Raport informacyjny CIA dotyczący Włodzimierza Bączkowskiego z 10 maja 1949 roku

Bartosz Rutkowski

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w: 
"Nowy Prometeusz" nr 9, lipiec 2016, ss. 141-146]

W maju 2015 roku udostępniony został raport informacyjny1 amerykańskiej Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA), dotyczący Włodzimierza Bączkowskiego. Powstał on 10 maja 1949 r. w Libanie. Kraj, którego dotyczy raport oznaczono w nim jako „Liban / Polska”, a sam Bączkowski został określony jako „temat” (podmiot) raportu. Raport posiadał klauzulę tajności „tajne” wraz z adnotacją „do użytku służbowego wyłącznie przez urzędników (funkcjonariuszy) Stanów Zjednoczonych”. Raport2 zawiera kilka interesujących informacji. Do najistotniejszych należy zaliczyć sam fakt rozpracowywania Włodzimierza Bączkowskiego przez CIA w 1949 r. Dotychczas w biografii Bączkowskiego uznawano za fakt jego współpracę OSS3 (Office of Strategic Services – poprzednik CIA) od 1945 r4. W świetle publikowanego raportu wydaje się to być błędne. Gdyby Bączkowski współpracował z OSS w 1945 r. to nie byłoby potrzeby rozpracowywania jego osoby przez CIA w cztery lata później.

PEŁEN TEKST ARTYKUŁU W PDF

Włodzimierz Bączkowski – publicysta

Bartosz Rutkowski

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w: 
"Nowy Prometeusz" nr 7, kwiecień 2015, ss. 93-101]

Truizmem jest stwierdzenie, że idee polityczne bez zwolenników są martwe. Omawiając ruchy polityczne, wśród ich czołowych postaci wymienia się publicystów, którzy umiejętnie je promowali. Włodzimierz Bączkowski, jako autor kilku książek i broszur oraz kilkuset artykułów, zasłużył na miano jednego z najwybitniejszych publicystów ruchu prometejskiego.

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1989 r. postać W. Bączkowskiego była wspominana już kilkakrotnie. Najobszerniej zrobili to Jacek Kloczkowski i Paweł Kowal we wstępie do książki O wschodnich problemach Polski. Celem mojego artykułu jest przedstawienie aktywności publicystycznej Bączkowskiego oraz ukazanie głównych treści jego piśmiennictwa.

Londyn-Bukareszt-Stambuł. Przyczynek do działalności Włodzimierza Bączkowskiego w latach 1939-1940

 Jan Jacek Bruski

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w:
"Nowy Prometeusz" nr 5, grudzień 2013, ss. 179-210]

Truizmem jest stwierdzenie, że osoba Włodzimierza Bączkowskiego – jednego z najwybitniejszych polskich działaczy prometejskich i sowietologów, twórcy Orientalistycznego Koła Młodych, a później wieloletniego redaktora kwartalnika „Wschód” i „Biuletynu Polsko-Ukraińskiego” – nadal czeka jeszcze na swojego biografa1. To jednak prawda. Poszukując bardziej kompletnych danych na temat tej nietuzinkowej postaci, wracamy za każdym razem do dwóch niedużych tekstów, opublikowanych kilkanaście lat temu. Chodzi o biogram pióra Janusza Ciska, ogłoszony w czasopiśmie „Eurazja”2, oraz wstęp do wyboru pism Bączkowskiego, który tuż przed śmiercią Autora w 2000 r. przygotowali do druku Jacek Kloczkowski i Paweł Kowal3. Oba opracowania – choć, jak już wspomniałem, niewielkie objętościowo – mają ten bezcenny walor, iż opierają się w znacznej mierze na informacjach zebranych podczas rozmów przeprowadzonych z samym Bączkowskim oraz na materiałach z jego prywatnego archiwum.

Stosunkowo najlepiej rozpoznanym okresem w biografii redaktora „Wschodu” pozostają lata trzydzieste ubiegłego stulecia. Zawdzięczamy to pojawieniu się w ostatnim czasie szeregu wartościowych prac, dotyczących różnych aspektów międzywojennego ruchu prometejskiego oraz związanych z tym ruchem instytucji. Na czoło wysuwają się publikacje takich autorów, jak Paweł Libera4, Ireneusz Piotr Maj5 oraz Wołodymyr Komar6. Siłą rzeczy ważnym aktorem, pojawiającym się na kartach wspomnianych opracowań, jest Włodzimierz Bączkowski, który w latach trzydziestych kierował czołowymi polskimi pismami o prometejskim profilu i był kluczowym współpracownikiem Ekspozytury nr 2 Oddziału II Sztabu Głównego, koordynującej akcję prometejską7.

W tej sytuacji szczególnie razi znikomość wiedzy, jaką dysponujemy na temat kolejnego, wojennego, okresu w życiorysie tej postaci. Dotyczy to w szczególności pierwszych, niezwykle aktywnych, miesięcy pobytu na wychodźstwie, które Bączkowski spędził głównie – choć nie tylko – na terenie Rumunii. Warto przypomnieć, iż w cennym szkicu biograficznym Kloczkowskiego i Kowala znajdujemy na ten temat niecałe dwa akapity. Jeszcze bardziej zdawkowy jest tekst Janusza Ciska. Jedynym właściwie badaczem, który zajął się nieco szerzej działalnością Bączkowskiego w latach 1939-1940, był Tadeusz Dubicki, autor monografii, poświęconej konspiracji polskiej w Rumunii8. Osoba Włodzimierza Bączkowskiego pojawia się jednak w tej pracy incydentalnie, a rozrzucone w książce informacje nie układają się w całościową opowieść.

Powyższe konstatacje skłoniły mnie do zaprezentowania niżej paru uwag – w większym stopniu hipotez niż ostatecznych ustaleń – które być może zainspirują badaczy do dalszych poszukiwań. Punktem wyjścia stało się odnalezienie kilku mało znanych dokumentów, odnoszących się do działalności Bączkowskiego w „okresie rumuńskim”, przechowywanych obecnie w Archiwum Instytutu Polskiego i Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie. Trzy z nich publikuję dalej w charakterze załączników.

Próbę odtworzenia pierwszego okresu pobytu Bączkowskiego na obczyźnie wypada rozpocząć od przypomnienia, iż w sierpniu 1939 r. redaktor „Wschodu” został zmobilizowany, otrzymując przydział do Oddziału II Sztabu Naczelnego Wodza9. Wraz z resztą personelu Ekspozytury nr 2 ewakuował się z Warszawy, by via Brześć nad Bugiem i Uściług dotrzeć ostatecznie do Jabłonowa na Pokuciu. W nocy z 17 na 18 września 1939 r. przekroczył granicę rumuńską, po czym skierowany został do Vatra Dornei, gdzie znajdowało się miejsce koncentracji oficerów i współpracowników polskiej „dwójki”. Przebywał tam przez jakiś czas na wolnej stopie – podobnie jak szef Ekspozytury mjr Edmund Charaszkiewicz i jego zastępca mjr Włodzimierz Dąbrowski10. Prawdopodobnie uniknął internowania i przewiezienia do obozu w Câlimâneşti, dokąd po 23 września trafiła znaczna część personelu Oddziału II.

Należy zauważyć, że po klęsce wrześniowej na terenie Rumunii zgromadził się szereg znaczących postaci związanych z akcją prometejską. Poza Bączkowskim i kierownikami Ekspozytury nr 2 byli to również: kpt. Jerzy Niezbrzycki – w latach trzydziestych zwierzchnik polskiego wywiadu przeciwko ZSRR, a także Zdzisław Miłoszewski – były sekretarz konsulatu generalnego RP w Charkowie (równocześnie szef tamtejszej placówki wywiadowczej „M-13”), a następnie radca w centrali Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Ważną rolę odgrywał też redaktor „Buntu Młodych”, a później „Polityki”, Jerzy Giedroyc. Po ewakuacji do Rumunii objął on posadę osobistego sekretarza ambasadora Rogera Raczyńskiego i stał się wkrótce „szarą eminencją” polskiej placówki dyplomatycznej w Bukareszcie11. W kręgach tych bardzo szybko pojawiła się myśl o wznowieniu przez Polskę działań na odcinku prometejskim, które faktycznie zamarły jeszcze wiosną 1939 r. W nowej sytuacji, jaka wytworzyła się w związku z nieformalnym sojuszem niemiecko-sowieckim i okupacją wschodnich terenów Rzeczypospolitej przez ZSRR, program prometejski nabrał ponownie aktualności. Palącą sprawą było zwłaszcza pozyskanie do antysowieckiej współpracy Ukraińców – nie tylko grup emigracyjnych spod znaku Ukraińskiej Republiki Ludowej, pozostających od dawna w orbicie polskich wpływów, ale i przedstawicieli ziem wschodnich, zajętych po 17 września 1939 r. Liczono na wsparcie ze strony czynników alianckich, coraz bardziej zaniepokojonych agresywnymi poczynaniami Stalina i skłonnych w związku z tym – jak zakładano – poprzeć wysiłki prometeistów, będące z punktu widzenia Londynu i Paryża formą dogodnej dywersji, mogącej skomplikować sytuację Sowietów. Kalkulacje te miały zyskać dodatkowo na aktualności po ataku ZSRR na Finlandię w grudniu 1939 r. i rozpoczęciu przygotowań sztabowych do ewentualnej antysowieckiej akcji aliantów na Kaukazie i w basenie Morza Czarnego12.

Dość nieoczekiwanie jedną z kluczowych postaci w planach polskich prometeistów stał się w tym czasie stosunkowo mało znany, prowincjonalny działacz Ukraińskiego Zjednoczenia Narodowo-Demokratycznego (UNDO) Wołodymyr Sołowij. Sołowij nie zajmował przed wybuchem wojny bardziej eksponowanych stanowisk. W 1930 r. startował wprawdzie z listy UNDO jako kandydat do Sejmu z okręgu sanockiego, próba ta zakończyła się jednak niepowodzeniem. Był wszakże osobą ustosunkowaną – uchodził m.in. za osobistego przyjaciela zastępcy szefa polskiego Sztabu Głównego, gen. Tadeusza Malinowskiego. Do jego bliskich znajomych należał też polski dyplomata Aleksander Ładoś, który już na emigracji – co jest nie bez znaczenia dla dalszej opowieści – został ministrem bez teki w rządzie gen. Władysława Sikorskiego13. Sołowij, podporucznik rezerwy 6 pułku ułanów, zgłosił się we wrześniu 1939 r. na ochotnika do armii i został przydzielony do Oddziału II Sztabu Naczelnego Wodza. Prowadził wówczas krótko propagandowe audycje w języku ukraińskim nadawane przez rozgłośnię Polskiego Radia we Lwowie14. Następnie ewakuował się wraz z pracownikami Ekspozytury nr 2 do Rumunii, by znaleźć się w drugiej połowie września w Vatra Dornei15. Tutaj pojawiła się koncepcja, by Sołowija przerzucić na Zachód i tam wykorzystać jako przedstawiciela „krajowych” Ukraińców, gotowych do współpracy z Polską. Jako „opiekun” z ramienia grupy prometeistów przebywających w Rumunii towarzyszyć miał mu w podróży Włodzimierz Bączkowski.

Najpóźniej w drugiej połowie października Sołowij i Bączkowski znaleźli się już w Londynie. Tadeusz Dubicki informuje, iż w wyjeździe pomogły wspomniane wyżej koneksje ukraińskiego działacza z gen. Malinowskim. Niewykluczona jest jednak również inna interpretacja. Wiemy, iż w październiku 1939 r. kontakt z mjr. Charaszkiewiczem nawiązał ppłk Colin Gubbins, ważna postać brytyjskich służb specjalnych, w czasie kampanii wrześniowej szef sztabu Brytyjskiej Misji Wojskowej w Polsce16. Zaproponował on kierownikowi Ekspozytury nr 2 wyjazd do Londynu i wsparcie finansowe. Sam Charaszkiewicz z oferty tej wprawdzie nie skorzystał17, być może jednak czynniki brytyjskie miały swój udział w przerzuceniu na Wyspy Sołowija i Bączkowskiego. Wydaje się to prawdopodobne, zważywszy że Bączkowski był gorącym zwolennikiem nawiązania współpracy w sprawach prometejskich z Secret Intelligence Service – czemu dał wyraz w rozmowach prowadzonych następnie w stolicy Wielkiej Brytanii.

24 października doszło w Londynie do spotkania pomiędzy Sołowijem a polskim wiceministrem spraw zagranicznych Zygmuntem Gralińskim. Kilkakrotnie z Sołowijem i Bączkowskim kontaktował się następnie z upoważnienia Gralińskiego sekretarz miejscowej Ambasady RP Antoni Baliński. W korespondencji z Centralą MSZ poparł on ostatecznie pomysł wykorzystania ukraińskiego działacza i uaktywnienia czynników prometejskich – mimo demonstrowanej osobiście rezerwy wobec Bączkowskiego i głoszonych przez niego koncepcji. „Jeśli mi wolno wyrazić mój osobisty pogląd – pisał – to oile dotychczas nie byłem zwolennikiem zasad „prometeizmu” polskiego, który w świetle naszej polityki ukraińskiej uderzał mnie zawsze swym brakiem konsekwencji (jak można a la longue pogodzić politykę wyzwolenia narodów uciśnionych – opierając się na przesłankach ideologicznych – z pacyfikacją), o tyle obecnie wydaje mi się, iż trzebaby wykorzystać wszelkie, a więc i „prometejskie” możliwości działania”18. Baliński zażądał od rozmówców sprecyzowania ich poglądów na piśmie. Efektem był list działacza UNDO do wiceministra Gralińskiego, w którym Sołowij opowiadał się za nawiązaniem współdziałania polsko-ukraińskiego na emigracji i utworzeniem w przyszłości federacji z udziałem Polski, Ukrainy i Litwy. Warunkiem miało być sformułowanie przez rząd RP na wychodźstwie jasnego programu, który wychodziłby naprzeciw oczekiwaniom Ukraińców. O kwestii przyszłego nowego rozgraniczenia, uwzględniającego zmiany, jakie dokonały się po 17 września 1939 r., Sołowij wprost nie wspominał, był to jednak postulat, który w dalszych rozmowach polsko-ukraińskich stale powracał, utrudniając, czy wręcz uniemożliwiając, osiągnięcie porozumienia19. Nie udało się, niestety, odnaleźć memoriału przygotowanego w tym samym czasie przez Włodzimierza Bączkowskiego. Wiemy jedynie, iż zawierał on propozycję podjęcia przez prometeistów współpracy z wywiadem brytyjskim. Baliński był w tym względzie sceptyczny, powątpiewając, by Brytyjczycy chcieli posługiwać się „w tak delikatnej sprawie” obywatelami polskimi. Uznawał w związku z tym pobyt redaktora w Londynie za bezcelowy i konkludował: „jako ekspert od prometeizmu i posiadając dobre stosunki z przywódcami ukraińskimi – [Bączkowski] może być raczej użyteczny naszym władzom centralnym”20.

Sugestie Balińskiego zostały wzięte pod uwagę. Sołowij otrzymał pomoc finansową, a w połowie listopada 1939 r. wiceminister Graliński wezwał go do jak najszybszego przyjazdu do Paryża21. Do stolicy Francji podążył też Bączkowski22. We Francji zdecydowano o dokooptowaniu Sołowija do składu Ukraińskiego Komitetu Narodowego – organu powołanego do życia przez działaczy emigracji petlurowskiej, mającego jednak ambicje objęcia swoimi wpływami szerszych kręgów diaspory ukraińskiej, zarówno w Europie, jak i na kontynencie amerykańskim23. Sołowij – jako wiceprezes Komitetu – został następnie wysłany przez polskie czynniki do Rzymu, gdzie prowadził rozmowy z kierownictwem Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Usiłował skłonić tę grupę do porozumienia z petlurowcami i opowiedzenia się w wojnie po stronie aliantów zachodnich24. Jego misja była elementem szerszej, ambitnie zakrojonej, próby rozegrania „karty ukraińskiej”, które podjęły w tym czasie władze RP na wychodźstwie. Brakuje nam bliższych danych, nie jest jednak wykluczone, że również w podróży do Włoch towarzyszył Sołowijowi Włodzimierz Bączkowski25.

Niewątpliwie na początku 1940 r. redaktor znajdował się już na terenie Rumunii. Przebywał głównie w Bukareszcie, gdzie wraz ze Zdzisławem Miłoszewskim przygotowywał biuletyn „Sprawy Sowieckie”. Miało to swoje istotne konsekwencje dla życia osobistego Bączkowskiego, który poznał wówczas zatrudnioną w redakcji Marię Romanowską. Miała ona wkrótce zostać jego małżonką26. Bączkowski posługiwał się paszportem dyplomatycznym, pozostawał jednak zakonspirowanym pracownikiem Ekspozytury „R” polskiego wywiadu, kierowanej przez ppłk. Tadeusza Skindera (ps. Boguszewski). Na gruncie rumuńskim zajmował się głównie analizą sytuacji w ZSRR oraz sprawami ukraińskimi – choć w tym ostatnim zakresie rolę pierwszoplanową odgrywał raczej Jerzy Giedroyc.

Niedługo po przyjeździe do Bukaresztu Bączkowski wziął udział w dwudniowej (miała miejsce w dniach 10-11 stycznia 1940 r.) konferencji polsko-ukraińskiej, zorganizowanej przez ambasadę RP. Na zaproszenie Rogera Raczyńskiego wzięli w niej udział ukraińscy parlamentarzyści z terenu Bukowiny i Besarabii oraz przedstawiciele miejscowej kolonii petlurowskiej. Stronę polską reprezentowali, poza pracownikami ambasady, również działacz Polonii rumuńskiej senator Tytus Czerkawski i przebywający wówczas w Bukareszcie jeden z przywódców Polskiej Partii Socjalistycznej Adam Ciołkosz. Dyskusja miała dość ogólny charakter, ważne było jednak zadeklarowanie przez uczestników woli współpracy na platformie antysowieckiej i antyniemieckiej. Chodziło o stworzenie dobrej atmosfery dla dalszych rozmów, ale też o zademonstrowanie Brytyjczykom, z uwagą obserwującym rozwój stosunków polsko-ukraińskich, iż na terenie Rumunii zarysowuje się płaszczyzna współdziałania obu, dotąd zwaśnionych, stron. Praktycznym efektem konferencji było powołanie do życia sześcioosobowego Komitetu Porozumienia, w którym znalazł się również Bączkowski. Współprzewodniczącym komitetu został szef biura prasowego ambasady Bogdan Łączkowski, któremu sekundował urzędnik bukareszteńskiej placówki – znany notabene dość dobrze w kręgach prometejskich – Władysław Wolski27. Komitet zbierał się kilkakrotnie pomiędzy styczniem a majem 1940 r. Istotnym ustaleniem było zawarcie swego rodzaju „paktu o nieagresji” w sprawach prasowych. Planowano też początkowo powołanie do życia polsko-ukraińskiego czasopisma, przy redagowaniu którego pomocne mogły okazać się doświadczenia Bączkowskiego28. Skończyło się wszakże na drukowaniu skromnego biuletynu w języku ukraińskim, który ukazywał się pod firmą, reaktywowanej po dłuższym okresie bezczynności, petlurowskiej agencji prasowej „Ukraintag”. Periodyk ten finansowany był z funduszu specjalnego przekazanego przez polski MSZ, strona polska wspierała go też materiałami prasowymi29.

Biuletyn nie zyskał sobie nigdy szerszej popularności, co gorsza jego redaktor Dmytro Herodot (właściwie Dmytro Iwaszyn) oraz szef organizacji petlurowskiej w Rumunii Wasyl Trepke stali się wiosną 1940 r. negatywnymi bohaterami afery finansowej, która zbulwersowała miejscowe środowiska ukraińskie. W efekcie Bączkowskiemu powierzono zadanie nawiązania kontaktów z grupami nastawionymi opozycyjnie wobec petlurowców. „W celu prowadzenia dyskretnej propagandy […] – raportował do centrali MSZ w Angers na początku maja 1940 r. ambasador Raczyński – p. W. Bączkowski utrzymuje kontakty również z miejscowymi czynnikami antypetlurowskimi oraz germanofilskimi, co ma duże znaczenie ze względu na znaczny kryzys przeżywany przez miejscową komórkę petlurowską. Ograniczenie kontaktu bowiem jedynie do petlurowców w tym wypadku nosiłoby charakter wiązania się naszego z elementami nieżyczliwie traktowanymi przez społeczeństwo ukraińskie”. Jako ewentualnych partnerów postrzegano działaczy obozu hetmańskiego, a poza tym świeżo przybyłego do Bukaresztu Dmytra Doncowa – nacjonalistycznego ideologa i publicystę, w okresie przedwojennym redaktora pisma „Wistnyk”, ukazującego się we Lwowie30. Wśród „miejscowych agentów niemieckich” Raczyński wymieniał również, związanego dawniej ściśle z ruchem prometejskim, redaktora Mykołę Kowałewskiego, byłego dyrektora warszawskiej Agencji Telegraficznej „Express”31.

Z nazwiskiem tego ostatniego wiąże się ciekawy, choć nie do końca jasny, epizod z początku czerwca 1940 r. W stolicy Rumunii pojawił się wówczas Ołeksandr Sewriuk, znany działacz ukraiński z czasów Centralnej Rady, od lat zamieszkały w Niemczech i powszechnie postrzegany jako eksponent niemieckiego wywiadu. Korzystając prawdopodobnie z pośrednictwa Mykoły Kowałewskiego (jednym z miejsc spotkań było prywatne mieszkanie redaktora), nawiązał on kontakt z nieznanym nam z nazwiska przedstawicielem polskiej ambasady, z którym odbył w dniach 1-6 czerwca całą serię rozmów – toczonych notabene w języku ukraińskim. Szerzej na ten temat pisałem w innym miejscu32, tutaj warto jedynie zauważyć, że celem Sewriuka – działającego niewątpliwie na polecenie Berlina – było zbadanie polskiego stanowiska wobec kwestii ukraińskiej i wobec ewentualnego konfliktu niemiecko-sowieckiego. W swoich sondażach poszedł on tak daleko, iż potwierdził „możliwość współpracy polsko-niemiecko-ukraińskiej na tle antysowieckim”33. Otwarte pozostaje pytanie o to, kto był ze strony ambasady rozmówcą Sewriuka. W swoim tekście wymieniłem przesłanki, mogące wskazywać na osobę Jerzego Giedroycia, zaznaczając wszakże, iż nie jest to jedyna możliwość. W grę wchodzi jeszcze Zdzisław Miłoszewski bądź (co bardziej prawdopodobne) właśnie Włodzimierz Bączkowski. Tę ostatnią wersję sugeruje w swej pracy Tadeusz Dubicki34.

Należy zaznaczyć, iż aktywność Bączkowskiego w pierwszej połowie 1940 r. nie ograniczała się wyłącznie do terenu Rumunii. Świadectwem istnienia planów szerszego wykorzystania go do akcji na odcinku prometejskim jest zachowany raport polskiego konsula generalnego w Bagdadzie Zygmunta Vetulaniego z końca stycznia 1940 r. Vetulani napisał go pod wpływem otrzymanej wiadomości, jakoby Bączkowski miał w najbliższym czasie przyjechać z ramienia MSZ do Iraku dla studiowania na miejscu zagadnień wschodnich. Konsul – sam zaangażowany pod koniec lat dwudziestych w działania prometejskie na terenie Turcji – prosił o potwierdzenie informacji i obiecywał ułatwienie misji byłego redaktora „Wschodu”35.

Do Bagdadu najprawdopodobniej Bączkowski nie dotarł, wiemy jednak z całą pewnością, iż w pierwszej połowie lutego 1940 r. odwiedził Stambuł. Jego celem było odnowienie polskich kontaktów z miejscowymi działaczami prometejskimi i uzgodnienie z nimi nowej taktyki działania. Niestety, na temat podróży Bączkowskiego nie zachowała się szersza dokumentacja – poza protokołem narady, do której doszło 12 lutego 1940 r. w prywatnym mieszkaniu lidera Tatarów Krymskich Dżafera Sejdameta. W spotkaniu wzięli udział jeszcze – poza Bączkowskim i Sejdametem – przywódca Tatarów Kazańskich Ayas Ischaki oraz reprezentujący Północny Kaukaz Said Szamil. Po dłuższej dyskusji uczestnicy narady przyjęli deklarację w sprawie dalszego współdziałania Polski, Krymu, Turkiestanu, Idel-Uralu i narodów Północnego Kaukazu. Zgodzono się też, że powinien nastąpić podział frontu „prac prometejskich” na strefy, w których głos decydujący należeć będzie do „3 głównych krajów prowadzących lub szykujących się do walki z Rosją: Polski, Finlandji i Turcji”. Jako sferę szczególnych zainteresowań Rzeczypospolitej wymieniono Białoruś i Ukrainę. Apetyty terytorialne tej ostatniej zamierzano wyraźnie ograniczyć, uwzględniając w szerokim zakresie interesy sąsiadów przyszłego niepodległego państwa ukraińskiego: Polski, Krymu, Turcji i Północnego Kaukazu. Najwięcej miejsca uczestnicy spotkania poświęcili pracy prometejskiej na gruncie tureckim, której postanowiono „nadać […] barwę tiurkską”. Podkreślono też konieczność współpracy z Gruzinami i Ormianami w ramach Konfederacji Kaukaskiej – pod warunkiem jednak uznania przez te narody specjalnych interesów Ankary w regionie. Sporo miejsca zajęły wreszcie kwestie personalne, związane z utworzeniem nowego centrum, które koordynowałoby ze Stambułu działalność prometejską. Bieżące kierowanie tym ośrodkiem – w skład którego miał wejść m.in. Bączkowski – zdecydowano powierzyć Dżaferowi Sejdametowi36. Trudno do końca powiedzieć, jaki wpływ miały rozmowy prowadzone w lutym w Stambule na dalszy kierunek polskiej polityki wobec szeroko rozumianego zagadnienia kaukaskiego. Podróż Bączkowskiego miała z pewnością istotne znaczenie informacyjne dla polskiego MSZ. Wiceminister Graliński, formułując na początku kwietnia 1940 r. instrukcję dla placówek w sprawie kaukaskiej, poszedł jednak w nieco odmiennym kierunku niż ustalenia przyjęte podczas narady u Sejdameta. Należy w szczególności zauważyć, że zniuansował on stanowisko Polski wobec hegemonicznej roli Turcji w akcji na Kaukazie, uznając za niebezpieczne ewentualne próby Ankary „grania karty kaukaskiej wyłącznie z grupami muzułmańskimi” i marginalizowania pozostałych uczestników Konfederacji Kaukaskiej37.

Prawdopodobnie wizyta nad Bosforem stanowiła tylko krótki epizod i w drugiej połowie lutego 1940 r. Włodzimierz Bączkowski był już ponownie w Bukareszcie. Sytuacja w Rumunii zaczęła zmieniać się w tym czasie w kierunku pomyślnym dla prometeistów. Bukareszteńskie władze, odczuwające coraz silniej zagrożenie ze strony wschodniego sąsiada, zaczęły wysyłać sygnały, świadczące iż są gotowe do antysowieckiego współdziałania z Polakami i koalicjantami zachodnimi. W rozmowach z ambasadorem Raczyńskim minister spraw zagranicznych Grigore Gafencu nie krył obaw, iż „alianci niedostatecznie orientują się w całokształcie tego problemu [sowieckiego] i konieczności rozbicia Rosji na części składowe, co po zwycięstwie nad Niemcami mogłoby jedynie gwarantować stabilizację pokoju w Europie”38. W połowie marca 1940 r. mówił polskiemu dyplomacie wprost o sprawie „wspólnych zadań Rumunii i Polski na Wschodzie, szczególnie zaś na odcinku ukraińskim”39. Podobne deklaracje stanowiły niewątpliwie zachętę, by uaktywnić prometejską akcję dywersyjną przeciwko Sowietom.

W tej atmosferze zapadła decyzja o podróży Rogera Raczyńskiego na Zachód – do Paryża i Londynu. Polski ambasador wyjechał z Bukaresztu w drugiej połowie marca, zaopatrzony w całą listę spraw stricte prometejskiego charakteru do załatwienia. Znalazła się na niej m.in. rozmowa na tematy „ukraińskie, prometejskie” z attaché Ambasady RP w Paryżu Władysławem Pelcem (zarazem byłym kierownikiem tamtejszej placówki „Wellstone” Ekspozytury nr 2 Oddziału II), odpowiedzialnym za kontakty z ośrodkami antysowieckiej emigracji we Francji40. Bardziej konkretne projekty miał do przeprowadzenia Raczyński w Londynie, dokąd dotarł w połowie kwietnia 1940 r. Na jego liście znajdujemy kwestię powołania do życia ośrodka polsko-angielskiego (w formie instytutu, towarzystwa, ewentualnie klubu), który miałby powstać w Londynie bądź w którymś z krajów bałkańskich. Raczyński chciał poza tym poruszyć sprawę pozyskania „angielskich środków na naszą robotę prometejską”, co – jak wynika z notatki – było już wcześniej dyskutowane z wiceministrem Gralińskim oraz z posłem RP w Madrycie Marianem Szumlakowskim (spędzał on sporo czasu w Angers, kierując prowizorycznie najpierw Gabinetem Ministra, a później Działem Ogólnym MSZ). Bardzo ważną kwestią było ponadto wydanie w języku angielskim – w popularnej edycji typu „Penguin” – książki o Związku Sowieckim. Jej napisanie planowano powierzyć Włodzimierzowi Bączkowskiemu i Zdzisławowi Miłoszewskiemu. „Książka – zanotował Raczyński – traktowałaby o imperjaliźmie Rosji, metodach jej rozwoju, taktyce dywersyjnej, Kominternie, gospodarce oraz jej losach i jej niejednolitym charakterze”41.

Dyplomata przywiózł ze sobą do Londynu kilka opracowań i memoriałów, które pozostawił swojemu bratu Edwardowi, ambasadorowi RP w stolicy Zjednoczonego Królestwa. Dwa z nich, w języku francuskim, sporządzone zostały niewątpliwie na użytek czynników brytyjskich, które zamierzano pozyskać dla wspólnej akcji na polu prometejskim. Na marginesie jednego z tych dokumentów odnajdujemy dopisek, poczyniony ręką Edwarda Raczyńskiego: „Opracowanie (zdaje się Bączkowskiego)”. Dokument, o którym mowa, to obszerny memoriał z końca lutego 1940 r., zatytułowany: Notice concernant les problèmes soviétique et ukrainien. Autor tekstu, wychodząc od konstatacji, iż najskuteczniejszą metodą pokonania Rosji jest nie okupowanie jej terytorium, lecz wykorzystanie antyrosyjskich tendencji odśrodkowych, zajął się analizą międzynarodowego położenia kwestii ukraińskiej i możliwościami jej wykorzystania w działaniach na rzecz rozbicia sowieckiego imperium. Wnioski memoriału były optymistyczne. Autor podkreślał w zakończeniu, że idea niepodległości Ukrainy ma w aktualnych warunkach znacznie większe szanse realizacji niż w latach 1918-1920. Wysoko ocenił też rolę, jaką może odegrać, orientujący się na Polskę, ośrodek emigracji petlurowskiej42. Drugim – bliźniaczym – dokumentem przywiezionym przez Rogera Raczyńskiego do Londynu, był niedatowany memoriał Notice concernant l’action du groupe turc „PROMÉTHÉE” à Constantinople43. Poświęcony on został – jak wskazywał sam tytuł – działaniom sprzymierzonych z Polską grup emigracji „tiurkskiej” w Stambule oraz stosunkowi rządu w Ankarze wobec planów prometejskich44.

Najciekawszy z dokumentów przekazanych Edwardowi Raczyńskiemu nie był przeznaczony dla Brytyjczyków. Chodzi o ściśle tajne memorandum Zagadnienie narodowościowe ZSSR jako czynnik polskiej (oraz sojuszników) polityki wobec Sowietów. Nie mamy wprawdzie w tym wypadku podpowiedzi co do autora, rzecz wydaje się jednak oczywista. Tok argumentacji i zbieżności stylistyczne z innymi tekstami wskazują wyraźnie na osobę Włodzimierza Bączkowskiego. Widać to zwłaszcza we wstępie dokumentu, powtarzającym tezy i niektóre fragmenty artykułu Czy prometeizm jest fikcją i fantazją?, który Bączkowski opublikował niedługo przed wybuchem wojny w „Problemach Europy Wschodniej”45. Memorandum przygotowane zostało z myślą o przekonaniu polskich czynników decyzyjnych do śmielszego sięgnięcia po oręż prometeizmu. Bączkowski wyszedł w swoim memoriale z założenia, iż po klęsce Niemiec musi dojść do decydującego starcia pomiędzy Polską a Sowietami. Przekonywał w związku z tym, że w ramach przygotowań do przyszłego konfliktu należy już obecnie podejmować działania mogące osłabić wschodniego sąsiada, w szczególności „zwrócić uwagę na zagadnienia narodowościowe ZRSS [sic] jako dające największe gwarancje tanim kosztem oddziaływania na sprawy rosyjskie w pożądanym kierunku”. Bączkowski zarysował następnie aktualną sytuację narodowościową na terenie ZSRR i przedstawił stosunek poszczególnych mocarstw europejskich oraz Japonii do kwestii wyzwolenia narodów zdominowanych przez Rosję. W zakończeniu dokumentu nakreślił plan radykalnej reorganizacji ruchu prometejskiego. Według Bączkowskiego akcja powinna była zostać powierzona trzem niezależnym od siebie – lecz współpracującym z Polską – ośrodkom: Komitetowi Niezależności Kaukazu, Komitetowi Ukraińskiemu (różnemu od istniejącego w Paryżu centrum petlurowskiego) oraz Komitetowi Turkiestańskiemu, którym powinno się zagwarantować solidny budżet, pozwalający prowadzić działania na polu politycznym i dywersyjno-informacyjnym46.

Błyskawicznie rozwijające się wydarzenia położyły jednak kres koniunkturze na podobne projekty. Ciosem dla polskich prometeistów był upadek Francji w czerwcu 1940 r. Władze na uchodźstwie, które ewakuowały się do Londynu, zmuszone były wyrzec się pod naciskiem gospodarzy planów dywersji przeciw Sowietom, postrzeganym coraz powszechniej jako przyszły sojusznik Wielkiej Brytanii. Już 22 czerwca – w dniu kapitulacji Francji – polski attaché wojskowy w Bukareszcie otrzymał depeszę podpisaną przez gen. Władysława Sikorskiego, w której Naczelny Wódz i premier zarazem z naciskiem stwierdzał: „Wszelkie posunięcia idące na rozbicie Rosji wykluczone”47. Znalazło to odzwierciedlenie w nowych tezach polskiej polityki zagranicznej, uchwalonych przez rząd po ewakuacji na Wyspy Brytyjskie48.

Znacznie pogorszyły się w tym czasie również warunki funkcjonowania polskich placówek na terenie Rumunii. Aneksja Besarabii i północnej części Bukowiny przez ZSRR, a następnie utrata znacznych terytoriów na rzecz Węgier, usankcjonowana przez Berlin i Rzym, przekonały władze w Bukareszcie o bankructwie dotychczasowej polityki neutralności. W efekcie Rumunia przeszła jesienią 1940 r. już nieodwołalnie na pozycje satelity III Rzeszy. Przełożyło się to też na stosunki polsko-rumuńskie. Kontakty dyplomatyczne zostały oficjalnie zawieszone 4 listopada, a polska ambasada ewakuowała się z Bukaresztu do Stambułu.

