsce w dyplomacji unijnej. Przecież jeżeli do Chin wyjeżdża Francuz, to on nie staje się Europejczykiem, tylko pozostaje Francuzem.

Jeśli chodzi o Białoruś, to jeśli się nie mylę, Unia nie ma jednakowej sformułowanej w jakimś dokumencie, polityki. Zmienność polityki wobec Białorusi w półtorarocznych cyklach wymaga poważnej refleksji politologicznej, a nie ciągłego mówienia o kolejnych sukcesach czy porażkach tych polityk. Sytuacja się dzisiaj zapętliła właśnie poprzez niecierpliwość i kompletną nieumiejętność myślenia o polityce pod kątem dłuższego trwania.

Jeżeli chodzi o Rosję, to podejmę polemikę z panią Berdychowską. Rozumiem, że to co Pani powiedziała – o tych przełomach w relacjach z Rosją – to jest taki trybut. Twardo stoję przy opinii prof. Szlajfera – albo w miejsce geopolityki uprawiamy jakąś „wrażeniopolitykę”, albo odnosimy się do rzeczy i mówimy, gdzie faktycznie zaszły zmiany. Bardzo bym chciał, żeby się dużo zmieniło, ale nie zgadzam się, że tak się już stało. I chciałbym wreszcie mieć takie forum, gdzie rzetelnie o tym porozmawiamy. Tych spraw jest na tapecie dziesięć i myślę, że nie musimy składać danin, żeby nasze wypowiedzi wyglądały na zrównoważone. Dużo się dobrego stało w relacjach z Rosją, ale politycznie bardzo niewiele się zmieniło. Śledzę to od lat i konia z rzędem, a na pewno dobrą kolację temu, kto mi wyjaśni, jakie zmiany zaszły w stanowisku prawnym wobec Katynia. Obserwuję oświadczenia rosyjskiej Prokuratury Generalnej w sprawie Katynia i nie widzę korekty stanowiska. Dziękuję.

Jan Malicki: Dziękuję bardzo, teraz nadszedł moment, na który czekaliśmy. To będzie taki deser. Bardzo proszę Bartłomiej Sienkiewicz.

Bartłomiej Sienkiewicz: Dlaczego pan poseł Kowal uważa, że tak często się zmienia polityka wobec Białorusi, a wymaga to pewnej cierpliwości, natomiast w przypadku pewnego przełomu z Rosją, który się dokonał w ciągu paru miesięcy, takiej cierpliwości już nie wykazuje i uważa, że już trzeba sprawdzać efekty takiej polityki? Nie bardzo rozumiem, dlaczego inny standard ma być wobec Białorusi, a zupełnie inny wobec Rosji.

Skoro pan poseł Kowal siedzi tutaj, po mojej lewej stronie i się tak nawinął, to może też od niego zacznę. Mówiłeś Pawle, znamy się przecież, o tych rożnych sensach historycznych, które warto przywoływać jako pewien kostium historyczny, jako pewien sposób komunikacji, szczególnie w kraju, gdzie tradycja jest obolała lub zerwana. To wszystko prawda, tylko że przywoływanie kostiumów historycznych po to, aby wykazać pewne tezy polityczne, ma także zupełnie inny charakter i doskonale pan poseł Kowal o tym wie. Sam czytałem jego tekst w Teologii Politycznej, gdzie obecną sytuację polityczną porównuje do czasów saskich. Więc rozumiem, że to jest taka sugestia co do pół-suwerenności obecnego rządu niepodległej

Rzeczypospolitej. W ten sposób, jak rozumiem, poseł Kowal uzupełnił wypowiedź lidera Prawa i Sprawiedliwości o Polsce jako kondominium rosyjsko-niemieckim. Tego rodzaju gry, jak „polityka piastowska” ministra Sikorskiego to był wielki błąd, który powoduje właśnie tego rodzaju odpowiedzi. Co więcej, sam poseł Kowal wspomina, że ten spor dotyczący polityki wschodniej schodzi także na poziom kraju. Tak, to jest spor, który dzieli każdy element życia publicznego w Polsce. To spowodowało, że po raz pierwszy od odzyskania przez Polskę niepodległości, spor o politykę zagraniczną jest istotnym sporem o władzę i rząd dusz. Ja nie jestem w stanie się z tym pogodzić.