Nie wiemy w szczegółach, jakie były latem i jesienią 1940 r. losy Włodzimierza Bączkowskiego. Zachował się z tego okresu bodaj jeden tylko dokument, świadczący wszakże, iż redaktor „Wschodu” kontynuował prace analityczne na odcinku sowieckim. To skierowana doń depesza, którą 9 października wysłał ze Stambułu ppłk. Tadeusz Zakrzewski: „Centrala czeka na sprawozdanie ukraińskie i dokładniejsze informacje o ZSRR”49. Powtarzające się napady bojówek Żelaznej Gwardii na polskie instytucje i faktyczne zlikwidowanie przez rumuńską policję Ekspozytury „R” polskiego wywiadu50, z którą współpracował Bączkowski, sprawiły iż możliwości jego działania w Bukareszcie się skończyły. Najprawdopodobniej opuścił on Rumunię wraz z personelem Ambasady RP na początku listopada 1940 r. lub niedługo później. W Stambule Bączkowski próbował reaktywować biuletyn „Sprawy Sowieckie”, zakończyło się to jednak niepowodzeniem. Członkowie redakcji osadzeni zostali przez władze tureckie w areszcie domowym, a następnie trafili do prowincjonalnej Mersyny na południowym wybrzeżu Anatolii, gdzie byli faktycznie odcięci od bieżących wydarzeń. Dopiero dzięki pomocy Brytyjczyków Bączkowskiemu udało się wydostać z Turcji. Wraz z grupą oficerów polskiego wywiadu dotarł ostatecznie do Palestyny, gdzie podjął służbę w Ekspozyturze Oddziału II Naczelnego Wodza51.

Pobyt Bączkowskiego na Bliskim Wschodzie to temat na osobną – niewątpliwie bardzo zajmującą – opowieść. Rzetelne przedstawienie tego okresu wymagałoby wszakże dalszych poszukiwań źródłowych. Z pewnością warto je podjąć, tak jak warto wracać do badań nad okresem w biografii Bączkowskiego, który starałem się przybliżyć w niniejszym szkicu. Jako dodatek doń proponuję Czytelnikowi trzy dokumenty, przywoływane wcześniej w tekście. Pochodzą one ze zbiorów Archiwum Instytutu Polskiego i Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie, gdzie przechowywane są w zespołach: Ambasada RP w Londynie (A.12) oraz Kolekcja Rogera Raczyńskiego (Kol. 482). W dokumentach poprawiłem oczywiste literówki i pomyłki interpunkcyjne, pozostawiłem jednak ortografię i pojawiające się w niektórych miejscach niezręczności gramatyczno-stylistyczne oryginału. Przypisy do publikowanych tekstów ograniczyłem do niezbędnego minimum.

Dr hab. Jan Jacek Bruski – historyk, pracownik Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego, specjalizuje się w dziejach Ukrainy oraz stosunków polsko-ukraińskich i polsko-sowieckich w XX w.

ANEKS

Dokument nr 1. List sekretarza Ambasady RP w Londynie Antoniego Balińskiego52 do podsekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych w Angers Zygmunta Gralińskiego53, Londyn, 7 listopada 1939 r.

Londyn, dnia 7. XI. 193954

Szanowny i Drogi Panie Ministrze,

Stosownie do polecenia Pańskiego, pozwalam sobie zdać poniżej relację z rozmów, które przeprowadziłem tutaj z pp. Bączkowskim i Sołowiejem55. Nie mogłem tego zrobić wcześniej, gdyż prosiłem obu tych panów o zprecyzowanie na piśmie ich poglądów – co zabrało trochę czasu.

Nie wchodząc w meritum poruszonych przez nich zagadnień, pragnąłbym raczej ograniczyć się, tak jak mnie Pan o to prosił, do streszczenia moich wrażeń osobistych z dotychczasowych kontaktów tak z Bączkowskim, jak i Sołowiejem. Pragnę tylko odrazu zaznaczyć, że postępowałem z nimi tak, aby w niczym nie zmienić ich dotychczasowego stanowiska „wyczekiwania”. Wobec ciężkiej sytuacji p. Sołowieja, wypłaciliśmy mu jednorazową zapomogę w wysokości £20.

Wydaje mi się, że najważniejszym kryterium wobec obu tych panów jest czynnik użyteczności w akcji wobec zagadnienia ukraińskiego.

Zaczynając więc od p. Sołowieja – najważniejszym jest fakt, iż jest on Ukraińcem, włada dosyć biegle językiem angielskim, że może uchodzić za przedstawiciela myśli ukraińskiej, postępując jednak według naszych wskazówek. Dotychczas nie mieliśmy na terenie Londynu Ukraińca któryby reprezentował kierunek pro-Polski i może się to stać sprawą dosyć ważną. Pytanie jest, jakie jest ustosunkowanie się do osoby p. S. samych Ukraińców. Gdyby jednak mógł on działać na terenie tutejszym jako przedstawiciel Ukraińskiego Komitetu Narodowego, który istnieje w Paryżu, to sądzę, że mógłby być pożyteczny, zwłaszcza że – jak należy przypuszczać – trudno byłoby znaleść prędko innego kandydata. Robi on osobiście wrażenie raczej sympatyczne, choć nie wydaje się specjalnie intyligientny [sic] – nie przedstawia też typu Ukraińca do jakiegośmy przywykli, mając raczej zacięcie polskiej „ziemiańskości”. Gdyby można było znaleść kogoś poważniejszego, byłoby to korzystniejsze – z drugiej jednak strony lepiej jest mieć już teraz – na początek – Sołowieja niż nikogo, Trzebaby jednak, w takim wypadku, zapewnić mu środki działania. Wydaje mi się, że jego tutejsze stosunki nie są zbyt rozległe. Jak twierdzi, powoli je rozwija – wszedł, między innymi, w kontakt z tutejszym biurem ukraińskim, którym kieruje Kisielewski56, i może wykorzystywać jego stosunki.

Reasumując więc powiedziałbym: 1) że obecność w Londynie przedstawiciela Ukraińców działającego w porozumieniu z nami jest bardzo wskazana,
2) że Sołowiej, choć nie jest idealny, wydaje się obecnie jedynym kandydatem,
3) że wobec tego możnaby – tytułem próby – użyć go przynajmniej przez pewien okres czasu.

Przechodząc do Bączkowskiego – mentalność raczej „drugo oddziałowa” przy tym (a może dla tego!) naiwny – wyszedł na „prometeiźmie” i jak się mogę orientować trzyma się nadal tej podstawy, która jest dla niego i podstawą jego ideologii i podstawą jego egzystencji.

Jeśli mi wolno wyrazić mój osobisty pogląd, to oile dotychczas nie byłem zwolennikiem zasad „prometeizmu” polskiego, który w świetle naszej polityki ukraińskiej uderzał mnie zawsze swym brakiem konsekwencji (jak można a la longue pogodzić politykę wyzwolenia narodów uciśnionych – opierając się na przesłankach ideologicznych – z pacyfikacją), o tyle obecnie wydaje mi się, iż trzebaby wykorzystać wszelkie, a więc i „prometejskie” możliwości działania.

Pan Bączkowski, jak wynikało z jego memoriału, pragnąłby najbardziej „współpracy” w tej dziedzinie z Intelligence Service angielskim. Mam wrażenie, że ocenia on zbyt optymistycznie możliwość takiej współpracy, nie chcę jednak wypowiadać się na ten temat skoro dotyczy to raczej kompetencji władz wojskowych. Znane jest Panu Ministrowi oficjalne nastawienie Rządu Brytyjskiego do Rosji – jest jednak najzupełniej prawdopodobnym że prowadzona jest jednocześnie i „akcja dywersyjna” wśród samych „narodów uciśnionych”. Być może, że znajomość problemów przez p. B. może Anglików pociągać, wątpię jednak aby w tak delikatnej sprawie chcieliby się posługiwać obywatelami polskimi,

Reasumując więc wydaje mi się, że: 1) pobyt p. B. w Londynie nie jest specjalnie celowy, że 2) jako ekspert od prometeizmu i posiadając dobre stosunki z przywódcami ukraińskimi – może być raczej użyteczny naszym władzom centralnym.

Starałem się możliwie krótko przedstawić Panu Ministrowi moje wrażenia, pragnę podkreślić jednak, że są one oparte na paru tylko rozmowach. Oile mi wiadomo, P. Zabiełło57 zna dobrze obu tych panów i może zapewne wydać o nich bardziej uzasadnioną opinię.

A.B.58

AIPMS, Ambasada Londyn, A.12.851B/5E, k. 117-120. Kopia, maszynopis.

Dokument nr 2. Protokół posiedzenia „kierowniczego centrum” prometejskiego w Stambule, 12 lutego 1940 r.

Protokół
posiedzenia z dn. 12 lutego 1940 r.u. [sic] u p. D. Sejdameta59
w Istambule

Obecni: 1. Dżafer Sejdamet
2. Ajas Ischaky60
3. Said Szamyl61
4. Wł. Bączkowski

Porządek dzienny:
1. Sytuacja polityczna a prometeizm
2. Problem organizacji pracy prometejskiej,
3. Problem kierowniczego tajnego centrum.

Po dłuższej wymianie zdań i dyskusji przyjęto następujące podstawowe zasady pracy prometejskiej w chwili bieżącej w warunkach politycznych Turcji i Bliskiego Wschodu:

1) Nawzajem podtrzymywać narodowo terytorjalne dążenia Krymu, Płn. Kaukazu, Idel-Uralu, Turkiestanu, Polski. Polska aby mogła wykonać funkcję czynnika równowagi we wsch. i środkowej Europie oraz być wartościowym sojusznikiem Krymu, Kaukazu i t.d. winna być wielką Polską, odgrywającą właściwą rolę. Płn. Kaukaz zgodny z Krymem powinien posiąść północną granicę od Tamania do płn. granicy Dagestanu oraz opanować Morze Azowskie. Idel-Ural i Turkiestan winne odzyskać niezależność i odciąć Rosję od Uralu i Syberji, zadając tym Rosji zasadniczą klęskę. W przeciwnym razie – Rosja – mając za sobą Ural, Kuzbass oraz nieogarnione obszary Syberji pozostanie w istocie dawną potężną Rosją. W stosunku do Ukrainy postanowiono przyjąć zasadę niezależnego państwa Ukraińskiego, lecz w granicach dyktowanych interesem Polski, Krymu, Turcji i Kaukazu, a więc t.zw. Zachodniej Ukrainy, Kubania, Azowskiego Morza oraz pasa na płnc. od Perekopu.

2) Konstatując zainteresowania w pracy prometejskiej 3 głównych krajów prowadzących lub szykujących się do walki z Rosją: Polski, Finlandji i Turcji, postanowiono przyjąć zasadę podziału sfer zainteresowań wymienionych państw, co wybitnie powinno ułatwić inspiracyjno-polityczną pracę w Stambule.
a) Obszary na wschód od Finlandji (Karelja, Komi) uznać za sferę interesów i pracy typu prometejskiego Finlandji,
b) Obszary na wschód od Polski (Ukraina, Białoruś) uznać za sferę interesów Polski,
c) Obszary tiurskie Z.S.R.R. oraz Kaukaz za sferę interesów Turcji.

3) Nadać pracy prometejskiej w Turcji barwę tiurkską, bowiem żadna inna koncepcja prom. pracy w Turcji nie znajdzie uznania i pomocy.

4) Celem wciągnięcia Gruzinów (i Ormian) przyjąć ideę kaukazkiej konfederacji, jako niezależnego bloku, w stosunku do którego głos Turcji winien zająć właściwe mu miejsce.

W sprawie kierowniczego centrum, postanowiono biorąc za punkt wyjścia konsyderację natury praktycznej oraz dotychczasowe doświadczenie w pracy prometejskiej stworzyć kierownicze centrum w składzie 1. Dżafer Sejdamet, 2. Ajas Ischaky, 3. Said Szamyl, 4. W. Bączkowski. Postanowiono zaprosić do pracy i udziału w centrum p. Mir-Jakuba62 w Paryżu oraz Achmetżana Okaja lub Osmana Chodżę63. Centrum nie wypowiedziało się negatywnie o osobie p. Ressul-Zade64. Jednogłośnie wypowiedziano się [za zaproszeniem/ przeciw zaproszeniu – ?; sens zdania niejasny] p. Czokaj-Ogly65, Mustafy Wekilli66 oraz Wassan-Gireja Dżabagi67. Centrum ma być organem ściśle tajnym na zewnątrz. Praca centrum ma odbyw[ać; brak fragmentu słowa] się w warunkach zgody i pełnego wzajemnego zaufania.

Postanowiono szukać materjalnej pomocy dla pracy prom. powyższego ty[pu; brak fragmentu słowa] u Turcji i nie przyjmować materjalnej pomocy u jakiegokolwiek innego [brak fragmentu słowa; pań]stwa. Prosić Rząd Polski o podtrzymanie dyplomatyczne prac centrum. Postanowiono polecić panu Saidowi Szamylowi przeprowadzić powyższe [brakujące słowo] prom. prac na Bliskim Wschodzie u władz Polskich w Paryżu i Angers. W stosunku do prom. pracy na Zachodzie wysunąć zasadę równości na[rodowych; brak fragmentu słowa] przedstawicielstw.

W związku z wyjazdem (obok p. Szamyla do Paryża) p. A. Ischaky do Finl[andii; brak fragmentu słowa] i W. Bączkowskiego do Rumunji, polecić Dż. Sejdametowi kierownictwo p[rom. centrum ?; brak fragmentu tekstu] oraz reprezentację go przed Rządem Turcji.

Istambul 12.II. 1940

AIPMS, Kolekcja Rogera Raczyńskiego, Kol. 482/19. Kopia, maszynopis.

Dokument nr 3. Memoriał [Włodzimierza Bączkowskiego] Zagadnienie narodowościowe ZSSR jako czynnik polskiej (oraz sojuszników) polityki wobec Sowietów, bd [nie później niż koniec marca 1940 r.].

Zagadnienie narodowościowe ZSSR jako czynnik polskiej
(oraz sojuszników) polityki wobec Sowietów68

Uwagi wstępne.

Nie ulega wątpliwości, że praca nad odbudową Polski w okresie ponoszenia klęski przez Niemcy nie będzie się odbywała pod auspicjami najlepszych życzeń ze strony ZSSR (lub ew. białej Rosji). ZSSR będzie nieuniknienie dążyć do zainstalowania na terytorium Polski stanu rzeczy – dogodnego dla siebie a mniej lub więcej kurczącego suwerenność Polski. To mniej lub więcej może być bardzo dalekoidącym w jedną lub drugą stronę, zawsze jednak będzie zmierzało w swej perspektywie w jednym kierunku: poddania Polski i narodu polskiego pod zwierzchnictwo narodu rosyjskiego lub czerwonej Moskwy. Stara rosyjska teza słowiańskich strumyków, zlewających się w jednym słowiańskim morzu (Puszkin), bądź teza wyzwolenia proletarjatu polskiego od władzy polskich kapitalistów, bądź nawet niemieckich okupantów, będzie miała jedno na celu: [stworzenie] szyldu usprawiedliwiającego żywiołową ekspansję moskiewską.x
———————————————-
x Najlepszym wyrazem żywiołowego charakteru terytorjalnej ekspansji Moskwy posłużyć może tablica rozwoju obszaru Rosji w przeszłości:
w r. 1425  powierzchnia Moskwy stanowiła     400.000      wiorst kwadr.
‘’    1613            ‘’                   ‘’              ‘’             8.580.000          ‘’           ‘’
‘’    1725            ‘’                   ‘’              ‘’            15.510.000          ‘’           ‘’
‘’    1825           ‘’                   ‘’              ‘’            20.185.000          ‘’           ‘’
‘’    1888           ‘’                   ‘’             ‘’            22.000.000          ‘’           ‘’
‘’    1914            ‘’                  ‘’              ‘’            23.000.000          ‘’           ‘’
‘’    1932           ‘’               ZSSR         ‘’             24.500.000          ‘’           ‘’
(przez przyłączenie de facto Tannu Tuwy, Zewn. Mongolji i Sink-Kiangu czyli chińskiego Turkiestanu)
‘’    1940           ‘’                  ‘’               ‘’             24.800.000         ‘’            ‘’

Rosyjscy historycy kultury jak n.p. P.N. Milukow69, Iwanow Ws.70 i inni dochodzą do stwierdzenia, że w odniesieniu do Rosji… „zawojewania wsiegda (dla nas) byli ekwiwalentom gosudarstwiennoj siły”. Rozumie to część opinji Zachodu również w stosunku do ZSSR. „Times” z dn. 20.II. b.r. pisze: „Sov. Union is in princip[l]e ag[g]ressive”.

______________________________________________________________

Najniebezpieczniejszym złudzeniem byłoby licze nie na braterskie, słowiańskie zamiary Rosji czy Sowietów. Poddałyby one Polskę, wyzwalającą się spod przemocy Niemiec, pod nową przemoc – sowiecką lub rosyjską, ukrytą ew. za parawanem rodzaju statutu kowieńskiego Litwy, podporządkowanej ZSSR. Okupowane przez Sowiety około 55% terytorium Polski, gwałtownie sowietyzowane, służy świadectwem, że ZSSR nie myśli w najmniejszym stopniu o potraktowaniu zajętej połaci polskiej jako depozytu, m.i[n]. odpychającego na pewien czas niebezpieczeństwo niemieckie od linji Zbrucza. Gospodarcze zbliżenie sow.-niemieckie, oparte o tradycję współpracy niemiecko-rosyjskiej w XIX stul. oraz na poczuciu wspólnych bieżących interesów obu państw, jako również na wspólnym doświadczeniu wzajemnej walki w 1914 r., świadczą, że walka z Niemcami będzie w mniejszym lub większym stopniu zawierała w sobie elementy podobne do utopijnych tez zbliżenia lub braterstwa polsko-niemieckiego. Pomiędzy Polską a Sowietami w chwili odbudowy państwowości polskiej będzie musiała stoczyć się bądź krwawa i decydująca walka bądź w wypadku osłabienia Rosji Sow. z tego czy innego powodu zachodzącego, przynajmniej ostra rywalizacji i szereg dyplomatycznych bądź wojskowo-nieregularnych starć. Należy więc być gotowym w granicach naszych możliwości do walki z Sow. Rosją wprost, bądź przy decydującej pomocy sojuszników, uniemożliwić ZRSS [sic] interwencję w sprawy odzyskującego swe terytorjum Państwa Polskiego.

Rozważając skromne możliwości Rządu Polskiego w obecnej tragicznej sytuacji należałoby zredukować naszą pracę do akcji inspiracyjnej wobec sojuszników, jednocześnie jednak należy zwrócić uwagę na zagadnienia narodowościowe ZRSS [sic] jako dające największe gwarancje tanim kosztem oddziaływania na sprawy rosyjskie w pożądanym kierunku. Zagadnienia narodowościowe ZRSS [sic] leżą bowiem w obrębie zagadnień spoistości Związku Sowieckiego, pozwalając wpływać na procesy rozkładowo-separatystyczne, a tym samym na swobodę ruchów ZRSS [sic] na zewnątrz.

Rola zagadnień narodowo-separatystycznych.

Zagadnienia narodowościowo-separatystyczne oraz t.zw. strategja haseł wolności, wygrywanych dla celów wojskowo-dywersyjnych, jest dobrze znana w przeszłości. Wszystkie wielkie wydarzenia w historji wojen odbywały się przy użyciu tych haseł. W słynnej Historji Sztuki Wojennej H. Delbrucka71 czytamy: „Wstępując do Italji, Hannibal ogłosił, że zjawił się nie dla podbojów ludów półwyspu lecz wyzwolenia ich z niewoli rzymskiej. Po każdej bitwie zwalniał on pobranych jeńców sojuszniczych bez wykupu, aby mogli oni powiadomić swe ojczyzny o celach i wspaniałości wodza Kartaginy”. Hannibal zdążając do wykorzystania separatyzmu szczepów iberyjskich wkraczał do Italji via półwysep iberyjski, nie zaś drogą morską. Skutki działania wolnościowych haseł Hannibala były znaczne i pozwoliły mu w ciągu 16 lat toczyć wojnę z Rzymem.

Śladami Hannibala szedł również Napoleon. Podobnie usiłował postąpić w 1919-20 r. J. Piłsudski w wyprawie kijowskiej. W czasie światowej wojny 1914-18 r. Niemcy dosyć skutecznie wygrywali ruchy irlandzkie przeciwko Anglji. Akcja F. Rintelena72 w USA odniosła w akcji dywersyjnej bardzo duże skutki. Podobnie było z angielską akcją antyturecką na Bliskim Wschodzie, gdzie poderwanie do wystąpień przeciwko Turcji szczepów arabskich dało, wbrew pesymistycznym przepowiedniom, rezultaty nadspodziewanie dodatnie. Przykłady powyższego typu mogą być mnożone bez liku. Niemniej w dzisiejszej wojnie ZRSS [sic] używało haseł wyzwoleńczo-narodowych wobec t.zw. Zach. Ukrainy i Białorusi. Większość taktycznych posunięć Kominternu osnuta jest również na hasłach wyzwoleńczo-narodowych. Na przykładzie Chin widocznem jest również jak te hasła skutecznie zwalczają potężną akcję Japonji, świadcząc dobitnie, iż tajemnica cudów wojennych polega na tym, że wolność posiada niezliczonych przyjaciół na tyłach nieprzyjacielskich.

Zagadnienia narodowościowe w ZRSS [sic].

Narodowo-separatystyczne zjawisko w ZRSS [sic] należy połączyć z poszczególnymi wyzwoleńczo-narodowymi lub ludowymi ruchami. Na czoło tych zjawisk wybija się sprawa Kaukazu i jego ludów: Azerbejdżanczyków, Gruzinów, Ormian i Górali Północnego Kaukazu. Ludy te w sumie stanowią około 10-11 miljonów, jednak waga ich i znaczenie w życiu politycznym Rosji dawnej i obecnej jest bardzo wielka i w pewnym sensie bezprzykładna. Nazwiska Stalina-Dżugaszwili, Ordżonikidze73, Mikojana74, Jenukidze75, Tewosiana76, Karachana77, Berja78 i wielu innych, świadczą o wpływie i roli Kaukazczyków w Rosji Sowieckiej, jak nazwiska Cereteli79, Czheidze80, Żordanji81 i inne o wpływie w Rosji carskiej. Wybitną wartość Kaukazu podnoszą jego wielkie bogactwa kopalniane oraz strategiczno-geograficzne usytuowanie się.

Mniej wartościowym jest Turkiestan, zamieszkały przez około 23 miljony ludności naogół jednolicie tiurskiej, mówiącej językiem należącym do grupy tureckiej, zbliżonym zupełnie do anatolijskiego. Wartość Turkiestanu polega na tym, że tam znajduje się drugi w ZSSR wielki kompleks źródeł ropy naftowej (Emba-neft, Fergana, w Turkmenistanie). Strategiczna sytuacja Turkiestanu polega na tym, że stanowi on wał ochronny, obcoplemienny wobec Rosji, na jej szlakach prowadzących do Indyj.

Znaczną wartość posiada z punktu widzenia dywersji teren Tatarów Kazańskich, oddzielający Kuzbass od Rosji. Tatarzy na tym terenie stanowią około 40-60% ludności kraju.

Zasadnicze jednak zagadnienie przedstawia sprawa ukraińska, z Donbassem, z jej największą w ZSSR produkcją zboża, buraka cukrowego i t.d.

Według Małej Sowieckiej Encyklopedji z 1930 r. Rosjanie stanowią w ZSSR około 53% ludności. Obcoplemienny element około 47%. Główne narodowości stanowią:
Ukraińcy…………………………..………31.195.000
Białorusini…………………………………..4.017.000
Ludy tiurkskie –
(Azerbejdżanczycy, Tatarzy i t.d.)….17.000.000
Gruzini…………………………….…………2.500.000
Ormianie…………………………………….2.000.000

Zabór przez ZSSR wschodnich kresów Polski oraz faktyczne opanowanie przez Rosję Tannu Tuwy, zewnętrznej Mongolji i Sink-Kiangu zwiększyło wybitnie odsetek „mniejszości” podsowieckich, podnosząc go do 55-60%, zaś jednocześnie zmniejszając odsetek Rosjan do 40-45%.

Historycznie problem separatyzmów w Rosji wymienionych narodowości nie jest równoległy ani jednakowy, lecz naogół poważny. Liczba powstań, zamieszek, akcji biernego oporu, braku zainteresowań do państwowości Rosyjskiej jako stworu politycznie obcego leżało u źródeł klęsk Rosyjskich 1914 r. jak i r. 1904. Obce, mniejszościowe elementy, mniej lub więcej zasymilowane bądź zachowujące swą narodowość i świadomość narodową odegrały również decydującą i rozkładową rolę w rewolucji 1917-18 r.

W latach 1918-20 Ukraina, Gruzja, Armenja i Azerbejdżan uzyskały swą pełną niezależność państwową, uznaną przez niektóre państwa Zachodu. Niepodległość tych państw została zgwałcona najazdem czerwonej Rosji na sposób dzisiejszego gwałtu zadanego Finlandji przez ZSSR. Przejściowo i w fazie zaczątkowej znajdującą się wolność odzyskał w tych latach Krym. Kubań, Kozacy Dońscy wykazali w tych latach silny prąd separatyzmu i tendencji wolno republikańskich, podobnie [do] Górali Północnego Kaukazu. Wychodząc z powyższego stanu rzeczy Leninowska polityka narodowościowa wysunęła tezę rozładowania narodowych separatyzmów w ZSSR przez wysunięcie zasady przetworzenia Rosji w państwo federacyjne z zarzuceniem samej nazwy „Rosja”. Według wydań sow. konstytucji poszczególne republiki Związkowe Związku Sowieckiego posiadają formalne prawo nawet wystąpienia ze Związku. Według art. 1/3 ostatniej edycji Konstytucji ZSSR z 1938 r. Zw. Sowiecki… „jest państwem związkowym, powstałym na zasadzie dobrowolnego zjednoczenia równoprawnych sowieckich, socjalistycznych republik:
Rosyjskiej Sow. Soc. Rep.
Ukraińskiej Sow. Soc. Republiki
Białoruskiej Sow. Soc. Republiki
Azerbejdżańskiej Sow. Soc. Republiki
Gruzińskiej Sow. Soc. Rep.
Ormiańskiej Sow. Soc. Rep.
Turkmeńskiej Sow. Soc. Rep.
Uzbeckiej Sow. Soc. Rep.
Tadżyckiej Sow. Soc. Rep.
Kazachskiej Sow. Soc. Rep.
Kirgiskiej Sow. Soc. Rep.

Pomimo jednak wybitnego zawoalowania swych centralistycznych celów Sow. Rosja spotkała się z dalszym rozwojem prądów odśrodkowych wśród zjednywanych leninowską polityką narodowościową narodów i ludów i musiała stoczyć długi szereg walk o jedność państwową i jednolitość dyspozycji w ZSSR. Istota dziejów ZSSR od r. 1920 do 1940 r. od strony zagadnień narodowościowych polega na walce centralizmu moskiewsko-rosyjskiego z odśrodkowymi tendencjami i prądami wśród szczepów, ludów i narodów ZSSR.

Zagadnienia narodowościowych ruchów w ZSSR a państwa europejskie
oraz Japonja

Anglja w okresie silnej akcji Kominternu w Indjach podniecała powstaniową i dywersyjną akcję w Turkiestanie. Zasada polityki zewnętrznej Anglji bazowana m.i[n]. na haśle b a l a n c e o f p o w e r s powstrzymywała Wielką Brytanję przed zasadniczym podejściem do sprawy podniecania ruchów odśrodkowych w ZSSR, gdyż to ułatwiłoby Japonji jej działania w Chinach i ewent. mogłoby pozwolićby jej na dużą swobodę ruchów w odniesieniu do Australji, Singaporu i t.d. Ostatnio jednak Anglja przychyla się do tezy rozczłonkowania się ZSSR według klucza narodowościowego, ewent. z uwzględnieniem momentu [wyraz nieczytelny] wielkorosyjskiej na Dalekim Wschodzie. Między innemi w kwartalniku angielskim „East Europe and Contemporary Russia” z wiosny 1939 r. poruszono sprawę powiększenia liczby czterech państw sadabackiego bloku82 przez przyłączenie doń wydartego Rosji Sowieckiej Kaukazu oraz Turkiestanu. W ten sposób miała być położona tama możliwościom ekspansji rosyjskiej w kierunku Indji oraz ewent. rozciągająca z drugiej strony Niemiec w kierunku Ukrainy i Kaukazu.

W bieżącej chwili władze brytyjskie z wielkim zainteresowaniem zajmują się sprawą Kaukazu od strony informacji oraz przygotowań dywersyjnych i powstańczych na tym terenie. Nie wypada z ich pola widzenia sprawa ukraińska oraz turkiestańska.

Francja zainteresowana jest w zagadnieniu narodowościowym ZSSR ze względu na ewent. sojuszu sowiecko-niemieckiego. Znaczną działalność rozwijają władze francuskie na Bliskim Wschodzie w kierunku uzyskiwania informacyj z Kaukazu i Rosji, posługując się reprezentantami tych narodowości.

Italja wykazuje duże zainteresowanie sprawą Ukrainy, Gruzji i Armenji. Powodem tych zainteresowań jest jednak w większym stopniu rywalizacja z Turcją, jeśli chodzi o Ormian i Gruzinów, zaś w odniesieniu do Ukrainy rywalizacja z wpływami Rosji Sowieckiej wśród Słowian bałkańskich.

Poważne, aczkolwiek maskowane, zainteresowanie Karelią wykazała Finlandja. Neutralizm państw skandynawskich szedł jednak w swej tendencji również w kierunku zainteresowania odepchnięciem Rosji od brzegów Morza Bałtyckiego.

Rumunja poważnie i świadomie zainteresowana [jest] sprawą niezależności Ukrainy sowieckiej, gdyż to dopiero mogłoby w poważnym stopniu zneutralizować Rosyjskie parcie w stronę ujścia Dunaju, Besarabii i Bukowiny. Rumuńska myśl polityczna liczy się bowiem z faktem, że mniejsze możliwości ekspanzywno zaborcze może w tym wypadku wykazać względnie mała Ukraina, niżeli Wielka Rosja, stojąca nad Dniestrem.

W Polsce zagadnienie separatyzmu ludów w Rosji, jako sprawa dywersji przyjęła barwę romantyczną i była realizowana pod hasłem „Za naszą i waszą wolność”. Stało się to źródłem zarówno siły jak i słabości tej akcji, gdyż z jednej strony skupiając wokoło Polski najbardziej ideowe elementy zpośród przedstawicieli ludów Rosji jednocześnie odbierało całej akcji charakter wyraźnej docelowości i codziennego realizmu. Prowadzona zbyt jawnie akcja ta w Polsce naraziła się również w skutek tego silnym zastrzykom rozkładu ze strony kontrdywersji sowieckiej.

Japonja w ostatnich 3-4 latach wykazywała duże zainteresowanie się sprawą ludów ZSSR. Powstałe przed 6 laty towarzystwo Sejdegan w Tokio wydało mapę ludów turańskich w Rosji sowieckiej w j.j. angielskim i japońskim. Towarzystwo to propagowało ideę wyzwolenia ludów azjatyckich ZSSR z niewoli ZSSR. Znaczne zainteresowanie wykazali Japończycy Ukraińcami na Dalekim Wschodzie ze względu na znaczny (do 35-40%) odsetek Ukraińców w armji Bluchera83 na Wschodzie oraz ze względu na 80% ludności ukraińskiej (przesiedleńczej) w okręgu władywostockim i primorskim. Wiosną i latem 1939 Ambasada Japonji w Warszawie proponowała czynnikom polskim podjęcie wspólnej akcji „prometejskiej” przyczem udział Japonji w tej akcji miał stanowić około 140.000 złotych miesięcznie.

Zakończenie

Należy podkreślić, że trudność stworzenia normalnego frontu walki z ZSSR poza Finlandją potykającą żywotne połacie Sowietów, prowadzi [do tego], że problem walki z ZSSR musi się siłą rzeczy skupić przedewszystkiem na metodach nieregularnej walki, na taktyce dywersji, podniecania powstań, na wykorzystywaniu ideowej i praktycznej klęski komunizmu oraz przedewszystkiem na separatystycznych ruchach narodowości nie rosyjskich.

Dodać należy, że niepowodzenia wszelkich interwencji w sprawy rosyjskie (Żółkiewski, Napoleon, Piłsudski, interwencyjne armje w latach 1918-20) są wynikiem niezastosowania wobec Rosji myśli oparcia się w walce na odśrodkowych tendencjach i walkach od wewnątrz rozsadzających Rosję. Podkreśla to między innemi Swieczin84 w swej kapitalnej Ewolucji wojennawo iskustwa, analizując źródła klęski Napoleona. Według zaś Karola Clausewitza85, dobrego znawcy Rosji, „Taki kraj (jak Rosja) może być zwyciężony tylko jedynie na skutek jego słabości własnych oraz na skutek działania niepokojów wewnętrznych”.

Przygotowując się do nieuniknionej rozgrywki tego czy innego rodzaju z Rosją Sowiecką należy więc przygotować aparaturę, mogącą wywołać te niepokoje wewnętrzne, które z olbrzyma rosyjskiego uczynią chwiejnego kolosa na glinianych nogach, niezdolnego do poczynienia jakichkolwiek szkód odzyskującej swój terytorjalny stan posiadania Polsce. W realizacji powyższego celu należy utrzymać bliższy kontakt i stan współpracy [z] ośrodkami separatystycznych ruchów ZSSR. W ten sposób można będzie posiąść aparat wpływający na zagadnienia spoistości ZSSR, uzyskać dobre narzędzia informacji o ZSSR oraz wpływać na politykę rosyjską sojuszników, niewiedzących jak do zagadnienia walki z Rosją podejść.

Uwagi organizacyjne.

Należałoby stworzyć ośrodki akcji poszczególnych narodowości ZSSR o typie politycznym oraz informacyjno-dywersyjnym pod następującymi nazwami:
1. Komitet Niezależności Kaukazu, jednoczący Azerbejdżanczyków, Gruzinów oraz Górali Północnego Kaukazu. Ormian narazie wprowadzać nie należy, ze względu na znaczną dozę sympatyj prorosyjskich i silny kompleks turkofobji
2. Komitet Ukraiński
3. Komitet Turkiestański (z sekcją Tatarów Kazańskich)

Komitet Ukraiński winien być pomyślany jako placówka niezależna od jakichkolwiek ukr. ośrodków dyspozycji, współpracująca z Polską i jej sojusznikami. Jest to ważne ze względu na trudność należytego porozumienia się z petlurowcami w Paryżu.

Siedziby Komitetów: Kaukaskiego – Stambuł lub Bagdad
Ukraińskiego – Bukareszt lub Stambuł
Turkiestańskiego – Teheran, Stambuł lub Bagdad

Praca wszystkich Komitetów winna być podzielona na dwa zasadnicze działy: informacyjno-dywersyjny oraz dział polityczno-propagandowy i werbunkowy. Działy powinny być całkowicie odseparowane i ewent. znajdować się w różnych miejscowościach.

Budżet

Wydatki na cele informacyjno-dywersyjne winni w zasadzie pokryć sojusznicy ze względu na konkretne zainteresowania ich w tego rodzaju pracy na terenie ZSSR. Wydatki od strony polityczno-ideowej. Wydatki od strony polityczno-ideowej, m.i[n]. wymagające rozwiązania sprawy wzięcia na siebie odpowiedzialności politycznej nazewnątrz, winna wziąść strona polska. Całokształt kierownictwa w dużej mierze, zwłaszcza nazewnątrz, znaleźć się winien w rękach polskich, gdyż a) rozwiązuje to sprawę taniości prowadzenia pracy oraz nada całej pracy wybitnie ideowy charakter. Ponadto usunie problem współpracy wyzwalających się spod przemocy imperjalizmu sowieckiego ludów ZSSR z przedstawicielami imperjalistycznych potęg zachodnich. Pozostaje więc w związku z powyższym omówić oddzielnie budżet polityczny i dywersyjno-informacyjny:

Budżet polityczny

1. Komitet Niezależności Kaukazu:
a) wydawanie dwutygodnikowego Biuletynu, 16 stron
w j. tureckim, rosyjskim, francuskim, 2.000 egz. ……………… 100 dol. USA
b) utrzymanie 6 ludzi działaczy i t.p. …………………………….. 120      ‘’       ‘’
c) podróże ………………………………………………………………….. 100     ‘’       ‘’
2. Komitet Ukraiński:
a) wydawanie dwutygodn. Biuletynu, 16 stron,
w j. ukr. i fran. 4.000 egz. …………………………………………….. 150    ‘’       ‘’
b) utrzymanie 6 ludzi działaczy i przedstawicieli …………….. 120    ‘’       ‘’
c) podróże …………………………………………………………………… 100    ‘’       ‘’
3. Komitet Turkiestański:
a) wydawanie dwutyg. Biuletynu w j. tureckim i
fran., 3000 egz. …………………………………………………………….. 120    ‘’      ‘’
b) utrzymanie 5 ludzi …………………………………………………… 100      ‘’      ‘’
c) podróże ………………………………………………………..…………. 100     ‘’      ‘’
Razem 1010     ‘’      ‘’

Budżet informacyjny

1. Ośrodek Azerbejdżański:
a) kierownik plus podróże ……………………………………………. 100 dol. USA
b) 2 placówki, w Turcji i Iranie …………………………………….. 50     ‘’       ‘’
c) akcja, wyposażenie w got. t.p. instruowanie ……………….. 400  ‘’       ‘’
2. Ośrodek Gruziński:
a) b) c) jak wyżej razem ……………………………………………….. 500  ‘’       ‘’
3. Ośrodek Płn. Kaukazu: wskutek słabego
wyposażenia w kadry, pracuje wykorzystu[jąc]
Azerb. i Gruzinów
Akcja ………………………………………………………………………… 250   ‘’        ‘’
4. Komitet Ukraiński:
a) kierownik i podróże ………………………………………………… 100   ‘’       ‘’
b) placówki w Czerniowcach oraz
Kiszyniowie, wraz z Akermanem, 2 osoby ……………………. 50      ‘’       ‘’
c) Akcja ……………………………………………………………………… 400 dol. USA
5. Komitet Turkiestański:
a) kierownik i podróże ………………………………………………….. 150  ‘’      ‘’
b) placówki w Kabulu, Teheranie i Stambule ………………….. 75     ‘’      ‘’
c) Akcja …………………………………………………………..…………. 400   ‘’      ‘’
Razem 2.425   ‘’      ‘’

Materjał dywersyjny oraz akcja dywersyjna in strictu senso nie jest brana pod rozwagę w tym kosztorysie. Powyżej omawiana akcja dotyczy strony informacyjnej oraz organizacyjnej kadrów.

Ponadto cała akcja powinna posiadać w swym gronie trzech łączników oraz przedstawicieli polskich: jednego na terenie rumuńsko-ukraińskim oraz dwóch na terenie Bliskiego Wschodu. W tym jeden na sferę wpływów angielskich, drugi na sferę wpływów francuskich. Ośrodkami dyspozycyjnymi dla nich byliby [sic] Ankara (Ambasada i attaché) oraz Bukareszt86.

AIPMS, Ambasada Londyn, A.12.268/1, k. 2-7. Oryginał, maszynopis.

1 Artykuł jest efektem kwerendy archiwalnej przeprowadzonej w Londynie dzięki wsparciu Fundacji z Brzezia Lanckorońskich.

2 J. Cisek, Włodzimierz Bączkowski, „Eurazja” 1997, nr 1, s. 90-91. Zob. też: idem, Tylko razem. Włodzimierz Bączkowski i „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, „Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej” 2008, nr 5-6 (88-89), s. 76-83.

3 J. Kloczkowski, P. Kowal, O Włodzimierzu Bączkowskim, w: W. Bączkowski, O wschodnich problemach Polski. Wybór pism, wyboru dokonali i wstępem opatrzyli J. Kloczkowski i P. Kowal, Kraków 2000, s. 7-28.

4 P. Libera, Ewolucja ruchu prometejskiego w okresie międzywojennym, w: Ruch prometejski i walka o przebudowę Europy Wschodniej (1918-1940), red. M. Kornat, Warszawa 2012, s. 219-244; II Rzeczpospolita wobec ruchu prometejskiego, redakcja naukowa, wstęp, wybór i opracowanie P. Libera, „Wojskowe Teki Archiwalne”, t. 4, Warszawa 2013.

5 I.P. Maj, Działalność Instytutu Wschodniego w Warszawie 1926-1939, Warszawa 2007.

6 В. Комар, Концепція прометеїзму в політиці Польщі (1921-1939 р.), Івано-Франківськ 2011.

7 Poza wymienionymi wyżej zasadniczymi monografiami warto przywołać w tym miejscu jeszcze kilka prac drobniejszych, odnoszących się do przedwojennej działalności Bączkowskiego: J. Kloczkowski, Jak rozwiązać spor polsko-ukraiński? Publicystyka Włodzimierza Bączkowskiego z lat trzydziestych, w: Narody i historia, red. A. Rzegocki, Krakow 2000, s. 207-238; В. Комар, Роль В. Бончковського в нормалізації польсько-українських відносин у Галичині 1935 р., „Проблеми Слов’янознавства”, 2009. вип. 58, с. 90–97; H. Kuromiya, P. Libera, Notatka Włodzimierza Bączkowskiego na temat współpracy polsko-japońskiej wobec ruchu prometejskiego (1938), „Zeszyty Historyczne” 2009, nr 169, s. 114-135; P. Libera, „Biuletyn Polsko-Ukraiński” (1932-1938) – pismo ruchu prometejskiego, „Київські полоністичні студії” 2011, т. 18, с. 33-41; F. Jussis-Gończyński, Biuletyn Polsko-Ukraiński (1932–1938) – prometejski projekt Oddziału II Sztabu Głównego Wojska Polskiego, w: Na z góry upatrzonych pozycjach, red. B. Międzybrodzki, M. Gajda, K. Fudalej, M. Przeperski, Warszawa 2011.

8 T. Dubicki, Konspiracja polska w Rumunii 1939-1945, t. 1, 1939-1940, Warszawa 2002.

9 J. Kloczkowski, P. Kowal, O Włodzimierzu Bączkowskim…, s. 19.

10 Zob. wykaz oficerów i współpracowników E 2 rozlokowanych we wrześniu 1939 r. w Vatra Dornei, w: Zbiór dokumentów ppłk. Edmunda Charaszkiewicza, opr., wstęp i przypisy A. Grzywacz, M. Kwiecień, G. Mazur, Kraków 2000, dok. 13, s. 174-175.

11 O jego działalności w latach 1939-1941 szerzej piszę w tekście: W kręgu spraw ukraińskich i prometejskich. Jerzy Giedroyc w Rumunii 1939-1941, który ukaże się w najbliższym czasie nakładem Instytutu Pamięci Narodowej w tomie Giedroyc a Ukraina.

12 Obszernie o tych projektach aliantów: P.R. Robson, Brytyjskie plany ataku na ZSRR 1939- 1941, przeł. J. Złotnicki, Warszawa 2007.

13 Ładoś był kolegą szkolnym Sołowija. Notatka Ładosia w sprawach ukraińskich dla Komitetu Ministrów dla Spraw Kraju, Angers, 2 II 1940, w: Polskie Dokumenty Dyplomatyczne 1940, red. M. Hułas, Warszawa 2010 [dalej: PDD 1940], dok. 59, s. 102.

14 T. Dubicki, Konspiracja polska w Rumunii…, t. 1, s. 348.

15 Zob. wykaz oficerów i współpracowników E 2 rozlokowanych we wrześniu 1939 r. w Vatra Dornei, w: Zbiór dokumentów ppłk. Edmunda Charaszkiewicza…, dok. 13, s. 174.

16 Pełnił następnie funkcję oficera łącznikowego przy polskim Naczelnym Dowództwie we Francji. W okresie późniejszym współorganizował, a od 1943 r., już w randze generała, kierował „tajną armią Churchilla” – SOE (Secret Operations Executive).

17 Raport Charaszkiewicza w sprawie współpracy E 2 z brytyjskim wywiadem wojskowym, Paryż, 16 XI 1940, w: Zbiór dokumentów ppłk. Edmunda Charaszkiewicza…, dok. 6, s. 134.

18 Baliński do Gralińskiego, Londyn, 7 XI 1939, Archiwum Instytutu Polskiego i Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie [dalej: AIPMS], Ambasada RP w Londynie [dalej: Ambasada Londyn], A.12.851B/5E, k. 119 (pełen tekst dokumentu publikuję w aneksie).

19 Sołowij do Gralińskiego, Londyn, 29 X 1939, ibidem, k. 121-123.

20 Baliński do Gralińskiego, Londyn, 7 XI 1939, ibidem, k. 119.

21 Sołowij do Gralińskiego, Londyn, 23 XI 1939, Archiwum Akt Nowych w Warszawie [dalej: AAN], Mikrofilmy z Archiwum Instytutu Hoovera [dalej: AIH], Ministerstwo Spraw Zagranicznych [dalej: MSZ], box 607, folder 8.

22 Na pewno dotarł tam jeszcze pod koniec listopada. Zob. wzmiankę o pobycie Bączkowskiego w Paryżu w raporcie mjr. Charaszkiewicza: Zbiór dokumentów ppłk. Edmunda Charaszkiewicza…, dok. 9, s. 146. Warto dodać, iż na sprowadzeniu redaktora do Francji bardzo zależało samemu Sołowijowi. W liście do Gralińskiego z 23 XI 1940 pisał: „Pozwalam sobie dodać, że wskazanem byłoby aby równocześnie [ze mną] przyjechał do Francji p. Bączkowski, któremu Ambasada [RP w Londynie] musiałaby wyjazd formalnie i materjalnie także umożliwić”. AAN, AIH, MSZ, box 607, folder 8.

23 O działalności paryskiego Komitetu szerzej: R. Torzecki, Polacy i Ukraińcy. Sprawa ukraińska w czasie II wojny światowej na terenie II Rzeczypospolitej, Warszawa 1993, s. 98; Cz. Partacz, K. Łada, Polska wobec ukraińskich dążeń niepodległościowych w czasie II wojny światowej, Toruń 2004, s. 19-41, 53-55; М.А. Лівицький, ДЦ УНР в екзилі між 1920 і 1940 роками, Мюнхен–Філядельфія 1984, с. 64-65.

24 Notatka dla premiera Sikorskiego w sprawach ukraińskich, Angers, 20 II 1940, w: PDD 1940, dok. 91, s. 155. Po powrocie z Włoch Sołowij wysłany został w styczniu 1940 r. do Rumunii, jego działalność tam nie była jednak do końca zgodna z polskimi oczekiwaniami. T. Dubicki, Konspiracja polska w Rumunii…, t. I, s. 348-349.

25 Tadeusz Dubicki wspomina – nie podając, niestety, żadnych dat – iż Bączkowskiego w czasie jego pobytu w Rumunii delegowano „m.in. do Rzymu, gdzie znajdowała się jedna z najważniejszych central narodowego ruchu ukraińskiego”. Ibidem, s. 342.

26 Było to drugie małżeństwo Bączkowskiego. J. Kloczkowski, P. Kowal, O Włodzimierzu Bączkowskim…, s. 19.

27 Raport ambasadora Raczyńskiego dla premiera Sikorskiego, Bukareszt, 13 I 1940, w: PDD 1940, dok. 14, s. 20-26. Na temat bukareszteńskiej konferencji i wcześniejszych rozmów polskoukraińskich w Rumunii obszernie piszę w tekście W kręgu spraw ukraińskich i prometejskich…. Zob. też: T. Dubicki, Konspiracja polska w Rumunii…, t. 1, s. 342-347.

28 Ze względów taktycznych zdecydowano jednak, że na czele pisma – aby nie nadawać mu charakteru „polskiej agitacji” – powinien stanąć Ukrainiec. Raczyński do ministra spraw zagranicznych Augusta Zaleskiego, Bukareszt, 24 I 1940, AIPMS, Kolekcja Rogera Raczyńskiego, Kol. 482/12.

29 T. Dubicki, Konspiracja polska w Rumunii…, t. 1, s. 350.

30 O kontaktach polskiej ambasady w Bukareszcie z Doncowem i o planach wykorzystania jego osoby szerzej piszę w artykule W kręgu spraw ukraińskich i prometejskich…

31 Raczyński do MSZ, Bukareszt, 14 V 1940, AIPMS, Ministerstwo Informacji i Dokumentacji [dalej: MID], A.10.3/9.

32 W kręgu spraw ukraińskich i prometejskich

33 Niepodpisany raport z rozmów z Sewriukiem w dniach 1, 2, 5 i 6 VI 1940, AIPMS, MID, A.10.3/9.

34 T. Dubicki, Konspiracja polska w Rumunii…, t. 1, s. 357-359.

35Vetulani do MSZ, Bagdad, 25 I 1940, w: PDD 1940, dok. 37, s. 60-63.

36 Protokół z narady u Sejdameta, Stambuł, 12 II 1940, AIPMS, Kolekcja Rogera Raczyńskiego, Kol. 482/19 (pełen tekst dokumentu publikuję w aneksie).

37 Gruzinów oraz Ormian, którzy mieli wkrótce do Paktu Konfederacji przystąpić. Instrukcja wiceministra Gralińskiego w sprawie kaukaskiej, Angers, 4 IV 1940, w: PDD 1940, dok. 170, s. 286-290.

38 Raczyński do Zaleskiego, telegram szyfrowy nr 84 z 19 II 1940, AAN, AIH, MSZ, box 215, folder 15.

39 Raczyński do MSZ, telegram szyfrowy nr 122 z 14 III 1940, AAN, AIH, MSZ, box 216, folder 1.

40 Na liście Raczyńskiego w punkcie tym znalazło się dodatkowe enigmatyczne sformułowanie: „Wręczenie listu osobiste oraz zażądanie odpowiedzi”.

41 Sprawy w Paryżu i Londynie, niepodpisana i niedatowana notatka na kartce ze znakiem wodnym „Romania Bank-Post”, AIPMS, Ambasada Londyn, A.12.268/1, k. 47.

42 Notice concernant les problemes sovietique et ukrainien, 29 II 1940, ibidem, k. 24-39.

43 Ibidem, k. 13-21. Dokument ten opublikował w rosyjskim przekładzie Giorgi Mamulia (Georges Mamoulia), błędnie informując, iż chodzi o notatkę sporządzoną przez „misję dyplomatyczną Francji przy polskim rządzie emigracyjnym”. Г. Мамулиа, Кавказская Конфедерация в официальных декларациях, тайной переписке и секретных документах движения ≪Прометей≫ (сборник документов), Москва 2012, док. 52, с. 205-209.

44 Przyjęcie hipotezy, iż autorem obu memoriałów był rzeczywiście Włodzimierz Bączkowski, może być podstawą do dalszych spekulacji na temat działań, w jakie zaangażowany był w pierwszej połowie 1940 r. były redaktor „Wschodu”. Bardzo podobne w formie, niepodpisane, lecz z całą pewnością powstałe również w Bukareszcie, memoranda znaleźć możemy w kilku zespołach aktowych. Dotyczą one różnorodnych zagadnień, wszystkie przygotowane zostały jednak wyraźnie z myślą o odbiorcach brytyjskich, ewentualnie francuskich. Warto przywołać w tym miejscu dokument zatytułowany: Les tendances, sur lesquelles doit s’appuyer la propagande pour troubler les relations de l’U.R.S.S. avec l’Allemagne. AIPMS, Kolekcja Rogera Raczyńskiego, Kol. 482/12. Przedstawia on założenia akcji, korespondującej z inicjatywą ppłk. Tadeusza Zakrzewskiego, polskiego attache wojskowego w Bukareszcie. Chodziło o prowadzoną rożnymi metodami dywersję propagandową, mającą doprowadzić do rozdźwięków pomiędzy III Rzeszą a Związkiem Sowieckim. Zob. T. Dubicki, Konspiracja polska w Rumunii…, t. 1, s. 41-46. Bardzo podobny charakter mają też dwa memoriały, dotyczące odpowiednio: aktualnej sytuacji ZSRR i polityki sowieckiej na okupowanych ziemiach II RP (Affaires sovietiques (quelques remarques)) oraz rozmów polsko-ukraińskich w styczniu 1940 r. (Notice (Echanges de vue polono-ukrainiens), 16 I 1940). Dokumenty te ambasada RP w Bukareszcie przekazała miejscowemu posłowi Wielkiej Brytanii. Trafi ły one następnie do Departamentu Północnego Foreign Office, wzbudzając tam spore zainteresowanie. Zob. raport posła brytyjskiego w Bukareszcie Reginalda Hoare’a do lorda Halifaxa z 19 I 1940 wraz z załącznikami, The National Archives (Kew), Foreign Office, FO 371/24473, p. 41-51.

45 W nr 3 tego periodyku. Przedruk w: W. Bączkowski, O wschodnich problemach Polski…, s. 137-156.

46 Memoriał Zagadnienie narodowościowe ZSSR jako czynnik polskiej (oraz sojuszników) polityki wobec Sowietów, bd [nie później niż koniec marca 1940 r.], AIPMS, Ambasada Londyn, A.12.268/1, k. 2-7 (pełen tekst dokumentu publikuję w aneksie).

47 Gen. Sikorski do ppłk. Zakrzewskiego, 22 VI 1940, w: Depesze wojenne Attachatu Wojskowego przy Ambasadzie RP w Bukareszcie 1939-1940, opr. T. Dubicki, A. Suchcitz, Zeszyty Tarnogórskie nr 60, Materiały i źródła, Tarnowskie Góry 2006, dok. 997, s. 222.

48 Zob. tezy uchwalone na posiedzeniu Rady Ministrów w dniach 26 i 28 sierpnia 1940 r. Protokoły posiedzeń Rady Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej, t. II, Czerwiec 1940-czerwiec 1941, red. nacz. M. Zgórniak, opr. W. Rojek, wsp. A. Suchcitz, Krakow 1995, dok. 43, s. 102-104. Szerzej o tej sprawie i o ważnej dyskusji na posiedzeniu Komitetu Politycznego Ministrów w dniu 30 lipca 1940 r. piszę w artykule: W kręgu spraw ukraińskich i prometejskich…

49 Ppłk. Zakrzewski do Bączkowskiego (przez mjr. Mariana Zimnala), 9 X 1940, w: Depesze wojenne Attachatu Wojskowego…, dok. 1499, s. 349.

50 Doszło do tego 22 października 1940 r. O okolicznościach likwidacji Ekspozytury „R”: T. Dubicki, Konspiracja polska w Rumunii…, t. 1, s. 120-126.

51 J. Kloczkowski, P. Kowal, O Włodzimierzu Bączkowskim…, s. 19. Według Kloczkowskiego i Kowala Bączkowski przybył do Stambułu dopiero w 1941 r. Podobnego zdania jest Tadeusz Dubicki, który pisze, iż były redaktor „Wschodu”: „Pracował na tym kierunku [ukraińskim] w Rumunii przynajmniej do połowy 1941 r.”. T. Dubicki, Konspiracja polska w Rumunii…, t. 1, s. 342. Bączkowski musiał znaleźć się jednak na terenie Turcji znacznie wcześniej. Świadczą o tym wzmianki w korespondencji Jerzego Giedroycia (po ewakuacji ambasady przebywał on jeszcze przez kilka miesięcy w Bukareszcie) z Rogerem Raczyńskim. A. St. Kowalczyk, Od Bukaresztu do Laffitow. Jerzego Giedroycia rzeczpospolita epistolarna, Sejny 2006, s. 45-103 (zob. zwłaszcza list Giedroycia z 7 I 1941, w którym wspomina on o przesyłce otrzymanej od Bączkowskiego z Turcji i o wymuszonym wyjeździe tego ostatniego ze Stambułu).

52 Antoni Baliński (1906-1990) – polski dyplomata; pod koniec lat trzydziestych i w okresie II wojny światowej sekretarz Ambasady RP w Londynie; po 1945 pozostał na emigracji.

53 Zygmunt Graliński (1897-1940) – polski prawnik i dyplomata, związany z ruchem ludowym; występował jako obrońca w procesach politycznych lodowców, m.in. w procesie brzeskim. Jesienią 1939 objął tekę wiceministra spraw zagranicznych w rządzie gen. Sikorskiego. Po upadku Francji mianowany pełnomocnikiem rządu RP w Kanadzie, zginął w drodze do Ottawy, w katastrofie statku pasażerskiego ≪City of Benares≫, storpedowanego przez Niemców.

54 Data wpisana ręcznie. W lewym górnym rogu odręczny dopisek: „Do Min. Gralińskiego”.

55 Wołodymyr Sołowij, w spolonizowanej formie: Włodzimierz Sołowiej (1891-1058) – ukraiński działacz polityczny; w okresie międzywojennym związany z UNDO; w czasie II wojny światowej przebywał w Paryżu, a następnie w Londynie, współpracował z polskimi władzami na uchodźstwie. Po wojnie na emigracji w Kanadzie. Szersze informacje o Sołowiju – w tekście artykułu.

56 Wołodymyr Kysiliwski, w spolonizowanej formie: Włodzimierz Kisielewski (1896-1976) – ukraiński działacz społeczny, historyk i publicysta, syn Ołeny Kysiliwskiej, senatorki II RP z ramienia UNDO. W czasie wojny polsko-ukraińskiej 1918-1919 oficer Ukraińskiej Armii Galicyjskiej, następnie na emigracji – w latach dwudziestych w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych, później w Wielkiej Brytanii. W latach trzydziestych (do maja 1940) kierował Ukraińskim Biurem Prasowym, założonym w Londynie przez Jakowa Makohona. Następnie wyjechał ponownie za Ocean, był współpracownikiem rożnych agend rządu kanadyjskiego i wykładowcą Uniwersytetu w Ottawie.

57 Stanisław Zabiełło (1902-1970) – polski dyplomata; w latach trzydziestych sekretarz Poselstwa (później Ambasady) RP w Moskwie, następnie szef Referatu Sowieckiego w Wydziale Wschodnim MSZ, jesienią 1939 r. przedostał się na Zachód, kontynuował pracę w centrali Ministerstwa w Angers. Po upadku Francji został – jako generalny Dyrektor Biur Polskich – nieoficjalnym przedstawicielem władz RP przy rządzie Vichy. W latach 1944-1945 więzień niemieckich obozów koncentracyjnych. Po wojnie wrócił do kraju, publikował wspomnienia i prace poświęcone historii dyplomacji.

58 Dopisek odręczny.

59 Dżafer Sejdamet, od 1934 Dżafer Sejdamet Kirimer (1889-1960) – przywódca Tatarów Krymskich, wyśmienity mówca i pisarz polityczny; w styczniu 1918 przez krotki czas szef rządu, a od grudnia 1917 do listopada 1918 minister spraw zagranicznych Republiki Krymskiej. Na emigracji przebywał początkowo w Turcji, później w Szwajcarii, w 1922 osiadł już na stałe w Stambule. W 1920 wysunął koncepcję objęcia przez Polskę mandatu nad Krymem, spotkał się osobiście z Józefem Piłsudskim. W latach dwudziestych i trzydziestych pozostawał jedną z najważniejszych postaci ruchu prometejskiego.

60 Muhammed Ayas Ischaki (1878-1954) – literat, publicysta i polityk, przywódca Tatarów Kazańskich; 1917-1918 minister spraw wewnętrznych w rządzie niepodległego Idel-Uralu; później na emigracji. W latach 1928-1939 wydawał w Berlinie miesięcznik „Milli Yol”. Blisko współpracował z ruchem prometejskim; 1934-1938 odbył szereg podroży na Daleki Wschód, na Półwysep Arabski i do Finlandii; został w tym czasie wybrany przewodniczącym Tatarskiego Zgromadzenia Narodowego na Wychodźstwie. Podczas II wojny światowej podjął współpracę z Niemcami, w 1942 wszedł w skład tzw. Komitetu Tatarskiego. Zmarł na emigracji w Turcji.

61 Muhammad Said Szamil (1901-1981) – wnuk słynnego imama Szamila, 1920-1921 jeden z przywódców antybolszewickiego powstania na Północnym Kaukazie. Na emigracji początkowo głownie w Turcji, w drugiej połowie lat trzydziestych na terenie Polski. Działacz ruchu prometejskiego, od 1926 sekretarz generalny Partii Ludowej Górali Kaukaskich. W latach II wojny światowej (od 1942) współpracował z Niemcami jako członek Północnokaukaskiego Komitetu Narodowego. Później przebywał na emigracji w Arabii Saudyjskiej i Turcji.

62 Mir Jakub Mechtiew (1891-1952) – emigracyjny działacz azerbejdżański, od 1934 szef delegacji dyplomatycznej Azerbejdżanu w Paryżu.

63 Osman Hodża (Kocaoglu) (1878-1968) – działacz turkiestański, w 1920 prezydent Republiki Buchary, później na emigracji.

64 Mehmed Emin Rasul Zade (1884-1955) – azerbejdżański polityk, pisarz i publicysta, lider partii Musawat, na emigracji długoletni przywódca Azerbejdżańskiego Centrum Narodowego, członek Komitetu Niezależności Kaukazu i Prezydium Rady Konfederacji Kaukaskiej.

65 Mustafa Czokaj-Ogłu (Czokajew) (1890-1941) – w 1917 prezydent Tymczasowego Rządu Autonomicznego Turkiestanu, na emigracji w Turcji, Francji, a później Niemczech, redaktor pisma „Yash Turkistan” i przewodniczący Turkiestańskiego Zjednoczenia Narodowego. W 1941 usiłował organizować Legiony Turkiestańskie u boku Niemiec.

66 Mustafa Wekilli (Wekiłow) (1896-1965) – działacz azerbejdżański, jeden z przywódców partii Musawat, 1919-1920 minister spraw wewnętrznych Azerbejdżanu. Na emigracji początkowo w Turcji, później w Polsce, był m.in. zastępcą przewodniczącego klubu „Prometeusz” w Warszawie. W czasie wojny i po jej zakończeniu działał na terenie Niemiec.

67 Wassan Girej Dżabagi (1882-1961) – inguski działacz narodowy i publicysta; 1917-1919 przewodniczący parlamentu i minister skarbu Republiki Północnego Kaukazu; na emigracji w Polsce; od 1937 korespondent Polskiej Agencji Telegraficznej w Turcji. W czasie II wojny światowej członek Północnokaukaskiego Komitetu Narodowego, współpracującego z Niemcami.

68 Na dokumencie znajdują się adnotacje, poczynione piórem Edwarda Raczyńskiego. W prawym górnym rogu: „Ściśle Tajne. Mem[oriał]. przywieziony z Bukar[esztu]. przez Rog[era]. Racz[yńskiego]. Kwiecień 1940 r.”. W lewym górnym rogu: „p. [Tadeusz] Jankowski. Do omówienia. Poniżej widnieje ołówkowy dopisek: „Vidi. 22 [?] IV” i podpis Jankowskiego. Jankowski był wiosną 1940 r. radcą ambasady RP w Londynie, wcześniej przez wiele lat przebywał na placówce w Moskwie.

69 Pawieł Milukow (1859-1943) – rosyjski historyk i polityk liberalny, w 1917 minister spraw zagranicznych Rządu Tymczasowego.

70 Zapewne: Wsiewołod. Identyfikacja niejasna.

71 Hans Delbruck (1848-1929) – niemiecki historyk wojskowości, autor monumentalnej pracy Geschichte der Kriegskunst im Rahmen der politischen Geschichte, t. 1-4 (1900-1920).

72 Franz von Rintelen (1877-1949) – oficer wywiadu niemieckiej marynarki wojennej, w latach 1915-1916 prowadził akcję sabotażową na terenie Stanów Zjednoczonych (m.in. wykorzystując dokerów irlandzkiego pochodzenia), działał też na rzecz przyciągnięcia Meksyku do wojny przeciw USA.

73 Sergo Ordżonikidze (1886-1937) – działacz bolszewicki pochodzenia gruzińskiego, bliski współpracownik Stalina; 1922-1926 – I sekretarz KC Komunistycznej Partii (bolszewików) Zakaukazia, od 1930 członek Biura Politycznego WKP(b), od 1932 komisarz ludowy przemysłu ciężkiego ZSRR.

74 Anastas Mikojan (1895-1978) – działacz bolszewicki pochodzenia ormiańskiego, od 1934 członek Biura Politycznego WKP(b), od 1937 wicepremier ZSRR; po śmierci Stalina sojusznik polityczny Nikity Chruszczowa, do 1965 nieprzerwanie na najwyższych stanowiskach w sowieckim aparacie władzy, 1964-1965 przewodniczący Prezydium Rady Najwyższej ZSRR.

75 Awel Jenukidze (1877-1937) – działacz bolszewicki pochodzenia gruzińskiego; sekretarz Wszechzwiązkowego Centralnego Komitetu Wykonawczego, stracony w okresie Wielkiej Czystki.

76 Iwan Tewosjan (1902-1958) – działacz sowiecki ormiańskiego pochodzenia; 1937-1939 – zastępca narkoma w Komisariacie Ludowym Przemysłu Obronnego ZSRR, później komisarz ludowy przemysłu okrętowego, a następnie hutnictwa ciężkiego.

77 Lew Karachan (wł. Lewon Karachanian) (1889-1937) – sowiecki dyplomata pochodzenia ormiańskiego; 1924-1937 zastępca komisarza ludowego spraw zagranicznych, stracony w okresie Wielkiej Czystki.

78 Ławrientij Beria (1899-1953) – działacz bolszewicki pochodzenia gruzińskiego, od połowy lat trzydziestych jeden z najbardziej zaufanych ludzi Stalina. W czasie swej kariery zwierzchnik OGPU i partii na Zakaukaziu, później szef NKWD, wicepremier Związku Sowieckiego, od 1946 członek Biura Politycznego WKP(b). Przez pierwsze trzy miesiące po śmierci Stalina postać numer jeden kierownictwa sowieckiego.

79 Irakli Cereteli (1881-1959) – gruziński i rosyjski działacz socjalistyczny, jeden z liderów partii mienszewickiej; w 1917 minister poczt i telegrafów, a następnie spraw wewnętrznych w rosyjskim Rządzie Tymczasowym; w 1919 na czele gruzińskiej delegacji na konferencję pokojową w Paryżu; na emigracji przebywał we Francji i Stanach Zjednoczonych.

80 Nikola Czcheidze (1864-1926) – socjalistyczny działacz gruziński; w 1917 przewodniczący piotrogrodzkiej rady delegatów robotniczych i żołnierskich i Ogólnorosyjskiego Centralnego Komitetu Wykonawczego Rad, w 1918 – na czele gruzińskiego Zgromadzenia Ustawodawczego; na emigracji we Francji.

81 Noe Żordania (1868-1953) – gruziński działacz socjalistyczny; 1918-1921 – premier Demokratycznej Republiki Gruzji; na emigracji we Francji.

82 Chodzi o układ z Saadabad (nazwa pałacu w Teheranie) – pakt o nieagresji pomiędzy Turcją, Iranem, Irakiem i Afganistanem, podpisany 8 VII 1937. Porozumienie to bywa niekiedy określane mianem Ententy Bliskowschodniej.

83 Wasilij Blucher (1889-1938) – sowiecki wojskowy; od 1935 marszałek Związku Sowieckiego; długoletni dowódca Armii Dalekiego Wschodu, stracony w czasie Wielkiej Czystki.

84 Aleksandr Swieczin (1878-1938) – generał armii carskiej, później komdiw Armii Czerwonej, wybitny teoretyk i historyk wojskowości, autor m.in. pracy Эволюция военного искусства (1927-1928).

85 Carl von Clausewitz (1780-1831) – pruski generał i teoretyk wojskowości, autor słynnej pracy O wojnie (Vom Kriege).

86 Obok ostatniego akapitu dopisek ręką Edwarda Raczyńskiego: „Bączk[owski].

Obraz ZSRR w piłsudczykowskich czasopismach społeczno-politycznych (1922-1939)

Iegor Stadnyi

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w:
"Nowy Prometeusz" nr 4, październik 2013, ss. 155-186]

1Związek Radziecki od pierwszych lat istnienia przyciągał wiele uwagi. Niektórzy sądzili, że bolszewicy budują lepszy ustrój społeczny, inni – że za radziecką granicą tworzy się nowa forma niewolnictwa. Według Stefana Starzyńskiego, polscy publicyści dwudziestolecia międzywojennego, mieli najlepsze warunki do tego by być „informatorami” dla całej Europy i Ameryki w kwestii zagadnień radzieckich2. Rzeczywiście, polscy intelektualiści poświęcali sporo uwagi bolszewizmowi i ZSRR.

Publicystyka polityczna kształtowała wizerunek ZSRR w międzywojennej Polsce i wpływała na ogólny stosunek wobec bolszewizmu przede wszystkim w kołach inteligencji. Każda siła polityczna wykazywała zainteresowanie „wielkim wschodnim sąsiadem” stosownie do swojej ideologii i sytuacji politycznej. Szczególnie ostro postrzegano brak demokracji, nadmierną centralizację, terror i fatalną politykę gospodarczą. Większość krytycznie nastawionych publicystów w ten czy inny sposób zwracało uwagę na niezgodność polityki władzy radzieckiej z ideami marksistowskimi. Wspólną cechą wszystkich krytyków bolszewizmu, bez względu na orientację polityczną, była charakterystyka systemu gospodarczego ZSRR jako kapitalizmu państwowego, odległego od deklarowanego uspołecznienia środków pracy.

W swoich poglądach na temat ZSRR środowisko piłsudczyków nie było jednolite, czemu sprzyjało stopniowe zwiększanie się liczby zwolenników obozu sanacji, kosztem przedstawicieli całego spektrum politycznego. Jednoznacznie negatywne poglądy, z lat 20. i początku 30., ustąpiły miejsca bardziej umiarkowanemu i praktycznemu podejściu w ocenach bolszewizmu. Recesja, pakt o nieagresji, zmiana sytuacji międzynarodowej oraz przeobrażenia wewnątrz ZSRR sprzyjały pojawieniu się głosów, skłaniających się do jakiejś formy współpracy z Sowietami. Jednocześnie nie zanikała krytyka ZSRR i Kominternu w odniesieniu do prób rozprzestrzeniania komunizmu poza granice ZSRR. W takiej atmosferze działali piłsudczycy o twardych antyradzieckich poglądach, w szczególności prometeiści i neokonserwatyści z ośrodka Buntu Młodych.

Autorzy miesięcznika „Droga” w ciągu lat 20. przedstawiali bolszewizm i Związek Radziecki we właściwych dla prometeizmu kolorach. Akcentowano okupacyjny charakter władzy bolszewickiej na nierosyjskich terenach. ZSRR był postrzegany jako dziedzic zaborczych pragnień Imperium Rosyjskiego. Dosyć rozpowszechnione były paralele historyczne. W latach 30. na pierwszy plan wysunęła się tematyka ekonomiczna, pojawiła się także krytyka lewicowa. Popularną stała się teza o światłych zamiarach Lenina, i zgubnej polityce Stalina. Historyczne doświadczenia stosunków radziecko-polskich (czy też
rosyjsko-polskich) przestały być decydujące. Autorzy zwracali większą uwagę na współczesną im politykę radziecką.