Teraz chciałbym odpowiedzieć profesorom Kamińskiemu i Szlajferowi. W Polsce nie rozumiemy dziedzictwa Giedroycia i Mieroszewskiego jako pewnej zachwycającej wizji zawierającej zestaw wartości, którego powinniśmy być nośnikami. Ja widzę raczej coś innego. To mianowicie, że przez te dwadzieścia lat Giedroyć i Mieroszewski byli wielokrotnie używani i przykrawani do rożnego rodzaju polityk. Mam na myśli zarówno postkomunistów, którzy dzięki Giedroyciowi wskakiwali do chrzcielnicy, skąd wychodzili całkiem ochrzczeni i uważali, że mają już pełne mandaty, jak i polską prawicę, która miękko łączy Piłsudskiego, „politykę jagiellońską”, Giedroycia i Mieroszowskiego i „Prawo i Sprawiedliwość”. I to się znakomicie spotyka w Gazecie Wyborczej pomimo, że na co dzień obydwie formacje polityczne, bo chyba nikt nie ma złudzeń, że Gazeta Wyborcza jest wyłącznie gazetą, najchętniej przegryzłyby sobie aorty. To jest pewnego rodzaju kostium najzupełniej współczesnych sporów, ale w międzyczasie też coś się dzieje.

Spróbuję to państwu wyjaśnić na dwóch takich obrazkach. Obrazek pierwszy. Ze względu na swoje zawodowe czynności, współdziałałem w probie sprowadzenia z rynku energetycznego Ukrainy energii do Polski, zanim zaczną działać wszystkie ograniczenia związane z CO2 i zanim Rosja nie stanie się posiadaczem części ukraińskich aktywów, bo ta groźba cały czas nad tym krajem wisi. Ówczesny rząd pomarańczowych, mimo interwencji na rożnych szczeblach, nie podjął tych rozmów. A wkrótce wyjaśniło się dlaczego – ówczesny minister energetyki Jurij Prodan miał swoich eksporterów. Stworzył się bardzo miły i szczery układ korupcyjny, który zaczynał się od Ministerstwa Energetyki, a kończył się na prywatnym przedsiębiorstwie. Oczywiście w tej chwili ten układ ustępuje innemu, opartemu o oligarchów ze wschodu Ukrainy, a mechanizm jest mniej więcej podobny. Emisja CO2 to chyba jedno z największych wyzwań, przed jakim stoi mój kraj, bo po 2014 roku będziemy żyli w innej rzeczywistości ekonomicznej. A jeśli dojdzie do redukcji o 30%, a jest taki postulat, to będzie to złupienie nowych krajów członkowskich, polegające na tym, że cały transfer środków z UE adresowany do tych krajów będzie wracał do dysponentów zielonej technologii. Jeśli ktoś czytał artykuł o tym, jak Czesi zafundowali sobie zieloną technologię z baterii słonecznych, no to to jest przedsmak tego, co nas czeka. W tym momencie próba pozyskania przez Polskę energii spoza reżymu CO2, czy ona będzie z rosyjskiej elektrowni węglowej, czy ona będzie z Chmielnickiej elektrowni atomowej na Ukrainie, czy to z jakichkolwiek innych źródeł, niech to nawet będzie Kulczyk, który razem z Białorusinami buduje elektrownię węglową, to z punktu widzenia mojego kraju, to jest kompletnie bez znaczenia. My tej energii po prostu niezwykle potrzebujemy. I to nie ma nic wspólnego ani z wizją, ani z Giedroyciem, ani z „polityką jagiellońską”, ani „piastowską”, tylko jest wymogiem polskiej racji stanu.