Z kolei prometeiści skupili się wokół pism Instytutu Wschodniego: „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, „Myśl Polska” i „Problemy Europy Wschodniej”. Na ich łamach rozwijali koncepcje wczesnego prometeizmu. Młodzi prometeiści, dużo uwagi poświęcali zwłaszcza korzeniom bolszewizmu w „psychice rosyjskiej”. Posługując się wypracowanym w ciągu lat 20. aparatem pojęciowym, poszczególne zjawiska w życiu radzieckim tłumaczyli głęboko zakorzenionymi cechami „psychiki rosyjskiej”: „turpizmem”, „bizantynizmem”, „mongolizmem”, „manichejstwem”, które, ich zdaniem, stanowiły niezbędną bazę dla pojawienia się bolszewizmu. Wielokrotnie również podkreślali podział cywilizacyjny między Rosją a narodami nierosyjskimi. Sporo uwagi poświęcano kwestii ukraińskiej. W przeciwieństwie do starszego pokolenia, młodzież prometejska uważała, że aby podzielić Rosję, Polska winna wejść w sojusz z Niemcami.

Natomiast środowisko „Buntu Młodych” oceniało ZSRR, bazując na potrzebie przemian w regionie. Podobnie jak prometeiści, oni również uważali, że ZSRR musi zostać rozdzielony na kilka państw, co powinno zapewnić wygraną Polski. Jednak w odróżnieniu od prometeistów, młodym „imperialistom” chodziło o unieszkodliwienie kleszczy niemiecko-radzieckich i osłabienie ZSRR przy pomocy Niemiec. Radykalnie potępiając przejawy „sowietofilstwa”, przede wszystkim pozbawiali bolszewizm wszelkich wartości moralnych. Byli jednak o wiele mniej skłonni do poszukiwań korzeni bolszewizmu w „rosyjskiej psychice”, również mniejszą wagę przywiązywali do zagadnienia „azjatyckości” ZSRR.

„Droga” – kształtowanie się pozycji piłsudczyków
Pierwszy numer czasopisma „Droga” – na łamach którego kształtowały się różne koncepcje obozu piłsudczyków – ukazał się w lutym 1922 r. W ciągu pierwszego roku działalności pismo wychodziło co dwa tygodnie. Od połowy 1923 r. aż do ostatniego numeru, w 1937 r., czasopismo ukazywało się jako miesięcznik. Redaktorem i jednym z założycieli był wybitny działacz obozu piłsudczykowskiego, Adam Skwarczyński. Mimo że pod koniec lat 20. na tym stanowisku zastąpili go pisarz Stanisław Vincenz i reżyser teatralny Wilam Horzyca, Skwarczyński w dalszym ciągu zachowywał znaczący wpływ na politykę redakcji3.

Czasopismo poświęcone było tematyce społeczno-politycznej. Na jego łamach ukazywały się zarówno teksty poświęcone generalnym ideom, jak też prace bardziej szczegółowe, poświęcone konkretnym problemom. Dosyć często pojawiały się artykuły naświetlające tematykę radziecką. Autorzy nie byli w swoich poglądach jednomyślni. Z biegiem lat zmieniały się zarówno podejmowane przez nich tematy, jak i sposób ich postrzegania. W latach 20. przeważały zagadnienia polityki narodowościowej, natomiast od końca lat 20. coraz częściej pojawiają się studia poświęcone problematyce gospodarczej, w szczególności teksty dotyczące realizacji planu pięcioletniego oraz analizy skutków NEP-u.

U podstaw poglądów większości autorów legły idee federacyjnej koncepcji polityki zagranicznej. Na określenie ustroju bolszewickiego najczęściej używano pojęcia „czerwony carat”4. Ponadto, nazwy własne – „Związek Radziecki”, czy skrót „ZSRR” nie od razu zagościły na łamach czasopisma i w ciągu całej jego historii nie zdołały wyprzeć bardziej popularnej nazwy – „Rosja”.

Powojenny strach przed napaścią ze strony ZSRR jest charakterystyczny dla większości publikacji pierwszej połowy lat 20. W swoim artykule, zatytułowanym Przyszłość Polski a jej polityka wschodnia Marian Uzdowski stwierdzał, że ZSRR – to „miecz Damoklesa wiszący nad naszą przyszłością”, oraz że państwo to nigdy nie uzna granic ustanowionych na mocy pokoju w Rydze5. „Stosunek nasz do wielkiej Rosji – dzisiejszej czy jutrzejszej, demokratycznej czy monarchicznej, federacyjnej czy centralistycznej – musi być jeden i ten sam. Zawsze winniśmy pamiętać, że wielka Rosja – to zaprzeczenie naszej faktycznej niepodległości”6 – pisze ten sam autor w innym artykule. Przyczyny albo naturę tego zagrożenia ze strony ZSRR objaśniano dwojako: albo uciekając się do historycznych paraleli, albo wskazując na „azjatyckość” Związku Radzieckiego.

Ogólnie rzecz biorąc, argumenty historyczne, dotyczące doświadczenia stosunków polsko-rosyjskich albo i samej historii Imperium Rosyjskiego były dość rozpowszechnionym sposobem potwierdzenia ciągłości oraz relacji dziedzictwa pomiędzy Rosją carską a Związkiem Radzieckim, a także agresywnego wizerunku ZSRR. W artykule redakcyjnym, poświęconym polityce zagranicznej „Kraju Rad”, autorzy uciekają się do stosowania porównań między polityką Piotra I a rządu radzieckiego: „Idąc śladami Piotra, bolszewicy, mimo odcięcia od Bałtyku, starają się doń dotrzeć, a przynajmniej takie dotarcie przygotować na przyszłość”7. Niekiedy autorzy starają się przeprowadzić porównania jak najbliższe polskiemu czytelnikowi. Przykładowo, w publikacji na temat polityki bolszewickiej w Gruzji, autor (najprawdopodobniej gruziński mienszewik) wskazuje na analogię między bolszewikami obecnymi w latach 20. na Kaukazie, a armią rosyjską tłumiącą Powstanie Styczniowe w Polsce: „Metody, którymi posługiwali się w Polsce Murawjew i inni rządcy carscy podczas powstania 1863 roku są identyczne z metodami stosowanymi obecnie wobec powstańców gruzińskich przez pseudo – „robotniczo-włościańskich” rządców… wysłanych przez Moskwę na czele specjalnej czerezwyczajki dla stłumienia Powstania”8.

Przez pryzmat porównań historycznych nierzadko przedstawiano również politykę zagraniczną rządu radzieckiego i działalność Kominternu. Przykładem tego może być tekst dziennikarza i prawnika Kazimierza Okulicza. „Nastroje, jakie szerzy tego rodzaju propaganda (chodzi o radziecką antypolską propagandę – J.S.), są przesiąknięte nacjonalistycznym imperializmem, który nosi firmę „wszechsowietyzacji Europy”, a rola Moskwy jako tego Rzymu III-go Internacjonalu uprawnia rzekomo Komunistyczną Partię Rosji do zabierania głosu w obronie uciśnionych całego świata”9 – pisze Okulicz.

Oprócz wspominanych wyżej doświadczeń historycznych, publicyści czasopisma, na potwierdzenie koncepcji „czerwonego caratu”, wskazywali również na „specyficzny duch”, „naturę”, a nawet „grzech pierworodny” Rosji. Wyjaśniając „odwiecznie agresywną politykę Rosji” założyciel Instytutu Wschodniego w Warszawie, aktywny działacz ruchu prometejskiego, Stanisław Siedlecki, posługuje się metaforą, by wskazać na grzeszność samego faktu założenia Moskwy: „Moskwa, Kolebka Rosji obecnej, została założona na ziemiach cudzych, na zaborach, na ziemiach autochtonów… plemion fińskich. Jest to grzech pierworodny państwa moskiewskiego, od którego do dziś dnia niema dlań odkupienia”10.

Podobną, do pewnego stopnia metafizyczną, retorykę wykorzystywano dość często pisząc nie tylko o państwie czy jego strukturach, ale i o „narodzie rosyjskim”, czyli opisując cechy, charakterystyczne dla rosyjskiego etnosu. W szczególności imperializm, wedle autorów czasopisma, przesiąknął całe rosyjskie społeczeństwo, które w ten sposób stało się jego „motorem”11. Dlatego też sami Rosjanie nie mogą pogodzić się ze stratą ziem byłego Imperium Rosyjskiego po I wojnie światowej12. Oprócz tego, Rosjanie obdarzeni są pewnymi specyficznymi cechami, które umożliwiły ustanowienie w Rosji reżimu bolszewickiego. Najbardziej rozpowszechnioną formułą retoryczną było wskazywanie na niewolnictwo: „heroizm niewoli jest charakterystyczną cechą duszy rosyjskiej”13, ”ewolucja komunistyczna… – jest ona iście rosyjską, zgodną zupełnie z psychiką tego dziwnego narodu”14. Charakterystycznymi argumentami mającymi wzmacniać podobną retorykę są porównania między opriczniną Iwana Groźnego i bolszewickim terrorem, do którego ludność, według autorów, odnosi się obojętnie, albowiem uznaje go za normę swojego życia15.

Wizerunek Rosjan, którzy ujarzmiają innych, a jednocześnie sami przywykli do wszelkiego przymusu przeciwstawiany jest miłującym wolność narodom nierosyjskim. Ważne i charakterystyczne jest miejsce Polski w tym schemacie. Autorzy obdarzają ją misją przewodnika „zniewolonych” ku wolności. Krytykując poglądy endecji, skłaniające się w stronę zbliżenia z ZSRR, wspomniany już Marian Uzdowski pisał, że wskutek porozumienia z Sowietami Polska stanie się grabarzem nadziei nierosyjskich narodów, a to, wedle autora, przeczy prowadzonej przez półtora wieku walce samych Polaków o własną niezależność16.

Powyższe zdanie jest kwintesencją logiki prometeizmu, który w jaskrawy sposób przedstawiany był na stronach czasopisma w połowie lat 20. Celem prometeistów była delegitymizacja rosyjskiego, czy też radzieckiego panowania na terytorium narodów nierosyjskich. W tym okresie dosyć popularne były rozważania na tematy walk wyzwoleńczych w Azji Centralnej, losu Tatarów krymskich i nierosyjskich narodów centralnej Rosji, a także polityki korenizacji. W szczególności tę ostatnią kwestię postrzegano jako sposób umocnienia władzy radzieckiej przez ustępstwa w sferze kultury na nierosyjskich terytoriach ZSRR. Według publicystów „Drogi” korenizacja stanowiła zagrożenie dla sąsiadujących z ZSRR krajów: „Dziś, niewątpliwie, sowiety umocniły swój kredyt moralny i polityczny wśród swych mniejszości narodowościowych i przechodzą do ofensywy wobec sąsiadów”17.

Pomimo ogólnego uznania dla efektywności polityki korenizacji, autorzy nieustannie wskazywali na postępującą rusyfikację. W szczególności zaznaczano, że polityka korenizacji jest wyrywkowa i nie obejmuje niektórych narodowości, tych zwłaszcza, których według autorów, rząd bolszewicki w nieuprawniony sposób zaliczył do Rosjan18. Przyszły prezydent Warszawy, ekonomista Stefan Starzyński w 1925 r. stwierdził, że radziecka statystyka podaje nieuzasadnione, zawyżone o 10% dane o liczebności Rosjan w ZSRR. Publicysta uważał, że odsetek Rosjan w ZSRR nie wynosi więcej niż 47% ogółu mieszkańców kraju19.

Pod koniec lat 20. charakterystyczne dla prometeistów tematy ustąpiły miejsca innym. Statystyka jest dosyć charakterystyczna: w ciągu pierwszego pięciolecia (1922-1927) tematom, które można by określić mianem prometejskich poświęcono 18 artykułów, natomiast w ciągu następnego dziesięciolecia (1928-1937) zaledwie 2 publikacje. Wśród możliwych przyczyn takiego spadku wymienić można bardziej aktywne zaangażowanie autorów w aktywność Instytutu Wschodniego w Warszawie, który pod koniec 1927 r. zaczął otrzymywać stałe dofinansowanie na działalność. Można by więc mówić o pewnym odpływie kadr. Wraz z pojawieniem się nowych autorów zmianom uległ sposób ukazywania pewnych zjawisk. Na przykład, w publikacji z 1924 r., znanego prometeisty i działacza ruchu turkmeńskiego Mustafy Czokaj-Ogły, basmacze, którzy prowadzili walkę zbrojną przeciw Armii Czerwonej w Azji Centralnej zostali scharakteryzowani jako „ruch narodowy, prowadzący wojnę partyzancką” 20. Natomiast w artykule polskiego ekonomisty Czesława Bobrowskiego z 1933 r. wskazano, że w 1925 r. basmacze przypominali raczej „bandyckie gniazda”21. Najprawdopodobniej takie stwierdzenie padło, gdyż już na początku lat 30. publicysta znał ostateczny rezultat walk – przegraną sił narodowych w Azji Centralnej.

W tekstach poświęconych Związkowi Radzieckiemu, oprócz porównań historycznych i rozważań o charakterze narodowym, autorzy dosyć często wykorzystywali czynnik geograficzny czy też geopolityczny. W ciągu całego okresu istnienia czasopisma w większości publikacji dotyczących tematyki radzieckiej w ten czy inny sposób przewija się motyw „azjatyckości” ZSRR. Właśnie w latach 20. znacznie częściej niż w późniejszym okresie istnienia pisma, autorzy podkreślali tę cechę. Już w pierwszych publikacjach natrafić można na wyraźne rozgraniczanie „Rosji” i „Europy”, utrzymane w tradycji prometejskiej: „Bez południa (Ukrainy) Rosja volens-nolens staje się państwem azjatyckim i schodzi do liczby organizmów państwowych podrzędnych”22. Wedle publicystów „Drogi”, polityki ZSRR nie wolno oceniać podobnie do polityki państw europejskich – podejście musi być odmienne, gdyż „Rosji obecnej zgoła na tych (europejskich – J.S.) metodach nie zależy”23. Taki pogląd ma swe korzenie w jednym z tradycyjnie utrwalonych w polskiej myśli politycznej poglądów, dotyczących położenia geograficznego
Polski między ZSRR i Niemcami. Historyczne doświadczenie podziałów Rzeczypospolitej
staje się podstawą dla przestróg przed możliwym sojuszem tych dwóch krajów. Marian Uzdowski uznał, że wśród europejskich państw Rosja może porozumieć się tylko z „brutalnymi Niemcami”: „Nienawiść Rosji do Zachodu zespoli się z niemiecką chęcią odwetu, złączą się ich organizmy państwowe w jedno ciało, w którym Niemcy będą głową, a Rosjanie – rękami i nogami”24.

„Azjatycka natura” ZSRR staje się też podstawą do określenia miejsca samej Polski na mapie mentalnej obszaru eurazjatyckiego. Polska, rzecz jasna, jawi się jako państwo europejskie. Przeciwstawiając sobie Polskę i ZSRR autorzy nawiązują do wielkiej misji Polski – obrony zachodniej kultury przed „wschodnim najazdem”. Jako taką właśnie przedstawiono rolę polskich wojsk w wojnie polsko-radzieckiej z 1920 r.: „Polska wygrawszy wojnę z Rosją w 1920 r. obroniła przed bolszewizmem, przed nową krwawą wojną całą Europę”25. Samą wojnę autorzy uznają za wygraną. Przegraną w forsowaniu realizacji założeń federacyjnej koncepcji polityki wschodniej do pewnego stopnia próbowano zrekompensować przez udaną „obronę zachodniej kultury”. By wzmocnić i uwiarygodnić tezę o takiej „unikalności” Polski, publicyści „Drogi” nierzadko nawiązywali do poglądów samych bolszewików – „Racją bytu Rosji sowieckiej jest wojna z kontrrewolucją, wewnętrzną czy zewnętrzną. A w systemie ideowym sowietów – Polska, zwłaszcza dawna prowincja rosyjska, o sile politycznej realnej, istotnie od Rosji niezależna, jest najczystszym symbolem i głównym elementem reakcji europejskiej”26.

Charakterystyczna jest zmiana ocen w porównaniach między Imperium Rosyjskim i Związkiem Radzieckim. W czasie trwania wojny domowej w oczach piłsudczyków „biała Rosja” była bardziej niebezpieczna dla Polski, aniżeli bolszewicy. Z upływem czasu pogląd ten zmienił się diametralnie. Głównym czynnikiem mającym wpływ na tę zmianę było uświadomienie faktu, że reżim bolszewicki umocnił swoją władzę i nie utraci jej, w co wierzyło wielu autorów, w pierwszej połowie lat 20. W recenzji książki jednego publicystów „Drogi”, Tadeusza Teslara, pierwszego stałego polskiego korespondenta w Moskwie w latach 1924-1926, redakcja krytykowała autora za to, że ten bagatelizuje bolszewików – „Teslar – poza wyraźnie zaznaczoną niechęcią – nie ma właściwie stanowiska wobec bolszewizmu, trudno bowiem w r. 1928 zgodzić się na traktowanie komunistów jako bandy przestępców zbyt długo cieszących się bezkarnością27.

Innym czynnikiem, który wpłynął na przewartościowanie ocen dotyczących ewentualnego zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski ze strony Imperium Rosyjskiego i ZSRR może być wspomniane już przypisywanie Warszawie „wielkiej misji obrony Zachodu”. Oznacza to, że kształtując obraz ”Polski – wschodniego bastionu kultury zachodniej”, autorzy, świadomie czy nieświadomie, wzmacniali rolę niebezpieczeństwa czy to ze strony ZSRR czy też Kominternu.

Wielokrotnie już wspominany Marian Uzdowski nawiązuje do słów rektora Uniwersytetu Wileńskiego, Mariana Zdziechowskiego, inauguracyjne przemówienie którego wyraźnie ilustruje opisane przemiany – „Stanowimy wyspę zewsząd otoczoną wrogiemi potęgami, ściśnięci jesteśmy w żelaznej obręczy. Olbrzymi zaś kolos, który nam od Wschodu zgubę gotuje, jest w dzisiejszej swej postaci bez porównania groźniejszym, niż była niegdyś Rosja carska. Dla carów ujarzmienie Polski było postulatem ich ambicji, koniecznością polityczną nie było. Carat mógł być potężnym bez Polski, ale dla Rosji sowieckiej już nie ujarzmienie nasze, lecz unicestwienie jest koniecznością, warunkiem jej istnienia. Tylko po trupie Polski bolszewizm dostać się może na Zachód i nim zawładnąć”28.

Charakterystycznym przykładem tego, jak teoria „azjatyckiej natury” Związku Radzieckiego rozwijała się w różnych formach, jest artykuł znanego socjologa Aleksandra Hertza o znaczeniu religijności w ZSRR. Autor wysuwa tezę o tym, że ma tam miejsce upadek Cerkwi, jednak jego korzenie sięgają jeszcze czasów przedrewolucyjnych. Zdaniem Hertza, podporządkowanie Cerkwi państwu rosyjskiemu spowodowało jej obumieranie jeszcze na długo przed rewolucją październikową29. Jednocześnie problemy Cerkwi nie oznaczają upadku religijności populacji ZSRR. Hertz stwierdzał, że bolszewicy z powodzeniem ją wykorzystują – „Rzecz charakterystyczna, jak szybko w toku wydarzeń rewolucyjnych formy obrzędowości prawosławnej były zastąpione przez formy obrzędowości komunistycznej”30. Autor sceptycznie odnosił się do różnych form religii cywilnej i był przekonany był, że bolszewikom nie uda się stworzyć własnego „systemu religijnego”31.

Ukazywanie Związku Radzieckiego jako kraju azjatyckiego z definicji oznaczało negatywne konotacje. Jednak w 1929 r. ekonomista Jerzy Korolko zaproponował nieco odmienny pogląd. Autor przy tym nie odszedł od koncepcji „czerwonego caratu” – „Dzisiejsza rzeczywistość sowiecka wykazuje mnóstwo cech wspólnych z Rosją carską, obywatel sowiecki jest nieodrębnym synem carskiego poddanego… Imperium Rosyjskie nazywa się dziś Związkiem Socjalistycznych Republik Rad, ale Rosja pozostała i pozostanie Rosją, t. zn. czemś różnym od Europy i połowicznie tylko z losami Europy związanym” 32. Jednocześnie autor pozytywnie ocenia przemianę zachodniego wektora na wschodni – przecież, jego zdaniem, bolszewicy skierowali ZSRR do swoich „naturalnych źródeł”33. Przeniesienie stolicy z Piotrogrodu do Moskwy, zmiana kierunków w handlu zagranicznym z Morza Bałtyckiego nad Morze Białe, centralizacja gospodarki i orientacja na pracę przymusową – wszystko to, jego zdaniem, potwierdza tezę, że ZSRR rozwija się we wschodnim kierunku i we wschodniej (azjatyckiej) tradycji34. Korolko stwierdza, że „naturalne” i „spontaniczne” rozszerzenie imperium Rosyjskiego odbywało się zawsze we wschodnim kierunku, natomiast przesuwanie się na zachód zależało wyłącznie od koncepcji europeizacji wdrażanych przez niektórych rosyjskich władców35. Autor dostrzega zatem zaletę rewolucji październikowej polegającą na tym, że bolszewicy zerwali stosunki Rosji z Zachodem (w tym z zachodnim kapitałem) i skierowali wektor jej rozwoju na Wschód – „W każdym razie możliwości dalszego pomyślnego rozwoju Rosji są dziś większe niż były przed rewolucją, w tym znaczeniu biłans rewolucji jest dodatni”36.

Polityka zagraniczna ZSRR była jednym z najbardziej popularnych tematów na łamach czasopisma w latach 20. i na początku lat 30. Początkowo autorów najbardziej interesowały dwie kwestie: czy bolszewicy potrafi ą wydobyć się z międzynarodowej izolacji i w jaki sposób zamierzają wcielić plan „światowej rewolucji”. Szukając odpowiedzi na to drugie pytanie, publicyści sporo uwagi poświęcali polityce wschodniej ZSRR, a mianowicie działaniom w Afganistanie, Tuwie i Chinach. Dosyć rozpowszechniony był pogląd, że bolszewicy nie cofną się nawet przed współpracą ze swoim ideologicznym wrogiem – ruchami narodowymi w krajach Azji gdyż, ze względu na źródła kolonialnych surowców, za wszelką cenę pragnęli wyjąć je spod kontroli zachodnich imperiów. „Punkt ciężkości akcji preciweuropejskiej przeniesiono chwilowo z Europy do Azji dla skuteczniejszych posunięć na Zachodzie”37. Jednocześnie autorzy przywiązywali wagę do umów międzynarodowych podpisywanych przez rząd radziecki. Umowa z Republiką Weimarską w Rapallo, zdaniem redakcji czasopisma, stała się fundamentem odbudowy ekonomicznej kraju38. Podpisanie angielsko-radzieckiej umowy (1924) na łamach czasopisma postrzegano całkowicie negatywnie, gdyż oba państwa uważano za wrogów Polski. Zdaniem autorów, Anglia tradycyjnie grała przeciwko interesom Polski39.

Poczucie stałego zagrożenia ze strony bolszewików było charakterystyczne dla większości publikacji pierwszej połowy lat 20. Autorzy pisali o możliwej napaści Armii Czerwonej na Polskę już w niedalekiej przyszłości. Napięcie zelżało w drugiej połowie lat 20. Jako pierwszy o braku zagrożenia ze strony ZSRR zaczął mówić, wspomniany już, Tadeusz Teslar. Mając dwuletnie doświadczenie pracy w Moskwie, dziennikarz sporo uwagi poświęcił walce frakcyjnej wśród bolszewików. Teslar twierdził, że konflikt wśród kierownictwa WKP(b) i Kominternu wskazuje na to, że „dyktatura proletariatu nie na tyle zagraża Europie, jak przedtem”40. Później, autor najbardziej gruntownych prac o polityce ekonomicznej rządu radzieckiego, Czesław Bobrowski, komentując dyskusję na temat możliwości budowy socjalizmu w jednym tylko kraju (z pominięciem aspiracji do światowej rewolucji), wysunął podobną tezę: „Można z kolei pomyśleć o urządzeniu domu – nowej sowieckiej ojczyzny. Wprawdzie od dnia dzisiejszego w oficjalnych enuncjacjach czynników partyjnych i rządowych będzie się zapowiadać wybuch rewolucji światowej (nie na jutro, co prawda, ale na pojutrze); ale w głębi ducha czynniki odpowiedzialne straciły wiarę w bliskie nadejście przewrotu światowego”41. Na początku lat 30., po podpisaniu polsko-radzieckiej umowy o nieagresji (1932), retoryka bolszewickiego zagrożenia stała się bardziej umiarkowana.

Jak już wspomniano, tematyka ekonomiczna nie pojawiała się w czasopiśmie zbyt często w ciągu lat 20. W tym okresie na łamach „Drogi” wydrukowano zaledwie trzy artykuły na ten temat. Pierwszy z nich, z 1923 r. wygląda dosyć nietypowo biorąc pod uwagę atmosferę tego okresu. Autor pisze, że porozumienie między Polską a ZSRR jest na razie mało prawdopodobne lecz nie wykluczone w przyszłości, gdyż Polska potrzebuje rynków zbytu42. Jego zdaniem, ZSRR dąży do porozumienia z Polską. Charakterystyczne, że te słowa autora opatrzone są adnotacją, że redakcja nie zgadza się z tą opinią43. Pozostałe dwa artykuły poświęcone są „odrodzeniu” kapitalizmu w czasach NEP-u, który postrzegano jako odejście od bolszewickich postulatów. Autorzy byli przekonani o tym, że w celu efektywnego rozwoju bolszewicy będą zmuszeni odstąpić od swoich poglądów i w całości pozwolić na powrót do gospodarki rynkowej44.

W latach 30. zainteresowanie gospodarką ZSRR znacznie wzrosło. Między rokiem 1930 a 1935 opublikowano 9 artykułów poświęconych gospodarce Sowietów. Autorem większości z nich był Czesław Bobrowski, dyrektor polskoradzieckiej spółki handlowej „Sowpoltorg” w Moskwie w latach 1931-1932. W swoich tekstach analizował politykę gospodarczą rządu radzieckiego od komunizmu wojennego do początku drugiej pięciolatki. Bobrowski uważał wojenny komunizm za politykę wymuszoną – „W rzeczywistości nie NEP był odwrotem, lecz wojenny komunizm odchyleniem. W rzeczywistości NEP był niczym więcej, jak kontynuacją tych zasad które przyświecały Partii w pierwszym okresie rewolucji, a od których Partja zmuszona była odstąpić chwilowo w okresie wojennego komunizmu pod naporem konieczności życiowych, pod naporem warunków wojny domowej”45.

Autor nie ukrywa swoich sympatii do politycznego i ekonomicznego geniuszu Lenina, w przeciwieństwie do którego Stalin wydaje się być niszczycielem planów poprzednika – „KC Partji i Rada Komisarzy ludowych kierowane mądrą i żelazną ręką Lenina są najbardziej kompromisowymi, najostrożniejszymi i najspokojniej myślącymi ośrodkami w Partji komunistycznej. Śmierć Lenina i zajęcie jego miejsca przez Stalina jest niewątpliwie jednym z czynników które złożyły się na odmienny charakter polityki sowieckiej w następnym okresie”46. Stalinowska polityka przyśpieszania industrializacji, wedle ekonomisty, przeczyła opracowanym wskaźnikom planu gospodarczego. Ogłoszenie pięciolatki w ciągu czterech lat nazywał podporządkowywaniem gospodarki planowej woli Stalina i odejściem od obiektywnych wskaźników47. Bobrowski stwierdzał, że forsowna industrializacja stalinowska ma znaczenie szersze, aniżeli czysto gospodarcze. Masom jeszcze bardziej uzależnionym od wpływu partii, stworzono możliwość awansu społecznego, a co więcej – rozbudzono nadzieję na lepszą przyszłość wśród tych, którzy byli w rozpaczy48. Wśród przyczyn, które wedle Bobrowskiego umożliwiły ogłoszenie forsownej industrializacji były49: odmładzanie partii (młode kadry nie posiadały doświadczenia przedrewolucyjnego i uważały, że wiele wyznaczonych celów już osiągnięto) oraz ostateczna koncentracja władzy w rękach Stalina.

Działania samego Stalina badacz objaśniał jego cechami osobistymi: „Stalin należy do tej kategorii umysłów, do których nie przemawia powolny wzrost teoretycznych szans na ostateczne zwycięstwo, które umieją cenić przede wszystkim i jedynie namacalne, naoczne sukcesy”50. Bobrowski ostro krytykował forsowną industrializację, która powoduje destrukcję przemysłu, brak surowca i produkcję wyrobów niskiej jakości, a także zaostrzenie kursu na wsi (ekonomista wspomina o głodzie na Prawobrzeżnej Ukrainie)51. W przeciwieństwie do krytyki forsownego tempa pierwszej pięciolatki, ekonomista z zachwytem opisywał pierwsze lata drugiego planu pięcioletniego. Bobrowski pozytywnie ocenił obniżenie tempa industrializacji i bardziej obiektywną redystrybucję inwestycji w przemyśle. To, jego zdaniem, uwarunkowało podwyższenie poziomu życia ludności, dodatkowe saldo w handlu zagranicznym, zwiększenie ilości wykwalifikowanych robotników, i przede wszystkim – gospodarka zaczęła wytwarzać rezerwy52. Jedyną wątpliwość badacza budził los kołchozów, albowiem nie był on pewny czy rząd radziecki potrafi uporać się z „indywidualistyczną naturą” chłopa53.

Pozytywne oceny polityki Lenina, czy samej jego postaci, pojawiały się nie tylko w artykułach Bobrowskiego. Inny autor – rusycysta i krytyk literacki Rafał Bluth, który zaczął publikować na łamach czasopisma w latach 30. również ukazywał Lenina w jasnych barwach. Generalnie krytycznie nastawiony wobec bolszewizmu Bluth nierzadko uciekał się do przeciwstawiania sobie „zgubnej polityki” Stalina i „światłych poglądów” Lenina: „Gdy Leninowi być może, naprawdę zależało na stworzeniu nowej normalnej inteligencji, w europejskim znaczeniu tego słowa – świadomej, kulturalnej, socjalistycznej (choć nie wyłącznie wierno-poddańczej) – Stalinowi idzie przede wszystkim o stworzenie szerokiej kadry półinteligenckiej… całkowicie oddanej sobie”54.

W latach 30. podobna trockistowska retoryka była zjawiskiem dosyć rozpowszechnionym. Dla przykładu, syndykalista Kazimierz Zakrzewski w swoim artykule Rewolucja Lenina a państwo Stalina nazywa stalinowską politykę „termidorem” (1935)55, czyli używa określenia Lwa Trockiego z 1927 r., kiedy ten zarzucał Stalinowi i jego otoczeniu odejście od poglądów leninowskich.

Krytyka ze strony lewicy, czyli analiza polityki bolszewików przez pryzmat postulatów socjalistycznych, po raz pierwszy pojawiła się na łamach czasopisma jeszcze na początku lat 20. W 1924 r. Stefan Starzyński krytykował system związkowy ZSRR. Ekonomista zaznaczał, że bolszewicy przekształcili związki zawodowe w narzędzie swojej polityki, które uczyniło z robotników niewolników zamiast tego, by bronić ich praw – „Związki zawodowe (po rewolucji październikowej – J.S.) straciły swe znaczenie dla walki zorganizowanego proletariatu o polepszenie bytu materjalnego. Stać się odtąd miały narzędziem w ręku partji komunistycznej, której nie byt robotników leży na sercu, lecz dążenie do władzy, bez względu na interesy mas robotniczych… do władzy na światem”56.

W latach 30. krytyka lewicowa pojawiała się częściej. Czesław Bobrowski wysunął tezę, że bolszewicy od samego początku stali się zakładnikami mas, którym chodziło o przemianę istniejącego ustroju, jednak niekoniecznie zgodnie z poglądami komunistycznymi57. Przez to, zdaniem ekonomisty, polityka rządu radzieckiego była daleka od komunistycznych teorii. Autor uważał, że właśnie dlatego bolszewicy nie zaczęli uspołeczniania ziemi zaraz po zdobyciu władzy, a nacjonalizację przemysłu przeprowadzano nawet wolniej niż sami robotnicy przejmowali kontrolę nad fabrykami58. Kazimierz Zakrzewski główną przyczynę odejścia od komunistycznych idei upatrywał w „rosyjskim despotyzmie”, który panował w Rosji do 1917 r.59 Jego zdaniem: „wbrew swoim intencjom bolszewicy stali się „zbieraczami ruskich ziem”, aczkolwiek nie marzyli oni wcale o odbudowie pod nową postacią dawnego państwa rosyjskiego, lecz jako prawdziwi internacjonaliści chcieli wojnę z kapitalizmem o oblicze świata prowadzić w skali światowej i w imieniu wszystkich proletarjatów”60. Budowa socjalizmu w jednym tylko kraju stała się jaskrawym przykładem „rosyjskiego faszyzmu”, gdzie partyjna dyktatura ewoluowała by stać się osobistą dyktaturą Stalina61.

W ciągu okresu istnienia czasopisma, wizerunek Związku Radzieckiego uległ pewnej transformacji. Początkowo przeważała retoryka prometejska. Popularnym tematem była narodowościowa polityka rządu radzieckiego. Publicyści byli przekonani, że istnieje prawdopodobieństwo napadu ZSRR na Polskę w nieodległej przyszłości. Przeważał jednoznacznie negatywny stosunek do wschodniego sąsiada. „Azjatyckiemu” wizerunkowi ZSRR przeciwstawiano wielką misję Polski, jako „wschodniego bastionu kultury zachodniej”. Dla demonstracji ciągłości między Imperium Rosyjskim a ZSRR i na potwierdzenie koncepcji „czerwonego caratu” retorykę przepełniały różnorakie porównania historyczne. Jednak od początku lat 30. zarówno perspektywa, jak i tematyka przedstawiana przez autorów „Drogi” uległy zmianie. Zaczęła przeważać analityka gospodarcza. Sporo uwagi poświęcano planowaniu ekonomicznemu w ZSRR. Jednocześnie wzrosła krytyka bolszewizmu z pozycji lewicowych.

Wydaje się zatem, iż historyczne doświadczenie stosunków radziecko-polskich (czy też rosyjsko-polskich) przestało mieć z czasem decydujące znaczenie w poglądach autorów. I chociaż ciągłość między carską praktyką, a radziecką rzeczywistością pozostawała w oczach większości autorów niezmienna, jednak obraz Związku Radzieckiego zaczął kształtować się bardziej z punktu widzenia teraźniejszości, aniżeli historii.

„Biuletyn Polsko-Ukraiński”, „Myśl Polska”, „Problemy Europy Wschodniej”: ZSRR w pismach Instytutu Wschodniego w Warszawie
Głównym ośrodkiem idei prometejskiej w Warszawie stał się, założony w 1926 r., Instytut Wschodni, w ramach którego rozwinęło swoją działalność Orientalistyczne Koło Młodych. Jego najaktywniejsi działacze zajmowali się wydawaniem czterech pism: „Wschód-Orient” (1930-1939), „Biuletyn Polsko-Ukraiński” (1932-1938), „Myśl Polska” (1936-1939) i „Problemy Europy Wschodniej” (1939). Wszystkie czasopisma wydawane były pod redakcją znanego przedstawiciela młodego pokolenia prometeistów, Włodzimierza Bączkowskiego.

Kwartalnik „Wschód-Orient” poświęcony był przede wszystkim sprawom
narodów Bliskiego i Dalekiego Wschodu, natomiast bolszewizmowi i ZSRR
poświęcano tam o wiele mniej uwagi62.

Tygodnik „Biuletyn Polsko-Ukraiński” powstał w okresie kryzysu ruchu prometejskiego w II Rzeczypospolitej w ogóle, a zwłaszcza – „sprawy ukraińskiej”. Miał miejsce spadek aktywności w ruchu prometejskim, w dużej mierze spowodowany podpisaniem polsko-radzieckiego traktatu o nieagresji (1932). Jednocześnie rok wcześniej zamordowano Tadeusza Hołówkę, jednego z najbardziej wpływowych zwolenników porozumienia polsko-ukraińskiego. W takich warunkach powstała idea periodyku, który byłby platformą dla ruchu prometejskiego i dyskusji polsko-ukraińskiej. Ideę tę zaakceptowano na najwyższych szczeblach władzy, w szczególności przez Józefa Piłsudskiego, Leona Wasilewskiego i Walerego Sławka63. Na łamach tygodnika drukowało wielu działaczy emigracji ukraińskiej. Oni też byli najważniejszymi autorami naświetlającymi tematykę radziecką.

Tygodnik znajdował się pod nadzorem Ekspozytury II, Oddziału II Głównego Sztabu Wojska Polskiego II RP (tzw. „dwójki”). Bynajmniej nie całe kierownictwo „dwójki” przychylnie odnosiło się do czasopisma. Redakcja starała się nie afi szować swoich kontaktów z władzą; z czasem siedzibę redakcji przeniesiono poza gmach Instytutu Wschodniego64. Pierwsze problemy rozpoczęły się już jednak od samego początku. Aż do zamknięcia tygodnika w 1938 r., oskarżano go o ukrainofilstwo i działanie wbrew racji stanu65.

Po likwidacji „Biuletynu Polsko-Ukraińskiego” Bączkowski rozpoczął wydawanie miesięcznika „Problemy Europy Wschodniej”, który był w dużo mniejszym stopniu poświęcony tematyce ukraińskiej i radzieckiej, chociaż każdy zeszyt pisma miał rubrykę poświęconą ZSRR i generalnie prezentował sprawę prometejską. Autorzy przeważnie podejmowali tematy związane z polityką i gospodarką krajów Europy Środkowej i Wschodniej.

Na początku lat 30. rozpoczęła się aktywna dyskusja o reformowaniu ruchu prometejskiego. Inicjatorami byli przedstawiciele młodzieży prometejskiej, Włodzimierz Bączkowski i Władysław Pelc. Młodzi działacze dążyli do aktywizacji ruchu, w szczególności do rozszerzenia obszaru działania i dołączania doń przedstawicieli narodów, które nie miały tradycji państwowych66. Oprócz tego, niepokoiła ich pewna nieokreśloność i nadmierna ostrożność oficjalnej polskiej polityki zagranicznej. Według nich Polska mogła utracić swe atuty wynikające z funkcjonowania u nas ruchu prometejskiego, gdyż w drugiej połowie lat 30. również inne kraje, w szczególności Niemcy, Japonia i Włochy, zaczęły nawiązywać kontakty z przedstawicielami kół emigracyjnych narodów b. Imperium Rosyjskiego67.

Innym zjawiskiem, w którym odzwierciedlenie znalazła zmiana pokoleń w ruchu prometejskim stały się transformacje ideologiczne. O ile starsze pokolenie prometeistów, zarówno w Polsce jak i w kołach emigracyjnych ukształtowało się w dużym stopniu z kręgu przedstawicieli partii i ruchów socjalistycznych, to młode pokolenie lat 30. skłaniało się bardziej do idei narodowych (nacjonalistycznych). Polski badacz prometeizmu, Paweł Libera uważa, że taki ideologiczny „dryf” młodych prometeistów widać na przykładzie innego redagowanego przez Bączkowskiego czasopisma „Myśl Polska”. Redaktor w pierwszym numerze pisma zaznaczał, że celem dwutygodnika, oprócz popularyzacji idei prometejskich, było „propagowanie niezależnej młodej opinii piłsudczyków, określonej w kategoriach konstruktywnego nacjonalizmu”68. Na łamach czasopisma dosyć dużo uwagi poświęcono praktyce zwalczania komunizmu na terytorium narodowo-socjalistycznych Niemiec i faszystowskich Włoch69.

Niemniej jednak, główny cel prometeizmu pozostawał niezmienny: „Rozwiązanie kwestii bezpieczeństwa Polski na wschodzie i wzmocnienia jej stanowiska w stosunku do zachodu leży w rozkładzie Rosji na jej pierwotne elementy składowe, tj. w wyzwoleniu poszczególnych narodów ujarzmionych w ciągu wieków przez Rosję. Rosja zepchnięta do swych historycznych granic nie przedstawiałaby już dla nas naprawdę groźnego przeciwnika”70.

Podstawową zatem tezą wymienionych wyżej czasopism była odrębność Rosji od nierosyjskich terytoriów pozostających w granicach Związku Radzieckiego. Prometeiści uznawali bolszewicką władzę poza obszarem Rosji właściwej za okupacyjną.

Ponieważ autorzy tygodnika „Biuletyn Polsko-Ukraiński” koncentrowali swoją uwagę na tematyce ukraińskiej, absolutna większość opisanej na łamach czasopisma polityki ZSRR dotyczy Radzieckiej Ukrainy.

Uzasadniając wspomnianą odrębność autorzy używali kilku podstawowych argumentów. Przede wszystkim różnicę między „Moskowią” a Ukrainą upatrywano na poziomie cywilizacyjnym. W jednym z artykułów redakcja krytykuje czasopismo ekonomiczne „Rosja Sowiecka” za to, że jego autorzy nie dostrzegali różnicy w tradycjach gospodarczych ukraińskich i rosyjskich ziem. Przeprowadzano „linję demarkacyjną między okręgami, gdzie od wieków działało prawo rzymskie, a okręgami, gdzie od wieków istniał komunizm organiczny”71. Ponadto bolszewizmowi odmawiano miana cywilizacji: „nieustająca walka kolektywizmu z instynktem własności cywilizowanych narodów uciemiężonych przez Moskwę”72. Młodzież prometejska przestrzegała nawet przed żywieniem nadziei na pewne procesy ewolucyjne: „Toteż wielkim błędem byłoby mniemanie, że w obrębie sfery, zwanej Rosja czy ZSSR, mogą mieć miejsce jakiekolwiek bądź procesy ewolucyjne, kiedy to Moskwa się uspokoi, zeuropeizuje, stanie się państwem comme il fault itp»73.

Radzieckiej Rosji przeciwstawiano Europę, jako że, wedle jednego z najaktywniejszych publicystów „Biuletynu Polsko-Ukraińskiego”, byłego dyplomaty URL Mykoły Trockiego, „rozwoju imperjalizmu moskiewskiego i normalnego rozwoju Europy pogodzić nie można”74. Oprócz tego Trocki uważał, że bolszewizm różnił się od angielskiego parlamentaryzmu i włoskiego faszyzmu tym, że „wychodził za granice swojej ojczyzny”75. Teza wydaje się mocno dyskusyjna, zwłaszcza że została wygłoszona podczas wojny włoskoetiopskiej (1935-1936).

Koncepcja podziału cywilizacyjnego została szerzej rozwinięta na łamach innego pisma Instytutu Wschodniego – „Myśl Polska”. Oprócz tradycyjnej retoryki – o silnie zakorzenionym zaborczym charakterze Moskwy, który odziedziczyła po „dawnym imperium Czingiz-Chanów”76, publikowano sporo tekstów, autorzy których szukali przyczyn tego czy innego zjawiska właśnie w „swoistej rosyjskiej psychice”. W odróżnieniu od wczesnego prometeizmu w latach 20., młodzi działacze Instytutu Wschodniego, a przede wszystkim Włodzimierz Bączkowski, posługiwali się bardziej złożonym aparatem pojęciowym, który pozwalał wyjaśniać zarówno poszczególne, konkretne wydarzenia, jak i pewne głębsze procesy w ZSRR.

Przykładem są publikacje, obszernie prezentujące procesy sądowe drugiej połowy lat 30., gdzie na ławie oskarżonych często obok siebie znajdowali się działacze o różnych poglądach ideologicznych. Wyjaśniano to „naturalnym” dla Wschodu i bardzo charakterystycznym dla Rosji stałym połączeniem rzeczy nie do połączenia77. „Stąd śmierć Gamarnika i procesy trockistowskie, stąd też skazanie na śmierć i nacjonalizujących wyższych wojskowych na czele z Tuchaczewskim. Utrzymanie równowagi pomiędzy biegunami nacjonalizmu i komuno – internacjonalizmu stanowi właśnie generalną linię Stalina”78 – pisał Bączkowski.

Zresztą nie tylko politykę Stalina, ale i jego osobowość wywodzono ze specyficznej tradycji rosyjskiej, ponieważ Stalin „urodził się bolszewikiem”79. Co więcej, zdaniem autorów, Lenin ledwie rozpoczął odradzanie rozbitego przez rewolucję Imperium Rosyjskiego, a Stalin już go prześcignął – „Jeżeli w Ulianowie-Leninie najcenniejszy był element wyraźnego „mongolizmu”, to w Stalinie mamy jaskrawe cechy zbizantyzowanego „turpizmu”, czyli właściwość jeszcze bardziej nadającą się do kierowania państwowością rosyjską”80.

Autorzy oprócz tego sądzili, że i sam bolszewizm to zjawisko głęboko zakorzenione, specyficznie rosyjskie. Na stronach dwutygodnika swoje odbicie znalazły poglądy wileńskiego historyka i filozofa Bogumiła Jasinowskiego, który uważał bolszewizm za zaiste rosyjskie zjawisko. Wywodził jego korzenie od pierwszych wieków naszej ery, od „gnostyczno-manichejskiego nihilizmu”, a samą rewolucję październikową nazywał, w pewnej mierze „zakrętem historycznym niezgodnym z naturą”81. W jednej z licznych publikacji, krytykujących stanowisko narodowych demokratów, propagujących zbliżenie z ZSRR82, jeden z autorów stwierdzał, że Rosja zawsze była bolszewicka – „„Bolszewizmu” nie można oddzielić od „Rosji”: „bolszewizm” – że użyjemy ulubionego określenia pp. Litwinowów – jest „niepodzielny””83.

Bolszewizm jawił się jako kolejna forma „imperializmu rosyjskiego”. Wedle słów byłego ministra rolnictwa w rządach URL Mykoły Kowalewskiego, kulturalny i polityczny związek między „wczorajszą” a „dzisiejszą Rosją” był wprost zadziwiający84. Publicysta przekonywał, że miejsce prawosławia, jako ideologii wyzwolenia narodów słowiańskich spod jarzma tureckiego, zajęła idea wyzwolenia chłopów i robotników w świecie kapitalistycznym, a kult Stalina przypominał absolutystyczną osnowę władzy cara85. Przedstawiając współczesną rusyfikację, autorzy uciekali się do historycznych porównań z polityką carską – „Słynne te słowa (mowa o „niema, nie było i nie będzie” – J.S.) z niemniej słynnego ukazu 1863 r. ministra Wałujewa pozostają uniwersalną formułą stosunku każdej Rosji do narodu ukraińskiego, nie tylko w dziedzinie językowej”86.

Częściej jednak autorzy wskazywali na ciągłość między Rosją Radziecką a Imperium Rosyjskim, opisując powrót przedrewolucyjnych praktyk do życia radzieckiego. Prometeiści zwracali uwagę na wprowadzenie „porządku starego reżimu” w edukacji, który wyparł innowacje wprowadzone przez Lunaczarskiego87, rehabilitację koncepcji historycznych Sołowjowa o „zbieraniu ziem ruskich”88, obchodów rocznic Puszkina i Łomonosowa89, jak też 230. rocznicy bitwy pod Połtawą90, transformacji patriotyzmu radzieckiego w „moskiewski” 91, jak też na inne przejawy praktyk znanych z czasów carskich.

Zdaniem Bączkowskiego, przyczyn takiej polityki należało szukać w „narodzie rosyjskim”: „To połączenie nacjonalizmu z polityką internacjonalnego bolszewizmu w pewnym względzie stanowi najoryginalniejszą cechę charakteru narodu rosyjskiego, który nigdy Rosji prawdziwie nie kochał, ale zawsze o rozszerzenie jej granic dbał, który wszystko, co poza Rosją spotykał, umiał wychwalać, ale wszystkiemu usiłował narzucić rosyjską treść i formę, który propagując internacjonalizm najlepiej rusyfikował, który rzucaniem maksymalistycznych zagadnień życia i śmierci, Boga i świata, jak gdyby usypiał czujność obcą i u zaczarowanych przepastną duszą rosyjską zabierał ich własną duszę”92. Powyższy cytat jest dobitnym przykładem tego, jak cechy przypisywane „państwu rosyjskiemu” rozprzestrzeniały się na naród rosyjski. Jednocześnie sam naród rosyjski jawi się jako źródło polityki bolszewickiej.

Oprócz tego, często podkreślano pierwszeństwo narodu rosyjskiego w propagandzie radzieckiej: „W obliczu deklaracji głoszącej o wielkości narodu rosyjskiego, który zaniósł pochodnie rewolucji proletariackiej innym bardziej zacofanym narodom – musiały upaść resztki nadziei utrzymania jakiej takiej odrębności”93. Okupacyjny charakter władzy bolszewickiej podsycała imperialna retoryka. Przykładowo, na łamach „Biuletynu” można było przeczytać o „radzieckim gubernatorze kijowskim, namiestniku Stalina na Wschodniej Ukrainie Postyszewie”94.

Ponieważ autorów „Biuletynu Polsko-Ukraińskiego” najbardziej interesowała polityka narodowościowa władzy radzieckiej, na łamach czasopisma szeroko pisano o procesach rusyfikacji zarówno w życiu kulturalnym, jak i politycznym, a także o ekonomicznej zależności USRR od „Moskwy”, terrorze i głodzie na ziemiach ukraińskich. Oddzielnym i dosyć często omawianym tematem była stalinowska konstytucja (1936). Publicyści „Biuletynu Polsko-Ukraińskiego” potępiali, rozpowszechnione w prasie zachodniej, wychwalanie jej demokratyczności, wskazując na ograniczony zakres praw i uprawnień USRR w zapisach tej konstytucji95. Oprócz tego szeroko omawiano wybory do Rady Najwyższej ZSRR (1937). Autorzy krytykowali brak zgodności wybranego do niej składu ze strukturą narodowościową Związku Radzieckiego, a także to, że radziecka propaganda nie podaje prawdziwych danych, ukrywając je za statystyką pochodzenia społecznego deputowanych96.

Koncentrując swoją uwagę na polityce narodowościowej, autorzy dosyć często rozpatrywali te czy inne zjawiska tylko w tych kategoriach. Charakterystycznym przykładem tego może być sposób, w jaki przedstawiano terror w ZSRR. W artykule pod tytułem Kryzys systemu moskiewskiego terroru wspomniany już Mykoła Trocki określił terror radziecki jako jedynie możliwą formę koegzystencji Moskwy z podbitymi narodami, widząc jego przejawy tylko i wyłącznie w płaszczyźnie narodowej97. Ponadto w kategoriach narodowych ukazywano nawet efektywność tego terroru: „Stalinizm, który może lawirować w rosyjskim życiu politycznym i torować sobie drogę w Moskwie, zwalczając… moskiewskie ugrupowania opozycyjne, nie jest w stanie zdobyć pola walki na terenie Ukrainy – bo tam w Moskwie rządząca grupa Stalina rozprawia się z zanarchizowanymi elementami opozycyjnymi, które korzeniami swymi tkwią, jak i stalinizm, w nihilizmie. Na Ukrainie natomiast najbardziej niebezpiecznym wrogiem stalinizmu jest konstruktywna psychika narodu ukraińskiego z jego pozytywnymi hasłami wyzwolenia”98.

Lejtmotywem wszystkich publikacji na stronach „Biuletynu Polsko-Ukraińskiego” dotyczących tematyki radzieckiej była walka Ukraińców w USRR. Autorzy pragnęli przekonać swoich czytelników o znaczeniu „Wschodniej Ukrainy”, gdyż, według nich, tylko z jej pomocą można było osłabić „Rosję Radziecką”, oddzieliwszy USRR oraz inne nierosyjskie republiki od ZSRR. Publicyści stwierdzali, że stałe przypominanie o ukraińskim nacjonalistycznym zagrożeniu w wystąpieniach kierownictwa partyjnego, a także czystka w sferze polityki i kultury świadczą o istnieniu oporu99.

Kolejnym zjawiskiem, które dawało autorom podstawy do przypominania o nieustannej walce były procesy narodowotwórcze. W 1935 r. Mykoła Kowałewski odnotował pojawienie się młodych autorów ukraińskich, których prace „przesiąknięte… ideą nie tylko obrony samodzielności Ukrainy, lecz, i to jest najciekawsze, całkiem nową koncepcją imperjalizmu ukraińskiego, zmierzającego do ofensywy na wszystkich polach: w kulturze, w gospodarce i polityce” 100. Obok polityki rusyfikacji, terroru i wyzysku ekonomicznego autorzy regularnie pisali o walce narodowej Ukraińców. W 1938 r. Kowałewski wysunął śmiałe twierdzenie o postępie ukraińskiego narodu pod wpływem kolektywizacji i industrializacji: „Ciężar zagadnienia narodowościowego na Ukrainie przesunął się z okręgów wiejskich, biernych i konserwatywnych, do miast. Na arenę wydarzeń wychodzą nowe siły społeczne, ruchliwe, bardziej zdolne do sformowania swej roli. W tym tkwi najgłębsze znaczenie dokonywających się na Ukrainie zmian w zakresie stosunków narodowościowych”101. Zresztą Tadeusz Hołówko, jeden z ideologów prometeizmu, jeszcze na początku lat 20. pisał, że polityka korienizacji w perspektywie doprowadzi do tendencji odśrodkowych w ZSRR.

Charakterystyczne, że w nowym czasopiśmie – „Problemy Europy Wschodniej” – ten akcent znikł. Zapewne związane to było z samą zmianą tematyki. Nowopowstałe czasopismo było w mniejszej mierze poświęcone wydarzeniom w ZSRR, a w szczególności Ukrainie. W każdym jednak numerze pojawiał się dział poświęcony wydarzeniom z radzieckiego życia politycznego, gospodarczego i kulturalnego. Tradycyjnemu już tematowi odnowienia praktyk imperialnych towarzyszyły nasycone danymi statystycznymi przeglądy wykonania planu gospodarczego w różnych dziedzinach. Oprócz tego, we wszystkich dziewięciu numerach, które zdążyły się ukazać przed II wojną światową, sporo uwagi poświęcono spisowi powszechnemu ludności, przeprowadzonemu na początku 1939 r. Mimo że autorzy byli świadomi dążenia radzieckiego kierownictwa do ukrycia spadku liczebności ludności wskutek głodu i represji, proponowali własną analizę, bazując jednak na oficjalnych wskaźnikach102. Ponadto, jeden ze stałych autorów pism prometejskich, były sotnik Armii URL Jan Lipowecki doszedł do nieoczekiwanych wniosków w kwestii małego przyrostu ludności USRR. Lipowecki, w ślad za prasą radziecką, upatrywał przyczyn tego zjawiska w przesiedleniu ukraińskich chłopów do nowostworzonych regionów przemysłowych na Uralu, natomiast w całości pominął czynnik represji i głodu103.

Młodzi prometeiści wzywali państwa europejskie do zjednoczenia się wokół „walki z Moskwą”. Warunkiem niezbędnym tej walki było uczynienie sztandaru z „idei własnego narodu” dla przeciwdziałania polityce Kominternu i wniesienia do porządku dziennego problemu „podbitych przez Moskwę” narodów104 – w pierwszej kolejności problemu ukraińskiego. Pod koniec lat 30. na łamach czasopism Instytutu Wschodniego aktywnie omawiano możliwe sojusze. W opinii autorów najlepszym wariantem był sojusz Polski, Niemiec i „wyzwolonej” Ukrainy przeciwko Rosji. Taki układ sił przeciwstawiał się poglądom endecji, która wolała mieć „silną Rosję”, aniżeli „nieprzewidywalną, niezależną Ukrainę”105. Jednocześnie miało miejsce zapożyczenie niektórych poglądów od narodowych demokratów, a mianowicie: bolszewickie zagrożenie pod koniec lat 30. zaczęto kojarzyć z Żydami: „Kolportują go (komunizm – J.S.) Żydzi i emisariusze Międzynarodówki”106. Właśnie dlatego, wedle autorów, Żydom też należy się przeciwstawić: „Szematyzując nasze wywody, przyjmujemy zasadę współdziałania walczącego z żydowstwem i Moskwą narodu polskiego w sojusze z Niemcami i Ukraińcami”107.

Sama Polska ukazywana była jako najważniejszy bastion europejskiego „wału obronnego, który się ciągnie od Bałtyku do Morza Czarnego”108, przecież „dzięki swym ukraińskiej i białoruskiej mniejszościom narodowym może przynieść przeciwnatarcie Moskwie na najbardziej niebezpieczny dla Z.S.S.R teren walki narodów uciemiężonych z Moskwą”109.

Spośród trzech periodyków Instytutu Wschodniego idea Polski jako bastionu Europy, sięgająca swymi korzeniami do okresu przednowożytnego, do idei „Antemurale Christianitatis”, najczęściej pojawia się właśnie na łamach „Myśli Polskiej”. Ulubioną figurą retoryczną autorów jest odwoływanie się do doświadczenia wojny radziecko-polskiej 1920 r.: „Więc głos Armii Polskiej waży się nie tylko na szali naszych własnych państwowych interesów, lecz na szali interesów całej Europy – jak zaważył w 1920 roku”110.

Prometeiści nie ograniczali się jednak do ostatniej „wojny polsko-rosyjskiej”. Zainteresowaniu genezą „bolszewizmu” towarzyszyły odwołania do doświadczeń historycznych piętnastu wojen od XVI do XVIII wieku i „stałej antypolskiej działalności Moskwy”111. Charakterystyczne, że autorzy narzekają na ignorancję Polaków, jeśli chodzi o własną historię. Zdaniem Bączkowskiego, właśnie w historii kryje się prawidłowy kierunek geopolitycznego rozwoju Polski: „Olbrzymia część społeczeństwa polskiego nie rozumie idei Polski – Przedmurza. Nie wie, co to jest myśl prometejska, wyrosła z idei Przedmurza. Do 90% Polaków odnoszą się te słowa J. Piłsudskiego: „Kto nie szanuje swej przeszłości… nie ma prawa do przyszłości””112.

Czasopisma Instytutu Wschodniego wydawało młode pokolenie prometeistów. Na ich łamach pojawiały się zarówno tradycyjne dla prometeizmu lat 20. tezy, jak i pewne innowacje. Tradycyjnie podkreślano zaborczy charakter Rosji, wywodzący się z tradycji azjatyckich. Dla prometeistów ważne było uwypuklenie cywilizacyjnej odrębności Rosji, z jednej strony, z drugiej zaś „podbitych przez nią narodów”. Taki akcent z kolei determinował szczególną optykę analizy tych czy innych procesów. Jednocześnie aparat pojęciowy koncepcji dziedziczności między Imperium Rosyjskim i ZSRR, ukształtowany w latach 20., młode pokolenie wykorzystywało dla ukazania zakorzenienia bolszewizmu i jego przejawów (w tym też postaci Stalina) w „rosyjskiej psychice”. Ta ostatnia z kolei miała objaśniać paradoks połączenia „nacjonalizmu” i „internacjonalnego bolszewizmu”. Tak więc, o ile starsze pokolenie prometeistów podkreślało przejawy imperializmu w rzeczywistości radzieckiej, młodsze pokolenie, wręcz przeciwnie – bolszewizm dostrzegała jeszcze w czasach przedrewolucyjnych a nawet wcześniej. Oprócz tego miało miejsce zapożyczenie poglądów narodowych demokratów. Wschodni bastion Europy powinien przeciwstawiać się nie tylko Rosji, ale i Żydom, których pod koniec lat 30. autorzy zaczęli kojarzyć z bolszewizmem.

„Bunt Młodych – Polityka”: obraz ZSRR na łamach pisma młodej inteligencji
Historia czasopisma „Bunt Młodych” bierze swój początek z młodzieżowej akademickiej organizacji neokonserwatystów „Myśl Mocarstwowa”. Początkowo, w lutym 1927 r., w gazecie „Dzień Polski” zaczął wychodzić dodatek „Kronika Akademicka”113, którego celem było informowanie o działalności organizacji. W maju 1931 r. na czele redakcji, wówczas już samodzielnego pisma, stanął Jerzy Giedroyc. Pół roku później nazwę pisma zmieniono na „Bunt Młodych”, a zeszyty zaczęły ukazywać się ze stałą częstotliwością – co dwa tygodnie114. W 1937 r. nazwa zmieniła się po raz kolejny na „Polityka”, pod którą pismo ukazywało się aż do początku II wojny światowej.

Zgodnie ze wspomnieniami Giedroycia, zaprzestając działalności w „Myśli Mocarstwowej”, „zabrał” ze sobą czasopismo, nazwane potem „Bunt Młodych” 115. Badacz Rafał Habielski zaznacza, że w 1932 r. czasopismo całkowicie zmieniło swe oblicze i skupiło się na różnych aspektach polityki wewnętrznej i zagranicznej Polski116.

Mimo że czasopismo wyszło z łona organizacji neokonserwatywnej, wśród jego autorów jedynie Adolf Bocheński otwarcie powoływał się na krakowską tradycję konserwatywną117. Na łamach czasopisma niekiedy pojawiały się oświadczenia, w których krytykowano próby zaliczenia pisma do periodyków konserwatywnych. Pod koniec lat 30. zaczęto nawet wprost krytykować program konserwatystów. Przykładem tego jest artykuł zatytułowany Konserwatyści i my, w którym zarzucano zjazdowi konserwatystów, odbywającemu się w Warszawie w grudniu 1937 r., brak konkretnego programu czy nawet ideologii118. „Nigdy od samego początku naszej działalności – pisano – nie czuliśmy przy sobie żadnej grupy politycznej generacji przedwojennych… Bo też program nasz jest programem logicznie wysnutym z rzeczywistości obecnej” 119– takie pragnienie oddzielenia się od starszego pokolenia niekoniecznie oznaczało brak jakichkolwiek asocjacji ideologicznych. Było to raczej przejawem dążenia do bardziej aktywnej, aniżeli proponowało to „starsze pokolenie”, działalności. Oprócz tego sam konserwatyzm był ruchem niejednorodnym i dzielił się na co najmniej trzy szkoły.

Nie mniej skomplikowane były związki pisma z obozem sanacji. Z jednej strony, uznawano autorytet Marszałka i aprobowano jego politykę. Dla przykładu, Konstytucję Kwietniową oceniano przychylnie. Z drugiej strony, krytykowano pewne działania władzy, w szczególności stworzenie obozu koncentracyjnego w Berezie Kartuskiej czy przyjęcie nowego ustawodawstwa wyborczego120. Wydaje się, że głównym czynnikiem wyjaśniającym pewną opozycyjność piłsudczykowskiego pisma jest różnorodność samego obozu sanacji. Przykładowo, „Bunt Młodych” i osobiście Giedroyc przychylnie odnosili się do tak zwanej „grupy pułkowników”, na czele z Walerym Sławkiem (którego Marszałek widział w miejscu prezydenta Mościckiego), lecz jednocześnie młodzi publicyści mieli nie najlepsze stosunki z premierem Marianem Zyndram-Kościałkowskim121. Sporo artykułów ocenzurowano, a agencja dystrybucji „Ruch” w latach 1935-1937 odmówiła rozpowszechniania pisma. Jednocześnie nie przeszkodziło to Adolfowi Bocheńskemu przedstawiać Jerzego Giedroycia w 1935 r., jako „zanadto sanacyjną postać”122. Sam Bocheński nieraz publikował w piłsudczykowskim czasopiśmie „Droga”123. Rafał Habielski uważa, że w latach 1938-1939 czasopismo zaczęło unikać nadmiernych konfliktów z cenzurą i coraz bardziej skłonne było do ideologicznego zbliżenia z rządem generała Felicjana Składkowskiego124.

Tak samo niejednoznaczna była reakcja autorów „Buntu Młodych” na politykę zagraniczną Polski. Z jednej strony, charakterystyczne było całkowite przyjęcie podstawowej tezy Piłsudskiego o potrzebie rozbicia ZSRR na kilka państw, z drugiej strony – negatywnie postrzegano politykę zachowania równowagi wobec Niemiec i ZSRR prowadzoną przez ministra Józefa Becka125.

Środowisko „Buntu Młodych” wyraźnie przejawiało stanowisko antyradzieckie i oceniało ZSRR jako niewątpliwe zagrożenie dla Polski. Jeszcze w czasie utrzymywania związków z „Myślą Mocarstwową”, autorzy doradzali młodzieży uważnie przyglądać się wydarzeniom w ZSRR, „pierwsze bowiem uderzenie będzie skierowane na nas (Polskę – J.S.)”126.

Dlatego też logiczną wydaje się konsekwentna negatywna reakcja na „sowietofilstwo”, które upowszechniło się w społeczeństwie polskim w związku z ociepleniem w stosunkach polsko-radzieckich, po podpisaniu traktatu o nieagresji (1932). Charakterystycznym przykładem mogą być artykuły Jerzego Niezbrzyckiego (pisane pod pseudonimem Ryszard Wraga), oficera kontrwywiadu, który stał na czele kierunku wschodniego Oddziału II Sztabu Głównego i pewien czas kierował placówką polskiego kontrwywiadu w Kijowie. To on poddał druzgocącej krytyce „ugodowe” artykuły korespondenta „Gazety Polskiej” w Moskwie Jana Bersona, za to, że ten, „nie wysuwając nosa za granice Metropolu”, pisał o obronnym charakterze zbrojenia ZSRR127. Berson przekonywał, że Związek Radziecki nie stanowił zagrożenia dla Polski. Natomiast Niezbrzycki w swoich artykułach dokładnie przeanalizował stan uzbrojenia ZSRR i wysunął kilka argumentów na potwierdzenie tez o jego ofensywnym charakterze:
• nakłady na wojsko w ZSRR są największe w świecie. Tego można nie dostrzegać, jeśli brać za podstawę obliczeń cenę radzieckiego rubla na giełdzie francuskiej, jednak, jeśli wziąć pod uwagę, że rubel „bazuje na bezprecedensowym wyzysku pracownika i chłopa”, to stanie się jasne, na ile prezentowane przez radzieckich delegatów w Lidze Narodów dane są niedocenione128;
• oficjalne dane co do liczebności wojska radzieckiego są fikcyjne. Niezbrzycki był przekonany, że siły zbrojne ZSRR naprawdę liczyły 2 mln. osób, a w rezerwie było 15,5 mln. osób129;
• przemówienia radzieckiego kierownictwa świadczą o specyficznym rozumieniu terminu „obrona”, które nie ma nic wspólnego z obroną, a oznacza raczej „zbrojną ofensywę imperjalizmu moskiewskiego”130. Radziecka propaganda zaczęła popularyzować „ultranacjonalistyczne postacie bohaterów”, jak na przykład obraz Mykoły Szczorsa, który, zdaniem Niezbrzyckiego, był nowym Kuźmą Kriuczkowem131.

Dosyć częstym argumentem przeciw „sowietofilstwu” była powszechność antypolskiej radzieckiej propagandy. Temu tematowi Niezbrzycki poświęcił artykuł zatytułowany Dwugłowy orzeł w leninowskim kąciku. Wywiadowca podkreślał, że pomimo paktu o nieagresji, antypolska retoryka nie znikła z łam radzieckiej prasy i literatury132.

Jawna niechęć autorów do „Bolszewii” przejawiała się przede wszystkim w apelowaniu do wartości moralnych, co doskonale ilustrują słowa Aleksandra Bocheńskiego: „Za brak sprawiedliwości, za samowolę, za nieludskość zwalczamy Bolszewiję. Za to Szwajcarja odwraca się z pogardą od Ligi Narodów, gdzie ma zasiąść Litwinow”133. Autorzy potępiali „sowietofilstwo”, które według nich upowszechniło się w Polsce: „Po okresie opisywania przez prasę polską „wołających o pomstę do nieba zbrodni” sowieckich czrezwyczajek… przeszliśmy bezpośrednio do niemego zachwytu nad sukcesami „piatiletki” i nad wszystkiem, co się w Rosji buduje i dzieje”134.

Co więcej obraz radzieckiej rzeczywistości stał się dla autorów sposobem krytykowania pewnych zjawisk w życiu samej Polski. Przykładowo zabójstwo Sergieja Kirowa posłużyło Jerzemu Giedroyciowi i Aleksandrowi Bocheńskiemu za pretekst do zdemaskowania „choroby” polskiego społeczeństwa. Bocheński twierdził mianowicie, że podobnie do tego jak zabójstwo Kirowa w 1934 r. pozwoliło radzieckiemu kierownictwu usunąć dwie opozycyjne grupy, tak samo morderstwo Bronisława Pierackiego zostało wykorzystane przez sanację dla rozprawienia się z endecją i ukraińskimi nacjonalistami135. Cenzura ingerowała, przerywając artykuł na słowach: „Społeczeństwo nie powinno przy okazji mordu załatwiać rozmaite porachunki, bo wtedy łatwo może się zdarzyć, że zamgli się oczywistość tego dla kogo to mord był stratą, a dla kogo zyskiem”136. Giedroyc poszedł jeszcze dalej i oskarżył polską inteligencję o milczącą bezczynność. Redaktor zwrócił uwagę nie na samo morderstwo, a na list radzieckiej inteligencji do kierownictwa ZSRR z prośbą by najszybciej ukarać winnych: „Ci, którzy są przedstawicielami sil twórczych społeczeństwa. Ci mieli prawo i obowiązek prosić jedynie o laskę, a nie o represję”137. Zdaniem Giedroyca polska inteligencja w tej sytuacji powinna nie milczeć, a wypowiedzieć swój protest przeciw takim działaniom radzieckich „towarzyszy po cechu”.

Często podobne moralizatorstwo podsycano porównaniami historycznymi: „Niech sądownictwo idzie ręka w rękę z administracją – wołał Aleksander II w Warszawie, i hasło to nie było najmniejszym źródłem bolszewizmu. Niech sądownictwo idzie ręka w rękę z administracją – mówi Polska współczesna, i dewiza ta nie może skończyć się inaczej jak upadkiem wszelkiego do administracji i sądownictwa zaufania”138. Generalnie historyczne paralele stały się na łamach „Buntu Młodych” powszechnym chwytem retorycznym, podobnie jak na stronach czasopisma „Droga”. Widziano w tym „odwieczne” pragnienie „Rosji” do podboju nowych ziem, przede wszystkim zaś Polski.

W środowisku „Buntu Młodych” pogląd ten ulegał jednak transformacji. Do połowy lat 30. takie porównania wykorzystywano raczej po to by pokazać, że bolszewicy są bardziej niebezpieczni od rosyjskiego nacjonalizmu czasów Imperium, co w pewnej mierze podważało tezę o „czerwonym caracie”: „Bolszewija to nie fenomen nacjonalistyczny. Bolszewicy rosyjscy nie marzą, jak Rosjanie caratu o panowaniu nad Wilnem, Lwówem, czy Warszawą. Bolszewicy, to ruch religijno-mistyczny, którego celem: podbój całego świata… Sprzymierzeńcami Sowietów nie są wszyscy rosjanie. Sprzymierzeńcami Sowietów są wszyscy – jakże liczni! – jawni i ukryci komuniści wszystkich narodowości”139.