Drugi obrazek. Mamy do czynienia ze spotkaniem NATO w Bukareszcie. Jest 2008 rok. Prezydent forsuje rozszerzenie Sojuszu o Ukrainę i Gruzję. Nowy rząd przeciwników politycznych, czyli Platformy Obywatelskiej, angażuje się w ten projekt i minister Sikorski, razem z prezydentem Kaczyńskim, ramię w ramię prowadzą bój o rozszerzenie NATO na Wschód. Tuż przedtem w Instytucie Natolińskim, który trudno posądzić, że ulega wpływom Platformy, ukazuje się fantastyczna analiza pokazująca, że dla głównych aktorów ukraińskiej sceny politycznej rozszerzenie NATO na Wschód jest wyłącznie grą wewnętrzną. I że żadna ze stron, tak naprawdę, nie wykonuje i nie ma zamiaru wykonywać żadnych poważnych działań w tej sprawie. Finał jest taki: Polska zostaje z tym postulatem kompletnie sama, a wszystkie kluczowe kraje UE gwałtownie protestują pod wpływem rosyjskiej ekspansji. Amerykanie, przez moment, próbują to razem z Polską forsować, ale widząc skalę oporu rezygnują … i zostaje zawarty taki zgniły kompromis. Polska, realizując pewną wizję „Zachodu na Wschodzie”, próbowała wykonać swoje zobowiązanie. Moim zdaniem, kompletnie bez rozpoznania wewnątrz ukraińskiego, ponieważ nie było i nadal nie ma na Ukrainie partnerów do poważnej rozmowy na temat przystąpienia tego kraju do UE i do NATO. Nie widzę po prostu gotowości, ani determinacji, która jest niezbędna do tego kroku.

I tutaj dochodzimy do kolejnej kwestii. Mianowicie, pytano mnie o pauzę strategiczną. Ta pauza strategiczna nie dotyczy polskiej polityki wschodniej, w ogóle nie w tym rzecz. Ona dotyczy, rozumianego bardzo szeroko, momentu wstrzymania się pochodu Zachodu – zarówno pozycji Stanów Zjednoczonych na świecie, jak i bezalternatywności pewnego modelu gospodarczego i politycznego, jaki reprezentował umowny, transatlantycki Zachód dla reszty świata. Ten model został zakwestionowany przez radykalny Islam, po drugie, okazało się, że są jednak alternatywy w postaci Chin i Rosji, po trzecie, uległ osłabieniu przez kryzys, a po czwarte, sam Zachód nie wie do końca czym ma być w przyszłości. Czy będzie elitarnym klubem, który będzie musiał wypychać za burtę słabszych członków? Czy Unia w takim stanie, w jakim ją znamy, przetrwa, czy będzie się zmieniać? To jest absolutnie pytanie otwarte. I tym samym nie może być mowy o jakimkolwiek pochodzie Zachodu na Wschód. Mało tego, ta pauza strategiczna dotyczy także Rosji, która chyba zaczyna rozumieć realne niebezpieczeństwo bycia przedmieściem Pekinu. I być może to jedynie kwestia czasu, kiedy to się może stać. Rosja potrzebuje Europy o wiele bardziej niż wcześniej. Czy to przytulenie się Rosji do Europy Zachodniej odbędzie się kosztem Ukrainy, Białorusi, państw bałtyckich i Polski, to jest pytanie otwarte. Ja mam nadzieje, że nie, i uważam, że racją polskiej polityki zagranicznej i myślenia długofalowego jest zrobienie wszystkiego, żeby, po pierwsze, to było niemożliwe, a po drugie, żeby w tym ewidentnie zbliżającym się coraz wyraźniej porozumieniu Zachodu z Rosją, znalazło się miejsce przy stole dla Polski. Bo obawiam się, że nie znajdzie się miejsce dla Ukrainy, a na pewno nie znajdzie się miejsce dla Białorusi.