Natomiast od połowy lat 30. zaczyna przeważać przeświadczenie o ciągłości tradycji między Imperium Rosyjskim a ZSRR, czy słowianofilami a Kominternem: „Nie potrzeba wielkiego wysiłku fantazji, by we współczesnej świadomości klasowej komunistów rosyjskich rozpoznać dalszy ciąg zasady znanej już nam jako „Sobornoje naczało”, by w mesjanizmie III Międzynarodówki rozpoznać starą myśl o posłannictwie Moskwy, jako III Rzymu, by wreszcie w ideologji państwa bolszewickiego… dostrzec współczesną formę głoryfikowanej przez sławianofi łów zasady bezstanowości i ponadstanowości narodu rosyjskiego”140. Wydaje się jednak, że środowisko „Buntu Młodych” dochodziło do takich wniosków w inny sposób, aniżeli w „klasycznym” prometeizmie. Analizując politykę radziecką, autorzy czasopisma wskazywali na prymat racji stanu nad ideologią. Dlatego też
najprawdopodobniej wykorzystywanie przez propagandę radziecką praktyki imperialnej w latach 30. było przyczyną podobnej retoryki na łamach „Buntu Młodych”. Sami autorzy podkreślali „powrót patriotyzmu” jako siły napędowej dla realizacji radzieckiej polityki gospodarczej: „W praktyce jednak wykonanie programu (uprzemysłowienia – J.S.) w tym kierunku było oparte na bardzo głębokich i silnych tendecjach nacjonalistycznych, drzemiających zarówno w najszerszych masach, jak też partyjnych grupach, gdzie nacjonalizm ten miał tylko mniej lub więcej odbarwiony międzynarodowo-socjalistyczny charakter państwowo-socjalistycznego podejścia do ZSRR jako ojczyzny rewolucyjnego proletariatu”141. Autorzy wskazywali też na różnicę między „Buntem Młodych” a środowiskiem prometejskim „Biuletynu Polsko-Ukraińskiego”, z którym „w pewnych kwestiach walczyli ramię w ramię”, jednak w „Buncie” dochodzono do wspólnych wniosków za pomocą „czystego racjonalizmu”, w przeciwieństwie do właściwego prometeistom romantyzmu142.

Charakterystyczna dla prometeistów tematyka nierzadko trafiała na łamy „Buntu Młodych”. Przykładem tego może być artykuł pt. Czy finis Ukrainae?, w którym autor zwraca uwagę na „wyzysk ekonomiczny”, głód i przesiedlenie Rosjan na terytorium USRR143. Redakcja, wtedy już „Polityki”, podkreślała też i to, że gotowa jest zająć miejsce „prometejskiego skrzydła”, które się zwolniło po likwidacji „Biuletynu Polsko-Ukraińskiego”144.

Prometeizm zespołu Giedroycia miał nieco inne podstawy, gdyż sięgał swymi korzeniami do geopolitycznej wizji Polski w Europie Wschodniej. Przeświadczenie o konieczności podziału ZSRR na kilka państw wyprowadzono z potrzeby wydobycia się z kleszczy Niemiec i ZSRR, stanowiących zagrożenie dla Polski. Największymi zwolennikami takiego poglądu byli Adolf Bocheński i Olgierd Górka, którzy twierdzili, że „podział Rosji na kilka państw, znacznie ją osłabi i jednocześnie niezbyt wzmocni zachodniego sąsiada”145. Bocheński poświęcił temu problemowi cykl artykułów oraz monografię Między Niemcami a Rosją (1937), gdzie konsekwentnie uzasadniał tezę o konieczności zbliżenia z Niemcami przeciw Związkowi Radzieckiemu. Publicysta był przekonany, że nowopowstałe państwa – Rosja, Ukraina i inne mające pojawić się po podziale ZSRR równoważyłyby się wzajemnie w regionie146 i byłyby zbyt zajęte licznymi konfliktami między sobą, by szkodzić polskiej polityce147. Ani Bocheński, ani inni autorzy nie wykluczali możliwości przyszłego francusko-polsko-rosyjskiego sojuszu w konflikcie z Niemcami i Ukrainą: „Jest rzeczą pewną, że jeżeli Rosja Sowiecka ulegnie gruntownemu rozkładowi, automatycznie wróci na porządek dzienny dziejów konstelacja roku 1917. Porozumienie Polsko – rosyjsko – francuskie przeciw Niemcom i Ukrainie”148.

Przemówienie Adolfa Hitlera w Reichstagu w kwietniu 1939 r. zmieniło układ sił w Europie i zmusiło publicystów „Buntu Młodych” do przewartościowania oceny sytuacji międzynarodowej. Bocheński zaczął pisać o dosyć wysokim prawdopodobieństwie sojuszu Niemiec i ZSRR, pomimo przeciwieństw ideologicznych. Sądził, że generalnie ZSRR znalazł się w korzystnej sytuacji149. Jego zdaniem, Związek Radziecki miał poważne podstawy do rozszerzenia swojego wpływu na Europę Wschodnią, podczas gdy nowopowstała antyniemiecka koalicja starała się powstrzymać późniejsze rozszerzenie Trzeciej Rzeszy150. Adolf Bocheński wątpił w radziecką inwazję na Polskę w razie wybuchu niemiecko-polskiej wojny, uprzedzał jednak o jej możliwości, gdyby taka wojna trwała dłużej151.

Ostatni numer „Buntu Młodych”, który ukazał się z datą 3 września 1939 r. (wydrukowany faktycznie 30 sierpnia), zawiera artykuł pod nazwą Zaskoczenie?, poświęcony podpisaniu radziecko-niemieckiego paktu. Autor oburzał się reakcją polskiego społeczeństwa twierdząc, że pakt nie mógł być niespodzianką, albowiem, jego zdaniem, Stalin cały ten czas prowadził politykę, mającą na celu skonfliktowanie krajów kapitalistycznych: „Zaskoczenia żadnego niema, jest tylko logiczna praca na tym, co jest stałym marzeniem Sowietów: wojna między państwami kapitalistycznymi, która pociągnie za sobą rewolucje wewnętrzne a z tych już Sowiety potrafi ą wyciągnąć korzyści”152.

Środowiska „Buntu Młodych” i czasopism „Droga” oraz „Biuletyn Polsko-Ukraiński” różniły się w poglądach dotyczących podstaw prometeizmu, różniła się też ich wizja roli Polski. Prometeiści konstruowali wizerunek Polski jako wschodniego bastionu Zachodu, któremu zagraża „azjatycki” ZSRR. Natomiast środowisko „Buntu Młodych” o wiele rzadziej skłaniało się do przypisywania Związkowi Radzieckiemu „azjatyckich” cech. Podobne chwyty retoryczne można znaleźć jedynie w kilku publikacjach początku lat 30. Publicyści „Buntu Młodych” krytycznie odnosili się do „zgniłego” Zachodu153 i liczyli na ponowny podział wpływów w Europie: „Wchodzimy ponownie w okres tworzenia się wielkich imperiów taki jaki Europa przeżywała w XVI w., w XVIII w., i w XIX w. Niemcy i Italia nie wzięły udziału w formowaniu się imperiów azyatyckich i afrykańskich XVIII i XIX w. Opóźnienie to odrabiają dziś. Polska nie ma żadnego powodu, aby zaliczać się do mocarstw konserwatywnych w polityce światowej”154. Przytoczony cytat nie powinien dziwić. Mimo że środowisko „Buntu Młodych” akceptowało pewne terytorialne zdobycze dla Polski (na przykład, aneksja Czechosłowacji, która wedle Adolfa Bocheńskiego była „drugim chorym organizmem Europy”155), młodym polskim „imperialistom” chodziło w pierwszej kolejności o uzyskanie przez Polskę kluczowych pozycji w Europie Środkowej i Wschodniej. Sam Związek Radziecki postrzegano raczej jako geopolitycznego gracza właśnie tego regionu i dlatego należało dążyć do jego osłabienia i unieszkodliwienia przez podział na kilka niezależnych państw.

Środowisko „Buntu Młodych” w ciągu całego okresu swojego istnienia było radykalnie antyradzieckie. Na nastroje autorów nie wpłynęło ocieplenie w stosunkach polsko-radzieckich po podpisaniu paktu o nieagresji (1932). Autorzy konsekwentnie krytykowali wszelkie przejawy „sowietofilstwa” w społeczeństwie polskim. Potępiając takie przejawy, nierzadko odwoływali się do pewnych wartości moralnych, patrząc na Związek Radziecki przez pryzmat pojęć „dobra i zła”. Podobnie jak prometeiści, zespół „Buntu Młodych” uważał, że ZSRR powinien zostać podzielony na kilka państw, co zagwarantuje wygrane stanowisko dla samej Polski. Jednak w odróżnieniu od prometeistów, młodym „imperialistom” chodziło o unieszkodliwienie niemiecko-radzieckich kleszczy i osłabienie ZSRR z pomocą Niemiec. Oprócz tego, tacy autorzy jak Adolf Bocheński przypuszczali, znowu w odróżnieniu od prometeistów, że „wyzwolona” Ukraina może zacząć działać przeciw Polsce.

Odmienność tych dwu środowisk polegała także na paralelach historycznych, do których uciekali się publicyści pisząc o ZSRR. Na łamach „Drogi”, „Biuletynu Polsko-Ukraińskiego” i „Myśli Polskiej” ukazywanie ciągłości i dziedziczności między Imperium Rosyjskim a ZSRR, oparte było na pewnych metafizycznych cechach „narodu rosyjskiego”, na jego autorytarności, „azjatyckości” czy odwiecznym dążeniu do podbojów. Natomiast publicyści „Buntu Młodych” częściej stosowali takie porównania, opisując w jaki sposób propaganda radziecka wracała do pewnych praktyk nacjonalistycznych w latach 30. Takie podejście młodych „imperialistów” zrodzone było ze skłonności do bardziej „racjonalnego”, ich zdaniem, postrzegania ZSRR, aniżeli w przypadku prometeistów.

Jak wynika z powyższego zestawienia, mimo generalnego podobieństwa, wizerunek ZSRR miał swoje odrębne, specyficzne cechy na łamach każdego z analizowanych czasopism.

W „Drodze” obraz Związku Radzieckiego przeżył pewną transformację. Początkowo przeważała retoryka prometejska. ZSRR postrzegano jako zagrożenie dla Polski. Autorzy starali się pokazać ciągłość między Imperium Rosyjskim a Związkiem Radzieckim, uciekając się do paraleli historycznych, których zadaniem było udowodnienie „odwiecznego zaborczego pragnienia Rosji”. Niekiedy cechy państwa przypisywano także jego ludności i „zaborczym” stawał się sam naród rosyjski. Podkreślano, że „Rosja” „okupowała” ziemie narodów nierosyjskich. Dlatego dużo uwagi poświęcano polityce narodowościowej, w szczególności „korenizacji”, a także ruchowi niepodległościowemu poszczególnych narodów. Podkreślano „azjatyckość” ZSRR, Polskę zaś przedstawiano jako wschodnie przedmurze Europy, którego misją była obrona Europy przed „najazdem bolszewickim”.

Od początku lat 30. zarówno perspektywa, jak i tematyka przedstawiana przez autorów „Drogi” uległa zmianie. Przeważać zaczęła analityka gospodarcza. Jednocześnie, na łamach czasopisma pojawiła się krytyka polityki radzieckiej ze strony lewicy, a w szczególności elementy retoryki trockistowskiej. Z czasem prometeizm przestał być dominującym poglądem autorów, a wizerunek Związku Radzieckiego zaczął nabierać więcej cech z analityki bieżącej sytuacji, aniżeli determinizmu historycznego.

Taka przemiana mogła być związana z początkiem działalności Instytutu Wschodniego w Warszawie, który stał się ważnym ośrodkiem prometeizmu. W jego ramach zjednoczyło się młode pokolenie prometeistów, wydających kilka czasopism: „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, „Problemy Europy Wschodniej” i „Myśl Polską”. Wizerunek ZSRR na ich łamach wskazuje na pewną różnicę między prometeizmem prezentowanym w miesięczniku „Droga” a tym z pozostałych trzech pism.

Po pierwsze, młodzi autorzy nie tak często sięgali po porównania historyczne dla wykazania ciągłości między Imperium Rosyjskim i ZSRR. Uwagę zwracano raczej na różne przejawy rosyjskiego nacjonalizmu w radzieckiej propagandzie. Po drugie, w związku ze specyfiką tygodnika „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, sporo uwagi poświęcano właśnie kwestii ukraińskiej. Akcentowano obecność stałego ukraińskiego oporu – ruchu narodowego w USRR. Po trzecie, młodzi prometeiści uważali, że Polska (jako wschodnie przedmurze Europy) musi walczyć przeciw „Rosji” wspólnie z Niemcami i Ukrainą. Po czwarte, o ile starsze pokolenie częściej podkreślało carskie reminiscencje w rzeczywistości radzieckiej, to już pokolenie młodsze, przeciwnie, bolszewizm projektowało na czasy przedrewolucyjne. Po piąte, dokonano zapożyczenia niektórych poglądów od narodowych demokratów. Pod koniec lat 30. zagrożenie bolszewickie zaczęto wiązać z Żydami.

Poglądów prezentowanych przez środowisko „Buntu Młodych”, a później „Polityki” nie można odnieść do stricte prometejskich. Pisząc o potrzebie podziału Rosji, autorzy odnosili się raczej do geopolitycznych potrzeb Polski. Oprócz tego, ich zdaniem „wyzwolona” Ukraina mogłaby skierować swe działania przeciwko Polsce. Młodzi neokonserwatyści nie ukrywali swojej niechęci do bolszewizmu i często wskazywali na powinowactwo między różnymi jego przejawami a pewnymi „chorobami” społeczeństwa polskiego. Zespół Giedroycia również o wiele rzadziej skłaniał się do przypisywania Związkowi Radzieckiemu cech „azjatyckich”, a sama Polska powinna była stać się przede wszystkim silnym graczem własnego regionu, a nie przedmurzem Europy.

Iegor Stadnyi – doktorant Wydziału Orientalistycznego Uniwersytetu Warszawskiego, absolwent Akademii Kijowsko-Mohylańskiej oraz Studium Europy Wschodniej UW, zajmuje się okresem dwudziestolecia międzywojennego, a w szczególności historią emigracji ukraińskiej w Polsce w tym okresie.

1 Pojęcie „obrazu ZSRR” w tym tekście oznacza wszystko, co związane było z bolszewizmem, Związkiem Radzieckim i było omawiane przez autorów analizowanych pism. Określenie „społeczno-polityczny” odzwierciedla tematykę oraz cel pism, którym była szczegółowa analiza wydarzeń z życia gospodarczego, politycznego oraz międzynarodowego dla wykształtowania pewnych wizji.

2 S. Starzyński, Stan gospodarczy Związku Sowieckiego, „Droga”, nr 3-4, 1926, s. 43-44.

3 D. Nałęcz, „Droga” jako platforma kształtowania się ideologii piłsudczykow, „Przegląd Historyczny, 1975, nr 4, s. 589-608.

4 Sama koncepcja „czerwonego caratu” najbardziej gruntownie przeanalizowana jest w siedmiotomowym dziele historyka Jana Kucharzewskiego Od białego do czerwonego caratu, opublikowanym w ciągu lat 1923-1935.

5 M. Uzdowski, Przyszłość Polski a jej „Polityka” wschodnia, „Droga”, 1923, nr 1, s. 15.

6 Idem, Zagadnienie naszych granic wschodnich II, „Droga”, 1922, nr 4, s. 18.

7 Zagranica. O polityce rosyjskiej, „Droga”, 1923, nr 2-3, s. 62.

8 Tarwid, Golgota Gruzji, „Droga”, 1924, nr 11-12, s. 33.

9 Testis, Nowa „Polityka” narodowościowa w Rosji Sowieckiej, „Droga”, 1924, nr 6-7, s. 9.

10 S. Siedlecki, Rosja a plemiona fińskie najdalszego wschodu Europy, „Droga”, 1923, nr 9, s. 37.

11 Zagranica. O polityce…, s. 61.

12 Old fellow, Drogi rozwoju polskiej polityki zagranicznej, „Droga”, 1923, nr 5, s. 28.

13 Z. Dreszer, Iwan Groźny, Piotr Wielki, Lenin, „Droga”, 1925, nr 8, s. 34.

14 Ibidem, s. 31.

15 Cz. Bobrowski, Pierwszy etap, „Droga”, 1933, nr 2, s. 147; J. Korolko, Rosja Dzisiejsza, „Droga”, 1929, nr 3, s. 297; Z. Dreszer, op.cit., s. 30-34.

16 M. Uzdowski, Przyszłość Polski…, s. 16.

17 Testis, op. cit., s. 8.

18 J. Mosseg, Komi (Zyriane i Piermiacy), „Droga”, 1925, nr 3, s. 24-31.

19 Stepol, Statystyka narodowościowa Związku Sowieckiego, „Droga”, 1925, nr 8, s. 50-57.

20 M. Czokaj Ogły, „Polityka” rosyjska i ruch narodowy w Turkiestanie. Obecna „Polityka” Rosji Sowieckiej, „Droga”, 1924, nr 4, s. 57-65.

21 Cz. Bobrowski, Przełom, „Droga”, 1933, nr 4, s. 325.

22 M. Uzdowski, W kwestji naszych granic wschodnich, „Droga”, 1922, nr 3, s. 24.

23 Idem, Wschodnie niebezpieczeństwo, „Droga”, 1926, nr 2, s. 11.

24 M. Uzdowski, Zagadnienie naszych…, s. 21.

25 S. Starzyński, Wiosenna ofenzywa sowiecka, „Droga”, 1925, nr 4, s. 2.

26 Zagranica. O polityce…, s. 64.

27 [Przegląd] T. Teslar, Zarys ustroju i władz państwowych w ZSRR, Warszawa1928, 128 s.; „Droga”, 1928, nr 10, s. 994.

28 M. Uzdowski, Wschodnie niebezpieczeństwo, s. 23.

29 A. Hertz, Dechrzystjanizacja Rosji, „Droga”, 1930, nr 4, s. 274-276.

30 A. Hertz, Dechrzystjanizacja Rosji, „Droga”, 1930, nr 4, s. 278.

31 Ibidem, s. 285.

32 J. Korolko, op.cit, s. 291.

33 Ibidem, s. 299.

34 Ibidem, s. 297-298.

35 Ibidem, s. 294.

36 Ibidem, s. 304.

37 M. Uzdowski, Cele wschodniej polityki Sowietów, „Droga”, 1924, nr 11-12, s. 27.

38 Zagranica. O polityce…, s. 63.

39 St.St., Polska a Rosja, „Droga”, 1924, wrzesień (nr 9), s. 8.

40 T. Teslar, Zasady opozycji bolszewickiej, „Droga”, 1927, listopad, s. 97.

41 Cz. Bobrowski, Przełom, s. 327.

42 Przegląd ekonomiczny. Stosunki polsko-rosyjskie, „Droga”, 1923, nr 2-3, s. 67.

43 Ibidem, s. 70.

44 S. Starzyński, Stan gospodarczy…, s. 42-51; N. Jordania, Ekonomika Sowietów, „Droga”, 1926, nr 12, s. 21-31.

45 Cz. Bobrowski, Pierwszy etap, s. 152.

46 Ibidem.

47 Cz. Bobrowski, Przełom, s. 334.

48 Cz. Bobrowski, Przełom, s. 333.

49 Idem, Nowy Kurs, „Droga”, 1933, nr 7-8, s. 622-623.

50 Ibidem, s. 626.

51 Idem, Koniec piatiletki, „Droga”, 1934, nr 4, s. 332-347.

52 Idem, U progu drugiej piatiletki, „Droga”, 1934, nr 6, s. 552-560.

53 Ibidem, s. 558.

54 R.M. Bluth, Z życia zagranicy. Młodzież studencka w Rosji Sowieckiej, „Droga”, 1933, nr 12, s. 1250.

55 K. Zakrzewski, Rewolucja Lenina i państwo Stalina, „Droga”, 1935, nr 12, s. 1016.

56 S. Starzyński, Rola związków zawodowych w Rosji Sowieckiej, „Droga”, 1924, nr 8, s. 25.

57 Cz. Bobrowski, Pierwszy etap, s. 141.

58 Ibidem, s. 143-144.

59 K. Zakrzewski, Przezwyciężanie marksizmu, „Droga”, 1935, nr 4, s. 315.

60 Ibidem, s. 318.

61 Ibidem, s. 321-323.

62 M. Kornat, Bolszewizm – totalitaryzm – rewolucja – Rosja. Początki sowietologii i studiów nad systemami totalitarnymi w Polsce (1918-1939), Kraków 2003, t 1, s.118.

63 P. Libera, „Biuletyn Polsko-Ukraiński” (1932-1938) – pismo ruchu prometejskiego, “Польсько-український бюлетень: європейська традиція діалогу культур”, Київські полоністичні студії, 2011, т. 18, c. 34.

64 Ibidem, s. 36.

65 Ibidem.

66 P. Libera, Polski prometeizm. Jak ewoluował i jak z nim walczono?, „Pressje”, 2010, T. 22/23, s. 91-92.

67 Ibidem.

68 P. Libera, Polski prometeizm. Jak ewoluował i jak z nim walczono?, „Pressje”, 2010, T. 22/23, s. 92.

69 W. Bączkowski, Polska a Moskwa, „Myśl Polska”, 1936, nr 17, s. 1; W. Bączkowski, Polska w obozie aktywizmu, „Myśl Polska”, 1937, nr 8, s. 1.

70 T. Radwański, Wzmocnienie potencjału obronnego Polski a problem prometejski, „Myśl Polska”, 1938, nr 6, s. 2.

71 Z literatury o Sowietach, „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, 1934, nr 2, s. 7.

72 Nowa ofensywa sowiecka, „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, 1936, nr 14, s. 137.

73 Spec Pod mikroskopem, „Myśl Polska”, 1937, nr 21, s. 3.

74 M. Dańko, Pakt czterech państw czy pięciu?, „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, 1938, nr 13, s. 137.

75 Idem, Kryzys Locarna a sprawa narodów uciemiężonych w ZSSR, „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, 1936, nr 13, s. 122.

76 W. Bączkowski, Polska a Moskwa, s. 1.

77 W. Bączkowski, O prymat spraw wschodnich, „Myśl Polska”, 1937, nr 12, s. 1.

78 Ibidem.

79 M. M., O termidorze rosyjskim, „Myśl Polska”, 1936, nr 17, s.3.

80 Ibidem.

81 B. Jasinowski, Wschodnie chrześcijaństwo a Rosja na tle rozbioru pierwiastków cywilizacyjnych Wschodu i Zachodu, Wilno 1933.

82 Przedstawiciele narodowej demokracji uważali, że trzeba walczyć z komunizmem, jednak to nie powinno przeszkadzać zbliżeniu między Polską a ZSRR, zwłaszcza kiedy w tym drugim ma miejsce przywracanie praktyk carskich.

83 Spec Pod…, s. 2.

84 M. Kowalewśkyj, Nad granicą dwuch cywilizacyj, „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, 1935, nr 13, s. 150.

85 Ibidem, s. 151.

86 Język ukraiński w USSR, „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, 1936, nr 13, s. 128.

87 J. St., Kronika ZSRR, „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, 1933, nr 7, s. 9.

88 Ruś idiot, „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, 1936, nr 48, s. 502-503.

89 Z Ukrainy Sowieckiej, „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, 1936, nr 50, s. 518.

90 Z terenów ZSSR, „Problemy Europy Wschodniej”, 1939, nr 7-8, s. 465.

91 M. Dańko, Przymusowe wybory do parlamentu ciemiężenia narodowościowego, „Biuletyn Polsko- Ukraiński”, 1937, nr 44, s. 494.

92 W. Bączkowski, O prymat…, s. 1.

93 Sprawy narodowościowe w Sowietach, „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, 1937, nr 45, s. 507.

94 Pod jarzmem obszarników i kapitalistów polskich, „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, 1936, nr 2, s. 16.

95 „Suwerenność” Ukrainy w świetle nowej konstytucji sowieckiej, „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, 1936, nr 50, s. 515-517.

96 Nieco o parlamencie sowieckim, „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, 1938, nr 5, s. 52.

97 M. Dańko, Kryzys systemu terroru moskiewskiego, „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, 1938, nr 8, s. 79-81.

98 M. Kowalewski, Synteza stalinizmu na Ukrainie, „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, 1937, nr 46, s. 518.

99 Idem, Ponowny wzrost opozycji ukraińskiej w partii komunistycznej i nowe represje, „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, 1938, nr 22, s. 233-235.

100 M. Kowalewśkyj, Nad granicą…, s. 152.

101 M. Kowalewski, Wzrost opozycji ukraińskiej w Sowietach, „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, 1938, nr 23, s. 245.

102 Z terenów ZSSR, „Problemy Europy Wschodniej”, 1939, nr 3, s. 195.

103 J. Lipowiecki, Na marginesie tegorocznego spisu ludności ZSSR, „Problemy Europy Wschodniej”, 1939, nr 7-8, s. 432-438.

104 M. Dańko, Obrona czy natarcie?, „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, 1936, nr 1, s. 3.

105 Spec Pod…, s. 2.

106 A. Miller, Kontrasty genetyczne bolszewizmu rosyjskiego a polskiego, „Myśl Polska”, 1938, nr 7, s. 2.

107 W. Bączkowski, A.B.C. strategii narodu walczącego, „Myśl Polska”, 1938, nr 21, s. 1.

108 M. Dańko Obrona czy…, s. 3.

109 Ibidem.

110 Armia Polska ma głos, „Myśl Polska”, 1938, nr 19, s. 1.

111 W. Bączkowski, Polska a Moskwa, s. 1.

112 Ibidem.

113 Od 3 listopada 1929 r. czasopismo „Kronika Akademicka” nazywało się „Dzień Akademicki”.

114 R. Habielski, Dokąd nam iść wypada?: J. Giedroyc od „Buntu Młodych” do „Kultury”, Warszawa 2006, s. 9-10.

115 J. Giedroyc, Autobiografia na cztery ręce, Warszawa 1999, s. 53.

116 R. Habielski, op.cit., s. 19.

117 Ibidem, s. 77.

118 Zachowawcy i my, „Polityka”, 1937, 20 grudnia, s. 2.

119 Ibidem.

120 R. Habielski, op.cit., s. 103.

121 Ibidem.

122 Ibidem, s. 110.

123 Ad. Bocheński, Polityczne oblicze asymilacji narodowej, „Droga”, 1935, nr 3, s. 489-509; Ad. Bocheński, Tres questiones de natione ac stanu, „Droga”, 1934, nr 11, s. 971-974; Ad. Bocheński, Rewizja polityki narodowej, „Droga”, 1934, nr 7-8, s. 446-464.

124 R. Habielski, op.cit., s. 111.

125 Ibidem, s. 107.

126 J.Z., Dwa światy, „Dzień Akademicki”, 1931, 10 czerwca, s. 1.

127 R. Wraga, Gwarancje pana Otmara, „Bunt Młodych”, 1935, 5 kwietnia, s. 1-2.

128 Ibidem.

129 Ibidem, s. 4.

130 Ibidem, s. 5.

131 Ibidem.

132 R. Wraga, Dwugłowy orzeł w Leninowskim kąciku, „Bunt Młodych”, 1933, 1 listopada, s. 8-9.

133 Tak autor skomentował głosowanie Szwajcarii przeciw przyjęciu ZSRR do Ligi Narodów – Al. Bocheński, Coś z tą czystką w nieporządku!, „Bunt Młodych”, 1934, 20 września, s. 2.

134 Socjalizm plus sztuka mięsa minus 10 000 000, „Bunt Młodych”, 1933, 20 września, s. 3.

135 Al. Bocheński, Kirow a Pieracki, „Bunt Młodych”, 1935, 25 stycznia, s. 1

136 Ibidem.

137 Redakcja, W obronie kultury, „Bunt Młodych”, 1935, 25 stycznia, s. 1.

138 Al. Bocheński, Coś z tą czystką w nieporządku!, „Bunt Młodych”, 1934, 20 września, s. 1.

139 Al. Bocheński, Nie, nie jesteśmy w przyjaźni z Bolszewją, „Bunt Młodych”, 1933, 20 sierpnia, s. 1.

140 J. T. Dybowski, Rosja pod skalpielem uczonego, „Bunt Młodych”, 1934, 20 lipca, s. 6.

141 R. Wraga, Gwarancje pana…, s. 4.

142 „Biuletyn Polsko-Ukraiński”, „Polityka”, 1939, 10 lutego, s. 6.

143 R. Wraga, Czy finis Ukrainae?, „Bunt Młodych”, 1934, 20 stycznia, s. 1-2.

144 „Biuletyn Polsko-…, s. 6.

145 F. Czerwiski, Polska doktryna Monroego, „Bunt Młodych”, 1936, 25 października, s. 2.

146 Ad. Bocheński, Odwieczny wróg Rzeczypospolitej polskiej, „Bunt Młodych”, 1936, 10 lutego, s. 5.

147 Między Niemcami a Rosją, „Bunt Młodych”, 1937, 25 stycznia, s. 1.

148 Ad. Bocheński, Odwieczny wróg, s. 5.

149 Ad. Bocheński, Niemcy-Polska-Rosja, „Polityka”, 1939, 21 maja, s. 2.

150 Ad. Bocheński, Niemcy-Polska-Rosja, „Polityka”, 1939, 21 maja.

151 Ibidem.

152 Zb. Ziemski, Zaskoczenie?!, „Polityka”, 1939, 3 września, s. 1.

153 Redakcja, W obronie…, s. 1.

154 F. Czerwiski, Niebezpieczeństwo sojuszu polsko-niemieckiego, „Polityka”, 1938, 25 kwietnia, s. 5.

155 O. Górka, Między Niemcami a Rosją, „Polityka”, 1937, 25 października, s. 6-7.

Włodzimierz Bączkowski i jego bilans prometeizmu / W. Bączkowski „Prometeizm na tle epoki. Wybrane fragmenty z historii ruchu”

Marek Kornat

[niniejszy tekst pierwotnie opublikowany został w:
"Nowy Prometeusz nr 0, grudzień 2010, ss. 99-122]

Włodzimierz Bączkowski – urodzony w tym samym roku co Giedroyc (1906), zmarły również w tym samym roku, co Redaktor Kultury (2000) – zapisał ważną kartę w dziejach ruchu prometejskiego. Jego bogaty i wielowątkowy dorobek pisarski pozostaje znany nie tylko specjalistom w zakresie historii polskiej myśli politycznej. W znacznej części poświęcony jest on tematyce sowieckiej Rosji – zwłaszcza zaś jej polityce zagranicznej i narodowościowej. Warto może wspomnieć, iż jego książka Rosja wczoraj i dziś. Studium historyczno-polityczne – wydana w Jerozolimie w roku 1946, drukowana również po angielsku, stanowi cenną pozycję sowietologiczną, wartą wznowienia, bo słabo znaną dzisiaj. Wybór pism Bączkowskiego O wschodnich problemach Polski, opracowany przez Jacka Kloczkowskiego i Pawła Kowala (2000) daje poznać wielostronność refleksji politycznej o Polsce w stosunkach międzynarodowych, jaka znamionuje jego pisarstwo. Pozwala także odczuć rzadką umiejętność sięgania do historii w argumentacji politycznej.

Jednym z najważniejszych zadań jakie stawiał sobie Bączkowski było tłumaczenie polskiej opinii publicznej, że dla Polski priorytetem politycznym nie jest zaangażowanie w politykę światową ani walka o nasze interesy na Zachodzie, ale jednak przemyślana, odważna polityka wschodnia. Jego teza, iż Polska ma przed sobą „prymat spraw wschodnich” – była powtarzana wielokrotnie. Z tych przekonań wychodził będzie również Giedroyc.

Bączkowski pełnił funkcję prezesa Orientalistycznego Koła Młodych przy Instytucie Wschodnim. Redagował Wschód/Orient w latach 1930—1939, będący – jak głosił podtytuł: „Organem młodzieży polskiej poświęconym sprawie przyjacielskiego zbliżenia i zapoznania się z narodami Bliskiego i Dalekiego Wschodu”. Założył też Biuletyn Polsko-Ukraiński i w latach 1932—1938 sprawował kierownictwo jego redakcji. W roku 1939 stworzył jeszcze pismo Problemy Europy Wschodniej (1938—1939) – najbardziej ambitne, ale którego istnieniu położyła kres wojna.

Na emigracji po II wojnie światowej Bączkowski wielokrotnie powracał jeszcze do spraw będących najważniejszą kartą jego życia – do ruchu prometejskiego. W ostatniej fazie życia jakby podsumowywał swe zaangażowanie w sprawę wyzwolenia narodów ujarzmionych przez imperium sowieckie. Sporządzał jakby bilans ruchu prometejskiego – ex post. Po czterdziestu kilku latach od rozpoczęcia II wojny światowej. Taki cel miał jego tekst (właściwie esej): Prometeizm na tle epoki. Wybrane fragmenty z historii ruchu, ogłoszony na łamach Niepodległości, wydawanej przez Instytut Józefa Piłsudskiego na emigracji – w Nowym Jorku i Londynie [t. 17, 1984, s. 28—54]. Tekst pisany był bez dostępu do źródeł chociażby przedwojennej dyplomacji i wywiadu polskiego. Wydaje się on wszakże cenny – z kilku powodów.

Przede wszystkim artykuł stanowi osobiste podsumowanie historii ruchu prometejskiego, pisane ręką jego czołowego uczestnika, wierzącego w sens tego co robił. Ale zarazem autor usiłuje dać relację możliwie obiektywnego świadka. Zajął także stanowisko wobec najbardziej doniosłej sprawy – pytania o charakter prometeizmu. W tej sprawie bronił tezy, iż był to ruch ideowy, a nie narzędzie polskiego „imperializmu słabości”, jak głosiła propaganda sowiecka i „historiografia urzędowa” PRL.

Bączkowski odniósł się również do drugiej interpretacji – jakże mocno obecnej w interpretacjach historyków – a głoszącej, że prometeizm to złudzenie albo idealistyczna projekcja bez pokrycia. Przypomnijmy więc, że w swej publicystyce przedwojennej zwalczał on te przekonania. Wystarczy wspomnieć tu tak ważne teksty jak: Czy prometeizm jest fikcją?, w Problemy Europy Wschodniej [nr 1, 1939, s. 1—16] albo Czy prometeizm jest fikcją i fantazją?, w Problemy Europy Wschodniej [nr 3, 1939, s. 141—156]. Dla Bączkowskiego była to idea żywa – idea która przegrała w starciu z sowieckim totalitaryzmem w pierwszej połowie XX wieku, ale taka do której należy przyszłość, bowiem procesy narodowej emancypacji są nie do stłumienia. Imperia zaś skazane są na rozpad. Wielka polityka wymaga pewnej dozy idealizmu, chociaż musi opierać się o twardy realizm geopolityki. Oto zawsze apelował – do tego postulatu powracał.

Pełna biografia Bączkowskiego, która dotychczas nie powstała, ukaże zapewne wiele spraw, które dzisiaj może umykają naszej uwadze.