Pytanie o to, dlaczego my tutaj o Białorusi nie wspominamy? Bo na Białorusi zależy wyłącznie Polsce, trochę Rosji i trochę Ukrainie. Taki jest stan rzeczy. I teraz jest czas na kolejną konkluzję. Zachowanie wizji Giedroycia i Mieroszewskiego de facto sprowadza się do tego, że im bardziej będziemy walczyć o rozszerzenie UE i NATO o Ukrainę i inne kraje, tym będziemy bardziej izolowani i tym mniej będziemy mieli do powiedzenia w sytuacji, w której przyszłość tego obszaru będzie się rzeczywiście decydowała. Być może jest to dylemat na przyszłość, ale uważam, że istnieją poważne przesłanki do tego, żeby w takich kategoriach myśleć.

Bardzo dziękuję panu prof. Mencwelowi za tak elegancką i niszczącą polemikę. Jednak nie jestem w stanie zapomnieć, że kiedy wybuchła wolna Polska, to dla Jerzego Giedroycia, który żył, działał i udzielał swego głosu w Polsce, ten cały wysiłek, jakim było rozszerzenie i wstąpienie do NATO oraz próby zdobycia sobie pozycji do akcesji do Unii, był mniej ważny, niż sprawa kopuły w Przemyślu. To rozpalało go o wiele bardziej, niż cały ten proces. I to pamiętam z lat 90. bardzo wyraźnie. Absolutnie się nie zgadzam z panem prof. Pomianowskim, co już jakby robię zawodowo, że polskie konflikty wokół takich marginesów, jak kresowianie czy konflikty wokół Przemyśla, mogły rozstrzygnąć jakąkolwiek linię polityczną na Ukrainie. Wydaje mi się to niemożliwe, to na pewno nie trzy procent. I ostatnia sprawa – czy polityka wobec Rosji jest kompatybilna z polityką wobec innych krajów? Tak, jak powiedziałem, nie można tworzyć sytuacji, w której nasza polityka wobec Ukrainy oznacza właściwie układ zerojedynkowy, tzn. albo z Ukrainą przeciwko Rosji, albo z Rosją przeciwko Ukrainie. To byłoby po prostu głupie. Dziękuję bardzo.

Jan Malicki: Dziękuję, zdaje się, że nie wszyscy pytający są zadowoleni, ale mamy ostatnie 5 minut, proszę o uwagi i podsumowanie.

Henryk Litwin: Nie śmiem podsumowywać dyskusji, chciałbym powiedzieć, że zejdę na znacznie niższy poziom … mam bowiem urzędniczy obowiązek wyjaśnienia kilku spraw. Chętnie bym się wdał w polemikę, proszę mi wierzyć, na temat używania takich terminów, jak „polska jagiellońska”, ale muszę się powstrzymać.

Za najważniejsze uważam, by powtórzyć, że Polska nadal prowadzi aktywną politykę wobec Ukrainy, Białorusi, Mołdowy i innych partnerów z Partnerstwa Wschodniego, a także, że nie poświęcamy tejże polityki dla polityki wobec Rosji. Nasza polityka wschodnia nie jest dobrze widoczna, gdyż znaczna jej część prowadzona jest przez Unię Europejską, oczywiście, przez Brukselę całej polityki prowadzić się nie da. Takie sprawy, jak chociażby liberalizacja wizowa, czy nam się to podoba czy też nie, musimy prowadzić przez Brukselę. Państwo tego obserwować nie mogą i mają szczęście, że nie muszą, ale taka sprawa, jak chociażby liberalizacja wizowa wiąże się z ogromem codziennej pracy w rożnych grupach roboczych i na rożnych forach unijnych, a także z bezustannym działaniem na rzecz ustalenia zapisów poszczególnych unijnych rekomendacji, zaleceń i tak dalej, i tak dalej. Ostatnie miesiące były okresem naszej niezwykle wytężonej pracy w tym względzie, która zaowocowała pewnymi konkretnymi, już obowiązującymi ustaleniami, dotyczą one właśnie utrzymywania rozsądnej równowagi pomiędzy kroczeniem naprzód w liberalizacji wizowej z Rosją, a kroczeniem naprzód w liberalizacji wizowej z krajami Partnerstwa Wschodniego.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych podejmuje dużo tego typu działań. Zapewniam, że staramy się nie marnotrawić żadnego dorobku, który dotychczas zdobyliśmy w stosunkach dwustronnych. Istnieje cała gama struktur, które funkcjonowały w przeszłości, i które powinny znowu funkcjonować. Druga połowa 2010 roku powinna być tym okresem, w którym zarówno Forum Obywatelskie, Komitet Prezydencki, komisje i fora współpracy gospodarczej wznowią swoje działanie. Jestem aczkolwiek w niezręcznej sytuacji, gdyż muszę mówić o działaniach, które dopiero będą, czy też być powinny.

Bardzo krotko odniosę się do poszczególnych pytań. MSZ kreuje swoją politykę, a szczególnie korzysta z instrumentarium dyplomatycznego, nie tylko w określonych warunkach politycznych, ale również finansowych. Powyższa zależność jest nieuchronna. Już dwa razy likwidowaliśmy Ambasadę w Mongolii i mam nadzieję, że będziemy mieli okazję zlikwidować ją trzeci raz, a zatem, że nastąpi też moment, kiedy będziemy mogli ją otworzyć. W sprawie niedostatecznych kontaktów Ambasady RP w Kijowie z Partią Regionów w okresie prezydentury W. Juszczenki. Można oczywiście z powodzeniem, analizując wszystkie działania Ambasady, powiedzieć, że kontaktów z obozem W. Juszczenko – J. Tymoszenko było więcej, niż z obozem W. Janukowycza. Ten zarzut nie wydaje mi się jednakże w pełni słuszny. Jeśli nawet współpraca była aktywniejsza, to tylko i wyłącznie ze względu na całkowicie nieuchronną intensywność kontaktów oficjalnych, co w przypadku ambasady jest oczywiste. Wiem o aktywnej współpracy Ambasadora i pracowników ambasady ze środowiskiem W. Janukowycza. Jesteśmy również przygotowani na aktywniejszą politykę wobec Mołdowy w warunkach porażki obecnej koalicji. Nie jesteśmy bezkrytycznymi entuzjastami obecnego rządu mołdawskiego, po prostu dostrzegamy fakt, że jest on, obiektywnie rzecz biorąc, naprawdę najbardziej proeuropejskim gabinetem, jaki w ogóle został utworzony…

Jan Malicki: …od czasów Stefana Wielkiego…

Henryk Litwin: … w państwach WNP. Oczywiście dostrzegamy konflikty w łonie koalicji rządzącej, ale nie podważają one założenia, by w rozsądny sposób współpracować z obecną koalicją, chociażby w zakresie realizacji tych bardzo poważnych i pozytywnych finansowych decyzji, które Unia już podjęła.

Jeśli chodzi o zły i paternalistyczny język wobec naszych wschodnich sąsiadów, to nawet jeśli Państwo znajdą jakieś pojedyncze przykłady, muszę powiedzieć z całkowitym przekonaniem, że do tego grzechu, w imieniu MSZ, się nie przyznaję. Nie stosujemy i nie stosowaliśmy paternalistycznego języka w odniesieniu do naszych wschodnich partnerów.