Podając ten dokument do druku, czynimy to z przekonaniem, iż pozostaje on ważnym świadectwem uczestnika historii – dobrym wstępem do przyszłych studiów na ideą i ruchem prometejskim. Każdy badacz ruchu prometejskiego winien do tej pozycji sięgnąć, chociaż – co oczywiste – będzie miał obowiązek zweryfikować krytycznie wiele twierdzeń autora.

prof. Marek Kornat – historyk, sowietolog, publicysta, profesor na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, docent w Instytucie Historii Polskiej Akademii Nauk w Warszawie

WŁODZIMIERZ BĄCZKOWSKI

PROMETEIZM NA TLE EPOKI
WYBRANE FRAGMENTY Z HISTORII RUCHU

Nazwa Prometeizm (Liga Prometeusza, ruch prometejski) określa wspólny front niepodległościowych przywódców i polityków, reprezentujących na emigracji ich uciśnione narody imperium rosyjskiego. Nazwa ta obejmowała wyłącznie zrzeszenie tych aktywistów ruchu, którzy korzystali z moralnego, politycznego i materialnego wsparcia ze strony głównie piłsudczykowskich czynników rządowych i społecznych. Popieranie przez Polskę prometeizmu (to znaczy niepodległościowych dążeń narodów Ukrainy, Kaukazu, Turkiestanu i innych) było podyktowane koncepcją usunięcia stałego niebezpieczeństwa agresji ze strony kolosa rosyjskiego i zapewnienia narodowi polskiemu oraz sojusznikom Polski w tej walce trwałego, niepodległego bytu w przyszłości.

Koncepcja prometejska zawierała w sobie wielkie koszta i ryzyko. Jednak ważkie były powody jakie wpłynęły na rozwój i wszechstronne popieranie tego ruchu przez J. Piłsudskiego. Przede wszystkim niepohamowany napór rosyjskiego subkontynentu na Polskę i jej sąsiadów na północy i południu, który od XV-go wieku powodował stały rozrost terytorium Rosji: od 400,000 wiorst kwadratowych w 1425 r. do 23 milionów wiorst kwadratowych w 1914 r. Najbardziej zastanawiającym faktem jest ciągłość tego procesu jak też zjawisko iż po każdym wymuszonym okresie zahamowania rosyjskiej ekspansji następowały coraz śmielsze i bardziej ambitne podboje.

Piłsudski powiedział: „Bez względu na to jaki będzie jej rząd, Rosja jest zaciekle imperialistyczna. Jest to zasadniczy rys jej charakteru politycznego”1

Nawet ogromne nasycenie terytorialne Rosji po podboju Syberii, Kaukazu i wschodniej Ukrainy nie doprowadziły do skupienia wysiłków na rozbudowie państwa w głąb i zaniechania żywiołowej ekspansji wszerz.

Porewolucyjna Rosja poszła śladami carskiej Rosji w zakresie rozszerzania zasięgu wpływów terytorialnych. Traktat Ryski z 18 marca 1921 r. traktowany był przez sowiecki rząd jako przelotne wydarzenie umożliwiające wytchnienie po wojnie i rewolucji i przygotowywanie się do nowej fali zaborów na Zachodzie. Nawet po zawarciu paktu o nieagresji 25 lipca 1932 r. Sowiety nadal prowadziły w Polsce metodami dywersji przygotowania do nowego podboju. Komunistyczna Partia Polski, Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy, Komunistyczna Partia Zachodniej Białorusi — nie zostały po 1932 r. chociażby formalnie rozwiązane i w dalszym ciągu prowadziły wywrotowe prace.

Plany Moskwy nie ograniczały się tylko do odrywania ziem wschodnich państwa. Publikacja Komsomoł Polszi, (OGIZ, Moskwa, 1934) w rozdziale „Na ziemiach okupowanych przez polską burżuazję” odsłoniła zamiar wydzielenia na zachodnich ziemiach Polski obszarów zamieszkałych przez „naród Śląski” oraz „naród Pomorski”. Był to ukłon pod adresem niemieckiego rewizjonizmu. W sowieckich planach leżało również, na razie utajone, stworzenie w przyszłości w powiatach o dużym odsetku ludności żydowskiej
— żydowskich rejonów narodowościowych, na wzór podobnych rejonów narodowościowych w Sowietach, w tej liczbie również polskiego rejonu między Zwiahlem a Żytomierzem w Ukrainie w dwudziestych latach.

Wiszące nad Polską niebezpieczeństwo agresji sowieckiej tym bardziej było realne, gdyż nie można było liczyć na dostateczną i szczerą pomoc w obronie niepodległości Polski ze strony wielkich mocarstw zachodnich.

W okresie rosyjskiej wojny domowej Francja, Anglia i Stany Zjednoczone popierały białe armie i pragnęły odbudowy silnej Rosji. Do polskich planów federacyjnych odnośnie północno- wschodnich ziem dawnego W. Ks. Litwy ustosunkowały się negatywnie, a do ruchów niepodległościowych narodów Rosji wręcz wrogo.2

Najfatalniej na sytuację Polski, położonej między Rosją a Niemcami oddziaływały zarówno walka jak i współpraca niemieckosowiecka.

Stosunek Francji i Stanów Zjednoczonych do Polski był w bilansie pozytywny i te mocarstwa przyczyniły się do odzyskania niepodległości przez Polskę. Również należy przypomnieć charytatywną pomoc Stanów Zjednoczonych dla Polski w latach powojennych. Ze strony Francji te przyjazne stosunki wypływały z założenia iż Polska jest potrzebna dla zrównoważenia Niemiec (do czasu odrodzenia się Rosji wraz z sojuszem rosyjsko-francuskim) a nie jako odbudowany składowy element zachodnio-europejskiej cywilizacji. Było to tym bardziej niepokojące iż w polityce wszystkich mocarstw zachodnich kryła się niewiara w żywotność jej niepodległości, wypływająca z geograficznego położenia i małego obszaru kraju, słabych możliwości gospodarczego rozwoju, stosunków narodowościowych, itd.

Nawet zwycięstwo pod Warszawą w 1920 r., zachwyty i wyrazy uznania za uratowanie Zachodu przed zalewem bolszewickim, nie zachwiały ogólnego sceptycyzmu. Norman Davies pisze: „Bitwa warszawska nie skończyła wojny polsko-bolszewickiej . . . Polska nadal pozostała we wielkim niebezpieczeństwie . . . Zwycięstwo nie zniszczyło Rosji . . . Jego bezpośrednim skutkiem było zmuszenie bolszewickiego kierownictwa do mobilizacji swych niezmiernie wyższych zasobów do drugiej próby [ataku]. Tak jak to powiedział Lloyd George w dniu 22 sierpnia: „Jeśli Rosja zechce zgnieść Polskę, może to zrobić kiedykolwiek tego zechce”.3

Ta niewiara w przyszłość niepodległości Polski odzwierciedlała się również w jej traktowaniu w układach międzynarodowych.

„Częstokroć odnosiłem dojmujące wrażenie — pisał Michał Sokolnicki — że Polska jeszcze nie położyła swego istnienia, swoich zamiarów i własnej woli na szali spraw międzynarodowych; że nie ma dotąd ani w świadomości ludzi, ani w praktyce ich spraw istotnego współdziałania Polski nawet z jej sąsiadami lub też z państwami, z którymi łączył nas rejon geograficzny, wspólne sprawy i razem grożące nam niebezpieczeństwa. Czułem czasami dotkliwie jak wielkie plany i układy przechodzą i stają się ponad nami, jak wielokrotnie sprawy nam bliskie i bezpośrednio o nas zahaczające, załatwiane są bez nas i poza nami.”4

W świetle zagadnień polskiej siły zbrojnej — Polska również nie była traktowana jako wartościowy partner, z którym należy się liczyć i traktować według zasady Do ut des.

Już na uchodźstwie dowiedzieliśmy się iż „w razie pełnej realizacji planu rozbudowy (uzbrojenia) osiągnęlibyśmy zaledwie jedną szesnastą wydatków zbrojeniowych Rzeszy”. . . Do tej informacji Generał Wacław Stachiewicz dodaje, że jedyną możliwą dla nas strategią w walce z Niemcami byłoby prowadzenie działań opóźniających postęp wroga do czasu rozpętania się wojny na zachodniej granicy Niemiec. „Nie otrzymaliśmy żadnej pomocy w czasie wojny i (Polska) musiała sama dźwigać na sobie ciężar całej niemal potęgi wojennej Niemiec.”5

Już w zaraniu niepodległości, a nawet wcześniej, gdyż w swych magdeburskich. rozmyślaniach, Piłsudski przewidywał jak w niezwykle trudnych warunkach Polska będzie musiała wywalczyć, a następnie bronić swej niepodległości, i jak małe będzie miała możliwości w tej walce. W umyśle Piłsudskiego niepodległość łączyła się ze względną niezależnością od pomocy przyjaciół i przelotnej koniunktury, która spełniła tak wielką rolę w latach 1917-1920.

W jaki sposób wybrnąć z wąskiej uliczki zamkniętej z obu stron przez nieprzejednanych wrogów, czekających na zgniecenie Polski? Front niemiecki wydawał się mniej niebezpieczny i w walce z Niemcami można było liczyć na współdziałanie z zachodnimi mocarstwami. Również rzut oka na całokształt dziejów polsko-niemieckich utrwalał przekonanie o mniejszym ciężarze gatunkowym niebezpieczeństwa niemieckiego. Historyczne uzasadnienie tej tezy przeprowadziło kilku. historyków, w tej liczbie Dr. Olgierd Górka na łamach półoficjalnego organu Ministerstwa Spraw Zagranicznych:

„Ściana niemiecka nowoczesnych dziejów Polski, właśnie wskutek posiadania Prus Królewskich i dostępu do morza, staje się wyjątkowo wręcz w dziejach ludzkości stałą, zasadniczo pokojową granicą polityczną, nie ulegającą ważniejszym zmianom, za którą odbywa się proces kwietyzmu wojskowego rdzennych ziem Polski … Oscyluje natomiast gwałtownie w naszych dziejach Wschód i Południowy-Wschód, podczas gdy Północ i incydentalnie także Południe jest bramą wypadów w głąb państwa polskiego. Schematycznie w jednym zdaniu dzieje nowoczesnego państwa polskiego, to żyło ono zasadniczo pokojem ściany zachodniej, a pod bezustannym świadomym parciem od ściany wschodniej” . . . 6

Wschód narzucał się jako główny kierunek myśli twórczej dlatego również, „że mimo swej potęgi i ogromu posiadał „miękkie podbrzusze” — dążenia do niepodległości jego ludów i narodów głębokiej tradycji odrębności cywilizacyjnej: Gruzji, Armenii, Środkowej Azji, oraz blisko związanej z dziejami Polski — Ukrainy. Sprawy te były od dawna znane Piłsudskiemu.

Piłsudski należał do partii, która już w 1893 r. zerwała z zasadą jedności proletariatu na całej przestrzeni Rosji i przyjęła w swym programie postulat polskiej niepodległości. Uważał on narodowość za tworzywo i jądro zbiorowości, której realne istnienie w oparciu o własne siły i własne niezawisłe państwo stanowi fundament wyzwolenia człowieka i ochrania naród przed obcym gwałtem.7

W memoriale złożonym Japończykom w Tokio 13 lipca 1904 r., zabiegając o pomoc w walce z rosyjskim zaborcą Piłsudski zamieścił również szereg uwag o narodach Rosji.

„Rosja tylko na pozór jest państwem jednolitym, w istocie zaś tej jednolitości nie ma . . . istotnych Rosjan w państwie cara jest nie więcej jak 57-59 milionów, czyli mniej niż połowa całej ludności . . . co prawda . . . inne narodowości, z wyjątkiem 1546 milionów Rusinów i 12-13 milionów Polaków, nie dochodzą nawet do 10 milionów, stanowiąc niewielki odsetek całej ludności, lecz okoliczność ta powiększa jeszcze bardziej pstrokaciznę narodowościową, zmniejszając jednolitość państwową . . . Dodać do tego należy, że przeważna część państwa została przyłączona do imperium drogą podboju i wcielenia gwałtem krajów i narodów . . . ten brak jednolitości w państwie stanowi jego . . . piętę Achillesa, punkt, na który wszyscy wrogowie państwa rosyjskiego bić powinni, gdyż od tej strony jest ono najbardziej „vulnerable”. Odczuwa to doskonale rząd carski i osią jego polityki państwowej jest rusyfikacja”.8

Memoriał dla Japończyków został złożony w 5 miesięcy po rozpoczęciu wojny rosyjsko-japońskiej. W międzyczasie w Rosji rozgorzała „pierwsza rewolucja”, wstęp do październikowej. Momenty narodowościowe poruszone w memoriale dały znać o sobie w tej rewolucji. Pomijając znany przebieg wydarzeń w tym okresie w rosyjskim zaborze Polski — zatrzymamy się na chwilę nad przejawami aktualizacji zagadnień Wolnościowo-narodowościowych w Rosji.

W listopadzie 1905 r. miał miejsce w Petersburgu Kongres Narodów Imperium, na którym spośród 115 jego uczestników zabierało głos wielu przedstawicieli narodów Rosji. Przyjęty na tym Kongresie statut Unii Autonomistów-Federalistów domagał się przyznania praw wszystkim narodom imperium, zapewnienia im możliwości nieskrępowanego rozwoju własnych kultur narodowych oraz autonomii w ramach imperium. Przewodniczącym tego Kongresu był Jan Baudouin de Courtenay.

W maju 1906 r. w kołach politycznych Rosji głośnym echem odbiła się akcja podjęta na terenie Pierwszej Dumy przez Frakcję Autonomistów. Przy bardzo żywym i twórczym. udziale przewodniczącego tej frakcji, Aleksandra Lednickiego, opracowano program autonomistów, w którym projektowano zmianę ustroju na zasadach narodowo-terytorialnych z uwzględnieniem uprawnień językowo- kulturalnych na terenach mieszanych dla lokalnych mniejszości oraz równość praw dla wszystkich narodowości Rosji.9

Oprócz wymienionych przykładów miały miejsce w Rosji inne, mniej głośne przejawy wolnościowych dążeń wśród narodów Imperium, jak zjazdy przedstawicieli ludów muzułmańskich, domagających się autonomii kulturalnej i wyznaniowej. Przejawy separatyzmu notowano nawet wśród Rosjan-Sybiraków.

Sprawa uciemiężonych narodów Rosji podejmowana była również poza granicami kraju. W Paryżu działał Litwin, J. Gabrys, który w 1912 r. wydawał „Les Annales de Nationalités”, poświęcone dążeniom niepodległościowym narodów Rosji. Był on również inicjatorem powstałej w Paryżu „L’Union des Nationalités Opprimés”, propagującej wyzwolenie tych narodów.

W Lozannie w czerwcu 1916 r. zwołany został z inicjatywy paryskiej „L”Union des Nationalitćs Opprimćs” Kongres ujarzmionych narodów Rosji i Austro-Węgier, na którym uchwalono „Deklarację Praw Narodów”.10

Ferment wywołany w szerokich kołach inteligencji Rosji kongresami, działalnością grup i jednostek stworzył podatny grunt dla następnego okresu historycznego — wielkich zrywów niepodległościowych w latach 1917-1920.

W tych latach, biorąc chronologicznie, w grudniu 1917 r. ogłosili niepodległość Tatarzy Krymu, w styczniu 1918 r. — Ukraina, w jej ślady poszła w marcu tego roku — Białoruś, zaś w maju — narody Kaukazu: Azerbejdżańczycy, Ormianie, Gruzini i Górale Północnego Kaukazu. W tymże roku Kubań (obszar Kozaków Kubania) po raz pierwszy w swej historii zażądał statusu niepodległości; z dużym opóźnieniem, bo dopiero w 1920 r. zerwał z metropolią kraj Kozaków Dońskich. Turkiestan, podzielony później na pięć „republik” związkowych, od długiego czasu toczył podjazdową wojnę z okupacją rosyjską, ale w okresie rewolucji 1917 r. — nie wytworzył swej określonej organizacji państwowej.

Tatarzy kazańscy, mimo że manifestowali wysoki stopień swej odrębności narodowej i politycznej, nie mieli dość czasu i warunków, by ogłosić niepodległość państwa razem z należącymi ongiś do chanatu Kazania małymi ludami rejonu środkowej Wołgi.

W basenie bałtyckim: Finlandia, Litwa, Łotwa i Estonia zerwały więzy z imperium.11

W związku z zaborczymi planami Niemiec na Wschodzie bolszewicka Rosja pierwsza „uznała” de jure niezależność Ukrainy w dniu 10 stycznia 1918 roku. W dwa dni później śladem Rosji poszły państwa centralne — Niemcy, Austro-Węgry, Bułgaria i Turcja. W listopadzie 1918 roku również Szwajcaria uznała Ukrainę de jure. 12

Polska Rada Regencyjna znacznie później, bo dopiero 26 października 1918 roku — na 17 dni przed przekazaniem władzy w ręce J. Piłsudskiego uznała Ukrainę de jure, akredytując przy osobie hetmana P. Skoropadskiego — Stanisława Wańkowicza jako posła nadzwyczajnego i ministra pełnomocnego — „ażeby conajrychlej stosunki Państwa Polskiego z Waszą Dzierżawą Ukraińską nawiązane być mogły, a w nadziei iż dwa wielkie narody — pracy dla dobra ludności oddane — w pokoju i przyjaźni żyć będą”…

Dany na Zamku Królewskim uwierzytelniający list dla Wańkowicza podpisany został przez (Arcybiskupa) Aleksandra Kakowskiego, Józefa Ostrowskiego, Zdzisława Lubomirskiego, a także Janusza Radziwiłła, ministra spraw wewnętrznych.13

Sprawa niezależności Ukrainy również wypłynęła w Watykanie. Papież Benedykt XV przyjął na audiencji przedstawiciela Ukrainy Michała Tyszkiewicza i zapewnił go o przychylnym, stosunku Stolicy Apostolskiej do niepodległości Ukrainy.14

Liczba państw, które de facto uznały Ukrainę jest większa od listy tych, które uznały ją de jure. 5 stycznia 1918 roku rząd francuski mianował swym przedstawicielem przy rządzie URL gen. G. Tabouis z tytułem „komisarza Republiki Francuskiej w Ukrainie”, a w trzy dni później rząd angielski mianował Sir Picton Bagge swoim przedstawicielem w Kijowie. Wkrótce Stany Zjednoczone, Belgia, Italia, Japonia, Chiny i inne państwa poszły. śladami mocarstw europejskich.15

Uznanie Ukrainy zarówno de jure jak i de facto nie pociągnęło za sobą ustalenia normalnych stosunków dyplomatycznych zarówno z powodu płynności sytuacji politycznej w Ukrainie jak i dwulicowej polityki mocarstw zachodnich, które przez dłuższy czas wspierały białe armie rosyjskie, żywiąc nadzieję odbudowy imperium rosyjskiego.

Co do Kaukazu to dopiero 12 stycznia 1920 roku Najwyższa Rada w Paryżu uznała de facto Gruzję i Azerbejdżan, nieco później nastąpiło uznanie Armenii; 27 stycznia tegoż roku Gruzja została również uznana de jure.16

Uznanie państw Kaukazu było podyktowane obawą, iż po klęsce białych armii, bolszewickie wojska — przełamując opór państw kaukaskich — mogą zagrozić państwom Bliskiego Wschodu. W tej ewentualnej sytuacji kaukaskie republiki, broniąc swej niezawisłości, stałyby się buforem przed ekspansją Sowietów na Wschodzie.

Polskie dyplomatyczne zainteresowania Kaukazem datują się ze wczesnego okresu Rady Regencyjnej, która swym oficjalnym przedstawicielem na Kaukazie mianowała (imię?) Ostrowskiego, prezesa Polskiej Rady Okręgowej na Zakaukaziu w 1917 roku.

Z wielką i odpowiedzialną misją dyplomatyczno-wojskową, w lutym 1920 roku została wysłana na Kaukaz polska delegacja z Tytusem Filipowiczem na czele. Zadaniem jej było nawiązanie najściślejszych stosunków z Gruzją, Azerbejdżanem i Armenią. W kwietniu 1920 roku misja ta opracowała projekt sojuszu wojskowego z Gruzją. Filipowicz w tym czasie próbował nawiązać bezpośredni kontakt z Azerbejdżanem, lecz przeszkodził mu najazd bolszewicki na ten kraj.17

Likwidacja niepodległości tych nowopowstałych państw (z wyjątkiem państw w basenie bałtyckim) nie usunęła problemu podbitych po raz drugi narodów. Rząd sowiecki, dążąc do rozładowania napięć narodowościowych, dokonał szeregu radykalnych zmian w ustroju państwa. Historyczną nazwę „Rosja” zastąpiono zlepkiem neutralnych określeń: Związek Sowieckich Republik Socjalistycznych. Ustrojowi państwa nadano charakter federacji, dającej tym republikom formalnie prawo do wystąpienia ze związku, wytknięto ich granice na mapach, w rządach republik tworzono nawet ministerstwa spraw zagranicznych. W szkołach i urzędach — obok rosyjskiego — panowały języki narodowe, itd.

Zachowano przy tym centralistyczny charakter rządów. Komunistyczna ideologia miała duchowo stopić wszystkie narody w jeden monolit; była to polityka „narodowa pod względem formy i socjalistyczna w treści”. Lecz mimo to istnienie tych innowacji nie pozostawało bez śladu. Przyzwyczajało ludność do istnienia odrębnych godeł republik, ich granic, „własnych konstytucji”, upowszechnienia miejscowych języków w granicach poszczególnych republik, itd.

Żywotność tych uczuć i pamięć zrywów narodowych w latach 1917-20 robiło swoje: w komunistycznych partiach republik powstawały „odchylenia nacjonalistyczne”, z którymi toczono zażartą walkę, tu i ówdzie wybuchały powstania, istniały kontakty miejscowych działaczy narodowych z ich rodakami za granicą, prowadzącymi pracę na rzecz niepodległości ich narodów.

***

W szczytowej chwili rozpadania się Rosji, Piłsudski został 14 listopada 1918 roku Naczelnikiem Państwa i Naczelnym Wodzem i od tego czasu „cywilna i wojskowa polityka współdziałania z narodami ujarzmionymi przez Rosję weszła na drogę państwowej akcji politycznej i walki zbrojnej”.18

Pierwszym jej przejawem na wielką skalę była wyprawa kijowska. Nie osiągnęła ona swego celu prometejskiego — uwolnienia Ukrainy i przywrócenia ogłoszonej w styczniu 1918 r. jej niepodległości. Lud tego kraju nie zaciągnął się tłumnie pod sztandary Semena Petlury. I trudno się dziwić: dziewięć razy przed wyprawą Ukraina przeżywała różne „władze” w Kijowie: bolszewików, Skoropadskiego i Niemców, Denikina, znowu bolszewików i tak w kolo aż do zobojętnienia wobec zmian. Wreszcie na nastroje ludu w Ukrainie wpłynęła świetnie prowadzona propaganda bolszewicka, głosząca, iż władza czerwona razem z Petlurą walczy przeciwko Polakom, którzy dążą do przywrócenia majątków i ucisku chłopstwa.

Lecz strona wojskowo-strategiczna tej wyprawy była sukcesem. Bez wyprawy kijowskiej i pomieszania szyków przygotowywanego bolszewickiego najazdu na Polskę, kto wie czy dałoby się odrzucić sowiecką nawałę. Według Gen. T. Kutrzeby „wojska polskie zaangażowane przez czas pewien na ukraińskim terenie operacyjnym potrafiły na czas, w odpowiedniej sile i zwartości stanąć do rozstrzygającej rozprawy nad Wisłą. A zwycięskie dotąd na Ukrainie i Wołyniu armie sowieckie? . . . Ani XII armia sowiecka, ani szybka konna armia Budiennego w bitwie nad Wisłą udziału nie wzięły… Sowiety zniszczyły swe najlepsze siły na Ukrainie. Rosja nie mogła rzucić na Polskę tych sił jakie zamierzała rzucić”.19 Poza tym walczyła z Wranglem na Krymie. Jednym z bardzo ważkich momentów było, że cofając się z Ukrainy wojsko polskie poniszczyło mosty i wywiozło ze sobą tabór kolejowy, utrudniając Sowietom przerzucanie swych wojsk w kierunku na Polskę.20

Piłsudski nie utracił wiary w uwolnienie Ukrainy i w instynkt wolnościowy ludu ukraińskiego. Jednym ze źródeł tej wiary było lojalne zachowanie się do końca sojuszniczych wojsk ukraińskich S. Petlury. W rozkazie pożegnalnym do armii Ukraińskiej Republiki Ludowej z dnia 20 października 1920 r. Piłsudski pisał:

„Obecnie, po dwóch latach ciężkich walk z barbarzyńskim najeźdźcą, żegnam wspaniałe wojska Ukraińskiej Republiki Ludowej i stwierdzam, że w najcięższych chwilach, wśród nierównych walk niosły one wysoko swój sztandar, na którym wypisano hasło: „Za naszą i waszą wolność…”

Ówczesny szef Sztabu Generalnego, Gen. Władysław Sikorski, rozkazem No 11, Inform. 11 F z dnia 3 marca 1922 r. polecał oddziałom W.P. przyjmować internowanych w obozach Ukraińców do robót najemnych, wyrażając się w ten sposób: „Oceniając ich zasługi położone w obronie granic Rzplitej w r. 1920. . . winniśmy w miarę i w zakresach własnych możności poprawić ich niedolę materialną…” 21

Gen. T. Kutrzeba we wiele lat później pisał: „ . . . wojska ukraińskie biły się wzorowo: czy na terenach rodzimej Ukrainy, czy pod Zamościem, czy oparte o ramię polski, czy też samodzielnie, wojska te spełniły swój dobrowolnie przyjęty na siebie obowiązek wykonywania powierzonych im zadań”.22

Wróćmy do lat 1920-2 1 — do zjawienia się w wolnym świecie ośrodków emigracji politycznych z obszarów imperium. Przywódcy tych emigracji marzyli o odwecie i w owym czasie reprezentowali duże możliwości kontaktów z krajami swego pochodzenia. Głównym ośrodkiem takiej emigracji w Polsce byli internowani Ukraińcy wojskowi z armii Ukraińskiej Republiki Ludowej, sojusznicy Polski w wyprawie kijowskiej, zawiedzeni w swych nadziejach podpisaniem przez Polskę traktatu ryskiego z marca 1921 r., wbrew umowie Piłsudski-Petlura z kwietnia 1920. Piłsudski świadom rozgoryczenia Ukraińców i pragnąc ulżyć ich losowi — polecił obóz w Szczypiórnie, największy ośrodek internowania, traktować jako swego rodzaju miejsce ukraińskiego azylu, w którym warty miały mieć obsadę ukraińską, a zarząd obozu — autonomię.

Niekonwencjonalny, prometejski charakter podejścia Piłsudskiego do wczorajszych sojuszników znalazł wyraz w bezprecedensowej tego rodzaju wizycie jego 15 maja 1921 w tym obozie i jego krótkim tam przemówieniu. Ukraińcy byli zaskoczeni tą wizytą i jak opisuje świadek tego przyjęcia płk. J. Ulrych: „takiego entuzjazmu, takiego bezmiaru uczuć, takiego zbiorowego wzruszenia — nie widziałem nigdy i nie przeżywałem nigdzie . . . „ W przemówieniach dziękowano mu za przybycie i nie wysuwano żadnych próśb. W odpowiedzi na to przywitanie Piłsudski powiedział: „ Ja was przepraszam panowie, ja was przepraszam”.23 Były to przeprosiny za zawód sprawiony zawarciem pokoju z Moskwą w Rydze, wymuszonego stanem spraw i umysłów w Polsce, domagających się pokoju za wszelką cenę.

Najbardziej wyraźnie wypowiedział się Piłsudski na temat powiązania losów świeżo odzyskanej niepodległości z losem uciśnionych narodów w Rosji w rozmowie z przybyłym do Warszawy ze Szwajcarii przedstawicielem parlamentu Tatarów krymskich Dżafer Sejdametem (w pisowni turecko-tatarskiej: Cafer Seydahmet Kirimer). W rozmowie tej odbytej w Belwederze 5. grudnia 1920 r. Piłsudski powiedział:

„Polska na razie nie jest jeszcze niepodległą . . . Wszystko to, co zostało zrobione, to tylko torowanie drogi prowadzącej do niepodległości . . . Polska nie może być naprawdę niepodległą między dwoma kolosami . . . Dopóki liczne narody pozostaną w jarzmie rosyjskim, dopóty nie możemy patrzeć w przyszłość ze spokojem”. (Podkreślenie moje — W.B.)

Po powrocie do hotelu, D. Sejdamet za świeżej pamięci spisał wypowiedzi Piłsudskiego i swoje własne wrażenia z tej rozmowy:

„Z tych zdań . . . zrozumiałem z kim mam do czynienia . . . zrozumiałem też, że nie jest to człowiek upity zwycięstwem, nie uległ uczuciom zabijającym umiarkowanie, nie pogrążył się w małych sprawach, zapominając o podstawowych . . . Przyszłość Polski! Oto zdanie, które zawsze dominuje w jego głowie i sercu. Słuszność i trafność mego wrażenia z pierwszej rozmowy, następne spotkania tylko umacniały . . .”24

Przed wizytą w Belwederze, D. Sejdamet, świetnie władający językami francuskim i rosyjskim, odbył rozmowy z ministrem spraw zagranicznych, Ks. E. Sapiehą, premierem W. Witosem, wice-premierem I. Daszyńskim i marszałkiem senatu W. Trąmpczyńskim.

Rozmowy z Piłsudskim wywarły ogromne wrażenie na Sejdamecie. Na krótko przed zgonem, w czasie ostatniej z nim mojej rozmowy w 1954 r. (?) w jego willi na azjatyckim brzegu Stambułu — schorowany, melancholijny, wpatrzony w siebie powiedział: (odtwarzam treść, którą dobrze pamiętam) chodzę po tym ogródku i rozmawiam z Piłsudskim.

Zagadka udzielenia D. Sejdametowi przez Naczelnika Państwa tak wiele czasu i uwagi polegała na tym, iż na pozór skromny działacz małego Krymu miał wszechstronne powiązania z ruchem tiurkskich narodów Rosji (Tatarów, Turkiestańczyków, Azerbejdżańczyków i innych) i co najważniejsze — miał wysokie stosunki w pewnych kołach Turcji. I gdy Piłsudski, jak zanotował Sejdamet, mówił z nim „po francusku wolno i dobierając słowa” mówił tak, gdyż był to ważny message dla kół tureckich, zainteresowanych wyzwoleniem turecko-tatarskich ludów w Rosji.

Piłsudski wiele uwagi poświęcał Turcji, jako krajowi który w ewentualnych rozgrywkach z Rosją zajmie kluczową pozycję, gdyż graniczy z Rosją i, co było bardzo ważne, paraliżuje Bułgarię, mającą dużą rolę do spełnienia w planach Kremla w wypadku konfliktu zbrojnego.

Piłsudski, nie zrażony ówczesną sowietofilską polityką Kemala Atarurka, którą uważał za przejściową grę, pragnął utrzymać bliższy kontakt z pewnymi kołami Turcji. To też zapewne korzystając z sugestii D. Sejdameta, nawiązał pośredni kontakt na ten temat z tureckim politykiem Ismet Paszą (późniejszy Ismet Inönü), szefem delegacji tureckiej na rokowaniach w Lozannie w latach 1922-23. Wybór był trafny. Ismet Inönü wkrótce został ministrem spraw zagranicznych, następnie premierem, a wreszcie obrany prezydentem Turcji. Balansując między Sowietami a zachodnimi mocarstwami, odsłonił on swe prawdziwe oblicze gdy w r. 1942 w rozmowie z Papenem powiedział, iż „Turcja w wielkim stopniu jest zainteresowana w likwidacji rosyjskiego kolosa”.25

Na rozmowy z Ismet Inönü Piłsudski delegował Tadeusza Schaetzla, człowieka na którego dyskrecji i ostrożności można było polegać. O rozmowach tam prowadzonych śladów nie ma w dokumentacji, ale treść ich łatwa była do odgadnięcia w świetle dalszej roli Schaetzla w Turcji. Mianowicie jesienią 1924 r. już jako pułkownik dyplomowany zostaje on mianowany attaché wojskowym przy ambasadzie w Ankarze, z misją również delikatną i wymagającą wielkiej dyskrecji, jak pierwsza w Lozannie. Miał on nawiązać kontakty z przywódcami ujarzmionych narodów przez Sowiety: Kaukazu, Krymu, Idel-Uralu i Turkiestanu i zapewnić poparcie ich aspiracji przez Polskę.26

**
*

Z pobytem w latach 1924-26 płk. T. Schaetzla w Ankarze łączy się sprawa określenia porozumienia uciśnionych narodów Rosji słowem „prometeizm”. W biografii płk. Schaetzla cytowany wyżej B. Podoski twierdzi iż autorem tego określenia był właśnie pik. Schaetzel.

W tym samym tomie Niepod1egłości na wstępie do przedruku pracy T. Schaetzla „Racja stanu Polski na Wschodzie”, redakcja rocznika pisze iż na „tajnym zebraniu z nimi (przedstawicielami narodów ujarzmionych przez Rosję) w 1926 r. Schaetzel wystąpił z wnioskiem, aby wspólną akcję niepodległościową nazwać prometejską. Wniosek płk. Schaetzla został przyjęty przez aklamację i odtąd legendarny Prometeusz — stał się symbolem dążeń narodów do wolności”.27 Sprawę tego terminu porusza również J. Lewandowski: „Zdaje się, że nazwę tą [prometeizm] wymyślili Gruzini, niemniej jednak odwoływała się ona do bardzo żywych w społeczeństwie polskim tradycji romantycznych walk „ o wolność naszą i waszą” i nieźle harmonizowała z ogólną ideologiczną koncepcją piłsudczyków”.28

W tym samym 1926 roku, w którym płk. Schaetzel wystąpił w Ankarze ze swym wnioskiem, w Paryżu w listopadzie powstał prometejski miesięcznik w języku francuskim pod nazwą Prométhée. Niewiadomo, czy ta nazwa została nadana pismu w wyniku uchwały powziętej w Ankarze, czy też powstała samodzielnie. Mogło być tak, że idea nazwania pisma Prométhée nie musiała znaczyć, iż cały ruch ma przyjąć tę nazwę, i że dopiero uchwała powzięta w Ankarze spowodowała, że ten ruch wraz z jego paryskim organem zaczął używać tej nazwy.

Zapytany przeze mnie w 1983 r. Dr. Jerzy Nakaszydze, działacz gruziński i wieloletni wice-prezes klubu „Prometeusza” w Warszawie nie miał na ten temat własnej teorii.

Praca prometejska toczyła się czterema torami. Torem konspiracyjnym, prowadzona przez specjalne komórki poszczególnych rządów na wygnaniu i komitetów. Celem tej pracy było utrzymanie łączności ze swymi krajami przez emisariuszy, przerzucanie do swych krajów pism w językach narodowych drukowanych w wolnym świecie, podtrzymywanie istniejących ośrodków niepodległościowych w ich krajach. Użycie do tej pracy nazwy „prometejska” przez autora artykułu tłumaczy się faktem, że zarówno rządy, komitety, jak i kierownicy tych akcji byli zwolennikami wspólnego frontu narodów pod egidą Prometeusza, a ich praca była materialnie i politycznie wspierana przez polskie czynniki. O pracy konspiracyjnej tego rodzaju autor artykułu nie wiele może powiedzieć, prócz dorywczo zasłyszanych ogólników i oderwanych faktów. Dopiero książka Sergiusza Mikulicza, korzystającego z tajnych polskich materiałów, odsłania wiele momentów akcji, głównie dotyczących Ukraińców, o których w kraju przed wojną wiedzieli tylko wtajemniczeni. 29

Drugim, na wpół tajnym torem, było wprzągnięcie do udziału w pracy prometejskiej części polskiego aparatu państwowego, w tej liczbie sieci Ministerstwa Spraw Zagranicznych w krajach sąsiadujących z Sowietami i w innych, w których istniały większe ośrodki emigracyjne oraz głębsze zainteresowania problematyką sowiecką. Mikulicz podaje długą listę pracowników służby zagranicznej, którzy właśnie wykonywali różne okazyjne zadania „prometejskie” w krajach swej pracy.30 W centrali MSZ pracą prometejską kierował Wydział Wschodni Departamentu Politycznego.