Czy nasze stosunki z Ukrainą były porażką czy sukcesem? Nie przesadzałbym z ocenami pesymistycznymi, pomimo porażki obozu pomarańczowego. Wydaje mi się, że realnym skutkiem, którego nie musimy się wstydzić, jest możliwość uczynienia następującego zestawienia: kiedy w 1991 roku zaczynałem pracę na Ukrainie, jedną z pierwszych analiz, którą przeczytałem, jeszcze przed powstaniem państwa ukraińskiego, była analiza stosunku ukraińskiej opinii publicznej do innych krajów. W tych badaniach Polska była niewidoczna wśród ocen pozytywnych i zdecydowanie górowała w czołówce ocen negatywnych. Na początku 2010 roku opublikowano badania opinii publicznej, z których wynika, że Ukraińcy uważają nas za najbardziej przyjaznych partnerów. To jest realna zmiana, która jest zasługą przede wszystkim polskiego społeczeństwa obywatelskiego, ale, śmiem twierdzić, że również ludzi zajmujących się polityką zagraniczną, którzy dołożyli jakąś tam malutką cegiełkę. Nie sądzę, byśmy mogli tak bardzo się zamartwiać, że likwidujemy instrumenty polityki długoterminowej. Obecnie powstaje w Polsce pięć ośrodków uczelnianych zajmujących się studiami wschodnimi, a zatem już nie tylko ośrodek warszawski będzie kształcił specjalistów od wschodu. Oczywiście „rodzą” się one z pewnymi trudnościami. Uważam, że należy bardzo silnie wesprzeć powyższe inicjatywy i doprowadzić do tego, by następne, które kiełkują – utrzymały się, wówczas będą one jednymi z ważniejszych instytucji polityki długoterminowej, a takimi są obecnie Studium Europy Wschodniej na Uniwersytecie Warszawskim i jeszcze wiele innych podmiotów. Tak naprawdę infrastruktura kontaktów, które stworzyliśmy przez minione lata, wcale nie jest taka mała i warta lekceważenia.

Jako człowiek pracujący i w Ukrainie, i w Białorusi, i w Rosji mogę docenić rozległość i głębokość kontaktów, które nasze środowiska mają ze wschodnimi sąsiadami Polski. Oczywiście Ambasadorem UE w ramach unijnej Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych jest Francuz, Niemiec, czy też przedstawiciel innego kraju, jednakże jest on tak precyzyjnie obudowany procedurami, przepisami, możliwościami i brakiem możliwości, że naprawdę w znacznie większym stopniu staje się urzędnikiem UE, niż przedstawicielem swojego kraju, tym prywatnym Francuzem, Niemcem i tak dalej. Oczywiście jest niezwykle ważne, byśmy zajęli odpowiednio eksponowane miejsce w służbie zagranicznej, ale równie ważne jest, by nie przeceniać możliwości, tego czy innego, polskiego ambasadora.

Następna sprawa – Białoruś i „długie trwanie”. Konieczność zrezygnowania z polityki izolacji Białorusi wynikała, w moim przekonaniu, właśnie z potrzeby długiego trwania. Znaczne obniżenie rangi naszej obecności w Białorusi determinowało bezradność w budowaniu struktur, które mogą sprzyjać długiemu trwaniu. Stąd też nie było innego wyjścia zarówno dla UE, jak i dla nas.

W sprawie decyzji bukaresztańskich NATO – zgadzam się, że bez wątpienia były one kompromisem, jednakże przyznam szczerze, że przymiotnikowanie tego kompromisu to już bardzo dowolny proceder. W którym przypadku jest on rzeczywiście zgniły, a w którym jest fundamentem życia społecznego, to już zależny od naszych intencji, kiedy używamy tego określenia. W moim przekonaniu kompromis bukaresztański był całkiem udany z naszego ówczesnego punktu widzenia, bo zawierał istotne elementy polskiego stanowiska. Natomiast to, że w bieżącym roku okazało się, że Ukraina nie za bardzo ma ochotę z niego skorzystać, to już zupełnie inna sprawa. Dla porównania Gruzja otrzymała dzięki decyzji bukaresztańskiej bardzo istotny bodziec modernizacyjny, z którego obecnie korzysta.

Wreszcie chciałbym Państwa zapewnić, że polska polityka wschodnia jest częścią polskiej polityki zagranicznej. W dzisiejszych warunkach tylko w ten sposób można traktować politykę wschodnią, jako wydzieloną tylko i wyłącznie ze względu na pewne specyficzne instrumentarium. Inwestycje rosyjskie w Polsce są małe, gdyż jak dotąd nie odnotowaliśmy realnego zainteresowania strony rosyjskiej inwestycjami. Federacja Rosyjska mówiła raczej o bliżej nieokreślonych, specjalnych warunkach dla ewentualnych inwestycji, zaś konkretnych propozycji, w gruncie rzeczy, nie było. Elektrownia w Obwodzie Kaliningradzkim to bardzo ciekawy pomysł, ale prawdę mówiąc, propozycje złożone w tym zakresie przez Rosję, nie były de facto konkretnymi propozycjami. Jak dotąd miały one formę bardzo luźno rzuconych myśli, stąd obecnie tak naprawdę nie mamy czego analizować. Propozycje rosyjskie są dopiero, powiedziałbym, pewnego rodzaju intelektualną prowokacją, nie mają zaś formy konkretnej inicjatywy. Dziękuję.

Jan Malicki: Dziękuję bardzo. Ponieważ słońce chyli się już ku zachodowi, czas skończyć naszą dyskusję. Zamiast jakichkolwiek podsumowań powiem, że dziesięciolecie śmierci Redaktora uczciliśmy w sposób poważny i bardzo konkretny. Nie było okazji o tym mówić, ale wielokrotnie, w ciągu ostatniego roku, czy dwóch, a może i dłużej, odnosiłem wrażenie, że każdy bierze z Giedroycia to, co mu jest wygodne. Kiedy mówi się o Rosji, to czytam, że Giedroyć interesował się wyłącznie Rosją. Tymczasem każdy z nas wie, jakie były naprawdę te absolutne priorytety Giedroycia i Kultury. Padło tutaj kilkakrotnie stwierdzenie o strategii. Ukraina stała się dla Giedroycia oczkiem w głowie. Nie dlatego, że był ukrainofilem – był politycznym realistą. Ukraina była głównym zagadnieniem, ponieważ jej niepodległość gwarantowała bezpieczeństwo Polski. To był fakt warunkujący stosunki z Rosją. Ale jest jeszcze jedna kwestia, która padła tutaj wielokrotnie, a mianowicie kwestia długiego trwania. Ja również jestem absolutnym przeciwnikiem oceny, że polityka wschodnia się nie udała. Jestem zwolennikiem tezy wprost przeciwnej. Spójrzmy na rok 1989 i 2010 i to wystarczy, by to stwierdzić. Ale jeśli czcimy dzisiaj wielkiego człowieka, to nawet nie analizując kilku tysięcy jego wydań, wystarczy zajrzeć w tom korespondencji Giedroycia z emigracją ukraińską. Proszę państwa, on zaczynał w roku 50.

Pierwsze próby dyskusji, rozmowy z Borysem Lewickim o listach, o deklaracjach z Ukraińcami; proszę państwa, wtedy nie było w ogóle z kim rozmawiać. Dopiero po 27 latach, w 1977 roku, ukazała się pierwsza bardzo poważna wypowiedź, bardzo poważna deklaracja strony ukraińskiej – słynny wywiad z Frankiem Sysynem i Romanem Szporlukiem. Giedroyc nie załamywał rąk, nie twierdził, że się wszystko rozpada, że nic z tego nie będzie, że trzeba wektory odwracać. Nie! Po prostu wiedział, że sprawy poważne, trzeba traktować poważnie i latami ciężko pracować. A jak trzeba było wychowywać partnerów to ich wychowywał. To powiedziawszy, dziękuję wszystkim za wspaniałą dyskusję.