Torem trzecim było wspieranie materialne i polityczne pracy szczątków sił zbrojnych narodów prometejskich.

Wreszcie torem czwartym, całkowicie otwartym było popieranie w całej rozciągłości „Klubów” Prometeusza.

Zatrzymajmy się na omówieniu pracy torów trzeciego i czwartego. Historia wspierania szczątków sił zbrojnych narodów podbitych zaczęła się na dobre już w 1922 r. i związana była z powstaniem w Stambule ośrodka gruzińskich emigrantów, którzy opuścili swój kraj (po jego okupacji) w marcu 1921 roku. Była to przeważnie elita gruzińska, w tej liczbie wojskowi. Jesienią 1921 r. attaché wojskowy w Turcji płk. Leon Bobicki nawiązał w Stambule kontakt z b. premierem i ministrem spraw wewnętrznych Gruzji Noe Ramiszwili i generałem dywizji Aleksandrem Zachariadze. W wyniku porozumienia z nimi przybyło do Polski w następnym 1922 r. 42 oficerów i 48 podchorążych, którzy po przeszkoleniu razem z innymi przyjęci zostali do Wojska Polskiego w charakterze oficerów kontraktowych. O tym przyjęciu zadecydował Piłsudski, jako Szef Sztabu Generalnego w owym czasie.31

Angażowanie gruzińskich oficerów było dokonane w czasie, gdy nie tylko nie było mowy o braku własnych dowódców w wojsku, ale gdy po skończonych działaniach wojennych znaczną liczbę oficerów zwalniano do rezerwy. Wkrótce rozszerzono kadrę oficerów kaukaskich na kilkuosobowe grupy Azerbejdżańczyków i Górali Północnego Kaukazu. Zaś po maju 1926 r. — również na oficerów Ukraińców naddnieprzańskich.32 Ormiańskich oficerów starających się dostać do Wojska Polskiego nie przyjęto z powodu obawy prorosyjskich sympatii, jakie panowały wśród wielu odłamów Ormian.

Oficerów innych prometejskich narodowości nie było. Liczba kontraktowych oficerów z biegiem czasu ulegała zmianom, znaczna ich liczba dotrwała do wybuchu wojny w 1939 r. Według danych na 31 grudnia 1938 r. w Wojsku Polskim służyło Gruzinów 51, naddnieprzańskich Ukraińców — 40, Górali Północnego Kaukazu 8, Azerbejdżańczyków –5.33

Pewna liczba oficerów kontraktowych przeszła przez kursy doszkolenia oraz Wyższą Szkołę. Wojenną. Ukończyło tę szkołę 18 oficerów Gruzinów, Azerbejdżańczyków i Górali Północnego Kaukazu, jak również 8 oficerów Ukraińców z armii S. Perlury.34

Oficerowie kontraktowi nie przyjmowali obywatelstwa polskiego i pozostawali de jure obywatelami swych krajów na uchodźstwie. W wypadku wojny Polski z którymkolwiek krajem oprócz Rosji nie byli oni obowiązani do udziału w takiej wojnie i mieli prawo do legalnego zwolnienia ze swego kontraktu. Jednak szereg tych oficerów po wybuchu wojny z Niemcami z własnej woli pozostali w szeregach W.P. i wzięli udział w wojnie nie chcąc opuścić swych kolegów w potrzebie.

Bardzo wiele uwagi zwrócono na pracę wśród byłych wojskowych Ukraińskich. Lt. Generał Armii Ukraińskiej Paweł Szandruk (ppłk. W.P., absolwent Wyższej Szkoły Wojennej w Warszawie) w swych wspomnieniach pisze, że poczynając od 1928 r. ukraińskie centrum wojskowe, współpracując z czynnikami polskimi dokonało rejestracji 4,000 oficerów b. armii ukraińskiej i około 900 podoficerów. Dokonano klasyfikacji jednostek (0DB), od plutonu do dywizji piechoty. Pełna lista tej klasyfikacji liczyła około 350 stron tekstu. Wiele czasu poświęcono sprawie ośrodków szkolenia wojskowego. Ośrodki te wyposażone były w podręczne biblioteczki wojskowe. W Polsce istniało ponad 70 takich ośrodków, poza tym pewna ich liczba działała w Czechach, Rumunii, Francji i Belgii. Prace te prowadzone były pod pokrywką Wojskowego Biura Historycznego. Szefem tego Biura był Gen. Julian Stachiewicz. Gen. Szandruk dodaje, że Gen. J. Stachiewicz znakomicie się orientował we wszystkich aspektach problematyki ukraińskiej. Wspomina on również innych oficerów: zastępcę Gen. Stachiewicza — Płk. dypl. E. Perkowicza, urodzonego w Białej Cerkwi na Ukrainie i świetnie władającego językiem ukraińskim. Był on przekonanym zwolennikiem sojuszu polsko-ukraińskiego i niepodległości Ukrainy. Wymienia również Płk. dypl. T. Rakowskiego, następcę Gen. Stachiewicza, Płk. dypl. T. Pełczyńskiego, Ppłk. E. Charaszkiewicza, Płk. dypl. T. Schaetzla i innych.35

Najbardziej ważkim okresem w pracach toru 4-ego były lata od powrotu Piłsudskiego do władzy w maju 1926 r. i do wybuchu wojny. Okres ten dzieli się na dwa podokresy: pierwszy do podpisania, a drugi po podpisaniu polsko-sowieckiego paktu o nieagresji z 25 lipca 1932 roku. W pierwszym podokresie udział czynników rządowych w akcji prometejskiej był w dużym stopniu otwarty i dynamiczny, zaś w drugim zciszony: czynniki zaangażowane w prometeiźmie nie afiszują się, posługując się państwowym aparatem niższego szczebla oraz osobami nie będącymi urzędnikami państwowymi. Tym niemniej praca szła nadal.

Głównym zdarzeniem w pierwszym podokresie było powstanie w latach 1926-27 Prometeuszowskiej Ligi Narodów Uciemiężonych przez Rosję (w skrócie Liga Prometeusza, albo Prometeusz). Głównym ośrodkiem Ligi była Warszawa, gdzie mieścił się lokal zebrań „Klubu” Prometeusza przy Alejach Jerozolimskich No 7. Było to mieszkanie w czynszowej kamienicy, w podwórzu, składające się z salki i trzech pokoi, z których jeden służył jako mieszkanie sekretarza „Klubu”.

W salce nad stołem przewodniczącego zebrań wisiała na ścianie szeroka wstęga z tekstem: „Być zwyciężonym, a nie ulec to zwycięstwo” — Józef Piłsudski.

Poza Warszawą istniały kluby i grupy zwolenników i reprezentantów Prometeusza w wielu ośrodkach emigracji nierosyjskich. Najważniejszy — w Paryżu, gdzie rezydowali wybitni działacze tych narodów, emigracyjny rząd Gruzji i liczne organizacje polityczne: ukraińskie, gruzińskie i inne. Poza tym mniejsze ośrodki powstały w Stambule, Teheranie, Helsinkach, Berlinie, i w innych miastach.

Statutowym celem Ligi było (w skrótach):

1) Reprezentacja wspólnego frontu wszystkich narodów uciśnionych przez Rosję w ich walce o niepodległość; 2) Prowadzenie wspólnej walki drogą systematycznie planowanej akcji na terenie Ligi Narodów, rządów państw, organizacji społecznych, itd., dostarczanie materiałów o losach uciemiężonych narodów; 3) Podnoszenie poziomu kultury politycznej partii politycznych oraz młodszego pokolenia narodów uciśnionych celem wyrabiania w nich poczucia wzajemnej solidarności w walce; 4) Prowadzenie prac nad przygotowaniem wspólnego frontu dla przyszłych zrywów narodowych mających na celu wyzwolenie . . .praca nad zapewnieniem sobie odpowiedniej pomocy ze strony wielkich potęg; 5) Głoszenie ideałów demokracji i Ligi Narodów; 6) Rozstrzyganie nieporozumień między narodami uciśnionymi w sprawach granic — metodą arbitrażu; 7) Zwalczanie komunizmu i demaskowanie jego polityki, jak też uprzedzanie świata przed drugą wojną światową, podżeganą przez Sowiety dążące do przyśpieszenia rewolucji światowej;
8) Zawsze i wszędzie trzymanie się zasady „każdy uciemiężony naród za wszystkich i wszystkie uciemiężone za jeden choćby to był najmniejszy naród”.36

Na Ligę Prometeusza formalnie składały się następujące narody i ludy:

Azerbejdżańczycy, Górale Północnego Kaukazu i Gruzini, tworzący porozumienie narodów Kaukazu na zasadach Konfederacji, następnie Ukraińcy naddnieprzańscy, Kozacy dońscy i kubańscy, Tatarzy krymscy i nadwołżańscy (Idel-Uralczycy) oraz Turkiestańczycy, podzieleni dziś na 5 republik związkowych. Front Prometejski obejmował również trzy małe narody ugrofińskie północno- wschodniej Rosji: Karelczyków mieszkających w sąsiadującej z Finlandią Karelskiej Autonomicznej Republice Socjalistycznej; lud Komi (Zyrian) — w Autonomicznej Republice Socjalistycznej Korni, jak również lud Ingrii (Ingermannlandii), zamieszkały w nadmorskim obszarze między Estonią a Leningradem.

Do Ligi nie należeli Białorusini na skutek napięć w stosunkach polsko-białoruskich w granicach państwa polskiego oraz antypolskiej orientacji ich centrum narodowo-politycznego w Pradze. Nie należeli również Ormianie w związku z silnie zaznaczającym się antytureckim kursem ich ugrupowań politycznych. Poza Ligą istniał także ośrodek Kozaków niepodległościowców, skupiających się koło osoby inżyniera Ignata Biłyj’ego, wytrawnego polityka, redaktora miesięcznika Wolnoje Kozaczestwo Wilne Kozactwo w językach rosyjskim i ukraińskim. Ruch Wolnego Kozactwa — Kozaku — obejmował ziemie (wojska) Donu, Kubania, Tereku, Astrachania, Uralu i Orenburga. Jednak dwa kozackie wojska Donu i Kubania należały oddzielnie cło Ligi. Przywódcy Wolnego Kozactwa włączali do koncepcji państwa Kozackiego również Kałmuków.

Podstawowym ciałem zarządu Ligi była Rada złożona z przedstawicielstw narodów wchodzących w skład Ligi. Rada wyłaniała Prezydium, które z kolei formowało zarząd złożony z prezesa, wiceprezesa, członków zarządu i sekretarza. W okresie od powstania formalnie Ligi w 1927 r. prezesem jej był wybrany i stale aż do wybuchu wojny okresowo wybierany profesor Uniwersytetu Warszawskiego, Dr. Roman Smal-Stocki, Ukrainiec z Bukowiny.37

Wiceprezesami kolejno byli: Gruzin, L. Salakaja, następnie jego rodak S. Mdiwani, wreszcie od 1933 r. do wybuchu wojny Dr. praw i Dr. filozofii, książę Georgi (Jerzy) Nakaszydze, świetny mówca i urodzony dyplomata. Przez czas najdłuższy członkami zarządu byli: Barasbi Baytugan — Góral Północno-Kaukaski, Osetyn, publicysta i redaktor miesięcznika Simali Kafkasya Siewiernyj Kawkaz; Mehmet Emin Rasul Zade — Azerbejdżanin, przywódca niepodległościowej partii swego kraju „Mussawat”, pisarz i polityk w zakresie zagadnień Turcji i innych narodów turko-języcznych; Mjr. Konrad Imnadze, były adjutant prezydenta Gruzji N. Żordanii. Sekretarzami „Klubu” byli Baziak, zaś od 1932 r. inżynier Balo Bilatti, Osetyn.

Liga posiadała swój na wpół autonomiczny organ, miesięcznik w języku francuskim Prométhée, wydawany w Paryżu. Numer pierwszy ukazał się w listopadzie 1926 roku i zadeklarował się jako organ obrony narodów Kaukazu i Ukrainy. Inicjatorami założenia pisma, zdaniem prof. R. Smal-Stockiego, byli Gruzini. Z początku pismo nie obejmowało wszystkich narodów Prometeusza i było chwilowo wyrazem aspiracji dwóch najbardziej wpływowych ośrodków politycznych wśród narodów Rosji — Gruzinów i Ukraińców. Wkrótce do liczby narodów reprezentowanych przez to pismo dołączono Turkiestańczyków. Pismo to zaczęło coraz szerzej reprezentować wszystkie narody Związku Sowieckiego, zamieszczać artykuły o polityce Moskwy i na tematy polityki międzynarodowej. Redaktorem tego pisma najdłużej był Georgi Gvazawa, Gruzin, adwokat z zawodu, znany publicysta i pisarz polityczny. Od października 1938 r. miesięcznik Prométhée zastąpiono dwumiesięcznikiem La Revue de Prométhée, o tym samym charakterze treści, pod redakcją Aleksandra Szulgina (Choulguine), Ukraińca.

W artykule wstępnym Prométhée z listopada 1926 r. czytamy, iż celem pisma jest chęć służenia sprawie pokoju i sprawiedliwości międzynarodowej. Prawo narodów do wolności nie jest pustym dźwiękiem. Od czasów Rewolucji Francuskiej jest ono siłą pobudzającą narody do walki z ich ciemiężcami. W ostatnim stuleciu przekształciło ono Europę . . . Idea wolności podważyła zwartość imperium Rosji i znalazła swój wyraz w wyzwoleniu Polski, Finlandii, Litwy, Łotwy, Estonii, Ukrainy, Gruzji, Azerbejdżanu, Północnego Kaukazu, Armenii . . . Bolszewizm — nowa forma rosyjskiego imperializmu — zahamował normalną ewolucję większości tych państw. Tylko Polska i Nadbałtyka zdołały odeprzeć fale najazdu Moskwy. Jednak reżym sowiecki uznał fakt heterogenii Rosji, gdyż odrzucił nazwę „Rosja” i powołał do życia Związek Republik. Ta zmiana jest tylko formą, za którą kryje się jeszcze brutalniejsza walka z separatyzmem narodów.

„Duch dominacji” — czytamy w artykule — „przedstawia prawdziwe niebezpieczeństwo dla Europy, którą stara się przekonać, iż Rosja jest osłabiona i że jej sytuacja jest krytyczna”. I dalej — prorocza wizja:

„Moskiewskie imperium, dysponujące niewyczerpanymi bogactwami naturalnymi i ogromnym materiałem ludzkim, bez względu na swą formę rządu, wcześniej czy później, stanie się wielkie i potężne. I niebezpieczeństwo trwać będzie podczas gdy Kaukaz i Ukraina służyć będą jako punkty wypadowe, jeden przeciwko Azji, a drugi przeciwko Europie”.

Kaukaz i Ukraina, łączące się w basenie morza Czarnego i przez cywilizację śródziemnomorską, są ściślej złączone ich interesami gospodarczymi, politycznymi i intelektualnymi z Europą aniżeli z Rosją.

Nawet sama Rosja zyska na wyzwoleniu Kaukazu i Ukrainy:
gdyż zostanie ona wyzwolona z ducha dominacji, który stał się jej obsesją i zyska poważanie wszystkich. Zajmie ona poczesne miejsce w Społeczeństwie Narodów i będzie mogła przyczynić się do postępu ludzkości.38

Działalność Ligi Prometeusza można podzielić na dwa rodzaje:
zewnętrzną i wewnętrzną. W dziale pierwszym najwięcej czasu pochłaniała propaganda celów Prometeusza, demaskowanie polityki Moskwy wobec narodów uciśnionych, składanie petycji do Ligi Narodów oraz rządów zaangażowanych w polityce rosyjskiej, nawiązywanie kontaktów politycznych, prasa, itd.

Muzułmańscy członkowie Prometeusza kontaktowali się ze swymi współwyznawcami w krajach Bliskiego i Dalekiego Wschodu. Na przykład, leader Tatarów kazańskich, członek Prometeusza, Ajaz Ishaki odbył podróż na Daleki Wschód — do Japonii i Mandżurii celem powołania tam do życia komórki prometejskiej w ośrodkach emigracji tatarskiej z Rosji. Tenże Ajaz Ishaki wziął udział w Kongresie Muzułmańskim w Jerozolimie w 1931 r.

Gruzińscy socjaliści A. Czchenkeli, E. Gegeczkori, K. Gwardzeladze mający związki z Drugą Międzynarodówką zabierali głos na kongresach socjalistycznych i międzynarodowych Związków Zawodowych. Na terenie Anglii i innych krajów zachodnich dużą akcję informacyjno-inspiracyjną rozwijał prezes Prometeusza, prof. R. Smal-Stocki. W Paryżu, który posiadał liczną kolonię nierosyjskich emigracji z Rosji, akcja propagandowa na rzecz idei Prometeusza była bardzo mocna.

W Polsce warszawski Klub Prometeusza pozyskiwał wielu zwolenników m.in. drogą piątkowych odczytów, wygłaszanych przez wybitne osobistości ze świata politycznego, naukowego i znawców Rosji i jej problemów narodowościowych. Od 1931 r. akcja prometejska była prowadzona również przez Instytut Wschodni w Warszawie, zaś na terenie młodzieży akademickiej przez między- akademicką organizację: Orientalistyczne Koło Młodych i jej kwartalnik Wschód, częściowo w „języku angielskim, jak też przez tygodnik Biuletyn Polsko-Ukraiński i od 1936 r. przez dwutygodnik Myśl Polska. Propaganda płynąca kanałem młodzieży akademickiej, startująca z platformy piłsudczykowskiej z czasem pozyskiwała dla idei prymatu problematyki Wschodu i idei prometejskiej również sympatyków wśród młodzieży obozu przeciwnego piłsudczykom.

Do najważniejszych osiągnięć i wydarzeń w sferze działalności wewnętrznej wymienić należy finalizację jeszcze na Kaukazie w 1918-20 a potem rozważanej na emigracji idei skonfederowania narodów Kaukazu, zbyt często w przeszłości skłóconych ze sobą nawet w obliczu wspólnego wroga. Pakt tej Konfederacji (Unii) datowany z Brukseli został podpisany 14 lipca 1934 roku przez czołowych przywódców Azerbejdżanu, Gruzji i Północnego Kaukazu. Nie obejmował on Armenii ze względu na jej napięte stosunki z Turcją, lecz w punkcie 6-tym zaznaczono iż Pakt ten rezerwuje dla niej miejsce.

W punkcie 1-szym Pakt, gwarantując każdemu z sygnatariuszy wewnętrzną suwerenność — wymagał wspólnego stanowiska w sprawach polityki zagranicznej. W punkcie 2-gim polityka zagraniczna ma być prowadzona przez wspólny organ Konfederacji. Punkt 3-ci ustala iż obrona granic ma być prowadzona przez siły zbrojne, złożone z armii poszczególnych członków Konfederacji, dowodzone przez wspólnego główno-dowodzącego.. Punkt 4-ty ustala iż wszelkie różnice zdań między skonfederowanymi republikami winne być rozstrzygane przez obustronne bezpośrednie negocjacje lub Najwyższy Sąd Konfederacji. Punkt 5-ty przewiduje iż komisja ekspertów opracuje projekt Konstytucji, który będzie stanowić punkt wyjścia dla pracy konstytuanty każdej z republik.39

Jednym z dużych przedsięwzięć Prometeusza było zorganizowanie Kongresu Lingwistycznego w Warszawie w 1935 r., w którym udział wzięło około 200 delegatów z różnych ośrodków emigracyjnych. Kongres poświęcony był językowej rusyfikacji narodów Rosji. Po wysłuchaniu różnych referatów Kongres uchwalił rezolucję stwierdzającą zamierzenia Moskwy niszczenia języków narodów Rosji i rozesłał tekst tej rezolucji do Ligi Narodów, do Międzynarodowego Instytutu Współpracy Intelektualnej w Genewie oraz wielu organizacji naukowych i ciał politycznych. Delegowany w tym czasie na Daleki Wschód Ajas Ishaki miał zapoznać z uchwałami Kongresu tamtejsze kolonie uciekinierów z krajów tatarskich w Rosji.40

W czasie swego istnienia Liga Prometeusza zorganizowała dwa tajne zjazdy działaczy prometejskich, zarówno mieszkających w Polsce jak i w innych krajach. Jeden z tych zjazdów odbył się z zachowaniem zasad konspiracji w miejscowości pod Warszawą.

Rząd sowiecki zwalczał Prometeusza stale i zacięcie. Nasyłano
agentów, penetrujących ośrodki organizacji emigracyjnych, proponowano nawet wybitnym działaczom Prometeusza powrót do kraju i objęcie tam wysokich stanowisk, usiłowano wbić klin we wzajemne stosunki między chrześcijańskimi narodami Gruzji i Armenii a muzułmanami Kaukazu. Instrukcja z 1939 roku dla władz bezpieczeństwa armii sowieckiej — na 210 stron tekstu zawierała 84 strony omawiające Ligę Prometeusza i związane z nią osoby, które miały być aresztowane.41

Zaciętą walkę z Prometeuszem prowadziła również biała emigracja rosyjska, motywowana myślą zachowania jedności imperium w przyszłej niebolszewickiej Rosji.

Uwagi końcowe

Najwyższym autorytetem i źródłem głównych inicjatyw w sprawach prometejskich był J. Piłsudski. W realizacji celów prometeizmu widział on drogę do rozwiązania problemu losów niepodległości Polski, zagrożonej przede wszystkim przez kolosa rosyjskiego. Obowiązki głowy państwa, ministra spraw wojskowych i Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych zmuszały go w pewnych określonych okolicznościach do pobierania niepopularnych decyzji, błędnie tłumaczonych jako oznaki odejścia od koncepcji prometeizmu.

Najbliższym doradcą Piłsudskiego w sprawach narodów Rosji był początkowo Leon Wasilewski, a następnie jego zaufanym człowiekiem — w praktycznej akcji prometejskiej — Gen. Julian Stachiewicz, szef Wojskowego Biura Historycznego. W okresie po śmierci Juliana Stachiewicza we wrześniu 1934 r. i Józefa Piłsudskiego w maju 1935 — Marszałek Edward Śmigły Rydz podejmował zasadnicze decyzje w sprawach prometejskich. Ten obowiązek spadł na niego również z racji objęcia przez niego stanowiska Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych. Powstały w 1926 r. Generalny Inspektorat jeszcze za życia Piłsudskiego stał się, po Belwederze i Sztabie Głównym ośrodkiem planowania strategii wojny, której szeroki zakres obejmował również zagadnienie ludów i narodów Rosji — prometeizm. Prace Generalnego Inspektoratu były tak dalece tajne, że o niektórych ich kierunkach nie był informowany nawet Szef Sztabu Głównego.42

Przyjęty przez Piłsudskiego i kontynuowany przez E. Śmigłego Rydza charakter traktowania spraw prometejskich ilustruje następujący przykład. Gdy Japończycy zaproponowali w 1937 lub 1938 roku czynnikom polskim wzięcie na siebie pracy prometejskiej we wschodniej połaci Rosji i hojny udział w kosztach pracy prometejskiej — Śmigły-Rydz odmówił. Marszałek i jego doradcy w tej sprawie kierowali się w swej decyzji przekonaniem, iż Japończykom chodzi tylko o rozbudowę możliwości dywersji i wywiadu na Rosję, podczas gdy dla Polski przeciwnie zagadnienie prometeizmu jest składnikiem wielkiej strategii, sprawą utrwalenia zagrożonej nie podległości państwa.43 Co innego współpraca z Japończykami w dziedzinie wywiadu, leżąca poza kręgiem problemu prometeizmu.

Niższym szczeblem od Generalnego Inspektoratu był Wydział Wschodni MSZ (P lID oraz Ekspozytura 2 Oddziału II, Sztabu Głównego (E2).

Wydział Wschodni rozpatrywał sprawy prometejskie z perspektywy polityki międzynarodowej. Główną sferą jego akcji był tor drugi. Minister Spraw Zagranicznych z reguły był w kursie spraw prometejskich.

E2 (Sekcja prometejska) miał za zadanie ubezpieczenie akcji prometejskich, zwłaszcza tajnych. W jego kręgu leżało współdziałanie z pracami toru pierwszego oraz wymagające dyskrecji rozdzielanie środków pieniężnych i technicznych (dokumenty podróży, kontakty) i inne.

Po zawarciu paktu o nieagresji z Sowietami w 1932 r. szef E2 pełnił funkcję pośrednika z tymi kołami prometejskimi, obcokrajowymi i polskimi, z którymi przed paktem z 1932 r. bezpośrednio kontaktowali się urzędnicy MSZ i innych urzędów. W wypadkach większej wagi w tych kontaktach występowali wyżsi stopniem od szefa E2 oficerowie Oddziału II-go. W związku z tego rodzaju zastępczym ujawnianiem się E2 — praca prometejska robiła na niewtajemniczonych wrażenie „dwójkarskiej”. Opinia ta była pokrywką, zwłaszcza po zawarciu paktu o nieagresji, dla oficjalnych czynników polskich.

Trzecim w dół szczeblem — były placówki i organizacje społeczne, badawcze i młodzieżowe. Bezpośrednio związanym z prometeizmem był, powstały z inicjatywy MSZ, Instytut Wschodni w Warszawie (Miodowa 7) — wydawca książek, siedziba szkoły praktycznego wschodoznawstwa, miejsce licznych odczytów, spotkań i konferencji oraz siedziba centrali młodzieżowej organizacji prometejskiej — Orientalistycznego Koła Młodych i jej organu kwartalnika Wschód. Prace w duchu prometejskim prowadził również niezależny od Instytutu tygodnik Biuletyn Polsko-Ukraiński oraz leżący w sferze prometeizmu dwutygodnik Myśl Polska.

Polacy mogli być tylko honorowymi członkami Klubu Prometeusza. Byli nimi Leon Wasilewski, Stanisław Thugutt, Aleksander Lednicki, Tadeusz Hołówko, Tadeusz Schaetzel, Marceli Handelsman, Stanisław Poniatowski, Stanisław Siedlecki, Stanisław Paprocki i inni.

Młodsze pokolenie w gronie członków honorowych Prometeusza reprezentował autor niniejszego artykułu.

Idee Prometeusza popierał Edward Raczyński, obecny Prezydent Rzeczypospolitej na wygnaniu. W pierwszym okresie swej kariery w służbie zagranicznej był on zastępcą naczelnika Wydziału Wschodniego MSZ, i zaprzyjaźnił się z naczelnikiem tego Wydziału Tadeuszem Hołówko. Znajomość problematyki prometejskiej zapewne skłoniła Go do podpisania 28 listopada 1979 r. w Londynie z rządem Ukraińskiej Republiki Narodowej (petlurowskiej), reprezentowanej przez Prezydenta na wygnaniu p. Mikołaja Liwickiego, Polsko-Ukraińskiej Deklaracji o współdziałaniu w pracy nad wyzwoleniem ich narodów.

W pracy prometejskiej dużą rolę odgrywały jednostki, których najwłaściwszym określeniem byłoby „ludzie w służbie wielkiej idei”, świadomi, iż gdyby program prometejski spotkał się, jak pisał Michał Sokolnicki, ze „zrozumieniem. i pełnym współdziałaniem zainteresowanych narodów, mógłby rozwiązać na długo problemat stosunków polsko-rosyjskich. Na miejsce współzawodnictwa między dwiema zwalczającymi się potęgami o „okrainne” ziemie, nastąpiłoby nowe uformowanie, na własnych podstawach, samychże onych spornych krajów, jako samodzielnych i niezawisłych jednostek. Byłby to program Richelieu’go, przeniesiony w nowe czasy i w odmienną konfigurację geograficzną, umożliwiający pokojowy rozwój krajów Europy wschodniej na stulecia”.44


1 W. Jędrzejewicz, Kronika życia Józefa Piłsudskiego, Londyn 1977, t. I, s. 431.
2 Edmund Charaszkiewicz, „Przebudowa Wschodu Europy”, Niepodległość, t. V, 1955, s. 143.
3 Norman Davies, White Eagle, Red Star. The Polish-Soviet War, 1919-1920, New York 1972, s. 226.
4 Michał Sokolnicki, Dziennik Ankarski, 1939-1943, Londyn, 1965, s. 10.
5 Gen. Wacław Stachiewicz, Pisma, t. II. Zeszyty Historyczne, Zeszyt 50-ty, Paryż 1979, ss. 243-246.
6 Olgierd Górka, „Dziejowa rzeczywistość a racja stanu Polski na Południowym Wschodzie”, Polityka Narodów, miesięcznik, styczeń-luty, 1933, s. 8.
7 Michał Sokolnicki, Józef Piłsudski a zagadnienie Rosji”, Niepodległość, t. II, 1950, s. 69-70.
8 Józef Piłsudski: Pisma zbiorowe, t. II, s. 249-250.
9 E. Charaszkiewicz, Op. cit. s 137; Encyklopedia Ukrainoznawstwa, T. 1, s. 148 oraz Roman Smal-Stocki, The Nationality Problem of the Soviet Union, Milwaukee, 1952, s. 159.

10 Kwartalnik Wschód, Warszawa, Nr. 27, Styczeń-Marzec, 1938, ss. 5860
11 Kwartalnik Wschód (1930-1939), zawiera szereg artykułów z historii ruchów wolnościowych i niepodległościowych w Rosji w 19 17-1920; Charaszkiewicz, op. cit. s. 142 podaje krótkie zestawienie dat ogłoszenia niepodległości przez narody Rosji w wymienionym okresie.
12 W. Trembickyj, Kalendar Soyuzu Ukraińcyw Katolikiw Ameryki — Prowydinnia, 1982, str. 278.
13 Kopia listu uwierzytelniającego w Archiwum Instytutu J. Piłsudskiego w Nowym Jorku.
14
Encyklopedia Ukrainoznawstwa, t. I, s. 111; Louis Fischer — The Soviets in World Affairs, t. I, s. 24.
15 Trembickyj, op. cit. s. 278 ff; Encykl. Ukrainoznawstwa (o Gen. Tabuis), s. 3122.
16 Kawtaradze, Jan, Gruzja w zarysie historycznym, przedmowa M. Handelsmana, Warszawa, 1929, s. 159 oraz 168.
17
Mikulicz, Sergiusz, Prometeizm w polityce II Rzeczypospolitej, Warszawa, 1971, s. 152; Pobóg-Malinowski, Najnowsza historia polityczna Polski, Wyd. I-sze, T. II, część I-sza, s. 48.
18 Charaszkiewicz, Op. cit. s. 141.
19 T. Kutrzeba, Wyprawa Kijowska, Warszawa,1937, s. 342.
20 Rząd i Wojsko, Nr. 30, Warszawa, 25 lipca 1920.
21 W. Bączkowski, „Europa Wschodnia a obrona państwa”, Problemy Europy Wschodniej, Warszawa, Nr. 2, luty 1939, s. 87-88.
22 T. Kutrzeba, op. cit. s. 304.
23 Kronika, op. cit., t. II, s. 29.
24 Cafer Seydahmet Kirimer, „Moje wspomnienia z rozmowy z Marszałkiem Józefem Piłsudskim”, Niepodległość, t. II, s. 44-47.
25 Dipłomaticzeskij słowar, t. I, wydanie I-sze, Moskwa 1948, Art. „Inönü”, s. 686.
26 Bohdan Podoski, „Śp. Pułkownik Tadeusz Schaetzel”, Wspomnienia, Niepodległość, t. 8, 1972, s. 180.
27 Niepodległość, t. 8, ss. 225-26.
28 Józef Lewandowski, Imperializm słabości, Warszawa, 1967, ss. 14 1-42.
29 Mikulicz, Op. cit., ss. 111-113.
30 Mikulicz, Op. cit. ss. 203-205. Lista ta obejmuje nie tylko pracowników placówek zagranicznych, ale również pracowników instytucji państwowych w kraju oraz publicystów i naukowców.
31 Lewandowski, Op. cit., s. 137.
32 Lewandowski, Op. cit. s. 137-38.
33 Stanisław Wroński, zebrał i opracował, „Współdziałanie rządu polskiego z emigracyjnymi organizacjami antyradzieckimi w latach 1918-1938”, Z dziejów stosunków polsko-radzieckich, Studia i Materiały, III. (1968 lub 1969), s. 286.
34 W 50-lecie powstania Wyższej Szkoły Wojennej w Warszawie, Opracował płk. dypl. W. Chocianowicz, Londyn, 1969, s. 240. W pracy tej przez pomyłkę do grupy gruzińskiej włączono 4-ch nie-Gruzinów: Azerbejdżańczyków i Górali Północnego Kaukazu.
35 Lt. Gen. Pawlo Shandruk, Arms of Valor, Wstęp — Roman Smal-Stocki, New York, 1959, s. 146-150.
36 Roman Smal-Stocki, op. cit., s. 159-160.
37 Roman Smal-Stocki (1893-1969), lingwista, syn profesora uniwersytetu w Czerniowcach; studiował we Wiedniu, Lipsku i Monachium, autor prac naukowych. Po przybyciu do Stanów Zjednoczonych w 1946 r. został profesorem na Marquette University i „visiting professor” na Uniw. Katolickim Ameryki w Waszyngtonie. Zmarł w Waszyngtonie, D.C. w 1969 r. Życiorys w Encyklopedii Ukrainoznawstwa, t. 8, s. 2913, oraz Zeszyty Historyczne, Nr 17, i numer amerykańskiego The Ukrainian Quarterly, poświęcony Prof. R. Smal-Stockiemu, New York, Autumn, 1960.
38
Pismo Prométhée miało swego prekursora w postaci tygodnika Przymierze, który wychodził w Warszawie od sierpnia 1920 do grudnia 1921. Jego reda1to- rem był przyszły Prezes Instytutu Wschodniego Stanisław Siedlecki. Kierunek pisma streszczał się do propagandy koncepcji wyzwolenia narodów uciśnionych. Autorami byli m.in. Tadeusz Hołówko, Stanisław Siedlecki. O Ukrainie pisał S. Szeluchin i M. Woronyj, oraz Polacy J. Wołoszynowski, B. Kutyłowski (b. poseł polski przy S. Petlurze), o Donie Kozak, płk. Gniłorybow, o Gruzji S. Kuruliszwili, o Azerbejdżanie Kurzym. Pismo to zamieszczało dokumenty, np. teksty umowy między Kubaniem a, Związkiem Górali Północnego Kaukazu, oraz między Sowietami a Gruzją; oraz hymny narodowe, kroniki z życia narodów Rosji oraz sprawozdania z innych akcji porozumiewawczych między narodami nierosyjskimi. (Wschód, kwartalnik, Nr. 4, Lipiec1931).
39 Prométhée, numer poświęcony zawarciu Paktu Konfederacji, Nr 92, Lipiec 1934.
40 Prof. R. Smal-Stocki dał dokładną naukową analizę sowieckiej polityki rusyfikacji języków narodów Rosji w cytowanej wyżej pracy The Nationality Problem oj the Soviet Union…”, s. 161-182.
41 Prof. R. Smal-Stocki, „The Struggle of the Subjugated Nations of the Soviet Union for Freedom”, Ukrainian Quarterly, New York, Autumn, 1947, s. 335.
42 Gen. Wacław Stachiewicz, op. cit. t. 1, s. 55, 232; t. ii, s. 12.
43 Krajowi autorzy piszący na tematy prometeizmu: J. Lewandowski, S. Mikulicz i S. Wroński, cytowani w tym artykule, przemilczają ten podstawowy moment wielkiego strategicznego ciężaru gatunkowego prometeizmu.
44 Sokolnicki Michał, Józef Piłsudski a zagadnienie Rosji. Niepodległość, t. 11, (1950), s. 65-66.